Dodaj do ulubionych

uwag troche o poszanowaniu czlowieka...

13.08.09, 21:08
... ubiegajacego sie o amerykanska wize...

wielki post przeokropnie, ale moje rozzalenie jest nie mniejsze...

potrzebuje wize do usa na konferencje naukowa (szef mnie wysyla).
zaczelam dzis zalatwiac i juz jestem wsciekla i czuje sie totalnie upokorzona :(

najpierw trzeba uzyskac date "audiencji" w amerynanskim konsulacie w berlinie.
zeby to zrobic, mozna albo uzyc formularza on-line (na dzien dobry oplata 10
euro!), albo zadzwonic - za 2 euro za minute!

ja dzwonilam.

zanim pani mnie dopuscila do glosu, musialam podac dane paszportowe, telefon
oraz adres e-mailowy... bez tego nie ma rozmowy! zostala mi zalozona kartoteka...

dostalam termin... na 8 rano! NIE MOGE dostac pozniejszej godziny, "mila" pani
mi powiedziala. z hamburga do berlina na 8 nie dojade bezpiecznie
(najwczesniej w berlinie moge byc o 7:46, jesli sie spoznie do konsulatu na
spotkanie, to nie zostane wpuszczona!), a zadnych nocnych pociagow nie ma, bo
za blisko... czyli musze sie gdzies tam przespac - cudnie...

zanim dostapie audiencji, musze zaplacic 100 euro - za ROZMOWE z amerykanskim
urzednikiem, nie za wize! oszywiscie oplate musze uiscic wczesniej, gdyby cos
mi wypadlo (choroba chocby), to oplata przepada, ubiegajac sie o kolejny
termin - znow musze uiscic oplate...

trzeba rowniez przed audiencja wypelnic kilka formularzy...
pytaja w nich, miedzy innymi, czy sie jest prostytutka lub alfonsem,
narkomanem, terrorysta. czy sie bralo udzial w nazistowskich morderstwach oraz
czy sie bylo sprawca lub swiadkiem genocydu...

czy sie kiedykolwiek mialo grozna chorobe zakazna lub czy sie jest
uposledzonym fizycznie lub/i psychicznie...

mezczyzni dodatkowo musza wymienic WSZYSTKIE wizyty zagraniczne w ciagu
ostatnich lat, z rokiem wizyty!

dodatkowo musisz przekonywujaco wykazac urzednikowi, ze cie stac na wizyte w
usa...

no a sama audiencja...
nie mozesz WEJSC do budynku ambasady z zadnym urzadzeniem elektronicznym
(laptop, komorka), z zegarkiem, z kluczami, z pieniedzmi!!! mozna miec malutka
torebke, ale najlepiej WYLACZNIE dokumenty, ktorych potrzebujesz, w cienkiej
papierowej kopercie! hahaha!!!

oczywiscie konsulat NIE MA zadnych szafek, zeby to przechowac dla czlowieka,
zwyczajnie konfiskuja wszelkie niezgodne z ich przepisami rzeczy... albo cie
wywalaja, jak nie maja humoru na konfiskowanie...
radza zostawic je w samochodzie lub z przyjaciolmi za zewnatrz...

gdy zapytalam, co ma zrobic samotna osoba, ktora przyjechala pociagiem, pani
mi odpowiedziala, ze jej to NIE OBCHODZI, bo to ja sie ubiegam o wize do
raju... cholera, gdyby mi nie zalezalo na tej konferencji, to bym juz rzucila
sluchawka wtedy...
a tak pewnie mam juz wielka kreche w kartotece i napis "uwaga! awanturnica!"...

pomijam w ogole fakt, ze zanik z kimkolwiek porozmawiam, zdejma mi odciski
palcow...
i ze stawienie sie o 8 nie gwarantuje przyjecia o 8, bo termin jest dla DUZEJ
grupy ludzi, hehe... a co, niech czekaja, tlocza sie na korytarzach, wylacznie
z papierami, bo nic wniesc nie wolno...

czy ja jestem przewrazliwiona, czy ci amerykanie traktuja wszystkich
ubiegajacych sie o wize jak smieci???

w dodatku zostala mi udzielona bardzo niepelna informacja! pani stwierdzila,
ze wszytskie dokumenty, ktore beda mi potrzebne, sa wymienione w mailu, ktory
dostalam i ona nic wiecej mi nie powie (nawet za 2 euro za minute...). a wiem
od kolegow, ktorzy na podobne konferencje zalatwiali sobie wizy tak, jak ja,
ze nie ma tam wymienionych co najmniej 4 (sic!) dokumentow, ktore sa niezbedne
do dostania tej cholernej wizy na tydzien!!! wiem, bo ludzie je dosylali i
mieli duze przestoje i klopoty z dostaniem wizy (bo czemu niby nie mieli tych
dokumetow gotowych od razu??? no czemu???)

ech, zezlilam sie strasznie...
juz mi sie odechcialo jechac na ta konferencje :(
ale ona jest duza i wazna, bede miala referat... jest tez PRZED terminem
mojego ubiegania sie o cud-prace, o ktorej pisalam, wiec bedzie dobrze
wygladac w cv...
Obserwuj wątek
    • kura17 poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 21:13
      ... wazne tylko w amerykanskim raju ;)

      a my, dzikusy, na drzewa, a jak chcemy do cywilizacji, to musimy sie
      podporzadkowac...
      • joankb Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 21:26
        To NIE JEST pocieszające, ale w Berlinie, jako zatrudniona w RFN, masz
        przynajmniej widoczne szanse tę wizę dostać.
        W Krakowie jest równie ciekawie, za to wizy się przeważnie nie dostaje.
        Konferencja czy szkolenie to nie jest argument - jak z Polski to na pewno do
        nielegalnego zmywania garów.
        Już starań nie powtórzę - USA przeżyje bez mojej wizyty, ja tym bardziej.
        • kura17 Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 21:32
          Joankb, ja akurat w krakowie dostalam wize turystyczna do usa na 10 lat po... 5
          minutach rozmowy z jakas pania w okienku...

          owszem, zdobycie terminu bylo bezsensownie bezsensowne, ale reszte wspominam
          duzo lepiej, niz tutaj...

          niestety, ta wiza moja sie konczy w tym miesiacu, a konferencja jest w przyszlym...

          wlasnie takie podejscie "ze na pewno do zmywania garow" uwlacza ludziom najbardziej

          i widze wsrod swoich kolego w pracy wyrazne ochlodzenie uczuc, gdy w gre wchodzi
          wyjaz na konferencje do usa... ludzie nie jezdza przez takie wlasnie traktowanie
          coraz czesciej...
          ... myslicie, ze to im da cos do myslenia? bo zakladam, ze zjawisko dosc
          powszechne, skoro znam i ja i maz po kilka osob, ktore z konferencji w usa
          zwyczajnie zrezygnowaly...
          • joankb Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 21:46
            A ja nie dostałam. Na szkolenie dla partnerów ameryckiej firmy, organizowane dla
            "nowych europejczyków".
            Z 20 osób z Polski nie dostało 8 - w końcu szkolenie było w Pradze :)).
            Śmieszne ludki.
            • kura17 Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 21:56
              czy ja wiem, czy smieszne?

              ja bardzo bym chciala nie poblazac takim sytuacjom...
            • kura17 Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 22:10

              > Z 20 osób z Polski nie dostało 8 - w końcu szkolenie było w Pradze

              i to jest wlasnie to, o czym pisalam w ktoryms poscie. ludzie przestana jezdzic
              na konferencje do usa, przestana organizowac tam szkolenia, i-te-pe, i-te-de...
              i-te-pe...
              • joankb Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 13.08.09, 22:21
                Optymistka...
                Na razie chyba nie, w wielu branżach. W mojej akurat ostatnimi laty bardziej
                innowacyjne okazały się firmy europejskie i Amerykę mamy z głowy.
                Ale w kilku innych - Europa odstaje wyraźnie.
                • kura17 Re: poprawnosc polityczna, prawa czlowieka... 14.08.09, 09:44
                  wiesz co, "u nas" (fizyka) coraz mniej ludzi chce jezdzic na konferencje do
                  stanow. rowniez tych bezwizowych - bo i tutaj sa jaja i klopoty. i widac trend,
                  zeby tam NIE organizowac tych konferencji...

                  ziarnko do ziarnka... ;)
    • turzyca no odkrylas Ameryke... w konserwach... ;) 13.08.09, 21:26
      Oczywiscie, ze dostanie amerykanskiej wizy jest straszne, koszmarne, pobieraja
      Ci odciski palcow, a na granicy zadaja jeszcze podchwytliwe pytania. I jesli Cie
      to pocieszy to ogolnie w Niemczech i tak jest lepiej niz w Polsce, bo do celow
      turystycznych wize dostajesz z automatu, a w Polsce nawet na glupi urlop musisz
      odwalic te cala szopke. I bedac w Polsce musisz jeszcze udowodnic swoje
      przywiazanie do kraju - a zdarza sie, ze posiadanie domu i prowadzenie wlasnej,
      dobrze prosperujacej firmy nie jest uznawane za gwarancje...
      Swoja droga dlatego moi niemieccy znajomi mimo ze wyjezdzaja w celach zawodowych
      jada na wizie turystycznej, nie trzeba sie tluc do ambasady...


      Nie wiem, jak jest w Niemczech, ale w Warszawie kolejka stoi na sloncu - oplaca
      sie papierowy wachlarz, ktory sie potem w razie czego wywala.
      Sprawdz te zasady jeszcze raz na stronie internetowej, moze pani sie cos pomerdalo?

      PS Kiedys to bylo 100 dolarow, ciekawe czemu zmienili na 100 euro. ;)
      • kura17 Re: no odkrylas Ameryke... w konserwach... ;) 13.08.09, 21:38
        az sprawdzilam - 99.56 euro - jakis przelicznik z dolarow ;)

        ja, jako obywatel polski, nie moge wyjechac bez wizy :(

        niestety, zasady dostalam w mailu wlasnie... na pismie, znaczy sie...
        moze cos sie zmienilo po 11.09? a moze dla ludzi z hamburga sa specjalne
        warunki?... w koncu my znani terrorysci jestesmy...

        wiem, jak jest na granicy, robia jeszcze skan oka... bylam w usa z 4 czy 5 razy,
        mialam wize turystyczna na 10 lat, ktora sie konczy... w tym miesiacu...:( a
        konferencja w przyszlym, heh...

        i szczerze mowiac staranie sie o wize w polsce wspominam duzo lepiej, niz tutaj.
        owszem, ludzie w kolejce straszyli mnie strasznie, ale wize na 10 lat dostalam w
        zasadzie od reki, po 5-10 minutach rozmowy z "paniekna z okienka"...

        ja wiem, ze to nicodkrywczego, ale naprawde trudno mi zrozumiec, co im daje
        traktowanie ludzi jak smieci?...
        • turzyca Re: no odkrylas Ameryke... w konserwach... ;) 13.08.09, 23:24
          Jak mialas juz 10-letnia wize to powinno Ci byc latwiej. Szczegolnie ze juz pare
          razy bylas i niejako udowodnilas, ze nie jestes zainteresowana zostaniem.

          Ja tam tez bylam po 11.09, wize dostalam od reki, zdaje sie, ze pani po pierwsze
          odetchnela z ulga, ze mowimy z siostra po angielsku i nie musi sie meczyc po
          polsku, po drugie bylo widac, ze jakos sie strasznie nie spinamy - na ktoryms
          etapie bylysmy wzywane przez pana z ochrony, bo nie zauwazylysmy, ze juz mozemy
          wejsc. Zagadalysmy sie... :D Fakt ze dostalysmy z siostra wizy tylko roczne, ale
          jak na studentki to i tak niezle. Co do srodkow bezpieczenstwa - nie bylo tak
          przesadzone, mialam przy sobie na pewno nie tylko komorke, ale nawet ladowarke
          do niej. Ale w samych Stanach bylo dokladnie tak jak opisujesz, ulubiony
          scyzoryczek o 3 cm ostrzu chowalysmy pod lisciem w parku, bo oczywiscie zadnej
          przechowalni. A potem ogladalysmy z zainteresowaniem ludzi ze szklanymi
          butelkami i parasolami z dluuugimi szpicami.

          PS Mogliby zrobic konsulat w Hamburgu, tez by mi sie ten pomysl podobal. ;)
          • kura17 Re: no odkrylas Ameryke... w konserwach... ;) 14.08.09, 09:43
            turzyca napisała:

            > Jak mialas juz 10-letnia wize to powinno Ci byc latwiej.
            > Szczegolnie ze juz pare razy bylas i niejako udowodnilas, ze nie
            > jestes zainteresowana zostaniem.

            ja nie mam stracha, ze wizy nie dostane.
            no bez jaj, chce na tydzien pojechac...

            ale mam wielki zal, ze jestem (ja oraz inni w mojej sytuacji) traktowana jak smiec.
            nie ma specjalnych wstepnych procedur dla ludzi, ktorzy wize juz mieli, traktuja
            jak gowniarzy wszystkicj, ktorzy maja czelnosc ubiefac sie o audiencje i
            przepustke do raju...


            > PS Mogliby zrobic konsulat w Hamburgu, tez by mi sie ten pomysl
            > podobal. ;)

            w hamburgu JEST konsulat.
            ale przeciez wydawanie wiz to taaaaaaaaaaaaaaaaaki problem, ze mozna to robic
            tylko w berlinie i frankfurcie, inne miasta z konsulatami (ok pieciu, wydaje mi
            sie) nie zasluguja...
    • skrzydlasta Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 22:04
      Nigdy nie starałam się o wizę do usa i szczerze mówiąc zatkało mnie jak to
      przeczytałam... Teraz przynajmniej wiem, że w przyszłości starać się też nie będę.
    • zania_uk Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 22:25
      wspolczuje ci bardzo... nawet juz nie chodzi o te pieniadze, tylko o to uzeranie
      sie z nimi, i nerwy.

      I mam wielka nadzieje ze ja nie bede miala takich problemow jak bede sie starac
      o wize do USA (jeszcze nie w nablizszej przyszlosci, ale w ciagu nablizszych
      dwoch lat na pewno), tez na konferencje... A nadzieje zywie dlatego ze bede to
      robic w UK (ale musze oczywiscie udowodnic swoj zwiazek z tym krajem, czego
      nie-obywatelom UK nie polecaja, ale moj zwiazek z PL jest marny - od kilku lat
      tam nie mieszkam!), i ze kiedys juz wize dostalam, wiec pewnie beda miec w systemie.

      Powodzenia z wiza! I na konferencji! (mam nadzieje ze chociaz jedziesz w jakies
      fajne miejsce!)
      • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 09:52
        Zania :) ja nie mialam jeszcze zadnych problemow - nikt nie wie, kto ja jestem,
        tak traktuja KAZDEGO, kto potrzebuje audiencje w konsulacie...

        ja tez wize amerykanska juz mialam, turystyczna, na 10 lat - konczy mi sie w
        sierpniu, a wyjezdzam we wrzesniu, cholera... i nie mialam problemow z jej
        dostaniem, dostane (tak sadze) i teraz. tylko to bydlece traktowanie, ech...

        a jade w SWIETNE miejsce - nowy meksyk, albuquerque :D bylismy juz tam z mezem 2
        razy na wakacjach, pustynie, kaniony, ruiny indian anazasi, pueblo... no miodzio
        :) pieknie i egzotycznie, jak dla mnie, choc dla niekltorych to tylko piach i
        kupy kamieni ;)
        chce pojechac 2 dni wczesniej, zeby miec te 2 dni na pojezdzenie po okolicy, juz
        sie ciesze! uwielbiam amerykanskie wschodnie-poludnie, zawsze chetnie tam wroce :)
        • zania_uk Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 10:59
          No to mam nadzieje ze pojdzie gladko. To tez sie zdarza.

          Ja jak dostawalam tamta wize, to mialam wszystkie dokumenty zalatwione, i samo stawienie sie po wize bylo taka jakby formalnoscia, i nie pamietam zeby bylo jakies bardzo zle traktowanie... Poza jakims tam czekaniem, ale to raczej normalne. Jedyny problem ktory robili, to taki ze za pierwszym razem stawilam sie tylko z mama (bylam jeszcze niepelnoletnia, ale mama tylko miala opieke; wzielysmy nawet odpowiednie dokumenty), i wyszlysmy bez niczego, i musialysmy przyjechac jeszcze raz (bo to w krakowie bylo), z ojcem. Od ktorego potem nawet nic nie chcieli... ;)

          Nowy meksyk, pustynie i takie tam, mowisz. Dla mnie to piach i kamienie ;) Ale tez nigdy nie bylam, wiec nie wiem. Sama wolalabym morze/ocean. Moj chlopak fizyk byl jakis czas temu na konferencji na Hawajach, fajnie nie? :)
          Ale jak ty to lubisz, to super. Baw sie dobrze jak juz tam dotrzesz!!!
          • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 11:16
            mi wize przysla poczata :) musze sama przyniesc zaadresowana koperte plus
            znaczek za WYSTARCZAJACA kwote do wyslania mi mojego paszportu z wiza.
            oczywiscie NIE podaja, ile to kosztuje (nawet w przyblizeniu) i wyraznie mowia,
            ze jak za maly znaczek, to nic nie wysla i cie o tym nie poinformuja nawet - nie
            ich obowiazek...

            na hawajach tez bylam :) podobalo mi sie, ale pustynie fajniejsze. z tym, ze my
            tylko na jednej wyspie siedzielismy, nie mielismy forsy na intensywne zwiedzanie
            (trzeba by samolotem latac na inne wyspy :)

            a jakim fizykiem jest Twoj chlopak? moze pokrewnym do mnie?
            bo moja konferencja tez fizyczna :)
            • zania_uk Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 11:38
              Zajmuje sie shock physics, ta konferencja na hawajach to bylo APS, czy cos
              takiego, lato 2007 bodajze. No i mnie okropny nie wzial na te Hawaje... :(
              • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 12:13
                a czemu nie wzial?
                w czasach przed dziecmi jezdzilismy z mezem czasem "dla towarzystwa" ze soba na
                konferencje. choc my oboje jestesmy fizykami, takimi samymi, wiec oboje nas
                konferencje interesowaly, nie tylko ich ulokowanie ;)

                no i wszyscy tam znajomi, wiec dalo sie zalatwic, zeby "osoba towarzyszaca"
                uczestniczyla w konferencji, bez placenia horrendalnie na ogol wysokich oplat...

                no ale to se ne wrati, z dziecmi razem jezdzic nie bedziemy, howgh!
    • mooh Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 22:33
      To pewnie dlatego, że cywilizowany świat jeździ do USA bezwizowo, a
      ten mniej cywilizowany, czyli my - nie. Więc skoro jest obowiązek
      wizowy - znaczy z trzeciego świata.
      • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 09:54
        z tym ruchem bezwizowym tez nie jest ostatnio tak ciekawie... nawet ludzie z
        krajow bezwizowytch musza wypelniac jakies upokarzajace internetowe ankiety,
        zanim wyjada... moi niemieccy koledzy rowniez sie zzymaja na traktowanie przez
        amerykanow...

        strzelaja sobie samoboja, wg mnie...
    • amishak Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 22:39
      A propos przyjaciół pilnujących rzeczy... W Warszawie dostajesz jeszcze zalecenie, żeby znajomi nie czekali razem z Tobą w kolejce PRZED konsulatem, bo robi sie tłok. ;) I informację o tym, że w okolicy są kawiarnie. :D
    • jul-kaa Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 22:55
      Starałam się o wizę turystyczną do USA jakieś 6 lat temu (czyli już po 11.09 -
      swoją drogą odrobinę mnie śmieszy amerykańskie podejście do tej daty). Procedura
      wyglądała podobnie (tak samo?). Różnica w tym, że ja mieszkam w mieście, w
      którym wyrabiałam wizę, więc nie miałam problemu z dojazdem, a także w tym, że
      byłam wtedy studentką na utrzymaniu rodziców i z jednym z nich leciałam.
      Procedury były okropne (i w sumie tragikomiczne), ale już urzędnicy naprawdę
      sympatyczni. Całość zajęła kilkanaście minut, osoby z formularzem wypełnionym
      online miały bezwzględne pierwszeństwo, nie zawadziły nam nawet członkinie
      rodziny pracujące nielegalnie w USA. Wizę dostałam, w USA byłam i nie wybieram
      się ponownie (choćby dlatego, że tę wizę razem z paszportem... zgubiłam :)).
      Oczywiście mili urzędnicy nie rekompensują traktowania nas jak bydła.

      Na koniec zabawna historyjka - w czasie pobytu w USA poleciałyśmy z Mamą do
      Meksyku. W USA zostały wszystkie nasze rzeczy. Kiedy wracałyśmy, Mama stanąwszy
      przed kamerą skanującą oko (chyba) uśmiechnęła się do niej i z gracją
      wykrzyknęła do urzędnika "say tequila"!
      Ja zamarłam, urzędnik początkowo też. Na szczęście miał poczucie humoru i pewnie
      dlatego dotarłyśmy najpierw do Chicago, a potem i do domu :))
      • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 09:57
        haha, swietna historia z ta tequila :D brawa dla mamy!

        to czekanie w kilometrowych kolejkach na wpuszczenie do kraju to kolejna
        komedia... mam 5 godzin czasu na przesiadke w stanach, mam nadzieje, ze to
        wystarczy, zeby przejsc przez "emigration"...
        moj maz kiedys mial 3 godziny czasu i... nie zdarzyl, musielismy gnac do naszego
        kolejnego samolotu (ja przylecialam wczesniej i czekalam na lotnisku),
        wyczytywali nasze nazwiska... dobrze, ze cale lotnisko mialo opoznienia, to i na
        nas poczekali...
    • panistrusia Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 13.08.09, 23:12
      W Warszawie to się jeszcze kazali elegancko ubrać - jak to wyjaśnili,
      po tym poznają, komu zależy (klient w krawacie jest mniej awanturujący
      się?).
      • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 09:58
        czy elegancki stanik wystarczy?...
        • zania_uk Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 11:01
          Ale to musialabys ten stanik pokazac zeby mial efekt! A wtedy to juz
          ekshibicjonizm i w ogole ;)

          Moze lepiej jakis gorset typu hestia na wierzch? ;)
          • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 11:13
            haha, mam za duza w miskach sahare 34FF, moze napcham sobie chusteczek w gors i
            tak pojde :D
    • mmm-mm Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 03:04
      Przed Warszawa wypelnianie wielkiej ilosci papierow, placenie tlumaczowi
      angielskiego za to. Pytania o streczycielstwo, prostytucje itp. na formularzach
      wywolaly u mnie smiech, czego to nie wymysla. Akurat terrorysta sie przyzna do
      zamachow czy narkoman do brania narkotykow.
      1. Jezdzenie do Warszawy z drugiego konca Polski pociagiem o trzeciej rano w
      eleganckim ubraniu, przeciez nie bedziemy brac niewiadomo jakiej ilosci ubran.
      Przedtem wyjezdanie z domu o pierwszej w nocy, zostawianie auta na dworcu.
      2. Robienie niewiadomo jakiej ilosci badan (latanie po osrodkach caly dzien
      bedac od pierwszej w nocy na nogach).
      3. Placenie, czekanie, placenie, czekanie. Pani w konsulacie przyjmuje tylko
      "dziewicze" dolary, kazda smuga dyskwalifikuje banknot, po czym pani sama ciach
      po nich pisakiem. Amerykanin by sie usmial, tutaj zmiete i brudnawe banknoty to
      codziennosc, widocznie nie w polskim konsulacie.
      4. Taksowki i gonienie za jakims papierkiem na drugi koniec Warszawy.
      5. Same rozmowy w konsulacie oprocz pani w kasie przyjemne, pracownicy mili,
      kompetentni i doinformowani. Ludzie czekajacy w konsulacie to glownie Polacy,
      choc i sa Ukraincy i inne narodowsci graniczace z Polska. Oni mieli jeszcze
      gorzej, przeciez z jeszcze dalsza no i jezyk.
      6. Dziekuje warszawskim taksowkarzom za uczciwosc, zaden nigdy nie naciagnal nas
      (mnie i jednego z moich rodzicow) na dodatkowe koszty, a przeciez od razu widac
      jak ktos nie zna miasta. Co prawda to ich praca, ale jak sie caly czas slyszy o
      nieuczciwosci taksowkarzy to naprawde mile zaskoczenie:)
      7. Nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy. Moj rodzic (nie napisze ktory) jest troche
      niezaradny i nerwowy. To sie czulam troche tak jakby nasze role sie odwrocily.
      8. A pociagi: dwa przegapione, dodatkowe koszty. Nie jezdzi sie caly czas
      pociagami, a tu potrzeba dobrego sluchu i znajomosci kursow. Pociagi nie czekaja
      wiecej niz minute.
      9. Nawet nie licze ile poszlo pieniedzy, a tu jeszcze bilety itd...
      10. W konsulacie trzeba zostawic komorki i metalowe rzeczy. Potem mozna je
      spokojnie odebrac, nie ma problemu. Ochrona sprawdza torby recznie (bierz tu
      duzo) i je przeswietla. Raz mialam tampony w kosmetyczce (tak musialam dostac
      okres dzien przed), to taki facet jak przeswietlal mi torebke to sie spytal
      tylko czy mam pilniczek albo obcinacz (nie pamietam), bo mialam, a w jego
      obowiazku to lezalo, ale nie otwieral mi kosmetyczki:)
      11. Ja sie staralam o wize na stale.
      Tak wygladala w skrocie moja droga do otrzymania wizy.
      Najsmieszniejsze jest to ze po jakims czasie czlowiek o tym nie mysli.
      Zdecydowanie warto duzo podrozowac, czlowiek sie uodparnia, ale teraz nie mam
      czasu na dluuuugie wycieczki. Najwyzej samochodem. Ja sie dziwie sobie jak dam
      rade zyc z tak zszarganymi nerwami w mlodym wieku. Na miejscu tez przeciez
      trzeba duzo sil, no to sie powsciekam czasem na glupote ludzka i rasizm
      niektorych Amerykanow. A ile dlugow maja nie placonych, to sami nie wiedza.
      Mieszkalam naprzeciwko jednego goscia, gdyby nie jego ojciec, ktory umierajac
      przepisal mu dom, to zylby nadal w najgorszej dzielnicy w miescie. Oczywiscie
      nie pamietal o swoim ojcu, ale milosc rodzicielska nie pozwolila staruszkowi go
      wydziedziczyc. A jaki z niego monarcha ho ho:D Myslalby kto, ze jest milionerem.
      Tacy ludzie mnie rozwalaja.
      • kura17 Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 10:00
        a tutaj NIE MOGE nic zostawic w konsulacie, nie moge nic wniesc na teren
        konsulatu!!! oprocz dokumentow...
        • mmm-mm Re: uwag troche o poszanowaniu czlowieka... 14.08.09, 18:10
          Ja naprawde nie rozumiem braku szafek, nawet za oplata. Nawet w Polsce, w jednym
          niewielkim miescie niedaleko mnie taki sklep z ubraniami mial szafki dla
          klientow. Miescily wiecej niz moj napakowany na maksa plecak z ksiazkami.
          Dostawalo sie klucz i potem bralo rzeczy z powrotem. Nawet na poklad samolotu
          mozna wniesc duzo (oprocz jedzenia, kosmetyki w plynie tylko w plastikowym
          woreczku) pomimo nowych przepisow.
          Taa, a gdzie pieniadze, karta, bilety, klucze, jedzenie i picie i inne rzeczy
          niezbedne w podrozy pociagiem? Mi to wyglada na zglupienie urzednicze stopien
          trzeci, najpowazniejszy. Slyszalam ze Polacy majacy paszport panstw ze "starej
          unii" czyli m.in. niemiecki bez problemu dostaja wize. Nie mam pojecia jakie
          masz szanse i czas na wyrobienie go, ale by duzo pomogl jesli nie na ta okazje,
          to kiedy indziej. A co do rzeczy to nic innego mi nie przychodzi do glowy jak
          zaplacenie za bilet znajomemu chetnemu na czekanie na ciebie i pilnujacego
          plecaka:) Wiem ze to nie jest ekstra rozwiazanie...
    • mooh Kurko, totalna prywata, można potem wyciąć 14.08.09, 11:24
      Mam prośbę, zajrzyj Za Domek albo na KMW i zagłosuj w sondzie, którą
      tam zamieściłam, plisss :)
      • kura17 Re: Kurko, totalna prywata, można potem wyciąć 14.08.09, 12:11
        matko z corka, MooH!!! dama na takie pytania nie odpowiada...
        ... ja odpowiedzialam wlasnie :D
        • mooh Re: Kurko, totalna prywata, można potem wyciąć 14.08.09, 12:14
          Nie mówiąc o tym, że dama takich pytań nie zadaje. Właściwie to
          prawdziwa dama nie powinna w ogóle wiedzieć, o co chodzi :) Dziękuję
          za udział w sondzie.
          • kura17 Re: Kurko, totalna prywata, można potem wyciąć 14.08.09, 12:36
            no ja NIE WIEM, o co chodzi, ale cos tam zareslilam... :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka