chilly
01.03.12, 08:47
wyborcza.biz/finanse/1,105684,11260710,Koniec_z_ulga_na_internet__Co_zmieni_sie_w_ustawie.html
Bez wątpienia, wykład powtarzany wielokrotnie na kilku kierunkach to nie to samo co wybitne dzieło artystyczne. Choć często bywa ona regularnie dopieszczany i uaktualniany, czego owocem po kilu latach jest podręcznik, za który (w przypadku wielu specjalności) honorarium autorskie jest symboliczne (za ubiegły rok - kilkaset złp, jako efekt kilku lat pracy). Z drugiej zaś strony, czasami takie dzieło artystyczne (np. utwór muzyczny) może powstać w kilka godzin. Ale, ale - za co właściwie ta ulga? Za to, że ktoś miewa chwile natchnienia? Czy może jako rekompensata za nieregularność i nieprzewidywalność zarobków? A może - jak w przypadku wykładowców (moim zdaniem) - jako próba wprowadzenia tylnymi drzwiami podwyżki głodowych pensji?
Na pewno zaś jako wyraz polityki prowadzonej przez państwo w różnych, konkretnych dziedzinach. Podobnie, jak ulga za internet.