Dodaj do ulubionych

Hobby bez pieniedzy

09.03.14, 21:38
kolejny watek z cyklu turzycowe rozkminy na temat dziwne i przedziwne, a na pewno zupelnie zbedne. ;)

Czytalam stary fotoreportaz DF-u o ludziach kolei. Przy zdjeciach bohaterow byl krotkie teksty o ich pracy zawodowej, podrozach i hobbies. Ktos zbiera fajki, ktos pisze wiersze, ktos biega, ktos piecze wymyslne ciasta, ktos uprawia krotkofalarstwo. Ale jeden maszynista powiedzial, ze hobby nie ma, bo na hobby trzeba wydawac.
Nie wiem oczywiscie, czy to prawda, czy facet powiedzial cokolwiek na odczepnego, bo nie chcial rozmawiac z reporterem albo nie uwaza, ze jego pasja da sie okreslic jako hobby. Albo w ogole nie odczuwa takiej potrzeby. Ale dla mnie ta wypowiedz tchnie taka straszna smuta, beznadzieja jak z XIX-wiecznych rosyjskich powiesci, takie depresyjne poddanie sie, nie ma po co sie starac, bo i tak nic z tego nie bedzie. Wywolalo to we mnie pozytywistyczny bunt. ;)
No i zaczelam sie zastanawiac, jakie hobby mozna prowadzic bezkosztowo lub niskokosztowo. Oczywiscie praktycznie w kazdym hobby mozna szybko pojsc w koszta, stad slowo "mozna" jest kluczowe. Co doradzilybyscie osobie, ktora chcialaby sie czyms zajac w wolnym czasie, ale praktycznie nie ma kasy? Noooo, moze 20 zlotych wyskrobie w ciagu miesiaca.

Ja mam pare pomyslow, ale nie chce ukierunkowywac dyskusji, dopisze sie pozniej.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:04
      Wszelkie sporty na dworze, pływanie - jak ma się jezioro za płotem, łażenie po górach - jak się mieszka w górach ;)
      Dekupaż może być całkiem tani. Serwetki są niedrogie, ozdabiać można przedmioty "domowe", lakier za kilkanaście złotych starcza na długo, podobnie z farbą akrylową. Wymienione pisanie wierszy, czytanie książek (biblioteki), układanie krzyżówek. Robienie na drutach - jak się ma dostęp do taniej wełny (lumpeksy!). Przerabianie/szycie ubrań (znów: lumpki). Robienie biżuterii - jest mnóstwo tanich materiałów. Czytanie forów ;)
      I mnóstwo innych.
    • ja_joanna Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:04
      Ojej, jakoś z jednej strony wydaje mi się to banalne pytanie, bo przychodzi mi tysiąc pomysłów do głowy, co można robić, a z drugiej, to może jestem szczególnym farciarzem.
      Tylko pytanie, czy uwzględniamy to, co już się ma (np. rower, komputer), czy po prostu tylko dwie ręce, dwie nogi i głowa. Czasem wystarczy umiejętność kombinowania, a pewne rzeczy można pożyczyć, zdobyć, wypracować, wymienić na inne... To też może być zresztą częścią hobby. Trochę zależy od własnej kreatywności i umiejętności chyba.

      Np. można jeździć na rowerze. No, ale co jak ktoś nie ma roweru? Może pożyczyć. Itd.
      Można pisać. Bloga, książki, na forum, artykuły do gazet. No, ale potrzebna kartka i długopis, komputer, dostęp do neta itp.... Myślę, że zdobycie tego w dzisiejszych czasach to naprawdę nie problem. Z komputera można skorzystać choćby u jakiś sąsiadów czy u ciotki jak się nie ma swojego. Trudno by mi było uwierzyć w sytuację, gdy ktoś nie byłby w stanie dotrzeć do komputera.
      A jak już się ma ten dostęp, no to można wszystko... robić kolaże ze zdjęć, tworzyć grafiki, tworzyć muzykę, strony internetowe, obrabiać zdjęcia.
      Bardzo niskobudżetowe moim zdaniem (dopóki się człowiek nie wkręci i nie zacznie kupować gadżetów i wypasionych wełen itp.) jest robienie na drutach tudzież szydełkowanie.
      Filmy, seriale – dostępne w Internecie na wyciągnięcie ręki.
      Nauka – Internet pełen tysięcy miejsc, gdzie można uczyć się, czego dusza zapragnie, w ulubionej formie – czy to pisanej, czy audio, czy video.

      Moje hobby z ostatniego półrocza: chodzenie na warsztaty, wykłady i tzw. networkingi – wszystko za free. Można poznać wielu ciekawych, inspirujących ludzi, a być może nawiązać kontakty do współpracy.

      Można rysować, malować, do tego też wiele nie trzeba. Można czytać (biblioteka z czytelnią! darmowe ebooki!). Można tworzyć mapy myśli.

      Sport, np. bieganie, fitness, joga – do tego potrzeba tylko własnego ciała, ew. szklanki wody po.

      Spacery.

      Gotowanie – to wprawdzie nie jest hobby w ramach 20 zł miesięcznie, ale to "i tak trzeba robić", więc ma się na to jakiś budżet. Odkrywanie nowych smaków jest wspaniałe i nie musi dużo kosztować.

      Śpiewanie – np. w chórze. Niejednokrotnie nie kosztuje nic lub niewielką składkę, a przyjemność i satysfakcja są gigantyczne.

      Nauka języków, choćby korzystając z apek typu Duolingo (ok, trzeba mieć przynajmniej dostęp do kompa, przeglądarki i Internetu, ew. do smartfona), ale są i inne sposoby, choćby biblioteka, konwersacje itp.

      Gra w planszówki. Zawsze można skądś pożyczyć.

      Medytacja.

      Czuję, że można tak wymieniać i wymieniać...
      • turzyca Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:13
        > Moje hobby z ostatniego półrocza: chodzenie na warsztaty, wykłady i tzw. networ
        > kingi – wszystko za free. Można poznać wielu ciekawych, inspirujących lud
        > zi, a być może nawiązać kontakty do współpracy.

        A jezeli jestes maszynista z 13-tysiecznego miasta?

        > Sport, np. bieganie, fitness, joga – do tego potrzeba tylko własnego ciał
        > a, ew. szklanki wody po.

        Do biegania trzeba jednak pary butow, nie wszyscy maja nawet najpodlejszej jakosci adidasy.
    • kocio-kocio Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:15
      Ja myślę, że koleś mógł mieć jakąś pasję, z której musiał zrezygnować, bo koszty.
      Więc jest rozżalony, zły i nie szuka kolejnej.
      Na przykład kocha łażenie po górach, ale mieszka w Szczecinie i zarabia 1200 zł, z czego utrzymuje 5 osób, więc go nie stać na wyjazd nawet raz na parę lat.
      Frustrujące?
      • kocio-kocio Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:17
        A i to korzystanie z komputera u kogoś: no sorry, wysłać cv może by sąsiadka/ciotka pozwoliła, ale oglądać filmy, czy bawić się blogami? Wątpię.
      • pierwszalitera Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 23:23
        kocio-kocio napisała:

        > Ja myślę, że koleś mógł mieć jakąś pasję, z której musiał zrezygnować, bo koszt
        > y.
        > Więc jest rozżalony, zły i nie szuka kolejnej.
        > Na przykład kocha łażenie po górach, ale mieszka w Szczecinie i zarabia 1200 zł
        > , z czego utrzymuje 5 osób, więc go nie stać na wyjazd nawet raz na parę lat.
        > Frustrujące?

        Wymówki. Rozróżniać należy pomiędzy pasją a hobby. Jeżeli dla kogoś pasją, prawdziwą pasją, jest chodzenie po górach, to podporządkuje wszystko tej potrzebie, by znaleźć na to czas i pięniądze. Znam takich ludzi, w mieszakaniu mają tylko materac i kuchenkę eletryczną i oszczędzają cały rok, a czasem nawet dłużej, na wyprawę w egzotyczne kraje, bo ich pasją jest podróżowanie po świecie. Nie wydają jednak forsy na to, co inni uważają za oczywiste, na przykład samochód, restauracje, kino, nie kupują zbędnych ubrań, nie umawiają się na piwo w knajpie. Hobby, to co innego i jak nie ma się forsy, to zastępuje się jedno drugim. Nie ma się akurat na chodzenie po górach, bo trzeba wydawać na daleki dojazd i noclegi, to można robić wędrówki z plecakiem i odkrywać okolicę, w której się mieszka. Sama uwielbiam chodzić po górach i uważam to za moje hobby, ale góry to tylko jeden z elementów tej sprawy. Równie dobrze znajdę to, czego doświadczam zdobywając trzytysięczniki w Alpach w innych terenach, często po prostu za miastem. Jak przejdę zaplanowane 15 km w płaskiej przyrodzie, to też bolą mnie wieczorem nogi i mam poczucie zdobycia celu. Fajnie by było co roku, albo nawet co weekend wyjeżdać w góry, jak się lubi, ale mieszkając w Szczecinie ma się inne wspaniałe możliwości, których mogą zazdrościć nam inni. I te też można polubić. To nie jest tak, że istnieje tylko jedne jedyne hobby dla nas.
        • kocio-kocio Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 23:35
          No i dobrze, że wymówki.
          Wolny kraj, można sobie mieć wymówki jakie się chce ;o)

          No i sorry, ale Jeziorko Czerniakowskie nie zastąpi Oceanu Spokojnego, choćby nie wiem co.
        • slotna Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 07:29
          > Wymówki. Rozróżniać należy pomiędzy pasją a hobby. Jeżeli dla kogoś pasją, praw
          > dziwą pasją, jest chodzenie po górach, to podporządkuje wszystko tej potrzebie
          > , by znaleźć na to czas i pięniądze. Znam takich ludzi, w mieszakaniu mają tylk
          > o materac i kuchenkę eletryczną i oszczędzają cały rok, a czasem nawet dłużej,
          > na wyprawę w egzotyczne kraje, bo ich pasją jest podróżowanie po świecie.

          Tez maja piecioosobowa rodzine na utrzymaniu? :P
          • turzyca Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 08:01

            > Tez maja piecioosobowa rodzine na utrzymaniu? :P

            Dzieki Slotna.
            Prawdopodobnie nie maja, bo normalny rodzic trojki dzieci czym predzej porzuci pasjonata, zeby zapewnic im takie zupelnie zbedne rzeczy jak podreczniki, komputer i rozrywki kulturalne. I biurko.


            No i ja bym jednak rozrozniala miedzy hobby a pasja. Miedzy "szczegolnym" a "wielkim" zamilowaniem do czegos, jesli siegac po definicje slownikowe. Hobby pomaga funkcjonowac w codziennosci, pasja te codziennosc definiuje.

            I dlatego ja nie szukam dla tego reportazowego maszynisty pasji, ale wlasnie hobby. Czegos, co by powodowalo, ze zmeczony/wkurzony/smutny bedzie mogl pomyslec "ale za to wieczor/w weekend to sobie zrobie..."
            • zooba Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 09:20
              Trochę te nasze rozważania zalatują mi perspektywą nazwijmy o 'białego człowieka", zakładamy, ze to co dla nas jest ogarnialne głową i umiejętnościami, jest na wyciągnięcie ręki dla wszystkich, wystarczy się spiąć i mieć motywację. I nie jest to kwestia kupna tańszych butów, wyprawy pod namiot zamiast do hotelu i pójścia do biblioteki zamiast do księgarni.

              • turzyca Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 09:35
                > Trochę te nasze rozważania zalatują mi perspektywą nazwijmy o 'białego człowiek
                > a",

                Troche tak, przede wszystkim dlatego ze u podstawy watku lezy zalozenie, ze hobby jako takie jest czyms pozadanym. Ale czy posiadanie hobby przez faceta w srednim wieku z malego miasta jest czyms nierealnym? W tym samym reportazu ludzie na tych samych czy podobnych stanowiskach opowiadali o swoich hobbies. Radosc krotkofalowkarza, ktory o 4 rano, przed wyjsciem do pracy, zlapal Grenlandie wrecz bila z linijek tekstu. A zaczal jako nastolatek w lokalnym klubie mlodziezowym. I moze ten maszynista jako kawaler np. hodowal golebie, ale ozenil sie, urodzily sie dzieci i zarcie dla dzieci bylo wazniejsze od zarcia dla golebi. I ja bym chciala sie zastanowic, co moglby robic, zeby poczuc sie uskrzydlony, jak ten krotkofalowkarz. Tak na przekor tej depresyjnej smucie, ze nie ma sensu robic czegokolwiek.
                • roza_am Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 11:41
                  I ja
                  > bym chciala sie zastanowic, co moglby robic, zeby poczuc sie uskrzydlony, jak
                  > ten krotkofalowkarz.

                  Na pewno coś, co by go autentycznie kręciło, a nie tylko było czymś spełniającym obiektywną definicję hobby. Bo w sumie może być tak, że ten facet podlewa ogródek, śpiewa w kościelnym chórze i struga zabawki wnukom, ale żadnej z tych czynności nie nazwie swoim hobby (tylko np. kolejną rzeczą jaka jest do zrobienia).
          • pierwszalitera Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 11:30
            slotna napisała:

            > Tez maja piecioosobowa rodzine na utrzymaniu? :P

            Przecież napisałam, że to pasjonaci podprządkowujący codzienność swojej pasji. Pajonaci wiążą się z innymi pasjonatami i nie decydują się na piątkę dzieci. Inaczej będę wiecznie nieszczęśliwi. W życiu nie można mieć bowiem wszystkiego. A to jest bowiem błąd popełniany przez większość jęczących nad złym losem ludzi. Nie zastanawiają się czego tak naprawdę chcą w życiu i co ich osobiście uszczęśliwia, i robią tak jak inni. Bo trzeba mieć to i tamto, wydać na wesele i święta, mieć rodzinę, dzieci, psa, ogródek i inne bzdety. Fajnie, gdy jest to twoja prawdziwa potrzeba i cię to wypełnia, ale jak nie masz spadku po bogatych dziadkach, to nie skarż się potem, że nie masz na drogie pasje i wyjazdy nad Ocean Spokojny.
          • amused.to.death Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 16:30
            > > na wyprawę w egzotyczne kraje, bo ich pasją jest podróżowanie po świecie.
            >
            > Tez maja piecioosobowa rodzine na utrzymaniu? :P

            czytałam wczoraj o Kolosach i tak mi wpadło coś takiego w oko:
            www.kolosy.pl/sobota-8-marca-2014/item/652-kazimierz-nel-i-noe-ludwinscy-|-wyspa-szczesliwych-dzieci.html
            bo nie mogłam się nadziwić (z podziwu).
            • kocio-kocio Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 20:43
              I myślisz, że te dzieci sobie poradzą w świecie gdzie bez koneksji, znajomości, komunikatywności i umiejętności interpersonalnych nawet się pracy nie dostaje?
              • amused.to.death Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 22:46
                Myślę, że to zależy od tego czego się w trakcie podróży nauczyły.
                I myślę również, że trudy podróży w pewien sposób przygotowały do 'trudów życia'.

                A jak będzie - to się okaże...
              • virgaaurea Re: Hobby bez pieniedzy 11.03.14, 00:02
                > I myślisz, że te dzieci sobie poradzą w świecie gdzie bez koneksji, znajomości,
                > komunikatywności i umiejętności interpersonalnych nawet się pracy nie dostaje?

                2 razy mialam okazje poznac takie rodziny - w wieloletniej podrozy. Ostatnio - pol roku temu, 2 dzieci, dziewczynka osmioletnia i dziesiecioletni chlopiec. Chlopiec mial problemy z choroba wysokosciowa, ale mialam okazje pogadac z jego siostra i ja poobserwowac. Bylam pod wrazeniem niesamowitym tego, ze z jednej strony dziewczynka byla normalna osmiolatka, ktora chciala dostac jakas popularna wsrod rowiesnikow zabawke i pisala ze smartfonu do kuzynow, a z drugiej jak wiele umiala przeroznych rzeczy nietypowych dla osmiolatki, a przede wszystkim, jak potrafila sie porozumiec z pare lat starszymi chlopcami wychowanymi w zupelnie innej kulturze, jak potrafila sie skupic, skoncentrowac, jakimi rzeczami sie potrafila zachwycic, jaki miala zmysl obserwacyjny. Bardzo bym sie zdziwila, gdyby ona sobie w zyciu nie poradzila, nawet jesli nie bedzie miala koneksji, a zdolnosci interpersonalnych i komunikatywnosci to nie brakowalo jej na pewno.
                • kocio-kocio Re: Hobby bez pieniedzy 11.03.14, 08:32
                  Ale wieloletnia podróż po świecie, to nie to samo co wieloletnia podróż po morzach i oceanach.
    • genepi Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 22:49
      Czytanie jest za darmo. W bibliotece. A z książek można się uczyć języków. krzyżówki są niedrogie.
      Ja chadzam po ciociach, wujkach i babciach i od roku spisuję rodzinne i okoliczne historie. Wciąga.
      • szarsz Re: Hobby bez pieniedzy 09.03.14, 23:25
        genepi napisał:
        > Ja chadzam po ciociach, wujkach i babciach i od roku spisuję rodzinne i okolicz
        > ne historie. Wciąga.

        To jest w ogóle genialna sprawa. Ja bardzo żałuję, że moi dziadkowie zmarli, zanim zdążyłam do tego dojrzeć :( Teraz okropnie żałuję, że nie wysłuchałam ich historii. Sami z siebie nie bardzo mieli ochotę na opowiadanie dziecku o swoim, trudnym w końcu, bo przed, w trakcie i powojennym życiu...
    • teresa104 Problem z hobby 10.03.14, 10:33
      Problem jest taki, że człowiekowi musi pasować to, czemu poświęca dobrowolnie wolny czas. Jeśli ktoś ma pociąg do kolekcjonowania broni, to go nie namówisz, żeby, skoro go nie stać, trenował w zamian mudry dłońmi lub kolekcjonował kamyki rzeczne. Chociaż, jasna sprawa, im więcej rzeczy się spróbuje, tym większa szansa, że napotka się coś, co cię wciągnie tak samo jak kosztowne hobby, a będzie tanie lub darmowe.

      Drugi mój problem jest taki: czemu to jest takie smutne, że się nie ma hobby? Czy brak hobby jest naprawdę wśród innych smutków życiowych takie okropne? Bo nie mam hobby, żadnej swojej aktywności bym tak nie nazwała, i nie przyszłoby mi do głowy, że powinno mnie to martwić.
      • kocio-kocio Re: Problem z hobby 10.03.14, 10:42
        Z wypowiedzi wcześniejszych wynika, że czytanie może być hobby.
        Bardzo dużo czytam, ale nigdy tego w ten sposób nie traktowałam.
        Czytanie to czytanie.
        Jako hobby traktowałam kiedyś decoupage, ale zdobione tak przedmioty nie pasują mi do wystroju, więc teraz się ograniczam do ozdób na święta i niezobowiązujących prezentów.
        Robiłam ptaszki z filcu, ale ile można mieć ptaszków z filcu? Znajomi optaszkowani, sprzedać ptaszki trudno.
        Na drutach lubię, ale powyżej szalika nie poskoczę, więc po co?
        Też nie mam hobby w sumie.
      • turzyca Re: Problem z hobby 10.03.14, 10:45
        > Drugi mój problem jest taki: czemu to jest takie smutne, że się nie ma hobby? C
        > zy brak hobby jest naprawdę wśród innych smutków życiowych takie okropne? Bo ni
        > e mam hobby, żadnej swojej aktywności bym tak nie nazwała, i nie przyszłoby mi
        > do głowy, że powinno mnie to martwić.


        I dlatego ja nie szukam dla tego reportazowego maszynisty pasji, ale wlasnie hobby. Czegos, co by powodowalo, ze zmeczony/wkurzony/smutny bedzie mogl pomyslec "ale za to wieczor/w weekend to sobie zrobie..."

        [...]

        Nie wiem oczywiscie, czy to prawda, czy facet powiedzial cokolwiek na odczepnego, bo nie chcial rozmawiac z reporterem albo nie uwaza, ze jego pasja da sie okreslic jako hobby.

        Sadzac po forumowych watkach to zdecydowanie masz przyjemnosci pozapracowe, ktorymi sie niesamowicie jorgasz. A ze nie nazywasz ich hobby, to inna sprawa.
        • teresa104 Re: Problem z hobby 10.03.14, 11:35
          No robię różne rzeczy, ale spytana o hobby powiedziałabym prawdę, że nie mam, przyciskana zaś do muru, czemu nie mam, powiedziałabym cokolwiek, co miałoby pozory sensu, coś w stylu, że brak czasu, czy coś. Poza tym ja moim rozrywkom umiem się oddawać, kiedy w pracy się ogarniam i jest dobrze, nie umiem się zająć robieniem kinkietu z blachy, kiedy mi się coś wali, nie udaje, jestem zmęczona, wkurzona i smutna.
          Dlatego rozumiem ten wątek jako zagajkę o to, co fajnego można robić bez pieniędzy, ale odrzucam tezę, że życie bez hobby to smuta i deprecha, bo życie z hobby też może być, jest, smutą i deprechą.

          No więc żeby nie było, że tylko pierniczę od rzeczy, a do meritum się nie odnoszę - ostatnio nabyłam za 50 groszy na dworcu niezwykle interesującą broszurkę o mudrach dłoni, nie bez powodu o nich wspomniałam powyżej. Wykręcałam łapy całą drogę, uważam, że mudra na ból gardła działa, ból z gardła przeszedł mi na ręce. Jeśli któraś z Was życzy sobie zdjęcia mudr - wyślę za darmo.
          • genepi Re: Problem z hobby 10.03.14, 11:45
            Czy jest mądra mudra na deprechę i smutek co mnie dziś dopadły?
            (Jeśli tak to poproszę na gazetowego.)
            Oraz mudrę na mandat za złe parkowanie.
            • teresa104 Czekaj, muszę Cię zdiagnozować. 10.03.14, 11:53
              Jesteś przemęczona i brak Ci energii?
              Czy raczej odczuwasz niepokój i masz nadmiar energii, problem z uspokojeniem się, zaśnięciem?
              A może chciałabyś wzmocnić intuicję, rozwinąć jasnowidzenie? (może pomóc w unikaniu mandatów)
              • genepi Re: Czekaj, muszę Cię zdiagnozować. 10.03.14, 13:00
                Rozwinąć spostrzegawczość w zakresie dopatrywania się znaku drogowego B-36.
                No i jestem zdenerwowana, nie mogę zasnąć. Może dlatego że środek dnia.

                Czy również wróżysz z ręki?
                • teresa104 Re: Czekaj, muszę Cię zdiagnozować. 10.03.14, 13:46
                  Jeśli będzie taka książka na straganie, mogę wróżyć bodaj z nogi.
      • zarin Re: Problem z hobby 10.03.14, 12:53
        > Drugi mój problem jest taki: czemu to jest takie smutne, że się nie ma hobby? C
        > zy brak hobby jest naprawdę wśród innych smutków życiowych takie okropne? Bo ni
        > e mam hobby, żadnej swojej aktywności bym tak nie nazwała, i nie przyszłoby mi
        > do głowy, że powinno mnie to martwić.

        No właśnie, to samo pytanie mi się nasuwa w wątku: po co? Dla mnie opcja szukania sobie hobby to jest jakieś abstrakcyjne nieporozumienie. Albo coś mnie kręci i na miarę możliwości w to idę, albo nie. Ale tak jak w opisanym tutaj przypadku, jaki to ma cel? Skasowanie wolnego czasu?
        Prędzej to widzę w stylu: jak robić coś konkretnego, co się już polubiło, nie mając albo mając mało pieniędzy.
        • turzyca Re: Problem z hobby 10.03.14, 13:47
          > No właśnie, to samo pytanie mi się nasuwa w wątku: po co? Dla mnie opcja szukan
          > ia sobie hobby to jest jakieś abstrakcyjne nieporozumienie. Albo coś mnie kręci
          > i na miarę możliwości w to idę, albo nie. Ale tak jak w opisanym tutaj przypad
          > ku, jaki to ma cel? Skasowanie wolnego czasu?

          Moment, ale dlaczego "skasowanie"? To tez jest wolny czas, tylko inny niz zapadniecie na kanape przed telewizorem.
          Ale w przeciwienstwie do kanapy przed telewizorem daje poczucie sensu. Pomaga zlapac rownowage. Daje radosc, napedza, daje wytchnienie.

          Wsrod moich znajomych w roznym wieku jako hobby da sie sklasyfikowac:
          - granie w strzalki. Panowie spotykaja sie regularnie, w kazda pierwsza sobote urzadzaja sobie turniej, prowadza klasyfikacje. Przy okazji zzyli sie, zaprzyjaznili, zony tez sie polubily.
          - dlubanie w ziemi/roslinkach. Dotyka obydwu plci, przyjmuje postac od doniczek na balkonie po praktycznie zawodowa dzialalnosc w Polskim Zwiazku Dzialkowcow.
          - ptaki mojego kraju - skala rowniez szalenie zroznicowana.
          - granie w karty.
          - bycie fanem jakiejs druzyny - ogladanie meczow, zbieranie informacji prasowych itd.
          - gra w szachy w ramach miejscowego klubu, najstarsi czlonkowie maja szachownice praktycznie wyslizgane do cna.
          - wycieczki piesze w ramach roznych grup (od pttk po parafie.)
          - zbieranie i suszenie roslin, w celach roznych, ozdobnych, spozywczych i leczniczych.
          - pieczenie ciasta dla kolegow z pracy. To akurat nadzor czytelni w moim ulubionym archiwum. Koledzy zrzucaja sie po 5€, co piatek jest ciasto, zawsze inne, bo ona lubi eksperymentowac. Jubilaci moga sobie zazyczyc powtorki.
          - sporty wszelakie, od biegania poczynajac przez badmintona po gimnastyke akrobatyczna.



          To sa zajecia, przy ktorych jestem pewna, ze koszty nie przekraczaja tych magicznych 20 zlotych. I przy okazji bez produkcji zbednych przedmiotow, wiec pomijam origami, robotki reczne, modelarstwo (skladka w klubie byla cos w tych granicach) i inne tego typu tworcze zajecia.
          • teresa104 Re: Problem z hobby 10.03.14, 14:19
            Ja tylko w obronie telewizora - można w nim obejrzeć masę ciekawych, inspirujących programów, filmów, dyskusji. Nie widzę nic złego w oglądaniu telewizji, nawet bezmyślne pykanie pilotem ma swoją pożyteczną funkcję - absorbuje przeciążony bodźcami i stresem mózg bez dostarczania nowych stresów, coś jak gapienie się w ogień, w pralkę czy w paznokcie.
            Wiadomo, można promować ruch i spotkania z ludźmi (poprzez aktywności wymuszające ruch i spotkania), ale bez przesady, nie każdy i nie zawsze relaksuje się w ruchu i z ludźmi.
            • turzyca Re: Problem z hobby 10.03.14, 14:31
              ale bez przesady, nie każdy i nie zawsze relaksuje się w
              > ruchu i z ludźmi.

              dla tych wymyslono medytacje, mandale i struganie w drewnie... :P
          • kocio-kocio Re: Problem z hobby 10.03.14, 20:31
            Moje ukochane dłubanie w ziemi, czyli skrzynki na balkonie, pochłania jakieś 500 zł rocznie. Na wymianę ziemi, nawozy, sadzonki i nasiona.
            Tak że ten.
            Jak już rośnie, to faktycznie tanio jest.
            • teresa104 Re: Problem z hobby 11.03.14, 12:47
              To sporo Ci wychodzi. Pewno mam mniejszy balkon i w związku z tym niższe aspiracje, ale jakoś tak mam w sobie przekonanie, że najfajniej jest, kiedy coś z niczego się pojawia.
              Na przykład przed chwilą skonstatowałam, że odbija mi chmiel z zeszłego roku, odbija potężnie, licznymi odnogami, wygląda, że będzie o wiele większy niż rok temu. Przesadziłam do wielkiej starej skrzyni, użyłam starej ziemi, chmielowi więcej nie trzeba. I ja tak lubię właśnie, jakiś paluszek zapomniany z ziemi wychodzi, coś przeżyło, do tego dosadzić coś kolorowego, komarzyce, dużo wody, częste oglądanie i wystarcza.
              Co prawda muszę pomalować barierkę i wymienić wykładzinę (czyli koszty), ale nie wiem, czy nie zrezygnuję, jak już się chmiel czepi, to się nie uda, czyli musiałabym to robić teraz, a nie robię.
              • kocio-kocio Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:17
                No spory mam. 15 m2
                Ziemię wymieniam w części donic, bo mam też pomidory i zioła, jak nie odświeżę, to idzie zaraza ziemniaczana czy inna zgnilizna liści.
                Mam kilka powojników na kratce oddzielającej od sąsiadów - odbiją albo nie, zobaczymy. Ciepła zima była, więc jest szansa. Zwykle wychodzi pół na pół. Dosiewam pnączami.
                Skrzynek mam w sumie 6 metrów + 2 donice na zioła.
                Tak wychodzi jakoś.
          • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 11:39
            > To sa zajecia, przy ktorych jestem pewna, ze koszty nie przekraczaja tych magic
            > znych 20 zlotych.

            Turzyco, jeżeli dobrze rozumiem tą smutę, to nie o 20 zł sprawa się rozbija, tylko o typowe depresyjne, zgorzkniałe "nie dla mnie takie fanaberie". Czyli nie chce mi się, nie umiem, nie wiem, niech już wszystko będzie jak jest, bo każda zmiana jest i tak na gorsze. Gdybyś więc chciała tchnąć nieco życia w hipotetycznego pana maszynistę, to nie tędy droga, on ptaków na torach obserwować nie będzie.
            Inna sprawa, że zgadzam się z Teresą, że szukanie hobby to dość przerażające zajęcie. Sama hobby nie mam, i każde tego typu pytanie kwituję zwykle wzruszeniem ramion. I wcale nie uważam się za nieciekawą osobę, w każdym razie nie bardziej nieciekawą od średniej krajowej.
            • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 12:39
              > Turzyco, jeżeli dobrze rozumiem tą smutę, to nie o 20 zł sprawa się rozbija, ty
              > lko o typowe depresyjne, zgorzkniałe "nie dla mnie takie fanaberie". Czyli nie
              > chce mi się, nie umiem, nie wiem, niech już wszystko będzie jak jest, bo każda
              > zmiana jest i tak na gorsze.

              Tu na pewno masz racje. A ja ostatnio coraz gorzej na to reaguje i odczuwam wewnetrzna potrzebe przeciwdzialania, stad ten watek. Czysto hipotetyczny rzecz jasna.

              Gdybyś więc chciała tchnąć nieco życia w hipotetyc
              > znego pana maszynistę, to nie tędy droga, on ptaków na torach obserwować nie bę
              > dzie.

              A ktoredy?


              > Inna sprawa, że zgadzam się z Teresą, że szukanie hobby to dość przerażające za
              > jęcie. Sama hobby nie mam, i każde tego typu pytanie kwituję zwykle wzruszeniem
              > ramion. I wcale nie uważam się za nieciekawą osobę, w każdym razie nie bardzie
              > j nieciekawą od średniej krajowej.

              Ja mam wrazenie, ze sa ludzie, ktorzy nie usiedza na miejscu i zapelniaja wolne chwile roznosciami, a to abazur z blachy wymodza, a to na koncert pojda, a to umowia sie na lepienie figurek zajaczkow z masy solnej na festyn wielkanocny. Maja gdzies w srodku naped i raczej nie usiedza.
              A sa ludzie, ktorzy potrzebuja napedu z zewnatrz, bo inaczej sie sami w sobie zapadna, siada na fotelu i kiedys z niego nie wstana.
              • teresa104 Ciebie rozpiera 11.03.14, 12:54
                a tych, których nie rozpiera, natychmiast powinno zacząć rozpierać:)
              • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 12:54
                > A ktoredy?

                Jak pomóc komuś z depresją i poczuciem beznadziei, i jeszcze się samemu przy tym nie wypalić? Nie wiem, to pewnie zależy kto to dla Ciebie jest. Na pomoc panu hipotetycznemu maszyniście ja osobiście bym się nie porywała, tyle pozytywnej energii na zbyciu w sobie nie mam.

                > Ja mam wrazenie, ze sa ludzie, ktorzy nie usiedza na miejscu i zapelniaja wolne
                > chwile roznosciami, a to abazur z blachy wymodza, a to na koncert pojda, a to
                > umowia sie na lepienie figurek zajaczkow z masy solnej na festyn wielkanocny. M
                > aja gdzies w srodku naped i raczej nie usiedza.
                > A sa ludzie, ktorzy potrzebuja napedu z zewnatrz, bo inaczej sie sami w sobie z
                > apadna, siada na fotelu i kiedys z niego nie wstana.

                No, żeby lepić zajączki z masy solnej to na pewno trzeba być szczególnym typem :o) Weź jednak pod uwagę, że wiele osób marzy o tym, żeby zapaść w fotelu na czas jakiś i nic nie robić, i nic w tym złego nie ma. Ja mam zasadę, że choćby się waliło i paliło, 1-2 wieczory w tygodniu muszą być wolne i niezaplanowane, właśnie żeby zapaść w fotel i nic nie robić. Albo upiec ciasto, albo coś pogryzmolić, ale bez planowania. Jak mam ochotę, mogę się gapić tępo w telewizor. Dla mnie takie zapadanie w fotel jest konieczne dla zachowania psychicznej równowagi, bardziej niż jakiekolwiek zajączki i abażury.
                • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:02
                  a mam zasadę, że choćby si
                  > ę waliło i paliło, 1-2 wieczory w tygodniu muszą być wolne i niezaplanowane, wł
                  > aśnie żeby zapaść w fotel i nic nie robić.
                  >

                  Ale czy to wlasnie nie o proporcje chodzi?
                  • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:33
                    > Ale czy to wlasnie nie o proporcje chodzi?

                    Może i tak, ale ja nie mam na głowie domu pełnego dzieci, ogólnie mam spokój, i w domu, i w pracy, a i tak potrzebuję ciszy i lenia na fotelu. Kiedy pracowałam w muzeum i miałam na codzień do czynienia z paroma setkami rozwydrzonych turystów + zmęczeniem czysto fizycznym (cały dzień na nogach, po schodach w górę, po schodach w dół), moje zapotrzebowanie na fotel było jeszcze większe. I na ciszę też :o)
                    Co nie znaczy oczywiście, że hobby nikomu nie jest potrzebne, ale odmóżdżania na fotelu bym nie potępiała za bardzo.
                • kocio-kocio Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:20
                  No i innego odpoczynku potrzebuje człowiek pracujący fizycznie, a innego "umysłowy".
                  Ty pracujesz głową, więc cieszy i odpręża Cię rower i zajączki z gliny.
                  Ktoś kto cały dzień stoi, albo chodzi prawdopodobnie wybierze leżenie.
                  Bo ma zmęczony inna kawałek człowieka.
                  • teresa104 Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:42
                    A ja nadal nie wiem, w czym jest lepsze lepienie zajączków od siedzenia na fotelu. Jedno i drugie psu na budę, a po siedzeniu przynajmniej nie trzeba sprzątać, chyba że się człowiek bardzo zasiedzi.

                    Albo co uwzniośla gapienie się na ptaki względem gapienia się na Animal Planet. Bo ja na przykład mam w kuchni pod ręką lornetkę, żeby obejrzeć kwiczoła czy kosa, jeśli się pojawi, ale zazwyczaj kończy się na oglądaniu sikających na ścianę facetów i wykrzykiwaniu zza parapetu "żeby ci urwało!".
                    • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 13:53
                      Myślę, że część ludzi ma taką potrzebę, żeby coś robić, nie siedzieć bezczynnie, nie marnować czasu. I jak kogoś tak nosi, to musi gdzieś tą energię skanalizować. A jak ktoś ma tak jak ja, standardowe ustawienia na "leżę i się relaksuję", to każdą próbę namówienia na jakieś hobby traktuje jak zamach na swoją wolność. Ludzie się różnią, i dobrze, ważne może żeby brali takie rzeczy pod uwagę przy dobieraniu się w pary. Ja zapalonego hobbysty bym w domu nie zdzierżyła :o)
                      • kocio-kocio Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:03
                        Wiesz, to zależy.
                        Mój jest żeglarzem na przykład.
                        To gwarantuje 2-3 tygodnie w roku leżenia bez asysty lub z opcją leżenia na pokładzie jachtu.
                        Byle się nie dać namówić na Morze Północne w porze sztormów.
                        • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:10
                          Hobby pod tytulem spiewanie w chorze tez jest dla otoczenia dosc znosne, jesli tylko hobbysta nie upiera sie przy asyscie rodziny podczas wystepow. Choc ja tam umiem sie poswiecic trzy razy w roku po dwie godziny, nie ubywa mi od tego.

                          W ogole hobby polegajace na wybyciu z domu jest malo uciazliwe, o ile ktos nie odczuwa potrzeby ustawicznego bycia razem. Chlopiec ma takie, dzieki ktoremu wiem, ze raz w tygodniu mam cala chalupe dla siebie i moge sie poddac dowolnym zabiegom upiekszajacym, bo na pewno nie bedzie chcial wejsc do lazienki.
                          • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:38
                            > trzy razy w roku po dwie godziny
                            > raz w tygodniu mam cala chalupe dla siebie

                            Aha, coś mi mówi że my inaczej definiujemy hobby. Dla mnie hobby to coś, czemu poświęcam duży procent mojego wolnego czasu, czy to robiąc coś konkretnego, czy to o tym czytając, dyskutując, wymieniając się czymś, itp. Dlatego tak się zapieram przeciwko namawianiu wszystkich do posiadania hobby, bo nie wszyscy mają na to czas, energię, i przede wszystkim ochotę. I jeszcze mam wrażenie, że ludzie się poprzez takie hobby jakoś definiują, mają tą jedną ulubioną rzecz i na niej się w wolnym czasie koncentrują.
                            Bo takie okazjonalne zainteresowania to owszem, miła rzecz. Ja np. lubię poczytać o lakierach, pooglądać zdjęcia, czasem pomalować paznokcie czymś fajnym. Rysować też lubię, ale zdarza się, że nie wyciągam bloku i dwa-trzy miesiące, a efekty ogląda zwykle jedynie mój mąż, bo nie czuję potrzeby dzielenia się ze światem moją twórczością. Robię też różne rzeczy na szydełku, ale przez ostatni rok zrobiłam dwa kocyki (rozmiar noworodkowy) i szalik sztuk jeden. W życiu nie nazwałabym tego hobby, raczej miłym okazjonalym sposobem spędzania czasu. Takie "hobby", czyli spędzanie czasu w miły i mało produktywny sposób na pewno przyda się i każdemu smutnemu panu maszyniście. Przy czym w tej kategorii mieściłyby się dla mnie i miłe bezcelowe spacery po okolicy, i gotowanie smacznego obiadu, i siedzenie na ławce w wiosennym słońcu. Czyli umiejętność cieszenia się chwilą, tego moim zdaniem hipotetyczny maszynista powinien się nauczyć.
                            • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 17:31
                              > Aha, coś mi mówi że my inaczej definiujemy hobby.

                              To ja to wiem od poczatku. :) Ale jak widac, nie umialam przekazac.

                              . I jeszcze mam wrażenie, że ludz
                              > ie się poprzez takie hobby jakoś definiują,

                              Jak maja potrzebe definicji, to owszem.

                              mają tą jedną ulubioną rzecz i na n
                              > iej się w wolnym czasie koncentrują.

                              jedna???


                              Dla mnie hobby to coś, czemu
                              > poświęcam duży procent mojego wolnego czasu, czy to robiąc coś konkretnego, czy
                              > to o tym czytając, dyskutując, wymieniając się czymś, itp.

                              No wlasnie to chyba niekoniecznie. Lecac przykladem z artykulu: facet zbiera fajki, od kilkudziestu lat. Ma ich chyba 80. Ile czasu trwa kupienie 80 fajek? Ich pielegnacja? Ale definiuje sie jako fajczarz.
                              To co opisujesz to dla mnie raczej pasja.

                              W życiu nie na
                              > zwałabym tego hobby, raczej miłym okazjonalym sposobem spędzania czasu.

                              No to rozbijamy sie o slowka.

                              Przy czym w tej kategorii mieściłyby s
                              > ię dla mnie i miłe bezcelowe spacery po okolicy, i gotowanie smacznego obiadu,
                              > i siedzenie na ławce w wiosennym słońcu. Czyli umiejętność cieszenia się chwilą

                              Wiesz, dla mojej kolezanki ugotowanie obiadu to katorga. Je dwa cieple posilki w tygodniu, bo przyjaciele sie nad nia lituja i dla niej gotuja.

                              Czyli umiejętność cieszenia się chwilą
                              > , tego moim zdaniem hipotetyczny maszynista powinien się nauczyć.

                              A tu sie zgodzimy. Ale jak tego dokonac?
                              • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 17:39
                                Z gotowaniem ttylko przykład, wiadomo że nie każdy lubi. A jak przekonać maszyniste? Nie wiem, może zabrać gdzieś ze sobą i pokazać jak może być fajnie?
                                • teresa104 Re: Problem z hobby 11.03.14, 18:32
                                  Może pociągiem go gdzieś zabrać?
                                • pierwszalitera Re: Problem z hobby 12.03.14, 00:13
                                  kis-moho napisała:

                                  > A jak przekonać maszyn
                                  > iste? Nie wiem, może zabrać gdzieś ze sobą i pokazać jak może być fajnie?

                                  A może po prostu zostawić w spokoju? Kto powiedział, że maszynista jest nieszczęśliwy? Bo nie spełnia czyjegoś wyobrażenia o szczęściu? Od hobby w postaci pielęgnacji nudy lepsze jest czasem nic nie robienie. To nawet może podkręcać kreatywność. Możliwe bowiem, że maszynista ma ciekawe myśli, żyje w swoim świecie fantazji i nie ma zamiaru z nikim się nim dzielić, szczególnie nie z namolnymi Samarytankami.
                                  • kis-moho Re: Problem z hobby 12.03.14, 07:01
                                    Ani reporterami, oczywiście że tak.
                                    Poziom abstrakcji właśnie mnie przerosł, wylaczam się s dyskusji.
                                  • turzyca Re: Problem z hobby 12.03.14, 09:45
                                    pierwszalitera napisała:


                                    > A może po prostu zostawić w spokoju? Kto powiedział, że maszynista jest nieszcz
                                    > ęśliwy? [...] Możliwe bowiem, że maszynista ma ciekawe myśli, żyje w swoim świecie f
                                    > antazji i nie ma zamiaru z nikim się nim dzielić, szczególnie nie z namolnymi S
                                    > amarytankami.

                                    Na szczescie mamy rzadka mozliwosc zajrzenia czlowiekowi do srodka mozgu, duszy i serca i stwierdzenia, ze szczesliwy nie jest. Bowiem omawiany hipotetyczny maszynista jest tworem mojej imaginacji i dzieki temu moge spokojnie spenetrowac wszystkie jego odczucia.

                                    Maszynista realny, ktory byl punktem wyjscia do stworzenia fikcji, tez nie sprawial wrazenia szczesliwej osoby. W przeciwienstwie do jego kolegow po fachu, ktorzy niekoniecznie byli najszczesliwszymi ludzmi swiata, ale byli po prostu zadowoleni ze swojego zycia. A ten zamiast sie cieszyc, ze wykonuje taki specyficzny zawod, zamartwial sie, ze kiedys ten typ lokomotyw przestanie jezdzic. Do konstrukcji dorzucilam pare innych osob, a to inzyniera, ktory ze stresu w pracy wpadl w nalog i stracil zdrowie, wiec usnal na swojej ulubionej kanapie na zawsze; a to doktora fizyki, ktory po przejsciu na emeryture poczul sie kompletnie bezuzyteczny i od dwoch lat praktycznie nie rusza sie z fotela, w ktorym je, spi, oglada telewizje i rozmysla; a to nauczycielki historii, ktora po skonczeniu nauczania takze w takim fotelu zasiadla i smierc nie zastala jej w nim tylko dlatego, ze kochajacy siostrzeniec wpadl do niej i sciagnal pogotowie, na ratowanie bylo juz jednak za pozno. I nie trzeba byc namolna Samarytanka ani wszechwiedzaca narratorka, zeby ustalic stan psychiczny takiej osoby, wystarczy byc wlasnie siostrzencem, malzonkiem, dzieckiem, wnukiem, rodzenstwem, a nawet zgola kontaktowac sie z dana osoba chocby tak malo intensywnie jak na poziomie sasiedzkim. One swoje przekonanie o uroku zycia sieja dosc intensywnie i spotkanie z nimi przypomina czasem wrecz spotkanie dementora.
                                    Jak ktos nie chce uszczesliwiac hipotetycznego maszynisty i woli zostawiac go w spokoju, to moze po prostu zignorowac ten watek.
                      • teresa104 Pary hobbystów 11.03.14, 14:45
                        Mój hobbysta większość swoich hobby uprawia poza domem, prócz gry na instrumentach, mam dzięki temu wolną kanapę. Kiedy się z hobbystą wiązałam, nie miał żadnych hobby poza mną, czułam się jak rak pustelnik z wielkim ukwiałem. Ja bym nie wytrzymała, gdyby pozostał niehobbystą.
                        • smallfemme Re: Pary hobbystów 11.03.14, 17:16
                          Tereso, objawienie moje! Jakże doskonale ujęłaś w słowa to co czuję.
                          Mam u siebie hobbystę, który uważa, że jeśli coś wymaga opuszczenia pokoju, to nie nadaje się na hobby. A jak bym chciała mieć czasem wolną kanapę...
                    • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:02
                      > A ja nadal nie wiem, w czym jest lepsze lepienie zajączków od siedzenia na fote
                      > lu. Jedno i drugie psu na budę, a po siedzeniu przynajmniej nie trzeba sprzątać
                      > , chyba że się człowiek bardzo zasiedzi.

                      Te konkretne zajaczki akurat zostana opylone niemieckim gospodyniom domowym, ktore sie w takim paskudztwie, sadzac po gazetkach sklepow, namietnie lubuja, a zysk z dlubaniny pojdzie na uboga parafie partnerska. Czyli nie dlubanie jako takie, ale robienie dobrych uczynkow.

                      A co do zasiedzenia sie nadmiernie - to wlasnie to ryzyko, o ktore chodzi. Ze w pewnym momencie czlowiek zostaje w fotelu i z niego nie wstaje. I ze dobrze miec sprezyne, ktora z tego fotela wypchnie. A jak ktos nie ma wewnetrznej, to niech ma zewnetrzna.
            • turzyca Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:05
              I jeszcze jedno mi sie uswiadomilo.

              , ty
              > lko o typowe depresyjne, zgorzkniałe "nie dla mnie takie fanaberie".

              To chyba chodzi tez o to, zeby dac sobie prawo do fanaberii. Zeby uznac swoja wartosc, zeby pozwolic sobie na robienie czegos, co jest nawet wrecz nieuzyteczne (bo po co komu kolejny szalik czy nastepny obrus?), ale moje, sprawiajace mi przyjemnosc.
              • kis-moho Re: Problem z hobby 11.03.14, 14:26
                > To chyba chodzi tez o to, zeby dac sobie prawo do fanaberii. Zeby uznac swoja w
                > artosc, zeby pozwolic sobie na robienie czegos, co jest nawet wrecz nieuzyteczn
                > e (bo po co komu kolejny szalik czy nastepny obrus?), ale moje, sprawiajace mi
                > przyjemnosc.

                Nawet jeśli fanaberią jest siedzenie w fotelu :o) Tak, na pewno masz rację, fanaberie w dowolnej postaci są bardzo ważne. Tylko że to nie jest rzecz którą zmienisz tak hop siup podrzucając pomysły na darmowe spędzanie czasu w ciekawy sposób. Jak mówię, moim zdaniem ta smuta nie ma bezpośredniego związku z brakiem funduszy na hobby.
    • amused.to.death Re: Hobby bez pieniedzy 10.03.14, 16:42
      Teoretycznie hobby bez wydatków istnieją, problem w tym, że im bardziej się człowiek jakiemuś hobby poświęca tym bardziej (zazwyczaj) zaczynają mu być potrzebne pieniądze.

      Mam w ogóle problem ze zdefiniowaniem hobby i pasji - teoretycznie rozróżnię, ale praktycznie czasami trudno. U mnie jest jeszcze kategoria 'lubię tak CZASAMI spędzać czas' - a hobby/pasje wydają mi się czymś bardziej stałym.

      Ja bardzo dużo podporządkowuję podróżowaniu - mam już co prawda trochę więcej niż materac i kuchenkę, ale pamiętam, że kiedy wprowadziłam się do swojego mieszkania to stojąc przed wyborem: kupić łóżko czy jechać na wakacje, pojechałam na wakacje;)
      Nigdy nie nazywałam tego pasją, chociaż pewnie jakbym się zastanowiła to byłaby ta kategoria - bo często dużo się wokół tego kręci, dziś policzyłam, że mój kolejny wyjazd jest dokładnie za 101 dni i już planuję jak się do niego regularnie przygotowywać:D

      Padło tu pytanie czy trzeba mieć hobby - nie no, nic przecież nie trzeba. Lubię jednak osoby, które mają hobby - są dla mnie bardziej interestujące do pogadania, nawet jeśli ich zainteresowania kompletnie nie mnie nie interesują.
      Jest też niestety tak, że bardzo wiele osób bagatelizuje to co robi, wartościując hobby na lepsze i gorsze
    • filoruska wolontariat 10.03.14, 23:05
      Za darmo można się włączyć w jakiś wolontariat.
      Ja mam u siebie dom tymczasowy dla kotów. Bo lubię koty. Fundacja, w której jestem wolontariuszką, utrzymuje te koty finansowo. Do mnie należy poświęcanie im czasu, żeby je zsocjalizować, jeździć do weta, jeśli trzeba, nakarmić, wybawić.
      W fundacji mamy też wolontariuszy, którzy kotami się nie zajmują, ale produkują gadżety na sprzedaż podczas różnych akcji na rzecz kotów. Potrzebni są również wolontariusze, którzy lubią siedzieć w necie jako admini na forum i prowadzący stronę plus fb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka