23.09.12, 21:20
Ponieważ stary wątek o antykoncepcji się zarchiwizował, a szukajka nie wypluwa mi innego, to zakładam nowy :P Tutaj, a nie na forach specjalistycznych, albowiem Lobbystki Wiedzą Wszystko :D

Czy któraś z forumek ma założoną Mirenę i chciałaby się podzielić opinią (może być na maila, jeśli na forum to zbyt prywatna kwestia)? Zwłaszcza zależy mi na opinii porównawczej z pigułkami - tzn o odczuwane skutki uboczne, pozytywne bądź negatywne. Wiem, że każdy organizm reaguje inaczej, ale zawsze lepiej wiedzieć więcej, niż mniej :)

Odstawiłam pigułki z myślą o tradycyjnej spirali i okazało się w ciągu tych trzech miesięcy, że to był jednak beznadziejny pomysł i nie chcę metod niehormonalnych. Wracam na pigułki przy pierwszej możliwej okazji, ale poważnie zastanawiam się nad Mireną (mój lekarz polecał), tylko muszę odłożyć fundusze (czyli pewnie byłoby mnie stać za kilka miesięcy).

Czy to prawda, że przy Mirenie nie występują miesiączki, tylko czasem plamienia? Czy jest nadzieja, że Mirena zadziała równie pozytywnie na moją cerę, co pigułki (nie ukrywam, że jest to jedna z głównych przyczyn chęci powrotu do hormonów, choć nie jedyna i wcale nie najważniejsza)? I czy zakładanie jest refundowane przez NFZ (słyszałam, że w przypadku tradycyjnej wkładki owszem, nie wiem jak jest z Mireną)? To są pytania, których nie zadałam mojemu lekarzowi, bo jakoś nie pomyślałam (zwłaszcza o cerze, nie sądziłam, że po odstawieniu będzie aż taka masakra), a nieprędko udam się do niego na wizytę (póki co, nie wiem jaki mam plan zajęć i nawet nie mogę się umówić :().
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Mirena 23.09.12, 23:13
      Mirena na twarz ci nie pomoże, bo oddaje tylko tyle hormonów w miejscu docelowym, by śluzówka macicy nie była w stanie przyjąć zapłodnionego jajeczka. Kobieta przechodzi jednak całkiem swój normalny (bezpigułkowy) cykl z owulacją, bo praca jajników nie zostaje zaburzona. Mirena nie zawiera też w odróżnieniu od standarowej jednofazowej pigułki estrogenów, a tylko gestagen pod nazwą levonogestrel. Levonogestrel utrudnia poza tym ruchliwość plemników, dodatkowe zabezpieczenie.
      Mnie lekarz Mirenę odradził, chociaż nie miał w tym żadnego interesu. Jego zdaniem plamienia są przy Mirenie raczej regułą niż wyjątkiem i wtedy kobiecie bardzo trudno rozpoznać, czy chodzi o skutek uboczny spirali, czy o patologię. Ale możliwe, że w przypadku młodszych kobiet jest trochę inaczej.
      • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 10:48
        Dzięki, Pierwszalitero, właśnie o taką konkretną odpowiedź mi chodziło :)

        Cztery lata nie miałam trądziku, gładka piękna buzia, wystarczyło odstawić pigułki i od razu zrobiła się masakra :( Lekarz zalecał mi Mirenę ze względu na to, że jest najskuteczniejszą po wstrzemięźliwości metodą zapobiegania ciąży, a że ja jestem histeryczką, to na pewno nieźle wpłynęłoby to na moje zdrowie psychiczne ;) Drugim argumentem za Mireną był fakt, że mniej tłucze libido, niż pigułki (które dla popędu są bardzo niemiłe jednak).

        No właśnie z tymi plamieniami też miałam zagwozdkę, bo przy pigułkach ma się krawienia, ale przynajmniej wiadomo, kiedy będą.
        • marikooo Re: Mirena 25.09.12, 19:38
          miss-alchemist napisała:

          > Cztery lata nie miałam trądziku, gładka piękna buzia, wystarczyło odstawić pigu
          > łki i od razu zrobiła się masakra :(

          Ja ten etap przeczekałam - a oprócz trądziku zaczęło się też wtedy wypadanie włosów - i obserwowałam stopniową poprawę. Niestety trwało to ponad rok. A ustąpiło zupełnie po zajściu w ciążę, ale pewnie nie to chciałaś usłyszeć ;))
        • indigo-rose Re: Mirena 26.09.12, 23:25
          miss-alchemist napisała:

          Drugim argumentem za Mireną był fakt, że mniej tłucze libido, niż piguł
          > ki (które dla popędu są bardzo niemiłe jednak).

          Ja wiem, że co organizm, to reakcja. Ale może trzeba by kombinować z innymi pigułkami? Może ja jestem bezproblemowa, może za pierwszym podejściem trafiłam na "swoje" pigułki z minimum skutków ubocznych, ale po 2 latach brania moje libido czuje się świetnie. Chyba nawet aż zbyt świetnie. ;)
    • pinupgirl_dg Re: Mirena 23.09.12, 23:42
      O, z nieba mi spadłaś z tym wątkiem.
      Miss - czy Ty w czasie tych 3 miesięcy miałaś tradycyjną spiralę? I czy lekarze w ogóle są chętni do zakładania spiralo nieródkom?

      Co do hormonów - mam za sobą konkretny epizod z Nuva Ring. Tutaj też według jednej lekarki miało działać miejscowo, ja nic takiego nie odczułam, wykresy temperatury "płaskie", śluz cały cykl taki sam, cera przed okresem bez niespodzianek, żadnych specjalnych górek i dolin, więc chyba oddziałuje ogólnoustrojowo. Jestem ciekawa, jak jest z Mireną, bo ja akurat wolę się na moich naturalnych hormonach.
      • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 00:07
        > Co do hormonów - mam za sobą konkretny epizod z Nuva Ring. Tutaj też według jed
        > nej lekarki miało działać miejscowo, ja nic takiego nie odczułam, wykresy tempe
        > ratury "płaskie", śluz cały cykl taki sam, cera przed okresem bez niespodzianek
        > , żadnych specjalnych górek i dolin, więc chyba oddziałuje ogólnoustrojowo. Jes
        > tem ciekawa, jak jest z Mireną, bo ja akurat wolę się na moich naturalnych horm
        > onach.

        W Nuva Ring działanie hormonalne jest silniejsze, bo krążka nie zakładasz przecież bezpośrednio w macicy jak spiralę. W Nuva Ring masz też oprócz gestagenów także jeszcze estrogeny, tak jak przy pigułce. Chociaż ilość hormonów (estrogenów) jest mniejsza niż przy pigułce i sposób aplikacji jest "miejscowy", znaczy hormony wchłaniane są przez śluzówkę szyjki macicy i pochwy, to przy Nuva Ring owulacja jest wyłączona. Mirena działa inaczej. Z drugiej strony wykluczyć nie można, że też zatrzyma owulację, bo kobiety reagują bardzo różnie na hormony, jednej potrzebują więcej by wstrzymać owulację, innej wystarczy sporo mniej. Podobne działanie do Mireny mają tzw. minipigułki, czyli pigułki jednosładnikowe. Zawierają one też tylko gestagen i nie zaburzają owulacji, by działały muszą być jednak bardzo dokładnie zażywane, w bardzo regularnych odstępach czasu.
        • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 13:01
          > W Nuva Ring działanie hormonalne jest silniejsze, bo krążka nie zakładasz przec
          > ież bezpośrednio w macicy jak spiralę. W Nuva Ring masz też oprócz gestagenów t
          > akże jeszcze estrogeny, tak jak przy pigułce. Chociaż ilość hormonów (estrogen
          > ów) jest mniejsza niż przy pigułce i sposób aplikacji jest "miejscowy", znaczy
          > hormony wchłaniane są przez śluzówkę szyjki macicy i pochwy, to przy Nuva Ring
          > owulacja jest wyłączona. Mirena działa inaczej. Z drugiej strony wykluczyć nie
          > można, że też zatrzyma owulację, bo kobiety reagują bardzo różnie na hormony,
          > jednej potrzebują więcej by wstrzymać owulację, innej wystarczy sporo mniej. Po
          > dobne działanie do Mireny mają tzw. minipigułki, czyli pigułki jednosładnikowe.
          > Zawierają one też tylko gestagen i nie zaburzają owulacji, by działały muszą b
          > yć jednak bardzo dokładnie zażywane, w bardzo regularnych odstępach czasu.

          Przyznam, że do tej pory nigdy się minipigułkami nie interesowałam, ale brzmi to całkiem ciekawie. Znalazłam takie artykuły:
          www.pfm.com.pl/new/str4.php5?id1=61&id2=&id3=&id4=900
          polki.pl/seks_antykoncepcja_artykul,10000206.html
          • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 13:40
            pinupgirl_dg napisała:

            > Przyznam, że do tej pory nigdy się minipigułkami nie interesowałam, ale brzmi t
            > o całkiem ciekawie.

            Cerazette jest w porządku, ale tych zastrzyków raz na trzy miesiące nie polecam. U bardzo wielu kobiet powodują mocne dzałania uboczne.
            • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 13:54
              Co do zastrzyków na pewno podchodzę ostrożnie, bo w przypadku problemów nie da się tego tak po prostu odstawić. Ale ogólnie przemawia do mnie fakt mniejszej ingerencji, poza tym w mojej rodzinie był przypadek nowotworu piersi. Trzymam rękę na pulsie, ale jeśli dałoby radę ograniczyć ryzyko - dlaczego nie. Wykupiłam dodatkowe ubezpieczenie i wybieram się teraz do nowego ginekologa, zobaczymy, co powie.
            • maggianna Re: Mirena 24.09.12, 14:07
              Zastrzykow tez nie polecam, moje 2 kolezanki i moja siostra zaszly w ciaze biorac te zastrzyki, wiec skutecznosc chyba srednia, a sa to jedyne znane mi 3 osoby ktore stosowaly zastrzyki.
              • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 14:24
                > Zastrzykow tez nie polecam, moje 2 kolezanki i moja siostra zaszly w ciaze bior
                > ac te zastrzyki, wiec skutecznosc chyba srednia, a sa to jedyne znane mi 3 osob
                > y ktore stosowaly zastrzyki.

                Stosowała je też moja ciotka i bardzo sobie chwaliła. Ale ona ich używała już jako dojrzała kobieta, wiadomo, że płodność też zmniejsza się z wiekiem.
                • wodadobra Re: Mirena 24.09.12, 15:57
                  Ja zastosowałam po 2-giej ciąży.
                  Bardzo żałuję tej decyzji.
                  Roztyłam się strasznie. Cierpiałam katusze - przez 3 miesiące rozwalały mnie codzienne migrenowe bóle głowy. Czułam się tak samo źle jak 1 dzień przed okresem teraz przy normalnym cyklu - tj. puchnę strasznie, boli mnie głowa, trzęsą mi się nogi i ręce. I to wszystko przez 3 miesiące!
                  A odwrotu nie było.
      • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 10:56
        > O, z nieba mi spadłaś z tym wątkiem.
        > Miss - czy Ty w czasie tych 3 miesięcy miałaś tradycyjną spiralę? I czy lekarze
        > w ogóle są chętni do zakładania spiralo nieródkom?

        Nie, nie :) Po prostu te trzy miesiące byłam bez hormonów, po raz pierwszy od blisko 4 lat. Przed założeniem spirali (taki był plan) chciałam zobaczyć, jak mój organizm radzi sobie bez hormonów. Bałam się bowiem bolesnych, nieregularnych miesiączek, jakie miałam przed "erą pigułek". Jak się okazało, bolesność minęła, natomiast pojawiły się inne problemy, przede wszystkim z cerą. Myślałam, że to się samo ureguluje, burza hormonalna i te sprawy, na razie niestety nic nie zmienia się na plus, raczej na minus. I o ile pierwszy okres był w terminie, to drugi spóźnił się o 2 tygodnie, teraz też nie wiem, kiedy dostanę następny. I dlatego wykluczam metody niehormonalne, ja chyba osiwieję przy takim cyklu :P

        Co do zakładania spirali nieródkom - mój lekarz był sceptyczny, ale nie przeciwny. Powiedział, że "nie zaleca się" zakładania spirali kobietom, które nie rodziły ze względu na zwiększone ryzyko wystąpienia ciąży pozamacicznej (zwiększone w stosunku do sytuacji bez spirali). I że taka ciąża zwykle kończy się wyłączeniem jajnika z obiegu, a co za tym idzie - zmniejszeniem szans na późniejszą ciążę. Ale jednocześnie powiedział, że jeśli będę zdecydowana, to on nie będzie przeciwny, tylko żebym sobie przemyślała, wszystkie za i przeciw. Swoją drogą, to była chyba moja najdłuższa wizyta u niego :P Bo wyjaśniał mi wszystkie zawiłości metod antykoncepcji i nawet pokazywał Mirenę.

        NuvaRing jeszcze nie testowałam, ale znajduje się na mojej liście do wypróbowania ;) Przetestowałam plastry, okazały się totalną porażką. O NuvaRing wiem tyle, że w stosunku do pigułek jest o tyle wygodniejszy, że zakłada się raz i problem z głowy na miesiąc. Minus to cena :/ Mirena przynajmniej kalkulowałaby się finansowo.
        • anne_stesia Re: Mirena 24.09.12, 11:10
          Jak będziesz potrzebowała jakiś informacji o NuvaRingu to służę pomocą :) Stosuję od półtora roku i nie wiem, jak mogłam używać czegoś innego kiedykolwiek. Dl mnie ideał absolutny właśnie przez to, że nie muszę o nim pamiętać i trzyma mój trądzik za pysk brzydko mówiąc.
          • black_halo Re: Mirena 24.09.12, 22:15
            Ja tez moge udzielic informacji bo sama stosuje od dwoch lat. Jedyny minus - znaczne obnizenie libido.
        • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 11:45
          > Nie, nie :) Po prostu te trzy miesiące byłam bez hormonów, po raz pierwszy od b
          > lisko 4 lat. Przed założeniem spirali (taki był plan) chciałam zobaczyć, jak mó
          > j organizm radzi sobie bez hormonów. Bałam się bowiem bolesnych, nieregularnych
          > miesiączek, jakie miałam przed "erą pigułek". Jak się okazało, bolesność minęł
          > a, natomiast pojawiły się inne problemy, przede wszystkim z cerą. Myślałam, że
          > to się samo ureguluje, burza hormonalna i te sprawy, na razie niestety nic nie
          > zmienia się na plus, raczej na minus. I o ile pierwszy okres był w terminie, to
          > drugi spóźnił się o 2 tygodnie, teraz też nie wiem, kiedy dostanę następny. I
          > dlatego wykluczam metody niehormonalne, ja chyba osiwieję przy takim cyklu :P

          Ja akurat nigdy nie miałam "schizy ciążowej" samej z siebie, owszem, raz czy drugi, kiedy był powód, żeby się martwić, trochę mi ciśnienie skoczyło, ale generalnie jestem dość spokojna, bo zawsze bardzo sumiennie przestrzegam zasad antykoncepcji. Wiadomo, co ma być, to będzie, równie dobrze mogę jutro wpaść pod samochód (nie żebym porównywała ciążę do takiego wypadku), ale czy jest sens już dziś się zacząć tym przejmować?
          Teraz trochę mi się namieszało w hormonach i nie mogę sobie pozwolić na żaden spontan w tej kwestii, z drugiej strony lekarz coś kręcą nosem na hormony dla mnie i zaczęłam się zastanawiać nad spiralą, a jeszcze lepiej miksem spirala-samoobserwacja-prezerwatywa w dni płodne (a co! na bogato ;) ). Za jakiś miesiąc idę do gina i zagadam, co i jak.


          > NuvaRing jeszcze nie testowałam, ale znajduje się na mojej liście do wypróbowan
          > ia ;) Przetestowałam plastry, okazały się totalną porażką. O NuvaRing wiem tyle
          > , że w stosunku do pigułek jest o tyle wygodniejszy, że zakłada się raz i probl
          > em z głowy na miesiąc. Minus to cena :/ Mirena przynajmniej kalkulowałaby się f
          > inansowo.

          Ja z NuvaRing byłam w sumie zadowolona. Nie mam porównania, bo to moje pierwsze hormony, ale nie było żadnych atrakcji typu tycie czy bóle głowy. Ale libido... jakie libido? Przez pierwsze cykle było ok, bez szału, ale nie było tragedii, potem, niestety, coraz gorzej. Może też nie tragicznie, ale mój naturalny stan. Wygoda faktycznie ogromna, chociaż do mnie bardziej przemawiał fakt, że niby miał być zdrowszy dla organizmu.

          Co do Mireny, to tyle gdzieś wyczytałam, że najpierw bierze się pigułki o zbliżonym składzie, żeby zobaczyć, jak organizm zareaguje, ale nie jestem pewna i może powtarzam plotki.

          No i jeszcze 3 miesiące dla niektórych kobiet to może być mało, żeby dojść do siebie. U mnie przeskok natura-Nuva Ring był bezproblemowy (a miałam kilka przerw), ale z powrotem zwykle były jakieś atrakcje.
          • ania.mierzejek Re: Mirena 07.12.14, 22:45
            wkladka mirena kosztuje w aptece dr max w ostrodzie ok 550zl
    • ciociazlarada Re: Mirena 24.09.12, 10:11
      Moja koleżanka miała Mirenę i owszem, bardzo szybko przestała mieć jakąkolwiek menstruację.
      Czy pomoże Ci na problemy z cerą - nie wiem, koleżanka narzekała i w końcu wyjęła, natomiast oczywiście ustrojstwo działa na cały organizm, podobnie jak opisywany przez Pinup krążek.

      Nie zniechęcam, ale mi lekarze w trzech w sumie krajach odradzali Mirenę ze względu na brak przebytych ciąż, ponieważ jest trochę większa niż tradycyjna spirala. Miedzianą spiralę miałam przez 4 lata, wyjęłam bo chcemy mieć dziecko. Zaszłam w 3.5 mca po wyjęciu.
      • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 10:58
        > Moja koleżanka miała Mirenę i owszem, bardzo szybko przestała mieć jakąkolwiek
        > menstruację.
        > Czy pomoże Ci na problemy z cerą - nie wiem, koleżanka narzekała i w końcu wyję
        > ła, natomiast oczywiście ustrojstwo działa na cały organizm, podobnie jak opisy
        > wany przez Pinup krążek.

        Ach, no właśnie - tego się boję, że z różnych względów Mirena jednak nie będzie mi odpowiadać i kilka stów pójdzie się kąpać :/ Pigułki, jak są niedopasowane, to łatwo odstawić (tak odstawiłam plastry i nie ubodło mnie to jakoś szczególnie finansowo).
        • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 13:32
          miss-alchemist napisała:

          > Ach, no właśnie - tego się boję, że z różnych względów Mirena jednak nie będzie
          > mi odpowiadać i kilka stów pójdzie się kąpać :/ Pigułki, jak są niedopasowane,
          > to łatwo odstawić (tak odstawiłam plastry i nie ubodło mnie to jakoś szczególn
          > ie finansowo).

          No właśnie, przez ten zanik menstruacji u wielu kobiet trudno jest ocenić występujące od czasu do czasu krwawienia. Największym problemem Mireny jest, że zawiera tylko gestagen, co jest też plusem, bo nie obciąża organizmu estrogenami, jak pigułka i NuvaRing, ale wiele kobiet sam gestagen źle znosi. Jednym ze skuktów ubocznych jest właśnie nawet pogorszenie stanu cery.
          Z drugiej strony pigułki na dłuższą metę zabijają libido i moim osobistym zdaniem szukanie idealnej pigułki wiele tu nie da. Jeżeli zaobserwowałaś, że pigułka na ciebie tak działa, to należysz po prostu do tych wrażliwszych. Jeżeli chodzi o twarz, to może być też jeszcze za wcześnie, by coś ocenić. Ja po odstawieniu pigułki dostałam dopiero prawdziwego trądziku, tak jakby organizm zapomniał, co to znaczy samemu regulować gospodarkę hormonalną. Wcześniej miałam tylko trochę tłustą twarz z pryszczem od czasu do czasu. Pierwszą normalną miesiączkę dostałam też dopiero po prawie roku, ale ja brałam pigułkę bardzo długo. Twarz też się wyregulowała, a już chciałam ponownie sięgnąć po pigułki, więc może też potrzebujesz cierpliwości i trochę innego nastawienia. Jeżeli chodzi o antykoncepcję, to jestem zdania, że nie ma co panikować i staranne trzymanie się reguł przy używaniu prezerwatyw jest wystarczające. Prezerwatywy mają dlatego taką złą opinię, jako mało skuteczne, bo ludzie popełniają błędy przy ich użyciu. Ja znam tylko jeden przypadek wśród moich znajomych, że prezerwatywa zawiodła, ale potem okazało się też, że parka zakładała gumkę dopiero na sam koniec stosunku, przed samym wytryskiem.
          • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 13:46
            > Prezerwatywy mają dlatego taką zł
            > ą opinię, jako mało skuteczne, bo ludzie popełniają błędy przy ich użyciu. Ja z
            > nam tylko jeden przypadek wśród moich znajomych, że prezerwatywa zawiodła, ale
            > potem okazało się też, że parka zakładała gumkę dopiero na sam koniec stosunku
            > , przed samym wytryskiem.

            Wczoraj akurat rozglądałam się na necie i widzę, że dla bardzo wielu osób takie zachowanie to norma. Niektóre mają przy tym jakieś pojęcie o dniach płodnych i niepłodnych, chociaż mało kto prowadzi przy tym porządne obserwacje. Ba, niektóre osoby nawet w dniach teoretycznie płodnych tak robią. Nie oceniam tego, ale teraz teraz się nie dziwię, dlaczego prezerwatywa ma tak słabe opinie. A należę do tych szczęśliwców, którym prezerwatywa już parę razy strzeliła, więc niby mam powody, żeby jej nie ufać, mimo wszystko jestem spokojna.
            Inna sprawa jest jeszcze taka, że nawet pełny stosunek w okresie płodnym nie daje 100% szans na zapłodnienie, u zdrowej pary szanse to podobno około 50%.
            • tfu.tfu Re: Mirena 24.09.12, 14:55
              gumy pękają, gdy są niedopwasowane do rozmiaru. takie poczyniłam obserwacje.
            • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 15:20
              pinupgirl_dg napisała:

              A należ
              > ę do tych szczęśliwców, którym prezerwatywa już parę razy strzeliła, więc niby
              > mam powody, żeby jej nie ufać, mimo wszystko jestem spokojna.

              Tak jak pisze tfu.tfu- niedopasowanie rozmiaru i/albo nieprawdiłowe założenie. Kolega nie zostawił wystarczająco miejsca na czubku. Bo to, że komuś prezerwatywa strzeliła więcej niż raz w życiu, to raczej dziwne. Zmieniałbym też markę na jedną z tych znanych.
              • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 16:00
                > Tak jak pisze tfu.tfu- niedopasowanie rozmiaru i/albo nieprawdiłowe założenie.
                > Kolega nie zostawił wystarczająco miejsca na czubku. Bo to, że komuś prezerwat
                > ywa strzeliła więcej niż raz w życiu, to raczej dziwne. Zmieniałbym też markę n
                > a jedną z tych znanych.

                Od początku jesteśmy wierni Durexom, ostatnio przerzuciliśmy na Extra Safe (z małym skokiem w bok na wypróbowanie Unimil Skyn). Ufam, że zakładamy dobrze (czasami ja, czasami on), z nawilżeniem wszystko dobrze, też mi się wydaje, że to kwestia niedopasowania. Nie jestem też pewna, czy nie mamy pecha do jakichś podróbek czy zleżałych opakowań, ostatnie dwie paczki były bardzo podejrzane, niby opakowanie takie samo, ale jakieś inne, a zawartości nie nawet nie dało rozwinąć, były też wyraźnie cieńsze i jakieś takie dziwne. Ostatecznie wylądowały w koszu. Nie panikujemy z tego powodu, ale myślimy o czymś wygodniejszym dla nas.
                • anne_stesia Re: Mirena 24.09.12, 16:27
                  U mnie problem całkowicie rozwiązały Durexy XXL. Niby facetów, którzy ich potrzebują jest mało, ale jakimś cudem na takiego trafiłam akurat. Nagle skończyły się problemy z rozwijaniem, nie ma już dramatycznie zaciśniętego końca ani przeczucia, że coś tu zaraz może trzasnąć. Szkoda tylko, że są tak słabo dostępne.
                  • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 16:33
                    > U mnie problem całkowicie rozwiązały Durexy XXL. Niby facetów, którzy ich potrz
                    > ebują jest mało, ale jakimś cudem na takiego trafiłam akurat. Nagle skończyły s
                    > ię problemy z rozwijaniem, nie ma już dramatycznie zaciśniętego końca ani przec
                    > zucia, że coś tu zaraz może trzasnąć. Szkoda tylko, że są tak słabo dostępne.

                    Oj już się tak nie chwal ;);)
                    • anne_stesia Re: Mirena 24.09.12, 16:51
                      Tak jakby było czym :> Same z tego powodu problemy.
                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 16:36
                    > U mnie problem całkowicie rozwiązały Durexy XXL. Niby facetów, którzy ich potrz
                    > ebują jest mało, ale jakimś cudem na takiego trafiłam akurat. Nagle skończyły s
                    > ię problemy z rozwijaniem, nie ma już dramatycznie zaciśniętego końca ani przec
                    > zucia, że coś tu zaraz może trzasnąć. Szkoda tylko, że są tak słabo dostępne.

                    Dzięki, rozejrzymy się :).
                    • turzyca Re: Mirena 08.12.14, 18:05
                      Czy ja tu juz wspominalam o istnieniu my size? www.my-size.pl/index.php
                      Oni maja zarowno w ofercie gumki znacznie wieksze niz xxl jak i znacznie mniejsze niz slim fit. Zamawianie przez neta nieco uciazliwe, ale zasadniczo warto.
          • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 14:51
            > Z drugiej strony pigułki na dłuższą metę zabijają libido i moim osobistym zdan
            > iem szukanie idealnej pigułki wiele tu nie da. Jeżeli zaobserwowałaś, że pigułk
            > a na ciebie tak działa, to należysz po prostu do tych wrażliwszych.

            Zabierając się za pigułki miałam pełną tego świadomość. I przy każdej zmianie miałam dokładnie to samo - na początku super, potem jednak libido spadało. Może muszę przyjmować różne środki rotacyjnie ;) Poza tym jednak pigułki przyniosły mi same korzyści, a spadek nie oznacza całkowitego zaniknięcia.

            > Jeżeli chodzi o antykonc
            > epcję, to jestem zdania, że nie ma co panikować i staranne trzymanie się reguł
            > przy używaniu prezerwatyw jest wystarczające. Prezerwatywy mają dlatego taką zł
            > ą opinię, jako mało skuteczne, bo ludzie popełniają błędy przy ich użyciu. Ja z
            > nam tylko jeden przypadek wśród moich znajomych, że prezerwatywa zawiodła, ale
            > potem okazało się też, że parka zakładała gumkę dopiero na sam koniec stosunku
            > , przed samym wytryskiem.

            Cóż, prezerwatywy dotąd mnie nie zawiodły, ale to nie zmienia faktu, że przy moim nieregularnym okresie osiwieję przed trzydziestką albo wydam fortunę na testy ciążowe :P Pigułki dawały mi jednak swego rodzaju spokój i pewność. Nawet pigułki nie tłuką mi tak libido, jak robi to spóźniający się o dwa tygodnie okres. No i prezerwatyw nie lubię także z innych względów, powodują dyskomfort zarówno u mnie (może mam uczulenie i o tym nie wiem ;)), jak i u partnera. Zakładania gumek na sam koniec stosunku nie skomentuję :P
            • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 15:42
              miss-alchemist napisała:

              > Cóż, prezerwatywy dotąd mnie nie zawiodły, ale to nie zmienia faktu, że przy mo
              > im nieregularnym okresie osiwieję przed trzydziestką albo wydam fortunę na test
              > y ciążowe :P

              Jeżeli masz tak nieregularne miesiączki, to istnieje spore prawdopodobieństwa, że twoje cykle są w większości bezowulacyjne i szansa na zajście w ciąże jest mniejsza niż myślisz. Radziłabym przez pewien dłuższy czas prowadzić pomiar temperatury. Może być, że bardzo cię to uspokoi.


              > No i prezerwatyw nie lubię także z innych względów, powodują dyskomfort zarówn
              > o u mnie (może mam uczulenie i o tym nie wiem ;)), jak i u partnera.

              Uczulenie na lateks można sprawdzić. Wiele kobiet stosujących prezerwatywy nie lubi ich ze względu na nieprzyjemne tarcie związane z uczuciem suchości w pochwie, ale to może być także sprawa małej ochoty na seks, albo mało doświadczonego, niecierpliwego kochanka. Tu pomagają wszelkiego rodzaju lubrykanty. Jeszcze inne kobiety skarżą się, że prezerwatywa przeszkadza w intymności, coś tam trzeba bowiem przerwać i założyć to ustrojstwo, a to jakoś tak mało romantyczne, ale to mnie niezrozumiałe. Nie mogę pojąć, że kobiety wolą raczej brak własnego libido, niż spróbować nauczyć się nieco innego podjeścia do seksualności. No i jasne, że żaden facet nie skacze z radości zakładając gumkę, fizyczne doznania są odrobinę stłumione, przez co stosunek dłużej zwykle trwa, ale jednak większość z tych facetów z gumą dochodzi do orgazmu, więc poświęcenie nie jest aż tak wielkie w porównaniu do faszerowania się przez kobietę hormonami i zanikiem ochoty na seks. A dla prawdziwych alergików istnieją prezerwatywy bez lateksu. Trochę może droższe, ale to jakość ma być ważna, a nie ilość, a dla prawdziwej miłości małe ograniczenia nie są straszne. ;-)
              • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 18:34
                > lubi ich ze względu na nieprzyjemne tarcie związane z uczuciem suchości w pochw
                > ie, ale to może być także sprawa małej ochoty na seks, albo mało doświadczonego
                > , niecierpliwego kochanka. Tu pomagają wszelkiego rodzaju lubrykanty. Jeszcze i
                > nne kobiety skarżą się, że prezerwatywa przeszkadza w intymności, coś tam trze
                > ba bowiem przerwać i założyć to ustrojstwo, a to jakoś tak mało romantyczne, al
                > e to mnie niezrozumiałe. Nie mogę pojąć, że kobiety wolą raczej brak własnego l
                > ibido, niż spróbować nauczyć się nieco innego podjeścia do seksualności. No i
                > jasne, że żaden facet nie skacze z radości zakładając gumkę, fizyczne doznania
                > są odrobinę stłumione, przez co stosunek dłużej zwykle trwa, ale jednak większo
                > ść z tych facetów z gumą dochodzi do orgazmu, więc poświęcenie nie jest aż tak
                > wielkie w porównaniu do faszerowania się przez kobietę hormonami i zanikiem och
                > oty na seks. A dla prawdziwych alergików istnieją prezerwatywy bez lateksu. Tro
                > chę może droższe, ale to jakość ma być ważna, a nie ilość, a dla prawdziwej mił
                > ości małe ograniczenia nie są straszne. ;-)

                Pierwszalitero, uwierz mi, próbowałam różnych kombinacji i nadal nie odpowiadają mi prezerwatywy. Wiem, co to są lubrykanty i prezerwatywy bezlateksowe, ale to nie jest cudowny środek na wszystko. Wszystko ma swoje plusy i minusy ;) Na dłuższą metę prezerwatywy są dla mnie uciążliwie, po prostu nie lubię z nich korzystać.
                • pierwszalitera Re: Mirena 24.09.12, 23:22
                  miss-alchemist napisała:

                  > Pierwszalitero, uwierz mi, próbowałam różnych kombinacji i nadal nie odpowiadaj
                  > ą mi prezerwatywy. Wiem, co to są lubrykanty i prezerwatywy bezlateksowe, ale t
                  > o nie jest cudowny środek na wszystko. Wszystko ma swoje plusy i minusy ;) Na d
                  > łuższą metę prezerwatywy są dla mnie uciążliwie, po prostu nie lubię z nich kor
                  > zystać.

                  No, skoro masz taką awersję. ;-) Moim zdaniem prezerwatywy są jednak doskonałą alternatywą dla kobiet, które źle znoszą hormony i nie chcą z jakiegoś powodu zakładać spirali. Ja też myślałam o spirali, ale w sumie byłam zadowolona, że lekarz wzbudził we mnie wątpliwości, bo wyobrażenie ciała obcego w macicy jest mi jednak bardzo nieprzyjemne. Ale pomysł ze spiralą był w sumie rozpaczliwym pomysłem, bo aż tak wielu bezhormonalnych, albo z bardzo małą ilością hormonów, alternatyw dla kobiet nie ma. Prezerwaty były dla mnie na początku też tylko fazą przejściową, aż stały się całkiem normalne i z czasem okazały się wyjściem najlepszym. Namawiam więc każdą kobietę w takiej sytuacji, do dłuższego wypróbowania gumek, bo nie wiem, jak można testować latami przeróżne preparaty hormonalne, z całą paletą skutków ubocznych, albo instalować sobie przy średniej przyjemności jakieś wkładki, też z pewnym potencjałem negatywnego oddziaływania, a całkowicie niewinne prezerwatywy odrzuca się, bo są uciążliwe. Naprawdę chciałabym wiedzieć, jak ty w takim razie definiujesz uciążliwie. ;-)
                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 23:37
                    Ale Miss dobrze tolerowała hormony, a nawet czuła się jeszcze lepiej, niż teraz (przynajmniej na razie, możliwe, że jej ciało potrzebuje więcej czasu, ja też mam niemiłe akcje w przerwach na początku).
                    Chociaż ja też nie rozumiem lekkiego podejścia do pigułek, w wielu miejscach traktuje się jako coś, co nowoczesna kobieta wręcz powinna stosować, a ewentualne skutki uboczne są zbywane, to jednak wierzę, że dla wielu osób są najlepszym wyjściem (chociaż nie zawsze pozbawionym wad). Mamy tyle metod, żeby każda para mogła wybrać najlepszą na siebie w danym momencie. Ja nie mam nic ani do prezerwatyw, ani do hormonów, jedno i drugie ma dla mnie plusy i minusy.
                    • madzioreck Re: Mirena 24.09.12, 23:46
                      No, aż tyyyle, to tych metod znowu nie ma. U mnie guma została na zasadzie eliminacji - po tabletkach niestety tyję, bo żrę nieprzytomnie, oprócz tego, że przy dłuższym stosowaniu w domu był powiew drewna ;)), wynalazku typu Nuva Ring (pomijam, że i to jakieś tam hormony, tak jak i plastry...) raczej nie będę sobie w stanie sama zainstalować, i chylę czoła, jeśli kto umie; coraz częściej zastanawiam się nad spiralką - ale zwykłą, miedzianą.

                      Skutki uboczne pigułek - no są. Ale czasem mnie febra bierze i trzęsie, co mam za wybór, skutki uboczne piguł, czy też skutki uboczne mojego naturalnego cyklu, w którym może z tydzień w miesiącu nic mnie nie boli :(
                      • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 23:55

                        > wynalazku typu Nuva Ring (p
                        > omijam, że i to jakieś tam hormony, tak jak i plastry...) raczej nie będę sobie
                        > w stanie sama zainstalować, i chylę czoła, jeśli kto umie;

                        Madzioreck, a używasz tamponów? Bo to praktycznie tak samo :). Bardzo łatwo się zakłada i wyjmuje. Powiew drewna, niestety, u mnie też występuje.
                        • madzioreck Re: Mirena 25.09.12, 00:08
                          Hm, używam, ale wydaje mi się, że w przypadku pierścioneczka to trochę co innego ;)
                          • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 00:13
                            Pierścionek się składa w palcach i po złożeniu jest właśnie mniej więcej wielkości tamponu :). Wyciąga się wsuwając i zahaczając go palcem. Nuva Ring jest dość elastyczny, coś jak miękka uszczelka.
                            • anne_stesia Re: Mirena 25.09.12, 10:05
                              Tamponów nie cierpię, bo ciężko je wepchnąć jak się nie ma super poślizgu w pierwszym dniu, a NuvaRing ślicznie wślizguje się bez najmniejszych problemów i sam się układa. Nie nazwałabym tego "instalowaniem" :D Banalna sprawa :)
                              • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 13:04
                                > Tamponów nie cierpię, bo ciężko je wepchnąć jak się nie ma super poślizgu w pie
                                > rwszym dniu, a NuvaRing ślicznie wślizguje się bez najmniejszych problemów i sa
                                > m się układa. Nie nazwałabym tego "instalowaniem" :D Banalna sprawa :)

                                Ja już tamponów od dawna nie używałam, przerzuciłam się na kubek właśnie z ww powodów. Można używać jakichś żeli nawilżajacych przy aplikacji, dla mnie założenie tamponu to jeszcze nic, ale wyciąganie go w połowie suchego pod koniec okresu było bardzo nieprzyjemne. Ale masz rację, instalacja NuvaRing jest chyba jeszcze łatwiejsza:). BTW to chyba też jeden z minusów spirali, z tego, co się orientuję kubeczki nie są wskazane w tym przypadku, chociaż zależy od źródła. Nie wiem, jak jest z tamponami, ale też mi się obiło o oczy, że lepiej ich nie używać w tym przypadku.
                                • ciociazlarada Re: Mirena 25.09.12, 13:28
                                  pinupgirl_dg napisała:

                                  BTW to chyba też jeden z minusów spirali, z tego, co się or
                                  > ientuję kubeczki nie są wskazane w tym przypadku, chociaż zależy od źródła. Nie
                                  > wiem, jak jest z tamponami, ale też mi się obiło o oczy, że lepiej ich nie uży
                                  > wać w tym przypadku.
                                  >
                                  Na szczęście korzystałam z innych źródeł informacji, więc bez problemu używałam i mooncupa i tamponów razem ze spiralą. Szczerze mówiąc nie wiem, co miałoby mieć jedno do drugiego, nie dostrzegam żadnego związku. Spirali nie da się wyjąć niechcący razem z tamponem;)
                                  • ciociazlarada Re: Mirena 25.09.12, 13:34
                                    ciociazlarada napisała:

                                    > Spirali nie da się wyjąć
                                    > niechcący razem z tamponem;)

                                    A tutaj badanie na próbie 930 kobiet na ten temat: www.contraceptionjournal.org/article/S0010-7824%2811%2900734-7/abstract
                              • yaal Re: Mirena 26.09.12, 01:11
                                A próbowałaś takich z aplikatorem? +100 do komfortu (i higieniczniej niż zwykłe tampony, zwłaszcza w awaryjnych sytuacjach braku możliwości umycia rąk).
                          • turzyca Re: Mirena 25.09.12, 09:50
                            madzioreck napisała:

                            > Hm, używam, ale wydaje mi się, że w przypadku pierścioneczka to trochę co inneg
                            > o ;)

                            Wez obejrzyj, mnie sie wydawalo tak samo, a ostatnio zobaczylam i zmacalam, bo u mojej ginki walal sie po stole, wiec pozwolilam mojej ciekawosci wejsc do akcji, i stwierdzam, ze przestalam miec watpliwosci, jesli chodzi o strone techniczna uzywania tego wynalazku. A ja z tych, co tampony bez aplikatora traktuja jako zlo konieczne.
                            • madzioreck Re: Mirena 25.09.12, 20:10
                              Wiem, jak toto wygląda i się zachowuje, to nie jest kwestia rozmiaru ani twardości, jak dziewczyny pisały. Ja tampony bez aplikatora obsługuję bez problemu, ale już z umieszczeniem globulki czy małej tableteczki na odpowiedniej głębokości mam kłopot - bo tego raczej nie da się zrobić jednym palcem, jak w przypadku tamponu...
                              • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 20:21
                                > Wiem, jak toto wygląda i się zachowuje, to nie jest kwestia rozmiaru ani twardo
                                > ści, jak dziewczyny pisały. Ja tampony bez aplikatora obsługuję bez problemu, a
                                > le już z umieszczeniem globulki czy małej tableteczki na odpowiedniej głębokośc
                                > i mam kłopot - bo tego raczej nie da się zrobić jednym palcem, jak w przypadku
                                > tamponu...

                                Ale w przypadku NuvaRing głębokość nie ma znaczenia. On się sam ułoży, zresztą przesuwa się często np. przy stosunku. Ważne, żeby był w pochwie i żeby nie wypadł (co jest raczej bardzo mało prawdopodobne i mi się nigdy nie zdarzyło). Jego umiejscowienie nie ma znaczenia, bo nie działa jak spirala, tylko bardziej jak plaster i dostarcza przez śluzówkę hormony do krwiobiegu, więc czy to zrobi parę centymetrów w jedną, czy w drugą, nie ma takiego znaczenia.
                                • madzioreck Re: Mirena 25.09.12, 23:34
                                  Jakby co, ja sobie rozważam teoretycznie, bo jak pisałam, hormony nie dla mnie ostatnio.

                                  > Ale w przypadku NuvaRing głębokość nie ma znaczenia.

                                  A, to miałam złe informacje, albo nieaktualne - kiedy ostatnio (dość dawno) czytałam o tym krążku, pisali, gdzie dokładnie trzeba toto umieścić i ja bym nie dała rady umieścić ;)
                                  Ja wiem, że tu chodzi o uwalnianie hormonów, niemniej jednak kojarzyło mi się bardzo dokładnie, gdzie to ma być, właśnie po to, żeby nie było możliwości tego zgubić. Może praktyka pokazała, że nie ma to większego znaczenia.

                                  On się sam ułoży, zresztą
                                  > przesuwa się często np. przy stosunku.

                                  Hm, a jak się przesunie za głęboko? To jak to wtedy wyciągnąć? :P
                                  Ja wiem, że zadaję durne pytania, ale ja chyba ogólnie w tym temacie mało gramotna jestem. a przykład zawsze mnie zdumiewa, jak kobiety stosujące NPR, czy tam same metody, są w stanie zbadać sobie... szyjkę macicy. No ja nie jestem...;)
                                  • pierwszalitera Re: Mirena 25.09.12, 23:49
                                    madzioreck napisała:

                                    > Hm, a jak się przesunie za głęboko? To jak to wtedy wyciągnąć? :P

                                    Jak sama masz problemy z odkrywaniem własnego wnętrza, to poprosisz o wyciągnięcie partnera. ;-) Mężczyźni mają zwykle mniej problemów z palcówkami. ;-) Ale tak na serio, to pochwa nie ma ani zębów, ani gardła i nie jest też aż taaak głęboka, by nie dało się znaleźć w niej zaginionej rzeczy. Szyjka macicy jest też zwykle o wiele płycej i łatwiejsza do wymacania, niż kobietom się wydaje. Sprawdź kiedyś przy okazji. Do pierwszej samodzielnej penetracji i sprawdzenia głębości/szerokości/pojemności/rozciągliwości nadaje się też doskonale wibrator. Tylko musisz go obsługiwać sama, bo inaczej nigdy nie pozbędziesz się fobii. ;-)
                                    • madzioreck Re: Mirena 26.09.12, 00:07
                                      Nie sądzę, żebym miała jakikolwiek kłopot z wibratorem ;) Moja pochwa, oczywiście, nie ma zębów, ale moje palce, w przeciwieństwie do wibratora, tudzież narządu męża, mają paznokcie, których, choćbym chciała, nie da się przyciąć tak, żebym się nie zahaczyła. Każda walka z tabletką dopochwową (co za głupek wymyślił malutkie leki dopochwowe) kończy się dość niemiłym dziubnięciem się pazurem.
                                      Skorzystanie z pomocy małżonka - faktycznie, proste rozwiązanie :D
                                      • pinupgirl_dg Re: Mirena 26.09.12, 00:13
                                        > Nie sądzę, żebym miała jakikolwiek kłopot z wibratorem ;) Moja pochwa, oczywiśc
                                        > ie, nie ma zębów, ale moje palce, w przeciwieństwie do wibratora, tudzież narzą
                                        > du męża, mają paznokcie, których, choćbym chciała, nie da się przyciąć tak, żeb
                                        > ym się nie zahaczyła. Każda walka z tabletką dopochwową (co za głupek wymyślił
                                        > malutkie leki dopochwowe) kończy się dość niemiłym dziubnięciem się pazurem.
                                        > Skorzystanie z pomocy małżonka - faktycznie, proste rozwiązanie :D

                                        Prawda, właśnie chciałam przestrzec przed rozpoczęciem poszukiwań z długimi paznokciami ;). Na początku też się parę razy udziabałam albo przyszczypałam (przy wymianie kubka), po nabraniu wprawy spokojnie sobie radzę.
                                        • madzioreck Re: Mirena 26.09.12, 00:18
                                          Z długimi to nawet nie próbowałam ;) Tylko ja mam takie dziwne, że ich przyrośnięcie sięga dalej, niż opuszki palców... jakby to... jak chcę spiłować tak równo z palcem, to piłuję palec, a do tego niektóre rosną trochę w górę. Ma to i zalety - zawsze mam czysto pod paznokciami, nic mi pod nie nie włazi, ale ma i wady, jak widać ;)
                                          • pinupgirl_dg Re: Mirena 26.09.12, 00:25
                                            > Z długimi to nawet nie próbowałam ;) Tylko ja mam takie dziwne, że ich przyrośn
                                            > ięcie sięga dalej, niż opuszki palców... jakby to... jak chcę spiłować tak równ
                                            > o z palcem, to piłuję palec, a do tego niektóre rosną trochę w górę. Ma to i za
                                            > lety - zawsze mam czysto pod paznokciami, nic mi pod nie nie włazi, ale ma i wa
                                            > dy, jak widać ;)

                                            To masz długą płytkę, tylko się cieszyć :). Co do zawinięcia w górę - podobno taki kształt może świadczyć o braku żelaza.
                                      • slotna Re: Mirena 27.09.12, 22:43
                                        Rany, czytajac was doszlam do wniosku, ze chyba mam jakas wyjatkowo krotka pochwe albo wielce wystajaca szyjke, bo przypuszczam, ze moglabym sobie sama spiralke wyjac :D
                                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 23:50
                                    > Jakby co, ja sobie rozważam teoretycznie, bo jak pisałam, hormony nie dla mnie
                                    > ostatnio.

                                    Ależ ja nie namawiam, ale jak jesteś ciekawa, to chętnie się dzielę wrażeniami :). Mi też z hormonami nie bardzo po drodze.

                                    > Hm, a jak się przesunie za głęboko? To jak to wtedy wyciągnąć? :P
                                    > Ja wiem, że zadaję durne pytania, ale ja chyba ogólnie w tym temacie mało gramo
                                    > tna jestem. a przykład zawsze mnie zdumiewa, jak kobiety stosujące NPR, czy tam
                                    > same metody, są w stanie zbadać sobie... szyjkę macicy. No ja nie jestem...;)

                                    Wyciąganie jest może ciut bardziej zawiłe, bo faktycznie trzeba sięgnąć dalej. Przeciętnie pochwa jest w sumie dość krótka, bo jakieś kilka-kilanaście cm, chociaż elastyczna. NuvaRing też ma dość duża średnice, więc da się go dosięgnąć, przynajmniej mi się nie zdarzyło jeszcze, żebym miała z tym problem.
                                    Szyjka macicy też nie jest aż tak głęboko, da się dosięgnąć palcem, przynajmniej przez część cyklu. Bada się, czy jest miękka, czy twarda, czy wysoko, czy nisko. Jak trudno sięgnąć, to przynajmniej wiadomo, że jest wysoko ;). Ale mało NPRowiczek stosuje te badanie, zwykle te kobiety, które np. mają niewyraźne inne objawy i chcą tym dodatkowym badaniem rozwiać wątpliwości, bo na dłuższą metę to faktycznie mało wygodne.
                    • pierwszalitera Re: Mirena 25.09.12, 00:17
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > Ale Miss dobrze tolerowała hormony, a nawet czuła się jeszcze lepiej, niż teraz
                      > (przynajmniej na razie, możliwe, że jej ciało potrzebuje więcej czasu, ja też
                      > mam niemiłe akcje w przerwach na początku).

                      A zanik libido, to twoim zdaniem jest dobre tolerowanie hormonów? Ja też w sumie całkiem dobrze tolerowałam hormony, mojej migreny i suchych oczu nie łączyłam z pigułkami. Że te objawy był skutkiem ubocznym pigułek dowiedzałam się przypadkowo, gdy je odstawiłam. Powodem do odstawienia był spadek zainteresowania seksem i nie było to tak hop siup, dopiero gdzieś tak po 15 latach łykania. Więc i tak miałam szczęście, bo w fazie, gdy przypadkowa ciąża mogłaby faktycznie być problemem, byłam dobrze zabezpieczona i pigułka wydawała mi się wygodną i mało inwazyjną metodą. Z czasem zaczęłam jednak odczuwać te negatywne skutki i nie widziałam powodu, by stosować dłużej metodę, która antykoncepcyjna jest głównie dlatego, bo powoduje u mnie nieprzymuszoną wstrzemięźliwość. A różnica po odstawieniu była na tyle wyraźna, że powrót do pigułki nie wchodził w grę. Mój partner musiał się naturalnie dopasować, ale tu też miałam szczęście, bo intensywność moich przeżyć była mu ważniejsza od stałej dostępności do wygodnego seksu.
                      Nie jestem też zdania, że mamy aż tak dużo metod. Prezerwatywa też nie jest idealna, jest jednak dla mnie, dla mojego ogranizmu, najmniejszym złem.
                      • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 00:29

                        > A zanik libido, to twoim zdaniem jest dobre tolerowanie hormonów? Ja też w sumi
                        > e całkiem dobrze tolerowałam hormony, mojej migreny i suchych oczu nie łączyłam
                        > z pigułkami. Że te objawy był skutkiem ubocznym pigułek dowiedzałam się przypa
                        > dkowo, gdy je odstawiłam. Powodem do odstawienia był spadek zainteresowania se
                        > ksem i nie było to tak hop siup, dopiero gdzieś tak po 15 latach łykania. Więc
                        > i tak miałam szczęście, bo w fazie, gdy przypadkowa ciąża mogłaby faktycznie b
                        > yć problemem, byłam dobrze zabezpieczona i pigułka wydawała mi się wygodną i ma
                        > ło inwazyjną metodą. Z czasem zaczęłam jednak odczuwać te negatywne skutki i n
                        > ie widziałam powodu, by stosować dłużej metodę, która antykoncepcyjna jest głów
                        > nie dlatego, bo powoduje u mnie nieprzymuszoną wstrzemięźliwość. A różnica po o
                        > dstawieniu była na tyle wyraźna, że powrót do pigułki nie wchodził w grę. Mój p
                        > artner musiał się naturalnie dopasować, ale tu też miałam szczęście, bo intensy
                        > wność moich przeżyć była mu ważniejsza od stałej dostępności do wygodnego sek
                        > su.

                        Dla mnie problemy z libido to bardzo istotny skutek uboczny, przy czym nie jest to zanik, ale mi już tego brakuje, mam wrażenie, że na taki stan jest jeszcze czas, nie wiem, może po menopauzie tak będzie i wtedy to będzie ok, teraz jest mi z tym kiepsko, bo wiem, że może być dla mnie lepiej. Ale, jak widać, nie wszyscy tak myślą, niektóre osoby są w stanie się z tym pogodzić i im to pasuje w zamian za inne plusy pigułek, np. większą spontaniczność, którą na hormonach też sobie cenię.

                        > Nie jestem też zdania, że mamy aż tak dużo metod. Prezerwatywa też nie jest ide
                        > alna, jest jednak dla mnie, dla mojego ogranizmu, najmniejszym złem.

                        Pewnie nasze wnuczki będą się zastanawiały, jak mogłyśmy funkcjonować w takim świecie, ale na razie mamy to, co mamy. Metod jest sporo, moim zdaniem, a że idealne nie są - cóż, zawsze jest coś za coś.
                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 23:51
                    > Ja też myślałam o spirali, ale w sumie byłam zadowolona, że
                    > lekarz wzbudził we mnie wątpliwości, bo wyobrażenie ciała obcego w macicy jest
                    > mi jednak bardzo nieprzyjemne.

                    To ciekawe, bo z podobnego powodu Mój się krzywi zawsze, jak tylko o spirali wspomnę. Mi to w sumie obojętne, byle żadne z nas tego złomu nie czuło, coś na zasadzie plomby w zębach, tak przynajmniej teraz tak mi się wydaje. Inne argumenty do mnie przemawiają.
                    Prezerwatywie należy oddać to, że jest praktycznie obojętna dla zdrowia jednej i drugiej strony, oraz ewentualnych dzieci.
                    • ciociazlarada Re: Mirena 25.09.12, 10:05
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > To ciekawe, bo z podobnego powodu Mój się krzywi zawsze, jak tylko o spirali ws
                      > pomnę. Mi to w sumie obojętne, byle żadne z nas tego złomu nie czuło, coś na za
                      > sadzie plomby w zębach, tak przynajmniej teraz tak mi się wydaje. Inne argument
                      > y do mnie przemawiają.

                      Śmieszy mnie ta męska logika, tym bardziej że pisałaś o stosowaniu NuvaRingu, który jednak nosi się na zewnątrz w porównaniu ze spiralą:)
                      Mogę Ci na tyle uspokoić, że po pierwsze - spirala jest bardzo mała, MultiLoad Cu 375 (ja taką miałam) to mniej więcej 2/3 małego palca na długość. W macicy na USG wygląda jak samotny biały żagiel - nie zahacza o ścianki, nie obija się ani nic z tych rzeczy. Sprężynujące odgłosy przy siadaniu też nie grożą:) Po drugie kwestia nitek, które owszem, są długie (ok. 10-15 cm), wystają i podobno niektórzy faceci potrafią je wyczuć podczas seksu, wtedy są standardowo przycinane na życzenie. Według mnie to bardziej sprawa psychiczna - te nitki są cieńsze od zwykłych nici i bardzo miękkie. Miałam nieprzycięte i na początku faktycznie bałam się, że będę chodzić z wąsami po kolana, ale szybko okazało się że musielibyśmy wysłać ze cztery dobrze wyposażone ekipy speleologiczne, żeby je w ogóle znaleźć. Przez pierwsze pół roku raz na miesiąc sprawdzałam czy są, potem odpuściłam sprawę zupełnie, z lenistwa.

                      Rozumiem też jak najbardziej obawy związane z "ciałem obcym" - podczas wyciągania od początku wrzeszczałam, że muszę obejrzeć eksponat bo miałam lekką obsesję na tym punkcie. Nie ukrywam, że wyobrażałam sobie gloniaste i zamulone coś, no może przynajmniej pokryte patyną lat:) Rozczarowałam się nieziemsko, bo wyglądała tak samo jak w dniu założenia, nie było nawet krwi. Nie zdziwiłabym się, gdyby producent przepakowywał to po raz drugi w aplikatory i wysyłał jako pomoc humanitarną. W ramach recyclingu.
                      • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 11:17
                        > Śmieszy mnie ta męska logika, tym bardziej że pisałaś o stosowaniu NuvaRingu, k
                        > tóry jednak nosi się na zewnątrz w porównaniu ze spiralą:)

                        Na NuvaRing też patrzył na początku z pewnym przerażeniem, ale nie śmiał się kłócić z zaleceniem lekarza ;). Ale fakt faktem, jeśli NuvaRing był wyczuwalny tylko czasami, to i nitki nie powinny stanowić problemu. Mi osobiście wizja ciała obcego aż tak nie przeszkadza, chociaż faktycznie czasami czułam się dziwnie z krążkiem, nie umiem wytłumaczyć tego uczucia, to było to zupełnie do przejścia. NuvaRing zresztą można zawsze wyjąć na czas nie dłuższy niż 3h.
                  • miss-alchemist Re: Mirena 25.09.12, 10:02
                    Nie chce mi się tłumaczyć po raz kolejny, ale dla mnie w prezerwatywach uciążliwe jest:
                    - zapach - wszystkie mi śmierdzą, jeszcze nie napotkałam nieśmierdzących (najmniej śmierdzą unimil skyn, bo nie są lateksowe).
                    - to, że powodują dyskomfort zarówno u mnie, jak i mojego partnera, fizyczny oraz psychiczny (nie jest fajnie ciągle mieć w głowie wizję pękającej gumki, no zdecydowanie nie pomaga).
                    - to, że mają wyższy wskaźnik Pearla nawet przy prawidłowym stosowaniu (przykłady anegdotyczne, że akurat Ty nie znasz nikogo, kto by wpadł przy gumkach, tego nie zmienią), a ja mam bardzo nieregularne miesiączki, to każde spóźnienie się okresu wywołuje u mnie zawał serca i spadek libido dużo większy, niż w przypadku pigułek (w zasadzie na pewien czas powoduje to u mnie zanik w ogóle jakiejkolwiek ochoty na seks, bo się stresuję).

                    Hormony ogólnie dobrze znoszę:
                    - nie przytyłam, a przynajmniej nie z powodu hormonów ;)
                    - poprawiła mi się cera
                    - nie mam miesiączek, ale krwawienia z odstawienia są regularne, zawsze wiem, kiedy spodziewać się krwawienia, są dużo mniej bolesne i uciążliwe. Może ich także nie być akurat wtedy, kiedy potrzebuję
                    - nie mam migren, a wręcz przeciwnie - zniknął problem PMS i masakrycznego bólu głowy przed każdym okresem.
                    - spadek libido to nie to samo co zanik libido. Niektórzy mają wysokie wyjściowe libido ;)

                    Spadku libido nie można nazwać wg mnie złym znoszeniem hormonów, bo u każdego ten spadek będzie, mniejszy lub większy - to skutek uboczny z którym zawsze się liczyłam i z którym liczę się też teraz. A skoro przy gumkach wcale nie jest lepiej... Wypróbowałam gumki, wiem, że w moim przypadku powodują spadek jakości współżycia (geez, jak to brzmi xD), do tego bez hormonów twarz mam jak po wojnie nuklearnej.

                    Rozumiem, że dla Ciebie prezerwatywy są lepszym rozwiązaniem, ale ja już je przerabiałam i u mnie, w moim konkretnym przypadku, się nie sprawdzają. Myślałam teraz, że coś się zmieniło, że odstawię hormony i będzie spoko. Nie jest. Jest okropnie. Dlatego zapytałam o inną metodę hormonalną.
                    • pinupgirl_dg Re: Mirena 25.09.12, 11:41
                      > Nie chce mi się tłumaczyć po raz kolejny, ale dla mnie w prezerwatywach uciążli
                      > we jest:
                      > - zapach - wszystkie mi śmierdzą, jeszcze nie napotkałam nieśmierdzących (najmn
                      > iej śmierdzą unimil skyn, bo nie są lateksowe).

                      To ciekawe, bo tyle osób się skarży na zapach Skyn. Mi zapach prezerwatyw nigdy nie przeszkadzał, lateks jak lateks. Do seksu oralnego po prostu nie używam, potem zakłada druga strona. Przy klasycznym seksie nic nie czuję, ale może jestem mało wrażliwa. Kiedyś lubiłam te aromatyzowane, teraz wolę zwykłe.

                      > - to, że powodują dyskomfort zarówno u mnie, jak i mojego partnera, fizyczny or
                      > az psychiczny (nie jest fajnie ciągle mieć w głowie wizję pękającej gumki, no z
                      > decydowanie nie pomaga).

                      Tu się zgadzam, mi też to przeszkadza, ale, jak pisałam, mam powody do obaw. Wielu parom nigdy się to nie zdarza. Też mamy teraz małą manię sprawdzania, chociaż prawda jest taka, że tego raczej trudno nie zauważyć. W razie czego jest jeszcze Escapelle, chociaż dla mnie to ostateczna ostateczność.


                      > - to, że mają wyższy wskaźnik Pearla nawet przy prawidłowym stosowaniu (przykła
                      > dy anegdotyczne, że akurat Ty nie znasz nikogo, kto by wpadł przy gumkach, tego
                      > nie zmienią), a ja mam bardzo nieregularne miesiączki, to każde spóźnienie się
                      > okresu wywołuje u mnie zawał serca i spadek libido dużo większy, niż w przypad
                      > ku pigułek (w zasadzie na pewien czas powoduje to u mnie zanik w ogóle jakiejko
                      > lwiek ochoty na seks, bo się stresuję).

                      Moim zdaniem sam index Pearla to niezbyt dobry sposób antykoncepcję, ma on też grono krytyków, indeks ten różnie wypada według różnych danych. Też się kiedyś nim kierowałam, ale teraz inaczej na to patrzę, liczy się sposób, który będzie skuteczny _u_mnie_ i który jednocześnie nie uprzykrzy mi całkiem życia, bo jakieś tam niedogodności niesie ze sobą każda metoda.
                      Prezerwatywa ma to do siebie, że wszystko jest w naszych rękach, w przypadku spirali trudniej coś popsuć.
                      Prawda jest taka, że zarówno spirala, pigułka i prezerwatywa są bardzo skuteczne, oczywiście, wpadki zawsze się mogą zdarzyć nawet przy idealnym stosowaniu w każdej z tych metod.


                      > Hormony ogólnie dobrze znoszę:
                      > (...)
                      > - spadek libido to nie to samo co zanik libido. Niektórzy mają wysokie wyjściow
                      > e libido ;)

                      Prawda :). Ale my teraz jesteśmy w szczycie możliwości naszego organizmu, również seksualnych (u kobiety to podobno przychodzi gdzieś po 30). Nie chcę tego całkiem przegapić na pigułkach :).
            • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 16:03
              > Cóż, prezerwatywy dotąd mnie nie zawiodły, ale to nie zmienia faktu, że przy mo
              > im nieregularnym okresie osiwieję przed trzydziestką albo wydam fortunę na test
              > y ciążowe :P Pigułki dawały mi jednak swego rodzaju spokój i pewność. Nawet pig
              > ułki nie tłuką mi tak libido, jak robi to spóźniający się o dwa tygodnie okres.

              Pomiar temperatury przez parę cykli faktycznie mógłby być dobrym pomysłem. Nie zawsze te wykresy wychodzą, ale warto spróbować, będziesz mieć spokojniejszą głowę.
              • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 16:13
                > Pomiar temperatury przez parę cykli faktycznie mógłby być dobrym pomysłem. Nie
                > zawsze te wykresy wychodzą, ale warto spróbować, będziesz mieć spokojniejszą gł
                > owę.

                "Kilka cykli" w moim przypadku może trwać nawet i cały rok, nie wyobrażam sobie tyle czasu korzystać z prezerwatyw. Już te trzy miesiące były niefajne, mimo że nie widywałam się z chłopakiem ze względu na odległość.
                • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 16:17
                  To w przypadku, gdybyś jednak zdecydowała się nie wracać do hormonów, żebyś nie osiwiała :). O ewentualnej ciąży też się w ten sposób bardzo szybko dowiesz, można zaoszczędzić trochę na testach.
                  • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 16:22
                    > To w przypadku, gdybyś jednak zdecydowała się nie wracać do hormonów, żebyś nie
                    > osiwiała :). O ewentualnej ciąży też się w ten sposób bardzo szybko dowiesz, m
                    > ożna zaoszczędzić trochę na testach.

                    Haha, wolałabym jednak się nie dowiedzieć o ciąży, aż tak źle mi życzysz? ;)
                    • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 16:28
                      > Haha, wolałabym jednak się nie dowiedzieć o ciąży, aż tak źle mi życzysz? ;)

                      Nie życzę, chyba, że będziesz kiedyś chciała, wtedy będę trzymać kciuki ;). Ale poważnie mówię, moim zdaniem warto chociaż od czasu do czasu popatrzeć, co i jak, dużo się można o swoim ciele dowiedzieć, co też sprawia, że lżej się robi na duszy. Chyba, że wracasz do hormonów, to wtedy problem stresu sam się rozwiążę.
                      • miss-alchemist Re: Mirena 24.09.12, 18:29
                        Docelowo miało być tak, że jeśli założyłabym spiralę miedzianą, to mogłabym prowadzić obserwację tak dla siebie właśnie. Ale ja nie należę do osób cierpliwych i pewnie znudziłoby mi się po tygodniu :P Ale nie czuję się jednak dobrze bez pigułek, przede wszystkim psychicznie, chyba jeszcze nie jestem gotowa na inne metody ;)

                        I nie planuję w najbliższym czasie żadnych ciąż, w zasadzie w ogóle nie planuję, choć nie zakładam nic na pewno.
                        • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 18:44
                          > Docelowo miało być tak, że jeśli założyłabym spiralę miedzianą, to mogłabym pro
                          > wadzić obserwację tak dla siebie właśnie. Ale ja nie należę do osób cierpliwych
                          > i pewnie znudziłoby mi się po tygodniu :P Ale nie czuję się jednak dobrze bez
                          > pigułek, przede wszystkim psychicznie, chyba jeszcze nie jestem gotowa na inne
                          > metody ;)

                          Mój plan (jeden z planów) był podobny, tzn nie wiem, czy spirala wpływa na śluz, ale temperatura powinna być normalna. Bo jednak samej spirali w dni płodne bym się trochę obawiała, ale może przesadzam.
                          Jeśli chodzi o cierpliwość - jest to trochę kłopotliwe, dużo też zależy od termometru. Ja mierzyłam rtęciowym, dla pewności co najmniej 5 minut, ale porządnym elektronicznym termometrem to chwila, więc jeśli ktoś ma procedurę opanowaną, to nie jest to dużo bardziej kłopotliwe, niż np. łykanie codziennie pigułki. Poza tym po nabraniu wprawy nie trzeba mierzyć codziennie, wystarczy na tyle, żeby zaobserwować skok, ale to dużo od kobiety zależy.
                          Ja nie namawiam na siłę, sama lepiej się czuję jednak bez hormonów, chociaż nie mam też takich jazd jak niektóre kobiety. Ale samoobserwacja to fajna sprawa. Ja mam okresy ja w zegarku, co do godziny, więc po odstawieniu każde opóźnienie było już powodem do podejrzeń, ale tak to zerkam na wykres i już wiem, na czym stoję, wiem, na kiedy będę mieć okres i czy mam się zaczynać martwić, a kiedy zachować szczególną ostrożność. Nie zawsze to tak działa, odkąd biorę inne hormony, to wykresy są już mało czytelne, teraz sobie zrobiłam cykl przerwy, zobaczymy, co będzie dalej. Ale warto spróbować, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że rysowanie pierwszych wykresów to była fajna zabawa :D.
                • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 12:37
                  > "Kilka cykli" w moim przypadku może trwać nawet i cały rok, nie wyobrażam sobie
                  > tyle czasu korzystać z prezerwatyw.

                  Hmm, ale czy nie powinno się najpierw rozwiązać wszystkich problemów hormonalnych przed przepisaniem pigułek? Bo "kilka cykli" w ciagu roku to jednak nie jest zupełnie OK. Kiedyś miałam z gin dłuższą rozmowę o wpływie pigułek na płodność, i babka powiedziała mi, że wielu lekarzy nie leczy przypadłości hormonalnych pacjentek tylko maskuje je pigułkami, a jak już przychodzi czas na dziecko, to problem wraca. Nie wnikam w to, czy będziesz kiedyś chciała zajść w ciążę czy nie, ale nieregularne miesiączki i problemy z cerą to jasny znak, że coś jest nie do końca w porządku, i warto się może najpierw rozejrzeć co to jest. Nawet głupia tarczyca powoduje rozchwianie cykli.
                  A fanką pigułek też jestem, u mnie się świetnie sprawdzają. Swoją drogą, bardzo jestem ciekawa tego wpływu na libido, o którym piszecie. Wyobrażam sobie, że to na pewno może być skutek uboczny, ale ciekawa jestem sensownych badań na ten temat na większej grupie kobiet. Czy nie jest przynajmniej częściowo tak, że kobiety decydują się na pigułkę na początku podejmowania regularnego współżycia, a wiadomo, że z czasem bywa tak, że rutyna, praca, zmęczenie, itp nieco wpływają na początkowy entuzjazm? Nie neguję oczywiście wpływu pigułek w konkretnych przypadkach, szczególnie, że wiele z Was o tym pisze, ale ciekawa jestem ogólniejszych badań.
                  • madzioreck Re: Mirena 27.09.12, 12:53
                    Wyobrażam sobie, że t
                    > o na pewno może być skutek uboczny, ale ciekawa jestem sensownych badań na ten
                    > temat na większej grupie kobiet. Czy nie jest przynajmniej częściowo tak, że ko
                    > biety decydują się na pigułkę na początku podejmowania regularnego współżycia,
                    > a wiadomo, że z czasem bywa tak, że rutyna, praca, zmęczenie, itp nieco wpływaj
                    > ą na początkowy entuzjazm? Nie neguję oczywiście wpływu pigułek w konkretnych p
                    > rzypadkach, szczególnie, że wiele z Was o tym pisze, ale ciekawa jestem ogólnie
                    > jszych badań.

                    Badań nie widziałam i jestem kiepska w szukaniu, ale raczej nie chodzi tu o zmęczenie czy rutynę - to się oczywiście zdarza i bez pigułek. Ale jeśli w kilkuletnim związku odstawiasz tabsy i rzucasz się na chłopa, to coś jest na rzeczy ;) Widzę po prostu znaczną różnicę między tym, jak jest, kiedy biorę pigułki, i kiedy nie biorę, a kilka takich cykli mam za sobą. Przy czym spadek libido nie następuje tak nagle i gwałtownie jak jego powrót po odstawieniu, a raczej stopniowo - dlatego początkowo sądziłam, że mnie to nie dotyczy i też obwiniałam właśnie zmęczenie i takie tam. Lekarka coś mi kiedyś tłumaczyła, że to antyandrogeny mają takie działanie, ale nie wiem dokładnie i nie umiem wyszukać.
                    • pierwszalitera Re: Mirena 27.09.12, 15:32
                      madzioreck napisała:

                      Przy czym spadek libido nie n
                      > astępuje tak nagle i gwałtownie jak jego powrót po odstawieniu, a raczej stopni
                      > owo - dlatego początkowo sądziłam, że mnie to nie dotyczy i też obwiniałam właś
                      > nie zmęczenie i takie tam.

                      Dokładnie. I u mnie trwało to długo, zanim doszło do mnie, że coś jest nie tak jak wcześniej. Prawie 15 lat. Przypuszczam, że wiele kobiet, które twierdzą, że pigułki nie wpływają im na libido tak długo pigułki jeszcze nie biorą, więc nie zaklinałabym się na ich miejscu na wieczność. Możliwe, że tak długo nie będę pigułki potrzebować, więc tego nie doświadczą, ale u wielu kobiet to działanie uboczne opisane zresztą w każdej ulotce, więc zbadane na kontrolowanych grupach statystycznych, daje się we znaki o wiele wcześniej. Co ciekawe, u wielu kobiet na początku libido nawet może wzrastać, bo spada poczucie zagrożenia niechcianą ciążą, co ma pozytywne psychologiczne działanie na jakość życia seksualnego, ale prędej czy później hormony zaczną działać i można mieć pecha. Co nie oznacza, że stajemy się oziębłe, ale różnica jest zauważalna na tyle, że ma się wyraźne poczucie straty jakości seksualnych przeżyć. One zmieniają się bowiem często w zależności od fazy cyklu i owulacja jest dla wielu kobiet wyjątkowo stymulującym punktem.
                      • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 15:44
                        > Dokładnie. I u mnie trwało to długo, zanim doszło do mnie, że coś jest nie tak
                        > jak wcześniej. Prawie 15 lat. Przypuszczam, że wiele kobiet, które twierdzą, ż
                        > e pigułki nie wpływają im na libido tak długo pigułki jeszcze nie biorą, więc n
                        > ie zaklinałabym się na ich miejscu na wieczność. Możliwe, że tak długo nie będę
                        > pigułki potrzebować, więc tego nie doświadczą, ale u wielu kobiet to działanie
                        > uboczne opisane zresztą w każdej ulotce, więc zbadane na kontrolowanych grupac
                        > h statystycznych, daje się we znaki o wiele wcześniej.

                        Ja się domyślam, że moga mieć wplyw, skoro tak jest napisane na ulotce, i być może bywa to kwestia wielu lat. Ja się tylko głośno zastanawiam, czy nie za wiele problemów w łóżku jest automatycznie spychane na pigułki, w końcu stres, zmęczenie, czy wkradająca się do związku rutyna też mogą nie być bez znaczenia. A jednak łatwiej powiedzieć, że pigułki są be, niż przyznać, że pierwsze motylki już są za nami :o) Natomiast jasna sprawa, że pigułki wpływ mieć mogą, tego tutaj nie neguję.
                        • madzioreck Re: Mirena 27.09.12, 16:07
                          > e problemów w łóżku jest automatycznie spychane na pigułki, w końcu stres, zmęc
                          > zenie, czy wkradająca się do związku rutyna też mogą nie być bez znaczenia. A j
                          > ednak łatwiej powiedzieć, że pigułki są be, niż przyznać, że pierwsze motylki j
                          > uż są za nami :o)

                          Jeśli się nie próbowało odstawić pigułek, to rzeczywiście trudno może być to stwierdzić. Jeśli jednak je odstawiasz i dostajesz, przepraszam za określenie, ale u siebie też tak to określam, czegoś jakby rui, na niczym się nie możesz skupić i gnasz do chałupy jakby Cię kto gonił, to wtedy nie można wcześniejszego spadku czy braku libido zgonić na rutynę i zmęczenie. Zakładam brak jednoczesnej zmiany warunków życia - czyli jesteś podobnie zmęczona itd.
                          Poza tym motylki się chyba objawiają (lub nie) nie tylko w sprawach łóżkowych, nie? ;)
                          • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 16:21
                            > Jeśli się nie próbowało odstawić pigułek, to rzeczywiście trudno może być to st
                            > wierdzić. Jeśli jednak je odstawiasz i dostajesz, przepraszam za określenie, al
                            > e u siebie też tak to określam, czegoś jakby rui, na niczym się nie możesz skup
                            > ić i gnasz do chałupy jakby Cię kto gonił, to wtedy nie można wcześniejszego sp
                            > adku czy braku libido zgonić na rutynę i zmęczenie.

                            Pełna zgoda, tutaj widzę pełen związek :o) Dlatego zarzekam się w każdym poście, że wpływu nie neguję, być może jest on powszechny, zastanawiam się tylko z czystej ciekawości nad skalą problemu. Z perspektywy kilkuletniego związku mogę powiedzieć, że wzloty i upadki mogą się zdarzać niezależnie od pigułek. Oczywiście, oby wzlotów było jak najwięcej :o)

                            > Poza tym motylki się chyba objawiają (lub nie) nie tylko w sprawach łóżkowych,
                            > nie? ;)

                            No jasne :o) Ale na poczatku bywa tak, że sama perspektywa randki wydaje się niesamowicie ekscytująca, a z czasem, gdy randkowicz na stałe zamieszka w naszym łóżku (i jeszcze czasem zabiera nam kołdrę), znamy się jak łyse konie, a w międzyczasie trafi się nam dyskusja na temat tego, czyja jest teraz kolej na zmywanie naczyń, to w różne przyjemności trzeba zainwestować nieco więcej energii/umiejętności/chęci/niepotrzebne skreślić/potrzebne dopisać. Co nie wszystkim parom od razu wychodzi, i może być frustrujące. Tak sobie przynajmniej myślę.
                            • pinupgirl_dg Re: Mirena 27.09.12, 16:43
                              > Pełna zgoda, tutaj widzę pełen związek :o) Dlatego zarzekam się w każdym poście
                              > , że wpływu nie neguję, być może jest on powszechny, zastanawiam się tylko z cz
                              > ystej ciekawości nad skalą problemu. Z perspektywy kilkuletniego związku mogę p
                              > owiedzieć, że wzloty i upadki mogą się zdarzać niezależnie od pigułek. Oczywiśc
                              > ie, oby wzlotów było jak najwięcej :o)

                              To niekoniecznie tak. Wzloty i upadki w związku to jedno, wzloty i upadki libido to drugie. I, chociaż jestem wierna do obrzydliwości, to będzie dla mnie podejrzane, jeśli moje zainteresowanie płcią przeciwną spada. BTW z wiekiem u kobiet potrzeby seksualne jeszcze rosnąć i statystycznie osiągają swój szczyt dobrze po 30 roku życia (nie pamiętam, gdzie go wyczytałam). O ile w związku jeszcze różne rzeczy mogą wchodzić w grę, to jeśli chodzi o całokształt, to po prostu to czuję. I tak jak przy kryzysie z bliższych kontaktów fizycznych mogę mieć ochotę swojego faceta co najwyżej udusić, to na ogólne moje libido to nie wpływa. A hormony tak. I odczuwam to tak, jak Madzioreck, nawet używam na to tego samego terminu.
                              • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 16:49
                                I tak jak przy kryzysie z bliższych kontaktów fizycznych mogę mieć och
                                > otę swojego faceta co najwyżej udusić, to na ogólne moje libido to nie wpływa.

                                A, no widzisz, ja mam inne obserwacje. Kolejny przykład na to, żeby swoich doświadczeń nie rozciągać na całą populację :o)
                              • pierwszalitera Re: Mirena 27.09.12, 18:53
                                pinupgirl_dg napisała:

                                > To niekoniecznie tak. Wzloty i upadki w związku to jedno, wzloty i upadki libid
                                > o to drugie.

                                Dokładnie tak. Libido i zainteresowanie jednym konkretnym partnerem, to dwie zupełnie różne sprawy. Osobom, którzy tracą zainteresowanie swoim partnerem i szukają seksualnego spełnienia gdzieś na boku, też nie spada przecież libido.
                          • marikooo Re: Mirena 27.09.12, 21:23
                            madzioreck napisała:

                            > Jeśli się nie próbowało odstawić pigułek, to rzeczywiście trudno może być to st
                            > wierdzić. Jeśli jednak je odstawiasz i dostajesz, przepraszam za określenie, al
                            > e u siebie też tak to określam, czegoś jakby rui, na niczym się nie możesz skup
                            > ić i gnasz do chałupy jakby Cię kto gonił, to wtedy nie można wcześniejszego sp
                            > adku czy braku libido zgonić na rutynę i zmęczenie.

                            Wiecie co, to ciekawe jest w ogóle. Zaobserwowałam u siebie dokładnie to samo po odstawieniu tabletek - a brałam je z jedną przerwą 10 lat - ale po kilku cyklach libido ustabilizowało się na "tabletkowym" poziomie. Więc nie wiem, czy to nie jest jednorazowy skok, rozchwianie osiągniętej tabletkami równowagi hormonalnej, a potem powrót do stanu jako-tako stabilnego. Jak długo obserwowałyście tę wzmożoną ochotę na seks?

                            Tak teraz pomyślałam, że może powszechnie mówi się o negatywnym wpływie tabletek na libido właśnie na podstawie tych objawów po odstawieniu. A te u części populacji mijają w końcu, tylko już potem spadku libido się świadomie nie rejestruje, bo nie ma na nie dobrego wytłumaczenia. Na pewno nie dotyczy to 100% kobiet, ale jakiejś części pewnie tak.
                            • pierwszalitera Re: Mirena 27.09.12, 21:45
                              marikooo napisała:

                              Więc nie wiem, czy to
                              > nie jest jednorazowy skok, rozchwianie osiągniętej tabletkami równowagi hormona
                              > lnej, a potem powrót do stanu jako-tako stabilnego. Jak długo obserwowałyście t
                              > ę wzmożoną ochotę na seks?

                              U mnie nie była to jakaś natychmiastowa wielka ochota na seks, tylko dosyć nagła zdecydowana poprawa seksualnych doznań, która nie spadła do dzisiaj. Jest ona nawet postępująca, ale to tłumaczę większym doświadczeniem i coraz bardziej automatycznymi reakcjami organizmu na seksualne bodźce, moim zdaniem po 30-stce, to jeszcze długo nie jest szczyt możliwości. W ostatniej fazie brania pigułek wszystko było nieco przytłumione, byle jakie i to mocno osłabiało moją ochotę na seks w ogóle, bo rezygnacja z tych wrażeń nie przychodziła mi zbyt trudno. Mogłam sobie wyobrazić wiele innych przyjemniejszych rzeczy, seks nie był mi aż tak ważny. Po odstawieniu było tak, jaby spadła wreszcie jakaś szara zasłona. Wiadomo u każdego może by inaczej, ale może twój aktualny spadek libido ma tym razem inne przyczyny? Nawet przy wysokim libido można czasem nie mieć wielkiej ochoty na seks. Powinno być jednak podobnie jak przed pigułkami, bo samo odstawienie pigułek nie zrobi z nas nimfomanek. ;-)
                            • madzioreck Re: Mirena 27.09.12, 22:34
                              Zaobserwowałam u siebie dokładnie to samo p
                              > o odstawieniu tabletek - a brałam je z jedną przerwą 10 lat - ale po kilku cykl
                              > ach libido ustabilizowało się na "tabletkowym" poziomie. Więc nie wiem, czy to
                              > nie jest jednorazowy skok, rozchwianie osiągniętej tabletkami równowagi hormona
                              > lnej, a potem powrót do stanu jako-tako stabilnego. Jak długo obserwowałyście t
                              > ę wzmożoną ochotę na seks?

                              Hm, za pierwszym odstawieniem też się nad tym zastanawiałam, ale miałam już na tyle długie (2-3 lata) okresy bez pigułek, że moim zdaniem u mnie ten poziom ochoty nie jest "wzmożony", tylko taki po prostu mam, bo nie notuję spadku po dłuższym czasie. Nie wykluczam, że początkowo człowiek jest tak nakręcony powrotem libido, że się cieszy jak głupi. Może ja się też nieprecyzyjnie wyraziłam, bo to, co nazywam 'rują', nie jest oczywiście stanem permanentnym, dotyczy głównie okresu w okolicy owulacji, której to jednak pigułki pozbawiają. Ale pozostały czas też nie jest nigdy tak drewniany, jak był niemal stale przy pigułkach - zawsze jestem w stanie z siebie wykrzesać nieco energii ;) Tylko w najlepszym okresie ona kipi po prostu.
                              • marikooo Re: Mirena 28.09.12, 06:58
                                madzioreck napisała:

                                > to, co nazywam 'rują', nie jest oczywiście stanem permanentnym, dotyczy głównie
                                > okresu w okolicy owulacji, której to jednak pigułki pozbawiają. Ale pozostały
                                > czas też nie jest nigdy tak drewniany, jak był niemal stale przy pigułkach - za
                                > wsze jestem w stanie z siebie wykrzesać nieco energii ;) Tylko w najlepszym okr
                                > esie ona kipi po prostu.

                                A, no to się nie wypowiem, bo po odstawieniu pigułek u mnie się ujawnił PCOS i chcica owulacyjna ;) mnie nie dotyczyła. Pewnie tu leżał problem.
                            • pinupgirl_dg Re: Mirena 28.09.12, 12:50
                              Ja też widzę różnice na dłuższą metę. Owszem, owulacja to szaleństwo, ale mam też drugi skok w cyklu przed okresem, nawet w jego trakcie, ale nawet pomiędzy tymi stanami jestem inna, może nie bogini seksu, ale jest inaczej z hormonami i bez. Nie twierdzę, że to już koniec świata, jak pisałam - prędzej czy później będę się musiała z tym stanem pogodzić, czy to w ciąży, czy po menopauzie, czy jak, odpukać, zachoruję. Ale jest to zmiana dla mnie wyraźna i powiązana z hormonami. Podobnie spada mój nastrój i robię się drażliwa.
                              • pierwszalitera Re: Mirena 28.09.12, 13:50
                                pinupgirl_dg napisała:

                                pinupgirl_dg napisała:

                                > Ja też widzę różnice na dłuższą metę. Owszem, owulacja to szaleństwo, ale mam t
                                > eż drugi skok w cyklu przed okresem, nawet w jego trakcie, ale nawet pomiędzy t
                                > ymi stanami jestem inna, może nie bogini seksu, ale jest inaczej z hormonami i
                                > bez. Nie twierdzę, że to już koniec świata, jak pisałam - prędzej czy później b
                                > ędę się musiała z tym stanem pogodzić, czy to w ciąży, czy po menopauzie, czy j
                                > ak, odpukać, zachoruję.

                                To normalne. Na kilka dni przed okresem mamy drugi po owulacji tzw. peak estrogenowy i u wielu kobiet ma to pozytywny wpływ na libido. Ochota podczas menstruacji jest też bardzo łatwa do wytłumaczenia. Kończy się pms, u niektórych kobiet z krótszym cyklem płodna faza zaczyna się nawet jeszcze podczas krwawienia, a nabrzmiała śluzówka jest bardziej wrażliwa na stymulację. Nie dramatyzowałabym jednak wpływu menopauzy, bo mam sporo koleżanek w tym wieku i spadek libido nie jest w tym okresie regułą. To nie jest tak, że nasza ochota kończy się z końcem płodności. Mogę sobie wyobrazić, że okres przekwitania może być nieco stresujący dla kobiety, zarówno fizycznie, jaki i psychicznie i dlatego wiele kobiet zsuwa seksualność wtedy (przejściowo) na dalszy plan, ale to nie hormony są zawsze winne. Wiele kobiet w okresie menopauzy ma problemy z pełnym korzystaniem z seksualności, bo nie oszukujmy się, mężczyzna w podobnym wieku ma swój szczyt możliwości już zwykle za sobą i u wielu zaczynają się problemy z potencją. Empatyczna kobieta powie sobie raczej, że seks nie ma dla niej teraz też już wielkiego znaczenia, niż zacznie wymagać coś od partnera, albo co grosza, poszuka sobie młodszego kochanka. ;-)
                        • pierwszalitera Re: Mirena 27.09.12, 18:49
                          kis-moho napisała:

                          A j
                          > ednak łatwiej powiedzieć, że pigułki są be, niż przyznać, że pierwsze motylki j
                          > uż są za nami :o) Natomiast jasna sprawa, że pigułki wpływ mieć mogą, tego tuta
                          > j nie neguję.

                          Motylki niekoniecznie zapewniają nam wyższą satysfakcję w łóżku, a spadek zainteresowania seksem po dłuższym czasie z konkretnym partnerem nie jest też jeszcze spadkiem libido. Spadek libido odczuwa się inaczej, dla mnie to była cała zmiana mojej osobowości. Ze zmysłowej kobiety stałam się kimś innym i ten stan nie bardzo mi się podobał. I na pewno były winne pigułki, bo po ich odstawieniu wszystko wróciło dosyć szybko do normy i była to wygrana, którą bardziej odczuwałam ja niż mój partner, bo to wyrażało się w wielu aktywnych aspektach życia i nie tylko w częstotliwości naszego współżycia. Bez pigułki też odczuwam fazy mniejszego lub większego zainteresowania ogólnie seksem i konkretnie moim partnerem, ale na to istnieje zwykle jakieś przekonywujące wytłumaczenie.
                          • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 18:59
                            Spadek libido odczuwa się inaczej, dla mnie to była cała zmi
                            > ana mojej osobowości. Ze zmysłowej kobiety stałam się kimś innym i ten stan ni
                            > e bardzo mi się podobał. I na pewno były winne pigułki, bo po ich odstawieniu w
                            > szystko wróciło dosyć szybko do normy i była to wygrana, którą bardziej odczuwa
                            > łam ja niż mój partner, bo to wyrażało się w wielu aktywnych aspektach życia i
                            > nie tylko w częstotliwości naszego współżycia. Bez pigułki też odczuwam fazy mn
                            > iejszego lub większego zainteresowania ogólnie seksem i konkretnie moim partne
                            > rem, ale na to istnieje zwykle jakieś przekonywujące wytłumaczenie.

                            OK, rozumiem, dobrze, że to wyjaśniacie. Bo ja to sobie wyobrażałam jako mniejsze zainteresowanie łóżkiem, które może się przecież od czasu do czasu zdarzyć.
                            • ciociazlarada Re: Mirena 28.09.12, 11:33
                              Odczuwam to podobnie jak Pierwszalitera. W ciąży stałam się innym człowiekiem - czy gorszym? Nie wiem, choć odbieram to jak "wykastrowanie mózgu". Ciężko to dla mnie opisać, bo seks jest wciąż dla mnie bardzo satysfakcjonujący i udany, fizycznie odczucia są tym silniejsze, im większy brzuch;-) Niestety głowa nie nadąża za resztą. Biorąc pigułki czułam się podobnie, moje myśli i ochota na seks były zawsze takie blade, "pastelowe", nigdy rozgrzane do czerwoności. Odbieram również inaczej zapach mojego partnera, normalnie czuję go prawie przez zamknięte okno na ulicy wyskakując z majtek po drodze, przy spadku libido musiałby się chyba przestać myć, żeby wywołać taki efekt.
                              • pierwszalitera Re: Mirena 28.09.12, 13:33
                                ciociazlarada napisała:

                                Odbieram
                                > również inaczej zapach mojego partnera, normalnie czuję go prawie przez zamkni
                                > ęte okno na ulicy wyskakując z majtek po drodze, przy spadku libido musiałby si
                                > ę chyba przestać myć, żeby wywołać taki efekt.

                                O dobrze, że mi o tym przypomniałaś. Po odstawieniu pigułki stałam się wrażliwsza na męskie zapachy i to nie tylko na te mojego partnera. W jakiś sposób rejestruję chyba wysokość testosteronu u facetów, bo zauważyłam, że w pewnym wieku faceci pachą wyjątkowo przyjemnie. I nie mam na myśli wody toaletowej tylko specyficzny męski zapach kogoś, kto regularnie się myje i ma zdrową skórę. Czasem przejdzie koło mnie taki nierobiący wizualnie żadnego wrażenia, a zapachowo jest wow. ;-)
                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 27.09.12, 13:02
                    Sama jestem ciekawa. Mam podobne obserwacje, jak Madzioreck, po kilku miesiącach brania jest nieciekawie. I nie wydaje mi się, żeby to miało związek z libido początkowym, czyli jak ktoś ma wysokie, to nawet po spadku będzie duże, bo to chyba nie jest proporcjonalne. Nie dotyczy też wszystkich, są osoby, które twierdzą, że nie widzą zmian. Być może jest to też związane z tym, że po jakimś czasie mam gorszy nastrój, może też mam gorszy nastrój, bo mam niższe libido - nie wiem.
                    • pierwszalitera Re: Mirena 27.09.12, 15:42
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > Sama jestem ciekawa. Mam podobne obserwacje, jak Madzioreck, po kilku miesiącac
                      > h brania jest nieciekawie. I nie wydaje mi się, żeby to miało związek z libido
                      > początkowym, czyli jak ktoś ma wysokie, to nawet po spadku będzie duże, bo to c
                      > hyba nie jest proporcjonalne.

                      Nie tylko nie jest to proporcjonlane, ale ale nawet gdyby było, to jest to argument o kant stołu trzasnął. Bo zarówno osoba ze stosunkowo niskim libido, jak i ta z bardzo wysokim może nawet niewielki jego spadek odczuwać bardzo nieprzyjemnie. Przecież libido ma się dla siebie, dla swoich przeżyć i satysfakcji, dla własnego poczucia zmysłowości, a nie by starczyło go dla potrzeb partnera, czy zmieszczenia się w średniej stosunków płciowych.
                      • pinupgirl_dg Re: Mirena 27.09.12, 15:48
                        > Nie tylko nie jest to proporcjonlane, ale ale nawet gdyby było, to jest to argu
                        > ment o kant stołu trzasnął. Bo zarówno osoba ze stosunkowo niskim libido, jak i
                        > ta z bardzo wysokim może nawet niewielki jego spadek odczuwać bardzo nieprzyje
                        > mnie. Przecież libido ma się dla siebie, dla swoich przeżyć i satysfakcji, dla
                        > własnego poczucia zmysłowości, a nie by starczyło go dla potrzeb partnera, czy
                        > zmieszczenia się w średniej stosunków płciowych.

                        Lepiej bym tego nie ujęła.
                  • pinupgirl_dg Re: Mirena 27.09.12, 13:13
                    > Hmm, ale czy nie powinno się najpierw rozwiązać wszystkich problemów hormonalny
                    > ch przed przepisaniem pigułek? Bo "kilka cykli" w ciagu roku to jednak n
                    > ie jest zupełnie OK. Kiedyś miałam z gin dłuższą rozmowę o wpływie pigułek na p
                    > łodność, i babka powiedziała mi, że wielu lekarzy nie leczy przypadłości hormon
                    > alnych pacjentek tylko maskuje je pigułkami, a jak już przychodzi czas na dziec
                    > ko, to problem wraca. Nie wnikam w to, czy będziesz kiedyś chciała zajść w ciąż
                    > ę czy nie, ale nieregularne miesiączki i problemy z cerą to jasny znak, że coś
                    > jest nie do końca w porządku, i warto się może najpierw rozejrzeć co to jest. N
                    > awet głupia tarczyca powoduje rozchwianie cykli.

                    Aha, z tym się zgadzam, jeśli cykle tak wyglądają, to jest powód do zbadania sprawy. Przy czym tuż po odstawieniu mogą się zdarzać różne dziwne rzeczy, nawet u mnie wywołało to zachwiania, a mam cykle jak w zegarku.
                    BTW może też to, o czym piszesz, przyczynia się do opinii, że to pigułki powodują później problemy z płodnością. Przyznam, że do tej pory nigdy o tym nie myślałam, czy to mit, czy prawda.
                    • kis-moho Re: Mirena 27.09.12, 13:27
                      > Aha, z tym się zgadzam, jeśli cykle tak wyglądają, to jest powód do zbadania sp
                      > rawy. Przy czym tuż po odstawieniu mogą się zdarzać różne dziwne rzeczy, nawet
                      > u mnie wywołało to zachwiania, a mam cykle jak w zegarku.

                      Wydaje mi się, że Miss pisała, że i przed braniem pigułek nie było OK, ale teraz już nie dam głowy. Ja bym w każdym razie - niezależnie od wybranej metody - zbadała sprawę.

                      > BTW może też to, o czym piszesz, przyczynia się do opinii, że to pigułki powodu
                      > ją później problemy z płodnością. Przyznam, że do tej pory nigdy o tym nie myśl
                      > ałam, czy to mit, czy prawda.

                      Dlatego to są wszystko dość skomplikowane statystyki, bardziej niż osoba x bierze pigułki=osoba x ma problemy z zajściem w ciążę/spadek libido. Co nie znaczy, że ich się nie da zrobić, bo badania i statystyki robi się jak najbardziej, ale trzeba z dystansem podchodzić do stwierdzeń "siostra koleżanki brała pigułki przez 10 lat a potem nie mogła zajść w ciążę".
                      • madzioreck Re: Mirena 27.09.12, 14:09
                        al
                        > e trzeba z dystansem podchodzić do stwierdzeń "siostra koleżanki brała pigułki
                        > przez 10 lat a potem nie mogła zajść w ciążę".

                        Nie no, takie "argumenty" to ja uznaję co najwyżej za przykład do dyskusji. Prawda jest taka, że taka pani nie ma pojęcia, czy gdyby nie brała pigułek, nie miałaby problemów z zajściem w ciążę - tym bardziej, że dziś dotyczy to wielu kobiet i zwalanie tylko na pigułki jest wg mnie takim samym maskowaniem problemu, jak przepisywanie tabletek "na uregulowanie cyklu".
          • slotna Re: Mirena 24.09.12, 18:51
            Kurde, ciekawe jakie bym miala libido bez pigulek - biore je od kiedy rozpoczelam regularne wspolzycie i byly dla mnie objawieniem, bo dobijaly mnie potwornie obfite i bolesne miesiaczki. Odstawilam raz i zwijajac sie z bolu klelam w zywe kamienie, po czym natychmiast do nich wrocilam. Nic mi nie zmienily w organizmie, oprocz tego, ze mniej i na krocej puchne i mam slabsze i niebolesne miesiaczki. Nie przytylam, cere mam ok (moze mi sie ciut pogorszyla, ale ciezko powiedziec, czy to pigulki, czy cos innego - a i tak jest wyjatkowo gladka), libido - no jest, po prostu. Nie wiem, czy bym chciala miec wieksze, zwlaszcza, ze jestem w zwiazku na odleglosc. Szczesciara ze mnie? :D
            • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 19:10
              Wiesz, u mnie to się tak nie przekłada na częstotliwość (bo bez przesady, aż tacy młodzi też nie jesteśmy ;) ), ale na satysfakcję już tak. Przy czym nie tylko z seksu, seks to jest coś, co mi daje dużo życiowej energii. Lubię się przyłapać na jakiejś spontanicznej myśli na ten temat w ciągu dnia, poczuć ten miły dreszczyk bez szczególnego powodu. Na hormonach jak przyjdzie co do czego, to też daję radę, ale wolałabym pomyśleć o seksie czasami i bez tych wszystkich kwiatków, czekoladek, masażu i półgodzinnej gry wstępnej :P. Przejaskrawiam, ale na hormonach czuję się trochę wykastrowana. Na dłuższą metę mam trochę podcięte skrzydła, spada mój nastrój, przy czym dzieje się to dopiero po kilku miesiącach. Zobaczymy, jak to teraz będzie wyglądać, bo mam trochę namieszane w hormonach, jak mi to ustawią, może będzie inaczej.
    • pinupgirl_dg Re: Mirena 24.09.12, 14:21
      Tutaj jest temat mireny:
      f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3156276&start=2160
      Przyznam, że historia Ciąży z mireną mnie przyprawiła o gęsią skórkę. Czytałam to jakiś czas temu i wtedy pomyślałam, że nigdy, przenigdy nie założę spirali. Chociaż w wielu przypadkach jeśli dojdzie do ciąży, to spirala wrasta w łożysko i dalej wszystko odbywa się normalnie. Dziś już trochę ochłonęłam i w sumie sama nie wiem, co myśleć, na razie zbieram informacje.
      • ciociazlarada Re: Mirena 24.09.12, 14:37
        Wydaje mi się, że taka historia zdarza się bardzo, bardzo rzadko - zresztą dziewczyna urodziła zdrowe dziecko. Pamiętam, że przed założeniem spirali sprawdzałam tylko odsetki ciąż pozamacicznych, również u kobiet, które nigdy nie rodziły. Jest mnóstwo badań na ten temat na pubmedzie, więc można się na spokojnie zapoznać ze statystykami.

        Niespodziewany plus posiadania spirali ujawnił się dla mnie w ciąży - zakładaną i wyjmowaną miałam "na żywca" - niezapomniane uczucie przejazdu autobusu przez dziurkę od klucza;-), niemniej dowiedziałam się jak może boleć szyjka macicy. Teraz kiedy młoda czasem wali mnie z karata prosto w "wyjście", przewracam się spokojnie na drugi bok z miną Chucka Norrisa, zamiast zakładać paniczny wątek na CiPie o tajemniczych bólach i obżerać się szmuglowaną No-spą:)
        • tfu.tfu ciociuzlarado! 24.09.12, 14:53
          jesteś obok teresystoczwartej moją absolutną gurą :-D
          zbuduję Wam kiedyś ołtarzyk z zapałek :-D
    • chrrr Gynefix 24.09.12, 17:03
      Podczepię się pod wątek miss-alchemist. Czy któraś z forumek ma jakieś doświadczenia ze spiralą Gynefix?

      www.contrel.be/GYNEFIX%20SPECIALISTS/gynefix.htm
      Opis wydaje się być zachęcający, ale że nie jest jeszcze zarejestrowana z Polsce, to informacji z pierwszej ręki jest niewiele.
    • yaal Re: Mirena 24.09.12, 23:52
      Nie miałam Mireny, ale brałam Cerazette (a to ten sam hormon, tylko w postaci pigułki i czasem zalecają najpierw spróbować) i po tym doświadczeniu nie jestem do końca przekonana, czy bym chciała. Niby efekty pozytywne były (dużo mniej bolesne, brak spadku libido, niewielka poprawa cery), ale te negatywne były upierdliwe - obfitsze krwawienia, do opanowania, ale rozjechał mi się też cykl do zupełnie nieprzewidywalnego, wszystko pomiędzy 2 tygodniami a 1.5 miesiąca, co już jest mało fajne \:

    • kizombalover Re: Mirena 25.09.12, 10:19
      W przyszłym roku przymierzam się do trzeciej Mireny (a starcza na 5 lat), więc spokojnie polecam :)

      Na cerę Mirena nie działa. Ja akurat z trądzikiem nie poradziłam sobie pigułkami anty, bo mi nie działały na cerę, ale normalnym leczeniem (całkiem niedawno zresztą) za pomocą pochodnej witaminy A. lek o nazwie Izotek. Leczenie uciążliwe, z nieprzyjemnym przesuszeniem skóry i błon śluzowych przez kilka miesięcy, ale za to mam teraz czysto na buzi. Zatem jeśli możesz zainwestować (Mirena droga, i leki na trądzik też), to radziłabym próbować. Dobijam czterdziestki, bardzo żałuję, że żaden lekarz dermatolog wcześniej mi nie powiedział o Izoteku. Mirena z Izotekiem to zresztą bardzo dobry pomysł, bo przy braniu Izoteku nie wolno zajść w ciążę (uszkodzenie płodu murowane), a przy spirali hormonalnej masz 100 % pewności.
      Co do plamień - najczęściej nie mam nic, co kilka miesięcy pojawia się niewielkie krwawienie - 1-3 dni. Poza tym żadnych skutków ubocznych.
      • miss-alchemist Re: Mirena 25.09.12, 10:23
        Oo, bardzo dziękuję za wypowiedź z pierwszej ręki ;) Znów trochę mi się zmienia perspektywa.

        Izotek znam, moja siostra rok temu właśnie z jego pomocą wyleczyła uporczywy trądzik. Przy czym ja nawet nie brałam go pod uwagę, bo nigdy nie miałam aż tak dużego problemu jak ona, a odkąd zaczęłam brać hormony, to nie miałam już problemu żadnego. Ale teraz dałaś mi do myślenia ;)
        • kizombalover Re: Mirena 25.09.12, 10:47
          Przyjemność po mojej stronie :)
          Nie wykluczam jednak, że dermatolog uzna, że Twój trądzik jest zbyt mały do takiego leczenia... Izotek to naprawdę ostateczność. Bez wizyty u kompetentnego dermatologa się nie obędzie.
          Jeśli siostrę wyleczył, to już przynajmniej wiesz, do kogo iść. Ja trafiłam na swoją panią doktor przypadkiem, szukając lasera na blizny potrądzikowe. Powodzenia!
          • miss-alchemist Re: Mirena 25.09.12, 10:50
            Moja siostra długo błąkała się po dermatologach, każdy jeden po kolei faszerował ją antybiotykami, które, poza wyniszczeniem jakiejkolwiek odporności, nie przynosiły żadnych efektów. W końcu trafiła do bardzo fajnej pani doktor. Zdecydowała się na Izotek, bo jej nie pomagało nic innego. Szczęśliwie, poza wysuszeniem skóry, nie miała większych skutków ubocznych (inny mój znajomy niestety bardzo źle znosił Izotek). Myślę, że w moim przypadku są jeszcze inne deski ratunku ;)
    • anitai Re: Mirena 25.09.12, 12:41
      Mam Mirenę od dwóch lat. Na libido nie wpływa (miła odmiana po pigułach), z cerą i tak nie miałam problemów, więc nie wiem. Przez pierwszy rok miałam tylko z rzadka małe plamienia. Niestety, potem zaczęłam brać leki zmniejszające krzepliwość krwi i zaczął się hardkor z krwawieniami przez 3 tygodnie w miesiącu. Ale usiłuję coś wykombinować, żeby jednak móc zostać przy spiralce, bo jest skuteczna, wygodna, całkowicie odporna na błędy użytkownika i nie wpływa na mój nastrój w zauważalny sposób.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka