Dodaj do ulubionych

granice tolerancji

23.09.08, 00:22
W jednym z watkow padlo haslo tolerancja, po stronie plusow zycia w
NZ. Chcialam wiec zapytac, co rozumiecie pod haslem "tolerancja" i
czy jest ona pozytywna bez zadnych "ale"? Bo ja np. mam mieszane
uczucia. Dobrze, ze jest, ale to w jakim stopniu funkcjonuje w NZ
moim zdaniem jest lekko przesadzone.

Wezmy dla przykladu legalizacje prostytucji, moj konik. Wysluchalam
roznych argumentow za, ze prostytutka tez czlowiek, a prostytucja to
po prostu sposob zarabiania na zycie jak kazdy inny, wiec
prostytutce nalezy sie tolerancja i ochrona prawna a to jest tylko
mozliwe jezeli jej praca jest uznana za legalna itp. Ale nadal nie
jestem przekonana. Ot, chociazby najnowsza wariacja na temat. Pani
nauczycielka szkoly podstawowej postanowila sobie dorobic jako
prostytutka. W normalnym kraju nie byloby chyba na ten temat
dyskusji. Ale w NZ, poniewaz nauczycielom wolno brac dodatkowy etat,
a wybrany przez pania etat jest calkowicie legalny, to jest
konsternacja i nikt nie wie co robic, a szkola pewnie trzesie
gaciami zeby nie wyladowac w sadzie za unfair dismissal, choc
najchetniej poszlaby za glosem rozsadku zanim wszystkie dzieci
zostana przepisane do innych szkol.

www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10533388
Obserwuj wątek
    • kasia763 Re: granice tolerancji 23.09.08, 01:46
      Pole ja tez mam bardzo mieszane uczucia w tym temacie, ale
      zastanawiam sie co lepsze - to, czy handel kobietami, o ktorym sie
      tyle slyszy w Europie? Wabienie naiwnych dziewczyn z biedniejszych
      krajow ofertami uczciwej pracy i wszystkie okropienstwa, ktore sie
      potem dzieja...

      W koncu prostytucja zawsze byla, jest i bedzie.
      • poledownunder Re: granice tolerancji 23.09.08, 04:17
        Nie wydaje mi sie, zeby to byla sytuacja "albo-albo". W NZ ten
        problem nadal istnieje, chociaz z pewnoscia na mniejsza skale niz w
        Europie (mniejszy rynek zbytu) i z Azji a nie Europy Wschodniej.
        Prostytucja wsrod niepelnoletnich tez ma sie ponoc dobrze. Te
        prostytutki, ktore sie decyduja na rejestracje (bo nie jest to
        obowiazkowe) musza placic podatki, wiec sporo i tak wybiera zycie w
        polcieniach z takimi samymi zagrozeniami jak przed legalizacja. Tak
        wiec ten przepis w zasadzie nie rozwiazal istniejacych problemow a
        dolozyl nowych. Bo co tu zrobic z taka nauczycielka, ktora chce
        sobie legalnie dorobic? Albo co zrobic z domem rozpusty, ktory ktos
        sobie otworzyl w sasiedztwie i ktory moze sobie dzialac bez
        ograniczen nie baczac na opinie sasiadow czy tez bawiace sie pod
        plotem dzieci?

        Argument, ze prostytucja zawsze byla, jest i bedzie byl kluczowym
        argumentem glosujacych za legalizacja. Dla mnie to zaden argument,
        bo narkomania, zlodziejstwo i cala masa innych niemilych zjawisk
        spolecznych tez zawsze byla, jest i bedzie i legalizacja nie jest tu
        zadnym rozwiazaniem.
        • ggallin Re: granice tolerancji 23.09.08, 10:51
          poledownunder napisała:

          >
          >
          > Argument, ze prostytucja zawsze byla, jest i bedzie byl kluczowym
          > argumentem glosujacych za legalizacja. Dla mnie to zaden argument,
          > bo narkomania, zlodziejstwo i cala masa innych niemilych zjawisk
          > spolecznych tez zawsze byla, jest i bedzie i legalizacja nie jest tu
          > zadnym rozwiazaniem.

          po pobycie w skandynawii nauczylem sie tolerancji na ulicach w miejscach pracy
          urzedach itd.
          przede wszystkim tolerancja obiawia sie w pogladach i stosunkach miedzyludzkich
          gdzie wydaje mie sie nie powinna miec zadnych ograniczen. wezmy kraj jak Polska
          gdzie tolerancji nawet nie uswiadczysz w kosciele! ale to juz inna bajka.
          pamietajcie ze my pochodzimy wlasnie z kraju o znikomej tolerancji i kazda jej
          wieksza dawka wydaje nam sie nadmierna.
          prostytucja zostala zalegalizowana w czechach i przynosi calkiem niezle profity
          panstwu a nie w wiekszosci alfonsom mafiosom i handlarzom zywym towarem.
          jakby nie patrzec to prostytucja istnieje od zawsze i raczej dojdzie do momentu
          ze bedzie legalna wszedzie.najpierw wprowadza ja kraje o wyzszym wspolczynniku
          tolerancji a potem jakos poleci.
          wydaje mi sie ze nie mozna osadzac wspomnianej nauczycielki ze chce sobie
          dorobic na drugi "etat" ,to co robi ze swoim cialem to wylacznie jej prywatna
          sprawa . przeciez tak naprawde kazdy uprawia seks niektorzy po pare razy
          dziennie co wiec w tym zlego jesli raz najakis czas ktos wezmie za to
          pieniadze????
          tak ja to widze.
          podam przyklad tolerancji w islandzkich szkolach.
          ogolnie jest tutaj zauwazalny problem polskiej emigracji.niestety ostatnimi laty
          pojawilo sie sporo polskich"burakow" ( tak na marginesie zazdroszcze wam ze nie
          biora was pod jeden wspolny mianownik>POLACY).
          w bardzo spokojnej i zasciankowej islandi mozna bylo wszedzie uslyszec ze polacy
          to ,polacy tamto, ktos potracil dziecko ktore potem zmarlo pozostawione na ulicy
          i okazalo sie ze to pijany polak ktory nawet nie przyznal sie do winy wszyscy
          go na dodatek kryli i uciekl do polski, to kogos zgwalcono, pobito bramkarzy w
          knajpie itd.
          przykladow brak konca. czara goryczy sie przelala gdy pojawil sie temat
          wymuszania haraczy i jakiejs polskiej mafii .
          bylismy na ustach wszystkich islandczykow ,prasa pietnowala te zajscia az
          klimat dotarl do szkol. polskie dzieci zaczely byc pietnowane przez islandzie
          wykroczeniami i uprzedzeniami do polakow swoich rodzicow. sami nie wiedzieli
          za co maja nie lubic polakow ale najwidoczniej slyszeli cos od rodzicow .
          jednym z takich dzieci bylo dziecko mojego przyjaciela. zostal on wezwany do
          szkoly dlatego ze maly sie czesto wdaje w bojki i jest agresywny. wyszlo szydlo
          z worka. okazalo sie ze islandzkie dzieci mu dokuczaja ze jest polakiem.za dwa
          dni w szkole zebrania z rodzicami aby uzmyslowic im wieksza tolerancje do
          polakow bo dzieci zarazaja sie jej coraz wiekszym brakiem. ze szkol do gazet z
          gazet do radia telewizji. mowiono ze islandczycy nie moga dac oprzec sie pokusie
          bycia nietolerancyjnym bo w przyszlosci beda coraz mniej szczesliwi.
          uprzedzenia podziela ten kraj i ludzie odczuja nietolerancje na wlasnej skorze.

          reasumujac tolerancji nigdy nie za wiele!!!!!!




          >
          • ggallin Re: granice tolerancji 23.09.08, 11:01
            jakbyscie sie odniesli do sytuacji gdzie w malym miasteczku (1500 osob)zyje
            transseksualista. tajski chlopiec od 11 roku zycia przebiera sie w dziewczece
            ubranka i chodzi sikac do damskiej toalety.
            teraz po latach bawi sie w dyskotekach i podrywa chlopakow. brzmi to troche
            smiesznie ale wyobrazcie sobie taka sytuacje w europie wschodniej. raczej ciezko
            co ??? i tu moja konkluzja>
            tolerancja powinna byc gleboko w ludziach zakorzeniona, a nawet jesli czasem
            mogloby sie wydawac ze przyjmuje absurdalna postac to jednak jest mniejszym
            zagrozeniem dla nas samych niz jej brak.


            wikipedia/ Tolerancja - termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i
            religią. W sensie najbardziej ogólnym oznacza on postawę wykluczającą
            dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej
            grupy społecznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w
            większości społeczeństwa. W okresie reformacji pojęcie to było stosowane w
            odniesieniu do mniejszości religijnych. Obecnie termin ten obejmuje również
            tolerancję różnych orientacji seksualnych oraz odmiennych światopoglądów.
            • beatrix10 Re: granice tolerancji 23.09.08, 13:12
              Mnie tylko szkoda tych kobiet , bo mysle ze nawet jesli wyglada
              wszystko dobrze na zewnatrz , jest legalizacji , dobrze platna
              praca , czasami nawet moze przyjemna , to tak naprawde degradacja
              kobiety-prostytutki ,jej duszy, ciala i umyslu musi byc
              kosmiczna.Dlatego nie jestem za legalizacja , dla mnie prostytucja
              zalicza sie do chorob cywilizacyjnych.
              • ggallin Re: granice tolerancji 23.09.08, 14:54
                skoro tak mowisz. ale kiedys widzialem doswiadczenie na szympansach ktore byly
                zamkniete w pewnym pomieszczeniu i stopniowo wprowadzano w ich zycie
                pieniadze.prowadzacy doswiadczenie dawali odczuc szympansom ze pieniadze sa
                czyms waznym bo na poczatku nie zwracali na nie uwagi lub urzywali ich do
                zabawy. ekseryment trwal az w koncu szympansy polalpaly sie ze za pieniadze
                mozna zdobyc wiele rzeczy np lepsze jedzenie i rozne gadzety ktore prowadzacy
                wprowadzali w ich zycie. po dluzszym czasie zaobserwowano zachowania identyczne
                jak u ludzi. niektore szympansy przepuscily cala swoja kase na jedzenie inne
                zbieraly ja a inne= i tu cie musze troszke zmartwic, szprzedawaly sie za
                pieniadze. smutne ale prawdziwe.
                kazdy kij ma dwa konce. mozna ubolewac nad kobietami ktore robia to bo nie widza
                innej perspektywy ale sa tez takie ktore robia to bo jest w ten sposob latwiej.

                legalna czy nielegalna bedzie zawsze istniala .
                legalizacja zapewni przynajmniej pewna kontrole chocby sanitarna i
                bezpieczenstwo tym kobietom.
                nie mam juz nic do dodania
                • iza42 Re: granice tolerancji 23.09.08, 20:48
                  Zgadzam sie z przedmowca, prostytucja legalna czy nielegalna zawsze bedzie
                  istniala bez wzgledu czy tego chcemy czy nie wiec lepiej jest ja zalegalizowac
                  niz przymykac oczy i udawac ze nie istnieje bo panstwo moze miec nad tym
                  procederem wieksza kontrole.
                  Jednakze prostytucja osob profesjonalnych w tym wypadku tej nauczycielki o
                  ktorej mowa to troche inna sprawa. Nauczyciel ma odpoowiedzialnosc
                  ksztaltowania postaw moralnch dzieci, sluzyc podobnie jak rodzice jako wzor do
                  nasladowania, wedlug mnie prostytucja jest nie do pogodzenia z zawodem
                  nauczyciela. Jako rodzic nie mialabym zaufania do takiej osoby nie dlatego,ze
                  nie jestem tolerancyjna ale dlatego ze uwazam, ze ludzie powinni traktowac
                  powaznie obowiazki, ktorych sie podjeli.
                  Pare lat temu byla glosna sprawa jak jakis lekarz z Norhtland zdecydowal zamknac
                  swoja praktyke i w to miejsce otworzyc brothel, spotkal sie z wielkim oburzeniem
                  i calkiem slusznie, bo taka akcja swiadczy o deprecjonowaniu zawodu lekarza.
                  Jest granica pomiedzy tolerancja i moralnoscia i przyzwolenie na prostytucje u
                  ludzi ktorzy z racji zawodu czy statusu maja wplyw na innych, szczegolnie na
                  dzieci uwazam za objaw przekroczenia tej granicy.
                  • poledownunder Re: granice tolerancji 24.09.08, 23:54
                    Mam problem z tym sposobem rozumowania o tyle, ze jak cos jest
                    legalne to powinno byc legalne dla wszystkich. Nie przypominam
                    sobie przypadku, zeby od nielegalnosci robiono wyjatek dla tej czy
                    innej grupy zawodowej czy spolecznej (z wyjatkiem wyjatkow robionych
                    ostatnio dla politykow rzecz jasna), dlaczego wiec od legalnosci
                    powinny byc wyjatki i kto i na jakiej podstawie mialby decydowac
                    komu sie naleza? Moze to kolejny przypadek “prawa zdrowego
                    rozsadku”, w ktorym specjalizuje sie nasza partia wiodaca? Wydaje
                    mi sie, ze jezeli prawo mowi ze cos jest legalne, ale moralnosc i
                    zdrowy rozsadek dyktuja inaczej, to wchodzimy na grzaski grunt bo
                    moralnosc moralnosci nierowna i kazdy ma swoj punkt widzenia.
                    Sugerujesz, ze w przypadku nauczycieli czy lekarzy dorabianie z
                    nierzadu deprecjonuje ich zawod wiec oni na prostytucji nie powinni
                    zarabiac. Jakiego zawodu w takim razie nie deprecjonuje? Czy moze
                    sa zawody tak malo wartosciowe ze dalsze ich deprecjonowanie ich nie
                    ma znaczenia? Osobiscie wydaje mi sie, ze jezeli prawo jest tak
                    niescisle ze dopuszcza tego rodzaju dywagacje, to cos jest z nim nie
                    tak.

                    Prostytucja jest ponadto bardzo scisle powiazana z narkomania i
                    innymi uzalezniami – wiekszosc prostytutek uprawia prostytucje zeby
                    karmic swoj nawyk, albo popada w nawyk zeby przezyc jakos w
                    prostytucji kiedy juz sie wen wpakuja. Nie moge sie oprzec
                    wrazeniu, ze usuwajac bariery do jednego, posrednio podsyca sie
                    drugie. Wydaje mi sie ze na legalizacji korzystaja alfonsi,
                    dealerzy i urzad podatkowy, a traca kobiety, ktore niby to prawo ma
                    chronic. Moim zdaniem rola panstwa jest w pierwszej kolejnosci
                    zapobiegac zjawiskom spolecznym takim jak prostytucja czy
                    narkomania, a dopiero potem kontrolowac, czy odbywaja sie one w
                    zgodzie z przepisami BHP.
                    • iza42 Re: granice tolerancji 25.09.08, 20:56
                      poledownunder napisała:

                      > Mam problem z tym sposobem rozumowania o tyle, ze jak cos jest
                      > legalne to powinno byc legalne dla wszystkich. Nie przypominam
                      > sobie przypadku, zeby od nielegalnosci robiono wyjatek dla tej czy
                      > innej grupy zawodowej czy spolecznej (z wyjatkiem wyjatkow robionych

                      Bardzo duzo jest takich wyjatkow. Zachodzi to w sytuacji kiedy wystepuje tzw
                      conflict of interests. Na przyklad lekarz nie ma prawa nawiazywania relacji
                      seksualnych ze swoimi pacjentami, jest to nielegalne. Ja nie mam prawa wciagnac
                      swojego meza na liste swoich pacjentow, gdybym to zrobila mialabym postepowanie
                      dyscyplinarne.
                      Medical Council ostrzega nas, ze nawet spotkania towarzyskie z pacjentami moga
                      byc postrzegane jako nielegalne.
                      Takich przykladow jest wiecej. W czasach kiedy mieszkalam w Polsce malzenstwo
                      sedzia i prokurator badz adwokat i prokurator nie mogli pracowac w tym samym
                      miescie, ta sytuacja dotyczyla moich rodzicow.
                      Tak wiec w przypadku zawodow, w ktorych ma sie wplyw na ludzi pewne legalne
                      zachowania sa nie do zaakecptowania. Tak jest moim zdaniem w przypadku zawodu
                      nauczyciela i prostytucji.
                      Wiele ludzi upiera sie i penalizuje prostytutki co nie jest sprawiedliwe biorac
                      pod uwage, ze z tego procederu korzysta wiele ludzi, ktorzy sa postrzegani jako
                      tzw porzadni obywatele. Moim zdaniem jezeli juz mowimy o karach nalezaloby karac
                      nie tylko prostytutki i alfonsow ale rowniez a moze przede wszystkim ich
                      klientow. A to bylaby troche trudniejsza sprawa bo wsrod nich znajduje sie wiele
                      zamoznych i wplywowych ludzi. Tak wiec zamiast nawolywanic o karanie
                      prostytutek moze zrobic kampanie wsrod mezczyzn i domagac sie aby bojkotowali
                      ten business? Z pewnoscia to pomogloby wiecej niz kary.
                      > ostatnio dla politykow rzecz jasna), dlaczego wiec od legalnosci
                      > powinny byc wyjatki i kto i na jakiej podstawie mialby decydowac
                      > komu sie naleza? Moze to kolejny przypadek “prawa zdrowego
                      > rozsadku”, w ktorym specjalizuje sie nasza partia wiodaca? Wydaje
                      > mi sie, ze jezeli prawo mowi ze cos jest legalne, ale moralnosc i
                      > zdrowy rozsadek dyktuja inaczej, to wchodzimy na grzaski grunt bo
                      > moralnosc moralnosci nierowna i kazdy ma swoj punkt widzenia.
                      > Sugerujesz, ze w przypadku nauczycieli czy lekarzy dorabianie z
                      > nierzadu deprecjonuje ich zawod wiec oni na prostytucji nie powinni
                      > zarabiac. Jakiego zawodu w takim razie nie deprecjonuje?
                      Nie pochwalam prostytucji i nie mam przygotowanej listy zawodow , ktorych
                      prostytucja nie deprecjonuje. Uwazam ze dorabianie prostytucja za smutny
                      proceder. Jednakze zawody roznia sie od siebie w zaleznosci od ilosci rodzaju
                      kontaktu z ludzmi, w pewnych zawodach ma sie wplyw na postawe moralna i rozwoj
                      ludzi tak sie dzieje w przypadku nauczycielstwa .
                      .
                      >
                      > chronic. Moim zdaniem rola panstwa jest w pierwszej kolejnosci
                      > zapobiegac zjawiskom spolecznym takim jak prostytucja czy
                      > narkomania, a dopiero potem kontrolowac, czy odbywaja sie one w
                      > zgodzie z przepisami BHP.
                      A w jaki sposob panstwo moze to skutecznie zrobic ?
                      >
                      • poledownunder Re: granice tolerancji 25.09.08, 22:56
                        Ok, moze wiec wina lezy nie tylko w prawodawstwie, ale rowniez w
                        wybrakowanych lub nieistniejacych kodeksach pracy nauczycieli,
                        policjantow itp. co tym niemniej w tym przypadku sklada sie w moim
                        mniemaniu na przesadna tolerancyjnosc NZ. Szwecja o ile wiem ma
                        system, o ktorym piszesz - uprawianie prostytucji jest legalne,
                        natomiast korzystanie z niej nie. Moze to jest jakies rozwiazanie,
                        sposob na zapobieganie szerzeniu sie tego zjawiska poprzez
                        odatrakcyjnienie udzialu w nim. W NZ nie robi sie nic, a wrecz
                        przeciwnie. Gdybym np. zechciala sobie jutro zaczac dorabiac
                        sprzedajac na ulicy bulki, musialabym najpierw zdobyc iles
                        certyfikatow, zdobyc iles pozwolen, spelnic iles warunkow, nie wolno
                        by mi bylo tego robic w okreslonych godzinach i w okreslonych
                        miejscach. Natomiast gdybym zechciala sobie jutro zaczac dorabiac
                        sprzedajac na ulicy dupe, nie stoja przede mna zadne przeszkody. I
                        to, ze tak powiem, przekracza lekko granice mojej tolerancji.

                        Sennys, masz racje, nie doswiadczylam na swojej skorze nietolerancji
                        rydzykowskiej, mialam szczescie wyjechac przed. Nie znaczy to
                        jednak, ze musze sie godzic na tolerancje wszystkiego i we
                        wszystkich, nawet najbardziej absurdalnych formach. Cieszy mnie, ze
                        NZ jest tolerancyjna w stosunku do ludzi o roznych orientacjach
                        seksualnych, wyznajacych rozne religie (przynajmniej w teorii, w
                        praktyce ponoc roznie bywa), ale sa tez rzeczy ktore jak dla mnie
                        przekraczaja pewne granice. Kiedy powaznie rozwaza sie mozliwosc
                        wprowadzenia na wyzszych uczelniach kursow prostytucji (sorry, znowu
                        schodze na ten temat), to dla mnie lekka przesada.

                        www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10452364

                        • iza42 Re: granice tolerancji 27.09.08, 21:27
                          Kursy prostutycji to rzeczywiscie troche szokujace. Ale legalizacja prostytucji
                          ma dobre strony, ze mozna dzieki temu miec dostep do statystyk na temat
                          czynnikow ryzyka tego procederu, wspolistniejacych chorob wenerycznych,
                          alkoholizmu, narkomanii, przestepczosci itd. I jezeli tego beda tam uczyc to
                          moze bedzie z tego jakis pozytek?
                          Poza tym sam koncept prostytucji to temat rzeka, ludziom naogol prostytutka
                          kojarzy sie z wyuzdana zdzira stojaca na ulicy i nagabujaca przechodniow a
                          przeciez istnieja inne, bardziej subtelne formy. Niedawno czytalam w GW,ze w
                          Polsce popularne jest tzw sponsoring, ktore polega na tym ,ze mloda kobieta,
                          studentka z problemami finansowymi, znajduje sobie zamoznego pana, ktory
                          finansuje jej studia w zamian za seks. Na wstepie uzgadniaja warunki za ile, ile
                          razy w tygodniu itd. Te kobiety pewnie nie stawiaja siebie w kategorii
                          prostytutek ale rodzaj transakcji jest ten sam.
                        • poledownunder Re: granice tolerancji 13.10.08, 22:05
                          Kolejna wariacja na temat. Tym razem rodzice wysylajacy dzieci do
                          przedszkola w Wellington dowiedzieli sie ze w tym samym budynku
                          prowadzi biznes agencja towarzyska i nie da sie temu zaradzic, bo
                          jak to podsumowala jedna mama "I guess since it's legal these days,
                          you can't stop what goes where."

                          www.stuff.co.nz/4725936a11.html
    • ratpoles_tamer Aaaaaaa pokój odstąpię ! 23.09.08, 22:16
      Ja tam jestem tolerancyjny i poszedłbym na to:


      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,5704336,Aaa__Pol_pokoju_za_seks_odstapie.html

      Nie mam niestety pokoju do wynajęcia.

      • sennys Re: Aaaaaaa pokój odstąpię ! 25.09.08, 13:04
        Nawet jakbyś miał ten pokój to byś pewnie baaaaardzo długo szukał w NZ tej
        współlokatorki ... no chyba że jesteś baaaaardzo tolerancyjny smile
    • sennys Re: granice tolerancji 25.09.08, 13:01
      Wątek zszedł bardzo na prostytutki ... a ja swoimi kilkoma luźnymi myślami
      pocudzołoże:
      Pole masz mieszane uczucia co do tej szerokiej tolerancji w NZ bo nie spotkałaś
      się chyba z przypadkami nietolerancji ... wyobraź sobie podobną sytuację w
      Polsce, a może nie tyle podobną bo coś takiego w ogóle TAM nie wchodzi w grę,
      lincz gotowy, nic tylko uciekać z kraju (np. do NZ big_grin ), bo armia Rydzyka zje
      żywcem nie tolerancyjna na wszelkie odchyłki od ichniejszej normy katolickiej ...
      Byłem przez kilka lat nauczycielem i wiem że biedak nauczyciel nawet w barze
      piwa wypić nie może bo od razu powiedzą że pijak ( i złodziej, bo każdy Polak to
      pijak i złodziej wink ) ...
      ... to że w NZ w ogóle się o tym dyskutuje świadczy o wysokiej tolerancji na
      wszystko ... w 99%innych krajów ktoś taki ląduje albo za kratkami albo na bruku
      przynajmniej bez gadania ...
      z tego co wiem to sprawa jest w toku ale cytując za stuff.co.nz:
      "Two years ago, an Auckland policewoman was disciplined after it was discovered
      she had an extra job as a sex worker.
      The woman kept her police job after an investigation."
      Jeśli policjantka może to co nauczycielka już nie, dlaczego ma być jakoś
      dyskryminowana ??
      Oczywiście abstrahując od kwestii przenoszenia chorób, kodeksu zawodowego i w
      ogóle etyki, bo to inna para kaloszy która najbardziej mąci w tym temacie ...
      Tyle mojego mieszania w tym temacie ... smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka