Dodaj do ulubionych

Dieta dr Pape - 2

    • ciri1971 Pierwszalitero- prośba 19.01.11, 16:33
      Czy mogę napisać do Ciebie na gazetową pocztę? Mam problem jedzeniowo- dietetyczny, a jestem zbyt skryta i nieśmiała, żeby pisać o tym na forum:)
      • pierwszalitera Re: Pierwszalitero- prośba 19.01.11, 23:28
        ciri1971 napisała:

        > Czy mogę napisać do Ciebie na gazetową pocztę? Mam problem jedzeniowo- dietetyc
        > zny, a jestem zbyt skryta i nieśmiała, żeby pisać o tym na forum:)

        Pisz, ale odpowiadać będę, podobnie zresztą jak johanie75, dopiero jutro. :-)
        • ciri1971 napisałam n/t 20.01.11, 09:41
    • heliamphora Ha! Trochę schudłam :) 22.01.11, 23:32
      Jednak noworoczna decyzja na razie działa :)

      Będąc koczownikiem z dużą otyłością, i bardzo "węglowodanolubnym" (zwłaszcza w momentach stresowych" przez jakieś 10 dni ostro walczyłam ze sobą, no ale już mi się znacznie uspokoiło. Rano zazwyczaj jem solidną porcję makaronu i jakiś owoc, albo chleb z masłem orzechowym albo mieszankę płatków. I to naprawdę syci na 4-5 godzin, a w razie pilnej potrzeby ratują mnie suche, niesolone orzeszki ziemne czy coś w tym stylu. Na obiad mięso lub ser z dużą ilością warzyw, na kolację tak samo. Najlepsze jest to, że to jedzenie białkowo-warzywne udaje mi się zrobić na tyle dobre, że nie czuję się poszkodowana przez los niemożnością zjedzenia kanapki czy ciastka. Taka np. patelnia duszonych brokułów z serem pleśniowym i słonecznikiem - mniam... A chrupiącego rogala, którego w tym czasie je ktoś z domowników, zostawiam sobie na śniadanie. wygląa na to, że dla mnie najgorsze w diecie jest poczucie, że "wszyscy inni" mogą jeść dobre rzeczy, a ja nie - i już zawsze tak będzie. Więc kiedy mogę sobie tak to zaplanować, że też zjem te dobre rzeczy, tylko za parę godzin, to jest całkiem miło :)

      Schudłam ze 2-3 kg na wadze, ale około 1-1,5 rozmiaru ubraniowo, co dla mnie znacznie ważniejsze, no i przede wszystkim z brzucha!
      • kizombalover Re: Ha! Trochę schudłam :) 23.01.11, 22:11
        Super!
        Z takim podejściem (zjem, tylko za parę godzin) na pewno masz szansę zjechać wiele kilogramów, gratulacje i życzenia dalszych sukcesów!
        :))
      • johana75 Re: Ha! Trochę schudłam :) 23.01.11, 22:37
        Dokładnie takie samo podeście mam ja. Zjem ale np. zostaw mi to na jutro na sniadane.

        Ja na razie nic nie schudłam. Dzisiaj jadłam obiad białkowy bo wczoraj byłam u koleżanki na kawie i lampce wina które wypadło pomiędzy posiłkami :(
        Nie weim czy jestem koczownikiem i na razie testuje ta dietę. Pomiędzy posiłkami jest ok. jeśc mi sie nie chce....ale po obiedzie białkowym mam ochote na słodkie...poziom cukru w pod kreska, po kolacji jest ok, bo nigdy nie jadłam słodyczy po kolacji.

        Cieszę się ze schudlaś. Długo jestes na diecie?
        • heliamphora Re: Ha! Trochę schudłam :) 23.01.11, 22:51
          johana75 napisała:

          > Dokładnie takie samo podeście mam ja. Zjem ale np. zostaw mi to na jutro na sni
          > adane.

          O tak, i te śniadania to dobry powód, żeby zdecydowanie rano wstawać z łóżka :) Taka kasza gryczana z pieczarkami, mniam. Albo świeży chlebek chrupiący...

          > Ja na razie nic nie schudłam. Dzisiaj jadłam obiad białkowy bo wczoraj byłam u
          > koleżanki na kawie i lampce wina które wypadło pomiędzy posiłkami :(
          > Nie weim czy jestem koczownikiem i na razie testuje ta dietę.
          Mnie chyba bardziej smakują węglowodany, a w każdym razie - jako "zakazane" - wyadają się bardziej atrakcyjne ;) Ale to nie zmienia faktu, że jestem ultrakoczownikiem, do szczęścia i zdrowia potrzebuję surowej, ledwo podwędzanej szynki, krwistego steku, śledzi, łososia...

          > Cieszę się ze schudlaś. Długo jestes na diecie?
          Od pierwszych dni stycznia, czyli całkiem krótko. Myślę, że prawdziwe efekty będą dopiero później, a na razie to głównie woda.
          • johana75 Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 10:18
            > O tak, i te śniadania to dobry powód, żeby zdecydowanie rano wstawać z łóżka :)
            > Taka kasza gryczana z pieczarkami, mniam. Albo świeży chlebek chrupiący...
            >
            Ja śniadanie jem tylko na słodko, tak najbardziej mi smakuje. Czyli musli lub chlebek razowy na zakwasie który sama piekę :)

            > Mnie chyba bardziej smakują węglowodany, a w każdym razie - jako "zakazane" - w
            > yadają się bardziej atrakcyjne ;) Ale to nie zmienia faktu, że jestem ultrakocz
            > ownikiem, do szczęścia i zdrowia potrzebuję surowej, ledwo podwędzanej szynki,
            > krwistego steku, śledzi, łososia..
            Mi też smakuje bardziej mieszany obiad niż białkowy, ale myślałam ze po białkowych trochę ruszy. Chyba będę próbować dalej. Luz zmniejsze węglowodany *to jest mniej drastyczne dla mnie*
            Na razie nie potrafie określić swojego typu. Muszę zacząć się ruszać to może waga w końcu troche zacznie spadać.Szkoda że jeszcze zima bo chodziłabym z kijkami, powinnam wiem...lecz cięzko jest....

            > Od pierwszych dni stycznia, czyli całkiem krótko. Myślę, że prawdziwe efekty bę
            > dą dopiero później, a na razie to głównie woda.
            U mnie nawet woda nie schodzi....ech, mało motywujące, ale trwam. Pozdrawiam :)
            • kizombalover Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 15:51
              Johana, a może jesz za mało?
              Chodzi o to, żeby organizm przyzwyczaił się do regularnych posiłków, i nie musiał nic odkładać. Jeśli jesz za mało, to ten proces nie jest możliwy.
              • johana75 Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 18:42
                Jem przepisowo czyli :
                śniadanie 100g. węgli czyli 200g. chleba razowego z własnego wypieku z dzemem, miodem i netellą (cienko ) margaryna, owoc

                obiad 100g. wegli czy np. 120g makaronu troche białka i warzywa, lub jak białkowy to 55g. białka plus warzywa.

                kolacja 55g. białka plus warzywa.

                Może problemem jest tłuszcz, chociaż smażę na 1 łyż oliwy, lub dresing z połowy łyżki, staram się nie jeść już serów a o mozzarelli zapomniałam.Więc mięso i ryba tylko że zawsze smażona jak do tej pory...

                Popróbuje przepisów z książki no. sałatkę z makaronu.
                • kizombalover Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 19:07
                  No nie wiem, nie wiem.... nie znam się na przeliczaniu,
                  wszystko zależy od wyjściowej masy zresztą - im większe BMI tym więcej musisz jeść :)
                  Ja na początku też robiłam ten błąd - jadłam za mało. Trzeba było się przestawić na 4 kromki (pełnoziarniste z chleba własnego wypieku) na śniadanie - na początku to było straaasznie dużo, ale idzie się przyzwyczaić. Obiad - pełen talerz. 55 gram mięsa - to jest ile, jeden filet z kuraka, czy mniej?
                  • pierwszalitera Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 20:57
                    kizombalover napisała:

                    > . 55 gram mięsa - to jest ile, jeden filet z kuraka, czy mniej?

                    Mnoży się razy 5. Czyli 55gram białka to około 250-275 gram mięsa. Mniej więcej normalna porcja.
                    • johana75 Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 21:13
                      Dokładnie jak napisała Pierwszalitera jem 250g mięsa. Ryba w zależności ile ma białka.
                      ja zawsze patrze w tabele z wartościami kalorycznymi które mają podane węgle, białko i tłuszcz i liczę. Te częściej jedzone rzeczy pamiętam.
                  • johana75 Re: Ha! Trochę schudłam :) 24.01.11, 21:16
                    Chleb piekę w keksówkach więc wychodzi mi 8 kromek chleba (ważę na wadze elektronicznej), bo zalezy z jakiej mąki, pszenny jest lżejszy. Na początku nie mogłam zjeśc. Tzn zjadłam ale nie mogłam się ruszyć ;) Teraz nie sprawia mi to kłopotu, dokładam owoc lub nawet dwa.
                    Wcześniej jadłam 2 kawałki
                    • johana75 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 27.01.11, 12:44
                      wiem że potrzeba czasu, ale motywacja mi spada....Nie tyje i nie chudnę. Dzisiaj mam dokładnie taką samą wagę jak sprzed 2 tyg.
                      Czy problemem moze byc to że czasami jem białkowe a czasami węglowe obiady?
                      Powinnam się zdecydować na jeden sposób ?
                      Pomocy ;)
                      • heliamphora Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 29.01.11, 20:57
                        A jak z obwodami, nie czujesz, że ubrania są luźniejsze? Ja od początku stycznia po początkowej utracie ok. 2 kg teraz w ogóle nie chudnę na wadze, ale wyglądam szczuplej i ubraniowo schudłam o ok. 1 rozmiar. Aż żałuję, że nie pomierzyłam się na początku, bo wiedziałabym, ile zgubiłam cm.
                        • johana75 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 17:46
                          Po ciuchach na razie nic nie widzę, ale ja to jestem mało spostrzegawcza, pewnie tak po 5cm to zauważę ;P
                          Jedan rozmiar to na pewno zauważe, na razie nic się nie dzieje waga waha się. Poczekam:)
                      • kizombalover Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 12:19
                        Cierpliwości, cierpliwości ...... jeszcze ze dwa kolejne tygodnie, i powinno już się ruszyć.
                        • kizombalover Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 12:39
                          Na tej wcześniejszej stronie wątku forum.gazeta.pl/forum/w,86228,98778905,,Dieta_dr_Pape_2.html?s=1
                          opisywałam swoje przejścia i rozterki na początku diety. Jakiś lekki ubytek był dopiero po trzech tygodniach, ale w drugim i trzecim miesiącu ruszyło znaczniej.
                          Przy większej ilości kg do zrzucenia ubytki powinny być znaczniejsze.
                          Mój mąż też próbował Pape, ale po miesiącu się zniechęcił (nie potrafił się oprzeć pojadaniu między posiłkami i przed snem, prawdopodobnie jadł za mało na posiłki). Zrzucił trochę i zaraz z powrotem odzyskał. No cóż.
                          Teraz od miesiąca jest na diecie wysokobiałkowej, ale je co 2,5-3 godziny, i jest mu łatwiej (tak twierdzi) znosić reżim. Ja tylko nie wierzę, że gdy zacznie jeść makaron i inne węgle na obiad, to znowu nie będzie jo-jo.
                          Pape ma tę przewagę, że daje się stosować jako niereżimowy sposób odżywiania się, od drobnego odstępstwa (czasami zjem węgle na kolację albo ciasto między posiłkami) też jakoś natychmiast nie tyję. Na takim typowym białkowym jedzeniu jak mój mąż teraz, ze śladową ilością chleba, słodyczy, owoców (!!) nie dałabym rady.
                          • heliamphora Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 14:13
                            kizombalover napisała:

                            > Ja tylko nie wierzę, że gdy zacznie
                            > jeść makaron i inne węgle na obiad, to znowu nie będzie jo-jo.

                            Ja dawałam tak radę przez 2 lata na pierwszej fazie South Beach. Z rzadka robiłam odstępstwo na jakieś owoce sezonowe, ale przeważnie było samo mięso, sery, warzywa itp. Pamiętam, jak w knajpie pracowicie obłuskiwałam kurczaka z panierki, wydłubywałam z sałatki kukurydzę i inne niedozwolone składniki. Rzeczywiście dużo schudłam, więc trzymałam się kurczowo tej diety, dopóki mi wystarczyło sił (uważam, że i tak bardzo długo), a potem po prostu już nie mogłam wytrzymac psychicznie. Może taka dieta jest realna, jeśli ktoś prowadzi sielske życie w barwnym ogrodzie, ale kiedy do mojego stresu diety dochodziły inne stresy, w pewnym momencie organizm mi się załamał, wróciłam do węglowodanów, a kilogramy wróciły z ogromną nawiązką.
                            • kryklu Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 15:46
                              Mnie dieta dr Pape ogromnie się podoba nie tyle jako dieta, ale raczej jako sensowny sposób odżywiania przez całe życie, umożliwiający utrzymanie rozsądnej masy ciała, profilaktykę cukrzycy, miażdżycy, alergii pokarmowych i pewnie wielu innych chorób. Analizując temat odżywiania doszłam do wniosku, że spożywanie i nadużywanie węglowodanów we wszelkiej postaci to obecnie najistotniejsza "jedzeniowa" przyczyna chorób.

                              Wiem. I co z tego? Lubię sprawiać sobie przyjemność/pocieszać się jedzeniem, lubię węglowodany, i nie potrafię być konsekwentna. Nie znoszę sportu od zawsze.
                              I już najmniej przejmuję się moim sadłem. Bardziej martwi mnieświadomość, że na własne życzenie pozatykam sobie tętnice, dorobię się niewydolności krążeniowej, wyhoduję sobie cukrzycę, uszkodzę starzejące się stawy, wykończę już chore nogi.

                              Przed chwilą zjadłam genialne tiramisu, nie żałuję i mam ochotę na jeszcze...

                              Czy tak się zachowyje myślący człowiek?
                              Nakopcie mi proszę!

                              Wiecie, co by mogło podziałać? Zakaz wstępu na LB i wszystkie okoliczne fora i blogi oraz wilczy bilet w sklepie Effuniak i w Biubiu, dopóki nie zmądrzeję ;)
                              • kizombalover Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 15:56
                                Ależ kyklu, ja też właśnie zjadłam 100 g czekolady z migdałami, co o mojej mądrości nie świadczy :)
                                Jednak obiad był nie za duży, no i będę jeszcze dziś tańczyć, więc zdążę spalić, a magnez z czekolady potrzebny jest.
                                Tak jak pisze heliamphora, Pape to jest w tej chwili mój sposób na odżywianie, a nie dieta. Bez wyrzeczeń trzymam wagę, i świetnie się czuję. Dlatego tak polecam Pape. Trzeba dać sobie szansę i nie załamywać się po 2-4 tygodniach, bo organizm musi się przyzwyczaić do nowego systemu żywienia.
                                • kizombalover Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 15:59
                                  Kryklu, przepraszam, namieszałam - to Ty sama napisałaś o diecie Pape jako rozsądnym sposobie odżywiania się.
                                • kryklu Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 16:27
                                  kizombalover napisała:
                                  Trzeba dać sobie szansę i nie załamywać się po 2-4 tygodniach, bo or
                                  > ganizm musi się przyzwyczaić do nowego systemu żywienia.

                                  Problem w tym, że ja się nie załamuję po 2-4 tygodniach, ale po 2 dniach...
                              • yaga7 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 22:03
                                Ja Cię rozumiem, dla mnie węglowodany to czysta przyjemność :)

                                Dla mnie tydzień przetrwać na diecie Pape bez żadnych odstępstw to katorga, niestety. Dlatego staram się od poniedziałku do czwartku mniej więcej w miarę trzymać się diety, natomiast niestety w weekendy już nie jest tak dobrze. Z drugiej strony źle też nie jest, bo nie tyję, ale chudnąć też nie chudnę.

                                Ale i tak jest lepiej niż było, bo chipsy przestają mi smakować i jem dużo mniej przekąsek niż kiedyś, więc na pewno się odżywiam lepiej.
                                • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 10:50
                                  A ja nawet nie wiem, jakie są ścisłe zalecenia tej diety. Znam tylko ogólne: węgle rano, mieszany obiad, białkowa kolacja. Albo białkowe śniadanie, mieszany obiad i białkowa kolacja. I u mnie działa. Powolutku, ale działa. Dodatkowo z Dukana pożyczyłam białkowy dzień raz na jakiś czas, ale chyba rzadziej niż raz na tydzień, nie liczę.
                                  Działa na tyle dobrze, że pozwalam sobie na słodycze - nie dużo, oczywiście, ale całkiem często. Parę kostek czekolady albo kawałek ciasta :)

                                  Z bólem serca wyrzuciłam z jadłospisu parę rzeczy, np. soki owocowe i coca-colę. Polubiłam colę light. I niestety, drastycznie ograniczyłam kawę, bo piję słodką i z mlekiem. Nauczyłam się za to jeść rzeczy, które kiedyś uznałabym za dziwolągi - np. jajka usmażone na prawie suchej patelni, podane bez chleba, za to z kawałkiem pomidorka, serek biały z cebulką, koperkiem, pietruszką i ogórkiem na pochrupanie, za to bez bułki z masłem. To tylko jeden posiłek, da się przeżyć, ba, polubić. Obiadki szamię bez wyrzeczeń.
                                  Zgubiłam prawie pięć kilo. Zajęło mi to dużo czasu, to prawda, ale nie tyję i jednak ubytki wagi są. Najpierw trochę na Dukanie, uznałam, że oszaleję, przerzuciłam się na chyba-Pape. Waga najpierw stanęła, a teraz powolutku spada. Głodna nie chodzę, jem do syta, rozsądnego syta, nie do zapchania się po gardło! ale jednak syta. Jadam słodycze, ciasta, śniadanko z drożdżówek i herbaty też się zdarza. Albo z dużego kawałka domowego ciacha. O ćwiczeniach lepiej nie mówić. A mimo to chudnę.
                                  Przeklinam diety obcinające kalorie, z warzywkami, owockami i chrupkim pieczywkiem, bo jedyne, co udało mi się na nich osiągnąć, to nie przytyć w trakcie... a potem przytyć. Teraz mniej ważne jest co jeść, ważniejsze - kiedy. I fajnie jest. 3-4 kilo i będzie git. Nawet, jak mi to zajmie ponad pół roku. Ogólnie rzecz biorąc chwalę sobie.
                                  • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 11:19
                                    Aha, jeśli ktoś myśli, że 5 kilo to mierny wynik, informuję, że z nadprogramowymi kilogramami użeram się trzy lata, a te -5 kg = -10 cm w pasie, -5 w biodrach i po ok. -3 w udach. Jestem niewysoka, drobnokoścista, masa mięśniowa mierna i każdy kg wzwyż wspaniale po mnie widać.
                                    Najdziwniejsze, że musiałam przewrócić do góry nogami znane mi teorie dot. odchudzania. Obcinanie kalorii, wyrzucenie wszystkich cukrów i tłuszczów, 5 posiłków dziennie - poszły won. No i czemu ja tego nie wiedziałam trzy lata temu??
                                    • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 12:10
                                      Aaa jeszcze jedno, może komuś się do czegoś przyda. Znaczy, Historia Rosnącej Dupy:
                                      Wzrost - 163 cm
                                      Najniższa waga w dorosłym wieku - 46 kg (czyt. szkielet z cyckami)
                                      Normalna waga, przy uprawianiu sportu, bez żadnej diety, utrzymywana samoczynnie przez lata - 50 kg
                                      Waga po kuracji na endo - 53? chyba jakoś tak
                                      Waga w dniu porodu - 75
                                      Waga w dniu wypisu ze szpitala po porodzie - 70
                                      Waga po zrzuceniu ciążowych kilogramów - 55 (56 w dość ciepłym ubraniu), utrzymywana z małymi wahaniami przez ok. rok (dodam, że nie odchudzałam się specjalnie, karmiłam piersią, zeszło w dużej mierze samo)
                                      Przybór chgw skąd do 62,5 (i prawie 90 w pasie!) po drodze próby zrzutu, bez powodzenia
                                      Obecnie - 57,5 (pomiar rano, na czczo i po wizycie w kibelku - zawsze ważę się tak samo) i spada
                                      Ja tam się cieszę.
                                      • kryklu Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 14:33
                                        Fantastyczny efekt! I to wolne tempo chudnięcia też jest bardzo dobre - skóra jest w dobrym stanie, piersi nie tracą jędrności. Gratuluję! Zazdroszczę i utwierdzam się w przekonaniu, że też tak muszę :)
                                        • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 15:22
                                          Jeśli to do mnie, to dzięki :) Nie jest to znowu takie fantastyczne, bo naprawdę powolne. Inna rzecz, że z tego co wiem, na białku najszybciej pierwsze kilogramy tracą osoby ze znaczniejszą nadwagą. Ja książkowej nadwagi nie miałam, oprócz okresu tuż po porodzie, ale on się nie liczy, bo wtedy nie stosowałam żadnej szczególnej diety, nie żarłam słodyczy i tyle. Za startową wagę przy obecnym zrzucaniu uważam owe nieszczęsne 62,5.
                                          Dodam jeszcze, że węglowodanowe śniadania zjadam dużo rzadziej niż białkowe. Nie częściej niż trzy razy w tygodniu. Tak mi lepiej, zaspokajam głód węglowodanowy, ale nie szamię tych węgli jakoś specjalnie dużo, bo od nadmiaru węgli nabieram wody, a potem tłuszczyku. Takich jak ja tu określa się chyba mianem koczowników. Przykładowe posiłki białkowe to u mnie np. gołe jajka z patelni, z pomidorem albo homeopatyczną dawką keczupu do przełamania smaku, serek z cebulą, ziołami i jakimś chrupkim warzywem - do syta, parówki z czymś warzywnym albo musztardą - tak tak, jadam parówki, 2-3 jajka na twardo przekrojone na połówki, położone na pokrojonych plastrach szynki, z dwiema łyżeczkami majonezu (!) i sałatką pomidorową, ryba upieczona, ryba z puszki obłupiona z sosu pomidorowego i obficie pokropiona cytryną, pieczone albo smażone (!) mięsko z czymś lub bez. Oczywiście coś to nie pieczywo.
                                          Węglowodanowe to np. bułki z masłem i miodem + herbata, 1 duża albo dwie mniejsze drożdżówki albo kawał domowego ciasta + herbata.

                                          Dziś były gołe jajka, miały być z szynką, ale szynka została wczoraj wyjedzona, na obiad będzie duszona wołowina w lekkim sosie, ziemniak i surówka (ze śmietaną, hehe), parę kostek czekolady, na kolację zjem albo twarożek albo rybę, zobaczy się.
                                          Placki kartoflane na obiad też zdarzało mi się jeść. Tylko że wtedy nie jadłam już kolacji. Kolacja białkowa albo wcale. No chyba, że mam dzień grzechu, bo super zdyscyplinowana to ja nie jestem i o północy zdarza mi się wafelka zjeść.
                                          • pierwszalitera Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 15:44
                                            ananke666 napisała:

                                            > Jeśli to do mnie, to dzięki :) Nie jest to znowu takie fantastyczne, bo naprawd
                                            > ę powolne.


                                            Nie nazwałabym tego wolne. Bardzo dobrze, że lekki spadek wagi wpłynął na zmianę proporcji ciała, ale nie oczekuj teraz zbyt wiele. Masz i tak dosyć niską wagę, nie ma mowy tu o żadnej nadwadze. Masz obecnie BMI odrobinę powyżej 21, więc nie widzę naprawdę potrzeby dalszego chudnięcia. Ciało kobiety zmienia się po ciąży, podwyższa się poziom tkanki tłuszczowej i niektóre osoby nie wrócą już do bardzo szczupej lini z młodszego wieku. W każdym razie nie w zdrowy sposób. Nie chcę odbierać ci tu nadziei, bo każdy ma jakiś indywidualny set point, do którego można zejść, ale zachowajmy proszę zdrowy rozsądek. Dieta dr Pape, to nie jest dieta produkująca modelki. ;-) 50 kg, to przy twoim wzroście bardzo niskie BMI pomiędzy 18-19, dobre dla młodziutkiej dziewczyny, ale dorosła kobieta nie musi być tak szczupła. I często już nie będzie, bo organizm będzie się bronił.
                                            • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 16:07
                                              Nie wolne? Zaczęłam w maju, wychodzi mi średnio po pół kilo na miesiąc. To JEST wolne.

                                              Litera, ale ja wcale nie chcę wracać do wagi z młodości. Nie zgłupłam ostatecznie i zdaję sobie sprawę, że 50 czy mniej kilo to było dobre, jak byłam młodą, smukłą i jędrną wiochną, a nie teraz, kiedy jestem po trzydziestce. U mnie idealna byłaby waga wg wskaźnika Broca - 53 kilo, ale tak naprawdę usatysfakcjonuje mnie zejście poniżej 55. Czy to będzie dwa kilo czy dwadzieścia deko - to już mnie nie obchodzi. Czyli do zrzucenia mam raptem trzy kilo. Zejdzie ciut więcej, to dobrze, a jak nie, to też dobrze. Pół kilo na miesiąc też mnie satysfakcjonuje po trzech kiepskich latach.

                                              Wbrew pozorom, te trzy kilo dla mnie to niemało, bo jak wspomniałam, przy mojej budowie każdy kilogram bardzo widać. No i widać go na twarzy. Po schudnięciu zdecydowanie zyskuję na urodzie. I tak się cieszę, że spadło co spadło, bo w widoczny sposób jestem smuklejsza, stracona dycha w pasie to dla mnie bardzo dużo. Nie marzę już o talii z dziewczęcych lat, kiedy miałam niecałe 60 cm. Albo inaczej, marzę, ale zdaję sobie sprawę, że to mało wykonalne, więc nie zawracam sobie głowy. 70 czy ciut więcej też będzie w porządku. Ciało się zmieniło i nie ma co szaleć.
                                              • madzioreck Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 19:06
                                                Ananke, to są świetne wieści :)
                                                Wolno czy nie - cóz, nie pali się, a dziewczyny mają rację - biust i skóra nie ucierpią :) A do tego się nie katujesz dietą, żarełko Ci najwyraźniej odpowiada - jest gitarowo :)
                                              • pierwszalitera Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 21:51
                                                ananke666 napisała:

                                                > Litera, ale ja wcale nie chcę wracać do wagi z młodości. Nie zgłupłam ostateczn
                                                > ie i zdaję sobie sprawę, że 50 czy mniej kilo to było dobre, jak byłam młodą, s
                                                > mukłą i jędrną wiochną, a nie teraz, kiedy jestem po trzydziestce. U mnie ideal
                                                > na byłaby waga wg wskaźnika Broca - 53 kilo, ale tak naprawdę usatysfakcjonuje
                                                > mnie zejście poniżej 55. Czy to będzie dwa kilo czy dwadzieścia deko - to już m
                                                > nie nie obchodzi.

                                                Nie będą się tobą wykłócać o liczby, ale za idealną wagę uważa się taką z BMI około 21. Przy wzroście 163 jest to w okolicach 56kg. Ponadto organizm z wiekiem podnosi poziom tkanki tłuszcowej, skoro jesteś po 30-stce możesz nawet z BMI 22-23 uważać się za idealną. Przy wadze 53kg miałabyś BMI poniżej 20. Dla nastolatki bez zarzutu. Moim skromnym zdaniem wyznaczasz sobie więc zbyt ambitne cele. Życzę ci z całego serca byś doszła do wymarzonej wagi, ale znam też relia odchudzania i wiem, że wymarzona waga nie zawsze daje się długo utrzymać. I nie piszę tego, by zniechęcić cię od diety, w końcu jestem jej promotorką, tylko ten wątek czytają też jeszcze inne osoby, z faktyczną nadwagą i mogą poczuć się one trochę pokręcone w tym, co uważa się tu za normalną wagą, a co za nadwagę. Ja sama mam BMI w okolicach 22 i jeżeli planuję zrzucić do lata 2-3 kg, to nazywam to kosmetycznym polepszeniem, które byłoby mile widziane, ale z punktu widzenia zdrowej wagi jest zupełnie niepotrzebne. Uważam, że takie rzeczy trzeba jasno nazywać, bo promowanie zbyt szczupłych ideałów nie jest niczym zdrowym, ani dla ciała, ani dla psychiki. Skoro jednak jesz do syta, znaczy nie za mało i nadal chudniesz, znaczy ubywa ci tylko tkanki tłuszczowej, to znaczy, że organizm reguluje to sam i wszystko jest w porządku.
                                                • ananke666 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 15.02.11, 22:54
                                                  > Nie będą się tobą wykłócać o liczby, ale za idealną wagę uważa się taką z BMI
                                                  > około 21.
                                                  Kalkulator twierdzi, że równe 21 miałabym przy wadze 55,8. To jest 1 kg więcej, niż chcę mieć, bo jak napisałam poprzednio, chcę tylko zejść poniżej 55 kg, nawet, jeśli to będzie dwadzieścia deko. Czyli to nie szaleństwo, ten jeden kilogram. Zostało mi tyle, co i Tobie - "kosmetyczne polepszenie".

                                                  Wiesz, ja podchodzę dość realistycznie do swojej wagi. Raz, że zdaję sobie sprawę, że wagi z młodych lat już raczej nie będę miała. Ba, nie chcę nawet. Wskazanie Broca podałam jako przykład tylko i zaznaczając, że do niego nie dążę. Dwa, że nigdy z wyjątkiem okresu tuż po ciąży nie miałam nadwagi, nie mówiąc już o otyłości, więc na to też trzeba brać poprawkę. Inaczej walczy o linię osoba otyła, która w dodatku nie jest zupełnie zdrowa, a inaczej ta, która ma do zrzucenia tylko kilka kilo. Ja miałam osiem. Trzy, to już kwestia trudniejsza do opisania - musiałabyś mnie pewnie zobaczyć, żeby uwierzyć, że przy tej wadze nie będę za szczupła, raczej w normie, a już na pewno nie chuda. Sama wiesz jak bywa, waga rzeczywista niekoniecznie przekłada się na wygląd. U mnie akurat te 55 to będzie akurat.

                                                  Jem do syta, choć nie do wypęku (no dobra, jak teściowa przywiezie pierogi, to się zdarza...). Musiałam przewrócić do góry nogami wyobrażenia na temat odchudzania - jedz małe porcje, jedz warzywka/owocki, jedz 5-6 posiłków, jedz 1200 kcal, wyrzuć wszystkie tłuszcze i słodycze itd..., a przypuszczam, że te idiotyczne zalecenia zafundowały mi huśtawkę wagową... i jak dotąd z zasad żywienia jestem zadowolona. Nie są strasznie skomplikowane, nie wymagają nie wiadomo jakich wyrzeczeń - pewne oczywiście tak, ale bez katastrofy, nie wymagają przyzwyczajenia się do uczucia głodu, dają się stosować długo. Z Dukanem dałam sobie spokój dość szybko i dlatego, że był a) restrykcyjny, b) kosztowny. Pape, przynajmniej w tych ogólnych zarysach da się jak dotąd stosować nie jak dietę, tylko jak długofalowy sposób odżywiania. I mieści się w nim zarówno jajecznica z samych jajek jak drożdżówka oraz obiad ze smażoną wątróbką z cebulą.

                                                  Jak się organizm zbiesi i nie zechce, to też się nie pochlastam. Ale mam nadzieję, że zechce. Na razie chce, mimo, że na zagadnienie aktywności fizycznej lepiej spuścić zasłonę zawstydzonego milczenia.

                                                  Co będzie, zobaczymy.
                                                • slotna Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 20.02.11, 14:29
                                                  Wydaje mi sie, ze Ananke musi byc po prostu bardzo leciutka i drobniutka. Ja mam tyle samo wzrostu i waga 62 kg jest dla mnie waga szczupla, znaczy wygladam przy niej zupelnie zgrabnie - jesli ona ma wtedy 90 cm w pasie, to jej BMI jest ewidentnie przeklamane przez lekka budowe ciala. U mnie jest odwrotnie, wszyscy sie zawsze dziwili, ze taka ciezka jestem ;)
                                                  • pierwszalitera Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 20.02.11, 15:47
                                                    slotna napisała:

                                                    - jesli ona ma wtedy 90 cm w pasie, to jej BMI jest
                                                    > ewidentnie przeklamane przez lekka budowe ciala.

                                                    I ma pewnie skłonność do otyłości brzusznej. Znaczy brzuszek i pewnie większy biust, przy słabo wyksztalconej masie mięśniowej i drobnych rączkach oraz nóżkach. Wtedy wyregulowanie insuliny jest priorytetem, bo problem nie jest tylko kosmetycznej natury i nie dotyczy tylko ogólnej ilości kg na ciele.
                                                  • slotna Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 20.02.11, 23:52
                                                    > I ma pewnie skłonność do otyłości brzusznej. Znaczy brzuszek i pewnie większy b
                                                    > iust, przy słabo wyksztalconej masie mięśniowej i drobnych rączkach oraz nóżkac
                                                    > h. Wtedy wyregulowanie insuliny jest priorytetem, bo problem nie jest tylko kos
                                                    > metycznej natury i nie dotyczy tylko ogólnej ilości kg na ciele.

                                                    No wiec moze miec ten problem z brzuchem nawet przy wyjatkowo niskim BMI.
                          • johana75 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 17:57
                            Zajrzę to twojego wątku. Cierpliwości mam jeszcze sporo ponieważ nie mam nic co mogłoby ten sposób odżywiania zastąpić, a tyć już nie chce :(


                            > Przy większej ilości kg do zrzucenia ubytki powinny być znaczniejsze.
                            Ja mam własnie więcej do zrzucenia, i mam nadzieje i wierze ze schudnę, kupiłam piłkę do ćwiczeń i po 20 minut dziennie będe ćwiczyć.
                            Mnie objadanie się wieczorem nie dotyczy, nigdy nie miałam z tym problemu :)

                            > Teraz od miesiąca jest na diecie wysokobiałkowej, ale je co 2,5-3 godziny, i je
                            > st mu łatwiej (tak twierdzi) znosić reżim. Ja tylko nie wierzę, że gdy zacznie
                            > jeść makaron i inne węgle na obiad, to znowu nie będzie jo-jo.
                            Własnie ja tez tak myślę :)

                            > Pape ma tę przewagę, że daje się stosować jako niereżimowy sposób odżywiania si
                            > ę, od drobnego odstępstwa (czasami zjem węgle na kolację albo ciasto między pos
                            > iłkami) też jakoś natychmiast nie tyję. Na takim typowym białkowym jedzeniu jak
                            > mój mąż teraz, ze śladową ilością chleba, słodyczy, owoców (!!) nie dałabym ra
                            > dy.
                            Ja trzymam dietę pomiędzy posiłkami, nie jest to problem. O jedzeniu pomiędzy nimi (a jadłam często jakiś owoc , lub jogurt ) dosłownie zapomniałam. Najgorzej jest z kawą , pije jej mniej. Na śniadanie dodaje mleko sojowe do musli i kawy lub trochę smietanki.
                            Owoc do tego i jest ok.
                            Obiady jem teraz ciągle mieszane (nie próbowałam jak do tej pory obiadów węglowych)
                            może wypróbuje i zobaczę co sie dzieje.

                            Mam nadzije ze po 3 lub 4 tyg. cos się ruszy i na wadze, ja czuje sie jednak mniej ociężała i to juz coś. Dzisiaj wytrzymałam 7 godz. pomiędzy śniadaniem i obiadem, ale miałam wilczy głód jak wróciłam ze sesji ;P
                            • johana75 Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 19:28
                              Czy mogę pić wodę lub herbatę czarną z cytryną pomiędzy posiłkami?

                              Czy z cytryny to juz za duzo węgli? Lub jesli nie cytryna to może kwasek cytrynowy?
                              • pierwszalitera Re: 2 tydzień diety , a ja nic nie schudłam. 30.01.11, 23:58
                                johana75 napisała:

                                > Czy mogę pić wodę lub herbatę czarną z cytryną pomiędzy posiłkami?

                                Jeżeli wypijesz coś z cytryną raz, to się wiele nie stanie, stałe popijanie wody z sokiem cytrynowym to impulsy insulinowe, sok z cytryny zawiera cukier. Ale te takie sztuczne cytrynki, w Niemczech w plastykowych buteleczkach w kształcie cytryny, są ok, bo to w sumie rozpuszczony kwasek.
                                • johana75 :) 31.01.11, 11:18
                                  Dziękuje:)
                                  To między posiłkami napoje z odrobiną kwasku *nie zawsze, a do śniadania i mieszanego obiadu mogę cytrynkę (z cukrem nie pijam).
                                  Muszę napisać że dzisiaj po raz pierwszy widzę trochę mniej na wadze :) Tzn. spadła poniżej najniższego poziomu od rozpoczęcia diety...to już trochę motywuje :)
                                  Tym bardziej że jem obiady mieszane, a myślałam ze lepiej bedzie dla mnie białkowe... SUPER!!! Bo wolę mieszane !
                                  • marciasek O właśnie, herbata z cytryną 31.01.11, 12:38
                                    Przeczytałam gdzieś ostatnio, że herbata z cytryną jest niezdrowa, bo w herbacie siedzi glin, normalnie w postaci dla nas nieprzyswajalnej, a po dodaniu soku cytrynowego powstaje doskonale przyswajalny cytrynian glinu i dlatego lepiej herbaty z cytryną unikać. Prawda to, czy nie?
    • edhelwen a ta dieta? o co w niej chodzi? 30.01.11, 21:26
      www.buecher.de/shop/abnehmen/die-hormonformel/pape-detlef-quadbeck-beate-cavelius-anna/products_products/detail/prod_id/26373375/lfa/related-5/
      • pierwszalitera Re: a ta dieta? o co w niej chodzi? 30.01.11, 23:54
        edhelwen napisała:

        >
        rel="nofollow">www.buecher.de/shop/abnehmen/die-hormonformel/pape-detlef-quadbeck-beate-cavelius-anna/products_products/detail/prod_id/26373375/lfa/related-5/

        To nie dieta, tylko książka mojego szefa poświęcona pracy hormonów u kobiety. Głównie chodzi o regulację działania insuliny w zależności od fazy życiowej i interakcję z hormonami płciowymi, znaczy estrogenem, progesteronem i testosteronem. To takie uzupełnienie tematu.
        • edhelwen Re: a ta dieta? o co w niej chodzi? 31.01.11, 12:09
          a ok, myślałam że to dieta dla kobiet oparta na jakiś założeniach związanych z hormonami ;) (w zasadzie to trochę o to chodzi?)
      • johana75 3 tygodnie diety- waga stoi. 02.02.11, 12:12
        Czy mam jeść obiady białkowe czy jeszcze dać czas tej diecie?

        Pierwsza litero czy to jest jeszcze norma? Co mam robić...pomocy :P
        • pierwszalitera Re: 3 tygodnie diety- waga stoi. 02.02.11, 12:29
          johana75 napisała:

          > Pierwsza litero czy to jest jeszcze norma? Co mam robić...pomocy :P

          Prześlij mi na priwa przykładowy jadłospis z kilku dni. Napisz jak przyrządzasz te rzeczy, w jakich ilościach itp. Podaj mi też swoją wagę aktualną, maksymalną i minimalną, wzrost i napisz kilka słów o wagowo-dietowej historii.
          • johana75 Re: 3 tygodnie diety- waga stoi. 02.02.11, 13:30
            Dziekuje :)
            napisze napewno, jak bede miała trochę czasu bo to dość obszernie będzie ;)
            pozdrawiam :)
            • johana75 Re: 3 tygodnie diety- waga stoi. 04.02.11, 18:13
              Od wczoraj jem białkowe obiady, przychodzi mi to z trudem do tego stopnia że jedzenie staje mi w gardle (kolacja). Po prostu 2 posiłki białkowe są dla mnie straszne :(
              kręci mi sie lekko w głowie i jest mi zimno...
              Chce wytrzymać tydzień, aby zobaczyć czy waga coś drgnie, jeśli nie to przejdę chyba na czysto węglowodanowe....
              • pierwszalitera Re: 3 tygodnie diety- waga stoi. 04.02.11, 19:55
                johana75 napisała:

                > Od wczoraj jem białkowe obiady, przychodzi mi to z trudem do tego stopnia że je
                > dzenie staje mi w gardle (kolacja). Po prostu 2 posiłki białkowe są dla mnie st
                > raszne :(
                > kręci mi sie lekko w głowie i jest mi zimno...

                To znaczy, że jesz za mało. To typowy objaw szybkiego spadku poziomu cukru. Po części wina też nadwyżki insuliny. Jeżeli po kilka dniach się nie poprawi, to przejdź lepiej na węglowodanowy obiad. Nie miałam czasu jeszcze odpowiedzieć na twojego maila, ale nie zapomniałam...
                • johana75 Re: 3 tygodnie diety- waga stoi. 09.02.11, 08:24
                  Tydzień białkowej diety za mną, wczoraj się warzyłam to miałam 900g mniej i juz sie cieszyłam a dzisiaj waga pokazuje nadal znana mi wage :(
                  Nie wiem co zrobić czy jeśc białakowe obiady jeszcze tydzień , czy przejść na czysto weglowodanowe...u mnie nic nie działa...ech
                  • johana75 Re: 4 tygodnie diety- waga stoi. 09.02.11, 09:55
                    ps. przypomniałam sobie że wczoraj warzyłam się po toalecie a dzisiaj przed...ale dużo to raczej nie zmienia.
                    • grecz Re: 4 tygodnie diety- waga stoi. 15.02.11, 22:32
                      owszem, zmienia....
    • black_halo Sonnenblumen brot - niemiecki 14.02.11, 13:11
      Jest on u mnie czasem dostepny, zawiera sporo sploneczka, jest jeszcze schwarzkornbrot - i tak sie zastanawiam czy nadaje sie na sniadania w tej diecie?
      • kizombalover Re: Sonnenblumen brot - niemiecki 14.02.11, 18:01
        Każdy chleb się nadaje na śniadanie ( i obiad), bo to węglowodany.
      • johana75 Re: Sonnenblumen brot - niemiecki 15.02.11, 22:54
        Sprawdź skład jeśli nie ma białek zwierzęcych to się nadaje. problemy moga byc z bułkami, bo w nich czasami sa jaja.

        ja własnie zostawiłam sobie naleśniki na sniadanie. Miałam na nie taką ochotę, ale przypomniało mi się że niestety mają białko z jaj...i klops. chyba wypróbuje jakieś bez białek ;P
        • kizombalover Re: Sonnenblumen brot - niemiecki 16.02.11, 15:19
          Jaja w bułkach??
          Chciałabym to zobaczyć :)). Jeśli już to jakiś proszek, który z jajami ma niewiele wspólnego.
          Chłop pracował kiedyś w piekarni.
          Dlatego teraz sama piekę chleb :D
          • johana75 Re: Sonnenblumen brot - niemiecki 16.02.11, 17:37
            No wasnie ja tez sama pieke chleb i bulki, a wlasnie mam przepis na bulki z jajkami i mlekiem, a jak w piekarni pieka to nie wiem, bo juz od dawna nie kupuje ;)
    • heliamphora Pierwszalitero - ja chyba coś źle robię 20.02.11, 08:22
      Jestem sobie na tej diecie już ze 2 miesiące, po początkowej utracie 2 kg nie schudłam więcej, obwodowo też stanęłam w miejscu. Zaostrzyła mi się za to nagła i gigantyczna senność po węglowodanowym śniadaniu, i to taka, że nieraz nie mogę pracować.
      Zastanawiam się, czy nie spróbować białkowego śniadania, mieszanego obiadu i białkowej kolacji, ale jakoś boję się mieszanych posiłków (teraz stosuję białkowe obiady).
      Nie umiem też ocenić, czy nie jem za dużo. Ludzie wokół jakoś jedzą mniej, ale 1. zazwyczaj są chudsi, więc może mniej potrzebują?, 2. może to oni jedzą za mało?, 3. może mi się tylko tak wydaje?
      Wyślę Ci jadłospis i szczegóły wagowo-dietetyczne na maila, ok?
      • pierwszalitera Re: Pierwszalitero - ja chyba coś źle robię 20.02.11, 12:13
        heliamphora napisała:

        Ludzie wokół jakoś jedzą mniej, ale
        > 1. zazwyczaj są chudsi, więc może mniej potrzebują?, 2. może to oni jedzą za ma
        > ło?, 3. może mi się tylko tak wydaje?
        > Wyślę Ci jadłospis i szczegóły wagowo-dietetyczne na maila, ok?

        Ludzie nie jedzą mniej, tylko jedzą inaczej. Ale napisz na maila.
        • heliamphora Pierwszalitero 25.02.11, 18:10
          Napisałam, dostałaś maila?
          • pierwszalitera Re: Pierwszalitero 25.02.11, 19:06
            Lepiej późno, niż wcale. ;-) Właśnie odpisałam. :-)
    • ma.ya Znów tyję, mimo diety 03.04.11, 15:56
      Witajcie, ja od października "papuję", schudłam 5 kg, ale od miesiąca znów tyję (już 3 kg na plusie).

      Od początku na śniadanie jem owsiankę z ziarnami/owocami (na wodzie), muesli z mlekiem sojowym albo kanapki z dżemem/miodem/nutellą. Obady tez głównie węglowodanowe (kasze, makarony, ryż + mięso, ryby, warzywa albo zupy). Kolacja: jajka, sery, ryby, odstępstwo zdarza mi sie kilka razy w miesiącu jako parówki, jogurt naturalny lub twaróg. Ilości węgli/białka staram się przestrzegać - raczej zjem więcej niż za mało.
      Nie zmieniałam niczego w diecie ostatnio, a zaczęłam tyć. Dlaczego? Do tego mam coraz częściej wzdęcia, głównie po obiedzie. I jestem też głodna coraz szybciej (próbowałam zwiększyć porcję węglowodanów, ale głodnieję jeszcze szybciej).

      Poradźcie, proszę.
      • pierwszalitera Re: Znów tyję, mimo diety 03.04.11, 16:44
        A ile ważysz i ile masz wzrostu?
        Mniej się ruszasz? Najprostszą przyczyną wzdęć jest bowiem siedzący tryb życia. Przy okazji zmniejsza się zapotrzebowanie kaloryczne.
        Masz jakiś wyjątkowy stres? Mało sypiasz? Hormony stresu (głównie kortyzol) powodują tycie.
        Poczucie głodu świadczy, że z jakiegoś powodu insulina poszła w górę. Możesz spróbować białkowych dni od czasu do czasu i zwiększyć ruch (sport zmniejsza zapotrzebowanie komórek na insulinę).
        Sprawdź też, czy nie zwiększyłaś podświadomnie ilość smacznych kalorii (na przykład więcej tłustego sera itp.). Często tak jest, jak zaczynamy chudnąć, to wydaje nam się, że trzymanie się pewnych rozsądnych zasad kalorycznych nie jest już wymagane.
        • ma.ya Re: Znów tyję, mimo diety 04.04.11, 08:45
          Dzięki, Pierwszalitero. Spróbuję białkowo i policzę kalorie (chociaż nie zmieniłam raczej specjalnie ich ilości).

          176/79kg (strarowałam z 81, spadło do 76, teraz rosnie). Wczesniej, przed ciążą (czyli 4 lata temu) ważyłam 72.
          Ruszam się tyle samo (codziennie spacer z dzieckiem i psem, raz w tygodniu ćwiczę jogę albo pilates + zimą narty, teraz rower). Śpię raczej sporo, stres też w miarę na jednym poziomie.
    • wodadobra Re: Dieta dr Pape - 2 03.04.11, 18:08
      A ja mam pytanie jakie jest rozsądne tempo chudnięcia na tej diecie. I rozumiem, że w miarę chudnięcia należy ilości jedzenia zmniejszać zgodnie z zalecanymi dla danej wagi. Czy możliwe jest zatem gubienie kg bez specjalnego przeliczania - tj. czy intuicyjnie można jeść tyle ile organizm się domaga i będzie git? W ten sposób udało mi się w ciągu 3miesięcy zgubić 5 kg (91 ->86) i myślę, że to dobry wynik. Przy czym jestem wysportowana i przynajmniej 3 razy w tygodniu ćwiczę intensywnie. Ale to się nie zmienia od kilku lat, więc to z pewnością zasługa zmiany sposobu żywienia. Ale czy kryzysy jakieś występują same z siebie? Bo np. organizm się przyzwyczaił? Dużo wątpliwości, ale brak mi doświadczenia w zrzucaniu sadełka.
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 2 03.04.11, 18:58
        wodadobra napisała:

        I rozumiem
        > , że w miarę chudnięcia należy ilości jedzenia zmniejszać zgodnie z zalecanymi
        > dla danej wagi.

        Nie. Bo energii dostarczasz mięśniom, a nie tkance tłuszczowej, którą tracisz (w idealnych warunkach tylko tłuszcz). Osoby z nadwagą gdzieś w okolicach BMI 25-30 nie mają zwykle więcej masy mięśniowej od osób w przedziale 20- 25. Różnią się tylko poziomem tłuszczu. Kobiety potrzebują zwykle gdzieś pomiędzy 75-100gr węglowodanów. Dopiero wyższa waga (powyżej BMI 30) powoduje często zwiększenie masy mięśniowej (ale nie u każdego) i wtedy trzeba jeść trochę więcej.

        > A ja mam pytanie jakie jest rozsądne tempo chudnięcia na tej diecie.

        Na to pytanie nie ma odpowiedzi, bo każdy organizm jest indywidualny. Ważne jest, by nie tracić masy mięśniowej przy chudnięciu, więc analiza masy ciała od czasu do czasu jest pomocna, by sprawdzić, czy jesteśmy na dobrej drodze. Strata rezerw tłuszczu nie jest w biologicznym programie człowieka, więc organizm będzie się bronił. Bardzo rzadko traci się więc wagę regularnie i gładko. Zwykle ma się lepsze i gorsze fazy.
    • madzioreck Zamykam wątek powoli :) 03.04.11, 19:10
      Przekroczył chwilę temu 500 postów, więc czas na odcinek 3 :)
      Wszelkie nowe sprawy i pytania umieszczajmy już tam :)
      Czyli tu: tiny.pl/hd4hr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka