Dodaj do ulubionych

Studenci o sobie i o nas

09.12.12, 15:28
Tekst linka

Wiele rzeczy mnie uderzylo tu, ale zaczne od wypowiedzi na temat notatek. Ja rowniez do niedawna uwazalem, ze notatki 'sie robi', bo sie robi. Tak jakbysmy mieli 'gen notatek' w sobie. Dzisiaj mysle, ze robienie notatek to sztuka i to trudna sztuka. Czy powinnismy studentow pierwszego roku uczyc robic notatki? nie wiem. Wiem natomiast, ze jak bylem studentem, to bylo na roku kilka osob, ktore robily dobre notatki i kserowalismy sobie ich notatki. Ja na przyklad mialem bez sensu notatki, do kitu mi sie przydawaly, chociaz zawsze je robilem..... nie wiadomo po co.
Obserwuj wątek
    • dr_pitcher Re: Studenci o sobie i o nas 09.12.12, 16:42
      Robienie notatek to sztuka. U nas bylo podobnie, mimo swoich korzystalismy z notatek kolegi. Do teh pory nie wiem jak on to robil. Do tego styl pisma bezbledny.
      Zauwazylem, ze teraz studenci wymagaja ksero od wykladowcy - i czasm ale rzadko co swojego na nie nanosza. Z drugiej strony robienie notatek ze slajdow czy PP jest raczej niemozliwe (za szybko sie zmieniaja). Od wielu lat uzywam tablicy - notatki studentow sa zupelnie OK.
    • zitterbewegung Re: Studenci o sobie i o nas 09.12.12, 20:50
      Coraz częściej te wywiady, czy listy do redakcji wydają mi się podejrzanie zmontowane. Przysiągłbym dal przykładu, że wypowiedź studenta 3 fakultetów już gdzieś czytałem. I rzeczywiście, słowo w słowo jak wyimek uporczywie kopiowany od paru miesięcy przez komcionautę "krzysztofiak1963" pod co drugim artykułem n/t uczelniane.
    • charioteer1 Re: Studenci o sobie i o nas 09.12.12, 23:05
      Kadrę naukową zawsze można odbudować


      Taaa
      • kramka1 Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 10:28
        Chyba nie kocham mojego srodowiska, bo jakos mocno sie zgadzam z pogladami tych studentów. ;) Przeciez o wszystkich tych wpadkach wykładowców wiadomo nie od dzisiaj. A przynajmniej wie o nich każdy, kto nie podchodzi bałwochwalczo do tytułow i stanowisk.
        W temacie niewiedzy nauczycieli akademickich, przytocze taka historyjke. Lata temu, zaraz po studiach trafiłam do katedry, gdzie pracowali moi nauczyciele z I-go roku, czyli majacy już co najmniej 5-letnie doświadczenie. Na samym starcie przezyłam szok podczas rozmowy moich niegdysiejszych nauczycielek, gdy jedna pani doktor poprosiła drugą panią doktor o wytłumaczenie pewnego problemu, przerabianego ze studentami (więc i kiedyś ze mna), bo ona jakos tego nie łapie. No fajnie, pomyslałam, od 5 lat uczy studentów i jeszcze nie pojeła takiej prostej sprawy. Maskara... Minęło lat wiele, pracuje na innej uczelni. Kilka tygodni temu przychodzi do mnie koleżanka doktor spytac o pewne specjalistyczne sprawy i w tej rozmowie wychodzi, że kolezanka nie zna sie na czymś, co jest jasno i klarownie wyłożone w kazdym podręczniku z naszego przedmiotu, a co więcej: jest to ABC w naszej dziedzinie. Śmiac się czy płakać?
      • chilly Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 18:50
        charioteer1 napisał:
        > Kadrę naukową zawsze można
        > odbudować
        >

        > Taaa
        W końcu, Warszawę też odbudowano. Jeszcze piękniejszą (?).
        Ale najpierw zburzone musi zostać niemal wszystko :(
        • gruszka_wierzbowa Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 19:04
          Kadrę naukową zawsze
          > można
          > > odbudować
          > > [/url]
          > > Taaa
          > W końcu, Warszawę też odbudowano. Jeszcze piękniejszą (?).
          > Ale najpierw zburzone musi zostać niemal wszystko :(

          Tak, tylko skąd weźmiemy budowniczych? Mam niestety przykre przeczucie, że za parę lat nie będzie miał kto wychować młodej kadry. A patrząc na politykę kadrową mojego wydziału, zaczynam mieć wręcz pewność.
    • gruszka_wierzbowa Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 12:26
      Cóż, wykładowcy też powinni wsłuchać się w uwagi studentów. Także te, które wyrażane są obecnością na zajęciach oraz popularnością osób prowadzących zajęcia do wyboru. Niestety mało który pracownik poświęca czas na taką refleksję. A efekty takiego postępowania odczuwają przecież także oni. Jeśli seminaria prowadzą kiepscy dydaktycy i do tego żadni naukowcy, to nie ma się co dziwić, że brakuje chętnych na nie, grupa się nie zawiązuje a katedra zaczyna mieć problemy z godzinami.
      Niestety mam wrażenie, że problem poprawy jakości nauczania niedługo przerodzi się w zaciętą wojnę pomiędzy wykładowcami a studentami. Na razie bowiem słychać tylko żale, które podgrzewają atmosferę i szczują jedną grupę na drugą.

      • chilly Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 18:47
        gruszka_wierzbowa napisała:
        > A efekty takiego postępowania odczuwają przecież także oni. Jeśli seminaria prowadzą
        > kiepscy dydaktycy i do tego żadni naukowcy, to nie ma się co dziwić, że brakuje
        > chętnych na nie, grupa się nie zawiązuje a katedra zaczyna mieć problemy z godzinami.
        Och, dyrekcja instytutu potrafi sobie z tym poradzić Tym skuteczniej, im dyrektorzy słabsi naukowo i dydaktycznie. Po prostu, student nie ma wyboru - zostaje przypisany do określonej grupy. I już. Nie podoba się to ani studentom, ani wielu pracownikom. I co z tego?
        • gruszka_wierzbowa Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 19:01
          Heh, na każdy problem rozwiązanie się widać znajdzie ;) U nas nie jest to stosowane i problem realnie istnieje. Na razie niestety nie słychać, aby ktoś głośno powiedział, że problem tkwi często nie w przedmiocie, a w osobach prowadzących zajęcia.
    • mr.mud Re: Studenci o sobie i o nas 10.12.12, 23:18
      To norma i istotny problem będzie stanowić dotąd dokąd obligatoryjne będzie zapewnienie pensum każdemu pracownikowi naukowo dydakt. czy dydaktycznemu na danej katedrze. W małym gronie (maks 3 osoby) zawsze można było egzekwować jakąkolwiek wiedzę i wpływać na prowadzone zajęcia. Problem zawsze występował, gdy prowadzących dany kurs było wielu a nawarstwiał się, jeżeli prowadzący byli wiecznymi adiunktami. Tacy to zawsze wiedzieli lepiej jaki jest cel zajęć. I tak znam takich, którzy brali godzin podstaw automatyki nie wierząc co to obiekt o charakterystyce proporcjonalnej albo prowadzili zajęcia z metrologii nie znając podstaw analizy błędu pomiarowego. Za to z racji wieku uważali że to oni powinni wpływać na program zajęć i go kreować. W efekcie zawsze wychodziły potworki w których student miał do czynienia z jednym gościem wiedzącym jaki ejst cel jego zajęć oraz z 5 innymi z których każdy pierniczył coś bez sensu związanego li tylko z jego wąską działeczką naukową. Kiedyś sposób na to był taki, że czynnik byli starej daty naukowcy sprawdzający poziom wiedzy podwładnych (w każdym razie tak było u mnie) dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której często już kursy zostały objęte w całosci przez ludzi nie posiadających wiedzy podstawowej nawet z fragmentu wykładanej dziedziny.

      A największa, w przypadku nauk ścisłych porażka to stosowanie wszechobecnych rzutników multimedialnych. Moim zdaniem nie sposób udowodnić studentowi , że dany temat jest zrozumiały bez udowodnienia mu, ze się samemu ten temat pojmuje. A najlepsza metoda dowodzenia to metoda analityczna :). Nie wspominając, że klasyczne metody ćwiczenia i prowadzenia wykładu zostały naukowo potwierdzone jako bardziej efektywne.
      • podworkowy Re: Studenci o sobie i o nas 11.12.12, 00:43
        " A największa, w przypadku nauk ścisłych porażka to stosowanie wszechobecnych rzutników multimedialnych. Moim zdaniem nie sposób udowodnić studentowi , że dany temat jest zrozumiały bez udowodnienia mu, ze się samemu ten temat pojmuje. A najlepsza metoda dowodzenia to metoda analityczna :). Nie wspominając, że klasyczne metody ćwiczenia i prowadzenia wykładu zostały naukowo potwierdzone jako bardziej efektywne". - 100 % zgody, byłbym wszelako wdzięczny za jakieś linki, potwierdzające tę "oczywistą oczywistość", by przekonać moich wydziałowych fanatyków powerpointa...

        • gruszka_wierzbowa Re: Studenci o sobie i o nas 11.12.12, 08:47
          heh, u nas terroru na powerpointa jeszcze nie ma. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość. Tylko podejrzewam, że studenci będą średnio zadowoleni. Na początku roku pytam studentów czy przygotować im prezentację. I do tej pory zawszę słyszę odpowiedź, że i tak muszą się nauczyć przepisów, ich wykładni itd. i bez sensu, aby robić prezentację z tekstem, który jest w książce. Oni wolą to przeczytać w tej książce, a na zajęciach dyskutować niż przepisywać.
          • spokojny.zenek Re: Studenci o sobie i o nas 11.12.12, 09:38
            Bo też robienie takiej prezentacji nie ma najmniejszego sensu i jest pozorowaniem. Podobnie jak zastępowanie zajęć "puszczaniem prezentacji".
            Nawet jednak przy najklasyczniejszym wykładzie prezentacja w tle może sporo pomóc, choćby nawet przez pokazanie (zestawienie) omawianych przepisów, sensowne schematy pozwalające zapamiętać i tak dalej.
        • mr.mud Re: Studenci o sobie i o nas 13.12.12, 16:19
          ok, proszę tylko o kilkudniową dyspensę, bo pobieżne przeszukiwanie dysku (wiem że tam ejst) nie daje efektu :)
    • dala.tata ciag dalszy 17.12.12, 19:36
      Tekst linka
      • fajnytoster Re: ciag dalszy 17.12.12, 21:09
        Dziwię się, że ludzie dają się podpuszczać na siebie a tylko gazeta na tym korzysta. Rozumiem jeszcze studentów, którym wiele może leżeć na sercu i tylko w ten sposób mogą wylać swoje żale (często słuszne zresztą). Ale pracownicy, którzy się wciągają w gazetowe pyskówki w stylu "a ty nie wiesz gdzie jest Kraków i zaczynasz maile od 'Witam' " są dla mnie nie do pojęcia. Po co im to? Czy nie dostrzegają jaką fatalną laurkę i kiepski PR sobie robią?
        • capo.di.tutti_capi Re: ciag dalszy 17.12.12, 22:15
          ah jakie to straszne zaczynać email od "witam" (ja zaczynam od "yoł, yoł"), a pisać z adresu fankasloneczka69@buziaczek.pl to przecież szyderstwo (lepiej wysylac z capo.di.tutti_capi@gazeta.pl - budzi respekt), ahh

          ja myślę, że tutaj widać głęboko schowane kompleksy + głupotę połączoną ze zmanierowaniem, prawdopodobnie wynika to z wielkiej biedy (umysłowej) tzn. swojskiego "dziadostwa" w naukach humanistyczno/społecznych
          • dala.tata Re: ciag dalszy 17.12.12, 22:35
            Mysle, ze to odrobine barsziej skomplikowane. Email z adresu slicznadupeczka@buziaczek.pl juz bylby przesada nie? A ja podobne do takiego adresu widzialem. Kompleksy? Nie, to kwestia profesjonalizmu.

            A ogolniej, ja mysle, ze dobrze uczyc studentow zachowan profesjonalnych, takich, ktore mozna natychmiast przelozyc do czesto niezwykle formalnych kontekstow biznesowych. Kontekstow, w ktorych email z adresu a la cycuszkiwnery... Sspowoduja natychmiastowa strate szans na zarrudnienie.
            • fajnytoster Re: ciag dalszy 17.12.12, 22:54
              Co do tego pewnie byłbym skłonny się zgodzić. Tyle tylko, że te narzekania wykładowców nie mają nic wspólnego z takim profesjonalizmem, ale jedynie są wylewaniem żalów na młodzież, która kiedyś to była taka cudowna, a teraz to tylko upadek obyczajów.
              I wbrew dobremu samopoczuciu tuttiego nie wiązałbym tego tylko ze zdegenerowanymi humanistami. Z opowieści znajomych wyniosłem przeświadczenie, że najsilniejsze takie kwiatki są na politechnikach (o lekarzach nie wspominam, bo to już inna liga ;)
              • dala.tata Re: ciag dalszy 17.12.12, 23:04
                Tak, masz racje w duzym stopniu. I to narzekanie jest, jak sadze, zwiazane ze zmiana statusu pracownika naukowego. Kiedys byli panami zycia i smierci, teraz musza zapracowac na szacunek, nie mowiac o tym, ze na to, by ktos ich zaczal sluchac.
                • fajnytoster Re: ciag dalszy 17.12.12, 23:36
                  Zgadzam się. Chociaż zauważam, że taka postawa jest typowa również dla wielu najmłodszych adeptów nauki. Dlaczego?

                  Problem jest w tym, że przez takie ględzenie ludzie tacy nie osiągają niczego, a nawet jeszcze sporo tracą: dostają łatkę oderwanych od życia pierdzieli, których tym bardziej słuchać nie należy. A i traci na tym wizerunek uczelni, która przez takie głupstwa staje się synonimem konserwy, i to mocno nadpsutej.
                  • felisdomestica Re: ciag dalszy 18.12.12, 01:01
                    Dlaczego dobre wychowanie utożsamiasz z konserwą? A co jest złego w podtrzymywaniu tradycji kulturalnego zwracania się do siebie? Czy ktoś kto pisze "Szanowny panie" zamiast "witam" zasługuje na łatkę starego pierdziela? Ja rozumiem, że świat się ciągle zmienia, ale nie każda zmiana jest na lepsze.
                    • dala.tata Re: ciag dalszy 18.12.12, 11:32
                      Bo w rzeczywistosci tu najczesciej nie chodzi o dobre wychodwanie, tylko o to, zeby student docenil nasza niezwyklosc.

                      felisdomestica napisała:

                      > Dlaczego dobre wychowanie utożsamiasz z konserwą? A co jest złego w podtrzymywa
                      > niu tradycji kulturalnego zwracania się do siebie? Czy ktoś kto pisze "Szanowny
                      > panie" zamiast "witam" zasługuje na łatkę starego pierdziela? Ja rozumiem, że
                      > świat się ciągle zmienia, ale nie każda zmiana jest na lepsze.
                      • felisdomestica Re: ciag dalszy 18.12.12, 13:05
                        Hm...nie wierzę :-). Ja piszę "Szanowny panie" np. do sprzedawcy w sklepie internetowym i do głowy mi nie przyjdzie, że można inaczej.
                        • dala.tata Re: ciag dalszy 18.12.12, 13:07
                          Ja rowniez tak pisze, jednak to co innego. ja mowie o narzekaniu. My wcale nie narzekamy na kindersztube, ale na to, ze nas sie z piedestalu sciaga.


                          felisdomestica napisała:

                          > Hm...nie wierzę :-). Ja piszę "Szanowny panie" np. do sprzedawcy w sklepie inte
                          > rnetowym i do głowy mi nie przyjdzie, że można inaczej.
                    • fajnytoster Re: ciag dalszy 18.12.12, 16:39
                      Powiem tak: jeżeli ktoś delikatnie zwraca uwagę studentowi żeby w przyszłości starał się robić cośtamcośtam albo czegośinnego nie robić, to jest to dbanie o kulturę albo nawet o profesjonalizm. Ale jeśli ktoś wylewa swoje żale w gazecie, że dzisiaj studenci są tacy/owacy to nie dba o profesjonalizm, tylko jest starym pierdzielem. I nawet jakiś mały ścieg od siebie dodam by mu tą łatkę przyszyć.
                  • dala.tata Re: ciag dalszy 18.12.12, 11:27
                    Dlatego bo trudno sie pozegnac z przywilejem. Poza tym przelozenie 'debaty' o witam na platforme profesjonalnosci wymaga zmiany zachowan z naszej strony, a zatem pelnej profesjonalnosci. a to z kolei powoduje, ze bedzie nam niewygodniej.
                • frusto Re: ciag dalszy 21.12.12, 09:42
                  dala.tata napisał:

                  > Tak, masz racje w duzym stopniu. I to narzekanie jest, jak sadze, zwiazane ze z
                  > miana statusu pracownika naukowego. Kiedys byli panami zycia i smierci, teraz m
                  > usza zapracowac na szacunek, nie mowiac o tym, ze na to, by ktos ich zaczal slu
                  > chac.

                  Dala.tata, pisze Pan bez sensu. Nie chodzi o narzekanie związane ze zmianą statusu pracownika naukowego. Chodzi o reguły dobrego wychowania, których przestrzeganie tak samo bym się domagał, gdybym był leśniczym w dolnym psiątkowie. Ostatnio np. do koleżanki student napisał z prośbą o coś, po czym w drugim liścei zaproponował jej, żeby przejść na "Ty". I co Pan na to?
                  • dala.tata Re: ciag dalszy 21.12.12, 10:25
                    Ja nic na to. To, ze sie zmienil status pracownika naukowego, jest dla mnie jasne i oczyswiste. Podobnie jak to, ze zmienila sie funkcja studiow. To, ze nam sie to nie podoba, jest dla mnie rownie jasne. Podobnie jak i to to wlasnie z tego wynikaja takie propozycje.

                    Czy jest w nim element dobrego wychowania? No pewnie jest. Czy to jest kluczowe i obserwujemy na polskich uczelniach zalew zlego wychowania? Troche w to watpie, a jesli nawet to jest to wtorne. Po prostu, skoro zrzucilismy nauczycieli z piedestalu, latwiej sie tak wobec nich zachowywac.

                  • fajnytoster Re: ciag dalszy 21.12.12, 11:38
                    Ostat
                    > nio np. do koleżanki student napisał z prośbą o coś, po czym w drugim liścei za
                    > proponował jej, żeby przejść na "Ty". I co Pan na to?

                    Nie wiem, co koleżanka mu odpisała, mógł to źle zinterpretować. Każdemu może się zdarzyć faux pas, nie robiłbym z tego wielkiej sprawy.
            • capo.di.tutti_capi Re: ciag dalszy 17.12.12, 22:58
              dala.tata napisał:

              > Mysle, ze to odrobine barsziej skomplikowane. Email z adresu slicznadupeczka@bu
              > ziaczek.pl juz bylby przesada nie? A ja podobne do takiego adresu widzialem. K
              > ompleksy? Nie, to kwestia profesjonalizmu.

              jaki masz problem z otrzymywaniem wiadomosci z adresu slicznadupeczka@buziaczek.pl ?

              jesli dostaje email z adresu ktorego nie znam, i w którym nadawca podaje sie za kogos znajomego i np. prosi o coś, to może to budzić we mnie to duze podejrzenia, i zazwyczaj taki email ignoruje
              natomiast nie widze powodów aby tylko na podstawie nazwy adresu, wygładu cv,... wysnuwać jakieś głębokie wnioski (to może przeczyć poglądom studentów psychologii, którzy co jakiś czas raczą nas na forum swoimi genialnymi ankietami)
              • dala.tata Re: ciag dalszy 17.12.12, 23:02
                Sam dales odpowiedz na pytanie, jaki jest problem z takimi mailami. Co do wnioskow, ja niczego nie wysnuwam. Mowie jedynie, ze sa zachowania, ktore w prawdziwym siwecie beda dyskwalifikujace. Czy mnie czy tobie sie to podoba. I moim zdaniem naszym obowiazkiem jest uczyc studentow zachowan, ktore im daja przewage nad innymi kandydatami.

                Ty masz pelne prawo przyjsc na interview w dzinsach. Jdnak musisz sie liczyc z tym, ze wszysyc inni beda w garniturze.i to,jak jestes ubrany, ma znaczenie.
                • capo.di.tutti_capi Re: ciag dalszy 18.12.12, 12:15
                  dala.tata napisał:

                  > Sam dales odpowiedz na pytanie, jaki jest problem z takimi mailami. Co do wnios
                  > kow, ja niczego nie wysnuwam. Mowie jedynie, ze sa zachowania, ktore w prawdziw
                  > ym siwecie beda dyskwalifikujace. Czy mnie czy tobie sie to podoba.

                  to zalezy w jak 'najprawdziwszym' świecie sie żyje,
                  również można powyższe odwrócić: jeśli wykładowca jest profesjonalny, to nie powinien zwracać uwagi na nieistotne szczegóły, np. sposób zaczynania listu od studentów, adres email, (jeśli ma 100% pewności, że list napisała osoba podająca się w liście)
                  jednak zazwyczaj jest tak, że studentów uważa się za przedszkolaków, którym trzeba pewne rzeczy tłumaczyć i ich pouczać, na poziomie studiów wyższych ja bym tego nie robił

                  konwenanse konwenansami, ale jestem ciekaw co byś zrobił gdyby przyszła studentka w burce (np. pisać egzamin, na konsultacje i prosi o coś), tzn. z całkowicie zakrytą twarzą, bez możliwości rozpoznania twarzy, czyli identyfikacji z kim właściwie się rozmawia,
                  w UK to się staje dość powszechne, miałem parę takich przypadków
                  • dala.tata Re: ciag dalszy 18.12.12, 12:30
                    capo, jak juz powiedzialem, spoleczny kontrakt profesjonalnosci obowiazuje dwie strony. natomiast, powtorze, sposob zaczynania listu, podobnie jak jego formatowanie, slownictwo itd sa brane pod uwage w procesach rekrutacyjnych (wiem to z doswiadczenia siedenia po 2 stronach panelu). Nikt nie wzialby na powaznie listu motywajacego zacynajacego sie od 'Hello'. Mozna sie zastanawiac, na ile nasi studenci zaczeliby taki list od 'Witam', jednak nie zdziwilbym sie. Nawiasem mowiac, przytlacajaca wiekszosc listow, ktore dostaje od studentow to listy zaczynajace sie od: Dear dalatata albo dear professor dalatata. a zatem formalne.

                    SAtudenci nie sa przedszkolakami, jednak studentow sie uczy. rowniez uczy przykladem.

                    co do burki, takie kwestie rozwiazuje regulamin uniwersytetu, jak sadze. Nie moja decyzja, nie moj problem.
                    • capo.di.tutti_capi Re: ciag dalszy 18.12.12, 12:50
                      regulamin oczywiście żadnego takiego problemu nie rozwiązuje, bo nie można ustalić w jaki sposób studenci muszą być ubrani, a bywają ubrani (i nieubrani) bardzo różnie

                      w tym akurat przypadku (studentka w burce), poprosiłem o studenckie Id przed dokonaniem jakiejkolwiek czynności, choć i to niczego nie gwarantuje, bo tam też foto z zakrytą twarzą

                      nie rozumiem też dlaczego piszesz o 'procesach rekrutacyjnych' i 'listach motywacyjnych' ja pisałem o czymś innym
                      • dala.tata Re: ciag dalszy 18.12.12, 13:05
                        w rzecywistosci rozwiazuje. bo nie chodzi o to, jak sa ubrani, ale o to, czy musza byc rozpoznawalni. jesli tak, to studentka musi odslonic twarz (wolamy jakas kobiete, przed ktora studentka moze odslonic twarz). jesli nie, to wchodzi w burce.

                        pisze o procesach rekrutacyjnych, bo pozwalajac sutdentom na maile typu misiaczek, prosiaczek, slicznamyszka pokazujemy im, ze one sa akceptowalne w komunikacji profesjonalnej, a procesy rekrutacyjne sa jednym z najwazniejszych typow komunikacji profesjonalnej. Pozwalajac im zatem, w rzeczywistosci obnizamy ich szanse na rynku pracy. i jak dla mnie, to jest duzym problemem. Dlatego zreszta uwazam, ze nalezy oceniac strone formalna prezentacji, esejow itd. Argument flamengisty, ze nasi studenci sa nasza wizytowka dopelnia obraz problemu. Jesli nasza studentka idzie na interview w mini o powierzchi calkowitej 13 cm2 to to jest rowniez problem dla uczelni.

                        Jak dla mnie to sa kluczowo wazne sprawy. My nie powinnismy studentow przyuczac do zawodu. ale powinnismy dawac im kompetencje, rowniez spoleczne/profesjonalne, ktore pozwola im sie znalezc na rynku pracy.

                        i na koniec. od czasu do czasu widze w Polsce listy do kierwonikow katedr, dyrektorow instuttow czy dziekanow w sprawie pracy. i co? i listy zaczynajace sie od 'witam' (sa minimalna mniejszoscia, ale sa) laduja w koszu bez czytania, podobnie jak listy z bledami ortograficznymi. i teraz sie zastanow, czy warto ryzykowac (ze strony kandydata) i czy nie warto studentow przygotwac studentow do takiej komunikacj (z naszej).
                        • capo.di.tutti_capi Re: ciag dalszy 23.12.12, 02:35
                          dala.tata napisał:

                          > engisty, ze nasi studenci sa nasza wizytowka dopelnia obraz problemu. Jesli nas
                          > za studentka idzie na interview w mini o powierzchi calkowitej 13 cm2 to to jes
                          > t rowniez problem dla uczelni.

                          te 13 cm^2 nie jest złe, np. w przypadku norweskich studentek w krakowie tańczących do koreańskiej piosenki, choć pewnie dla niektórych nie są oni dobrą wizytówką CM UJ

                          jednoczesnie mam jakies przekonanie, że z pracą nie bedą mieli dużego problemu
            • flamengista ależ jasne, że wszystko się liczy 18.12.12, 11:26
              Liczy się adres mailowy i jego opis (co z tego, że sam adres ma neutralną nazwę, skoro w opisie właścicielka dała "Misiaczek").

              Wiele adresów "darmowych" dodatkowo dołącza sygnaturkę typu - "Doda znowu nie założyła majtek - zobacz tylko u nas".

              Ja naprawdę wiele mogę znieść i jeśli tylko student się podpisze w mailu to mu odpisuję. Ale jeśli są takie kwiatki - to zwracam uwagę. Student z czasem zostanie naszym absolwentem, a więc wizytówką uczelni, a złe nawyki pozostaną. Trzeba z wym walczyć, oczywiście w sposób kulturalny.
              • misiaszm Re: ależ jasne, że wszystko się liczy 22.12.12, 18:05
                Tak na marginesie adresów mailowych, moja była a twoja obecna uczelnia pozwalała założyć maila na uczelnianym serwerze i genialnie do czego dziś korzystam rozwiązała sprawę nazwy, siedem pierwszych imion nazwiska i pierwsza imienia, z małymi mutacjami gdy się powtarzały. Natomiast totalnym idiotyzmem wskazującym gdzie uczelnie mają swoich studentów i absolwentów było kasowanie maila po obronie. Dumny jestem ze skończenia AE w Krakowie i było by super mieć adres z nazwą uczelni, niestety nic z tego. Geniusze z uczelni dobrowolnie rezygnują z kontaktu ze swoimi absolwentami, ot wypluć i zapomnieć, szkoda.
                • flamengista trafiłeś w sedno 22.12.12, 19:01
                  teraz powoli nadchodzą zmiany. Robimy (nie na każdym kierunku, ale jednak) uroczyste promocje absolwentów, staramy się utrzymywać kontakt z absolwentami. Ale nie jest to łatwe.

                  Faktycznie, dożywotnie uczelniane konto rozwiązałoby ten problem.

                  Może napisz list do rzecznika prasowego, by się tym zajęli?

                  :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka