Zastanawiam się czy po latach emigracji wszystko zaakceptowaliście. Ja jak już pisałam - tylko odwiedzam. Czego nie lubię? Przede wszystkim solonego masła i vegemite

oraz odległości, odizolowania od reszty świata i tego wszechobecnego zamiłowania do sportu (tu chyba głównie o football mi chodzi - żeby nie było, że jakaś ułomna jestem - lata całe trenowałam gimnastykę sportową - i starczy

)