Dodaj do ulubionych

Moda na doktorat

03.12.12, 18:54
W Przekroju ukazał się artykuł "Moda na doktorat". Czytał ktoś?
Link
Obserwuj wątek
    • ciachable Re: Moda na doktorat 03.12.12, 22:07
      Z jednej strony się zgadzam - że moda, że dużo ludzi na roku, że nie traktują nas poważnie.
      Ale z drugiej, jak czytam o "przedłużeniu młodości", to szlag mnie trafia. Jakiś czas temu pisali, że na dr zostają Ci, którzy nie mają lepszego pomysłu na życie. Czekam na kolejne rewelacje.
      • pigwa_polska Re: Moda na doktorat 04.12.12, 01:33
        > nie traktują > nas poważnie.
        > Ale z drugiej, jak czytam o "przedłużeniu młodości", to szlag mnie trafia. Jaki
        > ś czas temu pisali, że na dr zostają Ci, którzy nie mają lepszego pomysłu na ży
        > cie. Czekam na kolejne rewelacje.

        a jak traktować poważnie kogoś, kto zamierza przemęczyć się przez kilka lat ze stypendium 1000 złotych aby po zdobyciu doktoratu zarabiać mniej niż średnia krajowa???????? - szczeniak z niepoważnym podejściem do życia to najdelikatniejsze określenie, a "idiota i kretyn z zaburzoną samooceną" to nadal zdrobnienie
        żadna normalna osoba nie powinna rozważać wiązania z takim kimś - nawet pijak spod budki jest lepszy na męża - bo czasami trzeźwieje i się przyda
        z pasożyta oddanego bajaniu o nauce - pożytku nie ma żadnego

        tych co dali się wmanewrować w karierę naukową jeszcze kilka lat temu, można jakoś próbować zrozumieć - perspektywy przed 2008 rokiem wydawały się zdrowsze i można było się pomylić - ale teraz? szambo śmierdzi, kto może zwiewa jak najdalej, tylko idiota będzie pchał się do statku z którego uciekły nie tylko wszystkie szczury ale również kapitan szuka już drogi ucieczki - obrzydliwa perwersja i zboczenie obecnie zapisać się na studia doktoranckie
        • proon Re: Moda na doktorat 04.12.12, 08:08
          a ja rozumiem przynajmniej część z tych kandydatów na doktorów - zamiast zapier..... w jakiejś korporacji lub na kasie w markecie wolą jeszcze pożyć, zwłaszcza jak na życie dadzą rodzice lub małżonek/ka (sorki, teraz poprawnie mówi się partner/ka, bo przecież bez ślubu też można kogoś finansować)
          • pfg Re: Moda na doktorat 04.12.12, 17:38
            proon napisał:

            > zamiast zapier
            > ..... w jakiejś korporacji lub na kasie w markecie wolą jeszcze pożyć, zwłaszcz
            > a jak na życie dadzą rodzice lub małżonek/ka

            Przypuszczam, że faktycznie taka może być motywacja części doktorantów. Z całą pewnością taka jest motywacja wielu wiecznych studentów, którzy robią drugi, trzeci, czwarty(!) kierunek - oficjalnie po to, żeby poszerzyć wiedzę, zdobyć dodatkowe kwalifikacje etc tec. Tylko że to jest bardzo krótkowzroczna polityka: W końcu ci ludzie spróbują wejść w dorosłość, odnaleźć się na normalnym rynku pracy, ale będą w gorszej sytuacji i od swoich rówieśników pracujących już od kilku lat, mających doświadczenie zawodowe, bogatsze CV, jakieś zawodowe osiągnięcia na swoim koncie, i od kolegów o kilka lat młodszych, którzy wchodzą na rynek pracy zaraz po normalnych studiach, a więc są bardziej elastyczni, mają mniej zobowiązań rodzinnych, mniejsze oczekiwanie stabilizacji, którzy mogą zaryzykować, że "stracą" kilka lat w jakiejś pracy, która niezbyt im odpowiada. Doktoranci i wieczni studenci, którzy przedłużali studia żeby opóźnić wejście w dorosłość, *już* te lata stracili.

            Powtarzam po raz nie wiem który: Doktorat, poza bardzo wyjątkowymi sytuacjami szczególnymi, sam z siebie nie daje żadnej przewagi na rynku pracy. Przeciwnie, może być obciążeniem. Doktorat przeznaczony jest PRZEDE WSZYSTKIM dla osób, które mają zamiar zająć się prowadzeniem badań naukowych i/lub nauczaniem na poziomie wyższym.
        • dala.tata Re: Moda na doktorat 04.12.12, 09:33
          Ci ci sie dali wmanewrowac??? Kolezanka oigwa raczy zartowac! Ktos kolezanke wmanewrowywal? Kolezanka sie zorientowala, ze naukowo pracuje? Myslala, ze tak naprawde bedzie robic co innego, a tu nagle hop siup i okazalo sie, ze to praca naukowa. I najgorsze jest to, ze od tego nie ma juz odwrotu. Praca naukowa, jak juz czlowieka WMANEWRUJA, te sily zla, to juz koniec, na cale zycie zostaje...

          Kolezanka sie czasem zastanawia, co mowi?
          • pisiarz Re: Moda na doktorat 12.12.12, 10:00
            Czyżby Kolega dala.tata nie chwycił ironii? Czy to ironia wyższego poziomu, polegająca na tym, ze się udaje, że się nie chwyciło ironii będącej udawaniem tego, że... ajjj, zamotałem się! Wmanewrowaliście mnie oboje ;-)
            • dala.tata Re: Moda na doktorat 12.12.12, 21:19
              Nie. kolega dala.tata nie dopatrzyl sie i nadal sie nie dopatruje cienia ironii w poscie, na ktory odpowiedzial.

              pisiarz napisał:

              > Czyżby Kolega dala.tata nie chwycił ironii? Czy to ironia wyższego poziomu, pol
              > egająca na tym, ze się udaje, że się nie chwyciło ironii będącej udawaniem tego
              > , że... ajjj, zamotałem się! Wmanewrowaliście mnie oboje ;-)
        • detektor01 Re: Moda na doktorat 12.12.12, 11:34
          Ciągle powtarzam, należy zlikwidować to dziadostwo pt. studia doktoranckie. Czy uczestniczacy w nich ludzie to perwersanci - nie wiem, ale na pewno daleko im do asystentów z poprzedniego systemu.
          • gruszka_wierzbowa Re: Moda na doktorat 12.12.12, 16:18
            > Ciągle powtarzam, należy zlikwidować to dziadostwo pt. studia doktoranckie. Czy
            > uczestniczacy w nich ludzie to perwersanci - nie wiem, ale na pewno daleko im
            > do asystentów z poprzedniego systemu

            Nie stawiałbym sprawy w kwestii asystentów w taki sposób. Jakiś procent, pewnie nie za duży, obecnych doktorantów spełnia te wymogi - po pierwsze profesorzy zachowują się tak, jakby byli to ludzie na etatach i ich praca nie różni się od pracy asystenta sprzed lat, po drugie wciąż istnieją pasjonaci nauki.

            Co do likwidacji tego tworu jestem za. Ci, w których warto inwestować (nie tylko finansowo!) dostają mniej, niżby mogli dostać w starym systemie. Ci, którzy nie powinni się znaleźć na tych studiach, często wnoszą w pracę wydziału więcej złego niż dobrego.
      • genialna_oxford Re: Moda na doktorat 04.12.12, 15:17
        Wiec kim sa jesli nie wiecznymi studenciakami?
        Jak inaczej okresilictych "robiacych" doktorat ktorego nigdy nie zrobia? (pewnie wiekszosc na studiach doktoranckich, zwlaszcza zaocznych);
        albo robiacych z dziedzin, po ktorych nie ma pracy; nie mam na mysli medycyny, ale nikt mi nie wmowi, ze doktorat z socjologii to teraz poczatek wielkiej kariery akademickiej, nie mowiac o rynku pracy.
        • herr7 ucieczka przed bezrobociem... 12.12.12, 15:34
          a potem się zobaczy...Taka jest motywacja wielu, zwykle tych słabszych studentów na studium doktoranckim. Czy wiele tracą? To zależy. Prawda jest taka, że bez znajomości trudno jest obecnie w RP o posadę, szczególnie o posadę państwową. Jeżeli ktoś mieszka z rodzicami to jest to przedłużenie studiów o pięć a może i więcej lat.
          • gruszka_wierzbowa Re: ucieczka przed bezrobociem... 12.12.12, 16:21
            > Jeżeli ktoś mieszka z rodzicami to jest to przedłużenie studiów o pięć a może i
            > więcej lat.

            Tylko, że obecna sytuacja doktorantów nie pozwala często na wyprowadzenie się z domu. Plany finansowe, do tego bardzo skromne, doktorant może czynić co najwyżej na rok. I dotyczy to także tych naprawdę dobrych doktorantów. Nigdy nie ma gwarancji, że nic się nie zmieni albo nie stanie.
            • fajnytoster Re: ucieczka przed bezrobociem... 12.12.12, 16:41
              Generalnie sytuacja w jakiej są dzisiejsi doktoranci jest nie do pozazdorszczenia (pomijając nielicznych szczęśliwców ze stypendium zagranicznym, z grantu itp.). Gdybym dzisiaj kończył studia, to z pewnością nie uderzyłbym w doktorat na takich warunkach jak się dziś daje. Chociaż mówię to ze swojej dzisiejszej perspektywy i z dzisiejszą wiedzą, jako absolwent pewnie myślałbym inaczej i co innego by się liczyło.
              No, ale podstawową tragedią dzisiejszego systemu jest przekazywanie młodym jasnego komunikatu (choć być może odbieranego przez nich podskórnie): "jaka płaca, taka praca". I o ile przez pierwsze lata można ciągnąć siłą młodzieńczej ambicji, to prędzej czy później takie myślenie najczęściej zaczyna się przebijać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka