Dodaj do ulubionych

Segregowanie śmieci

02.07.13, 09:50
Ciekawa jestem Waszych opinii, bo mam wrażenie, że jesteśmy tą bardziej rozsądną częścią internetu ;). Wczoraj zdębiałam po przeczytaniu komentarzy pod artykułem o segregowaniu śmiech - wynikało z nich, że 90% społeczeństwa robić tego nie zamierza, bo to niewygodne, okropne, wyzysk i w ogóle fe, bo sąsiedzi i tak się wyłamią i trzeba będzie zapłacić, więc po co się męczyć, a do tego, że żeby segregować trzeba mieć mieszkanie co najmniej dwustumetrowe.

Mnie nowa ustawa nieszczególnie rusza, bo segregowanie śmieci to dla mnie oczywista oczywistość i robię to od lat, w domu się segregowało i takie przyzwyczajenie wyniosłam. Nie mam wrażenia, że segregowanie wymaga ode mnie wysiłku, nie potrzebuję też do tego dużo miejsca (nie zastawiłam kuchni kilkoma pojemnikami - mam jeden kosz na normalne odpadki i jedną torbę na śmieci do segregowania - wrzucam do niej razem papier, plastik, szkło i puszki, idę z całą torbą do śmietnika i tam wyrzucam z niej rzeczy do odpowiednich pojemników).

A Wy? Segregujecie? Zaczniecie segregować? Czy uważacie, że to niecny wyzysk i niech się państwo i ekologia wypchają?
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 09:57
      My segregujemy od paru lat, gdy na osiedlu obok bloku postawili żółty pojemnik na frakcję suchą. Wcześniej były takie dzwony na szkło, papier i plastik, ale dalej od naszego bloku, nikomu nie po drodze, więc wtedy nie segregowaliśmy ;) Ale tak jak mówię, od paru lat frakcja sucha jak najbardziej ląduje w żółtym kontenerze.

      Teraz dla nas zmienia się o tyle, że musimy mieć osobny worek czy pojemnik na szkło, bo się pojawiły w bloku kontenery na szkło. I to taka różnica, więc praktycznie żadna.

      Natomiast fakt faktem, że worków czy pudełek na frakcję suchą mamy kilka, bo nie są wynoszone na bieżąco, tylko hurtem, a do tego dużo tego produkujemy. No i jednak wyobrażam sobie, że na 20 paru metrach komuś (kto jest do tego przyzwyczajony do porządku) może być trudno się logistycznie ogarnąć. No ale dla chcącego nic trudnego z drugiej strony.
    • teresa104 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:12
      Ja mieszkam w mrówkowcu ze zsypem, dlatego niespecjalnie wierzę, żeby większość mieszkańców przejmowała się śmieciami - się idzie, się wrzuca do rury i załatwione.
      Na każdym piętrze, przy każdym wlocie, od lat są u nas zamontowane obręcze z workami na papier, plastik, szkło, raz na parę dni dozorcy przechodzą i zbierają to do wielkich worów. W jakimś procencie odpadów segregacja zatem się odbywa, są możliwości, część ludzi to robi.
      Ja czuję świąd, konieczność wewnętrzną segregowania, do zsypu mam 8 stopni, na bieżąco odnoszę do poszczególnych worków małe pakunki, w domu nadal mam jeden kubełek na odpady niesortowalne, stojący w jednej szafce pod zlewem, gdzie tymczasowo mogę złożyć posortowane nieduże ilości do odniesienia na zaraz.

      Nie uważam tego za szaleństwo ekologów, tylko za swój bezpośredni wkład w to, jak będzie wyglądać moje miasto i jego okolica, czy będziemy przeznaczać kolejne tereny na wysypiska, czy tereny te wykorzystamy rekreacyjnie.
      • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:21
        U nas też są zsypy. Ale takiego rozwiązania przy każdym zsypie nie ma - super pomysł, myślę, że wtedy więcej osób by segregowało.
    • zooba Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:46
      Ja segreguję od lat z rosnącą dokładnością. Ponieważ gmina wywozi u nas śmieci posegregowane dwa razy w miesiącu bezpłatnie, w moim interesie jest segregacja - mam wtedy mniej śmieci zmieszanych, za wywózkę których płacę wg liczby pełnych kontenerów.
      Co do nowej ustawy mam jedną wątpliwość - czy to prawda, że szkło musi być umyte z etykiet? Żal mi wody, i tak myję już plastiki. Jak rozumiem szkło jest myte w sortowniach czy przetwórniach, natomiast plastik jest topiony, więc siłą rzeczy musi być czysty.
      Podoba mi się, że do sortowanych śmieci przyjmują wreszcie kartony po mleku i innych napojach.

      Natomiast zupełnie nie wiem, jak to zostanie ogarnięte w blokach, tzn. jest można skutecznie wyegzekwować od mieszkańców segregowanie. Jeśli sami z siebie tego nie będą robić, nie ma bata.
      • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:49
        U nas nikt nie mówił, że ma być umyte. Nie mam też żadnych info o myciu plastiku.

        Może to też zależy od firmy odbierającej odpady i tego, gdzie są przetwarzane?
      • besame.mucho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:51
        > Co do nowej ustawy mam jedną wątpliwość - czy to prawda, że szkło musi być umyt
        > e z etykiet?

        No właśnie nie wiem jak z tym jest. Nie spotkałam się nigdzie z takim ogólnym zapisem. Na kartkach-ściągawkach, które wiszą u mnie na śmietniku też nic o tym nie ma. Może to jakieś wewnętrzne rozporządzenia niektórych gmin?

        > Natomiast zupełnie nie wiem, jak to zostanie ogarnięte w blokach, tzn. jest moż
        > na skutecznie wyegzekwować od mieszkańców segregowanie. Jeśli sami z siebie teg
        > o nie będą robić, nie ma bata.

        A to zgoda, uważam, że to raczej nieegzekwowalne. Z tym że dla niektórych to jest argument za tym, żeby nie sortować (bo sąsiad i tak nie będzie sortował, więc i tak zapłacę więcej). Dla mnie moje segregowanie jest całkowicie niezależne od tego, czy sąsiad będzie sortował i czy zapłacę więcej, jeśli nie będzie. Nawet jeśli zapłacę, to moje śmieci i tak będę wywalała posortowane, bo przecież na sortowanie decyduję się nie z powodu kosztów, tylko ekologii.
      • kasiadj07 5 zasad prawidłowej segregacji 02.07.13, 11:11
        zooba napisała:

        > Ja segreguję od lat z rosnącą dokładnością. Ponieważ gmina wywozi u nas śmieci
        > posegregowane dwa razy w miesiącu bezpłatnie, w moim interesie jest segregacja
        > - mam wtedy mniej śmieci zmieszanych, za wywózkę których płacę wg liczby pełnyc
        > h kontenerów.
        > Co do nowej ustawy mam jedną wątpliwość - czy to prawda, że szkło musi być umyt
        > e z etykiet? Żal mi wody, i tak myję już plastiki. Jak rozumiem szkło jest myte
        > w sortowniach czy przetwórniach, natomiast plastik jest topiony, więc siłą rze
        > czy musi być czysty.
        > Podoba mi się, że do sortowanych śmieci przyjmują wreszcie kartony po mleku i i
        > nnych napojach.

        Ja mam podobnie, segreguję już parę lat, teraz doszedł mi tylko jeden mały kosz na odpady kompostowe, część wcześniej niesortowanych znalazła wreszcie swoje miejsce, jak kartony po mleku, czy puszki.

        Zacytuję zasady segregacji z naszej ulotki, pokrywają się z tym, co słyszałam w telewizji:
        1. Z surowców wtórnych usuwamy resztki jedzenia.
        2. Plastikowe nakrętki oraz metalowe wieczka od słoików wrzucamy osobno do żółtego pojemnika/worka. (czyli z plastikami)
        3. Nie zdejmujemy etykiet z butelek i słoików.
        4. Tacki styropianowe i folie opakowaniowe po artykułach mlecznych i mięsnych wrzucamy do pojemnika na zmieszane odpady komunalne.
        5. Pojemniki po serkach i słoiki oraz kartony po mleku i sokach wrzucamy do żółtego worka.

        Do tych zasad jest oczywiście cały spis, co gdzie wyrzucać. Dziwią mnie tylko trochę dwa ostatnie punkty, trochę jakby się wykluczają.
        • besame.mucho Re: 5 zasad prawidłowej segregacji 02.07.13, 11:18
          > Do tych zasad jest oczywiście cały spis, co gdzie wyrzucać. Dziwią mnie tylko t
          > rochę dwa ostatnie punkty, trochę jakby się wykluczają

          Wydaje mi się, że punkt 4 obejmuje poza tackami styropianowymi taką folię, w którą jest owinięta tacka z mięsem, albo folię, w którą jest często zawinięty np. biały ser, a punkt 5 kartoniki i plastikowe kubeczki, w których są np. serki do smarowania kanapek itd.
          • turzyca Re: 5 zasad prawidłowej segregacji 02.07.13, 19:42

            > Wydaje mi się, że punkt 4 obejmuje poza tackami styropianowymi taką folię, w kt
            > órą jest owinięta tacka z mięsem, albo folię, w którą jest często zawinięty np.
            > biały ser, a punkt 5 kartoniki i plastikowe kubeczki, w których są np. serki d
            > o smarowania kanapek itd.

            Dokladnie. To takie ulatwienie dla przecietnego zjadacza chleba, zeby nie musial sie za bardzo zastanawiac, jaki rodzaj plastiku ma w reku. Po prostu styropian i folia termokurczliwa nie nadaja sie do przetworzenia.
    • marta_monika Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:52
      Ja co prawda mieszkam w Belgii, gdzie segregowanie smieci jest norma, ale bacznie sledze doniesienia mojej siostry z frontu smieciowego w W-wie. Wiekszosc mieszkancow bloku wybrala segregacje i to nas zdziwilo. Bylysmy przekonane ze mieszkancy beda woleli zeby zostalo po staremu czyli zsyp. A teraz zsyp ma zostac zaplombowany, a na dole ustawione specjalne pojemniki. Kilka dni temu siostra podsluchala sasiadki na klatce, ktore uzgodnily, ze nie maja najmniejszego zamiaru segregowac bo to obrzydliwe grzebanie w smieciach (?) tylko beda zbieraly wszystko do jednego worka, bo "kto mi zabroni! Moje smieci - moja sprawa gdzie je wrzucam". Zobaczymy jak to sie skonczy.
      • besame.mucho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 10:59
        > nie maja najmniejszego zamiar
        > u segregowac bo to obrzydliwe grzebanie w smieciach (?)

        To jest argument, którego nie rozumiem tak bardzo, jak tylko można czegoś nie rozumieć. Przecież w niczym się nie grzebie jak się wrzuca do odpowiedniej siatki. A nawet jak ktoś robi tak jak ja, czyli wrzuca wszystkie tego typu odpadki do jednej torby i w śmietniku w tym grzebie, żeby powyrzucać do odpowiednich kontenerów, to przecież te śmieci są czyste, suche i nie śmierdzą. W worku z wczorajszymi obierkami po marchewkach nie grzebię ;).
      • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:05
        W naszym bloku zsyp może zostać zaplombowany, jeżeli większość mieszkańców się zgodzi. Teraz do zsypu idą śmieci normalne, a na dole w komorze śmietnikowej są kontenery na szkło i tworzywa.
    • mam_to_w_nosie Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:04
      Segreguję co najmniej od kilku lat, od jakichś 2 mamy na osiedlu kontenery na śmieci niesegregowane
      i żółte na segregowane, suche: papier, plastik, metal, szkło, więc mam w domu dwa pojemniki,
      jeden na segregację, drugi na pozostałe, nie mam z tym żadnego problemu. Zanim pojawiły
      się żółte kontenery u nas, śmieci segregowane raz na kilka dni wynosiliśmy do bloku rodziców
      (rzut beretem), gdzie żółte kontenery były wcześniej.

      Jedno co mnie irytuje, ale zagryzam zęby i segreguję, bo nie wszędzie tak jest, to to, że często
      to co my posegregujemy trafia do "jednego wora", więc właściwie po co się wysilać? :(
      Na własne oczy widziałam, jak zawartość różnych dzwonów lądowała w jednej śmieciarce
      i szlag mnie jasny i nagły trafiał. No ale przy segregacji takiej jak moja ten problem odpada,
      bo śmieci segregowane i tak są w jednym kontenerze, a odbierane są w różnych terminach i
      te posegregowane rzeczywiście wywożone są osobno. Pytanie, co się z nimi dalej dzieje ;)
      • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:31
        > Jedno co mnie irytuje, ale zagryzam zęby i segreguję, bo nie wszędzie tak jest,
        > to to, że często to co my posegregujemy trafia do "jednego wora", więc właściwie po co się
        > wysilać? :(

        To zależy, jeśli razem z niesegregowanymi, to inna bajka, ale śmieci segregowane są zwykle zabierane razem, potem i tak jeszcze są przeglądane.
    • dadaczka a my właśnie jesteśmy zmuszeni przestać segregować 02.07.13, 11:12
      Bo gmina segregowane chce odbierać raz w miesiącu, niesegregowane raz na 2 tygodnie. Do tej pory firma wywożąca odpady odbierała je co tydzień (osobno segregowane i niesegregowane) i było ok. Mamy dużo makulatury, plastików, jeszcze do tego szkło i metal - przy wywózce raz w miesiącu utoniemy w śmieciach, nie mamy gdzie tego składować...Co dwa tygodnie też będzie ciężko, ale to jeszcze jesteśmy w stanie, raz w miesiącu - niestety nie. Żal.
      • pinupgirl_dg Re: a my właśnie jesteśmy zmuszeni przestać segre 02.07.13, 14:28
        U mnie i przed zmianą, i po zmianie, śmieci są odbierane raz w miesiącu.
        • dadaczka u nas raz w miesiącu to zdecydowanie za mało 02.07.13, 16:03
          ale to m.in. dlatego, że mieszkam w domu jednorodzinnym i ze względu na ilość osób.
    • anka-ania Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:16
      Mieszkam w domu z teściami i teściowa zadeklarowała segregowanie, więc nie mam wyjścia. ;P
      Będzie to upierdliwe na maxa. Gmina wymyśliła sobie bardzo szczegółowe segregowanie na:
      1. papier,
      2. szkło i opakowania wielomateriałowe,
      3. tworzywa sztuczne
      4. metale,
      5. odpady ulegające biodegradacji
      6. pozostałość po segregacji.
      Na każdy typ odpadów mamy dostać worki, jeśli chcemy pojemniki, to we własnym zakresie.
      Pół kuchni sobie zastawię koszami na śmieci, bo nie mam żadnego pomieszczenia gospodarczego do trzymania tego. ;(
      • teresa104 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:40
        Jeśli tak jak większość ludzi masz szafkę na kosz na śmieci pod zlewem w kuchni, wymierz tę szafkę i idź kupić 4 prostokątne kosze na śmieci, które tam wejdą. Nie muszą być duże, bo śmieci nie będą miały większej objętości od dotychczasowych, będą tylko podzielone na frakcje. Metalu raczej w domu zużywa się niewiele, możesz je wrzucać do worka i trzymać w koszu łącznie z workiem na plastik. To kwestia przyzwyczajenia, wcale nie trzeba mieć wielkich kubłów na pół kuchni.
        • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:52
          A widzisz, to zależy. U mnie w szafce pod zlewem mieści się średni kosz (standardowy worek 35 l jest za duży) na odpadki normalne, bo resztę zajmuje bojler przepływowy na wodę + rzeczy do zmywarki. Ostatecznie by tam weszły kosze dwa, przy czym kosz na plastik by się zapchał po wrzuceniu 3 zgniecionych plastikowych butelek ;)

          Ja osobiście trzymam worki z plastikiem luzem w kuchni albo w przedpokoju. Mnie to nie przeszkadza, nikt się o to nie potyka (jakoś bardzo), no ale na pewno razi estetycznie wrażliwe dusze ;)
          • teresa104 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 12:08
            A ja mam wysoki i smukły prostokątny kosz (kiedy miałam okrągły, nic poza nim się nie mieściło), worki kupuję 60L, mniejsze są za krótkie. I mam obok kupę miejsca na rzeczy do wyniesienia do zsypu. 3 zgniecione butelki to już powód, żeby pójść do puszki / zsypu:)
    • kaga9 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:39
      Mieszkam na osiedlu ze śmietnikiem w postaci osobnej "budowli" na zewnątrz. W śmietniku NADAL (mimo nowej ustawy) są 4 kontenery "na wszystko" i jeden na zewnątrz z napisem "plastik szkło makulatura" (wszystko razem w 1 pojemniku). Więc nawet gdybym się skichała, segregując w domu, i tak wszystko pójdzie do jednej śmieciary. Bo po wszystko przyjeżdża jedna.

      jedną torbę na śmieci do segregowania - w
      > rzucam do niej razem papier, plastik, szkło i puszki, idę z całą torbą do śmiet
      > nika i tam wyrzucam z niej rzeczy do odpowiednich pojemników).


      Oj, u mnie taka opcja by odpadła;) śmieci wyrzucam, biegnąc do pracy, ma to formę koszącego rzutu do celu i obawiam się, że dłubanie w siatce to nie jest to, na co mogłabym sobie czasowo pozwolić.

      Świadomość ekologiczną jako taką mam, ale przyznaję się bez bicia, jestem z gatunku umarkowanie praktykujących. Jeśli wyłączam prąd czy zakręcam wodę, to nie z troski o przyrodę, a z oszczędności. Przeterminowane leki zawsze wynoszę do apteki, ale już baterią zdarza mi się ciepnąć do kosza, bo nie mam w okolicy (przemieszczam się pieszo) miejsc, gdzie mogłabym ją zutylizować. I nie robię tego dlatego żeby z premedytacją zaszkodzić środowisku, tylko, jak sądzę, miasto jest kompletnie nieprzygotowane do jakiegokolwiek działania proekologicznego, bo postawienie w śmietniku dodatkowego małego kontenerka na baterie to chyba jest mniejszy problem dla miasta niż dla mnie jeżdżenie z torbą z bateriami w poszukiwaniu odpowiedniego pojemnika. Mąż kiedyś zawiózł jakiś galanty kawał starego komputera do jedynego w mieście stałego punktu odbioru elektrośmieci (na obrzeżach miasta), to mu powiedzieli, że za darmo to w całości przyjmują, a w kawałkach to musi dopłacić 30 zł za kilo. No proszę Was!
      • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:53
        U nas zużyte baterie można zostawić w sklepie spożywczym na osiedlu :)

        Może popytaj w sklepach, które sprzedają baterie (jak ten mój sklep spożywczy), czy nie planują robić takich akcji? Może by się przyjęło?
      • kis-moho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:57
        Przeterminowane leki zawsze wynoszę do a
        > pteki, ale już baterią zdarza mi się ciepnąć do kosza, bo nie mam w okolicy (pr
        > zemieszczam się pieszo) miejsc, gdzie mogłabym ją zutylizować. I nie robię tego
        > dlatego żeby z premedytacją zaszkodzić środowisku, tylko, jak sądzę, miasto je
        > st kompletnie nieprzygotowane do jakiegokolwiek działania proekologicznego, bo
        > postawienie w śmietniku dodatkowego małego kontenerka na baterie to chyba jest
        > mniejszy problem dla miasta niż dla mnie jeżdżenie z torbą z bateriami w poszuk
        > iwaniu odpowiedniego pojemnika.

        Ale baterii nie zbierają właśnie w aptekach czy supermarketach? Tak mi chodzi po głowie, że w Warszawie chyba właśnie baterie było najłatwiej gdzieś "po drodze" zutylizować.
        • kaga9 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:20
          Baterie w aptekach? Nie spotkałam się. Popytam w marketach i sklepach na trasie dom -praca, dzięki za podpowiedzi:)
          • mniickhiateal Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:37
            Na pewno można oddawać baterie w Rossmannach.
            • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:23
              W Castoramie i Obi również, podobnie świetlówki, o ile się nie mylę.
    • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 11:54
      Ja segreguję śmieci praktycznie od zawsze, przynajmniej częściowo (szkło, makulaturę). Od kilku lat prowadzę pełną segregację. Też mnie rozbrajają komentarze w internecie, rozumiem, że komuś się to może nie podobać albo może się nie chcieć. Ale ludzie potrafią tak demonizować trudności związane z segregowaniem, że naprawdę, Niemcy powinni chyba jakieś medale dostać. Tak prosta czynność urasta do rangi prawdziwego wyczyny, jeśli poczytać fora ;).
    • kis-moho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 12:03
      Ja segreguję. Mam w kuchni pojemniki na zwykłe śmieci, plastik (z tym, że u mnie to są niestety tylko butelki, reszta idzie do ogólnych śmieci), puszki i na szkło, specjalnie dużo miejsca to nie zajmuje (w ikei są fajne, wąskie pojemniki), mieszczą się pewnie pod standardowym zlewem (u mnie nie, ale mam durnie zaprojektowany). Papier zbieram do sporego worka z materiału stojącego w kącie w przedpokoju. Żadna praca, i żadna filozofia. Chociaż pewnie nie dla wszystkich - raz zdarzyło mi się, że gość wyrzucił butelkę po piwie (którą nawet niesegregujący chyba zanoszą do sklepu) do ogólnych śmieci.
      Z tego co słyszałam, ludzie się burzą na ustawę, bo nakłada na nich odpowiedzialność zbiorową, i tak jak ci przekonani i tak będą segregować, to ci, których niższe ceny mogłyby zachęcić - nie będą tego robić ze względu na sąsiadów. Trochę bez sensu.
    • avis_del Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 12:23
      U nas segreguje się w trybie "wiejskim" chyba od zawsze, jest to bardzo naturalne. Wszystkie obierki, resztki jedzenia idą na kompostownik, niektórzy jak mają zwierzęta to jeszcze robią rozdział na rzeczy nadające się na nich i odpadki. Papier idzie na rozpałkę do pieca, słoiki na przetwory domowe. Parę lat temu postawili przy sklepie kontener na butelki z PET, więc ludzie idąc do sklepu (jeden z najlepiej zaopatrzonych w okolicy, więc ludzie nawet z sąsiednich miejscowości dojeżdżają) wrzucają plastiki do pobliskiego kontenera. Przy takim systemie śmieci zostaje niewiele, głównie niesegregowalnych.
      Na szczęście wójt wziął pod uwagę te tradycyjne systemy, więc kompostu i papieru w ogóle nie uwzględnia, z tego co rozmawiałam z babcią, bo to ona trzyma władzę nad takimi sprawami w naszej rodzinnej "kamienicy".
    • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 12:46
      Nie segreguję. I nie wiem, jak miałabym to robić. Mam bardzo mało śmieci. Najwyżej reklamówkę tygodniowo. Papier to tylko paragony. Mogę ich nie przynosić do domu i wtedy już papieru nie będzie. Szkła nie wyrzucam, bo nie mam czego. Może jakąś butelkę raz na kwartał. Puszki tylko po żarciu dla kotów i to co najwyżej jedna tygodniowo. Z plastiku 2-3 opakowania na tydzień. Do tego tacki po mięsie dla kotów i obierki. Raz w miesiącu podpaski. Czyli tak naprawdę mam wyłącznie śmieci zmieszane. Jeśli miałabym gromadzić puszki i plastiki osobno, to albo będę więcej worków zużywać, bo na każde opakowanie i każdą puszkę pójdzie oddzielny worek, a to już z ekologią się kłóci, albo będę musiała myć, żeby mi nie śmierdziało (a pełen worek będę zbierać ze dwa miesiące), a to tez się z ekologią dla mnie kłóci, bo na umycie takiej puszki pójdzie duża ilość wody, prądu i detergentu. W jednym worku nie wyniosę, bo wszystko się pobrudzi i segregacja do kitu.
      W Poznaniu zmiany zostały odsunięte w czasie, bo miasto nie zdążyło z przetargami, więc na razie nic się nie zmieniło. Poza ceną oczywiście, bo teraz płacimy miastu, a nie firmie śmieciowej, chociaż przyjeżdża ta sama firma.
      • kis-moho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 12:51
        W jednym worku nie wyniosę, bo wszystko się pobrudzi i segregacja d
        > o kitu.

        Ale śmieci do segregacji nie muszą być czyste, jedynie nie powinno być w nich grubszych resztek jedzenia - ale nie muszą być lśniące jak zastawa na niedzielę. Jedynie z papierem trzeba uważać, żeby nie był tłusty, bo wtedy nie nadaje się do przerobienia. Ale resztę - typu puszki, bitelki, opakowania wystarczy przepłukać i już, wrzucasz do jednego worka i z niego do kontenerów.
        • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:07
          Ale chodzi mi o drogę do śmietnika - jeśli z domu wyniosę w jednym worze, to po drodze się pobrudzi i cała segregacja w domu bez sensu. Albo wynoszę 3 worki, w jednym jedna puszka, w drugim jeden plastik, a w trzecim garstka obierek.
          Ja najczęściej wynoszę śmieci w woreczkach śniadaniowych, bo większe są mi zbędne. I to raz na dwa-trzy dni mam taki woreczek wszystkiego razem.
          • kis-moho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:11
            Mi też chodzi o drogę do śmietnika. Bierzesz worek z ogólym, i worek z segregowalnym, jak się butelka pobrudzi od resztek pozostałych po przepłukaniu na puszce, nic się nie stanie. Pojemniki na śmieci też nie są sterylne :o) A jak masz tak mało, to po prostu bierzesz w łapę i wynosisz.
            Ja zresztą w moich pojemnikach na śmieci segregowalne nie mam worków, to naprawdę nie są brudne śmieci - zamknięte przepłukane słoiki, przepłukane puszki. Myślę, że nie ma się czym przejmować.
            • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 23:37
              Tylko takie noszenie w łapie oznacza, że nie mogę wynieść śmieci po drodze, bo muszę wrócić do domu umyć ręce.
              Puszka po mięsie śmierdzi następnego dnia. Musiałabym ją nieźle wyszorować, żeby nic organicznego w żadnym wrębku nie zostało.

              Ja sobie poradzę. Choć i tak u mnie nie będzie sortowania, bo w bloku nie da się wszystkich do tego zmusić, skoro do tej pory nie dało się zmusić nawet do tego, żeby śmieci wrzucać do pojemnika, a nie zostawiać obok niego na podłodze zamykanego boksu. Dzisiaj pod śmietnik ktoś nam podrzucić pozostałości po remoncie. Nie nasz, bo nasi mają klucz do boksu i wsadziliby to do środka. A wielkie wiadra po farbie stoją obok. Kto niby będzie segregował takie podrzutki?
      • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:31
        > albo będę musiała myć, żeby mi nie śmierdziało (a pełen worek będę zbierać ze dwa
        > miesiące), a to tez się z ekologią dla mnie kłóci, bo na umycie takiej puszki pójdzie duża ilość
        > wody, prądu i detergentu.

        I jeszcze kremu do rąk, jak to ktoś gorliwie na innym forum wyliczył ;).
        Ja wkładam takie rzeczy do zmywarki, po całym obiedzie i ten kubeczek po jogurcie się zmieści, tym bardziej, że też raczej nie produkuję dużo śmieci. Dużo miałam butelek plastikowych po wodzie, ale po wątku oszczędnościowym chyba to się zmieni.
        • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:36
          Nie mam zmywarki.
          • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:47
            > Nie mam zmywarki.

            Podobno bardzo ekologiczna inwestycja, a w każdym razie wygodna, jeśli mieszka się w kilka osób.

            Puszki po psim i kocim jedzeniu przepłukuję ręcznie i sprzedaje na złom (akurat mam gdzie zbierać), plastiki zwykle wkładam do zmywarki. Chociaż taki błysk nie jest konieczny, u mnie nic nie pisało, że mają być dokładnie umyte, byle z grubsza oczyszczone, chociaż to może wyglądać różnie w różnych gminach.
            • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:52
              pinupgirl_dg napisała:

              > > Nie mam zmywarki.
              >
              > Podobno bardzo ekologiczna inwestycja, a w każdym razie wygodna, jeśli mieszka
              > się w kilka osób.

              Nie byłoby problemem, gdybym mieszkała w kilka osób. Wtedy śmieci też byłoby więcej i nie miałabym wątpliwości co do segregowania. Przy jednoosobowym gospodarstwie jest zupełnie inaczej. Do tego ja jem prawie wyłącznie produkty niskoprzetworzone, a koty mięso i suche, a żwir idzie do ścieków.
              A przy okazji - do czego wrzucać wory po suchym dla kotów?
              • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:56
                > A przy okazji - do czego wrzucać wory po suchym dla kotów?

                Myślę, że do plastików.
                • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:58
                  One czasami są jakby metalizowane od środka, albo wielowarstwowe.
              • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:03
                > A przy okazji - do czego wrzucać wory po suchym dla kotów?

                Tzn zależy, jakie to opakowanie, jeśli folia, to do plastików. Moja je tylko puszki. U mnie teraz zbierają plastiki i metale razem, oraz w końcu odbierają kartony po napojach, jak i inne opakowania wielomateriałowe. Trzeba sprawdzić, jak jest u Ciebie.
                Żwirku chyba bym się bała wyrzucać do kanalizy. Ja kupuję ten drewniany, nie zbrylający, wyrzucam na kompostownik, gdyby nie to, to pewnie do odpadów biodegradowalnych.
                • yaga7 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:09
                  Ja mam żwirek drewaniany, na którym jak byk jest napisane, że można wrzucać do kanalizacji. To wrzucam.
                  • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:14
                    > Ja mam żwirek drewaniany, na którym jak byk jest napisane, że można wrzucać do
                    > kanalizacji. To wrzucam.

                    Wiesz, u mnie się czasem zapycha bez powodu, więc wolę nie ryzykować.
                • besame.mucho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:14
                  > Żwirku chyba bym się bała wyrzucać do kanalizy. Ja kupuję ten drewniany, nie zb
                  > rylający, wyrzucam na kompostownik, gdyby nie to, to pewnie do odpadów biodegra
                  > dowalnych.

                  Niektóre można. Ja kupuję Cat's Best, można go spuszczać w toalecie. Zresztą zrobiłam test, wrzuciłam kilka grudek czystego żwirku do miseczki z wodą - po chwili jest rozpuszczony pyłek.

                  Co do toreb po karmie - zależy jaka karma, ja zazwyczaj kupuję TOTW, który leci do plastików, ale np Orijen miałam opakowany w papier, a inne firmy w jeszcze insze rzeczy.

                  Też wrzucam pudełka po jogurtach i innych takich do zmywarki, inaczej przy jednoosobowym gospodarstwie bym ją zawsze wstawiała w 3/4 pustą albo raz na tydzień ;).
                  • dar61 Żwirko-kłopot 02.07.13, 20:24
                    Spłukiwanie żwirku kociego to niezła opcja, czasem jedyna.
                    POwód? Są żwirki bentosopodobne niezbrylające, jakie po dodaniu do ogródkowego kompostownika wstrzymują ponoć rozkład kompostu, z przyczyny swej, o dziwo, chłonności.
                    Przykopane w ogródku też zachowują swą postać bez zmian. Wszak to skała ;-)
                    Wróżę powodzenie żwirkom drewnopochodnym.
    • martvica Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:15
      Segregujemy od lat, śmieci z którymi nic nie da się zrobić, kompost, metal, papier, butelki; kiedyś się wywoziło do punktu skupu i zostawiało za darmo, potem do dzwonów, potem pojawiła się w okolicy firma. Podpisaliśmy umowę z firmą, płaciliśmy za odbiór śmieci komunalnych (w połowie pusty kubeł, sąsiedzi wiedzieli że jak mają jakieś śmieci to mogą wyrzucić do nas), a odpady posegregowane (papier, metal, plastik, szkło) w workach firma odbierała bezpłatnie, obie frakcje co dwa tygodnie.
      Teraz będziemy płacić o 1/3 więcej czy jakoś tak, będziemy musieli się cofnąć w segregacji, i nawet nie wiem kto to będzie odbierał i jak często. I czy dostaniemy jakieś worki i ile. Strasznie mi się nie podoba ta ustawa (i nie rozumiem dlaczego miejsca pracy przy uboju rytualnym są takie ważne, a moja firma śmieciowa może sobie zbankrutować, pozwalniać ludzi i wszyscy mają to w nosie).
    • mniickhiateal Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:51
      Ech, nawet nie chcę zaczynać. W Polsce to chyba nie ma żadnej edukacji społeczeństwa do odpowiedzialności, i słabo mi się robi, jak czytam te egoistyczne i zacofane fochy i histerie. Kompletny brak organizacji i egzekucji od strony struktur gminnych pogłębia te odczucia. Dokładnie tak jak ktoś wcześniej napisał, wygląda na to, że Niemcom pilnie trzeba załatwić jakieś medale za heroizm. Jak tam jako dziecko byłam te 25 lat temu, akurat albo wprowadzali, albo zaostrzali zasady recyklingu. W szkole mieliśmy bardzo dużo pogadanek i instrukcji, również do przyniesienia do domu i wywierania wielkookiej presji na opiekunów prawnych, w TV było unaoczniane, po co to wszystko, w budynku były odpowiednie kosze i instrukcje, plus znany wszystkim i znający wszystkich Hausmeister, który miał baczenie na sprawy. Recykling mi wszedł w krew jako oczywista oczywistość. Szkoda, że tego nie można w PL też tak zrobić. Musi być coś podobny problem, jak z drogami - niby taki sam klimat, uprzemysłowienie, podobna demografia, a jakoś nijak nie idzie.

      Tymczasem w mojej kamienicy (ok. 20 lokali, wspólnota mieszkaniowa, ale też sporo mieszkań wynajmowanych jak nie upiornym studentom, to jakimś innym przejściowym i niespecjalne przejętym porządkiem na posesji ludziom), mimo wysiłków zarządu (zapewnione osobne kubły na frakcję suchą, instrukcje, gęby strzępienie na tłumaczenie) część sąsiadów kompletnie olewa problem i niweczy wysiłki segregującej reszty, bo wrzucają do "suchych" kubłów brudne śmieci, no i firma odbierająca od dłuższego czasu wrzuca wszystko do jednej śmieciarki. O jeszcze dalszych sąsiadach częstujących się naszymi kubłami nie wspomnę. Szlag mnie trafia nagły i marzę o wyższej cywilizacji.
      • filoruska Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 13:56
        Podejrzewam, że nie byłoby problemu, gdyby zacząć od edukacji. A potem porządnie zorganizować miejsca zbiórki odpadów i ich wywóz. Do tego dobrym bodźcem byłyby finanse.
        A u nas zaczęto od podwyżki opłat i utrudnień z odbiorem śmieci, a cała reszta jest w rozsypce. Jakiej reakcji byś się spodziewała po czymś takim?
        • mniickhiateal Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:07
          Toż w pierwszym rzędzie krytykuję politykę społeczną, brak edukacji i organizacji, a dopiero w drugim ich upiorny efekt w postaci wszechobecnego brudu oraz upiornych rozpaczań po internetach (zamiast zabrania się za organizowanie, ale to kolejny problem, i, uprzedzając, sama też wolę psioczyć, niż startować na prezydentkę miasta).
        • besame.mucho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:23
          Zgadzam się, że winny jest brak informacji i edukacji. Zamiast najpierw mówić co i jak segregować i stopniowo to wprowadzać, to nagle jest zmiana, w dodatku w każdej części kraju inaczej, więc się ludzie buntują. W domu to mam w sumie nieźle zorganizowane - wisi kartka na śmietniku od dłuższego czasu, wiadomo co gdzie będzie leciało, jeśli ktoś nie ma w domu kilku pojemników, to kartka wisi tak długo, że spokojnie miał czas sobie je zorganizować. Ale na działce nadal się nie mogę od gminy doprosić worków (odludzie, nie ma śmietników, jak przyjeżdżają śmieciarze wystawia się worki na drogę - worki mają być z gminy, kolorowe, innych nie zabiorą) i dokładnej informacji co i gdzie ma lecieć.
          • kis-moho Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 14:26
            Tak, racja. Ja dostałam od miasta książeczkę, gdzie jest napisane co, jak i gdzie (i dobrze, bo system wcale nie jest taki logiczny). Do tego jest alfabetyczny spis śmieci, można sobie popatrzeć - mam do wyrzucenia opakowanie ze styropianu, co mam z nim zrobić. Albo z kartonem po mleku. Albo kocim żwirkiem :o)
            Bez takich wyjaśnień i reguł typu co i jak dokładnie ma być umyte, czy nakrętki wyrzucać ze słoikami czy bez - nic dziwnego, że większość ludzi ma to w nosie.
            • bib24 Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 15:05
              U nas nie ma żadnych informacji. Z przetargiem nie zdążyli, smieci bierze ta firma co brała, ale bez opcji segregacji i raz na 2 tygodnie zamiast raz na tydzień. I nie dostarczyli dodatkowych pojemników, które mieszkańcy zamówili w deklaracjach, bo przecież przetargu nie było.

              Na ten moment wszyscy maja pełne pojemniki, które zostaną opróżnione najwcześniej za tydzień. Syf i mogiła.
          • kulka_kulkowa Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 15:23
            Ojjj, gul mi ostatnio skacze przez tę ustawę ;) W sumie nawet nie ostatnio i nie tylko przez ustawę. Przez ogólny śmietnik, powiedziałabym.
            Od kilku lat w spółdzielczym bloku mojej mamy funkcjonuje całkiem nieźle segregacja na plastik, papier, szkło i resztę (ostatnio dorzucili mały pojemnik na bioodpady, ale ludzie chyba jeszcze się nie przyzwyczaili). Idea dbania o środowisko jest mi bliska, więc jak się przeprowadziłam do chłopa do szeregowca, to wysłałam biedaczynę do firmy zajmującej się selektywną zbiórką odpadów z pytaniem czy jest opcja dostania lub nabycia worków i odbioru plastików i spółki, bo w okolicy kontenerów niet albo pozamykane na kłódki (bo to spółdzielcze przyblokowe). Chłop się dowiedział, że nie ma takiej opcji, bo "nie mają możliwości dojazdu". Szlag mnie jasny trafił, 3/4 rodziny męża mieszka w Anglii w szeregowcach i tam się da, a u nas "nie mają możliwości" (zwykłe śmieciarki jakoś dojeżdżają). Efekt był taki, że plastiki i makulaturę zbierane osobno, bo bez sensu zajmują miejsce w koszu, wynosiliśmy do kontenera "na wszystko".

            Teraz po wejściu ustawy jest czeski film, nikt nic nie wie, kontenerów na plastiki i spółkę dalej nie ma, worków nie dali. Całe szczęście mamy kontener na odpady niesegregowane, bo wywozi je ta sama firma co wcześniej. U mamy w spółdzielni wszystko ok, nic się nie zmieniło. Przy mieszkaniu, do którego się chcemy przeprowadzić zmieniła się firma wywożąca, więc ostatnio nie było tam żadnych pojemników. A żeby było śmieszniej, nie ma miejsca, żeby postawić kontenery do segregacji, bo teren wokół jest miejski, a miasto zapytane przez zarząd wspólnoty milczy jak zaklęte i miejsc nie wskazało. Postawić gdziekolwiek nie można, ma tam coś do powiedzenia konserwator zabytków. Dobrze, że tam jeszcze nie mieszkamy, bo nerwy mam za słabe na to wszystko. Stwierdziłam, że w razie czego nagotuję jeszcze makaronu i już będzie w 100% drugi Neapol ;)
            • kulka_kulkowa A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 15:40
              I już się w ogóle robi katastrofa. Jaki lament, że trzeba myć słoiki i butelki po mleku przepłukać! "A kto mnie, pani, za wodę łodda?" Fakt, że na własne oczy widziałam dwie różne wersje ulotek dot. segregacji w tym samym mieście i w jednej stało jak byk, że słoiki mają być bez etykiet, co wg mnie jest lekką przesadą, ale liczę, że ktoś z firmy segregującej będzie rozsądny i o parę słoików nie będzie kopii kruszył.
              Najlepszy jednak był krewny mojego męża, który stwierdził, że on nie ma miejsca na kontener na posesji przy domu wolnostojącym (a ma, ze 4 spokojnie by zmieścił i jeszcze kawał ogrodu zostanie) i będzie wynosił jak dotychczas do pojemnika przy domu wielorodzinnym (legalnie, taka umowa była podpisana). I pani urzędniczka to łyknęła, bo przecież nie będzie chodzić i sprawdzać kto prawdę mówi.
              Swoją drogą, ciekawa jestem czy te gieroje w dobrych samochodach dalej będą swoje śmieci przywozić pod blokowy śmietnik u mamy. Bo wcześniej nie było ich stać na wywóz, biedaczków.
              • madzioreck Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 22:57
                > I już się w ogóle robi katastrofa. Jaki lament, że trzeba myć słoiki i butelki
                > po mleku przepłukać! "A kto mnie, pani, za wodę łodda?"

                Nie dość, że opłaty za śmieci wzrosły ponaddwuktonie w stosunku do wcześniejszych przy braku segregacji, to jeszcze śmieci myć. No sorry. W skali roku to jest już jakaś kwota.
                Moim zdaniem, z ekologią to ma niewiele wspólnego, chyba, że mimochodem. A chodzi, jak zawsze, o kasę.
                • kis-moho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:09
                  to jeszcze śmieci myć. No sorry. W skali roku to jest
                  > już jakaś kwota.

                  Ciekawa jestem o jakich kwotach mówimy. Obstawiam, że może pół stanika zapłacisz za to przepłukiwanie. A jeżeli masz zmywarkę (ta dopiero oszczędza wodę przy zmywaniu, i tanio, i ekologicznie), to w ogóle to przepłukiwanie możesz sobie usunąć z rachunków. Dla mnie takie koszty - powiedzmy sobie, że nie gigantyczne - są warte późniejszych zysków z segregacji. Żeby nie być gołosłowną: w Wiedniu - cytuję za stroną miasta - rocznie zbiera się 25000 ton szkła, 15000 ton metalu i 5500 tony plastikowych butelek (innych plastików się nie segreguje). Z tego wynika - oszczędność 10000 ton ropy naftowej do produkcji butelek i 250000 surowców do produkcji szkła. Zebranego metalu wystarczyłoby np. na 1.6 miliona rowerów.
                  Moim zdaniem to przemawia do wyobraźni, w każdym razie mi przemawia.
                  • filoruska tylko dlaczego tak drogo? 02.07.13, 23:31
                    Do tej pory segregowane śmieci były odbierane w wielu miejscach za darmo i często. Teraz cena jest jak za zboże i co najwyżej raz w miesiącu. Skoro to się tak opłaca, to dlaczego się nie opłaca?
                    Są też miejsca w Polsce, gdzie cena za śmieci zależy od ilości zużytej wody - jeśli więcej płuczesz opakowania, tym więcej za śmieci zapłacisz. I gdzie tu sens?

                    Uważam, że z tą segregacją nie byłoby takich problemów, gdyby nie wiązało się to ze znacznymi podwyżkami cen śmieci i dużymi utrudnieniami w pozbyciu się śmieci (np. odbiór skoszonej trawy raz do roku - gdzie ją pod blokiem gromadzić? albo konieczność samodzielnego wywożenia starych mebli na gratowiska, gdy do tej pory były odbierane za darmo).
                    • madzioreck Re: tylko dlaczego tak drogo? 02.07.13, 23:36
                      No i o to chodzi.
                    • besame.mucho Re: tylko dlaczego tak drogo? 02.07.13, 23:39
                      > Są też miejsca w Polsce, gdzie cena za śmieci zależy od ilości zużytej wody

                      To niestety jest problem ekkhm "przedsiębiorczości" obywateli - kiedy trzeba było podać ilość osób mieszkających w poszczególnych mieszkaniach, to nagle się okazało, że Polska pustostanami stoi. A jak już ktoś mieszka, to jedna osoba, no góra dwie, czteroosobowe rodziny się niemal nie zdarzają. Co nie zmienia tego, że też bym się takim liczeniem czuła pokrzywdzona, bo wody zużywam dużo, a śmieci produkuję mało, więc przy takim wyliczaniu płaciłabym pewnie znacznie wyższą opłatę za śmieci niż powinnam.
                      • filoruska Re: tylko dlaczego tak drogo? 02.07.13, 23:42
                        Ja bym wtedy przemyślała przejście na wyrzucanie kociego urobku do śmietnika, bo na spłukiwanie przy moim stadzie idzie dużo wody, choć staram się spłukiwać zbiorczo.
                  • madzioreck Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:33
                    > Moim zdaniem to przemawia do wyobraźni, w każdym razie mi przemawia.

                    Gdyby nie przemawiało, to olałabym segregowanie, prawda? Tym bardziej, że segregowałam i wcześniej, kiedy przymusu nie było. Po prostu tak to wygląda z punktu widzenia wielu osób, z mojego poniekąd też. Jest drożej niż dotąd i przy tym bardziej kłopotliwie.
                  • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:35
                    kis-moho napisała:
                    > Ciekawa jestem o jakich kwotach mówimy.

                    No u mnie w ciągu pół roku wzrost cen za wywóz śmieci jest dramatyczny. Dokładnej kwoty nie podam dziś, jak pogrzebię po rozliczeniach dopiero. Ale dołóż do tego obowiązek mycia śmieci i masz gotowe rozgoryczenie pt. "nie za takie pieniądze!"

                    > Z tego wynika - oszczędność 10000 ton ropy naftowej do produkcji butelek i 250000 su
                    > rowców do produkcji szkła.

                    A ja wciąż mam wrażenie, że to jakieś dramatyczne nieporozumienie, jakiś idiotyczny temat zastępczy. Czymże jest nawet 10 tysięcy ton ropy w skali wielkiego miasta w porównaniu z całym sprzętem agd, który trzeba wymieniać co kilka lat? Ile zanieczyszczeń płynie do środowiska z całej tej masowej produkcji, jaką konsumujemy, a ile jesteśmy w stanie odzyskać ze śmieci? Na czuja zupełnie, bo nie znam liczb - ile syfu idzie do środowiska przy wyprodukowaniu jednej wanny akrylowej, pralki, komputera czy dwunastej pary dżisów?
                    • kis-moho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:37
                      Szarsz, mówię o cenie plukania opakowań, nie wywozu śmieci.
                      • madzioreck Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:44
                        No ale w ogólnej świadomości to się wszystko łączy, tak jak napisałam wyżej. Dotąd się ciepało do jednego pojemnika, płaciło 5 zeta od osoby i z głowy. Teraz trzeba zapłacić ponad dwa razy tyle, bambetle w kuchni składować i jeszcze bawić się w mycie. No ja przepraszam, ale tak to wygląda, nawet, jeśli jest to słuszne, ekologiczne i tak dalej.
                        • kis-moho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:48
                          To ja ogólnej świadomości nie rozumiem :o) poza ceną, bo to boli. Z tym, że śmieci kosztują - trzeba je wywieźć, ogarnąć, sensownie składowac, najlepiej tak żeby były niewidoczne. Czy to kosztuje tyle, ile kiedyś, czy raczej tyle ile teraz to już nie wiem. Ale za darmo się nie zrobi.
                          • pinupgirl_dg Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 16:08
                            > To ja ogólnej świadomości nie rozumiem :o)

                            Ja też nie rozumiem :(. Naprawdę czasami łapię się za głowę, gdy czytam opinie. Nie twierdzę, że sytuacja jest idealna, ale na pewno nie będzie lepsza, gdy ludzie mają takie podejście. Nasze władze państwe i gminne w końcu wybieramy my sami.
                            Dziwię się tylko, że w innych wątkach takiego parcia na oszczędzanie nie widzę...
                      • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 16:32
                        is-moho napisała:

                        > Szarsz, mówię o cenie plukania opakowań, nie wywozu śmieci.

                        Ja wiem. Ale jeśli to płukanie masz dorzucić do czterokrotnego (TAK!!!) wzrostu cen w ciągu pół roku, to to ludzi wkurza. Płacili i nie segregowali, nie myli śmieci, nie płukali. A dziś? Ja powinnam płacić 80 złotych miesięcznie, jeśli wspólnota nie będzie segregować, to 120. Naprawdę mało śmieszne.
                    • kis-moho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:41
                      No ale masz pomysł jak zmienić tą wielką konsumpcję? To trochę jak z dziećmi w Afryce - skoro głodują, to czy opłaca się u nas dofinansowywac obiady w szkołach?
                      • besame.mucho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:48
                        > No ale masz pomysł jak zmienić tą wielką konsumpcję?

                        Ja bym miała jeden - wprowadzić prawo ograniczające kompletnie kretyńskie opakowania. Ile razy kupuję pilnik do paznokci, małą żarówkę czy inny drobiazg, to mnie krew zalewa, że to małe coś jest opakowane w wielki kawał plastiku, w którym zmieściłoby się takich rzeczy co najmniej 10. Podobnie z kremami, które mają mnie oszukać, że są olbrzymie, a nie dziesięciogramowe, więc są w wielkim plastikowym opakowaniu, w którym zmieściłyby się cztery porcje tego kremu. I tak dalej. No ale wiadomo, że świata się z dnia na dzień nie zmieni, a śmieci segregować można :).
                        • kis-moho Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:52
                          Dokładnie o to mi chodzi. Śmieci i tak trzeba ogarnąć, można to przynajmniej robić sensownie.
                          Mi strasznie przeszkadza ilość elektroniki, której mamy mnóstwo i która jest relatywnie tania. Te wszystkie wymieniane co i raz na nowe lapki, kindle, telefony...
                          • filoruska Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 02.07.13, 23:58
                            Zużyte telefony można sprzedać. Są specjalistyczne firmy skupujące takie telefony nawet na sztuki. Można też pytać w serwisach telefonów, czy nie chcą na części. Teraz sprzedaję cały karton (służbowo) i pan się ucieszył ze starszych modeli, bo będzie miał dawców części, których już nie ma na rynku.
                        • madzioreck Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 00:09
                          > Ja bym miała jeden - wprowadzić prawo ograniczające kompletnie kretyńskie opako
                          > wania.

                          Mnie rozwalają opakowania od serów topionych Hochland w plasterkach. Mały kawałek sera w opakowaniu, a oprócz tego każdy plasterek zafoliowany...
                      • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 16:50
                        kis-moho napisała:

                        > No ale masz pomysł jak zmienić tą wielką konsumpcję?

                        No właśnie. Ale to jest realny problem, a nie to, czy wezmę cztery woreczki tygodniowo z warzywniaka, czy osiem. Szukałam nawet kiedyś rozliczenia, ile śmieci i zanieczyszczeń produkują gospodarstwa domowe vs przemysł (konsumpcja). Ale nie znalazłam.

                        Ale moim zdaniem tak naprawdę ekologiczna jest tylko bieda. Bieda nie wyrzuca tylko używa po raz drugi i trzeci. W naszym przypadku...


                        A. Segreguję śmieci. Zakupy z supermarketu pakuję do kartonu. Ale jakoś nie mam przekonania, że to super ważne i efektywne. Już ważniejsze jest dla mnie było przy remoncie domu użycie naturalnych materiałów, drewna, szkła, stali, kamienia, a nie plastiku. Ważniejsze jest używanie komputera przez 8 lat, a nie co dwa wymiana na nowy. Nie używam żarówek energooszczędnych, a te, które gdzieś tam dostałam, utylizuję jak trzeba. Tylko pieluch używałam jednorazowych. Ekologia ekologią, ale prania dziecięcej kupy nie zdzierżę ;)
                        • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 16:58
                          Jak zwykle za szybko mi się wysłało :)

                          Ja się po prostu boję ciężkiej chemii, metali ciężkich, odpadów organicznych itd.
                          • turzyca Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 21:03
                            > Ja się po prostu boję ciężkiej chemii, metali ciężkich, odpadów organicznych it
                            > d.

                            Przy produkcji pradu w Polsce spala sie wegiel, przy okazji wyrzucajac w powietrze rtec z tego wegla. Co bardziej wplywa na nasze zycie - rtec w zarowce energooszczednej (odzyskiwana, jesli zarowke sie prawidlowo zutylizuje) czy rtec w powietrzu, ktora trafila tam podczas produkcji pradu? Serio pytam, nie retorycznie.
                            • dar61 mentalność rtęciowo żarówkowa 03.07.13, 21:50
                              {Turzyca):

                              ... Ja się po prostu boję ciężkiej chemii, metali ciężkich ...

                              Też bym się bał, ale tylko gdybym mieszkał tuż obok wytwórcy takich produktów.
                              Związki metali ciężkich, recyklowane w produktach, nie grożą. Chyba żeby tę klasyczną pastylkową bateryjkę wyrzucać - ona skazi kilka mp3 gleby, potem wodę podskórną.

                              ... odpadów organicznych itd. ...

                              ?
                              Tysiące lat ludzie swe odpady organiczne utylizowali bez kłopotu, zasilając nimi uprawy rolne, polne + ogrodowe. Inni - chowali swych zmarłych w podłogach swych chat/ spalali. Słowianie zmarłych umieszczali nad ziemią - stąd okresowy brak dziś znalezisk ich szkieletów, np. z okresu wędrówek ludów do V w. ne.
                              Dziś są znane tzw. suche ubikacje, ekologiczne do kwadratu, łączące kompostownik z ustępem.
                              Nie ma w tym wielkich zagrożeń [jeśli np. zdławi się trychinozę w zarodku].

                              ... Przy produkcji pradu w Polsce spala sie wegiel, przy okazji wyrzucajac w powietrze rtec z tego wegla. Co bardziej wplywa na nasze zycie - rtec w zarowce energooszczednej (odzyskiwana, jesli zarowke sie prawidlowo zutylizuje) czy rtec w powietrzu, ktora trafila tam podczas produkcji pradu? Serio pytam, nie retorycznie.

                              Są znane technologie zgazowywania węgla podziemne, też inne, w jakich mamy znikome emisje zanieczyszczeń po spalaniu [płukanki i sedymentacje spalin ku gipsom itd.]. Czas niekrótki chyba jednak minie, kiedy zgodzimy się na sposoby tak kosztowne na rachunku za energię.
                              Dziś mało kto rozumie/ godzi się na sumaryczny koszt produkcji energii, wliczający koszt utylizacji odpadów tej produkcji, też opłaty za tzw. korzystanie ze środowiska [opłaty za emisje]. Koszt transportu 1 kg ciała ludzkiego poprzez transporter ważący 1 tonę - pomijam, co mam zadrażniać niektóre z Was/ z nas...

                              Rtęć? Ta w świetlówkach energooszczędnych?
                              Zachwalam {Turzycy} przeskoczyć ten etap i użyć oświetlenia z diod [LED]. Po drodze zatrzymać się na dłużej przy ściemniaczach dla żarników halogenowych [nisko- i wysokonapięciowych].
                              Myśmy zbili takimi swe koszty oświetlenia bardzo. Mamy ściemniane oświetlenie praktycznie wszędzie, też przy lampkach stołowych i nocnych.
                              Wczoraj miałem z tym drobny kłopot - chciałem sprawdzić zmontowany ściemniacz na przewodzie przedłużacza, szykowany dla znajomej - i długo szukałem lampki w domu na żarówkę klasyczną [i wysokonapięciową halogenową] :-)

                              Pojawiłyby się w mej pisaninie jeszcze inne wątki oszczędnościowo-odpadowe, ale u Staniczanek zwyczajem jest zwięzłość, czemu muszę się, choć z oporem, poddać.

                              Poddał się, już szykując się do zakażania podziwem technologii szarej wody
                              Dar61
                              • szarsz Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 04.07.13, 11:12
                                > Związki metali ciężkich, recyklowane w produktach, nie grożą. Chyba żeby tę kla
                                > syczną pastylkową bateryjkę wyrzucać - ona skazi kilka mp3 gleby, potem wodę po
                                > dskórną.

                                za ilu swoich sąsiadów gwarantujesz, że tego nie robią?

                                > Tysiące lat ludzie swe odpady organiczne utylizowali bez kłopotu

                                Jestem chemikiem, użyłam skrótu myślowego :)
                                Nie chodzi mi o ludzkie czy zwierzęce odpady organiczne. Chodzi mi o odpady przemysłu chemicznego, w tym rozpuszczalniki organiczne.
                                • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 04.07.13, 12:17
                                  > za ilu swoich sąsiadów gwarantujesz, że tego nie robią?

                                  No i właśnie o tym jest ten wątek... niewiedza niewiedzą, ale sporo ludzi uważa ograniczenie prawa do robienia ze śmieciami, co im się podoba, jako zamach na swoją wolność. I jeśli nikt ich nie będzie pilnował, będą robili, jak uważają, a może nawet na przekór.

                                  BTW przez całe swoje życie nie stłukłam ani jednej żarówki, termometrów za to, niestety, kilka. Jednak żarówka w obudowie ma chyba większe szansę, niż termometr strzepywany spoconą, rozgorączkowaną dłonią.
                                  • dar61 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 05.07.13, 10:14
                                    {Pinupgirl_dg} ad sąsiadów:

                                    ... sporo ludzi uważa ograniczenie prawa do robienia ze śmieciami, co im się podoba, jako zamach na swoją wolność. I jeśli nikt ich nie będzie pilnował, będą robili, jak uważają, a może nawet na przekór ...

                                    Działa [w PL] tylko przykład - i finansowy bicz.
                                    Opowiadał mi sąsiad i kolega z pracy, ze kiedy kilkanaście lat przedtem on namawiał sąsiadów na uporządkowanie wspólne otoczenia domu [osada śródleśna], to odzew był znikomy. Znajomek złożył na swym majdanie podokiennym ogródek, sliczny nad podziw. Dziesięć lat potem sąsiedzi - bez namów - ogródki takie pozakładali także, pojawiła się ściana zieleni przed ich domem szeregowcem.
                                    Nie mogli tak od razu?
                                    Z kolei w powstałych tam współnotach mieszkaniowych, jesli jeden z druga - przegłosowani w decyzjach opłat za odpady - staną okoniem i skażą swym niesortem sortowane odpady pozostałych ziomków ze wspólnoty, to jest prosta droga do wykluczenia tego kogoś ze wspólnoty.
                                    Wspólnota śmieciowa ogólnokrajowa chyba będzie miała u nas swe wzloty i upadki.
                                    I chyba bardziej po stronie przetwórców odpadów, odbiorców odpadów.
                                    W poprzednim stanie prawnym przyjeżdżał wóz po odbiór odpadów i pan Stasio brał do ręki dychę, by wywiózł wór odpadu bez umowy. Wór taki - i innych sto - lądował po drodze gdzieś w lasku, bo do składowiska była droga przez pół województwa.
                                    W lesie, który często zwiedzam, kilka okolicznych zakładów naprawy aut pozostawiło swe śmieci. Góry śmieci. Ciekawe, czy nadal tak one będą zmniejszać koszty, żywić panów Stachów.

                                    W Polsce jest głęboka i wychwalana powszechnie tradycja sobiepaństwa, oporu dla oporu.

                                    Dar61
                                    • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 05.07.13, 11:19
                                      > W Polsce jest głęboka i wychwalana powszechnie tradycja sobiepaństwa, oporu dla
                                      > oporu.

                                      O to, to ;).
                                      Wiele rzeczy rozumiem, faktycznie, z ustawą jest bałagan, faktycznie, ceny skoczyły w górę (u mnie dwukrotnie, ale za to jeszcze łatwiej i lepiej teraz mi się segreguje, więc coś za coś). Ale robienie z opłukania kubeczka wyzwania pod siły dorosłej osoby nie rozumiem.
                                      • jolunia01 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 10.07.13, 10:34
                                        pinupgirl_dg napisała:


                                        > Wiele rzeczy rozumiem, faktycznie, z ustawą jest bałagan,...

                                        Z ustawą nie ma bałaganu. Bajzel totalny jest z jej stosowaniem. Dzisiaj już 10 dzień lipca, od 10 dni "produkuję" miejskie odpady, których nie mam gdzie wyrzucić. Firma, która "wygrała" przetarg na odbiór odpadów ma w doopie pojedynczych "producentów", bo nie wyrabia się z odbiorem z dużych nieruchomości, nie ma ludzi i sprzętu, ani pojemników, bo do dzisiaj nie dostarczyła kubła. Wczoraj zabrała ode mnie "miejskie" (bo przecież nie moje) śmieci koleżanka, u której wywozi ktoś inny, bo chyba by mi się robactwo zalęgło.
                                        • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 10.07.13, 11:07
                                          > Z ustawą nie ma bałaganu. Bajzel totalny jest z jej stosowaniem.

                                          Skrót myślowy, chodziło mi o realizację. W moim mieście akurat jest to w sumie lepiej zorganizowane, niż przed.
                                        • jolunia01 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 17.07.13, 23:20
                                          Sytuacja się nie zmieniła. Dziś17 lipca, pojemników nie mamy nadal. Nagabywane "miasto" twierdzi, że nałoży kary finansowe na firmę, która nie wywiązuje się z obowiązków, ta firma udziela telefonicznie informacji, że pojemniki jadą i bedą, ale pewnie dopiero w sierpniu, teraz - podobno - pracownicy dostarczają duże worki; niestety nie wiem gdzie, bo w całej okolicy nikt ich nie widział. Przedwczoraj razem z sąsiadami kupiliśmy wory na gruz budowlany (bo mocne), zapakowaliśmy miejskie śmieci zalegające na naszych podwórkach i wystawiliśmy na miejską ulicę. Dzisiaj stały nadal. Jutro wyjeżdżam, więc nie będę musiała na to patrzeć. Szczury już widziałam.
                                          • jolunia01 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 02.08.13, 23:17
                                            jolunia01 napisała:

                                            > ... Przedwczoraj razem z sąsiadami kupiliśmy wory na gruz budowlany (bo mocne),
                                            > zapakowaliśmy miejskie śmieci zalegające na naszych podwórkach i wystawiliśmy
                                            > na miejską ulicę. ...

                                            Sąsiadka doniosła, że 26 lipca wreszcie śmieci zostały zabrane z ulicy, a nam dostarczono pojemnik. Jeden. W "moim" mieście śmieci z posesji wielorodzinnych powinny być odbierane co najmniej dwa razy w tygodniu - przynajmniej tak napisane jest w broszurce, którą UM wydrukował, żebyśmy wiedzieli, jak nam będzie dobrze po reformie. Od podstawienia pojemnika minął tydzień - śmieci zaczynają z niego wychodzić, a i tak dzięki temu, że kilka osób jest "wyjechanych" śmieci jest mniej. Jakoś nie widzę pozytywnych skutków reformy. Za to dostaliśmy indywidualne numery kont do płacenia za wywóz śmieci. W poniedziałek pójdę złożyć na piśmie odmowę płacenia za niezrealizowane usługi.
                                      • madzioreck Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 18.07.13, 21:01
                                        faktycznie, ceny skoc
                                        > zyły w górę (u mnie dwukrotnie, ale za to jeszcze łatwiej i lepiej teraz mi się
                                        > segreguje, więc coś za coś). Ale robienie z opłukania kubeczka wyzwania pod si
                                        > ły dorosłej osoby nie rozumiem.

                                        A mnie dziwi co innego: w naszym wygodnickim świecie, gdzie potrafimy skrytykować sklep, bo trzeba na coś kliknąć trzy razy, zamiast raz, i już kłopot że hoho i niewygodnie z własnego fotela robić zakupy (przykłady można mnożyć), nagle nikomu nie przeszkadza zawalanie sobie kuchni dodatkowymi pojemnikami/torbami/koszami i mycie dodatkowych bambetli. W świecie, gdzie co chwilęm zarzucamy, że drogo, za drogo, no skąd te ceny i nikt nie chce zrozumieć, skąd się pewne koszty biorą, tu nagle nikomu nie przeszkadza ponad dwukrotny wzrost ceny i każdy wie, że przecież za darmo się nie da. Naprawdę mnie to niesamowicie dziwi...

                                        Nawiasem mówiąc, mamy 18 lipca, a pojemników do segregacji ani widu, ani słychu. A kasa zapłacona już po nowemu :)
                                        • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 19.07.13, 13:06
                                          > A mnie dziwi co innego: w naszym wygodnickim świecie, gdzie potrafimy skrytykować
                                          > sklep, bo trzeba na coś kliknąć trzy razy, zamiast raz, i już kłopot że hoho
                                          > i niewygodnie z własnego fotela robić zakupy (przykłady można mnożyć), nagle
                                          > nikomu nie przeszkadza zawalanie sobie kuchni dodatkowymi pojemnikami/torbami/
                                          > koszami i mycie dodatkowych bambetli. W świecie, gdzie co chwilęm zarzucamy, że drogo,
                                          > za drogo, no skąd te ceny i nikt nie chce zrozumieć, skąd się pewne koszty biorą, tu
                                          > nagle nikomu nie przeszkadza ponad dwukrotny wzrost ceny i każdy wie, że przecież
                                          > za darmo się nie da. Naprawdę mnie to niesamowicie dziwi...

                                          Aaaa, no to stąd nieporozumienie. Bo ja jakoś mało narzekam na sklepy i ceny, przechodzę nad słowami do czynów i nie kupuję, jak mi sklep czy cena nie podpasuje. Uważam to wręcz za filtr konieczności zakupów, jak moje lenistwo przeważa, to znaczy, że jednak danej rzeczy nie potrzebuję ;). Natomiast w moim mieście ceny wywozu śmieci uważam wciąż za bardzo przyzwoite, segreguję śmieci od dawna i nie widzę w tym specjalnego kłopotu. Kwestia przyzwyczajenia. Jak ktoś cały czas kupuje netowo, to te dwa kliknięcia więcej, niż się przyzwyczaił, mogą go denerwować, jak ktoś do tej pory śmieci segregował co najwyżej na palne i niepalne, to też rozumiem, że na początku może być trudno, ale to wchodzi w krew.
                                          • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 19.07.13, 13:25
                                            Aha, dodam od siebie, że nawet najpiękniejszy stanik mi się znudzi nie dalej, jak po tygodniu, a czyste powietrze, woda i gleba mi raczej nigdy nie zbrzydną, więc mam więcej motywacji do wyciągania zszywek z gazet, niż do zakupów. Po prostu bardziej mi na tym zależy, niż np. na nowym staniku czy kosmetykach, zdecydowanie. Rozumiem, że nie każdy musi mój pogląd podzielać i może nie segregować, ma do tego święte prawo. Ale ludzie tak opisują trudy segregacji, że aż się zastanawiam skąd we mnie te pokłady cierpliwości i pracowitości, nigdy bym się o to nie podejrzewała ;).
                                            • maggianna Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 20.07.13, 12:29
                                              Ale ludzie tak opisują trudy segregacji, że aż się za
                                              > stanawiam skąd we mnie te pokłady cierpliwości i pracowitości, nigdy bym się o
                                              > to nie podejrzewała ;).

                                              Pomijając fakt ze u mnie w śmietniku nic sie nie zmieniło, to segregacja nie dla wszystkich jest prosta - mam bardzo mała kuchnie, śmietnik jest w wąskiej szafce wiec u mine wszystkie segregowane śmieci leżą w przedpokoju - nie wyglada to dobrze. Poza tym Twoje pokłady cierpliwości i pracowitości najwyraźniej wynikają z nadmiaru wolnego czasu - ja w domu głownie śpię wiec wolne 15 min wole poświęcić na czytanie książki niz wyciąganie zszywek :-)
                                              • pinupgirl_dg Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 20.07.13, 16:26
                                                > Poza tym Twoje pokłady cierpliwości i pracowitości najwyraźniej wynikają
                                                > z nadmiaru wolnego czasu - ja w domu głownie śpię wiec wolne 15 min wole
                                                > poświęcić na czytanie książki niz wyciąganie zszywek :-)

                                                Skoro mogę poświęcić czas na gadanie o koronkach i układzie szwów, to mogę i kubeczek wrzucić osobno. Za to na czytanie większości książek czasu mi naprawdę szkoda, ale umiem sobie darować nieprzyjemne komentarze pod adresem miłośników literatury. Jeśli nie chcesz segregować, nie musisz, nikt nikomu pistoletu do głowy nie przykłada.
                                              • anulla1974 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 21.07.13, 09:50
                                                Maggianna Twoja kuchnia w porównaniu do mojej jest wielka :)
                                                Nie mam absolutnie miejsca na żaden dodatkowy pojemnik, torbę czy cokolwiek.
                                                A w śmietniku stoją dalej te 2 pojemniki co wcześniej i jak na razie nic nie wiadomo co z pojemnikami do segregacji. A opłaty już po nowemu.
                                                • maggianna Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 21.07.13, 11:08
                                                  No wlasnie, a mam kolegę którego kuchnia jest wnęką w przedpokoju - ale niektórym w tym wątku trudno sobie wyobrazic ze na 50 metrach segregacja moze byc trudna i wymaga pomysłu i czasu i ze nie u każdego proste rozwiazanie czyli np dodatkowe kosze jest możliwe do spełnienia.
                                                  U mnie (jak juz postawią kosze) jedyna opcja bedzie codzienne wyniesienie śmieci.
                                                  • miss-alchemist Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 21.07.13, 12:47
                                                    50 metrów to mega przestrzeń, spróbuj tej sztuczki na 38 metrach, do tego zagraconych rzeczami poprzedniego lokatora ;) Kuchnię mam mikroskopijną, mowy nie ma o dodatkowych koszach na śmieci. Plastiki wrzucam do materiałowej torby, tak samo szkło (mój tż generuje nieprawdopodobne ilości pustych butelek bezzwrotnych, więc w sumie mi wszystko jedno, czy są porozkładane po całym mieszkaniu, czy zawalają kuchnię w jednym miejscu), a wyrzuca się, jak już się o to potykamy ;). Ale więcej segregować mi się nie chce, płacę tak czy siak za niesegregowane, a przy śmietniku osobny kosz jest tylko na plastik i na szkło, nie ma nic na inne materiały. A biegać po osiedlu i szukać kosza na puszki od kociego żarcia nie będę (i jeszcze te puszki myć... no sorry, dla mnie tłumaczenia, że to szybkie mycie jednej puszki to żaden problem są bez sensu, bo tu dochodzi druga puszka, kubeczek po jogurcie, pudełko po maśle i tak krok po kroku robi się z tego potężne zmywanie, a ja zmywać nienawidzę), tak samo kosza na makulaturę, bo tego również w pobliżu nie mam. Ogólnie uważam, że za sprawę wzięto się od d... strony, na pewno nie żeby zachęcić do segregacji, ale żeby od obywatela jak największe pieniądze wydrzeć gdzie tylko można. Zawsze takie zachowanie władz budzi u ludzi wkurzenie i postawę przekorną. I wtedy faktycznie nie segregują, bo nie. Co są zwyczajnie, po ludzku wkurzeni.
                                  • dar61 ad Tłukliwość rtęciowo żarówkowa 05.07.13, 10:30
                                    A miałem tam powyżej adremować o stłuczce ;-)

                                    {Pinupgirl_dg}:

                                    ... przez całe swoje życie nie stłukłam ani jednej żarówki, termometrów za to, niestety, kilka. Jednak żarówka w obudowie ma chyba większe szansę, niż ...

                                    Rasowy domowy warsztatowiec, niżej podpisany, stłukł kilka rtęciówek-świetlówek nowomodnych, umieszczonych w niby bezpiecznej obudowie lamki warsztatowej, takiej na przedłużaczu. Bo lampka mu się omskła [trzy crashe w pół roku]. Wnerwiony, następną kupił w wersji led, nareszcie bez kabla. Tę - chapsnął mu jego Rodziciel, zakochawszy się w nowym, jakże przydatnym do szukania czegoś pod szafką, modelu. Bo poprzedni model - też na ledy, ale z korbką do podładowywania akumulatorka, wymagał kręciołkowania korbką...

                                    Ostatni stłuczony u nas w domu termometr rtęciowy? Ze 2 dekady lat temu. Angina, gorączka, jako żywo z opisu u {P._dg}.
                                    Nie licząc tej menzurki z rtęcią, wylanej ręką D61 w czas ćwiczeń studenckich do laboratoryjnego zlewu. Zebranej potem megapipetą, prawie co do kropli, z syfonu tego zlewu.

                                    Dar61
                                • dar61 Re: mentalność rtęciowo żarówkowa 05.07.13, 10:55
                                  {Szarsz}:

                                  ... Jestem chemikiem, użyłam skrótu myślowego :)
                                  Nie chodzi mi o ludzkie czy zwierzęce odpady organiczne. Chodzi mi o odpady przemysłu chemicznego, w tym rozpuszczalniki organiczne ...


                                  Przepraszam za mieszanie osób i wypowiedzi.
                                  Rzeczywiście, w wersji przemysłowej, wymogiem powinno być egzekwowanie - podatkami i kontrolą - stosowanie obiegu zamkniętego użycia nie tylko wody, ale i chemii.
                                  Od lat mnie dziwiła społeczna i państwowa zgoda na zakładanie tzw. mogilników, gromadzących też odpoady produkcji farb i rozpuszczalników.
                                  Chyba dziś ich - prócz tych dla odpadów promieniotwórczych - zakładać nie wolno w UE? Eksport odpadów do Afryki etc. pomijam, to degeneracja przepisów.

                                  Osobiście nie pałam nienawiścią do każdego potencjalnie kancerognnego rozpuszczalnika i chemii ogrodowej, byle człek chronił toto przed dziećmi, kupował rozumnie zabawki berbeciom w lizalnym dziecka stadium.
                                  Hołubię swą butelkę z ksenonem-acetonem, niejedno ona odplamiła, niejeden plastik pozwoliła skleić.
                                  Ale kiedy 2 lata temu szlifować mi przyszło nasz płot ze starej farby przy malowaniu, to nie pamiętałem, czy to ołowiowa farba była, gdym ją naście lat temu tam kładł. Na twarz maskę teraz kładłem, ale co w glebę wpadło, to wpadło...
                            • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 04.07.13, 11:10
                              > rze rtec z tego wegla. Co bardziej wplywa na nasze zycie - rtec w zarowce energ
                              > ooszczednej (odzyskiwana, jesli zarowke sie prawidlowo zutylizuje) czy rtec w p
                              > owietrzu, ktora trafila tam podczas produkcji pradu?

                              W działającej świetlówce (w banieczce szklanej) jest kilka, 4 - 5 mg par rtęci. Ja mam ośmioletniego syna, który już mi kilka żarówek stłukł, na szczęście zwykłych. No bo co z tego, że w domu NIE WOLNO grać w piłkę, jak rzucił poduszką i poleciało w lampę. 4 miligramy par rtęci rozprzestrzeniające się natychmiast w pokoju dość znacznie przekracza "normę" (0.1 mg/m3), a przecież mam jeszcze drugie, młodsze dziecko.
                              Była histeria dotycząca CIEKŁEJ rtęci z rozbitych termometrów, ciekłej rtęci, która wcale tak chętnie nie paruje i którą jest znacznie łatwiej zutylizować. I nie wolno rtęciowych termometrów sprzedawać. A świetlówki się poleca. Nie kumam tego.


                              Natomiast danych, ile rtęci mniej trafi do środowiska dzięki świetlówkom nie znam i nie są takie łatwe do uzyskania. Bo oprócz różnicy w bezpośrednim poborze prądu trzeba by także wziąć pod uwagę produkcję i utylizację świetlówki vs innych źródeł światła, nie? No i kolejny aspekt: jaki procent świetlówek jest utylizowanych zgodnie z przeznaczeniem? W skali europy?
                              • turzyca Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 04.07.13, 14:31
                                > Ja mam ośmioletniego syna, który już mi kilka żarówek stłukł, na szczęście zwy
                                > kłych.

                                Moze w takiej sytuacji warto skorzystac z rady Dar61 i faktycznie przejsc od razu na LEDy? Musze przyznac, ze proLEDowej manii mojego chlopa w naszym mieszkaniu nie widac, ze nie mamy zwyklych zarowek tylko ledowe zorientowalam sie dopiero, gdy szukalam zarowki do nowej lampki i odkrylam, ze w szafce sa tylko ledy.

                                > Była histeria dotycząca CIEKŁEJ rtęci z rozbitych termometrów, ciekłej rtęci, k
                                > tóra wcale tak chętnie nie paruje i którą jest znacznie łatwiej zutylizować. I
                                > nie wolno rtęciowych termometrów sprzedawać.

                                Ile osob sprzatalo termometr odkurzaczem, no ile? Bo ja wytlumaczylam co najmniej pieciu, ze tego pod zadnym pozorem nie mozna robic.
                                A zeby uzupelnic statystyke w ciagu ostatnich kilku lat przed wejsciem w zycie zakazu zalatwilismy w domu rodzinnym - 4 dorosle osoby, zadnych dzieci - w sumie 6 termometrow. Ok, to byla jakas czarna seria, ale gdybysmy nie mieli odruchu, ze rtec to sie sprzata na szufelke, to bysmy sobie tych szesc termometrow radosnie rozpylali w powietrzu.


                                4 miligramy par rtęci rozprzestrzeniające się natychmiast w
                                > pokoju dość znacznie przekracza "normę" (0.1 mg/m3),

                                Wniosek z tego, ze swietlowki nalezy montowac w pokojach o powierzchni co najmniej 20 m². ;)

                                Bo oprócz różnicy w bezpośrednim poborze
                                > prądu trzeba by także wziąć pod uwagę produkcję i utylizację świetlówki vs inny
                                > ch źródeł światła, nie?

                                Na niemieckiej wiki jest zestawienie 11W-swietlowki kontra 60 W zarowka: de.wikipedia.org/wiki/Kompaktleuchtstofflampe#Energiebilanz
                                Swietlowka zuzywa na 1000 h 99MJ energii, zarowka 540. Po czym zarowke trzeba wymienic, a swietlowka ma jeszcze 9000 h pracy. Koszt wyprodukowania zarowki to 1 MJ, swietlowki 12 MJ. Tyle ze naprawde energochlonna jest nie produkcja tylko dystrybucja, ktora w obydwu przypadkach zzera 52 MJ. A ze w gospodarstwach pozbawionych szalejacych chlopcow ;) jedna swietlowka wytrzymuje tyle, co 10 zarowek, to nawet doliczajac koszty recyclingu, ktorych w wiki nie ma, a ktorych nie chce mi sie teraz szukac, wychodzi na to, ze swietlowki sa znacznie mniej pradozerne.

                                > Natomiast danych, ile rtęci mniej trafi do środowiska dzięki świetlówkom nie zn
                                > am i nie są takie łatwe do uzyskania.

                                Mysle, ze bilans w ogole nie jest prosty. Ja akurat pomyslalam o rteci w paliwach kopalnianych, bo o tym ostatnio czytalam, ale zeby zestawic bilans, to trzeba uwzglednic jeszcze tysiace rzeczy. Tego sie nie robi w pol godziny i oczekuje sie proporcjonalnego wynagrodzenia.
                              • turzyca Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 08.07.13, 20:00
                                szarsz napisała:

                                > > rze rtec z tego wegla. Co bardziej wplywa na nasze zycie - rtec w zarowce
                                > energ
                                > > ooszczednej (odzyskiwana, jesli zarowke sie prawidlowo zutylizuje) czy r
                                > tec w p
                                > > owietrzu, ktora trafila tam podczas produkcji pradu?
                                >
                                > W działającej świetlówce (w banieczce szklanej) jest kilka, 4 - 5 mg par rtęci.
                                > Ja mam ośmioletniego syna, który już mi kilka żarówek stłukł, na szczęście zwy
                                > kłych. No bo co z tego, że w domu NIE WOLNO grać w piłkę, jak rzucił poduszką i
                                > poleciało w lampę. 4 miligramy par rtęci rozprzestrzeniające się natychmiast w
                                > pokoju dość znacznie przekracza "normę" (0.1 mg/m3), a przecież mam jeszcze dr
                                > ugie, młodsze dziecko.
                                [...]
                                > Natomiast danych, ile rtęci mniej trafi do środowiska dzięki świetlówkom nie zn
                                > am i nie są takie łatwe do uzyskania. Bo oprócz różnicy w bezpośrednim poborze
                                > prądu trzeba by także wziąć pod uwagę produkcję i utylizację świetlówki vs inny
                                > ch źródeł światła, nie? No i kolejny aspekt: jaki procent świetlówek jest utyli
                                > zowanych zgodnie z przeznaczeniem? W skali europy?


                                Nie ma to jak sobie samej odpowiedziec na pytania. I Tobie przy okazji tez. :)
                                O tu: de.wikipedia.org/wiki/Kompaktleuchtstofflampe#Quecksilber-Emissionen
                                pisza, ze wg norm EU moze byc max. 3,5 mg rteci na zarowke, a ponizej 30W (czyli wiekszosc zarowek domowych) tylko 2,5 mg rteci. A sa firmy, ktore maja ponizej 1,5 mg rteci. Powinny podawac na opakowaniach, wiec mozna sobie w trakcie zakupow wybierac pod tym katem. I w dodatku czesc uzywa amalgamatow, co oznacza, ze przy zbiciu zimnej zarowki rtec sie nie uwalnia.
                                Pisza tez, ze jesli zbije nam sie swietlowka rozpylajaca pary rteci (czyli starszego typu lub wlaczona), to nalezy wietrzyc pomieszczenie przez 15-30 minut wyprowadzajac z niego istoty zywe, sprzatac w gumowych rekawiczkach (caly czas wietrzac), zbierajac np. za pomoca tekturki (a z dywanu tasma), a na koniec wlozyc do sloika ze szczelna nakretka i odwiezc do odpowiedniego punktu.

                                I pisza, ze w Niemczech swietlowka rekompensuje sie pod katem rteci po 5 000 godzinach pracy. A pracuje dwa razy dluzej. W Polsce mamy znacznie wiekszy udzial wegla w produkcji pradu, wiec podejrzewam, ze u nas ten bilans wyrownuje sie znacznie szybciej.
                                • miss-alchemist Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 10.07.13, 12:56
                                  > I pisza, ze w Niemczech swietlowka rekompensuje sie pod katem rteci po 5 000 go
                                  > dzinach pracy. A pracuje dwa razy dluzej. W Polsce mamy znacznie wiekszy udzial
                                  > wegla w produkcji pradu, wiec podejrzewam, ze u nas ten bilans wyrownuje sie z
                                  > nacznie szybciej.

                                  Do kosztów świetlówek należałoby jeszcze doliczyć koszty leczenia chorób oczu i korygowania wad wzroku. O ile migotanie i efekt stroboskopowy można wyeliminować poprzez zastosowanie świetlówek migoczących w przeciwfazie, to widmo światła z świetlówki zawsze pozostanie nieciągłe, przez co nienaturalne i męczące dla oka ludzkiego, już nie mówiąc o barwie światła. Póki co, żarówki są jedynym źródłem sztucznego światła, którego widmo oraz barwa są zbliżone do światła słonecznego. Przy LEDach jest dużo lepiej niż przy świetlówkach, chociaż filtry nakładane do osiągania odpowiedniej barwy mogą być równie toksyczne jak rtęć (ale nie wiem, czy obecnie nie używa się materiałów bezpiecznych dla środowiska). Zresztą, świetlówka to nie tylko rtęć, to także inne materiały, m.in. plastik. Żarówka to kawałek szkła, kawałek metalu i wolframowy drucik. LED to kawałek krzemu.

                                  Największym minusem LEDów jest z kolei to, że ich światło jest kierunkowe, nie rozproszone, przez co też może być nienaturalne dla człowieka. Ale nowe żarówki LEDowe najczęściej składają się z ogromnej liczby maleńkich LEDów skierowanych w różne strony, tylko są okrutnie drogie. Trwałość LEDów jest za to nieporównywalnie większa niż w świetlówkach, głównie dlatego, że krzem się nie zużywa i wcale nie łatwo jest zniszczyć złącze p-n w diodzie ;) Do przebicia należałoby przyłożyć naprawdę duże napięcie.
                                  • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 10.07.13, 16:08
                                    > Do kosztów świetlówek należałoby jeszcze doliczyć koszty leczenia chorób oczu i
                                    > korygowania wad wzroku.

                                    O tym to ja nawet nie piszę, bo zawsze wychodzę na wariatkę, co to jej 'normalne' światło przeszkadza. Ale nie lubię światła ze świetlówek, nie, oczy mi się męczą i głowa zaczyna boleć.
                                  • pinupgirl_dg Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 10.07.13, 18:31
                                    > Do kosztów świetlówek należałoby jeszcze doliczyć koszty leczenia chorób oczu i
                                    > korygowania wad wzroku. O ile migotanie i efekt stroboskopowy można wyeliminow
                                    > ać poprzez zastosowanie świetlówek migoczących w przeciwfazie, to widmo światła
                                    > z świetlówki zawsze pozostanie nieciągłe, przez co nienaturalne i męczące dla
                                    > oka ludzkiego

                                    Też nie lubię światła świetlówek, szczególnie starszego typu, dlatego sukcesywnie wymieniam na LEDy. Ale nie sądzę, żeby mi to szkodziło bardziej, niż nocne seanse przed kompem, najzdrowiej i najbardziej naturalnie pewnie jest iść spać z kurami, zatem czekam spokojnie aż to, co mam, się zużyje.
                                • szarsz Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 10.07.13, 16:06
                                  > Pisza tez, ze jesli zbije nam sie swietlowka rozpylajaca pary rteci (czyli star
                                  > szego typu lub wlaczona), to nalezy wietrzyc pomieszczenie przez 15-30 minut wy
                                  > prowadzajac z niego istoty zywe, sprzatac w gumowych rekawiczkach (caly czas wi
                                  > etrzac), zbierajac np. za pomoca tekturki (a z dywanu tasma), a na koniec wlozy
                                  > c do sloika ze szczelna nakretka i odwiezc do odpowiedniego punktu.

                                  No rzeczywiście. Tylko tyle? :(
                        • pinupgirl_dg Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 17:00
                          > No właśnie. Ale to jest realny problem, a nie to, czy wezmę cztery woreczki tyg
                          > odniowo z warzywniaka, czy osiem.

                          A ja nie mam nic przeciw konsumpcji. Pod warunkiem, że potem nie ląduje na wysypiskach, czy wręcz w krzakach albo lesie. Skoro opanowaliśmy przetwarzanie i bezpieczne utylizowanie odpadów, to warto z tego korzystać.
                          Sama nie kupuję prawie nic poza prostym jedzeniem, bo zwyczajnie mnie nie stać, nawet jakoś bardzo nie tęsknie za szaleństwem po galeriach handlowych, ale jak ktoś chce - dlaczego nie?
                        • pinupgirl_dg Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 17:14
                          > Już ważniejsze jest dla mnie było przy remoncie domu użycie naturalnych materiałów,
                          > drewna, szkła, stali, kamienia, a nie plastiku.

                          Aha, jestem wielką zwolenniczką tworzyw sztucznych. Z tego, co wiem, są łatwiejsze w przeróbce niż np. szkło, lżejsze (a przez to bardziej "eko" w transporcie) i tańsze. Drzewo niech sobie rośnie, niczym mi nie zawiniło. Z naturalnych materiałów wielbię chyba tylko bawełnę.
                          Nowoczesne technologię w budownictwie pozwalają również zaoszczędzić na ogrzewaniu (i oszczędnie, i ekologicznie). Nie twierdzę, że taka chata z drewna jest zła, też podobno świetnie izoluje, ale jak się tego nie ma, to chyba lepiej ocieplać styropianem, niż dogrzewać oponkami zimą.
                          Wiem, że jeden wielki remont robi większe wrażenie, niż codzienne małe kroczki, ale jak się je zsumuje przez cały rok, pomnoży przez ilość mieszkańców, to naprawdę może się okazać, że jest się o co szarpać.
              • pinupgirl_dg Re: A jeszcze mentalność ludzka dochodzi 03.07.13, 15:59
                Zgadzam sieoba, moim zdaniem to głównie kwestia mentalności. Ktoś, kto myje zęby od dziecka i jest tego nauczony, robi to praktycznie automatycznie, wiadomo, wracając o 3 rano po imprezie się może nie chcieć, ale i tak człowiek to robi, źle by się czuł bez tego. Jeśli ktoś całe życie tego nie robił, ledwo wodą przepłukał, to faktycznie może się wydawać skomplikowane, bo jak to, trzy razy dziennie, pasta i woda kosztują, a jeszcze nitki trzeba użyć!?
          • marta_monika Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 15:34
            Zgadzam sie, ze problemem jest brak edukacji i dokladnego wyjasnienia co i jak segregowac. Powinna to zrobic firma zbierajaca odpady w porozumieniu z gmina. Czytam jak myjecie pojemniczki po jogurtach i zastanawiam sie po co, bo u nas np. tego typu opakowania nie sa do recyclingu. Ani folia plastikowa (taka z kwiatow), ani nawet wiekszosc kartonowych opakowan od jajek, ani pojemniki po masle/margarynie. Pustej butelki po detergencie nie wolno wrzucic do plastikow, tak jak zadnych innych opakown po chemikaliach, nawet umytych dokladnie.
            • dar61 Separowanie dezodoro-inhalatorków 02.07.13, 20:19
              {Marta_monika}:

              ... Pustej butelki po detergencie nie wolno wrzucic do plastikow ...

              Tylko jeśli w nim jest resztka tego palnego gazu.
              Łatwo z niego wypatroszyć zwieńczenie i wydłubać składowe tam części [kulka i sprężynka, stalowe, plast-rureczka i kapturek, uszczelka z gumy]. Składniki - w [odpowiedni] kubełek.
              Wersja łatwiejsza - dziurka z boku [gwóźdź+młotek+podkładka z wycieraczki co grubszej], wypuszczenie gazu, dodepnięcie dla spłaszczenia/ zmłotkowanie.
              Łatwe, byle mieć te z pół ce[n]tnara wagi i twardą u buta podeszwę/ młotek... Całość - w [przeważający składem] kubełek.
              Sprawdzone! Na ciśnieniowych opakowaniach po lekach/ dezodorantach/ pustych plast-buteleczkach po gazie do zapalniczek.
              :-)
              • marta_monika Re: Separowanie dezodoro-inhalatorków 03.07.13, 10:09
                Palny gaz w detergencie? Czym Ty naczynia myjesz??
                U mnie pod pojeciem plastiku rozumiane sa przede wszystkim butelki po wodzie mineralnej itp. Ani butelki po szamponie, po plynie do szyb czy plynie do prania nie wolno wyrzucic do smieci plastikowych. Smieci PDD (Petits déchets dangereux) sa zbierane do specjalnych pojemnikow przy supermaketach.

                • kis-moho Re: Separowanie dezodoro-inhalatorków 03.07.13, 10:21
                  > U mnie pod pojeciem plastiku rozumiane sa przede wszystkim butelki po wodzie mi
                  > neralnej itp. Ani butelki po szamponie, po plynie do szyb czy plynie do prania
                  > nie wolno wyrzucic do smieci plastikowych.

                  To zależy, gdzie mieszkasz. U mnie plastiki = wszelkie butelki. Po wodzie, sokach, olejach, mydle, płynie do mycia podłóg, whatever. Byle nie olej samochodowy. To mocno zależy od tego, jak sortownia przerabia śmieci. Podejrzewam, że u mnie wychodzą z założenia, że i tak nie skontrolują, jak czyste są butelki, więc myją je sami. I że ludzie nie dopilnują subtelnych różnic (taka butelka jest OK, inna nie), więc biorą wszystkie.
                  • zooba Re: Separowanie dezodoro-inhalatorków 03.07.13, 13:05
                    Ja tez wole trochę na wyrost wyrzucić coś do plastików, niż do zmieszanych - w sortowni będą wiedzieć, czy to się nadaje do przerobu i z jakiego tworzywa jest zrobione. Łatwiej w tę stronę niż kazać komuś wygrzebywać ewentualne plastiki ze śmieci zwykłych.

                    Muszę się dowiedzieć, co u nas z nakrętkami od słoików (nieplastikowymi) - byłoby fajnie je gdzieś odkładać osobno.

                    Jedyny prawdziwy problem mam z gabarytami - na osiedlach były dni wystawiania takich dużych gratów, mieszkańcy domów nie mieli takiej opcji i zdaje się, że pozostaje mi załatwić samochód dostawczy i wywieźć na wysypisko (drzwi).
                    • filoruska kary finansowe za błąd w segregacji 03.07.13, 13:17
                      zooba napisała:

                      > Ja tez wole trochę na wyrost wyrzucić coś do plastików, niż do zmieszanych - w
                      > sortowni będą wiedzieć, czy to się nadaje do przerobu i z jakiego tworzywa jest
                      > zrobione. Łatwiej w tę stronę niż kazać komuś wygrzebywać ewentualne plastiki
                      > ze śmieci zwykłych.
                      Nie wiem, czy we wszystkich gminach, ale w niektórych za wrzucenie czegoś nie do tego pojemnika co trzeba jest kara finansowa i to dość wysoka. U mnie za jeden błąd miało być 5 tysięcy złotych. To jeszcze bardziej zniechęca do segregowania. Jeden sąsiad się pomyli, a karę płaci cały blok, bo odpowiedzialność jest zbiorowa.
                      • kis-moho Re: kary finansowe za błąd w segregacji 03.07.13, 13:20
                        > Nie wiem, czy we wszystkich gminach, ale w niektórych za wrzucenie czegoś nie d
                        > o tego pojemnika co trzeba jest kara finansowa i to dość wysoka. U mnie za jede
                        > n błąd miało być 5 tysięcy złotych.

                        To jest faktycznie absurdalne. Najpierw trzeba ludzi nauczyć, jak i co segregować, a nie liczyć, że pod groźbą kary nauczą się sami...
                      • zooba Re: kary finansowe za błąd w segregacji 03.07.13, 14:35
                        No coś ty...
                        U nas dotychczas po prostu nie brali worka np. z kartonem po mleku (nawet takim bez folii w środku). Czyli jeszcze jedna rzecz do umieszczenia w naszej postulowanej kampanii informacyjnej.
                • dar61 Separowanie plastiku uparte 03.07.13, 14:35
                  {Marta_monika}:
                  ... Smieci PDD (Petits déchets dangereux) sa zbierane do specjalnych pojemnikow przy supermaketach ...

                  A, rzeczywiście, zgapiłem to 'plastkowe'.
                  Ale przy okazji opisałem, jak rozkładam opakowania na czynniki pierwsze.
                  Myśmy zdeklarowali się - oczywiście - segregować odpady, ale nie będziemy umieszczać w sorcie pn. 'plastik' tylko butelek typu pet [politereftalan etylu], bo to przesada. Dla mnie wszystko, co jest tworzywem sztucznym, w sorcie 'plastik' się mieści. Mam nadzieję, że tak jak w Japonii będziemy z czasem mogli segregować kilka typów plastiku, nie jest trudne dla mnie je rozpoznać.
                  Markety u nas w PL nie wszystkie korzystały z odliczeń podatkowych za zbiórkę szkła i plastiku. W mej rodzinnej miejscowości pozostał do niedawna tylko taki jeden. Dziś żaden nie wystawia
                  przed sklep swych pojemników, pewnie zmiany w przepisach sa dla nich mało opłacalne.

                  W naszych śmieciowych indywidualnych umowach brak paragrafu o karze za zmieszanie asortymentu, ale od dziś [raczyła do nas przyjechać dziś śmieciarka na kółkach] zastanawiam się o karze za nieprawidłowy odbiór odpadów.
                  Przeżyłem dziś 1. kontakt z umową śmieciową i od razu szok - pracowicie przez nas od 2 miesięcy wysortowane plastiki odbiorca odpadów [termin pomylony, zdaje się] wsypał do zbiornika z niesortem i pojechał po kryjomu precz. Pod mą nieobecność.
                  Szykuję się właśnie do decyzji pisemnego protestu. Może jak zbierze się takich ładny stos, milościwie panująca nam Administracja Terenowa raczy wziąć firmę odbierającą pod lupę i za rok inną wybierze?

                  ... Czym Ty naczynia myjesz? ...

                  :-)
                  Które?
                  Po dezodorantach - niczym, propan-butan je sterylizuje. Kremów nie używam. Plastkowe po paście do zębów - wodą.
                  Stołowe - wrzątkiem z detergentem, a użytkowe [te do śmieci] zimną.
                  Po miodzie/ słodkościach [z własnego ogrodu] - ciepłym mlekiem. Po rybach - pieczywem - itd.
                  Psa już nie mamy, co mógłby je wylizywać ...
                  ;-)

                  d61

                  ***
                  Matula moja papierek po maśle wcierała w przedramię, ponoć skórę miała za suchą ...

                  ###
                  Przydatne stronki:
                  forum.mlingua.pl/archive/index.php/t-629.html
                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629776
    • madzioreck Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 15:49
      Segregowałam początkowo, aż zobaczyłam, że to i tak trafia do jednego wora.
      Teraz, jeśli muszę, to będę segregować, aczkolwiek, szczerze mówiąc, przy różnicy za wywóz niecałe 4zł/os., wolałabym nie zawracać sobie głowy, bo jednak w kuchni wielkości chustki do nosa każdy dodatkowy grat, który stoi na wierzchu, bo nie ma gdzie, trochę zawadza. No ale segreguję. Tymczasem od wczoraj ponoć obowiązuje nowy system, a u nas pojemników do segregowania ani widu, ani słychu.
    • maggianna Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 18:37
      U mnie prawie w centrum Warszawy nie ma nigdzie dostępnego śmietnika gdzie byłaby możliwa segregacja wiec nie segreguje śmieci. Sprawdzalam dzis i nic sie nie zmieniło nadal te same stare kontenery.
      Segregacje bardzo dobrze prowadzą u nas lokalne "nurki" wiec papier wyrzucam osobno, plastikowe butelki osobno i szkło osobno i chłopaki podjezdzaja z wozeczkami i zabierają :-)
    • szarsz Re: Segregowanie śmieci 02.07.13, 19:09
      U mnie z pewnością wszyscy zadeklarowali segregowanie, bo cena za wywóz śmieci jest porażająca, szczególnie jak się porówna z sąsiednimi gminami - znajomi mieszkający 3km ode mnie, w szeregówce, płacą niemal 3x mniej ode mnie, mieszkanki bloku...
      Ale czy ludzie segregować będą? Pewnie nie wszyscy, choć to młode osiedle i segregowało się śmieci od dawna, pojemniki mieliśmy osobne na plastik, szkło i papier i dość często się przepełniały.

      Ale już u mojej teściowej segregować nie będą, zostają zsypy.
    • dar61 Eko perpetuum 02.07.13, 20:36
      {Besame.mucho} ma wrażenie, że jesteście tą bardziej rozsądną częścią internetu.

      Oooo - wrażenie to sąsiąduje z moją pewnością prawdziwości jw. osądu.
      Ale do rzeczy:

      Moja rodzina segreguje odpady od zawsze.
      Jak tu u Was czytam, że to kłopot przy niewielkim mieszkaniu/ w bloku to [...]. Sortowaliśmy w blokach i w willi. Bo tanio to wychodziło!
      Od ładnych wielu lat nie miałem podpisanej umowy z żadnym odbiorcą odpadów. Bo właściwie ich nie było :-)
      W rodzinnym mym klanie też płacą - jak na razie - incydentalnie. Ze 3 razy rocznie, gdy wynajmują wywóz kubełka z ... popiołem.

      Dziś psioczę u nas, w opłatach za odpady, na brak zniżek za własny kompostownik. Od lipca więc strajkuję, nie koszę [u rodziców] miejskogminnych trawniczków przy zapłotowym chodniku! Nasze trawniki od lat minimalizuję w skalniaki. Planuję inwazję na trawnik pozapłotowy, by tam założyć krzewy.

      A śmieci vel surowce wtórne?
      /// Mam u siebie klasyczny kompostownik [sąsiaduję ze wspólnotą mieszkaniową, nie jestem jej członkiem z wyrachowania]/ u rodziców [willa] postawiłem kompostierek takich trzy, jeden klasyk i dwa termokompostowniki. Wszystko, co rozkładalne, tam trafia [mamy ogródki]. Liści jesienią poszukuję też u sąsiadów, niezły z liści kompost.

      /// Gałęzie [po rozdrobnieniu w 2 różnych młynkach=rębaczkach - wielka z nich pomoc + wielkie przyspieszenie rozkładu + wielkie mniejszenie objętości eks-zieloności] z drzew ogrodowych są sortowane - do młynka i do pieca [namówiłem mych staruszków, by nie demontowali pieca uniwersalnego, gdy fundowałem im piec gazowy].

      /// Z odpadków do kompostowników eliminujemy, jak zawsze, skorupy od jajek. Matula wpoiła w nas odruch merdania palcem w skorupie przy wybijaniu jajek, stąd one nie wabią żadnych insektów, kiedy po podsuszeniu są zgniatane w litrowym wiadereczku No. 1, mieszczącym sie na półce pod zlewozmywakiem. Z czasem ten zbiór jest gnieciony na piaseczek [drugim takim samym wiaderkiem wciskanym w pierwszy] i rozsypywany np. jesienią przy standardowym krojeniu ogródka w skiby.

      /// Nie liczę minipojemniczka No. 2 na zużyte [nie dające się ładować] akumulatorki paluszkowe [baterii od 20 lat już właściwie nie kupuję, prócz pastylkowych do zegarków, coc m i do nich ładowarkę].

      /// No. 3 jw. wiaderko stoi obok i zbiera wszelaki alu-odpad, umiemy wypatrzeć byle drucikową plombę wokół kiełbaskowego serka topionego ;-)

      /// U stóp zlewozmywaka mamy 3 zbiorniczki :
      - na papierzyska [>> piec],
      - na odpadki zielone [jak pora muszek drozofilowych, to zawartość często wynoszona w ogródkowy kompostownik, ale i są u nas mego pomysłu pułapki na muszki, z butelek pet odpowiednio pokrojonych];
      - szkło*+metale+plastik [kartonów t. tetrapak z zasady nie kupujemy].
      */ Jest w naszej piwniczce osobne litrowe wiadereczko na stłuczoną świetlówkę rtęciową. Żarówki - nieliczne - zwykłe, kiej się starzeją, rozdrabniam na alu+szkło+wolfram. Takoż [w imadle] eks-dezodoranty/ tatowe inhalatorkowe eksleki - na plast+alu+stal [magnesik próbnikiem], nic trudnego ;-)

      /// W ogródku stoją u nas na stałe pojemniki do wywozu odpadów, ale z nich tylko jeden jest opróżniany [u rodziców], ten z popiołem - zbiór roczny to [sic!] 3 szt. 80-litrowe popiołu.
      Mój popiół drzewny z kominka trafia do kompostownika, jeśli drewno mam liściaste, a z iglastego jest rozsypywane po sąsiednim lasku [za zgodą leśniczego, to mój kolega*].

      /// Pozostałe pojemniki u rodziców i swoje opróżniam osobiście na bieżąco [do pojemników gminnych/ składów złomu]. Tamże szkło/ Al-złom/ Cu-złom/ Fe-złom.
      /// W epoce prenumeratowej periodyki popaczkowane trafiały u nas do składu makulatury. Dzisiejsze ulotki z poczty trafiają w piec ;-)

      /// Okazyjnie zbierany gruz z dorocznych przeróbkoremontów albo zużywam jako wypełniacz betonów, albo trafia na kałuże śródleśne wg wskazania kolegi leśniczego*, albo jest użyczany sąsiadom - a oni nam :-)
      Sąsiad też ciągle modyfikuje swą willę :-)

      I to chyba wszystko.
      /// Jeśli nie liczyć zbiorów elektro-śp.-sprzętu, w jaki obfitował mój papa. Odwiozłem [i odwożę, papa jest uparty] je do Castora*y, zbierają toto.
      Moje eks-zbiory komp.-sprzętu patroszę, dzielę się z kumplami, nadwyżki do Castora*y.
      /// Jeśli nie liczyć zbiorów leków po mej Rodzicielce. Te trafiły do zaprzyjaźnionej apteki. I zbiorów Rodzicielki fatałaszków. Które [...]

      Sortowanie odpadów to prościzna, nie?
      :-)

      Dar61
      • dar61 dodatek, subiektywny nieco 02.07.13, 20:47
        Dodałbym jeszcze i to, że otoczenie mego domu 7-lokalowego [skraj lasu] - po wyprowadzaniu się pewnych tam sąsiadów i tuż przed przejściem na indywidualne pozbywanie się odpadów - wypatroszyłem z [nie moich!]:
        - gruzu/ - papy/ - 3 lodówek/ - folii po śp. namiotach ogrodowych/ - 2 mp3 starych butów/ - 1 mp3 sterty „samotnych" zabawek/ - kłębu pończoch/ - śp. rowerów/ - kilku kłębów siatki ogrodzeniowej/ - kawałków gontów azbestocementowych/ - 2 sztuk, tonowej wagi, słupów z żelbetu, jakie „tymi ręcamy" przeciągnąłem tzw. tirforem na skraj drogi, skąd go wzięli chętni. Plastików nie liczę!
        Do sąsiada nowego, jednego jedynego chętnego, dołączyłem, kiedy ten likwidował resztki sterty żużla piecowego wokół kiedyś wspólnego składowiska.
        Kilka miesięcy potem sąsiedzi z owej wspólnoty pokarmowej część obwodu naszej osady wzbogacili na powrót w różne eks-, ale to już inna opowieść.

        Mnie zaczęli podpytywać, gdzie moje śmieci [w domyśle, że im ... podrzucam w nowe ich kubły z niesortem], a ich żandarm, tj. oberwajzor zaczął mnie kiedyś śledzić po kryjomu, gdy po zmroku szedłem po coś w ogródek...
        Dużo by opowiadać.
        Np. o czasie, kiedym tym sąsiadom nasze kubły wymalował w gustowne napisy 'złom', 'szkło' i - nieskutecznie - namawiał na sortowanie odpadów. Kiedym namawiał, by swe zielone odpady nie wynosili na skraj lasu, bo to wstyd - a np. do mego kompostownika ...

        PS/ P.S./ PS.
        Mówiąc wprost, wprowadzenie nowych w Polsce ustaw o odpadach przerzuciło na konsumenta koszty zbiórki i utylizacji odpadów, jakie wg poprzedniej, mądrzejszej ustawy, mają finansować ich producenci w przemyśle [opakowania szklane, plastikowe, ogumienie, akumulatory etc.].
        Dzisiejsza postać ustaw okołogminnych o odpadach to cofnięcie się w segregacji, przynajmniej w naszym przypadku.
        Ciekawe, co się z tego wszystkiego wykluje.

        Pozdrawia z poziomu kompostownika
        tutejsze bywalczynie

        Dar61
      • dar61 Eko bełkotum 02.07.13, 20:54
        Jest u Dara61:
        ...Od ładnych wielu lat nie miałem podpisanej umowy z żadnym odbiorcą odpadów. Bo właściwie ich nie było ...
        Ciut to wieloznaczne. Lepiej tak:
        „... Od ładnych wielu lat nie miałem podpisanej umowy z żadnym odbiorcą odpadów. Bo właściwie odpadów nie było, tylko surowce wtórne ..."

        d61
        posesjonat na trzech [+1] kompostownikach
    • kio-ko u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji..... 02.07.13, 20:45
      ale dostaliśmy tylko 7 worków a pojemnik mam jeden. nie za bardzo wiem gdzie to trzymać a śmieci odbierane są raz w miesiącu. rozumiem papier plastik szkło metal i śmieci mieszane nie dające się posegregować jak to było do tej pory. ale teraz 7 worów?
      Naprawdę trzeba myć śmieci? kto mi rachunek za wodę zapłaci i gdzie ta ekologia?
      Właściwie to w mojej rozpisce śmieciowej jest napisane że śmieci mają być czyste, więc chyba tak.
      Dla mnie to pic na wodę i rozbój w biały dzień.
      Teraz śmieci segregowane są droższe niż dotychczas niesegregowane. A odbiorca odpadów przecież ten sam.
      Paranoja. a niektóre śmieci mam sobie sama wozić do miejsc w których je odbierają. czyli mam płacić im jeszcze za to że im coś przywiozę. Szczerze to wolę je spalić albo wyrzucić w pobliskie krzaki niż gonić z nimi 10 km samochodem którego nie posiadam..................
      moim zdaniem to właśnie nam powinno się płacić za oddawane szkło albo metal, a nie jeszcze nas doić z kasy.
      • kis-moho Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 02.07.13, 20:49
        > Naprawdę trzeba myć śmieci? kto mi rachunek za wodę zapłaci i gdzie ta ekologia
        > ?
        > Właściwie to w mojej rozpisce śmieciowej jest napisane że śmieci mają być czyst
        > e, więc chyba tak.

        Czyste to przecież nie znaczy wypucowane na błysk, wystarczy zwykle opakowania przepłukać.

        > Paranoja. a niektóre śmieci mam sobie sama wozić do miejsc w których je odbier
        > ają. czyli mam płacić im jeszcze za to że im coś przywiozę. Szczerze to wolę je
        > spalić albo wyrzucić w pobliskie krzaki niż gonić z nimi 10 km samochodem któr
        > ego nie posiadam..................

        A potem tak miło będzie pójść na spacer wśród różnobarwnych opakowań.
        • pinupgirl_dg Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 02.07.13, 21:30
          > A potem tak miło będzie pójść na spacer wśród różnobarwnych opakowań.

          Taak, w mojej okolicy też chyba dużo osób tak uważa. Plus Ci, którzy wcale umów nie zamierzali podpisać i całymi workami do lasu, no bo jak tak, kazać sobie płacić za worek śmieci. Przyzwyczaiłam się, jestem wdzięczna, gdy ktoś spożywszy alkohol w pobliskim parku, gdzie chodzę z psami, nie rozbije butelki (przecież nie będzie jej darmo tachał z powrotem, chyba, że z kaucją).
        • madzioreck Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 02.07.13, 22:13
          > Czyste to przecież nie znaczy wypucowane na błysk, wystarczy zwykle opakowania
          > przepłukać.

          No, szczególnie taką butelkę po oleju albo opakowania od kosmetyków...
          • kis-moho Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 02.07.13, 22:26
            madzioreck napisała:

            > No, szczególnie taką butelkę po oleju albo opakowania od kosmetyków...

            Nie wiem, jak jest u Ciebie, więc nie chcę się mądrzyć, u mnie odpady są myte w sortowni. Płuczę je o tyle, żeby nie było np. resztek przecieru pomidorowego w puszce, też ze względu na moją wygodę, bo chwilę to trwa zanim je wyniosę do kontenera. Natomiast nie myję ich na błysk. Ważne jest tylko (wg. obowiązujących u mnie zasad), żeby nie były to opakowania częściowo pełne, z resztkami jedzenia itp.
          • kulka_kulkowa Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 03.07.13, 12:38
            madzioreck napisała:
            > > Czyste to przecież nie znaczy wypucowane na błysk, wystarczy zwykle opako
            > wania
            > > przepłukać.
            >
            > No, szczególnie taką butelkę po oleju albo opakowania od kosmetyków...

            Ja zaczęłam o tym lamencie a propos mycia, więc się wypowiem. Słyszałam te utyskiwania na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej i nie dotyczyły ani butelek po oleju ani opakowań po kosmetykach, bo akurat u nas jedne i drugie lecą do śmieci ogólnych. Niektórzy są po prostu na nie, bo nie i już.
            Jakoś nie widzę tych dodatkowych hektolitrów wody na moich rachunkach. Przepłukanie słoika przy okazji mycia innych garów naprawdę nie kosztuje majątku.

            Rozumiem, że ta ustawa i to co z niej wynika się ludziom nie podoba. Też mi się nie podoba ten chaos i podwyżka opłat, ale to jest trochę "na złość mamie odmrożę sobie uszy".
          • pinupgirl_dg Re: u mnie wymagają segregowania na 9 frakcji.... 03.07.13, 16:14

            > No, szczególnie taką butelkę po oleju albo opakowania od kosmetyków...

            Opakowania po kosmetykach łatwo odpuszczają, wystarczy zakręcić i zatrzepać. Nie musi być błysk, ważne, żeby nie wyrzucać np. butelki z połową balsamu do ciała czy szamponu. Butelki po olejach idą u mnie do śmieci ogólnych, chociaż to też może zależeć od miejsca.
    • mantha Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 08:46
      Coz, wyłamie sie i napisze wprost: nie segreguje. smiec to smiec, laduje w smietniku. na 50 metrach w bloku nie mam miejsca na sortownie i dodatkowe worki ze smieciami takimi czy innymi. mycie smieci (tak, trzeba oplukac opakowania z jedzenia) w ogole nie wchodzi w rachube. to dopiero ekologia!! sortowanie smieci nie ma nic wspolnego z ekologia. firmy recyclingowe to zyla zlota i gwarantuje wam, ze wasze smieci posortowane czy nie beda dokladnie posortowane i tak i tak przez owe firmy. zreszta przyjrzyjcie sie jak przyjezdza smieciarka. u nas staje obok 3 pojemnikow do ktorych kaza nam wrzucac 3 rodzaje smieci i wrzucaja wszystko do jednego kontenera.
      zadeklarowalam kategoryczne niesegregowanie i bede placila 20 % wiecej.
      • pinupgirl_dg Re: Segregowanie śmieci 04.07.13, 18:17
        > na 50 metrach w bloku nie mam miejsca na sortownie i dodatkowe worki ze
        > smieciami takimi czy innym

        Proszę Cię...

        > zreszta przyjrzyjcie sie jak przyjezdza smieciarka. u nas staje obok 3 pojemnikow
        > do ktorych kaza nam wrzucac 3 rodzaje smieci i wrzucaja wszystko do jednego
        > kontenera.

        Śmieci segregowane są zbierane razem i jeszcze raz przeglądane z prostej przyczyny, nigdy nie można być pewny, że na 100% nikt się nie pomylił. Poza tym transport osobno każdej frakcji byłby bardzo drogi.
        Możliwości przerobu zależą od zakładu, ale raczej nikt nie będzie ratował woreczka z truskawkami sprzed miesiąca, a tłuste śmieci (np. butelka po oleju) mogą skutecznie zanieczyścić te, które by się do recyklingu nadawały. Poza tym jakoś mi głupio na myśl, że ktoś miałby po mnie wyciągać szklane butelki spomiędzy moich podpasek, skoro sama bez większych strat mogę tę butelkę wyrzuć, gdzie trzeba.
    • smallfemme Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 09:58
      Z wielką przykrością nie segreguję. Segregowałam na wycieczce w Niemczech ( w tym musiałam poprawiać po innych osobach, dla których było to za trudne), segregowałam podczas pobytu w Wielkiej Brytanii (byłam dwa razy w szeregowcu u rodziny, w międzyczasie zmieniły się przepisy, raz śmieci były odbierane dzielone na 4 sekcje sortowane, potem tylko na 2 - osobno szkło, osobno reszta + ogólne). W Warszawie próbowałam i nie mam możliwości. W pierwszym akademiku był zsyp + kosze na sortowane na dole. Na dół znosiłam gromadzony papier, plastiku i szkła praktycznie nie produkowałam, więc pojedyncze sztuki z wrzucałam do zsypu, bo inaczej stały miesiąc i nie pamiętałam by je wynieść.
      Teraz na dziedzińcu mam wprawdzie dodatkowe kosze na sortowanie, ale trafiają do nich też śmieci "mokre", więc sortowanie ma tu mały sens, chociaż jak czegoś zgromadzę więcej, to sortuję, bo mam nadzieję, że jednak trafi do sortowni, a nie na wysypisko.
      Poza tym zawsze myję słoiki, mam teraz karton słoików różnych wielkości do oddania, bo w domu uzbierało się ich już za dużo, jakby ktoś w Warszawie pragnął, chętnie się podzielę, bo inaczej pewnie trafią do ogólnego śmietnika :(
    • jul-kaa Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 10:30
      Seregujemy.

      Mamy za to problem z działką. Musimy mieć kontener i wystawiać go w środę(!) rano (w okolicy część mieszkańców, część weekendowych działkowców). Na działce praktycznie nie produkujemy śmieci, papier jest palony, organiczne resztki zakopywane. Resztę wozimy w worku do domu i tam wrzucamy do odpowiednich pojemników. Nie ma jednak możliwości nie podpisania umowy na wywóz...
      • smallfemme Re: Segregowanie śmieci 08.07.13, 20:57
        Zgodnie z przepisami deklaracje należy złożyć na nieruchomości zamieszkałe i nieruchomości niezamieszkałe, na których powstają odpady komunalne. Jeśli na działce nie mieszkasz nieprzerwanie przez co najmniej 14 dni, to nie kwalifikuje się ona do żadnej z tych kategorii i kontenera mieć nie musicie! (No chyba, że spędzacie tam całe wakacje, to co innego).
    • sylwiastka Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 11:00
      Segreguje, w podobnym systemie co Besame. Mam po prostu jeden kosz z workiem na odpady niesegregowalne oraz plocienna torbe do ktorej wrzucam przeplukane pojemniki oraz papier. Idac do smietnika biore worek i torbe, segreguje wrzucajac do odpowiednich kontenerow. Nic mi kuchni nie zagraca, rak tez sobie nie brudze. Na kontenerach sa piktogramy, co gdzie wrzucac.
      • mszn Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 14:07
        U mnie tak samo: duża torba na recykling, "normalny" kosz na śmieci, który opróżniam raz w miesiącu, czasem rzadziej (nie ma się tam co zepsuć i zaśmierdnąć, a zapełnia się powoli), i mały pojemnik na blacie w kuchni na bio odpady, opróżniany jak najczęściej. Mięsa nie jem, więc wszystkie organiczne resztki idą na kompost.

        Staram się segregować jak najwięcej - to, co było wymienione w ulotce, którą podrzuciła mi administracja budynku po przeprowadzce, poza tym patrzę na oznaczenia na opakowaniach - wszystko, co ma symbol recyklingu albo zielony punkt, idzie do kontenerów (u mnie w mieście na kontenerach jest też zielony punkt, więc zakładam, że ktoś to przemyślał).
        • turzyca Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 20:45
          u m
          > nie w mieście na kontenerach jest też zielony punkt, więc zakładam, że ktoś to
          > przemyślał

          Tak, to wszechniemiecki system. Bardzo ulatwia zycie, jak cos ma zielony punkt, to trafia do zoltego kosza, czy to pod blokiem czy na dworcu.


          U mnie nieco inaczej niz u Ciebie, moze dlatego ze nie mieszkam w maciupenkej kawalerce (ta Twoja kuchnia to przeciez praktycznie nie istnieje). Przy 40 metrach i dwoch osobach mamy podwojny kosz na odpady, w jednej polowce jest smietnik ogolny, w drugiej opakowania, calosc ma 50 litrow i wynosimy z podobna czestotliwoscia, z jaka wynosilam smieci o tej objetosci mieszkajac w bloku w Warszawie. Dodatkowo mamy spory smietnik papierowy, bo to produkujemy w tempie blyskawicznym (bledne wydruki, zakupy netowe). Smieci szklane od pewnego czasu wynoszone sa praktycznie na biezaco, bo odkrylam pojemnik na szklo po drodze do pracy, wiec pusty sloik czy butelke wyrzucam w biegu i wole ten system niz wycieczke raz na kwartal z wielkim workiem. Nie zbieramy za to kompostu, bo w tej dzielnicy bio dopiero wchodzi i do nas jeszcze nie dotarlo.
      • bathilda Re: Segregowanie śmieci 03.07.13, 21:43
        My tak samo jak Sylwiastka (i Besame). Kosz na śmieci ogólne pod zlewem. W jednej z szuflad w kuchni pudełko na rzeczy do segregacji. Wynosimy razem w siatce i wrzucamy do odpowiednich pojemników.
    • slotna Re: Segregowanie śmieci 04.07.13, 01:48
      U mnie smieci sa odbierane raz w tygodniu, na zmiane recyclingowe i zwykle. W kuchni mam dwa kosze, na podworku dwa kubly. Do jednego trafiaja plastiki, folie, metale itd. (papier zazwyczaj wrzucam do kominka), do drugiego cala reszta, z wyjatkiem szkla - to jest wystawiane na podworko i raz na jakis czas wywozone do miejsca, gdzie stoja pojemniki z podzialem na typy i kolory. Wywoz smieci kosztuje 120-160 euro na dwa miesiace. Nie wiem czy to drogo czy tanio ;) Mam nadzieje, ze w koncu zaczniemy tez wywozic wszystkie smieci organiczne na dzialke, na razie trafiaja tam tylko skorupki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka