Dodaj do ulubionych

wspierajmy się

29.01.10, 20:50
Jestem przerażona tym, co tu przeczytałam. I nie jest mi wcale łatwiej,
wiedząc, że tyle rodzin zmaga się z tym problemem.
Zaniosłam do sanepidu próbki. Czekam na wynik, choć wiem, że candide to ja mam
na 100 (wymazy laryngologa i gina -góra candida alb., dół candida spp,
wnioskuję, że w takim razie musze mieć candide ogólnoustrojową, tak?) Próbuję
sobie to wszystko poukładać.
Wyczytałam, że badanie kału powinno trwać min. 7 dni, a tu pani każe mi
przyjść po upływie 4. I co?
Na diecie od października, ale nie jest łatwo i miewam chwile słabości
[pierwsze 2 miechy rygor, zrzuciłam 5kg, czuje sie czasami nieco słabiej, ale
nie choruję! warzywka zamiast leków -super, niestety gorzka czekolada kusi,
zatęskniłam za bananami i jabłkami, podgryzam to, czego nie powinnam
tknąć...] Wydaje mi się, że mój Mały [4 l.] też ma grzybka. I tego się boję
najbardziej. Od czego zacząć, żeby jadł cokolwiek spoza jego ulubionych
produktów? No i przedszkola nie przeskoczę..
Obserwuj wątek
    • antyka Re: wspierajmy się 29.01.10, 20:58
      Jesli na wstepie zakladasz, ze bedzie ciezko, ze syn ma tylko ulubione produkty,
      ze przedszkole nie bedzie wspolpracowac, to kiepsko to widze.

      Moje dziecko od lutego ma zdiagnozowana grzybice przewodu pokarmowego.
      A przedszkole wspolpracuje.
      Na poczatku puszczalam dziecko po sniadaniu, obiad nosilam swoj,
      a opiekunka odbierala dziecko przed drzemka.
      Teraz dziecko znow puszczam po sniadaniu, a odbieram przed podwieczorkiem. Mala
      ma diete antynabialowa i ma zakaz jedzenia slodkich rzeczy. Przedszkole
      wspolpracuje.

      A jaka dieta? Uzyj wyszukiwarki, temat byl walkowany 1000 razy.
      • klara0 Re: wspierajmy się 29.01.10, 21:48
        Hmm... czy zakładam, że będzie ciężko? nie, ja to wiem. I wie to każdy, który
        ten temat przerabiał i przerabia... Ale dzięki takim ludziom jak Ty [matko, jak
        ty to sobie super zorganizowałaś], wiem, ze trzeba walczyć - i że można.
        Niestety, nie zwolnię się z pracy, żeby prowadzić Małego po śniadaniu i odbierać
        przed podwieczorkiem, w międzyczasie przywożąc obiad...
        • oliwkawawa Re: wspierajmy się 29.01.10, 22:07
          musisz zmienić podejście. szukaj przedszkola które będzie
          współpracować, które poda posiłki zalecane w diecie
          uważam że to nie jest ogromny problem, a już na pewno nie jest to
          przeszkoda nie do pokonania
          czuję że największy problem jest z Tobą i dzieckiem. nie chcesz się
          chyba przekonać do tej diety? dla Waszego zdrowia musisz to zrobić,
          bo grzybek nieleczony będzie rósł, a potem przy jakimkolwiek bodźcu
          (antybiotyk, szczepionka) może dać nieoczekiwane skutki...
          ja wiem że ciężko zrezygnować ze słodkości, białej mąki, nabiału..
          zwłaszcza jeśli dziecko jest przyzwyczajone do tych rzeczy, ale to
          Twój wybór-zdrowie albo grzyb. powodzeniasmile
          • klara0 Re: wspierajmy się 29.01.10, 22:48
            Ja się do diety przekonałam, choć nie czuję wsparcia ze strony rodziny i
            znajomych [myślą, że się odchudzam, mówią, że źle wyglądam, że przesadzam z
            tymi ograniczeniami; najgorzej było w czasie świąt, ech...] Przed dieta
            odżywiałam się beznadziejnie i wiem, że nie wrócę do tego, choć czasami sił mi
            brakuje na to wymyślanie lub jedzenie w kółko tego samego. Cóż, daleko mi do
            Nigelli Lawson. Mały jest niejadek, wybredny, jak czegoś nie chce, nie zje. Ma
            nie jeść, nie pić? Bo lubi, to co większość dzieci, a jak wiecie, nie są to
            zdrowe rzeczy...Zmiana przedszkola nie wchodzi w grę, zapisy, kolejki, brak
            miejsc. Oczywiście, porozmawiam i dopnę swego, ale tak czysto teoretycznie -
            zastanawiam się, jak dzieci to odbiorą, że Mały dostaje co innego i jak on się
            będzie z tym czuł. Ale to takie moje dywagacje.
            • antyka Re: wspierajmy się 30.01.10, 09:11
              A kto Ci kaze sie zwalniac z pracy? Ja jestem na zwolnieniu od 3-ech tygodni, bo
              za chwile rodze.
              Do tego czasu non stop pracowalam.

              Moje dziecko ma ojca, mialo opiekunke do wakacji,
              do tego zawsze mozna sobie wszystko tak zorganizowac, zeby jakos to
              funkcjonowalo. Ja nosilam nawet wlasne jablka (szare renety) do przedszkola. A
              obiad gotowalam rano - pozwalalam jedynie dawac zupe, niezabielana, i to samo
              rzadkie.

              Naprawde myslisz, ze to niemozliwe?

              Moje dziecko nie je slodyczy w przedszkolu - na specjalne okazje panie dostaly
              ciastka pelnoziarniste, slodzone fruktoza, czekolade dla diabetykow, nie slodza
              jej jedzenia.
              U nas dochodzi jeszcze kwestia pasozytow, mala jest b. podatna, wiec boje sie,
              ze znow cos zlapie, np. od innego zainfekowanego dziecka.
              Co tydzien wiec biore posciel, reczniki, pizamke i piore i susze w wysokiej temp.
              Do tego jeszcze zabieram dzieciaka z roznych uroczystosci typu dzien babci i
              dziadka, bo jest slodki poczestunek. Myslisz, ze nie jest mi ciezko?
              Do tego panie w przedszkolu nakladaja na sedes specjalne nakladki higieniczne,
              zeby dziecko nie zlapalo nic przy korzystaniu z toalety. Wiem, ze z nich
              korzystaja, bo dziecko mowilo.
              Moja corka ma 3 lata i 4 m-ce i udalo jej sie wytlumaczyc, ze nie mozemy jesc
              pewnych rzeczy, ze mamy na nie uczulenie. Zrozumiala, chociaz czasem jest jej b.
              przykro.

              A kto Ci kaze jesc non stop to samo? Poszukaj przepisow, pokombinuj, pomodyfikuj
              - zamiast maki jasnej, wez ciemna pp. Wiesz, ile ja sie nakombinowalam, zeby
              zrobic pierogi z pieczarkami?
              Ile sie naszukalam, jakie suplementy moge podac mojemu dziecku?
              Ile razy wydzwanialam jak pomylona do lekarza pytajac o rozne pierdoly? Ty masz
              te wiedze na talerzu - patrz forum.
              Ja rok temu wiedzialam tylko, ze dziecko musi byc na diecie MM.

              U mnie wspolpracuja WSZYSCY! Wszyscy, absolutnie wszyscy.
              Od pan w przedszkolu, kolezanek, ktore przychodza w odwiedziny, siostry, u
              ktorej bylam wlasnie przez tydzien, jej corek (nie jadly slodkosci przy Marysi),
              babci i nawet meza, ktory chyba stara sie najbardziej, zeby corka miala
              urozmaicone jedzenie i bez cukru.

              Da sie.

              Moje dziecko rok temu wazylo 10,5 kilo, zelazo mialo 23.
              Dzisiaj Marysia ma 14 kilo, zelazo ostatnio bylo na poz. 145,
              nie choruje, czasem jest lekko podziebiona.

              Walcz. Nie ma nikogo wazniejszego, niz Twoje dziecko.
            • maminka21 Re: wspierajmy się 30.01.10, 12:29
              A ja Cię doskonale rozumiem, walczę z grzybem u dziecka od roku, bez
              specjalnych efektów, rodzina i znajomi w ogóle nie wspierają ( wręcz
              namawiają do porzucenia diety ), dziecko jest niejadkiem i koniec (
              sa takie dzieci, taki był mąż jako dziecko )więc i tak z okrojonej
              diety dużo nie tknie - po prostu woli być głodny i w ogóle nie
              zjeść - próbowałam już wielu sposobów, przegłodzenia, nagród, kar,
              karmili Go inni - nic. Nawet jak był zdrowy wielu potraw nie jadł.
              Jednym dieta przychodzi łatwiej innym trudniej-na pewno jest
              wskazana.
              Także rozumiem Cię - ale trzeba, bo na cud nie ma co liczyć,
              brutalne ale prawdziwe, trzymaj się ,pozdrawiam
              • kalkas Re: wspierajmy się 01.02.10, 21:05
                Jest ciężko, ale da się. My w dietę "wchodziłyśmy" stopniowo,
                poprawa apetytu następowała też stopniowo.
                Z akceptacją otoczenia jest różnie, od dziwnych uwag, że lepsze od
                probiotyków są Actimelki wink, a ja jako nieaktywna zawodowo "stara"
                matka wymyślam dziecku choroby. Ale da się.
                Ja cieszę się z każdego małego sukcesu - ostatno to były kanapki z
                rzodkiewką. Dla innych to nic, a dla mnie sukces. I tego będę się
                trzymać. Pozdrawiam.
                • klara0 Re: wspierajmy się 02.02.10, 01:08
                  Dziękuję, kalkas, tego mi właśnie potrzeba. Nie chcę się wykręcać, rezygnować
                  ani użalać. Ale mam absorbującą pracę, a do tego dwie lewe do gotowania;
                  staram się jak mogę i dla mnie to nie lada wysiłek, ale podejmuję się go. I ten
                  codzienny wyścig z czasem mnie dobija. Ponadto nakłanianie czterolatka do czegoś
                  wbrew niemu bywa pewną trudnością...
                  A teraz mam nie lada problem. Mały ma prawie 40 stopni, jedyny objaw choroby to
                  brzydko pachnąca klucha w gardle uniemożliwiająca normalne mówienie i
                  oddychanie [kataru brak]. Jeść nie chce NIC i pić też, ewentualnie po łyczku
                  soczku albo jakiś owoc lub deserek owocowy. I co z tym fantem zrobić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka