Dodaj do ulubionych

Prezent dla trudnego faceta

26.11.11, 17:14
Idą święta, a przed nimi nasza trzecia rocznica. Zawsze lubiłam mu kupować prezenty, sądziłam, że są fajne, cieszyłam się ze swoich fajnych pomyslów. Na ostatnie urodziny wymysliłam nawigację - bo nie ma żadnej orientacji w terenie. Naczytałam się, nakonsultowałam z facetami, bo ja nawet nie jestem kierowcą. I się nie spodobała. Zrobił smutna minę i zdecydował, że mam ją oddać do sklepu. Zawsze mówił, że jak mu się coś nie podoba, to mówi, ale chyba nadal jest mi przykro i nie umiem się przemóc, żeby mu coś kupić. Przypomniałam sobie, że kolekcja Gwiezdnych Wojen na DVD z poprzedniej gwiazdki też się kurzy, chociaż piszczał na wspomnienie o tym filmie, jakiejś gry nie ruszył nawet. Nie dość, że nie mam pomysłów, to nie mam ochoty, a czekają mnie dwa prezenty. Nie znam drugiej podobnej osoby, już nie wiem, co mu się może spodobać.
Obserwuj wątek
    • teresa104 To nic mu nie kupuj. 26.11.11, 18:06
      Na rocznice to ja prezenty przyjmuję, pokazuję paluchem: "O!" i dostaję. Mówię Ci, rewelacja.

      I ja też kupuję rzeczy wyraźnie wskazane. Dosłownie parę godzin temu kupiłam chłopu tłumiki do trąbki. Matko, od dawna nie kupiłam tak pożądanej przez wszystkich rzeczy, czuję że pokój wraca pod nasz dach.
      • kotwtrampkach Re: To nic mu nie kupuj. 30.11.11, 23:09
        teresa104 napisała:
        > Dosłownie parę godzin temu kupiłam ch
        > łopu tłumiki do trąbki. Matko, od dawna nie kupiłam tak pożądanej przez wszystk
        > ich rzeczy, czuję że pokój wraca pod nasz dach.

        hihi, nie chcę Cię martwić, ale słyszałam, co taki tłumik robił z dźwiękiem skrzypiec czy altówki - trąbka sobie z tłumikiem daje radę nieźle..
        • teresa104 Nie nie, jest naprawdę dobrze. 01.12.11, 19:41
          Jeden tłumik faktycznie niewiele robi. Trochę tłumi i podwyższa ton, a to przeszkadza w nauce, trębacz jest jeszcze początkujący, powinien słyszeć co gra.

          Za to drugi tłumik jest absolutnie fantastyczny. Normalnie siedzę przed trąbką i mogę telewizję oglądać;) Głośniej już słychać sąsiedzkie naparzanie w rury. Tak sąsiedzi komunikują zapewne swój zachwyt nad kunsztem naszego blokowego Marsalisa.
    • amoureuse Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 18:33
      A jakieś gadżety? Wszyscy faceci lubią gadżety :P może pendrive, skoro lubi Gwiezdne wojny?
      Rzeczy nietrwałe: dobra czekolada, herbata, alkohol...?
      Ubranie (męskie tshirty mają nieludzką cenę, a zawsze się przydadzą).
      A na rocznicę nie musi być materialnie, zorganizuj wspólny wypad do kina/restauracji/gdzieś.
      O, ja kiedyś na rocznicę zrobiłam kupony: kupon na masaż, na śniadanie do łóżka, kolację przy świecach i takie inne... ;) podobało się :)
      • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:34
        Myślę nad wyjazdem. Restauracje i tak zawsze wybieram ja, więc to nie byłby prezent. Sama chciałabym wyjazd albo fajna kolację, bo ja robię za organizatora, a chciałabym, żeby on się tym zajął. Ale wyjazd na weekend rozważam, tylko nie wiem gdzie. O, na narty by chiał pojechać, tylko śniegu nie ma, a ja nie chcę. To byłby prezent z poświęceniem:)
      • kasienka.body Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:14
        >Wszyscy faceci lubią gadżety :P

        Oj, nie wszyscy ;) Nieraz trafia się egzemplarz, który w ogóle nie lubi prezentów, i choćbyś nie wiem co kupiła to zawsze jest to nie potrzebne itd.
        Wg mnie - odpuścić, nie kupować nic, ewentualnie tylko to co sam wskaże.

        > O, ja kiedyś na rocznicę zrobiłam kupony: kupon na masaż, na śniadanie do łóżka
        > , kolację przy świecach i takie inne... ;)

        a to chyba takie typowo babskie prezenty - w sensie, że nam, kobitkom to się takie rzeczy podobają romantyczne ;)
    • helenka333 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:04
      Powiedz, że nie chcesz znów nietrafionego prezentu mu dawać i zapytaj się co by chciał, po prostu. Co się będziesz stresować ;) A mówiłaś mu w ogóle, że było Ci wtedy przykro?
      • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:30
        Co byś chciał dostać? - Nie wiem, postaraj się.

        Tak wygląda rozmowa. Gadżety odpadają, to by musialy być konkretne gadżety. Nawigacja wróciła do sklepu, bo jej nie pokochał.

        Ciuchy weźmie, ale się nie ucieszy. Podobały się gadżety do gry w jakieś przedziwne karty, bilety na koncerty czy do teatru (no ale ile można), parasol, bo zgubił, skok ze spadochronem. Najbardziej własnoręcznie przygotowana fotoksiążka z moimi aktami:) Tylko ja nad każdym takim prezentem spędzam miesiąc, szukam, wybieram, przygotowuję.
        Czekolady nie lubi, alkoholu ostatnio nie pija, herbaty to pije dziwne. Lubi komputery, ale żadnych elektronicznych rzeczy nie wolno kupowac, bo to nie może być telefon czy klawiatura, tylko telefon, który on pokocha... Chodzi na siłownię, objada się suplementami, gra w Magic of the Gathering. Gry komputerowe lubi, ale nie ma czasu i nie podejmuję się kupić. Książki sobie kupuje sam. Perfumy właśnie sobie kupił. Koszulki też mu kupiłam, ale śrdnie. To nie może być koszulka po prostu, nawet ze świetnego sklepu. Ma być prosta, najlepiej taka, jakie dają jako gadżety reklamowe i z jak najgrubszej bawełny. Teraz sobie zazyczył grupony na liposukcję brzucha bez skalpela... Kupiłam, zażądał dania teraz. I dalej nie mam prezentu.
        Jest tak specyficznym człowiekiem, że naprawdę trudno trafić. Długo trafiałam. Niestety on nie udaje, że się cieszy, jak się nie cieszy. A nawet gdyby, to odróżniam.
        Ja pokazuję palcem, co chce. Zresztą podobno coś wymyślił.
        • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:37
          No to daj mu bon do sklepu z tymi "dziwnymi kartami", niech se sam wybierze, co tam chce.
        • kasiadj07 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:44
          No faktycznie trudny facet. Skoro nic mu się nie podoba, to ja bym przestała kupować. Ile można się starać i nie widzieć efektu? Może spróbuj z nim porozmawiać, powiedz, że robi Ci przykrość takim wybrzydzaniem. Bo co będzie za 10 lat, lot na księżyc mu zafundujesz? A jak się nie spodoba?
          Nic mu nie kupuj, obwiąż się kokardą i powiedz, że jesteś prezentem:) A skoro już dostał kupony, to sprawa z głowy.

          Z drugiej strony - jakiego ja mam łatwego chłopa - temu do dopiero można dogodzić. Nic nie chce, bo nic mu nie jest potrzebne, gadżety sam sobie kupi. Ucieszy się i to szczerze, i ze skarpetek, i z dezodorantu:)
          • kasienka.body Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:17
            > Z drugiej strony - jakiego ja mam łatwego chłopa - temu do dopiero można dogodz
            > ić. Nic nie chce, bo nic mu nie jest potrzebne,

            mam podobny egzemplarz ;)
        • azymut17 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:45
          mela1 napisała:

          > Co byś chciał dostać? - Nie wiem, postaraj się.
          >
          > Tak wygląda rozmowa.

          Cierpliwa jesteś. Ja na taki tekst bym odpysknęła lub kupiła mu następnym razem coś, co sama chcę dostać, np. książkę, którą chcę przeczytać, wino, które lubię itp. I tak będzie w domu, więc przynajmniej jedna osoba będzie na pewno zadowolona. Jak ktoś nie ma zamiaru ułatwić mi zadania, to olewam temat. Widać nie zależy mu na prezentach, po co więc masz się tym tyle przejmować? Czy prezenty dla Ciebie wybierane są równie skrupulatnie i też przygotowywane miesiąc?
          • yaga7 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 20:05
            Ja na pewno bym odpysknęła. W ogóle nie wyobrażam sobie siebie w takim związku, ale wiadomo, ludzie są różni :)

            Natomiast jest to tak kompletnie poza moim wyobrażeniem, że nie wiem, co autorce poradzić sensownego.

            My stosujemy metodę pokazać palcem i działa doskonale, wszyscy są zadowoleni :)
            • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 20:35
              oj przyklad prezentowy to najdelikatniejsze dziwactwo tego zwiazku. Ja pracuje nad prezentami, bo zalezy mi na efekcie, to w zasadzie egoistyczne. Prezenty dla mnie są różne, zwykle pokazuję palcem albo zachwycam sie czymś ostentacyjnie. I dostaję. Dostaję dużo prezentow, nie tylko z okazji i zwykle drogich. Też marudze-ze włożył w to mało wysiłku, tylko dużo pieniędzy.
              Chcę trafić, takie wyzwanie, poczuję się z tym dobrze. Jego trudno ucieszyć tak, żeby to okazywał. Ale jak mi się udaje, to cieszy się jak dziecko.
            • 100krotna Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 22:42
              O, przy zainteresowaniach to jakbym czytała o moim facecie, no i równie ciężko trafić w jego gust ;) (z tym, że mój nigdy nie lubił prezentów, mówił, że zwykle są nietrafione, żebym ich nie kupowała, tylko wydała pieniądze na coś ładnego dla siebie)
              Kupuję więc rzadko, bez okazji i tylko rzeczy, które wiem, że na pewno mu się spodobają (ostatnio dwie książki, jedną, bo jej długo szukał, drugą, bo wyszedł nowy tytuł jednego z jego ulubionych autorów - trafione ;))
              Zdarzało mi się szukać po antykwariatach pozycji albo konkretnego wydania jakiejś książki, komiksu, mangi, czasem kupowałam też WSKAZANĄ grę ;)
              Teraz kolejnym prezentem będzie dobra whisky (na którą muszę trochę odłożyć;))

              Wg mnie powinnaś powiedzieć mu wprost, że nie wiesz, jaki zrobić prezent, dlatego dostanie tylko drobiazg. Ewentualnie kiedyś podczas wspólnych zakupów spontanicznie możesz mu sprezentować, coś co mu się spodoba. A metoda pokazać palcem jest naprawdę rewelacyjna ;) Przy tak trudnym wyborze - może nawet jedyna.. (albo niech Ci zrobi listę chcę-to-mieciów, a Ty juz coś wybierzesz)

              PS. Co do Magic the gathering, (bez of) jeżeli prezent może być związany z grą - to może klaser na karty (jeśli nie ma, albo ma tylko jeden ;)), ewentualnie mata do gry? I kilka boosterów, (tych folijek z losowanymi kartami) dodatkowo (teraz najnowszą serią jest innistrad). Czy twój facet jest tylko graczem, czy graczem i kolekcjonerem? Jeździ na turnieje? Jaką talią gra? (fajnie byłoby znaleźć motyw na macie z serii, którą najbardziej twój facet lubi - ale czasami może być trudno znaleźć)
              Tu linki do mat:
              www.planeswalker.pl/nowosc-oficjalna-mata-do-gry-mtg-liliana-of-the-veil-p-31742.html
              www.bard.pl/3,9278,oferta,maty-do-gier,playmat-mtg-warrior-swarm.htm
              www.futurex.pl/Sklep/index.php?products=product&prod_id=19872
          • maith Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 21:33
            azymut17 napisała:

            > mela1 napisała:

            > > Co byś chciał dostać? - Nie wiem, postaraj się.

            A on też się tak o Ciebie stara? Też spędza miesiąc nad dobraniem Ci prezentu?
            Powiedz, że próbowałaś sama, spędzałaś nad jednym prezentem dla niego tyle czasu ile on w życiu nie spędzi nad wszystkimi prezentami dla Ciebie, a jemu się nie spodobały.
            W tej sytuacji musicie zmienić system i niech on Ci daje listę tego, co mu sprawi przyjemność, a Ty wybierzesz co i tak będzie mieć niespodziankę.
            • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 22:22
              Oj to żartem było. Powtórzonym ze sto razy, bo to złośliwe bydle. On może nie spędza, bo ma inne podejście - dla niego się liczy efekt, a nie wlożona praca. Ja dostaję fajne rzeczy, głównie takie, które mi się spodobały, ale uznałam je za fanaberię i sama bym sobie nie kupiła. Nie mówi, co chce dostać, bo jak coś chce to sobie kupuje. A ja się staram wymyślac cos, czego by sobie sam nie kupił. Takiego sobie wzięlam, to takiego mam:) Z dwojga złego lepszy taki, co sam kupuje trafione prezenty. Rozważam voucher na bielty na samolot, moglibysmy gdzieś pojechać. Albo hotel na weekend rocznicowy.
              • kotwtrampkach Re: Prezent dla trudnego faceta 30.11.11, 23:06
                mela1 napisała:

                > Nie mówi, co chce dostać, bo jak coś c
                > hce to sobie kupuje. A ja się staram wymyślac cos, czego by sobie sam nie kupił

                nie wiem, czy u Ciebie to przejdzie, ale ja w takim wypadku kupuje coś dla siebie :) Na zasadzie ładna bielizna, albo bilety do teatru, albo coś do wspólnego zjedzenia i inne takie. PO prostu coś, co mi sprawi przyjemnosć, skoro on nie jest zdecydowany. Butów nie kupuję dla niego, bo i tak nie dałby sie nabrać :):)

                Ale generalnie, oboje staramy się wskazać takie rzeczy, której byśmy sobie nie kupili sami, ale jednak fajnie byłoby miec. Np. list do mikołaja pozwala się zastanowić i zapoznać z zachciankami naszymi
        • helenka333 Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 20:35
          mela1 napisała:

          > Co byś chciał dostać? - Nie wiem, postaraj się.
          >

          To by mi się dopiero przykro zrobiło. chyba bym nic nie kupowała, albo właśnie coś z czego sama bym skorzystała albo co by się np. do domu przydało.
          • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:06
            Dochodze do wniosku, że ja przy nim całkiem zdziczalam. I pomimo, że nadal uważam, że jest z innej planety, to ja chyba już część zwyczajów kosmitów rozgryzłam. "Postaraj się" zawsze jest wypowiadane żartem i dlatego, że on uważa, że ja najlepiej trafiam. Trafiam w coś, co mu się podoba, a sam by na to nie wpadł.
            Jeśli chodzi o udawanie zadowolenia to uważam, że przy dalszych znajomych lepiej udawać, a przy bliskich osobach moge udawać do jakiejś kwoty. Albo oceniam możliwość wymiany. Bo jak ktoś wydał dużo na coś, co mi się nie podoba, to mi przykro, szkoda mi kasy, rzeczy i tej osoby. wiem, że nie oddałby mi nietrafionych skarpetek, coś tam trafiło na półkę, bo nie użyl, ale wiedział, że nawigacja była droga i dopiero by mi było przykro, gdyby leżała na półce.
        • nomina Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:15
          Mela, skoro kupuje sobie książki, to może bon prezentowy na książki w księgarni wydawnictwa, z którego oferty korzysta?

          Jakieś dodatki do tej gry albo kupon na zasilenie konta?

          Jak lubi takie śmieszne, to kiedyś - chyba nawet tu, na LB - czytałam pomysł, żeby zrobić kupony/bony/itp. na różne atrakcje erotyczne ze sobą w roli głównej. Zwłaszcza że akty mu się podobały, jak mówisz, to ta sfera może być dość sprawdzalna w prezencie.

          Ale współczuję. Mój ojciec taki jest - zrobić mu prezent to orka na ugorze ochwaconym koniem.
      • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 19:34
        > Powiedz, że nie chcesz znów nietrafionego prezentu mu dawać i zapytaj się co by
        > chciał, po prostu. Co się będziesz stresować ;)

        Popieram.

        > A mówiłaś mu w ogóle, że było Ci wtedy przykro?

        Nie popieram. Jedyny skutek, jaki to moze dac, to taki, ze facet od tej pory bedzie przyjmowal nietrafione prezenty, udajac ze sie cieszy. Autorka watku bedzie tracic pieniadze, a oboje beda sie frustrowac (on, bo musi udawac, ona, bo nie ma pewnosci, czy on jest naprawde zadowolony, czy nie chce jej sprawic przykrosc).

        Moj chlopak szalenczo cieszyl sie z prezentu jeden raz: z ksiazki, ktora chcial miec, a ja mu kupilam w wersji angielskiej, ladnym wydaniu no i zupelnie niespodziewanie (wiedzialam tylko, ze lubi tego autora i ze jesli ksiazke ma, to po polsku). Na reszte reagowal do tej pory "no fajne, fajne", zadowolony niby, ale to nie to. Teraz wymyslilam cos niespodziewanego i mam nadzieje, ze uda mi sie wywolac tamten zachwyt ;)
    • anka_z_lasu Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 21:11
      Może coś z wyjątkowyprezent.pl? Np. jakiś zestaw typu 'księga przeżyć' gdzie może wybrać jedną atrakcję z listy. Niech kombinuje co mu pasuje.
    • genepi Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 21:48
      Rozpuszczony jest jak dziadowski bicz a nie trudny, ot co.
      Daj mu komplet sexy damskiej bielizny w TWOIM rozmiarze i trzy "Kupony na godzinę miłości" do wykorzystania w dowolnym czasie.
      Na pewno nie odda do sklepu :)
    • diuszesa Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:21
      1. Powiedzieć, że nie wiesz, co kupić i zażyczyć listy propozycji, z których mogłabyś wybierać.
      2. Dać kasę, ładnie zapakowaną i opatrzoną jakąś śmieszną kartką typu: Nie wiem, co ci kupić, więc se kup, co tam sobie chcesz.
    • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:32
      Rozpuszczony, rozpuszczony... Naprawde uwazacie, ze byloby lepiej, gdyby udawal, ze mu sie te prezenty podobaja? Moim zdaniem to bez sensu. Nie da sie udawac w nieskonczonosc, kiedys by sie wydalo i autorce watku byloby przykro w trojnasob. Ze sie nie podobalo, ze udawal i sie nabrala, wiec wyszla na glupia, ze stracila czas i pieniadze i tracila nadal, myslac, ze trafia. A facet by sie musial gimnastykowac z tym udawaniem i denerwowal sie, ze musi.

      Wiem, ze to niezbyt przyjemne, kiedy wychuchany przez nas prezent nie wywola oczekiwanego wybuchu entuzjamu, ale zdecydowanie wole szczerosc niz takiz entuzjam udawany. Czym innym jest jeszcze robienie dobrej miny do zlej gry w wypadku jakis jednorazowych podarunkow okolicznosciowych, od dalszych znajomych, w pracy, takie tam - tutaj po prostu sie czlowiek usmiechnie, wezmie to cos, co mu nie potrzebne, podziekuje i zapomni. Ale z partnerem zazwyczaj chce sie spedzic zycie, a tu po drodze imieniny, urodziny, gwiazdki, barborki - oszukiwac sie, serio? Iiii.
      • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 26.11.11, 23:54
        slotna napisała:

        > Wiem, ze to niezbyt przyjemne, kiedy wychuchany przez nas prezent nie wywola oc
        > zekiwanego wybuchu entuzjamu, ale zdecydowanie wole szczerosc niz takiz entuzja
        > m udawany.

        No dobrze, ale prezent to nie tylko równowartość wydanych pieniędzy, ale także włożone zaagażowanie i dowód sympatii. Humorzastego obdarowanego, który nie raczy mi wyraźnie powiedzieć, czego oczekuje, rzuca za to teksty typu zaskocz mnie, by potem strzelać focha, najprawdopodobniej po drugiej nieudanej próbie kopnęłabym za przeproszeniem w tyłek. Albo jasny przekaz, kup mi tą konkretną rzecz, która mi się podoba, albo pokaż gościu chociaż troszkę (udawanego) entuzjazmu, przecież prezent jest od drogiej osoby, która się starała i to się też honoruje. Trochę egoista ten koleś.
        • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 00:57
          > No dobrze, ale prezent to nie tylko równowartość wydanych pieniędzy, ale także
          > włożone zaagażowanie i dowód sympatii. Humorzastego obdarowanego, który nie
          > raczy mi wyraźnie
          powiedzieć, czego oczekuje, rzuca za to teksty typu z
          > askocz mnie
          , by potem strzelać focha, najprawdopodobniej po drugiej
          > nieudanej próbie kopnęłabym za przeproszeniem w tyłek.

          No ale zauwaz, ze czasem sie jednak cieszy i to az "jak dziecko" - wlasnie wtedy, kiedy dostanie cos, co faktycznie chcial i mu sie podoba. Autorka sama tez sobie stawia tak wysoka poprzeczke, ma ambicje, zeby facet byl zachwycony. Moglaby mu przeciez dawac jakies totalne pierdoly (sadzac z opisu prezentow dla niej, koles biedy nie klepie i nie jest skapcem, wiec raczej jesli cos bedzie mu potrzebne, to kupi sobie sam), vouchery na cos, zeby sam sobie wybral itp. Prawde mowiac, ja tez chlopakowi nie chce pokazywac palcem, co ma mi kupic, bo uwielbiam niespodzianki, a wiem, ze skoro zna mnie dobrze, zna moje zainteresowania, wie, co mi sie podoba z detalami, to moge liczyc na to, ze dobrze zgadnie. I tak zazwyczaj jest. A jak nie jest, to mowie i nastepnym razem juz jest ;) Strzelanie focha? No ok, "zrobil smutna mine" - moze mu bylo przykro, ze nie dostal tego, co chcial i nie chcial tego ukryc, bo jest samolubna swinia. A moze bylo mu glupio, ze musi poprosic dziewczyne, ktora sie tak starala, zeby oddala prezent do sklepu. Bo to droga sprawa, a bez sensu sie meczyc z niechciana nawigacja. Tez sie nie dziwie, dostalam na gwiazdke telefon z dotykowa klawiatura, nie chce sie zepsuc cholernik, a nienawidze go jak psa i kiedy moge, to uzywam dziesiecioletniej nokii ;P
          • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 01:40
            slotna napisała:

            > No ale zauwaz, ze czasem sie jednak cieszy i to az "jak dziecko" - wlasnie wted
            > y, kiedy dostanie cos, co faktycznie chcial i mu sie podoba.

            No właśnie, z akcentem na "dziecko". Czasem to może i słodkie, ale czy naprawdę chcemy wiązać się z dziećmi? ;-)


            > Strzelanie focha? No ok, "zrobil smutna mine" - moze mu bylo przykro, ze nie dostal t
            > ego, co chcial i nie chcial tego ukryc, bo jest samolubna swinia.

            O ile dobre przeczytałam, to wyszukana z dużym nakładem energii nawigacja musiała być zwrócona do sklepu, to trochę więcej niż smutna mina na widok kolejnego krawata. Na zabezpiecznie się przed takimi rozczarowaniami jest patent, trzeba powiedzieć co się chce, w końcu dziewczyna pytała. Nie jestem za tym, by skakać z radości na widok każdej okropności, też tego nie robię, ale ślepy by zauważył, że dziewczynie jest ta sprawa z prezentami ważna, więc chociażby z tego powodu mógłby ułatwić jej trochę życie i zasugerować kierunek. A po trzech latach trudno też wymagać, by partner znał nas na wylot i potrafił wyczytać życzenia z oczu.
            • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 02:34
              > No właśnie, z akcentem na "dziecko". Czasem to może i słodkie, ale czy naprawdę
              > chcemy wiązać się z dziećmi? ;-)

              Ja nie chce, ale autorka nie pytala czy ma zerwac, albo w ogole "jak sie uwolnic od zlego zwiazku", tylko co ma mu kupic :P

              > O ile dobre przeczytałam, to wyszukana z dużym nakładem energii nawigacja musia
              > ła być zwrócona do sklepu, to trochę więcej niż smutna mina na widok kolejnego
              > krawata.

              Khem. "A moze bylo mu glupio, ze musi poprosic dziewczyne, ktora sie tak starala, zeby oddala prezent do sklepu. Bo to droga sprawa, a bez sensu sie meczyc z niechciana nawigacja."

              > Na zabezpiecznie się przed takimi rozczarowaniami jest patent, trzeba
              > powiedzieć co się chce, w końcu dziewczyna pytała.

              A on woli niespodzianki, i co mu zrobisz? Jakby to wytlumaczyc... Powiedzmy ja moge sobie konkretnie zazyczyc nowy komputer, tablet czy overlocka, bo sama sobie tego teraz nie kupie, chyba, ze przyoszczedze. Wiec jak dostane, to sie bardzo uciesze, bede korzystac i tak dalej. Natomiast nie chce powiedziec, ze chce te a te ksiazke, takie wloczki, czy ten pierscionek, bo to akurat moge sobie rownie dobrze kupic sama. Uciesze sie, jesli dostane taka mniejsza rzecz znienacka, cos, o czym akurat sama bym nie pomyslala i sobie nie kupila. Opisanego czlowieka najwyrazniej stac na rzeczy, ktore sobie zamarzy, wiec zostaje tylko faktor niespodzianki.

              > Nie jestem za tym, by skaka
              > ć z radości na widok każdej okropności, też tego nie robię, ale ślepy by zauwa
              > żył, że dziewczynie jest ta sprawa z prezentami ważna, więc chociażby z tego p
              > owodu mógłby ułatwić jej trochę życie i zasugerować kierunek.

              Kierunki to ona zna, jak widac. Pan jest jednak pedantem (to nie jest _to_ slowo, ale jakos o tej godzinie ucieklo mi to wlasciwe, niech juz bedzie pedant) i trzeba trafic idealnie. A autorka chce i lubi trafiac idealnie, no to niech sie meczy, jejku. Moze tak robic dalej (byc moze z czasem bedzie trafiac czesciej?), moze wywalic kawe na lawe i dojda do jakiegos porozumienia, moze zerwac (lojezu, a jak on tak samo robi w lozku? :D). Ale akurat pomysl z tym, zeby zagrac tonem "ale mi jest przykro" uwazam za slaby, bo, jak pisalam, podejrzewam, ze on sie postara lepiej ukrywac rozczarowanie, ona bedzie wiedziala, ze on ukrywa, oboje sie beda wkurzac - bez sensu.

              > A po trzech lat
              > ach trudno też wymagać, by partner znał nas na wylot i potrafił wyczytać życzen
              > ia z oczu.

              Iii, ja wymagam po dwoch i to na odleglosc. Milosc zycia, telepatia, te sprawy ;)) Nie no, zartuje, my mamy latwo z roznych wzgledow.
              • magdalaena1977 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 10:48
                slotna napisała:

                > A on woli niespodzianki, i co mu zrobisz? Jakby to wytlumaczyc... Powiedzmy ja
                > moge sobie konkretnie zazyczyc nowy komputer, tablet czy overlocka, bo sama sob
                > ie tego teraz nie kupie, chyba, ze przyoszczedze. Wiec jak dostane, to sie bard
                > zo uciesze, bede korzystac i tak dalej. Natomiast nie chce powiedziec, ze chce
                > te a te ksiazke, takie wloczki, czy ten pierscionek, bo to akurat moge sobie ro
                > wnie dobrze kupic sama. Uciesze sie, jesli dostane taka mniejsza rzecz znienack
                > a, cos, o czym akurat sama bym nie pomyslala i sobie nie kupila. Opisanego czlo
                > wieka najwyrazniej stac na rzeczy, ktore sobie zamarzy, wiec zostaje tylko fakt
                > or niespodzianki.

                Doskonale się odnajduję, w tym co napisałaś. Bo w pewnym wieku możemy zwykle sobie kupić przedmioty pożądania w sensownej cenie. Chcę nowego Martina - ląduje w moim koszyku jeszcze na przedsprzedaży.
                I do prezentów zostają albo drogie rzeczy, które faktycznie fajnie byłoby dobrać do oczekiwań obdarowanego (ja nie wyobrażam sobie, że ktoś kupuje mi bez konsultacji komputer albo nawigację). Albo umiarkowanie drogie rzeczy, które delikwenta mają zaskoczyć, ucieszyć na zasadzie antycypowania jego potrzeb.

                > > A po trzech latach trudno też wymagać, by partner znał nas na
                > > wylot i potrafił wyczytać życzenia z oczu.
                >
                > Iii, ja wymagam po dwoch i to na odleglosc.

                Ja jestem gorsza, bo ja wymagam takiego znania na wylot od rodziców ;-) zwłaszcza, że z dzieciństwa mam wspomnienia super-niesamowitych-niespodzianek.
                • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 12:59
                  magdalaena1977 napisała:

                  > Ja jestem gorsza, bo ja wymagam takiego znania na wylot od rodziców ;-) zwłaszc
                  > za, że z dzieciństwa mam wspomnienia super-niesamowitych-niespodzianek.

                  To ładnie, że masz przyjemne wspomnienia z dzieciństwa i rodzice tak dobrze cię znali, ale przenoszenie tego na dorosłe relacje może skończyć się na nierealistycznych oczekiwaniach i skazywać nas na niepowodzenia, zwłaszcza w intymmych związkach.
                  • magdalaena1977 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 15:13
                    magdalaena1977 napisała:
                    > Ja jestem gorsza, bo ja wymagam takiego znania na wylot od rodziców ;-)
                    > zwłaszcza, że z dzieciństwa mam wspomnienia super-niesamowitych-niespodzianek.

                    pierwszalitera napisała:
                    > To ładnie, że masz przyjemne wspomnienia z dzieciństwa i rodzice tak dobrze cię
                    > znali, ale przenoszenie tego na dorosłe relacje może skończyć się na nierealis
                    > tycznych oczekiwaniach i skazywać nas na niepowodzenia, zwłaszcza w intymmych
                    > związkach.

                    Jakoś nie bardzo wiem, jak to, co napisałaś ma się do mojej wypowiedzi, że oczekuję od rodziców trafionych prezentów niespodzianek.
                    • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 15:20
                      Mój ojciec jest mistrzem prezentów nietrafionych. Bezkonkurencyjnym. Staram się tłumaczyć, co bym chciała, wysyłać linki, pisać dokładnie jaki model, czasem działa... Zwykle był to ten przedmiot, ale calkiem nie taki:) Marzyłam o wieży, takiej minimalistycznej, drewniano-metalowej, dostałam plastik świecący jak statek kosmiczny. A że to coś, co kosztuje i czego się nie kupuje co rok, to mam ten statek ponad 10 lat...
                      Podobny był mój ex - zawsze nie takie jak trzeba. Jak chcialam srebrny (kolor) zegarek na bransoletce, bo mi się taki zepsuł, dostałam taki na cienkim, beżowym pasku, w złotej kopercie (wtedy nie uznawałam złota ani ciepłych kolorów w ogóle), ze złotą sprzączką, złotymi cyframi, a na cyferblacie był złoty kotek. Bo ja kocham koty, ale jako zwierzęta, a nie kocie motywy na biżuterii. Miałam ponad 20 lat.
                      Wiedział, że uwielbiam żele pod prysznic. Wtedy byłam biedną studentką. Kupił mi całe pudło we wszystkich niepodobających mi się zapachach. Uwielbiałam żele Palmolive, takie kolorowe aromaterapeutyczne i jakby mi kupił 3 takie, to bym była happy. A on kupił wszystkie inne, takie białe migdałowe. Zużyłam do prania, bo niecierpię takich zapachów. Długo mogłabym wymieniać:)
                    • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:18
                      magdalaena1977 napisała:

                      > Jakoś nie bardzo wiem, jak to, co napisałaś ma się do mojej wypowiedzi, że ocze
                      > kuję od rodziców trafionych prezentów niespodzianek.

                      Oczekiwanie do rodziców udanych niespodzianek, to żadne wymaganie. W końcu znają cię wystarczająco długo i sami przycznili się do wyrobienia twojego gustu i smaku. Schody zaczynają się dopiero, że gdy masz do czynienia z osobą zupełnie inaczej socjalizowaną. Znaczy wychowaną w rodzinie, gdzie obowiązywały inne standardy obdarowywania. Jak widać doskonale po przykładzie autorki wątku. Dla niej liczy się indywidualnie dobrany prezent, on zamawia bukiety i kupuje biżuterię. Fajne, bo drogie i ekskluzywne, dla wielu kobiet pewnie nawet szczyt marzeń, ale też trochę anonimowe, może poprosić nawet własną sekretarkę o odwalenie za niego tego obowiązku. On nie widzi w tym niczego złego, ona życzałby sobie jednak w głębi duszy czegoś innego i próbuje uszczęśliwić go na swój sposób. Nawet na siłę, trochę pewnie, by udwodnić mu rację swojej postawy, z nadzieją, że kiedyś może doceni i się zmieni. ;-)
                      • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:36
                        troche racji masz. Ale odkąd przestałam być dzieckiem, prezenty od ojca sa fatalne. A z czegoś, w co ktoś włożył dużo pracy, ale nie trafił, też bym sie nie cieszyła. Sekretarkh na szczeście nie ma własnej, firmowa mi nie kupuje prezentów:)
                        biżuteria mnie cieszy, mały snob się we mnie odzywa. Pierścionek miał pewna historię, po kolczyki do kompletu jeździł po całym mieście. Kiedyś poszłam z koleżanka do sklepu, oglądałyśmy szpilki. Piękne, ale rzadko chodzę w takich butach. Mężczyźni po nas przyjechali, jeszcze oglądałyśmy te buty. Chciał mi kupić, ale głupio mi było, bo drogie i niepraktyczne. Wyszliśmy. A buty wreczył mi nastfpnego dnia. Koleżanka była na mnie wściekła, bo ona nie dostała:)
                • zenobia44 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:08
                  mnie się wszystko kojarzy z jednym, ale

                  magdalaena1977 napisała:

                  > Doskonale się odnajduję, w tym co napisałaś. Bo w pewnym wieku możemy zwykle so
                  > bie kupić przedmioty pożądania w sensownej cenie. Chcę nowego Martina - ląduje
                  > w moim koszyku jeszcze na przedsprzedaży.

                  Astona Martina? :D
                  • izas55 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:07
                    :-). Życzę Magdalenie żeby mogła sobie pozwolić na Astona. Ale sądzę że chodzi jej to Georga (RR z resztą)
                    • magdalaena1977 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:42
                      izas55 napisała:

                      > :-). Życzę Magdalenie żeby mogła sobie pozwolić na Astona.
                      > Ale sądzę że chodzi jej to Georga (RR z resztą)

                      O GRR jak najbardziej ;-)
                      Taniec ze smokami kupiłam w lipcu w Amazonie i wychodzi na to, że oryginał w hardcoverze wypadł mi taniej (Ł 13,13 czyli 63,78 zł) niż miękkie tłumaczenie (38,79 zł za jeden tom).
                      • mela1 Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:05
                        Czy ta saga nadaje się tylko do czytania po kolei, czy tomy są jakoś odrębne. Kompletnie nie moja literatura, a jak napisałaś, to trochę poczytałam i może to byłby jakiś pomysł na prezent. Muszę mu przejrzeć biblioteczkę, bo nawet nie wiem czy czytał poprzednie. A przyciśnięty za radą forumowiczek powiedział, że może być jakaś książka, fantasy, fantastyka.
                        Prezenty w miarę wymyślone, kupione, szkoda, że zwykle jak rzucam się na coś i wydaje mi się, że to super prezent, to zanim dojdzie do wręczenia, to już wiem, że to było kompulsywne kupowanie, a nie dobry pomysł.

                        Problem w tym, że część prezentu to wyjazd, a ja jestem chora, kolejny weekend w łóżku. I boję się, że tak samo skończę w rocznicowy. Mam tego dość:(
                        • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:45
                          Tak, moim zdaniem trzeba czytać po kolei :)

                          Ale na prezent polecam.

                          Aczkolwiek z drugiej strony - jeżeli gość się interesuje fantasy, to mógł to już czytać, bo pierwszy tom wydano już jakiś czas temu.
                        • magdalaena1977 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:47
                          mela1 napisała:

                          > Czy ta saga nadaje się tylko do czytania po kolei, czy tomy są jakoś odrębne.

                          Po kolei to mało powiedziane ;-) IMHO Pieśń Logu i Ognia trzeba za każdym razem czytać od początku, bo nowe tomy ukazują się tak co 5 - 6 lat, a wszystkie szczególiki i subtelności trzeba mieć na bieżąco.

                          > Kompletnie nie moja literatura, a jak napisałaś, to trochę poczytałam i może to
                          > byłby jakiś pomysł na prezent.

                          Może całość?
                          Tomy 1 - 4 na miękko dostaniesz w zestawie za 100 zł.
                          www.amazon.co.uk/Game-Thrones-Continues-volumes-Swords/dp/0007448058/ref=sr_1_8?s=books&ie=UTF8&qid=1322930513&sr=1-8
                          www.empik.com/game-of-thrones-4-copy-boxed-set-martin-george-r-r,p1043823188,ksiazka-p
                          > A przyciśnięty za radą forumowiczek powiedział, że może być jakaś książka,
                          > fantasy, fantastyka.

                          A czy Twój ukochany zna Dukaja? To taka polska fantastyka, raczej z wyższej półki. Dla mnie większość jego powieści jest nieco zbyt przeintelektualizowana i zbyt mało skoncentrowana na emocjach, ale tak sobie myślę, że mogą pasować do profilu psychologicznego delikwenta.
                          A taki Lód jako prezent wygląda naprawdę imponująco
                          www.empik.com/lod-dukaj-jacek,prod360018,ksiazka-p
                          • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:49
                            Ooo, Dukaj jest dobry.

                            Ja go zasadniczo lubię, aczkolwiek przez Lód jeszcze nie przebrnęłam. Ale Perfekcyjną Niedoskonałość bardzo lubię.
                          • mela1 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:54
                            Dzięki. Obejrzę czy nie ma przypadkiem. Na temat Dukaja kiedyś była jakaś rozmowa, ale z tego copamiętam, to nie jest fanem. On czyta jakieś książki o wampirach... Conana. Jakbym miała go oceniać po tym, co czyta i na co chodzi z kolegą do kina, to bym stwiedziła, że to średnio inteligentny nastolatek:)
                            • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 17:56
                              Jak wampiry, to może Anne Rice? Wampir. Biografia symboliczna Marii Janion? To ostatnie świetnie nadaje się na prezent, super wydane.

                              No chyba że lubi wampiry w stylu Zmierzchu, to już wysiadam, nie moja działka :)
                              • mela1 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:51
                                Janion to nie:) Zmierzch też nie. Wampiry niemainstremowe. Ale odpadam z tej dyskusji, dla mnie to czarna magia:) tylko troche Pratcheta czytalam.
                                • bebe.lapin Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:55
                                  Eee, Janion jest ok, tylko chyba ciezko ja dostac w tej chwili, ja szukalam pare lat temu i nie bylo, a ni zalezalo mi nawet na nowej.
                                  • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:57
                                    No pewnie, że OK. To był jeden z pierwszych prezentów dla mojego Lubego ;)
                                • kis-moho Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:56
                                  To wiesz, co może mu się spodobać? Neil Geiman, Nigdziebądź. Coś tak czuję, że to mogą być jego klimaty. Tu masz krótki opis.
                                  • mela1 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 21:25
                                    dziękuję bardzo. Podobała mu się Koralina. Ostatnio wspominał, że kupił sobie Bezduszną i Bezgrzeszną Carrigera Gaila. Taki klimaty lubi.
                                    • kis-moho Marina 03.12.11, 21:34
                                      Już wiem co jeszcze, wygrzebałam w końcu. Marina Carlosa Ruiz Zafona. Podobno jest to książka dla młodzieży (?), wg. mnie niekoniecznie. Jakbyś jeszcze potrzebowała pomysłów, rzuć okiem na tą książkę, też mu się może spodobać.
                        • izas55 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 19:26
                          Powiem zamiast magdaleny jako wielka fanka ;-).
                          Ja generalnie nie przepadam za fantasy, jakieś pojedyncze dobrze napisane rzeczy tak (np.Mgły Avalonu albo Tolkien) ale 99% siekaniny z gołymi panienkami na smokach na okładce, to nie.
                          Tylko to moim zdaniem Gra o Tron to jest bardziej thriller polityczny, o walce o władzę, wojnie i wielkich namiętnościach. Choć temat zupełnie inny, mi się skojarzyło z Królami Przeklętymi Drunona.
                          Ja zaczęłam oglądać serial na HBO, znakomity, sięgnęłam po książkę i przepadłam z kretesem. Zdarzało mi się i szlochać (a jakaś specjalnie łatwo wzruszająca się nie jestem) i mieć gulę w gardle przy czytaniu, bo tak strasznie się przejmowałam wyborami bohaterów i ich konsekwencjami.

                          Tomy są po kolei, nie da rady, trzeba zacząć od pierwszego.
                          • slotna Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:10
                            Martina bym kupowala po angielsku, nie dosc, ze taniej, to polskie tlumaczenie jest moim zdaniem okropne, a i miekkie wydanie niepiekne (czytalam tylko kawalek, kilkaset stron "Gry", ale wrazenie pozostawil blee).
                            • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:13
                              Oo, czyli to nie tylko moje zdanie. Przeglądałam polskiego Martina w księgarni i byłam wielce zdziwiona, że to sama książka...
                              • izas55 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:37
                                To chyba dobrze zrobiłam nie zawracając sobie głowy tłumaczeniem. Tak samo jak magdalena kupiłam od razu całość na amazonie. Trafiłam na jakąś promocję i pierwszy tom kosztowal 1,99 funta, pozostałe 3,99-4,99
                                • yaga7 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:43
                                  Fuksiara ;)

                                  Ja kupowałam po kolei, bo nie wiedziałam, czy mi się spodoba (zaczęłam czytać przed serialem).
                                • magdalaena1977 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 21:33
                                  izas55 napisała:

                                  > To chyba dobrze zrobiłam nie zawracając sobie głowy tłumaczeniem. Tak samo jak
                                  > magdalena kupiłam od razu całość na amazonie. Trafiłam na jakąś promocję i pier
                                  > wszy tom kosztowal 1,99 funta, pozostałe 3,99-4,99

                                  Ja zaczynałam ponad dziesięć lat temu, pożyczając z biblioteki polskie wydanie, to z paskudną okładką georgerrmartin.com/gallery/thrones10.html
                                  Ale po polsku mam trzy pierwsze tomy, a dopiero AFfC kupiłam w oryginale po premierze.
                                  Co lepsze pamiętam, jak czytałam to wielkie tomiszcze jesienią 2005 r. siedząc w nowym mieszkaniu i czekając na dostawę pralki. I niestety - pralka nie dotrwała do premiery kolejnego tomu.
                                  • izas55 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 22:10
                                    magdalaena1977 napisała:

                                    > Co lepsze pamiętam, jak czytałam to wielkie tomiszcze jesienią 2005 r. siedząc
                                    > w nowym mieszkaniu i czekając na dostawę pralki. I niestety - pralka nie dotrwa
                                    > ła do premiery kolejnego tomu.

                                    No w końcu nie od wczoraj wiadomo, że czytelnicy się obawiają czy Martin zdąży skończyć sagę. W końcu nastolatkiem nie jest. A jak będzie następny tom pisał kolejne 6 lat......
                                    • kis-moho Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 22:16
                                      A ja nie do końca jestem do niego przekonana... Przez pierwsze trzy tomy przeleciałam jak burza, na czwartym utknęłam. Nie moge zacząć dalej czytać, jak mam do wyboru oględziny kolejnego wisielca spotkanego podczas poszukiwań Sansy, płaczącego Sama, czy Jaime'iego tęskniącego za swoją dłonią - i ten cały depresyjny koszmar przez kilkaset stron - to mi się odechciewa. Warto dalej czytać? Będzie lepiej?
                                      • magdalaena1977 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 23:05
                                        kis-moho napisała:

                                        > A ja nie do końca jestem do niego przekonana... Przez pierwsze trzy tomy przele
                                        > ciałam jak burza, na czwartym utknęłam. Nie moge zacząć dalej czytać, jak mam d
                                        > o wyboru oględziny kolejnego wisielca spotkanego podczas poszukiwań Sansy, płac
                                        > zącego Sama, czy Jaime'iego tęskniącego za swoją dłonią - i ten cały depresyjny
                                        > koszmar przez kilkaset stron - to mi się odechciewa. Warto dalej czytać? Będzi
                                        > e lepiej?

                                        Na razie nie. Tzn. książka nadal ma swój urok, ale taki pistolet, jak w częściach 1 - 3 to już nie jest. I ADwD nie wyjaśnia wszystkich wątpliwości i nie popycha wątków do przodu tak jakbyśmy chcieli.
                                        Dla mnie osobiście końcówka trzeciej części była po prostu niesamowita. I to na wszystkich frontach. A części 4 - 5 są po prostu dobre.
                                        • kis-moho Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 23:14
                                          Szkoda. Ja na razie czytam maksymalnie po 10 stron, bo od tego nadmiaru nieszczęścia i beznadziei robi mi się źle na duszy. A pierwsze trzy części po prostu połknęłam. I teraz nie wiem, kupować piątą, czy nie (mam komplet 1-4). Na razie spróbuję dobrnąć do końca czwórki...
                              • slotna Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:57
                                Nie pamietam juz detali, tylko to, ze mowili do siebie per "ser". I tak czytalam i czekalam, az sie pojawi Ser Cheddar walczacy z Serem Camembertem, co mial germka Brie, o wdzieki pieknej ksiezniczki Mozzarelli...
                          • mela1 Re: Pytanie do Magdalaeny 03.12.11, 20:59
                            dziękuję:) może to dobry pomysl, mogę kupić po angielsku. Trudne to, bo to nie moja bajka. Inne prezenty już mam, książka by je dopełniła. Bedzie dużo dupereli zamiast jednej dużej rzeczy. Nie wiem czy to dobrze.
                            • allegra_walker Re: Pytanie do Magdalaeny 06.12.11, 13:31
                              > Bedzie dużo dupereli zamiast jednej dużej rzeczy. Nie wiem czy to dobrze.

                              To bardzo dobrze, bo przy większej liczbie dupereli jest większa możliwość, że któraś z nich zachwyci prezentobiorcę. A przy jednym dużym prezencie, no cóż, jest albo TAK, albo NIE - i po sprawie.

                              Poza tym drobne a liczne prezenciki tworzą miły efekt obfitości, ale zdaję sobie sprawę, że u osoby z logicznym umysłem taki efekt może nie zadziałać ;-)
              • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 12:18
                slotna napisała:

                > Ja nie chce, ale autorka nie pytala czy ma zerwac, albo w ogole "jak sie uwolni
                > c od zlego zwiazku", tylko co ma mu kupic :P

                Ja nie napisałam, że autorka ma zerwać, tylko, że nie ma tolerować dziecinnego zachowania. To fajne, jak mężczyźni potrafią cieszyć jak się dzieci (zresztą nie tylko meżczyźni), ale rozczarowań nie powinni już pokazywać jak dzieci, bo już nimi nie są i wiedzą, że prezentów nie przynosi św. Mikołaj. Ktoś o te prezenty się postarał i ten ktoś nie jest telepatą. To tak jak z seksem. Jak facet wyraźnie stara się cały wieczór by ci dogodzić, to nie reagujesz smutną miną, gdy mu się jednak nie udaje, tylko pokazujesz mu delikatnie co i jak. Dla waszej wspólnej przyjemności. Możesz naturalnie nigdy nie mówić co lubisz i za każdym razem czekać aż trafi, z czasem i przy odrobinie ćwiczeń pokapuje już związki przyczynowo - skutkowe, ale jak zawsze będzie jakoś omijał twoje najczulsze miejsca, to nie miej do niego pretensji. On w twojej skórze nie siedzi i tego nie wie. Z prezentami jest podobnie.
                • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:50
                  Ale seks sie nie opiera na niespodziankach, tylko na przyjemnosci z czegos, czego sami wlasnie sobie na pewno nie zrobimy ;)
                  • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:58
                    slotna napisała:

                    > Ale seks sie nie opiera na niespodziankach, tylko na przyjemnosci z czegos, cze
                    > go sami wlasnie sobie na pewno nie zrobimy ;)
                    >

                    No co ty? Sobie samemu można po pierwsze zrobić doskonale przyjemność, a po drugie niespodzianki w zabawach w dwójkę są też mile widziane, ale najpierw trzeba opanować standardy. ;-)
                    • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 20:07
                      > No co ty? Sobie samemu można po pierwsze zrobić doskonale przyjemność,

                      Mozna. Ale to zawsze bedzie co innego, niz podobna sprawa z druga osoba. A pierdola na ktora mnie stac jest taka sama niezaleznie od tego, czy kupie ja sobie sama czy przyjme w prezencie, wskazawszy "kup mi to".

                      > a po dru
                      > gie niespodzianki w zabawach w dwójkę są też mile widziane, ale najpierw trzeba
                      > opanować standardy. ;-)

                      Sa mile widziane, ale - dla mnie przynajmniej - niespodziankowosc atrakcji byla tylko dodatkiem, najwazniejsze, ze atrakcja byla WOW sama w sobie :)
                  • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:59
                    Jakby kupowanie prezentów było tak podobne do seksu, to bym tu nie pytała:)
            • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 11:58
              No i w ogole nie musi byc swinia - moze byc np. aspergerykiem. Znam takiego marudnego, co gra w MTG, moze to ten sam? ;)
              • pierwszalitera Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 12:52
                slotna napisała:

                > No i w ogole nie musi byc swinia - moze byc np. aspergerykiem. Znam takiego mar
                > udnego, co gra w MTG, moze to ten sam? ;)
                >

                Ale tu wcale nie chodzi o ocenę całego faceta, tylko o ocenę tego konkretnego zachowania. Ja sama napisałam, że facet jest trochę egoistą, ale chodziło mi to, że w tym konkretnym przypadku zachowuje się egoistycznie. W innych dziedzinach może być aniołem i nam zresztą nic do tego, co autorkę uszczęśliwa, każdy ma swoje potrzeby i wyobrażenia o udanym związku. Najwyraźniej jednak ta jego cecha jej też przeszkadza, bo inaczej nie poruszałaby tematu na forum. Ma więc teraz dwa wyjścia, albo akceptuje, że oboje są jacy są, znaczy, ona nie potrafi poskromić potrzeby uszcześliwiania go prezentami, a on strzela sobie fochy robiąc jej przykrość, zawsze gdy mu coś nie pasuje, albo ktoś się zmieni. Może zmienić się ona i skorygować swoje nastawienie do sprawy prezentów, znaczy brać to trochę lżej i nie przejmować się smutną miną faceta, bo jakoś nie wierzę, że forumowe rady obcych osób znajdą wyjście na idealne prezenty na całe życie. Może zmienić się jednak też on i udawać szczęśliwie obdarowanego. Ja osobiście nie przepadam za wyborami albo-albo i uważam, że w udanym związku potrzebne są kompromisy, znaczy każdy powinien zrobić krok do przodu, inaczej takie błahoski staną się małymi kamieniami do budowania poczucia niesprawiedliwości. Więc ona musi walczyć trochę z przykrością, gdy prezent był mniej udany, ale on powinien też od czasu do czasu dać jej okazję do sukcesu i powiedzieć, z czego by się naprawdę ucieszył i uśmiechnąć się czasem też do miłego gestu, a nie do prezentu. Liczenie na to, że od samości się ułoży jest trochę naiwnością.
                • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:47
                  > Ale tu wcale nie chodzi o ocenę całego faceta, tylko o ocenę tego konkretnego z
                  > achowania.

                  Ale akurat zgadlam ;)
      • yaga7 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 08:44
        Ja akurat uważam, że lepiej, zeby powiedział konkretnie, co chce, a nie gadał teksty typu postaraj się :P I wcale nie uważam, że udawanie jest lepsze.

        Ja też jestem trudną osobą do prezentów, bo nie lubię udawać, ze coś mi się podoba i właśnie dlatego wolę komuś pokazać palcem, że chcę to czy tamto, bo wiem, że wtedy się ucieszę normalnie jak człowiek i nie będę musiała udawać.
        • zenobia44 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 09:23
          Nie wiem, jak dla mnie prezenty - dawanie i przyjmowanie to część życia społecznego i trzeba też umieć się w tym znaleźć
          Jeżeli chłop przyjmuje minę primadonny, kobita niby to lubi (?), na pewno toleruje, ale musi pytać obcych osób na forum co mu kupić, bo on będzie smutny, jak prezent nie wyjdzie (sorry:D:D:D), to tracę grunt pod nogami
          Wg mnie skoro rozwiązanie - on mówi co chce i nie marudzi albo nie mówi co chce i nie marudzi - nie wchodzi w grę, to albo się umówcie, że prezentów nie robicie (po co, skoro to go przyprawia o smutek, przecież nie chciałabyś go unieszczęśliwiać?, a ciebie o stres i frustracje i poczucie, że nie masz szczęścia w grach losowych), albo kupujcie je do jakiejś kwoty (np. do 30 zł) i on na nich będzie ćwiczył umiejętność cieszenia się z nietrafionych prezentów, a w razie katastrofy (raczej na pewno nadejdzie) to mała strata, potem opchniecie to na Allegro i wilk syty i owca cała.
          Nie wiem jakie cechy musiałby być facet, żebym zaakceptowała takie fochy. Bardzo ci współczuję. Ale musiałaś się najeść wstydu przy tych kolegach, którzy marnowali swój czas i uwagę na wybieranie tego GPSa. Czy im nie powiedziałaś prawdy?
      • azymut17 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 11:34
        slotna napisała:

        > Rozpuszczony, rozpuszczony... Naprawde uwazacie, ze byloby lepiej, gdyby udawal
        > , ze mu sie te prezenty podobaja? Moim zdaniem to bez sensu.

        Myślę, że słowo "rozpuszczony" dotyczyło czego innego. Nie chodzi o to, by cieszył się z każdego prezentu. Tylko że coś jest dziwnego w tym, że oczekuje i domaga się ekstraordynaryjnych prezentów, ale nie robi nic, by pomóc w tym zadaniu ukochanej osobie. Ja czułabym w takiej sytuacji, jakby ktoś zapisałby mnie bez mojej zgody do jakiegoś konkursu z bardzo wymagającym sędzią. A dla mnie związek między dwojgiem ludzi opiera się na innych zasadach.
        Nie jestem jednak autorką, więc nie wiem, jak to naprawdę wygląda między nimi, mogę zupełnie opacznie widzieć ich relacje, które w rzeczywistości mogą prezentować się zgoła inaczej.
        • slotna Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 11:38
          > Ja czułabym w takiej sytuacji, jakby ktoś zapi
          > sałby mnie bez mojej zgody do jakiegoś konkursu z bardzo wymagającym sędzią. A
          > dla mnie związek między dwojgiem ludzi opiera się na innych zasadach.

          Dokladnie, innych - na zwiazek wymagana jest zgoda obu przytomnych stron ;) A w tej szczegolnej sprawie autorka sama pisze tak: "Ja pracuje nad prezentami, bo zalezy mi na efekcie, to w zasadzie egoistyczne. (...) Chcę trafić, takie wyzwanie, poczuję się z tym dobrze".
    • maith Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 13:45
      Tak się tylko zastanawiam, jaki to ma sens...
      Bo powoli zaczynam to widzieć tak, że on zarabia więcej, więc bez żadnego wysiłku intelektualnego może Ci kupić coś, na co Ciebie nie stać. A jemu wiadomo, co się spodoba. Ten prezent z prostytucją na pewno wypali.
      Ale chyba nie o to chodzi w związku...
      A nie możecie sobie dawać jakichś drobiazgów, żebyście oboje mieli okazję "postarać się" podobnie? I nie wiem... na rocznicę to wyobrażam sobie raczej planowanie w przytuleniu, jak ją można fajnie razem spędzić niż stresowanie się osobno, co drugiej osobie kupić...
      • besame.mucho Re: Prezent dla trudnego faceta 28.11.11, 11:48
        Maith, ale co w tym złego, że jedna osoba zarabia więcej i może kupić drugiej coś, o czym ta druga marzy, ale nie może sobie na to pozwolić, a druga ofiarowuje mniej kosztowne, ale przemyślane rzeczy?

        Kiedy byłam w znacznie słabszej sytuacji finansowej niż teraz, miałam znacznie bogatszego faceta - ja się cieszyłam, jak dostawałam książki/płyty/ciuchy, które chciałam mieć, a on się cieszył, jak dostawał własnoręcznie uszytą poduszkę czy inny taki drobiazg.
        Teraz mam czasem w gronie osób, z którymi dajemy sobie prezenty, sytuację odwrotną, i z kolei ja jestem osobą, która cieszy się z tańszej rzeczy, która jest zrobiona własnoręcznie, albo wyszperana specjalnie dla mnie, a ktoś inny cieszy się z przedmiotów, których nie mógł kupić sobie sam, a chciał mieć.
    • mela1 Odpowiem zbiorczo 27.11.11, 15:10
      Wiele już widziałam wątków z pytaniem, co kupić, i jakoś wcześniej nie wywoływały takich emocji:)
      Facet jest trochę autystyczny, a na pewno niezsocjalizowany i ma zerowy poziom empatii. Mogłabym opisać wiele sytuacji z tego związku, które opowiedziane komuś budzą przerażenie, że jak ja w ogóle mogę to tolerować. Aktualnie nie mam problemu czy zerwać, tylko co kupić.

      Od początku uprzedzał mnie, że nie umie udawać, że się cieszy, jak się nie cieszy. I trochę uwolnił moją ambicję - co, ja nie trafię? Nie narzucał, że prezenty mają być drogie. Sama kupiłam mu skok ze spadochronem, który sporo ksoztował na pierwsze wspólne urodziny. Wiedziałam, że trafię, chociaż minę miał nietęgą, bo wspominać, że by się skonczyło, to jedno, a mieć w ręku to drugie. Nie pojechałam z nim, bo umarłabym ze strachu i popsuła mu zabawę, pojechał z kolegą, który też skakał. Napisał instrukcję dla wspólnika, co zrobić, gdyby się spadochron nie otworzył:) A po skoku dzwonił do mnie i powtarzał jak nakręcony, że mnie kocha i że nie dostał nigdy takiego wspaniałego prezentu.

      Dobrze któraś z was napisała, że jego stać, o wiele bardziej niż mnie i nie ma problemu, żeby wydać pieniądze na zachcianki. Dla niego prezent to coś, czego sobie sam nie kupi, bo np. na to nie wpadnie. Dlatego nie mówi, co by chciał. Na pierwszą rocznicę ja dostałam pierścionek z brylantami, a on "czekoladowy telegram", a w środku bilety do teatru muzycznego. On lubi, ja nie znoszę.Bardzo mu się podobało, chociaż różnica w cenach prezentów była dziesięciokrotna. Kiedyś dostał bilety na koncert Metallici, kupione pierwszego dnia, zanim nawet zauważył, że będą grać w Polsce. To element ułatwiający kupowanie, nie rejestruje wydarzeń kulturalnych, łatwo go zaskoczyć.

      Album z aktami był profesjonalny, sesja z fotografem, obróbka, wydany jak prawdziwa książka. Pytałam wiele osób czy to dobry prezent, bo bałam się jak cholera tej sesji. Wszyscy powiedzieli, że ejstem nienormalna, że żaden facet nie ucieszy się, że jego dziewczyna rozbiera się rpzed innym, w dodatku takim, z którym się kiedyś spotykała. Kiedy mu wręczyłam ksiażkę, kartkował ją z wyrazem twarzy nie przystającym do jego IQ, jak dochodził do końca powtarzał, że jestem piekna i że on chce obejrzeć jeszcze raz. Oglądał z 10 razy, potem wiele razy dostawałam smsa, że właśnie ogląda album. Warto choć raz w życiu tak kogoś ucieszyć. Jakby ktoś miał wątpliwości, to jak się rpzełamałam, bawiłam się świetnie i mi samej ta sesja dużo dała.

      Nawigacja. Włożyłam w szukanie dużo pracy, kosztowała sporo, więc sama uprzedziłam, że jak będzie niefajna, to mogę ja oddać. Kupiłam przez internet właśnie dlatego. On nie strzelił focha, tylko było mu przykro, że mi będzie przykro. Nie będzie używał czegoś, co mu się nie podoba, bo taki jest. Było mi przykro, że się nie cieszy, ale po cholerę kilka stów miało się kurzyć na półce? To były urodziny, zaraz po nich ma imieniny, więc, żeby nie było mu smutno, że nie dostał prezentu, dałam mu imieninowy - maty, koszulki i inne bzdury do MTG właśnie. Też mnie kosztowały sporo wysiłku, bo dla mnie to czarna magia. Kosztowały o niebo mniej, a znowu się cieszył jak dziecko. Bo on sobie kupuje karty, a na inne głupoty szkoda by mu było pieniędzy. A tak to ma. Kilka kawałków plastiku pomalowanych w jakieś ohydy:)

      Sama sprzedałam jakiś prezent od niego na allegro. Sama mówię pewnej osobie, która lubi mi kupować ciuchy, że ich nie chcę. Tzn. przykro mi, że kupiła coś, czego nie założę, a za tę samą kwotę, w tym samym sklepie mogłaby kupić coś, co mnie ucieszy. Więc staram się jak najgrzeczniej powiedzieć, żeby wymieniła, bo np. sukienka śliczna, ale ja źle wyglądam w takim fasonie.

      Cóż, niektóre prezenty wychodzą mi spektakularnie i ja mam wtedy radochę, inne mniej. Jemu podobnie. Wściekałam się, że ja wkładam wysiłek, a on tylko pieniądze. On tego nie rozumie. Mówi, że ja bym się cieszyła, gdyby on skopał ziemię, zasiał nasiona, podlewał, wyrosłyby 3 badyle, zerwał je i mi podarował. A on zamówi w kwiaciarni piękny bukiet i dostarczy kurierem. Taka między nami różnica, każdy ma swoje racje. Wiele razy dostał ochrzan za te kwiatki kurierem, szczególnie na przeprosiny, bo mnie wkurza, że kliknął i ma z głowy.

      Wymyśliłam na razie wyjazd gruponowy na rocznicowy weekend, hotel z kolacją i winem. A na gwiazdkę może coś takiego:
      www.rebel.pl/category.php/1,1572/Cast.html
      Pożycza takie od kolegi i nie śpi, bo kombinuje:)

      Naprawdę bardziej ja wymagam od siebie niż on ode mnie. I na pewno nie wymaga drogich prezentów. Trzeba trafić, może to być drobiazg. Cieszy się też strasznie jak mi cos kupi, bo ja się cieszę. Bez okazji kupuje mi wiele rzeczy, ja mu też czasem coś.

      PS W łóżku prezentuje inną postawę, choć może nie do końca, bo też dba o mnie, a sam nie mówi za często, czego chce:) Za to cieszy się zawsze - może zawsze trafiam;)
      • besame.mucho Re: Odpowiem zbiorczo 27.11.11, 15:19
        Jak ta metalowa zabawka go cieszy, to możesz spróbować podarować też tangram. Ja też nie spałam po nocach jak dostałam ;).

        Twojego faceta trochę rozumiem. Mnie też stać na to, żeby kupować to, na co mam ochotę, więc lubię dostawać niespodzianki, bo jak mam wymyślić, co chcę, to równie dobrze mogę pójść i kupić to sobie sama. A niespodzianki wiadomo - czasem są trafione, a czasem nie. Dostawałam rzeczy, na które żal mi było kasy, i były bardzo fajne, ale jednak takie wymyślone od początku do końca przez kogoś innego, których w ogóle się nie spodziewałam, jeśli są trafione, to pamiętam najdłużej i sprawiają mi najwięcej radości.
        • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 27.11.11, 15:22
          besame.mucho napisała:

          > Jak ta metalowa zabawka go cieszy, to możesz spróbować podarować też tangram. J
          > a też nie spałam po nocach jak dostałam ;).

          O, i to brzmi jak trafiona podpowiedź. Dzięki.
          • amoureuse Re: Odpowiem zbiorczo 27.11.11, 18:03
            A w wątku prezentowym była mowa o NeoCube, też może się spodobać
            • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 27.11.11, 18:10
              O, też fajne. Dzieki za pomysły, to w ogóle nie moja bajka, więc bym na to nie wpadła, a może się spodobać. Raczej nie tak jak moje nagie zdjęcia, ale może się pobawi:)))
      • maith Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 00:04
        To jak autystyczny, to już się nie czepiam :) Przy odpowiednim traktowaniu autystyczny facet może ulec przemianie w całkiem sensownego faceta. Aczkolwiek pomogłoby to samodzielne wyhodowanie paru badylków. Dla Ciebie.
        Bo tu nie chodzi o to, że pieniądze to nie wszystko. One mogą znaczyć bardzo wiele. Jeśli ich poświęcenie coś darczyńcę kosztuje.

        A wracając do tematu - te łamigłówki wyglądają na fajny pomysł, tylko musiałabyś się najpierw upewnić, czy tej konkretnej jeszcze nie miał w łapkach :)
        I co do pomysłów na prezent, myślę że może tu zadziałać uwaga Butters o kampaniach reklamowych. Że jedynym ograniczeniem jest brak informacji. Dlatego może warto z nim pogadać i lepiej poznać te jego dziwne zainteresowania :)
        • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 11:35
          maith napisała:

          > To jak autystyczny, to już się nie czepiam :) Przy odpowiednim traktowaniu auty
          > styczny facet może ulec przemianie w całkiem sensownego faceta.

          Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy w to wchodzicie. ;-) Faceta nie da się zmienić. Można nauczyć go, by nie rozrzucał po mieszkaniu skarpetek i zmusić do zdrowego odżywiania, gdy ma wysoki cholesterol, ale nie można sprawić, by inaczej czuł i inaczej reagował. Na to szkoda energii i nie bardzo wiem, jaki w tym sens. Autysta pozostanie autystą i ta cecha z biegiem czasu może nawet coraz bardziej dominować jego charakter. Można nauczyć się jednak z takim partnerem żyć, jeżeli wnosimy w związek sporo tolerancji i nie interpretujemy sytuacji jako osobistej wychowawczej porażki.
          • besame.mucho Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 11:41
            > Faceta nie da się zmienić.

            I bardzo dobrze. Rozumiem oczywiście dogrywanie się, przejmowanie od siebie pewnych nawyków i staranie się dla drugiej osoby, ale chęci sprawienia, żeby partner/partnerka inaczej czuł i reagował, nie zrozumiem nigdy. Jak mi nie odpowiadają podstawowe cechy faceta, to się z nim nie wiążę, a nie oczekuję, że misio dokona dla mnie dogłębnej przemiany :). I nie czułabym się fajnie, gdyby się okazało, że jakieś takie moje podstawowe cechy, a nie małe głupie przyzwyczajenia, próbuje we mnie zmieniać partner.
          • roza_am Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 12:36
            > Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy w to wchodzicie. ;-) Faceta nie da się z
            > mienić. Można nauczyć go, by nie rozrzucał po mieszkaniu skarpetek i zmusić do
            > zdrowego odżywiania, gdy ma wysoki cholesterol, ale nie można sprawić, by inac
            > zej czuł i inaczej reagował.

            No, akurat zmiana nawyków żywieniowych czy porządkowych to niełatwa sprawa w przypadku autysty ;) Tego typu fiksacje trzymają się wyjątkowo mocno :)
            • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 13:13
              Ten się odżywia specyficznie, jest zakręcony na punkcie suplementów i odkryć, co jest zdrowe. Patrzę z pobłażaniem, co mi zostało.
              Sprzątać nie chce, czasem się przemoże.
              Jakbym miała zmieniać, to naprawdę są poważniejsze sprawy niż to, że ostatnio gryzie surowy imbir jako przekąskę, zjada tonę witaminy C, na śniadanie je koktajle białkowe, a każdy rachunek, nawet za mleko musi zniszczyć w niszczarce.
              • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 20:30
                mela1 napisała:

                > Jakbym miała zmieniać, to naprawdę są poważniejsze sprawy niż to, że ostatnio g
                > ryzie surowy imbir jako przekąskę, zjada tonę witaminy C, na śniadanie je kokta
                > jle białkowe, a każdy rachunek, nawet za mleko musi zniszczyć w niszczarce.

                No właśnie, problem w tym, że takie drobnostki można zmieniać, albo właścicielowi same przejdą, bo nie są fundamentalne, natomiast im poważniejsza w twoich oczach sprawa, tym mniejsza szansa, że luby się zmieni.
            • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 20:26
              roza_am napisała:

              > No, akurat zmiana nawyków żywieniowych czy porządkowych to niełatwa sprawa w pr
              > zypadku autysty ;) Tego typu fiksacje trzymają się wyjątkowo mocno :)

              Jeżli te są już trudne do zmienienia, to co dopiero te inne rzeczy? ;-) Ale nie mówimy tu oczywiście o faktycznych autystach, tylko o tzw. look a like. ;-)
          • maith Re: Odpowiem zbiorczo 28.11.11, 23:07
            besame.mucho napisała:

            > Maith, ale co w tym złego, że jedna osoba zarabia więcej i może kupić drugiej c
            > oś, o czym ta druga marzy, ale nie może sobie na to pozwolić, a druga ofiarowuj
            > e mniej kosztowne, ale przemyślane rzeczy?

            Nic, do czasu aż nie dochodzimy do propozycji w stylu "owiń się kokardką i wręcz bony na godziny miłości" ;)

            pierwszalitera napisała:
            > Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy w to wchodzicie. ;-) Faceta nie da się z
            > mienić.

            No jeżeli czyjąś ambicją jest dopasowanie człowieka do swoich wyobrażeń, to faktycznie się zawiedzie. Ale jak się wie, na co można wpłynąć, a na co nie ma sensu, to akurat ludzie z lekkimi reakcjami autystycznymi mają swoje zalety. Przecież jak już dziewczyna wybrała sobie "autystę", to nie po to, żeby zmienić go w ekstrawertyka ;)
            • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 08:53
              Chciałam tylko zaznaczyć, ze ja nie chcę zmienić jego podejścia do prezentów. Wiem, jak reaguje, dlatego chcę trafić. Wypadek z nawigacją był jednostkowy - było mi przykro, jednak uważam, że zachował się rozsądnie. Lubię jak się cieszy. Jednego ucieszy cacko z dziurką, innemu potrzebne brylanty, jeszcze innemu po prostu coś, co trafi w gust i potrzeby.
              Ostatnio podobała mi się sukienka, buty, torebka. Powiedział, że może mi kupić na gwiazdkę, ale musiałabym przymierzyć, bo nie będzie strzelał z rozmiarem, zresztą nie wiadomo, jakby na mnie leżało. Powiedział, że mogę dostać niespodziankę, ale to nie będzie ciuch. A jak chcę ciuch, to muszę mu się w tym pokazać. Nigdy mi nie mówi, co dostanę. Nawet jak wskazuję cos palcem, to do końca nie mówi czy kupił.

              Kiedyś się wkurzyłam, bo on na urodziny dostał skok ze spadochronem, a ja bluzkę BiuBiu. Cóż, oglądaliśmy w sklepie, chyba nie było rozmairu, pojechał, kupił. Nie pomyślał, że bluzka to mniej wow prezent.


              o do drobiazgów - wkurzały mnie, ale uczę się tolerancji. Dorosły jest, chce jeść tak, a nie inaczej - jego sprawa. Zależy mu na niszczeniu tych rachunków - -jak się walają po mieszkaniu, to wkładam do niszczarki. Jak mi się bardzo nie chce i on nie patrzy, to wrzucam do kosza:) Chciałabym zmaienić inne rzeczy, ale obawiam się, że to już podpada pod to myślenie kobiet, że zmienią faceta.

              Zmieniłam: zakazałam nosić skarpet do sandałów, białych (jak były nowe) podkoszulek na ramiączka, wkładania koszulki w spodnie, spranych, paskudnych gaci, 20-letnich golfów. Przekonałam, że jak się poci, to lepszy jest antyperspirant niż dezodorant, że można używać płynu do płukania, itp.

              Nie udało mi się: wykrzesać inicjatywy, wymyślenia gdzie pójdziemy,poszukania knajpy czy kina, a co najgorsze organizacji czasu i oduczenia się pracocholizmu. Nie umiem wytłumaczyć, że boli mnie każdy odebrany na wakacjach telefon z pracy. że chcę się widywać częściej niż w weekendy. Ale ostatnio przyjechał do mnie do pracy, przywiózł kwiatki (nie kurierem) bez okazji i zaproponował konkretny film w kinie. Mam nadzieję, że dobry humor i radość, którą okazywałam pomoże zakodować, że to działa:)

              Tak w ogóle to kochany, bardzo przystojny i uroczy osobnik. Jak z piosenki "Autystycznie" Luxtorpedy:) Sam mi ją podsunął, mówiąc, że to o nim i zgadzam się w 100%.
              • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 13:23
                mela1 napisała:

                > Kiedyś się wkurzyłam, bo on na urodziny dostał skok ze spadochronem, a ja bluzk
                > ę BiuBiu. Cóż, oglądaliśmy w sklepie, chyba nie było rozmairu, pojechał, kupił.
                > Nie pomyślał, że bluzka to mniej wow prezent.

                Wygląda na to, że zadowolić ciebie też nie jest wcale tak prosto. Pod tym wzlędem świetnie do siebie pasujecie. Tobie więc o autentyczny gest też nie chodzi, a o efekt WOW. Nie gniewaj się teraz, ale dla mnie ten wasz związek, to trochę jak z romantycznej komedii, dużo pięknej oprawy, mało prawdziwej intymości. Konkurujecie ze sobą, kto jest lepszy, zawsze z grubej rury, ze spięciem, kurczowo, by pokazać na co was maksymalnie stać. On wykorzystuje do tego swoje walory, czyli forsę, ty kreatywność. Wam nie o obdarowanie czymś miłym kochanej osoby chodzi, tylko o łaskotanie własnego ego i sprawdzanie, czy inwestycja się zwraca.
                W niektórych momentach mam nawet wrażenie, że nie opisujesz realnej sytuacji, bo nie mogę oprzeć się skojarzeniu z Pretty Woman. Richard Gere był tam dokładnie takim "uroczym", "autystycznym" osobnikiem. Ty widziałabyś może w sobie chętnie Julię Roberts, dla której on odmienia cały swój charakter, ale wiesz, że nią nie jesteś. ;-)
                • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 14:04
                  A jaką częścią związku są prezenty? Wychodzi mi na jakieś 5 okazji w roku. I dlaczego nie ma poza tym intymności. Taki charakter - jego i mój. Tak samo cięzko mnie zadowolić prezentowo przez każdą inną osobę, więc moje związki z rodziną i znajomymi też są jak z komedii romantycznej? Nie wsyzstkim mówię, że mi się coś nie podoba, ja jestem ta zsocjalizowana i wiem, jak się zachować.
                  Zabawne, ale w związku z różnymi problemami chadzałam kiedyś do psychologa. W temacie związku, keidy mówiłam, że np. oczekuję inicjatywy, niespodzienek, wymyślania restauracji na kolację, czyli pewnie 10 razy bardziej banalnych rzeczy z komedii romantycznych, usłyszałam, że powinnam go rzucić, bo nie spełnia moich oczekiwań, a mam do nich prawo, nawet gdybym oczekiwała, żeby mi wiązał buty.

                  Masz rację o tyle, że najbardziej podoba mi się pierwsza faza związku, zakochanie, staranie się. Może też dlatego, że nigdy do kolejnych nie dotrwałam. Teraz próbuję. Ale akurat pielęgnowanie dupereli mi się podoba, więc nie sądzę, żeby związek ucierpiał, bo chcę zrobić mu przyjemność i jeszcze mieć z tego radość. Podobno dawanie prezentów to większa radość niż otrzymywanie. Jak kupuję coś koleżance, to też zwykle się staram, wybieram coś, co w danej chwili mi się wydaje najfajniejsze, a czasem potem nachodzi mnie refleksja, że to jednak kiepski prezent. I też mi z tym kiepsko. Lubię jak ktos się cieszy, zakładam, że szczerze. Jak kupuję coś ojcu i widzę, że stoi na półce, to też nie czuję się z tym fajnie i myślę, jak się postarać bardziej następnym razem.

                  Byłabym idealnym facetem, mam radochę z robienia neispodzienek, kupowałabym kwiaty na ulicy, wyszukiwała najbardziej oryginalnych restauracji i rezerwowała bilety na premiery:)

                  I dlaczego on ma być jak Richard Gere, a ja nie jestem Julią?:) Bardziej Bridget i Mark Darcy:)
                  • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 15:24
                    mela1 napisała:

                    > I dlaczego on ma być jak Richard Gere, a ja nie jestem Julią?:) Bardziej Bridge
                    > t i Mark Darcy:)

                    Ktoś robił nawet takie badanie, w którym wyszło, że oglądanie romantycznych komedii zmienia nasze spojrzenie na sprawy damsko- męskie na takie mniej realistyczne. Coś w tym jest. Więc nie utożsamiałabym się ani z Julią ani z Bridget, bo ani jedna ani druga nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie ma też nic złego w tym, że się starasz. Nie mam też nic złego w tym, że podoba ci się ta pierwsza, romantyczna faza związku i chcesz ją celebrować, ale ja zauważam w tym pewne zgrzyty. Bo z jednej strony ten fajny, weekendowo- odświętny, pełny nadzywaczajnych efektów WOW związek ci odpowiada, z drugiej jednak życzysz sobie więcej i to staranie się staje się nawet źródłem frustracji, bo u ciebie przestaje być spontaniczne, u a niego wyraża się ciągle w tym samym i jest dla ciebie przewidywalne. Nie wszystko można zastąpić najwyraźniej drogimi prezentami i kwiatami. Istnieją jednak mężczyźni, którzy właśnie w ten sposób rekompensują kobietom brak czasu i prawdziwego zaangażowania, i nigdy nie dają z siebie więcej. Patrz "Z życia VIP'ów", film z Elizabeth Taylor i Richardem Burton. I istnieją też kobiety długo mylące takie gesty z miłością. Nie byłoby fajnie, gdybyś obudziła się kiedyś w złotej klatce, wygłodniała prawdziwego uczucia. Ale to tylko taka fabuła, jedna z możliwych i wszelkie podobieństwa z realnymi osobami są przypadkowe. ;-)
                    • mela1 Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 15:46
                      Bridget to jedynie żart, odniesnienie do mojej stopki.
                      Wiesz, jak się nie zna sytuacji, to łatwo wyciagać mylne wnioski. Z niektórymi się zgadzam, ale nie jest tak, że kwiaty i prezenty mają mi coś rekompensować. Wątek o prezentach, więc o tym akurat pisałam dużo. Nie mam doświadczenia w miłości, a nie będę ufać jednej czy drugiej osobie, która powie, że mój związek spełania/nie spełnia warunków do miłości koniecznych. Dla jednego to będzie dziwne, dla innego fajne. Nie traktuję prezentów ani kwiatów jako wyraz miłości, tylko umilacz. Wytrzymał ze mną, kiedy miałam paskudny okres, pomógł w załatwieniu sprawy życia i śmierci, uśmiecha się jak mnie widzi. Zresztą nie ma sensu wymieniać dowodów miłości - czuje się albo nie. A że wziełam sobie model pracujący więcej niż ja, w czasie nienormowanie rozlazłym, odpowiedzialny za własną dużą firmę i mający problem z zachowaniami spoęlcznymi, to mam. Nie znam nikogo, kto od czasu do czasu nie jest niezadowolony ze swojego związku albo jego elementów.

                      Wiesz, trochę ten wątek poszedł w taką stronę, jakbym zapytała, gdzie kupić seksowną bieliznę, a skończyłabym z diagnozą, że moje życie seksualne jest do kitu, bo przecież i bez tej bielizny można i to sztuczne, niespontaniczne, a czy on się tak dla mnie stara itp.:)
                      • pierwszalitera Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 16:20
                        mela1 napisała:

                        > Wiesz, trochę ten wątek poszedł w taką stronę, jakbym zapytała, gdzie kupić sek
                        > sowną bieliznę, a skończyłabym z diagnozą, że moje życie seksualne jest do kitu
                        > , bo przecież i bez tej bielizny można i to sztuczne, niespontaniczne, a czy on
                        > się tak dla mnie stara itp.:)

                        A gdzie ty widzisz jakąś diagnozę? Już nawet jak napiszę, że sobie gdybam, układając fabuły na podstawie przedstawionych elementów, to nie wystarczy. Sama dałaś się też wciągnąć w dyskusję o związkach, dostarczając coraz nowych szczegółów z twojego, więc nie masz teraz powodów, by reagować oburzeniem. Nie piszę też co masz robić i co masz czuć, tylko spoglądam na to z boku i pokazuję ci co widzę. Co ty z tym zrobisz, jest twoją sprawą. Sama napisałaś, jak to fajnie było kiedy zrobiłaś mu frajdę prezentem ze skokiem spadochronowym i jaki był wtedy entuzjastyczny i jak bardzo cię wtedy kochał. Wydawało mi się więc, że szukasz w tym całym poszukiwaniu niespodzianek powtórzenia tej sytuacji, bo w normalnych sytuacjach facet daje ci za mało potwierdzenia. Tak jakbyś chciała sobie zasłużyć tymi prezentami na jego uznanie, miłość i więcej namiętności. Jeżeli jednak to naprawdę tylko umilacze i nie używasz ich takim celu, to się pomyliłam.
              • maith Re: Odpowiem zbiorczo 29.11.11, 16:12
                mela1 napisała:
                > Ale ostatnio przyjechał do mnie
                > do pracy, przywiózł kwiatki (nie kurierem) bez okazji i zaproponował konkretny
                > film w kinie. Mam nadzieję, że dobry humor i radość, którą okazywałam pomoże z
                > akodować, że to działa:)

                Czyli uczy się :)
                To oczywiste, że nie będziesz go zmieniać w kogoś innego, skoro go takiego wybrałaś.
                Ale jak widać i on też uczy się lepiej Cię rozumieć, a o to chodzi.
    • tfu.tfu Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 15:25
      skarpety mu kup ;-) założy kiedyś na pewno ;-)
    • irenaearl Wibrator. 27.11.11, 17:41
      Luksusowy analny wibrator - na pewno będzie zaskoczony. Wtedy możesz powiedzieć, że miałaś się postarać i coś wymyślić, więc voila;)
    • felisdomestica Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 18:00
      Kup mu cokolwiek, a jak mu się nie spodoba, będziesz wiedzieć, że związałaś się z totalnym egocentrykiem. I powiedz mu, że może spadać na szczaw.
      Kurcze, brutalna jestem, ale jak widzę, ze kobieta tańczy przed facetem na dwóch łapkach, a ten stroi fochy, to mnie trzęsie. czy przynajmniej on stara się tak samo przy wyborze prezentów dla ciebie?
      • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 18:03
        O rany, to jest takie dziwne, że chcesz kupić ukochanej osobie coś, co jej się spodoba? To jest tańczenie na dwóch łapkach?
        Napisałam już - stara się. Nie roztrząsamy mojego związku, nie przyszłam się tu wypłakać na jego egoizm, sama jestem egoistką. Szukam prezentu.
        • zenobia44 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:02
          > O rany, to jest takie dziwne, że chcesz kupić ukochanej osobie coś, co jej się
          > spodoba? To jest tańczenie na dwóch łapkach?

          tak dla jasności - po twoim wyjaśnieniu trochę sytuacja mi się jawi inaczej, ale pani droga powiem tak - jak tej młodzieży dzisiejszej nie rozumiem:)
          • mela1 Re: Prezent dla trudnego faceta 27.11.11, 19:37
            Ja też:)))
            Ale zaliczenie mnie do młodzieży uznaję za komplement.
            A tak w ogóle, to poznaliśmy się przed Bożym Narodzeniem i zapytałam go luźno, jaki prezent najbardziej chciałby dostać. Powiedział, że bez opakowania, wystarczy mu wstążka na szyi dziewczyny. a jak się uparłam, żeby powiedział jaki materialny, to były to bilety w podroż, w którą sam by się nie wybrał. Na Japonię mnie nie stać, a co do wstążki... nie wiem czy znajdę chętną dziewczyne:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka