Dodaj do ulubionych

niezłe ziółko

31.12.08, 13:07
to, czego mi najbardziej brakowało na wyspie właśnie dzis doszło pocztą :)
dziurawiec i kwiat lipy ;)
dziurawiec, wiadomo, nie ma nic lepszego na depresyjną szkocka szarość ;)
lipa rozgrzewa lepiej od guinnessa ;) (no wiem, wiem, to niezupełnie to samo :P)
z ziółek posiadam jeszcze szałwię, która jest o-brzy-dli-wa w smaku, ale leczy
gardło w 2 dni ;)
macie jakieś swoje ulubione ziółka? :)
Obserwuj wątek
    • kaga9 Re: niezłe ziółko 31.12.08, 13:19
      Miętka, mniam:)
      • kaga9 Re: niezłe ziółko 31.12.08, 13:20
        I melisa.
      • daslicht Mięta rządzi! 31.12.08, 16:21
        Lubię prawie wszystko, co miętowe :)
    • malen.ka pokrzywa :) n/t 31.12.08, 13:21


      • schaetzchen zioła kocham ;) 31.12.08, 13:35
        O, ja jestem ziółkoholiczką :) Z "pitnych" używam stale: lipy, mięty, rumianku, kopru włoskiego, czasem (przez rozum, bo nie smakują mi): pokrzywa, bratek, skrzyp. Nie przepadam też za czystą melisą, ale w mieszance z miętą i rumiankiem jest pyszna.
        Oczywiście sporo idzie ziół do gotowania - bazylia, rozmaryn, tymianek, mięta, oregano, estragon, lubczyk, hyzop, lawenda, szałwia. Te wszystkie hoduję sama (latem, teraz korzystam z własnych ususzonych zapasów (ale i kupne są dobre), a niektóre jak np rozmaryn mam w doniczkach).
        W szafach mam woreczki z suszoną lawendą.
        Kosmetycznie również jestem ziółkowa - hydrolaty, ekstrakty, olejki eteryczne. Mam też parę egzotycznych ziółek włosowych - amlę, ecliptę, zamierzam kupić mieszankę ajurwedyjską z 13 ziół.
        Marzę o zasianiu marihuany - strasznie mi się to zielsko podoba, ale jako żem legalistka, to się do tego nie posunę :) Za to używam oleju konopnego.
        Moją kultową książką jest "Wielka księga ziół" Lesley Bremness, kobieta wie o ziołach wszystko, marzę sobie o takim wielkim ziołowym ogrodzie, pachnącym i spokojnym... Od czasu do czasu postanawiam że nauczę się czegoś o ziołach, bo do tej pory używam ich "na oko" i dobieram tylko smakowo, nie patrząc na działanie... ale póki to nikomu nie zaszkodziło, to mi się nie chce naukowo tematu zgłębiać ;)
        • martvica Re: zioła kocham ;) 31.12.08, 15:45
          schaetzchen napisała:
          > Marzę o zasianiu marihuany - strasznie mi się to zielsko podoba, ale jako żem l
          > egalistka, to się do tego nie posunę :)

          Ona ma absolutnie obłędnie śliczne listki. Zrobiłam kiedyś broszkę, która z
          założenia miała być klonem, ale wyszła jakoś tak wąsko, wyplotłam ja
          ciemnozielonymi koralikami i wszyscy chichotali że maryśka jak się patrzy -
          przejęła ją moja mama, nosi wpiętą w płaszcz i z rozbawieniem obserwuje reakcje ;)
          A nasiona można kupić w Krakowie na Kleparzu, chyba ptaki sie nimi karmi?
          Pamiętam spanikowanego forumowicza na Ogrodzie, który wiosną znalazł
          miniplantację pod karmnikiem ;)

          > Moją kultową książką jest "Wielka księga ziół" Lesley Bremness, kobieta wie o z
          > iołach wszystko, marzę sobie o takim wielkim ziołowym ogrodzie, pachnącym i spo
          > kojnym..

          Mam tę książkę, zdjęcia są super. I te projekty na początku. W sumie chyba
          trochę wpłynęła na wybór moich studiów, szkoda że mnie kompletnie nic nie
          nauczyły...
    • pinupgirl_dg Re: niezłe ziółko 31.12.08, 13:30

      Pokrzywa i skrzyp na włosy i paznokcie - wewnętrznie i zewnętrznie, a dla smaku
      mięta i rumianek z miodem :)
    • ametyst89 Mieszanki :) 31.12.08, 13:37
      Ponieważ nie piję herbaty, kawy i innych takowych, uwielbiam mieszanki ziołowe.
      Jak się kończy jakiś Vitax, Sekret Piękna, Źródło Witalności etc to mogę nic nie
      pić przez cały dzień. Zastępczo piję rumianek albo melisę :)
      • pinupgirl_dg Re: Mieszanki :) 31.12.08, 14:09
        Sekret piękna jest pyszny! Nie wiem, czy wypiękniała/odstresowałam się/ czy na
        co tam jeszcze są, ale bardzo mi smakują te herbatki
        • ametyst89 Re: Mieszanki :) 31.12.08, 14:26
          To witaj w Fan Klubie :D
    • joankb Re: niezłe ziółko 31.12.08, 13:59
      Mieszanki - do picia, do jedzonka.
      A dokąd włosy papram henną, a nie jakimś garnierem to wreszcie zrobiły się, jak
      to idzie? - miękkie i puszyste, a nie sztywne, ostre w dotyku i sianowate.
      • pinupgirl_dg Re: niezłe ziółko 31.12.08, 14:08
        Aj,, musiałaś mi przyponmnieć, staram się wytrwać w postanowieniu i nie farbować
        włosów :). Też lubię henne :).
      • martvica Re: niezłe ziółko 31.12.08, 15:40
        joankb napisała:
        > A dokąd włosy papram henną,

        O tak, farbki ziołowe to jest to, pewnie je trochę babrzą chemią (Eld-owskich
        używam), ale lubię moje włosy po nich. Jak farbowałam szamponami koloryzującymi,
        to były super przez pierwsze dwa mycia ;)
        • joankb Re: niezłe ziółko 31.12.08, 17:15
          Ja używam Venity - i tylko tej w proszku. Fajna zabawa z nakładaniem :)). Ale
          pachnie ewidentnie chną i chyba ma najmniej "dodatków".
          • martvica Re: niezłe ziółko 31.12.08, 17:34
            Venita ma chyba właśnie więcej niż Eld. Z drugiej strony mam wrażenie że Eld nie
            zawsze pisze co tam ładuje. Oczywiście ja też tylko w proszku, do paciaji ładuję
            żółtko i trochę odżywki, to się lepiej nakłada - mniej kruche, bardziej lepkie.
            • joankb Re: niezłe ziółko 31.12.08, 18:09
              Też zwykle doprawiam żółtkiem. Próbowałam oliwą, ale słabiej chwyta. Czasem
              jeszcze czerwonym winem albo drobnymi, zaparzonymi listkami herbaty.
              • tfu.tfu kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 18:13
                właśnie się czaję i chyba ufarbuję naturalnie. jedno pytanie: ile muszę
                od(sz)czekać po chemii? jużze 2 miesiące minęły chyba...
                • joankb Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 18:27
                  Mnie się nigdy nic nie stało, nawet po czterech tygodniach. Tylko trzeba dobrać
                  odcień z tych intensywniej rudych, zbyt stonowany mógłby wpaść w odcień
                  zielonkawy :)).
                  Jaki masz teraz kolor?
                  • tfu.tfu Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 19:23
                    gdyż albowiem ponieważ siwiec zaczęłam w 18 wiośnie życia, to mam teraz
                    siwobrąz-czekoladowy-lekkowymyty ;)
                • martvica Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 19:22
                  Nie pamiętam ile czekałam, szczerze mówiąc. Myślę że jak nie masz rozjaśnianych,
                  to możesz zaryzykować - o ile w tym Twoim dziwnym kraju takie rzeczy są dostępne ;)
                  • tfu.tfu Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 19:24
                    ebay ma wszystko :D nawet szczoteczke do zębów z jakiegos egzotycznego korzenia
                    :D:D:D
                    • joankb Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 19:33
                      No to śmiało - wbrew twierdzeniom Pań Ekspedientek, sorry, Pań Fryzjerek - siwe
                      chwyta, sprawdziłam. Nie żeby całkiem, ale trochę mam, dawno nie sprawdzałam.
                      • tfu.tfu Re: kopalnia wiedzy :D 31.12.08, 19:52
                        no to chyba dziabnę kursorem w "kup teraz" ;) bo i tanio i duzo :D a jakbym
                        miała mieć zielone, to tyż piknie :D zawsze chciałam być małą-dużą-syrenką ;P
                  • pierwszalitera Re: kopalnia wiedzy :D 01.01.09, 17:41
                    martvica napisała:

                    > Nie pamiętam ile czekałam, szczerze mówiąc. Myślę że jak nie masz rozjaśnianych
                    > > to możesz zaryzykować

                    Nałożyłam roślinną farbę (bursztynowy blond, najjaśniejsza naturalna, jaką mogłam dostać) na mocno rozjaśnione włosy kilka dni po chemicznej farbie, bo nie podobałam się sobie jako platynowa blondynka. Pokryło bardzo dobrze, kolor wyszedł piękny, włosy wyglądały na zdrowe. Nie polecałabym mocno rozjaśnionych farbować na mocno rudo, bo może wyjść straż pożarna, ale jakaś kolorystycznie naturalna mieszanka na pewno nie zaszkodzi. Farby roślinne działają inaczej niż chemiczne, nie naruszają struktury włosa i nie trzeba moim zdaniem specjalnie czekać. Można wypróbować też najpierw na małym pasemku, czy kolorystyczny efekt będzie taki, jak się spodziewamy, bo przy farbach roślinnych wiele zależy od koloru wyjściowego głowy.
                    • joankb Re: kopalnia wiedzy :D 01.01.09, 17:52
                      Jednoskładnikowa chna nie wyjdzie jak straż pożarna - najwyżej jak łagodna
                      marchewka - rudy, nie czerwony.
                      Dopiero wieloskładnikowe wprowadzają czerwienie, faktycznie strażackie :))
                      Miałam ognisty oranż na rozjaśnionych (guupi fryzjer..) i był
                      ekstra-wiewiórkowo-rudy.
                    • martvica Re: kopalnia wiedzy :D 01.01.09, 18:53
                      Bezpieczniej nakładać zielsko na chemię niż chemię na zielsko, to na pewno.
                      Robiłam w drugą stronę, rozjaśniłam sobie kilka pasemek utleniaczem w fazie
                      absolutnego znudzenia moimi włosami, nie spodziewając się ze złapią, i potem
                      miałam takie śmieszne kanarkowożółte kosmyki na rudym tle ;) A kolorowe
                      chemiczne farby nakładane na chnę potrafią robić dziwne rzeczy. Podobno, nie
                      testowałam.
                      W sumie brakuje mi fioletowych odcieni, ELD robił bakłażanowy, ale przestał
                      robić. Ale to tak przyszłościowo, na razie i tak na czerwienie choruję, takie co
                      są czerwone w słońcu i ciemne w innych warunkach.
                      • pierwszalitera Re: kopalnia wiedzy :D 01.01.09, 19:58
                        martvica napisała:

                        > W sumie brakuje mi fioletowych odcieni, ELD robił bakłażanowy, ale przestał
                        > robić. Ale to tak przyszłościowo, na razie i tak na czerwienie choruję, takie c
                        > o
                        > są czerwone w słońcu i ciemne w innych warunkach.

                        Nie znam tego ELD-u, ja używałam farby produkcji niemieckiej, kupowanej w sklepie ze zdrową żywnością i naturalnymi kosmetykami (Reformhaus). Trzeba pamiętać, że kolory farb autentycznie roślinnych mają ograniczoną paletę kolorystyczną, raczej w naturalnych odcieniach i nie można nimi włosów rozjaśnić, bo nie mają utleniaczy. Więcej możliwości ma się, gdy lubi się kolory rudawe, bo takie można osiągnąć domieszkami henny. Mój odcień nazywał się gold blond i był właśnie bursztynowy. Mieszanka była proszkiem i pachniała po zaparzeniu wodą mocno sianem. Później wypróbowałam jeszcze red blond, był troszkę ciemniejszy. A na koniec mieszałam obie po połowie, bo dawało to taki odcień rudawego blondu, który najbardziej mi się podobał i zbliżony był do mojego naturalnego, tylko o ton ciemniejszy i wyraźniejszy. Bardzo duży wybór był wśród gotowych brązów i rudych, w przeróżnych odcieniach. I wszystkie można było ze sobą mieszać. Jeżeli jednak farbą uzyskuje się kolory wychodzące z naturalnej palety (np. fioletowe), to mogą mieć sztuczne domieszki. Kiedyś w niemieckiej drogerii widziałam taką farbę, reklamowana była na opakowaniu jako naturalna, a miała wyraźnie w składzie chemiczne składniki.
                        • tfu.tfu Re: kopalnia wiedzy :D 01.01.09, 23:27
                          siwego sie nie rozjaśnia :P się przyciemnia ;) zresztą jako mysia blondynka
                          naturalna do połowy liceum mam uraz do blondów na mnie do końca życia,
                          wyglądałam jak pyza :P teraz jakby trochę lepiej ;)
                          • pierwszalitera Re: kopalnia wiedzy :D 02.01.09, 15:36
                            tfu.tfu napisała:

                            > siwego sie nie rozjaśnia :P się przyciemnia ;) zresztą jako mysia blondynka
                            > naturalna do połowy liceum mam uraz do blondów na mnie do końca życia,
                            > wyglądałam jak pyza :P teraz jakby trochę lepiej ;)

                            Mam niesiwiejące geny. ;-) Ale zwykle też przyciemniam, bo rozjaśnianie kończyło się zwykle rozpływaniem twarzy. Czułam się jak zanikający kot z Alicji w Krainie Czarów. ;-) A mysie blondy dają się znakomicie ożywić właśnie roślinnymi blondami. Nie zmieniają zbyt gwałtownie własnego koloru, a nadają wtedy włosom leciutko złoto - rudawego połysku. Roślinne blondy należą zwykle do rodziny tych cieplejszych, przez czerwone barwniki nie są popielate.
                            • tfu.tfu Re: kopalnia wiedzy :D 02.01.09, 16:01
                              o,nie! żadnych blondów! w moim przypadku matka natura zdecydowanie przegięła z
                              miksem genowym ;) a jak się urodziłam to ponoć miałam na czubku czarnego loka w
                              liczbie sztuk 1 ;) potem mi zblondziało :( tak czy siak zdecydowanie najbardziej
                              sie lubie jako szatanka, znaczy ten, szatYnka :P i w rudym generalnie tez nie
                              najgorzej ;) zobaczymy ;) czekam na przesyłki ;) kupiłam najtańsze zielsko,
                              najwyżej bedę zielona ;)
                              • pierwszalitera Re: kopalnia wiedzy :D 02.01.09, 16:19
                                tfu.tfu napisała:

                                > o,nie! żadnych blondów!

                                Jeżeli masz na myśli te wszystkie anielsko-mdłe, często tlenione główki, to zdadzam się całkowicie. ;-) Odrobina rudawo-ostrzegającego błysku we włosach pasuje też lepiej do mojego temperamentu. ;-)
                        • martvica Re: kopalnia wiedzy :D 02.01.09, 09:59
                          pierwszalitera napisała:
                          > Nie znam tego ELD-u,

                          Mają gołą panią z lustrem na opakowaniu :D

                          ja używałam farby produkcji niemieckiej, kupowanej w sklep
                          > ie ze zdrową żywnością i naturalnymi kosmetykami (Reformhaus).

                          Raz mi koleżanka podarowała angielską hennę, miała podkreślone na opakowaniu ze
                          jest ekologiczna, zdrowa i naturalna i sugerowali żeby ją wyrzucić na kompost po
                          użyciu (nie wiem jak, ale żałuję że nie zrobiłam tego przed użyciem). Miała
                          postać takiej tabliczki, grubości trzech czekoladowych, twarda jak pieron, miała
                          dodatek jakichś tłuszczów roślinnych, dzięki czemu się świetnie nakładała, za to
                          spłukiwałam ją chyba z godzinę i miałam tłuste włosy przez tydzień, a zero
                          koloru. Normalnie totalna masakra.
                          Proszki mi się wydają jakieś takie bezpieczniejsze, mimo wszystko.

                          Trzeba pamiętać,
                          > że kolory farb autentycznie roślinnych mają ograniczoną paletę kolorystyczną,
                          > raczej w naturalnych odcieniach i nie można nimi włosów rozjaśnić, bo nie mają
                          > utleniaczy.

                          I trzeba uważać z utleniaczami chemicznymi potem, bo łapią :P

                          Bardzo duży wybór był wśród gotowych brązów i rudych,
                          > w przeróżnych odcieniach. I wszystkie można było ze sobą mieszać.

                          Zawsze mieszam, dwa do czterech odcieni. Nigdy nie wiem co mi wyjdzie ;)

                          Jeżeli jedna
                          > k farbą uzyskuje się kolory wychodzące z naturalnej palety (np. fioletowe),
                          > to mogą mieć sztuczne domieszki. Kiedyś w niemieckiej drogerii widziałam taką f
                          > arbę, reklamowana była na opakowaniu jako naturalna, a miała wyraźnie w składzi
                          > e chemiczne składniki.

                          Eld ma w niektórych odcieniach wyszczególnione jakieś substancje chemiczne.
                          Venita też, i chyba oni właśnie mieli fiolet. Ale w porównaniu do szamponów
                          koloryzujących i tak wypadają nieźle :)
                          • pierwszalitera Re: kopalnia wiedzy :D 02.01.09, 15:51
                            martvica napisała:

                            > Zawsze mieszam, dwa do czterech odcieni. Nigdy nie wiem co mi wyjdzie ;)

                            Z sentymentem wspominam moje własne kolorystyczne eksperymenty. :-) Najlepsze było, że te roślinne proszki dawały moim włosom przez kilka dni po użyciu marihuanowego zapachu. :-D Oczywiście byłam wtedy całkowicie na ekologicznej fali i nie używałam do mycia głowy szamponu, tylko Ghassoul, marokońskiego mineralnego proszku. To była dopiero zabawa. :-D
    • malagracja Dziurawiec - działa na mnie dziwnie 31.12.08, 14:04
      Kupiłam sobie sypki, dla zdrowia. Niemal po pół godzinie wypicia mojego
      cudownego naparu spałam jak dziecko przez kilka godzin - i od tamtej pory pije
      to na sen; ciężko potem mnie wybudzić. :-)
      • pinupgirl_dg Re: Dziurawiec - ale tylko na szkocką szarość 31.12.08, 14:07
        Latem i w słoneczne dni trzeba uważać :)
        • nikusz Re: Dziurawiec - ale tylko na szkocką szarość 31.12.08, 15:30
          i jeszcze jak się bierze tabletki antykoncepcyjne, bo zmniejsza ich skuteczność
          (1 i 2)
    • aadrianka Re: niezłe ziółko 31.12.08, 15:18
      Uwielbiam melisę. Zwłaszcza w wydaniu "Melisa z gruszką" Vitaxu.
      Kwiat lipy z sokiem malinowym, cudo, kiedy człowiek wraca zimą
      przemarznięty do domu.
      Ziół przyprawowych nawet nie liczę, bo najchętniej sprawiłabym sobie
      cały wielki ogród (nie mam zupełnie ręki do roślin i nie cierpię
      gmerania w ogródku, ale jakoś tak podoba mi się wizja mnie samej
      krążącej wśród tych wonności).
      • brykanty Re: niezłe ziółko 31.12.08, 16:42
        Melisa mnie zmula równie dobrze jak hydroksyzyna. A pewnego razu, jak chorowałam w samotności, to przygotowałam sobie w 1,5 litrowym dzbanku 3-4 torebki lipy na wypocenie gorączki, a miałam wtedy dość wysoką. Tak żeby hurtem sprawę załatwic, bo trzeba dużo pić, a przecież nie będę co chwila wstawać i nowej zaparzać. Konkretnie naciągnęła, miała taki śliczny pomarańczowy prawie kolor i oprócz działania napotnego wspaniale usypiała. Siostra do mnie dzwoniła, ja odpowiadałam jej coś na wpół przytomnie i zapadałam z powrotem w sen jak w otchłań. Na szczęście budziłam się na siusiu, chociaż szłam, trzymając się ściany, i szybko z powrotem do łóżeczka. Kiedy wreszcie oprzytomniałam, byłam prawie zdrowa, ale cała pościel i piżamka do zmiany na suchą (spociłam się znaczy, żeby nie było wątpliwości).
    • masza.s uwaga na dziurawiec i niektóre zioła! 01.01.09, 16:03
      Dziurawiec osłabia antykoncepcję hormonalną, o ile pamiętam - dotyczy to też
      sporej części leków oraz jakiejś części ziół.

      Pamiętajcie :)
    • limonka_01 a co polecacie na świąteczne przejedzenie? - n/t 01.01.09, 20:07
      • samo_zloto Re: a co polecacie na świąteczne przejedzenie? - 01.01.09, 20:12
        na mnie zawsze dobrze działa mięta :) chyba sobie pójdę zaparzyć :)
      • aadrianka herbatkę z kopru n/t 01.01.09, 21:17

    • tfu.tfu siemię lniane! 02.01.09, 12:17
      bym zapomniała, bo można na miejscu kupić ;)rewelacyjna rzecz i już nawet
      przywykłam do tego smaku ;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka