kura17
19.06.09, 14:29
sfrustrowana kolejnym pieknym zdjeciem ubran w naszej galerii postanowilam wymodzic watek, ktory juz od dawna we mnie siedzi ;)
mam wrazenie (prawie od zawsze), ze jestem taka kobita-klocem, kompletnie bez gracji, bez powabu, bez wdzieku... w zasadzie nic (z ubran) na mnie dobrze nie lezy, choc patrzac obiektywnie, nie mam jakiejs fatalnej figury. jestem srednio wysoka (172 cm), srednio-gruba (BMI tuz ponizej 25 i staram sie zepchnac w dol ;), mam niezle nogi, spory biust (32GG/34FF-G), waskie biodra, nikla i wysoka talie... no kobieta, jakich wiele ;)
ale wydaje mi sie, ze NIC na mnie dobrze nie wyglad, ze wygladam ciezko, czesto fatalnie, bez wdzieku. widuje mnostwo kobiet, o roznych sylwetkach, rowniez takich, jak moja, ktore wygladaja SWIETNIE. a ja jakos nie potrafie... sa style ubierania sie, ktore uwielbiam, a ktorych nie stosuje, bo mam wrazenie, ze tylko pogarszaja moje poczucie ciezkosci, klocowatosci... np uwielbiam obecna mode na noszenie wilu warstw, tak ze widac te, ktore sa pod spodem. ukochany zestaw - koszulowa bliuzka, na to krotszy sweter, jakis mocherkowy, koszmirowy... i co?? doopa :( wygladam grubo i beznadziejnie... to samo, gdy zaloze 2 podkoszulki, jeden na drugi (wierzchni na ramiaczkach). to samo, ze zwykla bluzka koszulowa, w ktorej Zazulla w galerii wyglada przecudnie, a ja - jak KLOC...
zastanawiam sie, z czego to wynika? raczej nie z kompleksow - prosze uwierzcie, nie wydaje mi sie, zeby tu byl problem. czasem mysle, ze to dlatego, ze jestem wysoka i dosc "duza". czasem, ze dlatego, ze jestem biusciasta... ale jak patrze na galeriowe biusciaste, to dochodze do wniosku, ze to nie moze byc przyczyna :)
moze nie umiem dobrac ciuchow do swojej sylwetki??? ale probowalam roznych stylow, roznych sposobow, ciagle cos jest zle... mam kilka zestawow, w ktorych wygladam w miare dobrze, ale naprawde jest tego niewiele... no i chcialabym tez cos innego ;)
moze chodzi o JAKOSC ciuchow? ja kupuje nie-drogie, nie-firmowe (na ogol, poza kilkoma wyjatkami), przecietnej jakosci. moze tutaj jest problem? ale czytam watki o ciucholandach i dochodze do wniosku, ze pewnie jednak nie...
a moze ja zwyczajnie jestem kobieta bez gracji? :)
i musze do tego przywyknac?
jak myslicie, od czego zalezy to, ze niektore kobiety, w tych samych ciuchach, wygladaja swietnie, a inne - nie?