Dodaj do ulubionych

wiza partnerska

17.11.06, 11:10
Zauwazylam, ze troche nas jest: polek zakochanych w Kiwi i myslacych o
przeprowadzce na koniec swiata. Ja ze swoim Kiwi od 1,5 roku mieszkam w
Londynie, a do NZ po raz pierwszy jade jade juz za miesiac. Jesli mi sie tam
spodoba, to na poczatku lutego planuje zaaplikowac o wize i przeprowadzic sie
kolo czerwca do Christchurch. Wlasnie zaczelam zbierac informacje jak taka
wize sie zalatwia i mam mnostwo pytan.

Linki, dla poczatkujacych to:

www.immigration.govt.nz/migrant/stream/live/partner/
www.immigration.govt.nz/branch/londonbranchhome/partnersnz/
Partnership Work Visa Checklist
www.immigration.govt.nz/NR/rdonlyres/AC8929D3-D3BF-45B2-AC74-E4ADF28260BB/0/LondonPartnershipWorkVisaChecklist2.doc


Z ciekawosci zadzwonilam do firm ktore zajmuja sie zalatwianiem wiz i first
contact powiedzialo mi ze taka przyjemnosc kosztuje cos kolo 820 funtow
(samych oplat dla first contact). Nie, zebym chciala z tego skorzystac....

A wiec, jak jestesmy przy pieniazkach, to powiedzieli mi, ze oplata za
aplikacje to kolo 500 funtow plus do tego dochodza koszty medical check –
kolo 150 funtow.

Lista moich watpliwosci/pytan:

- czy lepiej aplikowac o wize partnerska przez Londyn czy juz
bezposrednio bedac w NZ. Wydaje mi sie, ze przez Londyn, bo wtedy jadac do NZ
bede juz miala pozwolenie na prace.

- Czy nie da sie obnizyc kosztow medical check, np robiac je w Polsce i
tlumaczac? Albo zrobic samego rentgena w Polsce? Macie jakies wskazowki?

- w first contact powiedziali mi, ze nie dostane wizy, bo nie mamy
wspolnego konta i nie mozemy udowodnic zaleznosci finansowej (nasze nazwiska
nie sa na rachunkach, nie mamy wspolnego samochodu itp..) co wydaje mi sie
kompletna bzdura. Czy nie wystarcza bilety lotnicze kupowane np raz z jednego
konta raz z drugiego? Przeciez nie wszyscy musza mniec wspolne konto.

- Jakie macie doswiadczenia z odzialem w Londynie? Czy wrazie brakach
w aplikacji sa pomocni? Troche mnie zdziwilo ze jesli chce sie do nich
zadzwonic to minuta rozmowy kosztuje 1 funt!!!


Wielkie dzieki za wszystkie wskazowki.

33 dni do mojego wylotu...smile

Kinga






Obserwuj wątek
    • malpuch Re: wiza partnerska 17.11.06, 11:25
      Czesc!
      ja mieszkam z moim kiwi w Szkocji i chcemy wyjechac w lutym, bylam juz na tzw.
      wyjezdzie rozpoznawczym wiec wiem ze mi sie podoba i dlaczego chce jechac.
      My skladamy podanie o wize z Londynie- nie wydaja ich juz od reki- trzeba
      dokumenty wyslac.
      Medical check robilam w Poslce kilka tyogodni temu, bo akurat bylam na kilka
      dni w domu. Musisz znalezc na stronie immigration panel doctors- i tam jest
      lista lekarzy ktorzy sa upowaznieni do wydawania takich zaswiadczen. lekarz w
      POlsce wypelnia je od razu po angielsku- wiec nie trzeba robic tlumaczen
      (przynajmniej moj wypelnil po angielsku, ale wydaje mi sie ze na tym topolega
      ze sa upowaznieni Ci ktorzy znaja angielski). W POlsce kosztowalo to 260zl, w
      Glasgow powiedzieli mi 210 funtow, wiec roznica jest.
      POza tym musisz miec POlice Certyficate z UK jesli meiszkasz tam od 1,5 roku
      (trwa to do 40 dni wiec warto wyslac wczesniej podanie, £10), ale rowniez z
      Polski bo cale wczesniej mieszkalas tam itd =50zl. (to trzeba bedzie tlumaczyc-
      zaswiadczenie o niekaralanosci).
      Medical check nie straszy niz 3 miesiace.

      Ja dzownilam na ten numer za £1. Przesylali mi aplikacje -chociaz mozna ja
      sciagnac z netu, ale od razu tez odpowiedzieli na moje watpliwosci.
      Wiza work permit kosztuje £70.

      Poza tym trzeba miec jak najwiecej dowodo potwierdzajacyhc zwiazek.

      to chyba tyle co wiem. ajk amsz ajkeis pyatnia to pisz, moze bede mogla jeszcze
      w czyms pomoc.
      mam andzieje ze w Lodnynie pojdzie gladko, ale nigdy nie wiadomo.
      • kinga1512 Re: wiza partnerska 17.11.06, 11:51
        Dzieki za tak szybka odpowiedz. Tylko £70? Ale zdzieraja w firmach
        posredniczacych mowiac ze stala oplata to 500 funtow!
        Wlasnie jestesmy na etapie zbierana dowodow przeszukujac wszystkie nasze
        papiery. Mam nadzieje, ze spodoba mi sie na wyjezdzie rozpoznawczym...choc dla
        zapalonej zeglarki, narciarki to zapewne wymarzone miejsce.
        Dzieki za wskazowki dotyczace medical check. Bede w Polsce za pare tygodni,
        wiec zdecydowanie zrobie to w Polsce. Wczoraj dzwonilam do jednego z panel
        doctors i pani w sekretariacie powiedziala mi ze lekarz wszystko wypelnia po
        Polsku (moze nie byla poinformowana). Jesli lekarz u ktorego bylas jest w
        Warszawie, to podeslij mi prosze adres. Jak nie, to obdzwonie wszystkich az
        jakiegos znajde.
        • kiwigirl Re: wiza partnerska 17.11.06, 11:59
          co prawda nie w Londynie a w Warszawie i nie o nowozelandki visa&work permit a o
          polskie pozwolenie na prace dla cudzoziemca, ale tez sie kiedyś zetknęliśmy z
          firmą "pomagajacą" i wiecie co... za coś za co płaci się w sumie ok 800-900pln
          (najniższa pensja krajowa plus jakieśtam znaczki skarbowe) chcieli półtora
          tysiaca DOLARÓW !! cóż widać wszędzie takie firmy zdzierają...

          ja i mój kiwi na razie utknęłiśy w PL, ale tez powolutku przymierzamy sie do
          jakiejś małej przeprowadzki. na razie co prawda badamy grunt - tj. sprawdzamy co
          ile gdzie potrwa, liczymy daty i przerwy itp zeby np. zbyt szybkim wyjazdem do
          NZ nie zaprzepaścić jego stałego pobytu tutaj...

          ale poweidzcie dziewczyny dlaczego akurat Christchurch ?

          mój M. stamtad pochodzi, pomieszkaliśmy przy ostatniej wizycie u jego mamy w
          CHCH kilka tygodni i ja bym tam za diabła nie chciała mieszkać. nudno
          straszilwie tam ... sam M. powiedział ze musielibysmy poszukać czegoś innego.

          czy wam po mieszkaniu w Londynie CHCH nie wydaje się być "dziurowate" ?? skoro
          nam w porównaniu z Warszawą wydaje się "aspane i nudne" to wam... chyba że
          właśnei tego wam potrzeba? wyciszenia, spokoju?
          • malpuch Re: wiza partnerska 17.11.06, 12:23
            Ja w CHCH nie bylam, i nie wiem jak tam jest poza tym ze pieknie (ze zdjec),
            ale tez mi sie wydaje ze wyspa poludniowa to by bylo za spokojnie i za pusto
            dla nas. Miedzy innymi dlatego tez przeniesiemy sie na Wyspe Polnocna- BOP,
            wschodnie wybrzeze gdzies. Blisko do Auckland, ale tez blsiko w inne rejony.
            Chyba to wyciszenie w NZ, a jednoczesnie mozliwosci spedzenia wolnego czasu w
            jakikolwiek ciekawy, nowy sposob jest zachecajace i rekompensuje mozliwosci
            jakie daje duze miasto.
            My sie zastanawiamy czy nie bedzie dla nas za spokojnie, ale wtedy myslimy o
            tym co mozemy robic w zamian.
          • poledownunder Re: wiza partnerska 19.11.06, 08:58
            Ponownie mnie kiwi wyzywasz do bronienia biednego Christchurch!

            Ja tu przyjechalam prawie 6 lat temu po 11 latach w Londynie i faktycznie,
            przez jakis czas trudno sie przyzwyczaic, glownie dlatego ze ogladane z
            zewnatrz wedrujac ulicami miasto faktycznie wydaje sie senne w porownaniu z
            tetniacym zyciem 24/7 Londynem. Ale mysle, ze to nie dlatego, ze Christchurch
            to taaaaaka straszna dziura, tylko ze w nowym miescie nie ma sie na poczatku
            swoich znajomych, swoich ulubionych knajp, pubow itp. i miasto odbiera sie
            wlasnie tak - z zewnatrz. Z czasem znajduje sie i swoich znajomych i swoje
            miejsca i zycie toczy sie zupelnie normalnie. Na pewno jest mniejszy wybor
            wydarzen kulturalnych, ale nie jest tak ze ich w ogole nie ma. Powiedzialabym
            nawet, ze to ze jest ich mniej w pewien sposob ulatwia zycie, bo nie ma
            problemu z nadmiarem wyboru jak w Londynie gdzie czlowiek gnal z wywalonym
            jezykiem z jednego "wydarzenia" na drugie, bo zal bylo ktores przepuscic. A
            teraz i tak nie pamietam na czym bylam. Z Christchurch wywodzi sie wiele
            znanych muzykow kiwijskich, wszyscy zaczynali grajac w klubach i pubach, teraz
            zaczynaja inni, niektorzy pewnie calkiem do rzeczy. Sa miejsca, gdzie pare
            razy w tygodniu graja na zywo. Dla bardziej powaznie usposobionych jest
            orkiestra, opera (kulejaca ale jest), teatry, kina bardziej i mniej
            niezalezne. Jest wiele fajnych restauracji, piekne winiarnie pod miastem, bary
            w miescie. Nie mowiac juz o wspanialym dostepie do slynnych "great
            outdoors". Kiwi, mozesz sprecyzowac, czego konkretnie Christchurch brakuje,
            bo ja naprawde nie wiem, czego tu nie mozna znalezc, co w innych miastach jest.
            • kiwigirl Re: wiza partnerska 20.11.06, 11:12
              oj Pole, nie wyzywam, rękawice leżą w kieszeni kurtki i na razie tam pozostaną smile

              na pewno wiele racji jest w tym co napisałaś - ze trzeba miasto poznać i odkryc
              jego fajne miejsca. Ja tego w CHCH na pewno nei zobiłam. moze stąd takie a nei
              inne wrażenia.

              ale wiesz, w Sydney byliśmy raptem 5 dni, a miasto mnie zachwyciło, pełne zycia,
              kolorów, mimo ze nasze "zwiedzanie" tez ograniczyło się do łażenia po ulicach i
              oglądania "z zewnatrz". nie byliśy na zadnych eventach, przeszliśmy spacerem
              parę razy ichni ogród botaniczny (bije na głowe ten w CHCH) powłóczylisy się po
              uliczkach, posiedzieliśy wprzypadkowo wybranych knajpkach... no serio sposób
              patrzenia ten sam, a jednak o Sydney moge powiedzieć ze chetnei bym spróbowała
              tam pomieszkać, podczas gdy o CHCH tego eni powiem (na pewno nie szczerze).

              właśnie jakigoś takiego wrazenia ze jest "lively" na ulicach mi zabrakło. i
              jakis takich zakamarków do których czasem się trafia przez przypadek a czasem za
              przewodnikiem i które zaciekawiają - typu dizelnice etniczne czy jakis dziwny
              park pełen dziwacznych drzew, fontann itp - w CHCH tego nie ma, parki to połacie
              trawy (no tak, ale w rugby można pograc...) poza centrum wszystkie dzielnice
              tak samo wyglądające. czasem ładniejsze domki casem brzydsze, wszędzie pusto i
              cicho. o fatalnym systemie autobusów miejskich nie wspomnę. może to tak na mnie
              źle wpłynęło - wszędzie indziej na świecie gdize bylisy można się w miare
              normalnie poruszać. a w CHCH autobusy raz na pół godz. jadą, a na przystanku
              zamiast normalnego rozkładyu (czyli info o której na danym przystanku ma byc
              autobus) jest info o której wyjechał z zajezdni.... czasem np. oddalonej o tyle
              ze jedzie 20-30 minut i nie wiesz, utknął w korku i zaraz przyjedzie, czy też
              juz dawno pojechał... dziwaczne toto, i tak jak mieszkańcom którzy wszędzie
              samochodami jeżdżą pewnie nie wadzi w ogóle, tak "obcemu" turyscie który zależy
              od autobusów - bardoz może miasto obrzydzić...

              co do winiarni musze sie z toba zgodzić - bylismy w kilku i faktycznie najmilsze
              wspomnienie CHCH mam właśnie z dnia takiego wypadu. spokój pięknie kolorowo,
              smaki, zapachy, no ale to nie miasto, to już było za miastem i chyba bardziej mi
              to pasuje do "dziewiczej naturalnej NZ" niz samego CHCH.

              to nie to ze mi czagos konkretnego brakowało. Raczej było to wrażenie miasta w
              którym moze i coś sie dzieje ale albo nie wiadomo gdzie, albo nie mamy do tego
              dostępu. gdzie przynajmniej na czas ogladania - "życie" toczyło się w niewielkim
              centrum, poza nim nic nigdzie, poza powiedzmy kompleksem "sklepy+kino+fod court"
              co akurat dla nas nie jest w żaden sposób rozrywką czy miejscem spedzania
              wolnego wieczoru.
              • poledownunder Re: wiza partnerska 20.11.06, 23:44
                no to ja tez sciagam rekawice...

                Mysle, ze nie mozna porownywac miasta takiego jak Christchurch z Sydney, czy
                nawet Auckland, chociazby ze wzgledu na liczbe mieszkancow - w Christchurch
                zadna grupa etniczna nie jest na tyle liczna zeby mogly powstac China Towny
                itp. Jezeli ktos kocha zycie w metropoliach tutaj na pewno cisza bedzie mu w
                uszach dzwonic. Ale nie znaczy to ze Christchurch to dziura w ktorej nie da
                sie zyc i umiera sie z nudow.
                Szczegolnie poruszyl mnie przyklad Queenstown jako miasteczka, w ktorym tyle
                sie dzieje w porownaniu... Queenstown buzz tworza w 90% backpakersi i inni
                turysci, ktorzy zjezdzaja tam na dzien albo dwa zeby skoczyc na bungee, napic
                sie i zaszalec, potem jada dalej. Ale co tam takiego jest dla mieszkajacych na
                stale oprocz turystycznych wygorowanych cen, jednego kina i scisku na ulicach?

                Co do autobusow to prawda, daleko sie nimi nie zajedzie, chociaz wiele
                przystankow ma teraz takie cudo, ktore po nacisnieciu guziczka pokazuje ze Twoj
                autobus bedzie za....24 minuty.
                • kiwigirl Re: wiza partnerska 22.11.06, 11:48
                  wiesz, leżałam sobie wczoraj w wannie (jakoś mnie z reguły mądre myśli nachodza
                  w wannie i od prysznicem big_grin ) i chyba wykoncypowałam gdzie diabeł tkwi...

                  szczególem jest punkt widzenia.

                  bo popatrz, ty tammieszkasz, masz prace dom itp itd. czyli zakładam że czas
                  wolny mas wieczorkeim po pracy albo w weekendy. część tego zcasu wolnego chcesz
                  nie chcesz spędzisz w tym czy innym sklepie/centrum handlowym, bo zakupy robic
                  trzeba. jak masz wolny wieczór i nie jesteś zmęczona chetnie pójdziesz do
                  lokalnego pubu na piwo, jak masz okazję czy checi to posłuchac jakiegoś banda na
                  żywo, czy do jakiejs knajpki. jak masz weekend - to moze sie za miasto wypuścisz
                  do winiarni, albo do kina wyskoczysz, albo na jakiś festyn czy inny event...
                  faktycznie jest co robić.

                  w sumie robisz tam to samo co ja tutaj. nic bardziej ekscytującego nic mniej.

                  OK, nie pójdziesz chyba w zimową sobotę na lodowisko takie wylane przy każdej
                  szkole (M. nmówił że takich nie było bo by się nie utrzymały, jednak musi do
                  tego być równy mrozik dzień i noc, był na jakimś krytym ale to co innego) raczej
                  nie powygłupiasz sie lepiąc bałwana czy jeżdżąc na tyłku z górki (tak tak, mamy
                  wiecej niż 4 lata i nadal to robimy!) i chyba nie ma w CHCH koncertów takich
                  sław jak Santana, Chris Rea, Tracy CHapman czy grupa Stomp, ale w sumie tych to
                  w Warszawie na których byłam było sztuk kilka raptem...

                  ale ogólnie robisz tam to co my tutaj. pewnie mozesz rzucić właśnie wizytę w
                  winnicach przeciw lodowisku, plażę w brighton przeciw... ogródkom nad wisła czy
                  widoki z Port hills nocą przeciw... czemustam.

                  i gdybym tak od początku porównywała to pewnie byśmy w ogóle rękawic nie wyjęły,
                  ale mój błąd polegał na porównaniu wrażeń przybysza "z zewnatrz" z mieszkańcem z
                  wewnątrz.

                  bo widzisz my mieliśmy ponad 2 tyg czasu do zagospodarowania. pełne dni, nie
                  wieczory, popoludnia i weekendy ale pełne dni. od rana do nocy. i serio wtedy
                  widać ze w CHCH nic specjalnego nie ma. bo jako turysta nie mam ochoty na
                  "normalne" rozrywki. nie jadę na drugą stronę globusa za wielgachne pieniądze
                  zeby iść do kina (pomijam ze bilet w NZ kosztuje tyle ile w PL dwa bilety plus
                  wielki popcorn i dwie cole big_grin) albo co wieczór siedzieć w pubie. Szukam rzeczy
                  innych, które mnie zajmą, zaciekawią. Centrum z przyległościami zwiedziliśmy na
                  piechotę w jeden dzień. weszlisy do sklepów bardziej z ciekawosći. Kupiliśmy
                  owszem pierdoły gadgetowate "kiwi to" lub "kiwi tamto". W wir "nrmalnych
                  "zakupów się nie rzuciliśmy, bo w NZ w sklepach to samo co u nas tyle ze drożej.
                  to nie bangkok gdize wszystko jest śmiesznie tanie i sie kupuje "na zapas".
                  Rzeke Avon w te i wewte obeszliśmy. no ale to tylko kurcze rzeczka, i jakoś
                  zaliczenie jej raz jeszcze tyle ze w gondoli nas na kolana nie powaliło wiec te
                  "atrakcję" odpuściliśmy. muzeum było ciekawe, przyznaję. ogród botaniczny
                  niestety mniej (ja cały czas chodziłam po nim z przekonaniem ze "zaraz dojdziemy
                  do własciwego wejścia" bo jakoś te rośliny w nim ie wydawały mi sie
                  wystarzcająco "botanicznie tropikalne" ) i kurcze... skończyły się atrakcje
                  CHCH. a to dopiero dwa dni zajeliśmy... a co robić przez pozostałe ?

                  stąd moze moje wrażenie że tam się nic nie dzieje.

                  > Co do autobusow to prawda, daleko sie nimi nie zajedzie, chociaz wiele
                  > przystankow ma teraz takie cudo, ktore po nacisnieciu guziczka pokazuje ze
                  > Twoj autobus bedzie za....24 minuty.

                  a tego nigdzie nie widziałam !! (no poza stacja w centrum gdize pisało ile do
                  odjazdu jeszcze czasu) dobre !! coć szczerze, ja jednak wolę taki rozkład, co
                  sobie przyjde wieczorkiem, zobaczę ze rano autobus mam o 8:47 i na powiedzmy
                  8:45 dotrę na przystanek i praktycznie od razu wsiąde do autobusu, a nie ze bedę
                  kombinowąc "pi razy oko" kiedy on ma być, i jednego dnia zobaczę "twój autobus
                  bedzie za 24 minuty" a innego "za 16 minut" a jeszcze innego "za 3 minuty" i
                  wkurzyłabym się pewnie gdybym kolejnego dnia przyszła 3 min póxniej i zobaczyła
                  komunikat "właśnie odjechał, poczekasz sobie 35 minut" ...
                  • poledownunder Re: wiza partnerska 22.11.06, 21:10
                    wszystko sie robi jasne, jak masz 2 tygodnie do zagospodarowania w Christchurch
                    to faktycznie trudno. zreszta powiedzialabym ze turystyczne spedzenie 2
                    tygodni w ktorymkolwiek z nowozelandzkich miast byloby wyzwaniem. ale jak sie
                    tu mieszka to tak jak piszesz, wiekszosc czasu pochlania szara rzeczywistosc -
                    praca, regularne zajecia ktorych czym dluzej tu mieszkasz tym masz wiecej, i
                    nie odczuwasz tak strasznie braku wielkich atrakcji. dorzuc jeszcze male
                    dzieci i wtedy problem w ogole przestaje istniec, nie masz nawet czasu
                    zastanawiac sie nad nim pod prysznicem!

                    oczywiscie pewnych rzeczy tu nigdy nie znajdziesz (choc balwana w ogrodku udalo
                    nam sie raz ulepic!), ale w wielu dziedzinach zycia po prostu dostosowujesz
                    swoj sposob na spedzanie wolnego czasu do warunkow lokalnych. Chcesz jechac na
                    lyzwy, wsiadasz w samochod i po godzinie z kawalkiem jezdzisz na Lake Ida w
                    pieknym otoczeniu gor, chcesz na narty, stokow jest dookola Christchurch tyle,
                    ze rzadko wszystkie sa pozamykane jak nie ma pogody (inna sprawa ze jak masz
                    roczny ski pass na konkretne zbocze to Ci to ogranicza wybor), a i koncerty
                    bywaja - za mojej bytnosci byl robbie williams, rod stewart, bob dylan, inxs i
                    pare innych, ale jako ze sie specjalnie nie interesuje to nie pamietam. tym
                    niemniej zgodze sie, ze w wiekszosci zjezdzaja tu gwiazdy z lamusa, ktorych
                    slawa juz nieco przebrzmiala, a jak sie chce zobaczyc cos bardziej aktualnego,
                    to niestety trzeba do auckland.
        • malpuch Re: wiza partnerska 17.11.06, 12:03
          ja na poczatku tez muslalam ze to bedzie £400,a le z informacji przyslanych mi
          pz immigartion wynika ze residence kosztuje tyle. Nie warto sadze kierowac sie
          do firm posredniczacych. Zauwaz jak latwo poszlo myshen, a nawet nie mieszkali
          razem.!!
          Moj medical check byl we Wroclawiu. Mam nadzieje, ze lekarz nie byl wyjatkiem
          mowiacym po angielsku.smile)
          Powodzenia.

          wlasciwie jak amsz czas to mozesz sie przejsc do High commision w Londynie i
          zapytrac czy od reki daja. Poledownunder dala mi wczesniej wskazowki, bo ona
          kilka lat temu dostala to z okienka.wink)
          • poledownunder Re: wiza partnerska 19.11.06, 09:08
            Jak ja sie staralam, nie trzeba bylo miec "medical check", robilam to dopiero
            tu starajac sie o pobyt staly. Ten przepis wszedl w zycie stosunkowo niedawno,
            jak sie okazalo ze studenci z Azji przywlekli do NZ gruzlice, ktorej od wielu
            lat bywaly tylko sporadyczne przypadki (pomimo iz nie jest objeta obowiazkowymi
            szczepieniami). Od tamtej pory wszyscy starajacy sie o wize na rok lub wiecej
            (moze nawet 1/2 roku) musza robic medical.

            W Londynie ubiegalam sie tylko o wize tymczasowa do pracy jako narzeczona
            mojego kiwi. Narzeczenstwo bylo wymogiem glownie dlatego, ze bylismy ze soba za
            krotko i nie mieszkalismy razem, wiec nie moglismy sie starac jako para de
            facto. O ile pamietam zebralam co kazali (w moim przypadku tylko zdjecia i
            inne dowody na zwiazek oraz list od marriage celebrant potwierdzajacy ze moj
            narzeczony zasiegal jezyka w kwestii slubu i wycinek z gazety oznajmiajacy
            swiatu nasze zareczyny) i poszlismy to zaniesc do High Commission jak M byl z
            wizyta w Londynie. Pan nas po prostu zapytal czy chcemy zostawic papiery czy
            wolelibysmy od razu porozmawiac z oficerem imigracji. Wybralismy to drugie,
            oficerem okazala sie bardzo mila panienka i po kilku minutach mialam wize. No,
            ale to bylo 6 lat temu, zmienily sie od tego czasu przepisy wiec mozliwe ze
            zmienil sie i sposob obslugi w High Commission. Ale zajsc i zapytac na pewno
            warto. A potem na piwko do Sports Baru na Haymarket jak jeszcze stoi.
    • malpuch Re: wiza partnerska 17.11.06, 11:54
      ach no i jeszcze. zalatwianie wizy w Londynie przed wyjazdem zaoszczedza
      wydatek bilety powrotnego, ale skoro jedziesz pierwszy raz to moze lepiej miec
      taka ewentualnosc powrotusmile.
      W londynie rozpatrzenie i wydanie wizy trwa podobno od 4-6 tygodni.
      • kinga1512 Re: wiza partnerska 17.11.06, 12:18
        Teraz do NZ jade na miesieczne rozeznanie, a jak mi sie spodoba to
        przeprowadze sie w czerwcu, ale poniewaz moj kiwi musi juz wracac (konczy mu
        sie wiza) to chce wszystkie papiery pozalatwiac jak najszybciej.
        Nie wiem jeszcze gdzie wyladujemy, Mike jest z Christchurch, ma tam dom, wiec
        dlatego jest to jakis poczatek. Tez slyszalam ze Christchurch jest dziurowate,
        ale przeciez miejsce zawsze mozna zmienic. Z drugiej strony skoro oboje
        uwazamy ze nie chcielibysmy mieszkac w Londynie tylko w duzo mniejszym miescie
        niedaleko gor, morza, to moze i Christchurch nie bedzie takie zle. Oboje
        jestesmy zwolennikami aktywnego spedzania czasu (narty, zeglarstwo, lazenie po
        gorach, windsurfing) i w Londynie “dusimy sie”.
        • kiwigirl Re: wiza partnerska 17.11.06, 14:35
          Kinguś wiesz co... dziurowate CHCH jest... największym miastem na wyspie
          południowej big_grin

          faktycznie jednak jest nad morzem, raptem chyba półtorej godz. jazdy od gór do
          chodzenia i na narty tez daleko nie jest, choć chyba lepsze narty są na północnej.

          myśmy raczej przyglądali się Queenstown, mniejsze ale tętni życiem no i jest tak
          outdoorowe jak my smile przemknęła myśl o prowadzeniu jakiegoś hostelu/hotelu pod
          lodowcami, ale kurcze, jest tam pięknie ale na dłuższą metę nie dałabym rady na
          takim odludziu... jeszcze M. coś gdybał o nelson, bo i w miarę blisko do Picton
          / przeprawy na drugą wyspę i miasteczko powiedzmy o potencjale turystycznym,
          plus Abel Tasman w zasięgu ręki na weekendy, ale mnie tez coś to małe się
          wydaje... jakoś tak się boję że wybór gdy zapadnie decyzja o przeprowadzce
          będzie bardzo bardzo trudny...
          a z której części CHCH jest twoje kiwi ?
          • kinga1512 Re: wiza partnerska 17.11.06, 20:05
            Moje kiwi urodzilo sie gdzies w Dunsandel (Canterbury) a w Chrischurch mieszka
            od jakis 10 lat w Merivale. A co Twoje Kiwi robi w Warszawie?
            • kiwigirl Re: wiza partnerska 20.11.06, 11:15
              moje biedne się w polce zakochało. przy okazji uczy angielskiego i na razie
              kombinuje jakby tu polecieć do domu na następne święta, ale tak co by stopa
              zrobić gdiześ w Azji a potem w AUS zeby ponurkowac na wielkiej rafie... na razie
              przynajmniej o przeprowadzce myslimy w kategoriach "kiedyś może..." ale szczerze
              oboje myślimy raczej o AUS. M tam mieszkał jakiś czas, bardzo mu dobrze było, do
              NZ na dłużej niż "wczasy" jego tez jeszcze nie ciągnie.
        • poledownunder Re: wiza partnerska 19.11.06, 09:21
          Kinga, przezyjesz. Powody, podalam powyzej odpowiadajac na post kiwigirl.

          Jak bedziesz miala ochote na polskojezycznych znajomych, daj znac. Jest kilka
          dziewczyn w wieku 20+ i 30+ z kiwijskimi mezami/partnerami, jeszcze kilka z
          mezami z polski i spotykamy sie od czasu do czasu. Znalezienie sobie wlasnego
          towarzystwa i uniezaleznienie sie pod tym wzgledem od partnera ktory ma starych
          znajomych z ktorymi gada o rzeczach, ktore dla Ciebie nic nie znacza ulatwia
          start w nowym miescie. Jak masz czas na kawe podczas wizyty za 32 dni, chetnie
          postawie.
          • kinga1512 Re: wiza partnerska 20.11.06, 09:17
            wielkie dzieki, napewno sie odezwe smile
            • kinga1512 Re: wiza partnerska 05.12.06, 13:46
              Przed wyjazdem do NZ bede w Polsce, masz jakies zyczenia co moglabym Ci
              przywiesc z Polski? Kiedy wybierasz sie na urlop?
              • poledownunder Re: wiza partnerska 05.12.06, 20:28
                probowalam wydedukowac z drzewka czy to do mnie, wyszlo mi ze chyba tak.
                dziekuje za oferte, ale chyba bedziesz miala dosyc swojego bagazu wiec sie nie
                przejmuj, chyba ze akurat sie trafi jakas super oferta na stare seriale w
                gazetach, rozliczylabym sie z Toba oczywiscie. W Christchurch nie bedzie mnie
                23/12-4/1, mam nadzieje ze mimo to uda sie nam wypic kawe.
                • kinga1512 Re: wiza partnerska 06.12.06, 09:45
                  Dam Ci znac jak cos znajde, ja przylatuje 23 grudnia, wiec zapewne po 4
                  stycznia bede pare razy w Christchurch.
    • myshen82 Re: wiza partnerska 17.11.06, 13:14
      hmm, no ja nie mowilam ze nie mieszkalismy razem smile mieszkalismy przez 4
      miesiace, i teraz prawie 2 mieszkamy razem w NZ.
      moim zdaniem jesli Kinga i jej kiwi sa ze soba 1,5 roku to nie powinno byc
      zadnych problemow.

      Mysmy troche zwlekali ze zlozeniem podania, zebym ja sie mogla tu rozejrzec i
      zdecydowac czy mi sie podoba. Potem pomylilismy druczki i wypelnialismy ten o
      residence smile

      To evidence, ktorego oni zadaja: wspolne konto i rachunki przychodzace na dwa
      nazwiska to lekka przesada - czasami sie przeciez wynajmuje mieszkanie i
      rachunki przychodza na nazwisko wlasciciela smile

      Takim potwierdzeniem ze sie mieszkalo/mieszka razem moze byc koperta na ktorej
      widnieja wasze nazwiska i adres (u nas to byla koperta z listem od naszych
      znajomych, i imigracji to wystarczylo)

      Oczywiscie wydaje mi sie ze sporo tez zalezy od tego, na jakiego urzednika sie
      trafi - mysmy trafili na bardzo sympatyczna urzedniczke, ktora w sumie
      sprawdzila akt urodzenia mojego kiwi i moj police check i przeczytala list od
      mojego kiwi - potem od razu zaczela drukowac wizy smile i dopiero po tym poogladala
      nasze zdjecia i listy i wziela je, bo przydadza sie za rok, jak bedziemy
      aplikowac o residence

      Uwazam ze cala procedura jest o tyle prosta ze nie warto korzystac z firm, ktore
      zdzieraja kase (za nic w sumie).

      uff, to chyba tyle, jesli macie jakies pytania, to sluze pomoca smile

      Ps. najsmieszniejsze ze wiekszosc osob pracujacych w immigration w Wellington to
      osoby, ktore same nie tak dawno byly imigrantami smile Pani z ktora my
      rozmawialismy byla chyba z singapuru, jej kolezanka z Indii smile
      • kinga1512 Re: wiza partnerska 17.11.06, 13:53
        ja na poczatku tez znalazlam ten druczek o residence wink

        Wlasnie znalazlam wlasciwa stronke z linkami do wszystkich formularzy:
        www.immigration.govt.nz/migrant/stream/work/worktemporarily/howdoiapply/familystream/

        moze sie kiedys komus przyda
        • myshen82 Re: wiza partnerska 20.11.06, 11:03
          no wlasnie, to jest problem z ta strona imigracji - jesli wybierze sie opcje (z
          okienka w prawym rogu) 'I want to join my partner in NZ' automatycznie trafia
          sie na informacje o residence... a informacji o opcji 'work permit/visa' na
          podstawie partnerstwa nie ma. I jesli ktos o tej opcji nie wie, to sie moze nie
          dogrzebac niestety smile
      • malpuch Re: wiza partnerska 30.01.07, 20:02
        ja tez dostalam wize, dzisiajsmile)!!. Trwalo to rowne 5 tygodni i zalatwialam
        przez Londyn, jako ze nadal jestem w UK. Poszlo mysle gladko. Medical check
        zrobiony w POlsce a nie w UK zaoszczedzil mi £200, a sam fakt ze mam wize juz w
        kieszeni, bilet w jedna strone do NZ.

        Bardzo, bardzo sie cieszymy. I mysle ze tez moge juz pewnie zaoferowac, ze sluze
        porada jesli ktos ma jakies pytania w sprawie tejze wizy.

        NZ w kwietniu. Wielkanoc w NZsmile)
        • poledownunder Re: wiza partnerska 30.01.07, 22:05
          No to gratulacje? Co w koncu masz - residence, czy wize tymczasowa, a o
          residence bedziesz sie starac stad? Przeczytalam jeszcze raz watek ale nie
          moge sie polapac. W kazdym razie pamietaj o nas jak juz tu zjedziesz i zdawaj
          czasem relacje jak Ci sie uklada. Pozdrawiam.
        • kinga1512 Re: wiza partnerska 31.01.07, 23:48
          Gratuluje!!! ja jeszcze ciagle czekam na jeden papierek, postanowilam bowiem za
          jednym zamachem aplikowac o rezydencje. Zaoszczedzi mi to bowiem zbierania
          wszystkich papierkow, robienia medical check za rok i aplikowania ponownie.

          Bilet juz kupiony na 3 czerwca smile
    • fiji74 Re: wiza partnerska 20.11.06, 22:56
      Ja tez jade na "pierwsze zwiady" z moim kiwi pod koniec grudnia! Chcemy zrobic
      wycieczke objazdowa, glownie po wyspie poludniowej(bedziemy w CHCH gdzies w
      polowie stycznia, wiec wtedy opisze moje wrazenia).
      On ma wielka nadzieje (ja zreszta tez, choc to koniec swiata), ze mi sie tam
      spodoba, bo tez planujemy tam zawitac na stale, z tym ze do Wellington (on jest
      z Wellington) i dopiero za pare lat... Tak myslimy...
      Nie moge zaoferowac wiec zadnych rad na razie, ale podczytuje sobie to forum i
      bede wspierala duchowo wink
      pozdrawiam
    • tycia77 Kia Ora Kinga! 22.11.06, 20:05
      Hej Kinga!
      Tak wlasciwie to nie pisze do Ciebie z wiadomosciami.Przypadkowo weszlam na ta
      strone.Ja tez mieszkam w Londynie i podobnie jak Ty kocham mojego Kiwi i
      zamierzam wyjechac do NZ.Jestem baaardzo ciekawa jak Ci sie tam ulozy.Ja
      zamiezam wyjechac za jakis rok,moze wczesniej.Bardzo bym sie cieszyla gdybys
      napisala do mnie.Napisz wiecej o sobie,moze kiedys spotkamy sie w kiwilandzie
      (lub wczesniej w Londynie).
      Pozdrawiam Cie baardzo serdecznie! Paulina (moj e-mail: tycia77@msn.com)
      • kinga1512 Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 13:42
        wczoraj wyslalam mojego kiwiego zeby dopytal sie o pare rzeczy w NZ house -
        podobno zajelo mu to 3 godziny, dowiedzial sie ze oplata za aplikowanie o
        residence to £420 (ja sie pytalam o work visa! eh, te chlopy!), ale
        przynajmniej mam wszystkie druczki, juz zalatwiona wizyte u lekarza (niestety w
        2 miejscach w Warszawie - lekarz plus radiolog), koszt 325 pln i juz za 16 dni
        wyjazd na zwiady. Pani w NZ House powiedziala mu takze, ze mozna zaczac
        aplikowac w Angliii a wize odebrac w NZ. Po powrocie z NZ wszystko skladam.
        • malpuch Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 15:12
          Kinga, czy wiesz jak rozwiazac sprawe z tlumaczeniem zaswiadczeniem o
          niekaralnosci z Polski. Nie wiem jak to przetlumaczyc. pieczatka nie figuruje z
          kartotece karnej" to ma byc jako: no crominal convictions, or criminal record
          clear? nie widzialam nigdy police certificate w UK i nikt w pracy nie potrafi
          mi powiedziec jka to wygladasad. jak tam wypelnianie aplikacji? ja mam nadzieje
          wyslac moja w tym tygodniu.smile
          • kinga1512 Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 15:24
            ja jeszcze tego nie zalatwialam, w nastepnym tygodniu w Polsce, ale z tego co
            mi powiedzieli to musi to byc przetlumaczone przez oficialnego tlumacza, czyli
            zapewne kolejne 50 pln wink

            zaczelam sie zastanawiac czemu podali mojemu Kiwiemu oplate za rezydencje,
            wydawalo mi sie ze o rezydencje mozna aplikowac dopiero po jakims czasie...

            • kinga1512 Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 15:29
              aha, i powiedzieli mi ze nie musze miec police certificate z Anglii, dopiero
              jak sie mieszka w danym kraju wiecej niz 5 lat. Zastanawia mnie ze placilas
              tylko 260 za badania, moze jeszcze powinnam podzwonic...
              • malpuch Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 16:17
                byc moze jest to roznica cenowa- Warszawa-Wroclaw. jakby nie bylo, jest to
                usluga prywatna.
          • poledownunder Re: Kia Ora Kinga! 05.12.06, 20:23
            malpuch, jak ja zalatwialam, to zaswiadczenie musialo byc tlumaczone przez
            tlumacza przysieglego, a ten powinien wiedziec jak to odpowiednio przetlumaczyc.
            • kinga1512 Re: Kia Ora Kinga! 01.03.07, 18:38
              ufff, po ostatnich paru nocach skladania wszystkiego do kupy dzis zlozylam
              aplikacje o rezydencje, a 3 czerwca do NZ. Podobno jak nie zdaza wszystkiego
              rozpatrzyc do czerwca albo jesli beda mieli jakiekolwiek watpliwosci to dostane
              work visa a pozniej residency. Wydaje mi sie ze jesli ktokolwiek planuje zostac
              w NZ troche dluzej to aplikowanie od razu o rezydencje ma wiekszy sens - nie
              trzeba aplikowac 2 razy smile
              • kowalsia Re: Kia Ora Kinga! 01.03.07, 22:03
                A czy aplikowanie przez Londyn jest drozsze, niz w NZ na miejscu? CZy oplaty w
                funtach nie sa wyzsze?
                • kinga1512 Re: Kia Ora Kinga! 01.03.07, 22:42
                  z tego co mi sie wydaje to jest troche drozsze, ale ja to chce juz miec za soba
                  przed wyjazdem, niewatpliwie bedzie latwiej szukac pracy z wiza wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka