teresa104
28.06.12, 16:01
Podrzućcie mi, proszę, jakiś sposób na plamę. Nie wiem, od czego jest. Kupiłam pomidorową dzianinową tunikę (bawełna, akryl, 5% elastanu). Raczej pod sweter bym ją podciągnęła, niż pod bluzkę. Uprałam, bo zawsze piorę nowe rzeczy, schowałam do komody. Wyciągnęłam za jakiś czas, a tam przez kilka warstw (centralnie na dekolcie, odpowiednio w tym samym miejscu z tyłu i na brzegach rękawów - na wskroś przez wszystkie warstwy złożonej sukienki) jest plama. Wygląda to jak bardzo, bardzo rozrzedzona farba wodna, czyli wnętrze plamy w zasadzie nie różni się kolorem, za to brzeg odcina się wyraźnie. W pewnym świetle tych plam w ogóle nie widać. Doskonale za to widać, kiedy założę na siebie, a na gorsie mam plamę niczym pacholę nietrafiające łyżką do ust.
Prałam już parę razy, w proszku, w płynie, na ciepło, na zimno, w automacie, ręcznie. Wywabiałam vanishem, wodą utlenioną, magicznym mydełkiem odplamiającym poleconym w drogerii. Namaczałam na noc. Tarłam i gniotłam. Lekceważyłam. Nic to nie dało, plama jest jak była.
Jak się domyślacie po tych zabiegach szyk pomidorowej tuniki jest przeszłością. A tak mi w niej git było... Ponieważ z plamą mogę ją przeznaczyć najwyżej na psie posłanie, a psa nie mam, jestem gotowa na każdy eksperyment, dający cień nadziei na odplamienie, a przynajmniej mający walor poznawczy tudzież rozrywkowy.