piotrek-256
31.10.13, 20:33
Ostatnio, być może dawniej też, najbardziej zajmujące wątki to te związane, z życiem naukowców. Konkretnie ten o mobilności, o karierze naukowej, czy o pani bez habilitacji, której dziekan ma coś powiedzieć.
Ja jeszcze jestem młody i na razie, żyje tym co mi dzień przyniesie, ale powoli zaczyna mnie nurtować pytanie, czy ktoś kto zarządza ramami mojego życia, np. ustala mi pensje i wymagania, ma wedle mojej skromnej osoby jakiś plan? No bo same sprzeczności. Z jednej strony, bądź mobilny z drugiej zakładaj rodzinę bo naród wyginie, twoim obowiązkiem jest dydaktyka, ale rozliczamy cię z pracy naukowej, bądź innowacyjny i praktyczny, ale brak wsparcia dla kontaktów biznesu i nauki. Rób doktorat, tylko na uczelni nie będzie dla ciebie miejsca, a biznes wolałby, żebyś pracował przez te 4 lata, zamiast zasmarowywać papier.
Te bolączki prowadzą do pytania. Jakie powinno być modelowe, statystyczne życie w miarę dobrego naukowca. Np. Ile prac powinien pisać i w jakim wieku? Ile powinien czytać, ile powinien mieć dzieci i w którym momencie, czy małżonek lub małżonka powinni pracować czy nie, czy pożądany model to ślub przed doktoratem, czy może profesor + student/ka. Jakie powinny być zarobki w różnych momentach kariery, jak długie i ile staży powinien odbyć. Ile razy w życiu powinien zmienić tematykę badań? Ile konferencji powinien zaliczać w ciągu roku ? Ilu doktorantów powinien mieć na raz? Ile czasu powinien poświęcać na dydaktykę, a ile na prace administracyjne. itd.
Jeśli ktoś ma jakąś opinię na dowolne z pytań, lub chciałby zadać kolejne pytanie, to zachęcam. Jeśli będzie dużo wypowiedzi, to może za jakiś czas zrobimy jakieś podsumowanie :). Np. zobaczymy jak duże różnice są pomiędzy dziedzinami, albo ktoś to pozbiera i napisze artykuł z propozycjami dla Pani Minister.
Mam wrażenie, że teraz większość działań ma bodziec negatywny, w sensie jest źle bo występuje problem "X" w związku z tym wprowadzamy modyfikację "Y". Brakuje jednak wiedzy co chcemy osiągnąć i w związku z tym "Y" nie prowadzi często do niczego sensownego, po prostu zmienia stary problem na nowy. Tutaj chciałbym, chwile poświęcić właśnie zagadnieniu, do czego powinniśmy zmierzać.