Dodaj do ulubionych

Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów

15.04.11, 13:29
Polecam artykuł: Dlaczego uważa się ich za nierobów - pauza.krakow.pl/119_2011.pdf
cytat: "6000 złotych brutto za 120 godzin pracy dydaktycznej uchodzi w środowisku za godziwy zarobek. Jednocześnie uniwersytecki etat adiunkta uchodzi za głodową pensję" - jak to jest?? czy półroczny etat dydaktyczny za 6 tys. brutto to "jest coś" z porównaniu do zarobków adiunkta??
Obserwuj wątek
    • bumcykcyk2 Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 13:46
      Nie dawaj linków do śmieci! Facet mądrzy się anonimowo (rozumiem na forum, ale w piśmie akademickim?), a do tego bierze zajęcia po stawce 50 zł za godzinę (słownie: pięćdziesiąt złotych) - zapewne brutto?! Żenada to mało powiedziane... A co do meritum, to kwestię wzajemnego stosunku badań i dydaktyki wałkowaliśmy na tym forum do znudzenia.
      • adept44_ltd Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 14:36
        brutto - pisze o tym
        to pierwsze nadużycie w tym tekście, przyjęcie niczym nie dowiedzionego założenia, że to godziwa stawka...
        co do reszty - ma rację, jak pisałem, jesteśmy jak krasnoludki i ludzie niewiele wiedzą, na czym polega nasza praca... edukacja to jest to, co widzą... ewentualnie, jeśli pokazujesz się w tv - też widzą...
        • whiteskies Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 17:17
          Ja w żadnym razie takiego zlecenia bym nie wziął. W praktyce wychodzi ~20 zł/godzina, chyba ze człowiek zrealizuje polowe zajęć, resztę oszuka czczym gadaniem, nie przygotuje slajdów i materiałów.
          Jednym słowem - autor tekstu NIE TRAKTUJE POWAŻNIE tego co robi. Jak inni maja traktować to co robi poważnie???
          • bumcykcyk2 Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 17:56
            Ja grubo ponad 10 lat temu przyjąłem zajęcia za 50 zł brutto, ale za wiedzą dziekanatu łączyło się wtedy grupy i skracało zajęcia o połowę. Pewien Rektor prywatnej uczelni uparł się wtedy, że więcej za ćwiczenia nie zapłaci... Po roku problem został rozwiązany w ten sposób, że nie mogąc przekonać Rektora, ćwiczenia zamieniono na konwersatoria z wyższą stawką. Magnificencja jakoś to przełknął.
          • charioteer1 Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 18:03
            W sumie moze i glupio napisal, ale dotknal bardzo istotnej kwestii. Czy ktokolwiek wie, jakie sa faktyczne skladowe naszej pracy i ile w rzeczywistosci kosztuje godzina pracy naukowca w Polsce? Ustawa mowi tylko, ze mamy ksztalcic studentow, prowadzic badania i uczstniczyc w pracach organizacyjnych. Nikt nigdzie w zadnym dokumencie nie precyzuje bardziej szczegolowo zakresu obowiazkow i wymagan, jakie sie nam stawia. Gdyby zrobic w skali jednej uczelni tylko porzadne badanie faktycznego czasu pracy z rozbiciem na skladowe typu: przygotowanie do zajec, prowadzenie zajec, poprawianie prac, konsultacje, prowadzenie badan, uczestniczenie w seminariach i konferencjach naukowych, przygotowanie publikacji, prace organizacyjne z podaniem charakteru pracy, to mogloby sie okazac, ze spora czesc z nas, i to wcale nie ci najnizej kwalifikowani, pracuje za mniej niz 20 zl za godzine.
            • i_zbyszeko Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 18:24
              wszystkie obowiązki służbowe - zajęcia, przygotowanie się do nich, korespondencja mailowa ze studentami, sprawdzanie ich prac, prowadzenie badań, pisanie, konferencje, rady instytutu i wydziału - zajmują mi realnie 8-10 godzin dziennie, pracuję codziennie z wyjątkiem niedziel; w ferie, przerwy świąteczne i wakacje nie pracuję tylko wtedy gdy gdzieś wyjadę (niezbyt często to robię bo brak kasy). W związku z tym moje wynagrodzenie netto za godzinę pracy kształtuje się na realnym poziomie 15-17 zł. Facet od drobnych prac murarskich nie chciał nic u mnie robić za mniej niż 25 zł. od godziny (i tak chciał mało, bo to nie Warszawa). Paru innych "fachurów" też. W związku z tym nauczyłem się murarki, elektryki i prac ogrodowych (o sprzątaniu nawet nie wspomnę). Nie pracuję na drugim etacie uczelnianym ale za to zasuwam w chwilach wolnych jako fizyczny, bo więcej oszczędzę na rezygnacji z "fachowców" niż zarobie na mojej uczelni jako habilitowany kierownik zakładu. Jak ktoś ma uwagi do jakości polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, to niech uwzględni fakt, że za opisaną systemową głupotę nie my odpowiadamy. Ile znacie państw, w których samodzielny pracownik naukowy więcej oszczędzi machając łopatą we własnym ogrodzie niż w tym czasie zarobiłby prowadząc dodatkowe badania czy zajęcia???
              • marcio1234 Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 19:31
                Np. na Ukrainie pracownicy uczelni sami sobie ją remontują - malują pokoje, robią proste naprawy. Jak zepsuje się sprzęt to nie dzwoni się do "pana od drukarki" tylko trzeba sobie samemu radzić
              • chilly Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 15.04.11, 19:52
                i_zbyszeko napisał:
                > "pracuję codziennie z wyjątkiem niedziel"
                Ty, i_zbyszeko, to masz fajnie :)

                marcio1234 napisał:
                "Np. na Ukrainie pracownicy uczelni sami sobie ją remontują - malują pokoje, robią proste naprawy. Jak zepsuje się sprzęt to nie dzwoni się do "pana od drukarki" tylko trzeba sobie samemu radzić"
                A to żadne zaskoczenie. W początkach mojej kariery zawodowej tez zdarzało mi się malować, co prawda nie ściany, ale stoły laboratoryjne. Bo wstyd mi było na nie patrzeć. Po kilku latach szefowie dali mi do zrozumienia, że byłem idiotą. Przyznaję - mieli swoja subiektywna rację.
                Co zaś do napraw drobnego sprzętu - to robiono zawsze i robi się do dzisiaj. Choć nie mogę zapomnieć zdumienia Anglików, gdy kiedyś na stażu naprawiłem przedłużacz - i tak odesłali mnie do elektryka, żeby skontrolował (BHP!).
                Ba, robiłem nawet dość poważne naprawy aparatury (po co? - patrz powyżej). Zaoszczędzałem przez to czasami spore pieniądze instytutowi, jako że stawka serwisanta wynosiła bodajże $250 za godzinę, plus koszty dojazdu oraz noclegu (miałem porównanie ze swoja "nadgodziną", której za taka działalność i tak mi nie wypłacali). Co prawda, dziś często trzeba wymienić od razu cały moduł i to chałupnictwo trochę się zmniejszyło.
            • whiteskies Re: Dlaczego uważa się ich (nas) za nierobów 16.04.11, 00:57
              charioteer1 napisał:

              > W sumie moze i glupio napisal, ale dotknal bardzo istotnej kwestii. Czy ktokolw
              > iek wie, jakie sa faktyczne skladowe naszej pracy i ile w rzeczywistosci kosztu
              > je godzina pracy naukowca w Polsce? Ustawa mowi tylko, ze mamy ksztalcic studen
              > tow, prowadzic badania i uczstniczyc w pracach organizacyjnych. Nikt nigdzie w
              > zadnym dokumencie nie precyzuje bardziej szczegolowo zakresu obowiazkow i wymag
              > an, jakie sie nam stawia. Gdyby zrobic w skali jednej uczelni tylko porzadne ba
              > danie faktycznego czasu pracy z rozbiciem na skladowe .....

              No wlasnie. Miedzy innymi tego, tylko na wieksza skale domaga sie (i slusznie) dr Wagner, autorka tekstu dyskutowanego w sasiednim watku.
              • chilly Widmo krąży nad Polską, widmo korporacjonizmu 18.04.11, 17:32
                Za dzisiejszym "Przeglądem" (s. 63):
                "Parę tygodni temu w Sejmie minister Sikorski chwalił się takimi słowami: "Wydaje mi się, że nasza służba zagraniczna może już porównywać się z najlepszymi. Jednym z osiągnięć jest korporacyjne zarządzanie".
                Pomijając rozmijanie się oceny ministra z ocenami społeczeństwa (prawda, przypadkowego), np. w kontekście tablicowej samowolki dwóch "wdów smoleńskich", widać, że idea korporacyjności staje się obsesja rządu. Na co słusznie już zwracał ktoś uwagę z jednym z wątków o szkolnictwie wyższym. Ot, taka polska specyfika: korporacja bez korporacyjnie konkurencyjnych zarobków.
                • stopguzdralom z perspektywy studenta 21.04.11, 14:33
                  Napisze z perspektywy studenta dlaczego uwazamy was za nierobow - moje slowa beda brutalne:
                  mimo, ze jestescie zamknieci w swoich pokoikach to jak sie czasem do was przychodzi to widac doskonale, ze nic nie robicie, wasze badania to fikcja, waszym jedynym zajeciem jest nauka studentow - wasza rola sprowadza sie do roli nauczycieli, jesli juz nawet ktos z was prowadzi badania to w wiekszosci wypadkow te badania nie sa nikomu do niczego potrzebne - widac to po ilosci Nobli jakie w ostatnich latach dostala Polska. Dlatego traktujemy was jak zwyklych nauczycieli a nie naukowcow. Dziwi mnie, ze ministerstwo daje wam w ogole pieniadze na badania, jeden z przykladow: na jednej z politechnik jakies 5 lat temu zostal kupiony superkomputer i co ? I stoi zakurzony w zamknietym pokoju. Polscy naukowcy to dno, gdyby ich praca byla oceniana przez pracodawce, to wiekszosc z nich zostalaby wyrzucona.
                  • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 15:43
                    a jakieś dowody? bo że tak jest na twojej uczelni, to przekonuje tylko o tym, że studiujesz na kiepskiej uczelni... i jeśli rzeczywiście tam tak jest, a ty potrafisz to ocenić, to ja ci poradzę - zmień ją...
                    • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 17:25
                      adepcie, ja mysle, ze jestes niezwykle optymistyczny myslac, ze na dobrych polskich uczelniach nie znajdziesz ludzi, o ktorych pisze stop.... mysle tez, ze akurat takich glosow od studentow jest malo i powinnismy zachecac studentow, by mowili, jak nas widza. to nie znacyz, ze powinni miec prawo do wywalania nas z pracy swoimi ankietami, ale wazne jest wiedziec, ze tak mysla. a takie odbicie pingponga: jestes na slabej uczelni itd. nie ma wiekszego sensu.

                      co wiecej, ja mysle, ze znajdziesz wielu ludzi takich o ktorych mowi student. mozna sobie to niuansowac i zastanawiac sie, gdzie sa granice 'slabosci', jednak nawet na naszych ujotach takich znajdziesz. a imie ich Legion.


                      adept44_ltd napisał:

                      > a jakieś dowody? bo że tak jest na twojej uczelni, to przekonuje tylko o tym, ż
                      > e studiujesz na kiepskiej uczelni... i jeśli rzeczywiście tam tak jest, a ty po
                      > trafisz to ocenić, to ja ci poradzę - zmień ją...
                      • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 19:30
                        tak, niemniej ten obraz, który dał kolega, równiez nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, na dobrych uczelniach jednak znajdziesz więcej robiących coś i to coś sensownego... pomijam, że w pokoikach na uczelni nie robi się nauki, a się siedzi ;-)
                        • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 20:01
                          nie odwracaj perspektywy. to, ze sie 'znajdzie', nie znaczy, ze taka jest wiekszosc. bardzo watpie, ze znajedziesz wiekszosc taka, ale podejrzewam, ze moglibysmy sie poklocic o to, co znaczy 'robic cos sesnownego'. czy socjolog lub psycholog, ktory w zyciu nie napisal niczego po angieslku, robi cos sesnownego?

                          ja oczywiscie jestem wyalienowany, co ustalilismy wielokrotnie, jednak oobraz publikacji, ktory daje parametryzacja w humanistyce i naukach spolecznych, to obraz dosc smutny. i bardzo trudno mi zaakceptowac, ze socjolog czy psycholog tez nie moze pisac po angieslku, bo on 'dziedzictwo' robi. jesli przyjac, ze standardy socjologii ustala socjologia swiatowa, to tych sesnownych jest malutko, oj malutko. ale oczywisice akceptuje, ze mozesz uznac, ze jest socjologia i polska socjologia, ktora sie rzadzi swoimi prawami i jest samowystarczalna w tych swoich prawach.

                          nie robilem badan, jednak znam niezle polskcih psychologow, niezle antropologow i troche socjologow (czytalem ich i slyszalem rowniez) i nie mam zadnych watpliwosci, ze tych 'sensownych' jest mniejszosc. i blizsze rzeczywistosci jest to, co mowil student, niz twoje calkowite odrzucenie tego. nie wiem, na ile student rozumie te niuanse jakosci publikacji, ale moze warto go zapytac.

                          co wiecej, nawet jesli student jest w bledzie, to duzo lepiej go wyprowadzic z bledu (jesli sie da, a ja mysle ze sie nie da w rzeczywistosci) niz odrzucac jego wizje. bo czy ci sie to podoba czy nie, jesli taka wizje nauczycieli akademickich maja studenci, to nasze klotnie o glupich studentow, powtarzane sa wsrod nich samych, tyle ze dotycza nauczycieli. i jak dla mnie to jest wyjatkowo nieuzyteczny stan rzeczy, w ktorym nauczyciel nie szanuje studenta, a student nie szanuje nauczyciela. watpie tez, czy argument: ale my malo zarabaiamy, wiele zdziala


                          adept44_ltd napisał:

                          > tak, niemniej ten obraz, który dał kolega, równiez nie ma nic wspólnego z rzecz
                          > ywistością, na dobrych uczelniach jednak znajdziesz więcej robiących coś i to c
                          > oś sensownego... pomijam, że w pokoikach na uczelni nie robi się nauki, a się s
                          > iedzi ;-)
                          • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 20:44
                            1. stwierdzenie "wy jesteście tacy" jest ogólnie rzecz biorąc błędne...
                            2. co do reszty, nie sądze by o poziomie decydował język... natomiast akurat wczoraj cały dzień szukałem czegoś wokół wielokulturowości w perspektywie socjologicznej i to, co znalazłem, przyprawiło mnie o smutek, więc szukałem dalej... daleki jestem od generalizacji, ale jesli taka jest średnia polskich nauk społecznych, to jest to dramat - banału i nieumiejętności pisania, po polsku...
                            • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 20:54
                              1. adepcie, ludzie mowia 'wy jestescie tacy' i jakos sobie radzimy z tym. natomiast odpoweidz, nie, jestesmy inni, jest na tym samym poziomie.

                              2. nie, o poziomie nie decyduje jezyk i wiesz o tym dobrze. o poziomie decyduja procedury recenzyjne, a do tych nam jeszcze bardzo daleko. pomijam oczywiscie juz to, ze ksiazka wydana po polsku nigdy nie zaistnieje w dyskursie naukowym poza PL. ja wlasnie zagladnalem na socjologie na UJ, UW i UAM. tylko ten ostatni uznaje za stosowne pokazywac publikacje pracownikow i jest ich multum. lwia czesc polsku, znaczna czesc wydawana Poznaniu, w Poznanskich Zeszytach.....jesli to jest dla ciebie nauka, przez sredniawe N, to sie nie zgadzamy bardzo.

                              3. no coz, ja bym radzil zapieprzac kurs angieslkiego, albo namawiac dyrektora instytutu by placil za tlumaczenia.

                              4. co do generalizacji, to moze nie udawajmy, ze sie jej w ogole nie da zrobic. da sie. natomiast generalizacja studentow jest duzo bardziej niebezpieczna. jesli oni nas nie szanuja, to jak maja sie od nas czegokowliek uczyc?

                              3.
                              • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:01
                                1. nie odpowiedziałem jesteśmy, inni ... nie zauważyłeś? odpowiedziałem - jesteśmy różni... i tych kiepskich należy unikać... (a to, że w pokoikach nie robimy nauki to dość istotna kwestia)
                                2. nie wiem, czy to dla mnie nauka, na taki temat wypowiadam się po przeczytaniu tekstu, to, co wczoraj czytałem - nie było dla mnie nauką...
                                3. no tak, choć nie wiem w związku z czym to...
                                4. hm, generalizacja to dość spory problem i każdy podręcznik retoryki powie ci, że nie należy jej używać wobec wykształconego odbiorcy, to tyle..., i bynajmniej nie oznacza to, że lekceważę głos studentów... nie, to był głos wykluczający się z dyskusji... jedyne, na co warto w związku z nim zwrócić uwagę, to jakaś bolesna emocja...
                                • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:26
                                  adepcie, nie, nie pwoiedziales jestesmy rozni: poweidziales studentowi, ze nie ma racji. bo to tylko jego uczelnia, na innych, stweirdziles, ze wiekszsoc robi cos sesnownego. zagladnalem juz na socjologie na UMK. i mniej wiecej wyglada to samo. tyle, ze publikuja w Toruniu, a ci w Krakowie w Krakowie. jestes pewien, ze nie moge generalizowac? to nie jest zadna retoryka, to jest EMPIRIA. niestety na UG nie uznaja za sotsowne pokazac pubikacji pracownikow, na UWr lista puboikacji nie zawiera nawet cienia jezyka obcego.

                                  a idea, ze dowiadujesz sie, czy cos jest nauka po przeczuytaniu tekstu, jest fajna, tyle ze nie ma wiekszego sensu. bo ksiazka, powiedzmy, z socjologii wiedzy, wydana w Toruniu, zostanie glownie przeczytana w Toruniu i, jesli sie komus uda ja zdobyc, moze gdzie indziej. zasieg kilkudziesieciu osob, glownie studentow? zalozm ze ona jest superhiper z otweiranym dachem i przerzutka. no i? no i nic. swiat niestety o tym nie bedzie wiedzial. byc moze ze strata dla swiata, jednak rowniez o tym, swiat nie bedzie wiedzial. pomijam to, ze watpie w tego typu jakosc (to jest mozliwe, jednak bardzo malo prawdopodobne). bowiem publikowanie w swoim srodowisku ma same wady, zadnych zalet - ustalasz Foucaultowski rezim prawdy, stosujesz sie do niego i publikujesz kolejna ksiazke.
                                  • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:44
                                    i to własnie brzmiało jesteś różni, jeśli piszę, że tam gdzie widział bylejakość tam jest, a gdzie indzie nie ma, to nie piszę, że nie jesteśmy,czyż nie? piszę - jesteśmy różni...
                                    co do reszty - nie będe bronił nauk społecznych, jak mnie samego rozłożyły ostatnio... o, tak to ujmę
                                    co do reżimu Foucaultowskiego - to chyba przesadziłeś ;-), to raczej są inne reżimy, ten na F. ja bym raczej wiązał z dobrymi miejscami publikacyjnymi...
                                    • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:53
                                      przesadzilem? watpie. neispecjalnie rozumiem, dlaczego akurat polska nauka mialaby byc inna od innych. nauka to jest ustalanie rezimu prawdy, kwestia jest tylko, jak szeroki ma zasieg.
                                      • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:00
                                        tak się zagalopowałeś w polemice, że nie zobaczyłeś, że w zasadzie poszedłem tym razem kawałek dalej od ciebie w dołożeniu polskiej nauce ;-))), bo nie podoba mi się uprawianie nauki na skalę wydziału... i tu się w pełni zgadzam - im większy zasięg nauki - tym lepiej... z wielu powodów
                                        • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:41
                                          watpie, zebym sie zagalopowal adepcie. i mnie przeszkadza to, ze ty to traktujesz jako przylozenie poslkiej nauce.

                                          jesli uwazasz, ze wolno komentowac jednostkowe dorobki, czasem mocno, a robilismy to tu, to niespecjlanie rozumiem, dlaczego nie wolno mowic o stanie socjologii. ty sie mozesz nie zgodzic ze mna, jednak ja nikogo nie obrazam, nie wypowiadam sie na temat jakosci tych prac (poza koemntarzem na temat rezimu prawdy). to, co mowie, popieram danymi, nie generalizuje bezpodstawnie. i jesli na socjologii w Szczecinie w zeszlym roku opublikowano 8 prac. na 29 pracownikow, wszystkie po polsku rzecz jasna i na dodatek wszystkie w Szczecinie (sic!!!!), to ja nie tylko mam prawo to komentowac, co wiecej, mam prawo to komentowac negatywnie. jesli dla ciebie ta negatywna krytyka to jest 'przywalenie poslkiej nauce', to ja nie rozumiem o co chodzi. o nauce poslkiej wolno mowic tylko w kategoriach tego, ze wsyscy sa biedni i maja pod gorke? na dodatek, bidusie, po angieslku nie mowia? natomiast ja rozumiem, ze fajnie zamiast odniesc sie do tego, co powiedzialem, lepiej jest zrobic ze mnie 'oszoloma' (to moja etykieta, nie twoja), ktory zagalopowal sie w przylozeniu polskiej nauce. ja sie nie zagalopowalem, ja spokojnie koemntuje, co widze. i, co wiecej, mam do tego prawo, tak jak mam prawo koemntowac publiczne dorobki uczonych.

                                          a zaczelismy od tego, ze spusciles studenta po brzytwie. mnie sie to nie podobalo i nie podoba. szczegolnie mi sie nie podoba zacheta do zmainy uczelni. co wiecej, wykazalem ci na przykladzie socjologii, ze jego wizja naukowcow jest blizsza rzeczywitosci niz twoja, proponujaca wiekszosc sensownych uczonych. ale, co najwazniejsze, ja mysle, ze temu studentowi lepiej wytlumaczyc, a nie zachecac go do zmainy uczelni! i wiesz, on na UJ moze studiowac. a jego obraz naukowcow, jak dla mnie, jest waznym problemem. a to, ze mowil o pokoikach, co wyluskales ty i pr0fes0r, nie ma znaczenia. bo jego brak szacunku z cala pewnoscia nie ulegnie zmianie po probie osmieszenia go. ale co nas to obchodzi, ze jakis studencina nas nie szanuje nie? przeciez my jestesmy szarza! a oni sie po prostu myla.

                                          na koniec, twoj komentarz o nauce na poziomie wydzialu ma sie nijak do tego, co mowie. bo ja uwazam, ze robienie nauki na poziomie wojewodztwa, czy tez moze i regionu calego, ba, kraju calego, nie ma wiekszego sensu. aspiracja powinno byc wpisanie sie w nauke miedzynarodowa.

                                          twoj nieustannie, oszolom, konczacy te dyskusje.

                                          adept44_ltd napisał:

                                          > tak się zagalopowałeś w polemice, że nie zobaczyłeś, że w zasadzie poszedłem ty
                                          > m razem kawałek dalej od ciebie w dołożeniu polskiej nauce ;-))), bo nie podoba
                                          > mi się uprawianie nauki na skalę wydziału... i tu się w pełni zgadzam - im wię
                                          > kszy zasięg nauki - tym lepiej... z wielu powodów
                                          • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:55
                                            dala.tata napisał:

                                            > w, jak dla mnie, jest waznym problemem. a to, ze mowil o pokoikach, co wyluskal
                                            > es ty i pr0fes0r, nie ma znaczenia. bo jego brak szacunku z cala pewnoscia nie
                                            > ulegnie zmianie po probie osmieszenia go. ale co nas to obchodzi, ze jakis stud

                                            Ein moment bitte, gdzie w mojej wypowiedzi dojrzałeś próbę ośmieszenia? Jest prawdą, że w Polsce pokutuje obraz naukowca tworzącego wiekopomne dzieła "w pokoiku" i stąd biorą się pomysły mierzenia nam czasu spędzanego na uczelni jako wykładnika naszej aktywności naukowej. I dlatego pozwoliłem sobie zwrócić uwagę, że to, co robię "w pokoiku", nijak się ma do mojej pracy naukowej. By all means, niech student wejdzie na moją stronę domową czy uczelnianą, popatrzy, co publikuję, przeczyta to sobie i wyciągnie na tej podstawie wnioski na temat mojego poziomu naukowego; ma do tego pełne prawo. Ale niech to zrobi w sposób metodologicznie równie poprawny, jak ja według jego oczekiwań powinienem prowadzić badania.
                                          • charioteer1 Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:17
                                            To jeszcze ode mnie. Polska nauka jest slaba. Slaba, bo biedna.

                                            Dala, gdzie sie nagle podziali ci uczeni mezowie, filary nauk spolecznych, ktorych tu w innych dyskusjach podajesz nam jako zelazny przyklad, ze nawet w takiej zapyzialej Polsce mozna robic nauke na swiatowym poziomie? Rozplyneli sie w powietrzu? Rada adepta nie byla spuszczeniem studenta. Byla jak najbardziej merytoryczna. Niech student zmieni uczelnie i pojdzie na taka, na ktorej wykladaja te filary polskich nauk spolecznych.

                                            Inna sprawa, ze student pewnie takiej uczelni nie znajdzie, a jak zdecyduje sie na zmiane, to pewnie trafi na druga taka sama. Studenci nie potrafia ocenic dorobku naukowcow, a te uczelnie/wydzialy/instytuty, w ktorych robi sie nauke na przyzwoitym poziomie, to wysepki na morzu beznadzei.

                                            Obraz naukowcow, jaki maja nasi studenci, jest ksztaltowany przez medialny dyskurs o nauce. Student nie potrafi samodzielnie ocenic, wiec polega na opinii innych. Od lat ministerstwo trabi, ze trzeba reformowac, wiec kazdy przecietnie inteligentny odbiorca wyciaga z tego wniosek, ze jest zle, bo jakby nie bylo zle, to by tyle nie gadali o reformowaniu. Nigdy nie prowadzilo mi sie tak ciezko zajec, jak z rocznikiem, ktory przyszedl na uczelnie, kiedy GW prowadzila akcje wyzsze szkoly wstydu. Ci studenci uwazali, ze skoro to polska uczelnia, to znaczy, ze musi byc tragiczna. A skoro jest tragiczna, to znaczy, ze nie warto i nie trzeba sie uczyc. Wyniki egzaminu w pelni to odzwierciedlaly - to byl najslabszy rocznik w calej mojej karierze wykladowcy. W tym roczniku tez najwiecej studentow powyjezdzalo konczyc studia za granica. Teraz masowo nostryfikuja u nas prace.
                                          • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:17
                                            trudno mi znaleźć przedmiot sporu - poza jednym: jeśli ktoś pisze wszyscyście buce, a mniej więcej to napisał kolega, to można go tylko spuścić po brzytwie i to, żeby było jasne, nie przez stwierdzenie buce, tylko przez stwierdzenie - wszyscy...
                                            • akot20 Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 07:55
                                              Na naszym wydziale nie mamy swoich pokoików, są tylko pokoje zakładów gdzie są zarówno zajęcia jak i dyżury kilkunastu pracowników (wg rozpiski, żeby się nie pokrywały). Jest 1 wspólny komputer i nie ma drukarki. W związku z tym pracuję w domu, na komputerze prywatnym (niestety wspólnym z rodziną). Drukuję na prywatnej drukarce. Wczoraj skończył się toner jak drukowałam artykuł, który dostałam do recenzji, i dziś muszę go kupić z prywatnych pieniędzy. Staram się publikować w dobrych pismach po angielsku (humanistyka), ale nie wymaga się tego ode mnie (póki co). Większy prestiż, w tym nagrody i promocje, na wydziale mają popularni dydaktycy i organizatorzy lub osoby publikujący na kopy w wydziałowych pismach. Praca naukowa w tym warunkach wymaga naprawdę dużego samozaparcia. Wiem, że mogę wyjechać, jednak w czasach gdy to było łatwiejsze (ze względu na wiek - po 40) była rodzina, dzieci (do tego brak wiedzy o funkcjonowaniu nauki na świecie, internetu, dostępu do ofert). Teraz już za stara się czuję na zmiany i dlatego chciałabym jednak, żeby stworzono mi warunki w Polsce. Nie mam nic przeciwko surowej kwalifikacji, wymaganiu publikacji międzynarodowych, wręcz chcę tego, żeby wreszcie ktoś zauważył, że połowa pracowników nie robi nic, a docenił tych, którzy robią. Niestety obawiam się że reforma nie zmieni mojego wydziału.
                                  • larusse Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:57
                                    Czy ten angielski to naprawdę taki straszny problem???
                                    Rozumiem jakby to był perski... bo nie ma nawet za bardzo z czego się "uczyć". Ale angielski, niemiecki, francuski czy rosyjski... Nie wierzę, że to nie do przeskoczenia... Raczej kwestia odpowiedniego treningu.


                                    dala.tata napisał:

                                    > to nie jest zadna retoryka, to jest EMPIRIA. niest
                                    > ety na UG nie uznaja za sotsowne pokazac pubikacji pracownikow, na UWr lista pu
                                    > boikacji nie zawiera nawet cienia jezyka obcego.
                    • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:50
                      no rzeczywiscie panstwowa czolowa WARSZAWSKA uczelnia na ktorej studiuje musi byc kiepska... skoro moja jest kiepska to Twoja jest po prostu beznadziejna, bo moja jest zawsze w czolowce rankingow.
                      • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:57
                        stopguzdralom napisał:

                        > no rzeczywiscie panstwowa czolowa WARSZAWSKA uczelnia na ktorej studiuje musi b
                        > yc kiepska... skoro moja jest kiepska to Twoja jest po prostu beznadziejna, bo
                        > moja jest zawsze w czolowce rankingow.

                        I znowu nieśmiało wtrącę, że to, iż Twoja uczelnia jest WARSZAWSKA, oznacza jedynie, że mieści się ona w Warszawie, co nijak ma się do jej poziomu naukowego.
                        • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:03
                          Ja niesmialo dodam, ze nie wymienie jej nazwy, bo boje sie troche konsekwencji - ale jak powszechnie wiadomo warszawskie uczelnie deklasuja wszystkie inne polskie uczelnie.
                          • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:13
                            stopguzdralom napisał:

                            > Ja niesmialo dodam, ze nie wymienie jej nazwy, bo boje sie troche konsekwencji
                            > - ale jak powszechnie wiadomo warszawskie uczelnie deklasuja wszystkie inne pol
                            > skie uczelnie.

                            To ja już bez cienia nieśmiałości odpowiem, że istotnie, jest to opinia powszechna na warszawskich uczelniach :P.
                          • whiteskies Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 08:15
                            stopguzdralom napisał:

                            > Ja niesmialo dodam, ze nie wymienie jej nazwy, bo boje sie troche konsekwencji

                            Myślę ze nie masz się czego baś. Szacunek dla dobrej pracy i nazywanie po imieniu złej to czego często nam brakuje. Warto żebyś choć tego się nauczył :)
                            By the way, sprawdź swoich wykładowcow w ISI, Scopusie, e.t.c. Jak jesteś na "dobrej warszawskiej uczelni" możesz to za darmo zrobić. Możesz sie mylic, mozesz nie. Wez pod uwagę że nakłady na pracownika nauki (i studenta_) sa w Polsce mniejsze 5-10 razy niz na Zachodzie ( W Polsce na nauke 4.5mld PLN roczie, w Niemczech ponad 50 mld EUR). Jesli sie okaze ze w takich warunkach ktos jednak cos od czasu do czasu publikuje w czasopismach miedzynarodowych, uszanuj to, jesli nie - masz pelne prawo do kiepskiego zdania o nim.
                            • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 08:34
                              poza tym, jeśli na tej uczelni studiuje więcej niż jeden student obawa przed zdemaskowaniem i zemstą jest nieuzasadniona ;-)
                              • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 08:51
                                Niedawno rozmawialem z jednym doktorantem, teraz juz doktorem - jego praca doktorska czy jak to sie tam zwie nie otrzymala najwyzszej oceny, bo jak powiedzial tej osobie promotor, chodzilo o to, ze nie zacytowala w pracy jego artykulow !!

                                Inny dziwak oblewa zawsze na kazdym terminie dokladnie 50% studentow, niezaleznie od poziomu przygotowania studentow.

                                Wielu nie raczy odpisac na emaila, mimo przypomnienia, ze wyslalo sie emaila i tak nie odpisuja.

                                Inny uklada na egzamin pytania nie wiadomo skad, a na pytanie dlaczego to jest zle otrzymuje sie odpowiedz 'bo ja mialem na rozwiazanie tego zadania inne wyobrazenie'.

                                Mam wymieniac dalej ?

                                • larusse Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 09:35
                                  No, to jest jakies uzasadnienie :) U mnie na studiach taka Pani na moje: "dlaczego to jest zle, przeciez... (tu obrona mojego stanowiska) odpowiadala: Hmm. I koniec.



                                  stopguzdralom napisał:

                                  > Inny uklada na egzamin pytania nie wiadomo skad, a na pytanie dlaczego to jest
                                  > zle otrzymuje sie odpowiedz 'bo ja mialem na rozwiazanie tego zadania inne wyob
                                  > razenie'.
                                  >
                                  > Mam wymieniac dalej ?
                                  >
                                  • larusse Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 09:55
                                    BTW zeby nie bylo, ze nie jestem obiektywna dodam tylko, ze bylo to niezwykle elokwentne "hmm" :)


                                    larusse napisała:

                                    > No, to jest jakies uzasadnienie :) U mnie na studiach taka Pani na moje: "dlacz
                                    > ego to jest zle, przeciez... (tu obrona mojego stanowiska) odpowiadala: Hmm.
                                    >
                                    I koniec.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > stopguzdralom napisał:
                                    >
                                    > > Inny uklada na egzamin pytania nie wiadomo skad, a na pytanie dlaczego to
                                    > jest
                                    > > zle otrzymuje sie odpowiedz 'bo ja mialem na rozwiazanie tego zadania inn
                                    > e wyob
                                    > > razenie'.
                                    > >
                                    > > Mam wymieniac dalej ?
                                    > >
                                    >
                                    >
                                • whiteskies Re: z perspektywy studenta 23.04.11, 02:47
                                • whiteskies Re: z perspektywy studenta 23.04.11, 03:06
                                  No wiesz że temu doktorantowi na pewno się należała najwyższa ocena? Na marginesie: prac doktorskich nie ocenia się na stopnie i pojęcia najwyższej oceny nie ma, a wyróżnienie można dostać na pisemny wniosek recenzentów, a nie promotora.
                                  Zastanów się trochę co piszesz- nie wszystkie przykłady które podajesz są sensowne, choć na pewno na maile należy odpowiadać, pytania na egzamin przygotowywać porządnie a oceniać rzetelnie.
                                  I nie rozumiem jak to co nawet sensownie piszesz przekłada się na Twoje stwierdzenie że nie należy podnosić pieniędzy na naukę?
                                  czy gdybym napisał 100 podobnych przykładów w druga stronę, to czy na tej tej podstawie miałbym prawo uzasadniać że bezpłatne studia demoralizują studentów bo myślą ze jak coś za darmo to nie ma wartości, a płatne studia są jeszcze gorsze bo student jak płaci to kupuje dyplom? Czy naprawdę jak wyciągnę serie kwiatków z którymi na co dzień mam do czynienia to mam prawo twierdzić że studenci to nieroby i co człowiek by nie zrobił i tak nie warto w nich inwestować?
                      • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:17
                        no ale nie masz pojęcia, jaka jest moja... i tego typu teksty jedynie ograniczają twoją wiarygodność... choć mi się zaraz oberwie od Dalataty, to powiem, że argumenty typu "chyba ty" niezbyt dobrze świadczą o argumentującym....
                  • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 17:20
                    no z Noblami w naukach spolecznych troche ciezko, podobnie jak w humanistyce.... ale to szczegol.

                    mnie ciekawi, na ile studenci zwracaja uwage na dorobek prowadzacych. na ile to jest wazne dla was, by wykladowca mogl poweidziec: pisalem o tym, tu, to bylo w ostatniej ksiazce itd. ciekaw tez jestem, na ile studenci rozrozniaja pubikacje typu pokonferencyjniak, a artykul w Science.

                    w UK mawia sie o 'authority to teach', a zatem o tym, ze wykladowca, ktory nie wyklada tego, co bada (czasem dlatego, ze zle zajecia dostal, czesciej dlatego, ze jest cienki bolek), jest gorzej odbierany przez studentow.
                    • niewyspany77 Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:05
                      dala.tata napisał:


                      > mnie ciekawi, na ile studenci zwracaja uwage na dorobek prowadzacych. na ile to
                      > jest wazne dla was, by wykladowca mogl poweidziec: pisalem o tym, tu, to bylo
                      > w ostatniej ksiazce itd.

                      Do czegoś takiego trzeba mieć ten luksus prowadzenia badań dokładnie w temacie, którego kurs dotyczy. Kursy są zazwyczaj i tematycznie zbyt szerokie, i z d* przydziału wzięte. I to jest dla mnie argument nie do pobicia w dyskusji pt "czy naukowiec - badacz jest lepszym dydaktykiem". To, o czym piszesz, jest dobre, jakby kto miał się chwalić podręcznikiem itp.
                      • dala.tata Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 21:29
                        masz absolutnie racje. jednak sa w PL instytuty, ktorych priorytetem jest dawanie pracownikom zajec odpowiadajacym ich zainteresowaniom badawczym. to sie naprawde da zrobic. co wiecej, nie kazdy wyklad musi byc oparty na twoich publikacjach.

                        co do badaczy-nauczycieli, jak powiedzialem, jest troche dancyh wskazujacych, ze studenci wola tych wykladowcow, ktorych postrzegaja jako majacych owo authority to teach.

                        niewyspany77 napisał:

                        > Do czegoś takiego trzeba mieć ten luksus prowadzenia badań dokładnie w temacie,
                        > którego kurs dotyczy. Kursy są zazwyczaj i tematycznie zbyt szerokie, i z d* p
                        > rzydziału wzięte. I to jest dla mnie argument nie do pobicia w dyskusji pt "czy
                        > naukowiec - badacz jest lepszym dydaktykiem". To, o czym piszesz, jest dobre,
                        > jakby kto miał się chwalić podręcznikiem itp.
                        • niewyspany77 Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:09
                          No ale ludzie z PAN nie mają obowiązków dydaktycznych... chyba że o czym innym piszesz.
                          • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:11
                            Nie pisze o PAN - PAN nie ksztalci studentow - chyba....
                  • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 20:11
                    Ja tylko nieśmiało odpowiem, abstrahując od konkretnego przykładu, że badań naukowych z zasady nie robi się w naszych pokoikach, nic więc dziwnego, że nie widać, jak je w nich prowadzimy.
                    • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:56
                      To ja niesmialo zapytam - co robicie caly dzien siedzac w swoich pokoikach ?
                      • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 22:59
                        stopguzdralom napisał:

                        > To ja niesmialo zapytam - co robicie caly dzien siedzac w swoich pokoikach ?

                        Ja w moim pokoiku staram się siedzieć jak najmniej - między zajęciami, przed i po różnych arcyważnych orgiach biurokracji sterowanej pn. Rada Wydziału/Instytutu oraz podczas konsultacji dla studentów. Głównym powodem, dla którego tam mnie można zastać, jest świadomość fali skarg na mnie ze strony studentów, jaka zalałaby moich przełożonych, gdyby mnie tam nie było. Co robią inni, nie mam pojęcia.
                        • niebo.nad.berlinem Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:06
                          To ja się dołożę.
                          W moim pokoiku:
                          - dyżuruję
                          - czekam na zajęcia
                          - piję kawę w przerwie między zajęciami
                          - wypełniam obowiązki administracyjne
                          - spotykam się ze znajomymi z pracy
                          - ... (pomyślę, może mi coś przyjdzie do głowy).

                          Studencie dociekliwy, nie da się prowadzić badań w pokoiku, który dzieli się z kilkoma innymi pracownikami, do którego bez przerwy ktoś wchodzi, w którym słychać różne odgłosy wydawane przez studencką brać na korytarzu (ostatnio ktoś na przykład grał pod moimi drzwiami na harmonijce ustnej...) i w którym są same niewygodne meble.
                          Oto, czemu nie robi się tego "w pokoiku".
                          • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:09
                            Ale panstwo placi wam za to siedzenie z ktorego nic konkretnego nie wynika.
                            • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:16
                              stopguzdralom napisał:

                              > Ale panstwo placi wam za to siedzenie z ktorego nic konkretnego nie wynika.

                              Niestety (stety) nie masz racji. Państwo płaci nam za (i) kształcenie studentów, (ii) prowadzenie badań naukowych. O ile forma tego pierwszego jest dosyć ściśle określona (zajęcia, egzaminy, dyżury, sprawozdania etc.), to drugie pozostawia nam sporą dowolność - jeśli przyjdzie nam do głowy zmieniać świat nad kuflem piwa w knajpie, w domu czy na plaży na Bermudach, to tak długo jak możemy wykazać się namacalnymi wynikami tego zmieniania świata, wywiązujemy się należycie z naszych obowiązków w punkcie (ii).
                            • niebo.nad.berlinem Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:17
                              stopguzdralom napisał:

                              > Ale panstwo placi wam za to siedzenie z ktorego nic konkretnego nie wynika.

                              1. Państwo mi płaci za godziny zajęć. Wyłącznie. Wszelkie siedzenie w pokoiku (też podczas dyżurów) jest za friko.
                              2. Z mojego siedzenia nic nie wynika. Hmmm. Otóż z całą pewnością wynika:
                              - konsultowanie studentów w trakcie dyżurów
                              - wypełnianie masy obowiązków administracyjnych - najdziwniejszych, jakie potrafisz sobie wyobrazić (też najczęściej za friko albo za wynagrodzenie zupełnie nieadekwatne do tzw. dupogodzin).
                              - różne inne (korespondencja, omawianie ze współpracownikami pomysłów naukowych, nawiązywanie współpracy).
                              Czy to "nic"? Może i nic. Sam sobie odpowiedz.

                              3. To, za co mi państwo nie płaci, a co należy do moich obowiązków (badania naukowe), robię w "czasie wolnym".


                              • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:22
                                Gdyby Wasze badania mialy jakakolwiek wartosc to cytowalyby was swiatowe czasopisma naukowe, a tym samym mialoby to wplyw na pozycje waszej uczelni w swiatowym rankingu.
                                • niebo.nad.berlinem Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:31
                                  A skąd wiesz, kto mnie cytuje?
                                • pr0fes0r Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:39
                                  stopguzdralom napisał:

                                  > Gdyby Wasze badania mialy jakakolwiek wartosc to cytowalyby was swiatowe czasop
                                  > isma naukowe, a tym samym mialoby to wplyw na pozycje waszej uczelni w swiatowy
                                  > m rankingu.

                                  Zaczynasz trochę chodozić po bandzie niczym użytkownik, przez którego tu trafiłeś. Jakie masz podstawy do takich uogólnień?
                                • dala.tata Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:04
                                  eeee tam. jak juz chcessz walic miedzy oczy, to sie troche rozgladnij w stanie faktycznym. nie ma rankingu uczelni opartego tylko na cytatach. co wiecej, cytaty na pstrokatym koniu jezdza. i zapewniam cie, ze jesli opublikujesz w czasopismie o IF>50, to to jest wystarczajacy dowod na to, ze robisz nauke na poziomie swiatowym, niewazne czy ktos go zacytuje czy nie.

                                  bo ja cie tu bronie a ty walisz na oslep. to nie ma sensu. potrafisz powiedziec jakie publikacje maja profeorowie w twoim instytucie? masz zdanie na ich jakosci? jesli nie, to moze zorienyuj sie najpierw. bo moze akurat masz to szczescie i studiujesz u ludzi z pierwszej polki miedzynarodowej. tacy tez sa, choc to mneijszosc

                                  stopguzdralom napisał:

                                  > Gdyby Wasze badania mialy jakakolwiek wartosc to cytowalyby was swiatowe czasop
                                  > isma naukowe, a tym samym mialoby to wplyw na pozycje waszej uczelni w swiatowy
                                  > m rankingu.
                                  • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:22
                                    Dziękuję, Dala, od początku chodziło mi o takie postawienie sprawy :)
                                    • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:27
                                      a wracając do pokoiku, widzisz, jeśli ktoś wchodzi w dyskurs krytyczny, to ja bym chciał, żeby on był uargumentowany, a stwierdzenie, że nie pracujemy (my, wszyscy) w pokoikach po prostu pokazuje, że ktoś nie ma po temu kompetencji... tyle...domagamy się standardów? domagajmy się ich wszędzie, również w krytyce standardów
                            • spokojny.zenek masz kuriozalne wyobrażenie 22.04.11, 00:08
                              stopguzdralom napisał:

                              > Ale panstwo placi wam za to siedzenie z ktorego nic konkretnego nie wynika.

                              Nie. Państwo nie płaci za żadne siedzenie, lecz za:
                              - kształcenie studentów
                              - zajmowanie się działalnością naukową
                              - i parę innych rzeczy
                              Ale na pewno nie za "siedzenie w pokoju"
                            • adept44_ltd Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:20
                              i tu się mylisz, państwo nie płaci nam za siedzenie, państwo płaci nam za pracę naukową
                      • charioteer1 Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:01
                        Nie siedze, jak nie musze. A jak musze, to siedze glownie dlatego, zeby student mogl mnie znalezc.
                        • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:07
                          U mnie to na ogol jak danego profesora nie ma w pokoju to nie ma go w ogole na calym wydziale (oczywiscie sa wyjatki) - ale duzo jest tez takich osob, ktore sa na wydziale tylko gdy maja zajecia i konsultacje, z tymze w terminach konsultacji tez ich nie ma - chyba ze wczesniej napisze sie do nich emaila.
                          • charioteer1 Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:21
                            Spoko, ja prosze studentow o maile nawet, jezeli wiem, ze bede na uczelni. A pracuje w domu, bo na uczelni sie nie da - wyjawszy prace w laboratorium, ale wtedy i tak malo kto wie, ze tam jestem ;-)
                          • spokojny.zenek Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:12
                            stopguzdralom napisał:

                            > U mnie to na ogol jak danego profesora nie ma w pokoju to nie ma go w ogole na
                            > calym wydziale

                            A co to ma do rzeczy? Ja na przykład jestem bardzo aktywny naukowo, ale pracuję naukowo POZA swoim "pokoikiem" (skądinąd dzielonym z innymi osobami). W domu, troszkę w bibliotece. Podobnie bardzo wiele innych osób z tego środowiska. Dlaczego "siedzenie w pokoiku" miałoby być miernikiem jakości działalności naukowej? Skąd w ogóle taki dziwaczny pomysł?
                        • stopguzdralom Re: z perspektywy studenta 21.04.11, 23:15
                          Ale ja nie piszę konkretnie o Tobie.
                          • spokojny.zenek Re: z perspektywy studenta 22.04.11, 00:13
                            Nie zauważyłeś, że na swoim przykładzie próbował Ci uświadomić, gdzie popełniasz drastyczny błąd metodologiczny?
                            • chilly Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 09:18
                              Watek niebezpiecznie skręcił w stronę polemiki ze stopguzdralom. A ja, pamiętając jego początek chcę oświadczyć, że nie czuję się nierobem. Jak wielokrotnie punktowano powyżej, na moja prace składają się obowiązki naukowe, dydaktyczne i administracyjne. Z tych pierwszych się wywiązuję, choć, oczywiście, otwarta jest kwestia oceny tego dorobku (istniejąca zresztą w formie zinstytucjonalizowanej). Co do administrowania - tu nie da się uciec, pewne rzeczy trzeba robić. Zaś obowiązki dydaktyczne wykonuję może bez zapału stachanowca, ale w ilości przekraczającej osiągnięcia Pstrowskiego.
                              Nie pozwolę sobie wmawiać, że jestem nierobem. Chodzi raczej o zmianę systemu, który zmusza pracowników do zwielokrotnionej pracy dydaktycznej i administracyjnej, oskarżając ich równocześnie o małą "wydajność naukową".
                              • stopguzdralom Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 09:22
                                Ale ja nie mowie, ze wszyscy sa nierobami - ja sie dziwie, ze nie zauwazacie jak wielu macie w swoim otoczeniu osob, ktore nie nadaja sie ani na naukowcow, ani na dydaktykow.
                                • h_hornblower dostrzegamy 22.04.11, 09:58
                                  stopguzdralom napisał:

                                  > Ale ja nie mowie, ze wszyscy sa nierobami - ja sie dziwie, ze nie zauwazacie ja
                                  > k wielu macie w swoim otoczeniu osob, ktore nie nadaja sie ani na naukowcow, an
                                  > i na dydaktykow.

                                  Ależ dostrzegamy, dostrzegamy. Jest to wynikiem:

                                  - selekcji negatywnej (istotny czynnik - wynagrodzenia);
                                  - chowu wsobnego;
                                  - nepotyzmu;
                                  - 50 innych czynników.

                                  pzdr
                                  horny
                                  • adept44_ltd Re: dostrzegamy 22.04.11, 10:45
                                    braku systemu motywacyjnego, przede wszystkim, można się czuć jak idiota, kiedy wydajesz kolejną książkę, publikujesz artykuł w dobrym piśmie i masz taką samą pensję, jak kolega, który nie wydaje nic bądź wydaje w zeszytach wydziałowych
                                    • spokojny.zenek Re: dostrzegamy 22.04.11, 11:02
                                      Mniej więcej to samo powiedzieć i w odniesieniu do zaangażowania w dydaktykę.
                                • adept44_ltd Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 10:42
                                  ależ zauważamy :), natomiast formuła twojej wypowiedzie generalizowała... na dodatek nieco obok sprawy, ale spoko wodza, zauważamy
                                • spokojny.zenek Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 11:01
                                  A skąd pomysł, że nie zauważamy? Z tego samego źródła, skąd pomysł oceniania czyjegoś dorobku naukowego na podstawie "siedzenia w pokoiku"?
                                  • stopguzdralom [...] 22.04.11, 11:31
                                    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                                    • mr.mud Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 12:13
                                      po pierwsze nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale przyjmując konwencję anonimowego ktosia i pisząc, ze nie chcesz ujawniać uczelni w której studiujesz jednocześnie przyjąłeś nieświadom tego dżentelmeńska zasadę zgodnie z która nie podając swojej godności nie atakujesz nikogo ad personam. Co do leniwych pracowników nauki siedzących w kadłubkach tak jak już powyżej przedpiścy Tobie napisali mamy obowiązki:
                                      dydaktyczne
                                      naukowe
                                      administracyjne.
                                      Wielu naukowców z zachodu w kontakcie z naszą, polską rzeczywistością poświadczało o tym, że obowiązków administracyjnych i dydaktycznych mamy zbyt wiele. Że kilkakrotnie przerastają ich obowiązki w macierzystych uczelniach. Że w końcu z tak wąskim wsparciem naszych uczelni nikt nie ma prawa prowadzić badań na w miarę światowym poziomie. Mimo to kilku stachanowców daje radę..

                                      Co do "kadłubków" w których siedzimy masz częściowo rację ale - popełniasz błąd rozciagając swoje domniemywania na ogół środowiska. Ja np. znam personę, której dzień pracy zaczyna się ok 10.00 gdy przychodzi i pierwsze kilka godzin spędza na kawkach z sekretarkami, powiązaniach towarzyskich z samodzielnymi pracownikami (ufa że te powiązania pozwolą mu na "załatwienie' hab.). Kolejne pół dnia udaje że coś pisze a przegląda internet - zapytasz dlaczego o tym wiem? - muszę średnio raz na tydzień usuwać koledze pozostałości podróżowania po stronach erotycznych bo jednym z moich obowiązków jest dbanie o sprzęt komp. katedry - jako adiunkta nie ejst to zapisane w mojej umowie z pracodawcą. Inne obowiązki poza badaniami , nauczaniem i pracą organizacyjną to naprawa zużytego sprzętu, kalibracja aparatury, pisanie wniosków o granty - w tym europejskie co na zachdozie nie leży na barkach adiunkta tylko specjalnego biura , stanowiska na zajecia budujemy często za własne pieniążki i wykonujemy generalnie prace ktore w normalnej firmie wykonuje obsługa techniczna .

                                      Co do opisywanej persony - często wyniki mojej pracy są przez niego prezentowane jako nasze. Pan ten już zbliża się do kresu czasu, który dostał na napisanie hab. i gdy ten okres się skończy wylatuje na zieloną trawkę. Tak właśnie działa system. Przez studentów jest bardzo ceniony, w laboratorium bywa często - najczęściej w celu zmajstrowania jakiejś fuchy. Publikacji nie pisze od kilkunastu lat, za to ma ich wiele bo w ramach fuch sobie płaci za udział w publikacjach.

                                      Studenci go cenią, nie wymaga zbyt wiele , nie każe robić nic cieżkiego - prowadzi zajęcia na poziomie słabej szkoly średniej - bo przecież chodzi o to żeby studentów nauczyc rzemiosła.

                                      Ale to wyjątek od reguły. Na jego podstawie nawet nie będąc w środku nie można wyciągnąć tak dalece uogólniających wniosków
                                      • sendivigius Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 14:15
                                        mr.mud napisał:

                                        Pan ten ... w laboratorium bywa często - najczęściej w celu zmajstrowania jakiejś fuchy. Publikacji nie pisze od kilkunastu lat, za to ma ich wiele bo w ramach fuch sobie płaci za udział w publikacjach.

                                        Hm... Rozwin ten temat - to ciekawe. Rozumiem ze gosciu robi "fuchy" dla innych i w zamian za to dopisuja go do publikajcji. Co to sa za "fuchy"?
                                        • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 00:55
                                          sendivigius napisał:

                                          > Hm... Rozwin ten temat - to ciekawe. Rozumiem ze gosciu robi "fuchy" dla innych
                                          > i w zamian za to dopisuja go do publikajcji. Co to sa za "fuchy"?

                                          A co tu rozwijać? Jak gościu dysponuje kasą na temat badawczy, to inni robią, a on się tylko dopisuje. U mnie podobny człek popełnia jeszcze zwykle trzystronicowy wstęp, książka jest pod jego redakcją, takich numerów robi nawet 7-8 rocznie, no i uchodzi wszem i wobec za naukowego tytana. Dali go ostatnio do ck. A tak naprawdę ostatnią pracę naukową popełnił ponad 20 lat temu - była to jego habilitacja.

                                          Mam u siebie pełno takich przypadków. Dla najlepszych zawodników ostatnią samodzielną pracą to był chyba doktorat. Bo habilitację załatwiali już sobie poprzez gigantyczny grant (bynajmniej nie KBN-u, zazwyczaj były to bogate zagraniczne fundacje). Najmowali stado płatnych murzynów do roboty, robili jakieś badania w terenie za ciężką kasę przez wyspecjalizowane firmy, a potem firmowali opasłe dzieło swoim nazwiskiem. Szczerze mówiąc, podziwiam ich za spryt, a przede wszystkim za mocarne układy i dojścia do pieniędzy (nająć roboli za kasę do pracy każdy głupi potrafi).
                                          • sendivigius Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 10:14
                                            Mnie sie przypomina w takich przypadkach jak to kiedys na zachodzie byly popularne paczki majtek. W paczce bylo 7 i kazde mialy napisane dzien tygodnia. Ale wiadomo, w ZSRR все больше и лучше, wiec i tam wprowadzono na rynek paczki majtek ale po 12, z nazwami miesiecy...

                                            Tak wyglada przenoszenie zwyczajow amerykanskich na rynek polski. Szef zespolu w USA tez za nadto nie brudzi sobie rak w laboratorium (choc bywa roznie - eg Dr. Indiana Jones), ale tym niemniej zdobywa pieniadze (w 90% w uczciwej konkurencji), nadaje temat, wymysla i konstruuje aparature, przygotowuje publikacje z lewa reka napisanego draftu i w ogole prowadzi sprawe pod kazdym wzgledem a jak trzeba to i sam "siada za sterami", bo doktoranci i post-doki przychodza i odchodza a on musi miec na warta miliony aparature oko panskie, tez dlatego ze nad nim jest dziekan i oceny okresowe. Dopisywanie go do publikacji nie jest az takim naduzyciem, ponadto jak na niego jest grant to publikacja jest potrzebna do jego rozliczenia, oprocz tego sam raz na kilka lat pisze jakas przegladowke. W Polsce system jest inny, w zasadzie trudno powiedziec jaka relacja laczy adiunkta i szefa zespolu. Czy adiunkt, asystent, doktorant moze publikowac samodzielnie - no chyba nie poniewaz nie jest samodzielny (ha, ha). Ale z drugiej strony jak ma byc niesamodzielny facet 10 lat po doktoracie?

                                            Ja ci Bymcyk wytlumacze, bo jako humanista trudno ci jest w to uwierzyc, ruch na ulicy moze byc albo prawo albo lewostronny. System grantowy, amerykanski, byl wymyslony pod strukture osobowa tamtejszej nauki, przeniesienie go na grunt polski, pozostawiajac polska strukture uniwersytetu rodzi wiecej patologii niz pozytku. Ale! No pasarán! Habilitacja o muerte!
                                            • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 24.04.11, 03:03
                                              Sendi, z nauką w Polsce jest jak z telewizją publiczną. Co do tej drugiej, to właśnie najwięksi reformatorzy z obozu partii rządzącej oznajmili, że po prostu "nie da się" jej zreformować. Będzie na zawsze domeną łupów partyjnych i miejscem rządów kacyków z politycznego nadania. Bo Polak zawsze spatologizuje każdy mechanizm ściągnięty z normalnego świata. Jeśli parlament mianuje członków niezależnego regulatora, a tenże wraz z rektorami uczelni członków rad nadzorczych mediów, no to ci członkowie wszędzie byliby fachowcami z branży. Ale nie w Polsce.... tutaj są to politycy ręcznie sterujący mediami na rzecz swojej opcji politycznej.

                                              W nauce polskiej właśnie będzie wchodzić wiekopomna ustawa. Miała być Wielką Reformą. A co widzę? Mianowanie garściami nowych docentur, które będą stanowić jako byt wygasający dożywotni patent na nieróbstwo. Próby zniesienia ograniczeń kadencyjności na stołkach poniżej dziekana. Widzę naprędce podnoszenie pensji o 100% dla profesury z układu. Widzę dopychanie kolanem ustawionych habilitacji dla swoich, póki jeszcze dwa lata ku temu. I tak dalej. Niestety, widzę wyłącznie jeszcze większą patologię wywołaną tą ustawą... wzbudziła najgorsze demony!

                                              W mojej działce prawdziwa współpraca międzynarodowa zanikła tak z 10 lat temu. Od tego czasu są już tylko obrzędy, najlepiej przyjmowanie szacownych gości na mini odczycik, albo konferencja z wyłącznym udziałem jako prelegentów zagranicznych gości. Żeby się tak na wszelki wypadek nie mieszali z naszymi (no i z nimi nie zetknęli w innych okolicznościach niż przy stole bankietowym).

                                              I po prostu nie chce mi się dalej pisać, bo już się wystarczająco wqrwiłem. Najbardziej mnie wkurza kabotyństwo, z jakim pseudo tuzy okopane na stołkach i nie mające cienia styczności z rzetelną pracą, pouczają maluczkich jak to powinni ciężko i uczciwie pracować za 2500 zł netto. Przykro mi, że z pobudek naiwnie idealistycznych, Ty i Dala.tata basujecie farbowanym lisom. Ja jako narzędzie prawdziwej reformy widzę wyłącznie odbezpieczony granat.
                                              • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 24.04.11, 03:08
                                                errata do pierwszego akapitu

                                                "no to ci członkowie ZARZĄDÓW"
                                              • sendivigius Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 11:23
                                                Bumcyk, wyobraz sobie ze od jutra zamiast 2500 jest 6500. Co sie dzieje?

                                                Nie wiem Bumcyk jakie sa twoje losy ale czesto punkt widzenia zalezy od pochodzenia spolecznego. Jesli twoja pozycja na uczelni jest silna pochodzeniem i koneksjami to wezmiesz te 6500 i bedziesz sie cieszyl ale jak nie jest to w przyszlym roku juz cie tam nie bedzie, a jak nie w przyszlym to za 3. Bo trzba bedzie zrobic miejsce dla 100 pociotkow ponadto uczelnia stanie sie kolejnym siedliskiem synekur dla politycznych spadochroniarzy, majac na uwadze ze doktorat dzis, nawet w twardych naukach z tego co widze, wyprodukowac jest latwiutko, powstana "katedry PiS", "katedry PO" i tak dalej albo nawet dogadaja sie w urzedzie miasta PiS bierz uniwersytet PO polibude.

                                                Rozumiesz o czym mowie? Zarobki na uczelni nie moga byc zbyt atrakcyjne, inaczej zadnej ale to juz zadnej nauki nie bedzie. Podnadto zauwaz ze poza wyjatkami co potwierdzaja regule typu SGH do calej reszty ustawia sie dluga kolejka chetnych pracowac za 2500; ba, wielu by bylo sklonnych pracowac za darmo. Zaklad?
                                                • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 15:13
                                                  Co do kolejek chętnych, to temat wałkowaliśmy długo i poczytaj posty flamengisty na ten temat. W praniu okazuje się, że niewiele z tych kolejek wynika, bo albo materiał ludzki jest marny, albo wywiewa go najdalej po czwartym semestrze. Chętni są jedynie do niezobowiązującego przychodzenia raz w tygodniu, celem łapania prestiżu i kasowania za friko marnych pieniążków. Do rzetelnej roboty kandydatów brak.

                                                  A co do łapania synekur - owszem, przed 1989 rokiem mój wydział mniej więcej tak właśnie wyglądał. Z tym, że komuna miała na tyle rozumu, że oprócz ubeków i spadochroniarzy dawała również miejsce paru mózgowcom, którzy ciągnęli całość. Niektórzy na światowym poziomie.
                                                  • sendivigius Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 15:45
                                                    Fla opisuje wyjatek wyjatkow, przejedz sie do Zielonej Gory lub Rzeszowa a tam zobaczysz cos blizszego sredniej. Nie wdaje sie w debate czy material ludzki jest marny obecnie, nie mam doswiadczen a jeszcze dalej mi do oceniania kogokolwiek, ja tylko zwracam uwage ze wzrost zarobkow wcale ale to wcale nie poprawi jakosci kandydatow. Jesli sa marni, to beda nadal marni, choc marni w inny sposob i z innego powodu.

                                                    Im wiecej mam lat tym mniej widze sposobow rozwiazania problemow nauki po tej stronie Rio Grande (vel Odra). Z jedej strony brak pieniedzy ale z drugiej jak sie pieniedzmi podleje to widac ze sluza one tylko do umacniania lokalnych koterii i silniejszego trzaskania batem po grzbietach wyrobnikow tych koterii, bo koteriia musi miec glejt po nastepna rate kasy. Nie pomaga, jak zaobserwowalem sam, nakupywanie aparatury bo sluzy ona do badan na poziomie kolka naukowego. Nie pomogly wyjazdy na erazmus bo zamienily sie w orgazmus, nie pomogly doktoraty za granica bo i tak z nich nie ma powrotow bo nie ma sie habilitacji, a amerykanskie to nawet gorzej nie uznaje sie ich wogole. Nawet bibiloteki w Polsce maja sieciowy dostep do czasopism ale jak mi rzekl jeden prof - "tam i tak nic ciekawego nie pisza tylko ze sa po angielsku". No, ja juz dziekuje Bumcyk. Jak widzisz ludzie chca pracowac na universytetach bo ani sie tym nie zmecza ani nic innego - podejscie jest teraz takie jak unia da kase to kiwne sobie paluszkiem a jak nie to nie - niech sie unia wstydzi i rzad tez sie niech wstydzi i wogole dajcie mi swiety spokoj bo jestem na urlopie (juz 4 miesiac) i pisze ksiazkie o dlubaniu w nosie oraz pluciu i lapaniu.
                                                  • charioteer1 Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 16:14
                                                    sendivigius napisał:

                                                    > Z jedej strony brak pieniedzy ale z drugiej jak s
                                                    > ie pieniedzmi podleje to widac ze sluza one tylko do umacniania lokalnych koter
                                                    > ii i silniejszego trzaskania batem po grzbietach wyrobnikow tych koterii, bo ko
                                                    > teriia musi miec glejt po nastepna rate kasy.

                                                    Sendi, wzruszyles mnie niepomiernie. Juz slysze te nahaje smigajace po plecach doktorantow i postdokow jak Ameryka dluga i szeroka.
                                                  • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 16:16
                                                    Zielona Góra czy Rzeszów powinny zostać zlikwidowane lub przekształcone w szkoły zawodowe, bo nie ma najmniejszego powodu udawać, że kiedykolwiek będą tam uprawiać naukę.

                                                    Ja się z Tobą nie kłócę o to, że wzrost zarobków może spotęgować patologie. Zostawienie wszystkiego tak jak jest i sypnięcie kasą faktycznie doprowadziłoby głównie do takich, a nie innych efektów. No niestety, trzeba by również zmienić parametry instytucjonalne i osobowe - i przyznam się bez bólu, że absolutnie nie wiem, kto miałby to zrobić. Może Marsjanie z desantu? ;-) Wiem jednak również i to, że podkręcanie śruby w warunkach obecnych też nic dobrego nie przyniesie. Jeżeli ktoś jeszcze w ogóle coś robi, to głównie średni personel naukowy, a nie spożywająca konfitury profesura. Owa profesura do roboty się nie weźmie, bo ustawa jeszcze bardziej petryfikuje ich status. Natomiast dorabiającą sobie w pocie czoła średnią kadrę po prostu wywieje, bo w Warszawie czy Krakowie nie da się przeżyć z rodziną za 2500 netto. Więc zostanie jeszcze gorszy syf niż był. I tyle.
                                                  • dala.tata Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 16:05
                                                    tak, przypadek ekonomistow, potencjalnie atrakcjne rynkowo dyscyplina jest reprezentatywna????

                                                    tytlko kretyn pzobawi sie 2/3 poborow, powiedzmy. socjolog, lingista, anropolog, religioznawca itd itd takich opcji nie ma
                                    • johanka79 Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 12:17
                                      trochę mało osób go oceniło żeby to było miarodajne nie sadzisz?
                                      poza tym w tym portalu tak naprawdę nikt nie weryfikuje kto ocenia więc w sumie możesz sobie sam naklepać piątkowych not
                                      Co do twojego zarzutu to w naszym gronie tak jak w każdej grupie zawodowej są pasjonaci, genialni pracownicy, przeciętniacy i przypadkowe osoby więc ostudź emocje pewne rzeczy zrozumiesz dopiero jak sam będziesz pracował
                                      • dala.tata Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 13:21
                                        wow. coz za protekcjonalnosc. coz takigo zrozumie student, jak sam zacznie pracowac?

                                        ja mysle jednak ze student ma pelne prawo oczekiwac wykladow od nieprzypadkowych osob, nie sadzisz? mysle tez, ze nie powinien studzic emocji - dobrze ze mu zalezy nie? i jesli tu sa watki na temat tego, jak glupi sa studenci, to dlaczego nie ma byc watku o slabych wykladowcach?

                                        johanka79 napisała:

                                        > Co do twojego zarzutu to w naszym gronie tak jak w każdej grupie zawodowej są p
                                        > asjonaci, genialni pracownicy, przeciętniacy i przypadkowe osoby więc ostudź em
                                        > ocje pewne rzeczy zrozumiesz dopiero jak sam będziesz pracował
                                        • johanka79 Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 13:37
                                          zrozumie to mój drogi że ludzie w różnym stopniu są zaangażowani w swoją pracę co wcale nie oznacza że wykonują ją źle, a przesiadywanie w pokoiku nie jest wyznacznikiem niczego
                                          a wspominany tutaj student zachowuje się skrajnie nie fair wywalając na forum publiczne nazwisko jakiegoś wykładowy który wg. niego jest zły, to nie miejsce na takie sprawy
                                          • dala.tata Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 14:00
                                            powtorze: student ma prawo oczekiwac, ze jego wykladowca nie bedzie zaangazowany na pol gwizdka. co wiecej, to nie jest zadne usprawiedliwienie ze ta po prostu jest. jednak to jest podejscie polskich uczelni (wiem, generalizuje, mozna by to niuansowac) do studentow. postawa prejawiajaca sie w podejsciu: morda w kubel i bulgotac.

                                            co do wykladowcy, dla mnie duzo bardizej nie fair jest to, ze wykladowca i uczelnia ignoruje niezadowolenie studentow z wykladow. jesli studenci zdobywaja ie na to, by podpisac pismo do uczelni na temat slabego wykladowcy, to ja mysle, ze,szanse sa, ze to jest slaby wykladowca. studenci maja prawo do dobrych wykladow do cholery!
                                            • larusse Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 14:20
                                              Dokladnie tak.


                                              dala.tata napisał:

                                              >studenci maja prawo do dobrych wyklad
                                              > ow do cholery!
                                            • chilly Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 18:06
                                              dala.tata napisał:
                                              "studenci maja prawo do dobrych wykladow do cholery!"
                                              No tak, ale dobre wykłady prowadza dobrzy wykładowcy. Może nie wszyscy są dobrzy? Może ci dobrzy nie chcą pracować na uczelniach za nasze pensje? No to wykładają ci, którzy nie zawsze do tego się nadają.
                                              >
                                              • dala.tata Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 19:03
                                                aaa.rozumiem. publikowac nie, bo pod gorke, uczyc dobrze tez nie, bo pod gorke. czy jest cos czego wolno wymagac?
                                            • tocqueville Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 18:14
                                              myślisz dala że studenci napiszą skargę na złego wykładowcę, który wszystkim wpisze piątki i czwórki plus do indeksu (bez pytania)?
                                              • dala.tata Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 19:07
                                                nie wiem, bo nie znam skargi, jednak drazni mnie zalozenie, ze to wlasnie o to chodzi. jak zwykle zdejmujace odpowiedzialnosc z wykladowcy, ktor przeciez zawsze ma racje nie?

                                                juz nie raz tu to mowilem, macie niesamowita latwosc zrzucania odpowiedzialnosci na innych. a wy macie qrwa zawsze racje. paniska!

                                                tocqueville napisał:

                                                > myślisz dala że studenci napiszą skargę na złego wykładowcę, który wszystkim wp
                                                > isze piątki i czwórki plus do indeksu (bez pytania)?
                                                • larusse Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 19:23
                                                  Dowal im, Dala. :)

                                                  dala.tata napisał:

                                                  > juz nie raz tu to mowilem, macie niesamowita latwosc zrzucania odpowiedzialnosc
                                                  > i na innych. a wy macie qrwa zawsze racje. paniska!

                                                • charioteer1 Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 19:25
                                                  dala.tata napisał:

                                                  > juz nie raz tu to mowilem, macie niesamowita latwosc zrzucania odpowiedzialnosc
                                                  > i na innych. a wy macie qrwa zawsze racje. paniska!

                                                  Masz niesamowita latwosc obrazania wszystkich wokol. Miales kiedys do czynienia ze skargami studentow na wykladowcow? Nie na ciebie osobiscie, ale na innych. Ja tak. To nie sa sprawy, ktore latwo poddaja sie jakimkolwiek generalizacjom. Nie przypominam sobie dwoch identycznych spraw, a troche tego bylo. Przychodzi grupa ze skarga, ze nauczyciel za duzo wymaga. Ale o co chodzi? Dwoje stawia? Nie, ale za duzo wymaga. Moze jest niemila, niekulturalna? Nie, jest bardzo mila, ale za duzo wymaga. Zwolnilbys te pania?
                                                  • charioteer1 PS 22.04.11, 19:27
                                                    Btw, w tej konkretnej sprawie studenci mieli racje, ale wyjasnienie sprawy zajelo troche czasu.
                                                  • niewyspany77 Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 03:45
                                                    Chario, Ty jako adiunkt masz inne doświadczenia. Opowiem Ci, jako były asystent w kolegium nauczycielskim. Miałem czelność uwalić 3 (słownie 3) studentów, którzy nie umieli NIC (słownie, nic, zero, null, nothing), na roczniku ponad 100. Za dużo kurwa wymagałem, no to wyleciałem. Moja kariera akademicka poszła w chuj. I gwarantuję, jak bozię kocham, jak dostanę jeszcze w życiu etat akademicki, to upierdolę każdego, kto będzie miał czelność nie umieć mniej niż te absolutne minimum 30% materiału, które uczciwie zapowiedziałem, plus dam źródła do każdego pytania.

                                                    Aha, chario, info specjalnie dla Ciebie: tak, wyjebali mnie. głupi jestem, powinienem zaliczyć każdemu. Zepsułem statystyki i mam zasyfione papiery. Rozumiem, że nie zwolniłabyś tego pana, ale... moja dyrektorka nie miała tak wielu skrupułów. Byłem miły i kulturalny, wymagałem.

                                                  • i_zbyszeko Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 08:59
                                                    nie miej pretensji do dyrektorki, która wywaliła cię z pracy lecz do polityków, którzy ustanowili zasady; to bowiem zasada przyznawania środków na studenta wytwarza całkiem racjonalne postawy kadry kierowniczej - nie pozbywamy się studentów, bo nie chcemy pozbywać się kasy; trzech straconych studentów to konkretne pieniądze; do tego dodajmy jeszcze zasadę minimalnej liczebności grupy - wyrzucasz trzech studentów, brakuje teraz dwóch do minimum, grupa rozpada się, inne grupy trzeba powiększyć, co obniża jakość pracy, a dla kogoś brakuje godzin, kogoś trzeba zwolnić - tego który "zawinił" czyli pozbył się trzech studentów; na tym forum wiele osób lubuje się w dowalaniu wyższym uczelniom i ich pracownikom, ale przez chwilę pomyślcie o prawdziwych źródłach patologii, które opisujecie
                                                  • niewyspany77 Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 09:40
                                                    No ale ja ich nie wypieprzyłem z uczelni, naraziłem na kłopot poprawki, która odbyła się już z innym prowadzącym ;) Aż takiej kurna mocy sprawczej nie miałem ;) Mnie tylko rozbawił post Chario, jak to niby wykładowcom można skoczyć.
                                                  • tocqueville Re: Nie jesteśmy nierobami 23.04.11, 11:53
                                                    oblewam sporo nigdy nie mialem z tego powodu zadnych problemow na prywatnej uczelni
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie jesteśmy nierobami 24.04.11, 18:47
                                                    Już dawno ustaliliśmy, że pracujesz na czołowej uczelni prywatnej, z powodzeniem konkurującej z najlepszymi publicznymi, a przez to zupełnie niereprezentatywnej (i odmiennej - niestety - od większości prywatnych).
                                                  • stopguzdralom Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 17:04
                                                    A myslisz, ze wiekszosc panstwowych uczelni jest super ? Poza uczelniami z Warszawy, Krakowa i Wrocławia wszyscy dobrze wiemy, że reszta panstwowych uczelni to dno. Zreszta co mozna dobrego napisac na temat Uniwersytetu w Rzeszowie, Olsztynie czy Panstwowej Szkoly Zawodowej gdzies tam ?
                                                  • adept44_ltd Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 17:14
                                                    raczej Poznania niż Wrocławia
                                                    tylko że tak jest na całym świecie i jedyne, co jest tu nie tak to to, że u nas się udaje, ze wszędzie jest uni i niedługo będą same uni. ja bym był za 3-4 dobrymi uni a reszta to powinny być dobre wyższe szkoły zawodowe, dobre!
                                                  • bumcykcyk2 Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 17:33
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > raczej Poznania niż Wrocławia
                                                    > tylko że tak jest na całym świecie i jedyne, co jest tu nie tak to to, że u nas
                                                    > się udaje, ze wszędzie jest uni i niedługo będą same uni. ja bym był za 3-4 do
                                                    > brymi uni a reszta to powinny być dobre wyższe szkoły zawodowe, dobre!

                                                    To jest oczywiste, tylko niestety nierealne.
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 18:35
                                                    A ja bym był za tym, żeby to się wykształciło w sposób możliwie naturalny a nie w ten sposób, że jakiś urzędnik zadekretuje, ze teraz ta szkoła dostąpi zaszczytu a ta ma nie podskakiwać.
                                                  • adept44_ltd Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 19:26
                                                    ale to obecnie urzędnik decyduje, że same uni rosną, bo one od początku nie spełniają nawet obecnie istniejących kryteriów bycia uni
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie jesteśmy nierobami 25.04.11, 18:34
                                                    stopguzdralom napisał:

                                                    > A myslisz, ze wiekszosc panstwowych uczelni jest super ?

                                                    Nie, nie myślę. Wiem natomiast, że między średnia publiczną i średnią prywatną jest jednak pewna róznica, w każdym razie w tej kwestii szczegółowej, o której w tym "podwątku" mowa.

                                                    > Zreszta co mozna dobrego napisac na temat Uniwersytetu w Rzeszowie, Olsz
                                                    > tynie

                                                    To, że ma śliczny campus?

                                                    > czy Panstwowej Szkoly Zawodowej gdzies tam ?

                                                    To, że jest wyższą szkołą ZAWODOWĄ i w miarę dobrze robi to, do czego jest powołana, nie udając uczelni akademickiej, którą nie jest?

                                      • wycofany Wzorowy post 23.04.11, 15:00
                                        A wiesz co to jest interpunkcja?
                                        • dala.tata Re: Wzorowy post 23.04.11, 15:32
                                          najwyrazniej ty tez nie

                                          wycofany napisał:

                                          > A wiesz co to jest interpunkcja?
                                          • wycofany Re: Wzorowy post 24.04.11, 17:13
                                            Cha cha cha!
                              • adept44_ltd Re: Nie jesteśmy nierobami 22.04.11, 10:45
                                podpisuję się pod tym, stąd może moja irytycja, na dodatek staram się otaczać również takimi, którzy nie są nierobami
    • wycofany Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 22.04.11, 17:55
      Nie ty pierwszy, nie ostatni. Polskie szkoły wyższe od lat produkują tysiące magistrów do pracy fizycznej w Anglii i nie tylko. Ani szkołom "wyższym", ani władzy nie zależy na zmianie sytuacji, bo szkoły mają kasę, a władza niższe bezrobocie w przedziale 19-24. I ten proceder o nazwie kształcenie na zmywaki nazywa się...szkolnictwem wyższym.
      • i_zbyszeko Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 08:51
        najlepszym miejscem na leczenie frustracji jest gabinet psychiatryczny, albo ciężka praca fizyczna, z tym, że raczej nie zmywak a kopalnia
        • larusse Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 08:59
          Pięknie.

          i_zbyszeko napisał:

          > najlepszym miejscem na leczenie frustracji jest gabinet psychiatryczny, albo ci
          > ężka praca fizyczna, z tym, że raczej nie zmywak a kopalnia
        • dala.tata Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 13:10
          brawo, odpowiedz godna polskiego uczonego!

          i_zbyszeko napisał:

          > najlepszym miejscem na leczenie frustracji jest gabinet psychiatryczny, albo ci
          > ężka praca fizyczna, z tym, że raczej nie zmywak a kopalnia
          • i_zbyszeko Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 17:39
            Szanowny Pan chyba już bardzo długo bywały na Zachodzie i zapomniał, że w Polsce nie przyjął się jeszcze poprawno-polityczny, zachodni zwyczaj, że na plucie w twarz odpowiada się grzecznie i z uśmiechem, że chyba pada deszcz; my naród chłopski i wielkopańskie maniery wchłaniamy z trudem i jak zauważył celnie jeden z chłopskich posłów - prędzej damy spracowaną ręką w mordę, niż pozwolimy się bezkarnie obrażać
            • wycofany Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 24.04.11, 17:09
              To, że polskie uczelnie są słabe i kształcą bezrobotnych nie jest obrazą. Jest FAKTEM.
              • adept44_ltd Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 24.04.11, 19:27
                hm, nie tak prosto... ;-)
                przede wszystkim - polskie uczelnie przetrzymują bezrobotnych, w pełni zgadzam się z pfg, po 89 roku z placówek edukacyjnych stały się placówkami społecznymi i nie jest to ich wina,
                po drugie - raczej bym powiedział: na uczelniach kształcą się bezrobotni (przy czym podkreślam, w żaden sposób nie bronię tego, co denne - systemowo i wykonawczo na polskich uczelniach, chodzi mi tylko o bezmyślnie powtarzane hasełko), bo uczelnie nie zmuszają do studiowania, do studiowania na kierunkach bez przyszłości i do studiowania na kierunkach, gdzie się źle kształci, a także - bo studenci (niestety) w ogólnej masie idą na łatwiznę (znam rzeczywistość kilku uczelni - nie znam skarg na kiepskich wykładowców, znam - na wymagających) i zachowują się, jak w szkole, a nie jak na studiach. Powtarzam przy tym - to nie jest obrona tego, co jest patologiczne!
                • adept44_ltd Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 24.04.11, 19:34
                  i dodam jeszcze jedno - dopóki nie będziemy mieli normalnego rynku pracy (takiego, na którym za dobre umiejętności mamy dobrą pracę i płacę), dopóty będziemy mieli patologiczne szkolnictwo wyższe, bowiem w ogólności podstawowym wyznacznikiem studiowania będzie łatwość pozyskania dyplomu.
        • wycofany Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 14:49
          Kopalnie zarezerwowałbym dla pracowników uczelni, które produkują niepotrzebnych magistrów.
          • i_zbyszeko Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 17:18
            Szanowny absolwencie, zanim przyłączysz się do medialnej nagonki na polskie uczelnie, wspieranej przez paru takich, którym po latach pobytu na Zachodzie wydaje się, że wszystkie rozumy zjedli, odpowiedz uczciwie na pytania: czy przypadkiem nie studiowałeś na jednym z tych kierunków, o których wiadomo, że są dla hobbystów, a nie dla dbających o swoją karierę zawodową (pedagogika, socjologia, organizacja i zarządzanie itp)?; dalej - czy ukończyłeś liceum z umiejętnością czytania za zrozumieniem (czyli jesteś w mniejszości nadającej się na studia)?; czy w trakcie studiów robiłeś to wszystko co polecali wykładowcy (tzn. czy czytałeś książki inne niż menu piwne w knajpie?, czy pisałeś prace inaczej niż metodą kopiuj-wklej?); a wreszcie wytłumacz co takiego złego robili z tobą na jakiejś uczelni, że tak bardzo nas nienawidzisz? dlaczego w twoim przypadku nie sprawdziła się zasada, że jak ktoś chce się nauczyć to nawet kiepski nauczyciel mu nie przeszkodzi (książki można czytać w domu)?
            • dala.tata Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 17:36
              zastanawiam sie, czy to moze miec cos wspolnego propozycja udania sie do gabinetu psychiatrycznego. absolwent nie zrozumial, ze to byla dobra rada dbajacego o dobrostan studentow, pochylajacego sie nad ich losem nauczyciela.
              • i_zbyszeko Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 17:43
                tak to już jest z absolwentami polskich uczelni, w tym się chyba zgodzimy ;-)
                • krakow_ianka Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 23.04.11, 21:18
                  A ja tak czytam waszą "dyskusję", chłopaki, i zastanawiam się, czy wy w ogóle zdajecie sobie sprawę, że jutro zaczynają się święta? Na innych forach przeważnie uczestnicy składają sobie życzenia, a wy, profesorowie i doktorzy, obrzucacie się błotem i wysyłacie nawzajem do gabinetów psychiatrycznych.
                  • eeela Re: Studencie, twarde zderzenie z "edukacją"? 25.04.11, 13:07
                    Na innych forach przeważni
                    > e uczestnicy składają sobie życzenia, a wy, profesorowie i doktorzy,


                    Może to dlatego, że wśród profesorów i doktorów jest trochę więcej osób niewierzących? Wyjąwszy może wiernych ojczystym obyczajom chłopów o spracowanych dłoniach.
    • stopguzdralom do i_zbyszeko 23.04.11, 20:56
      Jak czytam Twoje wypowiedzi:
      "najlepszym miejscem na leczenie frustracji jest gabinet psychiatryczny";

      "czy przypadkiem nie studiowałeś na jednym z tych kierunków, o których wiadomo, że są dla hobbystów, a nie dla dbających o swoją karierę zawodową (pedagogika, socjologia, organizacja i zarządzanie itp)?; dalej - czy ukończyłeś liceum z umiejętnością czytania za zrozumieniem (czyli jesteś w mniejszości nadającej się na studia)?; czy w trakcie studiów robiłeś to wszystko co polecali wykładowcy (tzn. czy czytałeś książki inne niż menu piwne w knajpie?, czy pisałeś prace inaczej niż metodą kopiuj-wklej?); a wreszcie wytłumacz co takiego złego robili z tobą na jakiejś uczelni, że tak bardzo nas nienawidzisz? dlaczego w twoim przypadku nie sprawdziła się zasada, że jak ktoś chce się nauczyć to nawet kiepski nauczyciel mu nie przeszkodzi (książki można czytać w domu)?"

      to brak mi słów.....
      • wycofany Re: do i_zbyszeko 24.04.11, 17:06
        Tak, on nie zrozumiał co mamy na myśli. On widzi świat z okna polskiej uczelni, wydaje mu się, że polskie uczelnie kształcą dobrze, że najlepsi studenci dobrze radzą sobie na rynku pracy, a ci słabsi wg niego po prostu się opierniczali.

        Ale ci słabsi nie zawsze spędzali czas na imprezach, często zdobywali doświadczenie zawodowe i mają najlepszą pozycję na rynku pracy. W Polsce lepiej udawać studiowanie i pracować niż się uczyć, bo wiedza wykładana na polskich uczelniach często nie jest potrzebna na rynku pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka