Dodaj do ulubionych

Zamykają się w sobie

15.02.11, 08:32
i tracą motywację do nauki.

Więc się ich przepuszcza z klasy do klasy. A później trafiają na studia i mamy powtórkę z rozrywki:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9107298,Powtarzanie_klasy_w_polskiej_szkole__Nie__poniewaz.html
Problem pojawia się w szkole, od uczelni oczekuje się że go naprawią, prowadząc przy tym dydaktykę i badania na najwyższym poziomie.
Obserwuj wątek
    • loleklolek_pl hola hola 15.02.11, 09:22
      Nie należy zapominać, że żeby Ci uczniowie pojawili się na uczelni, to muszą najpierw przejść przez sito egzaminów gimnazjalnych i maturalnych ;-).

      Skoro przechodzą, to rzeczywiście znaczy się, że repeta nie była im potrzebna ;p.

      A tak na serio to te same zasady, co na uczelniach - płatność od głowy (i karanie za wyrzucenie ze szkoły). No w sumie nawet gorzej, bo trzeba uwzględnić jeszcze przymus edukacji do 18 roku życia + rodziców, którzy wbrew wszelkim faktom ptrafią wierzyć w ponadprzeciętne umiejętności swoich potomków (czytaj: to wszystko to wina nauczyciela, a nie mojego kochanego małego supermanka). Więc czemu się tu dziwić?
      • flamengista trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 11:34
        i znieść przymus edukacyjny. A w zasadzie: obniżyć go do 12 roku życia.

        Obowiązkowo to trzeba ludzi uczyć czytać, pisać i wpoić podstawy matematyki (mnożenie, dzielenie, dodawanie i odejmowanie).

        Na siłę trzyma się ludzi, którzy nie nadają się do tego w liceach, a potem przepycha na studia.
        • eeela Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 16:36
          12 lat to przesada, ale mieliśmy całkiem przyzwoitę granicę wiekową (16 lat), i kompletnie nie rozumiem, dlaczego to zmieniono na 18. Niektórym trzeba poświęcić więcej uwagi, i żeby ich nauczyć czytać, pisac i liczyć w miarę sprawnie, nie wystarczy ich edukowac do 12 roku życia. Ale w ciągu dodatkowych czterech lat da się jako tako te umiejętności utrwalić ;)
          • tocqueville Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 16:47
            Niektórym trzeba poświęcić więcej uwagi, i żeby ich nauczyć czytać, pisac i liczyć w miarę sprawnie, nie wystarczy ich edukowac do 12 roku życia

            dajcie spokój, ten kto nie umie czytać i pisać wieku 12 lat, jest nienauczalny i może lepiej żeby poszedł inną ścieżką rozwojowa
            dzieci w wieku 3-4 lat są już zdolne rozpoznawać literki, nie widzę przeszkód aby w wieku 5 lat już czytało
            • chilly Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 17:10
              Ten durszlak egzaminów pozwala zdać maturę za uzyskanie 30% punktów na poziomie podstawowym. A potem jakieś studia się znajdą.
            • eeela Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 17:15
              Moja mama ćwierć wieku spędziła na douczaniu takich nastolatków czytać. Działa.
              • tocqueville Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 19:26
                działa? 10 lat niestrudzonego wysiłku, aby delikwenta nauczyć składania literek - a ile kolejnych lat poświęcić trzeba aby zrozumiał to co czyta?
                • eeela Re: trzeba zmienić konstutycję 15.02.11, 20:39
                  Nie no, ja mówię o takich, co to składac składają, ale wolno im idzie i muszą się jeszcze nauczyć rozumiec to, co czytają :) Nauka czytania to nie tylko składanie literek przecież.

                  Nie mówię, że osiąga się wśród takich uczniów rewelacyjne wyniki, ale ich umiejętności się poprawiają.
              • flamengista no ale ty piszesz o czymś zupełnie innym 15.02.11, 19:56
                jedna rzecz to nauczenie wszystkich czytania i pisania.

                Inna, to wysłanie wszystkich na studia.
                • eeela Re: no ale ty piszesz o czymś zupełnie innym 15.02.11, 20:41
                  Oczywiście, że piszę o czym innym, bo na co innego zszedł wątek :) Mówię tylko, że ograniczanie obowiązku szkolnego do 12 roku życia nie jest dobrym pomysłem, bo zabiera się czas tym najmniej zdolnym, żeby wyćwiczyli kluszowe w życiu umiejętności.
                  • tocqueville Re: no ale ty piszesz o czymś zupełnie innym 15.02.11, 20:50
                    nie zgadzam się na utrzymywanie 10 letniej szkoły tylko po to by nauczyć kogoś czytać i pisać
                    jeśli szkoła nie nauczyła X takich umiejętności w ciągu 6 lat, to znaczy że:
                    a) mamy od czynienia z absolutnym nienauczalnym przypadkiem i trudno mi przypuszczać aby dodatkowe 4 lata coś tu zmieniły, lub
                    b) X jest nauczalny ale szkoła jest absolutnie nieudolna - w takim przypadku trzeba zreformować poziom podstawowy, zamiast utrzymywać poziom wyższy mający nadrabiać błędy poziomu niższego
                    • pzgr Re: no ale ty piszesz o czymś zupełnie innym 15.02.11, 22:06
                      w obu wpadkach potrzebne są nakłady.
                      k...a finansowe.
                      a)zapomogi lub nauka rzemiosła
                      b)reforma
      • dr_pitcher Re: hola hola 16.02.11, 23:57
        lololeklolek_pl napisał:

        > Nie należy zapominać, że żeby Ci uczniowie pojawili się na uczelni, to muszą na
        > jpierw przejść przez sito egzaminów gimnazjalnych i maturalnych ;-).

        to 'sito" ma niestety bardzo duze oczka.
        • whiteskies Re: hola hola 17.02.11, 08:41
          > to 'sito" ma niestety bardzo duze oczka.

          Które często i podczas dalszej edukacji w szkole wyższej sie bynajmniej nie zmniejszają :)
          • flamengista ciekawe dlaczego 17.02.11, 09:01
            W zeszłym roku podjąłem beznadziejną próbę. Oblewani 3-krotnie* studenci (z wpisem do indeksu, a jakże) - dostawali z urzędu egzamin komisyjny. Tak, ten sam egzamin który przysługuje w sytuacji, gdy istnieją uzasadnione podejrzenia, że egzaminator nie przeprowadził egzaminu uczciwie. Oczywiście nikt mnie nie przepytywał o ten egzamin - komis był z urzędu, jako 4 termin.

            Studenci przychodzili do mnie pod koniec maja, mając na koncie dwa oblane terminy - ze zgodą na 3 termin i... wpisem warunkowym na kolejny semestr.

            Doprawdy, nie wiem co trzeba zrobić by wylecieć ze studiów.

            W tym roku dałem spokój, to i tak nie ma sensu.

            * 3-krotnie, bo u nas student w ciągu studiów ma prawo do 3-krotnego powtarzania egzaminu, który oblał na poprawce (3x3 termin). Wystarczy wniosek do dziekana, przyznaje się automatycznie.
            • eeela Re: ciekawe dlaczego 17.02.11, 13:45

              > Studenci przychodzili do mnie pod koniec maja, mając na koncie dwa oblane termi
              > ny - ze zgodą na 3 termin i... wpisem warunkowym na kolejny semestr.
              >
              > Doprawdy, nie wiem co trzeba zrobić by wylecieć ze studiów.
              >
              > W tym roku dałem spokój, to i tak nie ma sensu.


              U nas w instytucie (tam, gdzie robiłam magisterkę) było podobnie pod względem administracyjnym - można było dostać wpis warunkowy na następny semestr przy dwóch zalegających egzaminach/ćwiczeniach. Było wielu takich, co na trzecim roku wciąż wisieli z pierwszorocznym egzaminem ze starożytnej. Nikt ich nie wywalał - płacili za warunek i tyle. Ale różnica polegała na tym, że żaden wykładowca nie dawał sobie spokoju, i taki profesor jeden z drugim cierpliwie przyjmowali kolejne podejścia studentów do egzaminów do momentu, w którym uczciwie mogli postawić ocenę pozytywną. Moim zdaniem jest to dość wspaniałomyślne podejście, ale i tak byli tacy, co tego nie doceniali, nie wytrzymywali presji kolejnych powtarzanych ezgaminów i po prostu rzucali studia.
              • flamengista hola, hola! 17.02.11, 21:26
                To coś innego.

                Warunkowy wpis na następny semestr to po prostu inna nazwa na przedłużenie sesji. W ten sposób masz w w maju-czerwcu na konsultacjach gościa, który egzamin miał zdać w lutym. Po prostu pańskie jaja, szczególnie że tak jak nie umiał, tak nie umie dalej. Uwal go, to napisze o komis i go dostanie;)

                To, o czym piszesz - trzecioroczniacy z niezdanym egzaminem - to powtarzanie przedmiotu. Za to się płaci, ale zupełnie inne (większe) pieniądze. W dodatku delikwent podchodzi do egzaminu za rok, w okresie sesji. Znacznie mniejsza robota dla wykładowcy.

                Dla mnie niepojęte jest, że ktoś nie dba o interes uczelni - zamiast zgodnie z prawem zmusić studenta do powtarzania przedmiotu (za 1000-1500 zł) otwiera mu się boczną furtkę do zdania dużo mniejszym kosztem - zarówno czasu, jak i pieniędzy (kosztuje to raptem parę stów). Oczywiście koszty przerzuca się głównie na egzaminatora - który przecież musi na to poświęcić dodatkowy czas.
        • flamengista jakie sito 17.02.11, 08:55
          to szeroka na 20 metrów i wysoka na 5 brama, w której na wysokości 20 cm postawiono szlaban zrobiony z nici.

          Lada chwila i maturę zaczną również zdawać szympansy i goryle z polskich ogrodów zoologicznych - w dobie niżu demograficznego sięga się po rozwiązania radykalne.
          • stoff Jakie sito jest, każdy widzi. 17.02.11, 09:56
            Tylko potem się dziwimy, ze większość dorosłych Polaków nie rozumie treści programów informacyjnych. A młodzi pracownicy (dodam że adepci uczelni nietechnicznych) na merytorycznych (nie administracyjnych!) stanowiskach mają kłopot z formułowaniem zdań.
    • niewyspany77 pomylenie z poplątaniem 17.02.11, 16:50
      Drogi Fla.
      Primo, ta młodzież nie będzie uczyć się w, jak Ty to z lubością nazywasz, elitarnych uczelniach. Więc na pewno nie będzie was odciągać od badań na najwyższym poziomie.
      Secundo, to, że taki człowiek otrzymuje dyplom licencjata/magistra to nie jest wina li tylko nasza, ale i wasza. To znaczy, my nie lubimy (nie chcemy etc) uwalać, wy także. Powody są znane i prawdopodobnie, z grubsza, identyczne.
      Tertio, Pani Kasia i Pani Basia tak jakby tańczą do tego samego walca.
      • pzgr Re: pomylenie z poplątaniem 17.02.11, 16:54
        popatrzmy na to z punktu widzenia ekonomicznej analizy prawa:
        jeżeli student płaci za kolejne podejścia a wykładowca nie dostaje gratyfikacji za powtarzanie egzaminów, to wniosek jest naturalny - racjonalny wykładowca maksymalizując użyteczność stawia "dst" za pierwszym razem wszystkim podchodzącym do egzaminu.
        i wszystko jasne.
        • niewyspany77 Re: pomylenie z poplątaniem 17.02.11, 17:41
          Otóż to.
        • flamengista nie jest to tak proste 17.02.11, 21:39
          U nas zaczęli płacić za egzaminy, a także za komisy.

          Co z tego, skoro płacą za każdy termin globalnie. Jak ułożę test na 1 termin, pytania na 2 i znowu test na 3 - to jest to sporo roboty. Ale to i tak nic, bo przychodzą tacy, którym termin 1,2 i 3 nie pasował, bo:
          a) chomik w szpitalu
          b) kot wylądował na odwyku
          c) pies złamał nogę
          i podobne tragedie. Wszystkie udokumentowane.

          Więc w zasadzie jest oczekiwanie, bym w sesji prowadził dyżur 24/7 przez 2 tygodnie, może zainteresowani raczą przyjść.

          W takiej sytuacji faktycznie jedynym rozsądnym wyjściem jest:
          a) zrobienie bardzo prostego pierwszego terminu
          b) maksymalne utrudnienia na kolejnych
          w celu "wychowania" przyszłych pokoleń.
      • flamengista ależ nie 17.02.11, 21:34
        Ja nie piszę, że nauczyciele w szkołach są be i podrzucają nam kukułcze jajo.

        Ja piszę, że problem powstaje już w szkołach - do nas trafiają dorośli ludzie z tak koszmarnymi brakami w edukacji, że niewiele da się zrobić.

        Czyja to jest wina? Głównie systemu, w którym nie ma czasu na bardziej zindywidualizowaną pracę z uczniem, rozwój krytycznego i kreatywnego myślenia i doskonalenia umiejętności pisania wypracowań w języku ojczystym.

        W szkole średniej pisałem średnio 2 wypracowania na miesiąc. Dziś nauczycielka zadająca takie prace albo by zwariowała z przemęczenia po 1 semestrze, albo zostałaby spalona na stosie. A młodzież, nauczona ładnie pisać oblałaby kretyńskie testy maturalne.

        PS. elitarne uczelnie dawno się skończyły. Na niektórych najlepszych uczelniach w PL są jeszcze elitarne kierunki - gdzie aplikuje po 20-30 osób i nie ma zaocznych. Ale to zupełny ewenement.
        U nas "elitarność" (a raczej: względną przyzwoitość) mamy na licencjacie, gdzie na stacjonarne jest 5 kandydatów na 1 miejsce. Na magisterskich, gdzie praktycznie wszyscy aplikujący się dostają... jest jak jest.
        • spokojny.zenek Re: ależ nie 21.02.11, 19:40
          flamengista napisał:

          > Czyja to jest wina? Głównie systemu, w którym nie ma czasu na bardziej zindywid
          > ualizowaną pracę z uczniem, rozwój krytycznego i kreatywnego myślenia i doskona
          > lenia umiejętności pisania wypracowań w języku ojczystym.

          O!

          > W szkole średniej pisałem średnio 2 wypracowania na miesiąc. Dziś nauczycielka
          > zadająca takie prace albo by zwariowała z przemęczenia po 1 semestrze, albo zos
          > tałaby spalona na stosie. A młodzież, nauczona ładnie pisać oblałaby kretyńskie
          > testy maturalne.

          O!

          > PS. elitarne uczelnie dawno się skończyły. Na niektórych najlepszych uczelniach
          > w PL są jeszcze elitarne kierunki - gdzie aplikuje po 20-30 osób i nie ma zaoc
          > znych. Ale to zupełny ewenement.

          To zależy. Brak zaocznych wynika często z charakteru kierunku - że i tak nikt by nie przyszedł na płatne.

    • tocqueville Re: Zamykają się w sobie 17.02.11, 17:00
      jak zarobić i sie nie narobic
      • pzgr Re: Zamykają się w sobie 17.02.11, 17:07
        to i tak zaraz będzie o sponsoringu dyskusja :-)
      • eeela Re: Zamykają się w sobie 17.02.11, 17:09
        To musi jakaś podpucha być ;-)
      • loleklolek_pl Re: Zamykają się w sobie 17.02.11, 17:19
        Łej tam, to pytanie to człowiek zapewne stawial sobie od momentu, w którym w ogóle nauczył się stawiać jakiekolwiek pytania ;-)
        • eeela Re: Zamykają się w sobie 18.02.11, 00:45
          No, to w sumie prawda, to pytanie to wręcz napęd cywilizacyjny ;-) Niemniej w tym kontekście nadal jest bardzo śmieszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka