dala.tata 28.02.14, 13:18 Ile godzin ma doba w Lublinie? Nie chce mi sie bowiem wierzyc, ze 24. 400+ godzin zajec, oboiwazki prorektora i jeszcze drugi etat.....Kiedy Pan Profesor ma na to wszystko czas? Tekst linka Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
spokojny.zenek Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 13:26 Może działa w czasie dzielonym? Odpowiedz Link
oluuu Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 13:35 A to mi nowość. W czasach prosperity niektórzy profesorowie (np. w nauce socjologia) mieli więcej godzin, etatów i zajęć i dawali radę. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 13:54 Dala, od osmej do pietnastej w rektoracie, 15-18 zajecia, w weekendy drugi etat. Luuuuz. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 13:57 Chyba jednak trochę przemęczony. www.ocen.pl/lecturer.php?action=show&who=2920 Odpowiedz Link
prawdziwam2011 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 14:25 A może po prostu solidnie wykonuje obowiązki dydaktyczne, wymaga a nie stawia same piątki "za nic", by zyskać przychylne oceny. Odpowiedz Link
pfg Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 14:56 prawdziwam2011 napisała: > A może po prostu solidnie wykonuje obowiązki dydaktyczne Prorektor, który pracuje jednocześnie na uczelni prywatnej, z całą pewnością nie wykonuje solidnie swoich obowiązków, dydaktycznych ani jakichkolwiek innych. Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 15:19 obrotny, z wyczuciem kasy, pracowity... czego wy chcecie? człowiek na te czasy. bah Odpowiedz Link
prawdziwam2011 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 15:34 Tego nie wiesz. Odnośnie do istoty mojej wypowiedzi: odnosiłam się do oceny jego dydaktyki jako doktora prezentowanej na forum. Mogę domniemywać, że było to co najmniej kilka lat wstecz, skoro figuruje jako dr. Odpowiedz Link
pfg Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 21:01 prawdziwam2011 napisała: > Tego nie wiesz. Nie dość, że wiem, to nie mam najmniejszych wątpliwości. Odpowiedz Link
prawdziwam2011 Re: Obowiazki profesora 01.03.14, 01:43 Zatem pozostaniemy przy swoich zdaniach. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 15:43 uroda szwankuje... poza tym, w większości uczelni jest zakaz pełnienia funkcji, kiedy się pracuje gdzieś na drugim etacie... Odpowiedz Link
whiteskies Re: Obowiazki profesora 01.03.14, 09:21 Zakaz jedna sprawa, etyka zawodowa tez ma coś do rzeczy. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 14:46 Pewnie wymaga, zeby studenci znali nazwiska autorow podrecznikow. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 18:42 charioteer1 napisał: > Pewnie wymaga, zeby studenci znali nazwiska autorow podrecznikow. Nie można wykluczyć, że jest jeszcze gorzej. Może nawet wymagać znajomości tego, co napisane w środku. Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 19:36 nieeee... to byłoby już postępowanie z wyjątkowym okrucieństwem ... >.> Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 16:18 Dala, zadajesz niewłaściwe pytania. Właściwe brzmiałyby np tak: (a) kto fizycznie realizuje zajęcia zlecone p. prorektorowi, gdy "boli go głowa" [zgaduję, że doktoranci, a profesorski ból głowy powtarza się cyklicznie w okresie 7-dniowym od października do końca czerwca] (b) jak te zajęcia prowadzone osobiście przez p. prorektora są prowadzone [dyktowanie z pożółkłych kartek czy Wielka Improwizacja o d.... Maryny?] (c) kto faktycznie pełni obowiązki prorektora [może pani Krysia, a może... nikt] Zwróć uwagę, że tam kilku osobom brakuje godzin do pensum, a inni mają 300 godzin ponadwymiarowych ponad swoje (obniżone!) pensum, za każdą jakieś 50-60 zł brutto. Ciekawe, ilu on prowadzi doktorantów? Za każdego kolejna obniżka pensum... Państwowe = niczyje. Pamiętasz, jak w PRL-u wokół państwowych budów wyrastały osiedla domków jednorodzinnych? Jak sobie wyobrażasz oddolny ruch reform uniwersytetu w takim gnoju? Kto z tamtego wydziału zabierze publicznie głos pod własnym imieniem i nazwiskiem? Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 16:33 nauka-polska.pl/dhtml/raporty/opisInstytucji?rtype=opis&lang=pl&objectId=5568 Proszę poklikać po nazwiskach, od dyrektora po zwykłych niehabilitowanych adiunktów. Jednak zaorać. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 16:54 Oni tam wszyscy ciezko pracuja, co sie czepiasz. Niedopensowany byly rektor, ktory przejmuje sporny wyklad. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 16:56 pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Skrzyd%C5%82o nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&lang=pl&objectId=28043 Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 17:33 To Pan Profesor w trójkąciku Lublin-Rzeszów-Radom teraz sobie dobrze robi? Osiemdziesięciopięcioletni staruszek? A może nagrali go na youtuba albo przez skajpa puszczają studentom, bo to nieludzkie tak starszą osobę po bezdrożach Kresów Wschodnich targać? Naprawdę można zatrudniać 85-latków na etacie profesorskim? Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 17:35 no mamy przecież nowoczesność nie? ilirning te sprawy ... ^^ Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 19:27 nagrali i nie żyje... (przypadek taki miał miejsce...)... Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 17:09 Oj od razu orać. Może da się mniej destrukcyjnie. Znaczy z oraniem jest taki problem, że ludzi i ich mentalności nie zaorzesz. Zlikwidujesz uczelnie, będziesz chciał powołać nową, to znowu rektorem zostanie Pan X wszak ma doświadczenie w tym biznesie. Już zapomniałem czemu, ale uczelnie na prowincji są ważne. Jakiś nulli czy inny flega kiedyś to tłumaczył i chyba nawet z sensem. W każdym razie ja chwilowo nie mam koncepcji jak zaorać, żeby nie zarosło jeszcze gorszym chwastem. A swoją szosą, czy ktoś kiedyś rozważał częściową odpłatność za studia? Nie chodzi o duże kwoty, ale żeby ludzie mieli świadomość, że płacą za studia i być może w związku z tym bardziej by się zastanawiali co i po co studiują? Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 17:34 błąd w rozumowaniu z "płatnymi studiami choćby częściowo" jest taki, że takie "studia" już istnieją z wiadomym skutkiem. Na publicznych byłoby nie lepiej. Istotna część studentów nie przychodzi po to by się czegoś nauczyć (stawiają się do studiowania jak niegdyś na WKU). I oni nawet by chętnie zapłacili by nie musieli udawać, że to robią. Obie te szkoły są siebie warte. Dramat w tym, że promieniują na te "prowincjonalne jeszcze prowincjonalniej" :/ Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 18:14 Nom jak to dobrze jak ktoś rzuci ci w twarz argumentem :). Wycofuje głupie pytanie. Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 20:09 pytanie nie jest głupie ;) głupie są odpowiedzi na nie. Bah - pomyśl - przychodzi matołek, niech będzie taki "organiczny", na egzamin/zaliczenie, nie umi, nie rozumi, nie kuma czaczy, no ale płaci a klient nasz pan. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 21:52 Znaczy lepiej spytać niż nie wiedzieć ;). Ale ogólnie to ja się po prostu teoretycznie zastanawiam, czy jest zestaw mechanizmów, które 1) Spowodują, że uczelnie same zaczną się poprawiać. 2) Nie spowodują upadku mniejszych ośrodków akademickich. Sendi pisze, żeby sprywatyzować wszystko, zlikwidować bezpłatne studia itd. Ja mam poczucie, że Europa to nie Ameryka, ale tak sobie strzeliłem z pytaniem co sprawia, że uczelnie w Stanach przejmują się poziomem kształcenia i co sprawia, że studenci wymagają, żeby uczelnia uczyła a nie dawała dyplom, o ile to prawda... Pierwsza myśl to był, że istotne jest, że student sam wykłada pieniądze, więc pomyślałem a co jakby tutaj też musiał coś wyłożyć, ale ten mechanizm jest inny... Odpowiedz Link
dobrycy Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 22:39 Żeby miały się poprawiać to po pierwsze musiałby być powód aby się poprawiały, np absolwenci z większą wiedzą wyniesioną z uczelni musieliby łatwiej znajdować dobrą pracę niż absolwenci z mniejszą wiedzą. Czyli: - uczelnia musiałaby przekazywać użyteczną wiedzę na którą jest zapotrzebowanie na rynku. Rynek PL i USA jest inny, więc w naszych realiach ten mechanizm w pewnych dziedzinach po prostu nie ma prawa w PL działać. - absolwenci musieliby dostrzegać że opłaca się uczyć, czyli że ich wiedza którą mogą zdobyć na uczelni jest do czegoś potrzebna a sam papier nic nie gwarantuje. Jeżeli studenci widzą że wiedza w PL jest do niczego nie potrzebna a liczą się tylko inne czynniki, to uczelnie spełniają rolę przechowalni dla młodych ludzi którym się jeszcze nie chce iść do pracy (żeby im rodzice w domu nie marudzili). - wynik działania kształcącego uczelni zależy nie zarówno od studentów jak i nauczycieli akademickich, jeśli student przychodzi na uczelnie bo tam jest ciepło i można się ogrzać a nauka go nie interesuje, to choćby wykładali tam sami nobliści nie stworzy sie z niego geniusza - pracownicy muszą chcięć uczyć, jeżeli system ich do tego zniechęca bo dobre nauczanie nie jest w żaden sposób premiowane, to w naturalny sposób nauczanie staje się fikcją i marnowaniem czasu co zdolniejszych rodzynków - jeśli chodzi o naukę to tu jest tak samo. Jeśli lepiej się traktuje ludzi osiągających gorsze wyniki niż tych którzy osiągają lepsze wyniki to badania na poziomie prowadzą pasjonaci i frustraci którzy nie mają żadnego innego sposobu na życie. Ci sami ludzie prowadzą dydaktykę, co powoduje że studenci w naturalny sposób grawitują ku kierunkom gdzie pracownicy są mniej sfrustrowani i szczęśliwsi, czyli tam gdzie badań naukowych nie ma albo są na niższym poziomie. Ciekawy byłby wykres ilości studentów vs. ilość zgromadzonych kudryków na pracownika, stawiam na zależność hiperboliczną. piotrek-256 napisał: > Znaczy lepiej spytać niż nie wiedzieć ;). > > Ale ogólnie to ja się po prostu teoretycznie zastanawiam, czy jest zestaw mecha > nizmów, które > 1) Spowodują, że uczelnie same zaczną się poprawiać. > 2) Nie spowodują upadku mniejszych ośrodków akademickich. > > Sendi pisze, żeby sprywatyzować wszystko, zlikwidować bezpłatne studia itd. > Ja mam poczucie, że Europa to nie Ameryka, ale tak sobie strzeliłem z pytaniem > co sprawia, że uczelnie w Stanach przejmują się poziomem kształcenia i co spraw > ia, że studenci wymagają, żeby uczelnia uczyła a nie dawała dyplom, o ile to pr > awda... > Pierwsza myśl to był, że istotne jest, że student sam wykłada pieniądze, więc p > omyślałem a co jakby tutaj też musiał coś wyłożyć, ale ten mechanizm jest inny. > .. > Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 23:31 Czy ja wiem, czy rynek pracy w Polsce jest tak anty wykształceniowy? Np. pewnie sporo rolników mogłoby być bogatszych gdyby wiedzieli więcej o nowych odmianach o tym w jaką stronę idą badania w rolnictwie, o biologii szkodników i czy np. sadząc cebule razem z truskawkami nie chronimy ich przed jakimiś robalami, nie wiem strzelam. Pewnie da się znaleźć trochę takich rzeczy, które mogą wpływać na zarobki absolwenta. Może uczelnie za mało się reklamują pod tym względem? Brak im motywacji, ale to inny problem. Ogólnie to wszystko są naczynia połączone. W pewnych dziedzinach jasne, że leżymy, ale to już jest kwestia polityki państwa. Mnie się koncepcja studiów zamawianych nie podoba, ale jest to jakiś czynnik motywujący do studiowania kierunków pożądanych przez państwo. Zupełnie nie zapewnia jakości studiów, ale wpływa na zainteresowanie, jakieś narzędzia są... Może pomocny byłby np 1% cit można przeznaczyć dla dowolnej uczelni? Albo firma może sobie odpisać od dochodu koszty organizacji spotkania/rekrutacyjnego ze studentami na uczelni. Jeśli na jeden wydział, zaczną zgłaszać się firmy a na inny nie to ma wpływ na wybory studentów. Poza tym to ma szansę być całkiem niezły mechanizm lokalny i mechanizm promujący kontakty biznesu z uczelniami... Wydziały humanistyczne, może większy nacisk kładłyby na sprzedaż kultury a nie tylko na teorię? Może da się stworzyć mechanizmy, które spowodują, że humanistom będzie się opłacało wychodzić do lokalnej społeczności, promować lokalną historię i kulturę, lub kulturą w ogóle? Weźmy takiego niepotrzebnego filozofa, zatrudniamy go w kawiarni i on poza obowiązkiem podawania kawy przed południem po południu ma obowiązek, w prawym kącie sali organizować pogadanki filozoficzne, przy kawie, herbacie i ciastku. Kawiarnia zyskuje na unikalności i dostaje +10 do snobizmu, a amatorzy takiego sposobu spędzania czasu i trwonienia pieniędzy na kawę się znajdą... Mnie się wydaje, że wykształcenie może dawać atuty na rynku pracy, tylko nikt na uczelniach nie próbuje ich znaleźć. Zamiast tego plecie się trzy po trzy o logicznym myśleniu i ogólnym olśnieniu... Odpowiedz Link
nullified Re: Obowiazki profesora 01.03.14, 19:18 piotrek-256 napisał: > Czy ja wiem, czy rynek pracy w Polsce jest tak anty wykształceniowy? problem jest dokładnie odwrotny - on jest "ultrawykształceniowy", spróbuj się zatrudnić jako ochroniarz bez doktoratu (or smth) ;) habilitacja dla stróża nocnego (nie licząc renty inwalidzkiej i innych detali) mile widziana. To jest sytuacja absurdalna ale przypomne raz jeszcze: mechaniczna turboscholaryzacja była oficjalną polityką państwa. To nie jest tak, że "zdeprawowane profesory" i inne zgniłki (resp. "złogi") zawiązały spisek by "wspólnie i w porozumieniu" dokonać skoku na kasę i udręczyć biedną młódź polską nadmiarem szczęścia edukacyjnego. Korupcja edukacyjna, rozkład szkolnictwa na wszystkich poziomach po kolei, wszystkie te szkoły Tego i Owego były i są skutkiem wymagań jakie postawiło Państwo. No "sorry". Osiągnęliśmy realny sukces - i ten sukces to jest właśnie problem. Teraz mamy turboscientyfikację - zgadnij jaki będzie efekt ;p >Np. pewnie > sporo rolników mogłoby być bogatszych gdyby wiedzieli więcej o nowych odmianac > h o tym w jaką stronę idą badania w rolnictwie, o biologii szkodników i czy np. > sadząc cebule razem z truskawkami nie chronimy ich przed jakimiś robalami, nie > wiem strzelam. > Mechanizację i "scientyfikację" rolnictwa przeprowadziłą (z niezłym relatywnie do mozliwości) skutkiem nieboszczka "komuna", etap "B" wykonali sami małorolni "prywatyzując" prawem (a raczej zwykle "lewem") PGRy (m.in.). Krajowe rolnictwo jest miejscami przemechanizowane i "przemodernizowane" w relacji do rzeczywistości w jakiej operuje.* Osobną sprawą jest, że praca rąk (nei tylko na wsi) jest po prostu zbyt tania. Zbyt tania by opłacało się inwestować w jakąś nowoczesność (np. w niebarbarzyńską wydajność). Dzięki wizjom "wolnych rynków" wpadamy w dokładnie ten sam dołek w jakim ugrzęźliśmy w XVIw. Nie chronimy pracy (lecz "praco-raczej-nie-dawców"), więc praca jest tania, praca jest tania więc ekstensywne jej wykorzystanie bardziej się opłaca (krótykoterminowo, ale kogo obchodzą długie terminy?) niż odmieniana tak na wszystkie strony "innowacyjność" (coś w koło maciejku klepię o tej imitatywności modernizacji, tak? ^^) - efektem jest faktyczna demodernizacja. Chyba to nikogo specjalnie nie dziwi? *pech chce, że akurat wiem o czym piszę, nie tylko dlatego,. że to moje pierwotne wykształcenie >.> > Pewnie da się znaleźć trochę takich rzeczy, które mogą wpływać na zarobki absol > wenta. Może uczelnie za mało się reklamują pod tym względem? Brak im motywacji, > ale to inny problem. Ogólnie to wszystko są naczynia połączone.(..) > W pewnych dziedzinach jasne, że leżymy, ale to już jest kwestia polityki państw > a. Jak długo "Państwo" (coś więcej niż administracyjnie 'Państwo') będzie podksakiwać z radości za kazdym razem kiedy uda sie "obniżyć koszty pracy" tak długo sytuacja będzie się pogarszać. Ale! Jest nadzieja ;p ostatnio MFW na nowo wynalazł - ojej! - koło.** Znaczy się - możnym tego świata zaczęło się robić nieco niewygodnie, najwyraźniej. **wpadli mianowicie na niewiarygodną i niesamowitą ideę, że stałę obniżanie kosztów pracy powoduje spadek popytu a lista miejsc gdzie można znaleźć jeszcze tańsze miejsca pracy się powoli wyczerpuje... wstrząsające prawda? Czegóż to apostołowie dobrobytu nie wymyślą, huh > Mnie się koncepcja studiów zamawianych (...) Ta idea była i jest poroniona od zarania. W najlepszym przypadku będzie produkowac emigrantów. W najgorszym - rewoltę. > Może pomocny byłby np 1% cit można przeznaczyć dla dowolnej uczelni? Albo firma > może sobie odpisać od dochodu koszty organizacji spotkania/rekrutacyjnego ze s > tudentami na uczelni. Przeciez firmy już to mogą zrobić (wpisywać w koszty). Dlaczego nie robią? A po co? > Wydziały humanistyczne, może większy nacisk kładłyby na sprzedaż kultury Białystok właśnie się wziął do roboty piotrek - będą sprzedawać coś bardziej rynkowego niż "filozofia". Jak się nie sprawdzi, może przerobią się na "cybernetyków". Zawsze mogą też jeszcze spróbować badać jakąś "polskość" albo "komunistyczność" albo "cośtam cośtam". Oportunizm ma wielką przyszłość - zawsze. ;) > Weźmy takiego niepotrzebnego filozofa, zatrudniamy go w kawiarni i on poza obow > iązkiem podawania kawy przed południem po południu ma obowiązek, w prawym kącie > sali organizować pogadanki filozoficzne, przy kawie, herbacie i ciastku. Kawia > rnia zyskuje na unikalności i dostaje +10 do snobizmu, a amatorzy takiego sposo > bu spędzania czasu i trwonienia pieniędzy na kawę się znajdą... Poza dwoma miastami nie ma to żadnych szans ;) (nota bene "kawiarnie filozoficzne", podobnie jak "filozoficzny kołczing" (uprawiany czasem ostro po bandzie bo jako rodzaj "psychoterapii filozoficznej" co już jest groźne) istnieją;) ) a i w tych miastach byłoby umiarkowanie - nie ten typ snobów. To już praktyczniej (kształcimy praktycznie!) byłoby namawiać studentów filozofii (i innych nauk zbytecznych) do święceń - mamy przecież kryzys powołań a to nie jest takie złe miejsce pracy ;p > Mnie się wydaje, że wykształcenie może dawać atuty na rynku pracy, tylko nikt n > a uczelniach nie próbuje ich znaleźć. Zamiast tego plecie się trzy po trzy o lo > gicznym myśleniu i ogólnym olśnieniu... Może, nie musi. To nie do końca temat na "uczelnie i ich straszliwe kłopoty". Żeby wykształcenie (jakiekolwiek) "dawało atuty" musi istnieć zapotrzebowanie "na wykształcenie". Tymczasem na razie nasze główne ambicje to zostanie europejskimi Indiami - takim lokalnym centrum ołtsołrcingu wszystkiego. Really - nie oczekuj "popytu na wykształcenie" w tej sytuacji. Ceterum censeo Carthaginem esse delendam! ...emmm - do diabła z habilitacjami! ;) Odpowiedz Link
flamengista w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:01 kiedyś mobbingowali biedną Panią adiunkt przed doktoratem, wyrzucając ją z uczelni. Teraz tylko mobbingują prorektora, odbierając mu 30 z 405 godzin zajęć. Niewątpliwie definicja mobbingu uległa tam ewolucji, mimo wszystko z korzyścią dla mobbingowanych. A więc jednak postęp:) Podoba mi się też innowacyjna definicja dobrych praktyk akademickich, polegająca na komunikowaniu się z szefem za pośrednictwem prasy i adwokata. Trochę kosztowna, ale niewątpliwie efektowna. Jak jeszcze dodać, że to na tym wydziale studiuje ta prymuska, iż narzekająca na czytanie książek - to można dość do ciekawych wniosków. Niewątpliwie w UMCS mogą liczyć na "przychylność" prasy. Pytanie kto ma w tym interes. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:16 KUL ?? :D znaczy tak logicznie, ale nie przeceniałbym naszej kadry zarządzającej uczelniami. Wizja skoordynowania akcji PR-owej celem oczernienia konkurencyjnej uczelni, to nie w kij dmuchał i nie sądzę, żeby jakiś rektor się na to porwał... Odpowiedz Link
nullified Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:40 no - przynajmniej mamy jakieś osiągnięcia prawda? przy tak płytkim i tak bardzo skonfliktowanym środowisku - śmiertelne boje o pudełko zapałek czy inną zniewagę nader krwistą może toczyć dwóch psorów przez 30 lat siedząc w tym samym zakładzie i zatruwając tym kilka innych uczelni, Komisji Wszelkich nie wyłączając. Bah... można podac kilka arcysoczystych przykładów z samych A+ ich wysokości co by prowincji nie spluwac zanadto. Miejmy jakąś miarę... hmmm przyzwoitości, może. Just human nature. Odpowiedz Link
nullified Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:42 aha! i dlatego postulat, który przybijam "na wrotach": psychoterapia winna być całkowicie refundowana i obowiązkowa dla wszystkich pracowników szkolnictwa. Inaczej pozostanie pozamykac wariatów starych i kształtowac nowych ;p Odpowiedz Link
dobrycy Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:45 Niewątpliwie praca w szkolnictwie wyższym odbija się na psychice pracowników, to nie przypadek, że większość starej kadry tak wygląda jak wygląda. Myślę, że obecna młoda kadra, jak bedzie w wieku starej będzie wyglądać jeszcze gorzej. Powtórze - system kształtuje ludzi na swój obraz i podobieństwo. nullified napisał: > aha! > > i dlatego postulat, który przybijam "na wrotach": > psychoterapia winna być całkowicie refundowana i obowiązkowa dla wszystkich > pracowników szkolnictwa. > > Inaczej pozostanie pozamykac wariatów starych i kształtowac nowych ;p Odpowiedz Link
nullified Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:50 no indukowanie zaburzeń było przecież opisane wieki temu ;) hm jak się kończy przeciążanie pacjenta zaburzonego też trochę napisano - tedy zamiast reform wydajnościowych raczej - spokój, umiarkowany wysiłek fizyczny, łagodna muzyka... Odpowiedz Link
dobrycy Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:54 > zamiast reform wydajnościowych raczej - spokój, umiarkowany wysiłek fizy > czny, łagodna muzyka... albo psychuszka, haloperidol i inne takie .. Odpowiedz Link
nullified Re: w Lublinie robią postępy 28.02.14, 17:57 hmm w tym kontekście Lex Trynkiewicz zaczyna brzmieć dwakroć zrozumiale; nie że ja paranoik (najwyżej indukowany ;p ) no ale reformy,...,kudryki,...,takie miłe nowe prawo... w sam raz na filozofów, filologów, fizyków i innych zboczeńców hmf Odpowiedz Link
flamengista ależ oczywiście, 28.02.14, 19:16 takie konflikty toczą się wszędzie. Obawiam się, że nawet Harvard nie jest od nich wolny (choć raczej tam nie kłócą się o dodatkowe 30 godzin zajęć). Novum polega na tym, że mobbingowany zdecydował zrobić aferę na całą Polskę, zamiast rozstrzygnąć sprawy we własnym gronie. Odpowiedz Link
nullified Re: ależ oczywiście, 28.02.14, 19:38 ale doceńmy, pełna kultura i cywilizacja, prawnicy, oficjalne pisma, "na całą Polskę" to przeciez transparentność, czyż nie? Kiedyś, tu i tam ;) to się po prostu prali po pyskach... teraz to już cywilizacja; oj profesorem być :D Odpowiedz Link
flamengista wszystko już było... 28.02.14, 19:48 Tekst linka O bójce Markowskiego z Liberą pisano dość dużo, ale poniżej jest też o Iwaszkiewiczu i Słonimskim:) Odpowiedz Link
flamengista ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 20:01 mam nawet postulat: pojedynek dwóch Panów na ringu, w juwenalia. Na ringu bokserskim. Będzie rycersko i wesoło. A jaki przykład dla braci studenckiej i promocja dobrych obyczajów akademickich! Odpowiedz Link
nullified Re: ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 20:04 ehm... jest jeden problem - ja tam nie bardzo dostrzegam kwalifikację pojedynkową (niejaki "honor" :D ) u ew. kandydatów. Ale zawsze może być na ludowo. Sztachetami. No i ta niderlandzka konkurencja "rzut sraczykiem" bardzo mi przypadła do gustu ;) Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 20:10 Czemu jednak wolisz te sztachety? Odpowiedz Link
nullified Re: ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 20:13 dla komfortu psychicznego większości kandydatów - lepiej im w grabę swojska sztacheta przypasuje niż rapier ;) ale stawiam na sraczyki, jakoś takie - mniej konfliktowe ;) Odpowiedz Link
chilly Re: ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 22:21 A może raczej okładanie się pampersami? Odpowiedz Link
nullified Re: ja tam wolę pojedynki 01.03.14, 18:05 myslisz, że to już jest przypadek "nauki geriatrycznej"? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ja tam wolę pojedynki 28.02.14, 20:22 flamengista napisał: > mam nawet postulat: pojedynek dwóch Panów na ringu, w juwenalia. Na ringu bokse > rskim. Będzie rycersko i wesoło. A jaki przykład dla braci studenckiej i promoc > ja dobrych obyczajów akademickich! Fla, konflikt dwoch profesorow o 30 godzin wykladu to dobrze wyglada dla prasy. To wyglada na konflikt miedzy prorektorem a dziekanem, w ktorym rektor opowiedzial sie po stronie dziekana. Causa finita. Odpowiedz Link
flamengista sprawa ma z pewnością drugie dno 01.03.14, 10:39 uwierz mi, to nie pierwszy konflikt profesorów o którym słyszę:) Na naszej uczelni podobne pojawiają się mniej więcej co pół roku. Tylko nikt nie wpada na to, by lecieć do prasy albo komunikować się za pośrednictwem adwokata. To absolutna ostateczność. W tym przypadku moim zdaniem jednej ze stron ewidentnie puściły nerwy a teraz ta osoba wstydzi się przyznać do błędu. Co innego mieć rację i czuć się poszkodowanym, a co innego robić taki PR własnej uczelni. To zagranie va banque. Odpowiedz Link
nullified Re: wszystko już było... 28.02.14, 20:06 oj tam artysty, ale profesory, to jest insza jakość ;) Odpowiedz Link
nullified Re: ależ mogą w gronostajach 28.02.14, 20:10 nie, no wiesz, ja tak staromodnie - ta niejaka godność własna, nieskłonność do bluzgu mało wdzięcznego, obycie w łajdactwie nieprostackim, pazerność miarkowana... takie tam najpiękniejsze rzeczy z czasów nieistniejących ;) Odpowiedz Link
flamengista niech będzie i staromodnie 28.02.14, 20:14 oto klasyczny wzorzec, godzien naśladowania. Odpowiedz Link
nullified Re: niech będzie i staromodnie 01.03.14, 18:04 hm.. zważywszy poziom może lepiej pasowaliby Flinstonowie, lub zgoła inny, nowszy serial rysunkowy. Pythony są takie, wiesz... wysublimowane ^^ Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: ależ oczywiście, 28.02.14, 19:42 Tu nie chodzi o 30 godzin tylko o kontynuację wykładu postrzeganego jako prestiżowy. Taki w sam raz dla rektora. Odpowiedz Link
flamengista ładnych czasów dożyliśmy 28.02.14, 19:49 w epoce niżu demograficznego profesorowie kłócą się o prestiżowy wykład, nie o to kto napisał lepszy artykuł (lub przynajmniej o to kto ma lepszy samochód). Znak nowych, niekoniecznie lepszych czasów:) Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: ładnych czasów dożyliśmy 28.02.14, 19:51 W epoce wyżu się nie kłócili? Poza tym to pretekst a ściślej: odprysk. Odpowiedz Link
chilly Re: ładnych czasów dożyliśmy 28.02.14, 22:26 flamengista napisał: > w epoce niżu demograficznego profesorowie kłócą się o prestiżowy wykład, nie o to kto napisał lepszy artykuł (lub przynajmniej o to kto ma lepszy samochód). Lepszy samochód ma student. To jest poza wszelką dyskusją. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ależ oczywiście, 28.02.14, 20:00 flamengista napisał: > Novum polega na tym, że mobbingowany zdecydował zrobić aferę na całą Polskę, za > miast rozstrzygnąć sprawy we własnym gronie. Mobbing polega na tym, ze sie dana osobe wyklucza z grona wspolpracownikow, wiec zalatwienie czegokolwiek we wlasnym gronie raczej z definicji nie jest mozliwe. Bohater odwolal sie od decyzji kierownika katedry do dziekana, nastepnie prosil rektora o pomoc w rozwiazaniu konfliktu i takiej pomocy nie otrzymal. Mozna wiec uznac, ze wykorzystal droge sluzbowa. Za malo informacji w artykule, by stwierdzic, po czyjej stronie jest racja i jakie sa szanse na wygranie takiej sprawy w sadzie, ale o byle pierdole nie angazuje sie kancelarii adwokackiej. Odpowiedz Link
flamengista wszystko pięknie 28.02.14, 20:03 tylko że jemu zabrali 30 godzin zajęć i został o chlebie i głodzie, tzn. marnych 380 godzinach. I drugim etacie u prywaciarza. Ja dziękuje za taki mobbing. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: wszystko pięknie 28.02.14, 20:18 Jak mu chcieli zabrac 30 godzin, to mogli zabrac cwiczenia, a nie kierunkowy wyklad katedry. Poza tym cos jest na rzeczy, skoro kierownikiem katedry liczacej pieciu samodzielnych, w tym jeden emeryt, zostaje najmlodszy dr hab., ktory jeszcze we wszystkich bazach funkcjonuje jako zwykly dr. Z ciekawostek: nasz bohater jest wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego i czlonkiem Wydzialu I PAN. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: wszystko pięknie 28.02.14, 21:51 charioteer1 napisał: > Jak mu chcieli zabrac 30 godzin, to mogli zabrac cwiczenia, Jak mu mieli zabrać ćwiczenia skoro prowadził wykład? > Z ciekawostek: nasz bohater jest wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Prawa Konst > ytucyjnego i czlonkiem Wydzialu I PAN. No nie jest to nołnejm. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: wszystko pięknie 01.03.14, 01:36 Ale poza wykladem chyba jeszcze cos prowadzil? Nie rozumiem pytania. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: wszystko pięknie 01.03.14, 09:20 charioteer1 napisał: > Ale poza wykladem chyba jeszcze cos prowadzil? Ćwiczenia? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: wszystko pięknie 01.03.14, 01:39 Z czystej ciekawosci pozwole sobie zadac pytanie. Skoro to nie jest nołnejm, to jakie sa reakcje na cala ta afere w srodowisku poza Lublinem? Z pewnoscia cos z tego wycieklo w Polske, bo takie sprawy na ogol sie rozchodza roznymi drogami. Jezeli uwazasz pytanie za malo dyplomatyczne, to nie odpowiadaj. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: wszystko pięknie 01.03.14, 09:21 Odpowiem szczerze - nie mam pojęcia. Odpowiedz Link
sendivigius A moze wziac przyklad ze szpitala? 28.02.14, 22:59 I uniwersytet oskarzy ktoregos pana o szarganie dobrego imienia i bedzie domagal sie zadoscuczynienia i przeprosin. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15546144,Szpital_Pro_Familia_chce_od_poloznej_odszkodowania.html?lokale=wroclaw#BoxWiadTxt Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Obowiazki profesora 28.02.14, 23:24 Dala, ile złotówek warta jest godzina pracy naukowca w Polsce? www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/olsztyn/3180-profesorowie-uwm-podejrzani-o-wyludzenie-wynagrodzen-najnowsze-slajd.html www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1534287,1,wielki-sukces-czy-wielka-afera-z-wegorzem-w-tle.read A tu jest opis wdrożeń projektu: innovafish.pl/o_projekcie/wdrozenia Wygląda na to, że za 34 mln zaplanowano przeprowadzenie kilku szkoleń i konferencji. Czy to nie piękne, że projekt, pierwotnie wyceniony na 34 mln, ostatecznie zostanie zrealizowany za 15 mln? CytatJeśli z innymi projektami badawczymi sprawy mają się podobnie, to nic dziwnego, że Polska jest jednym z najmniej innowacyjnych państw UE. Odpowiedz Link
flamengista 100 zł to już nieźle 01.03.14, 10:34 w zależności od projektów u nas płaci się od 80 do 100 zł. Brutto, wraz z uzusowieniem, więc wychodzi ca. 65% tej kwoty na rękę. 450 zł za godzinę pracy to może brać biegły rewident o ustalonej renomie. A nie naukowiec robiący badania w laboratorium, za publiczne pieniądze. Skoro stawka godzinowa technika/doktoranta wyniosła 100 zł za godzinę (to ten dół ich widełek), to jest to ewidentne przeszacowanie kosztów. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: 100 zł to już nieźle 01.03.14, 12:41 Znaczy się, jak ktoś ma w grancie NCN wpisane 1000 zł brutto, to *miesięcznie* nad grantem pracuje max 12 godzin? Policzmy inaczej, pensja podstawowa w zaokrągleniu 4000 zł. Niech połowa z tego będzie zapłatą za działalność naukową. Niech ta działalność zajmuje 2.5 dnia roboczego = 20 godzin w tygodniu, w zaokrągleniu 100 godzin w miesiącu. 2000/100 = 20 zł/godz. Wartość pracy naukowej profesora wynosi więc miedzy 20 a 30 zł / godzinę, adiunkta tylko trochę mniej. Można też przeliczyć inaczej. 100 zł/godz razy 200 godzin = 20 tys brutto brutto na miesiąc, to już są godziwe pieniądze. 450 zł/godz razy 200 godzin = 90 tys brutto brutto na miesiąc. Zwykle jeżeli ktoś zarabia 20+ tys/miesiąc, to wlicza w to koszty prowadzenia działalności oraz koszty ubezpieczenia od odpowiedzialności za swoje błędy. W tym przypadku całe koszty ponosi uczelnia/projekt, za błędy też zapłaci uczelnia. A może podzielimy 1200 zł stypendium doktoranckiego na 200 godzin, wyjdzie, że 6 zł/godzinę warta jest praca "zwykłego" doktoranta. Z drugiej strony 50+ zł / godz. netto to stawka dla dobrego korepetytora - przy zerowej odpowiedzialności. Stawek godzinowych lekarzy w gabinetach nawet tu nie przytaczajmy. Gdyby to było 100-450 zł/godz. od prywaciarza, nic nam do tego. Ale to są pieniądze publiczne wydawane bez ładu i składu nie wg kompetencji, tylko bezczelności i siły łokci. Forma uwłaszczenia na publicznym (niczyim) majątku. Główny zarzut prokuratorski to nadużycia przy wypłatach wynagrodzeń, ale podstawowy zrzut jest taki, że ktoś dostał niemal 35 mln na projekt, który jest humbugiem, coś w stylu zderzaka Łągiewki (notabene, "łągiewkowy" EPAR dostał na swoje badania porównywalne kwoty, czekamy na działające wdrożenia...) Pomimo podwojenia nakładów na naukę w ciągu ostatnich 6 lat, pozycja Polski na mapie innowacyjności nie drgnęła ani o milimetr. W UE wyprzedzamy Rumunię i Bułgarię. Odpowiedz Link
ford.ka Re: Obowiazki profesora 01.03.14, 11:42 Chłopak idzie na całość - starczy pogonić kierownika i dziekan, a może odpuści... wyborcza.pl/1,75248,15545302,Wojna_na_UMCS_trwa__Prorektor_nie_boi_sie_odwolania.html Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Obowiazki profesora 01.03.14, 13:59 Dosc kategorycznie domaga sie postepowania dyscyplinarnego przeciw kierownikowi i dziekan. Moze miec racje. Ciekawe tylko, czy pamieta, ze nie wystarczy miec racje, trzeba jeszcze ja udowodnic. Odpowiedz Link
pisiarz Re: Obowiazki profesora 03.03.14, 11:26 Aj, przesadzasz. Może wchodzą przelicznik, że np. godzina wykładu, jeśli uczęszcza ponad 100 studentów, liczy się za 1,5 godziny (czy jakoś tak - różnie na różnych uczelniach). Godzina ćwiczeń też może ważyć nawet dwie godziny, jeśli studentów jest dużo. Plus godziny-widma, czyli zajęcia, które są ujęte w planie, ale tak na prawdę nie odbywają się (np. na uczelniach technicznych - niektóre zajęcia projektowe: trzy razy na semestr robisz wydanie, a potem - zajęcia nie odbywają się). Więc z tych 405 godzin fizycznie może być nawet 100. Odpowiedz Link