31.10.13, 20:33
Ostatnio, być może dawniej też, najbardziej zajmujące wątki to te związane, z życiem naukowców. Konkretnie ten o mobilności, o karierze naukowej, czy o pani bez habilitacji, której dziekan ma coś powiedzieć.

Ja jeszcze jestem młody i na razie, żyje tym co mi dzień przyniesie, ale powoli zaczyna mnie nurtować pytanie, czy ktoś kto zarządza ramami mojego życia, np. ustala mi pensje i wymagania, ma wedle mojej skromnej osoby jakiś plan? No bo same sprzeczności. Z jednej strony, bądź mobilny z drugiej zakładaj rodzinę bo naród wyginie, twoim obowiązkiem jest dydaktyka, ale rozliczamy cię z pracy naukowej, bądź innowacyjny i praktyczny, ale brak wsparcia dla kontaktów biznesu i nauki. Rób doktorat, tylko na uczelni nie będzie dla ciebie miejsca, a biznes wolałby, żebyś pracował przez te 4 lata, zamiast zasmarowywać papier.

Te bolączki prowadzą do pytania. Jakie powinno być modelowe, statystyczne życie w miarę dobrego naukowca. Np. Ile prac powinien pisać i w jakim wieku? Ile powinien czytać, ile powinien mieć dzieci i w którym momencie, czy małżonek lub małżonka powinni pracować czy nie, czy pożądany model to ślub przed doktoratem, czy może profesor + student/ka. Jakie powinny być zarobki w różnych momentach kariery, jak długie i ile staży powinien odbyć. Ile razy w życiu powinien zmienić tematykę badań? Ile konferencji powinien zaliczać w ciągu roku ? Ilu doktorantów powinien mieć na raz? Ile czasu powinien poświęcać na dydaktykę, a ile na prace administracyjne. itd.

Jeśli ktoś ma jakąś opinię na dowolne z pytań, lub chciałby zadać kolejne pytanie, to zachęcam. Jeśli będzie dużo wypowiedzi, to może za jakiś czas zrobimy jakieś podsumowanie :). Np. zobaczymy jak duże różnice są pomiędzy dziedzinami, albo ktoś to pozbiera i napisze artykuł z propozycjami dla Pani Minister.

Mam wrażenie, że teraz większość działań ma bodziec negatywny, w sensie jest źle bo występuje problem "X" w związku z tym wprowadzamy modyfikację "Y". Brakuje jednak wiedzy co chcemy osiągnąć i w związku z tym "Y" nie prowadzi często do niczego sensownego, po prostu zmienia stary problem na nowy. Tutaj chciałbym, chwile poświęcić właśnie zagadnieniu, do czego powinniśmy zmierzać.
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Życie 31.10.13, 21:31
      piotrek-256 napisał:
      > Ja jeszcze jestem młody i na razie, żyje tym co mi dzień przyniesie, ale powoli
      > zaczyna mnie nurtować pytanie, czy ktoś kto zarządza ramami mojego życia, np.
      > ustala mi pensje i wymagania, ma wedle mojej skromnej osoby jakiś plan? No bo s
      > ame sprzeczności. Z jednej strony, bądź mobilny z drugiej zakładaj rodzinę bo n
      > aród wyginie, twoim obowiązkiem jest dydaktyka, ale rozliczamy cię z pracy nauk
      > owej, bądź innowacyjny i praktyczny, ale brak wsparcia dla kontaktów biznesu i
      > nauki. Rób doktorat, tylko na uczelni nie będzie dla ciebie miejsca, a biznes w
      > olałby, żebyś pracował przez te 4 lata, zamiast zasmarowywać papier.

      W Polsce nauka nie jest potrzebna, świat mamy zawojowac niskimi kosztami pracy.
      Finansuje sie jej resztki siłą inercji, na zasadzie takiej jak jakieś mało popularne sporty.
      W związku z czym naukowcy też nie są potrzebni. No może paru ekonomistów i socjologów
      do brylowania w mediach. Zresztą ministerstwo ma na temat polskiej nauki takie samo zdanie
      jak Sendi i dalatata - polscy naukowcy to banda leniwych i głupich nierobów, którzy tak naprawdę
      to powinni państwu dopłacać do tego że mogą pracować na uczelniach. Jakby byli coś warci to już
      dawno by wyjechali.


      >
      > Te bolączki prowadzą do pytania. Jakie powinno być modelowe, statystyczne życie
      > w miarę dobrego naukowca. Np. Ile prac powinien pisać i w jakim wieku? Ile pow
      > inien czytać, ile powinien mieć dzieci i w którym momencie, czy małżonek lub ma
      > łżonka powinni pracować czy nie, czy pożądany model to ślub przed doktoratem, c
      > zy może profesor + student/ka. Jakie powinny być zarobki w różnych momentach ka
      > riery, jak długie i ile staży powinien odbyć. Ile razy w życiu powinien zmienić
      > tematykę badań? Ile konferencji powinien zaliczać w ciągu roku ? Ilu doktorant
      > ów powinien mieć na raz? Ile czasu powinien poświęcać na dydaktykę, a ile na pr
      > ace administracyjne. itd.

      Pożądany model to anachoreta, jedzący szczaw i mirabelki, na którego można pluć
      i naśmiewać się z niego że nie ma statystycznie tylu Nobli co jego koledzy z zagranicy


      >
      > Jeśli ktoś ma jakąś opinię na dowolne z pytań, lub chciałby zadać kolejne pytan
      > ie, to zachęcam. Jeśli będzie dużo wypowiedzi, to może za jakiś czas zrobimy ja
      > kieś podsumowanie :). Np. zobaczymy jak duże różnice są pomiędzy dziedzinami, a
      > lbo ktoś to pozbiera i napisze artykuł z propozycjami dla Pani Minister.
      >
      > Mam wrażenie, że teraz większość działań ma bodziec negatywny, w sensie jest źl
      > e bo występuje problem "X" w związku z tym wprowadzamy modyfikację "Y". Brakuje
      > jednak wiedzy co chcemy osiągnąć i w związku z tym "Y" nie prowadzi często do
      > niczego sensownego, po prostu zmienia stary problem na nowy. Tutaj chciałbym, c
      > hwile poświęcić właśnie zagadnieniu, do czego powinniśmy zmierzać.
      • sendivigius Re: Życie 31.10.13, 22:11
        dobrycy napisał:

        Zresztą ministerstwo ma na temat polskiej nauki takie
        > samo zdanie
        > jak Sendi i dalatata - polscy naukowcy to banda leniwych i głupich nierobów, kt
        > órzy tak naprawdę
        > to powinni państwu dopłacać do tego że mogą pracować na uczelniach.


        Nie, nie mam takiego zdania. To populacja bardzo roznorodna. Ale w tej calosci jest duza grupa, szczegolnie w tzw. humanach o takich cechach. Tu jest wlasnie polska specyfika ktora umozliwia i toleruje oczywiste patologie. Ta specyfika jest w czesci spuscizna wschodnioeuropejskiego mitu "inteligenta". Mit wyrosl i trzymal sie na calym szeregu podpor spolecznych, po wyrwaniu ich, albo po prostu dezaukutalizacji ze wzgledu na postep techniczny i przemiany spoleczne zostala pusta skorupka, zostala fasada bez tresci, a to niewatpliwie jest patologia, ale tez zaslona dymna ktora przeslanie rozwoj kolejnych patologii.

        W przeciwienstwie do tego w kulturze anglosaskiej jest albo mit "szurnietego naukowca" niejednokrotnie przedstawiany w filmach co chce wysadzic swiat w powietrze ale jest tez tradycja purytanskiej etyki pracy. Kiedys Watson (ten od DNA) w swojej swietnej ksiazce "Podwojna spirala" pisal ze niestety naukowiec to jest dobrze ulozony pan w srednim wieku co dla zadnej niewiasty nie jest niczym fascynujacym. W odniesieniu do realiow swiata anglosaskiego to jest prawie prawda, wszyscy sa dosc podobni, wszyscy przebyli podobna droge etc, etc, marginesy sa male. W PL margines niestety jest duzy i bez tendencji spadkowej i niestety po tej niechlubnej stronie. Dodatkowo jest patologizowany przez NBK ktora fundusze europejskie uzywa na sposob jak ongis Evita Peron w Argentynie, ktora sposob na biede widziala w wyrzucaniu banknotow z przejezdzajacego pociagu.
        • charioteer1 Re: Życie 31.10.13, 22:15
          sendivigius napisał:

          > albo po prostu dezaukutalizacji

          Kurde, to jakas nowa choroba?
        • pfg Re: Życie 31.10.13, 23:47
          sendivigius napisał:

          > Dodatkowo jest patologizowany przez NBK ktora fundusze
          > europejskie uzywa na sposob jak ongis Evita Peron w Argentynie, ktora sposob
          > na biede widziala w wyrzucaniu banknotow z przejezdzajacego pociagu.

          Jezus, Maria! Wyobraziłem sobie NBK w kryształowej trumnie. Strach się bać.
      • charioteer1 Re: Życie 31.10.13, 22:26
        dobrycy napisał:

        > Zresztą ministerstwo ma na temat polskiej nauki takie samo zdanie
        > jak Sendi i dalatata - polscy naukowcy to banda leniwych i głupich nierobów, kt
        > órzy tak naprawdę
        > to powinni państwu dopłacać do tego że mogą pracować na uczelniach.

        Wejdz tu , jak chcesz wiedziec, jaka opinie maja swiatli luminatorzy, a sendiego i dale zostaw w spokoju. I zapamietaj sobie, ze jakzes nizej w hierarchii, tos frustrat i nieudacznik.
        • adept44_ltd Re: Życie 31.10.13, 22:27
          chario, zajmij się samokształceniem, co?...
          a co do profpeda, jednak zakładam, że jest on tylko wirtualny... wirus...
          • adept44_ltd Re: Życie 31.10.13, 22:32
            miało być ;), po co...
            • charioteer1 Re: Życie 31.10.13, 22:36
              Co po co? No przeciez dziergam, tylko nie wiem, po co.
        • chilly Re: Życie 01.11.13, 08:14
          Frustraci i krytykanci. Te określenia padają najczęściej. A "krytykanctwo" najbardziej kojarzy mi się (może niesłusznie, nie żyłem w tych czasach) z okresem "błędów i wypaczeń". A we wpisach autora dyskutowanego bloga bardzo mi brakuje przyznania racji choć jednemu oponentowi.
        • tupet.czerepacha Re: Życie 01.11.13, 20:21
          … i bredzisz :)
      • dala.tata Re: Życie 31.10.13, 23:08
        O przepraszam, nigdy nie mowie, ze glupich.
        • petrucchio Re: Życie 31.10.13, 23:14
          dala.tata napisał:

          > O przepraszam, nigdy nie mowie, ze glupich.

          Zmodyfikowany test Turinga: PRAWDZIWĄ sztuczną INTELIGENCJĘ poznamy po tym, że komputer będzie się chytrze wymigiwał od obliczeń, a przyciśnięty do mury powie: "Odwal się, dzisiaj nie mam nastroju do roboty."
          • dala.tata Re: Życie 31.10.13, 23:28
            Madrala :)

            Ja mam na temat polskiej nauki raczej negatywne zdanie. Na temat pedagogiki jeszczze gorsze :) Ono jeneak nei wyklucza tego, ze sa w nie wyspy doskonalej nauki na najwyzszym swiatowym poziomie. Problem w tym, ze rych ludzi jest malo. Za malo.
    • greylin Re: Życie 31.10.13, 21:51
      > Jeśli ktoś ma jakąś opinię na dowolne z pytań, lub chciałby zadać kolejne pytan
      > ie, to zachęcam.

      Co powinien jadać na śniadanie naukowiec?
      Jak często wypada mu bywać w operze/teatrze/kinie?
      Ile par skarpet ( i w jakim kolorze) powinien posiadać?
      • piotrek-256 Re: Życie 31.10.13, 22:51
        o ile śniadanie, myślę że możemy zostawić w spokoju.

        To życie kulturalne jest ciekawym aspektem. Na ile naukowiec powinien, być przywiązany do kultury wyższej ? :)

        Jak dla mnie, to nie powinno się na barki naukowców wkładać, jeszcze ciężaru wyznaczania pewnych standardów społeczno-kulturalnych, tym się mogą zająć słoiki i inne lemingi.
      • chilly Re: Życie 01.11.13, 08:17
        greylin napisała:
        > Co powinien jadać na śniadanie naukowiec?
        Owsiankę (na wodzie).
        > Jak często wypada mu bywać w operze/teatrze/kinie?
        W ogóle nie wypada. Naukowiec nie ma czasu (i pieniędzy) na takie fanaberie.
        > Ile par skarpet ( i w jakim kolorze) powinien posiadać?
        Dwie pary (koniecznie czarne). Jedne nosi, drugie pierze.
    • charioteer1 Re: Życie 31.10.13, 21:57
      piotrek-256 napisał:

      > Mam wrażenie, że teraz większość działań ma bodziec negatywny, w sensie jest źl
      > e bo występuje problem "X" w związku z tym wprowadzamy modyfikację "Y". Brakuje
      > jednak wiedzy co chcemy osiągnąć i w związku z tym "Y" nie prowadzi często do
      > niczego sensownego, po prostu zmienia stary problem na nowy. Tutaj chciałbym, c
      > hwile poświęcić właśnie zagadnieniu, do czego powinniśmy zmierzać.

      Problemy sa te same odpokad siegam pamiecia. Siegam niewiele mniej niz zyje, wiec to juz dobre dziesiat lat. Nie ma nowych problemow, sa tylko stare w nowym wydaniu.
      • piotrek-256 Re: Życie 31.10.13, 22:47
        No czy ja wiem. Czy dawniej był problem z doktorantami produkującymi papier toaletowy? Albo czy dawniej był problem pod tytułem, ale ja uczę studentów a nie piszę publikacje, czemu mnie zwalniacie? (Dla niektórych to może nie problem, dla innych tak).

        Poza tym taka ogólna uwaga, wypowiedziało się kilka osób i nikt nie podał, swojego zdania odnośnie, jego modelu życia naukowca w liczbach.

        To ja może zarzucę, pogląd, że dwóch doktorantów to max, którego nie powinno się przekraczać. (Od siedzenia w labie są technicy).
        • sendivigius Re: Życie 31.10.13, 23:11
          piotrek-256 napisał:

          > To ja może zarzucę, pogląd, że dwóch doktorantów to max, którego nie powinno si
          > ę przekraczać. (Od siedzenia w labie są technicy).


          No i co ja moge Dobrycy, co ja moge? Sami sie podkladaja. To jest NBK generation. Na razie dojrzewa, potem wyda owoce.
          • dobrycy Re: Życie 01.11.13, 09:08
            Wydaje mi się, że postawa "jestem już doktorantem, kłaniajcie mi się" zawsze była
            w jakimś stopniu obecna, ale dosypanie pieniędzy (poprzez ich wyrzucanie z okna)
            spowodowało że dużej części doktorantów się w głowie przewróciło. Nie można też zapominać
            o wychowawczej roli szkoły, która obecnie produkuje takie egzemplarze.
            Pogarda dla techników w labie ma długą tradycję i jest odwrotnie proporcjonalna
            do realnych osiągnięć w nauce, znam wielu profesorów którzy w kilkadziesiąt lat w nauce
            nic nie zdziałali, tylko zasiadali i piastowali - oni mają w największej pogardzie techników.
            Młodzi doktoranci przychodzą, obserwują i biorą za wzór taki model.


            sendivigius napisał:

            > piotrek-256 napisał:
            >
            > > To ja może zarzucę, pogląd, że dwóch doktorantów to max, którego nie powi
            > nno si
            > > ę przekraczać. (Od siedzenia w labie są technicy).

            >
            > No i co ja moge Dobrycy, co ja moge? Sami sie podkladaja. To jest NBK generatio
            > n. Na razie dojrzewa, potem wyda owoce.
            • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 10:54
              Ja nie gardzę technikami, nie mam za bardzo z nimi do czynienia w mojej działce. Na pewno dobry technik w labie jest wart więcej niż kolejnych kilku profesorów.

              Chodzi o to, że doktorant ma się uczyć i to wymaga kontaktu z promotorem, wymiany poglądów. Promotor ma swoje własne badania, współprace naukową z innymi osobami. Ile czasu może poświecić na doktoranta, ile różnych tematów badawczych jest wstanie objąć naraz? Zależy od człowieka, ale dwóch doktorantów to z tego co obserwowałem naprawdę sporo, jeśli w ciągu 4 lat mają zacząć publikować w czasopismach z górnej półki.

              Dlatego uważam, branie tabuna doktorantów, po to, żeby siedzieli przy aparaturze jest bez sensu. Ich studia są mało efektywne, nie wykonują pracy technicznej dobrze, bo nie mają doświadczenia, jedyna zaleta, że mało kosztują. (Choć jak złapią kasę z Unii to wcale nie tak mało). Dlatego napisałem, że od siedzenia z labie są technicy, bez urazy dla techników.
              • charioteer1 Re: Życie 01.11.13, 12:44
                piotrek-256 napisał:

                > Ja nie gardzę technikami, nie mam za bardzo z nimi do czynienia w mojej działce

                > Chodzi o to, że doktorant ma się uczyć i to wymaga kontaktu z promotorem, wymia
                > ny poglądów.

                No to sam sobie odpowiedziales. Jezeli uprawianie nauki dla ciebie polega na formulowaniu pogladow, to znaczy, ze twoje poglady na temat badan empirycznych oparte sa na danych pochodzacych z twojej wyobrazni.
                • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 13:02
                  Po to założyłem ten wątek, żeby dowiedzieć się co myślą inni :) Jeśli brak mi kompletnych danych to, staram się wnioskować na podstawie tego co mam.

                  Jakbyś rozwinął swoją myśl, na temat tego jak według ciebie powinien wyglądać los doktoranta w naukach empirycznych, to zwiększysz poziom mojej wiedzy oraz uświadomisz jeszcze paru humanistów. Na razie dajesz mi prztyczka w nos, ale nie oferujesz pomocy, więc co mi po twoim prztyczku.
                  • charioteer1 Re: Życie 01.11.13, 13:20
                    Twoj blad tkwi w zalozeniu. Wyobrazasz sobie doktorantow jako jakas abstrakcyjna sile robocza, ktora pracuje w laboratorium nie wiadomo na co i po co, bo profesor przeciez ma swoje badania i nie ma czasu dla doktorantow. Tu wszystko jest na odwrot. Doktoranci prowadza badania wspolnie z promotorem i wspolnie z promotorem publikuja. Profesor na ogol nie prowadzi kilku roznych tematow, ale prowadzi jednoczesnie kilka roznych badan w ramach tego samego tematu.
        • charioteer1 Re: Życie 01.11.13, 10:40
          piotrek-256 napisał:

          > No czy ja wiem. Czy dawniej był problem z doktorantami produkującymi papier toa
          > letowy? Albo czy dawniej był problem pod tytułem, ale ja uczę studentów a nie p
          > iszę publikacje, czemu mnie zwalniacie? (Dla niektórych to może nie problem, dl
          > a innych tak).

          Problemy nie gina, tylko przenosza sie w inne miejsce. Dawniej byl problem z ludzmi, ktorzy w osiem lat asystentury nie mogli sie wyrobic z doktoratem z tych samych powodow. Problem zniknal, gdy na asystenture zaczeto wymagac doktoratu. Dawniej problem makulaturowych publikacji i turystyki konferencyjnej dotyczyl przede wszystkim kandydatow na habilitowanych. W nowej procedurze to bedzie zanikac.

          > To ja może zarzucę, pogląd, że dwóch doktorantów to max, którego nie powinno si
          > ę przekraczać. (Od siedzenia w labie są technicy).

          Dwoje doktorantow to nie jest zadne obciazenie. Niektorzy promotorzy nie czytaja i nie beda czytac promowanych prac nawet, jak beda miec tylko jednego. Problemem jest laczna liczba doktorantow i magistrantow. Jak ktos ma 5 doktorantow i 0 magistrantow, to tez da sobie rade. Jezeli wszyscy nie planuja bronic sie w tym samym roku, to da rade z palcem w bucie.
    • pfg Re: Życie 01.11.13, 00:19
      piotrek-256 napisał:

      > zaczyna mnie nurtować pytanie, czy ktoś kto zarządza ramami mojego życia, np.
      > ustala mi pensje i wymagania, ma wedle mojej skromnej osoby jakiś plan?

      Odpowiem ci krótko i klarownie: Nie ma. Możesz sobie wyobrażać, że jesteś jak Yossarian, któremu tłumaczono, że Niemcy wcale nie chcą jego personalnie zabić, chociaż oczywiście do strzelają do niego.

      > Jakie powinno być modelowe, statystyczne życie
      > w miarę dobrego naukowca.

      O, bracie, chcesz, żeby ktoś ci tu "Medytacje o naukowym życiu godziwym" napisał? No daj spokój. A mówiąc poważnie, normy będą różne w różnych dyscyplinach i w różnych ośrodkach. Przyjrzyj się osobom *z twojej dyscypliny*, które najbardziej cenisz, zastanów się, dlaczego akurat je tak cenisz i za co, a następnie spróbuj postępować co najmniej tak, jak oni, a nawet nieco lepiej. Przy czym zapewne to ty będziesz musiał dokonać w którymś momencie dokonać wyboru, jako że ludzie, którzy jednocześnie mają wysoką pozycję naukową, znakomicie udane życie rodzinne, fascynujące hobby i wysoką pozycję pozanaukową (towarzyską, polityczną, ekonomiczną) istnieją, ale należą do niesłychanie rzadkich wyjątków. Jeśli możesz wzorować się na kimś takim, zrób to. Jeśli nie, staraj się dorównać, a nawet przeskoczyć tych najlepszych, ale wciąż jeszcze normalnych w twojej dyscyplinie.
      • uwr.uwr.uwr Re: Życie 01.11.13, 00:49
        > et przeskoczyć tych najlepszych, ale wciąż jeszcze normalnych w twojej dyscypli
        > nie.

        Dobry matematyk, który był by normalny? To jest bardzo mało prawdopodobne.
      • chilly Re: Życie 01.11.13, 08:21
        pfg napisał:
        > Przyjrzyj się osobom *z twojej dyscypliny*, które najbardziej cenisz, zastanów się, dlaczego akurat je tak cenisz i za co, a następnie spróbuj postępować co najmniej tak, jak oni, a nawet nieco lepiej.
        Hm, jestem w stanie wyobrazić sobie dyscypliny, w których - w sensie podejścia do nauki - takich osób może dramatycznie brakować.
      • babazgaga Re: Życie 01.11.13, 18:21
        Modelowe statystyczne życie to wygląda tak, ze jak moja mama idzie ze swoim psem na spacer, to średnio mają po trzy nogi
        Idąc tym tropem, modelowy naukowiec ma około dwie nogi, dwie ręce i jedna głowę, najlepiej na karku. W pozostałych parametrach niestety wariancie jest tak duża, ze nie podejmujemy się formułować ogólnej teorii wszystkiego
        :D
        • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 20:07
          To zawęź grupę którą opisujesz. Choćby do jednej twojej tematyki i spróbuj opisać jak widzisz może nie statystycznego naukowca, ale modelowego.
        • babazgaga Re: Życie 02.11.13, 08:05
          Niestety odnoszę się tez do mojej tematyki. Nie ma modelowych rozwiązań. To, co u jednego się sprawdza, u drugiego nie... Po prostu
    • dala.tata Re: Życie 01.11.13, 12:42
      Nie polecam zmiany tematyki, szczegolnie jesli cchcesz zrobic kariere, byc znanym, dobrze znewtowrkowany. Mozesz sie nudzic, ale wygrasz.

      Ja postawilem sie na nienudzenie i zmieniaem tematyke nieustannie. Co ksiazka, to nowy temat. Niestety, ma to swoje konsekwencje wlasnie w zentworkowaniu, w rozpoznawalnosci itd.
      • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 13:10
        Ja mam po prostu przeczucie, że zmieniając tematykę, mogę przenosić doświadczenia pomiędzy różnymi gałęziami, co więcej w pewnym momencie w starej tematyce gromadzą ci się problemy z którymi nie umiesz nic zrobić, a widzisz, że to one naprawdę są istotne, ciekawe. Brak ci świeżości, nowego spojrzenia. Wypalasz się. Ale to oczywiście zależy, od osoby i tematyki badań. Czasem doświadczenie zdobywa się powoli i ono bardzo procentuje...

        A tak z ciekawości ile razy w życiu zmieniałeś tematykę badań i w którym momentach? Co cię motywowało do zmian? Czy strach przed wypaleniem i ogólna higiena pracy, czy po prostu ciekawość ?
        • dala.tata Re: Życie 01.11.13, 13:19
          Powod byl duzo banalniejszy. Konczylem badania i pisalem ksiazke i uznawalem, ze jestem juz bardzo znudzony tematem, no to szukalem nowego. Niestety, zostalo mi to do dzisiaj. Mnie po prostu meczy siedzenie nad jednym tematem i zakonczenie ksiazki powoduje, ze mam tematu totalnie dosc.
          • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 20:12
            No bardzo dobra, motywacja. Jeszcze trochę cię pomęczę. :) Dodaj z jakiej branży jesteś?

            Pewnie połowa członków forum wie, ale ja nie :) A jeśli ktoś się jeszcze odezwie w tym temacie, to być może da się porównać wasze opinie.
            • dala.tata Re: Życie 01.11.13, 20:23
              nauki spoleczne.

              Czy to jest dobra motywacja? zalezy na to, jak popatrzec. personalnie, super, zawsze robilem to, co mnie ciekawi. instytucjonalnie, tak, jestem profesorem, ale mnie zapraszaja na 10 razy mniej plenarnych niz kolege obok, ktory co prawda ma 3 razy mniejszy dorobek, ale za to jest znany jako 'ten od X'. ja nie jestem znany jako ten od X. jedni mnie znaja jako tego od A, inni ajko tego od B, jeszcze inni jako tego od C itd. i wszyscy znaja mnie jako tego, ktory cos tam napisal, ale przeciez X napisal znacznie wiecej, a Y to juz w ogole, nie mowiac o Z.

              Czy zaluje? Chyba nie, ale podkreslam to 'chyba'. Bo bylo fajnie. Wybory, ktore byly oczywiste 15 lat temu, przestaly byc takie oczywiste. Bo gdy stajesz do konkursu z innymi profesorami, to zaczyna sie liczyc nie tylko to, ile napisales, ale rowniez to, ile plenarnych wykladow wyglosiles.

              Nawiasem mowiac, z 7-8 lat temu, wrocilem z konferencji do hotelu, w barze siedzialy ze 3 osoby, w tym pani plenarna i dolaczylem do nich. rozmowa zeszla na nasze kariery i pani plenarna zaczela narzekac na to, ze sie zajmuje tym, czym sie zajmmuje. Temat byl trudny, przygnebiajacy, ciekawy, ale po chwili chcialoby sie uciec. Powiedziaem jej, ze w przciwienstwie do mnie jest znana i zapraszana. Ona mi zazdroscila, a ja jej. Go figure.
              • piotrek-256 Re: Życie 01.11.13, 21:04
                Dzięki, ciekawe to co piszesz.
      • igbt Re: Życie 01.11.13, 14:20
        >> znewtowrkowany
        coś z wtorkiem?

        >> zentworkowaniu,
        nie, chyba z zen :-)

        A w ogóle, to hasło istnienia w globalnej sieci jest ciekawe.
        Jaka jest wasza opinia o academia.edu i researchgate.net

    • oluuu Re: Życie 02.11.13, 00:24
      Akapit opisujący sprzeczności jest bardzo trafny. Zresztą jest ich dużo więcej.
      Nikt nie ma żadnego planu, chodzi - jak to zwykle w Polsce - o pozory. Statystycznie mamy piąć się w górę, może nawet wybiórczo statystycznie. PR to obecnie główna praca ministerstwa.

      Ktoś kiedyś tu napisał, że naukowcy to teraz najbardziej spauperyzowana grupa społeczna w Polsce. Oczywiście nie liczymy niewielkiej grupy najstarszych profesorów i małego procenta doktorantów ze stypendiami z UE. I nie ma siły, aby to się zmieniło (no może tyle, że stypendia się skończą...). Idzie niż. To wszystko wyjaśnia.
    • pisiarz Re: Życie 05.11.13, 12:39
      > Jakie powinno być modelowe, statystyczne życie
      > w miarę dobrego naukowca.

      A jakie powinno być modelowe, statyczne życie w miarę dobrego hydraulika? A motorniczego tramwaju? Ile lat powinien jeździć na jednej linii, kiedy mieć dzieci i ile? Ilu ludzi, tyle modeli życia...

      > Ile razy w życiu powinien zmienić
      > tematykę badań?

      Pytanie, co to znaczy - zmienić tematykę badań. Czy jeśli ktoś zajmował się filtracją powietrza, a teraz zajmuje się filtracją wody - to zmienił tematykę? A mój znajomy profesor - doktorat z matematyki (teorie odwzorowań w matematyce różniczkowej), habilitacja z geodezji (metody matematyki różniczkowej w odwzorowaniach geodezyjnych) - zmienił tematykę?
      • piotrek-256 Re: Życie 05.11.13, 12:59
        Dobre pytanie i nie umiem na nie odpowiedzieć, według mnie zmienił, przynajmniej zmienił środowisko w którym publikuje. Ja bym powiedział, że zmienić tematykę to w dobrym przybliżeniu zmienić środowisko, które spotykasz na konferencjach. Nie chodzi o to, żeby porzucać dawną wiedzę i narzędzia, jeśli może się przydać. Myślę, że każdy jakoś czuje co znaczy zmiana tematyki w jego przypadku... Nie umiem tego sprecyzować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka