charioteer1 17.05.10, 17:28 www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=627 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 18:29 zdecydowanie tak! biedny troche jest. Odpowiedz Link
dala.tata PS 17.05.10, 18:36 nie zebym byl przywiazany do indeksu Hirsch....jednak jego h=0 nie napawa optymizmem. podobnie jak nie napawa otpymizmem 0 publikacji od 2005 roku. Tekst linka Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 18:43 To jest strona uczelniana. Prawdopodobnie nie byla aktualizowana od 2005. Google wylapuje wiecej, ale dokladnie nie chcialo mi sie wszystkiegi sprawdzac. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 18:48 w google scholar widac odnosniki do wiekszej ilosci tekstow, rzeczywiscie, aczkowliek to sa teksty jednostronicowe. PoP notuje mniej. tak czy owak, nasz srustrowany habilitant nie robi wrazenia olbrzyma archeologii swiatowej. Odpowiedz Link
eeela Re: PS 17.05.10, 18:51 Jakiekolwiek by nim nie powodowały motywy, ja się tam z nim po cichu zgadzam. Po cichu, bo ani nie znam dobrze sytuacji, ani wszystkich argumentów stron - zgadzam się ot tak, w sposób uproszczony i na własne potrzeby definiowania świata :-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 18:53 kajam sie kompletnie, habilitant napisal habilitacje: Aleksander Dzbyński, Rytuał i porozumienie. Racjonalne podstawy komunikacji i wymiany w pradziejach Europy Środkowej / Ritual and Understanding. Rational Bases of Communication and Exchange in Prehistoric Central Europe, Rzeszów 2008. PHU MITEL, s. 290, ISBN 978-83-60545-78-2 i opublikowal w zacnym wydawnictwie Almae Matris Resoviensis (jesli koncowki sa nie tak, trudno :-) ). Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:12 pytasz mnie o to, gdzie mozna opublikowac ksiazke? jest ladnych pare tysiecy wydawnictw. Rzeszow Univerity Press jest z cala pewnoscia jednym z nich, watpie jednak, zeby byl oczywistym wyborem. charioteer1 napisał: > A gdzie mial opublikowac? > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:17 Niestety, ale wydawnictwa uniwersyteckie sa oczywistym wyborem dla rozpraw habilitacyjnych z wielu roznych bardzo pragmatycznych wzgledow. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:19 ale to jest zupelnie insza inszosc. jednak sa takich decyzji konsekwencje. charioteer1 napisał: > Niestety, ale wydawnictwa uniwersyteckie sa oczywistym wyborem dla rozpraw > habilitacyjnych z wielu roznych bardzo pragmatycznych wzgledow. > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:21 dala.tata napisał: > ale to jest zupelnie insza inszosc. jednak sa takich decyzji konsekwencje. Chcesz przez to powiedziec, ze habilitacja jest loteria - na kogo wypadnie, na tego bec? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:24 nie. chce poweidziec, ze gdy patrze na cv habilitanta to oceniam je rowniez pod wzgledem tego, gdzie publikuje. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:28 No tak, ale zalozenie jest takie, ze ocena ma byc merytoryczna. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:46 a od kiedy miejsce publikacji nie jest ocena merytoryczna? cala parametryzacja jest oparta na miejscu publikacji. i o ile pamietam, to ty tu nie raz i nie dwa wypowiadalas sie na temat tego, gdzie publikowac nalezy i nie nalezy. charioteer1 napisał: > No tak, ale zalozenie jest takie, ze ocena ma byc merytoryczna. > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:50 Dala, ocena merytoryczna w tym przypadku to ocena tresci, jak przy doktoracie. To ty z adeptem przekonujesz, ze swietna ksiazka moze wyjsc nawet w Rzeszowie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:19 ja? gdyby tak bylo, nie przekonywalbyum ze warto miec miedzynarodowy dorobek. tak, dobra ksiazka moze sie zdarzyc w Rzeszowie, jednak jest to malo prawdopodobne. i nie chce mi sie klocic co to jest ocena merytoryczna. pisze recenzje profesorskie i siedze w panelu profosrskim u siebie na uni. to, gdzie delikwent publikuje, jest czescia oceny. czy ci sie to podoba czy nie. charioteer1 napisał: > Dala, ocena merytoryczna w tym przypadku to ocena tresci, jak przy doktoracie. > To ty z adeptem przekonujesz, ze swietna ksiazka moze wyjsc nawet w Rzeszowie. > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:26 dala.tata napisał: > i nie chce mi sie klocic co to jest ocena merytoryczna. pisze recenzje > profesorskie i siedze w panelu profosrskim u siebie na uni. to, gdzie delikwent > publikuje, jest czescia oceny. czy ci sie to podoba czy nie. A ile napisales recenzji habilitacyjnych? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:48 a jakie to ma znaczenie, chario? gdybym pisal o habilitacji dr. X, ktory wydal ksiazke w Pcimiu, to bym to zaznaczyl. natomiast, jako ze recenzja habilitacyjna dotyczy rowniez zawartosci, zostalaby oceniona na podstawie zawartosci. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:54 Nie rozumiem, dlaczego piszesz o recenzjach profesorskich u siebie na uni, skoro rozmawiamy o recenzjach habilitacyjnych w Polsce. Dla mnie nie ulega watpliwosci, ze to calkiem inna para kaloszy, wiec pytam ciebie, ile napisales recenzji habilitacyjnych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 21:02 nie. rozmawialismy o miejscu publikacji w dorobku dra Dzbynskiego. charioteer1 napisał: > Nie rozumiem, dlaczego piszesz o recenzjach profesorskich u siebie na uni, skor > o > rozmawiamy o recenzjach habilitacyjnych w Polsce. Dla mnie nie ulega > watpliwosci, ze to calkiem inna para kaloszy, wiec pytam ciebie, ile napisales > recenzji habilitacyjnych. > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 21:08 Nic z tego. ROzmawiamy o ksiazce, ktora w naszym mniemaniu jest rozprawa habilitacyjna dra Dzbinskiego, a to zmienia postac rzeczy. dala.tata napisał: > nie. rozmawialismy o miejscu publikacji w dorobku dra Dzbynskiego. > > > charioteer1 napisał: > > > Nie rozumiem, dlaczego piszesz o recenzjach profesorskich u siebie na uni > , skor > > o > > rozmawiamy o recenzjach habilitacyjnych w Polsce. Dla mnie nie ulega > > watpliwosci, ze to calkiem inna para kaloszy, wiec pytam ciebie, ile napi > sales > > recenzji habilitacyjnych. > > > > Odpowiedz Link
chilly Re: PS 17.05.10, 19:22 Podam jeden powód: władze uczelni są skłonne dofinansować książkę, ale w zasadzie tylko wtedy, gdy ukaże się nakładem wydawnictwa uczelnianego. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:27 to jest slaby powod. jelsi bedzie ksiazka dobra, to sie ja wyda bez koniecznosci dofinansowania. chilly napisał: > Podam jeden powód: władze uczelni są skłonne dofinansować książkę, ale > w zasadzie tylko wtedy, gdy ukaże się nakładem wydawnictwa > uczelnianego. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:29 dala.tata napisał: > to jest slaby powod. jelsi bedzie ksiazka dobra, to sie ja wyda bez koniecznosc > i > dofinansowania. Tak, ale zajmie to kilkakrotnie dluzej. Wracamy do filozofii mlody jest to moze poczekac? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:47 slucham? a co za bzdury! wydanie ksiazki w porzadnym wydawnictwie to kwestia roku - same procedury. czyli recenzje plus produkcja. to jest kilkakrotnie dluzej? chario, daj spokoj co? charioteer1 napisał: > Tak, ale zajmie to kilkakrotnie dluzej. Wracamy do filozofii mlody jest to moze > poczekac? > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:54 E tam, w ciagu roku to mi jeszcze nic w zadnej ksiazce nigdy nie wyszlo. Nie liczac czasopism i innych wydawnictw cyklicznych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:21 chario, ksiazki edytowane to zupelnie co innego i nie da sie ich porownywac z monografiami. od momentu zlozenia maszynopisu do wydawnictwa proces trwa okolo roku, czasem miesiac-dwa dluzej, rzadko krocej. sam proces produkcyjny to miedzy 8-10 miesiecy. charioteer1 napisał: > E tam, w ciagu roku to mi jeszcze nic w zadnej ksiazce nigdy nie wyszlo. Nie > liczac czasopism i innych wydawnictw cyklicznych. > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:31 Dala, nie chce sie klocic. 8-10 miesiecy to potrafi trwac od czasu, kiedy ksiazka pojawi sie w zapowiedziach wydawniczych. To zalezy od wydawnictwa. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:53 to sie nie kloc, bo to ja publikowalem w 4 wydawnictwach wlasne ksiazki. proces jest zawsze taki sam: okolo roku od zlozenia maszynopisu. 2-3 miesiace na recenzje. 8-10 miesiecy na produkcje. charioteer1 napisał: > Dala, nie chce sie klocic. 8-10 miesiecy to potrafi trwac od czasu, kiedy > ksiazka pojawi sie w zapowiedziach wydawniczych. To zalezy od wydawnictwa. > Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 21:08 chario, wlasnie dokladnie tak jest. po prostu publikujemy w innych wydawnictwach. charioteer1 napisał: > Dala, publikujemy w innych wydawnictwach. > Odpowiedz Link
chilly Re: PS 17.05.10, 19:39 Mam powody uważać, że wydawcy nie dzielą dziś książek na dobre i złe, ale na dobrze i źle się sprzedające. Zbiory te mogą się nakładać, ale tylko częściowo. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 17.05.10, 19:47 chilly napisał: > Mam powody uważać, że wydawcy nie dzielą dziś książek na dobre i > złe, > ale na dobrze i źle się sprzedające. Duzi wydawcy w naukach ścisłych robią jeszcze inaczej. Wydają dość dużo książek, w tym z konieczności pewną ilość słabych. Stosują różne zachęty, żeby autorzy składali u nich książki. To im się jednak opłaca, gdyż a) "łapią" w ten sposób książki dobre, które nie ukazałyby się w ogóle/ukazały gdzie indziej, b) sprzedają nakład książek słabych bibliotekom, jako "bundle" z wydawanymi przez siebie czasopismami. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:48 a ja mam rowniez powody, by sadzic, ze najczesciej dobrze sie sprzedaja te dobre ksiazki. sa ksiazki dobre, ktore sie nie sprzeadaja dobrze, ale to jest margines/nisza. chilly napisał: > Mam powody uważać, że wydawcy nie dzielą dziś książek na dobre i złe, > ale na dobrze i źle się sprzedające. Zbiory te mogą się nakładać, ale > tylko częściowo. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 17.05.10, 19:41 charioteer1 napisał: > Niestety, ale wydawnictwa uniwersyteckie sa oczywistym wyborem dla > rozpraw > habilitacyjnych z wielu roznych bardzo pragmatycznych wzgledow. Jedynym "pragmatycznym względem", jaki widzę, jest to, że ma być książka!, a czy ktoś ją przeczyta, nie ma znaczenia. Dla mnie płynie stąd wniosek, iż wymóg pisania "książki habilitacyjnej" jest przestarzała i bezsensowna. Ustawa dopuszcza habilitację na podstawie tematycznie powiązanego cyklu artykułów. Ścisłowcy od dawna z tej możliwości korzystają, nie rozumiem, dlaczego humaniści tak się przed tym wzbraniają. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:45 To prawda, wymog jest przestarzaly i bezsensowny, ale poniewaz nie wiemy, kim beda recenzenci i wedlug jakich kryteriow beda to oceniac, niewielu smialkow zdecyduje sie na inna droge. Osobiscie nie znam nikogo. Odpowiedz Link
tocqueville Re: PS 17.05.10, 19:47 Ścisłowcy od dawna z tej możliwości korzystają, nie rozumiem, dlaczego humaniści tak się przed tym wzbraniają. ponieważ obok zbioru artykułów X (hab), muszą mieć jeszcze pokażny zbiór artykułów Y (dorobek) Odpowiedz Link
pfg Re: PS 17.05.10, 19:57 tocqueville napisał: > ponieważ obok zbioru artykułów X (hab), muszą mieć jeszcze pokażny > zbiór artykułów Y (dorobek) Ale ścisłowców też to dotyczy. Inne artykuły "wchodzą w skład habilitacji", inne "stanowią dorobek". Naprawdę, różnica polega na tym, że tego pierwszego nie trzeba spinać do kupy i wydawać jako osobnej książki. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:01 pfg napisał: > różnica polega na > tym, że tego pierwszego nie trzeba spinać do kupy i wydawać jako > osobnej książki. To jest dosc istotna roznica, poniewaz ksiazka habilitacyjna powinna stanowic wczesniej niepublikowany dorobek. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 17.05.10, 20:47 charioteer1 napisał: > To jest dosc istotna roznica, poniewaz ksiazka habilitacyjna > powinna stanowic > wczesniej niepublikowany dorobek. A to wynika z...? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:57 pfg napisał: > A to wynika z...? Licho wie czego. Boskiego ukazu? Tradycji, ktora jest stala i niezmienna i za nic ma sobie wszelkie przepisy? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 17.05.10, 23:11 absolutnie nie ma takiego założenia i co więcej opuściło ono już tradycję około 20 lat temu... Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:50 pfg: a zatem rowumiem, ze to , czy opubklikujesz w Physics Review, czy w Acta Physica Resoviensis nie ma znaczenia? co do wymogu ksiazki, pelna zgoda. on nie ma sensu. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 17.05.10, 20:01 dala.tata napisał: > pfg: a zatem rowumiem, ze to , czy opubklikujesz w Physics Review, > czy w Acta > Physica Resoviensis nie ma znaczenia? Pisałem: Znaczenie ma *tylko* to, co opublikuję w czasopismach z LF. Niektóre publikacje (Physical Review Letters) mają większe znaczenie, niż inne (Acta Physica Polonica B), ale liczą się wszystkie z LF i tylko te z LF (nb, tak PRL, jak i APPB są na LF). Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:24 dokladnie! podobnie jest w naukach humanistycznych, choc nie tak scisle. ksiazka w Rzeszowie to inna ksiazka niz Sage. i tyle. i oczywiscie mozna ksiazke przeczytac i sie przekonac, jednak jest cala masa procedur, ktore nie wymagaja czytania publikacji i oceniasz na podstawie tego, gdzie zostala ksiazka opublikowana. i, powiedzmy, 3 ksiazki w Rzeszowie i profesurey nie ma szans byc u mnie na uni, 3 ksiazki w Sage i o profesurze zdecdywoanie warto zaczac rozmawiac. pfg napisał: > Pisałem: Znaczenie ma *tylko* to, co opublikuję w czasopismach z LF. > Niektóre publikacje (Physical Review Letters) mają większe znaczenie, > niż inne (Acta Physica Polonica B), ale liczą się wszystkie z LF i > tylko te z LF (nb, tak PRL, jak i APPB są na LF). Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 20:37 Dala, recenzentowi placa, i to wcale nie malo, zeby przeczytal i ocenil rozprawe habilitacyjna. Ocena na postawie samej okladki nie wchodzi w rachube. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 20:53 wydaje mi sie, ze to wlasnei przed chwila napisalem. ale ciesze sie, ze sie zgadzamy. charioteer1 napisał: > Dala, recenzentowi placa, i to wcale nie malo, zeby przeczytal i ocenil > rozprawe habilitacyjna. Ocena na postawie samej okladki nie wchodzi w rachube. > Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 18:34 w sumie to w roku rozpoczęcia przewodu miał 26 publikacji (dwie książki, trzecia w druku). 80% w językach obcych (ang., niem.). Doktorat obroniony w 2004 roku w Szwajcarii. Od doktoratu do wydania pracy habil. minęło 4 lata. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 18:49 wow! liczbowo to jest niezly wynik! szkoda ze tego nie mozna znalezc na stronie habilitanta, zeby sobie poogladac i wyrobic zdanie.bo, na przyklad ksiazka ksiazce nierowna.... tak z ciekawosci zapytam, w tym sie licza te jednostronicowe publikacje? i gdzie mozna by znalezc te druga ksiazke? bo tak szukam po ksiegarniach polskich - zainteresowalo mnie - i za cholere jej nie ma. na amazon tez nie. ale tak w ogole to gratuluje! janekdzbynecznik napisał: > w sumie to w roku rozpoczęcia przewodu miał 26 publikacji (dwie książki, trzeci > a > w druku). 80% w językach obcych (ang., niem.). Doktorat obroniony w 2004 roku w > Szwajcarii. Od doktoratu do wydania pracy habil. minęło 4 lata. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 18:57 doktorat można znaleźć w amazonie: wpisać Metrologische Strukturen. Jednostronicowych publikacji w archeologii nie ma, chyba że abstracty z konfereccji międzynarodowych. A gratulować nie ma czego bo na habilitacji przeciez poległem. Strona habilitanta jest w przygotowaniu. Tam będą wszystkie info i fragm. tekstów (również habilitacji). Odpowiedz Link
megaborsuk2000 Re: PS 18.05.10, 19:26 Tzn. na amazon.de, prawda? Wprawdzie derzeit nicht verfügbar, ale opis jest. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 19:36 zgadza sie. Mozna kupic też prosto u wydawcy Beier & Beran Verlag. Ale chyba nie zamierzasz? Odpowiedz Link
megaborsuk2000 Re: PS 18.05.10, 20:01 Hmm, jak tu odpowiedzieć, żeby było i uprzejmie, i zgodnie z prawdą...;) Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 20:07 wszystko przyjmuje, poza tym, ze widze jednostronicowe publikacje w bibliografii habilitanta. ale to pewnie blad lub nieklasyczny przypis. tak czy owak ksiazka na amazon.de istnieje (pewnie doktorat) i mnie to wszytsko coraz bardziej dziwi. bardzo mi przykro ze polegles na habilitacji i ja bym chetnie o tym pogadal. nie zmieniam zdania, ze to obniza wiarygodnosc artykulu. a strona habilitanta bardzo by sie przydala, skoro walczacy jest! Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 20:26 artykul jest oczywiście wypowiedzią osobistą. Można się z nim zgadzać lub nie ale warto podnosić konkretne argumenty. Myślę, że każdy stałby się walczący, gdyby spotkał się z takimi elementami tego systemu, jakie miałem i nadal mam nieprzyjemność doświadczać (intrygi, manipulacje, donosy, doktrynerskie i kuglarskie recenzje). Ten system niestety temu sprzyja (a przynajmniej nie ma mechanizmów obronnych) i właśnie to chciałem wyrazić tym tekstem. Oczywiście takie rzeczy się zdarzają wszędzie (najwięcej w serialach:) ale kiedy się o to potkniesz, to już jest zupełnie inaczej. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 20:55 Z twojego tekstu na nfa az bije po oczach, ze miales przeprawe z recenzentem lub recenzentami. Doktrynerstwa przed sadem nie udowodnisz, wiec nie ciagnij tego watku publicznie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 21:04 przeprawę miałem ze wszystkimi elementami systemu a recenzenci to element ostatni. Do sądu z tym iść nie zamierzam bo i po co? Mozna się odwoływac ale to już inna bajka. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:18 ja bym sie odwolal. mam doswiadczenie z odwolaniami i jest to dosiwadczenie pozytywne. janekdzbynecznik napisał: > przeprawę miałem ze wszystkimi elementami systemu a recenzenci to > element ostatni. Do sądu z tym iść nie zamierzam bo i po co? Mozna > się odwoływac ale to już inna bajka. Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 18.05.10, 20:38 > nie > zmieniam zdania, ze to obniza wiarygodnosc artykulu. Daj spokoj, w ten sposob zaden profesor ze Stanow czy Anglii nie ma prawa wypowiadac sie na temat habilitacji. Piszac, ze autor nie jest olbrzymem swiatowej archeologii, chyba nie zdajesz sobie sprawy, kto robi habilitacje w Polsce. Nie znam sie na archeologii, ale patrzac w sieci na to, gdzie publikuje autor i ze nie tylko po polsku (tu sie z Toba zgadzam w 100% ze licza sie przede wszystkim publikacje miedzynarodowe), 2 ksiazki i trzecia w druku przed habilitacja, to nie jestem pewien czy chocby polowa habilitantow w Polsce ma taki dorobek. Znam takich, co nie mieli i do dzis nie maja, juz po habilitacji, choc w jakchis lokalnych wydawnictwach moga miec sporo pokonferencyjnych rzeczy. Nie wiemy oczywiscie, co sie stalo - moze autor napisze wiecej - ale okazuje sie w miare rozwoju watku, ze autor artykulu nie jest taki smieszny, jak sie tu niektorym na poczatku wydawalo, i ze moze jednak cos jest nie tak z idea klubu, do ktorego nie kazdego zapraszaja, z byc moze nie do konca merytorycznych powodow. Gdy tego klubu nie bylo, gdyby na stanowiska profesorskie zatrudniac ludzi wylacznie na podstawie miedzynarodowych publikacji, tak jak ma to miejsce tam, gdzie nauka jest na najwyzszym poziomie, moze wtedy cos by sie w polskiej nauce ruszylo. A tak, liczy sie habilitacja i koniec, tak jakby bylo to jakies osiagniecie samo w sobie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 20:54 autor już pisał o sobie wyżej w kwestii dorobku: 26 publikacji (większość w jęz. ang. i niem.), dwie książki, trzecia w druku w wydawnicwie komercyjnym w momencie składania wniosku o rozpoczęcie przewodu (4 lata po PhD na uniwersytecie bazylejskim). To nie jest dorobek olbrzymi ale wypracowany w 4 lata. Następnie dwa lata koszmaru przewodu habilitacyjengo, w trakcie którego zyskałem mnóstwo wrogów. Dlatego dwie recenzje negatywne i adieu. Każdy, kto się choć trochę zastanowi nad tym systemem (na to chciałem zwrócić uwagę tym tekstem na NFA) dostrzeże, że jest on tak skonstruowany, aby dokonywać oceny zza kurtyny. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 21:24 janekdzbynecznik napisał: > Dlatego dwie recenzje negatywne i adieu. To jest odpowiedź na pytanie, które postawiłem obok. Pytanie dodatkowe: Czy oba negaty były od recenzentów wyznaczonych przez CK? Przy dwóch recenzjach negatywnych nie wyobrażam sobie, żeby habilitacja mogła przejść. Nb, recenzje habilitacyjne są jawne w tym sensie, że żaden przepis ich nie utajnia. Skoro wojujesz z systemem, opublikuj te recenzje choćby na swojej stronie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 21:32 Z recenzjami można się zapoznać jako strona postępowania ale nie dostanę ich do domu. Być może żaden przepis ich nie utajnia ale trzeba by pewnie stoczyć spór sądowy o ich wydanie. Pytałem się - nie chcą ich wydać. Masz jakąś radę? Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 21:40 Postraszyć, że stoczysz z nimi spór sądowy. Jeśli trzeba, stoczyć z nimi spór sądowy. Jezu, jak to dobrze, że jestem fizykiem :-) W twojej dziedzinie panują jakieś niecywilizowane zwyczaje. Mnie dziekanat sam z siebie dostarczał kopie recenzji i w ogóle do głowy mi nie przyszło, że gdziekolwiek może być inaczej. Z tego punktu widzenia równie dobrze mógłbym być matematykiem, chemikiem, biologiem czy innym przyrodnikiem. Widzę, że "problem habilitacji" nie jest w istocie problemem habilitacji, tylko problemem poziomu - także moralnego - polskiej humanistyki. Ale skoro tak, to zniesienie/ułatwienie/utrudnienie habilitacji niczego nie zmieni, będzie bowiem walką z objawami, nie z przyczynami. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 21:55 hola, hola, z tą humanistyką, dziekanat humanistyczny dzwonił do mnie i pytał, na jaki adres wysłać recenzje... Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 21:56 To ciekawe co mówisz. Ten pomysł jest faktycznie prosty jak wzór Einsteina:) i w razie czego z niego skorzystam. A co do polskiej humanistyki, to pozostawiam tu bez komentarza. Pisałem o tym w swoim tekście na NFA. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 22:01 janekdzbynecznik napisał: > Pisałem o tym w swoim > tekście na NFA. Nie. Pisałeś o habilitacjach. Odwoływałeś się do CK? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 22:11 Właśnie przekuwam swe nieokrzesane myśli w wypowiedzi stonowane i pełne szacunku, które znajdą się w odwołaniu. Ale czynię to tylko dlatego, żeby dojść do końca. Nie wierzę, że to przyniesie jakiś skutek. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 22:20 Jeżeli jesteś w stanie wykazać, że recenzje są nierzetelne, to czemu nie? Czy na posiedzeniu Rady, która cię odrzuciła, byli obecni autorzy recenzji negatywnych? Co mówili? Z pragmatycznego punktu widzenia radzę jednak, żeby twoje odwołanie było *merytoryczne*, bez uwag odnośnie do niesprawiedliwości całego systemu. Nawiasem mówiąc, jeśli przygotowujesz odwołanie a wydział nie chce ci wydać kopii kompletu dokumentacji, to jest to skandal i postrasz ich sądem jak najszybciej, gdyż tak postępując, wydział utrudnia ci skorzystanie z twojego ustawowego prawa. Sądzę, że w odwołaniu możesz napisać, iż wydział utrudniał ci złożenie tego odwołania. Mam nadzieję, że ustawowy termin złożenia odwołania jeszcze nie minął. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 22:48 Wezmę sobie te rady do serca:) Na posiedzeniu nie było żadnych recenzentów. Do recenzji miałem tylko wgląd i mogłem sobie zrobić notatki, które stanowią teraz moje źródło cytatów. Na odwołanie jest miesiąc czasu, tzn. mam jeszcze prawie 2 tygodnie. Ale i tak myślę, że nawet najbardziej merytoryczne odwołanie niewiele tutaj waży. Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się straszenie sądem:-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 22:58 z odwołaniami różnie bywa, niemniej idziesz na wojnę, o tym pamiętaj, sądzę jednak podobnie jak pfg - w zaistniałej sytuacji muszą ci udostępnić recenzje, a jeśli uda ci się wykazać ich nieadekwatność, może będzie dobrze Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 23:00 jeszcze jedno chodzi mi po głowie, pisałeś, że nie odbyło się kolokwium... dlaczego? decyduje rw i przy dwóch negatywnych recenzjach kolokwium może być pozytywne, czy się mylę? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 23:29 rw decyduje najpierw czy dopuścić czy nie. w moim przypadku podjęła uchwałę o niedopuszczeniu. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:32 no ale ja rozumiem, ze go nie dopuscili do kolokwium. o ile pamietam, za kazdym razem glosuje sie o 'zaliczeniu' etapu. adept44_ltd napisał: > jeszcze jedno chodzi mi po głowie, pisałeś, że nie odbyło się kolokwium... > dlaczego? decyduje rw i przy dwóch negatywnych recenzjach kolokwium może być > pozytywne, czy się mylę? Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 23:25 janekdzbynecznik napisał: > Na posiedzeniu nie było żadnych > recenzentów. Dlaczego ich nie było? To jest ważne i ten punkt powinieneś podnieść w swoim odwołaniu. Jeśli ich nie było, bo olali, to znaczy, że im samym nie zależało, co podważa wagę ich recenzji. Jeśli ich nie było, bo nie zostali prawidłowo zawiadomieni, to rada obradowała w składzie niezgodnym z ustawą i uchwała rady o niedopuszczeniu do kolokwium jest z mocy prawa nieważna. Idziesz na wojnę. Mam nadzieję, że wiesz, co robisz. W szczególności mam nadzieję, że merytorycznie jesteś pewien swoich racji. Ale skoro idziesz na wojnę, to weź prawnika. Normalną papugę. Niech przeczyta twoje odwołanie, a jeśli wydział postraszony przez ciebie nadal nie będzie ci chciał wydać dokumentacji, niech prawnik wystosuje do wydziału tzw. list adwokacki. I jeszcze raz zwracam uwagę, że twoje odwołanie może dotyczyć spraw merytorycznych lub formalnych, ale nie powinno w ogóle dotykać Niesprawiedliwości Systemu. Jeśli napiszesz cokolwiek o Immanentnym Źle Habilitacji, przegrasz. adept, dopuszczenie do kolokwium przy dwóch recenzjach negatywnych byłoby mało prawdopodobne. Widziałbym taką możliwość tylko wówczas, gdyby autorzy recenzji pozytywnych mieli pozycję naukową wyraźnie wyższą od autorów recenzji negatywnych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:38 zgadzam sie z pfg. ja w swoim odwolaniu wskazywalem zarowno wzgledy formalne, jak i merytoryczne. niestety to sa sprawy nieprzyjemne i nalezy sie liczyc z tym, ze bedzie smrod, kwas i ogolnie bedzie ci nie najlepiej w zyciu zawodowym. jesli jestes jenak pewien swych racji, radzilbym isc na wojne. nawiasem mowiac, z tego co wiem, to nie dosc ze masz prawo dostepu do recenzji, to rowniez do protokolu. ja zazadalem rowniez stenogramu i mi go udostepniono. masz prawo do calosci dokumentacji w sprawie. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 23:55 Tak jest, habilitant ma prawo do tego, żeby mu udostępniono całość dokumentacji, z recenzjami, protokołem i stenogramem włącznie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 23:55 To ciekawe co piszesz ale na adwokata już raczej nie ma czasu. RW też jest daleko (przewód był na innej uczelni) więc czasu na ściąganie całej dokumentacji też już raczej brak. Pozostałe rady kupuję:) Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 00:03 ale chyba tak nie jest do końca. Zgodnie z ustawą recenzenci mogą brać udział w posiedzeniu ale nie muszą. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 00:34 jednak niebecnosc oznacza niechec dialogu.dla mnie to znaczace. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 01:18 janekdzbynecznik napisał: > Zgodnie z ustawą recenzenci mogą > brać udział w posiedzeniu ale nie muszą. Mogą. Jeżeli zatem nie byli prawidłowo zawiadomieni o posiedzeniu rady, złamano wymóg ustawowy. Rada obradowała w składzie niezgodnym z ustawą, a więc nie mogła twojej habilitacji procedować. Nie muszą. Faktycznie, jeżeli zostali prawidłowo powiadomieni, mogli nie skorzystać z przysługującego im uprawnienia. Można to jednak zinterpretować w ten sposób, że nie zależało im na przekonaniu rady do swojej opinii, a zatem, że do owej opinii - wyrażonej na piśmie w postaci recenzji - nie przywiązywali wagi. Że im nie zależało. No bo gdyby im zależało na przekonaniu rady, iż ty (nie)zasługujesz na habilitację, ba, gdyby im zależało na uznaniu ich racji naukowych wyrażonych w recenzjach, byliby przyjechali. Nie przyjechali - znaczy, było im wszystko jedno. Może więc i recenzje pisali bez przekonania, napisali byle co, do czego sami nie przywiązywali wielkiej wagi, do tego stopnia, iż nie chcieli swoich poglądów bronić. Nawet więcej, nie pojawiając się na posiedzeniu, okazali lekceważenie i tobie, i całej radzie przeprowadzającej przewód. Swoją drogą nie wyobrażam sobie, po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rada dyskutuje nad habilitacją pod nieobecność *wszystkich* recenzentów. Niekiedy (stosunkowo rzadko) zdarza się u nas, że nie ma jednego z czterech. Wówczas recenzja tego człowieka jest odczytywana in extenso. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 09:07 1. niekoniecznie, mogli przyjąć, że recenzje są tak oczywiste, że nie ma o czym dyskutować, 2. tak jest podczas kolokwium (najwyżej jeden nieobecny), tu zdaje się chodziło o głosowanie nad samym kolokwium Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 09:11 no wiec w w ypadku negatywnych recenzji zawsze jest o czym dyskutowac, jak mi sie wydaje. sprawa jest niezwykla. adept44_ltd napisał: > 1. niekoniecznie, mogli przyjąć, że recenzje są tak oczywiste, że nie ma o czym > dyskutować, > 2. tak jest podczas kolokwium (najwyżej jeden nieobecny), tu zdaje się chodziło > o głosowanie nad samym kolokwium Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 11:08 jest niezwykła, jeśli mamy o niej tu dyskutować (a znaczy to mniej więcej tyle, jeśli habilitant chce byśmy dyskutowali), dobrze by było mieć trochę faktów i kontekstów, choćby informację o tym, co zarzucali recenzenci. mnie dziwi cała ta procedura, gdyż chyba chodzi o coś przed samym kolokwium i wtedy nie ma odgórnych procedur (tzn. recenzenci nie muszą być zaproszeni), są zwyczaje rady, ale zarazem - dogooglałem się - są przypadki, kiedy przy dwóch negatywnych recenzjach, nawet recenzentów z ck, dochodzi do kolokwium i to pozytywnego... Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 12:41 adept44_ltd napisał: > chyba chodzi o coś przed samym kolokwium i > wtedy nie ma odgórnych procedur (tzn. recenzenci nie muszą być > zaproszeni) Nie masz racji. Ustawa (art. 20 pkt. 3) jasno precyzuje, że recenzenci w przewodzie habilitacyjnym mają prawo brać udział w głosowaniu nad dopuszczeniem do kolokwium. Skoro mają prawo, to znaczy, że muszą być zaproszeni. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 12:53 ok, ale to nie znaczy, że mają obowiązek..., a o to nam tu chodzi Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 14:54 mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania. co do recenzji to trudno coś w kilku słowach napisać. wiadomo, specjalizacja dzisiaj oddala od siebie poszczególne dyscypliny. ale generalnie rezenzje negatywne zostały sformułowane z punktu widzenia podejścia teoretycznego, którego akurat ja nie uprawiam. ja jestem teoretykiem a recenzje zostały napisane przez archeologów, którzy nigdy się teorią nie zajmowali. generalnie nie akceptują oni mojej perspektywy badawczej, która jest dla nich obca ideowo. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 15:24 Cytat§ 14. 1. Recenzja zawiera szczegółowo uzasadnioną ocenę, czy dorobek naukowy lub artystyczny oraz rozprawa habilitacyjna spełniają warunki określone w art. 16 i 17 ustawy. ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ I SPORTU z dnia 15 stycznia 2004 r. Masz podstawe do odwolania. To, czy recenzent sie z toba zgadza, czy nie, to jego prywatna sprawa. janekdzbynecznik napisał: > mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania. co do recenzji to trudno coś > w kilku słowach napisać. wiadomo, specjalizacja dzisiaj oddala od > siebie poszczególne dyscypliny. ale generalnie rezenzje negatywne > zostały sformułowane z punktu widzenia podejścia teoretycznego, > którego akurat ja nie uprawiam. ja jestem teoretykiem a recenzje > zostały napisane przez archeologów, którzy nigdy się teorią nie > zajmowali. generalnie nie akceptują oni mojej perspektywy badawczej, > która jest dla nich obca ideowo. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 15:27 charioteer1 napisał: > Masz podstawe do odwolania. To, czy recenzent sie z toba zgadza, czy nie, to > jego prywatna sprawa. Tym nie mniej, w przypadku pozytywnego rozwazenia odwolania mozesz liczyc na ciezka przeprawe z tym recenzentem podczas kolokwium. Chyba ze wykazesz stronniczosc recenzji i CK przystanie na powolanie nowych recenzentow. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 16:02 dyskusji z recenzentami się nie boję, ponieważ są ignorantami w moim temacie. tylko że to są podziały ideowe i to jeszcze w humanistyce. tu wiele rzeczy wymaga wglądu, interdyscyplinarnego myślenia i wyobraźni a tego recenzentom akurat brakuje. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 16:20 Tak, ale czlonkowie rady, ktorzy tego kolokwium wysluchaja, sa jeszcze wiekszymi ignorantami w twojej dziedzinie. Jezeli udowodnisz recenzentowi ignorancje, to on potem bedzie za zamknietymi drzwiami przekonywal pozostalych czlonkow rady, ze wykazales sie calkowita ignorancja, poniewaz w podrecznikach napisane jest a, b i c i o tym wie kazdy student. Ty masz udowodnic radzie, ze wiesz, o czym mowisz, a zdeklarowanego ognoranta i tak nie dasz rady przekonac. janekdzbynecznik napisał: > dyskusji z recenzentami się nie boję, ponieważ są ignorantami w moim > temacie. tylko że to są podziały ideowe i to jeszcze w humanistyce. > tu wiele rzeczy wymaga wglądu, interdyscyplinarnego myślenia i > wyobraźni a tego recenzentom akurat brakuje. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 16:37 nawet w podręcznikach o tym piszą, tylko w tych zagranicznych:-) natomiast ja się będę wspierał sprawdzoną postawą pesymistyczną: i tak się nic nie uda i żadnego kolokwium nie będzie. nie po to mnie szykanowali i pisali donosy, żeby teraz się udało! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 16:40 Jezeli mozesz to udowodnic, to napisz o tym w odwolaniu. janekdzbynecznik napisał: > nawet w podręcznikach o tym piszą, tylko w tych zagranicznych:-) > natomiast ja się będę wspierał sprawdzoną postawą pesymistyczną: i > tak się nic nie uda i żadnego kolokwium nie będzie. nie po to mnie > szykanowali i pisali donosy, żeby teraz się udało! Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 16:44 nie bylbym taki pesymistyczny, choc nie bylbym jakos hura-optymistyczny. jednak z doswiadczenia wlasnego wiem, ze CK przyjela urzednicza postawe w moim wypadku, przyjrzela sie przepisom i przyznala mni racje. nawiasem mowiac przytoczyli argument, ktory mi nie przyszedl o glowy i byl to argument najlepszy (mowie powaznie). a sprawe przekazala to rozpatrenia do innej uczelni. janekdzbynecznik napisał: > nawet w podręcznikach o tym piszą, tylko w tych zagranicznych:-) > natomiast ja się będę wspierał sprawdzoną postawą pesymistyczną: i > tak się nic nie uda i żadnego kolokwium nie będzie. nie po to mnie > szykanowali i pisali donosy, żeby teraz się udało! Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 15:57 Dzięki. Tego rozp. nie znam. Wiem, że ma podstawę ale nie wierzę, że to coś da. Ta podstawa może być interpretowana na 100 sposobów. Co to znaczy "szczegółowo uzasadniona ocena"? W recenzjach negatywych nie ma odniesień do 80% pracy ale za to się rozpisują na 20 stron, co im się nie podoba w 20%. Czy to jest szczegółowe czy nie? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 16:31 Recenzja ma zawierac uzasadnienie, czy dorobek jest znaczny, a rozprawa stanowi znaczny wklad. Moze powinienes sprobowac wykazac, ze recenzenci neguja twoj wklad, poniewaz z przyczyn ideowych neguja zalozenia teoretyczne pracy? Sprawa jest cholernie trudna, poniewaz w polskiej humanistyce debata naukowa toczy sie wlasnie tak, jak w tym przykladzie z Kopernikiem, a CK wyznacza recenzentow na chybil trafil. janekdzbynecznik napisał: > Dzięki. Tego rozp. nie znam. Wiem, że ma podstawę ale nie wierzę, że > to coś da. Ta podstawa może być interpretowana na 100 sposobów. Co > to znaczy "szczegółowo uzasadniona ocena"? W recenzjach negatywych > nie ma odniesień do 80% pracy ale za to się rozpisują na 20 stron, > co im się nie podoba w 20%. Czy to jest szczegółowe czy nie? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:04 recenzetów wyznacza się w humanistyce na chybił trafił, bo to za kurtyną decyduje się, cco mają napisać. zwykle nieformalny opiekun załatwia całą sprawę. w moim przypadku miał to być mój starszy kolega, z którym się jednak posprzeczałem a on skorzystał wówczas ze swocuh kontaktów. wiem, że taram mam za swoje, bo nie potrafię się podporządkować tzw. autorytetom. a wtedy z autorytetów robią się kanalie. ten system jest stworzony dla takich ludzi. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 17:12 System jest wyjatkowo malo odporny na manipulacje i rozgrywki personalne, ale jezeli bedziesz publicznie mowil o rzeczach, ktorych nie potrafisz udowodnic, to nic nigdzie nie zwojujesz. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:23 wiem i rozumiem. udowodnic to można, tylko że nie ma płaszczyzny, na której to mogłoby się dziać. mediator akademicki to jest rzecz abstrakcyjna dla polskich uczelni. uczelniami zarządzają przeto koledzy, których jedyną strategią rozwiązywania konfliktów jest "rozchodzenie się po kościach". a w razie czego mogą zastosować szykany. zwykle pomaga.. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 17:29 Zapytam inaczej. Masz jakies dowody, ktore moglbys zademonstrowac: pisma, nagrania? Czy tylko bedziesz argumentowal, ze ktos cos komus powiedzial, ale swiadkow na to nie ma, albo jak przyjdzie co do czego, to sie rozmysla i nie potwierdza? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:45 pewne dowody są, ale nie będę tego w żaden sposób wykorzystywać. do sądu się póki co nie wybieram. teraz już jest po sprawie. dyr., z którym wpadłem w konflikt zrezygnował zaraz potem z dyrowania. to się na mnie częściowo mści, bo cały przewód odbywał się w tle bardzo nieprzyjemnych wydarzeń, ale uważam, że w pewneym sensie odpowiedział za swoje nieodpowiedzialne działanie. natomiast to, że mnie się też nie powiodło, to są oczywiste konsekwencje. gdybym się podporządkował (czyli gdybym "był pokorny", jak to ujął jeden z profesorów), to nie byłoby sprawy. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 17:42 no na to pewnie nie masz dowodow. ja akurat mialem bardzo stosownych recenzentow. problem jest jednak w tym, jakch ci wyznaczyc ci, skoro jestes jedynym archealogiem w Europie ktory sie czyms zajmuje. i dalej, nie sadze, zeby twoj przypadek powinien spowodowac, ze zmieniamy system nauki. ja akurat uwazam, ze zniesienie habilitacji byloby zle, ale to jest insza inszosc. janekdzbynecznik napisał: > recenzetów wyznacza się w humanistyce na chybił trafił, bo to za > kurtyną decyduje się, cco mają napisać. zwykle nieformalny opiekun > załatwia całą sprawę. w moim przypadku miał to być mój starszy > kolega, z którym się jednak posprzeczałem a on skorzystał wówczas ze > swocuh kontaktów. wiem, że taram mam za swoje, bo nie potrafię się > podporządkować tzw. autorytetom. a wtedy z autorytetów robią się > kanalie. ten system jest stworzony dla takich ludzi. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 18:01 ależ zostawmy tę habilitację tylko nie róbmy z tego totalitaryzmu, którym teraz jest! Niemcy już dawno mają alternatywne drogi kariery naukowej. A dlaczego nie my? ja wiem dlaczego ale już tu o tym pisałem (to jest kontynuacja zamordyzmu). Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 18:43 w rzezcywistosci, w Niemczech sprawy nie sa takie proste, przynajmniej wedle znajomych Niemcow (nie mam twardych danych) i habilitacja wraca do lask. co wiecej, hablitacja wystepuje nie tylko w Niemczech. a jej odpowiedniki w wielu wiecej krajow. a z tym zamordyzmem to jest mozna przesada. janekdzbynecznik napisał: > ależ zostawmy tę habilitację tylko nie róbmy z tego totalitaryzmu, > którym teraz jest! Niemcy już dawno mają alternatywne drogi kariery > naukowej. A dlaczego nie my? ja wiem dlaczego ale już tu o tym > pisałem (to jest kontynuacja zamordyzmu). Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:19 studiowałem w niemczech z doktorat robilem w szwajcarii (w sumie 6 lat). w obu krajach jest możliwość alternatywnej kariery a już w naukach scislych to nikt w ogóle nie pyta o habilitacje! tego terminu nawet nie znają. zresztą na wydziałach scislych jezykiem obowiązującym jest angielski, bo większośc kadry pochodzi stamtad. anglicy, jak wiadomo nic o habiliatcji nie słyszeli. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 19:29 wiesz co, nie znam sie. ja oczywiscie dokotratu nie robilem w szwajcarii, jednak zanni mi szwajcarzy znaja habilitacje i ja robia. podobnie jest w niemczech. nie znam szwajcara profesora bez habilitacji, ale tez ich nie znam az tak wielu. ale bardzo mozliwe ze wiesz lepiej. ale z tym ze nie znaja terminu to pojechales.... janekdzbynecznik napisał: > studiowałem w niemczech z doktorat robilem w szwajcarii (w sumie 6 > lat). w obu krajach jest możliwość alternatywnej kariery a już w > naukach scislych to nikt w ogóle nie pyta o habilitacje! tego > terminu nawet nie znają. zresztą na wydziałach scislych jezykiem > obowiązującym jest angielski, bo większośc kadry pochodzi stamtad. > anglicy, jak wiadomo nic o habiliatcji nie słyszeli. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:36 W Bazylei jest habiltacja w dziedzinach humanistycznych. W Zurychu już nie. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 19:40 to dziwne, uczestniczyłem w projekcie w Zurichu i habilitacja była... Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 20:00 wszędzie może być ale nie jest wymagana. wiadomo, że wtedy jest trudniej ale przynajmniej jest druga droga i to jest ważne. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:07 hmmm. to juz koeljna modyfikacja stanowiska. za chwile dojdziemy ze jednak jest wymagana ale nie wszedzie? janekdzbynecznik napisał: > wszędzie może być ale nie jest wymagana. wiadomo, że wtedy jest > trudniej ale przynajmniej jest druga droga i to jest ważne. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:16 podobnie zresztą jest w Niemczech, z habilitacją jesteś lepszym profesorem... Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 20:33 dala.tata napisał: > hmmm. to juz koeljna modyfikacja stanowiska. za chwile dojdziemy ze jednak jest > wymagana ale nie wszedzie? > no więc jeżeli jest wymagana nie wszedzie, to znaczy że istnieje druga droga czy nie? jeżeli np. bez habilitacji nie mogę się zatrudnic a krakowie ale mogę w katowicach, to jest różnica czy nie? na miłośc boską! Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:43 ale to nie ja zmieniam stanowisko. z tego co wiem, w szwajcarii w naukach spolecznych przynajmniej obowiazuje habilitacja. podobnie jest w austrii. w niemczech jest preferencja. natomiast, nawet jesli jest roznica, no to jest. to sie przeprowadz do Szwajcarii. janekdzbynecznik napisał: > no więc jeżeli jest wymagana nie wszedzie, to znaczy że istnieje > druga droga czy nie? jeżeli np. bez habilitacji nie mogę się > zatrudnic a krakowie ale mogę w katowicach, to jest różnica czy nie? > na miłośc boską! Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 21:07 masz rację. jest w naukach społecznych i humanistycznych. przyznaję, że się zapędziłem. sorry. natomiast niemiecka juniorprofesur daje sobie radę. ważny jest jednak też kontekst społeczny. powyższe kraje to historycznie-kulturowo mentalność protestancka (nacisk na rzetelność, pracę i obowiązek). w polsce jest inaczej (to historycznie rzecz biorąc mentalność folwarku). habilitacja faktycznie sprawda się lepiej w społeczeństwach protestanckich. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 21:44 kupuje to. nawiasme mowiac Wojciszke ciekawie pisal o kulturze zerojedynkowej. jak ty robisz habiotiacje, to mnie tej habilitacji ubywa.... janekdzbynecznik napisał: > ważny jest jednak też kontekst społeczny. powyższe kraje to > historycznie-kulturowo mentalność protestancka (nacisk na > rzetelność, pracę i obowiązek). w polsce jest inaczej (to > historycznie rzecz biorąc mentalność folwarku). habilitacja > faktycznie sprawda się lepiej w społeczeństwach protestanckich. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:03 w Bern tez jest. tak czy owak, najwyrazniej zmodyfikowales juz teze, ze w Szwajcarii to nawet nie znaja pojecia. janekdzbynecznik napisał: > W Bazylei jest habiltacja w dziedzinach humanistycznych. W Zurychu > już nie. Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: PS 19.05.10, 18:50 janekdzbynecznik napisał: > recenzetów wyznacza się w humanistyce na chybił trafił, bo to za > kurtyną decyduje się, cco mają napisać. zwykle nieformalny opiekun > załatwia całą sprawę. w moim przypadku miał to być mój starszy > kolega, z którym się jednak posprzeczałem a on skorzystał wówczas ze > swocuh kontaktów. wiem, że taram mam za swoje, bo nie potrafię się > podporządkować tzw. autorytetom. a wtedy z autorytetów robią się > kanalie. ten system jest stworzony dla takich ludzi. Rozumiem rozżalenie, ale takimi krzywdzącymi uogólnieniami daleko nie zajedziesz, nawet w "polskiej humanistyce". Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:27 uogólnienia zawsze mogą być dla kogoś krzywdzące (to jest ryzyko). ale tego czasem wymaga debata. gdybyśmy posługiwali się wyłącznie językiem formalnym, to gadalibyśmy jak roboty a język ten słuzyłby tylko do przekazywania czystej informacji. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 18:52 proponowałbym mówić 'w moim przypadku' - a nie 'w polskiej humanistyce' - będziesz bliższy zrozumienia sytuacji i rzeczywistości Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:34 zdaje sobie sprawę że uogólniam. ale bez tego nie będziemy mówili o problemach tylko o poszczególnych przypadkach. te poszczególne przypadki nie będą stanowiły więc jakiegokolwiek odniesienia do naszego świata. jednak trochę uogólnienia zawsze ma sens. to, o cyzm mówię, wynika z wieloletniej obserwacji i rozmów ze znajomymi humanistami. nie ma wśród nich człowieka, który by rzeczowo uzasadniał, że jest OK. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 19:37 Ale adept zna jedynie najlepsza z polskich humanistyk i nie przetlumaczysz. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 19:43 mnie chodzi tylko o retorykę, punktujmy to, co w systemie jest złe, ale twierdzenie, że wszystko jest do niczego jest bzdurne i przede wszystkim nieprawdziwe i nikt tego nie będzie słuchał... więc służy tylko wyładowaniu własnych emocji, sorki... z twoich postów i postów janka wynika, że to jest machina represji na miarę Treblinki... proponowałbym lekkie ochłonięcie Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 20:30 adept44_ltd napisał: > mnie chodzi tylko o retorykę, punktujmy to, co w systemie jest złe, ale > twierdzenie, że wszystko jest do niczego jest bzdurne i przede wszystkim > nieprawdziwe i nikt tego nie będzie słuchał... więc służy tylko wyładowaniu > własnych emocji, sorki... z twoich postów i postów janka wynika, że to jest > machina represji na miarę Treblinki... proponowałbym lekkie ochłonięcie no wiec punktuje: 1. tajnosc procedury sprzyja hipokryzji i intrygom, 2. ogólnikowe sformułowania ustawy sprzyjaja obłudzie, manipulacjom a kandydata utrzymują w ciągłym napięciu (czy jego wkład znaczny czy nieznaczny, co powiedzą, czy pogłaszczą czy wypędzą), 3. zjadliwość polegająca na braku "drugiego razu" powoduje jeszcze większe napięcie, bo jak nie wyjdzie to katastrofa. trzeba zając się nowym tematem. ja nie mówiłem że to treblinka tylko że system totalitarny. i jeżeli mnie ktoś przekona, że te powyższe punkty sprzyjają rozwojowi nauki, to dam mu 200 zl! moze nawet 300! wiecej nie mam. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:34 sorry Winnetou, ale jako ze siedze na panelu profsorskim u siebie na uni, zapenwiam cie ze procedury sa tajne. lacznie z recenzjami (wiem, ze to nie to samo co poslka habilitacja, jednak tajnosc procedur ot nie domena polska). pokaz mi jedna konkretna i z detalami definicje profesora na siwecie. profesor to ten kto ma profesorskie cv. podobnie jest w Polsce. tyle ze my w UK sobie z tym jakos niezle radzimy. bardzo watpie ze nagle wsyscy w Polsce zaczna pisac uczciwe receznje profsorskie, bo habilitacje zniesiemy. jesli ten pierwszy raz jest oblany uczciwie, to ja nie widze wiekszych trudnosci z tym. mozna sie zastanawiac nad tym, ale to nie cos co mnie przeraza. bylbym za 'poprawka', ale widze arguemnty za jej brakiem. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 21:23 nie zaczną pisać nagle ale gdyby zracjonalizować procedurę to się moze dokona jakaś reforma. najłatwiej jest negować, trudniej coś zrobić. nie zmieniam zdania na temat tajności. wybitnie nie sprzyja debacie. w polsce profesorem jest ten kto ma i cv i habilitację. a to czyni wielką różnicę. system generalnie cię nie przeraża, bo doświadczasz go jedynie intelektualnie. to jest jak oglądanie filmu w telewizji. gorzej, kiedy jesteś podmiotem takiej komedii. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 21:46 alez ja jestem za zracjonalizowaniem. i bardzo powolnym dojsciem do likwidacji (za 20 lat). za wymuszeniem standardow. a US profesorem jest ten kto ma cv i tenure.... bedziemy sie licytowac? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:01 dala.tata napisał: > alez ja jestem za zracjonalizowaniem. i bardzo powolnym dojsciem do likwidacji > (za 20 lat). za wymuszeniem standardow. > > a US profesorem jest ten kto ma cv i tenure.... bedziemy sie licytowac? > mozemy się licytować. własnie sobie posprawdzałem pewne rzeczy na temat totalności polskiej habiliatcji. 1. w niemczech i szwajcarii można podchodzić 2 do habiliatcji razy na tej samej uczelni. jeżeli się nie uda, można za rok lub dwa ponownie. 2. w niemczech i szwajcarii habiliatcjia może być odebrana przez fakultet, który ją wystawił. nawet nie wiem, cz jest taka możliwość w naszej ustawie? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 22:08 no ale to sa marginalia.jak mowie, ja naprawde widze argument i za podchodzeniem raz i dwa razy do habilitacji. to jest kwestia debaty i wyboru. tu jest polska roznica. habilitacja to stopien. odbieralny w b. szczeoglnych przypadkach. to nie jest tak ze polski system ma same wady. ma wady i zalety. glowna wada jednak jest jego nierzetelna aplikacja. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:15 "nierzetelna aplikacja"?? mozesz doprecyzować? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 22:18 tak, system jest stowowany nierzetelnie, a nierzetelnosc jest bezkarna.sam system ma wady i zalety. ale wlasnie tak nierzetelnosc jest powodem, dla ktoregojestem przeciwny zniesieniu habiltacji. ci sami ludzie beda wdrazac nowy system. i oni sie nie zmienia nagle. i nowy system, ten bez habilitacji, oparty tylko na ocenie dorobku na uczelni padnie jak kawka, ktora sie na dodatek pofajala. to byloby arcykorupcyjne. janekdzbynecznik napisał: > "nierzetelna aplikacja"?? mozesz doprecyzować? > > Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:27 skoro masz taką wizję to OK. A może to tylko lęk przed zburzeniem znanego świata? ale przecież gdyby ocena dorobku była precyzyjna i jawna, to może nie byłoby tak źle? np. napisać ile papers z danej dziedziny trza mieć albo ile punktów? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 22:37 to jest naprawde nie realne. naprawde myslisz ze da sie porownac przegladowy artykul z sredniego czasopisma X , z trzema artykulami z swietnego czasopisma Y? pierwszy ma 100 cytowan rocznie, a te drugie 13. nad pierwszympracujesz rok, nad tymi drugimi po miesiac. jak to spunktowac? kto bedzie te punkty ustalal? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:41 "kto bedzie te punkty ustalal?" no chyba wybitni matematycy? ;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 22:45 koniecznie z ministerstwa! wedle mnie nie da sie zrobic systemu skladajacego sie tylko z punktow. musi byc osad, judgement, i to niezle dziala, jak sie do oceny podchodzi uczciwie. janekdzbynecznik napisał: > "kto bedzie te punkty ustalal?" > > no chyba wybitni matematycy? ;-) Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:52 zgadzam się. wygrałeś!:-) ale chyba pójdę już spać, bo ostatnio żyję w stresie i mózg muszę schłodzić. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 20.05.10, 09:36 janekdzbynecznik napisał: > np. napisać ile papers z danej > dziedziny trza mieć albo ile punktów? Do tego dąży ministerstwo, ale to będzie katastrofa. Doprowadzi to bowiem do ciułania punktów i położy nacisk na ilość, nie jakość. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 20.05.10, 09:51 niekoniecznie. w humanistyce jest calkiem sporo journali po 2-4 pkt. jak ktos bedzie mial ochote isc w jakosc, to opublikuje w takim za 20 pkt wzwyz. ja uwazam, ze okreslenie ilosci punktow jest dobrym kryterium przystapienia do procedury. taki szlabanik dla kolesi, ktorzy sie habilituja z 4 artykulami w chyba 11 lat - osobiscie znam taki przypadek. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 20.05.10, 10:00 niekoniecznie. w humanistyce jest calkiem sporo journali po 2-4 pkt. jak ktos bedzie mial ochote isc w jakosc, to opublikuje w takim za 20 pkt wzwyz. przyznam, że nie rozumiem... - chyba, że chodzi ci o 10 artykułów za 2 punkty, no ale to ilość, z tym przeliczaniem na punkty jest jednak różnie i myślę, że wystarczyłby zapis, że dorobek liczący się - to są ważne pisma i ważne monografie (trzeba by to dodefiniować), a nie pismo wydziałowe i monografia pokonferencyjna nie wiadomo skąd... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 20.05.10, 11:04 yep, wlasnie o to mi chodzilo. jednak, po dluzszym zastanowieniu, mysle ze punktologia by mnie przerosla, no i nie zawsze pisanie do czasopism za 2 pkt oznacza masowke. co, jesli pismo profilowe danego badacza ma wlasnie 2 pkt? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 20.05.10, 11:17 i o to chodzi..., czasem tak się zdarza, choć z drugiej strony ja nie wiem, co to za pismo, które nie może mieć minimum 6 p... Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 19.05.10, 23:26 > a US profesorem jest ten kto ma cv i tenure.... Czy wreszcie przyjmiesz do wiadomosci, ze tu sie mylisz? Wytknieto Ci to juz nie raz na tym forum: w Stanach profesorem jest ten kto ma faculty position, czyli ma albo tenure albo tenure-track job, czyli zaraz po doktoracie, jesli taka prace dostaniesz, jestes profesorem. Masz kontrakt na 7 lat, a nie na stale, i troche mniejsze pieniadze, ale poza tym niczym nie rozni sie to od innych profesorow: promujesz doktoraty (tak, od poczatku), prowadzisz wyklady, starasz sie o granty, itd. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 23:47 rysiek, sorry, pokaz mi jednego po doktoracie ktory jest 'professor'. po dokotracie jestes assistant professor i masz tenure-track job, potem jak dostaniesz te tenture, to jestes associate profssor, a jak potem masz wystarczajace cv, to jestesjestes professor. cos mi umknelo? i ja rozumiem, ze ty sie bedziesz upieral ze ten po dokotracie to jednak profesor, jednak to nie do konca taki full profesor, nie? nawaisem mowiac, podobny system pare lat temu wprowadzili brytyjski Warwick (czy go jeszcze ma, nie wiem) poza tym, to byla wypowiedz w kontekscie habilitacji. i ja rozumiem, ze cie ulzy jak sie poczepiasz, wiec spoko! nie ograniczaj sie! rysiek_1 napisał: > > a US profesorem jest ten kto ma cv i tenure.... > Czy wreszcie przyjmiesz do wiadomosci, ze tu sie mylisz? Wytknieto > Ci to juz nie raz na tym forum: w Stanach profesorem jest ten kto ma > faculty position, czyli ma albo tenure albo tenure-track job, czyli > zaraz po doktoracie, jesli taka prace dostaniesz, jestes profesorem. > Masz kontrakt na 7 lat, a nie na stale, i troche mniejsze pieniadze, > ale poza tym niczym nie rozni sie to od innych profesorow: promujesz > doktoraty (tak, od poczatku), prowadzisz wyklady, starasz sie o > granty, itd. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 00:01 bo mmie sie wydawalo ze profesor to ten kto ma profesure, a nie ten kto moze doktorow promowac. chyba ze uwazasz, ze polskie definicje wyznaczaja swiatowe standardy. jesli tak, to ty masz racje!! nie wiem co zrobic z angielskimi lecturerami, ktorzy maja tak samo, ale moze oni tez profesury, tylko nie wiedza o tym. Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 20.05.10, 01:13 No ale o to w tej calej debacie o habilitacji chodzi. Nie chodzi o nazwe "profesor" tylko o samodzielnosc, czyli prawo do wykladow i promowania doktorow, i do wszystkich innych praw, ktore maja samodzielni, czyli w skrocie profesorowie. O to mi przynajmniej chodzi, gdy mowie, ze jestem za zniesieniem habilitacji. Moze ona sobie zostac, jesli zrowna sie prawa wszystkich profesorow, hab, i doktorow. Nie mam problemu by tych z habilitacja nazywac inaczej, pod warunkiem, ze i tak prawa wszycy beda mieli takie same. Oczywiscie zarabiac moga roznie, ale nie na podstawie tylulu tylko publikacji. Co do lecturerow w UK--oczywscie ze sa samodzielni. Promuja doktoraty i maja takie same zajecia co profesorowie. Ci drudzy maja wiecej kasy i wiecej obowiazkow administracyjnych. Mi w ogole nie zalezy by tych pierwszych nazywac ich profesorami--nie chodzi o nazwe. Co kogo na swiecie obchodzi czy ktos ma habilitacje czy inny prezydencki tytul--licza sie tylko publikacje, o czym dobrze wiesz. Mam wrazenie, ze w Polsce czesto wydaje sie ludziom, ze te tytuly cos w nauce znacza, ze wzgledu wlasnie na chory system. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 01:36 naprawde o to chodzi? ale wszystkim czy tylko tobie? prawo wykladania maja adiunkci, tyle ze klepnac to musi rada wydzialu. bo ja akurat sadze ze chodzi o stalosc.o mozliwosc powiedzenia sobie ze teraz mnie nikt nie ruszy.mniej wiecej jak w tenure. ilu ludzi bowiem zrezygnowaloby z tenure gdyby wiedzialo ze nikt ich nie ruszy? jak juz powiedzialaem - owa samodzielnosc promowania jest negocjowana w UK. z kolei kazdy wyklada. czy to dobrze? widzac kilku moich kolegow z pracy, uwazam ze katastrofalnie zle. natomiast, masz racje, na swiecie nikogo nie interesuje czy masz habilitacje. jednak dokladnie ten sam argument mozna przytoczyc wobec dokotoratu. co kogo interesuje czy masz doktoarat, wazne ze masz publikacje? to, nawiasem mowiac, do niedawnna system brytjski, w ktorynm profesorowie nie mieli doktoratow (bo po co?).czym zatem sie rozni habilitacja od doktoratu: habilitacji nie warto miec, bo licza sie publikacje, ale doktorat warto miec, choc tez licza sie publikacje? i powtarzam, tytuly, jesli uczciwie zarobione, znacza. ja chce byc profesorem, bo ciezko na to pracowalem i pracuje. i jest cala masa kolegow moich ktorzy nie sa profesorami, bo nasze cvs sie roznia, czasem dramatycznie.bo oni ogaldali tv, a ja zapieprzalem ksiazki i artykuly.i ten tytul jest doceniniem tej ciezkiej pracy. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 20.05.10, 09:37 "Mam wrazenie, ze w Polsce czesto wydaje sie ludziom, ze te tytuly cos w nauce znacza, ze wzgledu wlasnie na chory system" Polecam w kontekście tego cytatu lekturę Bourdieu. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 10:23 Bourdieu to akurat jest ambiwalentny w tych kwestiach. bo Language and Symbolic Power jest bardzo krytyczny, tyle ze z drugiej storny w teorii habitusu wychodzi mu mniej krytycznie. co wiecej, cala ta krytyka nie przeszkadzala mu siedziec w College de France, o ile pamietam, w wiezy z kosci sloniowej, do ktorej dostep mieli tylko wybrancy. i to przez tych wybrancow mozna bylo sie z profeorem kontaktowac. to z kolei wiem z pierwszej reki. janekdzbynecznik napisał: > "Mam wrazenie, ze w Polsce czesto wydaje sie ludziom, ze te tytuly > cos w nauce znacza, ze wzgledu wlasnie na chory system" > > Polecam w kontekście tego cytatu lekturę Bourdieu. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 21.05.10, 20:49 Bourdieu jest dobrym przyładem mimo życiorysu. Niepotrzebnie włączasz do dyskusji wątki biograficzne. W ten sposób nie dałoby się odróżnić Heideggera lub Leo Strassa od nazizmu. Nie ma sensu. Bourdieu jest po prostu dobry, bo logicznie pokazuje związki pomiędzy strukturami społecznymi a formowaniem sądów. I to jest na dodatek logiczne, poparte źródłowo itp. Dlatego też warto o nim pamiętać w dyskusji nad elitami itp., co nie znaczy że musi być to myśl dominująca. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 21.05.10, 21:03 ja nigdy nie powiedzialem ze Bourdieu jest zly, wbrew przeciwnie, ja bardzo lubie Bourdieu i czesto go cytuje. jednak warto pamietac ze rowniez u Bourdieu sa problemy. a jego biografii nie tykalbym sie, gdbyby w tym wypadku nie dotyczyla wprost jego koncepcji. ja mysle ze bardzo fajnie i niezwykle latwo jest krytykowac profesury, jak sie ma profesure, czy tez, jesli wolisz, krytykowac elity, bedac ta elita. natomiast, oczywiscie masz racje, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, Bourdieu to pokazuje niezwykle pieknie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik nerwowy habilitant 22.05.10, 00:42 a ja dzisiaj byłem w dziekanacie. zdobyłem recenzje, protokoły z posiedzeń i tajne pismo ale nie było łatwo. musiałem wzywać prawnika na pomoc. jednym słowem - nieuprawnione utrudnienia ze strony wydziału. niestety to wszystko nie nastraja optymistycznie Odpowiedz Link
dala.tata Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 00:56 wrecz przeciwnie! to sa argumenty na twa korzysc! janekdzbynecznik napisał: > a ja dzisiaj byłem w dziekanacie. zdobyłem recenzje, protokoły z > posiedzeń i tajne pismo ale nie było łatwo. musiałem wzywać prawnika > na pomoc. jednym słowem - nieuprawnione utrudnienia ze strony > wydziału. niestety to wszystko nie nastraja optymistycznie Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 09:45 podpisuję się pod tym... im więcej takich myków, tym bardziej możesz to wykorzystać Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 12:10 oczywiście, poniekądz zdaje sobie z tego sprawę i wykorzystam. tylko to nie będzie przyjemne dla nikogo. poza tym ciągle potwierdza się teza, że mamy jednak do czynienia ze spadkobiercą systemu totalitarnego. w ramach tego systemu jest wyraźna (potwierdzona w wielu wypadkach) tendencja do naginania prawa na korzyść rządzących (czyli zarządzająccyh uczelniami). pomijam w tej chwili kwestię, czy jest to kwestia niekompetencji czy systemowego myślenia, według którego istnieją równi i równiejsi. Odpowiedz Link
dala.tata Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 13:02 no ale zadne odwolanie nie jest przyjemne i nie jest po to, zeby bylo przyjemne. wazne jest to, ze mozesz sie odwolac i, co najwazniejsze, zeby proces odwolania byl rzetelny, dla obu stron konfliktu. nie, nie potwierdza sie teza, ze to spadkobierca systemu totalitarnego, tylko teza, ze kultura prawna polskich urzednikow jest niska. dowodem ze to nie totalitaryzm byloby pokajanie sie przez instytucje i prosba o wybaczenie? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 13:24 dobre pytanie! w rzeczywistości zostałem skrzywdzony (czy przez system czy przez ludzi w nim działających, to jest problem chyba nieroztrzygalny), a więc teoretycznie uczciwe podejście wymagałoby przeprosin. poza tym nie mówimy o urzędnikach, tylko o naukowcach, zarządzających uczelniami. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 14:01 Przede wszystkim, to przestan sie mazac. Zacznmijmy od tego, ze walki miedzy "starymi" a "nowymi" w polskiej archeologii sa na tyle znane, ze nawet mnie sie cos o uszy obilo, choc wyjatkowo mi do tej dyscypliny daleko. Na co liczyles? Ze cie pochwala za dobrze odrobione zadanie i po glowce poglaszcza? Sorry, ale jak chcesz byc samodzielny, to na glaskanie po glowce nie licz, to nie ta bajka. Tak, to prawda, ze w polskiej nauce nie brakuje ludzi, ktorym sie wydaje, ze tytul z przyleglosciami daje im wszechwiedze i wszechwladze. Przynajmniej na lokalnym podworku, bo ludzie tego pokroju bardzo chetnie wypieraja ze swiadomosci fakt, ze nauka nie jest lokalna i ze cos tam dalej poza tym lokalnym podworkiem istnieje. To jest cecha nauki prowincjonalnej, a wiec i znacznych polaci nauki polskiej. Walka z "systemem" do niczego nie doprowadzi, jezeli nie uda sie zmarginalizowac tych "uczonych inaczej". Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 19:22 wcale się nie mażę. to była tylko chwila narzekania ale bardzo cichutko. w tej chwili przyjąłem znowu postawę zasadniczą i trzymam gardę. a tak w ogóle to dziękuję bardzo za krótką i wymowną analizę nauki polskiej. to dość emocjonalna wypowiedź ale rozumiem i nie sądzę, aby była sformułowana ad hoc;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 14:02 obawiam sie, ze to tak nie dziala. nie mozesz byc sedzia we wlasnej sprawie. to, czy zostales skrzywdzony ustali CK. oby zrobila to uczciwie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 19:27 recenzenci, krótko mówiąc, zarzucają mi, że oszukuję i manipuluję danymi. fajnie co? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 19:52 Tzn. masz braki w metodologii, czy chodzi o to, ze nie mialo prawa wyjsc, jak wyszlo, bo to jest sprzeczne z teoria i cala dostepna nam wiedza? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 20:42 charioteer1 napisał: > Tzn. masz braki w metodologii, czy chodzi o to, ze nie mialo prawa wyjsc, jak > wyszlo, bo to jest sprzeczne z teoria i cala dostepna nam wiedza? > jest sprzeczne z wiedzą recenzentów. nie akceptują mojej interpretacji materiału archeologicznego. recenzenci to tzw. materiałowcy, nie parający się sposobami wyjaśniania archeologicznego (których jest sporo). nie wiem, czy to dobry przykład, ale to może być tak jak podeście fizyka teoretycznego i eksperymentatora. różne sposoby działania i różne perspektywy. Odpowiedz Link
dala.tata Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 21:38 no ale to troche co innego niz manipulacja i oszustwo. jesli to rzeczywiscie kwestia interpretacji danych, to mysle ze sprawy beda trudniejsze. bo pewnie i recenzenci mieli argumenty i ty. jednak recenzenci nie musza sie z toba zgadzac, to jest kluczowe. maja ocenic koherentnosc i zasadnosc argumentacji. radze dobrze, a nawet bardzo dobrze przemyslec linie ataku w odwolaniu. mysle sobie, ze to te formalne sprawy maja wieksze szanse. merytoryczne ugrzezna. chyba ze sa oczywiste, a podejrzewam ze nie sa. janekdzbynecznik napisał: > jest sprzeczne z wiedzą recenzentów. nie akceptują mojej > interpretacji materiału archeologicznego. recenzenci to tzw. > materiałowcy, nie parający się sposobami wyjaśniania > archeologicznego (których jest sporo). nie wiem, czy to dobry > przykład, ale to może być tak jak podeście fizyka teoretycznego i > eksperymentatora. różne sposoby działania i różne perspektywy. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 22:21 Dala ma racje. W odwolaniu lepiej skupic sie na sprawach formalnych, bo merytoryczne moga ugrzeznac. Recenzenci maja ocenic koherentnosc i zasadnosc argumentacji - to tez jest pulapka, bo jak trafisz na nieprzemakalnego, to wszystkie argumenty uzna za niezasadne i malo przekunujace, jakie by nie byly. Rozporzadzenie ministra stanowi, ze recenzent ma ocenic, czy dorobek jest znaczny, a rozprawa stanowi znaczne osiagniecie i tego proponuje sie trzymac w odwolaniu. dala.tata napisał: > no ale to troche co innego niz manipulacja i oszustwo. jesli to rzeczywiscie > kwestia interpretacji danych, to mysle ze sprawy beda trudniejsze. bo pewnie i > recenzenci mieli argumenty i ty. jednak recenzenci nie musza sie z toba zgadzac > , > to jest kluczowe. maja ocenic koherentnosc i zasadnosc argumentacji. > > radze dobrze, a nawet bardzo dobrze przemyslec linie ataku w odwolaniu. mysle > sobie, ze to te formalne sprawy maja wieksze szanse. merytoryczne ugrzezna. > chyba ze sa oczywiste, a podejrzewam ze nie sa. Odpowiedz Link
pfg Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 19:52 janekdzbynecznik napisał: > recenzenci, krótko mówiąc, zarzucają mi, że oszukuję i manipuluję > danymi. fajnie co? Jeśli nie oszukujesz i nie manipulujesz, to niefajnie. Teraz, mając recenzje, musisz wykazać, że recenzje były niekompetentne lub napisane ze złą wolą, a wobec tego Rada nie powinna ich była brać pod uwagę. To może być podstawą odwołania. Okolicznościami dodatkowymi mogą być trudności, jakie czynił ci wydział, oraz fakt, że recenzenci nie przybyli na posiedzenie Rady, która głosowała nad dopuszczeniem do kolokwium. Uwaga: Jeżeli recenzenci nie byli prawidłowo zawiadomieni o tym posiedzeniu - sprawdź! - to jest to okoliczność fundamentalna, gdyż można argumentować, iż uchwała Rady była z mocy prawa nieważna. Skonsultuj się z prawnikiem, ale wydaje mi się, że skoro dziekanat dopiero dzisiaj wydał ci całość dokumentacji, można uznać, iż dopiero dzisiaj *doręczono* ci decyzję Rady, a więc dopiero od dnia dzisiejszego płynie termin na złożenie odwołania. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 20:31 już pisałem o tym wcześniej ale powtórzę. miałem trudności z dostępem do swoich akt, pani dziekan poleciła wyselekcjonować materiał, którego kopię mogłem otrzymać. okazało się zatem, że nie dostałem list obecności na posiedzeniach i kilku innych rzeczy, którcych już teraz nie wymienię. jedyne, co udało mi się uzyskać (grożąc konsekwencjami prawnymi), to tajny list kilkorga członków mojej rady instytutu, który sprzeciwia się mojemu przewodowi. chciałem dostać listy obecności ale mi ich nie dali. natomiast zawiadomienie dostałem wcześniej, więc czas już biegnie. ale zdążę. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 22:25 tajny list kilkorga członków mojej rady instytutu, który sprzeciwia się mojemu przewodowi. Ten ewenement chyba dolaczysz do odwolania? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 23:31 raczej dołączę ten ewenement, ponieważ jest to materialne świadectwo na intrygi i działania pozaproceduralne. oczywiście dziekanat będzie argumentował, że nie był uwzględniony w procedurze. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: nerwowy habilitant 22.05.10, 19:57 no, to zależy - jeśli rzeczywiście oszukujesz i manipulujesz, masz przechlapane, jeśli nie i da się tego dowieść, to przy tak jednoznacznym zarzucie, masz spore szanse na wygrzebanie się z tego Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 20.05.10, 01:00 Mylisz sie, jest to profesor - rodzaje profesora roznia sie tylko dlugoscia kontraktu i pieniedzmi. Wszystko inne jest to samo, nazywaja ich wszyscy profesorami. Chodzi wlasnie o to, ze by byc profesorem w Stanach nie trzeba tenure: beda na tenure track promuje sie doktoraty i prowadzi wyklady. W Polsce bez habilitacji tego robic nie mozna. I dlatego prosze przestan siac dezinformacje na forum mowiac o tenure jako odpowiedniku habilitacji. W Polsce habilitacja daje samodzielnosc, w Stanach daje ja doktorat - jesli oczywsicie dostanie sie prace tenure-track, na ktora trzeba miec publikacje. I o to chodzi, o publikacje, a nie o lokalne nagrody i tytuly. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 01:24 jasna sprawa, roma locuta, causa finita. definicja profesora a la rysiek1. profesor to nie profesor, tylko ten, kto moze promowac doktorow. podziel sie ze mna cenna wiadomoscia, skad ta definicja.podejrzewam, ze nikomu, kto nie zna polskich kolorytow nie znana. otoz tenure ma inne cechy, podobne do habilitacji. stalosc zatrudnienia, praktyczna nieusuwalnosc ze stanowiska i, co najwazniejsze, pierwszy powazny awans akademicki, przeskok z tymczasowosci. co wiecej, jest to pierwsza z dwu kompleksowych ocen dorobku pracownika, jest zreszta ocena bardzo podobna do tej co w wypadku habiltacji. co wiecej, instytucjonalnie ma identyczna funkcje - wlasnie owa substantiation. jesli ty uwazasz, ze to wlasnie prowadzenie dokotratow i wykladow jest definicja profesorskosci, mnie to rybka, ale prosze, przestan siac dezinformacje, ze to wlasnie 'tak jest'. to jest twoja wizja rzeczywistosci, podzielana przez wiele osob. ja mam inna, konkurencyjna, zapewniam cie, ze podzielana przez wiele innych osob. ona jest inna, ale to nie znaczy ze gorsza. co wiecej, sa rozne samodzielnosci.bardzo watpie, zebys znal assistant profesor ktory ma swoje laboratorium. to tez samodzielnosc, nie? co do promowania doktotratow, w UK z kolei, masz do tego pelne prawo, jednak znam kilka uniwersytetow, w ktorych to prawo jest nadawane. najpierw musisz odbyc czeladnictwo jako drugi promotor.samodzielnosc? tak, ale negocjowana.o ktorej samodzielnosci ty mowisz? przykladasz polska definicje profesorskosci do innego systemu i chcesz z tego zrobic regule. masz do tego prawo, jednak, prosze, nie siej dezinformacji na forum. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 20.05.10, 01:31 Dala, przykladasz polska definicje habilitacji do innego systemu i chcesz na sile sie w niej cnot doszukac. Jezeli chodzi o substantiation, to projekt zmian w ustawie o szkolnictwie wyzszym zaklada pozbawienie mianowania habilitowanych, wiec habilitacja zadnej stalosci zatrudnienia ani nieusuwalnosci nie bedzie gwarantowala. Juz w tej chwili nie gwarantuje, bo pierwsze zatrudnienie na stanowisku profesora uczelnianego jest zazwyczaj na 5 lat. Jezeli chodzi o doktoraty w UK, to zazwyczaj zadnego formalnego awansu nie ma. Pierwsze doktoraty sie promuje jako drugi promotor, potem sie dostaje wlasnego doktoranta i tyle. Nie jest to zaden awans, ani zadna formalna kwalifikacja. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 01:41 nie. pokazuje funkcjonalne podobienstwa dwu roznych procesow. nie twierdze ze habilitacja to tenure i na odwrot. mowie ze pelnia te same funkcje. tak jak rower i auto. idac twoim tropem mozna wykazac nieprzekladalnosc polskkiego doktroatu na brytyjski, w ktotrym po obraonie mozna orbic poprawki i rewizje. i dostac doktorat po tychze zmianach. to samo? no nie to samo, jednak jakos dajemy sobie rady z porownaniemm. to jak juz wprowadza te zmiany to pogadamy dobra? chario, przeczytaj co napisalem i na pewno zauwazysz, ze dyskutujesz ze swoimi wyobrazeniami na temat mojego postu. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 20.05.10, 09:56 I o to chodzi, o publikacje, a nie o lokalne nagrody i tytuly pojawia się tu jakaś dziwna wizja, zgodnie z którą habilitacja i profesura są obok publikacji..., bez publikacji - kompletne bzdura...co więcej, istnieje możliwość robienia hab. na podstawie dorobku i podejrzewam, że rzadkość tego postępowania wynika ze słabego dorobku ewentualnego kandydata... jak już by wskazał, co ma być podstawą przewodu, nie pozostałoby nic w zanadrzu..., no ale oczywiście to habilitacja uniemożliwiła rozwój, przyznam, że żal słuchać takich bzdur... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 20.05.10, 12:37 Nie widze powodu, dla ktorego nie mazna by wymogu przedstawiania rozprawy zastapic wymogiem opublikowania choc jednej pracy w czasopismie z LF. Z cala pewnoscia wszystkim by to bardzo dobrze zrobilo. adept44_ltd napisał: > I o to chodzi, o publikacje, a nie o lokalne nagrody i tytuly > > pojawia się tu jakaś dziwna wizja, zgodnie z którą habilitacja i profesura są > obok publikacji..., bez publikacji - kompletne bzdura...co więcej, istnieje > możliwość robienia hab. na podstawie dorobku i podejrzewam, że rzadkość tego > postępowania wynika ze słabego dorobku ewentualnego kandydata... jak już by > wskazał, co ma być podstawą przewodu, nie pozostałoby nic w zanadrzu..., no ale > oczywiście to habilitacja uniemożliwiła rozwój, przyznam, że żal słuchać takich > bzdur... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 20.05.10, 12:48 no ale teraz można przecież się habilitować na podstawie wskazanego dorobku, nie??? myślę zresztą, że położenie nacisku na taki sposób habilitowania się przymusiłby do dobrego publikowania (powiedzmy jednak, że więcej niż jednej pracy...), a nie do tłuczenia ilościowego... (mówię o humanistyce) Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 13:06 w sensie dlaczego jednego? kazda 'cyfryzacja' :-) bedzie wiazala sie z pytaniem, czemu tyle, a nie tyle. fizycy sie obsmieja za 1 artykul, a polonisci zaczna krzyczec. ma byc 'porzadny' dorobek. i kazdy z nas ma obraz takiego porzadnego dorobku. wiemy ktore czasopisma sa dobre, a ktore nie, ktorzy wydacy sa w porzo, a ktorzy to vanity presses....nie trzeba do tego liczb. charioteer1 napisał: > Nie widze powodu, dla ktorego nie mazna by wymogu przedstawiania rozprawy > zastapic wymogiem opublikowania choc jednej pracy w czasopismie z LF. Z cala > pewnoscia wszystkim by to bardzo dobrze zrobilo. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 20.05.10, 13:13 dala.tata napisał: > w sensie dlaczego jednego? kazda 'cyfryzacja' :-) bedzie wiazala sie z pytaniem, > czemu tyle, a nie tyle. fizycy sie obsmieja za 1 artykul, a polonisci zaczna > krzyczec. Ale uwazasz, ze stanie sie jakies nieszczescie, jezeli polonisci przestana sie habilitowac z jezykoznawstwa? Natomiast jezeli habilitacje z jezykoznawstwa zaczna robic fizycy, to juz bedzie bardzo dobrze. Serio. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 20.05.10, 13:53 absoltunie nie! biorac pod uwage, ze rodza sie ze znajmoscia angielskiego :-) i juz przepraszam, nie bede sie wyzlosliwial :-) charioteer1 napisał: > > Ale uwazasz, ze stanie sie jakies nieszczescie, jezeli polonisci przestana sie > habilitowac z jezykoznawstwa? Natomiast jezeli habilitacje z jezykoznawstwa > zaczna robic fizycy, to juz bedzie bardzo dobrze. Serio. > > Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:42 pełna zgoda, no może drugi raz bym usunął, ale zakładam, że przy zmianie 1 i 2, nie będzie potrzebny Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 21:46 janekdzbynecznik napisał: > no wiec punktuje: 1. tajnosc procedury sprzyja hipokryzji i > intrygom, Procedura NIE JEST TAJNA. To, z czym się zetknąłeś, to jakaś patologia i tę patologię trzeba napiętnować. Ale procedura jest jawna. > 2. ogólnikowe sformułowania ustawy sprzyjaja obłudzie, > manipulacjom a kandydata utrzymują w ciągłym napięciu (czy jego > wkład znaczny czy nieznaczny, co powiedzą, czy pogłaszczą czy > wypędzą) Analogiczne sformułowania odnoszą się do doktoratu, a przeciwko nim nie protestujesz. > 3. zjadliwość polegająca na braku "drugiego razu" "Drugiego razu" nie ma w tym sensie, że nie można przedłożyć drugi raz tej samej rozprawy. Szczerze powiedziawszy, nie widzę w tym niczego zdrożnego. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 22:13 w sprawie doktoratu sie nie wypowiadam, bo nie robiłem go w polsce. skoro jest jak mówisz, to tylko potwierdza nieracjonalnośc tego systemu. podobno w reformie mają wprowadzić jakieś ścisłe regulacje odnośnie tego. nie widzisz nic zdrożnego w wykluczaniu tematu na zawsze, to powiem tylko, że systemowo jest to podobne do capital punishment. czasem okazuje się, że 10 lat temu powiesili niewinnego. po prostu rozum dyskretnie podpowiada, że trafiają się ludzkie błędy a powtórka należy się każdemu, bez względu na wiek i kolor skóry. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 23:03 w takich wypadkach powinna być precyzyjna procedura odwoławcza... i po krzyku, ja już widzę podróżujących habilitantów z uni na uni - aż się uda... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 23:39 zaprawdę powiadam ci, że sens głębszy nie tkwi w mych słowach, na powierzchni wszystko objawione... Odpowiedz Link
pfg Re: PS 20.05.10, 09:33 janekdzbynecznik napisał: > w sprawie doktoratu sie nie wypowiadam W artykule w NFA i owszem, kontrastując procedurę doktoryzowania (w porządku) z procedurą habilitowania (systemowo zła). > nie widzisz nic zdrożnego w wykluczaniu tematu na zawsze Nie tematu. Rozprawy. Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że ty nie przeczytałeś ustawy. Trochę to osłabia twoje ataki na Totalitarny System Habilitacji. Co gorsza, osłabia to szanse twojego odwołania. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 21.05.10, 20:57 ustawę znam niemal na pamięć. Oczywiście masz rację - rozprawy. To znaczy, że trzeba napisać nową rozprawę, czyż nie? A jeżeli będzie to rozprawa na ten sam temat (np. cząstem elementarnych lub problemu racjonalizacji w XVI Angli), to jakie są szanse, że zostanie to uznane za nową rozprawę? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 18:48 Chario, podaj jakieś przykłady z dyskusji w polskiej humanistyce (przy jednoczesnym założeniu, że nie ma innych dyskusji) spełniające twoje kryteria i mieszczące się w logicznej kategorii całości...; przyznam się, że pierwszy raz spotykam się niejako osobiście z taką historią, o jakiej tu rozmawiamy, znając kilka uczelni i instytutów PAN-owskich polskiej humanistyki... Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 16:31 no ale to jest powazny zarzut i ja bym bardzo wyraznie odniosl sie do tego w odwolaniu. i udokoumentowal go, nna przyklad odnoszac sie do dorobku recenzetnow. dorobek i praca powinna byc oceniana przez ludzi, ktorzy maja kompetencje do oceny. a sama procedura - recenzje dostepne w dziekanacie mnie powala na kolana. bo ja akceptuje, ze rada nie musi czytac dorobku, natomiast musi czytac recenzje i liczenie na to, ze ludzie sobie pojda po nie, jest idiotyczne. to tez wytknalbym w odwolaniu. janekdzbynecznik napisał: > mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania. co do recenzji to trudno coś > w kilku słowach napisać. wiadomo, specjalizacja dzisiaj oddala od > siebie poszczególne dyscypliny. ale generalnie rezenzje negatywne > zostały sformułowane z punktu widzenia podejścia teoretycznego, > którego akurat ja nie uprawiam. ja jestem teoretykiem a recenzje > zostały napisane przez archeologów, którzy nigdy się teorią nie > zajmowali. generalnie nie akceptują oni mojej perspektywy badawczej, > która jest dla nich obca ideowo. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 16:36 dala.tata napisał: > no ale to jest powazny zarzut i ja bym bardzo wyraznie odniosl sie do tego w > odwolaniu. i udokoumentowal go, nna przyklad odnoszac sie do dorobku > recenzetnow. dorobek i praca powinna byc oceniana przez ludzi, ktorzy maja > kompetencje do oceny. To nie sa standardy przyjete przez CK. > a sama procedura - recenzje dostepne w dziekanacie mnie powala na kolana. bo ja > akceptuje, ze rada nie musi czytac dorobku, natomiast musi czytac recenzje i > liczenie na to, ze ludzie sobie pojda po nie, jest idiotyczne. to tez wytknalby > m > w odwolaniu. Opisana procedura jest standardem. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 16:41 charioteer1 napisał: > To nie sa standardy przyjete przez CK. a mozesz to udowodnic, czy tylko tak myslisz? > Opisana procedura jest standardem. bardzo w to watpie, ze jestes w stanie wykazac to. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 16:46 dala.tata napisał: > charioteer1 napisał: > > > To nie sa standardy przyjete przez CK. > > a mozesz to udowodnic, czy tylko tak myslisz? Na podstawie czterech przewodow prowadzonych w latach 2009-2010. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 17:44 ktore jak sadze obserwowawalas z zewnatrz i znasz sprawy z opowiesci. nie sadze, zebys mogla sie autorytatywnie wypowiadac. charioteer1 napisał: > Na podstawie czterech przewodow prowadzonych w latach 2009-2010. > > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 18:20 Dala, nie wciskaj kitu. Jeszcze jeden przewod z lat 2009-2010 mi sie przypomnial, wiec jest ich razem 5. Jezeli w 3 przewodach z 5 jeden z recenzentow wyznaczonych przez CK rezygnuje z recenzowania, bo nie czuje sie kompetentny, to chyba cos jest na rzeczy. Nb. w dwoch z tych pieciu znam habilitanta i wszystkich recenzentow osobiscie, w trzecim znam wszystkich poza jednym recenzentem, w dwoch pozostalych znam habilitanta i recenzenta, ktory zrezygnowal. Powiedz mi jeszcze raz, ze sie nie znam i wszystko to to tylko moje subiektywne wrazenia. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 18:49 chario, nie wciskam kitu. co wiecej, jesli recenzenci rezygnuja bo sie nie czuja na rzeczy, to, jak dla mnie, znaczy ze system dziala swietnie! duzo gorzej by bylo, gdyby oni podjeli sie receznowania. ja nie raz rezygnowalem z propozycji recenzji, glwonie ksiazek i artykulow. ja naprawde nie widze, na czym polega problem. nie raz spotkalem sie z odmowa recenzowania doktoratu. ja naprawde nie widze problemu w tym, ze jakies grono proponuje komus recenzowanie, a ten ktos odmawia. na czym polega ten straszny koszmar??? nie osmielilbym sie: mysle ze cos jest na rzeczy!i ty masz oglad calego systemu habilitacji w Polsce. bo na pewno masz jeszcze wielu innych znajomuch. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 18:50 podpisuję się pod wątpliwościami, patrząc na jakieś ponad 20 znanych mi kolokwiów i na to, w którym obecnie uczestniczę... bzdury Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 19:17 Rozumiem, ze polska polonistyka jest swietna, a przedstawiciele innych dyscyplin po prostu nie maja racji, poniewaz nie moga miec racji z zalozenia. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 19:20 źle rozumiesz, ale jeśli uda ci się dowieść, że coś takiego napisałem, powiem, że bredzę... ale poproszę o właściwy cytat Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 16:53 charioteer1 napisał: > Opisana procedura jest standardem. Zależy gdzie. U ścisłowców, zwłaszcza na dużych wydziałach, powołuje się komisję liczącą sobie pięć-sześć osób. Członkowie komisji czytają recenzję, zapoznają się z pracą i dorobkiem habilitanta etc, sporządzają pisemne sprawozdanie zawierające najważniejsze fragmenty wszystkich recenzji. Ten protokół (typowo 8-10 stron) jest odczytywany na posiedzeniu rady, po czym komisja stawia wniosek o dopuszczenie (rzadziej: o niedopuszczenie) do kolokwium. Istotnie, nie oczekuje się, że wszyscy członkowie rady zapoznają się z kompletem recenzji. Nb, wytyczne CK wspominają o komisji ds. przewodu habilitacyjnego tak, jakby była ona rzeczą oczywistą. Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: PS 19.05.10, 18:46 pfg napisał: > charioteer1 napisał: > > > Opisana procedura jest standardem. > > Zależy gdzie. U ścisłowców, zwłaszcza na dużych wydziałach, powołuje > się komisję liczącą sobie pięć-sześć osób. Członkowie komisji czytają > recenzję, zapoznają się z pracą i dorobkiem habilitanta etc, > sporządzają pisemne sprawozdanie zawierające najważniejsze fragmenty > wszystkich recenzji. Ten protokół (typowo 8-10 stron) jest > odczytywany na posiedzeniu rady, po czym komisja stawia wniosek o > dopuszczenie (rzadziej: o niedopuszczenie) do kolokwium. Surprise surprise, nie tylko u ścisłowców. Z Twoich postów ostatnimi czasy przebija bardzo dziwne spojrzenie na humanistyczne dziedziny nauk. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 21:39 pr0fes0r napisał: > Surprise surprise, nie tylko u ścisłowców. Bardzo się cieszę. Pisałem "u ścisłowców", bo tu mam doświadcznia jeśli nie osobiste, to przynajmniej z pierwszej ręki. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 16:53 "a sama procedura - recenzje dostepne w dziekanacie mnie powala na kolana" Bo system jest powalający na kolana, tylko trzeba go poczuć na własnej skórze, żeby się o tym przekonać. Jest kompletnie nieracjonalny, zniewolony przez widzimisię fałszywych autorytetów, bez jekiejkowliek odpowiedzialności za swoje czyny. Właśnie o tym mówimy. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 16:56 janekdzbynecznik napisał: > Bo system jest powalający na kolana Podkreślam, co napisałem wczoraj: to nie habilitacja jest zła, ale praktyka jej przyznawania obowiązująca w Polskiej Humanistyce lub przynajmniej na niektórych wydziałach. W twoim przypadku to, co robiła rada, było wprost niezgodne z literą i z duchem ustawy. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:11 pfg napisał: > Podkreślam, co napisałem wczoraj: to nie habilitacja jest zła, ale > praktyka jej przyznawania obowiązująca w Polskiej Humanistyce lub > przynajmniej na niektórych wydziałach. W twoim przypadku to, co > robiła rada, było wprost niezgodne z literą i z duchem ustawy. jak zwał tak zwał. to nie wina systemu tylko ludzi, którzy go tworzą i nim zarządzają. pięknie, tylko co z tego wynika? Czy łatwiej twoim zdaniem zmieniać ludzi czy rekonstruować system? to oczywiście kwestia skali. w niemczech też mają habilitację ale jest równolegle inna możliwość kariery. ale nie u nas, bo wybitni humaniści piszą wierutne kłamstwa propagandowe do premiera. a po co? po to, żeby zostało tak jak jest, bo im jest tak najlepiej. reszta się nie liczy. typowo polskie postępowanie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 14:47 jeden z pozytywnych recenzetów napisał mi tylko, że nie było żadnych pytań i żadnej dyskusji. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 14:44 jest bardzo prawdopodne, że nikt nie czytał nawet tych recezji, poniewaz były za długie i zostały pozostawione do wglądu zainteresowanym w dziekanacie. Ale ja przecież mówię i piszę o tym, ze ten system jest chory. Najwyraźniejszy akcent jest w nim położony na decyzyjność a nie rzeczowość. Oto część problemu, o którym tu mówimy. Dzięki za obszerne rady! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 18:43 wnioskowanie na podstawie własnego przypadku o chorobie systemu jest nader problematyczne. Widzisz, w moim przypadku było wszystko aż za bardzo w porządku, nie będę jednak utrzymywał, że system jest idealny... Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:48 adept44_ltd napisał: > wnioskowanie na podstawie własnego przypadku o chorobie systemu jest nader > problematyczne. Widzisz, w moim przypadku było wszystko aż za bardzo w porządku > , > nie będę jednak utrzymywał, że system jest idealny... jest problematyczne ale to nie znaczy, że nie jest prawdziwe. znam kilkanaście przypadków w mojej dyscyplinie, które potwierdzają podawane tu zarzuty: kolesiostwo, rozgrywki pod stołem, intrygi itp. tuż przede mna na UAM odrzucono kandydata, co do którego wszyscy doskonale wiedzieli, że to była rozgrywka osobista. potem byłem ja. znam też osobiście ludzi, którzy zostali przepchnięci na takiej zasadzie. jakby dotrzeć do źródeł, to pewnie okazałoby się, że czysto merytoryczna procedura to może 30%-40% przypadków. Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: PS 19.05.10, 18:41 pfg napisał: > Swoją drogą nie wyobrażam sobie, po prostu nie wyobrażam sobie > sytuacji, w której rada dyskutuje nad habilitacją pod nieobecność > *wszystkich* recenzentów. Niekiedy (stosunkowo rzadko) zdarza się u > nas, że nie ma jednego z czterech. Wówczas recenzja tego człowieka > jest odczytywana in extenso. Ewidentnie co uczelnia, to obyczaj. U nas recenzenci na posiedzenia decydujące o dopuszczeniu do kolokwium praktycznie nigdy nie przybywają. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:30 to jest dla mnie niezwykle. i nie rozumiem jak moglo nie byc recenzentow. szczegolnie tych piszacych negatywne recenzje. widze to, ze nie przyjedza pozytwyny recenzent, ale negatywny??? wglad do recenzji? nie chce sie wypowiadac na temat meritum, bo nei wiem, natomiast proceduralnie to jakies nieporozumienie. janekdzbynecznik napisał: > Wezmę sobie te rady do serca:) Na posiedzeniu nie było żadnych > recenzentów. Do recenzji miałem tylko wgląd i mogłem sobie zrobić > notatki, które stanowią teraz moje źródło cytatów. Na odwołanie jest > miesiąc czasu, tzn. mam jeszcze prawie 2 tygodnie. Ale i tak myślę, > że nawet najbardziej merytoryczne odwołanie niewiele tutaj waży. > > Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się straszenie sądem:-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 21:53 możesz się odwoływać do ck, potem chyba sąd i te recenzje musisz w takim przypadku dostać, logicznie rzecz ujmując, ale... Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:17 rysiek1: juz sie wypowiedzialem na temat tego, kto wg mnie jest najwiarygodniejszy w sprzeciwach wobec haiblitacji. i moze laskawie zobacz, kto pisal o olbrzymach. nie ja, a sam autor. natomiast zgadzam sie z pfg: bardzo dobrze swiadczy o autorze i ja sie bardzo ciesze ze mozna z nim pogadac. Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 19.05.10, 03:17 > i moze laskawie zobacz, kto pisal o olbrzymach. nie ja, a sam autor. Naprawde nie Ty pisales? Na poczatku dyskusji powiedziales "tak czy owak, nasz srustrowany habilitant nie robi wrazenia olbrzyma archeologii swiatowej". No coz, laskawie zaloze, ze to tylko szwankujaca pamiec. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 09:09 a to przepraszam, nie zakladalem, ze siegasz do samych poczatkow. bije sie w piersi, ze tak zalozylem. rysiek_1 napisał: > > i moze laskawie zobacz, kto pisal o olbrzymach. nie ja, a sam autor. > Naprawde nie Ty pisales? Na poczatku dyskusji powiedziales "tak czy > owak, nasz srustrowany habilitant nie robi wrazenia olbrzyma > archeologii swiatowej". No coz, laskawie zaloze, ze to tylko > szwankujaca pamiec. > Odpowiedz Link
rysiek_1 Re: PS 19.05.10, 10:34 Bijesz sie w piersi, ze cos tam sobie zalozyles? A moze dlatego, ze powiedziales rzecz niezbyt madra, a potem zaprzeczasz, ze to w ogole powiedziales? Ze ego masz przogromne to widac bylo od dawna, ale nie sadzilem, ze masz az takie trudnosci w przyznaniu sie do bledu. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 16:24 no z cala pewnoscia mam ego.jak uklad sloneczny i dzieki tobie teraz Pluton mojego ego zaczal mi wariowac. niespecjlanie rozumiem, jak bardzo mialbym sie przyznawac do bledu? jestem przekoanny, ze ty pamietasz wszystkie swoje posty, ja nie. bo pisanie tu to raczej rozrywka, a nie praca. nie musze pamietac i nie musze sie mitygowac w zalozeniach. co wiecej, nie powiedzialem niczego niemadrego. poweidzialem to, co widzialem na dostepnych mi danych i nie wycofuje sie z tego. rozumiem, ze to iz nie zwrociles uwagi na to, ze chlapnales bzdure przypisujac mi pogladay na temat tego, kto powinienn sie wypowiadac na temat habilitacji, jest to twoja uczciwa omylka, na ktora nie zwracamy uwagi? mozemy sie jeszcze tak powymieniac zlosliwosciami, jesli tylko to lubisz, sluze ci swoja osoba! rysiek_1 napisał: > Bijesz sie w piersi, ze cos tam sobie zalozyles? A moze dlatego, ze > powiedziales rzecz niezbyt madra, a potem zaprzeczasz, ze to w ogole > powiedziales? Ze ego masz przogromne to widac bylo od dawna, ale nie > sadzilem, ze masz az takie trudnosci w przyznaniu sie do bledu. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 14:59 nieskromnie włączę się do dyskusji i powiem, że jestem jedynym archeologiem w europie, zajmujacym się wczesną racjonalizacją społeczną w pradziejach. temat jeszcze olbrzymi nie jest ale mógłby być, gdyby w tym kraju można było swobodnie prowadzić badania własne. po przegranej habiliatcji mogę się tym tylko zajmować w międzyczasie, po system jest vtak jadowity iż nie dopuszca drugiego razu. i to jest właśnie kolejny skandaliczny absurd systemu! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 15:29 Drugi raz mozesz startowac z nowa rozprawa. Jezeli masz ksiazke w druku, to mozesz z nia wystartowac jako z nowa rozprawa. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 16:08 nie sądzę. to będzie co prawda książka recenzowana ale w wersji spopularyzowanej w wydawnictwie komercyjnym (przy okazji polecam: Pan Wiórecki i Świat-Maszyna). wszystko się opóźnia bo w tym kraju każdy się boi czy coś nieznanego się sprzeda. ale powinno wyjść latem. poza tym tam wychodzę nawet poza archeologię, bo piszę o renesansie i oświeceniu. takie rzeczy w tym kraju nie przechodzą. liczą się tylko publikacje hermetyczne. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 16:32 > system jest vtak jadowity iż nie dopuszca drugiego > razu Dopuszcza, tylko nie na podstawie tej samej rozprawy. To akurat jest zrozumiałe. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 16:49 myślę, że nie jest. gdyby Einstein pomylił się za 1 razem w obliczeniach, to teoria względności w takim kraju jak nasz nie ujrzałaby światła dziennego. Chcąc robić karierę naukową, musiałby zając się teorią zbiorów lub geometrią euklidesową. I to jest właśnie ten absurd. sytuacja humanistyczna: załóżmy że za pierwszym razem się nie powiodło Bourdieu albo Foucault, nie stworzyliby swoich znanych szkół filozoficzno-socjologicznych. człowiek działa w danym mu świecie i według tego ocenia siebie. Ergo system, o kórym mówimy odbiera ludziom wiarę i nadzieję na racjonalność świata. Bo każdy może się pomylić albo zostać niesprawiedliwie ocenionym! Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 17:00 janekdzbynecznik napisał: > Bo każdy może się pomylić albo zostać > niesprawiedliwie ocenionym! Powiedz uczciwie: Pomyliłeś się? Chciałbym bowiem mieć jasność czy jesteś niewinną ofiarą systemu, czy też recenzenci mieli podstawy żeby się merytorycznie czepiać. Nb, Einstein pomylił się co najmniej trzy razy :-) (Ale nie w Szczególnej Teorii Względności.) Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:17 pfg napisał: > janekdzbynecznik napisał: > > > Bo każdy może się pomylić albo zostać > > niesprawiedliwie ocenionym! > > Powiedz uczciwie: Pomyliłeś się? Chciałbym bowiem mieć jasność czy > jesteś niewinną ofiarą systemu, czy też recenzenci mieli podstawy > żeby się merytorycznie czepiać. > > Nb, Einstein pomylił się co najmniej trzy razy :-) (Ale nie w > Szczególnej Teorii Względności.) Uczciwie odpowiadam, że podpadam pod drugi przypadek, czyli zostałem niesprawiedliwie oceniony. ale to jest humanistyka, tutaj perspektyw jest wiele. mógłbym ci nawet wysłać swoją książkę w celach osobistego osądu ale to raczej nie ma sensu: jest napisana hermetycznym językiem (czego się dziś wstydzę) i korzysta z nieznanej w polsce myśli filozoficznej (J. Habermas). chociaż, skoro rozmawiam z fizykiem lub matematykiem, powinna trochę zainteresować, bowiem zajmuję się powstawaniem liczb i miar u naszych przodków (neolit, epoka brązu). czyli zajmuję się powstaniem myślenia matematycznego:-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 17:23 janekdzbynecznik napisał: > jest napisana hermetycznym językiem (czego się dziś wstydzę) Uczciwie powiem, ze nie wiem, co lepsze: zeby recenzent nic nie zrozumial i wszystko pokrecil, czy zeby cokolwiek zrozumial, a reszte pokrecil. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:32 > Uczciwie powiem, ze nie wiem, co lepsze: zeby recenzent nic nie zrozumial i > wszystko pokrecil, czy zeby cokolwiek zrozumial, a reszte pokrecil. > to jeżeli nie zrozumie i pokręci to jest uczciwy. tylko wtedy nie powinien recenzować, bo jeżeli recenzuje, to znowu jest nieuczciwy:-) natomiast w drugim przypadku jest definitywnie oszustem. Odpowiedz Link
pfg Re: PS 19.05.10, 17:53 janekdzbynecznik napisał: > korzysta z > nieznanej w polsce myśli filozoficznej (J. Habermas) Komu nieznanej, temu nieznanej ;-) Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 18:03 pfg napisał: > janekdzbynecznik napisał: > > > korzysta z > > nieznanej w polsce myśli filozoficznej (J. Habermas) > > Komu nieznanej, temu nieznanej ;-) niestety nie byłaes moim recenzentem:-( Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 18:35 nie odzywalem sie, bo pomyslalem, ze znow ja nie wiem i w Polsce nie znany jest Habermas. nawiasem mowiac, wiekszosc jest chyba wydana po polsku. pfg napisał: > janekdzbynecznik napisał: > > > korzysta z > > nieznanej w polsce myśli filozoficznej (J. Habermas) > > Komu nieznanej, temu nieznanej ;-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:03 e tam... to jest nader przejrzyste... i dość dobrze przyswojone, w przekładach i omówieniach Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 20:22 Adept, ale ty regularnie czytujesz prace archeologow, prawda? adept44_ltd napisał: > e tam... to jest nader przejrzyste... i dość dobrze przyswojone, w przekładach > i > omówieniach Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:27 chario, mi sie wydawalo ze to chodzi o Habermasa, nie? charioteer1 napisał: > Adept, ale ty regularnie czytujesz prace archeologow, prawda? > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 20:29 A mnie sie wydawalo, ze chodzi o to, co archeologowie czytaja. dala.tata napisał: > chario, mi sie wydawalo ze to chodzi o Habermasa, nie? > > charioteer1 napisał: > > > Adept, ale ty regularnie czytujesz prace archeologow, prawda? > > > Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:39 i ja bym na twoim miejscu poprzestał przy stwierdzeniu 'a mnie się wydawało' - jest adekwatne ;-))) ten aspekt pojawił się nieco później i w innym drzewku... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 20:48 No i widzisz, jaka pozyteczna nauka jest dendrologia. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:29 jakby ci to powiedzieć Chario... hm...poczekaj chwilę, cholera, no w sumie może tak to sformułuję... a co to ma do rzeczy??? bo wiesz, rozmawiamy o Habermasie w Polsce (co łatwo sprawdzić), o, może tak to, w skrócie, ujmę..., może być? ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 20:32 Adept, no sprawdz. Troche bardziej w gore drzewka... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:56 Chario, ty masz chyba choinkę, i to z tworzywa... proszę bardzo ;-) 1. ale to jest humanistyka, tutaj perspektyw jest wiele. mógłbym ci nawet wysłać swoją książkę w celach osobistego osądu ale to raczej nie ma sensu: jest napisana hermetycznym językiem (czego się dziś wstydzę) i korzysta z nieznanej w polsce myśli filozoficznej (J. Habermas). 2. Komu nieznanej, temu nieznanej ;-) 3. nie odzywalem sie, bo pomyslalem, ze znow ja nie wiem i w Polsce nie znany jest Habermas. nawiasem mowiac, wiekszosc jest chyba wydana po polsku. 4. hm, w kwestii formalnej - Habermas jest świetnie w Polsce znany, nie tylko na wydziałach filozofii, przyznam, że takie fragmenty twoich wypowiedzi jakoś nie przekonują mnie... 5. tu dopiero wchodzi kwestia archeologii: > hm, w kwestii formalnej - Habermas jest świetnie w Polsce znany, nie tylko na > wydziałach filozofii, przyznam, że takie fragmenty twoich wypowiedzi jakoś nie > przekonują mnie... nie w archeologii! moi recenzenci są np. przekonani, że pojęcie racjonalności odnosi się tylko do czasów współczesnych. 6. ale wcześniej pojawiła się sprawa specyfiki Habermasa "tak, tylko trudno się czyta:-) " 7. na co odpowiedziałem: e tam... to jest nader przejrzyste... i dość dobrze przyswojone, w przekładach i omówieniach 8. na co ty postawiłaś pytanie o moje lektury archeologiczne... zagadka, o czym była rozmowa??? [wiem, wiem, poza tym habilitacja jest do d...y] pominąłem jedno użycie leksemu Habermas - jako nierelewantne... a w górę - to serca ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 19.05.10, 21:02 Adept, ale dobrze, ze nie pominales archeologow jako nierelewantnych. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 20:38 to i pewnie zrozumialbys moja prackę. zresztą fragmenty bedą dostępne na stronie internetowej. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 18:55 hm, w kwestii formalnej - Habermas jest świetnie w Polsce znany, nie tylko na wydziałach filozofii, przyznam, że takie fragmenty twoich wypowiedzi jakoś nie przekonują mnie... Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:57 > hm, w kwestii formalnej - Habermas jest świetnie w Polsce znany, nie tylko na > wydziałach filozofii, przyznam, że takie fragmenty twoich wypowiedzi jakoś nie > przekonują mnie... nie w archeologii! moi recenzenci są np. przekonani, że pojęcie racjonalności odnosi się tylko do czasów współczesnych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 17:35 wiesz co, ale to jest system w ktorym pracujemy. wydajemy sie na ocene innych. i problem w tym, ze od czasu do czasu zerojedynkowy, na dodatek niektore z ocen maja znaczniejsze konsekwencje niz inne. w najlepszym ze swiatow - siwecie abglosaskim, nie raz dostalem nieuczciwe lub ignoranckie recenzje. i to z narawde dobrych czasopism. po prostu, redaktor sie pomylil, recezent mial kaca itd itd. problem w tym, ze ja bralem zabawki i szedlem do innego czasopisma. w twoim wypadku konsekwencje sa powazniejsze i dlatego masz droge odwolania, ktora, mam nadzieje, bedzie uczciwie wypelniona przez CK. janekdzbynecznik napisał: > system, o kórym mówimy odbiera ludziom wiarę i nadzieję na > racjonalność świata. Bo każdy może się pomylić albo zostać > niesprawiedliwie ocenionym! Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 17:56 nie zmienia to faktu, że zmiany są konieczne i ciesze się, że to teraz zauważasz. to, co staram się powiedzieć a większośc tutaj piszących zgadza się ze mną po cichu lub jawnie, to że ten rzekomo nasz system nie należy do wszyskich jego uczestników. że jest to system z kości słoniowej, oparty na nieracjonalnych zasadach, obarczony błędami przeszłości, które są często perfidnie wykorzystywane przeciwko nam. naturalnie nie ma doskonałych światów ale ja twierdzę, że nasz świat jest SKRAJNIE nieodpowiedzialny. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 18:40 system oceny nie moze nalezec do wszystkich uczestnikow, bo sila rzeczy bardziej nalezy do tych oceniajacych. to jest dla mnie dosc oczywiste. ja akurat uwazam, ze system habilitacji nie jest taki zly i zmainy sa konsmetyczne (brak kolokwieum i wykladu - one niczego nie wnosza). problem lezy glwonie rzetelnosci systemu. uwazam, ze odebranie kontroli CK nad procesem bylo bledem, co wiecej, uwazam ze nalezalo ja wzmocnic, a nie oslabiac. drugi problem to bezkarnosc tych, ktorzy nierztetelnie w systemie operuja (nie wypoiadam sie na temat twych recenzentwo, bo nie mam zdania). recenent ktory pisze nierzetelena, niekomptenetna recenzje powinien przestac natychmiast byc recenzentem, a proces powienien byc powtorzony. janekdzbynecznik napisał: > nie zmienia to faktu, że zmiany są konieczne i ciesze się, że to > teraz zauważasz. to, co staram się powiedzieć a większośc tutaj > piszących zgadza się ze mną po cichu lub jawnie, to że ten rzekomo > nasz system nie należy do wszyskich jego uczestników. że jest to > system z kości słoniowej, oparty na nieracjonalnych zasadach, > obarczony błędami przeszłości, które są często perfidnie > wykorzystywane przeciwko nam. naturalnie nie ma doskonałych światów > ale ja twierdzę, że nasz świat jest SKRAJNIE nieodpowiedzialny. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 19:54 twoje oceny są oczywiście słuszne ale przedstawiają bardziej życzenia ewangeliczne. pewnie, że nieuczciwych powinno się eliminować tylko jak to robić?! przecież w tym systemie nie ma żadnych mechanizmów, bo zakłada on niezawisłość, obiektywność i wszechwiedzę recenzenta. a on sam jest odpowiedzialny tylko przed bogiem i historią. jakby nie patrzeć, stajemy się jednak laickim społeczeństwem.. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 19.05.10, 20:00 dlatego też rozwiązaniem byłaby pełna jawność procedur... to jednak nie jest tak, że ludzie się nie boją kompromitacji, albo inaczej - nie jest tak, że mechanizm kompromitacji nie działa... przy tym wszystkim, ja podejrzewam, że patologie szczególnie działają w dyscyplinach ekskluzywnych, gdzie mogą władać różne układy, no ale zniesienie habilitacji ich nie zniesie... no ale my tu gadu gadu, a ty pisz odwołanie i tak jak sugerował pfg - stricte merytoryczne, z mocną argumentacją, bez debat o systemie Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 20:06 kazdy system oceny ma takie zalozenia. tak samo jest w UK, tak samo jest w USA, w najlepszym ze swiatow. w Polsce jakos jest tak, ze rzeczywiscie jest cala masa tego co nazywam korupcja akademicka - nie znaczy ze zawsze tak jest (i zeby nie bylo: takie rzeczy zdarzaja sie wszedzie). ale moje odwolanie do CK to wlasnie rowniez efekt tegoz. jak wyeliminowac? to nielatwe, ale do zrobienia.glownie jednak trzeba chciec to zrobic. a ja mysle ze w Polsce nikt tego nie chce zrobic. janekdzbynecznik napisał: > twoje oceny są oczywiście słuszne ale przedstawiają bardziej > życzenia ewangeliczne. pewnie, że nieuczciwych powinno się > eliminować tylko jak to robić?! przecież w tym systemie nie ma > żadnych mechanizmów, bo zakłada on niezawisłość, obiektywność i > wszechwiedzę recenzenta. a on sam jest odpowiedzialny tylko przed > bogiem i historią. jakby nie patrzeć, stajemy się jednak laickim > społeczeństwem.. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 19.05.10, 20:48 każdy system ma takie założenia ale są one często równoważone kontekstem (jeżeli nie uda ci się zostać prof. na harvardzie to masz jeszcze całe spektrum możliwosci (może uniwerek stanowy w idaho?). pracuj, badaj, a może kiedyś trafisz na harvard. poza tym zgadzam sie w całej rozciągłości. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 19.05.10, 16:33 tym bardziej odwolywalbym sie. a chario ma racje. recenzent nei ma sie zgadzac z autorem. to zreszat bylby absurd. janekdzbynecznik napisał: > nieskromnie włączę się do dyskusji i powiem, że jestem jedynym > archeologiem w europie, zajmujacym się wczesną racjonalizacją > społeczną w pradziejach. temat jeszcze olbrzymi nie jest ale mógłby > być, gdyby w tym kraju można było swobodnie prowadzić badania > własne. po przegranej habiliatcji mogę się tym tylko zajmować w > międzyczasie, po system jest vtak jadowity iż nie dopuszca drugiego > razu. i to jest właśnie kolejny skandaliczny absurd systemu! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 18:53 Naprawde nie wiem, jakie sa standardy publikacyjne u archeologow, ani jakie sa u nich wymagania habilitacyjne i nie chce tego oceniac. Takie cos mi wyszlo w googlu i to jest dluzsze niz jedna strona: www.reference-global.com/doi/pdf/10.1515/PZ.2008.002 NIe wiem, jak tam u nich jest, ale z tego, co wiem, publikuja glownie po polsku, w odroznieniu od naszego autora. Nie chce oceniac, bo za malo danych. Wole odniesc sie do tekstu. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:01 a ja mysle ze jesli ktos pisze takie teksty, to sie wystawia na ocene (dorobku, rzecz jasna).i doceniam pisanie po niemiecku, mniej habiltiacje w Rzeszowie. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:08 Dala, on sie moze wystawiac, ale to nie znaczy, ze ja musze sie podejmowac oceny jego dorobku na podstawie PoP i google. To nie moja dziedzina, w ogole nie moja dyscyplina, nmie wiem, jak tam stoja inni, nie wiem, za jaki dorobek daje sie habilitacje i nie wiem, jak wyglada cytowalnosc takich prac. Wiem tyle, ze to jest czlowiek bardzzo mlody i nie zamierzam sie wykazywac wlasna wszechwiedza we wszystkich mozliwych dyscyplinach nauki. Jezeli ksiazke opublikowal w 2008, a nerwy mu puscily w 2010, to moge sie domyslac, ze cos jest na rzeczy, ale wole nie zgadywac co takiego. Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:15 chario, ty nic nie musisz. nawet zakladac watkow o mlodym czlowieku nie musisz. skoro zalozylas, a mlody czlowiek postanwoil zabrac glos, no to mnie intresuje, kim on jest, ze zabiera ten glos. bo mnie osobiscie draznia ludzie, ktorzy zabieraja glos w sprawie koszmaru habilitacji, gdy nie maja dorobku habilitacyjnego mnawet gdyby ich zycie zalezalo od tego. i niespecjlanie sie trzeba znac na archeologii, zeby wiedziec, ze ksiazka w rzeszow UP nie stanie sie wzorcem metra w Sevres dla archeologii. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:19 Ale skoro 95% rozpraw habilitacyjnych nie stalo sie ani nie stanie sie wzorem metra w Sevres, to co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 17.05.10, 19:25 to, ze jelsi sie chce juz wypowiadac na temat koszmaru habiltiacji, to warto byc w tych 5 procentach. bo inaczej to dziwnie i smiesznie. charioteer1 napisał: > Ale skoro 95% rozpraw habilitacyjnych nie stalo sie ani nie stanie sie wzorem > metra w Sevres, to co to ma do rzeczy? > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 17.05.10, 19:33 dala.tata napisał: > to, ze jelsi sie chce juz wypowiadac na temat koszmaru habiltiacji, to warto by > c > w tych 5 procentach. bo inaczej to dziwnie i smiesznie. Jezeli przejdzie, to zrazi do siebie cale srodowisko. Jezeli nie przejdzie, to nikt mu nie uwierzy, bo bedzie kolejnym frustratem, z ktorym cos musialo byc nie tak. Najlepiej nic nie mowic. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 19:19 olbrzymem oczywiście nie jestem ale i habilitacja z założenia dla olbrzymów stworzona nie jest. Ale jeżeli jest, to Polska jest mocarstwem wiedzy, tylko chyba tego nie potrafi wykorzystać? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 20:33 najlepszym sposobem działania jest jawność a tego właśnie brakuje najbardziej w polskim systemie kariery naukowej. Stanowi to pożywkę dla manipulatorów, intrygantów itp. Ten wątek poruszyłem również w tekście na NFA. Wiedziałem, że nie wszystkim się spodoba. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 21:13 A co ma zmienic jawnosc? Napisales tak: "Recenzje mogą być głupie, nierzetelne, stronnicze, pełne przekłamań i błędów..." I co, uwazasz, ze jak recenzje beda jawne, to glupcy zmadrzeja i przjrza na oczy? Jezeli recenzja jest stronnicza, to poza ekstremalnymi przypadkami nie jestes w stanie tego udowodnic nikomu, kto nie jest ekspertem w twojej dziedzinie. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 21:27 Jawność wprowadza dwie podstawowe zmiany: 1. jako recenzent glębiej zastanawiasz się nad tym, co piszesz, ponieważ każdy może wytknąć błędy logiczne (nie trzeba być ekspertem aby ocenić, czy ktoś wypowiada się rzeczowo), 2. wprowadza się metodę debaty a więc wszyscy eksperci z danej dziedziny mogą je przeczytać i wyrobić sobie zdanie. W tej chwili to jest niemożliwe (podobno ma być po reformie) a zdanie wyrabia się za pomocą głuchego telefonu. Nie chodzi o udowadnienie lecz o dyskurs, który powinien być centralnym obszarem działania nauki. A w Polsce jest odwrotnie, dlatego nasza nauka pełni rolę odbiorcy sygnałów z zachodu. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 21:37 Naprawde wierzysz, ze ludzie maja swiadomosc tego, ze sady przez nich wyrazane ich kompromituja? Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 22:04 Tak. Nie ma innej drogi. Jeżeli wypowiadasz się publicznie to uczetniczysz w dyskusji na argumenty. To dlatego systemy totalitarne cenzurują wypowiedzi obywateli. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 22:24 janekdzbynecznik napisał: > Tak. Tak oznacza, ze faktycznie uwazasz, ze ludzie kompromituja sie majac tego pelna swiadomosc? Chyba malo na konferencjach naukowych w Polsce bywales. > Nie ma innej drogi. Jeżeli wypowiadasz się publicznie to > uczetniczysz w dyskusji na argumenty. Dyskusja na argumenty jako podstawa dla oceny, czy wklad habilitanta w rozwoj dyscypliny jest znaczny? To chyba jakies nieporozumienie. Jak taka dyskusja mialaby wygladac? Tak? Kopernik: Z moich obliczen wynika, ze sie kreci. Recenzent: Niemozliwe. Przeciez bysmy pospadali. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 22:38 "Dyskusja na argumenty jako podstawa dla oceny, czy wklad habilitanta w rozwoj dyscypliny jest znaczny? To chyba jakies nieporozumienie. Jak taka dyskusja mialaby wygladac? Tak? Kopernik: Z moich obliczen wynika, ze sie kreci. Recenzent: Niemozliwe. Przeciez bysmy pospadali". Chario, please, przecież bzdury piszesz...makabryczne CHaru Odpowiedz Link
charioteer1 cd 18.05.10, 23:01 Kopernik: Z moich obliczen wynika, ze sie kreci. Recenzent: Niemozliwe. Przeciez bysmy pospadali. Kopernik przekonuje, ze bysmy nie pospadali i twierdzi, ze musi za to odpowiadac jakas inna, tajemnicza sila. Recenzent: Bzdura! Habilitant zmysla! Newton sie jeszcze nie urodzil! Odpowiedz Link
pfg Re: PS 18.05.10, 23:29 adept44_ltd napisał: > Chario, please, przecież bzdury piszesz...makabryczne Ano ;-) Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 22:57 To z Kopernikiem jest dobre!:-) Ale jednak w ogromnej większości przypadków tak Kopernik zjawia się raz na 100 lat, więc może nie rezygnujmy tak prędko z dyskusji. Poza tym jesteśmy teoretycznie bogatsi o doświadczenie Kopernika, który występował przeciw wszechogarniającej i jedynej wówczas wizji Arystotelesa. Dziś możemy czytać Poppera, Kuhna, Feyerabenda, Habermasa, którzy jednak namawiają do dyskusji mimo przykładu z Kopernikiem. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 23:25 Kopernik byl realista i wiedzial, ze w dyskusji nie ma najmniejszych szans, dlatego swoje dzielo zdecydowal sie opublikowac dopiero czujac nieuchronny koniec. Na habilitacje, gdyby wtedy istniala, nie mialby najmniejszych szans. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: PS 18.05.10, 23:34 Od początku czułem, że w szybkich karierach czai się coś złego:-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:34 chario, to niezwykle uzyteczne rozwazania na temat habilitacji Kopernika, ale daj se spokoj. na pewno tez wykazesz ze tysiace innych Erazmow z Rotterdamu nie dostaliby habilitacji. a jak sie to ma do omawianej kwestii? ale ponapedzaj sie troche, moze ci ulzy? charioteer1 napisał: > Kopernik byl realista i wiedzial, ze w dyskusji nie ma najmniejszych szans, > dlatego swoje dzielo zdecydowal sie opublikowac dopiero czujac nieuchronny > koniec. Na habilitacje, gdyby wtedy istniala, nie mialby najmniejszych szans. > Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:22 chario, ja wiem ze ty juz sobie wyrobilas zdanie, ale moze przypomnil sobie twoje wczorajsze pohukoiwania, ze sie nie znasz. charioteer1 napisał: > Naprawde wierzysz, ze ludzie maja swiadomosc tego, ze sady przez nich wyrazane > ich kompromituja? > Odpowiedz Link
charioteer1 Re: PS 18.05.10, 23:27 Potwierdzam, ze nie znam sie na dziedzinie habilitanta. Nie rozumiem, w czym ma to zmienic moj stosunek do autorytarnie wypowiadanych sadow (bysmy pospadali). Odpowiedz Link
dala.tata Re: PS 18.05.10, 23:23 mis ie tez tak wydawalo. ja po prostu dostalem recenzje habilitacyjne. mam je do dzisiaj na pamiatke. adept44_ltd napisał: > hm, no ale recenzje hab. są jawne... Odpowiedz Link
pfg O co poszło 18.05.10, 21:17 Skoro tu już jesteś, to napisz o co naprawdę poszło. Bo z emocjonalnego i niezbyt rzetelnego (co zapewne jest jakoś usprawiedliwione okolicznościami) artykułu w NFA domyślić się mogę jedynie tego, że ktoś uznał, że jesteś za młody na habilitację. Miałeś jakąś negatywną recenzję? Ile? Do kolokwium habilitacyjnego cię dopuszczono? Jak u was wygląda procedura? Na wydziałach ścisłych zazwyczaj powołuje się komisję, która *czyta* recenzje i następnie wnioskuje o dopuszenie (rzadziej o niedopuszczenie) kandydata do kolokwium habilitacyjnego. A u was? Uczynię jedną tylko uwagę do twojego tekstu w NFA, nie ze względu na ciebie, ale z racji tego, że podobne stanowisko reprezentują przedstawiciele ministerstwa: Tak, ilość doktoratów wzrosła, ilość habilitacji utrzymuje się na tym samym poziomie. Wbrew temu, co piszesz ty i twierdzi ministerstwo, nie świadczy to o tym, że z habilitacjami jest coś nie tak. Raczej świadczy to o spadku poziomu doktoratów oraz o tym, że wielu doktorów odchodzi z nauki, wypadają zatem z "pipeline" i do habilitacji nie przystępują. Odpowiedz Link
janekdzbynecznik Re: O co poszło 18.05.10, 21:48 dwie rec. negatywne i niedopuszczony do kolokwium. Na wydziałach humanistycznych często się recenzji nie czyta (tak było w moim przypadku) bo są zbyt długie! Natomiast statystyk nie interpretuję jak ministerstwo. Myślę, że powinniśmy zatrzymać się nad oceną zaniżenia poziomu doktoratów. Ludzie nie stają się coraz głupsi, tylko niewydolny system wieloetatowości dopuszcza świadomie do tej sytuacji (od 20 lat). Czyż nie jest tak? A kto jest za to odpowiedzialny? Doktoranci? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: PS 18.05.10, 21:36 tekst w NFA i to podtrzymuję - jest z gruntu nieuczciwy, no ale rozumiem rozgoryczenie, co znaczy nie ma procedur odwoławczych, jeśli czujesz się pokrzywdzony i masz w związku z tym odpowiednią argumentację, możesz się odwoływać. Odpowiedz Link
salzburg Re: NIe ma tajnych recenzji 19.05.10, 21:32 Nie wiem skąd ta informacja o tajnych recenzjach - nie ma czegos takiego. U nas recenzje i do przewodu habilitacyjnego i tytułu profesorskiego rozsyłane są do wszystkich członków rady Wydziału - czyli ponad 50 osób. Powiem też szczerze, ze z 1 recenzją negatywna nie ma problemu z dopuszczeniem - gdy są dwie negatywne jest juz problem jezeli tymi recenzentami sa wyznaczeni przez CK. Odpowiedz Link
pfg Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 18:56 Ano, puściły, i to jakoś tak nieładnie. Poza tym wow! Mamy już więcej postów, niż bratnie (rodzicielskie?) forum ;-) Odpowiedz Link
chilly Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 19:20 Rozumiem gorycz. Z kilkoma kwestiami szczegółowymi się jednak nie zgadzam: Teza 1) - w formie pytania: "Czyżby polscy doktorzy stawali się coraz mniej zdolni"? Przypuszczam, że tak. Z dwóch powodów. Po pierwsze, bo jest 5,5 tys. doktoratów rocznie zamiast dawnego 1,5 tys. Średnia więc musiała się obniżyć, choć zdolni jak byli kiedyś, tak są i dzisiaj. Z moich obserwacji (nie popartych badaniami) wynika też, że najlepsi w większości wcale nie marzą o pozostaniu na uczelni i robieniu doktoratu - przeciwnie niż kiedyś. Teza 2) "Od habilitacji do wybitności wiedzie w naszym kraju często bardzo krótka droga, ta rzeczywista droga na skróty (...) Habilitacja jest pozycją, po przyjęciu której, ma się dostęp do wszystkich dobrodziejstw akademickiej hierarchii". No, to nasz habilitant, gdy już zostanie habilitowanym, może się jeszcze bardzo zdziwić. Własnie dlatego, że "... w środowisku uczelnianym (...) dominują dekadencja, konformizm, nepotyzm". Teza 3) "Z jednej strony MY, czyli elita, z drugiej zaś ONI, czyli dalszy stan osobowy uczelni lub instytutu, a na szarym końcu studenci, stojący w hierarchii akademickiej niżej od personelu administracyjnego". Kolega habilitant nie zauważył jeszcze, że "personel akademicki" na uczelni jest najważniejszy? Ważniejszy nawet niż "MY, czyli elita"? Odpowiedz Link
ford.ka Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 21:51 Poczytałem sobie komentarze i przypomniał mi się stary Schopenhauer (kuzyn Frycka z Gdańska) - coś takiego napisał "ktoś tak brzydki jak ty, Sokratesie, nie może mieć racji". Bardzo łatwo ta debata zsunęła się na dorobek autora, podczas gdy z całą pewnością nie jest on socjologiem nauki i takowy nijak się ma do tego, czy ma rację czy nie. A tu najwyraźniej obowiązuje wersja, że o habilitacji mogą się wypowiadać tylko ci, którzy ją mają, bo reszta to nieudacznicy, na co ów brak jest najlepszym dowodem. Debata jest za to dowodem, jak bardzo bolesny jest temat. Tak bardzo że fajniej się gada o kwestiach zastępczych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 22:20 a ty myslisz, ze to nie fair, zeby zobaczyc, kto mowi. roznimy sie. tyle ze ja zupelnie nie mysle, ze o habilitacji powinni sie wypowiadac ludzie, kotrzy ja maja. wypowiadac sie moga wszyscy, kto tylko chce. jednak mniej wiarygodna jest dla mnie wypowiedz kogos, kto nie jest w stanie zrobic habilitacji i straszie optuje za jej zniesieniem. zakladam bowiem - nie wiem, ale zakladam - ze ma inne motywacje niz tylko argumenty sine ira et studio. ale niewiarygodny dla mnie jest tez dr habilitowany, ktory po habilitacji zaprzestal publikowac. i nie chce go sluchac. jego perspektywa na habilitacje (jako cezury zezwalajacej na lenistwo) musi byc inna od kogos, kto ma miedzynarodowy dorobek, profesorski bez wzgledu na to, czy to w PL czy UK. z czy bez habilitacji. i dlatego wlasnie mysle, ze uprawnione jest popatrzyc na to, kto mowi. i dlatego zreszta w wielu instytucjach oczekujemy bezstronnych sedziow, panelistow, czlonkow itd itd. i inaczej sluchamy pochwal premiera Tuska od Komorwsokiego, a inaczej od Kaczynskiego, prawda? dlaczego mialoby byc inaczej w debacie o habilitacji? Odpowiedz Link
tiger.in.cage Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 22:49 dala.tata napisał: > zreszta w wielu instytucjach oczekujemy bezstronnych sedziow, panelistow, > czlonkow itd itd. i inaczej sluchamy pochwal premiera Tuska od Komorwsokiego, a > inaczej od Kaczynskiego, prawda? dlaczego mialoby byc inaczej w debacie o > habilitacji? Tak, tylko jezeli argumenty sa poprawne to osoba artykulujaca jest nieistotna. Przynajmniej w merytorycznej bezstronnej debacie, a taka myśle wszyscy chcemy prowadzic?!?! (czy moze sie cos zmienilo) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 23:01 akceptuje to i masz oczywiscie racje, tyle ze to sie nie stosuje tutaj. nie ma bowiem, wedle mnie, poprawnosci argumentu w wysoce zideologizowanej debacie, jaka jest debata habilitacyjna.w takiej debacie bowiem najpierw musisz przyjac cala mase zalozen, perspektyw, wartosci. one nie sa poprawne czy nie poprawne, po prsotu zgadzasz sie z nimi lub nie. najpierw zatem debatujacy musieliby ustalic pole dzialania i zgozic sie co do wizji rzeczywistosci. a to jest, wedlug mnie, nierealne. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 23:42 Tez jestem za tym, zeby dyskutowac o argumentach, a nie skupiac sie na dezawuowaniu osoby, ktora ma czelnosc niewygodne poglady glosic. Zacznijmy od tego, ze przepisy sa zle i glupie, a calosc ocieka hipokryzja. Autor cytuje ustawe: „Rozprawa habilitacyjna powinna stanowić znaczny wkład autora w rozwój określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej.” Znaczny wklad w rozwoj dyscypliny 'jezykoznawstwo' mial niejaki Chomsky i paru jego kolesi oraz paru facetow, ktorzy Chomsky'ego skrytykowali. Reszta to petaki, ktore na zadna habilitacje nie zasluguja. Wykaz mi, prosze, w ktorym miejscu albo w jaki sposob moj argument jest ideologiczny. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:01 chario i dlatego wprowadzasz watek o puszcaniu nerwow co? to rzeczywiscie taka dyskusja o argumentach. kurde jak merytroczynie sie zrobilo. ale pokaz mi jednak, gdzie ja dezawuuje? prosze bardzo. ideologia to wlasnie owa debata o 'znacznosci'. co to jest owo 'znaczny', wychodzisz z zalzenia typu: na 5 umie pan bog, na 4 ja, a ty na trojke. ja sie z tym nie zagdzam i obnizam poprzeczke 'znaczacosci'. i tak mozna przejsc prze cala mase zalozen - na przyklad o miedzynarodowosci dorobku. przeciez to czysta ideologia. ja sie z nia zgadzam, ale to ideologia - ssytem przekonan, wartosci i idei. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:18 No to bardzo przepraszam, ale nie dyskusja, tylko sama habilitacja jest zideologizowana na poziomie ustawowym, jezeli znaczny wklad w rozwoj dyscypliny mozna relatywizowac. Termin dyscyplina naukowa jest pojeciem prawnym, funkcjonujacym w aktach prawnych wydawanych przez wlasciwego ministra. Znaczny wklad w rozwoj dyscypliny to znaczny wklad w rozwoj jezykoznawstwa, a nie w rozwoj badan nad jezykiem polityki w mediach anglojezycznych. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:24 tak, ustawy sa rowniez zideologizowane.tak, habilitacja rowniez jest wynikiem pewnej ideologii nauki - nic jakiegos szczeoglnego nie odkrylas. chario - ja mysle, ze ty powinnas definiowac slowa i mowic nam, jaka jest naprawde rzeczywistosc!!! bo ja wreszcie odkrylem co to znaczy miec znaczny wplyw! i pomyslec, ze tyle lat zyloem w zupelnej nieswiadomosci. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:28 dala.tata napisał: > bo ja wreszcie odkrylem co to znaczy miec znaczny > wplyw! i pomyslec, ze tyle lat zyloem w zupelnej nieswiadomosci. Dala, pokora wobec ogromu wiedzy zadnemu uczonemu jeszcze nie zaszkodzila. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:29 i zieki tobie ja do niej dotarlem! chario, klekam przed toba z wdziecznosci i z wdziecznoscia! zylem w pysze! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:33 I sam widzisz, ile mi zawdzieczasz! Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:34 mysle ze sam tego nie widze. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Habilitantowi nerwy puscily? 18.05.10, 00:41 Rozumiem, ze swiatlosc cie porazila. A wracajac do meritum, czy nie wydaje ci sie, ze taka ideologia nauki, wedlug ktorej wszyscy w ramach danej dyscypliny (jezykoznawstwo, fizyka) znaja sie na wszystkim, jest mocno przestarzala? Odpowiedz Link
ford.ka Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 23:31 Nie wchodzę w to, czy to jest fair czy nie fair. Nie zajmuję się też tym, czy facet ma rację czy nie. Nie wspomniałeś jednak słowem o tym, co napisał, najpierw napisałeś, że jest biedny, a parę minut potem, że ma indeks H równy zero, a dalej już poszło z górki. Jeśli tak sobie wyobrażasz merytoryczną dyskusję, to chyba znacząco się różnimy. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 23:48 bo dla mnie to wazne. a jego tekst jest powtorzeniem znanych i przezutych frazesow, ze wskazaniem na zacietrzewienie (ten sad kapturowy, ktory juz adpet wypunkotwal). nie ma o czym pisac, tak szczerze powiedziawszy. a co do merytroczynych dyskusji, to to jest forum a nie konferencja w ministerstwie!!! ja odpowiedzialem na zapiewke chario o pusczeniu nerwow - rozumiem, ze tytul watkku jest bardzo merytoryczny? ford.ka napisał: > Nie wchodzę w to, czy to jest fair czy nie fair. Nie zajmuję się też tym, > czy facet ma rację czy nie. Nie wspomniałeś jednak słowem o tym, co > napisał, najpierw napisałeś, że jest biedny, a parę minut potem, że ma > indeks H równy zero, a dalej już poszło z górki. Jeśli tak sobie > wyobrażasz merytoryczną dyskusję, to chyba znacząco się różnimy. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Habilitantowi nerwy puscily? 17.05.10, 23:06 ok, tylko dlaczego ten tekst jest pełen nieuczciwości??? pozornie drobnych przenosin akcentów, które w istocie zmieniają obraz rzeczy??? żeby atakować habilitację trzeba być nieuczciwym? oto jeden przykład - przeciwstawienie doktoratu i habilitacji: "W przeciwieństwie bowiem do doktoratu, habilitację przyznaje się w drodze tajnej procedury, zaś na debatę naukową nie ma w niej w ogóle miejsca" - w całym kontekście znaczy to, że doktorat jest ok, habilitacja nie... ale autor nie pisze, że przecież doktoraty broni się najczęściej przed małą komisją, recenzenci są powoływany na drodze konsultacji z promotorem i doktorantem, prace te nie muszą być opublikowane itd..., co pokazuje, że w istocie należałoby się przyczepić bardziej doktoratu niż habilitacji. Czy autor tak nie postępuje, bo ma doktorat, a nie ma habilitacji? Odpowiedz Link