Dodaj do ulubionych

Płaczecie?

09.11.14, 23:06
Bardzo dobra książka smutno się skończyła, w efekcie jestem zapłakana, zasmarkana i szukam pocieszenia na forum ;)

Zidentyfikowałam się z główną bohaterką, no i nic nie poradzę, że jak jej męża-Wikinga zabili, to mnie trzepnęło. Oderwałam swojego ślubnego od komputera, władowałam mu się taka zasmarkana na kolana i zażądałam pogłaskania po pleckach i obietnicy, że nigdy nie będzie jedenastowiecznym wojownikiem, żebym się o niego martwić nie musiała... Powstrzymał rozbawienie, ale ledwo. No i przyznał, że nie do końca kuma, jak można się popłakać nad książką. I że ostatnio płakał jakieś 20 lat temu, to znaczy w podstawówce.

A Wy płaczecie nad fikcją literacką? Na filmach? A Wasze chłopy też takie twarde jak mój?
Obserwuj wątek
    • tfu.tfu Re: Płaczecie? 09.11.14, 23:42
      oj tak, jak bóbr czasami :-)
    • slotna Re: Płaczecie? 10.11.14, 02:42
      Placze, moze niezbyt czesto, glownie jesli w dziele gina / sa meczone zwierzeta.
      • yaga7 Re: Płaczecie? 10.11.14, 06:37
        O właśnie, ja ryczę, jeżeli już, nad zwierzakami. Aczkolwiek staram się powstrzymywać i w kinie nie płaczę (ale po takim Marszu pingwinów miałam wilgotne oczy ;) )

        Natomiast romanse mnie nie wzruszają kompletnie i chyba w życiu nie zidentyfikowałam się z żadną bohaterką jakoś tak całościowo.
    • genepi Re: Płaczecie? 10.11.14, 08:50
      No ba, oczywiście że tak.
      "Ja jestem Halderd" musiałam porzucić na 20 stronie bo było zbyt duże ryzyko odwodnienia.
      • marikooo Re: Płaczecie? 11.11.14, 07:32
        No właśnie na Sigrun prawie się utopiłam we własnych łzach! Teraz czytam o Haldred :)
        • sea.sea Re: Płaczecie? 15.11.14, 17:35
          Ja nie, bo od połowy książki (naprawdę przepięknie napisanej zresztą!) dostawałam nerwa, że ta bohaterka jest tak ociekająco do wyrzygu idealna i taki ma idealny związek ze swym równie nieprawdopodobnie perfekcyjnym mężem - no i na koniec idealny mąż jeszcze skonał idealną śmiercią Wikinga, zamiast na przykład dla odmiany raz coś zrobić nieidealnie i umrzeć w łóżku jako starzec z czyrakami.
    • aadrianka Re: Płaczecie? 10.11.14, 18:49
      Płaczę, i to niekoniecznie przy pierwszym czytaniu/oglądaniu. Niedawno odświeżałam sobie za sprawą projektu Gutenberg Montgomery, tyle że w oryginale, zaczęłam od Rillii spóźniłam się do pracy, bo doprowadzałam się do ładu, żeby nie wmaszerować do biura tak zaryczana, jak wysiadłam z kolejki. Co ciekawe, w dzieciństwie szlochałam raczej nad osieroconą Emilką. Przepłakałam kilka pierwszych odcinków nowego sezonu Bones. Oraz wiele innych filmów i książek. Ba, rozklejam się na samo wspomnienie najsmutniejszej sceny z Underground, która w moim prywatnym rankingu jest najsmutniejszą sceną filmową wszechczasów i wyprzedza nawet śmierć Mufasy.
      Chłop niby twardy, ale po Czarnym czwartku i on ukradkiem oczy ocierał, choć wypiera się do dziś.
    • miss-alchemist Re: Płaczecie? 10.11.14, 20:18
      Ja z tych ryczących. Ryczę zawsze, jak oglądam Króla Lwa. Morze łez wylałam czytając "Marley i ja". Ostatnio koleżanka wrzuciła na fejsa dobrze mi znany wiersz "Kot w pustym mieszkaniu" i to, że znam ten wiersz prawie na pamięć, nie przeszkadzało mi w uronieniu łzy. Ostatnio płakałam słuchając Claptona ;).

      Najbardziej płaczę nad zwierzakami, zabijanie zwierzaków w książkach i filmach zawsze mną wstrząsa. A czytam dużo kryminałów i tam często giną zwierzaki :(

      Chyba jakaś niestabilna emocjonalnie jestem ;P
      • slotna Re: Płaczecie? 10.11.14, 20:28
        Kot Szymborskiej mnie nie wzrusza, ale wiewiorka Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - o matko... Tym bardziej, ze historie wiewiorki znam dokladniej z "Marii i Magdaleny".
        • peonka Re: Płaczecie? 12.11.14, 00:46
          Po co ja to czytałam... te Wiewiórkę. Rycze jak bobr. Zwierzęta wyruszają mnie najbardziej, i śmierć czyichś rodziców.
    • neiti89 Re: Płaczecie? 10.11.14, 20:44
      My z mężem płaczemy oba. I jak nie zawsze wzrusza nas epicka śmierć głównego bohatera, tak starsza pani w szpitalu, a przy niej kochający mąż (aka początek bajki "Odlot")- ryk. Biedne kotki, które porzucili właściciele - ryk. Bohater znalazł się w obrzydliwie niesprawiedliwej sytuacji, nic nie może zrobić i my czujemy tę okropną bezsilność - ryk.
      Raz zdarzyło mi się popłakać na ulicy, jak widziałam ogłoszenie w klimacie "3 szczeniaczki szukają domu, bo ich mamusia zachorowała i umarła. Jesteśmy wesołe, troszkę rozrabiamy, ale pokochamy się całym serduszkiem".
      Straszne z nas mięczaki... ;)
    • martvica Re: Płaczecie? 10.11.14, 21:22
      Płaczę, często z zupełnie niewiadomych powodów. Zdarza się że w filmach.książkach krew się leje (tu odwracam wzrok, bo się brzydzę), bohaterowie umierają setkami, a ja nic. Zdarzało mi się płakać na filmach typu X-men. Disneye, wiadomo. Smutne zwierzątka, czasem smutne dzieci. Płakałam też przy tym: www.youtube.com/watch?v=GBaHPND2QJg#t=63 i tu ni huhu nie pojmuję dlaczego.

      Poza tym płaczę kiedy się złoszczę, kiedy czuję się bezsilna, i - co najgorsze - kiedy się denerwuję/stresuję. A jestem straszny nerwus i denerwuję się byle pierdółką :/
    • bathilda Re: Płaczecie? 11.11.14, 17:20
      Płaczę :)
    • teresa104 Nie. 11.11.14, 19:51
      Kompletnie nie doprowadza mnie do łez żaden film i żadna literatura, chociaż rozumiem, że sytuacja bohatera jest niemiła.

      Istnieją naprawdę przykre książki, na przykład reportaże o wojnie, o krajach postkolonialnych. Ale one też raczej ku złości i refleksji prowadzą, nie do łez.

      I wcale nie uważam się za twardą, niewrażliwą, nieczułą, ja tylko rozgraniczam.
    • caroline.1 Re: Płaczecie? 11.11.14, 20:12
      Nie płaczę, ale po "Sadze Sigrun" byłam w emocjonalnej rozsypce :) Po kilku innych fabułach też. Ale "Północną Drogę" i tak przeczytałam.
    • kulka_kulkowa Re: Płaczecie? 12.11.14, 19:23
      Płaczę. Pierwszy raz płakałam chyba, jak mama mi przeczytała "Dziewczynkę z zapałkami". "Bo ona umarłaaaaaa, mamo!". Pamiętam też, że jak czytałam "Chłopców z placu broni", to się zryczałam, jak umarł Nemeczek. I tak mi zostało. Na filmach rzadziej, ale też mi się zdarza.
      Chociaż nie wiem jak wy, ale ja też nad lekturą potrafię wybuchnąć śmiechem. I z tego śmiechu się popłakać. Kiedyś czytałam felieton Andrusa o czarnym humorze na dworcu w Tczewie. Ludzie przechodzili i patrzyli jak na wariatkę :D

      Chłopu czasem się oczy pocą :)
    • justinehh Re: Płaczecie? 12.11.14, 20:23
      Tak porządnie to się ostatnio popłakałam, jak Jedenasty zdjął muszkę i jak Merlin wyznał śmiertelnie rannemu Arturowi, że jest czarodziejem. Płakać ze śmiechu tez mi się parę razy zdarzyło, głównie przy Chmielewskiej. Dzieci i zwierzęta jakoś mnie nie ruszają
    • inez69 Re: Płaczecie? 12.11.14, 22:03
      Ostatnio film o siatkarce Agacie Mróz tak mnie wzruszył, że nawet przed małżonkiem nie udało mi się ukryć łez. Odkąd mam dziecko, wzrusza mnie każda krzywda wyrządzana niemowlakom, rodzicom.
      • katriel Re: Płaczecie? 14.11.14, 04:56
        > Odkąd mam dziecko, wzrusza mnie każda krzywda w
        > yrządzana niemowlakom, rodzicom.
        Też tak mam. Hormony czy kie... ?

        Oprócz tego niezmiennie do łez wzrusza mnie ten komiks i ta animacja.
        Ale może ja dziwna jestem.
        • neiti89 Re: Płaczecie? 14.11.14, 12:19
          Rany, ja za każdym razem jak widzę to, to mam łzy w oczach: KOMIKS
    • 3_asiunia Często 14.11.14, 19:53
      pierwszy raz kiedy wyrzucili imbryczek z oderwanym uchem u Andersena. Radość w rodzinie do tej pory ;) Od tamtego czasu regularnie, najczęściej na bajkach, krzywdzeniu zwierząt i literaturze. Spektakularnie jak Panowie na łódce ratującej zwierzęta wyłowili kreta z wody podczas powodzi. W niektórych momentach hormonalnych wzruszają mnie najdziwniejsze bzdurodrobiazgi ;]
    • bathilda Re: Płaczecie? 15.11.14, 17:43
      Ja dziś pobiłam swój osobisty rekord i miałam mokre oczy w kinie na "Pszczółce Mai" ;). Ale w kinie to płaczę bardzo często i to odkąd pamiętam. Nawet bardziej niż przy książkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka