Dodaj do ulubionych

Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa

13.08.14, 10:24
Ustaliłyśmy w sąsiednim wątku, że współczesne dzieci karmione są badziewiem i szajsem, że "za naszych czasów"... wiadomo. Wyznajmy tutaj, co lubiłyśmy jeść najbardziej, kiedy jeszcze nie byłyśmy takie mądralińskie.

Ja najbardziej na świecie kochałam:
- ryż z cynamonem
- cebulę zeszkloną na maśle
- makaron posypany białym serem, z topionym masłem i cukrem
- placki kartoflane zwykłe
- placki kartoflane z ciasta jak na kopytka z sosem pieczarkowym
- odsmażane karfofle z mlekiem zsiadłym
- frytki domowe
- kotlety mielone
- makrelę wędzoną w postaci pasty do chleba (jadłam bez chleba)
- oscypki od baby w przejściu podziemnym pod Centralem
- chleb z koncentratem pomidorowym, grubymi plastrami cebuli i dużą ilością pieprzu
- smażony na smalcu stary chleb (to tylko u dziadków było dostępne)
- szaszłyki z wątróbek drobiowych, boczku i cebuli
A już zabić mogłabym za cynadry z kaszą gryczaną, cynadry mają w moim sercu po kres ziemskiej drogi numer jeden. Lubiłam też wyjadać kawowe fusy z filiżanek oraz wypijać ocet ze słoika po papryce konserwowej.

Cóż, litania przeważnie badziewia. Ale jadłam wszystko, co mi stawiano przed nosem lub znalazłam samodzielnie, zapewne także wiele rzeczy wartościowych, które jednak dla moich wspomnień o dzieciństwie anielskim są kompletnie nieistotne.
Obserwuj wątek
    • zawsze_zielona Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 10:31
      Dziecinstwo kojarzy mi sie ze stolem w kuchni u mojej babci. Dziadek i ja siadalismy na przeciw siebie i kazde dzierzylo w reku pajde swiezego chleba posmarowana (sic!) gesta smietana i posypana cukrem. Nigdy pozniej tego juz nie jadalam;)

      Procz tego czesto i bardzo lubilam:
      jadalam kanapke z szynka zagryzana jablkiem (dzis mam uczulenie na jablka)
      kluski z truskawkami
      wszelkiego rodzaju placki smazone na glebokim tluszczu
      kopytka z gestym zawiesitym sosem
      smazony stary chleb, nie pamietam czy na smalcu, pewnie tak

      Wiecej grzechow nie pamietam;)
    • yo_anka Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:23
      właśnie wczoraj wspominałam:
      - podpłomyki z ciasta chlebowego babci pieczone na kuchni węglowej jeszcze ciepłe posmarowane masłem (zawsze tylko w sobotę jak była zarabiany chleb na zakwasie)
      - chleb ze śmietana i cukrem lub w wersja z wodą i cukrem
      - polewka z maślanki z domowym twarogiem i domowym chlebem
      - chleb z cebulą smażoną na smalcu z solą
      - groszek cukrowy
      - młoda domowa sałata ze śmietaną
      - pierogi mamy
      - pomidorowa i grzybowa

      natomiast z obrzydzeniem wspominam cynaderki czyli nerki i czerninę z suszonymi gruszkami
    • felisdomestica Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:34
      1. chlebek z masełkiem i pomidorem. Zarówno chleb jak i masełko miały smak, nie mówiąc już o pomidorze.
      2. smażone (nie odsmażane) kartofelki, pokrojone w talarki. Smażone na smalcu, oczywiście.
      3. chleb ze śmietaną i cukrem :-). Zdaje się, że to ulubiona potrawa dzieci :-).
      4. kluski z truskawkami z cukrem, bez śmietany.
      5. owoce w każdej ilości.

      Generalnie w dzieciństwie byłam wegetarianką, mięsa nie lubiłam, a nawet się go brzydziłam.
      • teresa104 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:48
        Do mięsa i dziś mam stosunek dwojaki. Z jednej strony, kiedy jestem głodna, fantazjuję o potrawie mięsnej, o siekanym kotlecie albo pieczonym schabie. Z drugiej zaś nie jestem w stanie wejść do sklepu mięsnego, odczekać dwóch osób przede mną i kupić mięsa czy kiełbasy, właśnie z obrzydzenia.
        W dzieciństwie dodatkowo musiałam się borykać z daniami mięsnymi w przedszkolu czy szkole, jednakowo szkaradnymi, oraz z odkryciem, że mięso jest skutkiem zabijania fajnych zwierzątek.

        Dużo o mięsie myślę, jem za to bardzo mało, ostatnio podciągnęłam roczną średnią, bo dostałam od mamy blaszkę jej pasztetu.

        Chleba ze śmietaną nigdy nie jadłam. Za to lubiłam otręby ze śmietaną, taką sobie wymyśliłam pacię do jedzenia i rodzice mi ją dawali, skoro chciałam.
        • felisdomestica Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 12:23
          Ja też raczej mięsa nie jadam. Rzadko i mało. Widok świń wrzucanych żywcem do wrzątku skutecznie mnie zniechęcił.
          Chleb ze śmietaną był pycha. Zlizywało się śmietanę i z kromką szło się do sąsiadki po nastepną porcję. I tak w kółko, aż kromka rozmiękła i trzeba ją było wreszcie zjeść.
    • wodadobra Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:42
      Pierogi ruskie mamy,
      drożdżówka babci wyrabiana za zamkniętymi drzwiami (żeby przeciąg nie zaszkodził wyrastaniu ciasta), a najlepiej ta wyciągnięta przez babcię z szafki, owinięta w ściereczkę i zostawiona na później dla wnuków,
      i teraz rarytasy - mleko od krowy udojone wprost do kubeczka (tylko trawę i owady trzeba było sobie wygrzebać), jajecznica z grzybami oraz móżdżek usmażony na maśle - patelnia była dzielona na pół - dla taty i dla mnie.
      I uwielbiałam szynkę konserwową Krakus, pewnie dlatego, że na stole lądowała szynka robiona własnoręcznie przez mojego ojca ;-)
      Ale to w czasach gdy świoniobicie oglądało się z ciekawością siedząc na płocie i machając nogami, a moja wówczas 8letnia siostra zaciukała kurę sąsiadce, bo tamta nie miała odwagi, a zwykle robił to mąż. I wiedziało się, skąd się bierze jedzenie na stole.
      • teresa104 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:56
        Mnie właśnie wiedza o pochodzeniu jedzenia dołowała. Był czas, że nie chciałam nawet jeść jaj od babci, tolerowałam tylko te blade chłodnicze, miałam nadzieję, że wytwarza je jakiś automat.
        Świniobicie widziane jednym okiem i zza palców było jednym z gorszych rzeczy, jakie widziałam jako dziecko. Okropieństwo.
        • pierwszalitera Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 22:20
          yaga7 napisała:

          > Ja też wiedziałam, skąd się bierze jedzenie na stole, aczkolwiek do tej pory ma
          > m przed oczami zabijanie kur i podejrzewam, że między innymi dlatego nie jem mi
          > ęsa. To była dla mnie trauma.
          >

          Świniobicia nie oglądałam, bo nie miałam rodziny na wsi. W moim śląskim miasteczku ludzie mieli co najwyżej ogródki i działki, na których trzymano kury i podobną małą gadzinę. Świniobicia były jednak gdzieś w okolicach, gdzie były większe gospodarstwa i było to zawsze wielkie święto. Od takiego gospodarza przywoziło się wtedy świeżą kaszankę i smażyło ją z cebulką na smalcu. Pycha. To jedno z moich ulubionych potraw w dzieciństwie, bo otoczone specjalną atmosferą niecodziennego wydarzenia. Z zabijania zwierząt nie robiono u nas tragedii, bo zwierzęta po to właśnie chowano. Mój ojciec zabijał kurczaki na niedzielne obiady, karpie na Boże Narodzenie, a wujek króiliki i gęsi na jakieś święta i uroczystości. Często byłam przy tym i jak podrosłam, to skubałam nawet te martwe gęsi. Zdarzyło mi się samej także w nadmiarze czułości udusić maleńką kaczuszkę, ale byłam jeszcze wtedy bardzo mała, a rodzice mnie nie upilnowali. ;-) Mięso nie było więc dla mnie anonimowym ochłapem z mięsnego, tylko miało twarz i nogi. Traumy przez to nie miałam, bo nikt nad zwierzęciem się celowo nie znęcał i należało zrobić to szybko oraz sprawnie. Raz tylko widziałam uciekającego indyka bez głowy, ale taka rzecz to była rzadkość, zdarzała się tylko początkującym rzeźnikom i była karana dezaprobatą. Przez to, że wiem, jak zabija się zwierzęta, mam do mięsa raczej szacunek i chyba też dlatego nigdy mięsa na talerzy nie zostawiłam jako dziecko. Ziemniaki i warzywa można zostawić, ale mięso to była świętość. Zresztą porcje mięsa u nas nigdy nie były duże.
          Dziś, wiedząc jak wygląda masowa produkcja mięsa staram się kupować mięso z ekologicznej hodowli, te zwierzęta mają przynajmniej trochę lepsze życie. Nie robię tego zawsze, bo takie mięso jest pieruńsko drogie, ale dosyć często. Wolę też mniej, ale w dobrym gatunku.
          Oprócz tej kaszanki lubiłam też w dzieciństwie cielęcą pieczeń mojej babci, też robioną tylko na specjalne okazje. Uwielbiałam też pomidory z drobniutko pokrojoną cebulą, z dużą ilością pieprzu i śmietaną. No i chyba to co wszystkie dzieci, czyli naleśniki z serem, kaszę manną z brązowym masełkiem i cukrem, ryż z jabłkami, placki ziemniaczane. Od zawsze lubiłam też ryby, od skumbrii w tomacie, przez sardynki, wędzoną makrelę po solone śledzie, które jako nastolatka sama moczyłam w kwaśnym mleku, patroszyłam, przekładałam cebulą i zalewałam olejem. Moja śląska babcia rodziła mi też często wodzionkę, czyli zupę z gorącej wody z roztartym solą czosnkiem i łyżką masła, do tego jadło się grzanki ze starego chleba przyrządzane na płycie starego węgielnego pieca. A na kolację chleb z masłem i truskawkami z cukrem. Nie przepadałam jednak ogólnie za owocami, jadłam właściwie tylko te własnoręcznie zebrane w sezonie prosto z krzaka, albo drzewa, czyli porzeczki w różnych kolorach, bardzo dojrzały, słodki agrest, truskawki, maliny, jeżyny i czereśnie. Jabłka były mi za duże. ;-) Egzotów u nas nie było, raz na ruski rok jakaś pomarańcza wystana w długachnej kolejce przed Bożym Narodzeniem. Nie wiem, czy mi smakowała, bo jedzenie pomarańczy to było raczej celebrowanie zdarzenia niż smakowanie owocu. Lubiłam za to warzywa. Najlepiej na surowo - kalafior, marchewkę, kapustę, kalarepę, rzodkiewki i zielony groszek. Gotowane warzywa to jadłam chyba tylko w gęstych zupach warzywnych ze śmietaną -eintopfach, czyli jednogarnkowcach. Zdaje się, że w sezonie letnim był u nas prawie codziennie na obiad taki eintopf z chlebem, a czasem mama odgrzewała nam go nawet na śniadanie. Wolałam to od kanapki z serem, czy kiełbasą.
    • aadrianka Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:53
      Jako dziecko dałabym się pokroić za:

      - pierogi w wykonaniu mojej mamy. Najlepsze były z mięsem. Kopytka też lubiłam, ale mniej. I najcudowniejsze na świecie smażone pierogi z ciasta drożdżowego, nadziewane kapustą i grzybami, do dziś ukochana potrawa wigilijna.
      - placki ziemniaczane, takoż w wykonaniu maminym. Polane twarogiem rozrobionym ze śmietaną i solą, i to do dziś jedyna wersja placków ziemniaczanych, jaką uznaję. Raz próbowałam zjeść z cukrem i uznałam to za straszliwe paskudztwo.
      - chleb, krojony w kostkę, na to kosteczka słoninki, którym to smakołykiem ukradkiem karmił mnie dziadek
      - drugi dziadek sam przygotowywał smalec i skwareczki, i też ukradkiem karmił mnie chlebem posmarowanym tymże przysmakiem
      - marynaty wszelakie, upodobanie do kwaśnego pozostało we mnie do dziś.
      - placki pankracki, czyli takie zwykłe placki z jabłkami, jedyne danie, jakie przygotowywał mój tata.
      - lemoniada w woreczku, takim foliowym przezroczystym.
      - ogonówka
      - i hit nad hity, tort dłubany. Mama albo ciotka albo babcia piekły biszkopt, wydrążały, kruszyły i mieszały z kremem kakaowym, by powstałą masą nadziać wydrążony biszkopt. Po obkrojeniu spodu i brzegu pozostawało ciasto idealne, nie za słodkie, nie za mdłe, nie suche, po prostu boskie. Dekorowane to cudo było kremem maślanym. Torty warstwowe to nie to.
    • indigo-rose Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 11:56
      - pierogi z jagodami, polane śmietaną
      - kluski na parze z sosem owocowym albo z masłem i bułką tartą
      - naleśniki z serem albo z dżemem
      - makaron z białym serem
      - kopytka
      - panierowana ryba z tymiankiem
      - tarta marchewka z jabłkiem
      - gotowana młoda marchewka
      - zasmażane buraczki
      - kapusta albo kalafior podsmażane na maśle z bułką tartą
      - ziemniaki z kwaśnym mlekiem
      - mizeria
    • teresa104 Pytanie z innej beczki mam 13.08.14, 12:25
      Po sesji jogi mam upiornie wszystko przetrenowane, bolą mnie nawet mięśnie gdzieś w gardle, pod brodą, z trudem się schylam, chodzę jak źle animowany pies obity kijem. I teraz szukam sposobu, żeby stan ten jakoś naprawić, przykrość choć trochę znieść a przynajmniej zamaskować. Krótkie pytanie: apsiryna, paracetamol, lufa? Do wieczora muszę czuć się i poruszać jak człowiek zdrowy, jogi nieuprawiający (a "Fronda" ostrzegała...).
    • maggianna Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 13:35
      Jako chorobliwego niejadka rodzina dokarmiala mnie ciagle i calkiem porzadnie zostalam utuczona w dziecinstwie, ale z perspektywy czasu to chyba nawet nie to co jadlam ale ze bylam karmiona ciagle i musialam zjadac wszystko mi zaszkodzilo.
      Najlepiej wspominam (i nadal lubie):
      - ryz z duszonym jablkiem i cynamonem;
      - domowy makaron/kopytka posypane białym serem, z topionym masłem i cukrem (a jeszcze lepiej jak makaron lub kopytka byly odsmazane na maselku);
      - odsmazane kartofle i kotlety mielone;
      - pomidorowa z ryzem, gotowana na wiejskiej kurze i ze swiezych pomidorow;
      - konfitura z wisni;
      - jajecznica z cebula i pomidorami;
      - swiezy chleb (w takim wielkim okraglych bochenku) z wiejskim maslem (babcia miala piekarnie);
      - sernik ale taki z samego sera z rodzynkami;
      - szarlotka na kruchym ciescie

      I moje 2 ulubione przysmaki z dziecinstwa:
      - zielone pomidory z cebulka w occie - na to niestety nie mam przepisu, robila je babcia i nigdy nie zainteresowalam sie jak powstaja, czego bardzo zaluje;
      - tarta marchewka z jablkiem, odrobina cytryny i cukrem - to byl moj podstawowy deser, bo nawet jak dostalam to do obiadu to zostawialam na pozniej zeby zjesc oddzielnie, potrafilam sama zjesc miske takiej surowki.

      Placki ziemniaczane zjadlam po raz pierwszy w zyciu u kolezanki jak juz bylam nastolatka, tak samo pyzy i knedle i w efekcie za tymi potrawami nie przepadam.
      • teresa104 Zielone pomidory 13.08.14, 13:59
        Moi rodzice, kiedy dostali działkę pracowniczą, rzucili się z początku na uprawę warzyw i na tych 400 metrach urządzali monokulturę. W efekcie pamiętam lata, że pomidory zbieraliśmy zielone całymi skrzyniami, żeby śnieg ich nie zniszczył, a nie zdążyły dojrzeć. Znam więc przepis na zielone pomidory w słoiku:)
        Kroisz pomidory, kroisz cebulę, układasz ciasno w słoiku, zalewasz gorącą mieszanką wody, octu, soli i cukru (według smaku), do każdego słoika wlewasz łyżkę oleju rzepakowego. Możesz dodać przyprawy wg uznania, po dwa ziarna ziela angielskiego do słoika, gorczycę, pieprz ziarnisty, liść bobkowy, co przyjdzie do głowy. Słoiki zagotowujesz otwarte w rondlu z wodą sięgającą do gwintu słoików, zakręcasz wygotowanymi zakrętkami, stawiasz na zakrętce, zostawiasz do wystygnięcia. Gotowe.
        • maggianna Re: Zielone pomidory 13.08.14, 14:25
          Dziekuje! Robilam ostatnio jakies przetwory i przypomnialy mi sie te pomidory, w zimie jadlam sloik dziennie.
          Z tego co pamietam to pomidory babcia robila pozna jesienia wiec by sie zgadzalo, ze to takie ostatnie zbiory, zeby sie nie zmarnowalo.

          Liscie laurowe, gorczyca i ziele angielskie na pewno w tym byly wiec to dobry trop ale mam jeszcze jedno pytanie - nie robilam nigdy nic marynowanego wiec jaka mniej wiecej proporcja wody do octu zeby sie zamarynowalo a nie zepsulo?
          • teresa104 Re: Zielone pomidory 13.08.14, 15:12
            Nie zepsuje się, nawet jeśli wcale nie dasz octu, bo wszystko jest pasteryzowane. Trzeba się skupić na smaku, dobrać po swojemu. A mniej więcej, to z octu winnego (moim zdaniem szkoda zachodu z takim octem) bierze się 1:1 octu i wody. Ze spirytusowego 10% 1:6 octu i wody. Ale to trzeba próbować samemu.
            Gdyby zaś się okazało, że gotowy wyrób jest za mało octowy, zawsze można dolać nieco octu do słoika, zostawić na noc i się poprawi. Za bardzo octowy - dolać przegotowanej wody, odstawić.
            Jedyne, co tu się może spieprzyć - pomidory mogą się rozgotować jeśli się słoików nie wyłowi po przegrzaniu zawartości. Trzeba pozwolić pomidorom zostać twardymi (one przecież jeszcze po wyjęciu i zakręceniu długo będą się wygrzewać same swoją temperaturą).
    • sbarazzina Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 14:38
      Ja byłam dzieckiem wszystkożernym i to raczej wszystko w większych ilościach. Podobno wydłubywałam skwarki prosto z garnka ze smalcem. No i wybaczcie moją nieczułość, ale świniobicie to była najfajniejsza impreza w ciągu roku:) Chowaliśmy się z kuzynem na strychu za sianem, żeby podejrzeć jak się zabija tego świniaka, ale nigdy nam się nie udało obejrzeć całości. I byliśmy mocno rozczarowani, że rodzice nam zabraniają podglądać. Byłam bardzo ciekawskim dzieckiem (i w sumie tak mi zostało). No i kochałam podjadać kaszankę z flaków :) Nie wiem, może ludzie mają wegetarianizm w genach ;)

      Poza tym jako dziecko uwielbiałam:
      -biały ser ze śmietana i cukrem
      -truskawki z piaskiem
      -placki ziemniaczane ze śmietaną i cukrem
      -rolady i kluski śląskie
      -kompot z gruszek
      -wszystkie zupy (zwłaszcza te bez makaronu/ryżu - ogórkową, fasolową, barsz)
      -nigdy nie przepadałam za chlebem, wolałam to co na wierzchu i też mi tak zostało
    • szarsz Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 14:39
      moje ulubione z dzieciństwa (dość hardkorowe, jak widzę :):
      Tatar z żółtkiem na wierzchu
      surowe jaja
      surowa cebula w plastrach z solą, ewentualnie na chlebie z masłem
      grzyby ! (świeże i z octu, im kwaśniejsze, tym lepsze)
      śledzie i kipersy (makrele)


      i z tych normalniejszych
      Bliny z masłem
      pierogi smażone z grzybami
      kasza z gulaszem i ogórkami konserwowymi na stołówce (u mnie w domu tego nei było)
      chleb z pomidorem i cebulą
      placki ziemniaczane (ale ja robię lepsze ;)
      wszystko, co zerwane z krzaka i drzewa u babci: porzeczki czarne i zółte, czerwone były za kwaśne, agrest, truskawki, maliny, marchewki, ogórki, pomidory ze szklarni, śliwki, jabłka (w ogrodzie rósł starking :), gruszki. A jak dziadek zbierał miód!

      Właściwie łatwiej mi wymienić, czego nie lubiłam:
      tłuszczu na szynce, żółtka na twardo, sera żółtego. A. wszelkiego wiórowatego i suchego mięsa, jak pierś z kurczaka pieczonego i wątróbka.
    • heliamphora Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 15:06
      Ale fajny wątek :)

      Ja najbardziej lubiłam:
      -domowe ogórki konserwowe, jadłam je z zapałem ponoć jeszcze zanim nauczyłam się dobrze mówić (ja bym niemowlakowi nie dała takiego jedzenia, no ale inne czasy...)
      -domowe buraczki konserwowe
      -zalewę octową, w której konserwowane były w słoikach powyższe ogórki i buraczki
      -bułkę tartą z mlekiem (danie miało postać papki)
      -surowy makaron i groch
      -marchewkę surową jedzoną jako dwa dania: pierwsze - część zewnętrzna marchewki, drugie-środek (zjedzenie całej jednocześnie byłoby dla mnie czymś w rodzaju wrzucenia drugiego dania do zupy)
      -płotki i leszcze złowione przez wujka i smażone przez babcię (w porządnej panierce i na smalcu)
      -pierogi bez niczego (żądałam zawsze kilku takich, kiedy babcia robiła jakiekolwiek pierogi, ewentualnie obgryzałam z wypełnionych pierogów brzegi)
      -surowy sypki mak
      -kukurydzę niecukrową (uwielbiam do dzisiaj)
      -gulasz grzybowy z własnoręcznie zebranych grzybów
      -grzyby marynowane w occie
      -ryby smażone marynowane w occie
      -chleb chrupki z masłem roślinnym
      -piętki ze świeżego chleba, koniecznie odrywane, a nie odkrojone
      -wszelkie ciasta nasączane ponczem czy czymś takim oraz posiadające drobiny zmielonej kawy
      krokiety ziemniaczane z sosem z grzybów suszonych - do dziś w domu rodzinnym jest to sztandarowe danie wigilijne
      -placki ziemniaczane

      Niestety dzisiaj większości z tego już z różnych powodów nie jem...
    • yaga7 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 15:17
      Ja to chyba jestem dziwna, ale większości z rzeczy prezentowanych w wątku albo nie jadłam, albo nie lubiłam.

      Aha, u nas chleba ze śmietaną się nie jadło, za to się jadło z masłem i z cukrem ;)

      Moje ulubione potrawy to w 99% słodkie potrawy typu pierogi na słodko, naleśniki z serem, makaron z serem, racuchy z jabłkami, placki ziemniaczane z cukrem, wszelkie ciasta, zwłaszcza sernik bez rodzynek i drożdżowe z serem. Do tego mleko od krowy i taki ręcznie robiony ser na mleku. Aha, uwielbiałam zupy mleczne, także stołówkowe :P Do tego pierogi ruskie mojej babci :)

      Nie lubiłam żadnych mięsnych potraw, nie znosiłam rzeczy w occie, żadnych grzybków marynowanych czy na surowo (wyjątek to jajecznica na rydzach).
    • bathilda Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 15:41
      - kaszanka z cebulką (dopóki ktoś mi szczegółowo nie opowiedział jak się ją robi)
      - fasolka po bretońsku
      - leczo (nie jadłam od lat, ale ostatnio strasznie za mną chodzi tylko się boję czy sprostam swoim wspomnieniom)
      - makaron z serem i truskawkami
      - pierogi ruskie mojej babci, odsmażone na ciemnobrązowo
      - jabłka z jabłonki którą mój dziadek posadził w dniu kiedy urodziła się moja mama. brałam drabinę i siadałam pod drzewem z książką (na górnej powierzchni drabiny). a potem sięgałam po jabłka nie przerywając lektury.
      - grzybki marynowane (dziś nie lubię)
      - młode ziemniaczki ze zsiadłym mlekiem

      A najbardziej na świecie nie lubiłam zup, zwłaszcza rosołu do którego moja mama wsadzała całe warzywa, które trzeba było zjeść. Do dziś prędzej zwymiotuję niż zjem gotowaną cebulę lub pora. U mnie w domu zupy są praktycznie zawsze zmiksowane.


      • teresa104 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 16:10
        No proszę, ja z kolei nie lubię zup miksowanych. W domu mi ich nie serwowano, raczej spotykam je na różnych spędach i konferencjach. Zjadam bez wymiotów ale zawsze myślę, że musiały zostać zrobione ze strasznie dziadowskich składników, skoro trzeba je było zamienić w papkę. Może niesłusznie myślę, bo nie lubię miksowanych zup:)
        Ale zupy, które ja lubię, do miksowania i tak się nie nadają. A najbardziej lubię barszcz ukraiński. Miksuję tylko pomidorową i dyniową dla teściowej.
    • anulla1974 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 15:54
      Hmm, nie będę zbyt oryginalna
      - placki ziemniaczane z cukrem
      - placki na kefirze/jogurcie/mleku z jabłkiem
      - pierogi z jagodami
      - makaron domowy oczywiście, z serem białym i cukrem
      - bitki wołowe
      - schabik :)
      - zacierki na mleku
      - ryż z jabłkiem i cynamonem
    • sylwiastka Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 16:39
      Niestety nie mialam babci i wiem, ze stracilam mnostwo smakow z dziecinstwa. Bylam niejadkiem i czesto nie jadlam nic. Jezeli jadlam to potrawy "nie dzieciece".

      - kapusniak i ogorkowa (im kwasniejsze tym lepiej)
      -ogorki kiszone, kapuste kiszona i grzybki w occie
      - zupe rybna - im mocniej smierdziala ryba tym wiecej zjadlam
      - kanapki, ale tylko z chleba baltonowskiego, obranego ze skorki, z szynka i ogorkiem. Kanapka musiala byc pokrojona w male kosteczki - na raz. Codzienne rano robil je dziadek.
      - zupe pomidorowa
      - kopytka z sosem

      Wiecej nie pamietam, bo jesc zaczelam w okolicach 10tych urodzin. I naprawde teraz jest mi troche dziwnie, ze jedzenie dla mnie po prostu nie istnialo, bo to zawsze jakies wspomnienia.
        • teresa104 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 16:58
          A ja nie wiem, czy to są dziecięce smaki. Dla mnie to są właśnie w większości takie zapychacze brzucha, które kiedyś się jadało, nasze jedzenie było po prostu mniej urozmaicone, rynek nie pękał od produktów, obcych kuchni właściwie się nie znało. Moi starzy zasuwali oboje ile wlazło, nie stali nad kuchnią i nie komponowali cudowności z trufli, policzków wołowych i grasicy. Potrzebna była pasza, codzienna, ciepła i nietrująca pasza.

          • sylwiastka Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 20:18
            Spytałam mamę, co ona jadła jako dziecko i słodkie potrawy mączne też nie były dominujące. Nie było ryżu czy makaronu z owocami, zup owocowych na obiad.
            Jeśli chodzi o zapychacze, to pewnie masz rację. Natomiast wybór produktów był całkiem niezły. Warzywa na do gotowania lub surówki, ziemniaki czy produkty zbożowe jako węglowodany i nabiał oraz mięso. W naszym przypadku był dostęp do mięsa, bo członkowie rodziny pracowali w zakładach przetwórstwa lub drobiarskich. Wiec ta codzienna nietrująca pasza nie musi być od razu rarytasami takimi jak trufle.
    • genepi Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 17:22
      Pamiętam smak chleba z masłem, musztardą i papryką w proszku.
      Oraz blok czekoladowy, który robiła mama.

      A z resztą do dzisiaj kiedy jadę do rodziców czasem wspólnie obierają i kroją dla mnie ziemniaki na domowe fryty. Bo frytki jadam tylko w domu rodzinnym, tylko tam mi smakują.
    • caroline.1 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 18:14
      W dzieciństwie nie byłam jeszcze diabetykiem, więc sobie całkiem nieźle pojadłam. Najbardziej chyba lubiłam połączenie "białe plus owoce plus śmietana", czyli:

      - biały ryż plus jabłko plus śmietana (cynamon nie był wymagany),
      - białe kluski plus truskawki plus śmietana,
      - kluski na parze plus jagody plus śmietana,
      - biała bułka plus pomidor plus - ! - majonez. Chyba był domowej roboty.
      - biszkopt plus truskawki z galaretką, przełożony mocno maślanym kremem.

      Teraz nie tknęłabym chyba żadnego z tych połączeń i to niekoniecznie ze względu na ograniczenia dietetyczne. A biszkopt otwiera dość długą litanię ciast, których po prostu nie lubię i z których rezygnuję bez bólu. Lubię za to położyć dobry pomidor na dobrej bułce pełnoziarnistej :)


    • marikooo Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 13.08.14, 21:27
      - Racuchy z jabłkami,
      - zielony groszek z puszki ze śmietaną,
      - młode ziemniaki w mundurkach z wiórem masła i solą,
      - schabowy z ziemniakami oraz pomidorówka,
      - kogel-mogel z surowych żółtek z cukrem,
      - czereśnie od dziadka z działki, groszek cukrowy - można go gdzieś jeszcze dostać?
      - (uwaga, może być obrzydliwe!) korzuch z gotowanego mleka :)
    • smallfemme Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 10:38
      Pierwsza była tzn. "sturta", czy po prostu skóra - warstwa wierzchnia okrojona z bochna chleba. Mama zawsze opowiada historię, jak odbierała mnie od dziadków, którym w chlebaku po całym dniu zostawał tylko biały placek miąższu chlebowego :)

      - Uwielbiałam kaszę mannę, ale dopiero pełnoletnia nauczyłam się ją jeść łyżeczką z talerza :D Jeszcze w czasach przedszkolnych jadłam kaszę z butelki, bo nie robił się na niej kożuch. A jeśli nawet się zrobił, to zostawał na smoczku i mama umiała sobie z nim poradzić.
      - Zupa szczawiowa, ale koniecznie bez zielonego! Także w dniu gotowania szczawiu obok kuchenki wisiało specjalne sitko do filtrowania zupy z liści.
      - Kompot owocowy z makaronem, nie zupa owocowa, tylko zwykły kompot właśnie :)
      - Oczywiście chleb z cukrem! Ale nie ze śmietaną ani nawet nie z masłem, tylko polany wodą i posypany cukrem.
      - Miód, wyjadany prosto ze słoika. Potrafiłam zjeść prawie pół litra miodu dziennie. Miód musiał być skrystalizowany, płynnego nie tykałam.
      - Domowy ser biały. Twardy, można go było kroić w plastry i jeść posypane cukrem.
      - Z mięsa - domowa szynka robiona przez dziadków, ale musiałam sama ją pokroić. Musiała być pokrojona cieniutko, plasterek miał maksymalnie milimetr. Szynki pokrojonej grubiej jeść nie chciałam. No i domowy pieczony boczek.
      - Takie krótkie, grube parówki w twardej skórze. Beznadziejna jakość, ale uwielbiałam je jeść :)
      - Pomidorówka koniecznie i z ryżem i z makaronem, rosół z makaronem i kartoflami.
      - DOMOWY MAKARON! :D Babcia robiła makaron, wyjadaliśmy sam albo z cukrem. Najczęściej sam, podbierając ręką z miski, potem cały dom był obsypany białymi robaczkami nitek ;)

      Nie jadłam owoców, warzyw, wielu mięs, żadnych ryb, kotletów sojowych nie znosiłam. Nie tolerowałam śmietany. Nienawidziłam cebuli, teraz się nią zajadam ;)
    • kasica_k Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 17:45
      Ciekawa jestem, jakie ulubione potrawy z dzieciństwa będą miały obecne dzieci. Może wcale nie są aż tak pasione słodyczami i gotowcami, jak nam się wydaje.

      Moje dzieciństwo, jak wielu z was wypowiadających się w tym wątku, przypadło na mało wyszukane kulinarnie czasy. Moja rodzina zresztą chyba niewiele wiedziała o smacznej kuchni, np. przyprawy, których teraz mam pełne szuflady, były mojej babci, mamie, ciotkom nieznane. Przypuszczam, że dlatego większość jedzenia, poza może słodkim, była dla mnie mdła i nieatrakcyjna. Zwłaszcza mięso czy gotowane warzywa - te drugie teraz zajadam ze smakiem, ale mięsa nie jem i nie tęsknię, bo nie za bardzo wiem do czego :) Wydaje mi się, że dzieci wbrew pozorom lubią wyraziste, zdecydowane smaki - kwaśne, słodkie, słone, jak słodycze albo zalewa z ogórków, którą też uwielbiałam :) i wolą je od mdłych rozgotowanych paciaj, którymi się je karmi, właściwie nie wiem czemu.

      Moje dziecięce przysmaki: placki ziemniaczane (bez żadnych tam śmietan i cukrów, kto to widział ziemniaki na słodko), naleśniki z powidłem śliwkowym, makaron z serem na słodko, pierogi z jagodami, knedle ze śliwkami oraz... sałata, rzodkiewki i kiszone ogórki :) Uwielbiałam też owoce: truskawki, czereśnie, śliwki, brzoskwinie, gruszki i... ananasa z puszki, jak się trafił. Warzywa gotowane mogły dla mnie nie istnieć, z wyjątkiem może młodych ziemniaków z masłem i koperkiem oraz... szpinaku. Uwielbiałam za to ryby, w szczególności świątecznego karpia w galarecie i nie rozumiem, skąd tyle opinii, że jest niesmaczny. Lubiłam też ciasto drożdżowe oraz pączki z dobrej cukierni, która do dziś istnieje, takoż świeży chleb z piekarni, która również jeszcze jest i piecze ponoć tak samo dobrze, jak kiedyś. Tak więc mogę sobie w każdej chwili te dwa smaki przypomnieć :)
    • slotna Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 18:56
      Barszczyk z proszku, grzanki i sucharki z margaryna (masla wtedy nie jedlismy tylko wlasnie margaryne), bulki z pasta kawiorowa i sam kawior, sledzie w smietanie z ziemniakami, domowa pizze z prodiza, taka na grubym ciescie. Poza tym slodycze na tony.
      • teresa104 Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 19:25
        Pamiętam jak na rynku pod kościołem tak zwani ruscy sprzedawali wielkie puchy doskonałego kawioru za grosze. Jadło się go łyżką. Dziś za małą puszeczkę byle ikry płacę krocie i tęsknię za towarami ruskich z bazaru.
        Co do margaryny - pokusa była silna (pyszny, miękki MR ze słonecznikiem na wieczku), ale moja matka kategorycznie nie godziła się, żeby dzieci jadły margarynę.
        Barszczyk błyskawiczny cenię także dzisiaj, ale muszę go pić w tajemnicy, chłop dostał świra na punkcie "zdrowego jedzenia", soli, cukru, glutaminianu i znowu mam żywieniowca na głowie.
        • slotna Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 19:39
          Ja mam fazy, ze pije taki barszczyk codziennie, i nie wiem, ktory wole - Winiary czy Knorr. Kiedys byl w sloiczkach, byl tez i bulion.

          Wlasnie taki ruski kawior jadlam, mam calkiem to samo dzisiaj :D Mielismy stalego dostawce, ktory jezdzil do ZSRR na handel i przywiozil ten kawior w duzych sloikach. Byl doskonaly.

          Maslo roslinne ze slonecznikiem kupowali moi dziadkowie, pozniej hodowali w tych pudelkach sadzonki. My godnie i po krolewsku spozywalismy Rame.
        • kis-moho Kawior 24.08.14, 14:22
          > Pamiętam jak na rynku pod kościołem tak zwani ruscy sprzedawali wielkie puchy d
          > oskonałego kawioru za grosze. Jadło się go łyżką. Dziś za małą puszeczkę byle i
          > kry płacę krocie i tęsknię za towarami ruskich z bazaru.

          O rany, pamiętam, jak w na niedzielne obiady jadało się u nas bliny gryczane ze śmietaną, skwarkami i kawiorem (osobno lub razem), to było jedno z moich absolutnie ulubionych dań. W pewnym momencie kawior zniknął, ja byłam niepocieszona, a rodzice musieli mi tłumaczyć, że kawioru już raczej nie będzie, bo się zrobił za drogi. Do tej pory nie jestem w stanie się nacieszyć małą ilością kawioru, dla mnie to było coś, co się jadło nakładając dużą łyżką na bliny...
          Kiedyś opowiedziałam tą historię ludziom nieznających polskich realiów, nie spotkałam się z dużym zrozumieniem :o)
          • teresa104 Re: Kawior 24.08.14, 18:58
            Udało mi się w zeszłym roku najeść kawiorem na promie z Finlandii do Szwecji. Ale, jeśli wziąć pod uwagę cenę biletu, ten sposób też nie zalicza się do tanich. Za to duże łychy, duuuże łychy były.
    • madzioreck Re: Wasze ulubione potrawy z dzieciństwa 14.08.14, 20:49
      Najlepsiejsze rzeczy kojarzą mi się z wakacjami na wsi. No to tak:

      -ziemniaki kradzione z parownika (te przeznaczone dla świnek)
      -marchewka, którą z kuzynką podpieprzałyśmy prosto z pola, wiecie, piasek w zębach i te sprawy, wujek później pomstował na zwierzynę jakąś, że kradnie
      -ziemniaki i mizeria z ogórków z mlekiem zsiadłym
      -takie jakieś placki, które moja ciotka piekła na patelni... grube, o konsystencji ciastowatej... nie mam bladego pojęcia, jak je robiła, ale były genialne
      -kluski na parze z mięsnym sosem, tłustym jak diabli
      -kanapki z zimnym masłem, serem żółtym lub białym i pomidorami
      -sernik na zimno, i musiał mieć duuużo galaretki
      -"czekolada" robiona przez mamę w domu, no, wiadomo, pseudo, ale pyszne to było, z orzechami i rodzynkami
      -mleko w tubce (i w ogóle słodycze, przepadałam)


      Nie cierpiałam za to potraw na słodko (i w sumie dalej nie przepadam) - pierogów/naleśników/makaronów z serem/cukrem/śmietaną/owocami, a ryż z jabłkiem, śmietaną i cynamonem do dziś jawi mi się jako rzecz niejadalna (choć jakbym spróbowała, to kto wie, tak mi się smaki zmieniają w ciągu ostatnich lat, że może by mi smakowało...? :) )

      • teresa104 Placki grube 14.08.14, 21:35
        Słuchaj, a może te placki grube ciastowate to są właśnie z gotowanych kartofli z mąką i jajem (mniej więcej ciasto kopytkowe, tylko mogło być rzadsze)? Ja je jadałam z sosem pieczarkowym.
        • teferet Re: Placki grube 14.08.14, 22:24
          Albo "prażoki". Placki smażone na patelni, konsystencja ciastowa, ale smak bardziej jak podpłomyk. Robi się to cudo z mąki, czegoś kwaśnego (maślanka/kefir/jogurt naturalny) i odrobiny sody. Najlepsze z masłem. Nie dalej jak tydzień temu karmiła mnie tym mama, po raz pierwszy w życiu. Więc to smak dzieciństwa moich siostrzeńców ;D
          • slotna Re: Placki grube 14.08.14, 22:50
            U mnie prażoki to byly ziemniaki ubite z maka, lepkie i kleiste, podawane z przysmazona cebulka do kapusniaku (na osobnym talerzu). Kapusniak bez prazokow nie istnieje w mojej wyobrazni. Uwielbiam do dzis.
              • slotna Re: Placki grube 14.08.14, 23:50
                No pewnie, ze z kasza :) I z grzybkami suszonymi. Łódzkie, wiadomo :P

                Zrobilam kapusniak jakis czas temu, ale prazokow nie moglam z braku odpowiedniego przyrzadu do ubicia. Kupie przyrzad i ugotuje, niech moj mazowiecki chlop pozna ten smak ;)
          • madzioreck Re: Placki grube 14.08.14, 23:25
            acki smażone na patelni, konsystencja ciastowa, ale smak bard
            > ziej jak podpłomyk. Robi się to cudo z mąki, czegoś kwaśnego (maślanka/kefir/jo
            > gurt naturalny) i odrobiny sody.

            Może i tak... bo to zdecydowanie mączne było :)
            Ale prażoki to u mnie, podobnie jak u Slotnej - pyry utłuczone z mąką :)
            • babus2 Re: Placki grube 15.08.14, 11:45
              Jaki wspaniały wątek :)

              Nie będę oryginalna, smaki mojego dzieciństwa to:
              - pierogi z mięsem mojej mamy
              - kasza z gulaszem, ogórka zostawiałam (był zimny, a kasza gorąca tego się nie da jeść, do dzisiaj surówkę mam na osobnym talerzu i zjadam jak deser)
              - mleko z tubki
              - sernik bez spodu, a w drugiej ręce ogórek konserwowy (zestaw świąteczny)
              - zalewa od tego ogórka
              - grzyby w occie
              - rybka z kitką czyli śledzik marynowany
              - bułki opalane nad gazem (dziękuję za przypomnienie)
              - ulubiona surówka z marchewki (również dziękuję)
              - do picia tylko i wyłącznie woda z cukrem (dzisiaj nie tknę)
              - mielone i schabowy
              - pyzy (kluski na parze zwane kluchami na łachu) z dobrym sosem od pieczeni
              - kaszanka
              - cukierki czekoladowe i krówki
              - kogel-mogel z kakao
              - młode ziemniaki odsmażone na maśle
              - makaron z żółtym serem (uwielbiam roztopiony, ciągnący się żółty ser)
              - budynie

              Najsmaczniejsze były wszelkiego rodzaju marynaty, może dlatego, że rodzice pozwalali mi je jeść bez ograniczeń tylko w święta.

              Placki z ciasta kopytkowego zaciekawiły mnie, na pewno niedługo spróbuję, i poproszę o przepis na krokiety ziemniaczane :)

              Pozdrawiam
              Babus2 (zaśliniona jak pies Pawłowa)


              • wodadobra Re: Placki grube 24.08.14, 10:01
                babus2 napisała:

                > Jaki wspaniały wątek :)
                Aż łza się w oku kręci ;-)
                Mój małżon stwierdził, że jego ulubionym kulinarnym wspomnieniem z dzieciństwa są parówki cienkie jedzone we Wrocławiu na kolonii.

                > Placki z ciasta kopytkowego zaciekawiły mnie, na pewno niedługo spróbuję

                U nas te placki są jedzone tylko i wyłącznie w wigilię z sosem z grzybów suszonych.
                Tym sposobem dzieci w każdym pokoleniu pytają tylko o te placki - czy będą, żeby było co jeść tego dnia.
                Swoją drogą ciekawa jestem skąd u was wzięły się te placki? U mnie w rodzinie zza Buga.
                • teresa104 Re: Placki grube 24.08.14, 10:23
                  Moja matka robi(ła) te placki przede wszystkim wtedy, kiedy miała zamiar robić kopytka, a ciasto, jak to bywa z ciastem kopytkowym, miało silną tendencję do rzednięcia, co groziło rozciapcianymi kopytkami. No i na naszą prośbę, wiadomo wszak, że smażone jest lepsze od gotowanego. Potrawa zdecydowanie prozaiczna, nie świąteczna. Matka zza Bugu nie pochodzi:) Mazowsze na wskroś.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka