Dodaj do ulubionych

ARTROSKOPIA KOLANA

10.03.09, 17:16
Sport to zdrowie, tak przynajmniej się mówi;) Ogólnie czeka mnie artroskopia
kolana, półmaraton mogę sobie wybić z głowy, maraton również. Co w przyszłym
roku-jeszcze nie wiem.
Miałyście może robioną artroskopię kolana? Prawdę mówiąc już się zdecydowałam
i zapisałam na zabieg (niech robią co chcą, byleby tylko kolano mnie nie
bolało przy dłuższych dystansach...), ale babcia i tata przedstawili mi
wszystko w bardzo czarnych kolorach i trochę zaczynam się denerwować:/
Obserwuj wątek
    • martvica Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 17:23
      A babcia i tata są lekarzami?
      • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 17:26
        A gdzie tam;) Mój tata boi się białych fartuchów i ucieka ze szpitali, zaś moja
        babcia podchodzi pesymistycznie do wszelkich operacji... Chyba nie powinnam się
        nimi przejmować, prawda? ;P Ale skubani ziarno niepewności zasiali...
    • prostokvashino Miałam rekonstrukcję krzyżowego 10.03.09, 17:34
      Samej artroskopii nie miałam. Miałam od razu rekonstrukcję, artroskopia była w
      pakiecie.
      Uważaj na lekarza, musisz znaleźć dobrego chirurga. Po samej artroskopii
      dochodzi się szybciej do formy.
      Nauczyłam się jednej rzeczy - rehabilitacja ruchem! Nie wiem co dokładnie stąło
      ci się w kolano, ale powinnaś tez skonsultować się z dobrym, najlepiej sportowym
      rehabilitantem, żeby on ci powiedział, jakie ćwiczenia na poczatku możesz
      wykonywac, a jakich unikać. Ja po kilku (3-4) miesiącach od rekonstrukcji
      zamiast rehablitacji zaczęłam chodzić na tańce, tylko wybrałam taki styl, gdzie
      było mniej niedozwolonych mi ruchów i niektórych rzeczy nie robiłam.
      Teraz to zoperowane kolano funkcjonuje lepiej niż to niby zdrowe:)
      Najwazniejsze dobry chirurg i rehabilitant. Nie opłaca się na tym oszczędzać!
    • pierwszalitera Ja już chyba nie 10.03.09, 18:17
      Robiłam. Lekko traumatycznie było. Lekarz obiecywał mi, że nie potrzeba dłużej niż 6 miesięcy na rekonwalescencję, ja chodziłam z bólem kolana przez trzy lata. Nabawiłam się przy tym napięć w mieśniach pleców i lekką dysproporcję w mięśniach ud. Mimo ćwiczeń i rehabilitacji. Teraz też, jeżeli nie usportawiam się regularnie (rower, pływanie, pilates, taniec), albo odwrotnie, zbyt gwałtownie, kolano ma skłonność do lekkiego puchnięcia. Być może zależy to też od rodzaju uszkodzenia, mnie brakuje jednak teraz warstewka chroniącej chrząstki. W niemieckiej telewizji widziałam też program, w którym przedstawiono badanie statystyczne, w którym udowodniono, że artroskopia wykonywana jest często bez potrzeby i nie ma wpływu na polepszenie się subjektywnej sytuacji pacjenta. A u kobiet stawy podobno mają nawet skłonność do samoregeneracji. Nie chcę straszyć, ale być może nie jesteś stworzona do długich dystansów i być może po artroskopii sytuacja wcale się nie poprawi. Ja w każdym razie nie jestem pewna, czy zdecydowałabym się jeszcze raz. Raczej próbowałabym specjalnymi ćwiczeniami polepszyć mięśnie, by odciążyć kolano i przestałabym się wygłupiać ze sportowymi eksperymentami, które wydawały mi się wtedy zabawne i zdrowe. ;-)
    • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 18:49
      ja miałam dwa ponad dwa lata temu robioną. można wiedzieć z jakiego powodu
      masz mieć artroskopię? problemy z łąkotkami?
      chętnie odpowiem na twoje pytania jeśli masz takowe.
      • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 19:02
        miałam robioną z powodu chondromalacji rzepki i nasady kości udowej. czyli nic wielkiego mi w stawie nie robili, po prostu pooglądali i wyczyścili z kawałków pływających chrząstki.
        zabieg chciałam w pełnej narkozie i tak też miałam, po dobie wyszłam ze szpitala, pierwsze dwa tygodnie bolesne i mało ruchliwe. blizny nie widać w ogóle.
        z efektu jestem bardzo zadowolona, nie boi, nie trzeszczy, nie blokuje się,nie wydaję majątku na leki, które i tak nie pomagały :)
        operowana byłam tu www.urazowka.piekary.pl/oddzial2.htm
        • yaga7 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 19:25
          oo, też mam zdiagnozowaną lat temu naście chondromalację - tylko nic z tym nie
          robię :( a może powinnam?

          Ech, sypie się człowiek...
          • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 19:30
            ja robiłam, bo mnie bolało kolano, blokowało się np. na środku ulicy
            nie mogłam wyprostować/zgiąć nogi, bo się zaklinowało coś.
            walczyłam na początku innymi metodami, ale nieskutecznie
            • yaga7 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 19:57
              A to u mnie tak źle nie jest.
              Wiadomo, na stepperze ćwiczyć nie dam rady, czasem mnie boli po tańcach czy
              chodzeniu na szpilkach, no i w trakcie jazdy na nartach.

              Na pewno z biegiem lat nie jest gorzej, nawet powiedziałabym, że niewiele lepiej
              - może dlatego boję się coś ruszać. Ale pewnie powinnam sobie przynajmniej usg
              zrobić.
              • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 20:16
                usg i rtg za bardzo pomocne tu nie są, pokazują, że zmiany są ale niewiele
                wiecej. jarobiłam rezonans magnetyczny i na jego podstawie uznano, że to
                na pewno chondromalacja, że łąkotki są ok i zadecydowano o artroskopii.
                operowane kolano nie boli mnie w tej chwili w ogóle:) pobolewa drugie ale
                nie na tyle żebym się tym martwiła
                • yaga7 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 21:23
                  Hmm, rezonans powiadasz.
                  Rtg wiem, że jest kiepskie, dlatego już się nie robi, za to obecnie standardem u
                  nas jest usg.
                  Rezonans jest generalnie drogi, ale spróbuję się wywiedzieć w mojej lekarskiej
                  rodzinie jak to jest - ile kosztuje, gdzie można zrobić.
                  Równie dobrze się może okazać, że nawet prywatnie kolejki są takie, że usg
                  będzie szybciej.
              • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 20:40
                yaga7 napisała:

                > A to u mnie tak źle nie jest.
                > Wiadomo, na stepperze ćwiczyć nie dam rady, czasem mnie boli po tańcach czy
                > chodzeniu na szpilkach, no i w trakcie jazdy na nartach.

                U mnie było latami podobnie, aż jednego dnia dostałam blokady i przestało być wesoło. Chirurg polecił mi artroskopię, trochę z rozpędu się zgodziłam. Czekałam jednak na termin zabiegu jakieś dwa-trzy tygodnie i w tym czasie przestało boleć. Tak że poszłam na zabieg z "zdrowym" kolanem, by się sytuacja nie powtórzyła. Dziś uważam, że powinnam tego wtedy jeszcze nie robić. Na twoim miejscu też bym się nie śpieszyła, tylko poinformowała się, jakimi ćwiczeniami możesz wzmocnić mięśnie wokół kolana, bo to i przed, i po zabiegu jest ważne.
                • yaga7 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 21:21
                  Od kiedy ćwiczę więcej niż kiedyś, jest ciut lepiej - mogę więcej jeździć na
                  nartach i później występuje opuchlizna. No i mniej narzekam.

                  Poszukam jakiegoś sportowego rehabilitanta, to może coś doradzi :)
      • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 21:15
        W sumie do końca nie wiadomo;) Na pewno wszystko jest OK z więzadłami
        wszelakimi, rzepka też OK. Boli mnie w lewej strony lewego kolana-lekarz po
        obmacaniu stwierdził, że to coś z łąkotką boczną lub z chrząstką, albo jeszcze
        inna opcja, że mogę mieć jakiś kawałek chrząstki lub czegoś w tym stylu "luzem"
        i to powoduje ból w trakcie wykonywania ćwiczeń.
        Boli mnie od października 2007 :) Niestety doktor czas nie zaleczył kolana...
        Boli cholerstwo nadal, biegać zbyt długich dystansów nie mogę, a siedzący tryb
        życia mało mnie pociąga;)
        Kozo, a ile czasu zajęło zanim mogłaś normalnie chodzić?
        • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 21:31
          artroskopię miałam rano, a wieczorem pod okiem rehabilitanta zaczęłam
          chodzić. noga oczywiście w całkowitym wyproście, obrzęknięta, ale chodzić się
          dało. następnego dnia rano puścili mnie do domu.
          szwy po dwóch tygodniach miałam usunięte i wtedy już tak prawie normalnie
          chodziłam. miałam zlecony zestaw ćwiczeń i przez całe dwa tygodnie wg niego
          ćwiczyłam.
          ogólnie rzecz biorąc największym problemem było to, że to był środek lata i
          straszne upały z tego co pamiętam.
          około roku leczyłam kolano zanim o artroskopii zadecydował lekarz.
          • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 09:50
            Dzięki kozo za informacje:) Mocno mi się wydaje, że mam coś podobnego z kolanem,
            więc pewnie podobnie będę dochodzić do formy:) Artroskopia nie ma żadnych
            efektów ubocznych, prawda? A powiedz mi jeszcze, kiedy mogłaś już prowadzić
            samochód? Bo u mnie samochód=jazda na uczelnię, nie wyobrażam sobie tych
            wszystkich przesiadek i półgodzinnego marszu (mam wybitnie kijowe połączenie z
            uczelnią, dobre 2h jazdy z przesiadkami w jedną stronę:/) z usztywnionym
            kolanem, raczej byłoby ciężko...;)
            Lekarz też mi mówił, że rano jest zabieg a następnego dnia, po 24h z rana
            wypuszczają do domu... Dokładnie tak jak napisałaś:) Kurczę, przyznam szczerze,
            że wiążę duże nadzieje z tym zabiegiem... :) Znowu móc biegać bez bólu... eh :))))
            • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 13:05
              samochodu nie prowadziłam, ale myślę ze maxymalnie to te dwa tygodnie ze
              szwami jest się poważnie ograniczonym ruchowo(oczywiście jak to nie jest
              jakas poważniejsza sprawa bo inaczej pewnie dłużej)
              kilka dni po zdjęciu szwów zaczęłam bardzo ostrożnie po miękkim
              podłożu(gliniasta ścieżka) biegać.
              jeśli wcześniej jest się w dobrej kondycji, ma się rozwinięte mięśnie
              to potem jest dużo łatwiej dojść szybko do siebie.
              ryzyko niesie każda ingerencja chirurgiczna i należy o tym pamiętać, ale na
              pewno nie deminizowałabym artroskopii:)
              jestem zadowolona, czasem się aż muszę zastanowić, które to było kolano ;)
          • skrzydlasta Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.07.09, 21:00
            Ja miałam dokładnie tak samo. Samochód mogłam prowadzić po jakichś 10 dniach, po
            3 tygodniach normalnie schodziłam ze schodów (dopiero wtedy dowiedziałam się, że
            łatwiej się wchodzi - wchodziłam normalnie chyba po tygodniu). Ala tyłkiem na
            piętach siadłam dopiero po jakichś 5 miesiącach. Teraz to naprawiane nie boli,
            nie puchnie nawet po całym dniu na nartach. W moim przypadku było warto.
        • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 10.03.09, 21:36
          urkye napisała:

          Boli mnie w lewej strony lewego kolana-lekarz po
          > obmacaniu stwierdził, że to coś z łąkotką boczną lub z chrząstką, albo jeszcze
          > inna opcja, że mogę mieć jakiś kawałek chrząstki lub czegoś w tym stylu "luzem"
          > i to powoduje ból w trakcie wykonywania ćwiczeń.

          Sprawdź jakie masz ustawienie nóg i stóp przy bieganiu. Czasem nieprawidłowe obciążenie powoduje podobne rzeczy, wtedy ćwiczy się mięśnie odciążające, albo uczy się na nowo chodzić. ;-) Mnie rehabilitanka pokazała, że stawiam nieprawidłowo stopy, dlatego jedna strona była słabsza od drugiej. Niekiedy nawet wkładki do butów pomagają.
          • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 09:57
            Pierwszalitero, biegam wybitnie śmiesznie, przynajmniej wzbudzam ogólne
            rozbawienie w mojej rodzinie;) Łydki zamiast iść w jednej płaszczyźnie do tyłu,
            wyrzucam "na zewnątrz" (Mam krzywe kolana, rzepki do środka skierowane, dziwne,
            żebym biegała "normalnie" :P). Stopy są OK, gdybym miała pronację albo to
            drugie;) to by było widać na podeszwach butów, a te są zdarte normalnie, więc
            tutaj nie doszukiwałabym się problemu... Z kolanami ogólnie nigdy nie miałam
            problemów, to co mi się stało, to było na 40km, czyli nogi były bardzo zmęczone
            i nadepnęłam na krzywy kawałek chodnika, kolano jakby wygięło, zginać nie
            mogłam, ból masakryczny, ale szybko przeszło-na drugi dzień już mogłam zginać,
            ale ból niestety pozostał:/ Uraz jednorazowy, raczej nie sądzę, by miało to
            związek ze złą budową nóg/sposobem biegania, no ale kto wie...
            • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 13:24
              U mnie też się zaczęło od urazu przy siatkówce. Noga się wykręciła, rzepka wyskoczyła, ponownie wskoczyła, ale coś tam zostało, co potem przez lata nieprawidłowego obciążenia, skręcam kolana typowo babsko trochę do środka, znacznie się pogorszyło. Skoro piszesz o krzywych kolanach, to problem może faktycznie w tym tkwić. Może nie jako główna przyczyna, ale może to być dodatkowym stresem dla stawu kolanowego. To co pisze o artroskopii kolana koza to wersja moim zdaniem bardzo optymistyczna i bardzo jej tego zazdroszczę. To może faktycznie zależeć od rodzaju uszkodzenia, ale ja jeszcze po tygodniach od zabiegu, który był zabiegiem udanym i miałam bardzo dobrego specjalistę, wchodząc na ergometr zagryzałam zęby, zmuszając się do ruchu. Bardzo długo to trwało zanim mogłam schodzić po schodach bez bólu. Pewnych rzeczy nie mogę już w ogóle robić. Jedynym wyjściem byłaby transplantacja chrząstki w brakujące miejsce, ale trochę niedowierzam teraz chirurgom i nie mam ochotę na ponowny zabieg, tym bardziej, że z biegania i joggingu mogę spokojnie zrezygnować. Być może w twoim przypadku będzie inaczej, każdy jest w końcu indywidualny, ale gwarancji na bezproblemowy przebieg nikt ci nie da.
              • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 15:10
                jak widać moje uszkodzenie nie było duże, sama artroskopia polegała na
                wyczyszczeniu jamy stawowej z "pływających farfocli"
                druga rzecz, że na mnie goiło się jak na psie.

                kuzynka po usuwaniu łąkotki długo dochodziła do siebie, ale u niej pewnie
                dużą rolę odegrało, to że jej usportowienie jest równe zero, albo może i
                ujemne;)

                a to jak długo dochodzić będziemy do siebie to kwestia bardziej
                skomplikowana i indywidualna medycznie i osobniczo.
                nie chciałam roztaczać tu wizji że artroskopia to jak wizyta u kosmetyczki;)
              • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 11.03.09, 23:50
                Pierwszalitero, a co dokładnie Tobie zrobili na tej artroskopii? Możliwe, że po
                prostu miałaś bardziej skomplikowany zabieg... Przed zabiegiem bolało Ciebie
                mocno kolano? Czy też teraz boli bardziej niż przed? Najbardziej intryguje mnie,
                czy mogą coś mi popsuć... Wydaje mi się, że chyba gorzej nie będzie niż teraz :D
                Przynajmniej tak sobie wmawiam;P
                • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 00:38
                  Mnie pierwszy raz rzepka z kolana wyskoczyła w wieku lat 17- nastu. Szkolna siatkówka. Co wtedy dokładnie się w środku zrobiło, nie wiem, bo miałam tylko kilka dni opuchliznę, bolało, ale potem przeszło. Lekarz zalecił tylko chłodne okłady. Drugi raz w wieku lat 19 podczas tańca, trzeci raz w wieku lat 27 przy graniu w piłkę na plaży. Za tym trzecim razem tak całkiem nie przeszło, kolano bolało mnie podczas długiej jazdy na rowerze, przy noszeniu wysokich obcasów i podczas biegania. Zawsze uprawiałam sporo sportów, więc na fizyczne lenistwo zwalić nie mogę. Aż kiedyś na ulicy kolano się zablokowało i nie mogłam normalnie chodzić. Okazało się, że man uszkodzoną chrząstkę w stawie, takie właśnie farfocle jak u kozy, które weszły gdzieś w staw, blokowały i powodowały ból. Prawdopodobnie powstały te farfocle przez uszkodzenia przy tych gwałtownych wyskokach rzepki. Zabieg, który mogłam w znieczuleniu miejscowym śledzić na ekranie, nie był straszny i polegał na wyczyszczeniu i wyładzeniu tej poharatanej powierzchni. Wyglądała one jak porośnięta polipami na dnie morza, całkiem fajnie. ;-) Całkiem możliwe, że trzeba było sporo usunąć, albo jakoś niefortunnie w głupim miejscu, bo po zabiegu autentycznie bardzo długo mnie bolało. Bardziej niż przed. W szpitalu byłam tylko dzień, rano zabieg, wieczorem mogłam wrócić do domu. Na początku było z dnia na dzień coraz lepiej, aż proces gojenia zatrzymał się na bardzo słabo dla mnie satysfakcjonującym poziomie, trwało to prawie trzy lata, przez które miałam bez przerwy odczuwalny ból przy schodzeniu ze schodów na przykład. Bym mogła jednak kolano ćwiczyć chirurg dawał mi nawet serię zastrzyków przeciwbólowych. Dzisiaj nie jest już tak tragicznie, sporo tańczę, taniec brzucha, standard i latynowskie z obrotami, jeżdżę na rowerze, noszę obcasy, mogę pobiec za autobusem, ale to już nie jest to kolano, co kiedyś. Zepsuć, pewno mi nic zabiegiem nie zepsuli, bo ono było po prostu zepsute. Ale jakoś cudownie sytuacja się po zabiegu nie polepszyła, jest mniej więcej tak, jak przed tą nagłą blokadą. Jak przesadzę z wysiłkiem, to kolano zaczyna trochę boleć i nawet lekko puchnie. I nie mogę pozwolić sobie na lenistwo, bo od siedzenia, też zaczyna boleć. Czuję wtedy na schodach.
                  • koza-1985 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 00:47
                    :/ no niewesoło...
                    a próbowałaś z jakąś ortezą odciążającą staw trenować?
                    może warto pomęczyć lekarza skoro boli?

                    a ja chyba od dziś zacznę co wieczór patrzeć na moje kolano i się do niego
                    uśmiechać, że tak ładnie to zniosło i zagoiło się jak na psi :)
                    • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 15:18
                      koza-1985 napisała:

                      > :/ no niewesoło...
                      > a próbowałaś z jakąś ortezą odciążającą staw trenować?
                      > może warto pomęczyć lekarza skoro boli?
                      >

                      O, ja trenuję moje kolano i ono w zasadzie ma się dobrze. Mogę nawet po Alpach biegać i przysiad zrobię bez najmniejszych problemów, bóle zaczynaj się tylko po dłuższym i intensywniejszym wysiłku. To znaczy godzinę na rowerze z wysokim obciążeniem plus godzinka gimnastyki lub tańca dziennie nic mi nie szkodzi, jednak dłużej i więcej moje kolano nie lubi i zaczyna pobolewać. Ja sobie myślę, że do wysiłków typu maraton nie jestem po prostu stworzona i nawet lekarz wtedy nie pomoże. Po oprócz jakiś prochów przeciwbólowych, albo przeciwzapalnych wielkich możliwości nie ma. Już pisałam, tylko transplantacja.
    • turzyca Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 00:46
      A Tobie na pewno potrzebne te dluzsze dystanse? O tym ze maraton jest szalenie
      szkodliwy wiadomo od czasu, kiedy zostal po raz pierwszy przebiegniety. ;)
      • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 11:01
        Do szczęścia mi potrzebne;) Maraton raczej sobie już odpuszczę (ta cała
        'przygoda' z kolanem skutecznie mnie zniechęca), ale takie dystanse po 20 km
        jednak chciałabym MÓC biegać. Ostatnio już przy 5-7 pojawia się ból, co mnie
        średnio rajcuje... Wieczorne biegi ograniczyłam do 2,5 km a i tak się boję, czy
        kolano nie zacznie się buntować... Na rowerze też jeździć za dużo nie mogę, bo
        też kolano boli. A co to za życie bez sportu? :(

        Co do maratonu jeszcze-to jest niesamowite przeżycie, nie zrozumie tego nikt,
        kto nie brał w nim udziału. Wspólne walczenie z własnymi słabościami, znajomości
        nawiązywane na 30 km;) ludzie dopingujący... Wszyscy pozytywnie nastawieni do
        świata, coś niesamowitego. Bardzo zależało mi na uczestnictwie w tegorocznym
        maratonie-10 z rzędu, miał iść inną trasą-jedna pętla po Poznaniu... Biegamy
        maratony taką kilkuosobową ekipą, no ale klops, w tym roku będę ich znowu tylko
        dopingować:P
        • turzyca Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 11:37
          Wez sie za plywanie. Maraton plywacki to tez radosc, a stawow nie obciazasz. ;)

          Wiesz, ja bym sobie znalazla DOBREGO lekarza i zdala sie na niego. Jesli on by
          uznal, ze stan kolana bez operacji bedzie sie pogarszal i moze zaczac
          przeszkadzac w zyciu czy ogolnie nie powinno sie kolana w tym stanie zostawiac
          bez operacji, to bym poszla na stol bez namyslu. Jesli uznalby, ze lepiej
          codziennie robic serie cwiczen i wzmocnic cos tam, zeby kolano inaczej pracowalo
          i zrezygnowac z nadmiernych przeciazen, to bym sie tez podporzadkowala. Ale
          ryzykowac operacje tylko po to, zeby moc biegac maratony, brzmi dla mnie jak
          ryzykowanie zdrowiem (operacje maja swoje ryzyko) dla sportu. A to mnie nie
          przekonuje. Moim zdaniem powinno sie uprawiac sport dla zdrowia, a nie ryzykowac
          zdrowiem dla sportu. Staromodna jestem.


          No ale ja sobie zostawiam maraton na czas, jak mi dzieci wyfruna z gniazda,
          akurat bede miala wielki cel do osiagniecia i nie bede miala czasu stresowac sie
          pustka w domu. ;]
          • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 14:16
            Pływanie też odpada, bo też mnie od tego kolano boli:P Inna sprawa, że umiem
            tylko pływać emerycką żabką, a to ponoć zabójstwo dla kolan...
            Zaś co do lekarzy-byłam w zeszłym roku u świetnego lekarza, polecanego,
            prywatnie. Naczekałam się w kolejce, zbadał i stwierdził, że to przyczep mięśnia
            do kości i się zrośnie po 1,5 roku samo. Zalecenie-biegać aż do progu
            bólu-zacznie boleć-przerwać trening i zrobić kilka dni przerwy. W sumie nic
            odkrywczego-normalnie sama też tak robiłam;) Nie będę przecież biegać na siłę
            jak mnie boli, bo to się mija z celem.
            Niestety kolano bolało mnie coraz bardziej i coraz krótsze dystanse mogłam
            biegać-na logikę powinno być na odwrót-ten mięsień powinien się już zrosnąć.
            Dlatego poszłam teraz do innego lekarza, który powiedział, że o mięśniu mogę
            zapomnieć, bo jak dusił w ten przyczep, to nic mnie nie bolało. Podejrzenie
            padło na łękotkę i ew. wolne kawałki chrząstki i niestety trzeba otworzyć
            kolano, żeby to sprawdzić i ew. wyjąć te kawałki, które są luzem. Przynajmniej
            tak mi to tłumaczył:) Gdyby coś mogło się samo z siebie naprawić, to już dawno
            by przestało boleć. Zaś fakt, że ból występuje coraz szybciej jest wskazaniem,
            żeby jednak otworzyć to kolano a nie czekać.

            >Moim zdaniem powinno sie uprawiac sport dla zdrowia, a nie ryzykowac
            > zdrowiem dla sportu.
            Zgadzam się z Tobą w 100%! Maratony już sobie wybiłam z głowy, chciałabym tylko
            te 20km móc biegać, to na serio nie jest dużo... No i chciałabym móc jeździć
            swobodnie na rowerze:)
            Czasem nawet głupie wchodzenie po schodach kończy się strzeleniem kolana i
            bólem-a tego bym już pod sport nie podciągała... Nie mogę też siedzieć z
            podkurczonymi nogami, kucanie mnie boli, siedzieć ze stopami pod pośladkami też
            nie mogę (a przed 2 laty to był mój ukochany sposób siedzenia,
            najwygodniejszy:)), leżenie na boku powoduje ból kolana, to nie tak, że tylko do
            sportu to się ogranicza... No nie wiem...
            Mam mętlik w głowie. Czuję, że to kolano mnie ogranicza i przez nie nie mogę żyć
            tak, jak bym chciała, jak lubię... Z jednej strony spotykam się z głosami
            poparcia, zachęcającymi do operacji a z drugiej strony są przeciwnicy, którzy mi
            odradzają krojenie:(
            Samej operacji się nie boję, blizny też mi nie straszne. Jeśli nawet (tfu tfu)
            okaże się, że ta operacja nic nie poprawi, to trudno. Przynajmniej będę
            wiedzieć, że wykorzystałam szansę i tyle. Jedyna rzecz, która tak na serio
            najbardziej mnie martwi, to ew. pogorszenie kondycji kolana. Na chłopski rozum;)
            tłumacze sobie tak, że przecież nie będą mi niczego na siłę usuwać, jeśli nawet
            okaże się, że otworzyli kolano niepotrzebnie, bo wszystko jest OK, to po prostu
            zostawią tak jak jest i tyle, prawda?

            > No ale ja sobie zostawiam maraton na czas, jak mi dzieci wyfruna z gniazda,
            > akurat bede miala wielki cel do osiagniecia i nie bede miala czasu stresowac sie
            > pustka w domu. ;]
            Zachęcam gorąco:D Większość ludzi właśnie po 40-50 zaczyna biegać i osiągają
            super efekty:) Na serio jestem wyjątkiem, który kojarzy maraton z rozwalonym
            kolanem:P Miałam pecha i tyle. Z ciekawostek- najstarszy uczestnik ostatniego
            maratonu miał ponad 80 lat, zaczął biegać jak przeszedł na emeryture i zaczął
            miec problemy z sercem. Lekarz zalecił bieganie i dziadek tak się rozkręcił, że
            już kilkanaście maratonów ma na koncie:D
            • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 14:17
              Aha, jeszcze jedna ciekawostka-nie mogę nosić obcisłych spodni, bo mnie kolano
              boli. Tak samo legginsy i wszystko, co jest dość grube i roluje się w kolanie.
              To nie jest normalne:P
              • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 15:30
                Wiesz, jak tak sobie przeczytałam, co cię boli, to myślę, że zabieg powinnaś zrobić. Bo ja po zabiegu takich problemów nie mam. Mogę robić przysiady, siadać na stopach, obciążać kolano bez bólu, czyli prawie wszystko to, co robią normalnie ludzie. Te codzienne bóle w normalnym obciążeniu powinny po zabiegu kiedyś tam zupełnie zniknąć. Tylko z maratonem może się jednak bezbólowo już nie udać. Ale ja mam nastawienie podobne do turzycy, to sport powinien być dla zdrowia, a nie odwrotnie. ;-) Znam jednak przykłady sportowców, którzy mieli podobne problemy i po operacjach zdolni byli do nadludzkich prawie wysiłków. Na przykład niemiecki kolarz Jan Ulrich w kilka tygodni po artroskopii startował w tour de france, więc się da. Ale ja tak do końca nie chcę wiedzieć, co on tam sobie w tym celu wstrzykiwał. ;-)
            • turzyca Re: ARTROSKOPIA KOLANA 12.03.09, 15:15
              Wiesz, teraz to brzmi nieco inaczej. Bo wczesniej brzmialo "czy ryzykowac
              operacje, bo mam ochote biegac maratony" a teraz brzmi "kolano sprawia mi coraz
              wieksze problemy, nie tylko podczas biegania, ale takze w zyciu codziennym".
              Problemy z wejsciem po schodach sa zdecydowanie bardziej alarmujacym objawem niz
              bol kolana podczas biegniecia trzydziestego km maratonu. A niemoznosc zalozenia
              rajstop czy lezenia na boku to juz w ogole. I w takiej sytuacji to ja bym jednak
              poddala sie operacji. Ale jednoczesnie nadal szukala dobrego lekarza takiego na
              co dzien, bo jako laik, ale jednak, mam wrazenie, ze mozesz miec sklonnosci do
              zbytniego przeciazania kolan. Maraton miejski czyli bieganie po betonie,
              siadanie z podkulonymi nogami, siadanie na pietach po japonsku (to juz w ogole
              jest horror, ktory kolanom sni sie po nocach). Tez to robie, :) ale z pelna
              swiadomoscia, ze zdrowe to nie jest. Ja mam "rodzinna urode" i nieco za malo
              mazi w stawach i stad moje zainteresowanie tematem, lekarz mi tlumaczyl, co
              kolana lubia, a co nie. Jak moze sie skonczyc nadwyrezanie stawow widze wlasnie
              w rodzinie, ostatnio byla operacja biodra jako konsekwencja nierozwaznego
              uprawiania karate 30 lat wczesniej.
              A robisz poranna rozgrzewke? Bo ja zauwazylam, ze delikatne rozruszanie
              wszystkich stawow z kolanami na czele zabezpiecza mnie przed tym, ze mi np. na
              schodach cos strzyknie w kolanie i bedzie bolec.
              I jeszcze dlugie przebywanie w tej samej pozycji jest zle - blogoslawie przyjazn
              z wysokimi chlopami, ktorzy maja opanowane, gdzie isc, zeby miejsca na nogi bylo
              dosc, bo inaczej po dwoch godzinach filmu kolana odmawiaja mi wspolpracy. I maja
              prawo.

              I naucz sie plywac czyms wiecej niz emerycka zabka, plywanie sprawia mnostwo
              frajdy, jesli faktycznie umiesz uzyc swoich miesni do przemieszczania sie, a nie
              szarpiesz sie w miejscu. :)

              A co do maratonu - nie jestes takim pechowym wyjatkiem, wlasnie bliskiej mi
              osobie wypadl dysk. Jakos nie jestem pewna, czy bieganie to zdrowie. Ale zawsze
              moge rozwazyc maraton plywacki. Albo kajakarski, uda mi sie dzieki temu wejsc w
              lepsza rozmiarowke stanikow. ;)
            • margo13ak Re: ARTROSKOPIA KOLANA 13.03.09, 11:02
              urkye napisała:

              > Pływanie też odpada, bo też mnie od tego kolano boli:P Inna sprawa, że umiem
              > tylko pływać emerycką żabką, a to ponoć zabójstwo dla kolan...

              > Czasem nawet głupie wchodzenie po schodach kończy się strzeleniem kolana i
              > bólem-a tego bym już pod sport nie podciągała... Nie mogę też siedzieć z
              > podkurczonymi nogami, kucanie mnie boli, siedzieć ze stopami pod pośladkami też
              > nie mogę (a przed 2 laty to był mój ukochany sposób siedzenia,
              > najwygodniejszy:)),

              Mam chondromalację i męża ortopedę ;-)

              I mimo, że kilku lekarzy zalecało mi już artroskopię w wieku lat 18, nadal chodzę i żyję bez operacji. Mam podobno coś niezidentyfikowanego (dziedzicznego albo nabytego) z metabolizmem chrząstki i od czasu do czasu muszę ją podreperować farmakologicznie, najlepiej mi robi Piascledine. Ale ja nie mam tak od urazu - zawsze miałam kłopoty, jestem taki "wybryk cywilizacyjny". Odczucia mam takie, jak uryke... Musiałam zrezygnować z łażenia po górach moich ukochanych (chlip...), mogę sobie po przygotowaniu po górach spacerować... Nie mogę biegać, jeździć na rowerze, dużo tańczyć, czy nosić obcasy powyżej 5-6cm... Przywykłam - ćwiczę w odciążeniu, pływam, od czasu do czasu biorę Piascledine. I nawet w ciąży i po ciąży nie buntują mi się bardzo te moje kolana, jeśli nie próbuję im robić krzywdy rzeczami zabronionymi. Mój mąż mówi, że artroskopia to jeśli będzie konieczność - wcześniej nie... Ale, jak mówię - dla mnie to stan permanentny (choć zdiagnozowany dość późno i po długiej walce), a nie skutek urazu.
              • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 13.03.09, 14:38
                margo13ak napisała:

                Ale, jak mówię - dla mnie to stan permanentny (choć
                > zdiagnozowany dość późno i po długiej walce), a nie skutek urazu.

                Ok, może nie od urazu, ale efekt podobny i mnie by taka sytuacja nie odpowiadała. Zrezygnować z biegania po Alpach? Nigdy! Ten uraz u mnie to też pewnie nie tak od samości, bo jakąś predyspozycję musiałam chyba mieć. A kiedy zdaniem twojego męża przyjdzie ta konieczność? Bo moim zdaniem, masz już takie problemy, które mnie osobiście mocno by ograniczały życie. Ale ortopedą nie jestem, więc się nie znam. :-)
                • margo13ak Re: ARTROSKOPIA KOLANA 14.03.09, 10:41
                  Problem w tym, że skoro u mnie jest to wynik "złego" działania czegoś w metabolizmie (mam słabą chrząstkę i ona się po prostu od nadmiernego "używania" ściera) to nie ma żadnej gwarancji, że artroskopia coś zmieni... I, jak mówiłam, to nie był jeden uraz, w zasadzie to był szereg przeciążeń, różnych, a po każdym było gorzej i przechodziło po jakimś czasie - aż w końcu kiedyś nie przeszło, nie mogłam chodzić. Proponowano mi podcięcie (poluzowanie) bocznych wiązadeł, ale efekty są raczej mało przewidywalne... Zwłaszcza, że tylko domysłem jest, że chrząstka będzie mi się mniej ścierać, jeśli te wiązadła będą luźniejsze (twierdzono, że najprawdopodobniej z tej jednej strony rzepka jest bardziej przyparta - i faktycznie, tu ściera mi się chrząstka najszybciej, ale może to być wynik mojego "koślawego" chodzenia, np... częściowo wyrównywane ćwiczeniami). A ryzyko, nawet małe, że może być gorzej, nawet jak zabieg pójdzie dobrze - hmm... dopóki chodzę i funkcjonuję w miarę normalnie i mogę sobie od czasu do czasu pozwolić na malutkie szaleństwo - to wolę nie ryzykować, trudno... buntowałam się przez pierwsze 5 lat, ale też uważałam, że jestem za młoda na takie ryzyko, wolałam pomagać sobie nieinwazyjnie, teraz już trochę inaczej do tego podchodzę - trudno, taka wada, słabe mam wszystkie stawy - tylko na kolanach to się najbardziej odbija.
                  Mój mąż, gdybym chciała, oczywiście pomógłby mi z artroskopią - to nie on o tym decyduje. Ale uznaję jego zdanie i zgadzam się z nim - diagnozowanie moich kolan trwało coś ze trzy lata, a w tym czasie prawie rok chodziłam o kulach, kiedyś nawet parę dni korzystałam z wózka (specyficzne okoliczności, na szczęście). I leki, rehabilitacja, miesiące zastrzyków w kolana... wyszłam z tego, choć trwało to latami. I pamiętam to - i nie chcę ryzykować, jeśli nie muszę, tak naprawdę. A że tęsknię za górską włóczęgą, że nie przetańczę całej nocy? Trudno - głupia byłam, gdybym w wieku 16 lat traktowała swoje problemy poważniej, może nie zrobiłabym sobie wtedy takiej krzywdy i dziś byłoby lepiej, bez tych zwyrodnień...a i ograniczenia byłyby mniejsze - wyszło, jak wyszło. Może się po prostu za bardzo boję? A możliwe, że i tak nie mogłabym ryzykować dużych wysiłków - od pół roku mam kłopoty z siatkówką... Ech, coś ze mnie za felerny egzemplarz ;-)
                  • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 14.03.09, 13:09
                    Współczuję:( Najgorsze są właśnie takie schorzenia, które siedzą w nas od
                    urodzenia, a nie pojawiły się z naszej winy:/ W Twoim przypadku faktycznie
                    lepiej chyba czekać z ew. operacją, z resztą mąż ortopeda na pewno wie najlepiej:)
                  • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 14.03.09, 13:13
                    margo13ak napisała:

                    >Ech, coś ze mnie za felerny egzemplarz ;-)


                    No co ty? ;-) Moje dolegliwości są może nie tak poważne (na razie), ale chyba też czeka mnie jakaś przedwczesna artroza. Chociaż mam już ponad 40 lat, więc przedwczesna to może nieodpowienie słowo. ;-) I też przeszłam fazę, że gdyby nie ta głupia siatkówka (wszelkie gry zespołowe uważam zabójcze dla kolana), gdyby nie ta próżność (wysokie obcasy), gdybym do biegania miała lepsze buty, i w ogóle gdybym wiedziała w wieku lat 18-tu, to co wiem dzisiaj, to moim stawom wiodło by się lepiej. Najważniejsze to się nie poddać i nie siadać na kanapie. Najbardziej bowiem wkurzają mnie ludzie, którzy marudzą, że mają zniszczone stawy (najczęstszy tekst: ciężką pracą) i muszą się oszczędzać. Mam wtedy ochotę pokazać im zdjęcie rentgenowskie mojego kolana. ;-)
    • zazulla Re: ARTROSKOPIA KOLANA 13.03.09, 14:39
      Moja mama, lat 57, miala robiona miesiac temu. Odpowiemy na Twoje pytania (jesli
      potrafimy) :)
      • urkye Re: ARTROSKOPIA KOLANA 14.03.09, 13:03
        Zazullo, a Twoja mama może już normalnie chodzić? Czy jeszcze za wcześnie? Co
        dokładnie miała robione z kolanem? :)
        • zazulla odpowiedz mamy 23.03.09, 19:23
          Rozpoznanie:
          uszkodzenie zwyrodniowego rogu tylnego łąkotki przyśrodkowej kolana prawego,
          chondromalacja II stopnia kłykcia udowego przysrodkowego praweg, przewlekły stan
          zapalny błony maziowej kolana prawegoo

          Atroskopia kolana prawego 19.01.2009

          Usunięto uszkodzone fragmenty łąkotki przysrodkowej, chondrektomia, usunięto
          nadmiar ciał Hoffy, płukanie stawu.

          Można już po 12 godzinach iść do wc, przez następne kolejne siedem dni tylko do
          wc i leżeć, po siedmiu dniach wyjęcie szwów i jest sie juz zdrowym i nadającym
          się do oszczędnego chodzenia i rehabilitacji, każdy wstępnie otrzymuje 10
          zabiegów krioterapii i gimnastykę bez obciążenia usprawniające kolano i mięsień
          czworogłowy (ten nad kolanem który ja niestety miałam bardzo słaby ale to nie
          spowodu operacji). W tej chwili kolano mam sprawne, chodzę normalne, czasami
          wydaje mi sie że przy zgięciu kolana coś chrupnie ale to normalne, po schodach
          jeszcze kolano pobolewa ale to też normalne. Należy uważać i unikać gwałtownych
          obrotów ,noszenia ciężkich rzeczy, mniej więcej po miesiącu od operacji ,ale to
          rzecz względna,w ramach rehabilitacji można juz jeździć rowerkiem stacjonarnym z
          obciązeniem. Obecnie biorę na kolano diadynamik. Zauważam że z każdym dniem jest
          coraz lepiej.
          • urkye Re: odpowiedz mamy 24.03.09, 13:41
            Zazullo, podziękuj proszę mamie za tak szczegółową odpowiedź:)
    • agmani Re: ARTROSKOPIA KOLANA 21.03.09, 21:53
      Mialam i potem mialam wiezadlo robione bodajze z ktoregos miesnia. Nastepnie
      mialam wypadek samochodowy i oczywiscie poszlo na to kolano (wypadek wydawal sie
      niewinny i nastepnego dnia stanelam na orczyku; po jakichs 300 m noga mi
      autentycznie odjechala na bok), kolejna atro i rehabilitacja.
      Generalnie nie uwazam tego za zaden horror, tylko za pierwszym razem robili mi
      to w klinice uniwersyteckiej, taka tasma produkcyjna normalnie, a ze
      znieczulenie wolno sie rozchodzilo, to mnie uspili zupelnie.
      Obecnie biegam z mala orteza. Nie wiem, jak bedzie z nartami, bo nastepny sezon
      musialam odczekac, a potem byly ciaze - mysle, ze z orteza ze wzmocnieniami
      bocznymi dam rade.Plywanie bezproblemowo, chodzenie po gorach tez (znowu z mala
      orteza, le komu to przeszkadza???).
      Wazne, zebys od razu zaczela rehabilitacje i robila ja mimo bolu.
      I jeszcze jedno - nie dawaj sobie w razie urazu wkladac nogi w gips, tylko od
      razu w orteze (to nie jest latwe, bo nfz placi tylko za gips, wiec male szpitale
      nie maja ortez).
      • limonka_01 Re: ARTROSKOPIA KOLANA 21.03.09, 22:12
        Zdecydowanie bez gipsu, bo robi się stan zapalny i nieciekawa sytuacja.
        • agmani Re: ARTROSKOPIA KOLANA 21.03.09, 22:41
          Po pierwsze stany zapalne, a po drugie w gipsie miesnie wiotczeja, wiec potem
          kolano bardziej narazone na urazy i gorzej reha bedzie przebiegac. Zreszta przy
          gipsie trzeba w ogole czekac na zdjecie zanim zacznie sie cwiczyc, a w sumie
          powinno sie zaczac doslownie po paru dniach.
          • pierwszalitera Re: ARTROSKOPIA KOLANA 22.03.09, 13:13
            Przy zwykłej artroskopii, takiej przy wygładzaniu i czyszczeniu nie zakłada się gipsu. Wręcz przeciwnie, uszytwnienie jest niewskazane i zaleca się jak najszszybsze zginanie i używanie stawu. Ja trzeciego dnia poszłam na gimnastykę rehabilitacyjną i chyba tylko dlatego trzeciego, bo zabieg robiony był w piątek i termin na reha miałam dopiero na poniedziałek. Inaczej pewnie zaraz następnego dnia.
    • urkye Po: relacja 11.07.09, 15:25
      Na początku bardzo bym chciała Wam podziękować za wszystko, co napisałyście:)
      Czuję się zobowiązana, żeby zdać Wam relację z artroskopii;) No to zaczynamy:

      Wróciłam wczoraj do domu:) Noga trochę pobolewa, ale ogólnie jest ok. Okazało
      się, że mam chondromalację rzepki, przerost fałdu maziowego i stanowczo za dużo
      tłuszczu w kolanie (przerost ciała Hoffy czy coś w tym stylu).
      Pobyt w szpitalu wspominam bardzo pozytywnie, lekarze i pielęgniarki super!
      Bardzo życzliwi i symaptyczni, chętni do pomocy-po tym pobycie zmieniłam zdanie
      o naszej służbie zdrowia:) Sama artroskopia była wesoła;P Lekarz anestezjolog
      był po prostu boski:P Rozmawialiśmy chyba o wszystkim i cały czas żartował-co
      bardzo mocno obniżało u mnie poziom stresu;) Samo kłucie w kręgosłup było bardzo
      nieprzyjemne, ale wytrzymałam. Powolne tracenie czucia w nodze niesamowite!
      Najśmieszniejsze było jak położyłam zdrową nogę na tej znieczulonej i się
      zastanawiałam, dlaczego mi podłożyli jakąś kłodę pod kocyk:P Cały czas czułam
      nogę w pozycji, w której była znieczulona-podkurczona pod brzuch. Dlatego też
      później było śmiesznie, jak byłam święcie przekonana, że powinnam właśnie
      dotykać prawą stopą nogi-a tu powietrze:P Niesamowite uczucie;) Tak samo jak na
      sali operacyjnej widziałam jak lekarz podnosi moją nogę, a ja nic nie
      czułam-dziiiiwne:P
      Całą artroskopię widziałam na monitorze-lekarze cały czas sobie żartowali i
      rozmawiali ze mną, chirurg na bieżąco mi objaśniał co widzimy na ekranie i co
      właśnie będzie robił. Największe rozbawienie na sali wzbudziła ilość tłuszczu w
      moim kolanie-chirurg stwierdził, że jest go stanowczo za dużo i to mogło
      powodować ból i żebym w przyszłości sobie znalazła inne miejsce na odkładanie
      zapasów na czarną godzinę;P Łękotka OK, w trakcie zabiegu okazało się jeszcze,
      że mam przerośnięty fałd maziowy-pozostałość z życia płodowego, która też mogła
      powodować stany zapalne i bóle. Na koniec chondromalacja rzepki, tragedii nie
      ma, lekarz postanowił tego na razie nie ruszać i leczyć farmakologicznie (tym
      bardziej, że mnie rzepka w ogóle nie bolała-więc nie miało sensu ruszanie na
      siłę). Usłyszałam też całkiem ciekawą teorię co może mnie boleć przy większych
      wysiłkach-mianowicie ta nieprawidłowa budowa stawu mogła powodować stany zapalne
      (stąd ból ustępujący po pewnym czasie). Lekarz polecił branie leków
      przeciwbólowych przed większym wysiłkiem-ponoć one też zapobiegają powstawaniu
      stanów zapalnych-pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Za 3 tygodnie
      wypróbujemy w praktyce;)
      Wyjście ze szpitala-wczoraj-było najnieprzyjemniejszym dniem w moim
      życiu-pierwszy raz zemdlałam-beznadziejne uczucie:/ W domu cały czas spałam i na
      dobre obudziłam się dopiero dzisiaj o 10-jednak taki zabieg to jest spory
      wysiłek dla organizmu.

      Mam kilka pytań:) Jakie ćwiczenia wykonywałyście w ramach rehabilitacji? Kiedy
      zaczęłyście ćwiczyć? Bo mi pani rehabilitantka w szpitalu powiedziała jedynie
      tyle, że mogę robić co chcę i nie ma żadnych przeciwwskazań-mam próbować zginać
      kolano, podnosić nogę itp. Zginam dziś już mniej więcej do 100-90 stopni,
      mocniej się boję. Jakie ćwiczenia Wy wykonywałyście na 2 dzień po artroskopii i
      później? Chciałabym już coś robić, ale się boję, że mogę przesadzić;)
      • skrzydlasta ćwiczenia 11.07.09, 21:11
        Mi kazali co godzinę (już od drugiego dnia): leżąc na plecach z wyprostowanymi
        nogami ciągnąć piętę po podłożu zginając kolano ile tylko będzie możliwe i
        prostować (wszystko powoli) 10 razy, potem (dalej na plecach) podnosić
        wyprostowaną w kolanie nogę w górę i opuszczać (powoli 10 razy), następnie
        (nadal na plecach) leżąc z wyprostowanymi nogami dociskać kolano do podłoża i
        ruszać palcami stopy w tył i do przodu, a na koniec położyć się na boku (zdrową
        nogą do dołu) i tą naprawianą nogę prostą w kolanie podnosić do góry i opuszczać
        (znowu powoli 10 razy). Generalnie lepiej się regularnie ruszać niż pozwolić
        żeby kolano się "zastało". Mam nadzieję, że z tych moich instrukcji można coś
        zrozumieć.
        • koza-1985 Re: ćwiczenia 12.07.09, 00:12
          super że już jesteś po

          mnie po artro od drugiego dnia kazali ćwiczyć. z panią rehabilitantka
          przećwiczyłam cały zestaw i dostałam do domu rozpiskę z ćwiczeniami. mnie
          zalecili głównie pracowanie nad mięśniem czworogłowym uda i pod tym kątem
          dobrali ćwiczenia.

          mniej więcej to samo co pisała skrzydlasta wyżej
          \

          • urkye Re: ćwiczenia 12.07.09, 10:28
            Coś tak czułam, że pani rehabilitantka mnie olała:P Kozo, a może przypominasz
            sobie jeszcze jakieś inne ćwiczenia? Wszystko jest dla mnie szalenie ważne i
            przydatne:)
            • koza-1985 Re: ćwiczenia 12.07.09, 21:41
              nożyce, napinanie mięśnia czworogłowego, napinanie(chyba) ścięgna prostownika
              mięśnia piszelowego prz. > to takie z przodu stopy na wysokości kostki.
              napinianie przez ruchy stopą.
              na leżąco nogą po operacji (piętą) mocno dociskać do podłoża i podciągać do
              siebie cały czas mocno dociskając do maxymalnego zgięcia kolana.

              bo zdjęciu szwów chodziłam n a basen i zaczęłam biegać troszkę.
              jakbyś miała jakieś pytania o leczenie chondromalacji to polecam się ;P
              --


              • urkye Re: ćwiczenia 13.07.09, 08:38
                Dzięki Koza:)
                Z nożycami może być wesoło-bo ich normalnie robić nie umiem;P Tzn. ze 3-5 razy
                zrobię a potem padam martwa;P Mam strasznie słabe dolne mięśnie brzucha.
                A ile mogłaś zginać kolano przyciągając je do siebie po artro? Bo ja kurcze
                więcej niż 90 stopni nie mogę, na siedząco też max. 90 stopni i tak sie
                zastanawiam, czy to jest jak najbardziej w normie, czy też coś ze mną jest nie tak:P
                Co do chondromalacji-z tego co sie orientuje, to niestety będzie już tylko
                gorzej:/ U mnie jest to najprawdopodobniej efektem złej budowy kolan (to
                widać-rzepka jest bliżej środka, co daje złudzenie jakby kolana patrzyły na
                siebie), więc nic mi nie pomoże:/ skoro w lewym to mam, to w prawym zapewne też.
                A Ty co robisz ze swoją chondromalacją?
                • koza-1985 Re: ćwiczenia 13.07.09, 14:47
                  ile zginałam to nie pamiętam już, ale chyba zaczynałam od małych zgięć, bo
                  kolano było bolesne.
                  z chondromalacją właściwie nie robię teraz nic, wcześniej brałam, arthryl,
                  piascledine, jakiś dostawowy jeden ale wystąpiła reakcja alergiczna,
                  chodziłam na jonoforezę i jakieś inne cuda. w tej chwili po artro jest
                  spokój, czasem coś zaboli ale nie ma porównania z tym, co było wcześniej,
                  drugie kolano czasem daje znaki, że coś się zaczyna dziać:/ ale to podobno
                  nieuniknione
                  • urkye Re: ćwiczenia 14.07.09, 10:43
                    Kozo, a te leki na chondromalację przyniosły jakąkolwiek poprawę? Czy Twoim
                    zdaniem nie ma w ogóle sensu się w to bawić? ;)
                    Co do zginania-do wczoraj:P mogłam lekko zgiąć nogę (niecały kąt prosty, przy
                    czym i tak obrzydliwie bolało), byłam u lekarza i stwierdził, że mi się zrosty
                    porobiły od zbyt słabego zginania kolana i tak nie powinno być... więc zgiął mi
                    kolano prawie na maksa-bolało, że hej:P Coś przeskoczyło i już mogę zginać tak
                    samo jak zdrowe kolano-oczywiście bardziej boli:P i kazał mi jak najczęściej
                    zginać kolano do oporu. Zagryzam zęby i zginam... Ciekawe, kiedy przestanie to
                    tak boleć:P
                    • limonka_01 Re: ćwiczenia 14.07.09, 17:49
                      urkye napisała:

                      > czym i tak obrzydliwie bolało), byłam u lekarza i stwierdził, że mi się zrosty
                      > porobiły od zbyt słabego zginania kolana i tak nie powinno być...

                      "nasz" lekarz kazał rozmasowywać zrosty
                    • koza-1985 Re: ćwiczenia 14.07.09, 18:50
                      mnie pierwsze 10 dni bolała noga, na zdjęcie szwów jechałam już prawie w
                      pełni sprawna.

                      co do leków... no u mnie efekt nie był powalający, i tak skończyło się na
                      artroskopii. leki same w sobie dość drogie, a arthryl to mój koszmar
                      smakowy [pierwsza dawka wypluta na połowę kuchni]
                      • urkye Re: ćwiczenia 14.07.09, 19:48
                        serio w pełni sprawna? to jest szansa, że będę w stanie sama pojechać
                        samochodem? Na dzień dzisiejszy jakoś średnio to widzę;) Ale brzmi obiecująco:D
                        O tym arthylu już gdzieś czytałam, że jest taki obrzydliwy;P co się kryje pod
                        pojęciem 'dość drogie'? Tak orientacyjnie kwoty rzędu 100-500-1000zł?
                        • koza-1985 Re: ćwiczenia 14.07.09, 22:59
                          czy samochodem dasz radę sama to nie wiem, ja głupia pojechałam mpk ;)

                          opakowanie arthrylu teraz kosztuje kolo 80 pln, chyba było droższe.
                          brałam go codziennie przez kilka miesięcy i jeszcze piascledine i coś
                          jeszcze więc okrągła suma się uzbierała.
                          kolo 300 jeśli dobrze pamiętam kosztowały zastrzyki dostawowe.
                          --
                • limonka_01 Re: ćwiczenia 13.07.09, 20:47
                  Bliska osoba z mojej rodziny jest poł roku po operacji i praktycznie dzięki rehabilitacji osiągnęła pełną sprawność ruchową. Na początku były to ćwiczenia izometryczne mięśni, zginanie kolana plus zimne okłady żelowe. Z tym, że zginanie kolana najpierw do określonego przez lekarza kąta, a zwiększanie kąta zgięcia odbywało się stopniowo wg zaleceń lekarza. Po 6 tygodniach od operacji zaczęła się rehabilitacja, raz w tygodniu. Warto zrobić rozeznanie i poszukać dobrego rehabilitanta. Mniej więcej w tym samym czasie lekarz pozwolił na pływanie na basenie, ale wyłącznie kraulem, aby kolano pracowało w jedenj płaszczyźnie, a nie bokiem. Żabka kategorycznie zabroniona. No i lekkie spacery. Pływanie nie jest elementem programu rehabilitacji, ale przyspiesza i skraca dochodzenie do siebie po operacji. Warto zwrócić uwagę na obuwie, aby miało dobrą amortyzację pod piętą. W różnych sklepach można kupić podkładki pod pięty, które amortyzują mikrowstrząsy przy chodzeniu, chroniąc w ten sposób kolano. Porządna podkładka to dobra inwestycja dla zdrowia również dla osób ze bólami kręgosłupa. Rower też był polecany przez lekarza na poźniejszy etap. Zakazane wszystkie sporty, w których kolano narażone jest na skręty lub urazy, jak narty, tenis etc.
                  • limonka_01 Re: ćwiczenia 13.07.09, 21:13
                    Dodam, że operacja polagała na zszyciu czegoś wewnątrz kolana. Żadne elementy kolana nie były usuwane. Piszę o tym, bo rodzaj operacji ma wpływ na program rehabilitacji.
                  • urkye Re: ćwiczenia 14.07.09, 10:47
                    Dopiero po 6 tygodniach zaczęła się rehabilitacja? Późno trochę...
                    Co do butów-planuję chodzić w biegowych-one mają świetną amortyzację. Póki co do
                    piątku i tak mam zabronione spacerki, ale potem ruszam na podbój świata:D Takie
                    żelowe podkładki o których piszesz mam praktycznie w każdych niskich butach (mam
                    podwójną kostkę i bez podpiętek brzeg buta boleśnie obciera i uciska dolną
                    kostkę), zastanawiam się, czy jest sens sobie takie sprawić do sandałów? Co sądzisz?
                    • limonka_01 Re: ćwiczenia 14.07.09, 17:56
                      urkye napisała:

                      > Dopiero po 6 tygodniach zaczęła się rehabilitacja? Późno trochę...

                      Taka rehabilitacja, na którą lekarz daje skierowanie i można się starać o sfinansowanie przez NFZ. W jej zakres wchodziły różne zabiegi, coś z kriogeniką, jakieś wodne masaże etc... Bo właściwie ćwiczenia rehabilitacyjne, które można wykonawać samemu były wkrótce po operacji.



                      > kostkę), zastanawiam się, czy jest sens sobie takie sprawić do sandałów? Co sąd
                      > zisz?

                      Z sandałów to mogą Ci te wkładki powypadać ;) Ja sandały kupuję takie co mają od razu wbudowaną w "obcas" amortyzację, bo inaczej po kilkuset metrach po naszych chodnikach odzywa mi się kręgosłup.
                      • urkye Re: ćwiczenia 14.07.09, 19:52
                        Te moje wkładki mają mocny klej, więc w razie czego nie powinnam ich zgubić...
                        hmmm... myślę, że może przełożę tymczasowo wkładki z półbutów-póki co i tak jest
                        na nie za ciepło:P
        • urkye Re: ćwiczenia 12.07.09, 10:26
          Dzięki wielkie za te ćwiczenia:) To zaraz się kładę i ćwiczę;) Rano podnosiłam
          nogę (o matko! ile to mnie wysiłku kosztowało!) i napinałam mięsień uda-tu się
          zdziwiłam, że tylko tak słabo mogę go napiąć, przed operacją napinałam do stanu
          kamienia... A teraz tylko lekko mi się udaje-taki flak:/ No nic, będę ćwiczyć:P
          Kolana jeszcze nie zginałam, bo się po prostu boję... tylko tyle, co przy
          siedzeniu na krześle kolano samo się zgina. Bałam się ćwiczeń, żeby nie
          przesadzić, ale teraz będę robić to, co napisałaś:) Jeśli jakieś jeszcze
          ćwiczenie sobie przypomnisz, to proszę koniecznie napisz!
          • koza-1985 no i jak?? 17.09.09, 00:09
            sprawna noga i wszystko ok ?
            • urkye Re: no i jak?? 17.09.09, 09:40
              O, miło, że pytasz:)))

              Ogólnie kolano już jest w świetnej formie, mogę normalnie biegać, chodzić,
              pływać i od poniedziałku również jeździć na rowerze (ale baaaardzo delikatnie i
              mało, ze względu na rzepkę). Powoli wracam do normalności:D Mam tylko nadal
              pewne problemy z bezbolesnym wciskaniem sprzęgła, ale walczę z tym:)))
              To coś, co mnie bolało przy bieganiu, póki co siedzi cicho:))) I to mnie
              baaaardzo cieszy:))) Mam nadzieję, że już się więcej nie odezwie:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka