Dodaj do ulubionych

akademickie oszczedzanie made in poland

22.04.10, 18:56
"Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego przyciął o połowę stawki wykładowców za
prowadzenie zajęć w języku angielskim [...] Prorektor uniwersytetu bierze pod
uwagę, że część wykładowców może zrezygnować z prowadzenia takich zajęć: -
Zakładam, że znajdą się osoby, które uznają, że nie schylą się po sto złotych.
Liczę jednak, że większość zachowa się racjonalnie - mówi prof. Cach.
Proponuje rozwiązania stosowane na innych uczelniach. - W Lublinie i w
Poznaniu godzina wykładu w języku obcym liczona jest jak dwie godziny zajęć po
polsku. Wykładowcy chwalą sobie taki sposób wypełnienia etatu - mówi. - Choć
pensja im nie wzrasta, to prowadzą mniej zajęć."


Tekst
linka


A swoja droga - fajne te akademickie przeliczniki, jak ktos mi powie ze mozna
miec 10h zajec w calym roku i miec wypelnione pensum 210, to sie nie
zdziwie.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 19:49
      z jednej strony to nie widze pwoodu by medium mialo niesc ze soba takie apanaze.
      natomiast wyobrazam sobie, ze tacy wykladowcy maja pewniejsze zatrudnienie. sa
      przydatniejszy dla uniwersytetu

      z drugiej strony, oni daja usluge, ktorej nie sa w stanie dac inni. i rektor sie
      moze obudzic z reka w nocniku
      • dala.tata PS 22.04.10, 19:56
        u mnie na uni jest sotsunkowo duza liczba studntow z hiszpanii. i zatrudniony
        jest u nas facet ktory mowi przy okazji po hiszpansku. nikt mu za to jednak
        dodatkowo nie placi.
        • niewyspany77 Re: PS 22.04.10, 20:07
          w tekscie sa poruszone 2 sprawy, o ktorych - jak sadze - warto pogadac.

          pierwsza to stawki, druga to przeliczniki. o stawkach nie za bardzo wiem co
          pisac, ale chetnie poczytam zdanie innych.

          natomiast co do przelicznikow, to zastanawiam sie, czemu kontrakt nie moze byc w
          stylu: tyle a tyle godzin dydaktycznych, w czym tyle a tyle w jezyku takim,
          reszta w owakim; tyle a tyle seminarzystow. fajnie jest poprzeliczac: godzina po
          angielsku to dwie po polsku, 5 magistrantow to 20 dydaktycznych. a jak po
          angielsku, dla doktorantow, w dodatku stojac na rekach, to 1:20 czy 1:40?

      • carnivore69 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:06
        Przypomnial mi sie jeden z moich pierwszych wykladow podczas stypendium w
        Holandii w polowie lat 90-tych. Pojawilismy sie z przyczyn (dez)organizacyjnych
        (z dziewczyna w podobnej jak ja sytuacji) dopiero w polowie drugiego wykladu.
        Wykladowca zareagowal krotkim "o, mamy widac dwoje studentow zagranicznych" i
        przeszedl na angielski.

        Ciekawe czy stawka w tym momencie mu wzrosla.

        Pzdr.

        • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:19
          to jest fajna historia.....jednak mysle ze niewiele jest krajow, w kotrych by to
          sie stalo.
          • drhabhc Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:35
            Np. w Portugalii. Dawniej tez na Cyprze...
            • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:39
              Lesiu, jesli ty chcesz mi poweidziec, ze w Portugalii przecietny wykladaowca
              przejdzie na angielski i studenci wszysyc to zrozumieja, to ty chyba w
              Portugalii nie byles.


              drhabhc napisała:

              > Np. w Portugalii. Dawniej tez na Cyprze...
              • drhabhc Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 12:50
                Wszyscy studenci w Portugalii znaja dzis angielski, i to niezle...
                • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 13:52
                  lesiu, na pewno zauwazyles, ze ja nie mowilem o studentach. rowniez dobrze
                  mozesz napisac, ze w Portugalii anglisci mowia po angieslku swietnie. i na
                  dodatek taksowkarze w Lizbonie.

                  drhabhc napisała:

                  > Wszyscy studenci w Portugalii znaja dzis angielski, i to niezle...
                  • drhabhc Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 14:00
                    A o kim mowiles? Taksowka w Lizbonie jechalem zas tylko raz, i trafil mi sie
                    kieorwca dobrze znajacy angielski...
                  • pr0fes0r Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 15:31
                    dala.tata napisał:

                    > lesiu, na pewno zauwazyles, ze ja nie mowilem o studentach. rowniez dobrze
                    > mozesz napisac, ze w Portugalii anglisci mowia po angieslku swietnie. i na
                    > dodatek taksowkarze w Lizbonie.
                    >
                    > drhabhc napisała:
                    >
                    > > Wszyscy studenci w Portugalii znaja dzis angielski, i to niezle...

                    Jeżeli za przykład w miarę zbliżony wziąć można studentów z bratniej Hiszpanii,
                    to ichni studenci anglistyki miewają problemy z habla w języku swej
                    specjalności. O innych wolę nie myśleć.
                    • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 16:19
                      no, jka juz powiedzialem, mysmy zatrudnili ludzi z hiszpanksim, zeby sie dobrze
                      dogadac z naszymi studentami z Hiszpanii.

                      co do Portugalii, to w zeszlym roku bylem na duzej konferencji miedzynarodowej w
                      Lizbonie. dogadanie sie z lokalnymi uczonymi bylo czasem trudne.

                      pr0fes0r napisał:

                      > Jeżeli za przykład w miarę zbliżony wziąć można studentów z bratniej Hiszpanii,
                      > to ichni studenci anglistyki miewają problemy z habla w języku swej
                      > specjalności. O innych wolę nie myśleć.
          • carnivore69 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:36
            Pewnie latwiej o taka sytuacje gdzies miedzy Rotterdamem a Helsinkami (i byc
            moze na Cyprze) niz gdzie indziej ;-)

            Pzdr.
            • carnivore69 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:37
              Hehe, Cypr - reszta swiata 2:0.

              Pzdr.
            • drhabhc Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 12:51
              Na Cyprze, to poza stauszkami ze wsi i nielicznymi imigrantami z Azji, to
              wszyscy doskonale mowia po angielsku. Szczegolnie na polnocy.
    • pfg Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:14
      niewyspany77 napisał:

      > W Lublinie i w
      > Poznaniu godzina wykładu w języku obcym liczona jest jak dwie
      > godziny zajęć po polsku.

      U nas też tak jest. Bardzo sobie to rozwiązanie chwalę ;-)
    • wedrowiec2 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:33
      Godzina zajęć ze studentami anglojęzycznymi jest płatna od 80 do 150
      złotych brutto. Godziny nie są wliczane do pensum. Od nowego roku
      planowane są oszczędności - seminaria mają zostać zastąpione
      wykładami:( Na moim przedmiocie, przy pięciu grupach dziekańskich,
      zaoszczędzą całe 60 godzin rocznie;)
    • ford.ka Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:40
      Urwał nać!
      Od piętnastu lat prowadzę wszystkie zajęcia (oprócz seminariów
      magisterskich, ale to z lenistwa) po angielsku. Gdzie mogę się
      zgłosić po niewypłacone dotychczas pieniądze???
      • niewyspany77 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 20:46
        i tam kasa, bierz 2 lata wolnego z przelicznika 1:2
        • ford.ka Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 21:44
          Wolałbym kasę... Miałbym teraz siedem lat siedzieć w domu?
    • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 23:00
      Panowie, trochę nie rozumiem waszego oburzenia.
      Po pierwsze nie widzę powodu, żeby za marne pieniądze jakie płaci mi
      za prowadzenie zajęć mó szacowny uniwersytet, prowadzić te zajęcia w
      języku obcym.
      Po drugie nie widzę powodu, żeby do polskich studentów, na polskiej
      uczelni mówić w języku obcym.
      Po trzecie, nie widzę podstaw, żeby mówić w języku obcym do polskich
      studentów, od których nie wymaga się znajomości języka obcego w
      momencie przyjmowania ich na studia.
      Po czwarte, jeśli uczelnie rzeczywiście chcą się
      internacjonalizować, muszą dać na to kasę, samo się nie zrobi.

      Od razu uprzedzam posądzenia - nie, nie mam najmniejszych kłopotów z
      prowadzeniem zajęć w języku angielskim. Moi koledzy również. Ale
      jakoś wszyscy zgodnie mamy jednakowe zdanie na ten temat....
      • wedrowiec2 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 23:20
        Po pierwsze, na forum piszą nie tylko mężczyźni:)
        Po drugie na uczelni (polskiej, państwowej) mamy ok. 30% studentów
        zagranicznych mówiących w językach: polskim (w znacznej
        mniejszości), norweskim, duńskim, urdu, arabskim, hebrajskim i kilku
        innych, których nie rozpoznaję. Wspólnym dla nich i dla nas jest
        tylko język angielski. Zajęcia dla studentów tubylczych;) odbywają
        się w języku polskim.
        Obcokrajowcy płacą dużo, bardzo dużo za swoje studia i opłaty te są
        znaczącym wkładem w finanse uczelni. Nie można sobie pozwolić na to,
        by zajęcia prowadziły osoby słabo znające język angielski i były
        miernymi dydaktykami.
        • niewyspany77 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 23:39
          Twoj wywod zaklada, ze kazdy naukowiec MUSI znac angielski. OK, to zrobmy
          parafke: doktorant MUSI zdac angielski, bo w tej chwili wymaga sie nowozytnego.
          I jeszcze jedno, z gory przepraszam, ale zaprotestuje, bo piszesz: "słabo
          znające język angielski i były miernymi dydaktykami". Bullshit. Wyobraz sobie,
          ze mozna znac biegle niemiecki, hiszpanski lub rosyjski. Wyp**ic, bo uczelnia
          nie zarabia?
          • wedrowiec2 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 10:23
            Niewyspany77 popełniasz błąd w rozumowaniu.
            Nie każdy nauczyciel musi prowadzić zajęcia z grupami
            anglojęzycznymi. Mamy 36 grup, w których zajęcia prowadzone są po
            polsku i pięć z językiem angielskim. Każdy z siedmiorga nauczycieli
            znajdzie coś dla siebie:)
            • niewyspany77 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 00:25
              mysle, ze nie popelniam zadnego bledu w rozumowaniu, po prostu piszesz teraz o
              czym innym. i tak apropo, wolny wybor jest jak najbardziej OK.
      • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 22.04.10, 23:50
        najbardziej mi sie podoba ze na polskiej uczelni, na polskim
        uniwersytecie....jeszcze koniecznie nalezy dodac: ze to powienien byc polski
        wykladowca i polscy studenci. my tam zadnych kocmoluchow zzagranicy uczyc nie
        bedziemy. a i uczyc beda tylko prawdziwi polacy, nie?

        a jeszcze to: i koniecznie powinni polscy nauczkowscy publikowac w naszych
        polskich, patriotycznych czasopismach, ktorych nazwy powinny sie zaczync od
        przymiotnika 'polski'.
        • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 01:16
          dala.tato, chyba się trochę nie rozumiemy.

          1. Ustawa o języku polskim gwarantuje polskiej młodzieży kształcenie
          w języku ojczystym. Nie widzę więc formalnej możliwości prowadzenia
          zajęć w języku obcym, jeśli np. mam grupę 15 studentów polskich i
          dwóch Erazmusów skądkolwiek.
          2. Skoro uczelnia nie wymaga od kandydata na studia znajomości
          języka obcego (co jest moim zdaniem w dzisiejszych czasach kompletną
          głupotą, ale trzymajmy się suchych faktów), to ja nawet nie mam
          prawa wymagać od moich studentów czytania literatury fachowej w
          rzeczonych językach obcych (co mi się wcale nie podoba, zwłaszcza,
          że w mojej dziedzinie literatura dostępna w jęz. polskim jest
          żadna). Niemniej jednak skoro polscy studenci z założenia nie muszą
          znać języka obcego, to nie widzę realnej możliwości prowadzenia
          zajęć w języku obcym dla grupy jak w punkcie 1.
          3. Osobną sprawą są zajęcia przewidziane wyłącznie dla studentów
          zagranicznych prowadzone w języku obcym - za te moim zdaniem w
          polskich realiach stawka powinna być wyższa, bo nie każdy potrafi
          takie zajęcia poprowadzić, ergo jego kompetencje są wyższe niż
          kolegi, który tego nie potrafi. Dlaczego więc tych kompetencji nie
          honorować wyższym wynagrodzeniem?

          Doprawdy nie rozumiem twojego sarkazmu. Choć cynizm doceniam ;)
          • megaborsuk2000 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 01:30
            Historyk Jan Kieniewicz wspomina: „Doskonale pamiętam, jak pewnego dnia
            profesor Małowist przyszedł na zajęcia i zapowiedział nam krótko, że za tydzień
            będziemy czytać »Descrittione... di tutti i Paesi Bassi« Lodovico
            Guicciardiniego. Ja się ośmieliłem powiedzieć, że my nie znamy włoskiego. Na co
            profesor trzasnął laską w podłogę: »To się nauczycie!«”

            wyborcza.pl/1,97737,7381884,Malowist__historyk_z_Ligi_Mistrzow.html?as=2&startsz=x
            • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 01:37
              Dawniej było lepiej i to dobrze wiemy.
              Spróbuj dzisiaj powiedzieć studentowi coś takiego - zaraz wezwie cię
              dziekan na dywanik, bo przecież o studenta trzeba dbać, żeby broń
              boże się nie zraził i nie porzucił studiów...
              Potem student obsmaruje cię w ankiecie, a dziekan znów wezwie cię na
              dywanik...
            • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 20:53
              na pierwszym seminarium magisterskim (na polonistyce)dostaliśmy teksty w trzech
              językach, na mnie padł teks francuski - a z tym językiem nie miałem wtedy do
              czynienia, na moją pytającą minę padła odpowiedź: no ale to nie na za tydzień... ;-)
          • eeela Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 01:31
            Niemniej jednak skoro polscy studenci z założenia nie muszą
            > znać języka obcego,


            Ale skąd to założenie? Z tego co mi wiadomo, w rekrutacji na wiele kierunków
            liczy się wynik egzaminu maturalnego z języka obcego (czasami do wyboru, a
            czasami nie). Skoro w rekrutacji bierze się to pod uwagę, to znaczy, że
            przynajmniej na tych konkretnych kierunkach można od studentów wymagać, aby
            czytali w danym języku i rozumieli w nim wygłaszane wykłady.

            U mnie na studiach wykładowcy z góry na początku semestru uprzedzali w
            syllabusach: na tych zajęciach czyta się w tym i w tym języku/-ach. U mojej
            siostry na studiach angielski w rekrutacji był obowiązkowy, dalsze kształcenie i
            konwersacje są obowiązkowe, a w programie oferuje się sporo anglojęzycznych
            seminariów i konferencji adresowanych do studentów. Nikt by się tam nie przejął,
            jakby jakimś cudem uchował się jakiś rodzynek, który nie radzi sobie z
            angielskim. I, szczerze mówiąc, zgadzam się z tym, że warunki we współczesnym
            świecie są takie, iż do podstawowych wymagań wobec człowieka legitymującego się
            wyższym wykształceniem, nawet tylko pierwszego stopnia, należy zaliczać
            znajomość angielskiego w stopniu co najmniej wysoce komunikatywnym - nie mówię
            płynnym, bo do tego trzeba żyć danym językiem bez przerwy.
            • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 01:56
              eeela napisała:

              > Niemniej jednak skoro polscy studenci z założenia nie muszą
              > > znać języka obcego,
              >
              >
              > Ale skąd to założenie?

              Ja zdawałam na studia (filologiczne) dwa języki pisemnie, dwa języki
              ustnie, gramatykę polską z elem. literat. ustnie + rozmowa kwalifik.
              (do wyboru było 8 języków w dowolnej kombinacji). Potem z racji źle
              pojętych oszczędności okrajano egzamin wstępny z kolejnych jego
              elementów, aby po 20 mniej więcej latach dojść do absurdu, jakim
              jest przyjmowanie studentów bez żadnego egzaminu, wyłącznie w
              oparciu o wyniki matury.
              A wbrew pozorom młodzież wychodzi ze szkół z bardzo mizerną
              znajomością języków obcych, ograniczoną wyłącznie do podstawowego
              poziomu komunikacji. Nawet kandydaci na takie studia jak
              germanistyka czy romanistyka - wydawałoby się nie do pomyślenia, aby
              nie znali niemieckiego czy francuskiego (no dawniej nie do
              pomyślenia). Tymczasem okazuje się, że w ogóle nie muszą znać
              języka, który idą studiować.
              Skoro takie sytuacje są na kierunkach filologicznych, boję się
              myśleć jak jest gdzie indziej. Na pewno są wyjątki, ale raczej
              byłabym pesymistką jeśli chodzi o poziom znajomości języków obcych
              wśród studentów. Na pewno w większości przypadków nie jest to poziom
              pozwalający na odbywanie zajęć w języku obcym.
              • flamengista niestety masz rację 23.04.10, 17:05
                na naszym kierunku (mającym "międzynarodowy" w nazwie!) zatrudniliśmy
                zagranicznego wykładowcę. Myśleliśmy, że studenci będą wniebowzięci - wykłady
                miały być po angielsku. Dodajmy, wykłady tylko na poziomie magisterskim, dla
                (takie było założenie!) już coś umiejących studentów.

                Okazuje się, że już po roku musimy zrezygnować z tego pomysłu. Na wykłady ww.
                profesora chodziło 3-5 osób. Dlaczego reszta nie chodziła? Bo nie znała
                angielskiego!

                A to nie był wykład z ekonometrii, zaś wykładowca ma 30 lat doświadczenia w
                nauczaniu studentów-obcokrajowców (m.in. tureckich - ci jego angielski rozumieli
                bez problemów).
                • dala.tata Re: niestety masz rację 23.04.10, 17:57
                  zupelnie mnie to nie dziwi. o ile jeszcze studenci radza sobie z czytaniem, to
                  rouzmienie wykladu to cos zuplenie innego i duzo trudniejszego.

                  to zreszta ciekawa dyskusja a propos umiedzynarodowienia kadry poslkiej i
                  wyrywania wlosow, ze bariera jest habilitacja....niestety najwiekszym problemem
                  jest to, ze studenci nie mowia po angieslku, czesc czyta, ale nie mowi i nie
                  rozumie slowa mowionego. a jeszcze nie daj boze zeby wykladowca mial jakis
                  silniejszy lokalny akcent.
                  • pr0fes0r Re: niestety masz rację 23.04.10, 18:08
                    Taki urok fikcji zwanej lektoratem na polskich wyższych uczelniach. Jak sobie
                    przypomnę mój niemiecki w 60 osób w sali wykładowej, bo prowadzący sobie
                    kompresował trzy zajęcia w jedno... Teraz ponoć jest trochę lepiej, ale nadal
                    daleko od ideału.
                    • dala.tata Re: niestety masz rację 23.04.10, 18:15
                      oczywiscie, ale zaczyna sie od liceum, gdzie to podobna fikcja. chodzilem do
                      klasy z rozszeronym angielskim (nie bylo wymogu kompetencji jezykowych i byli
                      ludzie zaczynajacy od zera, o ile pamietam). nie znam nikogo, kto nauczylby sie
                      angieslkiego w szkole. ci ktorzy chodzili na lekcje prywatne, mowili, ci ktorzy
                      operali sie na lekcjach w szkole tylko, do konca kaleczyli, a na matrzue
                      wypadali slabo.


                      pr0fes0r napisał:

                      > Taki urok fikcji zwanej lektoratem na polskich wyższych uczelniach. Jak sobie
                      > przypomnę mój niemiecki w 60 osób w sali wykładowej, bo prowadzący sobie
                      > kompresował trzy zajęcia w jedno... Teraz ponoć jest trochę lepiej, ale nadal
                      > daleko od ideału.
                    • flamengista ale język obcy 23.04.10, 18:15
                      w szczególności angielski studenci powinni znać już przed rozpoczęciem studiów!

                      Ja oraz moje koleżanki i koledzy z roku w każdym razie angielski znaliśmy.
                      Dzięki lektoratom na uczelni udało się go nie pogorszyć co więcej, nawet trochę
                      poprawić.

                      A w niemieckim nawet się podciągnąłem na studiach.

                      Tyle, że wtedy mieliśmy 4 godziny lektoratu z angielskiego i 4 z niemieckiego
                      tygodniowo. Przez 3 lata. W grupach max. 15-osobowych.
              • niewyspany77 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 00:29
                > A wbrew pozorom młodzież wychodzi ze szkół z bardzo mizerną
                > znajomością języków obcych, ograniczoną wyłącznie do podstawowego
                > poziomu komunikacji.

                zgadzam sie absolutnie. 3 lata liceum sa ustawiane pod mature. nic wiecej.
                wiecie co mowia na szkoleniach na egzaminatorow? "z kluczem sie nie dyskutuje".
                no wiec sie uczy, by pasowalo do klucza, a nie po to, by znac jezyk. oczywiscie,
                zawsze moze sie znalezc jakis rodzynek czy dwa, czasem i cale piec!
          • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 09:14
            ustawa o jezyku polskim....nie chce mi sie o niej gadac, bo szkoda gadac. idea
            obrony jezyka na uczelniach zasluguje wedlug mnie tylkko na smiech.

            nie mam pojecia czy masz prawo wymagac czytania literatruy w jezykach obcych,
            ja wymagam.
            • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 11:33
              dala.tata napisał:

              > ustawa o jezyku polskim....nie chce mi sie o niej gadac, bo szkoda
              gadac. idea
              > obrony jezyka na uczelniach zasluguje wedlug mnie tylkko na smiech.

              Nie przejmuj się, mimo ustawy studenci i tak mają sakramenckie
              problemy z używaniem języka ojczystego, zarówno w wypowiedziach
              ustnych, jak i pisemnych. Co tu gadać o językach obcych! ;)

              > nie mam pojecia czy masz prawo wymagac czytania literatruy w
              jezykach obcych,
              > ja wymagam.

              Ja też wymagam, bo nie mam wyjścia. I dlatego, że mam stosunkowo
              niewielu studentów, stosunkowo zainteresowanych pogłębianiem własnej
              wiedzy a nie zdobyciem papierka (specyfika kierunku akurat). Ale nie
              wiem, czy bym wymagała np. od 150-osobowych grup na prawie :/

              • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 11:40
                nie martwie sie. ja po prostu chce dac odpor tym, co 'bronia jezyka'.
              • chill Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 14:39
                Zgadzam się w zupełności ze zdaniem poprzednika. Studenci medycyny maja problem
                ze zrozumieniem języka ojczystego w mowie i piśmie, o wypowiadaniu się w nim nie
                wspominając. Przygotowanie np. na wykładzie części w języku angielskim wzbudza
                na sali szmer niezadowolenia. Ale hitem ostatnio była dla mnie opinia recenzenta
                jednego z moich wykładów, w której prosił o przetłumaczenie treści
                anglojęzycznych tabel, gdyż "nie może ocenić zawartej w nich treści"... Uch... :P
    • bumcykcyk2 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 00:30
      Zamiast kasy , przelicznik 1:2 ?

      Ok, z miłą chęcią. Zakładając, że wszystko wziąłbym po angielsku to pensum
      wyniosłoby mnie ok. 120 godzin rocznie, czyli 4 grupy. No, to jest całkiem ok.
      Razem z dyżurem miałbym zajęty jeden dzień w tygodniu przez jeden semestr. Gra
      gitara! To nawet jest warte tych ochłapów, które mi płacą.

      Więc Panowie gronostajowcy bierzcie przykład ze skąpej wrocławskiej Magnificencji.

      Magnificencja wie co robi.
      • chilly Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 08:48
        Ma to jeszcze inny aspekt - "przełożenie" na ranking wydziałów. Te
        wreszcie się połapały i nagle na czoło wyskoczyły filologie nowożytne -
        bo publikują w języku angielskim lub innych językach obcych właściwych
        dla danej dyscypliny. Nieważne, czy publikują mądrości, czy badziewie.
        • ford.ka Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 09:06
          Święta prawda, ale
          1) punktacja mówi o "publikowaniu w języku właściwym dla dziedziny"
          czyli polonista piszący po polsku dostaje tyle samo punktów (a jak
          napisze po francusku to już nie...) a poloniści są robotni jak małe
          mróweczki i
          2) filolodzy obcy mają dużo możliwości pracy poza uczelnią, więc na
          ogół wiele nie publikują ;)
          • charioteer1 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 09:13
            W matematyce i fizyce nie ma juz od dawna publikacji naukowych po polsku. W
            humanistycznych i spolecznych natomiast opor przed wprowadzeniem jakichkolwiek
            sensownych zasad parametryzacji jest najwiekszy.
            • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 11:38
              charioteer1 napisał:

              > W matematyce i fizyce nie ma juz od dawna publikacji naukowych po
              polsku. W
              > humanistycznych i spolecznych natomiast opor przed wprowadzeniem
              jakichkolwiek
              > sensownych zasad parametryzacji jest najwiekszy.
              >

              Sensowne zasady parametryzacji są wtedy sensowne, kiedy odpowiadają
              specyfice kierunku/dziedziny. Próby wprowadzania uniwersalnych zasad
              parametryzacji, jednakowych dla wszystkich kierunków i dziedzin
              nauki (i zwykle opartych na zasadach dla nauk ścisłych lub
              przyrodniczych) są akurat bezsensowne.
              • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 11:41
                to akurat prawda. nie zmienia to jednak faktu, ze polscy humaniscci bronia sie
                rekami i nogami przed sensowna parametryzacja.

                akaef napisała:

                > Sensowne zasady parametryzacji są wtedy sensowne, kiedy odpowiadają
                > specyfice kierunku/dziedziny. Próby wprowadzania uniwersalnych zasad
                > parametryzacji, jednakowych dla wszystkich kierunków i dziedzin
                > nauki (i zwykle opartych na zasadach dla nauk ścisłych lub
                > przyrodniczych) są akurat bezsensowne.
                • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 11:57
                  dala.tata napisał:

                  > to akurat prawda. nie zmienia to jednak faktu, ze polscy
                  humaniscci bronia sie
                  > rekami i nogami przed sensowna parametryzacja.

                  Tak ale wynika to m.in. właśnie z faktu, że się ich usiłuje
                  parametryzować nieodpowiednimi schematami.
                  A nieznajomość języków i co za tym idzie literatury niedostępnej po
                  polsku oraz niemożność publikowania w tychże to jest oczywiście
                  kolejna przyczyna niechęci do parametryzacji.

                  Skoro jednak zgadzamy się, że parametryzacja powinna wyżej cenić
                  publikacje w językach obcych, skąd ten opór przed płaceniem wyższych
                  stawek za zajęcia prowadzone w języku obcym?
                  • carnivore69 Hola, hola! 23.04.10, 12:06
                    > Skoro jednak zgadzamy się, że parametryzacja powinna wyżej cenić
                    > publikacje w językach obcych

                    Jedynie ze wzgledu na fakt, ze np. American Economic Review jest bardziej
                    wplywowym czasopismem niz nasz Ekonomista, a nie na to, ze znajdujace sie w nim
                    publikacje sa napisane w jezyku angielskim.

                    > skąd ten opór przed płaceniem wyższych
                    > stawek za zajęcia prowadzone w języku obcym?

                    Gdzie ten opor?

                    Pzdr.
                  • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 12:08
                    mmmm. jakos nie jestem przekonany do tych nieodpowiednich schematow.

                    to nie chodzi o publikacje w obcym jezyku, a miedzynarodowy proces recenzowania,
                    oparty, co weicej, na miedzynarodowych standardach. jelsi potrafisz taki
                    zapewnic po polsku, publikuj po polsku. niestety takie standardy dzisiaj
                    dostepne sa jedynie w czasopismach miedzynarodowych, najczesciej po angieslku.

                    zajecia w obcym jezyku nie maja z tym nic do rzeczy. rownie dobrze mozna by
                    placic za korzystanie z power pointa, czy mowienie 'pieknym jezykiem'.
                    • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 13:07
                      dala.tata napisał:

                      > to nie chodzi o publikacje w obcym jezyku, a miedzynarodowy proces
                      recenzowania
                      > ,
                      > oparty, co weicej, na miedzynarodowych standardach. jelsi
                      potrafisz taki
                      > zapewnic po polsku, publikuj po polsku. niestety takie standardy
                      dzisiaj
                      > dostepne sa jedynie w czasopismach miedzynarodowych, najczesciej
                      po angieslku.

                      Nie dotyczy to wszystkich dziedzin nauki. W związku z tym
                      jakiekolwiek próby parametryzacyjnej urawniłowki, nawet w obrębie
                      samych nauk humanistycznych, są niesprawiedliwe, z przegięciem w
                      jedną lub w drugą stronę (czyli albo pewne rzeczy przeceniają, albo
                      nie doceniają).
                      Zresztą nadmierna technokratyzacja w nauce, a zwłaszcza w
                      humanistyce, moim zdaniem nie prowadzi do niczego dobrego.
                      Sam fakt miejsca i języka publikacji nie powinien przesądzać o tym,
                      czy jest ona bardziej czy mniej naukowo wartościowa niż inne. Nie
                      wszystko da się zrecenzować, zmierzyć, ocenić i porównać, co nie
                      znaczy, że to niezmierzalne etc. musi być z założenia gorsze.
                      Wyścig do publikowania w wysoko punktowanych czasopismach może
                      doprowadzić do przewartościowania celów - nadrzędną kwestią stanie
                      się zdobycie większej ilości punktów parametryzacyjnych - podrzędną -
                      dążenie do poznania czy samo umiłowanie wiedzy, etc.

                      A co do kwestii języka - u nas b. wysoko punktowane są publikacje w
                      języku obcym (niezależnie od miejsca publikacji), za sam fakt języka
                      właśnie. Z drugiej strony nie ma pieniędzy na płacenie extra za
                      prowadzenie zajęć w języku obcym. Gdzie tu sens i konsekwencja?
                      • bumcykcyk2 Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 13:33
                        akaef napisała:

                        > Wyścig do publikowania w wysoko punktowanych czasopismach może
                        > doprowadzić do przewartościowania celów - nadrzędną kwestią stanie
                        > się zdobycie większej ilości punktów parametryzacyjnych -
                        podrzędną -
                        > dążenie do poznania czy samo umiłowanie wiedzy, etc.

                        Hmmmm, znam pewnego biznesmena działającego w branży szkół gotowania
                        na gazie, który właśnie zamierza KUPIĆ pewien renomowany miesięcznik
                        naukowy z Europy Zach. Ma on odpowiedni IF i jest , a jakże, na
                        liście filadelfijskiej. Cena w przeliczeniu nie przekracza 2-3 mln
                        złotych. Jak mi oznajmił śmiejąc się wniebogłosy ów wesoły człowiek,
                        zaraz po kupnie wsadzi do kolegium redakcyjnego swego
                        przedstawiciela, który bedzie umieszczał w owym piśmie polskie
                        gnioty z jego uczelni. Jak nie będą się nadawały, no to redakcja w
                        pocie czoła poprawi (napisze?). W końcu jak się płaci, to się
                        wymaga.

                        I tym sposobem prywatny sektor naukowy w Polsce osiągnie poziom
                        MIĘDZYGALAKTYCZNY! Buhahahahahahaha! ROTFL!
                        • drhabhc Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 13:36
                          Otoz to. W kapitalizmie, z definicji, wszystko mozna kupic...
                        • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 13:51
                          bumcykcyku, moze warto poweidziec biznesmenowi, ze nie ma komisji nadawania
                          impact factorow i ze one wynikaja z tego, ze teksty zamiesczane w pismie sie
                          cytuje. i taka polityka, o ktorej piszesz, dosc szybko doprowadzi do upadku pisma.

                          co wiecej, bardzo watpie, ze dobre pismo, z jakas juz tradycja jest na sprzedaz.
                          • drhabhc Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 14:02
                            Nie upadnie, bo kupi on sobie drugie pismo, w ktorym bedzie sie
                            zamieszczac cytaty z artykulow publikowanych w pierwszym, i vice versa...
                            • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 14:37
                              Lesiu, jak zwykle pokazujesz, ze nie masz pojecia o nauce. no ale skoro nigdy
                              nie opublikowales czegokowliek w miedzynarodowym czasopismie, to pewnie trudno
                              sie dziwic.

                              jak dla mnie koniec tej wymiany.

                              drhabhc napisała:

                              > Nie upadnie, bo kupi on sobie drugie pismo, w ktorym bedzie sie
                              > zamieszczac cytaty z artykulow publikowanych w pierwszym, i vice versa..
                              > .
                              • drhabhc Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 15:09
                                Znow mnie obrazasz i konczysz dyskusje z pozycji cenzora...
                                Pamietaj tylko, ze w kapitalizmie, z definicji, WSZYSTKO JEST NA SPRZEDAZ.
                                • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 23.04.10, 15:18
                                  po pierwsze, stwierdzilem fakt. nigdy nie opublikowales niczego w
                                  miedzynarodowym czasopismie. po drugie, nie wycialem twojej odpwoeidzi, wiec
                                  lesiu napij sie cieplego mleka, to cie uspokoi.


                                  drhabhc napisała:

                                  > Znow mnie obrazasz i konczysz dyskusje z pozycji cenzora...
                                  > Pamietaj tylko, ze w kapitalizmie, z definicji, WSZYSTKO JEST NA SPRZEDAZ.
                                  • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 25.04.10, 20:12
                                    I znow rozmijasz sie z prawda:
                                    • The Effects of Socio-Economic Changes in Australia, 1984-2004 In: Graham Willett (Ed.) Thinking Down Under: Australian Politics, Society and Culture in Transition Trier: WVT (Wissenschaftlicher Verlag Trier), 2006
                                    • Employment Policy in the Times of Recession In: Journal of International Studies, No. 1, Vol. 2/2009 (R)
                                    • Competitiveness of Polish Economy at the Beginning of the 21st Century: Implications for Economic Policy In: International Journal of Economic Policy in Emerging Economies No.2, Vol. 1/2008 (R)
                                    • Problem cypryjski w świetle starań Turcji o wejście do Unii Europejskiej (The Cyprus Problem in the Context of European Aspirations of Turkey) In: Stosunki Międzynarodowe (International Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 1-2, Vol. 37/2008, (R)
                                    • Problemy globalnej dominacji USA (Problems of American Global Domination) In: Stosunki Międzynarodowe (International Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 3-4, Vol. 32/2005, (R)
                                    • Terrorists Turned into the Statesmen, or: Who is a Terrorist, and Who is Not? In: Stosunki Międzynarodowe (International Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 3-4, Vol. 28/2003, (R)
                                    • A Review of "Solaris" the movie by Steven Soderbergh and James Cameron In: Science Fiction Nedlands (University of Western Australia), forthcoming
                                    • Stanisław Lem's Theory of Science Fiction: Structures and Sociology of the Genre In: Australian Slavonic and East European Studies Volume 17, Numbers. 1-2 of 2003 (R)
                                    • Optimistiche (utopische) Zukinftsvisionen in Lems Frühewerk (Optimistic [utopian] Visions of the Future in Early Works of Lem) In: Quarber Merkur No. 97/98 of 2003 (translated from the English language by dr. F. Rottensteiner) - www.edfc.de/frame-quarbermerkur.htm
                                    • Non-Science Fiction Prose of Stanisław Lem In: The Soviet and Post-Soviet Review Vol. 29 No. 3 of 2002 (R)
                                    • Review of: Stanisław Lem “Okamgnienie” (“A Split Second”) Kraków, Poland: Wydawnictwo Literackie, 2000 In: Science Fiction # 42- Volume 15, Number 2 – 2000 Nedlands (University of Western Australia), 2000 www.labyrinth.net.au/~geoffm/sf/42.shtml
                                    • Review of: Pavel Weigel “Stanisław Lem – Zivotopis” (“Stanisław Lem - A Biography”) Praha: Magnet Press, 1995 In: Science Fiction # 41 - Volume 15, Number 1 – 1988 Nedlands (University of Western Australia), 1998 - www.labyrinth.net.au/~geoffm/sf/41.shtml


                                    • adept44_ltd Re: dala a co Ty na to? 25.04.10, 20:31
                                      a review of speculative fiction...
                                      • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 10:52
                                        Chcesz powiedziec, ze prawdziwy uczony to sie moze zajmowac pszczolkami i
                                        motylkami, bo sa one albo pozyteczne, albo ladne, ale juz nie np. karaluchami
                                        czy wszami lonowymi, bo te ostatnie sa brzydkie i szkodliwe...
                                    • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 25.04.10, 23:54
                                      Lesiu, ktore z tych dziel zostalo opublikowane w porzadnym miedzynarodowym
                                      czasopsimie? sotsunki miedzynarodowe to takie pismo?aaaa wiem, vanity press pt.
                                      Wisseschaftlicher itd to to? moze Australian Slavonic cos tam to porzadne
                                      miedzynarodowe pismo?

                                      Lesiu, skoncz pieprzyc, wstydu oszczedz.
                                      • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 10:59
                                        Znow sie czepiasz, a nie masz do czego.
                                        Stosunki Miedzynarowdowe sa indeksowane przez PoP.
                                        Australian Slavonic jest miedzynarodowe, gdyz obejmuje Australie i NZ, a
                                        pisza w nim pracownicy uczelni znacznie lepszych od UW czy UJ, czyli najlepszych
                                        polskich uniwerkow.
                                        WVT to zas porzadne, niemieckie wydawnictwo naukowe.
                                        Podaj lepiej przyklady, gdzie ty publikujesz.
                                        I co np. z International Journal of Economic Policy in Emerging
                                        Economies
                                        , Biuletyn IGS, Quarber Merkur oraz The Soviet
                                        and Post-Soviet Review
                                        ?
                                        • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 11:08
                                          Lesiu, nie zachowuj sie jak duren i przestan glodne kawalki sadzic. PoP niczego
                                          nie indeksuje, PoP zbiera informacje z Google Scholar. Lesiu, mowie o porzadnym
                                          miedzynarodowym pismie - niewazne kto w nim pisze, wazne sa standardy i zasieg.
                                          to australijskie to pismo lokalne. WVT, lesiu, to nie jest porzadne wydawnictwo
                                          naukowe, to jest, jka sam przyznales kiedys, wydawnictwo, ktore wydaje za
                                          pieniadze. nie klam wiec, Lesiu. apel zebys przestal sie zachowywac jak kretyn
                                          bedzie jak zwykle plonny, wiec dam spokoj. Quarber Merkur, Lesiu, to lokalne
                                          pismo po niemiecku. jedynym czasopismem, ktore przypomina miedzynardowe jest
                                          International Journal of Economic Policy in Emerging Economies. jednak starczy
                                          popatrzec na jego editorial board, zeby zobaczyc, ze to nieporozumienie a nie
                                          miedzynarodowe czasopismo.

                                          Lesiu, nie idz w zaparte.


                                          drniehabilhc napisała:

                                          > Znow sie czepiasz, a nie masz do czego.
                                          > Stosunki Miedzynarowdowe sa indeksowane przez PoP.
                                          > Australian Slavonic jest miedzynarodowe, gdyz obejmuje Australie i NZ, a
                                          > pisza w nim pracownicy uczelni znacznie lepszych od UW czy UJ, czyli najlepszyc
                                          > h
                                          > polskich uniwerkow.
                                          > WVT to zas porzadne, niemieckie wydawnictwo naukowe.
                                          > Podaj lepiej przyklady, gdzie ty publikujesz.
                                          > I co np. z International Journal of Economic Policy in Emerging
                                          > Economies
                                          , Biuletyn IGS, Quarber Merkur oraz The Soviet
                                          > and Post-Soviet Review
                                          ?
                                          • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 11:38
                                            OK. Co za roznica? Indeksuje Google, a dane te przetwarza PoP.
                                            Znasz inna, rownie duza a darmowa baze danych zawierajaca informacje o
                                            publikacjach naukowych? Jesli tak, to podaj jej namiary...
                                            I nie wazne, jest, czy pismo jest australijskie czy tez amerykanskie albo
                                            afrykanskie, a wazny jest jego POZIOM
                                            .
                                            I nie jest tak, ze WVYT wydaje za pieniadze. Taki PWN tez przyjmuje doatacje.
                                            Ksiazka, o ktorej dyskutujemy dostala np. dotacje od Wolego Uniwersytetu w
                                            Berlinie. Czy mam sie tego wstydzic?
                                            Quarber Merkur nie jest zas pismem lokalnym, gdyz ma najwiecej
                                            czytelnikow poza Austria, gdzie jest ono wydawane.
                                            I daj sobie sposob z wysmiewaniem sie z editorial board International
                                            Journal of Economic Policy in Emerging Economies. To swiadczy tylko o
                                            tym, ze nie masz kultury osobistej...
                                            I co np. z The Soviet and Post-Soviet Review?
                                            • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 15:05
                                              Lesiu, roznica jest zasadnicza. indeksowanie, durna palo, oznacza, ze ktos
                                              podejmuje decyzje. PoP zbiera informacje z Google Scholar. mozesz sobie zalozyc
                                              pismo: Lesiowe Lemiana i ono tam sie znajdzie.

                                              Lesiu, nie wiem co robi PWN. Jest cale mnostwo niemieckich wydawnictw, ktore
                                              wydaja za pieniadze. dlatego publikacje nie lczia sie. nic niesotsownego nie
                                              powiedzialem o editorial board. poweidzialem tylko o czasopismie, ktore z taka
                                              eidtorial board nie moze byc trktowane powaznie. i tyle.

                                              Lesiu, otoz soviet and post-soviet review wyglada na przyzwoite pismo. jednak
                                              bardzo watpie, ze ty tam cokowliek opublikowales. otoz na sieci nie ma sladu
                                              takiego artykulu. zadalem sobie trud i sprawdzilem. daj linka do artykulu (nie
                                              do pdfu ktory zamiesciles ty), do spisu tresci, a powiem ci z radoscia ze masz
                                              jeden artykul w miedzynarodowym czasopismie.
                                              • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 15:52
                                                Znow mnie obrazasz? Z osobami niekulturalnymi zasadniczo nie dyskutuje,
                                                chocby byle one nawet prof. zw. belw. dr. hab.
                                                Ale:
                                                1. Google scholar nie zbiera informacji z kazdego pisma.
                                                2. Non-Science Fiction Prose of Stanislaw Lem
                                                * Autores: Lech Keller
                                                * Localización: The Soviet and post-Soviet Review, ISSN 1075-1262, Vol.
                                                29, Nº 3, 2002 , pags. 241-256
                                                Link:
                                                arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/popcult.php
                                                Lech Keller, "Non-Science Fiction Prose of Stanislaw Lem," in: Post-Communist
                                                Popular Culture and the detektiv Novel Genre, in: Soviet & Post-Soviet Review
                                                Vol. 29, No.3 (2002), pp. 241-256.
                                                pdf (Acrobat) version.


                                                • dala.tata Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 16:05
                                                  to nie dyskutuj Lesiu, nie dyskutuj. jak podejrzewalem lesiu, nie jestes w
                                                  stanie podac niezaleznego potwierdzeenia istnienia tego tekstu. Lesiu, ty
                                                  klamiesz nawet na swoim cv. ty jednak jestes w stanie mnie zaskoczyc!
                                                  • ford.ka Apel! 26.04.10, 16:26
                                                    Czy po kilkuletniej dyskusji mogę zaapelować do moderatorów, żeby
                                                    wycinali absolutnie wszystkie posty, które wspominają dorobek Lesia?
                                                    Szybko, sprawnie i bez dyskusji. Jak się dala zapędzi w debatę, też
                                                    idzie pod nóż.
                                                    Niniejszy post także proszę wyciąć po przeczytaniu.
                                                  • dala.tata Re: Apel! 26.04.10, 16:34
                                                    no wiem.....i posypuje siwa glowe popiolem.....ale nie mam sumienia wyciac tej
                                                    interesujeacej dyskusji :-)
                                                  • ford.ka Re: Apel! 26.04.10, 16:52
                                                    Tnij, waćpan, wstydu oszczędź!
                                                  • carnivore69 Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 17:11
                                                    W np. bazie Ingenta Connect jest spis tresci jak rowniez i caly artykul.

                                                    Pzdr.
                                                  • dala.tata wszem i wobec 26.04.10, 19:28
                                                    oglaszam ze Lesiu ma jeden artykul w czasopismie miedzynarodowym.

                                                    dziekuje carnivore.

                                                    carnivore69 napisał:

                                                    > W np. bazie Ingenta Connect jest spis tresci jak rowniez i caly artykul.
                                                    >
                                                    > Pzdr.
                                                  • carnivore69 Re: wszem i wobec 26.04.10, 19:36
                                                    Nie ma sprawy.

                                                    Forum jest niemal jak interaktywna TV - mozna przyspieszyc rozwoj akcji nie
                                                    czekajac do nastepnego odcinka ;-)

                                                    Pzdr.
                                                • adept44_ltd Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 16:30
                                                  hm, publikacja streszczeń utworów Lema - jeśli miała miejsce - świadczy raczej i
                                                  kiepskim poziomie pisma...
                                                  • drniehabilhc Re: dala a co Ty na to? 26.04.10, 16:54
                                                    Nawet tego nie przeczytales, a od razu krytykujesz...
                      • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 13:58
                        bardzo chetnie uslysze, ktorej to dziedizny nauki nie dotyczy. tylko prosze, nie
                        mow mi o polonistyce, bo ja juz nie mam sily na debate o tym, ze najlepsza
                        polonistyka jest w Polsce, bo my rozumiemy najlepiej po polsku. to jest dyskusja
                        zarezerwowana dla adepta.

                        co do jakosci tekstu, tak, masz racje. tak sie jednak sklada, ze w dorbych
                        miedzynarodowych pismach publikuje sie zazwyczaj dobre teksty. to nie znaczy ze
                        Acta Scientifica Resoviensis nie znajdziesz perelki, jednak jesli znajdziesz, to
                        znaczy ze autor ma nierowno pod sufitem. natomiast publikacja w rzeszowie jest
                        rownie dobra jak pubikacja w Backwater College w Shitcreek.

                        to czy nalezy duzo poublikowac jest zuupenie inna dyskusja i ogolnie ja sie
                        zgadzam z tym, ze powinnismy glownie dumac. i wwlasnie za dumanie powinni nam
                        placic.
                        • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 14:19
                          dala.tata napisał:

                          > bardzo chetnie uslysze, ktorej to dziedizny nauki nie dotyczy.
                          tylko prosze, ni
                          > e
                          > mow mi o polonistyce, bo ja juz nie mam sily na debate o tym, ze
                          najlepsza
                          > polonistyka jest w Polsce, bo my rozumiemy najlepiej po polsku. to
                          jest dyskusj
                          > a
                          > zarezerwowana dla adepta.

                          Nie, nie mam na myśli polonistyki, choć oczywiście jej to też
                          dotyczy :D
                          Bardzo trudno jest opracować sensowne reguły parametryzacji dla
                          filologii obcych w ogóle, szczególnie tych tzw. "małych",
                          albo "dzikich". Bardzo trudno jest sparametryzować chociażby badania
                          nad przekładem - i to już akurat dotyczy wszystkich filologii
                          obcych.
                          To tylko przykłady pierwsze z brzegu i z mojego podwórka.
                          • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 14:40
                            na pewno wiesz, ze translatoryka ma czasopisma miedzynarodowe. i skoro tak, to
                            nie wiem specjlanie o czym mowa. i to, ze dyscyplina jest mala, nie znaczy, ze
                            nie ma w niej dobrych czasopism, ze nie mozna publikwoac w dorbych wydawnictwach.

                            niespecjlanie wiem, na czym polegaja trudnosci.
                            • akaef Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 15:23
                              dala.tata napisał:

                              > na pewno wiesz, ze translatoryka ma czasopisma miedzynarodowe. i
                              skoro tak, to
                              > nie wiem specjlanie o czym mowa. i to, ze dyscyplina jest mala,
                              nie znaczy, ze
                              > nie ma w niej dobrych czasopism, ze nie mozna publikwoac w dorbych
                              wydawnictwac
                              > h.
                              >
                              > niespecjlanie wiem, na czym polegaja trudnosci.

                              Chociażby na tym, że pisanie w języku C o przekładzie z języka A na
                              B nie ma sensu, a często jest wręcz niemożliwe.
                              Jest wiele dziedzin, w których pisanie w językach obcych jest
                              bezcelowe i stwarza tylko sztuczne, nikomu niepotrzebne pozory
                              naukowości. A tekstu w języku polskim (czy też innym, może to być
                              równie dobrze fiński, hindi czy serbski) tzw. renomowane czasopismo
                              z listy publikować nie będzie.
                              Przekładoznawstwo to naprawdę pierwszy z brzegu przykład.
                              • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 16:17
                                akaefie, sorry, nie kupuje tego. to jest sciema i alibi na to, zeby siedziec we
                                wlasnym grajdolku. od lat publikuje po angielksu teksty rowiez na polksich
                                danych, analizujac je i omawiajac. i jakos to idzie.

                                jesli tekst bedzie wystarczajaco dobry, to zostanie opublikowany bez wzgledu na
                                to, jakich jezykow dotyczy.
                        • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 21:00
                          Dala, od ponad roku nie przedstawiłeś dowodów, że jest inaczej... więc już nie
                          debatuję na ten temat, muszę cię przy tym zmartwić, bo mam dowody na rzecz
                          swojej tezy (między innymi po zachodnich publikacjach swoich tekstów...).
                          • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 23:24
                            adepcie drogi, ja sie z toba o to nie bede klocic. nbie przypominam sobie zebys
                            poza zapewnieniami ty potrafil przekonac, ale tutaj rozmawiamy o translatoryce,
                            wiec nie ma problemow.

                            adept44_ltd napisał:

                            > Dala, od ponad roku nie przedstawiłeś dowodów, że jest inaczej... więc już nie
                            > debatuję na ten temat, muszę cię przy tym zmartwić, bo mam dowody na rzecz
                            > swojej tezy (między innymi po zachodnich publikacjach swoich tekstów...).
                            • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 10:27
                              Dala, to masz słabą pamięć... bo nie udało ci się wskazać tej świetnej
                              polonistyki poza Polską..., trudno bym miał dowodzić, że czegoś nie ma, jak nie
                              ma... ;-)ale to było tak na marginesie tylko, co więcej, podtrzymuję, że są
                              również żadne możliwości recenzyjne tekstów stricte polonistycznych,
                              literaturoznawczych (dzięki czemu zresztą,jeśli ktoś będzie miał taki egzotyczny
                              kaprys, może przyjmować do druku teksty, które nie pójdą w najlepszych polskich
                              pismach), jak dla mnie temat zakończony...
                              • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 10:36
                                aaaa to ja myslalem ze my teraz o czym innym.

                                ja myslalem ze my nie szukamy polonistyki (ktorej na swiecie nie znam), ale o
                                tym, ze polonisci powinni publikowac nie tylko w swoim grajdolku.
                                • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 11:16
                                  Dala, wywracasz kota ogonem ;-)))

                                  debatowaliśmy i o jednym, i o drugim, zresztą te rzeczy wiążą się ze sobą, co
                                  nie powinno cię dziwić :) wiesz, jeśli recenzent, zgoda, dość trudnego, ale
                                  jednak kontrowersyjnego tekstu, jest w stanie powiedzieć tylko tyle, że należy
                                  znaleźć oryginał cytowanego tekstu angielskiego, a nie tłumaczyć go - to,
                                  przyznaję, rozsądne, akurat trudno było w ojczyźnie jednak sprostać temu
                                  wyzwaniu ;-), to ja wybieram mój grajdołek... ;-), ale ponoć miałem się
                                  dowiedzieć czegoś więcej??? tak wynikało z naszych rozmów bodaj sprzed roku...
                                  • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 12:25
                                    juz nie pamietam czego miales sie dowiedziec. ale, sadzac po tym co napisales,
                                    juz nie masz sie czego dowiadywac :-)
                                    • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 12:38
                                      gdyby tak było, byłbym rad, niestety moje pragnienie dowiedzenia się czegoś,
                                      pozostaje nieugaszone ;-)
                                      • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 12:43
                                        poza tym, pozostaje mi cały czas przekonanie o rozrywkowości tego projektu,
                                        pisałem o tekstach nietłumaczonych na jakikolwiek język znany białemu
                                        człowiekowi poza Polską, no i o problemach, które, tak myślę, znajdą poza naszą
                                        umęczoną ojczyzną, być może 10 czytelników..., ale co tam ;-)
                                • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 11:18
                                  żeby też było jasne, ja nie mówię o polonistyce, która poprzestaje na
                                  publikacjach w pismach wydziałowych tudzież pokonferencyjniakach..., są różne
                                  grajdołki (jak zresztą wszędzie...)
                • ford.ka Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 12:29
                  No i poczułem się jak czterdziesty pierwszy brat śpiący...
                  Niech mi ktoś łaskawie przypomni, gdzie i kiedy pojawiły się
                  jakiekolwiek konkretne propozycje wprowadzenia (choćby i
                  bezsensownej) parametryzacji dla humanistów, przed którymi można się
                  było bronić rękoma i nogami, albo (w przypływie szaleństwa) na które
                  można się było zgodzić. Bo ja nigdy o żadnej nie słyszałem poza
                  smęceniem na tym forum. Przegapiłem coś?
                  • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 12:40
                    aaaaaa. to pewnie nie zauwazyles, ze obecnie polonisci dostaja taka sama ocene
                    za publikacje w wydawnictiwie Zupa, Krzak i spolka, co socjologowie w CUP, OUP
                    czy t.p.

                    wakey, wakey!


                    ford.ka napisał:

                    > No i poczułem się jak czterdziesty pierwszy brat śpiący...
                    > Niech mi ktoś łaskawie przypomni, gdzie i kiedy pojawiły się
                    > jakiekolwiek konkretne propozycje wprowadzenia (choćby i
                    > bezsensownej) parametryzacji dla humanistów, przed którymi można się
                    > było bronić rękoma i nogami, albo (w przypływie szaleństwa) na które
                    > można się było zgodzić. Bo ja nigdy o żadnej nie słyszałem poza
                    > smęceniem na tym forum. Przegapiłem coś?
                    • ford.ka Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 13:14
                      Cenię Twoją umiejętność obracania kota Alika ogonem, ale dobrze
                      wiesz, że nie w tym rzecz. Powtarzam: nie pojawiła się, wg mojej
                      wiedzy, żadna nowa propozycja wprowadzenia parametryzacji dla
                      humanistów. Nie było więc dyskusji. Jak się pojawiła, podeślij
                      linka.
                      Chyba że moi starsi koledzy są tak skuteczni, że walka trwa stale,
                      ale to buldogi żrą się pod dywanem ;)
                      • dala.tata Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 13:59
                        fordzie.ka, to, o oczym pisalem jest dosc nowe. natomiast jesli chcesz tylko
                        rozmawiac o nowcyh prpozycjach, to rzeczywiscie mamy problem, bo czasem trzeba
                        poczekac az te wprowadzone w zycie nowe propozycje stana sie starymi przepisami
                        i ktos zaproponuje jeszcze nowsze. i wtedy ty skonczysz na nie jak lampart!
                      • charioteer1 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 00:43
                        ford.ka napisał:

                        > nie pojawiła się, wg mojej
                        > wiedzy, żadna nowa propozycja wprowadzenia parametryzacji dla
                        > humanistów.

                        Wisial swojego czasu na stronie MNiSW projekt rozporzadzenia, w ktorym wyzej
                        punktowane byly publikacje w wydawnictwach miedzynarodowych. Dyskutowalismy
                        nawet na ten temat na forum. Potem projekt zniknal i pojawilo sie nowe
                        rozporzadzenie, w ktorym juz nic nie bylo o wydawnictwach o zasiegu
                        miedzynarodowym, za to po staremu punktowany jest jezyk bez wzgledu na zasieg i
                        range wydawnictwa.
                        • chilly Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 08:09
                          Znam dyrektora instytutu, który pieniądze z badań statutowych
                          przeznacza na tłumaczenie na j. angielski tekstów swoich pracowników,
                          zamieszczanych w wydawanej przez uczelnię "monografii". To prosta
                          konsekwencja głupich przepisów. Podobnie jak ten, co uznajemy za
                          monografię (min. 6 ark. wyd., ale dla "ścisłowców" , rozdział - co
                          najmniej 1 arkusz, dla ścisłowców" 0,5 - właściwie dlaczego?).
                          A przy okazji: co to jest zasięg międzynarodowy? Niby każdy wie, ale
                          czy na pewno? Czy jeśli dziś dyrektor instytutu wydaje we współpracy
                          z zatrudnianym przez siebie profesorem z Białorusi, albo wydawane są
                          materiały z konferencji polsko-słowackiej to jest to "zasięg
                          międzynarodowy"?
                          • dala.tata Polak potrafi! 24.04.10, 10:16
                            jak juz to wiedzial doskonale towarzysz Gierek!
                          • charioteer1 Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 10:39
                            Na Bialorusi nie ma zadnego wydawnictwa o zasiegu miedzynarodowym. Natomiast
                            wydawnictwem o zasiegu miedzynarodowym jest Cambridge Scholars Press, ktore
                            chetnie wyda proceedings z konferencji w Polsce, jezeli beda po angielsku. Skoro
                            mozna rozdzial definiowac w arkuszach, przypuszczam, ze mozna rowniez
                            zdefiniowac wydawnictwo miedzynarodowe, wystarczy chciec. Watpie jednak, by ten
                            twoj dyrektor chcial takiej definicji, bo jednak w CSP wydrukowac trudniej niz
                            na Bialorusi.
                            • chilly Re: akademickie oszczedzanie made in poland 24.04.10, 17:55
                              1) To nie "mój" dyrektor.
                              2) zdefiniowanie rozdziału na podstawie objętości pokazuje absurdy
                              naszych ministerialnych mądrali.
                              3) Podobnie może być z definicją "wydawnictwa międzynarodowego".
                              Rozumiem z Twojej odpowiedzi, ze Białoruś + Polska to nie. A Polska
                              plus USA? a np. właścicielem kapitał żydowski, redakcja w Londynie,
                              druk w Bangladeszu, kolportaż na Białorusi? W ilu krajach musi
                              ukazywać się dzieło, aby miało "obieg międzynarodowy"? Bo że po
                              angielsku, to oczywiste chyba już dla każdego?
                    • adept44_ltd Re: akademickie oszczedzanie made in poland 23.04.10, 20:56
                      ciekaw jestem, skąd ty masz takie informacje??? ;-) bo ja nic nie wiem o takich
                      zasadach...
    • flamengista jestem zdecydowanie przeciwny takim mnożnikom 23.04.10, 16:50
      U nas też kiedyś tak było. Nasza uczelnia w okresie boomu miała punkty
      konsultacyjne m.in. w Sanoku czy Radomiu. Zajęcia tam były liczone x3, zajęcia w
      Kielcach czy Nowym Targu x2.

      Potem z tego zrezygnowano. Naturalnie ludzie byli niezadowoleni, szczególnie jak
      do punktów konsultacyjnych jeździli w ramach pensum.

      Ale w mnożnikach jest zawarta jedna, podstawowa groźba. Skoro można policzyć że
      1 = 2 albo 3 godziny, dlaczego nie można na odwrót? W Częstochowie już tak
      próbowano szukać oszczędności - 1,5 godziny liczono jako 1. W efekcie
      podwyższono wszystkim pensum nie wydając ani złotówki.

      Nie, zasada jest prosta. Godzina dydaktyczna to godzina. Bez żadnych mnożników.

      Natomiast jeśli chodzi o zajęcia w języku angielskim... U nas liczone są one
      poza pensum, przy czym adiunkt za godzinę dostaje 80 złotych brutto. Chętnych
      nie brakuje. Więc moim zdaniem we Wrocławiu faktycznie przepłacano ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka