Dodaj do ulubionych

Rzucanie palenia

22.07.09, 19:18
Rzucilyscie? albo macie ochote? albo moze rzucalyscie juz setki razy?
Jakie sa Wasze doswiadczenie, Wasze sprawdzone metody?
A moze udalo Wam sie namowic do rzucenia kogos z bliskich.

Strasznie chcialabym namowic do rzucenia mojego meza, ale to osobnik wyjatkowo uparty i nie znoszacy, kiedy mu sie mowi co powinien zrobic. A ma nadcisnienie, wiec tym bardziej nie powinien...

Mnie samej udalo sie rzucic palenie ponad piec lat temu podczas wyjatkowo paskudnej grypy.
Przez tydzien nie bylam w stanie mowic ani oddychac, wiec i palic tez nie. Postanowilam wtedy, ze sprobuje dalej nie palic po wyzdrowieniu, no i udalo sie.
Nie powiem, zeby bylo latwo bo przez pierwszy miesiac praktcznie przeprowadzilam sie do lodowki ;) tak mnie glod meczyl. Na imprezach notorycznie sie upijalam, no bo zamiast papierosa lapalam nerwowo za szklanke ;)no ale jakos sie przemeczylam i teraz zupelnie mnie juz nie ciagnie.
Obserwuj wątek
    • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 22.07.09, 21:46
      ;-) ja dopiero jakiś 5 raz, teraz "jestem czysta" od 15 dni ;-)

      ech, z rzucaniem jest tak, że najpierw strasznie nie chciałam zaczynać (zaczynać
      rzucania), teraz wiem, ze wystarczy dobry powód i jakaś pomoc przez pierwsze dwa
      dni. Tylko dobrze żeby powód był stały, bo jak się skończy, do dupa blada..

      za pierwszym razem przestałam palić, jak pojechałam na porodówkę (w ciąży
      ograniczałam jak mogłam, ale całkowite pozbycie się nie wyszło - a tłumaczyć
      sobie potrafiłam jak najtwardszy alkoholik..). na porodówce byłoby mi głupio
      zapalić, a poza tym za dużo wrażeń - więc było ok. po trzech dniach do domu i
      już lajcik. Ale po prawie 2 latach zaczęłam znowu jakiś tydzień po tym, jak
      odstawiłam zupełnie malucha.. takie głupie tłumaczenie "będę sobie jednego
      dziennie palić" :-) jestem z tych, co nie potrafią. I wiem, ale ulegałam już
      temu nie jeden raz i boję się, ze znowu tak będzie..
      ostatnim razem siostra mnie namówiła - piłyśmy jakieś słodkie drinki, i zaczęło
      się, chodź na jednego, tak fajnie będzie :-| poszłam, a rano już miałam paczkę w
      torebce..

      ech, ciężka sprawa
      ale rzucanie i tak polecam i mogę służyć radą, jakby ktoś miał w planach, hehe
      Wiedzę i tak najtrudniej zastosować na sobie..
      • daslicht Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 01:27
        "za pierwszym razem przestałam palić, jak pojechałam na porodówkę (w
        ciąży ograniczałam jak mogłam, ale całkowite pozbycie się nie
        wyszło - a tłumaczyć sobie potrafiłam jak najtwardszy alkoholik..).
        na porodówce byłoby mi głupio zapalić"

        Obrzydliwe!
        Żal mi strasznie takich dzieci, trutych od poczecia i przez okres
        dzieciństwa. Potem wychodzą różne choróbska, prędzej czy później. No
        ale rodziców się nie wybiera, niestety.

        W papierosach powinny być dodane substancje, które by całkowicie
        blokowały płodność (to że palenie uszkadza płodność to za mało).
        Substancje te usuwałyby się z organizmu dopiero po ok. pół roku
        abstynencji. Może pewnego dnia nauka do tego dojdzie, bo w to że
        ludzie zaczną myśleć nie uwierzę :/
    • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia PS 22.07.09, 21:53
      z rzucaniem palenia jest jak z każdym innym nałogiem - trzeba chcieć rzucić,
      trzeba mieć powód.. A takiego powodu może dostarczyć ktoś z zewnątrz wyjątkowo
      uprzykrzając nałogowcowi jego nałóg.

      ale to trzeba bardzo dokładnie przemyśleć, zaplanować i być konsekwentnym, bo
      można np. stracić taką osobę z grona swoich znajomych.. A męża niefajnie tracić..
    • anna-pia Re: Rzucanie palenia 22.07.09, 22:33
      Rzuciłam, ale mało paliłam i raczej krótko - udało mi się, kiedy się
      zorientowałam, że dążę w stronę nałogu i że tego nie chcę.
      To było ponad 10 lat temu, a dzisiaj mam ochotę czasem zapalić.

      Podstawa to jak długo twój mąż pali i ile sztuk dziennie.
    • chocochoco Re: Rzucanie palenia 22.07.09, 23:22
      Rzuciłam palenie 3 lata temu, trochę wstyd się przyznać, bo mam dopiero 23 lata,
      a paliłam między 15, a 20 rokiem życia, więc 5 lat mego krótkiego życia
      zmarnowałam na ten okropny nałóg :-/. Łatwo nie było szczególnie, że wtedy w
      ciągu 3 miesięcy przytyłam 10 kilo, których do dzisiaj się nie pozbyłam, ale i
      tak nie żałuję, wole być cięższa, ale niepaląca. Za to mój TŻ to dziwna historia
      te 3 lata temu niby rzucił razem za mną, ale po pół roku wrócił do nałogu, od
      tych 3 lat się nie może zdecydować raz pali raz nie, ostatnio nie palił już 8
      miesięcy, a teraz od 2 znowu pali, a ja mu cały czas głowę susze, że głupi jest,
      że jak już tyle wytrzymał to po co znowu zaczął ehh... Rzuciłam z dnia na dzień
      bez żadnych wspomagaczy, może to spowodowało taki drastyczny skok wagi ( z 50 kg
      na 60 kg, 2 rozmiary do przodu ;-/).
    • joankb Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 08:13
      Rzucałam raz. Tak sobie skutecznie, ale jakoś było. Dopóki kolega, który rzucał
      trochę przede nie dostał ciężkiego zawału. Przytył potwornie (12 kg) - pewnie
      dlatego. Ale jakoś wszyscy wtedy porzuciliśmy rzucanie...
      • tfu.tfu Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 08:59
        rzucanie rzucania jest przyjemne ;) człowiek nareszcie może se usiąść i zapalić
        bez zgryzot :P
        a poważnie, to ja też chciałabym nie palić i g... mi z tego chcenia wychodzi
        póki co :/
        motywacji brak, bo się potomstwa w najbliższym czasie nie spodziewam, w ogóle
        zero motywatorów ;)
        • luliluli Re: Rzucanie palenia 30.07.09, 12:50
          i po raz kolejny w kwestii palenia się z Tobą zgadzam:D

          palenie jest fajne jak cholera (jak truskawki, czekolada, bita śmietana,
          mandarynki w środku zimy i lody w gorący dzień:D) i gdyby nie szkodziło,
          paliłabym przez resztę życia.

          A że, niestety, szkodzi, zbieram się do skutecznego rzucenia pod koniec lata (bo
          latem to absolutnie niewykonalne, żeby iść na piwo do ogródka i nie palić;)
          teraz mam całkiem rozsądną motywację (ale coś mało jej mam), więc pewnie się
          uda. Ehh...

          Raz rzuciłam na dłużej i:
          1) wcale na tym się nie wzbogaciłam, bo wszystko wydawałam na "zajmowacze rąk" -
          draże, słoneczniki i inne okropieństwa,
          2) nie wiedziałam co zrobić z rękami, rysowanie nie pomagało:P
          3) za każdym ukłuciem głodu musiałam coś zjeść, a teraz mogę się "zapchać
          tytoniem";)
          4) większość rzeczy miała dla mnie inny smak i to inny w znaczeniu gorszy
          • monika3411 Re: Rzucanie palenia 30.07.09, 13:07
            Masz całkowitą rację :-)
            Poza wszystkimi wymienionymi przez Ciebie zaletami rzucania
            rzucania, przypomniałam sobie, że paląc jest się na bieżąco ze
            wszystkimi pracowymi plotami ;-)
            ALE z perspektywy prawie pół roku bez fajek stwierdzam, że jednak
            lepiej mi bez nich.
            Nie mam już żółtych palców u lewej dłoni, nie śmierdzą mi ciuchy
            (wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że to naprawdę smród. A w
            niedzielę miałam palących gości i po ich wyjściu musiałam się
            przebrać, bo cała przeszłam zapachem papierosów).
            Nie zauważyłam natomiast u siebie zmiany w odczuwaniu smaków i
            zapachów. Jedynie na zapach papierosów stałam się bardzo wyczulona
            (ale nie zwracam nikomu uwagi np na ulicy, swoim gościom oczywiście
            też powalam palić w swoim domu wychodząc z założenia, że wizyta u
            mnie ma być dla nich przyjemnością, a nie męką).
          • luliluli Re: Rzucanie palenia 30.07.09, 13:15
            oczywiście zapomniałam napisać jak rzucałam:) rzucałam dwa razy i jednego razu
            nawet całkiem długo nie paliłam:) najgorsze pod słońcem są pierwsze godziny/dni
            od postanowienia o rzuceniu.

            Dlatego rzucałam, gdy wyjeżdżałam z mężem gdzies na kilka dni. Było łatwiej, bo
            mąż nie pali (a ja nie palę przy nim, no chyba że podczas imprez, ale raczej
            mnie krępuje w tej materii jego obecność;)) Poza tym pomaga zmiana miejsca -
            pali się z reguły w tych samych momentach (droga na przystanek, po drugim
            śniadaniu, itd.) - gdy ich nie ma, jest łatwiej.

            A po tych kilku pierwszych najgorszych chwilach już tak bardzo się nie chce:)
            Potem zwykle jest mały kryzys, gdy idzie się na pierwszą imprezę i popija się
            pierwsze piwo/wino/cokolwiek bez papierosa (zgroza, jakie ono jest wtedy ohydne:P)

            Nie wiem, jak można pomóc palaczowi w rzucaniu, ale wiem jak się nie pomaga na
            pewno:
            - takie bezsensowne poniżanie jakie właśnie tu zaprezentowała daslicht - ja się
            od razu wzbijam na wysoki poziom arogancji i w normalnej rozmowie raczej
            wybuchowo reaguję na takie dziwnie pojęte poczucie wyższości nad palącymi (ale
            też innymi "z problemem na własne życzenie"). Tak samo wkurza gadanie w rodzaju
            "znowu palisz?? kiedy w końcu rzucisz?" czy "fuj, jak można palić", "taka ładna
            i pali" i inne świadectwa braku poważnych argumentów i wciskania nosa w cudze
            sprawy.
            - gdy palacz juz rzucił palenie rozmawianie z nim w kryzysowych dniach o tym,
            jak mu jest bez fajki, albo czy i ile razy miał ochotę zapalić - jak rzucałam,
            wychwytywałam każde słowo o papierosach, a ono natychmiast wywoływało we mnie
            chęć odpalenia sobie jednego:)

            Chyba przez wrodzoną przekorę najłatwiej mi się rzucało, gdy ktoś podważał moje
            możliwości rozstania się z papierosami;) moi znajomi zostali poproszeni o
            regularne częstowanie mnie papierosami (wszyscy palą) - najłatwiej mi się -
            wbrew pozorom - wtedy nie paliło:P

            -
            • juannita Re: Rzucanie palenia 30.07.09, 20:26
              luliluli napisała:

              > Nie wiem, jak można pomóc palaczowi w rzucaniu, ale wiem jak się nie pomaga na pewno: takie bezsensowne poniżanie jakie właśnie tu zaprezentowała daslicht - ja się od razu wzbijam na wysoki poziom arogancji i w normalnej rozmowie raczej wybuchowo reaguję na takie dziwnie pojęte poczucie wyższości nad palącymi


              Oj tak. Mnie to tez cholernie wkurzalo.

              Wkurza mnie w ogole zdrowotno-ekologiczny ekstremizm.
              Ja troche wspolczuje ludziom, ktorzy zawsze robia wszystko absolutnie tak jak trzeba: nie zapala, nie wypija, nie zjedza zbyt duzo.
              Ja sama prowadze dosc racjonalny tryb zycia, ale jest w nim czasem miejsce na troche szalenstwa, rowniez niezdrowego :)
    • monika3411 Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 09:12
      Nie palę 5 miesięcy i 17 dni. Ostatniego papierosa wypaliłam 5
      lutego wieczorem.
      Jestem z siebie bardzo, ale to bardzo dumna.
      Kiedy odkryłam, że jestem w ciąży, postanowiłam ograniczyć
      papierosy. Wiedziałam, że nie rzucę. Popalałam więc po kilka
      dziennie.
      6 lutego rano odkryłam, że skończyły mi się fajki. Pomyślałam : nie
      chce mi się teraz iść do kiosku, pójdę trochę później. Po kilku
      godzinach stwierdziłam, że już najwyższy czas zapalić, przecież
      jeszcze dziś nie paliłam... Ale pomyślałam : kurczę szkoda mi tych
      kilku godzin bez papierosa. Pójdę później. Wieczorem było mi szkoda
      całego dnia.... Następnego dnia nawet nie bardzo mnie ciągnęło do
      fajki. Za to kolejny dzień był okropny. Królestwo za papierosa.
      Dałam jednak radę i zaraz będzie pół roku.
      Nigdy nie sądziłam, że ja - ktoś bez silnej woli, niezdecydowany i w
      ogóle - da radę odstawić papierosy. Bez żadnych gum, plastrów i
      innych wynalazków. Bez żadnego wsparcia ze strony najbliższych.
      Dopiero niedawno mąż powiedział, że podziwia mnie za to.... A córka
      stwierdziła, że wreszcie nie śmierdzę.... I to są moje największe
      nagrody :-)
      Oraz to, że moja córeczka, która przyjdzie na świat za kilka
      tygodni, nie jest podtruwana....
      Paliłam jakieś 13 lat co najmniej paczkę dziennie. Często ponad
      paczkę.
      Są dni, że mam ochotę zapalić. Ale ta ochota jest do stłamszenia.
      I jest to cudowne uczucie. Że to ja nad nią panuję, a nie ona nade
      mną.
      Mam też ogromną nadzieję, że po porodzie nie wrócę do fajek. Choć
      mówiąc szczerze boję się trochę, że jednak wymięknę.
      Co do samego rzucania. Jest to łatwiejsze, niż się wydawało.
      Pierwszy tydzień - dwa bardzo mnie ciągnęło, ale jeśli ja dałam
      radę, to każdy da... Powodzenia :-)
      Aha, pomijając wszystkie inne argumenty....
      NIE puściłam z dymem ok. 1500 zł. Żałuję tylko, że nie odkładałam
      każdego dnia pieniędzy wydawanych na papierosy.... miałabym dziś
      żywą gotówkę do wydania na przyjemności :-)
      • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 16:07
        > (...)Żałuję tylko, że nie odkładałam
        > każdego dnia pieniędzy wydawanych na papierosy.... miałabym dziś
        > żywą gotówkę do wydania na przyjemności :-)

        hahaha, nieraz próbowałam odkładać. Niejeden z moich znajomych próbował
        odkładać. NIGDY się nie udało dłużej niż tydzień utrzymać tej odłożonej
        gotówki(na forach jakichś czytałam o ludziach, którzy potrafili, ale nie wierzę
        tak do końca;) ). Nawet osobom, którym nie brakowało pieniedzy - bo akurat
        drobne były potrzebne i potem już nie zostało zwrócone, a odkładanie straciło
        sens :-)
        a osobom nie mającym za wiele kasy - nie starczało na to odkładanie
        zwyczajnie:-) Na fajki zawsze się coś znalazło, jak nie trzeba kupić papierosów
        - brakuje determinacji do zdobywania kasy..

        na tym zadziwiającym zjawisku mozna by się pewnie doktoryzować.. :)
      • magdalaena1977 Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 22:38
        monika3411 napisała:
        > NIE puściłam z dymem ok. 1500 zł. Żałuję tylko, że nie odkładałam
        > każdego dnia pieniędzy wydawanych na papierosy.... miałabym dziś
        > żywą gotówkę do wydania na przyjemności :-)
        ale może wydawałaś ją na bieżąco ?
        Totalnie mnie nie przekonuje takie rozdrabnianie pieniędzy (drobne do skarbonki,
        nierozmienianie 100 zł, gotówka a nie karta). Dla mnie pieniądze są jedne.
        • monika3411 Re: Rzucanie palenia 24.07.09, 09:41
          Pewnie, że je wydawałam. Tylko, że kwoty ok. 10 zł dziennie nie
          zauważam przy codziennych zakupach.
          Gdyby natomiast udałoby mi się zmobilizować (ba - gdybym w ogóle
          wpadła na pomysł odkładania tej kwoty), widziałabym te pieniądze.
          Wiedziałabym, że to są pieniądze, które mam dzięki temu, że nie
          palę, że byłam twarda a nie miętka ;-) Mogę je dowolnie przeuścić,
          mogę wysłać córkę na zgrupowanie (oczywiście, i tak pojedzie, ale
          wiesz o co mi chodzi :-) ). No ale teraz nie ma co gdybać. Zresztą i
          tak bym w tym nie wytrwała znając mnie :-)
          • magdalaena1977 Re: Rzucanie palenia 24.07.09, 10:53
            monika3411 napisała:

            > Pewnie, że je wydawałam. Tylko, że kwoty ok. 10 zł dziennie nie
            > zauważam przy codziennych zakupach.
            > Gdyby natomiast udałoby mi się zmobilizować (ba - gdybym w ogóle
            > wpadła na pomysł odkładania tej kwoty), widziałabym te pieniądze.
            > Wiedziałabym, że to są pieniądze, które mam dzięki temu, że nie
            > palę, że byłam twarda a nie miętka ;-) Mogę je dowolnie przeuścić,
            > mogę wysłać córkę na zgrupowanie (oczywiście, i tak pojedzie, ale
            > wiesz o co mi chodzi :-) ).
            No tak nie do końca.
            Bo prawdopodobnie kupowałaś sobie inne rzeczy zamiast papierosów. A odkładanie
            oznaczałoby, że nie masz przyjemności ani a papierosów ani np. z czegoś dobrego
            do jedzenia.
            • monika3411 Re: Rzucanie palenia 24.07.09, 11:31
              Kupuję to co zawsze, bez względu na to czy palę, czy nie. To co jest
              potrzebne mojej rodzinie. Plus jakieś przyjemności typu kino, czy na
              co tam mamy akurat ochotę. Nie ma tu znaczenia czy palę, czy też
              nie. Po prostu kwota poniżej 10 zł jest niezauważalna, przynajmniej
              u nas.
              Ale ta sama kwota odkładana codziennie przez prawie pół roku
              powodowałaby, że dzisiaj miałabym w ręku dodatkowe 1,5 tysiąca.
              A to już zauważalne pieniądze. Plus świadomość, że tych pieniędzy
              nie spaliłam :-) Dla mnie to nie bez znaczenia :-)
    • olusimama Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 11:42
      juannita napisała:

      > Rzucilyscie? albo macie ochote? albo moze rzucalyscie juz setki razy?

      Rzucałam wielokrotnie. Na dzień, dwa, kilka, 2 tygodnie, różnie.
      Któraś z kolejnych prób zbiegła się w czasie z kreseczką na teście ciążowym i
      ta próba była udana. Na prawie 8 lat.

      Od początku tego roku znowu palę. Stresy, nerwy i głupota.

      chciałabym rzucić, to kosztuje i śmierdzi. Codziennie mówię sobie, że nie kupię
      kolejnej paczki. I codziennie kupuję. ech
    • wielebnna Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 13:40
      rzucić można wtedy gdy w głowie pojawi się myśl, że to czas
      męża nie nakłonisz bo pewnie jeszcze tej gotowości w nim nie ma
      mój rzucił 4 lata później ode mnie bo dojrzał do rzucenia
      ja rzuciłam przed wejsciem do UE bo sknera się we mnie odezwała:P - stosowałam Zyban
      mąz stosował Champix
    • madee Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 13:50
      Obawiam się, że jak mąż nie bedzie chciał sam z siebie to żadna siła go nie
      przekona. Tym bardziej jak mówisz,że ma taki charakter - wiem bo mam podobny ;)
      Rzuciłam sama dla siebie. Chciałam rzucić. Dojrzałam do tego. Irytował mnie
      smród mój, włosów, ciuchów, rąk, wygląd skóry, wieczny niesmak w buzi. Natomiast
      przysłowiowym gwoździem do trumny palacza i rozpoczęcia tej walki był widok
      mojej przyjaciółki z podstawówki, która będąc w ciąży (również mocno
      zaawansowanej), wystawała pod klatką od wczesnych godzin porannych, z duuużym
      brzuszkiem i fajkiem w gębie... Obrzydliwe.
      A teraz mój stosunek do palaczy jest negatywny, wręcz wrogi i agresywny. BO nie
      mam ochoty wąchać smrodów na przejściu dla pieszych, albo jechać na rowerze w
      chmurze dymu. No niestety, podejście mam radykalne, ale chcecie palić to palcie,
      jednak we własnej "dziupli".
      Pozdrowienia
      Magda
    • juannita Re: Rzucanie palenia 23.07.09, 19:50
      Dziekuje Wam wszystkim za wypowiedzi. Ech, najlepiej to nie zaczynac...

      I dziekuje ci Kociewtrampkach za szczerosc. Ja nie rzuce w Ciebie kamieniem, bo sama nie wiem co bym zrobila, gdybym byla jeszcze w szponach nalogu i dowiedziala sie, ze jestem w ciazy. Mysle, ze bym sie starala rzucic, ale czy bym dala rade to nie wiem. Bo pamietam jak ta cholerne substancje chemiczne w papierosach robia z czlowieka idiote.
      Pamietam swoja zlosc kiedy budzilam sie po wieczorze przegadanym przy dwoch paczkach fajek i nie moglam mowic - czulam sie jak idiota na wlasne zyczenie.

      O meza sie martwie, bo pali prawie od dwudziestu lat a ma nadcisnienie. Jednoczesnie wiem, ze kazdy musi do tej decyzji sam dojrzec. Jakos nie mam sily codziennie mu zrzedzic ani robic awantur - to po prostu nie w moim stylu. A ze sie o niego martwie, i ze bardzo bym chciala, zeby rzucil palenie i zaczal dbac o zdrowie, to on doskonale wie.
      Zastanawiam sie, jak wplynac na niego jakos inaczej - jakos tak bardziej umiejetnie. Szantaz rowniez nie wchodzi w gre.

      A nota bene to szewc bez butow chodzi : moj maz jest lekarzem. I wsrod jego znajomych lekarzy jest masa palaczy. Ja mam taka teorie, ze ten brak dbalosci o swoje wlasne zdrowie u lekarzy jest pewna bariera obronna. Lekarz, ktory zaczyna dbac o swoje zdrowie, musi gdzies przyjac do swiadomosci, ze w kazdej chwili moze stanac po drugiej stronie, a to chyba cholernie stresujace.
      Moj maz ma rzeczywiscie wyjatkowo trudna prace, bo zajmuje sie przeszczepami szpiku kostnego. Ta praca jest jego pasja, daje z siebie wszystko, ale jednoczesnie zyje w stanie ciaglego stresu. Wedlug niego papieros pomaga mu ten stres przetrwac.

      Ja jednak wiem, z perspektywy bylego palacza, ze to nieprawda - papieros nie obniza stresu a raczej przeciwnie nakreca stan sztucznego podniecenia. Dopiero po rzuceniu palenia poczulam sie duzo bardziej zrelaksowana. Wczesniej bylam klasycznym nerwusem, dzis ludzie, ktorzy mnie poznaja uwazaja mnie za osobe spokojna i zrownowazona ;) No ale trzeba do tego samemu dojsc, dojrzec...


      • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 28.07.09, 22:11
        > Zastanawiam sie, jak wplynac na niego jakos inaczej - jakos tak bardziej umieje
        > tnie. Szantaz rowniez nie wchodzi w gre.

        :)
        ja powiem tak, jak już było wcześniej: palenie to taki sam nałóg jak amfetamina
        czy trawa - niestety legalny i popierany przez wielu. Tak jak narkoman biorący
        kompot poczęstuje swojego kumpla, kt wraca po odwyku (żeby poczuć się trochę
        lepiej z własnym nieprzestawaniem), tak osoby palące tworzą masę mitów i kręgów,
        pozwalających czuć im się lepiej z nałogiem.
        to uzależnienie społeczne.

        a jak pomagac uzależnionemu.. gdybyś była żoną alkoholika, powiedziałabym, ze
        bezwzględnie pierwsza rzeczą jest zdobycie wiedzy nt alkoholizmu, uzaleznienia,
        nałogowego myślenia. więc jak masz ochotę pomóc palaczowi, pewnie tak samo.. Ale
        trudniej zdobyć tę wiedzę..
        ja rozmawiałam z mężem, ciągle tłumacze mu, jak pomaga mi sięgnąć po następnego
        papierosa (np. brakiem reakcji, udawaniem przed innymi osobami że nie palę, albo
        - co gorsze ze jemu to nie przeszkadza) i jak pomaga mi nie zapalić, kiedy ja
        właśnie jestem na takiej "ssawce" ;-) (np.kłócenie się ze mną, jak wiadomo, ze
        tylko szukam pretekstu - wystarczy mi wtedy powiedzieć, że się wie o tym i w
        sposób magiczny ze mnie to "chcę" opada)--> tak było głównie na początku

        mąż mi pomaga w niepaleniu rozmawiając ze mną o tym. musiał się dużo nauczyć o
        uzależnieniach, manipulacji, półprawdach, wymyślaniu powodów powrotu do nałogu -
        chociaż to nie jego branża, ale to działało. Bo ja WIEM, że palenie jest
        szkodliwe, wiem, ze śmierdzi, wiem, że strata kasy - ale czasem tak się umiem
        oszukać, ze potrzebny jest ktoś, kto mi to przypomni. najgorsze jest to, że ja
        doskonale wiem na czym polega powracanie do nałogu - a jak miałam ochotę
        zapalić, wystarczyło np.iść do kumpla, kt.wykształcony, z osiągnięciami,
        zadowolony z życia, nigdy nie zajmujący się własnym paleniem - podniesie na
        duchu i poczęstuje..

        mąż tez pomaga, nie wieszając na mnie psów, kiedy się złamię, tylko szuka ze mną
        powodu niepalenia w normalnej rozmowie. Nie pomaga, kiedy daje się oszukać ( Np.
        umarł mój dobry kumpel - zamiast zająć się żałobą, to ja kupiłam papierosy "bo
        przecież teraz mogę". Ech, najgorsze było to, że wszyscy wyrazili na to zgodę -
        nawet moja mama największy przeciwnik palenia.. "no bo w takiej sytuacji..." -->
        paliłam ze dwa miesiące)

        jestem osoba asertywną - to pomaga w ograniczaniu nałogu, wystarczy pomyśleć o
        otoczeniu (pod warunkiem, ze wszyscy znajomi nie są papierosowi): nie paliłam w
        domu(nikt nie pali), nie paliłam przed snem (jedno łóżko z niepalącym, odkąd się
        takim stał), nie paliłam idąc, w samochodzie itp (ograniczanie okazji i ilości),
        nie paliłam przy osobach niepalących - np na przystanku autobusowym(nawet jak
        wypalałam paczkę dziennie to mnie takie osoby wkurzały) itp.

        najśmieszniejsze w tym wszystkim było, ze on - moj mąż rzucił palenie bez żadnej
        wiedzy - ot, dziecko, rodzina, rezugnujemy z głupich zwyczajów na rzecz nowych,
        dorosłych:) A za mną się to wlecze i wlecze, mimo tego że ja mam wiedzę
        odpowiednią, a on ma wykształcenie inżynierskie :):):)

        ech, znowu mi długie wyszło :) mam nadzieję, że sens łatwo odnaleźć.

        • kasiamat00 Re: Rzucanie palenia 29.07.09, 15:05
          > ja powiem tak, jak już było wcześniej: palenie to taki sam nałóg jak
          > amfetamina czy trawa

          Nikotyna uzależnia _dużo_ mocniej niż amfetamina czy marihuana (która fizycznie
          AFAIK nie uzależnia wcale). Przy czym papierosy to takie cholerne połączenie -
          niezbyt szkodliwej, ale bardzo uzależniającej nikotyny i nieuzależniających, ale
          bardzo szkodliwych substancji smolistych :/
          • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 02.08.09, 21:41
            kasiamat00 napisała:

            > Nikotyna uzależnia _dużo_ mocniej niż amfetamina czy marihuana (która fizycznie
            > AFAIK nie uzależnia wcale).

            heh, z tą marihuaną to przesadziłaś jednak, wystarczyłoby wysłać jakiegoś
            studenta z ankietami do ośrodków monarowskich i sprawdzić jak wiele osób
            uzależnionych TYLKO od THC leczy się tam.. Gwarantuję ze niejeden..
            to, czy coś uzależnia mocniej czy słabiej zależy tylko od człowieka i jego
            podatności akurat na tę substancję. Ja np. jestem makabrycznie uzależniona od
            papierosów, a od alkoholu nie. Są osoby, które nie uzależniły się od nikotyny, a
            od amfetaminy dosyć szybko i odwrotnie.. Tu nie ma generalizacji, gdyby
            uzależnienie można było przewidzieć i wyliczyć, nie byłoby chyba zbyt wielu
            uzależnionych :)
            • pierwszalitera Re: Rzucanie palenia 03.08.09, 22:49
              kotwtrampkach napisała:

              heh, z tą marihuaną to przesadziłaś jednak, wystarczyłoby wysłać jakiegoś
              > studenta z ankietami do ośrodków monarowskich i sprawdzić jak wiele osób
              > uzależnionych TYLKO od THC leczy się tam.. Gwarantuję ze niejeden..
              > to, czy coś uzależnia mocniej czy słabiej zależy tylko od człowieka i jego
              > podatności akurat na tę substancję. Ja np. jestem makabrycznie uzależniona od
              > papierosów, a od alkoholu nie. Są osoby, które nie uzależniły się od nikotyny,
              > a
              > od amfetaminy dosyć szybko i odwrotnie..

              Marihuanna nie uzależnia fizycznie. Wszystko inne, to propaganda. Miruhuanna jest na tyle szkodliwa, bo często obniża próg gotowości do spróbowania innych środków odurzających, ale to tylko tyle. Może uzależniać tylko psychicznie, to znaczy ludzie korzystający z trawki chętnie wracją do przyjemnego, rozluźniającego efektu zaniedbując czasem obowiązki. Szczególnie gdy są to osoby młode o nieco mało ustatkowanej osobowości. Marihuanna przy dłuższym i intensywnym stosowaniu ma podobno niekorzystny wpływ na szare komórki i człowiek może się trochę zmienić, ale nie są to dramatyczne konsekwencje nadające się do straszenia młodzieży. ;-) Papierosy też nie wpływają wspomagająco na inteligencję. ;-) I nie ma co też porównywać uzależnienia od papierosów z nadużywaniem amfetaminy, bo uzależnienie od nikotyny przypomina raczej uzależnienie od heroiny. Wiadomo też, że uzależnienie do heroiny jest jednym z najtrudniejszym do pokonania i równie trudno jest pozbyć się pociągu do palenia.
              • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 07.08.09, 22:43
                pierwszalitera napisała:
                > Marihuanna nie uzależnia fizycznie. Wszystko inne, to propaganda.

                jeszcze niedawno ludzie uważali ze morfina nie ma właściwości
                uzależniających,czy że alkohol jest świetnym lekarstwem na smutek.. że mozna
                przestać używać substancji zmieniającej świadomość siłą własnej woli.. Nawet w
                sieci można odszukać echo wieści o tym, że marihuana jednak uzależnia dosyć
                łatwo i dosyć mocno. fakt, osoba uzależniona od marihunany nie zaczyna leczenia
                od detoksu - ale heroinista czy alkoholik przebywają na detoksie do 14 dni.
                detoks pomaga im się uwolnić od uzależnienia fizycznego (dopiero potem zaczyna
                się właściwa terapia) - a jednak wracają do nałogu? dziwne, prawda?
                gdyby jedyną zbrodnią marihuany było rozluźnianie i dostarczanie przyjemności,
                wiele państw chętnie skorzystałoby z możliwości łatwego zarobku i zalegalizowało
                stosowanie trawy. A jednak nie robią tego. A Holandia powoli, ale systematycznie
                wycofuje się z tej legalizacji.. Moze to da komuś do myslenia?

                to wątek o papierosach, a nie o trawie, zainteresowanym polecam choćby ten tekst albo rozmowę ze
                specjalistą (mam na myśli raczej osobę zajmującą się terapią uzależnień, niż
                uzależniną :-) )
        • juannita Re: Rzucanie palenia 29.07.09, 20:16
          Dziekuje Ci Kocie - sens chyba odnalazlam ;)

          Dzieki za przyklady z wlasnego zycia - to interesujace co piszesz, ze jestes wdzieczna za rozmowy i nawet za klotnie w tej sprawie ;)

          Byc moze ja jestem zbyt lagodna - jako byla palaczka rozumiem jak ciezko jest rzucic. I do tego podobnie jak Ty moj maz nie pali w domu ani w samochodzie, wiec taki oczywisty powod do klotni znika...

          Co utrudnia mi moze zrozumienie mechanizmu uzaleznienia u mojego meza, to chyba to ze sama bylam zupelnie inna palaczka - palilam obsesyjnie i goraczkowo, czasem dwie paczki w ciagu wieczora. W zwiazku z tym czulam, ze zupelnie nie mam nad papierosem kontroli...ze to on robi ze mnie niewolnika.

          Moj maz pali troche spokojniej - mniej niz paczke dziennie, nie odpala jednego od drugiego. Ma wiec chyba moze zludzenie, ze ten nalog kontroluje. Ale jednak pali sobie tak metodycznie od okolo 20 lat...

          W nadchodzacy weekend postaram sie z nim znowu podjac rozmowe. Robie sobie liste argumentow, m. in.:
          - czego sie w rzucaniu najbardziej obawia?
          - czy nie chcialby np. sprobowac rzucic na tydzien tak dla sprobowania?
          - w jaki sposob mogabym mu pomoc w podjeciu decyji o rzuceniu?

          no i nie wiem co jeszcze...
          • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 02.08.09, 22:02
            hmm, lista argumentów, to chyba bardziej w tym kierunku:
            - co mogłoby mnie skłonić do rzucenia palenia
            - co mi sprawia przyjemność, co lubie w paleniu
            - co zyskałoby moje otoczenie na moim niepaleniu
            - co straci otoczenie, kiedy ja przestanę palić :-)
            - jak inni ludzie mogliby mi pomóc w decyzji o rzucaniu
            - -``- w samym rzucaniu

            ale to nie na jedną rozmowę :)
            • juannita Re: Rzucanie palenia 02.08.09, 22:57
              kotwtrampkach napisała:

              > - co zyskałoby moje otoczenie na moim niepaleniu
              > - co straci otoczenie, kiedy ja przestanę palić :-)

              Co masz na mysli mowiac o zysku otoczenia? nie bardzo rozumiem, sorry.

              A rozmawiac z mezem na ten temat bede co jakis czas - chocby po to, zeby wiedzial, ze to sprawa, na ktorej mi zalezy a nie odbebnione z poczucia obowiazku kazanie;)
              • turzyca Re: Rzucanie palenia 04.08.09, 18:44
                > Co masz na mysli mowiac o zysku otoczenia? nie bardzo rozumiem, sorry.

                Ja nie kot, ale moze pomoge zrozumiec.

                Zyskow widze duzo roznych. Np. firanki trzeba rzadziej prac. :) Odpada jakis
                powod zmartwien naszych najblizszych - dla mnie swiadomosc, ze moi bliscy pala i
                tym samym narazaja sie na choroby, byla bardzo obciazajaca. Kasa w budzecie
                domowym. Wieksza przyjemnosc przytulenia sie. Brak problemow z wyborem miejsca w
                restauracji/pubie itp. Mniej nerwow w dlugich podrozach, podczas ktorych
                nalogowy palacz jest poddenerwowany, bo do nastepnego dymka jeszcze 5 godzin.
                Latwiejsze zajscie w ciaze.
                Powyzsze tylko przykladowo, w kazdym ukladzie co innego bedzie zyskiem a co
                innego strata. :)
                • kotwtrampkach Re: Rzucanie palenia 07.08.09, 21:26
                  :-)

                  zyski u turzycy, a straty otoczenia - bo to też ważne (ile jestem w stanie
                  wytrzymać, zeby wesprzeć tego rzucającego), to np:

                  -inni ludzie ucierpią na humorkach rzucającego
                  -rzucający zacznie coś zauważać (np. zapach Twoich perfum jest taki sobie, albo
                  nie mogę znieść zapachu smażonego mięsa)
                  -rzucający/niepalący ma więcej czasu! (policzmy te 5 minut na
                  papierosax20papierosów dziennie +2-7 minut na przygotowanie do zapalenia x20
                  papierosów --> ten czas zostanie na inne rzeczy i jakoś trzeba go wykorzystać)
                  - wyzwolony z nałogu często się bardziej czepia - np o niezdrowe jedzenie lub
                  rzeczy niezwiązane zupełnie
                  - rzucający często wypełnia sobie miejsce po papierosach innymi zachowaniami,
                  niektóre mogą być nie-do-zniesienia (zależy od wrażliwości innych osób, ale
                  widziałam np. wkładanie do ust ciągle różnych rzeczy, długopisów, kartek,
                  słomek, wykałaczek - brrr) a inne mogą być mało zdrowe - jak objadanie się
                  landrynkami
                  - w pracy palenie jest związane z jakimś rytuałem, np można chwilę poplotkować -
                  to strata kompana do plotek
                  -itp

                  kiedyś moja współlokatroka rzucała palenie - ja pojechałam na wakacje. Było
                  koszmarnie. siedziała ciągle w kuchni, malowała paznokcie i żuła gumę bez przerw
                  z interesującym mlaskaniem. A do tego w każdym momencie związanym jakoś z
                  papierosem (kawa, po jedzeniu, po powrocie do domu, podczas rozmowy tel itd itp)
                  stawała sie nerwowa, złosliwa, czepialska. Na szczęście kiedy wróciłam przestała
                  rzucać :-)
                  ale to skrajny przypadek. Mój mąż pewnego dnia postanowił że przestaje palić i
                  nie palił więcej - żadnych humorów, zadnego objadania się, żadnych żali (no może
                  przy piwie, ale rzucił też szybko piwo ;-) , a przy innych alkoholach nie ma
                  większych problemów )
    • ocisza Re: Rzucanie palenia 24.07.09, 10:02
      Nie palę od kilku lat. Najpierw postanowiłam nie palić w pracy, bo czułam, że to
      10 minutowe przerwy co godzinę jednak zabierają mi masę czasu i jest to pewne
      nadużycie wobec mojej firmy. Potem wyjechałam za granicę na jakiś rok i tam
      fajki były strasznie drogie. Więc ograniczyłam do 3-4 sztuk dziennie. Za to
      nadrabiałam na imprezach, a był to najbardziej imprezowy okres w moim życiu. Ale
      to na marginesie. W każdym razie to ograniczenie dużo mi dało w sensie usunięcia
      głupich nawyków pt. papieros po każdym posiłku, papieros do kawy, papieros w
      przerwie reklamowej oglądanego filmu itp. A potem zaczęłam brać folik i
      przygotowywać się do ciąży, więc po prostu musiałam oczyścić organizm. Jak
      podjęłam decyzję o dziecku, to odstawiłam papierosy i już. Nie powiem - ciągnęło
      mnie, przytyłam, ale postanowienie jest postanowieniem i koniec. Jak już zaszłam
      w ciążę (a nie nastąpiło to tak od razu, żeby nie było wątpliwości) to od
      papierosów mnie po prostu odrzucało. Mąż, który pali nadal, musiał po wejściu do
      domu umyć się i przebrać, bo przez pół mieszkania czułam smród papierosów i
      robiło mi się niedobrze. W autobusie miejskim przeżywałam katusze :/ Na
      przystankach i ulicach lawirowałam, żeby czasem nie powiał na mnie wiatr z
      dymkiem. Pomęczyłam się trochę... Teraz już nie jestem taka wrażliwa na ten
      smrodek, ale jak pomyślę o papierosach to od razu to właśnie przychodzi mi do
      głowy - smród. I pewnie głównie dlatego nie chce mi się do tego wracać.
    • marciasek nie palę 6 lat 28.07.09, 15:28
      a paliłam dużo. Rzucałam też wiele razy. Przy pomocy różnych magicznych środków. Nawet z igłami tybetańskimi w uchu doginałam :) Nic nie pomagało.

      Aż w końcu rzuciłam skutecznie, raz na zawsze, wyłącznie siła woli.

      Śmiem twierdzić, że wyłącznym czynnikiem pozwalającym na rzucenie palenia jest wewnętrzna motywacja. Jak się naprawdę chce rzucić palenie to się je rzuca. Miałam świadomość konsekwencji, wiedziałam, że będzie ciężko, że przytyję i tak dalej. Doszłam do wniosku, że chcę zapłacić tę cenę. Poszłam po paczkę fajek, było w niej jeszcze 7 sztuk. Powędrowała do śmieci. I...tyle. Od tamtej pory nie palę, co i Wam polecam :)
      • wielebnna Re: nie palę 6 lat 29.07.09, 11:01
        marciasek napisała:

        > a paliłam dużo. Rzucałam też wiele razy. Przy pomocy różnych magicznych środków
        > . Nawet z igłami tybetańskimi w uchu doginałam :) Nic nie pomagało.
        > Aż w końcu rzuciłam skutecznie, raz na zawsze, wyłącznie siła woli. >
        > Śmiem twierdzić, że wyłącznym czynnikiem pozwalającym na rzucenie palenia jest
        > wewnętrzna motywacja. Jak się naprawdę chce rzucić palenie to się je rzuca.
        Miałam świadomość konsekwencji, wiedziałam, że będzie ciężko, że przytyję i tak
        da> lej. Doszłam do wniosku, że chcę zapłacić tę cenę. Poszłam po paczkę fajek,
        był> o w niej jeszcze 7 sztuk. Powędrowała do śmieci. I...tyle. Od tamtej pory
        nie p> alę, co i Wam polecam :)

        wola to baza a wspomagacze ułatwiają ale nie załatwiaja sparwy
    • yaga7 Re: Rzucanie palenia 29.07.09, 15:26
      Ja nigdy nie byłam w wielkich szponach nałogu.
      Paliłam przez kilka lat okazjonalnie, od przypadku do przypadku, piwko,
      papieros, impreza. Czasem na wyjazdach paliłam więcej, czasem w ogóle.
      Teraz od paru lat palę jednego na pół roku - i to najczęściej jednego na pół z
      Lubym i tyle ;)
      Luby palił duuuużo i dłuuugo, ale pewnego dnia stwierdził, że koniec, że rzuca.
      Udało się. W jego przypadku to naprawdę nałóg, bo nie raz widziałam, że skręca
      go, aby zapalić, ale mówię, że nie. Albo raz na pół roku stwierdzam, że ok,
      możemy jednego na spółę i tyle.

      Niestety nie mam pojęcia, jakie są dobre metody na rzucanie palenia.

      Trzymam kciuki za wszystkich rzucających, aby się udało :)
    • madzioreck Re: Rzucanie palenia 02.08.09, 16:22
      Niestety, nie znam "sposobów". Chyba po prostu trzeba samemu bardzo chciec i
      wtedy przy użyciu silnej woli odstawiamy fajki.
      Sama próbowałam raz, ale bez przekonania, toteż się nie udało.
    • jolka-pol-ka elektroniczny papieros ? 04.08.09, 14:17
      W całej rodzinie zostałam ja jedna paląca - jak ten palant. Moi
      rodzice z dnia na dzień przestali palić (po 60 latach - ojciec) !!!
      Jestem pełna podziwu, ale nie potrafię tak jak oni:((
      Jestem "nawykowcem", a nie nikotynistą. Plastry i gumy mnie nie
      urządzają.
      Jedynym ratunkiem wydaje się dla mnie elektroniczny papieros. Nie
      jestem zbyt bystra manualnie i boję się, że jest z nim zbyt dużo
      manipulacji (czyszczenie filtra spirytusem, ładowanie wkładów, itp).
      Łaknę wiedzy bezpośrednio od użytkowników, bo opisy w Internecie są
      dla mnie mało czytelne.Kto używa i wie jak toto się obsługuje???
    • joankb Proponuję jednak podyskutować :)) Na temat. 04.08.09, 20:58
      Chwilowo zmieniłam ustawienia forum, nie muszę czytać niektórych postów. Można
      omijać po nickach :))
      Ktoś "przeżył" na plastrach?
      Faktycznie lepiej zacząć w dni wolne, w weekend?
      • monika3411 Re: Proponuję jednak podyskutować :)) Na temat. 04.08.09, 21:34
        Nie używałam ani plastrów, ani gum, ani żadnych innych wynalazków.
        Z tym, że tak jak pisałam wcześniej - zmobilizowała mnie ciąża.
        Wydaje mi się, że plastry nie mają większego sensu (nie licząc
        sugestii), bo nie zajmują rąk, buzi.
        Znajomy z pracy rzucał z gumami do żucia. Dał radę, ale mówił, że na
        te gumy też trzeba uważać, żeby się nie uzależnić od nich właśnie...
        U mojego męża nie zadziałały. Podejrzewam, że on po prostu nie chce
        rzucić, tylko tak dla spokoju sumienia od czasu do czasu o tym mówi.
        W moim przypadku bardzo ważne było to, że nie zakładałam, że NA
        PEWNO mi się MUSI udać. Było to na zasadzie spróbuję, warto, nie ma
        lepszego momentu. Wiem, że gdybym sama sobie zakazała paenia,
        kombinowałabym jak ten zakaz ominąć. A tak - nie było zakazu, więc
        nie musiałam wciąż myśleć jak tu zrobić, żeby zapalić...
        Co do czasu rzucania. Wg mnie lepiej spróbować jak się ma zajęcie, a
        nie np wolny, leniwy weekend. Wolny czas sprzyja paleniu. A w ogóle
        muszę, no muszę się pochwalić... Jutro minie pół roku od wypalenia
        ostatniego papierosa...
        Życzę powodzenia każdemu próbującemu :-)
        • juannita Re: Proponuję jednak podyskutować :)) Na temat. 04.08.09, 22:29
          Gratulacje :)
          Co do czasu wolnego to mam podobne doswiadczenia. Probowalam rzucac w takich spokojniejszych momentach, no i w chwili nudy ochota na papierosa stawala sie zbyt silna.
          Z moich osobistych doswiadczen - u kogos innego moze byc inaczej - to najlepiej jest rzucic w momencie kiedy czlowiek jest dosc zajety, ma wypelniony plan zajec (ale bez nadmiernych stresow) i jest naladowany taka pozytywna energia.
          • kotwtrampkach Re: Proponuję jednak podyskutować :)) Na temat. 07.08.09, 21:59
            juannita napisała:

            (...)
            > Z moich osobistych doswiadczen - u kogos innego moze byc inaczej - to najlepiej
            > jest rzucic w momencie kiedy czlowiek jest dosc zajety, ma wypelniony plan zaj
            > ec (ale bez nadmiernych stresow) i jest naladowany taka pozytywna energia.

            mnie się wydaje podobnie - jak masz np. czym zająć ręce, to nie myslisz o
            paleniu (tak intensywnie). chyba, ze umiesz palić nie wyciągając papierosa z ust :-)

            Warto zrobić taki mały rachunek sumienia (dla tych mocniej uzależnionych) -
            jeżeli w mojej pracy palę jednego za drugim, a przy dzieciach nie - lepiej
            zacząć rzucanie przed wakacjami. Jeżeli znajdę sobie zajęcie, przy którym lubię
            palić - będzie trudno się powstrzymać.
            dobrze określić wszystkie momenty kiedy sięgam po papierosa i spróbować rozegrać
            ten czas inaczej - np palę zaraz po przebudzeniu - ktoś mi przynosi pachnącą
            kawę czy śniadanie, palę przy kawie - może uda się z niej zrezygnować, palę
            zbierając maliny, moze jeden rok bez soku da się przeżyć ;-) Gorzej, jeżeli nie
            da się wyłaczyc tych sytuacji - np palę idąc do autobusu/samochodu/sklepu(można
            zacząć od siadania do każdego papierosa - no bo jak to wyglada i jak przeszkadza
            jak się pali idąc); palę będąc zdenerwowana - znaleźć wcześniej inny sposób -
            np. w wypadku zdenerwowania wypijam duszkiem szklankę zimnej wody? itd

            rezygnacja z nałogu nie jest prosta, bo umysł przyzwyczajony sam sobie (bez
            świadomości czasem) będzie szukał sposobu powrotu do starych nawyków. To co
            znamy, jest bezpieczne, uspokaja..

            i jeszcze taka podpowiedź (żeby ograniczyć zyski firm farmaceutycznych
            reklamującech "terapeutyczną" nikotynę, wrrr) - to, że czujemy FIZYCZNY głód
            mija zazwyczaj po jakichś 4-7 dniach. Jeżeli po 14 dniach odczuwamy chęć
            zapalenia to nie ma nic wspólnego z "ciałem" a wyłącznie z psychiką. Na psychikę
            nikotyna w kapsułkach nie pomoże w żaden sposób - ale ponieważ nikotyna
            uzależnia, można uzależnić się od gum czy plastrów równie mocno jak od papierosa.

            uzależnienie fizyczne, to cos co przestanie nas dręczyć kilka dni po odstawieniu
            "uzależniacza". zostaje uzależnienie psychiczne (i społeczne) - czyli "lubię
            palić, chcę zapalić, może jednak zapalę, zapal sobie,szukanie papierosów,
            wyciąganie zapałek, rozglądanie się za popielniczką, chodź z nami zapalić,
            papieros, zapaliniczka, palenie, dym, popiół, popielniczka ... jak ja chcę
            papierosa! zapalę tylko jednego - albo - nie, rzucanie nie ma sensu"

            • juannita Re: Proponuję jednak podyskutować :)) Na temat. 08.08.09, 19:34
              Wielu na psychiczne udreki pomaga sport.
              Mnie na przyklad pomoglo bieganie - po skonczonym joggingu przychodzi uczucie lekkiej euforii (endorfinki) - wtedy latwiej przezyc bez papierosa. I w bieganiu latwo wyrzuca sie z siebie zle emocje.
              Wiec odkad nie pale, kiedy mam chandre ide ja sobie wybiegac ;)
            • luliluli uzależnienie psychiczne 10.08.09, 10:23
              kotwtrampkach napisała:


              > uzależnienie fizyczne, to cos co przestanie nas dręczyć kilka dni po odstawieni
              > u
              > "uzależniacza". zostaje uzależnienie psychiczne (i społeczne) - czyli "lubię
              > palić, chcę zapalić, może jednak zapalę, zapal sobie,szukanie papierosów,
              > wyciąganie zapałek, rozglądanie się za popielniczką, chodź z nami zapalić,
              > papieros, zapaliniczka, palenie, dym, popiół, popielniczka ... jak ja chcę
              > papierosa! zapalę tylko jednego - albo - nie, rzucanie nie ma sensu"

              no dobra, też to wiem po nieskutecznym dwukrotnym rzuceniu, tylko czy masz
              jakieś rady dla takich jak ja, którym brakuje zajęcia dla rąk, wypełniacza głodu
              (zapalić jest prędzej i łatwiej niż przygotować sobie kolejny posiłek),
              psychicznej przerwy w pracy (ja tak traktuję wyjście na fajkę, tylko że palę
              dość mało, wiec w pracy to wychodzą ze 3-4 wyjścia, zwłaszcza po wykonaniu
              jakiejś dłużej czynności na raz, coś a la nagroda;)no i najgorsze - jak ktoś
              jest maniakiem palenia imprezowego... normalnie palę 5-10 papierosów dziennie,
              na spotkaniu ze znajomymi wychodzi 20-30 fajek:| nie wiem, kiedy udaje mi się to
              spalić, w ogóle nie zauważam, że wyciągam kolejnego papierosa. Pamiętam, że jak
              rzuciłam, to były dla mnie istne katusze, bo 3/4 moich znajomych pali...

              Jakie macie porady i doświadczenia dla psychicznie uzależnionych? chętnie
              wykorzystam na sobie;)
              PS nie palę dziś drugi dzień! i od pol godziny walczę z chęcią zapalenia fajki
              na korytarzu... nie pomaga zrobienie sobie picia, ani nawet pisanie na forum. I
              jak na złość mam dzis tutaj taki nudny i nie angażujący dzień...
              • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 10:25
                * dłuższej czynności ofkors;)
                • juannita Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 12:31
                  Luliluli, brawo za odwage, trzymam kciuki!

                  Rzeczywiscie, nie jest latwo wynalezc sobie takie rytualy
                  zastepujace palenie kiedy sie rzuca.
                  Ja kiedy rzucalam pracowalam w domu i robilam sobie ciagle herbate.
                  Kupowalam dobre herbaty o roznych smakach - zielone, biale, oolong,
                  wedzone i staralam sie "celebrowac" picie herbaty. Wiem, to nie to
                  samo...

                  Co jeszcze mi pomagalo na rozluznienie napiecia, kiedy sie chcialo
                  strasznie palic to cwiczenia oddechowe, takie oddychanie przepona.

                  A na imprezach to rzeczywiscie jest bardzo trudno. Ten pierwszy
                  miesiac jest okropny, potem juz latwiej zniesc widok palacych kumpli.

                  I jeszcze o paleniu na przerwach w pracy - to wlasnie dlatego mojemu
                  mezowi trudno rzucic. Dla niego te kilka przerw na papierosa, to sa
                  jedyne momenty w ciagu dnia w pracy, kiedy moze uciec od wszystkich
                  osob, ktore cos od niego chca i miec te piec minut dla siebie.
                  • joankb Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 12:38
                    No właśnie - ja wychodzę kiedy się kompletnie "zakleszczę", nie mam pomysłu, nie
                    mam cierpliwości do następnego problemu, który będzie zaraz, za minutę. Te parę
                    chwil pozwala złapać oddech. Wiele problemów rozwiązałam na przerwach dymkowych.
                    Na kuchennych się nie da - tam problemy dopadają mnie nawet łatwiej niż za
                    biurkiem. W kuchni zawsze jest kolejka chcących czegoś...
                    • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 14:01
                      > Na kuchennych się nie da - tam problemy dopadają mnie nawet łatwiej niż za
                      > biurkiem. W kuchni zawsze jest kolejka chcących czegoś...

                      u mnie sie nie da, bo mam czajnik metr od biurka, czyli de facto robiąc herbatę
                      jestem nadal w tym samym miejscu. Moja metoda na dziś - plica poradziła mi
                      opijać się wodą i rzeczywiscie, może nareszcie uda mi się wypić te mityczne 2
                      litry, które powinno się pić dla zdrowia:D:D:D troche pomaga, a zamiast fajki
                      idę na dwór (metr od popielniczki, ale przynajmniej ładnie jest na dworze, to
                      można się zająć wdychaniem ostatnich chwil lata... nie wiem, jak to będzie na
                      dłuższą metę. Na razie NIE ZAPALIŁAM dziś 3-4 papierosów (tyle razy była
                      standardowa sytuacja do palenia), wczoraj trudno powiedzieć, bo w weekendy w
                      domu palę raczej mało i nieregularnie. Odtruję się po sobotnim wieczorze (2
                      paczki w ciągu jednej imprezy...aż mi wstyd:P)
                    • turzyca Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 17:19
                      W sumie pomoga w tej chwili cokolwiek, np. obejscie budynku dookola i policzenie
                      oddechow. Ja pracujac w domu, ide np. wstawic pranie. Chodzi o zrobienie sobie
                      krotkiej przerwy, w czasie ktorej koncentrujesz sie na czyms innym, ale
                      banalnym, mozg po krotkiej przerwie lepiej pracuje.
                      I tu dochodzimy do rzeczy, ktora mnie niepomiernie wkurza, mimo ze akurat
                      chwilowo mnie nie dotyczy. Przerwa na papierosa jest akceptowana wymowka na
                      zrobienie sobie przerwy, wyjscie z biura, zeby obejsc budynek dookola, zazwyczaj
                      spotyka sie z krzywymi spojrzeniami. Mimo ze pracownik ma ustawowe prawo do
                      przerwy.
                      Co zreszta zahacza o wsciekly wkurz numer 2 - zeby dobrze funkcjonowac zima
                      wiele osob powinno wyjsc na pol godziny za dnia, zeby zalapac odpowiednia ilosc
                      luksow. Ja akurat teraz mam takiego szefa, ze moje godziny pracy mu wisza, moge
                      przychodzic kiedy chce, wiec sobie te 30 minut zalatwialam. Ale przy normalnej
                      pracy od 8 do 16? 3 przerwy na papierosa i mamy nasze luksy, a kto uzna 3
                      dziesieciominutowe wyjscia na lapanie luksow?
                      • kotwtrampkach Re: uzależnienie psychiczne 12.08.09, 01:23
                        turzyca napisała:
                        > I tu dochodzimy do rzeczy, ktora mnie niepomiernie wkurza, mimo ze akurat
                        > chwilowo mnie nie dotyczy. Przerwa na papierosa jest akceptowana wymowka na
                        > zrobienie sobie przerwy, wyjscie z biura, zeby obejsc budynek dookola, zazwyczaj
                        > spotyka sie z krzywymi spojrzeniami. Mimo ze pracownik ma ustawowe prawo do
                        > przerwy

                        kiedyś mi tak kumpel powtarzał - "jak nie palę, to mnie wykorzystują w pracy.
                        Wszyscy idą na dymka co pół godziny, a ja zostaję przed komputerem. I nie mam
                        przerwy, poza jedną śniadaniową. NO normalnie nie mogę nie palić, ja potrzebuję
                        ruchu!"

                        też mam wrażenie, ze palenie jest promowane i nagradzane przez wielu pracodawców..
                  • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 14:00
                    juannita napisała:

                    > Luliluli, brawo za odwage, trzymam kciuki!

                    a dzięki! czuję się wspaniale, że udało mi się przed chwilą odmówić papierosa
                    "papierosowej koleżance" i wyszłam z nią postać przy popielniczce (o dziwo
                    wąchanie papierosów jeszcze nie sprawia mi przyjemności - pamiętam jak ostatnio
                    rzuciłam, uwielbiałam ich zapach, dziś mnie wkurzał, może to dobry znak:D)
                    na razie nie mam tylko dość hmm samozaparcia (?) żeby wywalić z torebki pół
                    paczki, które mi zostało... może po południu się przemogę:P
                    • juannita Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 14:26
                      A niektorzy w ogole nie wywalaja : moja ciocia miala paczke, ktora
                      caly czas lezala na polce w salonie.
                      To jej dawalo konfort, ze w razie czego te papierosy jednak sa.
                      Wywalila je dopiero po 6 miesiacach... i nie pali juz chyba z 15 lat.
                      • monika3411 Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 14:39
                        Też bym nie wywalała...
                        Bo "mam ale nie chcę palić, więc nie palę", a nie "cholera MUSZĘ
                        zapalić, nie mam więc muszę, rzucam wszystko i pędzę po fajk,
                        wypalam od razu ze 3". Przynajmnej ja tak mam (miałam). Co ciekawe,
                        rzuciłaam (może to słowo na razie na wyrost...), odstawiłam kiedy
                        nie miałam ni sztuki....
                      • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 14:40
                        to jest taka trochę dziwna sprawa, dwuaspektowa i całkiem niedorzeczna:P
                        1) boje się wyrzucić paczkę, bo obawiam się, że wypadnie jakaś taka jedna
                        chwila/sytuacja/zdarzenie, że BĘDĘ MUSIAŁA (cokolwiek to znaczy) zapalić i co
                        wtedy?? mam daleko do sklepu, itd.itd. nie wiem, co to musiałaby być za
                        sytuacja, ale jakoś się boję wyrzucać...
                        2) jednocześnie obawiam się zostawiania paczki w torebce, bo może wtedy zapalę w
                        chwili słabości i zmarnuję ten czas, gdy nie zapaliłam? że sięgnę po fajkę, jak
                        znajdę jakieś dogodne usprawiedliwienie? tego też bym nie chciała:P

                        To śmieszne (zwłaszcza jak czytam to, co napisałam, bo czuję się jak jakaś
                        frustratka z AA albo czegoś takiego, że nic tylko łapać się za ręce i oczekiwać
                        mantry "wpieramy Cię, wspieramy";)))) ale dziś przez większą część mijającego
                        dnia rozmyślam o takiej głupocie zamiast skupić się na czymkolwiek innym:|
                        pocieszający natomiast jest fakt, że rano ochota na papierosa trwała po 20-30
                        minut, a teraz mogę sobie o tym gadac i nawet jak mnie najdzie taka chęć, to
                        mija raz dwa - od razu widać, kiedy paliłam najwięcej...
                        • juannita Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 15:03
                          > To śmieszne (zwłaszcza jak czytam to, co napisałam, bo czuję się
                          jak jakaś
                          > frustratka z AA albo czegoś takiego, że nic tylko łapać się za
                          ręce i oczekiwać
                          > mantry "wpieramy Cię, wspieramy";))))

                          Ej, jezeli mozemy Cie wspierac w tak odwaznym przedsiewzieciu jak
                          rzucanie palenia, to z przyjemnoscia!

                          Grupy wsparcia to dobra rzecz, przynajmniej ludzie rozumieja o co
                          chodzi z tym uzaleznieniem. Ja rzeczywiscie, analogicznie do
                          niepijacego alkoholika moge sie okreslic jako niepalaca
                          nikotynistka ;) Bo nie pale juz ponad piec lat, ale wiem, ze jezeli
                          zapale jednego to moge wrocic do nalogu, niestety.

                          A ochota na palenie po rzuceniu stopniowo mija, ale niestety nie w
                          sposob linerarny. Czasem po dwoch miesiacach przychodzi taka ochota,
                          ze mozna sie zlamac. Na szczescie to stopniowo robi sie coraz
                          rzadsze i coraz slabsze.
                        • monika3411 Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 16:08
                          To wcale nie jest śmieszne, tylko cholernie trudne. Wcale się nie
                          dziwię, że wciąż o TYM myślisz. Ja przez pierwsze dni liczyłam
                          niemal minuty bez fajki, potem tygodnie. Dopiero od paru tygodni nie
                          sprawdzam z kalendarzem w ręku ile to już dni/tygodni.
                          Wytrzymałaś większość dnia - szkoda tego zaprzepaścić :-)
                          A fajki może schowaj gdzieś głęboko, żeby nie leżały na oczach, ale
                          były "w razie czego".
                          Trzymam kciuki :-)
                          • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 11.08.09, 07:58
                            monika3411 napisała:

                            > To wcale nie jest śmieszne, tylko cholernie trudne. Wcale się nie
                            > dziwię, że wciąż o TYM myślisz. Ja przez pierwsze dni liczyłam
                            > niemal minuty bez fajki, potem tygodnie. Dopiero od paru tygodni nie
                            > sprawdzam z kalendarzem w ręku ile to już dni/tygodni.


                            godzin raczej nie liczę, ale zaczynam dziś trzeci dzień bez papierosa i teraz to
                            dopiero byłoby głupio zaprzepaścić dwa minione dni;)
                        • kotwtrampkach Re: powód niepalenia 12.08.09, 01:35
                          heh, ja się zawsze starałam wypalić wszystkie papierosy z kupionej paczki przed
                          "rzucaniem" - nie udało mi się wyrzucić zaczętej.. Gdybym miała choć złamanego
                          papierosa w domu, nie potrafiłabym sie powstrzymać.
                          • the_mariska Re: powód niepalenia 13.08.09, 10:58
                            kotwtrampkach napisała:

                            > heh, ja się zawsze starałam wypalić wszystkie papierosy z kupionej paczki przed
                            > "rzucaniem" - nie udało mi się wyrzucić zaczętej.. Gdybym miała choć złamanego
                            > papierosa w domu, nie potrafiłabym sie powstrzymać.

                            Ano właśnie... We wtorek przez cały dzień nie przytrafiła mi się okazja do
                            zapalenia papierosa - stwierdziłam, że to świetna okazja żeby zacząć rzucanie
                            palenia, zwłaszcza że MMŻ niepalący i gorąco do tego zachęca. Tyle, że akurat
                            uchowały mi się dwie otwarte paczki (jednej nie mogłam znaleźć, więc od razu
                            kupiłam drugą), myślę sobie nic to, przynajmniej będę miała co popalać w
                            chwilach kryzysu.

                            A teraz jak już się nastawiłam psychicznie i w ogóle wrócił mój braciszek z
                            wycieczki na Ukrainę i przywiózł mi dwie nowiutkie paczki ukochanych Cameli. I
                            co ja teraz zrobię? Przecież nie wyrzucę 4 paczek papierosów, to całe 36 złotych
                            w błoto ;) I mam kolejny prektekst żeby odłożyć rzucanie palenia, ech ta moja
                            słaba wola..
                            • juannita Re: powód niepalenia 13.08.09, 11:12
                              Moze mozesz sprezentowac fajki komus innemu?

                              Albo zaplanowac, ze jak wypalisz ostatniego papierosa z tych 4
                              paczek to juz wiecej nie zapalisz? - takie odliczanie wstecz.
                              • kotwtrampkach Re: powód niepalenia 13.08.09, 11:57
                                juannita dla mnie odliczanie wstecz byłoby nieziemsko stresujące.
                                :-)

                                żeby zacząć rzucanie, trzeba by mieć trochę sprzyjających okoliczności. Dla mnie
                                skończona paczka to było za mało zawsze, musiało mi się to zbiec w czasie. Np ze
                                świętem, w czasie którego brakuje okazji, brakuje mozliwości kupienia bo sklepy
                                zamkniete, jestem cały dzień z dzieckiem etc. i pomaga powiedzenie wwszystkim,
                                ze się nie pali - nie przynoszą papierosowych prezentów :)

                                nie palę już jakiś miesiąc i niby jest ok - ale początek uibegłego tyg.to był
                                straszny kryzys, ciągłe kontakty z palaczami, brr Najgrsze jest to, ze we mnie
                                gdzieś w środku siedzi sobie mały chochlik i podszeptuje, ze mogę jednego
                                zapalić, że nic się nie stanie. Ja WIEM, ze nie mogę (przecież już sprawdziłam),
                                ale on jest taki nachalny i tak mi zatruwa rozum.. chlip
                                • juannita Re: powód niepalenia 13.08.09, 12:29
                                  > juannita dla mnie odliczanie wstecz byłoby nieziemsko stresujące.
                                  > :-)

                                  Dla mnie tez - chyba nie potrafilabym w ten sposob, ale bywaja
                                  ludzie, ktorzy tak robia.

                                  > Najgrsze jest to, ze we mnie
                                  > gdzieś w środku siedzi sobie mały chochlik i podszeptuje, ze mogę
                                  jednego
                                  > zapalić, że nic się nie stanie. Ja WIEM, ze nie mogę (przecież już
                                  sprawdziłam)
                                  > ale on jest taki nachalny i tak mi zatruwa rozum.. chlip

                                  Oj znam tego chochlika! przez niego 3 razy wracalam do palenia, i to
                                  po 2-3 latach niepalenia. Szkoda, ze jakichs egzorcyzmow na niego
                                  nie mozna odprawic ;)

                                  Ja tez juz po prostu wiem, ze jestem jak niepijacy alkoholik, ze
                                  nawet jeden papieros moglby byc zgubny.



                                  • kotwtrampkach Re: powód niepalenia 18.08.09, 21:29
                                    juannita napisała:

                                    > Oj znam tego chochlika! przez niego 3 razy wracalam do palenia, i to
                                    > po 2-3 latach niepalenia. Szkoda, ze jakichs egzorcyzmow na niego
                                    > nie mozna odprawic ;)

                                    heh, można.. U mnie najlepiej działa powtarzanie sobie powodów moich do
                                    niepalenia - dlatego te powody podkreślałam gdzieś na początku ;-)
                                    Zawsze mój chochlik wygrywał, kiedy powód mi się stracił (kiedyś rzuciłam
                                    palenie, bo chciałam kupić sobie buty. Niestety po kolejnej wypłacie powód się
                                    skończył.. itd itp)
                                    Może wypiszmy gdzieś zbiorczą listę do wykorzystania dla innych w chwilach
                                    słabości? :):):)
                                • the_mariska Re: powód niepalenia 13.08.09, 13:41
                                  kotwtrampkach napisała:
                                  > żeby zacząć rzucanie, trzeba by mieć trochę sprzyjających okoliczności. Dla mni
                                  > e
                                  > skończona paczka to było za mało zawsze, musiało mi się to zbiec w czasie. Np z
                                  > e
                                  > świętem, w czasie którego brakuje okazji, brakuje mozliwości kupienia bo sklepy
                                  > zamkniete, jestem cały dzień z dzieckiem etc. i pomaga powiedzenie wwszystkim,
                                  > ze się nie pali - nie przynoszą papierosowych prezentów :)

                                  No właśnie teraz mam takie sprzyjające okoliczności - siedzę z rodziną w domu, a
                                  że większość rodziny nie znosi kiedy palę, to przy nich nie palę. Do tego pogoda
                                  paskudna, imprez brak, wręcz wymarzone okoliczności żeby rzucić ;) Wiem
                                  natomiast, że jeżeli nie zrobię tego przed końcem września to wtedy już kaplica
                                  - moja współlokatorka jest takim samym smokiem jak ja, a jak się we dwie
                                  zbierzemy to potrafimy wychodzić na fajkę dosłownie co chwilę. No i boję się
                                  strasznie że imprezy mnie zgubią - o ile wytrzymam cały dzień bez papierosa, to
                                  jak tu nie zapalić do piwka? A że w akademiku imprez jest dużo...
                                  • luliluli Re: powód niepalenia 13.08.09, 14:02
                                    the_mariska napisała:


                                    > strasznie że imprezy mnie zgubią - o ile wytrzymam cały dzień bez papierosa, to
                                    > jak tu nie zapalić do piwka? A że w akademiku imprez jest dużo...

                                    cholera, nawet nie wiesz, jak się teraz tego boję:( chyba rozpocznę też
                                    abstynencję alkoholową i imprezową, żeby jakoś dać radę;))
                                    obydwa razy jak rzucałam kiedyś, wróciłam do palenia na jakiejś imprezie.
                                    Wiadomo - piwo bez fajki smakuje jak siki, a wódka? zupełnie odpada, chyba nigdy
                                    już nie wypiję ani kieliszka:D

                                    mariska, to może tak spróbuj rzucić? albo nie palić najdłużej jak tylko Ci się
                                    uda? moim zdaniem to dobry początek i wstęp do rzucania na poważnie:)
                                    • kotwtrampkach Re: imprezy czy piwo 18.08.09, 21:26
                                      mnie piwo nie smakuje bez papierosa. A poza tym tuczy ;-) i wcale ładnie nie
                                      pachnie. proponuję przerzucić się na wino (jeżeli abstynencja nie jest pożądana
                                      oczywiście) - a wino z papierosem? psuje smak.
                                      imprezy są do wytrzymania, teraz dużo ludzi nie pali i aż mi głupio było przy
                                      nich palić lub przychodzić otulona zapachem papierosa.. A moze tylko ja tak
                                      trafiam.. ;-)
                                      • marciasek Re: imprezy czy piwo 17.10.09, 17:38
                                        dziewczyny, macie rację z tym piwem. Ale... :) Ale bez fajek smakuje mi
                                        pszeniczne, polecam ;) A wódki też już nie piję i wiecie co? Żadna strata!
                            • luliluli Re: powód niepalenia 13.08.09, 12:37
                              ja oddam pozostałe fajki siostrze;) niedźwiedzia przysługa:P
                              ale tak naprawdę to uważam, że fajnym patentem jest znaleźć inny powód aniżeli
                              tylko skończona paczka fajek. Albo chociaż jakiś ważny powód towarzyszący:) tak,
                              żeby posiadane lub nie papierosy nie były tą najistotniejszą przyczyną
                              (nie)palenia. Mi to na przykład daje odwrotną motywację, bo zdarzało mi się
                              kupować papierosy na zasadzie grania durnia przed samą sobą - "ups, zapomniałam,
                              że po ostatniej paczce miałam rzucić";)))

                              co do odliczania odwrotnego - koszmarny pomysł!!! jak tak robiłam, zaczynałam w
                              ostatnich chwilach jarać jak stary lump spod budki z piwem - do samego filtra,
                              co chwilę, bez opamiętania <wstyd> :)
                              • kotwtrampkach Re: powód niepalenia 18.08.09, 21:32
                                hmm, to nie tak, zeby skończona paczka była jedynym powodem - ale zeby
                                nieskończona nie przeszkadzała ;-)
                                Ja zawsze poprzedniego dnia (popołudnia, nocy etc) wychodziłam choćby pod
                                pozorem spaceru gdzieś w ustronne miejsce i wypalałam do reszty. Oddanie też
                                działało, ale przed wypaleniem ostatniego ;-) akurat u mnie..
                                ostatnim razem wypaliłam trzy jeden po drugim i na razie wstręt mnie trzyma :)
              • turzyca Re: uzależnienie psychiczne 10.08.09, 17:31
                > Jakie macie porady i doświadczenia dla psychicznie uzależnionych? chętnie
                > wykorzystam na sobie;)

                Ja nie palaczka, ale miewam takie momenty, gdy mysle, ze fajnie byloby moc sobie zrobic przerwe na papierosa. :) No ale nie pale, wiec:
                -robie sobie herbate z calym ceremonialem jej robienia. Zadnych torebek, herbata z puszki, staranne odmierzanie porcji, sitko, odczekiwanie az woda osiagnie odpowiednia temperature, czekanie az herbata sie zaparzy. Przy kolejnej herbacie trzeba jeszcze umyc sitko. :)
                -ide do lazienki i oprocz zalatwienia ew. potrzeb fizjologicznych myje zeby lub sprawdzam i poprawiam makijaz. Czasem chadzam do toalety na innym pietrze, schody tez dobrze robia na myslenie.
                -zalatwiam zadania wyjsciowe. W razie braku oddechu po drodze mozna sobie przystanac i pomyslec.
                -robie porzadek na biurku lub na kompie. Backupy tez mam porobione. ;]
                -zjadam jablko starannie je przed tym obierajac, dzielac na czastki i wycinajac gniazdo nasienne. Nie przepadam za obranym jablkiem, ale chodzi o rytual.
                -nabywam takie cukierki, bo paczka starcza mi na caly dzien, a kalorii maja smiesznie malo. W przeciwienstwie do tiktakow nie da sie ich pozerac chrupiac.

                Nie wiem tylko, co sie robi podczas spotkan z przyjaciolmi, ja tam z nimi gadam. ;)
                • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 11.08.09, 07:55
                  turzyca napisała:

                  > -robie sobie herbate z calym ceremonialem jej robienia. Zadnych torebek, herbat
                  > a z puszki, staranne odmierzanie porcji, sitko, odczekiwanie az woda osiagnie o
                  > dpowiednia temperature, czekanie az herbata sie zaparzy. Przy kolejnej herbacie
                  > trzeba jeszcze umyc sitko. :)

                  wczoraj praktykowałam to cały wieczór:D łącznie wypiłam 2 litry wody (to tak,
                  żeby nie czuć "głodu", dzbanuszek herbaty i dwie kawy, w sumie cały dzień coś
                  piłam... zapewne to dobre dla zdrowia, gorsza sprawa, że większość dnia polegała
                  dla mnie na bieganiu do toalety;))) odkąd żyję nie wypiłam tak dużo płynów w
                  ciągu jednego dnia:P
                  przyznaję - pomaga patent z herbatą, mam też pudełko różnych orzechów, chrupkie
                  pieczywo i słonecznik - ale tego wszystkiego używam raczej w domu.
                  W pracy zmuszam się do wykonywania rutynowych czynności w stylu przetarcia
                  biurka, poskładania jakichś papierów, umycia po sobie kubka itd. Też pomaga. No
                  i jakby nie było - pomaga mi pisanie na klawiaturze, więc jak mam chwilę, wpadam
                  na forum:D
                  • turzyca Re: uzależnienie psychiczne 11.08.09, 11:03
                    No nerki sie na Ciebie nie obraza. :) A co do biegania do toalety - moj lekarz
                    twierdzi, ze powinno sie chodzic nie rzadziej niz co dwie godziny i zaleca mi
                    nastawiac budzik, bo ja sama z siebie to chodze dwa razy dziennie, a to nie jest
                    zdrowe.
                  • kotwtrampkach Re: uzależnienie psychiczne 12.08.09, 01:28
                    luliluli napisała:

                    > gorsza sprawa, że większość dnia polegała
                    > dla mnie na bieganiu do toalety;)))

                    hihi, jak pierwszy raz uczyłam się wypijać dwa litry wody dziennie, bieganie do
                    toalety skłoniło mnie do zrobienia testu ciążowego i badań moczu ;-) nie
                    zainteresowało mnie wcześniej, co się ma stać z wypitą wodą :-)
                  • juannita Re: uzależnienie psychiczne 12.08.09, 16:34
                    Strasznie ze mnie wscibskie babsko, ale jestem ciekawa, czy dalej Ci
                    sie udaje, luliluli.
                    Oczywiscie nie musisz odpowiadac ;)
                    Ja w kazdym razie kibicuje.
                    • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 07:41
                      juannita napisała:

                      > Strasznie ze mnie wscibskie babsko, ale jestem ciekawa, czy dalej Ci
                      > sie udaje, luliluli.

                      szczerze mówiąc, to ja klepię na ten temat non stop, więc staram się chociaż
                      tego forum swoimi wynurzeniami nie zasypywać:D miło, że Cię to moje rzucanie
                      interesuje;)

                      udaje mi się!!!!!!!!!!!!

                      i wbrew moim obawom nie jest wcale bardzo ciężko, normalnie znoszę obecność osób
                      palących (na razie krótką), trochę za dużo przegryzam w miejsce papierosów, więc
                      boję się, że odbije się to negatywnie na mojej - i tak już nadszarpniętej
                      wakacyjnym lenistwem - figurze:P

                      Piję dalej bardzo dużo wody - kurde mam taką zagwozdkę - niby woda na wszystko
                      pomaga, ale wie ktoś, czy istnieje opcja, że ma się przez nią wzdęcia???? sama
                      nie wiem, co to, ale mam nawet jak na siebie spory brzuch i mówiąc szczerze nie
                      jest mi z tym szałowo:|
                      może piję jej ZA DUŻO? albo za dużymi łykami? nie umiem tak jak wszędzie się
                      doradza "pić malutkimi łyczkami", bo ja ją PIJĘ, a nie maczam w niej usta;)))) i
                      to jakby uniemożliwia takie wróbelkowe dziubanie jej raz po raz w ilości połowy
                      łyżeczki do herbaty.
                      A może to przez orzechy/słonecznik/migdały/itd.? stężęnie witaminy B i magnezu w
                      moim ciele niedługo osiągnie stan krytyczny;P
                      • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 07:44
                        aha - dziś w nocy śniło mi się, że zapomniałam, że nie palę (!) i zapaliłam:P i
                        miałam w tym śnie straszliwe wyrzuty sumienia:D
                      • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 07:52
                        jeszcze ostatnia sprawa - co jest z tą wodą, że im więcej jej piję, tym bardziej
                        chce mi się pić??
                        na przykład dziś zdążyłam wypić już herbatę i 0,25l wody i to przed chwilą, a
                        jest mi sucho w ustach:| tego akurat zupełnie nie rozumiem.
                        Oczywiście piję niegazowaną wodę - Żywca, bo to jedyna jaką lubię w smaku
                        • juannita Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 10:28
                          No to gratulacje, szacun i w ogole! fajnie, ze dajesz sobie rade.
                          Jako ze sama jestem bardzo zadowolona, ze udalo mi sie rzucic
                          palenie, to kibicuje kiedy ktos tez probuje. A poza tym fajnie to
                          opisujesz :)

                          A z woda - wiem na pewno ze zaleca sie pic 2 litry plynow dziennie a
                          jak jest cieplo to wiecej (ale oczywiscie bez przesady, bo to tez
                          niezdrowe).
                          Moj maz jest lekarzem i uswiadomil mnie, ze herbata czy kawa sie do
                          tego nie wliczaja, poniewaz sa moczopedne, wiec nie nawadniaja
                          organizmu.
                          Wiec po odjeciu herbaty i kawy mozesz chyba spokojnie te 2 litry
                          dziennie wypic.

                          Natomiast wyrzucony brzuch, wzdecie, wzmocniony apetyt itp. to po
                          odstawieniu fajek raczej normalna faza. Organizm przestawia sie na
                          funkcjonowanie bez nikotyny i spolki i troche to zazwyczaj trwa,
                          zanim dojdzie do rownowagi (u mnie jakies dwa miesiace to
                          trwalo...). Przejsciowe niemile objawy ze strony ukladu pokarmowego
                          sa dosc normalne, oczywiscie jezeli sa umiarkowane.
                          Moze wiec i nasilone pragnienie jest z tym zwiazane? ja takich
                          objawow nie mialam, wiec trudno mi sie wypowiadac. Moze organizm
                          wydala toksyny? ale to tylko spekulacje.
                      • olusimama Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 18:34
                        luliluli napisała:

                        > udaje mi się!!!!!!!!!!!!


                        Gratuluję :-)

                        I podłączę się nieśmiało ze swoją próbą, boś mnie, dziewczyno zainspirowała.
                        Wczoraj nie paliłam od rana do 16, wpadła kumpela-palaczka i się złamałam. Po
                        jej wyjściu około godziny 20. do teraz nie palę, do słoiczka wrzuciłam sobie
                        kwotę za dwie paczki niewypalonych fajek no i mam nadzieję, że do spółki z Tobą
                        i przy wsparciu dziewczyn dam radę.

                        Bo mnie zgniewało już, ile ja palę. I jak śmierdzę. No i dziecku obiecałam.
                        • juannita Re: uzależnienie psychiczne 13.08.09, 20:24
                          Olusimamo, to ja w takim razie trzymam kciuki i za Ciebie.
                          Czytalam, ze nie palilas 8 lat i ze zaczelas na poczatku roku - to moze dasz rade rzucic na nowo?
                          A wszystkie takie proby jak Twoja wczorajsza pomagaja w udanym rzuceniu palenia.
                          • olusimama Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 00:36
                            może dam. SKoro raz się udało, czemu nie drugi ;-)

                            Jest po północy, nie palę już więcej niż dobę. Opiłam się wody i miętowej
                            herbatki, w toalecie prawie mieszkam, ale nie palę. Do przodu.
                            • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 10:58
                              Olusimamo, nie palisz już więcej niż 1,5 dobry - spójrz, teraz szkoda zmarnować
                              te "niefajeczne" dni, bo one są najtrudniejsze w rzucaniu:)
                              Trzymam kciuki!
                              PS same pierwsze razy wokół mnie:P
                              - pierwszy raz szłam ostatnio na przystanek bez papierosa oraz z niego do pracy
                              także bez papierosa,
                              - pierwszy raz jechałam zadymionym służbowym autem bez papierosa,
                              - pierwszy raz podlewałam kwiaty na balkonie bez papierosa,
                              - pierwszy raz byłam u przyjaciółki-palaczki i nie zapaliłam,
                              - pierwszy raz byłam w ulubionym pubie (ale tylko zjeść coś) i nie zapaliłam,
                              - pierwszy raz wściekłam się, że nie mogę znaleźć ważnego papierka w biurze i
                              uspokoiłam się bez fajki,
                              - pierwszy raz mając papierosy nie mam zapalniczki dłużej niż kilka godzin:P
                              pożyczyłam współpracownikowi i mi wspaniałomyślnie nie oddał:P
                              - dzię pierwszy raz będę na imprezie (z samymi palaczami)... już się boję:| ale
                              kupię lizaki może? jeszcze tym się nie leczyłam:D aa - polecam loda na patyku,
                              lód jest oczywiście smaczny, a patyk fajnie zajmuje usta podczas jazdy autem;)))
                              • olusimama Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 23:02
                                luliluli napisała:

                                > Olusimamo, nie palisz już więcej niż 1,5 dobry - spójrz, teraz szkoda zmarnować
                                > te "niefajeczne" dni, bo one są najtrudniejsze w rzucaniu:)
                                > Trzymam kciuki!

                                Ha, już dwie z haczykiem. Doby. Kolejne 8 złoty do słoiczka. Uzbieram w końcu na
                                fryzjera ;-)
                              • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 15.08.09, 12:54
                                tadaaaam, jestem po imprezie:D kolejny mały sukces - nie złamałam się, choć
                                siedziałam w dymie przez cały wieczór i pół nocy:D to strasznie fajne uczucie
                                móc udowodnić sobie, że ma się jednak jakies resztki silnej woli i można się
                                kontrolować;)))
                                dziś wieczorem minie tydzień odkąd zgasiłam ostatniego wypalonego papierosa!
                                Pękam z radości:P

                                Olusimamo, a Tobie jak idzie?:)
                                • olusimama Re: uzależnienie psychiczne 15.08.09, 18:54
                                  luliluli napisała:

                                  > tadaaaam, jestem po imprezie:D kolejny mały sukces - nie złamałam się,


                                  Gratuluję!


                                  > Olusimamo, a Tobie jak idzie?:)

                                  Do przodu. Wciąż piję jak smok i mieszkam w toalecie ;-) Ale lepsze to niż
                                  gdybym jadła, nie? ;-) za półtorej godziny minie trzecia pełna doba bez
                                  papierosa. Jestem z siebie bardzo dumna.
                                  • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 16.08.09, 12:21
                                    olusimama napisała:

                                    > Do przodu. Wciąż piję jak smok i mieszkam w toalecie ;-) Ale lepsze to niż
                                    > gdybym jadła, nie? ;-) za półtorej godziny minie trzecia pełna doba bez
                                    > papierosa. Jestem z siebie bardzo dumna.

                                    Czyli idzie dobrze:) ja zaczynam od rana drugi tydzień bez papierosa, pomyślnie
                                    przeszłam też bez niego kolejną imprezę:D choć wczoraj akurat strrrrasznie
                                    chciało mi się palić... ostatecznie najważniejsze, że tego nie zrobiłam, bo dziś
                                    bym się za to udusiła chyba;)
                                • monika3411 Luliluli, Olusimama 15.08.09, 20:29
                                  Dziewczyny, jestem z Was dumna, mocno kibicuję i wierzę, że dacie
                                  radę :-) Duma z siebie jest boska :-):-):-)
                                  • luliluli Re: Luliluli, Olusimama 16.08.09, 12:18
                                    monika3411 napisała:

                                    > Dziewczyny, jestem z Was dumna, mocno kibicuję i wierzę, że dacie
                                    > radę :-) Duma z siebie jest boska :-):-):-)

                                    Dziękuję:)
                                  • olusimama Re: Luliluli, Olusimama 17.08.09, 00:07

                                    dziękuję :-)

                                    Przy takim wsparciu to aż głupio by było zapalić teraz ;-)

                                    Odmeldowuję czwartą dobę. Powoli zaczynam odczuwać skutki odtrucia, jakoś tak
                                    przyjemniej dookoła, mniej śmierdząco. I nie ma już tego smaku w ustach, który
                                    palaczowi towarzyszy właściwie bez przerwy.

                                    Odnotowuję też z niepokojem intensywną ochotę na słodkie... Wolałabym nie
                                    przytyć przy rzucaniu palenia :-/
                                    • luliluli Olusimamo, jak Ci idzie?:) 18.08.09, 10:09
                                      ciekawa jestem:)
                                      u mnie super, teraz tylko muszę się szybko zacząć jakoś ruszać, bo odrobinę
                                      widzę na sobie te wszystkie orzechy, lizaki itp.:P
                                      • olusimama Idzie, idzie :-) 19.08.09, 18:02
                                        dzisiaj mija siódmy dzień od podjęcia decyzji i szósty całkowicie bez papierosa.
                                        Staram się nie zajadać, raczej zapijam ;-) a znajoma pani w sklepie powiedziała
                                        mi dzisiaj, że schudłam, więc do przodu jest :-)
                                        • olusimama Re: Idzie, idzie :-) 19.08.09, 18:03
                                          a kurde, policzyłam źle ;-) siódmy bez papierosa ;-)
                                          • kotwtrampkach Re: Idzie, idzie :-) 20.08.09, 14:48
                                            hmm ja już ponad miesiąc nie palę - nie przeprowadzałam się do toalety, ani nie
                                            muszę więcej jeść. Ba, kiedy nie palę mam siłę żeby się zdrowiej odżywiać
                                            (np.rozdzielać jedzenie, jeść regularnie, żadnych śmieci typu słone orzeszki).
                                            generalnie, lepiej się czuję.

                                            z takich objawów "chorobowych", pamiętam, jak rzucałam kiedyś po dłuższym
                                            paleniu - po ok. tygodniu zaczęłam okropnie kaszleć i wypluwać z siebie smołę.
                                            wolałabym już tego nie przechodzić, bo było mało przyjemne..

                                            dla rzucających - miesiąc czy dwa, to niestety wcale nie dużo. Czasem wcale o
                                            tym nie myślę, a czasem mam taką wielką chęć, że gdybym szybko o tym nie
                                            powiedziała, nie umiałabym się powstrzymać (mnie pomaga mówienie albo nazywanie,
                                            a poza tym mówię osobom, które umieją ostudzić ten m mój zapał i chęć).
                                            NAjgorszy jest ten chochlik, który momentami mi ppodszeptuje, ze już mogę
                                            JEDNEGO, że wytrwam. I wogóle się drań mały nie przejmuje, że ja wiem, ze to
                                            podpucha.. NO nie mogę z nim czasem..
                                            • olusimama Re: Idzie, idzie :-) 20.08.09, 19:56
                                              kotwtrampkach napisała:

                                              > po ok. tygodniu zaczęłam okropnie kaszleć i wypluwać z siebie smołę.


                                              Uuu bleh, może mi się nie przytrafi ;-)
                                              Za to jakaś nerwowa jestem, dzisiaj miałam ochotę ludzi popychać :-/
                                              Ale to może nie być wina papierosów tylko mojego ogólnego stanu ostatnio...

                                              > NAjgorszy jest ten chochlik, który momentami mi ppodszeptuje, ze już mogę
                                              > JEDNEGO, że wytrwam. I wogóle się drań mały nie przejmuje, że ja wiem, ze to
                                              > podpucha.. NO nie mogę z nim czasem..

                                              Ha ha
                                              Ja się staram myśleć o tym w ten sposób, że nie RZUCAM palenie, tylko po prostu
                                              NIE PALĘ.
                                              Nie palę i tyle, dokładnie tak myślałam o sobie przez osiem lat niepalenia. Więc
                                              nie palę nadal, a te kilka miesięcy z dymkiem to po prostu wstydliwy epizodzik ;-)
                                              • luliluli Re: Idzie, idzie :-) 21.08.09, 09:28
                                                po pierwsze, gratuluję nadal, Wam obu, kobiety;)

                                                po drugie, ja też NIE PALĘ, nie "rzuciłam"/"rzucam":)
                                                wtedy, gdy rzucałam, było to właśnie "rzucanie", którego konsekwencją był powrót
                                                do palenia.
                                                Teraz - z racji przede wszystkim powodu rzucenia/odstawienia fajek, wiem, po
                                                prostu wiem na pewno, że nie zapalę (chyba że nastąpi koniec świata, albo coś
                                                równie tragicznego;) bo odsunęłoby to w czasie moje plany macierzyńskie:)
                                                A że ja uwielbiam mieć dokładny plan (który właśnie krok po kroku realizuję) i
                                                nienawidzę obsuwy tego planu, jedyną możliwością zepsucia moich blisko 2 tygodni
                                                (WOW) niepalenia może być dyskomfort spowodowany niespełnioną chęcią zapalenia,
                                                a nie odpalenie fajki w chwili kryzysu, bo ja jej po prostu nie odpalę i już,
                                                przecież nie stracę od tego przytomności, co najwyżej trochę się pomęczę
                                                psychicznie;)
                                                Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale naprawdę już NIE PALĘ, nie tym razem:)
                                                • olusimama Re: Idzie, idzie :-) 22.08.09, 13:19
                                                  Luli, powodzenia w realizacji macierzyńskich planów :-)

                                                  Przeszłam pierwszy test = kontakt z palaczem. Wczoraj była u mnie moja mama,
                                                  która od wielu, wielu lat pali jak smok i nawet nie rozważa rzucenia :-/

                                                  Wypaliła podczas wizyty z 5 papierosów a ja przetrwałam. Chociaż... pachniały
                                                  zachęcająco. Ciekawe kiedy zaczną śmierdzieć ;-)
                                                  • olusimama suwaczek mi się popsuł :-( 22.08.09, 13:21
                                                    na testowym się wyświetla a tutaj nie, ki diabeł?
                                                  • olusimama jeszcze raz, wybaczcie smietnik nt 22.08.09, 13:22

                                                  • olusimama Re: jeszcze raz, wybaczcie smietnik nt 22.08.09, 13:22

                                                  • psuj-ka Re: suwaczek mi się popsuł :-( 22.08.09, 15:07
                                                    zerknij na ten wątek - na offtopach są wyłączone obrazki ;)

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,86228,98225220,,Problem_techniczny_nie_dziala_suwaczek_.html?v=2
                                                  • luliluli Re: suwaczek mi się popsuł :-( 24.08.09, 08:11
                                                    suwaczek odliczający dni od rzucenia?:D mam taki na innym forum, dziś wyświetla
                                                    mi 15 dni niepalenia:D
                                                    jupi!
                                                  • olusimama Re: suwaczek mi się popsuł :-( 24.08.09, 11:26
                                                    nooo :-) Dzisiaj pokazuje 12 dni, to już coś. Niedługo moja córa wraca z wakacji
                                                    i już się cieszę, że będę mogła jej poweidzieć, że dotrzymałam słowa i nie palę :-)
                                                  • juannita Re: suwaczek mi się popsuł :-( 24.08.09, 13:38
                                                    Dziewczyny, wielkie brawa i gratulacje!
                                                    Strasznie sie ciesze, ze Wam sie udaje :)
                                                  • luliluli Re: suwaczek mi się popsuł :-( 15.10.09, 07:32
                                                    olusimamo, jak Ci idzie?:D mi niedawno stuknęły dwa miesiące bez fajeczki!:)
                                                    jestem z siebie szalenie dumna:>
                                                  • juannita Re: suwaczek mi się popsuł :-( 15.10.09, 19:38
                                                    Brawo! masz powody do dumy, jak najbardziej!
                        • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 09:04
                          Olusimamo, gratulacje!!! razem raźniej! Nie łam się, pomyśl o korzyściach;)
                          zdrowotne są oczywiście odłożone w czasie, ale np. te widzialne dość szybko są
                          pocieszające:) piękna cera może? może seksowny zapach?
                          też mieszkam w toalecie, ale najważniejszy jest efekt:) wczoraj byłam u
                          kosmetyczki (prezent od męża) i mam zamiar teraz regularnie nagradzać się za
                          rzucenie palenia:D mojej cerze przyda się mała odmiana. Trzeba też teraz
                          poszukać jakichś fajnych perfum, żeby w końcu coś na mnie pachniało. Wcześniej
                          na pytanie, czy i czy ładnie pachnę często słyszałam "nie czuję, kochanie, bo
                          papierosy zasłaniają":|
                          Kurde, w sumie można lekko poszaleć za te kilkadziesiąt złotych tygodniowo:P
                          oczywiście zauważę to chyba dopiero jak przestanę kupować kilogramami orzechy i
                          migdały, bo na razie wydaję na nie równowartość sumy przeznaczanej na fajki:P
                          • juannita Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 10:37
                            Dziewczyny, brawo! zaslugujecie jak najbardziej na nagrody.
                            Jeszcze bym mogla podpowiedziec jakies fajne SPA, bo to doskonale
                            odpreza, albo moze jakis fajny masaz?

                            Ja trzymam w kazdym razie za Was mocno kciuki.
                            • luliluli Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 10:43
                              juannita napisała:

                              > Dziewczyny, brawo! zaslugujecie jak najbardziej na nagrody.
                              > Jeszcze bym mogla podpowiedziec jakies fajne SPA, bo to doskonale
                              > odpreza, albo moze jakis fajny masaz?

                              no ja wczoraj byłam na masażu i jakimś algowym zabiegu na ciało. Planuję teraz
                              coś na twarz, ale to później, niech jeszcze troche ze mnie wylezie tego dymu;))
                            • olusimama Re: uzależnienie psychiczne 14.08.09, 23:03
                              no, niestety, nagrody będą musiały poczekać, bo bardzo kiepski czas przede mną
                              (finansowo) kończą się oszczędności i wciąż szukam pracy...
                              Między innymi dlatego zdecydowałam rzucać teraz, jak policzyłam ile forsy idzie
                              z dymem to aż mi się głupio zrobiło.
    • madzioreck Załóżcie wątek "Nie lubię palaczy" 10.08.09, 17:03
      pierwszalitera napisała:

      > juannita napisała:
      >
      > > Oczywiscie dyskutowac mozna o wszystkim, ale czy to musi byc tak,
      > > zeby dyskusja o tym jak mozna przestac palic stala sie glownie
      > > pretekstem do wylewania jadu na palacych?
      >
      > Jeżeli porusza się publicznie kontrowersyjny temat, to należy liczyć się z tym,
      > że nie zrobi się ze tego grupa wsparcia dla umęczonych palaczy. Wylewanie "jad
      > u" jest też tylko otwartym i konkretnym wyrażeniem osobistego zdania. Jak ktoś
      > jest za wrażliwy, to niech przestanie czytać, zamiast solidaryzować się z pseud
      > o-dyskryminowanymi.

      Załóżcie wątek "Nie lubię palaczy" albo "Dlaczego palenie jest zue", OK?
      Juannita ma rację, to jest wątek dla osób, które CHCĄ rzucić papierochy, i nie
      służy do wylewania pomyj na palących.
    • madzioreck Proszę przekopiować wątki offtopowe 10.08.09, 17:08
      joankb napisała:

      > Chciałyśmy się nieco wspomóc wzajemnie, bo, o tym, że rzucić warto wie pewnie k
      > ażda.
      > Rozreklamowanych metod, leków jet sporo - w tym duża część wyłącznie
      > rozreklamowanych. Dobrze byłoby wiedzieć, co która na własnej skórze sprawdziła
      > .
      > Musimy sobie znaleźć inne forum.

      Nie, Joasiu. My sobie tu posiedzimy i porozmawiamy, jak można rzucić/pomóc komuś
      rzucić, a dziewczyny, które chcą porozmawiać o tym, jacy palacze są niedobrzy,
      założą sobie osobny wątek.
      Jeśli któraś ma ochotę przekopiować dotychczasowe offtopowe fragmenty drzewek z
      tego wątku do nowego, bardzo proszę. Daję 24 godziny, żeby nie było, że tnę bez
      opamiętania. Jutro o tej samej pi razy oko porze te posty, które są nie na
      temat, idą pod nóż.
    • luliluli do poczytania przed rzuceniem 17.08.09, 09:00
      genialny artykuł, który mnie natchnął do rzucania:) poczytajcie sobie:
      facet.interia.pl/forma/news/fakty-i-mity-o-rzucaniu-papierosow,1337819,2631
      • pinupgirl_dg Re: do poczytania przed rzuceniem 15.05.13, 01:15

        > genialny artykuł, który mnie natchnął do rzucania:) poczytajcie sobie:
        > facet.interia.pl/forma/news/fakty-i-mity-o-rzucaniu-papierosow,1337819,2631

        Właśnie kończę jego książkę :). Wypożyczyłam z myślą o facecie, ale sama najpierw ją machnęłam. Moim zdaniem całkiem dobra antynikotynowa indoktrynacja, nawet mnie, osobę palącą bardzo rzadko i nie mającą z papierosami problemu, tknęło sumienie i refleksja.
    • the_mariska Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 17:58
      Odbiło mi i po długich namowach ze strony rodziny i faceta
      zainwestowałam w elektronicznego papierosa. I niby wszystko fajnie,
      zaspokaja głód nikotynowy, świeci się i dymi zupełnie jak prawdziwy
      papieros, a przy tym nie śmierdzi. Do tego mam w komplecie
      rewelacyjną ładowarkę wyglądającą jak paczka fajek, więc jestem
      niezależna od stałych źródeł prądu. A przede wszystkim na dłuższą
      metę jest dużo tańsze niż tradycyjne papierosy :)

      Niestety, to małe urządzonko jest chyba dla mnie za mądre, internet
      wcale mi nie pomaga. Gdy dymek leci słabszy niż powinien to nie mam
      bladego pojęcia, czy powinnam dokroplić olejku nikotynowego, czy
      zmienić baterię, czy może przeczyścić całą maszynę? Próbowałam
      poszukać w internecie - nigdzie żadnych FAQ, forum internetowe było
      jedno i zostało zamknięte zanim powstała firma od której kupiłam tego
      mojego papierosa. Czy któraś z was próbowała takiej zabawki i może
      podzielic się spostrzeżeniami?
      • pana.cotta Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 18:27
        Marisko, mój chlop w tym siedzi, wiec go zapytam i postaram się ejszcze dzis
        odpowiedzieć :) co do internetuto polecam:
        papierosyforum.pl/ :)
      • pana.cotta Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 18:31
        aha, niemniej od siebie dodam, ze to raczej napewno nie ma zwiazku z ilsocia
        plynu,bo wtedy po prostu papierso zle smakuje.
        moim zdaniem to wina atomizera (czy co to tam jest :D), mozesz go wygotowac albo
        namoczyc w spirytusie ale jak mowilam, dopytam chlopa :)

        PS. jakiej firmy masz fajke? :)
        • pana.cotta Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 18:35
          No wiec (:D) tak:
          jesli ci slabo dymi w ogole, to atomizer brudny, a jesli co jakis czas to
          bateria siada i potem mruga i zdycha ;) i trzeba naladowac.

      • joankb Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 18:31
        A tu?:
        www.papierosyforum.pl/
      • juannita Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 20:59
        Dziewczeta, napiszecie cos wiecej o e-papierosach, jezeli uzywacie.

        Tak sie zastanawiam, czy by nie kupic mojemu facetowi na urodziny...wiem, pewnie mnie zabije, ale jezeli by to pomoglo w rzucaniu, to moze warto ;)
        • pana.cotta Re: Elektroniczne papierosy? 04.11.09, 23:39
          Szczerze to, to bardziej sluzy do tego aby zaspakajac glod nikotynowy mniej
          sobie szkodzac niz palac tradycyjne papierosy i nie przedawkowujac nikotyny jak
          przy rzuciu gumy itd..
          nie sluzy to zasadniczo do rzucania, bo odruch palenia zostaje, aczkolwiek da
          sie, bo sa plyny z rozna zawartoscia nikotyny az do takich zupelnie beznikotynowych.

          Ja zanim zaczelam palic efajki totalnie rzucilam palenie, ale niestety na
          imprezach czesto czulam potzrebe zapalenia. zwykle papierosy przestaly mi
          smakowac i na dodatek zle sie po nich czulam.
          moj chlopak natomiast przeszedl ze zwyklych fajek na to niemal od razu.

          no ja ogolnie polecam, glownie dlatego, ze to nie smierdzi, nie trzeba zima
          wychodzic na papierosa, wychodzi taniej i nikt biernie nie pali :D
          tylko nie mozna palic 'po studencku' ;-)

          nie wiem co mam ci jeszcze napisac.. trzeba chciec sie przestawic, bo jak ktos
          nie bedzie chcial to tego nie zrobi.. tak samo jak z rzucaniem zreszta ;)
      • kam-u Re: Elektroniczne papierosy? 10.05.13, 20:05
        Ja zakupiłem e-papierosa. Wprawdzie nie rzuciłem całkiem palenia, ale z pewnością ograniczyłem palenie zwykłych papierosów.

        Twój wybór powinien w gównej mierze zależeć od tego jak bardzo jestes uzależniona od palenia. Możesz wybrać liquid beznikotynowy lub nikotynowy, ale o niższym stężeniu. Jeśli zdecydujesz się na beznikotynowe, to po jakimś czasie sama się zorientujesz, że Twoje zapotrzebowanie na palenie analogów spadnie i z czasem możliwe że przerzucisz się tylko na e-fajkę. Znam kilka osób, które rzuciły palenie dzięki elektronicznemu.

        Dla mnie plusem dużym jest to, że są przede wszystkim dużo bardziej smaczne od zwykłych. Z mojej strony polecam! W razie czego służę pomoca w wyborze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka