Dodaj do ulubionych

Tajna recenzja artykułu...

28.01.12, 11:43
Polskie czasopismo odrzuciło mój artykuł. Zdarza się. Dostałem maila z kilkoma (jak stwierdzono: wybranymi przez redakcję z kilkunastu) krytycznymi fragmentami recenzji (jak twierdzą: zewnętrznej). Wytknięto mi jeden błąd faktograficzny (powiedzmy, że w artykule o zjawisku paparazzi w Polsce, wymieniając Joannę Brodzik jako jedną z ofiar, przegapiłem, że od kwietnia ma w dowodzie napisane Joanna Brodzik-Wilczak) i dołączono kilka uwag, z których wynika głównie, że recenzent niespecjalnie zna się na dziedzinie, którą ja się zajmuję (powiedzmy: medioznawca od TV ma uwagi do artykułu o prasie w XIX wieku, że nie wspomniałem słowem o roli kamerzystów), ale mają dla mnie pewną wartość, bo wynika z nich , że pewne kwestie trzeba wyjaśnić bardziej szczegółowo.
Dowiedziałem się, że recenzent sugeruje odrzucenie, ale samej konkluzji recenzji nie dostałem. Odpowiedziałem na uwagi i poprosiłem o całość recenzji. Dowiedziałem się na to, że redakcja recenzji nie udostępnia, a moja odpowiedź na uwagi pozostała bez żadnej reakcji.
I jestem w kropce - jeśli nie chcą wydać mojego artykułu, mają do tego prawo, a ja wydam go gdzie indziej. Ale skoro ktoś zadał sobie trud napisania jego (jak wynika z pewnych fragmentów) obszernej recenzji i wytknięcia mi błędów (a domyślam się, kto to mógł być i chciałbym znać zdanie tej osoby, nawet jeśli się z nim nie zgodzę), chciałbym wiedzieć, co to za błędy, żeby je przed posłaniem dalej usunąć.
Do tej pory wydawało mi się, że recenzje krytyczne/negatywne pisze się przede wszystkim dla autora, żeby poprawił/dowiedział się, co jest źle w jego tekście, a nie żeby redakcja mogła się pośmiać, jakie to głupki im przysyłają artykuły do publikacji, ale może coś mi się pomyliło. Żeby było śmieszniej, redakcja powołuje się na normy ministerialne, podczas gdy ministerstwo twierdzi, że wszelkie recenzje powinny być jawne (roz. 1 pkt. 6).
www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/ministerstwo/Publikacje/20110216_MNISW_broszura_210x210.pdf
Rozmawiałem o tym ze znajomymi i ich opinie sprowadzają się do dwóch opcji:
a) recenzja nie istnieje, są tylko fragmenty (mało prawdopodobne)
b) recenzja jest pozytywna, choć domaga się poprawek, ale redakcja i tak nie chce artykułu.
Jakieś przemyślenia?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Tajna recenzja artykułu... 28.01.12, 11:49
      recenzje sa wlasnie od tego, ze musza byc jawne. bo jak inaczej autor ma poprawic tekst? rola redaktora moze byc komentarz do recenzji zwracajacy uwage na najbardziej kluczowe problemy, ale to tylko koemntarz. autor i tak ma recenzje.

      sytuacja, ktora opisujesz, jest tak absurdalna, ze trudno sie do niej odniesc. wyslalbym gdzie indziej. bo, obawiam sie, ze tego tekstu i tak nie opublikujesz w tym czasopismie i tak.
    • pfg Re: Tajna recenzja artykułu... 28.01.12, 11:56
      Przypuszczam, że zachodzi wariant b) - recenzent rekomenduje druk po poprawkach, redakcja jednak nie chce wydrukować, do czego zresztą ma prawo. W końcu to edytor (hi, dr_pitcher) decyduje, recenzent tylko opiniuje. Tym niemniej stanowisko redakcji jest głęboko nie w porządku.

      Popraw wedle tego, co masz i poślij gdzie indziej.
      • jael53 Re: Tajna recenzja artykułu... 28.01.12, 12:13
        Wariant A tez może jak najbardziej zachodzić. Poznałam taki przypadek późną jesienią - czyjś tekst został odrzucony najprawdopodobniej bez żadnej recenzji (choć redakcja twierdziła inaczej); prośba autora o udostępnienie choćby najbardziej krytycznych fragmentów recenzji została zbyta wytwornym milczeniem.
        Jak dla mnie, był to sygnał, ze taką krytyczną recenzje trzeba by dopiero napisać - a to już za wiele fatygi. Zresztą, takim samym milczeniem (jak dotąd) zbywa się też moje życzenie "zdjęcia" nazwiska ze składu Rady Naukowej tego periodyku. Widocznie z RN wygląda podobnie, jak z recenzjami.
    • proon Re: Tajna recenzja artykułu... 28.01.12, 14:06
      tajność recenzji staje się wygodnym narzędziem polityki selektywnego dopuszczania do "miodu" - jednym opublikujemy a innym nie, jednym damy grant a innym nie, a dlaczego nie opublikujemy i nie damy - tajemnica; po co się wysilać i pisać negatywne recenzje z ryzykiem, że recenzent pisząc pod zamówienia popełni trochę bzdur i ktoś mu to wyciągnie; recenzja tajna i spokój - przynajmniej taka jest polityka NCN i jak czytam niektórych czasopism; w początkach mojej kariery (co za górnolotne określenie) naukowej było uczciwiej - wysłałem tekst do czasopisma i nie mogłem doczekać się ani publikacji ani odrzucenia, zadzwoniłem do redakcji i tam mi uczciwie powiedziano - panie, z choinki żeś się pan urwał jak liczyłeś na publikację u nas, ani nie masz pan nazwiska, ani pański szef go nie ma, jaki sens miałaby dla nas publikacja pańskiego tekstu?
    • adept44_ltd Re: Tajna recenzja artykułu... 28.01.12, 14:38
      stawiam na to, że recenzja nie istnieje...
    • flamengista i tak jesteś prawdziwym szczęściarzem 28.01.12, 17:39
      Ja miałem niedawno taki przypadek.

      Wysłałem artykuł do "topowego" (9 pkt) polskiego czasopisma. Dostałem coś w rodzaju recenzji: napisano że w zasadzie artykuł jest bardzo dobry, ale wypadało by poprawić to i tamto. Były to uwagi typu: fajnie byłoby się powołać jeszcze na Iksińską, bo ona też coś o tym napisała (inna sprawa, że nic mądrego). Zachęcony takim obrotem sprawy, naprawdę przysiadłem, postudiowałem, znacznie poprawiłem artykuł ponad to, co oczekiwano i przesłałem powtórnie do redakcji.

      Zapadła cisza. Po pół roku bez reakcji zacząłem się (słusznie, jak się potem okazało) niecierpliwić. Dzwoniłem do redakcji, pisałem maile z uprzejmą prośbą o informacje nt. losów artykułu.

      W końcu - po wyjątkowym naciskaniu - dostałem odpowiedź, że... recenzent odrzucił mój artykuł, bo w niewystarczającym stopniu poprawiłem tekst, nie stosując się do jego uwag. Było to o tyle absurdalne, że pierwsza "recenzja" - o ile można ją tak nazwać - była nie tylko bardzo ogólna, ale też niesłychanie pozytywna. W zasadzie sugerowano w niej, że artykuł powinien już iść do druku, po wprowadzeniu pewnych poprawek.

      Ponieważ nie lubię, jak ktoś robi mnie w konia uprzejmie poprosiłem o recenzję, której przecież nigdy nie dostałem. Oczywiście napisałem, że szanuję ich decyzję ale artykuł chciałbym poprawić pod kątem publikacji w innym miejscu i recenzja byłaby bardzo pomocna. Po odpowiedzi mailowej zobaczyłem, że w redakcji zapanował popłoch, bo żadnej recenzji nie było. Moje asertywne prośby o recenzję skończyły się tym, że sekretarz obiecała, że sprawą zajmie się redaktor naczelny, który do dzisiaj (ponad 12 miesięcy) się nie odezwał.

      A artykuł bez większych poprawek został wydrukowany przez inne "topowe" polskie czasopismo za 9 punktów, przy minimalnych zmianach sugerowanych przez redakcję. Co ciekawe, tam też recenzji nie zobaczyłem na oczy. Najwyraźniej była tak miła, że nie było sensu jej przesyłać:)
      • kramka1 Re: i tak jesteś prawdziwym szczęściarzem 28.01.12, 17:54
        Jedyna rada: nie wysyłac do polskich czasopism. Moje doswiadczenia w tej kwestii są negatywne. Na przykład takie, ze redaktor sie uparł zmienić jedno słowo w angielskim tytule, a dotyczyło to fachowej nazwy obietu badan. Na nic tłumaczenia, ze wszyscy na swiecie uzywaja tej nazwy. A ostatnio jeden z recenzentów kolejnego czasopsma wydawanego w PL skrytykował metode, która sie na swiecie rutynowo uzywa przy takich badaniach. Ten argument podchwycił redaktor odrzucając artykul. Jedyny pozytyw jest taki, ze to niezrozumienie powszechnie akceptowanej na swiecie metody przez polskich guru sklonilo mnie do napisania nowego artykulu wyjasniającego tą metode. I jak dobrze pojdzie, niedługo mi go przyjmą w bardzo waznym czasopismie z mojej dziedziny. A mój wniosek jest jeden: nigdy wiecej niczego nie wysle do czasopisma z krajową redakcją.
        • flamengista świetna rada 29.01.12, 11:13
          pod warunkiem, że np. nie zajmujesz się modelem pewnego obszaru polityki społecznej w naszym kraju, lub badaniem wyjazdów Polaków.

          Niestety, tu głównym odbiorcą jest polskie społeczeństwo i polskie środowisko naukowe. Owszem, najciekawsze rzeczy można spróbować opublikować w dobrym journalu, ale ze względu na swoją "lokalność" mają małe szanse.
          • carnivore69 Re: świetna rada 30.01.12, 11:34
            Dala chyba wyjechal gdzies na weekend :-)

            Pzdr.
            • dala.tata Re: świetna rada 30.01.12, 18:43
              nie wyjechal, tylko mu sie juz nie chce reagowac na te wszystkie 'tematy specjalnej troski'. co juz, to tematu sie nie da opublikowac. teksty sa doskonale, tylko temat edytorom nie lezy i sie uparli, zeby mistrzow siwata z Polski sekowac i dolowac.

              ostatnio co rusz, klucz prosiakow przelatuje mi za oknem.

              carnivore69 napisał:

              > Dala chyba wyjechal gdzies na weekend :-)
              >
              > Pzdr.
              • adept44_ltd Re: świetna rada 30.01.12, 19:57
                no to powiedz, jakiego były koloru? znam pismo slawistyczne, które jak tekst o polskiej literaturze pojawił się w numerze raz w roku, to następny przyjmuje po roku... albo i później (albo nie przyjmuje, bo w zasięgu nie ma nikogo, kto by wiedział, o czym to jest), są priorytety, to co z tym stadem?
                • dala.tata Re: świetna rada 30.01.12, 23:11
                  adepcie, mysmy juz tyle razy uznali, ze polonistyka jest specjal nej troski w najwyzszym stopniu, ze nie podejmuje tej rozmowy.

                  adept44_ltd napisał:

                  > no to powiedz, jakiego były koloru? znam pismo slawistyczne, które jak tekst o
                  > polskiej literaturze pojawił się w numerze raz w roku, to następny przyjmuje po
                  > roku... albo i później (albo nie przyjmuje, bo w zasięgu nie ma nikogo, kto by
                  > wiedział, o czym to jest), są priorytety, to co z tym stadem?
                  • adept44_ltd Re: świetna rada 30.01.12, 23:30
                    no ale zamiast niepodejmowania rozmowy, może lepiej policzyć te świnie za oknem? można też np. popróbować napisać jakiś stricte związany tylko i wyłącznie z j. polskim tekst (o czymś mocno specjalistycznym) i próbować go opublikować, ciekaw jestem efektów :) no chyba że takie teksty mają nie powstawać...
                    • dala.tata Re: świetna rada 31.01.12, 00:19
                      atakujesz niepotrzebnie. i wciagasz w rozmowe, ktora mielismy juz kilkanascie razy. ale rozumiem: musisz dac odpor.

                      co to znaczy opublikowac tekst 'stricte zwiazany tylko i wylacznie z j. polskim'. o czym dokladnie mowisz? bo ja publikowalem i publikuje teksty na polskich danych, analizujace jezyk polski zanurzony w polskim kontekscie. innymi slowy, tematy lokalne. ale podejrzewam, ze to 'stricte tylko i wylacznie' wskazuje, ze moje teksty sie nie licza, bo nie sa stricte tylko i wylacznie....

                      wiem, ty bys chcial, zeby to byl rozwoj grupy spolgloskowej 'rtptw' w gwarze mieszkancow Krosna, tak? a potem w gwarze Siedlec, jeszcze potem Kutna i Koluszek, a potem Slupska, Suwalek i Nakla nad Notecia. ilez tu doktoratow......Dodajmy Znin, Leszno i Ropczyce az wyjdzie nam atlas samochodowy Polski. problem w tym, ze ja takiego tekstu nie chcialbym napisac ani po polsku, ani w zadnym innym jezyku. i to, ze takie teksty sie pisze i nikt na swiecie nie chce ich drukowac, nie wskazuje na niechec do tematow lokalnych, ktorych 'nie da sie opublikowac', ale na to, ze tych tesktow nie warto publikowac. a takich tekstow jest legion. bez teorii, bez metodologii, bez analizy.

                      niemoznosc opublikowania tematow 'lokalnych' to sciema. nie ma czegos takiego. tak, oczywiscie, trzeba ten temat lokalny wpisac w miedzynarodowe dyskusje, trzeba go ubrac w teorie i pokazac jego znaczenie teoretyczne, ale coz, trzeba tez napisac sensownie i z podaniem metodologii. i przypominam: Bourdieu zrobil kariere na lokalnosci Kabylii.

                      a argument o tym, ze pismo slawistyczne nie mialo artykulow o jezyku czy literaturze polskiej jest slaby. najwyrazniej nikomu sie nie chcialo napisac o tym (przeciez mozna napisac w Polsce bez wysilku), albo ci, co napisali, napisali knoty. to, ze na zachodzie europy nikt nie jezdzil syrenkami, nie jest znakiem dyskryminacji syrenek, wiesz.

                      adept44_ltd napisał:

                      > no ale zamiast niepodejmowania rozmowy, może lepiej policzyć te świnie za oknem
                      > ? można też np. popróbować napisać jakiś stricte związany tylko i wyłącznie z j
                      > . polskim tekst (o czymś mocno specjalistycznym) i próbować go opublikować, cie
                      > kaw jestem efektów :) no chyba że takie teksty mają nie powstawać...
                      • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 09:31
                        nie, tu akurat nie muszę :)

                        co do reszty, jak patrzę na twoją bibliografię w necie, to tam nie ma bodaj jednego tekstu stricte lokalnego... (co do Bourdieu) i nie chodzi mi o grupy spółgłoskowej (to że teksty są na danych lokalnych nie oznacza, że są o tematyce lokalnej, a taka istnieje i jest coraz ważniejsza i myślę, że jest coraz większa szansa na to, że taka będzie). Nie mam żadnych wątpliwości co do uniwersalnego kontekstu metodologicznego, ale już co do problematyki - mam wątpliwości... i nie dotyczą one tylko polonistyki...
                        co do pisma slawistycznego - pewnie wiesz lepiej, choć ja akurat wiem o tym od redaktora tegoż pisma, niedawno poznanego (no i też stąd, że mój przyjęty tekst czeka drugi rok na publikację..., zresztą w piśmie, które choć jest na LF, jakoś mnie nie powala na kolana - choćby Teksty są klasa lepsze), a swoją wiedzę na temat tego stanu rzeczy czerpię też od kilku znanych mi slawistów, z kilku krajów tzw. Zachodu (mogę też ich zapewnienia porównać z ich listą publikacji, a przynajmniej jedna z tych osób jest tego pokroju, że może mieć katedrę slawistyki wszędzie, gdzie ogłoszą konkurs). I oni właśnie mówią to, co napisałem... publikowanie o polskiej literaturze na Zachodzie to zestaw wolt, które trzeba poczynić, by przekonać redakcję i innych, że tekst w istocie nie jest o polskiej literaturze... (drobnymi wyjątkami będą dwa pisma, gdzie w radzie są polscy profesorowie, ale te pisma i tak głównie publikują teksty rusycystyczne) i to są fakty, Dala...

                        rzeczywiście, wiele razy o tym dyskutowaliśmy :), tylko jakoś nie widzę skutku tych dyskusji...
                        • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 09:32
                          a miało być - co do Bourdieu - to ja bym był ostrożny z lokalnością :)
                        • dala.tata Re: świetna rada 31.01.12, 10:39
                          w takim razie ja nie rozumiem, o co chodzi z tematami lokalnymi. mam wrazenie, ze zmieniasz parametry lokalnosci. i na tym koncze te rozmowe.
                          • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 12:56
                            to ja wiem,że nie rozumiesz, bo humanistyka jawi ci się jako mnie skomplikowana formuła językoznawstwa (najbardziej uniwersalnej dyscypliny humanistycznej, o czym przekonują jej dzieje...); a już dawno namawiałem, byś zobaczył np. światowy stan badań na temat poetów języków pozakongresowych (tzw. onegdaj) czy drugorzędnych poetów języków kongresowych... :); rzeczywiście, średni sens debatowania w takich warunkach, obiecuję, że będę się powstrzymywał :))), no ale nikt nie jest doskonały..
                            • dala.tata Re: świetna rada 31.01.12, 13:21
                              adepcie, teraz przyjmujesz zasade, jak nie pala, to go dzida. co ma do tego swiatowy stan badan? niech sobie wszyscy pisza, jak chca, jak im to wystarcza, zeby dostac pensje, to super. ja sie nie wypowiadam na temat jakosci tych tego dorobku czy sensownosci tych publikacji. w ogole mnie to tu nie interesuje.

                              ja sie odezwalem na wezwanie carnivore na temat lokalnosci tematow (na dodatek zostal moj post uznany za chamski, a carnivore, jak rozumiem, za studentke zostal wziety). wg mnie niemoznosc opublikowania nigdy nie wynika z tego, ze temat jest 'lokalny'. gdyby tak bylo, antropologowie nie mogliby publikowac, nie mowiac juz calej masie socjologow, politologow itd itd. innymi slowy, lokalnosc tematu jest sciema, z ktorej korzysta sie, gdy tekstu nie da sie opublikowac po angieslku.

                              i powtorze: jesli dla ciebie dziala publikowanie po polsku, uwazasz, ze to jest to, to ja sie na ten temat nie wypowiadam. i rozumiem taki wybor pozytywny. wielokrotnie zreszta przez ciebie powtarzany: pubikuje po polsku, bo tu mnie rozumieja, tu mnie porzadnie zrecenzuja. i przepieknie i paradnie. to jest jednak zupelnie inny argument od argumentu: publikuje tu, bo mnie na swiecie nikt nie chce, bo tematy zbyt lokalne. za dlugo jestem w biznesie publikowania, zeby kupic to. to sa bajki pokrywajace slaba jakosc tekstow.

                              ale rozumiem, ze cokowliek powiem, ty uznasz, ze to niewystarczajaco lokalne. bo w ostatecznym rachunku lokalne to to, co ty uznasz za lokalne. i pozostaje mi schylic glowe przed czlowiekiem definiujacym rzeczywsitosc :-)
                              • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 18:03
                                nie chodzi mi o moją sytuację, nie jest ona wyjątkowa...

                                nic nie zmieniam, dostałeś przykłady - są tematy niepublikowalne bądź publikowalne w sposób ograniczony i to z powodu ich lokalności, czy ja jakoś niejasno opisałem sytuację?


                                co do reszty, hm... nie wiem jeszcze, co z tym zrobić, może podnieś głowę, poczytaj, co tu piszę? ;-))))


                                a sprawa nie jest tak prosta, jak ją przedstawiasz (stąd mój dystans do przykładu z B.), uniwersalność jest wypadkową wielu czynników, począwszy od przyjętej metodologii, przez tematykę, charakter teoretyczny i zasięg konstruowanej teorii - po mody... podam przykład z zakresu literaturoznawstwa porównawczego. Jeśli chodzi o metodologię - była ona uniwersalna w świecie między 50. a 80. latami (ten okres mnie tu interesuje), jeśli chodzi o tematykę - zaczęto się w latach 70. (może jeszcze 60.) fascynować lokalnością (m. in. literatury Afryki...), kwestie te teoretyzowano (efektem są literaturoznawcze wcielenia postkolonializmu), no i wytworzyła się moda... wszyscy o tym pisali... za tym poszły przekłady, ogólnie do tego ruch polityczny itd... pewnie wszędzie o tym można było publikować...
                                jeśli chodzi o literaturę polską - mamy tylko uniwersalność metodologii - reszty w zasadzie nie ma (są skromnie próby teoretyzowania w kontekście polskiego wariantu myślenia postkolonialnego, zwanego u nas postzależnościowym, ale dotyczą literatury najnowszej) i tyle... ta literatura - najnowsza - jest tłumaczona na język niemiecki (zadziwiło mnie to ostatnio - księgarnie pełne naszej literatury), no i koniec, kropka...
                                1) mamy przestać się zajmować polską literaturą??? (dla mnie to nie problem, zajmuję się nie tylko nią, ale tak ogólnie to kicha nie?)
                                2) mamy zacząć się zajmować tylko tekstami znanymi -głównie po niemiecku, no i najnowszymi??? wycinamy sporo...
                                3) albo może mamy tak modelować nasze badania, by redaktor, recenzent i czytelnik zachodni był zainteresowany, zrozumiał... czyli mówiąc inaczej - podstawą naszych badań ma być to, że ktoś nic o nas nie wie i wyznacza nam trendy??? wypisuję się..., bo to nie jest nauka, ale kiepski marketing (też potrzebny, ale to inne ministerstwo)
                                4) sytuacja nie dotyczy tylko literaturoznawstwa, dotyczy też historii, antropologii, socjologii itd... oczywiście, powtórzę się, zawsze możemy się podciągnąć pod trend - pisać o przemianach po 89 roku w kontekście przemian w Niemczech itp., itd., bo to kogoś zainteresuje, ktoś to zrozumie... ale to nie jest nauka i nie jest to rozwój nauki...

                                pointa jest taka, że to u nas muszą powstać pisma na miarę najlepszych z Zachodu i ku temu powinna prowadzić polityka ministerstwa, bo tylko ona jest w stanie coś zmienić... i to my musimy wypracować sobie standardy doskonałości (a, przyznaję, nie mamy ich...)
                                • charioteer1 Re: świetna rada 31.01.12, 18:49
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > 3) albo może mamy tak modelować nasze badania, by redaktor, recenzent i czyteln
                                  > ik zachodni był zainteresowany, zrozumiał... czyli mówiąc inaczej - podstawą na
                                  > szych badań ma być to, że ktoś nic o nas nie wie i wyznacza nam trendy??? wypis
                                  > uję się..., bo to nie jest nauka, ale kiepski marketing (też potrzebny, ale to
                                  > inne ministerstwo)
                                  > 4) sytuacja nie dotyczy tylko literaturoznawstwa, dotyczy też historii, antropo
                                  > logii, socjologii itd...

                                  Adept, punkt 3. jest naprawde zle sformulowany i w zwiazku z tym konsekwencje dla innych dziedzin, zwlaszcza dla socjologii i antropologii sa zupelnie od czapy. Albo wiesz, czego dotycza miedzynarodowe dyskusje i chcesz (i potrafisz) sie w nie wlaczyc, albo spadaj do swojego grajdolka. "Modelowanie, zeby ktos zrozumial" jest naprawde bez sensu.
                                  • dala.tata Re: świetna rada 31.01.12, 20:04
                                    cco wiecej, oczywiscie nikt nie pisze do PL, bo mu w duszy cos gra. 'modelujesz', zeby koledzy zrozumieli i sie im spodobalo.

                                    charioteer1 napisał:

                                    > w nie wlaczyc, albo spadaj do swojego grajdolka. "Modelowanie, zeby ktos zrozu
                                    > mial" jest naprawde bez sensu.
                                    >
                                    • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 22:18
                                      różnica jest taka, że jak piszę do PL, to wiem, że mój recenzent zna tekst, o którym piszę...podobnie redaktor, czytelnik itd... Uważasz, że nieznajomość (i z powodu nieznajomości języka w zasadzie niemożność znajomości) przedmiotu stanowi dobrą podstawę do oceny i rozwoju poziomu naukowego?
                                  • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 22:13
                                    chario, nie wiesz, o czym mówisz, przykro mi :)
                                    • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 22:19
                                      odpowiedź ta może też brzmieć - twoja dyscyplina od dość dawna przestała być modelem humanistyki w świecie... (w zasadzie ta odpowiedź odnosi się i do Dali, i do Chario...)
                                      • charioteer1 Re: świetna rada 31.01.12, 23:08
                                        Adept, przeczytaj, co napisales. Bardzo ubolewam nad tym, ze wszelakie ciala administracyjne nauki zaliczaja mnie do humanistow. Z humanistami od dawna zadnej wiezi nie czuje poza administracyjna. Tu i powyzej stwierdzam jedynie kategorycznie i z cala moca, ze twoje wnioski w stosunku do antropologii i socjologii sa calkowicie nieuprawnione tak dlugo, jak dlugo narod polski, wzglednie lud polski, jak powiada proon, zalicza sie wciaz do gatunku homo sapiens.
                                        • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 23:13
                                          chario, ale naukę zaprzestano opierać na takiej uniwersalności bardzo dawno temu... z taką asercją to bodaj Darwin mógłby sformułować tę tezę... (żeby było jasne, ja tylko mówię, że w obrębie antropologii i socjologii polskiej mogą - nie muszą - być ważne tematy nieuniwersalne i pytam, czy mamy jej olać, bo... no właśnie, bo co... - a zarazem świetnie widzę to, co wpienia Dalę, że za takim poglądem można chować miernosć, ale nie o to mi chodzi).

                                          a co do podanej przez ciebie niżej wizji wpisywania się w światowość, to na gruncie humanistyki tak można zdefiniować robienie kariery, ale nie robienie nauki...; taka wizja rzeczywiście ma sens tam, gdzie nauka ma choć trochę wymiar empiryczny... czyli zasadniczo poza humanistyką
                                          • charioteer1 Re: świetna rada 31.01.12, 23:24
                                            adept44_ltd napisał:

                                            > chario, ale naukę zaprzestano opierać na takiej uniwersalności bardzo dawno tem
                                            > u... z taką asercją to bodaj Darwin mógłby sformułować tę tezę...

                                            Moja teza miala wymiar czysto humanistyczny. Jezeli proklamowane zostanie powolanie do zycia nowego gatunku Homo poloniensis, wtedy polska antropologia i socjologia do spolki z cala reszta humanistow, ktorzy odczuja taka potrzebe, bedzie mogla powolac wlasna, autonomiczna i niezalezna od reszty swiata dycypline nauki z wlasnym i unikalnym przedmiotem badan.


                                            (żeby było ja
                                            > sne, ja tylko mówię, że w obrębie antropologii i socjologii polskiej mogą - nie
                                            > muszą - być ważne tematy nieuniwersalne i pytam, czy mamy jej olać, bo...

                                            Ten problem dotyczy tez sporej czesci nauk przyrodniczych. Kogo poza mieszkancami kraju nad Wisla obchodzi, co ile lat Wisla wylewa? A przyznasz chyba, ze problem jest o zywotnym znaczeniu dla mieszkancow Mazowsza i Malopolski. Nie ma najmniejszego powodu, by humanisci robili z siebie meczennikow lokalnosci.
                                            • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 23:27
                                              1. czasy proklamowania czegoś mamy dawno za sobą...
                                              2. ja tam nie wiem, czy robią z siebie męczenników, czy nie, guzik mnie to interesuje. W tym przypadku chodziło mi o coś innego - empiria jest w stanie zweryfikować, czy to o czym wszyscy gadają, jest istotne...
                                              • charioteer1 Re: świetna rada 31.01.12, 23:36
                                                Adept, widze, ze juz sie spieniles na tyle, ze zaczynamy mowic o zupelnie innych rzeczach.

                                                Gadanie o tym, o czym gadaja wszyscy, to jest epigonstwo, a nie nauka. Wtedy faktycznie nie pozostaje nic innego, jak tylko modyfikowac i wyladowac ze swoimi modyfikacjami na lokalnym podworku jako niezrozumiany gdzie indziej guru od Homo poloniensis.
                                                • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 23:46
                                                  chario, nawet nie masz pojęcia, jaki jestem wyluzowany... co do homo sapiens, mogę tylko zalecić odejście od antropologii przyrodniczej ku antropologii kulturowej, a w tej wypadałoby też porzucić wielkie wyprawy geograficzno-myślowe pierwszej połowy XX wieku i zobaczyć, jak lokalnymi kwestiami zajmuje się dzisiaj antropologia... może nawet nienajnowszy Barnard wystarczy...
                                                  • charioteer1 Re: świetna rada 01.02.12, 00:06
                                                    Tak, wlasnie widze, jak sekuja polskich antropologow kulturowych w miedzynarodowych czasopismach. Ostatnio na topie jest Zimbabwe, a zaraz potem Egipt i Japonia:
                                                    www.culanth.org/
                                                  • charioteer1 cos na czasie tez jest 01.02.12, 00:29
                                                    Okiem antropologa kulturowego: making pigs local
                                                  • adept44_ltd Re: cos na czasie tez jest 01.02.12, 11:54
                                                    apetyczne... :)))
                                • dala.tata Re: świetna rada 31.01.12, 20:02
                                  adepcie, nie mam sily i ochoty juz. na koniec:

                                  daruj sobie dramat niezajmowania sie polska literatura - mysle zreszta, ze wielu by to dobrze zrobilo.

                                  co wiecej, zaczyna mnie irytowac to nieustanne dowodzenie, jacy polscy literaturoznawcy sa swietni. moze sa, moze nie. nie bedziemy tego nigdy wiedziec, bo to glwonie polscy literaturoznawcy mowia o polskich literaturoznawcach. ale powtorze: nie wypowiadam sie na ten temat, nie mm zreszta zdania na temat literaturoznawstwa wyrobionego. mysle ze mam zdanie jakio takie zdanie na temat polskiej socjologii, troche antropologii, niezle zdanie o lingwistyce, ale nadal sie nie wypowiadam. tak samo jak sie nie wypowiadam o poziomie czasopism anglojezycznych.

                                  ja tylko mowie, ze argument ad tematum lokalnum jest sciema. a ty z kolei nie podales takich tematow, bo paroma ogolnikami (ale pewnie mi te detale umknely) - dosc zreszta trudno je podac, bo trzeba by wykazac, ze sa niepublikowalne, nie? a twoje slowo mi naprawde nie wystarcza.

                                  polskie nauki spoleczne sa takie, jakie sa, bo ciagle ktos udowadnia, ze sie nie da. i ie slyszlaem tego tylko od psychologow. co wiecej i co gorsza, ja znam wielu profsorow, ktorzy odradzaja swoim wychowankom pisanie po angielsku, bo sie nie da. bo przeciez nas wszyscy nie lubia, a proonowi nawet mowili, ze ich nie publikuja, bo sa malo wazni. i proon w to pewnie wierzy, dokladnie tak samo, jak ty wierzysz w te niepublikowalnosc. i spoko, wierz dalej, w ostatecznym rachunku, po co poloniscie pisac po angieslku (uslyszalem o tej strasznosci pisania po angieslku na kolokwium habilitacyjnym).

                                  za cholere nie odpowiem na nastepny post.
                                  • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 22:16
                                    pewnie by zrobiło świetnie, gdyby znało język... to taki nieobalony od lat dogmat światowego literaturoznawstwa, wiesz? i w zasadzie to, co napisałem wystarczy jako komentarz do naszej dyskusji :)
                      • adept44_ltd Re: świetna rada 31.01.12, 09:39
                        komentarz o specjalnej trosce możesz sobie podarować, zasadniczo podobnie mają inne filologie literaturoznawcze, inna jest skala - co wynika mniej więcej ze 1) rozpowszechnienia danej literatury w świecie, 2) ze stopnia atrakcyjności/siły danego kraju... w naszym przypadku oba punkty oscylują wokół zera... (za literaturę możesz sobie podłożyć inne obszary)
              • flamengista ależ śmiało 30.01.12, 22:45
                wylewaj kubeł żółci i wal z grubej rury. Poużywałeś sobie na Bogu ducha winnej studentce (swoją drogą, w sposób niesłychanie chamski) - mi nie zaszkodzi.

                I tak twoich postów nie czytam.
                • dala.tata Re: ależ śmiało 30.01.12, 23:13
                  no najwyrazniej czytasz, skoro odpowiadasz.

                  nie mam pojecia, co chodzi. o jaka studentke i jaka zolc.


                  flamengista napisał:

                  > wylewaj kubeł żółci i wal z grubej rury. Poużywałeś sobie na Bogu ducha winnej
                  > studentce (swoją drogą, w sposób niesłychanie chamski) - mi nie zaszkodzi.
                  >
                  > I tak twoich postów nie czytam.
                  • spokojny.zenek Re: ależ śmiało 31.01.12, 12:58
                    Ktoś się podszył?
                    Czy już nie pamiętasz swoich niedawnych zachowań?
                    • dala.tata Re: ależ śmiało 31.01.12, 13:05
                      alez koniecznie mi je przypomnij i napietnuj :-)

                      spokojny.zenek napisał:

                      > Ktoś się podszył?
                      > Czy już nie pamiętasz swoich niedawnych zachowań?
              • carnivore69 Polska vs reszta swiata 31.01.12, 22:34
                Swoja droga, z calym szacunkiem dla mieszkancow tyc krajow, niemniej Maroko, Kenia, Indonezja czy Indie to co najmniej taka sama egzotyka jak Polska:

                econ-www.mit.edu/files/7505

                I moze nie od razu klucz, ale legenda (jak rowniez wikipedia) glosi, ze ten oto prosiak doprowadzil 30 pare lat temu do chwilowego zamkniecia Heathrow:

                en.wikipedia.org/wiki/File:Pink_Floyd-Animals-Frontal.jpg

                Pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka