Dodaj do ulubionych

Odpryski codzienności XVIII :))

21.01.07, 19:31
Otwieramsmile))
Obserwuj wątek
    • thorgalla Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 25.01.07, 16:35
      Melduje odbycie spotkania Kupy w osobie mojej(Thorgalla),Babiany i jej Karoli
      (Karola,jaki Ty masz nick na forum??).Spotkanie odbyło się w Kopenhadze i
      trwało 4 dniiiiii.To chyba rekord.
      Były dłuuugie rozmowy,makowiec,murzynek (bez brzydkich skojarzeń bo to
      ciasto),impreza polska,odwiedziny w muzeach i zamkach.
      Zdjęcia ukażą się w odpowiednim czasie.
    • sylwek07 do thorgalla 25.01.07, 19:40
      Ona ma nick ja_karola ,,,dlaczego to podaje poniewaz mi sie raz pomylilo i za to
      bardzo przepraszam...Pomylilem ja z inna uczestniczka Forum.
    • babiana Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 30.01.07, 10:35
      Dzieki Kranie za pozdrowienia. Sylwku masz racje z tym nickiem Karoli. Thorgallo
      hiacynt zakwitl na bialo i pieknie pachnie. Nareszcie jestem podlaczona do
      internetu (wlasciwie nie ja tylko moja cora). Nagadalysmy sie podczas spotkania
      i nachodzilysmy co niemiara.Jednym slowem fajnie bylo. Pozdrawiam Kupowiczki no
      i oczywiscie rodzynka Sylwka.
    • tamsin Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 30.01.07, 15:35
      mialam dwa kupony do sklepu z butami, pojechalam wczoraj i po przejsciu 10
      rzedow zapelnionych butami stwierdzilam ze nie ma nic co mi sie podoba. Po
      dwoch nastepnych przejscich kupilam pare butow do moich ciemnobrazowych spodni,
      buty przecenione o 30% bo zly kolor (tez ciemnobrazowy). Spodnie troche dlugie,
      wiec buty sa na centymetrowej podeszwie plus gruby obcas. Poczulam sie wczoraj
      bardzo wysoka..a dzisiaj je nalozylam do pracy i....nie umiem w tych kopytach
      konskich w ogole chodzic! Ledwo dowleklam sie z parkingu do budynku, o jakis
      wiekszych obchodach nie ma mowy, bo czuje jakbym zaraz leciala pyskiem na
      podloge! Czy w ogole da przyzwyczaic do posiadania kopyt? Umiem jak na razie
      tylko stac w nich w miejscu...cholera jasna...
      • monhann2 Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 30.01.07, 16:09
        Kwestia przyzwyczajenia Tamsin, ale uwazaj na nie abys sie nie wylozyla jak ja
        w zeszlym tygodniu na oblodzonym chodniku, czego konsekwencja jest skrecona
        noga w kostce, choroba juz drugi tydzien kustykam i dalej spuchnieta troche,
        plus siniaki.
        • tamsin Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 30.01.07, 16:19
          no obciach by byl jakbym tak sie wylozyla, chociaz u nas to niemozliwe, bo na
          parkingu jest centymerowa warstwa grubej soli, dzieki ktorej nawiasem mowiac
          zmarnowalam sobie juz dwie pary butow...chodze malymi kroczkami jak gejsza,
          czekam az ktos mnie zapytac co mi stalo w nogi. Pamietam jak Triskell kupowala
          kopyta dobre tez do skopania delikwenta...czekam az sie jakis delikwent
          napatoczy bo buty do tego celu juz mam wink)
      • thorgalla Re: koniec 1 polowy meczu 02.02.07, 13:40
        Oczywiście,że kibicowałam naszym.Jak mogłeś w to wątpić.
        Cieszę się,że wygrali chocby z tego wzglądu,że będą mogła się pośmiać i
        pozadzierać nosa przed znajomymi Duńczykami,którzy zapewniali mnie,że Polska to
        napewno przegra.
        Niech ja tylko szwagra swojego spotkam....hihihi
    • iwo19 Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 02.02.07, 16:02
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3876649.html
      A jak Wy sobie ztym radzicie?
      Ja przyznaje sie ze z wiekiem czesciej przechodze na strone odkladaczy.Teraz np
      zamiast skladac pranie i dzwonic do inspektorow co sprawdzaja
      jakosc ,domow,odkladam to na "po dziewiatej".I juz wlasnie stuknela dziewiata a
      ja dalej w pizamie.Czy jest na to rada?
      Zazwyczaj mawialam "musze ze soba powaznie porozmawiac",ale ostatnio nie
      slucham sie siebie.wink
      • tamsin Re: Smierc Anny Nicole Smith 09.02.07, 17:54
        co wlacze (oprocz odkurzacza) to mowia o niej. Nie zdziwilabym sie, ze jej
        smierc miala cos wpolnego z tym niesamowitym spadkiem wagi, cokolwiek brala na
        to. Pamietam ja z jej show jaka byla gruba, a tutaj nagle chuda jak szkielet.
        Ciekawe kto dostanie jej coreczke.
        • monhann2 Re: Smierc Anny Nicole Smith 09.02.07, 17:59
          Tez tak mysle, ze jej serce nie wytrzymalo tych skokow w wadze. Do tego brala
          przeciez jakies srodki na to odchudzanie, no i nie od dzis wiadomo o jej
          sklonnosciach do alkoholu i narkotykow.

          Tu tez o niczym innym sie nie mowi. Nawet Larry King mial wczoraj z mety
          special na jej temat.
          • jan.kran Re: Smierc Anny Nicole Smith 09.02.07, 18:55
            Tina Onassis też raz chudła , raz tyła i w końcu umarła , prawdopodobnie
            wskutek leków odchudzających.
            Kilka młodych modelek musiało się zagłodzić na śmierć żeby świat mody zareagował.
            Anoreksja i bulimia to choroby naszego wieku i naszej kultury,
            Ludzie ą Afryce czy Azji raczej nie mają problemów z nadwagą.
            Współczuję osobom stojącym w światłach reflektorów , zafotografowanym na
            śmierć jak Diana.
            MM nie miałaby dziś szans na karierę bo była mała i gruba według dzisiejszych norm.
            Kiedyś u aktorki liczył się talent i osobowość. Dziś produkowane są masowo blond
            klony, olśniewające zęby , wystające kości , sztuczny uśmiech.
            A ANS mi szkoda.
            Wyszła z dołów społecznych , osiągnęła sukces , majątek ,sławę.
            Straciła ukochanego syna , najgorsze co może spotkać matkę i osierociła małego
            człowieka o którego szarpie się teraz dwóch tatusiów.
            Batdzo żal mi Jej córeczki.
            Kran
            • asia.sthm Re: Smierc Anny Nicole Smith 09.02.07, 22:00
              Strasznie mi jej szkoda sad
              (*)
              Kiedy bylam ma przelomie wrzesnia i pazdziernika w USA to telewizor dudnil o
              smierci jej syna i narodzinach malej coreczki. Myslalam sobie wtedy, dlaczego
              nie zostawia tej kobiety chociaz przez chwile w spokoju ??????
              Pokazywano urywki gdzie pieknie spojrzeniem witala swojego duzego syna kiedy
              przyszedl zobaczyc swoja siostrzyczke. Wygladali wszyscy jak z tej samej
              kapusty.
              Podziwiam Ann Nicole. I tak dlugo trzymala sie w tym mlynie przy zdrowych
              zmyslach. Cos jej na koniec wyraznie zaszkodzilo. sad(

              Tak jak Kran, mam skojarzenia z Christina Onasssis i Diana.
              Co za cholerny los do przebrniecia sad
              • tamsin Re: Smierc Anny Nicole Smith 09.02.07, 22:28
                tak naprawde to Anna Nicole byla slawna z tego ze byla slawna. Ani z niej zadna
                aktorka nie byla, ani piosenkarka. Jedynie taka karykatura MM, w wiadomosiciach
                a to z powodu jej slubu z tym starym dziadem, albo z powodu tej walki o jego
                miliony...Ciekawe czy jej historia bedzie pewnym ostrzezeniem dla innych
                dziewczyn, ktore widza szanse na wyrwanie sie z codziennej gnojowki poprzez
                wyeksponowanie swojego ciala. A ten reality show to byl naprawde wglad w jej
                tragiczne zycie, te obrzarstwa, ta bezzebna rodzina z Teksasu, ci ludzie ktorzy
                ja otaczali jak hieny, jej sposob bycia - ten glos malej dziewczynki, no i
                teraz tragiczne zakonczenie.
          • asia.sthm Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 11.02.07, 16:23
            Ufff, juz polecial i niedlugo zaleci smile
            Nie dosc ze w zeszlym tygodniu kule odstawil po rozwaleniu obu sciegien w
            kolanie, to dzis bagaz przekroczyl granice wytrzymalosci dla kulejacego chlopa.
            Niby walizy na kolkach, ale czesc musi na mim wisiec. Byleby na schody nie do
            pokonania nie natrafil.

            Marjanno ja mysle ze Ty jeszcze polatasz. Cierpliwosci, szkol narazie ten nowy
            narybek, widocznie masz te misje najpierw do wykonania. Potem polatasz jak za
            dawnych czasow. Mowie ci.
            Ciumaski.
      • jan.kran Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 11.02.07, 08:20
        marjanna1 napisała:

        > No i tak uplynal mi pierwszy tydzien dawania szkolen dla nowych stewardess. I
        > wiecie co? Uwielbiam swoja prace. To jest to!


        ---------> Super , po prostu podskoczyłam z radości jak przeczytałam !!!
        A chciałabyś znowu latać ?
        K.
        • marjanna1 Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 11.02.07, 09:25
          Odpowiadajac na pytanie Cory to swietnie sie szkoli nowe stewardessy. A szkoli
          sie je z typow samolotow na jakich beda latac, jak gasic pozary i jakzachowac
          sie w zadymionym samolocie, z sytuacji awaryjnych, z procedur standardowych, co
          oznacza omowienie normalnego lotu, ktory wcale nie musi byc normalny (na
          przyklad pasazer moze zaczac byc agresywny), z survivalu i wodowania(awaryjne
          ladowanie na wodzie) itd itp.smile))

          A na pytanie Krana: czasami mysle, ze tak, ale potem przypominam sobie jaka mam
          swietna prace teraz i jakie mozliwosci i wtedy mysle sobie, ze nie chce znowu
          latac. Najciezej jest jak jade samochodem do pracy, co na szczescie nie zdarza
          sie zbyt czesto, i przejezdzam kolo lotniska i pasa startowego i widze te
          wszytkie sliczne samoloty odrywajace sie od ziemi. Wtedy mysle czasami "Jak ja
          bym chciala tam byc" smile))))
          • sukiennica Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 11.02.07, 19:44
            marjanna1 napisała:

            (...) Najciezej jest jak jade samochodem do pracy, co na szczescie nie zdarza
            > sie zbyt czesto, i przejezdzam kolo lotniska i pasa startowego i widze te
            > wszytkie sliczne samoloty odrywajace sie od ziemi. Wtedy mysle czasami "Jak ja
            > bym chciala tam byc" smile))))

            O rany! Podziw straszliwy i zazdrosc okrotna mnie ogarnia, gdy slysze o
            osobnikach ktorym przyjemnosc sprawia unoszenie sie nad ziemia w metalowej
            puszce! Powaznie. Gdy ja widze jakies "sliczne samoloty odrywajace sie od ziemi"
            trace kompletnie kontrole. Genetyka czy cecha nabyta? Zna sie ktos?

            Niski uklon przed Marjanna!
            • marjanna1 Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 12.02.07, 09:22
              sukiennica napisała:

              > O rany! Podziw straszliwy i zazdrosc okrotna mnie ogarnia, gdy slysze o
              > osobnikach ktorym przyjemnosc sprawia unoszenie sie nad ziemia w metalowej
              > puszce! Powaznie. Gdy ja widze jakies "sliczne samoloty odrywajace sie od ziemi
              > "
              > trace kompletnie kontrole. Genetyka czy cecha nabyta? Zna sie ktos?
              >
              > Niski uklon przed Marjanna!
              >
              smile))) Ja nie wiem skad to sie u mnie wzielo, ale uwielbienie dla samolotow i
              latania mialam zawsze. Nie ma dla mnie nic przyjemniejszego niz ogladanie swiata
              z gory. I te piekne chmury, tam, w gorze.smile) Juz nie mowiac o codziennym widoku
              slonca kiedy na dole szaro, buro jesiennie.smile)))
    • sylwek07 takie pisanie na 13 tego 13.02.07, 17:47
      Czym wiecej czytam o tym jak jedni jada do drugich,rodziny,przyjaciele i sie
      odwiedzaja to czuj sie kiepsko..Bo ja musze zapomniec o takich sprawach ,widac
      nie kazdemu jest pisane .........
      • tamsin Re: takie pisanie na 13 tego 13.02.07, 18:10
        Sylwek,
        Popatrz na druga strone medalu: przynajmniej omija cie pakowanie! A przeciez
        wirtulanie jestes u kazdej z nas w domu codziennie smile (akurat u mnie w pracy w
        tym momencie wink

        Triskell,
        Sliczne zdjecia i jakie piekne stroje, tez lubie taki kolor, a i przy okazji
        widze ze jakis komornik cie sciga wink

        Marjanna,
        Sciskam z radosci z powodu udanej pracy, i na dodatek pic w niej nie musisz smile
    • sylwek07 jak to bylo ze Swietym Walentym . jutro Walentynki 13.02.07, 18:50
      Sw. Walenty (czczony 14 II, bo pod tym imieniem Martyrologium rzymskie wspomina
      8 swietych) byl meczennikiem, który poniósl smierc jako biskup Terni pod Rzymem
      w czasach cesarza Klaudiusza II Gota ok. 269r. Sam opis smierci oraz
      okolicznosci poprzedzajacych meczenstwo w barwnych slowach przywoluje m. in. ks.
      Piotr Skarga. Swiety Walenty w czasie przesladowan uzdrowil ze slepoty córke
      jednego ze slug cesarskich i doprowadzil do nawrócenia calej jego rodziny. To
      sprowadzilo na niego gniew wladcy, który kazal biskupa bic maczugami, a póznej
      sciac. Kult swietego dosc szybko sie ozywil. W miejscu, w którym meczennik
      zostal pochowany, juz IV w. papiez Juliusz I kazal wzniesc bazylike. Za sprawa
      historii swietego, ale takze legend z nim zwiazanych, kult swietego biskupa
      rozszerzyl sie szybko w calej chrzescijanskiej Europie. Swiety Walenty czczony
      jest jako patron chorych. Jedna z hipotez powiada, ze przypisano mu te dziedzine
      za sprawa podejmowanych na gruncie jezyka niemieckiego prób etymologicznych.
      Wywodzono bowiem znaczenie imienia swietego od niemieckiego bezokolicznika
      fallen - padac. To, ze sw. Walenty zakorzenil sie w polskiej tradycji religijnej
      jest skutkiem niemieckich wlasnie wplywów. Kult swietego przywedrowal do nas z
      Bawarii i Tyrolu. Na zachodzie Europy swiety patronuje zakochanym co najmniej od
      XV w. Jedni wyjasniaja to zbieznoscia dnia swietego z pora laczenia sie na
      Wyspach Brytyjskich ptaków w pary. Moze dlatego jest tak duzo motywów zwiazanych
      z nimi na wysylanych kartkach (glównie golebie). Inni uzasadniaja to adaptacja
      przez chrzescijanstwo poganskiego zwyczaju wypisywania przez chlopców ( w dniu
      bogini dziewczat, 15 lutego) imion swych ukochanych.

    • triskell Za wcześnie się cieszyłam :-( 15.02.07, 21:53
      Kilka dni temu, odpowiadając w innym wątku na pytanie Kinky o moje
      przeziębienie, uznałam je za przeszłość. I tak się dziwiłam, że coś szybciutko
      to tym razem poszło i jakoś upiekło mi się bez dłuższego "rozkładania się". A
      tymczasem ONO czekało przyczajone i we wtorek wieczorem przystąpiło do kolejnej
      ofensywy. Jeszcze we wtorek po południu czułam się zupełnie OK. Wieczorem na
      tańcach nagle zaczęłam się czuć jakaś dziwnie osłabiona, a już w nocy wszystko
      było wiadomo: Przeziębienie, Faza II. W klatce piersiowej siedzi mi jakiś Obcy,
      Ósmy pasażer Nostromo (w każdym razie coś, czego nie identyfikuję jako części
      siebie), kaszlę paskudnie, a jeszcze paskudniejsze rzeczy spływają mi po gardle.
      Od dwóch dni smaruję się tą taką maścią typu vaporub, piję syrop
      przeciwkaszlowy, faszeruję się witaminą C. Co jeszcze mogę zrobić, zwłaszcza w
      kwestii tego "wewnętrznego kataru" (wszystkie sposoby związane z czosnkiem lub
      cebulą odpadają)? Nie idę dziś na tańce, bo po prostu nie mam siły (a zarażać
      też nie chcę, choć już być może pozarażałam). Mam nadzieję, że weekendowe
      wyjście na Pan's Labyrinth będę w stanie uskutecznić, bo czekałam na to już od
      kilku tygodni.

      Podeślijcie może jakiegoś wirtualnego pączka, co? Takiego z różą, bo to dużo
      witaminy C ma. wink
    • monika_a_b Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 15.02.07, 23:40
      Oj, odprysków ci ostatnio bez liku! smile Duuuużo pozytywów, trochę negatywów
      również, ale kto by się na tym koncentrował... wink
      Przez ostatni tydzień byłam u koleżanki we Vancouverze i jestem jej baaardzo
      wdzięczna za okazaną mi życzliwość i chęć pomocy... Przez kila dni chodziłam do
      jej szkoły, pomagałam nauczycielkom w sekcji "immersion francaise", a nawet w
      angielskojęzycznych klasach, szukałam mieszkania (przy czym tak jej mąż jak i
      syn bardzo mi pomagali, ale niestety jak na razie nie znaleźliśmy niczego
      odpowiedniego), złożyłam podanie o pracę asystentki w jednej ze szkół, jeśli to
      nie wypali, to poszukam dalej... Przez weekend trochę sobie pochorowałam,
      pewnie coś załapałam w tej szkole, wiadomo, a i te wszystkie stresy... Ale i
      tak to wszystko wygląda bardzo pozytywnie, nareszcie, po tutejszym maraźmie,
      gdzie prawo stoi przeciw mnie, więc mam nadzieję, że wktrótce będę wam się
      mogła pochwalić nowym mieszkankiem, jak i nową pracką... smile))
      I codziennie sobie powtarzam "Do odważnych świat należy" na zmianę z "Raz kozie
      smierć", hehe... smile Bo cóż łatwiejszego niż siąść w kącie i smęcić "nic nie
      znajduję, nikt mnie nnie chce, buuu...", trza za przeproszeniem wziąć dupę w
      garść i szukać, szukać aż do upadłego... smile

      Marjanno - świetnie, że tak bardzo ci się podoba nowa praca! smile Ja również
      lubię latać samolotami, a tak się złożyło, że ostatnio miałam nawet częstą
      okazję... wink Jednak na dłuższą metę to chyba dość wyczerpujące...

      Thorgallo i Babiano - ale fajnie! Ładne zdjęcia... wink Szczególnie te przy
      wiekowych aktach... wink

      Maju - co za zaszczyt! smile

      Iwo - tym linkiem można zacząć nowy wątek, tutaj się gubi... A temat ciekawy,
      bo ja też często coś tam odkładam na później...

      Tamsin - pech z butami... Chociaż jeśli nie podobają ci się tak na 100%, to też
      nie będzie ci żal, gdy je sól zeżre... wink Więc na ten sezon to w sam raz...

      Sylwku - ja to miło, że pamiętasz a to o meczu, a to o świętym Walentym, a to o
      Tłustym Czwartku... smile

      Triskell - dużo zdrówka! Lepiej zajrzyj do lekarza, abyś uniknęła powikłań...
      Ładnie wyglądasz na tym zdjęciu, zresztą cała wasza grupa - nie myślałaś o
      tańczeniu profesjonalnie? wink Co do postu Agnimi, która zdaje się być dobrze
      obeznana w twojej sytuacji (czyli chyba się znacie???), wie gdzie mieszkasz i
      że szukasz pracy - to może lepiej skoncentruj się drugiej części jej wypowiedzi
      i wykorzystaj jej linka... wink Na pewno ci się przyda! Powodzenia! wink

      Yatzekaleksander - jak miło znów cię widzieć! smile

      Buziaki dla wszystkich, a ja uciekam smażyć pączki... Wieczorem spodziewamy się
      gości... wink

      Moniśka
      • jan.kran Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 16.02.07, 00:07
        Triniu , posyłam serdeczne życzenia zdrowia biedaczku!
        Ja zawsze na przeziębienia gotuję rosółsmile
        Monika ładnie podsumowała ostatnie wydarzenia odpryskowe więc się li tylko
        podpisuję ze szczególnymi pozdrowieniami dla dawno nie widzianej Yatzekaleksander .
        I kciuki za Monikę i Jej kanadyjska przygodę trzymamsmile
        Kran
          • jan.kran Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 17.02.07, 01:59
            Cudne misiesmile))
            Chorym wspolczuje ale prosze sie ode mnie odsunac!!!
            U mnie w fabryce pomor, mam pracowac piec nocy chyba ze szefowa na dwie
            ostatnie kogos znajdzie...
            Jezeli ja zachoruje to bedzie kiepsko a mojej fabryki nie da sie zamnknac.
            Kransmile)))
            • triskell Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 19.02.07, 01:22
              asica74 napisała:
              > No! to sie ciesze, ze trabienie o herbatce gingerowej na cos sie zdalo!

              Asiczko, mnie również tą herbatką życie uratowałaś. wink

              Przeczytałam Twojego posta dokładnie w momencie, gdy mój mąż wychodził do
              nocnego sklepu (dokładnie = był już w drzwiach, za 5 sekund już by go nie było)
              i zdążyłam dodać imbir do listy zakupów. Bardzo, bardzo pomogło. W czwartek w
              nocy czułam się okropnie, w piątek musieliśmy zrezygnować z wyjściowych planów,
              ale już wczoraj było lepiej (i udało nam się pójść na Pan's Labyrinth, który
              bardzo nam się podobał). W tej chwili jestem jeszcze dość osłabiona, odchrząkuję
              trochę, itp., ale zdecydowanie czuję, że najgorsze mam już za sobą, teraz muszę
              po prostu trochę się nie forsować i nabierać sił. smile

              A tak z innych newsów, to bardzo wiosennie się już u nas robi. Wczoraj widziałam
              pierwsze krokusy, stanęłam jak wryta na chodniku i zaczęłam wykrzykiwać do męża
              "Zobacz! Zobacz!" Tulipany już też prawie kwitną, a pączki na drzewach są bardzo
              "gotowe". W tej chwili pogoda typowa dla Olympii, tzn. pada deszcz, świeci
              słońce i _nie_ma_tęczy_. A ja siedzę opatulona w koc i piję kolejną imbirową
              herbatkę.
              • tamsin Re: Odpryski codzienności XVIII :)) 20.02.07, 04:21
                U nas swistak zapowiedzial, ze wiosna lada minuta nastapi, ale mrozy trzymaja
                i...jakos choroby nie imaja sie mnie smile ale za to przezylam trzydniowa wizyte
                rodzinna, w dodatku wyjatkowo glodna oraz schorowana. Bylam w aptece po
                lekarstwa i nawet te co mozna kupic bez recepty, teraz trzeba sie wylegitymowac
                prawem jazdy, z ktorego informacje spisuja plus trzeba sie podpisac!
                Powariowali juz zupelnie albo co. Podobno pomyslowa mlodziez kupowala duze
                ilosci zwyklych tabletek i sobie gotowali je, az im wyszla amphetamina i stad
                te nowe przepisy...
    • sylwek07 mamy srebro 18.02.07, 18:41
      Polscy laskarze wicemistrzami świata

      Mogli zrewanżować się za porażkę szczypiornistów w finale mistrzostw świata,
      ale nie udało się. Reprezentacja Polski przegrała z Niemcami mecz o złoto w
      halowej odmianie hokeja na trawie 1:4. Biało-czerwoni wrócą jednak z Wiednia ze
      srebrnymi medalami.
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=32231
    • sylwek07 Zaczyna się rok Świni 18.02.07, 18:43
      Rok Świni przyniesie światu nowe konflikty, epidemie i inne katastrofy
      naturalne - twierdzą chińscy wróżbiarze. Ale dla rodzin będzie szczęśliwy, bo
      płodny

      www.gazetawyborcza.pl/1,75477,3925290.html
            • jan.kran Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 17:36
              AAAA!!! No tak pedaly i lesbijki do gazu.
              Ja nie wiem czy ten facet rozumie co mowi i do kogo i ogolnie to jakas paranoja.
              Ile on ma byc jeszcze prezydentem ? Bo ja sie niedlugo , kurna przestane
              przyznawac ze jestem Polka.

              Kran
              • sylwek07 Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 18:48
                jan.kran a wiesz o tym ze ludzie sa tacy sami na calym swiecie,,,wiele razy sie
                o tym przekonalem i taka widac jest natura ludzka,,,jego to denerwuje a kogos
                innego cos innego a ze nie daje aprobaty tego w prost i glosno to jest inna
                sprawa,,
                wystarczy kiedy ja mowie o swoich sprawach a ktos ma to w glebokim powazaniu
                lub tez to dokladnie olewa wiec jak ja sie wtedy czuje ,pewnie podobnie ze tacy
                jak My powinnismy isc do gazu bo jak dalej mozna tak zyc?

                wiem to sa mocne slowa ale takie jest zycie i nic na to sie nie da zrobic..

                Moze kiedys napisze wiecej ,kiedy przestane sie bac o swoje tzw zycie osobiste.
                • jan.kran Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 19:00
                  Sylwkusmile
                  Jasne ze tak naprawde ludzie sa dokladnie tacy sami ... zawsze i wszedzie.
                  Napisz do mnie na priv , ok.
                  Postaram sie odpowiedziec do poniedzialku bo jak juz wspominalam nie mam za
                  bardzo < chwilowo > dostepu do netu.
                  Kran
            • monhann2 Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 19:11
              Tamsin, czyli program ci nalicza a ty przepisujesz na papier? Bo jak ja
              pomysle, ze mialabym z kalkulatorkiem i oloweczkiem w reku liczyc kazda
              rubryczke to mi sie odechciewa i mimo ze musze wywalic co roku ok $40 na Quick
              Tax to mam to gdzies i kupuje. Wpisuje tylko dane i guzik mnie reszta obchodzi.
              A moge sobie jeszcze 'pokombinowac' i poprobowac rozne opcje zanim im wysle
              koncowe rozliczenie.
              • tamsin Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 19:24
                tak robilam w latach 80tych smile nie dosc ze swoje to jeszcze moim znajomym
                ludziom tez! ale mialam za to kalkulator z tasma, wiec mi latwiej bylo
                policzyc. Jak sobie teraz to przypomne to gluchy smiech mi sie gdzies z zoladka
                wydobywa wink
                • monhann2 Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 20:19
                  Tez liczylam znajomym na zasadzie: flaszke ci postawimy (!) ale policz. Potem
                  ich dzieciom tez i robil sie lancuszek, bo trudno bylo odmowic mimo, ze na
                  flaszce mi specjalnie nie zalezalo. Teraz jest gorzej (dla mnie lepiej tylko
                  dla znajomych gorzejsmile)))), bo na zakupionym programie jest limit rozliczen,
                  zdaje sie 4 tylko mozna zrobic.
                  • tamsin Re: rozliczenie z podatkami 23.02.07, 20:30
                    te placenie flaszka to chyba typowo komunistyczny nawyk. Pamietam jak
                    dostawalam listy z Polski: "przyslij mi zaproszenie, to ci dobrego trunku
                    przywioze". Nigdy w Polsce nie pilam, nie wiem skad to przekonanie ze nagle
                    zatesknilam za polska wodka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka