kura17
13.08.09, 21:08
... ubiegajacego sie o amerykanska wize...
wielki post przeokropnie, ale moje rozzalenie jest nie mniejsze...
potrzebuje wize do usa na konferencje naukowa (szef mnie wysyla).
zaczelam dzis zalatwiac i juz jestem wsciekla i czuje sie totalnie upokorzona :(
najpierw trzeba uzyskac date "audiencji" w amerynanskim konsulacie w berlinie.
zeby to zrobic, mozna albo uzyc formularza on-line (na dzien dobry oplata 10
euro!), albo zadzwonic - za 2 euro za minute!
ja dzwonilam.
zanim pani mnie dopuscila do glosu, musialam podac dane paszportowe, telefon
oraz adres e-mailowy... bez tego nie ma rozmowy! zostala mi zalozona kartoteka...
dostalam termin... na 8 rano! NIE MOGE dostac pozniejszej godziny, "mila" pani
mi powiedziala. z hamburga do berlina na 8 nie dojade bezpiecznie
(najwczesniej w berlinie moge byc o 7:46, jesli sie spoznie do konsulatu na
spotkanie, to nie zostane wpuszczona!), a zadnych nocnych pociagow nie ma, bo
za blisko... czyli musze sie gdzies tam przespac - cudnie...
zanim dostapie audiencji, musze zaplacic 100 euro - za ROZMOWE z amerykanskim
urzednikiem, nie za wize! oszywiscie oplate musze uiscic wczesniej, gdyby cos
mi wypadlo (choroba chocby), to oplata przepada, ubiegajac sie o kolejny
termin - znow musze uiscic oplate...
trzeba rowniez przed audiencja wypelnic kilka formularzy...
pytaja w nich, miedzy innymi, czy sie jest prostytutka lub alfonsem,
narkomanem, terrorysta. czy sie bralo udzial w nazistowskich morderstwach oraz
czy sie bylo sprawca lub swiadkiem genocydu...
czy sie kiedykolwiek mialo grozna chorobe zakazna lub czy sie jest
uposledzonym fizycznie lub/i psychicznie...
mezczyzni dodatkowo musza wymienic WSZYSTKIE wizyty zagraniczne w ciagu
ostatnich lat, z rokiem wizyty!
dodatkowo musisz przekonywujaco wykazac urzednikowi, ze cie stac na wizyte w
usa...
no a sama audiencja...
nie mozesz WEJSC do budynku ambasady z zadnym urzadzeniem elektronicznym
(laptop, komorka), z zegarkiem, z kluczami, z pieniedzmi!!! mozna miec malutka
torebke, ale najlepiej WYLACZNIE dokumenty, ktorych potrzebujesz, w cienkiej
papierowej kopercie! hahaha!!!
oczywiscie konsulat NIE MA zadnych szafek, zeby to przechowac dla czlowieka,
zwyczajnie konfiskuja wszelkie niezgodne z ich przepisami rzeczy... albo cie
wywalaja, jak nie maja humoru na konfiskowanie...
radza zostawic je w samochodzie lub z przyjaciolmi za zewnatrz...
gdy zapytalam, co ma zrobic samotna osoba, ktora przyjechala pociagiem, pani
mi odpowiedziala, ze jej to NIE OBCHODZI, bo to ja sie ubiegam o wize do
raju... cholera, gdyby mi nie zalezalo na tej konferencji, to bym juz rzucila
sluchawka wtedy...
a tak pewnie mam juz wielka kreche w kartotece i napis "uwaga! awanturnica!"...
pomijam w ogole fakt, ze zanik z kimkolwiek porozmawiam, zdejma mi odciski
palcow...
i ze stawienie sie o 8 nie gwarantuje przyjecia o 8, bo termin jest dla DUZEJ
grupy ludzi, hehe... a co, niech czekaja, tlocza sie na korytarzach, wylacznie
z papierami, bo nic wniesc nie wolno...
czy ja jestem przewrazliwiona, czy ci amerykanie traktuja wszystkich
ubiegajacych sie o wize jak smieci???
w dodatku zostala mi udzielona bardzo niepelna informacja! pani stwierdzila,
ze wszytskie dokumenty, ktore beda mi potrzebne, sa wymienione w mailu, ktory
dostalam i ona nic wiecej mi nie powie (nawet za 2 euro za minute...). a wiem
od kolegow, ktorzy na podobne konferencje zalatwiali sobie wizy tak, jak ja,
ze nie ma tam wymienionych co najmniej 4 (sic!) dokumentow, ktore sa niezbedne
do dostania tej cholernej wizy na tydzien!!! wiem, bo ludzie je dosylali i
mieli duze przestoje i klopoty z dostaniem wizy (bo czemu niby nie mieli tych
dokumetow gotowych od razu??? no czemu???)
ech, zezlilam sie strasznie...
juz mi sie odechcialo jechac na ta konferencje :(
ale ona jest duza i wazna, bede miala referat... jest tez PRZED terminem
mojego ubiegania sie o cud-prace, o ktorej pisalam, wiec bedzie dobrze
wygladac w cv...