Dodaj do ulubionych

Za gruba na modelką plus-size?

08.01.12, 23:18
Znowu komuś wyżarło mózg.
www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2009/sep/02/lizzie-miller-model-fat
Ta dziewczyna jest niby za gruba na modelkę plus-size. To niby kto ma reklamować te produkty? Z artykułu wynika, że dziewczyny noszące rozmiary 8-10.
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: Za gruba na modelką plus-size? 08.01.12, 23:27
      Mam wrażenie, że już dyskutowałyśmy o tym zdjęciu.

      A co do meritum, to uważam, że ciuchy dla grubasek powinna prezentować dziewczyna o rozmiarze co najmniej 46.
      • anna-pia Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 13:11
        Zdjęcie już kiedyś było omawiane.
        Co do rozmiarów, to niby polskie są zgodne z niemieckimi, ale niemieckie ciuchy muszę mierzyć rozmiar - dwa mniejsze, niż polskie, żeby pasowały. W firmach, z którymi współpracuję, Niemcy przywożą dla polskich hostess na targi ubrania 2 rozmiary mniejsze, niż dziewczyny podają, żeby nie wisiały. A Francuzi przywożą rozmiar większe :)

        Na LB Kinga pisała, że Ewa, która nosi r. 40, jest modelką "plus size". A naprawdę duże ciuchy zaczynają się chyba od rozm. 48, to gdzie Ewie do plus size. Paranoja.
        • kotwtrampkach Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 14:58
          anna-pia napisała:

          > Na LB Kinga pisała, że Ewa, która nosi r. 40, jest modelką "plus size".

          też miałam przypomnieć - ciągle mi to zdanie tkwi w umyśle jak drzazga..
          • clarisse a może to... 09.01.12, 15:17
            Dla nie mających FB ten wpis polecam:
            barbiecharlotte.tumblr.com/post/14688887531/its-funny-how-the-girls-in-the-top-photo-look
            I nie chodzi o to, że to smutne nawet, tylko że najzwyczajniej autorka nabawiła się albo zaraz nabawi anoreksji, i nie ona jedna. Przez idiotyczne wzorce, które pokazuje świat źle rozumianej mody, w którym 40 to plus size...
            • besame.mucho Re: a może to... 09.01.12, 16:42
              > Przez idiotyczne wzorce, któ
              > re pokazuje świat źle rozumianej mody, w którym 40 to plus size...

              Dla mnie trzeba po prostu rozgraniczyć świat realny i świat wybiegów :). W świecie wybiegów 40 to plus size, bo 90% modelek to 32 czy 34.
              W świecie realnym pewnie te 90% jest bliżej 36-42, więc 40 nie jest żadnym plus size.
              Wiecie, tak jak w świecie koszykarzy, gdzie facet 185 cm wzrostu jest niski :).

              Ja w każdym razie określenie "modelka plus size" odbieram jako synonim "modelka o figurze takiej, jaką ma większość kobiet" a nie jako "modelka, która ma reklamować firmy szyjące ubrania plus size". I jako takie określenie modelka ok. rozmiaru 40 się sprawdza dobrze.

              I to obrazuje też rozmiarówka najbardziej popularnych sklepów - najczęściej między 8 (nasze 36) a 14 (nasze 42). Zarówno osobom, które są poniżej "średniej" (a które w świecie wybiegów mają standardowe figury) i tym, które są powyżej, trudno się w popularnych sieciówkach ubrać, bo brakuje rozmiarów (sama się nie mieszczę w większość sieciówkowych spodni, a wg. wyliczeń bmi nie mam nawet nadwagi). Inna sprawa że aktualnie jest chyba więcej osób >42 niż takich <36, więc tu pewnie by popularne sklepy nie straciły, jakby podciągnęły rozmiarówki przynajmniej do 44 czy 46.
              • indigo-rose Re: a może to... 14.01.12, 11:59
                34 też jest sporo. W niektórych firmach (C&A, może jeszcze coś) mieszczę się w 34 nawet jeśli chodzi o góry, więc nie wyobrażam sobie, jaki rozmiar nosiłyby tam dziewczyny z małego Lobby. A 34 dół to u mnie nierzadka sprawa, z kolei też nie mam mini-tyłeczka, istnieją mniejsze :)
        • magdalaena1977 Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 15:44
          anna-pia napisała:

          > Na LB Kinga pisała, że Ewa, która nosi r. 40, jest modelką "plus size". A napra
          > wdę duże ciuchy zaczynają się chyba od rozm. 48, to gdzie Ewie do plus size. Pa
          > ranoja.

          Też to zapamiętałam. Zwłaszcza, że w moich oczach istotną wadą Biubiu jest właśnie to, że obie modelki są szczupłe ;-)
    • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 01:01
      A ile to jest amerykańskie 8-10? Tyle co brytyjskie?
      • pierwszalitera Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 01:20
        indigo-rose napisała:

        > A ile to jest amerykańskie 8-10? Tyle co brytyjskie?

        Amerykańskie 8, to brytyjskie 12, francuskie 40 i niemieckie (podobnie jak większość polskich) 38. Odpisane z mojego płaszcza. Biorąc pod uwagę, że modelki noszą rozmiar francuski 32- 34, maksymalnie 36, co opisywane jest już jako wyjątkowo kobieca figura, plus size znaczy francuskie 40-42, czyli nasze 38-40.
        • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 09.01.12, 01:40
          Czyli ta pani nosi jakieś 42-44. Skoro odzież dla puszystych najczęściej zaczyna się od 46, może czasem 44, to powinna być idealną modelką. Grubsze panie pewnie nawet traktowałyby ją tak, jak kobieta o rozmiarze 36-38 patrzy na modelki prezentujące "zwykłą" odzież: co za chudzielec! ;)
        • mela1 Offtop rozmiarowy 09.01.12, 11:54
          Czyli 8 w Bravissimo to 34, a 10 - 36? Byłam pewna, że 38 i 40. Nie przywiązuję się szczególnie do rozmiarów, biorę, co pasuje, ale to by mi poprawiło humor:)
          • clarisse No właśnie nie 09.01.12, 13:54
            Ze wszystkich znalezionych przeze mnie w sieci konwerterów wynika, że amerykańskie 8 to nie brytyjskie 12 tylko brytyjskie 10. A więc 8 w Bravissimo to nasze 36.

            Tu przykłady konwerterów i tabel:
            www.onlineconversion.com/clothing_womens.htm
            www.85b.org/dress_conv.php
            goeurope.about.com/cs/shopping/l/bl_clothes_size.htm
            Clarisse
            • pierwszalitera Re: No właśnie nie 09.01.12, 20:53
              clarisse napisała:

              > Ze wszystkich znalezionych przeze mnie w sieci konwerterów wynika, że amerykańs
              > kie 8 to nie brytyjskie 12 tylko brytyjskie 10. A więc 8 w Bravissimo to nasze
              > 36.

              Ja spisałam tylko etykietę z mojego płaszcza marki Esprit. Także tabela Mango mówi, że amerykańskie 8 to brytyjskie 12. Przypadkowe konwertery mnie nie przekonują, bo nie wiem, co sią tam przelicza. Nie spotkałam się też jeszcze z tym, by producenci trzymali się tabel, rozmiar S w C&A wychodzi mniej więcej tak, jak M w H&M i L w Mango.
              • besame.mucho Re: No właśnie nie 09.01.12, 22:28
                Z amerykańskimi oznaczeniami nie wiem jak jest, bo moje ciuchy made in usa mają na metce tylko rozmiar amerykański i nic o tym jak przeliczyć, ale moje ubrania firm brytyjskich (m&s, river island) mają na metkach angielskie 10 = nasze 36, angielskie 12 = nasze 38, itd. Za to w przelicznikach w internecie rzeczywiście częściej jest że 10 = 38, a 12 = 40. Ale na metkach od ciuchów mam to co wyżej.
                • slotna Re: No właśnie nie 09.01.12, 23:21
                  W Polsce zazwyczaj kupuje spodnie 38 (M), bluzki 40 (L), w UK odpowiednio 10 i 12 (z odchylami, oczywiscie), wiec te przeliczniki mi sie zgadzaja, niezaleznie od tego, co pisza producenci na metkach.
                  • pierwszalitera Re: No właśnie nie 09.01.12, 23:43
                    slotna napisała:

                    > W Polsce zazwyczaj kupuje spodnie 38 (M), bluzki 40 (L), w UK odpowiednio 10 i
                    > 12 (z odchylami, oczywiscie), wiec te przeliczniki mi sie zgadzaja, niezaleznie
                    > od tego, co pisza producenci na metkach.
                    >

                    Slotna, ja w jednym i tym samym kraju kupuję rozmiary od 36 do 42, więc to nie jest żaden dowód. Niektóre marki trzymają się rozmiarówki francuskiej, inne niemieckiej, a jeszcze inne podlizują się klientom i szyją obszerniejsze ubrania, by na metce była mniejsza cyferka. O ile wiem, to Brytyjczycy właśnie z tej praktyki słyną. Więc kupując w UK 10 masz tak naprawdę 12. ;-)
                    • slotna Re: No właśnie nie 10.01.12, 00:20
                      > Slotna, ja w jednym i tym samym kraju kupuję rozmiary od 36 do 42, więc to nie
                      > jest żaden dowód.

                      No to kupuj, co to ma ze mna wspolnego? :D Ja mam wiekszosc ubran w rozmiarach, jakie podalam, mniejsze lub wieksze traktuje jako anomalie.

                      > Niektóre marki trzymają się rozmiarówki francuskiej, inne nie
                      > mieckiej, a jeszcze inne podlizują się klientom i szyją obszerniejsze ubrania,
                      > by na metce była mniejsza cyferka. O ile wiem, to Brytyjczycy właśnie z tej pra
                      > ktyki słyną. Więc kupując w UK 10 masz tak naprawdę 12. ;-)

                      A co za roznica ile mam "naprawde" (?), wazne, ze na metkach moich spodni z UK jest 10, a polskich tej samej wielkosci - 38. Niech sie producenci podlizuja, mnie to zwisa, poki wszyscy robia to podobnie i wiem, ze spodnie mam brac 10, a gore 12.
                      • pierwszalitera Re: No właśnie nie 10.01.12, 00:35
                        slotna napisała:

                        > No to kupuj, co to ma ze mna wspolnego? :D Ja mam wiekszosc ubran w rozmiarach,
                        > jakie podalam, mniejsze lub wieksze traktuje jako anomalie.

                        A dlaczego twój przelicznik miałby być zobowiązujący dla mnie? I co mnie obchodzi, co ty za ciuchy kupujesz?
                        • slotna Re: No właśnie nie 10.01.12, 00:48
                          > A dlaczego twój przelicznik miałby być zobowiązujący dla mnie? I co mnie obchod
                          > zi, co ty za ciuchy kupujesz?

                          Mela1 zalozyla offtop rozmiarowy, ja najwyrazniej obchodzi w jakich rozmiarach zazwyczaj kupujemy ciuchy polskie, a w jakich angielskie. Pewnie dlatego, ze przy zakupach wlasnie to sie liczy, a nie to, co jest "prawdziwym" rozmiarem, cokolwiek by to mialo znaczyc.

                          Ja tez teoretycznie mam ubrania w duzej rozpietosci rozmiarowej, bo od 38 do 44, ale 38 z bluzek mam wylacznie Biubiu (zreszta nie wszystkie) i uwazam je za wyjatkowo duze, a spodni 44 nie mam wcale. Potrafie ocenic, kiedy dany ciuch jest wiekszy / mniejszy niz standart, bo ten standart mam w szafie.
                          • mela1 Re: No właśnie nie 10.01.12, 07:53
                            nie ma się co kłócić. Rozmiary w szafie też mam różne, mam wrażenie, że np. HM robi coraz większe ciuchy i mniejsze metki. Pytam bo kompletnie nie mam wyczucia, nawet jak widzę ciuch to nie umiem ocenić czy ma szansę być dobry. Jak widać określenie jaki rozmiar się nosi też nie oddaje rozmiaru osoby, a niby np. Marilyn Monroe czy Monica Belluci to 42. Jakby się ktoś znowu chciał pokłócić, to uprzedzam, że mi wszystko jedno, jaki mam rozmiar:)
                            • ko_kartka Re: No właśnie nie 12.01.12, 23:43
                              Mnie nie jest wszystko jedno, jaki mam rozmiar i cierpię, kupując polskie 50, bo w H&M to już muszę brać M (to tak anegdotycznie). Zawsze mnie się wydawało, że Francuzi i Włosi mają większe rozmiary nominalnie niż Niemcy (gubię się z tym "zawyżaniem" i "zaniżaniem" rozmiarów, to dla mnie wyższa matematyka, o określeniach mówię), tak samo mnie się wydawało, że w Polsce też rozmiary są mniejsze, tz. polskie 40 to u Niemców 42 na przykład.

                              Ale w H&M ostatno mieszczę się w ich "młodzieżową" 40, jeśli chodzi o spodnie i elastyczne bluzki, to już przesada, jak mniemam, mogliby się trochę urealnić. Z drugiej strony - w Kapphal niektóre fasony bluzek kupuję jako S-ki, to jest jeszcze gorsza nadgorliwość...
                              • kasica_k Re: No właśnie nie 12.01.12, 23:49
                                ko_kartka napisała:

                                > tak samo mnie się wydawało, że w Polsce też rozmiary są mniejsze
                                > , tz. polskie 40 to u Niemców 42 na przykład.

                                Akurat odwrotnie. Polskie 42 to u Niemców 40 :) Ale to chyba nie zawsze się sprawdza, z moich obserwacji niemieckich marek w polskich sklepach wynika, że często są identyczne.
                                • pierwszalitera Re: No właśnie nie 14.01.12, 13:04
                                  kasica_k napisała:

                                  > Akurat odwrotnie. Polskie 42 to u Niemców 40 :) Ale to chyba nie zawsze się spr
                                  > awdza, z moich obserwacji niemieckich marek w polskich sklepach wynika, że częs
                                  > to są identyczne.

                                  Bo według normy powinny być identyczne. W Polsce obowiązuje oficjalnie ta sama rozmiarówka, co w Niemczech. Zamieszanie wynika z tego, że w Polsce nie stosuje się (nie stosowało) konsekwencji i używa się czasem rozmiarówki francuskiej. Ale coraz rzadziej. Niemiecka zaczyna dominować w tyjącej Europie, bo jest przyjemniejsza dla klienta, pokazuje mniejszy numerek na metce.
                • izas55 Re: No właśnie nie 10.01.12, 06:45
                  w stanach poza tym są dwie rozmiarówki "misses" i "women", różnią się od siebie mniej więcej o rozmiar i mają inne proporcje biust-biodra. Zwykle "women" mają dodatkowe W przy rozmiarze, ale nie zawsze.
                  Dlatego 10 z UK może być amerykańską 8 lub 6
          • slotna Re: Offtop rozmiarowy 09.01.12, 20:12
            > Czyli 8 w Bravissimo to 34, a 10 - 36? Byłam pewna, że 38 i 40. Nie przywiązuję
            > się szczególnie do rozmiarów, biorę, co pasuje, ale to by mi poprawiło humor:)

            8 w UK to moim zdaniem nasze 36, 10 - 38 itd.
            • agafka88 Re: Offtop rozmiarowy 10.01.12, 00:05
              slotna napisała:

              > > Czyli 8 w Bravissimo to 34, a 10 - 36? Byłam pewna, że 38 i 40. Nie przyw
              > iązuję
              > > się szczególnie do rozmiarów, biorę, co pasuje, ale to by mi poprawiło hu
              > mor:)
              >
              > 8 w UK to moim zdaniem nasze 36, 10 - 38 itd.

              Potwierdzam, tak wynika z moich ośmioletnich doświadczeń z ciuchami z UK.
    • teresa104 Widziałam w tiwi 09.01.12, 11:49
      wypowiedź któregoś z polskich projektantów (wybaczcie, ale nie wiem, którego, wszyscy wyglądają tak samo i ubrani są tak samo, jak przedszkolak w piaskownicy - rajtuzki, pepegi i szaliczek), że jest w stanie zaprojektować i uszyć seksowną suknię nawet na grubszą panią. Czyli na jaką? No, nawet do rozmiaru 40.

      Nawet mi się nie chce śmiać z tej hipokryzji branży modowej, która uparła się nie dostrzegać rozdźwięku pomiędzy swoją percepcją, a faktami. Po prostu doszłam do wniosku, że moda to dziedzina twórcza, jak malarstwo, wystawowe wzornictwo, rzeźba, futurystyczna urbanistyka, i jako taka nie musi patrzeć na maluczkich, a przejawy ich niechęci może uważać za niezrozumienie, niedouczenie, nieprzygotowanie do odbioru. To nie jest branża pomocnicza, żeby ludzie mieli w czym chodzić i nie tylko było im ciepło, ale i miło, zapomnijmy o tak anachronicznym traktowaniu mody i przyległości.

      No i opowieść z życia, żeby nie było. Wracałam z Włoch, stałam na rzymskim lotnisku do odprawy. Za mną dwóch rajtuzkowców na bezczela po polsku:
      - A ta w zielonych spodniach? [to o T104]
      - No, może być, mogłaby schudnąć, ale te Włoszki mają coś w sobie nawet jak są pulchne, apetyczna nawet.
      - Ale jak ubraaana, dżizas! A mówi się, że Włoszki znają się na modzie. Ta koszula worowata...
      - Ale dodatki niezłe [Tereska wyposażyła się w Rzymie w 4 nowe torby, jedną miała na ramieniu], Włochów zawsze poznasz po dodatkach.
      - Ja bym ją ubrał.
      - Hłehłe. Może rozebrał.
      - Ochujałeś chyba.
      - No dooobra, nie gniewusiamy się, nie gniewusiamy. [cmok, cmok]
      • ananke666 Re: Widziałam w tiwi 09.01.12, 16:12
        o_O
      • palacsinta Re: Widziałam w tiwi 09.01.12, 17:13
        I co, prychnęłaś śmiechem, czy wytrzymałaś?
        • teresa104 Re: Widziałam w tiwi 09.01.12, 18:29
          Nie no, tyle komplementów od facetów w legginsach mało kto ma szansę usłyszeć;)
          Obojętnie se stałam, z lekka jeno prostując, i cieszyłam się z torby.
          • kaga9 Re: Widziałam w tiwi 14.01.12, 13:02
            Tereso, taka okazja do wyśmiania facetów w rajtuzach! Jak mogłaś sobie darować...;)
      • indigo-rose Panowie w rajstopkach 09.01.12, 19:07
        Ostatnio nadziałam się na coś takiego. Tam jeden taki właśnie wypowiada się na temat dziewczyny, która wygrała top model.
        Do cytatu: "Wybrali najpotężniejszą, bo łatwiej jest wmówić, że nadwaga jest sexy, niż schudnąć" nie potrafię wymyślić sensownego komentarza. Widziałam te uczestniczki, żadna w moich oczach nadwagi nie miała. Chyba że to ja sobie tak tłumaczę i oczy mnie oszukują, a tak naprawdę Olga ma nadwagę, a ja jestem wielorybem.
        • ciociazlarada Re: Panowie w rajstopkach 09.01.12, 19:18
          Nie chcę dyskryminować ze względu na fatalny image (choć z drugiej strony, to właściwie chcę!), ale wystarczy popatrzeć na zdjęcie pana wygłaszającego ten tekst, żeby witki opadły.

        • teresa104 A ja tego pana już dwa razy widziałam 09.01.12, 19:25
          na żywo na ulicach Warszawy, z całkiego bliska.
          Raz miał dżinsowe ogrodniczki + zapinany sweterek z warkoczami i czapkę. Wyglądał jak sąsiad z bajki "Sąsiedzi".
          Drugi raz wyglądał jak dżin z lampy w butach zajumanych z kręgielni.

          Ja to się na modzie nie znam, ale żeby tak szewc bez butów chodził...

          Ta nadwaga modelki faktycznie zastanawiająca jeśli wziąć pod uwagę, że dziewczyna mieści się pewno w kilku procentach najszczuplejszych ludzi.
        • madzioreck Był taki demotywator... 09.01.12, 20:20
          Jakby się kto przejmował opinią pana J.
          demotywatory.pl/3596237/Dziewczyny
          • anna-pia Re: Był taki demotywator... 09.01.12, 21:25
            No właśnie, Jacyków jest zdecydowanie niekompetentny w kwestii kobiecej urody ;p
            • teresa104 Tu mamy, niestety, kolejną opresję. 09.01.12, 21:41
              Bo chudym może być właściwie każdy głupi, kwestia determinacji /chorobliwej determinacji/, a zgrabnym już niestety nie każdy. Ta dziewczyna na drugim zdjęciu jest bajecznie zgrabna, ale taka sylwetka jest osiągalna dla mało kogo.
              • madzioreck Re: Tu mamy, niestety, kolejną opresję. 09.01.12, 22:04
                Tak, wiem. Bardziej chodziło mi w sumie o to hasło, niż o zdjęcia, o całościowy wydźwięk, dlaczego niekoniecznie należy słuchać tych wszystkich tam Jacykowów czy innych w rajtuzkach.

                A z osiągalnoscią sylwetki - wiesz, ja za taki tyłek dałabym się pokroić, ale niemal każda posiadaczka takiej pupy, z jaką miałam do czynienia, uważa, że nie wiem, co mówię^^.
                • teresa104 Nie no, mamy jasność. 09.01.12, 22:14
                  Z tyłu Cię co prawda nie widziałam, ale zdaje się być regułą, że się woli coś innego, niż się ma, a najlepsze miejsce na namiot jest gdzie indziej.

                  Wydaje mi się, że nic nie jest tak seksowne, jak przeświadczenie, że jest się seksownym. Oczywiście jeśli komuś zależy, by być seksownym.

                • besame.mucho Re: Tu mamy, niestety, kolejną opresję. 09.01.12, 22:29
                  > A z osiągalnoscią sylwetki - wiesz, ja za taki tyłek dałabym się pokroić, ale
                  > niemal każda posiadaczka takiej pupy, z jaką miałam do czynienia, uważa, że nie
                  > wiem, co mówię^^.

                  Owszem ;P

                  Tzn. pupa jak pupa, w majtkach fajna, ale kupienie na taką spodni to niezłe zadanie.
                  • madzioreck Re: Tu mamy, niestety, kolejną opresję. 09.01.12, 22:51
                    > Tzn. pupa jak pupa, w majtkach fajna, ale kupienie na taką spodni to niezłe zad
                    > anie.

                    No ale problem jest ze spodniami, a nie z pupą - tak, jak jeszcze niedawno był ze stanikami ;)
        • ederlezi1981 Re: Panowie w rajstopkach 11.01.12, 15:51
          Gosia Baczyńska nie lepsz:
          www.pudelek.pl/artykul/25084/baczynska_na_szczuplych_ubrania_lepiej_wygladaja/
          • anna-pia Re: Panowie w rajstopkach 11.01.12, 16:37
            ..bo na wieszaku wszystko ładnie wygląda, tylko BiuBiu i Bravissimo lepiej wygląda na ludziach niż na wieszaku. No ale to trzeba się wysilić, a po co Gosia B. miałaby się wysilać i projektować na ludzi, jak może powiesić na wieszaczku i wieszaczek wypchnąć na pokaz.
          • maith Wyglądają lepiej... jak się nie umie szyć 11.01.12, 16:59
            Wyglądają lepiej... jak się nie umie szyć.
            Tak, ubrania "krawców" co to nie potrafią zaprojektować zakładek, oczywiście wyglądają lepiej.
            • la_parisienne.biubiu Re: Wyglądają lepiej... jak się nie umie szyć 11.01.12, 19:27
              W wielu ciuchach wyglądają lepiej, w mojej Pasadenie (dodatkowo ze dwa rozmiary za dużej) modelka na zdjęciach wygląda "tak se". Talia nie podkreślona, w ogóle nie widać potencjału tej kiecki, wygląda jak chudy prostokąt.
              Z kolei Ewa, która nabrała ciała i talii ma coraz mniej i powoli wpada w 42 - wygląda w niej jak seksbomba - tylko akurat wtedy nie mogła być na sesji, bo się ślubiła ;D
              Ale...wyglądała w niej na żywo, jak bogini seksu. Na zdjęciu - już nie wyglądałaby tak ponętnie bo obiektyw dodaje dużo dodaje, a ona dodatkowo jest niziutka.
              Tutaj macie odpowiedź na Wasze dylematy.
              Dyskusje trwają, odkąd weszła na wybieg Twiggy.

              P.S. krawiectwa już dzisiaj nikt nie uprawia, firmy szyją głównie designerskie szmaty, lato zaczynają sprzedawać w styczniu, żeby go w kwietniu zacząć wyprzedawać i tak w kółko.
              • besame.mucho Re: Wyglądają lepiej... jak się nie umie szyć 11.01.12, 19:30
                Pasadena to zdecydowanie produżobiuściasty i produżobiodrzasty krój, widziałam w niej jedną forumkę na żywo i była kompletną seksbombą :)
            • indigo-rose Re: Wyglądają lepiej... jak się nie umie szyć 11.01.12, 19:47
              Oj, no już też nie popadajmy w skrajność - modelka w rozmiarze 36 też nie wymagałaby żadnych zakładek, a przynajmniej nie wyglądałaby tak przeraźliwie niezdrowo...
      • kasica_k ROTFL n.t. 09.01.12, 19:14

    • teresa104 Dziewczyny, a po co jej ten kordonek na dupie? 09.01.12, 18:25
      To pro ana? Kabała? Przeciw urokom?
      • anna-pia Na uroki to chyba kokardka? 09.01.12, 18:37
        A to wydaje się raczej być kawałkiem prawie-majtek.
        • teresa104 Jeśli to bok majtek 09.01.12, 18:51
          to rozumiem nerwowy skurcz oblicza. Ze sznurkiem zamiast gaci na zimnym kamieniu...

          W takich majtkach to nikt dobrze nie ma szans dobrze wyglądać, grubość tkanek nie ma znaczenia. Naprawdę lepiej bez gaci wcale, niż w czymś takim.

          Dziewczyna bardzo mi się podoba. Ale bez kordonka.
      • ciociazlarada Jaki kruchwa kordonek? Ja nic nie widzę nt 09.01.12, 18:39

        • teresa104 No ta włóczka, co się wcina w mięso. 09.01.12, 18:45
          Możliwe, by były to majtki?
          • ciociazlarada Re: No ta włóczka, co się wcina w mięso. 09.01.12, 19:13
            No faktycznie! Nie zauważyłam wcześniej, patrzyłam na buzię bo się ślicznie śmieje... Włóczka musi, bo nie sądzę, żeby babę przepiłowali na pół a potem dwie połówki skleili do zdjęcia.
    • 100krotna Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 10.01.12, 13:20
      Mela tak w tym wątku napisała, gdzieś wyżej :)
      No i nie wydaje mi się - wg internetu, Marylin miała wymiary 92-57-85, ja sama zawsze myślałam, że to na podstawie jej sylwetki stworzono ideał 90-60-90. Czyli, w przeliczeniu na rozmiary, około 36-34-34 :)
      Na potwierdzenie tezy: www.thisismarilyn.com/artwork/nicky62-2009061555835-120revista1-original.jpg

      PS. Stożki? ;)
      • kocio-kocio Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 10.01.12, 14:59
        Tylko że to jest bardzo wczesne zdjęcie. Wymiary może też.
        Ona się potem rozwinęła.
      • mela1 Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 10.01.12, 16:35
        też patrzyłam na tę sesję i wydało mi się to dziwne, ale o 42 też wyczytałam w internecie. Mogła przytyć, biust miała później większy.
        • turzyca Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 10.01.12, 23:50
          Ja sobie obiecuje, ze obejrze kiedys jej pozniejsze filmy i odnajde scene, ktora mam w oczach:
          Marilyn w jasnej sukience stoi obok kanapy, na ktorej lezy facet, i rozmawia z tym facetem. W ktorejs chwili obraca sie troche w kierunku faceta, wiec stoi do kamery nieco tylem i widac, ze ma w lokciu doleczek. Tak, taki doleczek o jakim marzyla Ania Shirley.
          • pierwszalitera Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 00:02
            turzyca napisała:

            > Ja sobie obiecuje, ze obejrze kiedys jej pozniejsze filmy i odnajde scene, ktor
            > a mam w oczach:
            > Marilyn w jasnej sukience stoi obok kanapy, na ktorej lezy facet, i rozmawia z
            > tym facetem. W ktorejs chwili obraca sie troche w kierunku faceta, wiec stoi do
            > kamery nieco tylem i widac, ze ma w lokciu doleczek. Tak, taki doleczek o jaki
            > m marzyla Ania Shirley.

            Pół żartem, pół serio. (Some Like It Hot). Scena na jachcie. Na kanapie leży Tony Curtis. Podczas kręcenia tego filmu Marylin miała duże problemy z alkoholem i miała dosyć wysoką wagę. A legendarny rozmiar 42 pochodzi z filmu The Misfits (Skłóceni z życiem). Jej partnerem w tym filmie jest Clark Gable i to on rozmawia z Roslyn (Marylin) w jednej scenie na temat jej rozmiaru 42.
            • turzyca Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 09:54
              > Pół żartem, pół serio. (Some Like It Hot). Scena na jachcie. Na kanapie leży To
              > ny Curtis. Podczas kręcenia tego filmu Marylin miała duże problemy z alkoholem
              > i miała dosyć wysoką wagę.

              Nie, na pewno nie "Pol zartem, pol serio", bo ten akurat widzialam chyba 5 razy, a scena pochodzila z filmu, ktorego poza tym nie widzialam, wpadla mi w oko, gdy przechodzilam kolo telewizora, ale nie mialam czasu, zeby sie zatrzymac i obejrzec do konca. Nie upieram sie nawet, ze ta sukienka byla zupelnie bez rekawow, ale na pewno jasna. Moze "Ksiaze i aktoreczka"?
              No nic, musze sobie po prostu zrobic maraton filmowy. Ten doleczek byl taki slodki...
          • madzioreck Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 00:11
            "Pół żartem, pół serio"? Scena w kajucie na statku? Coś mi się niejasno kojarzy...
        • mela1 Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 10:58
          To może być 42?

          nuvirgos.wrzuta.pl/obraz/9T9Ow76JbMO/marilyn_monroe
          www.stellasmagazine.com/img/misc/%255Bmarilyn-monroe%255D/marilyn-monroe13.jpg&w=560&h=710&ei=mlwNT7acL4P1sgby6vC6BA&zoom=1&iact=hc&vpx=244&vpy=236&dur=1718&hovh=253&hovw=199&tx=104&ty=166&sig=114133724172423632311&page=12&tbnh=157&tbnw=124&start=204&ndsp=17&ved=1t:429,r:12,s:204
          kolekcjonujesny.pinger.pl/m/4350223
          • pierwszalitera Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 11:51
            To jest scena w stroju kąpielowym z filmu The Misfits, w którym Marylin przyznaje się do rozmiaru 42.
            I tu jeszcze jedno zdjęcie z kręcenia tego filmu
          • kasica_k Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 17:32
            No pewnie, że może. Jak nosiłam 42, też tak wyglądałam ;))
      • ciociazlarada Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 10.01.12, 19:44
        Łohoho, to ja idę wymiziać swoje nuzie, bo 85 w biodrach to ja miałam ostatni raz w przedszkolu, a szłapy mam podobne (oczywiście nie tak piękne). Cuda panie, cuda...
      • maith Re: Offtop: czy Marylin nosiłaby 42? 11.01.12, 17:13
        Marylin podobno miała 166 cm wzrostu. Aczkolwiek uwzględniając tamte czasy i fakt, że zwykle w porównaniu z innymi aktorami była malutka, to mogła mieć jeszcze mniej. A obecne modelki mają ok. 180 cm.
        To 42 nosiła raczej w czasach, kiedy już wyglądała jak Marylin, a nie w czasach tego zdjęcia.
    • edhelwen Re: Za gruba na modelką plus-size? 10.01.12, 16:43
      proszę, polskie plus size
      www.pudelek.pl/artykul/37473/polskie_modelki_plus_size_ladne/
      • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 10.01.12, 20:05
        W zasadzie po przeczytaniu komentarzy doszłam do jednego wniosku:
        Modelka służy do promowania ubrań. Ludziom wydaje się, że służy do promowania wzorca urody.
        Sesje modelek o rozmiarze 50 mają pokazać w realu ciuchy w rozmiarze 50, dodatkowo sam fakt obecności grubszych pań w świecie modelingu może komuś uświadomić, że nie musi chodzić po ulicy w worku na głowie aż schudnie. Natomiast nie służą do propagowania idei "Rozmiar 50 jest piękny, więc wszystkie kobiety muszą teraz utyć i nosić XXL", a po komentarzach widzę, że większość osób tak uważa.
        • magdalaena1977 Re: Za gruba na modelką plus-size? 10.01.12, 21:51
          indigo-rose napisała:

          > W zasadzie po przeczytaniu komentarzy doszłam do jednego wniosku:
          > Modelka służy do promowania ubrań. Ludziom wydaje się, że służy do promowania w
          > zorca urody.

          Zgadzam się z Tobą w 100%

          Modelki jako stworzenia chodzące po wybiegach albo pozujące do reklam powiedzmy perfum są dla mnie istotami trochę nie z tego świata - wyselekcjonowane pod względem urody, ubrane i umalowane, a w druku jeszcze poprawione komputerowo. Mogą mi się podobać albo nie, ale są do mnie tak samo podobne, jak te niebieskie ludziki z Avatara.

          Ale jeśli kupuję ubrania w rozmiarze 46 czy 50 (zwłaszcza w internecie), to oczekuję, że producent zaprezentuje mi je na modelce o podobnych do mnie kształtach. Tak jak nie wystarczą mi zdjęcia staników w rozmiarze 65E, jeśli mam kupić 85G a nawet 85J.
          Ale obawiam się, że jestem w moim pragnieniu tak odosobniona jak w chęci otrzymywania uczciwej informacji o działaniu kosmetyków (np. "nawilża i lekko napina skórę" zamiast "przywraca młodość").
          • madzioreck Re: Za gruba na modelką plus-size? 10.01.12, 23:40
            > Modelki jako stworzenia chodzące po wybiegach albo pozujące do reklam powiedzmy
            > perfum są dla mnie istotami trochę nie z tego świata - wyselekcjonowane pod wz
            > ględem urody, ubrane i umalowane, a w druku jeszcze poprawione komputerowo. Mog
            > ą mi się podobać albo nie, ale są do mnie tak samo podobne, jak te niebieskie l
            > udziki z Avatara.

            Fajne hasło :D

            Ale co do promowania wzorców urody - jakby tego nie nazywał, to jednak w jakiś sposób tak to na ludzi działa. Ile kobiet jest gotowych się zakatować, żeby osiągnąć nieosiągalne, ile do tego nawet nie zdaje sobie sprawy, że wychudzić się, to jedno, ale że fotoszop to naprawdę działa tylko w komputerze i na wydruku, a w realu to nawet ta modelka tak nie wygląda...
            • mela1 Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 07:59
              niby głupia nie jestem, wiem co to photoshop, ale przyznaję, że presja na mnie działa. W końcu specjaliści pracują nad tym, żebym miała taki wzorzec piękna:(
            • yaga7 Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 08:05
              Na mnie modelki wybiegowe nigdy nie działały, bo dla mnie one są po prostu za chude, nie ten typ sylwetki. I w sumie nie ten typ urody również.

              Natomiast taka MM działa jak najbardziej ;)
      • la_parisienne.biubiu Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 11:49
        Panie w pudelku są istotnie duże, a mnie drażni przeciwstawianie w mediach dwóch skrajności: anoreksja kontra otyłość.
        Jakby nie było pomiędzy całego spektrum kobiecych sylwetek.
        Nikt nie pokazuje normalnych, przeciętnych kobiet noszących 40-42. Widać to także w komentarzach pod podobnymi "tekstami". Niestety - nie pocieszę Was, badania pokazują (nie powołam się na źródło, bo dowiedziałam się o tym na spotkaniu w agencji kreatywnej), że kobiety nie chcą oglądać okrągłych modelek. Podobno szczupłe nie chcą - bo nie chcą tak wyglądać, a grubsze też nie chcą - bo też nie chcą tak wyglądać.
        I tyle w temacie :)
        • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 15:13
          No ale skoro modelki miałyby być takie, jak kobiety chcą wyglądać, to powinny nosić, załóżmy, 36, a nie jakieś absurdalne rozmiary typu 30, których nawet nigdzie nie ma. Tymczasem modelki (wybiegowe, bo fotomodelki to inna sprawa) w 36, nawet w 34 nie istnieją, bo są za grube na zwykły modeling, a za szczupłe na plus size - i gdzie tu logika?
          • jul-kaa Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 15:19
            Ja nie wierzę w to, że modelki mają wyglądać tak, jak kobiety chcą wyglądać. Mają wyglądać tak, żeby dobrze na nich wisiały ubrania. I tyle.
            • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 17:47
              Dokładnie. Zresztą nawet w tym przykładzie z Top Model to widać - dziewczyny odchudzają się tam nie dlatego, że im zwisa jakaś fałdka tłuszczu, tylko dlatego, że nie mieszczą się w wybiegowe ciuchy, szyte na chodzące wieszaki.
              Kobiety nawet jeśli chcą być bardzo szczupłe, to chcą mieć biust - nawet niekoniecznie duży, ale jakikolwiek widoczny. Dziewczyna z zaznaczonym biustem*, nawet chuda jak patyk wszędzie indziej, nie zmieści się w wybiegowe ciuchy, więc modelką nie zostanie.

              * i nie mówię tu o 70H, ale nawet o głupim 60FF niżej podpisanej
          • magdalaena1977 Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 16:11
            indigo-rose napisała:

            > No ale skoro modelki miałyby być takie, jak kobiety chcą wyglądać, to powinny
            > nosić, załóżmy, 36, a nie jakieś absurdalne rozmiary typu 30, których
            > nawet nigdzie nie ma.

            Bo kamera pogrubia. Tak samo jak aparat. Pamiętam jakiś wczesny pokaz biuściastej mody - na żywo widziałam szczupłe (tak normalnie szczupłe) dziewczyny. A potem na filmiku były ... no prawie pulchne.
            Jakiś czas temu widziałam w Złotych Tarasach Kożuchowską jak prowadziła jakiś show - wyglądała na wychudzoną w zasadzie na skraju anoreksji - a na zdjęciach jest szczupła.
            • indigo-rose Re: Za gruba na modelką plus-size? 11.01.12, 17:52
              Czyli te wszystkie przerażające mnie anorektyczki są tak naprawdę jeszcze chudsze? Świetnie.
              No to niech wezmą panny w rozmiarze 34, kamera doda im parę kilo i wyjdzie 36-38, czyli to, co większość z nas chciałaby widzieć na wybiegu, a pewnie niejedna także w lustrze.
              • kasica_k Re: Za gruba na modelką plus-size? 14.01.12, 06:08
                Otóż to. Nie domagam się, żeby linie ciuchów nie przeznaczone dla rozmiarów 44+ były pokazywane przez pulchniejsze modelki, jeśli nie są skrojone na tęższą figurę, a na szczupłą. Ale niech chociaż będą to osoby o przeciętnie szczupłej sylwetce, a nie takiej, która dla przeciętnej kobiety jest nieosiągalna bez niezdrowych diet. Oczywiście, osoby naturalnie czy z innych przyczyn wyjątkowo szczupłe też mają prawo do "swoich" ciuchów, ale nie róbmy z tego standardu obowiązującego dla wszystkich... Co do fotomodelek natomiast, zwłaszcza w katalogach czy sklepach internetowych - osobiście, będąc na granicy potocznie rozumianego plus-sajza, potrafię sobie na podstawie zdjęcia kobiety przeciętnie szczupłej wyekstrapolować mniej-więcej, jak dana rzecz może na mnie wyglądać. Natomiast na podstawie fotki typowej bardzo-bardzo szczupłej modelki mającej do tego 175 albo 180 (Asos!) cm wzrostu to już nie bardzo.

                Co do tego, że mają na nich "dobrze wisieć" ubrania - często-gęsto modelki nie wyglądają wcale tak dobrze w tym, co prezentują, ale to już rzecz gustu.
              • kotwtrampkach aparat dodaje kilogramów 15.01.12, 19:47
                ndigo-rose napisała:

                > No to niech wezmą panny w rozmiarze 34, kamera doda im parę kilo i wyjdzie 36-3
                > 8, czyli to, co większość z nas chciałaby widzieć na wybiegu, a pewnie niejedna
                > także w lustrze.

                hmm, ja siebie i inne znajome osoby oglądam na zdjęciach - starcza mi wyobraźni, zeby wiedzieć jak zdjęcie zmienia proporcje sylwetki.
                • magdalaena1977 Re: aparat dodaje kilogramów 15.01.12, 20:18
                  kotwtrampkach napisała:

                  > hmm, ja siebie i inne znajome osoby oglądam na zdjęciach - starcza mi wyobraźni
                  > , zeby wiedzieć jak zdjęcie zmienia proporcje sylwetki.

                  Ale modelki zwykle widzimy TYLKO na zdjęciu.
                  • kotwtrampkach Re: aparat dodaje kilogramów 16.01.12, 22:59
                    no z jednej strony tak, ale wystarczy porównać zdjęcie ze zdjęciem i wszystko się odwraca. A często osoby, które chcą na siebie spojrzeć obiektywnie oceniają wygląd na odbitce, filmie, albo poprzez dwa lustra.

                    i jeszcze jedno. Przyglądałam się swoim obrazom - nie dostrzegam pogrubiających zdjęć - wyglądam na fotografii jak w lustrze. kurcze, trudno o kompleksy po paru latach z LB, ale mimo wszystko albo coś ze moim wzrokiem nie tak, albo problem przesadzony
                    :)
                    • indigo-rose Re: aparat dodaje kilogramów 16.01.12, 23:22
                      No właśnie ja mam podobnie, wydaje mi się, że aparat mi dodaje wzdłuż, a nie wszerz ;)
                      (kilka osób po zobaczeniu mnie na zdjęciu spytało: "rany, ile masz właściwie wzrostu", ja odpisuję "prawie 160. Malutko, co?" i dostaję odpowiedź "nie żartuj, myślałem, że masz 180".)
        • zenobia44 Re: Za gruba na modelką plus-size? 12.01.12, 19:02
          > że kobiety nie chcą oglądać okrągłych modelek. Podobno sz
          > czupłe nie chcą - bo nie chcą tak wyglądać, a grubsze też nie chcą - bo też nie
          > chcą tak wyglądać.

          zawsze mówiłam, że grubych nikt nie lubi nawet oni sami się nie lubią:(
          • ko_kartka Re: Za gruba na modelką plus-size? 13.01.12, 00:02
            zenobia44 napisała:

            > > że kobiety nie chcą oglądać okrągłych modelek. Podobno sz
            > > czupłe nie chcą - bo nie chcą tak wyglądać, a grubsze też nie chcą - bo t
            > eż nie
            > > chcą tak wyglądać.
            >
            > zawsze mówiłam, że grubych nikt nie lubi nawet oni sami się nie lubią:(

            Gdzieś ostatnio widziałam modelki plus size polskie, w sukienkach polskiej firmy (Pudelek chyba?), podobno ino powiększonych z rozmiarów "normalnych" - no dziękuję, ja bym się w te sukienki nie ubrała za darmo, a już zwłaszcza widząc, jak postarzają one te pulchne i śliczne kobietki. To jeśli modelki plus size mają reklamować taką szmirę, to rzeczywiście - nawet grubasy nie polubią takich grubasów.
            • black_halo Re: Za gruba na modelką plus-size? 14.01.12, 10:41
              Ja tez to widzialam i przynajmniej dwie sukienki bardzo mi sie podobaly, gdyby moga je gdzies kupic to bez wachania bym kupila !
        • black_halo Re: Za gruba na modelką plus-size? 14.01.12, 10:55
          Teraz nie chca bo ciagle sa prezentowane chude jak wieszaki a kobiete w rozmiarze 42 nazywa plus size ... a stad tylko krok do anoreksji i bulimii. ile kobiet, w tym i ja sama, nie stosowalo drakonskich diet zeby sie zmiescic w ideal 34/36. Pierwsza diete zastosowalam wazac jakies 62 kilo przy wzroscie 169 i po bardzo krytycznych uwagach, ze w tym wieku nie powinnam sie jeszcze nosic rozmiaru 38-40 tylko najwyzej 36. A powodem tego bylo, ze wieku 17 lat mialam kawal cyca i nosilam 75D, ktore zadnym sposobem nie dawalo sie upchac w bluzki 36. No to dieta, jedna, druga, trzecia, kolejna, popadlam w kompulsy i dzisiaj moga waga oscyluje wokol setki a i tak sie ciesze, ze po prostu juz nie tyje.


          jakby w mediach sie promowalo zdrowa sylwetke gdzies w graniacach 38-42 a moze nawet 44 to moze kobiety by widzialy, ze to jest normalne, ze to jest normalna kobieta a nie nastoltka. sieciowki, wiadomo - szyja glownie na natolatki i te astolatki pozniej promuja nawet linie biznesowa. a linia biznesowa ma ciuchy do 46 chyba w H&M, ktore jest praktycznie nie do dostania bo wykupuja na pniu. U mnie w miescie ciuchy biznesowe w rozmiarach ponizej 40 wisza miesiacami i nikt ich nie kupuje.
          • zenobia44 Re: Za gruba na modelką plus-size? 17.01.12, 00:47
            Pierwsza diete zastosowalam wazac jakies 62 kilo przy wzroscie 169 i po bar
            > dzo krytycznych uwagach, ze w tym wieku nie powinnam sie jeszcze nosic rozmiaru
            > 38-40 tylko najwyzej 36
            No to
            > dieta, jedna, druga, trzecia, kolejna, popadlam w kompulsy i dzisiaj moga waga
            > oscyluje wokol setki a i tak sie ciesze, ze po prostu juz nie tyje.

            To samo. Przez całe moje życie byłam na tylu dietach, że moje chude koleżanki w najgorszych snach tego nie widziały.
          • clarisse mam ochotę... 17.01.12, 12:24
            > Teraz nie chca bo ciagle sa prezentowane chude jak wieszaki a kobiete w rozmiar
            > ze 42 nazywa plus size ... a stad tylko krok do anoreksji i bulimii. ile kobiet
            > , w tym i ja sama, nie stosowalo drakonskich diet zeby sie zmiescic w ideal 34/
            > 36. Pierwsza diete zastosowalam wazac jakies 62 kilo przy wzroscie 169 i po bar
            > dzo krytycznych uwagach, ze w tym wieku nie powinnam sie jeszcze nosic rozmiaru
            > 38-40 tylko najwyzej 36. A powodem tego bylo, ze wieku 17 lat mialam kawal cyc
            > a i nosilam 75D, ktore zadnym sposobem nie dawalo sie upchac w bluzki 36. No to
            > dieta, jedna, druga, trzecia, kolejna, popadlam w kompulsy i dzisiaj moga waga
            > oscyluje wokol setki a i tak sie ciesze, ze po prostu juz nie tyje.

            Kur...
            Przepraszam, że od kura zaczynam, ale po prostu nie mogę.
            Jak społeczeństwo zmusza do odchudzania laski, które ważą mniej, niż mają wzrostu ponad setkę, to mam ochotę społeczeństwu / grupie / przepraszam za wyrażenie: DEBILOM przyp***.

            Ja chyba szczęśliwy człowiek jestem - mój cyc w 75D to wchodził jak miałam lat 14, potem to już DD najmarniej... Ale moje kontakty towarzyskie ograniczały się do "masz prace domową? to daj odpisać" i (na klasówce) "co masz w siódmym?! w siódmym zadaniu, ile?!!" i przez to zapewne nikt nigdy nie oczekiwał ode mnie, żebym się mieściła w jakieś durne rozmiary, bo wszystkich interesowała moja praca domowa, a nie mój wygląd... Oraz miałam mądrą mamę z dużym biustem, która mi wpajała, że duży biust to nie otyłość - Gina Lollobrigida miała duży biust, o! I prowadzała mnie do gorseciarki. No dobrze, biustonosz na miarę z materiału prześcieradłowego był paskudny :D

            Ale do cholery najjaśniejszej... jak słyszę o tych idiotycznych ideałach, jak słyszę, że komuś wmówiono konieczność odchudzania, to mam ochotę mordować. Nie dlatego, że jestem krwiożercza, nie. Ale widziałam anoreksję z bardzo bliska - u szczupłej wysokiej dziewczyny z niedużym biustem. I to co widziałam było delikatnie mówiąc przerażające....

            Clarisse, tak od czapy
    • kis-moho Plus i minus size 12.01.12, 12:37
      Nie wiem, czy widziałyście zdjęcia modelki plus size i (chyba?) wybiegowej?
      Link tu
      • 100krotna Re: Plus i minus size 12.01.12, 17:39
        Miałam linkować te zdjęcia, tylko z innego portalu ;)

        Smutne jest to, że np moja siostra uważa typ modelki wybiegowej za ideał, do którego co jakiś czas stara się upodobnić :(
        Ja dla niej jestem grubasem.
      • magdalaena1977 Re: Plus i minus size 14.01.12, 10:33
        Zdjęcia nie są złe, ale wpisują się w nurt przeciwstawiania grubasek anorektyczkom ;-) Tak jakby nie można było zamieścić zdjęcia pulchnej czy przeciętnie zbudowanej dziewczyny po prostu dlatego, że jest śliczna.

        Może będę staroświecka, ale czasami należałoby się zastanowić, na ile przedstawianie czyjejś nagości narusza jego prywatność i intymność. Przecież "normalny" nagi człowiek ma w sobie mnóstwo niedoskonałości, tu jakaś blizna po małym zabiegu, tam cellulit. Inaczej to wygląda w oczach kochającego partnera w zaciszu własnej sypialni czy na plaży pełnej innych rozebranych osób, ale na ostrym zdjęciu każda fałdka po prostu bije po oczach.

        Na tym tle mocno wyfotoszopowane modelki są dla mnie jakby mniej nagie, bo w zasadzie oglądam wizję grafika - artysty a nie zdjęcie konkretnej osoby. Coś jak Maja czy Wenus z Milo ;-)
        • indigo-rose Re: Plus i minus size 14.01.12, 11:51
          W ogóle ten nurt ma średni sens, i tak z niego nie wyniknie "normalność" tudzież jak ktoś woli "nie-anorektyczność" na wybiegach.
          Przedstawianie skrajności ma to do siebie, że ktoś może woleć coś pośrodku i będzie miał wybór typu "z dwojga złego" ("Wolałabym na wybiegu coś bliżej mojej figury, ale z dwojga złego już wolę tą chudszą, bo ja nie mam takiego biustu jak ta grubsza i nie będzie na mnie tak leżało").
          Moim zdaniem nie ma się co łudzić, że modelki plus-size będą prezentować na wybiegu ubrania nie-plus-size. Jedyne, do czego możemy dążyć, to pozbycie się anoreksji z wybiegów, a w tym celu trzeba by było zestawić typową modelkę ze szczupłą, nawet i bardzo szczupłą dziewczyną, której po prostu kości by nie wystawały - ot, zwykłe 34 czy 36 z ulicy i nie sądzę, żeby wiele osób w takim zestawieniu wybrało kości.
          • maith Re: Plus i minus size 14.01.12, 15:32
            indigo-rose napisała:
            > Moim zdaniem nie ma się co łudzić, że modelki plus-size będą prezentować na wyb
            > iegu ubrania nie-plus-size.

            Po co?
            Wystarczy, że modelki plus-size będą prezentowały rzeczy plus-size, a klasyczne modelki nie będą zachęcały do anoreksji czy bulimii.
            • indigo-rose Re: Plus i minus size 14.01.12, 16:04
              No tak, tylko sądząc po tych zestawieniach "chudsza + grubsza" sporo osób uważa, że chce się zastąpić anorektyczki XL-kami. "To ja już wolałem te chude", powie jeden z drugim, i zostaniemy z wychudzonymi wieszakami.
    • kbjsht Re: Za gruba na modelką plus-size? 19.01.12, 22:33
      śliczna twarz;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka