Dodaj do ulubionych

Modne - niemodne - offtop z LB

30.03.12, 15:11
indigo-rose 27.03.12, 23:19 Odpowiedz
Jedno pytanie: jak coś może dobrze leżeć, pasować kolorystycznie do osoby i ogólnie dobrze wyglądać, a jednocześnie być niemodne? Niemodne to dla mnie takie, w którym wygląda się śmiesznie i niekorzystnie, a nie coś czego nie ma w jakiejś gazetce reklamowej.
Obserwuj wątek
    • roza_am Re: Modne - niemodne - cz. 2 30.03.12, 15:14
      justinehh 28.03.12, 00:12 Odpowiedz
      >> A nie może być ciuch w modnym kolorze i wzorze oraz przylegający i luźny
      > tam gdzie potrzeba?
      A to już pytanie do tych wszystkich Primarków, Haemów, Marksów i innych firm odzieżowych, które znakomitą większość rzeczy szyją na jeden typ figury...

      Kinga ma nie tylko esyfloresy, ale też ciuchy całkiem gładkie
      • roza_am Re: Modne - niemodne - cz. 3 30.03.12, 15:17
        sbarazzina 28.03.12, 10:09 Odpowiedz
        silv_via napisała:

        > Ale ja zaznaczyłam, że to, ze BiuBiu nie jest modne, nie jest wcale jego wadą.
        > Po prostu jest NIEMODNE i tyle, to jego cecha :) Już samo to, że tyle uczestnic
        > zek forum przyznało się do tego, że nie interesuje się modą i dlatego ku
        > puje w BiuBiu o czymś świadczy :) Uważam po prostu, że usprawiedliwianie swoich
        > subiektywnych wyborów materiałów i krojów przez Panią Kingą nieistniejącymi tr
        > endami jest nadużyciem.
        > I tak- uważam, że ja i pierwszalitera mamy rację :) Bardzo interesuję się modą,
        > uważam, że mam na jej temat dużą wiedzę. I powtórzę raz jeszcze- o ciuchach Bi
        > uBiu można powiedzieć, że dobrze leżą, są ponadczasowe (tutaj bym polemizowała,
        > czy rozpikselowana bluzka i sukienka w zeberkę są klasyczne) i wiele kobiet le
        > piej wygląda w nich niż w ubraniach ze zwykłych sieciówek (Zara, H&M), ale na B
        > oga, nie to, że są MODNE :) Jakoś nie widziałam w gazetach modowych ciuchów Pan
        > i Kingi, kiedy to np. staniki Pani Ewy Michalak się w nich pojawiają (vide maga
        > zyn Avanti). Proszę nie pisać, że pojawianie się w takich gazetach to strategia
        > reklamowa firmy, że trzeba za to zapłacić, bo tak nie zawsze jest. Istnieją je
        > szcze przecież portale modowe często prowadzone hobbystycznie, blogi etc.

        Zgadzam sie. No moze poza tym, ze Avanti nie jest dla mnie wyznacznikiem tego co modne. Nie uwazam, ze pojawianie sie produktow danej marki w takich gazetach lub innych portalach znaczy, ze sa modne. Ale juz zbieznosc z trendami pokazywanymi w Vogue, jak najbardziej takim wyznacznkiem jest.

        _____


        clarisse 28.03.12, 00:40 Odpowiedz
        A co to takiego znaczy "modne"? Bo aż się prosi o definicję w tym kontekście :)
    • czerwona_pomadka Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 16:20
      zauważyłam, że istnieją takie dwa typy kobiet:
      1) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co dobrze na nich leży (odpowiedni do figury fason) i to, w czym jest im do twarzy (pasujący kolor)
      2) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co uznawane jest przez innych (tych "innych", których zdanie się dla nich liczy) za modne, pożądane, na czasie.

      Kobietom drugiego typu właściwie obojętne jest to, czy te supertrendy miętowe rurki pasują do ich figury, czy nie- do tego przywiązują zdecydowanie mniejszą uwagę, o ile przywiązują jakąkolwiek. Dla nich jest to sprawa trzeciorzędna, dopasowanie do figury lub typu urody jest jedną z ostatnich rzeczy, która decyduje o zakupie danego ciucha. Reprezentantkami drugiego typu moim zdaniem są dość często młode blogerki modowe, tak zwane szafiarki, oczekujące na poklask i aprobatę w komentarzach na blogu. Myślę, że zdecydowanie wyżej cenią komentarze typu: "wyglądasz jak fashionistka z Londynu!" czy też "oryginalna, światowa, supermodna stylizacja!" niż komentarze w stylu: "te spodnie mają idealny dla Ciebie fason" czy "bardzo twarzowy kolor bluzki, świetny wybór!".

      Owszem, istnieją ciuchy, które są jednocześnie bardzo modne i na kimś rewelacyjnie wyglądają, ale pisząc o tych dwóch typach miałam na myśli dwa zupełnie różne czynniki, które decydują o zakupie danej rzeczy przez te kobiety.
      • pierwszalitera Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 16:39
        czerwona_pomadka napisała:

        > zauważyłam, że istnieją takie dwa typy kobiet:
        > 1) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co dobrze na nich leży (od
        > powiedni do figury fason) i to, w czym jest im do twarzy (pasujący kolor)
        > 2) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co uznawane jest przez inn
        > ych (tych "innych", których zdanie się dla nich liczy) za modne, pożądane, na c
        > zasie.

        A ja się z tym nie zgodzę, bo według twojej klasyfikacji kobiety ubierające się modnie są niepewne siebie, uzależnione od zdania innych. Według moich obserwacji jest zupełnie odwrotnie. Moda wyróżnia najczęściej kobietę z tłumu, naraża ją na komentarze, bo moda to nie jest uliczny trend, mundurek kopiowany przez nastolatkowe klony. Moda, taka jak pokazywana jest na wybiegach, nie jest też często ślicznym podkreśleniem kobiecych atutów biustu, talii i bioder, to jest interpretacja i nieco inna estetyka. Przecież bardzo często kobiety komentują trendy dyzajnerów jako właśnie niemożliwe do noszenia, niemożliwe może dla nich, bo te trendy wymagają pewności, że wygląda się dobrze także w sukience bez podkreślonej talii. Także wyczucia, które z tych trendów dają przenieść się i w jaki sposób do codzienności. Wiele kobiet woli jednak ukrywać się w tłumie bezpiecznych, ciągle tych samych kreacji według starego wypróbowanego wzoru "ładna figurka", bo brakuje im odwagi i umiejętności, by ubraniem wyrazić swoją indywidualność i kreatywność.
        • turzyca Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 17:02
          Moda wyróżnia najczęściej kobietę z tłumu, naraża
          > ją na komentarze, bo moda to nie jest uliczny trend, mundurek kopiowany przez
          > nastolatkowe klony. Moda, taka jak pokazywana jest na wybiegach, nie jest też c
          > zęsto ślicznym podkreśleniem kobiecych atutów biustu, talii i bioder, to jest i
          > nterpretacja i nieco inna estetyka.

          Wg tej definicji nie da sie byc modnym korzystajac z gotowej odziezy, wiec modna moze byc tylko kobieta, ktora szyje sama, na podstawie zdjec z wybiegow. Bo gdy tylko cos wejdzie do sklepow staje sie mniej lub bardziej ulicznym mundurkiem i we wrazliwych na mode miastach mozna te mode wyprzedzic o pare, czasem parenascie dni, nie wiecej. Moge byc pierwsza w czerwonych butach, w sukience o linii A, w wintazowym kolnierzyku, ale jesli to pojawilo sie w sklepach, to juz za chwile bedzie sie pojawialo na ulicy, a za druga chwile stanie sie mundurkiem. Bez obaw kobiet, dla ktorych wazniejsze od ich sylwetki jest to, czy maja odhaczone wszystkie trendy sezonu w swoim modziarskim pisemku, jest dosc, zeby najbardziej nawet znieksztalcajaca sylwetke odziez stala sie mundurkiem. Tych, ktore sie wylamuja, ktore umieja moda podkreslic swoj styl, ktore nie gonia za moda, ale bezblednie wylapuja trendy, wplatajac je w swoje upodobania, jest naprawde malo. I zazwyczaj sa atakowane przez te niewolnice mody, dla ktorych wiosna 2012 oznacza, ze "tangerine tango" dominuje caly stroj, bo wyrafinowane polaczenie "cabaret" z "sodalite blue" nie tylko przekracza ich mozliwosci, ale tez w ogole umyka im w kategorii "kolory sezonu". Bo przeciez w pisemku napisali o mandarynce.



          Btw. definicja "moda=wybiegi" oczywiscie wyklucza istnienie zjawiska mody lokalnej. A sa srodowiska, w ktorych zeby zaistniec trzeba bylo jednej zimy miec pomaranczowy element, innej zas cos z dzinsu noszonego wyraznie jako dodatek, a nie czesc odziezy.
          • pierwszalitera Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 17:18
            turzyca napisała:

            > Wg tej definicji nie da sie byc modnym korzystajac z gotowej odziezy, wiec modn
            > a moze byc tylko kobieta, ktora szyje sama, na podstawie zdjec z wybiegow.


            Nieprawda. Prêt-à-porter to jest gotowa odzież, a wiele sieciówek kopiuje też aktualne trendy. Piszę trendy w liczbie mnogiej, bo nie ma zwykle tylko jednego możliwego kanonu. I z tych gotowych ciuchów można stworzyć swoją własną interpretację aktualnej mody. Pewne rzeczy będą też noszone przez większą ilość osób, ale zasada jest zwykle taka, że jak coś zaczyna nosić cała ulica, to ten trend nie jest już modny. Zresztą wybiegi prezentują nowe kolekcje dwa razy w roku, więc tylko nieliczne trendy mają szanse na dłuższy żywot. Co nie oznacza, że co sezon kupuje się kompletnie nową garderobę, bo moda polega też na kombinowaniu klasyki z nowościami.
            • turzyca Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 17:50

              > > Wg tej definicji nie da sie byc modnym korzystajac z gotowej odziezy, wie
              > c modn
              > > a moze byc tylko kobieta, ktora szyje sama, na podstawie zdjec z wybiegow
              > .
              >
              >
              > Nieprawda. Prêt-à-porter to jest gotowa odzież, a wiele sieciówek kop
              > iuje też aktualne trendy.

              Jesli cos juz jest na drazku, to ile osob sie spotka, ktore siegnely do tego samego drazka, jest tylko kwestia miejsca zamieszkania. Jak sie mieszka w prowincjonalnym miescie, to sie tak tego nie odczuwa, ale jak sie pare lat pomieszka w metropolii, to sie widzi, ze ponizej haute couture nie ma oryginalnosci, jak cos zostalo wyprodukowane chocby w setce egzemplarzy, to w pewnych kregach zaczyna byc pogardzanym mundurkiem. Oczywiscie ulica zacznie nosic to za pare miesiecy, a gdzieniegdzie wrecz dopiero w przyszlym roku, ale w niektorych kregach to juz nie jest dosc modne.

              Co nie ozna
              > cza, że co sezon kupuje się kompletnie nową garderobę, bo moda polega też na ko
              > mbinowaniu klasyki z nowościami.

              Kombinowanie klasyki z nowosciami nie oznacza, ze ta klasyka moze byc z zeszlego sezonu. Wprawne oko odrozni, czy mala czarna to aktualny projekt, czy moze sprzed dwoch lat. I w pewnych kregach jest to takie samo fopa jak odcien mimozy.


              Oczywiscie to co opisuje to ekstremum, ale mowiac o modne-niemodne poruszamy sie po osi, na koncu ktorej sa wlasnie takie zjawiska.
              • pierwszalitera Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 18:04
                turzyca napisała:

                > Oczywiscie to co opisuje to ekstremum, ale mowiac o modne-niemodne poruszamy si
                > e po osi, na koncu ktorej sa wlasnie takie zjawiska.

                Pomiędzy fashion victim a powyciąganym swetrem sprzed dziesięciu lat istnieje całe spektrum, w którym można wyrazić większe lub mniejsze zainteresowanie modą. Dlatego definicje typu zerojedynkowego są moim zdaniem do bani. Są bowiem całkowicie wymienne w zależności od punktu spojrzenia. Zgadzam się jednak z tezą na temat klasyki. Klasyczna marynarka z lat 80-tych, czy 90-tych nie będzie dziś już klasyką, tylko niemodnym ciuchem, w najlepszym wypadku podpadnie pod kategorię vintage.
                • turzyca Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 18:29

                  > Pomiędzy fashion victim a powyciąganym swetrem sprzed dziesięciu lat istnieje c
                  > ałe spektrum, w którym można wyrazić większe lub mniejsze zainteresowanie mod
                  > ą. Dlatego definicje typu zerojedynkowego są moim zdaniem do bani


                  Klasyczna marynarka z lat 80-tych, czy 90-tych nie będzie dz
                  > iś już klasyką, tylko niemodnym ciuchem, w najlepszym wypadku podpadnie pod kat
                  > egorię vintage.


                  Jest jeszcze jedna opcja - stanac w ogole poza moda. Nosic klasyke nie wg aktualnego stylu czy stylu sprzed 10 lat tylko zlozona z wybranych elementow, ktore nie musialy nigdy wspolistniec, a jednak razem daja ten wywazony, klasyczny efekt. Spotykam czasem tak noszace sie osoby, wygladaja zawsze bardzo dobrze, jakos tak szlachetnie. No i trudno im zarzucic, ze nie nadazaja za moda lub za nia gonia. ;)
        • roza_am Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 18:19
          Wiele kobiet woli jednak ukrywać się w tłumie bezp
          > iecznych, ciągle tych samych kreacji według starego wypróbowanego wzoru "ładna
          > figurka", bo brakuje im odwagi i umiejętności, by ubraniem wyrazić swoją indywi
          > dualność i kreatywność.

          Albo chęci. Czy to na stałe, czy w danym momencie/okolicznościach. Zresztą, sama też nieraz pisałaś, że cenisz sobie wolność wyboru - czy się do jakiejś mody w danym momencie zastosujesz, czy też nie.
          A swoją indywidualność można wyrażać także za pomocą niemodnego stroju (różne nisze, subkultury, utknięcia w jakichś ulubionych stylach, indywidualne bziki czy nawet ubraniowa abnegacja).
          • pierwszalitera Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 22:00
            roza_am napisała:

            > Albo chęci. Czy to na stałe, czy w danym momencie/okolicznościach. Zresztą, sam
            > a też nieraz pisałaś, że cenisz sobie wolność wyboru - czy się do jakiejś mody
            > w danym momencie zastosujesz, czy też nie.
            > A swoją indywidualność można wyrażać także za pomocą niemodnego stroju (różne n
            > isze, subkultury, utknięcia w jakichś ulubionych stylach, indywidualne bziki cz
            > y nawet ubraniowa abnegacja).

            Owszem, ale świadomość wyboru znaczy, że robi się coś świadomie, a wtedy też wypada na modzie się znać, chociażby na modzie tego ulubionego stylu, czy subkultury. Ignorować mody się nie da, tworząc swój indywidualny, pozornie niemodny styl, stajemy się też jej częścią, pod warunkiem, że mamy jakiś styl.
      • the_cellist Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 16:56
        A to ja Wam powyjaśniam, jak to z trendami jest naprawdę, uczą mnie o tym w szkole ;)
        3 lata przed sezonem wielkie agencje od trendów [nazw nie pamiętam, zabijcie] przewidują obowiązujące kolory, desenie itp. Ok. 2 lata przed sezonem, na podstawie analizy rynku, lat poprzednich, street fashion, wydarzeń społecznych, kulturalnych [np. euro 2012 ;)] powstają już konkretniejsze założenia ogólnodesignerskie-konkretne wzory, detale, kroje; określane są tkaniny, wykończenia, wszystko to, co później MOŻE trafić do sklepów. Wydawane jest to ok rok wcześniej, dociera do domów mody, które interpretują owe wskazówki, każdy na swój sposób, dodając własne spostrzeżenia, upodobania itp. Jednocześnie duże firmy odzieżowe [i nie tylko, także projektanci mebli itp] również dowiadują się o prognozach i zaczyna się proces powstawania kolekcji, uzupełniany po pokazach na wszelakich fashion weekach. Z wybiegów dużo trendów wchodzi do sieciówek w wersji przetworzonej, funkcjonalnej, ale z zachowaniem charakterystycznych cech. Nie zapominajmy, że kolekcje domów mody to wariacje, wizje projektantów, czasem niemal sztuka na człowieku-a sztuka użytkową być nie musi.
        Portale internetowe i kolorowe magazyny, czerpiąc wiedzę z powyższych, określają, że coś będzie hitem sezonu-potem następuje zderzenie z klientami, rzecz się sprzedaje lub nie. Nie można też zapominać, że ulica kształtuje trendy w ogromnym stopniu i często firmy, zaobserwowawszy ciekawe zjawisko, szybko doszywają coś do kolekcji.

        Trendy można interpretować bardzo różnie. I w każdym wieku. Np. jako modna okrzyknięta została czerwień. Nastolatka założy czerwone rurki, 30latka czerwoną sukienkę, 50latka czerwone korale. A trend jest :)

        Bycie modnym to chyba umiejętność wybierania w trendach i dopasowywania ich do swoich potrzeb, a nie odwrotnie.

        Co do klasyki i mody-klasyka, jak nazwa wskazuje, jest ponadczasowa, zawsze się sprawdzi,w wydaniu całościowym, czy uzupełnionym aktualnymi dodatkami itp. Wystarczy poobserwować w sklepach-zawsze znajdzie się tam spódnica ołówkowa, mała czarna, takie ponadczasowe fasony, wzbogacone jakimś ciekawym detalem.

        I tak można w nieskończoność... ;)
        • turzyca Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 17:04
          Czy gdzies tu jest przycisk "lubie to"? ;)
      • maith Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 02:37
        czerwona_pomadka napisała:

        > zauważyłam, że istnieją takie dwa typy kobiet:
        > 1) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co dobrze na nich leży (od
        > powiedni do figury fason) i to, w czym jest im do twarzy (pasujący kolor)
        > 2) kobiety, które *dobrze i pewnie* czują się w tym, co uznawane jest przez inn
        > ych (tych "innych", których zdanie się dla nich liczy) za modne, pożądane, na c
        > zasie.

        Brzmi sensownie. Na marginesie, uwielbiam patrzeć na kobiety, które mają swój styl. Wiedzą, w czym jest im dobrze. A zawsze robi mi się smutno, jak widzę ofiary mody, które oszpecają się czymś, bo to "najnowszy krzyk mody".

        I jest mi absolutnie obojętne, czy ofiara mody za kluczowe uważa noszenie czegoś te 2 tygodnie zanim nie zacznie tego nosić całe miasto, czy już po tych dwóch tygodniach.

        Na marginesie nie mam pojęcia, jak można np. letnie buty (które pojawiają się w sklepach na wszelki wypadek już pod koniec lutego, kiedy wokół zaspy) nosić... jeszcze wcześniej... ;)
        • kasica_k Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 04:40
          maith napisała:
          >
          > Na marginesie nie mam pojęcia, jak można np. letnie buty (które pojawiają się w
          > sklepach na wszelki wypadek już pod koniec lutego, kiedy wokół zaspy) nosić...
          > jeszcze wcześniej... ;)

          Oj, a ja rozumiem. Znaczy, nie wiem, czy masz na myśli jakiś konkretny przykład, ale ja mam tak sakramencko dosyć tej całej zimy, że mam ochotę wskoczyć w sandały :) I nie robię tego tylko z obawy o zdrowie. W ramach bycia ofiarą mody kupiłam sobie też supermodne portki w kwiatki i noszę, mimo że do zimowej jeszcze kurtki pasują średnio.

          A modę lubię, bo moda to nowości (powracające, hehe), a ja lubię odświeżać spojrzenie, poszerzać horyzonty i odnawiać garderobę (choć bynajmniej nie wymieniam wszystkiego co sezon). Zjawisko mody, oparte w gruncie rzeczy na owczym pędzie (oprócz chęci zarobienia pieniędzy przez jego twórców), jest trochę głupie i śmieszne, ale cóż, tak już jesteśmy zrobieni :)
        • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 14:28
          maith napisała:

          > Brzmi sensownie. Na marginesie, uwielbiam patrzeć na kobiety, które mają swój s
          > tyl. Wiedzą, w czym jest im dobrze. A zawsze robi mi się smutno, jak widzę ofia
          > ry mody, które oszpecają się czymś, bo to "najnowszy krzyk mody".

          Nie widziałam jeszcze kobiety ze swoim stylem, która nie wzięłaby pod uwagę mody, albo z niej nie cytowała. By wyrobić sobie swój styl trzeba mieć właśnie o modzie pojęcie, inaczej ma się na sobie tylko jakieś tam przypadkowe łachy. A czy ktoś się oszpeca, to jest niestety sprawa gustu, mnie się trendy na wybiegach podobają i chętnie założyłabym wiele rzeczy, nawet jak zniknie mi przy tym talia, czy biust. Nie ubieramy się bowiem tylko po to, by podobać się innym, w szczególności nie po to by podkreślać stale naszą rozrodczą gotowość w postaci podreślonej figury. Ale pewnie już tak jest, ktoś wiesza sobie na ścianie w domu zgrabny obrazek z kwiatkami, bo pasuje mu do koloru dywanu, ktoś inny woli abstrakcyjną sztukę i widzi w niej piękno, które dla tego pierwszego jest niedostrzegalne.
          • czerwona_pomadka czy "modny" a "podkreślający figurę" to opozycja? 31.03.12, 17:15
            Czy w takim razie kobiety chcące wyglądać kobieco i zgrabnie to kobiety niemodne i bez własnego stylu, nierozumiejące głębszego, bardziej skomplikowanego piękna i chcące ukryć się w tłumie?
            Zakładając, że modne jest to, co na wybiegach, to modne są/były także proste i ultrakobiece sukienki projektu Victorii Beckham:

            i2.pinger.pl/pgr27/c84d5947001db31a4f33d742/1.jpg
            i.pinger.pl/pgr221/d63278db0019ab824f33d743/3.jpg
            i.pinger.pl/pgr252/6de09df70029d3eb4f33d745/6.jpg
            i.pinger.pl/pgr442/fe87db05000058ed4f33d746/9.jpg
            (za chwilę pewnie przeczytam, że Victoria Beckham to żadne high-fashion i ona mody nie wyznacza ;) )

            albo obcisłe fasony Herve Leger:
            www.hervelegerbandage.net/images/V-Neck%20Dress197.jpg
            lub też zwiewne, pełne przepychu suknie Versace:
            blogs.liverpooldailypost.co.uk/girlsbehavingstylishly/milan1.jpg
            Czy faktycznie strój dopasowany do figury (maskujący jej mankamenty, a podkreślający zalety) to sygnał rozrodczej gotowości? Bez przesady... to, że ktoś woli ukryć masywne uda, a wyeksponować piękne piersi wcale nie musi oznaczać, że osoba ta podświadomie krzyczy "bierz mnie!".

            A może to jest tak, że jeżeli modną i jednocześnie dopasowaną kreację Herve Leger założy chuda kobieta o chłopięcej sylwetce, to wtedy jest modna/trendy/i w ogóle "fashionistka", a jeżeli tę samą sukienkę założy na siebie kobieta o krąglejszej sylwetce, sporym biuście itp, to już sugeruje rozrodczą gotowość, eksponuje seksualność i w ogóle jest banalna, a nie modna?
            • mefistofelia Re: czy "modny" a "podkreślający figurę" to opozy 31.03.12, 18:42
              czerwona_pomadko

              > Czy w takim razie kobiety chcące wyglądać kobieco i zgrabnie to kobiety niemodn
              > e i bez własnego stylu, nierozumiejące głębszego, bardziej skomplikowanego pięk
              > na i chcące ukryć się w tłumie?

              > Czy faktycznie strój dopasowany do figury (maskujący jej mankamenty, a podkreśl
              > ający zalety) to sygnał rozrodczej gotowości? Bez przesady... to, że ktoś woli
              > ukryć masywne uda, a wyeksponować piękne piersi wcale nie musi oznaczać, że oso
              > ba ta podświadomie krzyczy "bierz mnie!".

              Oczywiście, że nie. Myślę, że chodzi o coś zupełnie innego. Podkreślanie zgrabnych kształtów jest czymś zupełnie naturalnym, każda z nas chce wyglądać atrakcyjnie. Sęk w tym czym jest dla niej ta atrakcyjność. Bo może ona być to jedynie atrakcyjność rozumiana poprzez "to co podoba się mężczyznom i otoczeniu" ale też i "atrakcyjność w swoich oczach- dla samej siebie". Ta druga wynika z ubierania się w swoim własnym stylu. Tak więc taka kobieta może czuć się świetnie w ciuchach, które pomagają jej wyrazić swoją osobowość, ale niekoniecznie podkreślają atuty jej sylwetki, może uwielbiać workowate pogrubiające sukienki w kolorze niezgodnym z jej typem kolorystycznym i czuć się przy tym świetnie.
              W oczach reszty może się wydawać "niewolnicą mody" albo po prostu ignorantką, która nie wie jak się ubrać by wyglądać obiektywnie korzystnie. Jednak ona czuje się atrakcyjnie, bo jej strój wyraża jej osobowość, a wygląd obiektywnie korzystny nie jest dla niej priorytetowy.
              Taka osoba czerpie z mody i trendów elementy, które pasują jej, a nie tylko jej sylwetce czy typowi kolorystycznemu.

              Oczywiście wiele z nas najlepiej się czuje w ciuchach podkreślających atuty sylwetki i właśnie przez takie stroje wyraża swoją osobowość.
              Chodzi tylko o to żeby nie ograniczać się zasadami korzystnego wyglądu.
              Bo noszenie tylko i wyłącznie ciuchów podkreślających krągłą figurę klepsydry (czy szczupłą sylwetkę, zgrabne pośladki, seksowny dekolt itp) niezależnie od tego czy pasują do naszej osobowości jest podobnie bezosobowe i nietrafione co bezkrytyczne kopiowanie wszystkich trendów modowych.
              Ciuchy mają pasować nie tylko do naszej sylwetki, ale i osobowości, a moda (wybiegowa, niewybiegowa, sieciówkowa, wszelaka...) to źródło inspiracji.

            • pierwszalitera Re: czy "modny" a "podkreślający figurę" to opozy 31.03.12, 20:40
              czerwona_pomadka napisała:

              > Zakładając, że modne jest to, co na wybiegach, to modne są/były także proste i
              > ultrakobiece sukienki projektu Victorii Beckham:

              Ja nigdzie nie napisałam, że celem mody jest ukrywanie sylwetki. Wystarczy popatrzyć sobie na propozycje na wiosnę/ lato zaproponowane przez Lanvin, albo Viktor&Rolf, by zauważyć, że moda może być także kobieca i seksowna. Może, ale nie musi. Ale to nie ja stawiam tu modę w opozycji do własnego stylu i oszpecania się przez fashion victim.
          • maith Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 18:23
            Nie. Kobieta, która ma własny styl, dobiera po prostu rzeczy pasujące do niej. Z tego, co jest w sklepach, chyba, że potrafi sama szyć. Na modę można też patrzeć na zasadzie "o fajnie, wrócił mój ulubiony odcień, wreszcie nakupię sobie pasujących mi rzeczy" albo "tragedia, znowu modne są te koszmarne spodnie, zniekształcające moją sylwetkę, gdzie ja teraz kupię coś pasującego?".
            • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 20:56
              maith napisała:

              > Nie. Kobieta, która ma własny styl, dobiera po prostu rzeczy pasujące do niej.
              > Z tego, co jest w sklepach, chyba, że potrafi sama szyć. Na modę można też patr
              > zeć na zasadzie "o fajnie, wrócił mój ulubiony odcień, wreszcie nakupię sobie p
              > asujących mi rzeczy" albo "tragedia, znowu modne są te koszmarne spodnie, zniek
              > ształcające moją sylwetkę, gdzie ja teraz kupię coś pasującego?".

              Kobieta idąca z modą też nosi rzeczy do niej pasujące. Prawie każdy trend można dopasować do własnej sylwetki, a jak trend nam się nie podoba, to równolegle mamy jeszcze kilka do wyboru i zwykle możemy czerpać z nowej mody także dopełniacze do naszego osobistego stylu. Chyba, że bawimy się w przebieranki i nosimy ciągle to samo, na przykład tylko i wyłącznie jakiś zamrożony styl (patrz vintage girl blog), który nota bene też był w jakimś czasie modny. A i tu szczegóły jak na przykład buty ulegają jak najbardziej współczesnej modzie. Z problemem "gdzie ja teraz kupię coś pasującego" nigdy nie miałam też jeszcze do czynienia. W aktualnej modzie zawsze było coś, w czym było mi dobrze.
              • magdalaena1977 Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 22:30
                pierwszalitera napisała:

                > Z problemem "gdzie ja teraz kupię coś pasującego" nigdy nie
                > miałam też jeszcze do czynienia. W aktualnej modzie zawsze
                > było coś, w czym było mi dobrze.

                No i już wiemy skąd biorą się Twoje przekonania.
                Pewnie myślałabyś inaczej gdybyś np. miała piękny biust 36J i przed Biubiu nie mogła kupić sobie pasującej bluzki.
                • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 22:44
                  magdalaena1977 napisała:

                  > No i już wiemy skąd biorą się Twoje przekonania.
                  > Pewnie myślałabyś inaczej gdybyś np. miała piękny biust 36J i przed Biubiu nie
                  > mogła kupić sobie pasującej bluzki.

                  To była tylko moja odpowiedź na stwierdzenie maith. Ona nosi może 36J? Kobiety z rozmiarami powyżej, albo poniżej standardu zawsze miały problemy z dobraniem pasującego ciucha, mimo tego mogą wyglądać interesująco. Patrz piosenkarka Beth Ditto.
          • mefistofelia Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 18:58
            pierwszalitera
            > Nie widziałam jeszcze kobiety ze swoim stylem, która nie wzięłaby pod uwagę mod
            > y, albo z niej nie cytowała. By wyrobić sobie swój styl trzeba mieć właśnie o
            > modzie pojęcie, inaczej ma się na sobie tylko jakieś tam przypadkowe łachy

            Zgadzam się z tobą co do wszystkiego poza tym. Dlaczego nie można mieć swojego stylu nie znając się na modzie?
            Jeśli te "przypadkowe łachy" według osoby, która je nosi tworzą spójną całość wyrażającą jej osobowość to to jest właśnie styl tej osoby.

            • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 20:44
              mefistofelia napisała:

              > Zgadzam się z tobą co do wszystkiego poza tym. Dlaczego nie można mieć swojego
              > stylu nie znając się na modzie?
              > Jeśli te "przypadkowe łachy" według osoby, która je nosi tworzą spójną całość w
              > yrażającą jej osobowość to to jest właśnie styl tej osoby.

              No a co to jest ten tajemniczy własny styl? Sama napisałaś, że potrzeba do tego jakiejś spójności, a ta spójność wymaga zastanowienia się, w jaki sposób chcę się wyrazić. To nie jest bezmyślne kupowanie pierwszego z brzegu ciucha, który akurat pasuje do naszej sylwetki.
              • mefistofelia Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 21:09
                A co to znaczy znać się na modzie?
                Dla mnie to orientowanie się w trendach, oglądanie z zainteresowaniem pokazów itd. I to według mnie wcale nie jest konieczne do stworzenia własnego stylu.
                Można sobie szyć ciuchy wg własnej fantazji nawet inspirując się strojami z sieciówek, albo dobierać w sensowny sposób ciuchy kupione w tychże na przestrzeni lat w trendy z wybiegów nie wnikając i o historii mody wiedząc niewiele.
                • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 22:59
                  mefistofelia napisała:

                  > A co to znaczy znać się na modzie?
                  > Dla mnie to orientowanie się w trendach, oglądanie z zainteresowaniem pokazów i
                  > td. I to według mnie wcale nie jest konieczne do stworzenia własnego stylu.
                  > Można sobie szyć ciuchy wg własnej fantazji nawet inspirując się strojami z sie
                  > ciówek, albo dobierać w sensowny sposób ciuchy kupione w tychże na przestrzeni
                  > lat w trendy z wybiegów nie wnikając i o historii mody wiedząc niewiele.


                  Zajmując się kreowaniem własnego stylu tworzysz sama modę, a ponieważ nic nie dzieje się w próżni, chcąc czy nie chcąc inspirujesz się tymi sami współczesnymi trendami, które inspirują też profesjonalnych dyzajnerów. Coś takiego nazywa się zeitgeist, intelektualny i kulturalny klimat epoki, pojęcie z niemieckiego używane także w angielskim i hiszpańskim. Dlatego widząc budowle, dzieła sztuki, czy wyroby użytkowe wykonane w jakimś czasie, możemy mniej więcej stwierdzić z jakiej epoki się wywodzą. Podobnie jest z modą. Nawet niewiele o niej wiedząc, rozpoznasz czy chodzi o sukienkę w stylu lat 50-tych, spodnie z lat 70-tych, czy bluzkę z lat 80-tych. Styl, które kreujesz na własny użytek też będzie najczęściej pasował do aktualnego trendu, chyba, że świadomie go łamiesz.
                  • mefistofelia Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 23:24
                    pierwszalitera

                    > Zajmując się kreowaniem własnego stylu tworzysz sama modę, a ponieważ nic nie d
                    > zieje się w próżni, chcąc czy nie chcąc inspirujesz się tymi sami współczesnymi
                    > trendami, które inspirują też profesjonalnych dyzajnerów. Coś takiego nazywa s
                    > ię zeitgeist, intelektualny i kulturalny klimat epoki, pojęcie z niemieckiego u
                    > żywane także w angielskim i hiszpańskim. Dlatego widząc budowle, dzieła sztuki
                    > , czy wyroby użytkowe wykonane w jakimś czasie, możemy mniej więcej stwierdzić
                    > z jakiej epoki się wywodzą. Podobnie jest z modą. Nawet niewiele o niej wiedzą
                    > c, rozpoznasz czy chodzi o sukienkę w stylu lat 50-tych, spodnie z lat 70-tych
                    > , czy bluzkę z lat 80-tych. Styl, które kreujesz na własny użytek też będzie na
                    > jczęściej pasował do aktualnego trendu, chyba, że świadomie go łamiesz.

                    Ok. Według tego co piszesz niezwykle trudno o kobietę która się na modzie nie zna.
                    Definicja mody, którą zdaje się posługiwać większość użytkowniczek wypowiadających się tu, jest znacznie węższa. Stąd i nieporozumienie
                    • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 31.03.12, 23:44
                      mefistofelia napisała:

                      > Definicja mody, którą zdaje się posługiwać większość użytkowniczek wypowiadając
                      > ych się tu, jest znacznie węższa. Stąd i nieporozumienie

                      Problem w tym, że dla niektórych moda to tylko te tragiczne nastolatkowe mundurki, kopiowane przez kobiety, niezależnie do figury i wieku, typu spodnie rurki, czy inne straszności. A przecież nawet jak taki trend pokazał się ileś tam lat temu na wybiegach, nie oznacza to, że wszyscy muszą go naśladować. W modzie nie ma żadnego przymusu, dlatego nie trzeba się od niej dystansować. A noszenie starych dżinsów i porozciąganego swetra, albo ciągle tego samego typu sukienki (nawet jak nam w niej ładnie) jest na dłuższą metę po prostu nudne.
                      • roza_am Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 00:12
                        A noszenie
                        > starych dżinsów i porozciąganego swetra, albo ciągle tego samego typu sukienki
                        > (nawet jak nam w niej ładnie) jest na dłuższą metę po prostu nudne.

                        Jasne. Ale czy poszukiwanie nowości to musi być od razu zainteresowanie modą? Czy nie można chcieć odmiany z własnej wewnętrznej potrzeby? A może to jak z mówieniem prozą - jeśli szukasz odmiany i nowości w ciuchach/stylu życia to znaczy, że za modą podążasz, nawet jeśli nie jesteś tego świadoma?
                        • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 14:10
                          roza_am napisała:


                          > Jasne. Ale czy poszukiwanie nowości to musi być od razu zainteresowanie modą? C
                          > zy nie można chcieć odmiany z własnej wewnętrznej potrzeby? A może to jak z mów
                          > ieniem prozą - jeśli szukasz odmiany i nowości w ciuchach/stylu życia to znaczy
                          > , że za modą podążasz, nawet jeśli nie jesteś tego świadoma?
                          >

                          A co wyście się uparły na tą modę? ;-) Tak samo drażniące słowo, jak feministka? Jestem za równouprawnieniem kobiet i nie pozwalam sobie na męski szowinizm, ale broń Boże nie nazywaj mnie feministką? Tak samo tutaj, mam chęć odmiany wizualnej, ale w żadnym wypadku nie nazwę tego zainteresowaniem modą? To jakaś moda na dystansowanie się od mody? Moda to nie jest nowobogacki trend kupowania najdroższych marek, więc nie bardzo rozumiem w ogóle wskazywania na modę palcem, jako na coś zdrożnego i niebezpiecznego dla myślących kobiet. Do mody tak jak do wszystkiego można mieć większy talent i lepiej się na niej znać, wtedy mamy szansę wyglądać lepiej, może nie ładniej, do tego nie ma przymusu, ale estetycznie i interesująco. Albo czerpać z niej nieumiejętnie i wtedy stajemy się pośmiewiskiem dla "intelektualistek". Także własny, alternatywny do aktualnych trendów styl też może być bardziej lub mniej udany i albo wywoływać zachwyt dla indywidualistki, albo uśmieszki dla dziwaka. A osoby, które deklarują, że moda ich nie interesuje i chcą tylko dopasownych ciuchów, w których wyglądają ładnie też przed modą nie uciekną. Załóżmy, że znajdą w końcu krój i sukienkę, która mieści biust i podkreśla według życzenia figurę i co dalej? Będą do końca życia chodziły w tej samej sukience? Materiały, kolory i szczegóły fasonu też ulegają przecież modzie. A jeżeli odkryją nagle, że ładnie im nie tylko w tej sukience, ale także w jakiś spodniach i do tego można by wykombinować ładną bluzkę, to dlaczego nie wybrać bluzki akurat modnej, a nie takiej sprzed 30-lat? A może ten komplet w modnej kremowej bieli skoro nam w niej do twarzy? I już mamy zdjęcie jak z wybiegu. ;-)

                          • maith Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 14:37
                            To nie my się uparłyśmy.
                            To Ty się upierasz, że nie można mieć własnego stylu i nie można zmieniać sobie radośnie stylu bez "cytatów" z mody. A niby u licha czemu?
                            Czy kreator mody z własnymi świeżymi pomysłami może "nie cytować" kolegów? Może. To kobieta z własnym stylem też nie musi ich "cytować".
                            Mało tego, jako że moda zjada już dawno własny ogon, to istnieją ludzie, obserwujący nowe pomysły pojawiające się "na ulicy", żeby je wykorzystać.
                            A osobiście przyznam, że zdarzało mi się nosić coś inaczej niż wszyscy, a po jakimś czasie zauważyć, że pomysł został przejęty i utrwalony. I dobrze, więcej kobiet skorzysta.
                            Ale cieszyć się, że kupiło się coś na trochę przed wszystkimi? Nie rozumiem...
                            • marciasek a czy to nie jest tak, że moda ma służyć 01.04.12, 15:24
                              przede wszystkim ożywieniu popytu na odzież? Żebyśmy przypadkiem nie nosiły ciuchów z ubiegłego roku, a już nie daj Boże z lat wcześniejszych? Tylko koniecznie kupowały coś nowego? No bo, jeśli ta bluzka/sukienka/itd. sprzed 10 lat, porządnie odszyta i twarzowa jest nadal dobra, to musi stać się niemodna, abyśmy zechciały kupić nową, modną. I dzięki temu interes się kręci - no wiecie, spisek :)
                              • pierwszalitera Re: a czy to nie jest tak, że moda ma służyć 01.04.12, 15:45
                                marciasek napisała:

                                > przede wszystkim ożywieniu popytu na odzież? Żebyśmy przypadkiem nie nosiły ciu
                                > chów z ubiegłego roku, a już nie daj Boże z lat wcześniejszych? Tylko konieczni
                                > e kupowały coś nowego? No bo, jeśli ta bluzka/sukienka/itd. sprzed 10 lat, porz
                                > ądnie odszyta i twarzowa jest nadal dobra, to musi stać się niemodna, abyśmy ze
                                > chciały kupić nową, modną. I dzięki temu interes się kręci - no wiecie, spisek
                                > :)

                                To pytanie z kategorii - jajko, czy kura? ;-) O ile sobie przypominam, to potrzebę mody miało się także w socjaliźmie, a tam o nakręcaniu konsumpcji nie było mowy. No chyba, że wytłumaczymy to opozycją do ustroju i chęcią naśladowania zgniłego zachodu. ;-)
                                • marciasek Re: a czy to nie jest tak, że moda ma służyć 01.04.12, 19:32
                                  No jak chodzi o socjalizm, to oczywiście, że potrzeba modnych ciuchów szła w opozycji do oficjalnej linii ideologicznej i wiązała się bezpośrednio ze zgniłym, zachodnim konsumpcjonizmem. Rzeczy modne pochodziły zazwyczaj z prywatnego importu, a w sklepach królowały relaxy, juniorki i podobne cuda. Tak więc zgadzam się z Tobą w tej sprawie :)

                                  Zgadzam się również z Tobą, Kasiumat00 i dodam, że to, co piszesz nijak nie stoi w opozycji do mojej teorii spiskowej :) Ty punktujesz funkcje mody widziane przez jej odbiorcę, a ja pisałam o jej roli dla twórców i całego przemysłu. Co więcej, zasugeruję przewrotnie, że być może ci nieszczęśnicy, dla których manifestacja statusu materialnego przez ubiór (o innych gadżetach akurat nie rozmawiamy) stała się kwestią najwyższej wagi dali się wkręcić, nabić w butelkę klice spiskujących wspólnie projektantów, menedżerów i redaktorów magazynów modowych.

                                  Uprzedzę, że słówko nieszczęśnicy zostało użyte celowo aby teoria spiskowa, której jakoby padli ofiarami, zarysowała się bardziej dramatycznie. Ja osobiście nic nie mam do ludzkich potrzeb w tej dziedzinie, wszak sama kupuje sobie od czasu do czasu to i owo. Ale kiedy widziałam w sklepach przez kilka lat wyłącznie buty z czubami przez co nie mogłam sobie kupić ani jednej pary, zaprotestowałam portfelem: no nie dam się wkręcic w kupowanie czegoś, w czym będę wyglądać komicznie tylko dlatego, że akurat to jest modne i niczego innego nie da się kupić. To ja już wole do sukienki trampki założyć (przypomnę, że noszę rozmiar obuwniczy 42-43, w tej sytuacji noszenie czubów nie wchodzi w grę niezależnie od kwestii upodobań estetycznych). Spisek! Spisek!
                              • kasiamat00 Re: a czy to nie jest tak, że moda ma służyć 01.04.12, 16:23
                                Raczej budowaniu/potwierdzaniu swojej pozycji w hierarchii społecznej. Zarówno poprzez pokazanie, że stać cię na kupowanie rzeczy niepotrzebnych, jak i podkreślanie, że wiesz co jest aktualnie modne, więc jesteś członkiem jakiejś tam społeczności. Z czego oczywiście wynika, że jeśli nie musisz udowadniać swojej pozycji, to możesz modę całkowicie olać :)
                                • pierwszalitera Re: a czy to nie jest tak, że moda ma służyć 01.04.12, 16:38
                                  kasiamat00 napisała:

                                  > Raczej budowaniu/potwierdzaniu swojej pozycji w hierarchii społecznej. Zarówno
                                  > poprzez pokazanie, że stać cię na kupowanie rzeczy niepotrzebnych, jak i podkre
                                  > ślanie, że wiesz co jest aktualnie modne, więc jesteś członkiem jakiejś tam spo
                                  > łeczności. Z czego oczywiście wynika, że jeśli nie musisz udowadniać swojej poz
                                  > ycji, to możesz modę całkowicie olać :)

                                  Ojej, to chyba nie tak całkiem na poważnie? ;-) Faktycznie nie brałam pod uwagę, że w rozwijających się społeczeństwach przynależność do zdefiniowanych grup związana jest z wartościowaniem i jest pewnego rodzaju formą przymusu. Znaczy, im więcej mam forsy, tym bardziej muszę to innym pokazać, a praktykowany understatement kojarzony jest z biedą i nieumjętnością radzenia sobie. W takich przypadkach olewanie mody może być czymś w rodzaju ideologicznego statementu. ;-)
                            • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 15:41
                              maith napisała:

                              > To nie my się uparłyśmy.
                              > To Ty się upierasz, że nie można mieć własnego stylu i nie można zmieniać sobie
                              > radośnie stylu bez "cytatów" z mody. A niby u licha czemu?

                              No nie może. Bo jak napisałam nie żyjemy w próżni. Kreator ze świeżymi pomysłami też zawsze coś tam cytuje, a jak spojrzysz na wybiegi, to chociaż dyzajnerzy trzymają swoje kolekcje w tajemnicy, to istnieją zwykle wspólne elementy. Nowe idee nie biorą się z kosmosu, to zawsze interpretacja zgromadzonych doświadczeń, wiedzy i bodźców z realnego świata.
                              Moda uliczna też zawsze też istniała, dzwię się, że traktujesz to jako nowy wynalazek, jakąś opozycję do utartego "odgórnego" kanonu. A twoje prekursorstwo też mogło być nieświadomym podążaniem w kierunku trendu. To raczej mało prawdopodone, że nagle wiele osób zaczyna ubierać się dokładnie jak ty i miałoby to być twoim sukcesem. Chyba, że dzielisz się gdzieś swoimi pomysłami, ale chyba nie masz na myśli swojego bloga? Nie bardzo też rozumiem kto się cieszy, że kupił coś wcześniej niż inni, ja zostawiam sobie zwykle więcej czasu na spontaniczny wybór, ale chętnie informuję się, co z danego sezonu zostaje w następnym, bo nie zmieniam co pół roku kompletnie garderoby i nie widzę w ogóle takiej potrzeby. Niekiedy jednak nie mogę się doczekać i w tym roku kupiłam sobie już wcześniej parę modnych rzeczy na wisonę/lato, chociaż pogoda jeszcze nie pozwala. W ostatnich latach nosiłam się trochę nudnie i klasycznie, teraz mam znowu ochotę na trochę więcej fantazji i frywolności. Mogę sobie wyobrazić, że istnieją kobiety, którym wypróbowywanie nowej mody sprawia dokładnie tyle samo przyjemności co innym podróżowanie, granie na instrumencie czy inne hobby.
                          • roza_am Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 19:35
                            Nie tyle drażniące słowo, co wieloznaczne. W czasach nastoletnich odczuwałam przymus nadążania za bieżącą klono-modą. Kiedy już z tego etapu wyrosłam odczułam wielką ulgę. Kierowanie się innymi priorytetami w doborze ubrań jest dla mnie zwyczajnie przyjemniejsze i mniej stresujące. Ze zdziwieniem (czysto poznawczym, nie ideologicznym) zatem stwierdzam, że ktoś świadomie nie kierujący się modą, lecz innymi ciuchowymi priorytetami, może być z zewnątrz postrzegany jako za modą podążający (bo np. nudzą mu się co jakiś czas ciuchy i wymienia je na nowsze).
                            • pierwszalitera Re: Ofiary mody a kobiety z własnym stylem 01.04.12, 22:12
                              roza_am napisała:

                              > Nie tyle drażniące słowo, co wieloznaczne. W czasach nastoletnich odczuwałam pr
                              > zymus nadążania za bieżącą klono-modą. Kiedy już z tego etapu wyrosłam odczułam
                              > wielką ulgę. Kierowanie się innymi priorytetami w doborze ubrań jest dla mnie
                              > zwyczajnie przyjemniejsze i mniej stresujące. Ze zdziwieniem (czysto poznawczym
                              > , nie ideologicznym) zatem stwierdzam, że ktoś świadomie nie kierujący się modą
                              > , lecz innymi ciuchowymi priorytetami, może być z zewnątrz postrzegany jako za
                              > modą podążający (bo np. nudzą mu się co jakiś czas ciuchy i wymienia je na nows
                              > ze).

                              Każdy przechodzi kiedyś okres mniejszego lub większego młodocianego przymusu dopasowania się do grupy równolatków, to normalny przejaw wieku dojrzewania. I zwykle wyrastając odczuwa ulgę, że ma to za sobą. I chyba dostrzega też, że akurat to parcie na wyglądanie jak koleżanki nie miało wiele wspólnego z modą?
    • sylwiastka pytanie o trendy, sezony i polkule 30.03.12, 22:17
      Na polkuli polnocnej mamy teraz sezon wiosna/lato 2012. Wiadomo tez, ze glowne osrodki mody; Nowy Jork, Paryz, Mediolan, najwieksze i najslawniejsze domy mody sa tez na polkuli polnocnej. Jak te trendy maja sie do sezonow na polkuli poludniowej (teraz do sklepow wchodzi kolekcja jesien/zima). Czy to te same ciuchy, ktore krolowaly w ostatnim polroczu na polkuli polnocnej? Czy robiac teraz zakupy np w Argentynie czy to z wyprzedazowej kolekcji wiosna/lato czy nowej jesien/zima i chcac nosic te ciuchy w Europie kupuje "nieswieze" wg Europejskiej mody trendy?
      • pierwszalitera Re: pytanie o trendy, sezony i polkule 30.03.12, 22:29
        sylwiastka napisała:

        > Na polkuli polnocnej mamy teraz sezon wiosna/lato 2012. Wiadomo tez, ze glowne
        > osrodki mody; Nowy Jork, Paryz, Mediolan, najwieksze i najslawniejsze domy mody
        > sa tez na polkuli polnocnej. Jak te trendy maja sie do sezonow na polkuli polu
        > dniowej (teraz do sklepow wchodzi kolekcja jesien/zima). Czy to te same ciuchy,
        > ktore krolowaly w ostatnim polroczu na polkuli polnocnej? Czy robiac teraz zak
        > upy np w Argentynie czy to z wyprzedazowej kolekcji wiosna/lato czy nowej jesie
        > n/zima i chcac nosic te ciuchy w Europie kupuje "nieswieze" wg Europejskiej mod
        > y trendy?

        Sama napisałaś, że główne ośrodki mody są na półkuli północnej, więc najnowsze trendy są też dyktowane właśnie tutaj. To oznacza, że w Argentynie możesz nosić rzeczy kupione na wyprzedażach kolekcji w Nowym Yorku. Ale to tylko część prawdy, bo wiadomo, że modę robi się także w innych częściach tego świata, istnieją także fashion weeks w Azji, Australii, Afryce Południowej i pewnie też w Ameryce Południowej. Tam ciuchy naturalnie są bardziej dopasowane do regionalnej pory roku i klimatu.
    • amused.to.death Re: Modne - niemodne - offtop z LB 30.03.12, 23:14
      Ja się w definicje nie chcę bawić - tym bardziej, że w sumie nie jestem aż tak zainteresowana tym co jest modne, bo lubię taki klasyczny styl codzienny.
      Ale są ubrania, które nie są najmodniejsze, które mogą stanowić ciekawy element stroju i takie w których się wygląda 10 lat starzej.... - właśnie taki styl bazarowy....

    • slotna Re: Modne - niemodne - offtop z LB 31.03.12, 01:54
      Dopasowany do figury kroj, w ktorym ta figura wyglada korzystnie, i tak moze tracic myszka. To samo ze wzorem - moze byc w odpowiednich kolorach, ale niemodny.
    • czerwona_pomadka niech mnie ktoś oświeci 31.03.12, 17:43
      przeczytałam cały wątek i niech mnie ktoś oświeci, w jakim sensie więc modne są obecnie przykładowo pastelowe kolory? W sensie blogowym, w sensie ulicznym (jednak trochę tych dziewczyn w pastelowych rurkach widuję), sklepowo-gazetowym (Avanti) czy może modne także wśród nowojorskich elit interesujących się modą? A może wcale niemodne, a te prawdziwe fashionistki z Mediolanu i Paryża, nosząc już na sobie trendy jesień/zima 2012/13 podśmiewają się z tych wszystkich kobiet, które naiwnie myślą, że te pastelowe ciuchy są modne naprawdę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka