Dodaj do ulubionych

Papierosy i e-papierosy

16.01.14, 19:35
Czy mogłybyście podrzucić mi linki do stron z rzetelnymi danymi pokazującymi, który rodzaj papierosów jest zdrowszy?
I jeszcze: czy są jakieś rzetelne dane na temat tego, czy i w jakim stopniu szkodliwe jest przebywanie z palaczem (w czasie, kiedy nie pali).
Dzięki :)
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: Papierosy i e-papierosy 18.01.14, 00:45
      Był kiedyś o tym artykuł w WO albo w DF
    • tfu.tfu Re: Papierosy i e-papierosy 18.01.14, 13:06
      żadne nie są zdrowe ;-)
      ale o szkodliwości wyrobów tytoniowych napisano już tyle, że hoho, a o e-papierosach nadal niewiele wiadomo.
      a, żeby nie było: palę od 20 lat :-) e-papieros mi koszmarnie podrażnia gardło, bardzo, ale to bardzo po tym ustrojstwie kaszlę (bo owszem, próbowałam, ale się nie da tego użytkować ;-))
    • dar61 Ech, palacze i e-palacze 18.01.14, 20:13
      Hmm... Jako weteran tematu, po mieczu wnuk palacza/ po kądzieli palaczki [exitus przedwcześnie] i syn palaczy [exitus b. b. b. przedwcześnie/ COPD], wędzony dziesiątkę lat z okładem, ośmieliłbym się odpowiedzieć na pytanie czy moglibyśmy
      - nie,
      a na pytanie czy są
      - porzućcie wszelką nadzieję.
      Ale nie powiem tak, bo nie wypada.

      Ale podpowiem, że szkody w barwie firanek, zielone popłuczyny w praniu dających - są; trudny do zeskrobania nalot na szybach okien - jest; popielniczkowy odór z ust palącego, który wszedł do nas z zewnątrz, skażając oddechem całe pomieszczenie i przecież nie palił, więc czego się czepiamy - jest; dym pod sufitem, od tegoż palącego w oknie, twierdzącego, że dym do pokoju przecież nie wlatuje - jest; tynk ścian, jaki trzeba skuć, by pozbyć się z pustego od lat pokoju odoru popapierosowego i spróbować wstrzymania obniżki rynkowych cen tego mieszkania - jest, jest, jest.
      Jest też znane jedno wspomnienie - zdanie wypowiedziane w fazie terminalnej przez jedną z osób tam powyżej wspomnianych, już po [za późnym] rzuceniu nałogu: teraz rozumiem, o czym [Dar61] mówił, że popielniczką śmierdzi mu wszystko, ubranie, włosy, że tego się nie daje doprać i wytrzymać. I ... mnie wytrzymać. I gdybym mogła, to bym palenia nie zaczynała ...

      Wspominał, dumając nad [...] skłonnościami do alergii, angin etc.
      Dar61

      ***
      E-palacz - postać komercyjna nałogowca, zmamiona reklamą.
    • madzioreck Re: Papierosy i e-papierosy 18.01.14, 21:00
      O ile wiem, nie ma jeszcze rzetelnych badań na temat e-fajka.
    • kasi-a00 Re: Papierosy i e-papierosy 08.02.14, 23:50
      już się pojawiają badania i ich wyniki nt wpływu epalenia
      chyba w katowicach sa prowadzone takie badania
      na pewno jest to "zdrowsze" niz zwykle palenie,
      chocby tylko dlatego że w liqiudzie masz max 4 zwiazki, a w dymie papierosowym 4000 zwiazkow

      odpowiadajac na drugie pytanie, jak ktos nie pali przy Tobie, to nie ma on na ciebie wplywu nawet jak jest palaczem, nie pali przy tobie, Ty nie palisz biernie, i koniec, zostaje tylko zapach
    • akj77 Re: Papierosy i e-papierosy 23.03.14, 16:08
      Jako osoba niepaląca i nie znosząca dymu, jestem wielką fanką e-papierosów. Nic nie czuję. A co sobie kto wdycha, to już jego rzecz. Słyszałam też relacje palaczy, którzy przeszedłszy na "chmurzenie" czują się zdrowsi, a nawet odstawili nikotynę i przeszli na płyny beznikotynowe.
      Niestety nie znam żadnych "twardych" danych, o które pytasz.
      Ale gdybym chciała uzyskać takie informacje, a nie chciałoby mi się ryć w PubMedzie (www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed), zaczęłabym szukanie od tego blogu: starychemik.wordpress.com/
      • akj77 Re: Papierosy i e-papierosy 23.03.14, 16:11
        O, na przykład w tej notce starychemik.wordpress.com/2014/02/15/doskonala-praca-przegladowa-duetu-farsalinos-polosa/ jest link do artykułu przeglądowego: taw.sagepub.com/content/early/2014/02/12/2042098614524430.abstract - w notce jest podsumowanie po polsku.
    • cwany.gapa.vip Re: Papierosy i e-papierosy 01.05.14, 12:09
      Za pozwoleniem, przedstawię męski punkt widzenia na sprawę e-papierosów. Mam już swój ugruntowany pogląd za sprawą własnych i cudzych doświadczeń. Paliłem sporo czasu papierosy, potem rzuciłem, potem, po latach, za sprawą "przyjaciela" wróciłem do palenia tym razem cygar naiwnie ufając niczym nie popartym obiegowym opiniom, że cygar pali się mniej więc są mniej szkodliwe, by na koniec zmagać się z uwolnieniem od... e-papierosów. Pierwsze doświadczenia z papierosami miałem już w tzw. wczesnej młodości. W tamtym czasie papierosy były modne i nikt powszechnie nie wiązał ich z chorobami więc palili prawie wszyscy. W mojej dość licznej rodzinie też palili prawie wszyscy oprócz kilku egzotycznych wówczas wyjątków. Od czasu do czasu w święta rozluźniony po kieliszku, pod naporem palaczy zapalił nawet ten wujek, który papierosów nienawidził. Takie środowisko to doskonały bodziec dla dziecka żeby spróbować tego, czym dorośli się rozkoszują, a dzieciom nie zabraniają. Pierwsze wrażenie było porażające i przerażające, to pamiętam do dzisiaj, ale piszę o tym ponieważ teraz po latach wiem, że było brzemienne w skutkach. Przez lata nie patrzyłem nawet na papierosy, ale potem kiedy nastał czas studenckiej wolności na progu dorosłego życia papierosy stały się czymś obowiązkowym. "Obowiązek" polegał na tym, że kto nie palił i nie pił tego nie traktowano w towarzystwie poważnie lub nawet wogóle nie traktowano. Tak się zaczęło, a jak się skończyło? Paliłem chyba z 10 lat. W pierwszej pracy przerwy na papierosa też były "obowiązkowe". Kolega, który zaliczył wojsko mówił, że tam kto nie palił ten nie miał przerwy w pracy. Ocknąłem się kiedy było już za późno. W szponach nałogu 4 razy podchodziłem do rzucenia palenia. Udało się dopiero za czwartym razem. Doszło do tego ponieważ nie mogłem znieść samego siebie. Za smród który mi towarzyszył 24 godziny na dobę, za to, że obwiniałem siebie o słaby charakter (niesłusznie - dzisiaj to wiem), za ten trampek w ustach po przebudzeniu, który zniwelować można było tylko kawą i kolejnym fajkiem, za widok w lustrze zielonej twarzy z brązowymi workami pod oczami, za to, że przepuszczałem na fajki fortunę. Udało się tylko i wyłącznie dzięki jednemu: bardzo silnej, wykształconej i z chrobliwą konsekwencją podtrzymywanej motywacji - nienawiści do papierosów i nikotyny podawanej w jakiejkolwiek formie, którą mam do dzisiaj choć może to się wydawać dziwne skoro po latach znów wpadłem w szpony nałogu tym razem za sprawą cygar, tylko co to ma wspólnego z e-papierosami. Otóż ma. Kiedy rzucałem palenie w młodości doradzano mi różne "ciekawe" sposoby na oszukanie głodu nikotynowego: ssanie cukierków, liczenie do dziesięciu kiedy chce się palić :) , czy nawet zamianę papierosów na fajkę, itp., itd. Po latach kiedy starałem się uwolnić od cygar doradzono mi e-papierosy. O tych wszystkich cudownie naiwnych sposobach substytucji nikotyny mogę powiedzieć tylko jedno: są absolutnie, w 100%, g.... warte! Pomijając już ssanie cukierków czy gumę do żucia (nawet te z nikotyną) stosowanie fajki czy e-papierosa w rzucaniu palenia to jest gaszenie pożaru benzyną. Wszystko jedno czy podasz ją ze smakiem palonych liści, landrynki, kawy, banana czy red bull'a. Nikotyna to nikotyna. Wprowadzając ją do organizmu latami nie licz na to, że zamiana papierosa na e-papierosa spowoduje, że odzwyczaisz od niej organizm. Argumenty roztaczane przez sprzedawców e-papierosów są tak samo naiwne i tym samym wręcz bardzo niebezpieczne jak tych co twierdzili, że od palenia można odzwyczaić się stosując gumę do żucia. Po prostu nawet nie zamieniasz jednego nałogu na drugi tylko nadal mu się poddajesz tyle, że wprowadzasz do organizmu nikotynę w innej bardziej "akceptowalnej" formie, bez smrodu, dyskretnie, mnie inwazyjnie dla otoczenia, a to, że bez najgroźniejszych z punktu widzenia onkologa substancji smolistych jest oczywiście plusem, ale to tylko jakimś małym kroczkiem w kierunku ucieczki przed rakiem bowiem nadal jesteś palaczem. Nadal jesteś nałogowcem. Dlaczego ci co sprzedają e-papierosy nie wspominają o skutkach jakie w organizmie wywołuje nikotyna? Że wpływa na metabolizm, na przeminę materii (stąd bierze się tycie po rzuceniu palenia), że podwyższa ciśnienie z czym zmagam się do dzisiaj. Dlaczego? Dlatego, że to nie służy sprzedaży, a chodzi im tym tylko o jedno - żebyś wydała pieniądze zamiast na tzw. tradycyjne papierosy na e-papierosy, przeniosła budżet nałogowca na niszczenie własnego zdrowia od jednego sprzedawcy do drugiego. Ktoś sprytny powie: "przecież są płyny bez nikotyny". Fakt, chociaż to czy jest tam nikotyna czy nie wie tylko ten co te płyny wytwarza (podejrzewam jednak, że jest biorąc pod uwagę interes i stosowane argumenty sprzedawców), ale nawet stosując płyny 0% nikotyny nadal jesteś palaczem. Palaczem stałem się z tego powodu, o którym pisałem na wstępie - z lęku przed odrzuceniem przez środowisko, tak naprawdę z lęku przed byciem sobą. A to z kolei dowodzi jednemu, że nałóg choć jest fizycznie podtrzymywany przez nikotynę, tak naprawdę tkwi... w głowie. To dlatego po latach od kiedy jak sądziłem uwolniłem się od palenia po raz pierwszy powróciłem do nałogu jako palacz tym razem cygar. Na pewno nie raz słyszeliście o osobach uzależnionych od kart kredytowych, od hazardu, od zakupów, od Internetu, od czegokolwiek. Nie bez przyczyny mówi się o paleniu "nałóg", bo samo trzymanie papierosa, naśladowanie palacza powtarzane wielokrotnie i z uporem w towarzystwie czy samemu tak jak w dzieciństwie, kiedy dziecko widząc kogoś palącego z otoczenia, z rodziny sięga pierwotnie po niezapalonego papierosa i naśladuje palacza, już staje się nałogiem. Najlepiej rzuć ten cały shit, wszystko to co, jest paleniem w jakiekolwiek formie - palenia czy udawania palenia - wszystko jedno czy nikotyną czy bez i wydaj tę kasę na sukienki, na fryzjera, na restaurację na kino, na cokolwiek pozytywnego czego tylko zapragniesz, tylko nie daj z siebie zrobić niewolnika. Przepraszam za ten osobisty i być może nużący wywód, ale będę szczęśliwy jeśli choćby jedna osoba weźmie to sobie do głowy i uwolni się od palenia na zawsze.
      • teresa104 Wypowiedź krzepiąca 01.05.14, 13:23
        mam na myśli zakończenie "wydaj tę kasę na sukienki, na fryzjera, na restaurację na kino, na cokolwiek pozytywnego czego tylko zapragniesz":)

        Wydaje mi się jednak, że założycielce wątku chodzi o sytuację w stylu: mam dziadka, który poprzysiągł sobie, że palenia nie rzuci, bo palenie kilka razy uratowało mu życie za okupacji. Teraz muszę mieszkać z dziadkiem, wdychać dym, patrzeć jak charczy i odpluwa, prać jego zaśmierdłe dymem ubrania. Szukam wyjścia, a chciałabym wiedzieć, czy nie wpakuję się z deszczu pod rynnę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka