02.02.11, 12:51
Prezydent Komorowski podpisał ustawę budżetową na 2011. Zgodnie z ustawą, cały budżet nauki (nie mylić ze szkolnictwem wyższym) wyniesie 4 510 906 000 PLN (cztery i pół miliarda w zaokrągleniu), co, jak szacuję, stanowi znów ~0.35% PKB, może ciut więcej. Chyba żeśmy się już przyzwyczaili?

Budżet szkolnictwa wyższego to 11 777 400 000 PLN (niecałe dwanaście miliardów), czyli ~0.92% PKB.

Tak naprawdę przeraża mnie co innego. Planowany deficyt wyniesie 40 200 000 000 PLN (czterdzieści miliardów). Koszta obsługi długu wyniosą 38 434 500 000 PLN (prawie trzydzieści osiem i pół miliarda). Jak widać, Polska wpada w spiralę zadłużenia: pożycza (prawie) tylko po to, żeby spłacić stare zobowiązania.
Obserwuj wątek
    • yellow_tiger Re: budżet 02.02.11, 15:13
      Jak widać, Polska wpada w spiralę zadłużenia: pożycza (prawie) tylko po to, żeby spłacić stare zobowiązania.
      Luzik, w przyszłym roku deficyt ma być znacząco mniejszy:)
    • carnivore69 Re: budżet 02.02.11, 16:50
      Jesli deficyt rzeczywiscie rownalby sie wylacznie kosztom obslugi dlugu, a ten by nie rosl, nie byloby najgorzej (bylibysmy na stacjonarnej sciezce ;-)

      Pzdr.
    • charioteer1 Re: budżet 02.02.11, 17:49
      pfg napisał:

      > cały budżet nauki (nie mylić ze szkolnictwem wyższym) wyniesie 4 510 906 000 PLN

      To jest mniej wiecej tyle samo co w zeszlym roku minus srodki z programow europejskich.
    • flamengista czepiasz się 02.02.11, 21:59
      Miała być druga Irlandia? No to jest.

      Generalnie - pewnie źle się to skończy, pytanie kiedy.
      • eeela Re: czepiasz się 07.02.11, 14:16
        Teraz to nikt już nie chce być drugą Irlandią ;-)
    • pzgr Re: budżet 02.02.11, 22:21
      to co, chopy, sztrejk?
      to działa, kiedyś widziałem, jak górnicy przyszli na Plac 3 Krzyży, spalili kilka opon i dostali dutki.
    • sendivigius Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 08:39
      Poniewaz "znaczący wkład do nauki" to napisanie habilitacji. W Polsce rocznie pisze się ca 900 habilitacji. Wykonujemy rachunki:

      (4.5E9+11.7E9)/900= 18 000 000 PLN ca 6.4 M$

      Powinienem się zachwycić? Już sam nie wiem jakie mam miec uczucia. Wykonaj za mnie rachunki, ile przypada na jednego profa, i ile w ogóle na pracownika. Ja już sobie wykonałem i nie chce nikogo straszyć, to forum mogą czytać dzieci przed snem, a niektóre, te niepoddane reformie szkolnictwa mogą nawet umieć liczyć.
      • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 09:35
        Na profesure wypada jeszce lepiej, a na czlonka PAN wrecz swietnie.
        Mozesz zrobic dowolne porownania z Twoim krajem.
        Dane sa tu:
        stats.oecd.org/Index.aspx
        Ja juz to zrobilem. Daje sie policzyc. Aha, powtorze rachunki za tydzien jak bede w UCSB.
        • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 09:46
          whiteskies napisał:

          > Na profesure wypada jeszce lepiej, a na czlonka PAN wrecz swietnie.
          > Mozesz zrobic dowolne porownania z Twoim krajem.

          A co dokładnie chcesz porównać ilość habilitacji, belwederów czy PANowców w USA?
          • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 16:06
            Doktoratow z doktoratami, habilitacji z tenure, a czlonkow akademii z PANowcami. Odpowiednika belwederow nie ma, wiec mozna interpolowac :)
      • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 09:45
        Liczby nie kłamią. Masz całkowitą rację, sendi, pod warunkiem, że wyłącznie habilitacje uznamy za "produkt" całego systemu nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.

        Z drugiej strony można szacować tak: Budżet szkolnictwa wyższego to niecałe 12 mld. W Polsce studiuje niecałe 2 mln osób. Zatem na kształcenie jednego studenta państwo polskie przeznacza średnio około 6000 PLN rocznie - pod warunkiem, że tylko kształcenie studentów uznamy za "produkt" szkół wyższych.

        Jeszcze inaczej. Budżet szkolnictwa wyższego jak wyżej. Na uczelniach jest łącznie około 100000 etatów. Wychodzi na to, że na jeden etat uczelniany państwo wydaje 120 000 rocznie. W tym mieszczą się pensje wraz z narzutami, utrzymanie budynków wraz z mediami (czyli "utilities"), wszelkie materiały dydaktyczne, biblioteki, komputery, krzesła itd.

        Tak samo dobre rachunki, jak twoje, sendi.
        • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 10:36
          1. W dyskusji obok juz ustalilismy ze średnio jeden pracownik to 1.7 etatu.

          2. Ile kosztuje utrzymanie 10m2 powierzchni biurowej? No wlaśnie, może ktoś wreszcie odpowie dlaczego właśnie tyle.

          3. Aha jeszcze materiały biurowe, czemu ryza papieru kosztuje 3x tyle co w USA?, a dlugopis 10x tyle, to samo toner, komputer etc, etc.

          4. Dlaczego wydział gdzie studiowałem w US zatrudnial 1 (jedna) pania w dziekanacie a podobny w RP 8 (osiem!!!), na dodatek ta amerykanska umiala pisac na maszynie, wszyskto miala przygotowane i zawsze wszystko wiedziala, dodatkowo byla uprzejma i zawsze miala czas a dziakanat byl otwarty przez caly czas gdy byla w pracy.

          Pfg, nie warto sie dalej sie przekrzykiwać, zwyczajnie gołym okiem widac ze polskie uczelnie to stare dobre socjalistyczne spółdzielnie gdzie kazdy żuczek musi się wyżywić i dodatkowo swoja rodzinkę. A to kosztuje. I jak widać niemało, bo 10 000 na przeciętny etat na miesiąc to wcale nie jest mało, tym bardziej (patrz punkt 1) ze wielu siedzi na kilku stołkach a ponieważ fizyka (w czym sie chyba zgodzimy) nie przewiduje aby ten sam czlowiek był w 2 miejscach w tym samym czasie wiec na "łebka" wypada więcej ca 17 000.

          Uzasadnij teraz podatnikowi ze 17 000 tys na miesiąc to mało i powinno byc 35 000.

          Słuchamy argumentów.
          • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 10:57
            sendivigius napisał:

            > 10 000 na przeciętny etat na miesiąc to wcale nie jest mało

            Sendi, którego fragmentu zdania
            Cytat
            W tym mieszczą się pensje wraz z narzutami, utrzymanie budynków wraz z mediami (czyli "utilities"), wszelkie materiały dydaktyczne, biblioteki, komputery, krzesła itd.

            nie zrozumiałeś?

            To, że w Polsce papier, długopisy - a także książki, komputery, odczynniki, you name it - kosztują więcej, niż w cywilizacji, oznacza, że w Polsce koszta (bez kosztów osobowych!) uprawiania nauki i dydaktyki są wyższe, niż w cywilizacji - ale nie szkolnictwo wyższe za to odpowiada. To, że całą Polskę obrasta biurokracja, to jest potworna plaga - ale to też nie jest wina nauczycieli akademickich. O tym, że wiele uczelni jest podłych i niewiele wartych, trąbimy tu na okrągło, ale myślę, że gdyby wszystkie polskie uczelnie rozpędzić na cztery wiatry, przyniosłoby ci to tylko chwilową ulgę. Szybko musiałbyś znaleźć jakiś inny obiekt wyładowywania swoich frustracji, bo inaczej źle by było z twoją psychiką, sendi.
            • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 12:14
              pfg napisał:

              > sendivigius napisał:
              >
              > > 10 000 na przeciętny etat na miesiąc to wcale nie jest mało
              >
              > Sendi, którego fragmentu zdania
              > Cytat
              > W tym mieszczą się pensje wraz z narzutami, utrzymanie budynków wraz z mediami
              > (czyli "utilities"), wszelkie materiały dydaktyczne, biblioteki, komputery, krz
              > esła itd.
              >


              > nie zrozumiałeś?

              Właśnie zrozumiałem i dlatego sie pytam ile kosztuje utrzymanie 10m2 powierzchni biurowej i dlaczego tyle? No wlaśnie dlaczego?


              >
              > To, że w Polsce papier, długopisy - a także książki, komputery, odczynniki, you
              > name it - kosztują więcej, niż w cywilizacji, oznacza, że w Polsce koszta (bez
              > kosztów osobowych!) uprawiania nauki i dydaktyki są wyższe, niż w cywilizacji
              > - ale nie szkolnictwo wyższe za to odpowiada.


              Nikt nie odpowiada. Szkolnictwo nie odpowiada, minister nie odpowiada, sejm nie odpowiada, rektor nie odpowiada, wszelakie komisje nie odpowiadaja, w ogóle Polacy nie odpowiadają za to ci się w kraju dzieje. Winne są krasnoludki oraz Kaczyński i wredni Jankesi.

              Szybko musiałbyś znaleźć jakiś inny ob
              > iekt wyładowywania swoich frustracji, bo inaczej źle by było z twoją psychiką,
              > sendi.


              Patrząc na wspólczesny świat a w szególności szkolnictwo wyższe w Polsce moja psychika ma zagwarantowaną pożywke na długie długie lata.
              • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 12:43
                sendivigius napisał:

                > w ogóle Po
                > lacy nie odpowiadają za to ci się w kraju dzieje. Winne są krasnoludki oraz Kac
                > zyński i wredni Jankesi.

                Polacy, niestety, odpowiadają, co nie jest dla nas tajemnicą. W końcu różne apele, artykuły etc kierujemy do Polaków, w tym do polskich polityków, nie do krasnoludków i Jankesów. Jankesów bym zresztą odpuścił, odnośnie do krasnoludków - nie mam zdania. W końcu lud polski wie, że mleko się kwasi gdyż skrzaty do niego szczają. Vox populi, vox dei? Natomiast odnośnie do Kaczyńskiego masz dużo racji.

                > Patrząc na wspólczesny świat a w szególności szkolnictwo wyższe w Polsce moja
                > psychika ma zagwarantowaną pożywke na długie długie lata.

                Good for you!
                • chilly Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 13:11
                  Oj, Sendi. Bo zacznę tęsknić za postami Tego, Którego Imienia Nie Wymienia Się Na Tym Forum.
            • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 15:29
              to czyja 'wina' (czy tez, z punktu widzenia zatrudnionych, zasluga) jest to, ze rektor, dziekan, dyrektor instytutu (zazwyczaj sa to zreszta nauczyciele akademiccy) zatrudnia, nazwijmy to, przerost administracyjny? premiera, ministra? cos mi tu umyka.

              nawiasem mowiac, biurokracja nie jest jedynie zmora polskich uczelni, ale to co innego.

              pfg napisał:

              > - ale nie szkolnictwo wyższe za to odpowiada. To, że całą Polskę obrasta biurok
              > racja, to jest potworna plaga - ale to też nie jest wina nauczycieli akademicki
              > ch.
              • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 16:32
                dala.tata napisał:

                > zatrudnia, nazwijmy to, przerost administracyjny?

                Obyczaj. Wadliwe procedury. Niska efektywność i kultura pracy. Bardzo zła organizacja pracy. Sztywna siatka płac (efektywny urzędnik mógłby robić znacznie więcej, niż robi, gdyby mu za to zapłacić - ale więcej nie można; zatrudnia się więc drugiego, co per saldo kosztuje więcej, za to jest legalne). To, że rektorzy nie są menedżerami i łatwo dają się omotać administracji, która na tysiąc sposobów udowadnia swoją niezbędność i konieczność wzrostu (to od lat jest przypadkiem UJ). Ditto ministrowie i administracja centralna. A przede wszystkim czynnik trudno mierzalny: bardzo niskie zaufanie społeczne, co sprawia, że wszystko musi być urzędowo potwierdzone, poświadczone, zweryfikowane, zarejestrowane i skontrolowane. Urzędnicy boją się podejmować decyzje żeby nie być oskarżonym o sprzyjanie jakiejś stronie, mnożą więc procedury biurokratyczne, którym wszyscy, w tym uczelnie, muszą sprostać.

                To ostatnie to jest klątwa dotycząca wszystkich aspektów życia publicznego w Polsce. Gdyby to dotyczyło tylko uczelni, problem nie byłby wart naszej uwagi.
                • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 16:41
                  Fakt ze spotyka sie czesc osob niekompetentnych w administracji, nie swiadczy jezszcze o przerostach. Liczby dla UW i UCLA podalem w jednej z odpowiedzi wyzej. Dala: a jak to jest u Ciebie na uczelni? Jestem ciekaw liczb z Wysp....
                  Ja sie ze wszystkimi uwagami PFG zgadzam, natomiast strasznie nie lubie mitow....

                  • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:24
                    biurokracja, ktora macie w PL jest niczym w porowaniu z tym, co ja znam z UK (bezposrednio czy posrednio - choc na pewno sa roznice miedzy uczelniami). mysle ze w znacznej czesci wynika to z poteznej sprawdozdawczosci (moim ulubionym zadaniem, jest wypelnianie formularza, w ktorym okreslam ile procent mojego czasu przeznaczam na jaka dzialalnosc, ktory, rzad wprowadzil z 3 lata temu), ktora narzuca rzad chcacy uzasadnic pineiadze przekazywane uczelniom, a po czesci z coraz bardziej agresywnie-prawnej atmosferze studenckiej. od czasu kiedy ladnych pare lat temu doktorant ktory sie nie obronil poszedl do sadu (nie pamietam o kotry uniwerek chodzilo) oskarzajac uczelnie o zla superwizje, zmienilo sie wszystko. i gora papierow rosnie. ta nadbudowa administracyjna, choc kompletnie durna, jest jednak potrzebna by satysfkacjonowac 'system'. z drugiej strony wiele rzeczy administracyjnych, ktore robiono za nauczycieli akademickich 20 lat temu, przerzucono na nauczycieli.

                    ale, nawiasem mowiac, piewszy szok ktory przezylem przyjezdzajac do PL na wyklad goscinny to taki, ze nie bylo komu skserowac handoutow. obsluga sekretariatu/dziekanatu stweirdzila ze to nie ich sprawa i sie nie beda znizac. szczeka mi opadla. potem opadala wielokrotnie jeszcze. i to nie byla wina obyczaju czy czegokwliek innego, tylko tolerwoania przez zarzadzajacych uniwersytetem zachowan, ktore w UK bylyby trakotwane procedura dyscyplinarna. i tym razem to nie zaden system, premier i minister, tylko konkretny dyrektor instytutu ktory toleruje skandaliczne (z mojego pktu widzenia) zachowania pani Krysi, ktora na przyklad spoznia sie do pracy 3 godziny (bo cos tam), wiec nie ma dostepu do kserokopiarki, dokumetnow i innych roznych rzeczy, bo nie (pani Krysia oczywiscie wie ze dyrektora w poniedzialki nie ma, wiec moze sie spozniac bezkarnie).


                    whiteskies napisał:

                    > Fakt ze spotyka sie czesc osob niekompetentnych w administracji, nie swiadczy j
                    > ezszcze o przerostach. Liczby dla UW i UCLA podalem w jednej z odpowiedzi wyzej
                    > . Dala: a jak to jest u Ciebie na uczelni? Jestem ciekaw liczb z Wysp....
                    > Ja sie ze wszystkimi uwagami PFG zgadzam, natomiast strasznie nie lubie mitow..
                    > ..
                    >
                    • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:29
                      swoją drogą, co do drugiej części twojej wypowiedzi, moja obserwacja jest taka, że takie sytuacje najczęściej zdarzają się na dużych, dobrych uni, małe uczelnie mają administrację bardziej spolegliwą i przystosowaną do współpracy z personelem pomocniczym, czyli nami
                      • charioteer1 Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:44
                        Pewnie masz racje, tudziez u nas pewnie tez skonczyloby sie dyscyplinarka, a przynajmniej awantura z ciskaniem gromow, a mali nie jestesmy.

                        Tu mnie nieco inna rzecz zastanawia. W niektorych krajach pracownicy administracyjni i obslugi maja sztywno okreslony zakres obowiazkow. To jest wpisane do kontraktu. Jezeli pani Basia z sekretariatu nie ma wpisanego do zakresu obowiazkow sluzbowych kserowania materialow dla pracownikow, to moze odmowic i tyle.
                        • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:00
                          historia mojego kseorwania sie skonczyla pozytywnie. starczylo warkniecie dyrektora instytutu. i wszystko pieknie skserowane na mnie czekalo. i to jest cos, co mnie fascynuje. bo pani Krysia i tak to zrobila i tak. wszystko co osiagnela, to wkurzyla mnie i dyrektora, ktory pisal do mnie przepraszajac. po co? nie mam pojecia.
                          • loleklolek_pl Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:13
                            Może Pani Krysia ma do dyspozycji kiepskie algorytmy prognostyczne, może to bardziej wina nienajlepszych algorytmów generowania reguł decyzyjnych na podstawie posiadanej wiedzy, a może jest właśnie odwrotnie, bo dyrektor instytutu nie posiada na tyle dobrych narzędzi kija i marchewki, że Pani Krysi na podstawie zastosowanych heurystyk wyszło, że bardziej opłaca się podjąć ryzyko, gdyż porażka w postaci warknięcia dyrektora jest stosunkowo niskim kosztem w odniesieniu do scenariusza 15minut więcej na kawę i pasjansa zamiast siedzenia i kserowania ;p.
                            • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:16
                              piękne :)
                            • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:57
                              ja raczej mysle, ze dyrektor ma, jednak jest zbyt leniwy, zeby chcialo mu sie ruszyc palcem w bucie zeby uruchomic czy to marchewke czy to kija. pani Krysia to wie i....zachowuje sie, jak mowisz.

                              nie zmienia to tego, ze ja tego nie rozumiem.
                              • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 20:01
                                wiesz, to jest też tak, że dyrektorzy odchodzą, a panie Basie pozostają...
                                • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 20:16
                                  jest to zasada, ktorej ja nie do konca rozumiem. ale skoro 'tak jest', no to jestes personelem pomocniczym.

                                  adept44_ltd napisał:

                                  > wiesz, to jest też tak, że dyrektorzy odchodzą, a panie Basie pozostają...
                                  • loleklolek_pl Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 20:30
                                    hmm... to może tak pomocniczo przy rozwiązaniu zagadki :-). Dyrektorzy miewają lepsze oferty. Sekretarki roku za takie pieniądze, jakie można zaoferować na uczelniach, są raczej trudne do pozyskania.
                                    • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 20:37
                                      niech i tak bedzie.

                                      loleklolek_pl napisał:

                                      > hmm... to może tak pomocniczo przy rozwiązaniu zagadki :-). Dyrektorzy miewają
                                      > lepsze oferty. Sekretarki roku za takie pieniądze, jakie można zaoferować na uc
                                      > zelniach, są raczej trudne do pozyskania.
                          • charioteer1 Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:42
                            W takim razie nie rozumiem, co ta historia ma wspolnego z zarzadzaniem. Nie rozumiem tez powodu twojego szczekoopadu. Mnie szczeka opadla, kiedy po solidnej awanturze, sekretarka, ktora byla postrachem wszystkiego, co sie rusza w instytucie, osobiscie zaczela mi wnosic do sali stoliki na egzamin, ktore byly jednym z powodow awantury. Dyrektora wtedy w instytucie nie bylo, a noszenie mebli zdecydowanie nie nalezy do obowiazkow kierownika sekretariatu. To bylo dawno temu, chyba jeszcze przed moim doktoratem :-)


                            dala.tata napisał:

                            > historia mojego kseorwania sie skonczyla pozytywnie. starczylo warkniecie dyre
                            > ktora instytutu. i wszystko pieknie skserowane na mnie czekalo. i to jest cos,
                            > co mnie fascynuje. bo pani Krysia i tak to zrobila i tak. wszystko co osiagnela
                            > , to wkurzyla mnie i dyrektora, ktory pisal do mnie przepraszajac. po co? nie m
                            > am pojecia.
                            >
                            • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:56
                              ja sie dziwie, gdy administracja nie chce robic tego, do czego jest powolana. szczeka mi opada, gdy aministracja pokazuje, ze wykonywanie swych obowiazkow jest ponizej jej administracyjnej godnosci. i wlasnie to mialo miejsce. ale byc moze u mnie prog szczekoopadu jest za niski.
                      • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:57
                        no wlasnie. a ja jednak nie chcialbym byc personelem pomocniczym.

                        adept44_ltd napisał:

                        > swoją drogą, co do drugiej części twojej wypowiedzi, moja obserwacja jest taka,
                        > że takie sytuacje najczęściej zdarzają się na dużych, dobrych uni, małe uczeln
                        > ie mają administrację bardziej spolegliwą i przystosowaną do współpracy z perso
                        > nelem pomocniczym, czyli nami
                • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:06
                  pfg, wszystkie te wyjasnienia (wg mnie sensowne) nie zmieniaja jednak tego, ze za przerosty administracyjne na uczelniach odpowiadaja nauczyciele akademiccy, ktorzy akurat zarzadzaja uczelnia. i byc moze to jest zrozumiale, byc moze wyjasnialne obyczajem i kto wie czym jeszcze. jednak zdejmowanie odpoweidzialnosci za zle zarzadzanie z zarzadzajacych jest chyba lekka przesada, co? moze jednak choc za cos polscy uczeni, w tym zarzadzajacy uczelniami, beda odpoweidzialni. tak niesmialo zglaszam postulat.

                  i masz racje, ze to prblem szerszy, jednak szerokosc zjawiska nie zwalnia z odpowiedzialnosci zarzadzajacych uczelnia.
                  • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 19:56
                    Ależ ja w żadnym razie NIE zwalniam z odpowiedzialności zarządzających uczelniami! Wskazuję tylko, że przerosty administracyjne nie wynikają z charakteru uczelni - natomiast uczelnie (zarządzający) mogłyby starać się je zwalczać, choćby dla dania dobrego przykładu innym. Mogłyby, ale tego nie robią.
                    • dala.tata Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 20:00
                      to w takim razie, nie rozumiem twego wczesniejszego stweirdzenia, ze przerosty administracyjne (biurokracja) nie jest wina nauczycieli akademickich. a do tego sie odnioslem. wedle mnie sa dokladnie ICH wina. i to oni za nie odpowiadaja. i gdyby tak kazdy wzial odpoweidzialnosc za swoj 'odcinek budowy', to byloby pieknie. ale wszsycy, w tym nasi uroczy polscy rektorowie i dziekani, maja to w nosie. i jest jak jest.
                      • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 14:15
                        Wlacze sie: patrzac na liczby i porownujac z zinnymi zagranizcnymi NIE WIDZE przerostu zateudnienia administracji. Widze natomiast (golym okiem na codzien):
                        - zla organizacje;
                        - brak SZKOLENIA administracji - szkolimy studentow a administracje mamy na ogol niewyszkoloną.
                        - brak systemu motywacyjnego i oceny przydatnosci pracowanikow, co dotyczy tez stanowisk naukowo- dydaktycznych.
                        Wydaje mi sie, ze naprawe trzeba zaczac od tego oststniego punktu, a to nie jest latwe.
                      • pfg Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 14:59
                        dala.tata napisał:

                        > to w takim razie, nie rozumiem twego wczesniejszego stweirdzenia, ze przerosty
                        > administracyjne (biurokracja) nie jest wina nauczycieli akademickich.

                        Ściśle rzecz biorąc, napisałem tak:
                        CytatTo, że całą Polskę obrasta biurokracja, to jest potworna plaga - ale to też nie jest wina nauczycieli akademickich.
                        Chodziło mi o to, że biurokracja i przerosty administracyjne nie są plagą ograniczoną do uczelni, ale że to rozciąga się na (prawie) wszystko w Polsce. I za tę powszechność nauczyciele akademiccy nie odpowiadają - a raczej, nie odpowiadają bardziej, niż inni.

                        Nawiasem mówiąc, wedle oficjalnych statystyk, UJ zatrudnia 7083 pracowników, w tym 3614 nauczycieli akademickich. To są dane z 30 września 2009. Dzisiaj usłyszałem, że UJ właśnie osiągnął ten magiczny moment, w którym liczba nie-nauczycieli przekroczyła liczbę nauczycieli. I to, jak mniemam, nie dlatego, że liczba nauczycieli spadła.
                        • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 15:07
                          dodam, że to administracja zazwyczaj ustala, jaki procent pieniędzy, które przychodzą z ministerstwa na etaty naukowe - staje się odpisem na działalność administracji..., czyli na jej pensje
          • pzgr Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 15:59
            > Ile kosztuje utrzymanie 10m2 powierzchni biurowej? No wlaśnie, może ktoś wre
            > szcie odpowie dlaczego właśnie tyle.

            Czynsz za lokal inny niż mieszkalny w Warszawie to ok. 75 PLN/m2 miesięcznie + VAT + opłaty stałe + opłaty za przestrzeń wspólną.
            czyli ~120 PLN za metr miesięcznie.
            Dlaczego tyle - rynek, drogi Sendi, rynek na tyle wycenia. A opłaty to cena wody, gazu i prądu - te są regulowane przez państwo.
          • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 16:35
            ad.1 Dotyczy tylko etatów naukowych, ale nawet, przyjmijmy ten wspoczynnik to...
            ad.2. jak napisano ~100zl (30USD za metr). W USA taniej nie masz.
            ad.3. podaj przyklady trzykrotnej roznicy
            ad.4 Nie wiem dlaczego tyle zatrudnial. W sumie zatrudnienie wyglada tak:
            Na UW:, wg, sprawozdania rektora www.bip.uw.edu.pl/ViewBIP?exec=nowy&pdm=1&tmt=22
            3159 nauczycieli, 1970 prac. pomocniczych, 894 administracji, razem~ 6.5 tys osob.
            UCLA wedlug sprawozdan finansowych:
            www.accounting.ucla.edu/10annual/default.asp
            Calkowita liczba zatrudnionych powyzej 30000 osob ( w tym ~7000 part time students).
            Ma Was kto tam obslugiwac i wyzywiac rodzinke :)
            Przychody :
            UCLA : 4.4. mld USD, UW: 927 mln zł (~330mln USD)
            Nawet jak przyjmiesz co przyjmiesz wychodzi co wychodzi.

            A fakt ze zauwazasz jedna pania w dziekanacie, nie oznacza ze nie ma ich gdzies na zapleczu wiecej.

            P.S. Ciekaw jetsm czy zadales sobie trud zeby zajrzec do sprawozdania finansowego uczelni na ktorej pracujesz. Polecam :)

            • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 30.03.11, 18:06
              ech, i znowu pudło, ciekaw jestem, jak teraz Sendi zwalczy artmetykę...kilka interesujących propozycji rewolucji na tym gruncie już padło
              • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 11:11
                adept44_ltd napisał:

                > ech, i znowu pudło, ciekaw jestem, jak teraz Sendi zwalczy artmetykę...kilka in
                > teresujących propozycji rewolucji na tym gruncie już padło


                Adepcie, kup sobie suwak logarytmiczny. Jak zrozumiesz jak to dziala i dlaczego dziala to zacznij sie wypowiadac na temat spraw dotyczacych liczb. A dopóki tak sie nie stanie to zostan ze swoimi "jaźniami" i "bytami" i czym tam chcesz.
                • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 11:22
                  jaźniami? bytami?
                  Sendi, suwak, to ja bym kupił, ale pewnie powinienem kupić go od ciebie, by pokazywał takie same wyliczenia... wybacz, ale na poziomie dodawania i mnożenia, tudzież podawania zwykłych danych zostałeś tu już tyle razy złapany na nierzetelności, że średnio nawet chce mi się czytać, co tam posuwasz w tych logarytmach
                  • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 11:32
                    adept44_ltd napisał:

                    > Sendi, .... że średnio nawet chce mi się czytać, co tam posuwasz w tych logarytmach


                    kup tutaj:

                    allegro.pl/suwak-logarytmiczny-i1521886238.html

                    cena okazyjna 9.99 PLN

                    zrozumiesz co to jest liczba, mnozenie i dzieleni oraz to ze suwak nie sluzy do obliczania logarytmow.

                    Autograf na suwaku złożę przy okazji.
                    • adept44_ltd Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 11:50
                      opowiedz coś o tym... do czego nie służy suwak... to interesujące...
            • sendivigius Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 11:09
              Nie porównuj jabłek i pomarańczy.

              Six professors (two of whom are current faculty) and six alumni have been awarded the Nobel Prize for achievements in science, economics, and peace; notably Glenn T. Seaborg ('34) who was awarded the 1951 Nobel Prize in Chemistry,[120] and Elinor Ostrom ('54), who was awarded the 2009 Nobel Memorial Prize in Economic Sciences.[121] Alumnus Richard Heck won the 2010 Nobel Prize in chemistry. Fifty-two have been awarded Guggenheim Fellowships, and eleven are MacArthur Foundation Fellows. In 2006, 54 faculty members were listed as "Highly Cited" by the Institute for Scientific Information. Terence Tao, professor of Mathematics, was awarded the 2006 Fields Medal.[13]

              en.wikipedia.org/wiki/UCLA

              ad.2. jak napisano ~100zl (30USD za metr). W USA taniej nie masz.

              A nawet drożej na 5 Av. New York, NY, ale to nie powód aby tam zakładać uniwersytet. Powiadasz że utrzymanie m2 to 100 zł, czyli utrzymanie 60 m2 na miesiąc to 6000 PLN. No nieźle. A może dowiedz się ile kosztuje utrzymanie 60m2 mieszkania i zobaczysz skalę przekrętu.

              ad.3. podaj przyklady trzykrotnej roznicy

              Nie marudź tylko idź sobie sam do papierniczego. Ale papierniczy to nic – spożywczak w RP to dopiero szok.

              ad.4 ..W sumie zatrudnienie wyglada tak: .. Na UW:
              3159 nauczycieli, 1970 prac. pomocniczych, 894 administracji, razem~ 6.5 tys osob.
              mój kalkulator pokazuje 6023.
              UW: 927 mln zł (~330mln USD)
              Nawet jak przyjmiesz co przyjmiesz wychodzi co wychodzi.


              Przyjmujemy i liczymy:

              927 000 000 / 6023 / 12 = 12 826 pln na osobę na miesiąc.

              Całkiem niezła stawka, biorąc pod uwagę że woźny raczej tyle nie ma. Oczywiście są rachunki za prąd, węgiel etc. Mój mily, wracamy do kosztów utrzymywania 60m2 i tego ile powinno kosztować, a ile kosztuje – no właśnie i tu jest problem.

              UCLA wedlug sprawozdan finansowych:

              Calkowita liczba zatrudnionych powyzej 30000 osob ( w tym ~7000 part time students).
              Ma Was kto tam obslugiwac i wyzywiac rodzinke :)



              No nie, znowu porównujesz nieporównywalne.

              Całkowita liczba zatrudnionych to 29 348 (wg linka) co wg tradycyjnej matematyki jest poniżej 30 tyś,. To jest calkowita liczba róznych numerów SSN (czyli takiego PESELu) które przewinęły się przez accounts payable. Jak sami piszą to w tym jest ca. 7000 studentów na part time, do tego dodaj jak widać też w linku 13.3 tys rezydentów, doktorantów i innych praktykantów, a których prawdopodobnie wszyscy jakąś tam kasę wyszarpują. Do tego dodaj cala liczbe etatowych pracowników przeróżnych laboratoriów, warsztatów etc. którzy nie są "faculty" a więc są "staff" czyli zatrudnieni – to wcale nie jest administracja, no i oczywiście drużyny sportowe, ich trenerów PRowców i tak dalej.

              Jak kiedyś był w Polsce Milton Friedman to powiedział ze Polska nie powinna robić tego co robią kraje bogate ale to co robiły kraje bogate gdy bogate jeszcze nie były. Nawet jeśli wiec UCLA zatrudnia sobie troche wiecej ogrodników niż obiektywnie potrzeba to jest to ich prawo bo maja kase. UW kasy nie ma, a teraz sprawdz ile samochodów służbowych jest na UCLA (odpowiadam 0 (zero)) a ile na UW, a UW jest położone w środku miasta z dobra komunikacja miejska.

              Wobec tego takie zadanie domowe.

              1. Poszukaj ile wynosi dochod na glowe w Polsce (PPP) w 2010
              2. zobacz w którym roku tyle wynosil w USA (uwzgleniajac zmiane sily nabywczej dolara)
              3. zobacz co wtedy tam się dzialo (tj. ile osob zatrudnial uniwersytet, ile samochodow miał rektor, ile w kraju budowano etc etc.
              4. wyciagnij wnioski (po cichu).
              • whiteskies Re: Ile kosztuje "znaczący wkład do nauki" 31.03.11, 14:10
                Jabłka i pomarańcze - sam porównujesz.

                ad 2 - podane ceny komercyjne. Przekrętu być nie może bo gdyby tyle kosztowało utrzymanie calu budżet UW nie starczyłby na opłaty :)

                To tak gwoli rzetelności porównań.

                ad 3.
                Policz tak samo stawkę na UCLA i zobacz co Ci wyjdzie
                Aha, odpowiednie tabelki na UW podają tez zatrudnionych part time, tak jak w UCLA,
                Policzyłem tam tylko full time. Liczymy:
                4.4 mld USS/22tys zatrudnionych/12 miesięcy
                daje ponad 16.5 tys USD na zatrudnionego na miesiąc. Biorąc pod uwagę mniejsze (rzekomo, bo prawda jest tanka ze niektóre są mniejsze inne większe) koszty i mniejszą liczbę studentów niż na UW , wychodzi co wychodzi.
                Nie będę cytował Twojego komentarza, ale chyba lepiej pasuje do tych liczb.

                Aha, dzięki za rade Friedmana. Ale Polska nie robi tego co kraje bogate, co łatwo zauważyć patrząc na to jaki ułamek PKB idzie na naukę i szkolnictwo.
                Zresztą, ani trenerów, ani drużyn uniwersyteckich w Polsce nie utrzymujemy. Gwoli porównania, stan Missouri, który ma dochód per capita zbliżony do Polski, utrzymuje.

                Co do zadania domowego: odrobię w przyszłym tygodniu, jak będę na UCSB (gdzie jadę na jakiś czas). Ale chodzi mi po głowie, ze to o czym wspominasz (aktualnie w Polsce to ~19000 dolarow PPP, a w USA ~47000,en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_%28PPP%29_per_capita ) to to co w Polsce teraz to niewiele mniej niz pamiętam za oceanem z czasu mojego post-doca za oceanem.
                Ale oczywiście mogę się mylić, jesli masz jakieś ciekawe liczby i mozesz podac do nich link czekam, chętnie wyciągnę wnioski.

                Ukłony




    • frusto Czepia się Pan. 01.04.11, 15:04
      pfg napisał:

      > Tak naprawdę przeraża mnie co innego. Planowany deficyt wyniesie 40 200 000 000
      > PLN (czterdzieści miliardów). Koszta obsługi długu wyniosą 38 434 500 000 PLN
      > (prawie trzydzieści osiem i pół miliarda). Jak widać, Polska wpada w spiralę za
      > dłużenia: pożycza (prawie) tylko po to, żeby spłacić stare zobowiązania.

      Ważne, że pozycja Polski rośnie, budujemy Orliki, oraz nie jest dopuszczony do władzy ten straszny Kaczyński. To są jedyne problemy, które musi załatwić premier, żeby go kochano. A że deficyt rośnie? eeeee tam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka