izas55 29.11.12, 13:43 Dziewczyny, czy możecie mi powiedzieć czy Dania jest miłym miejscem do pracy/mieszkania tam i jak trudno jest się nauczyć duńskiego? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pierwszalitera Re: Praca w Danii 29.11.12, 14:31 Dania jest fantastycznym krajem! Duńczycy wykazują się najwyższym stopniem zadowolenia życiowego i szczęśliwości wśród mieszkańców krajów europejskich. Moim zdaniem ma to coś wspólnego z całkiem przyjemnym klimatem jak na kraje skandynawskie (wpływ ciepłego Golfstromu), małą ilością mieszkańców (ludzie nie wchodzą sobie na głowę i mają pod nosem super naturę) oraz wysokim standardem życia. Ten ostatni związany jest wprawdzie z wysokimi podatkami i takimi cenami, ale to równoważą całkiem przyjemne zarobki. Ja już nie raz zastanawiałam się nad osiedleniem się w Danii. Język trochę odstrasza, ale bardziej wymową, bo pokrewieństwo do angielskiego i niemieckiego jest bardzo zauważalne. Dania jest też bardzo bezpiecznym krajem, ludzie sobie bardzo ufają, ale nie przywiązują aż takiego znaczenia do sfery prywatnej i zarówno przed urzędami, jak i w społeczności, w której żyjesz, wymagana jest pewna otwartość. Ale to typowo skandynawskie. Minusem jest prawie stale wiejący wiatr. Przy północno- zachodnim kierunku bardzo nieprzyjemny. Plusem, że w żadnym punkcie kraju odłegłość od morza nie przekracza 50km. Odpowiedz Link
ciociazlarada Re: Praca w Danii 29.11.12, 14:35 I tak, i nie. Ja z niejaką ulgą wróciłam do Holandii, ale to głównie ze względów rodzinnych - gdyby mój mąż dostał dobrą ofertę pracy w Danii, to na pewno bym została. Niestety nie było takiej możliwości, a ja nie chciałam być samotną matką w obcym kraju. Język, imo, jest bardzo trudny - po roku nauki nie byłam w stanie zrozumieć podstawowych słów w radio, mimo że mówię po holendersku, a oba języki mają dość podobną strukturę. Czytam po duńsku dość dobrze, ale język mówiony mnie przerasta (niegrzecznie pisząc jest to bełkot). Na pewno jest łatwiej, jeśli masz partnera Duńczyka. Kraj jest miły i spokojny, poza Kopenhagą taki raczej wiejski, cudowne skandynawskie światło (jak ja tęsknię za moją ścieżką do biegania z bykami...), ale strasznie wieje. Społeczeństwo jest bardzo hermetyczne, przynajmniej porównując z holenderskim czy brytyjskim, bo nigdzie dłużej nie mieszkałam jako obcokrajowiec. Administracja to istny koszmar, podejrzewam, że podobnie jak u nas w Polsce:) - teoretycznie na wszystko są jednolite procedury, w praktyce jeśli nie jesteś "stąd" to non-stop napotykasz jakieś idiotyczne ściany i dyskryminację. Zapytaj Zawsze_zieloną, jakie miałam przejścia z wydobyciem z lokalnego urzędu papierka o stanie cywilnym, mimo iż jest to standardowa usługa zajmująca 10 minut, a ja znając lokalne realia, zapewniłam paniom urzędniczkom wszystkie potrzebne kwity i papierki sama, de facto pracując za nie. W każdym razie takich kwiatów było sporo (zgubione papiery, pensja niepoliczona przez półtora roku, dużo by tego wymieniać). Poziom usług IT jest bardzo marny (bankowość internetowa, strony działające w jedynej słusznej przeglądarce, etc.). Jedzenie jest za to świetne. Ogólnie tak jak wszędzie, jest sporo plusów i sporo minusów. Miłe miejsce do życia, a jak nauczysz się języka to już w ogóle inna bajka. Jako specjalista/naukowiec możesz się ubiegać o specjalną ulgę podatkową, płacisz wtedy tylko 26% podatku dochodowego przez 60 miesięcy (plus różne naleciałości do tego, w sumie wychodzi 34% samych podatków, które widzisz na tzw. "pasku"), co jest bardzo przyjemne. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Praca w Danii 29.11.12, 15:16 ciociazlarada napisała: > Język, imo, jest bardzo trudny - po roku nauki nie byłam w stanie zrozumieć pod > stawowych słów w radio, mimo że mówię po holendersku, a oba języki mają dość po > dobną strukturę. Czytam po duńsku dość dobrze, ale język mówiony mnie przerasta > (niegrzecznie pisząc jest to bełkot). O tak. ;-) Ja chciałam uczyć się duńskiego, ambitnie kupiłam sobie kasety i te sprawy, ale dosyć szybko poległam. Kiedyś oglądałam duński film w wersji dla niesłyszących, czyli z duńskimi napisami. O ile z pisanego byłam w stanie zrozumieć z grubsza sens konwersacji, to dźwiękowo mogło to być narzecze z regionu południowego Konga, nie zauważyłabym różnicy. ;-) Odpowiedz Link
ciociazlarada Re: Praca w Danii 29.11.12, 17:59 I tak, i nie;-) Przeprowadziłam się do Roskilde prosto z Nijmegen, które było idealnie szyte na moją miarę - małe, ale duże, wielkomiejskie, ale przytulne, blisko do "natury", ale i do dobrych restauracji, kilkunastu kin i mnóstwa sklepów. Roskilde w porównaniu jest ciche i senne, ładne stare miasto - katedra świetna, ale za wiele rozrywek w nim nie ma. Kilka knajp na krzyż (jedzenie w dobrych restauracjach jest, nawiasem mówiąc, b. drogie), ale polecam bardzo "żeberkownię" w bramie przy głównym deptaku, niedaleko ratusza i Danske Banku (nie pamiętam nazwy, ale obsługa miła, jedzenie świetne, wnętrze przytulne i nie dostają zawału jak ktoś mówi po angielsku). Były bardzo często świetne zloty starych samochodów, miałam okazję macać i oglądać takie cacka, że aż się łezka w oku kręci. Okolice Roskilde są przepiękne na rower i do biegania, biegałam po lasach nad fjordem, również w stronę Gammel Lejre i okolic (miejscowość jak z baśni o Jasiu i Małgosi), wypas. Miejsce spokojne i bezpieczne, do Kopenhagi 25-30 minut pociągiem (jeżdżą bardzo często). Administracja miejska oraz moja pracowa - do odstrzału, ani jeden sprawiedliwy by się tam nie ostał w tej Sodomie. W ogóle bezpieczeństwo (nie wiem jak w Kopenhadze) w Roskilde było niesamowite. Zostawiłam kiedyś swoją całą pensje (tutaj historia o koszmarnej administracji:)) w torebce w kantynie i po 5 godzinach wróciłam po nią jakby nigdy nic. Zostawianie otwartego auta, z włączoną nawigacją i takie tam to oczywista oczywistość. Z drugiej strony nocami i wieczorami pełno było pijanej młodzieży, nigdy nie zaczepiali, ale niektórzy w takim stanie, że grozili obrzyganiem... Odpowiedz Link
izas55 Re: Praca w Danii 29.11.12, 18:27 Dzięki ;-). Napisałam do ciebie maila na prv. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Praca w Danii 29.11.12, 22:32 ciociazlarada napisała: > W ogóle bezpieczeństwo (nie wiem jak w Kopenhadze) w Roskilde było niesamowite. > Zostawiłam kiedyś swoją całą pensje (tutaj historia o koszmarnej administracji > :)) w torebce w kantynie i po 5 godzinach wróciłam po nią jakby nigdy nic. Zost > awianie otwartego auta, z włączoną nawigacją i takie tam to oczywista oczywisto > ść. Jak pierwszy raz wybieraliśmy się na urlop do Danii, to umówieni byliśmy na odebranie klucza do domku letniskowego w wiejskim sklepiku. Niestety, potrzebowaliśmy trochę dłużej i przyjechaliśmy już po zamknięciu sklepu. Klucz dla nas leżał w kartonowym pudełku przed sklepem przy drodze, na górze kartka z naszym nazwiskiem, adresem domu i mapką z dojazdem. Kartka przyciśnięta kamieniem, by wiatr nie zerwał. ;-) W innym roku zamek w domku by zepsuty i nie dało się zamknąć drzwi na klucz. Gdy zadzwoniliśmy, by to zgłosić, dowiedzieliśmy się, że wiedzą, tak już jest od wielu tygodni, ale naprawią dopiero po sezonie. W Danii zamykanie drzwi na klucz widocznie nie jest uważane za konieczne. ;-) Odpowiedz Link
klymenystra Re: Praca w Danii 29.11.12, 17:19 Moja przyjaciolka mieszkala w Danii wiele lat i sporo od niej slyszalam - w wiekszosci potwierdza sie to, co pisze Ciociazlarada. Dodam jeszcze, ze nawet jak sie zna jezyk, to i tak Dunczycy wypytuja, skad sie jest i traktuja obcokrajowcow gorzej - takze w dostepie do pracy. Moze w Kopenhadze jest bardziej kosmopolitycznie, kolezanka mieszkala na polnocy. Kiedys ja odwiedzilam na 2 tygodnie - faktycznie, wialo strasznie, a zarcie wcale nie bylo dobre :/ Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Praca w Danii 29.11.12, 23:41 klymenystra napisała: > Moja przyjaciolka mieszkala w Danii wiele lat i sporo od niej slyszalam - w wie > kszosci potwierdza sie to, co pisze Ciociazlarada. > Dodam jeszcze, ze nawet jak sie zna jezyk, to i tak Dunczycy wypytuja, skad sie > jest i traktuja obcokrajowcow gorzej - takze w dostepie do pracy. Nie spotkalam sie z gorszym traktowaniem. Z praca teraz sporo osob ma problem:-/ Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Praca w Danii 29.11.12, 23:39 To ja juz tylko o jezyku, bo Ciocia juz wszystko wlasciwie napisala. Jesli nie masz w planach zostac w Danii, to w ogole nie polecam nauki jezyka. Dunski jest trudny i niewdzieczny w nauce. Tak jak przy innych jezykach poczatki byly latwe a potem robilo sie coraz trudniej, tak tu jest trudno caly czas z maksymalnie trudno na poczatku. Wszystko przez masakryczna wymowe. Jako tako czulam sie z jezykiem po 2 latach bardzo intensywnej nauki (12h lekcji, plus prace domowe itp). Trzeba miec motywacje i zaciecie, inaczej szybko sie odechce. Ale gdy w koncu sie nauczysz, to otwiera sie nowy swiat IMO niedostepny dla obckorajowca z angielskim. W kazdym razie ja poczulam sie prawdziwie u siebie. Owszem, nadal pytaja skad jestem (8,5 roku to mieszam). Zwykle jest to sposob na zagajenie rozmowy, poza tym mowie z akcentem, wiec trudno sie dziwic. IMO norma, pewnie w Polsce obcokrajowcy tez sa pytani o pochodzenie. Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: Praca w Danii 29.11.12, 15:47 z tego, co opowiada mój kolega to drogi przede wszystkim (kolega Duńczyk), jeśli masz konkretne pytania, to poślij mi mejla, a ja przekażę do kolegi, na pewno chętnie odpowie :-) Odpowiedz Link
izas55 Re: Praca w Danii 29.11.12, 16:27 nie, dzięki. Bardziej mi zależało na łaśnie takich luźnych wrażeniach "obcych" ;-). Odpowiedz Link
teresa104 Jedzenie w Danii 29.11.12, 20:33 Zafrapowało mnie to o jedzeniu, ponieważ lubię jedzenie, proszę o rozwinięcie tematu. Byłam tego lata w Skandynawii, głównie w Norwegii, w Danii niestety tylko przejazdem, i na temat kuchni, stosownie do tego, jak dane mi było ją poznać, opinię ogólną posiadłam taką, że Skandynawowie smak wyskalowany mają jak my, południowcy;) Nie zaskoczyła mnie żadna potrawa, wszystko smakowało jak wyglądało i pachniało, przyrządzanie i przyprawianie ryb, mięs, zup było zupełnie znajome, bukiety aromatów całkiem jak w domu. Nie powiem, że kuchnia jest identyczna, bo to byłaby nieprawda, ale wrażenia ogólne organoleptyczne tak. Jedynie te śledzie, których nie mogłam jeść, bo śledzie co prawda kocham, ale słodyczy nie lubię. Przyznam też, że jadłam głównie w restauracjach, barach, benzynowych stacjach, turystycznych punktach, hotelach. Przejrzałam ofertę sklepów spożywczych i korzystałam z niej. Do domu żaden Wiking zaprosić mnie nie chciał. Dlatego bardzo jestem ciekawa tematu kulinarnego, bliski jest on memu sercu, w zakresie Skandynawii odczuwam niedosyt doświadczeń i informacji a prędko drugi raz się nie wybiorę. Odpowiedz Link
justinehh Re: Jedzenie w Danii 29.11.12, 21:27 Mnie na promie poczęstowali jajecznicą na słodko, poza tym Chmielewska dużo pisała o jedzeniu, no o i Danii w ogóle, tylko, że to było parę lat tamu, mogło się pozmieniać... Odpowiedz Link
teresa104 Re: Jedzenie w Danii 29.11.12, 21:44 Nie czytałam nic Chmielewskiej. Na promie cięłam kawior i łososie:) Odpowiedz Link
the_pipeline Re: Jedzenie w Danii 29.11.12, 22:03 Byłam latem na konferencji w Kopenhadze i jedzenie bardzo mi zasmakowało, aczkolwiek to było dosyć specyficzne (eleganckie) menu i kuchni "domowej" też nie poznałam. Głownie mam na myśli lunche, super bylo dla mnie to, że było dużo ryb (gotowane, pieczone, wędzone, na zimno i ciepło) no i śledzie (nie tylko na słodko ;) ale ja słodkie śledzie jak najbardziej lubie. I to mnie skłoniło do takiej refleksji, że oni kurcze nie wstydzą się tych śledzi, a u nas w podobnych sytuacjach z ryb znajduje się tylko na stole łososia "norweskiego". Odpowiedz Link
teresa104 Re: Jedzenie w Danii 30.11.12, 07:23 Śledzie na słodko idą jak najbardziej, ale te, których ja uparcie próbowałam za każdym razem, kiedy były dostępne, były słodsze od samego cukru, aż mi szczęki cierpną na to wspomnienie:) Co do wstydzenia się śledzi - myśmy się kiedyś też nie wstydzili, ale teraz śledź jest chyba napiętnowany PRL-em, ówczesnymi wariacjami na temat śledzia, naszymi śledziowymi konotacjami z wódą. W każdym razie ja śledzie jem przynajmniej raz w tygodniu, znam jednak wielu ludzi, którzy nie jedzą nigdy, albo najwyżej na święta w ilości symbolicznej. Uważam ich za dziwnych, a oni mnie. Odpowiedz Link
ciociazlarada Re: Jedzenie w Danii 29.11.12, 23:05 Za wiele nie rozwinę, bo miałam na myśli głównie ofertę sklepów spożywczych - podobał mi się bardzo duży wybór, dobry, jadalny chleb, ceny warzyw "ekologicznych" bardzo zbliżone do tych normalnych. Porównanie miałam z Holandią, tutaj na przykład porządnego chleba nie da się kupić, a po mąkę do pieczenia swojego własnego chleba trzeba jeździć albo do młyna (jak się go ma w zasięgu), albo do Niemiec. No i ryby, już mi się nudzi to jeżdżenie po gravad laxa do IKEI... Przeszmuglowałam do Holandii w swoim bagażniku przez te kilka lat ze 30 kilogramów różnych wędzonych ryb, raz jakiegoś dziwnego okaza w całości na sznurku, do tej pory nie wiem co to było po polsku, ale bardzo dobre (duża ryba, biała w środku, długa i płaska). Kantyna w pracy to też osobna historia, jedzenie było raczej drogie, ale przepyszne, bardzo duży wybór różnych potraw, plus wielgaśny bar samoobsługowy. Jedzenie w restauracjach jest drogie, Duńczycy z małych miejscowości "rozrywają się" w różnych przybytkach typu "all you can eat for..." i te bufety były całkiem przyjemne muszę powiedzieć, ale głównie chińskie:) Odpowiedz Link