ford.ka 15.03.14, 02:16 wyborcza.pl/magazyn/1,136822,15620663,Pan_magister_na_kasie_w_hipermarkecie.html PS Z tym zamykaniem bo zimno, to niestety prawda... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trzy.14 Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 08:56 Mnie uderzył fragment, w którym Czapiński stwierdza, że tylko 8% absolwentów psychologii znajduje pracę w zawodzie. To oznacza, że uczelnie są zorganizowane od d... strony. Odpowiedz Link
ford.ka Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 10:40 Na dwóch znanych mi bliżej psychologów jeden jest kuratorem sądowym, drugi HR-owcem w ogromnym banku. Psychologia przydaje im się do tego jak najbardziej, choć pewnie w rozumieniu Czapińskiego nie pracują w zawodzie. Dobre studia to takie, po których znajdziesz pracę dającą satysfakcje i godziwy (tak jak to sam rozumiesz) dochód. Gałczyński, Wojciech Mann, Resich-Modlińska to angliści. Żadne nigdy nie pracowało w zawodzie (przypominam - do niedawna były to studia nauczycielskie), ale trudno powiedzieć, by im studia przeszkodziły w karierze. Odpowiedz Link
pfg Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 11:53 ford.ka napisał: > Dobre studia to takie, po których znajdziesz pracę dającą satysfakcje i godziwy > (tak jak to sam rozumiesz) dochód. Złotymi zgłoskami to, fordzie, wypisz i pokazuj wszystkim, którzy będą mówić, że studia mają uczyć rzeczy "przydatnych w pracy". Mój znajomy - z wykształcenia filozof, z zawodu księgowy - powiada, że jest jak najbardziej za tym, żeby studia uczyły rzeczy przydatnych, a mianowicie myślenia. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 16:25 Mnie chodzi o to, że jeżeli tylko 8% absolwentów psychologii znajduje zatrudnienie jako psycholodzy, a zapewne podobne proporcje mamy wśród pedagogów, filozofów czy fizyków, to może nie ma sensu organizować masowej edukacji wyższej pierwszego stopnia wokół wydziałów nastawionych na reprodukcję kadry naukowej. Jeżeli wiem, że 90% moich absolwentów nie będzie pracować w "zawodzie wyuczonym" \overstrike{nauczyciela akademickiego} \overstrike{science writer} polskiego naukowca, to może im (a) nie potrzeba tylu zajęć specjalistycznych przygotowujących do kariery akademickiej; (b) potrzeba zajęć rozszerzających horyzonty i tzw. umiejętności miękkie ("inżynierowie") / twarde ("humaniści")? Może odpuszczenie części zajęć (i godzin w pensum) specjalistycznych dla "naszych studentów" dałoby się skompensować zajęciami "poszerzającymi horyzonty" dla studentów innych "dyscyplin"? Tylko że to wymagałoby reorientacji priorytetów uczelni wyższych z potrzeb kadry na potrzeby "klientów" uczelni, czyli w pierwszym rzędzie - studentów. Może masowe studia licencjackie powinny się skupić po prostu na dobrym nauczaniu rzemiosła (opartego przecież na myśleniu)? Może minima kadrowe na studiach 1. stopnia powinny obejmować tylko stopień doktora? Może "akademickość" powinna być dopiero wyróżnikiem studiów 2. i 3. stopnia, które z zasady powinny być elitarne i obejmować maksimum kilka procent populacji, ale też być finansowane wg zupełnie innego algorytmu? Może należy pogodzić się z faktem że tzw. wyższe wykształcenie (licencjat/inżynier) zaczyna pełnić tę samą funkcję, co do niedawna matura? Moja habilitacja nie dawałaby mi żadnej przewagi nad nauczycielem w przygotowaniu kogoś do testu gimnazjalisty, matury, olimpiady przedmiotowej, nie ma też niczego, czego w ramach studiów 1. stopnia nie mógłby (lepiej ode mnie!) nauczać adiunkt bez habilitacji, choć wolałbym mieć wpływ na to, czego ci adiunkci by uczyli. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 17:08 trzy.14 napisał: > Mnie chodzi o to, że jeżeli tylko 8% absolwentów psychologii znajduje zatrudnie > nie jako psycholodzy, a zapewne podobne proporcje mamy wśród pedagogów, filozof > ów czy fizyków, to może nie ma sensu organizować masowej edukacji wyższej pierw > szego stopnia wokół wydziałów nastawionych na reprodukcję kadry naukowej. > > Jeżeli wiem, że 90% moich absolwentów nie będzie pracować w "zawodzie wyuczonym > " \overstrike{nauczyciela akademickiego} \overstrike{science writer} polskiego > naukowca, to może im (a) nie potrzeba tylu zajęć specjalistycznych przygotowuj > ących do kariery akademickiej; (b) potrzeba zajęć rozszerzających horyzonty i t > zw. umiejętności miękkie ("inżynierowie") / twarde ("humaniści")? Też tak uważam, jeśli chodzi o kształcenie. Moim zdaniem ilość psuje jakość a w zawodzie naukowcą najważniejsza jest jakość. Niestety, aby zmienić system trzeba by dokumentnie przewietrzyć uczelnie, a głównym interesem obecnej kadry jest tak zmieniać żeby nic się nie zmieniło. Interes studenta tu praktycznie nie istnieje bo - dotacja na studenta zwykle pokrywa co najwyżej 2/3 kosztów jego kształcenia, student w tej sytuacji dostaje towar deficytowy i tak jak za PRLu nie ma prawa pyskować o jakiejkolwiek jakości towaru na kartki, powinien się cieszyć że coś dostał - jakość jest pojęciem względnym i problem polega na tym że student kupuje towar edukacyjny tak jak polscy przyszli emeryci wybierali drugi filar czyli na podstawie reklamy. Idą tam gdzie będzie dobra zabawa i łatwo będzie dostać papier a o efektach przekonują sie dużo lat później > Może odpuszczenie części zajęć (i godzin w pensum) specjalistycznych dla "naszy > ch studentów" dałoby się skompensować zajęciami "poszerzającymi horyzonty" dla > studentów innych "dyscyplin"? > Też nie rozumiem czemu ściślaki mają odchamiacze w rodzaju filozofii, socjologii i ochrony środowiska a humaniści mogą się obyć bez fizyki, matematyki i chemii > Tylko że to wymagałoby reorientacji priorytetów uczelni wyższych z potrzeb kadr > y na potrzeby "klientów" uczelni, czyli w pierwszym rzędzie - studentów. > Gdyby teraz przeorientować uczelnie z modelu a'la PRL na gospodarkę rynkową to stałoby się to samo co z wielkimi kombinatami PRL i pegeerami po transformacji - zostałyby zlikwidowane > Może masowe studia licencjackie powinny się skupić po prostu na dobrym nauczani > u rzemiosła (opartego przecież na myśleniu)? Może minima kadrowe na studiach 1. > stopnia powinny obejmować tylko stopień doktora? Może "akademickość" powinna b > yć dopiero wyróżnikiem studiów 2. i 3. stopnia, które z zasady powinny być elit > arne i obejmować maksimum kilka procent populacji, ale też być finansowane wg z > upełnie innego algorytmu? Wszystko ku temu idzie. Zwróc uwage że NBK wprowadziła zasade że w minimach 2 dr=1 dr hab > > Może należy pogodzić się z faktem że tzw. wyższe wykształcenie (licencjat/inżyn > ier) zaczyna pełnić tę samą funkcję, co do niedawna matura? To też się już defacto stało. Ale jest to absurdalne i marnuje to zasoby na wiele sposobów. Marnuje to kilka najlepszych lat życia młodym, którzy idą na studia i marnuje pieniądze które gdzie indziej muszą być zabrane po to tylko aby tutaj można było schować trochę bezrobocia. Moja habilitacja ni > e dawałaby mi żadnej przewagi nad nauczycielem w przygotowaniu kogoś do testu g > imnazjalisty, matury, olimpiady przedmiotowej, nie ma też niczego, czego w rama > ch studiów 1. stopnia nie mógłby (lepiej ode mnie!) nauczać adiunkt bez habilit > acji, choć wolałbym mieć wpływ na to, czego ci adiunkci by uczyli. Myśle że każdy obecny pracownik n-d gdyby miał iść do szkoły i uczyć dzieci w gimnazjum to radziłby sobie dużo gorzej niż nauczyciel. Aż się boję pomyśleć co obecna młodzież wkładałaby na głowę profesorom i jakiego szoku musiałoby doznać ich ego w zetknięciu z przyszłośćią narodu. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 23:18 >Gałczyński, Wojciech Mann, Resich-Modlińska to angliści. Żadne nigdy nie pracowało w zawodzie Mann wg Wikipedii uczył w Batorym Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 13:00 Ja jestem zdania że jeżeli tylko 8% przyczłapek do bulbulatora znajduje zastosowanie na rynku to należy zmniejszyć porodukcję do 8% przyczłapek (może podnosząc też cenę pojedynczej przyczłapki) zaś reszte mocy skierować na wichajstry na które jest zapotrzebowanie. Nawiasem mówiąc w warunach rynkowych ograniczenie produkcji przyczłapek w naturalny sposób podniosłoby ich cenę. Inni są jednak zdanie że należy do oporu zwiększać produkcje przyczłapek aż ich cena a wkonsekwencji jakośc spadnie do zera, jako że te przyczłapki żywotnie odpowiadają naszym potrzebom i my tymi przyczłapkami, mówimy to są nasze przyczłapki i my nimi odtwieramy oczy niedowiarkom w oparciu o 18 instytucji (18 uniwerstytów bezprzymiotnikowych) trzy.14 napisał: > Mnie uderzył fragment, w którym Czapiński stwierdza, że tylko 8% absolwentów ps > ychologii znajduje pracę w zawodzie. To oznacza, że uczelnie są zorganizowane o > d d... strony. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 13:12 mhm, a na jakie wichajstry jest u nas zapotrzebowanie? Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 13:26 Problem w tym że wichajstry* przestano produkować 15 lat temu bo brzydko wyglądają i się nimi nie można w towarzystwie (do którego aspirowaliśmy) pochwalić. Nie szkodzi że wichajstry były bardziej potrzebne od przyczłapek, mądzejsi uznali że nie są trendy i je trzeba zlikwidować, zaś zamiast tego produkować przyczłapki. Rynek jednak potrzebował wichajstrów i dzięki temu teraz używamy przyczłapek tam gdzie trzeba wichajstrów, pomimo że wyprodukowanie wichajstra jest znacznie tańsze. Jakość przyczłapek też zresztą wskutek tego poleciała na łeb na szyje. Aha, za masową produkcję przyczłapek odpowiada pewien profesor z AGH którego pewnie studia też nauczyły myśleć, ale gdy został ministrem to już tą świeżą nabytą umiejętność zapomniał. *szkolnictwo zawodowe fajnytoster napisał: > mhm, a na jakie wichajstry jest u nas zapotrzebowanie? Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 14:15 Dobrocy bez takiej propagandy. Produkcja wichajstra jest wielokrotnie droższa niż przyczłapki. Przede wszystkim wichajstra robi się ręcznie nie da się tak jak z przyczłapkami ustawić w hali puścić nagranie z megafonu i niech rosną. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 14:53 Proszę, tylko bez rozpowszechniania fałszywych stereotypów. Wejdź na stronę dowolnego PUP i zobacz raporty z rynku pracy. Zobaczysz jak "rozchwytywani" są pracownicy po zawodówkach. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 14:57 Ja miałem na mysli równiez technika, poza tym nie przyszlo Ci do glowy ze jezeli nie ma ogloszen o pewne zawody to dlatego ze ci ludzie nie musza chodzic do PUP ? Poza tym to szkolnictwo upadlo bo faktycznie wymaga porzadna nauka zawodu (nawet w zawodówce) jest bardziej skomplikowana niz produkcja humanistów (co slusznie zauwazyl piotrek-256), ale nie wiem czy kosztowniejsza. Jakoś w Niemczech szkolnictwo zawodowe ma sie dobrze. fajnytoster napisał: > Proszę, tylko bez rozpowszechniania fałszywych stereotypów. Wejdź na stronę dow > olnego PUP i zobacz raporty z rynku pracy. Zobaczysz jak "rozchwytywani" są pra > cownicy po zawodówkach. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:22 Ale Niemcy raczej nie oszczędzają na zawodówkach. Szkolnictwo zawodowe musi być drogie, bo ten przyszły spawacz musi z tą spawarką ileś czasu ćwiczyć pod okiem doświadczonego spawacza. Stary musi doglądać jak ten młody to robi, musi kontrolować, żeby sobie krzywdy nie zrobił. Tego nie da się zrobić na zajęciach 1 prowadzący 50 uczniów. Zobacz jakie są stawki na uczelniach za studenta w zależności od kierunku. Zawodówka pewnie jest gdzieś w okolicach nauk plastycznych... www.bip.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_05/0436b1c60b508402ba525082587f8701.pdf Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:30 piotrek-256 napisał: > Szkolnictwo zawodowe musi być drogie, bo ten przyszły spawacz musi z tą spawark > ą ileś czasu ćwiczyć pod okiem doświadczonego spawacza. Narzedzia ktorych obslugi musza sie nauczyc ci w zawodowkach sa troche bardziej skomplikowane i drozsze niz mlotek i palnik. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:48 Wzór na dotacje jest bardziej skompllikowany bo jest też dostępność kadry, stała przeniesienia, wymiana zagraniczna, utrzymanie kadry itp. Jak to kiedyś policzyłem z danych które są mi znane dla naszego wydziału to o ile sie nie pomyliłem wychodzi że dotacja na studenta na rok jest rzędu 1400 zł (dla wagi 1.0). piotrek-256 napisał: > Ale Niemcy raczej nie oszczędzają na zawodówkach. > > Szkolnictwo zawodowe musi być drogie, bo ten przyszły spawacz musi z tą spawark > ą ileś czasu ćwiczyć pod okiem doświadczonego spawacza. Stary musi doglądać jak > ten młody to robi, musi kontrolować, żeby sobie krzywdy nie zrobił. Tego nie d > a się zrobić na zajęciach 1 prowadzący 50 uczniów. > > Zobacz jakie są stawki na uczelniach za studenta w zależności od kierunku. > Zawodówka pewnie jest gdzieś w okolicach nauk plastycznych... > > www.bip.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_05/0436b1c60b508402ba525082587f8701.pdf Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:30 Nie piszę o liczbie ogłoszeń, ale np. o stopie bezrobocia w poszczególnych grupach, czasie poszukiwania pracy, rotacji w zatrudnieniu itp. Takie dane są w raportach z rynku pracy. I pokazują one jasno, że zarówno absolwenci zawodówek, jak i techników są głęboko w czarnej ..ie. Dużo głębiej i w dużo ciemniejszej niż absolwenci studiów, choćby i humanistycznych. Ja wiem, że dziś jest modnie mówić, że studia (szczególnie humanistyczne) to wylęgarnia bezrobocia, a wykształcenie zawodowe jest cacy. Ale jest to mit i fakty mu przeczą. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:41 Dalej nie rozumiesz co my piszemy. wyjaśnie jeszcze raz - dobre szkolnictwo zawodowe jest drogie bo marnują się materiały i czas pracy wykwalifikowanych pracowników, nawet teraz w polsce spawacz TIG zarabia lepiej od belwedera - ale w miare dobre szkolnictwo zostało zniszczone przez niesławne reformy AWS, obecni absolwenci są do niczego bo nie ma środków na dobre szkolnictwo więc jest pseudoszkolnictwo które niczemu nie służy i kiepscy absolwenci, oni bez kursów mogą mieć problemy ze znalezieniem pracy - pieniądze zaoszczędzone na dobrym szkolnictwie zawodowym idą na produkcje pseudointeligentów humanistycznych, których nikt nie chce - te pieniądze trafiają na rózne wydziały humanistyczne, np prawa, dzięki czemu ich pracownicy się cieszą że mają prace i pieniadze i twierdzą że system jest doskonały, tylko na ścislaków muszą za dużo wydawać i im jeszcze jakieś budynki budować, najlepiej byłoby więc ściślaków też zlikwidować i produkować gówniane przyczłapki na jeszcze większą skalę - ci nasi humaniści tak daleko myślą nie sięgają by zauważyć że ta polityka ich w konsekwencji też zacznie dotykać tylko że z pewnym opóźnieniem rzędu 15-30 lat. fajnytoster napisał: > Nie piszę o liczbie ogłoszeń, ale np. o stopie bezrobocia w poszczególnych grup > ach, czasie poszukiwania pracy, rotacji w zatrudnieniu itp. Takie dane są w rap > ortach z rynku pracy. I pokazują one jasno, że zarówno absolwenci zawodówek, ja > k i techników są głęboko w czarnej ..ie. Dużo głębiej i w dużo ciemniejszej niż > absolwenci studiów, choćby i humanistycznych. > > Ja wiem, że dziś jest modnie mówić, że studia (szczególnie humanistyczne) to wy > lęgarnia bezrobocia, a wykształcenie zawodowe jest cacy. Ale jest to mit i fakt > y mu przeczą. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 15:43 te 15-30 lat to oczywiście od momentu wprowadzenia reform, wiec już pomału zaczynamy efekty obserwować. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 16:02 Znaczy w sumie dobra humanistyka, też jest droga. Tylko, że łatwiej udawać, że się kształci tanio humanistów, niż że się kształci tanio spawaczy. Odpowiedz Link
nullified Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 17:19 dobra humanistyka jest droga na poziomie kosztów ludzkich, dlatego u nas jest bardzo tania - łatwo te koszty ludzkie zredukować. Skutkiem czego efekt masz taki jak przy kupowaniu tanich butów. Ot masz szósta tajemnicę fatimską rozwiązaną. Odpowiedz Link
chilly Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 21:57 nullified napisał: > Ot masz szósta tajemnicę fatimską rozwiązaną. A co z czwartą i piatą? Odpowiedz Link
podworkowy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 17:10 oj, ubodła Pana smutna prawda o finansach ściślaków, ubodła... (żeby było jasne, nie mam nic przeciwko rozsądnemu dzieleniu się forsą mojego wydziału ze ściślakami; chciałbym tylko nie być jednocześnie wyzywany od nierobów, co Pan regularnie czyni). Po drugie, ignoruje Pan podstawowy fakt - to nie państwo, ale studenci wybierają te kierunki i PŁACĄ ZA NIE Z WŁASNEJ KIESZENI. Może roztropnie, może nieroztropnie, ale głosują nogami. No cholera, nie chcą iść do tych zawodówek czy na kierunki ścisłe. Chce im Pan tego odgórnie zabronić? Po trzecie, ilu biotechnologów pracuje jako biotechnolodzy? Proszę sprawdzić statystyki kierunków zamawianych. Po czwarte, żadne Pańskie wykręcanie kota ogonem nie zmieni faktów podanych przez tostera o stopie bezrobocia po kierunkach humanistycznych. Po piąte, po np. prawie naprawdę nie trzeba być prawnikiem sensu stricto, podobnie, jak po filozofii zazwyczaj nie zostaje się filozofem. Natomiast zgadzam się w dużym stopniu z trzy14. Zbyt wąskie - tzw. zawodowe - profilowanie studiów jest błędem. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 17:32 podworkowy napisał(a): > oj, ubodła Pana smutna prawda o finansach ściślaków, ubodła... (żeby było jasne > , nie mam nic przeciwko rozsądnemu dzieleniu się forsą mojego wydziału ze ściśl > akami; chciałbym tylko nie być jednocześnie wyzywany od nierobów, co Pan regula > rnie czyni). Prawda o finansowaniu ściślaków nie jest dla mnie niczym nowym, wiem jak to funkcjonuje. Nie wszędzie ściślaki są zresztą deficytowe, pamiętam że PFG pisał że oni nie są. Studenci dzienni nie płacą ze swoich tylko płacą z pieniędzy podatników, a to co jest tak finansowane to jest właśnie system finansowania określany przez politykę państwa. Nie podoba mi się polityka polegająca na takim wydawaniu pieniędzy na szkolnictwo wyższe. Humaniści w większości są beneficjentem obecnego systemu, więc nie dziwi mnie że im on odpowiada. Nie wyzywam też personalnie Pana ani nawet wszystkich humanistów od nierobów, twierdze jednak że wsród humanistów jest ich dużo więcej niż wsród ściślaków bo system tak działa i im na to pozwala. Powinienem też zdefiniować słowo nierób (wg. dobrycego) - pracownik naukowo-dydaktyczny nie wykonujący pracy naukowej i dydaktycznej. Sporo osób odwala tylko pensum i naukowo nic nie robi o czym świadczą choćby autoreferaty humanistyczne na stronach CK. Porównanie humanistycznych i ścisłych autoreferatów pozwala wyciągnąć ciekawe wnioski potwierdzające taką tezę. > Po drugie, ignoruje Pan podstawowy fakt - to nie państwo, ale studenci wybieraj > ą te kierunki i PŁACĄ ZA NIE Z WŁASNEJ KIESZENI. Może roztropnie, może nieroztr > opnie, ale głosują nogami. No cholera, nie chcą iść do tych zawodówek czy na ki > erunki ścisłe. Chce im Pan tego odgórnie zabronić? Jeśli płacą za całe koszty kształcenia (zaoczni na pańswtowych nie płacą za całe) to nie mam nic do tego. Ale jeżeli nie płacą całych kosztów to jak najbardziej powinno to być ograniczone przez kwoty. > Po trzecie, ilu biotechnologów pracuje jako biotechnolodzy? Proszę sprawdzić st > atystyki kierunków zamawianych. Jest jedna firma biotechnologiczna w polsce wiec niewielu, ale co to ma do rzeczy. Ja jestem absolutnym wrogiem systemu kierunków zamawianych, gdzie za wszelką cenę trzeba przepchać 50% pogłowia. > Po czwarte, żadne Pańskie wykręcanie kota ogonem nie zmieni faktów podanych prz > ez tostera o stopie bezrobocia po kierunkach humanistycznych. Ok, produkujmy więc jeszcze więcej humanistów (przyczłapki) > Po piąte, po np. prawie naprawdę nie trzeba być prawnikiem sensu stricto, podob > nie, jak po filozofii zazwyczaj nie zostaje się filozofem. Oczywiście, można na przykład zostać przedstawicielem handlowym. Podobnie jak o szkole podstawowej. > Natomiast zgadzam się w dużym stopniu z trzy14. Zbyt wąskie - tzw. zawodowe - p > rofilowanie studiów jest błędem. To wg mnie zależy od kierunku. Odpowiedz Link
chilly Re: Czapińscy na weekend 16.03.14, 09:43 dobrycy napisał: > > Nie wszędzie ściślaki są zresztą deficytowe, pamiętam że PFG pisał że oni nie są. Przypuszczam, że nie sa deficytowi fizycy na UW i UJ. I tyle. A fizyka jest na każdym uni - bo bez niej nie byłby uni. Efekt - uruchamianie studiów dla kilku kandydatów, z których zostają 1-2 osoby. Plus zwiększony nabór doktorantów (1 doktorant = 5 studentów). > Studenci dzienni nie płacą ze swoich tylko płacą z pieniędzy podatników, a to co jest tak finansowane to jest właśnie system finansowania określany przez politykę państwa. Nie podoba mi się politykapolegająca na takim wydawaniu pieniędzy na szkolnictwo wyższe. Jest finansowane na poziomie 70% faktycznych kosztów. Pozostałe 30% (no, prawie) uczelnia musi zarobic. zarabia na zaocznych. Jak nie bedzie zaocznych i tych 30%, to studiów nie będzie w ogóle. Choć "państwo" nadal będzie chciało dawać te swoje 70%. Humaniści w większości są beneficjentem obecnego systemu, więc nie dziwi mnie że im on odpowiada. Są beneficjentami w krótkiej perspektywie czasowej. Potem przychodzi czas rozliczeń. Na szczęście, to humaniści nadają sami sobie stopnie naukowe - nie ściślaki :) > Nie wyzywam też personalnie Pana ani nawet wszystkich humanistów od nierobów, twierdze jednak że wsród humanistów jest ich dużo więcej niż wsród ściślaków bo system tak działa i im na to pozwala. Nieroby naukowe, dydaktycznie - tytani pracy. Fakt, "system" nie powinien na to pozwalać. Nie powinien też pozwalać tak kiepsko ich (nas) wynagradzać. > Powinienem też zdefiniować słowo nierób (wg. dobrycego) - pracownik naukowo-dydaktyczny nie wykonujący pracy naukowej i dydaktycznej. Sporo osób odwala tylko pensum i naukowo nic nie robi... Dla tych faktycznie nie powinno być miejsca na uni. Chyba że na etacie dydaktycznym. Z pensum znacznie większym niz obecnie (15 godzin tygodniowo dla dydaktyka, który poza tym nic innego nie robi? - a właściwie robi, ale gdzie indziej: tłumaczenia, praca na drugiej uczelni, inne fuchy). > Porównanie humanistycznych i ścisłych autoreferatów pozwala wyciągnąć ciekawe wnioski potwierdzające taką tezę. Jak pisałem, to "humaniści" sami sobie ustalają reguły gry. Niestety? > Jeśli płacą za całe koszty kształcenia (zaoczni na pańswtowych nie płacą za całe) > to nie mam nic do tego. Ale jeżeli nie płacą całych kosztów to jak najbardziej powinno > to być ograniczone przez kwoty. Hm, mam całkiem odmienne dane. Zaoczni płacą: a) podatki, m.in. na opłacenie działalności uczelni, b) czesne w pełni pokrywające koszty ich studiów, c) dofinansowują koszty studiów dziennych. > Jest jedna firma biotechnologiczna w polsce wiec niewielu, ale co to ma do rzeczy. No własnie ma. O tym w każdym niemal poście pisze nully. Skoro nie mamy przemysłu, który by zatrudniał wysokokwalifikowanych absolwentów (zwłaszcza kierunków scisłych), to nie można zarzucać uczelniom braku racjonalności, przejawiajacej się "w niedostosowaniu programu uczelni do potrzeb rynku". > Ok, produkujmy więc jeszcze więcej humanistów (przyczłapki) No, wreszcie się zgadzamy :) > Oczywiście, można na przykład zostać przedstawicielem handlowym. Podobnie jak o > szkole podstawowej. Podobnie jak po biotechnologii. Czy fizyce. A w małych ośrodkach - nawet po informatyce (3 uczelnie kształcące informatyków w mieście 100-200-tys.). > > Natomiast zgadzam się w dużym stopniu z trzy14. Zbyt wąskie - tzw. zawodowe - p > > rofilowanie studiów jest błędem. > To wg mnie zależy od kierunku. Kształcenie zawodowe miało być na na I stopniu. Na ogół nie jest. Po co w tej sytuacji są studia II stopnia - niezbyt wiadomo (zwłaszcza nie wiedzą tego studenci, pytający po co mają drugi raz pisać pracę dyplomową). Niestety, nie wie też tego ministerstwo, a jeśli nawet wie, to nie wiedzą o tym tzw. pracodawcy. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Czapińscy na weekend 16.03.14, 10:46 100-200 tyś mieście spokojnie byłaby praca dla absolwentów 3 wydziałów informatyki, gdyby ci absolwenci byli dobrzy. Praca informatyka często, może być wykonywana zdalnie, więc jakby było dobre łącze internetowe, to mógłbyś zrobić dolinę krzemową w Ustrzykach Górnych;). Ale nie z każdego da się zrobić dobrego programistę, no i kształcenie programistów, też nie jest tanie, bo trzeba siedzieć i czytać co oni piszą, wyłapywać zły styl i poprawiać, czyli trzeba dużo nauczycieli o wysokich kwalifikacjach. W dodatku o matko nie możliwe, część informatyków powinna przechodzić kursy z psychologii, prawa filozofii itd. Bo kiedyś przed ekranem komputera zasiądzie Pan Zdzich etnolog zajmujący się wprowadzaniem danych o lokalnych diabłach kaszubskich i musi się połapać w interfejsie. Kiepski informatyk to tak jak kiepski lekarz, może leczyć, ale pewnie tylko zniszczy ci zdrowie, więc lepiej nie używać. Masę przykładów znajdziesz w dziekanacie. Pewnie nie jedna sekretarka wytłumaczy ci, że komputery są bez sensu, bo kiedyś wypełniała druk ręcznie, a teraz wypełnia do samo na komputerze, tylko ekran odświeża się minutę, musi wpisać 10 rzeczy więcej i tam gdzie dawniej mogła zrobić adnotację dla dziekana teraz ma pole do wyboru i tylko nieporozumienia są przez to.... Odpowiedz Link
nullified Re: Czapińscy na weekend 16.03.14, 14:59 1. mamy miejascami lepszą infrastrukturę sieciową niż USA (gdzie wciąż dominują modemy tu i tam, rly) no i? 2. klepacza kodu zrobię prawie z każdego (z wyjątkiem przypadków naprawdę medycznych) - to zajęcie większości "informatyków", projektantów i kierowników (nadzorców, albo opiekunów, jak wolisz ;) ) czyli tych "prawdziwych informatyków" jest zdecydowanie mniej (siłą rzeczy) i potrzeba ich mniej. 3. Na tych stanowiskach (projektant interfejsu czy jak to tam bedzie się w jakiejjś firmie nazywać) zwykle zatrudnia się... nieinformatyków... ojej why? Ponieważ nie przeszli "informatycznej szkoły" - właśnie dlatego. Rzeczy oczywiste są dlań nieoczywiste. I za tę nieoczywistośc dostają pieniążki. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Czapińscy na weekend 16.03.14, 16:55 No to zacznij robić :). Wykwalifikowanym klepaczom kodu płaci się w Warszawie powyżej 10 k miesięcznie (nie bezpośrednio po studiach, ale jakieś półtorej roku) więc dużo studentów będzie ci wdzięcznych. W przypadku 1 pracy, kolega chyba dostał w okresie próbnym 5k, w sumie to też lepiej niż na kasie. Oczywiście zależy gdzie. To nie są pensje ze znanych firm, tylko z tych mniejszych, gdzie klepacz jest też, projektantem. W dużych firmach, jest inaczej to prawda. A co do interfejsów. Tak czasem się tak robi, ale nie zawsze, bo czasem zespół jest za mały. No, a nawet jak już poprosisz nie informatyka o zaprojektowanie interfejsu, to wcale nie oznacza, że dostaniesz coś z sensem. W ogóle stwierdzenie, że najlepszy projekt stworzy osoba, która nie ma pojęcia o tym co robi, jest dosyć ciekawe. Odpowiedz Link
nullified Re: Czapińscy na weekend 16.03.14, 17:28 piotrek-256 napisał: > No to zacznij robić :). robił ;) teraz jest łatwiej niż kiedyś, narzędzia wiele ułatwiają. Zbyt wiele - ale to osobna dyskusja. > (...) W przypadku 1 pracy, kolega chyba > dostał w okresie próbnym 5k, w sumie to też lepiej niż na kasie. > > Oczywiście zależy gdzie. To nie są pensje ze znanych firm, tylko z tych mniejsz > ych, gdzie klepacz jest też, projektantem. ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ no właśnie ;) projektant, opiekun grupy to nie "informatyk" (w pospolitym rozumieniu). Klepanie to dość mechaniczna praca, bardzo mało "twórcza", lata nauczania "informatyki" są tu kompletnie stracone. Bywają zresztą szkodliwe. > W dużych firmach, jest inaczej to prawda. w dużych to w ogóle ;) ogółem: been there, done that > A co do interfejsów. Tak czasem się tak robi, ale nie zawsze, bo czasem zespół > jest za mały. No, a nawet jak już poprosisz nie informatyka o zaprojektowanie i > nterfejsu, to wcale nie oznacza, że dostaniesz coś z sensem. zwykle dostaniesz coś z "osobnym sensem" - często daje się to do zrobienia np. grafikowi (błąd) rzadziej psychologowi (nie zawsze mądre bo psycholog będzie to zanadto umądrzał). między projektem a wersją testową (którą de facto dopiero poddajesz obróbce sprawdzając funkcjonalności) jest wiele miejsca "pomiędzy". Zresztą... co Ci będę mówić o rzeczach, które znasz. >W ogóle stwierdzen > ie, że najlepszy projekt stworzy osoba, która nie ma pojęcia o tym co robi, jes > t dosyć ciekawe. myśmy, w czasach szczęśliwych, gdy nie chodziły TajneiPoufeSpecZnaczeniaKomisjeBioetyczne sadzali czasami do wersji testowych progeniturę pracowników (doświadczenia na dzieciach! x.x). Dla "Pana Zdzisia" czy "Pani Krysi" często trzeba robić "downgrade" interfejsu i zaróno "dlaczego" jak i "po co" szybciej zrozumie ten, kto nie ma odruchów oczywistości ("no to się robi tak i tak, przecież to oczywiste"). Odpowiedz Link
kardla Re: Czapińscy na weekend 17.03.14, 11:00 Ostatnio byłam na szkoleniu "miękkich" umiejętności otwartym dla akademii i przemysłu. I ku mojemu zdziwieniu połowa grupy była z trzech różnych niewielkich (chyba) firm biotechnologicznych. Z tego co się zorientowałam (ale mogę się mylić, bo za dużo nie chcieli mówić) to te firmy świadczą usługi biotechnologiczne (jakaś hodowla białek czy inne czyszczenie do analiz) dla dużych firm z zachodu. Outsourcing. Tak więc może po zostaniu zagłębiem informatycznego outsourcingu powoli zmierzamy w podobnym kierunku w biotechnologi... Odpowiedz Link
chilly Re: Czapińscy na weekend 17.03.14, 21:15 kardla napisała: > Tak więc może po zostaniu zagłębiem informatycznego outsourcingu powoli zmierzamy w podobnym kierunku w biotechnologi... W wielu dziedzinach nauki jestesmy takim zagłębiem od dawna. Na przykład, nasi chemicy miesiącami syntezowali cośtamcośtam, potem doczyszczali, ale brakowało aparatury, więc pomiary wykonywali koledzy za granicą. Czasami w kilka dni. A potem powstawał wspólny artykuł - ku zadowoleniu obu (albo i więcej) stron. Jeden z naszych profesorów, bardzo przecież wybitny, w środowisku ochrzszczony nawet został "komiwojażerem"... Odpowiedz Link
kardla Re: Czapińscy na weekend 18.03.14, 11:39 Ale ja miałam na myśli outsourcowanie w sensie kapitalistyczno-przemysłowym a nie naukowym. Co wydaje mi się nie taką złą rzeczą. Odpowiedz Link
nullified Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 17:25 w tym jest bardzo optymistyczne założenie, że "potrzeba wichajstrów" (aż tylu), zrób test, spróbuj poszukać roboty jako wichajster - you shall see Odpowiedz Link
dala.tata Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 10:29 A ja nie mam prenumeraty wyborczej. Odpowiedz Link
ford.ka Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 10:35 A) kupić (0,99PLN wydłubiesz na miesiąc...) B) wkleić powyższego linka na Facebook a następnie usunąć C) kliknąć na powyższego linka tutaj: www.facebook.com/pages/Apel-o-Podwy%C5%BCki-w-Szkolnictwie-Wy%C5%BCszym/115857611787960?ref=stream Odpowiedz Link
dala.tata Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 10:56 ziarnko, do ziarnka.... okazalo sie, ze dalo sie przeczytac. dzieki! Odpowiedz Link
pfg Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 11:47 ford.ka napisał: > A) kupić (0,99PLN wydłubiesz na miesiąc...) Na pierwszy miesiąc. Ale ja mam już na drugi. Dzięki temu prawie wcale nie kupuję już papierowej Gazety. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Czapińscy na weekend 15.03.14, 12:38 Znacznie prostszy sposób: zmienić adres z wyborcza.pl... na m.wyborcza.pl... Odpowiedz Link
pfg Woleński na weekend 15.03.14, 12:08 W tym samym wydaniu Jan Woleński w polemice z Andrzejem Jajszczykiem: Rady Eskimosa dla Konga Belgijskiego. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 12:58 Mnie sie najbardziej podobala konferencja na temat kondycji nauki polskiej. I wlasciwie proponowalbym, zeby w tym roku zorganizowac konferencje wojewodzkie. Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: Woleński na weekend 15.03.14, 13:21 Ciekawe kto uczestniczyl w tejze konferencji? Zgodnie z ogolnym przeslaniem artykulu pewnie sami wielcy naukowcy, no przeciez Eskimosow nie zaprosili bo ci sie nie znaja. I to szacowne grono zaproponowalo zeby ustawic swiat tak jak oni to widza a reszta na to placila. Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 17:29 nie ja ;p mało mnie obchodzi co mają przedstawiciele nauki geriatrycznej do powiedzenia w temacie, który w większości ich już nie dotyczy, a jesli miałbym ochotę o coś spytac kogoś kogo cenię, mogę list napisać. Ciekawsze sa konfy "w temacie" po prowincjach, gdzie się młoda zdolna młódź produkuje. Wtedy się włos na łbie jeży dopiero... >.> Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Woleński na weekend 15.03.14, 17:31 CytatA co zrozumiał Andrzej Jajszczyk z konferencji w Tomaszowicach? Nic. Naparzać się publicznie mogą męty pod monopolowym, ale profesurze chyba to nie przystoi. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 17:41 Nie mam poczucia, ze to naparzanka.... Mnie zaskoczylo raczej to, ze prof. Wolenski napisal duzo, ale niewiele powiedzial. Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:02 a co miał powiedzieć, dala? Nie ma większego sensu mówić do tych, którzy nie zamierzają słuchać. Nie ma też sensu toczyć imitacyjnej debaty w sytuacji, kiedy będzie ona co najwyżej maskować decyzje, które już podjęto. Samopoczucie, że "ma się jakiś głos" można sobie poprawiać, widać Woleński nie musi. Po prostu przyciągnął nieco cugli rozbrykanemu i plotącemu "tsypotsy" Jajszczykowi (kto-wie-ten-wie) i tyle. Niewiele to da, no ale widać zirytował się. No i złagodniał, złagodniał nam Woleński z wiekiem... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:15 przyciagnal cugli? czym? nie powiem pustoslowiem, ale tam naprawde nie ma wiele.Tak, Jajszczyka ponioslo troche, tyle ze on ma racje. Mozna ja niuansowac, mozna sie klocic o szczegoly, jednak on ma racje. Humanistyka felietonistyczno-wywiadowa, podpierana pokonferencyjniakami i ksiazkami wydawanymi w Sieradzu i Koninie przez urzedy ppowiatowe, ma sie w Polsce bardzo dobrze. Tak, mozna sie klocic o jej zasieg, ale to jest sensowna diagnoza. To, czego Jajszczyk nie napisal, to to, ze podobne rzeczy mozna napisac nie tylko o humanistyce. I dla mnie ta cala wypowiedz, to wypowiedz obrazonego profa, of ktorego wymagaja policzenia Zusu czy Vatu, a przeciez on nie jest od tego! I co ciekawe, jemu nie przychodzi do glowy uzyc chocby argumentow o zatrudnieniu tostera. Woli stanac na stolku i perorowac. Tak jest bowiem latwiej. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:19 argumenty o zatrudnieniu, ktorych uzyl toster :-) ale wyszlo zabawnie :-) trzy.14 napisał: > "zatrudnieniu tostera" - o co chodzi? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:18 dodam, ze ja z calym szacunkiem do prof. W. Jego dorobek mowi za siebie (tym zreszta sie rozni od znanej i glosnej filozofki). Ale w tym tekscie pokazal sie glownie jako obrazony prof, ktorego ktos osmiela sie nie doceniac. Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:29 dla "kontekst znających" było to raczej profesorskie sarknięcie "znaj swe miejsce w szeregu skoro na porządek w szeregu tak naciskasz". Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:39 Noz, za wysokie progi jak na moje dale nogi, zeby kontekstu nawet sie domyslac. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:55 nullified napisał: > dla "kontekst znających" było to raczej profesorskie sarknięcie "znaj swe miejs > ce w szeregu skoro na porządek w szeregu tak naciskasz". Bardzo podoba mi się ta diagnoza, jest dużo trafniejsza od mojej "naparzanki". Diagnozie tej odpowiada też zabieg stylistyczny, polegający na 16-krotnym użyciu formy "Andrzej Jajszczyk", a tylko raz "Profesor Andrzej Jajszczyk". I to niemal zawsze w negatywnym kontekście. Tylko w czym <baczność>prof. dr hab. czł. koresp. PAN</baczność> Jan Hertrich-Woleński jest lepszy od <baczność>prof. dr hab. inż. czł. koresp. PAN</baczność> Andrzeja Bogdana Jajszczyka, by tak nim publicznie poniewierać? Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:57 definitywnie jest ;) Jakby Jajszczyk bardzo nie poprosił to by przez łeb nie dostał. No bah... I tak w rękawiczkach, przez chusteczkę i delikatnie co by ten kwiat nauk się nie pokruszył zanadto hmpf Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:27 dala... argument "z watu" nie jest o tym, że "Woleński Jan se watu policzyć nie umi" albo że go "wat w profesorskość uwiera" lecz, że reguły są takie, że nie wiadomo jak to policzyć. (Tak Woleński twierdzi co jako poniekąd logika musi rzeczywiście go uwierać) argumenta o "zatrudnieniu tostera" (dobre :D podoba mi się) mają umiarkowaną sensowność. W ogóle cała debata o szkołach "w kontekście zatrudnienia" ma niską sensowność. Debata rzeczywiście nie ma sensu, 20 lat temu mogłaby mieć. Teraz jest za późno. Żabsko trzeba skonsumowac i poprosić o dokładkę ze ślimaka. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:38 No ale nie od tego jest prof zeby to liczyl. Argument o zatrudnieniu nie mn nieskiej sensownosci. Wrecz przeciwnie. Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 15.03.14, 20:55 jeśli masz policzyć x wedle funkcji F i parametry niezbędne do tego sa nieokreślone to se możesz liczyć. Jak długo chcesz. Wyjdzie Ci cokolwiek. Argument o zatrudnieniu (np. "jak przerobić szkoły by ich absolwenci znajdywali pracę") jest doskonałym przypadkiem "debaty imitatywnej". To nie zależy od szkół (z wyjątkiem tych szkół, gdzie sam dyplom przynosi "pracowalność" w gruncie rzeczy bez względu na zawartośc głowy tego kto go ma).* Szkoły mogą się dowolnie "dostosowywać" (albo nie dostosowywać), skutek będzie dokładnie ten sam. Problem jest nie tam gdzie się namiętnie tropi kota. *osobną sprawą jest kwestia w jakim zakresie same szkoły są pracodawcami (to jest jedyna sfera gdzie debata o "zatrudnieniu" i "szkole" w koniunkcji ma sens) i ich "nowoczesny" flexibility cult działać może destrukcyjnie na społeczności, które utrzymują (dając im pracę) i są przez nie utrzymywane (na różne sposoby). Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Woleński na weekend 15.03.14, 21:11 nullified napisał: > Argument o zatrudnieniu (np. "jak przerobić szkoły by ich absolwenci znajdywali > pracę") jest doskonałym przypadkiem "debaty imitatywnej". Wręcz przeciwnie. Gdyby w okolicach W-wy, K-wa, Wrocławia, Poznania, Katowic nie było wykwalifikowanych kadr, w tym np. psychologów :-), to nie byłoby tam też większości zagranicznych firm, a firmy rodzime konkurowałyby ze światem ceną ziemniaków, bo nic innego nie byłyby w stanie zaoferować. Amerykański offset również rozbił się o brak kadr - i to nie tylko odpowiednio wykwalifikowanych absolwentów szkół wyższych, ale i gostków zatrudnionych na wyższych uczelniach i w różnych PAN-ach. Pytanie można postawić inaczej: "jak przerobić szkoły, aby społeczeństwo zakwitło" czy też nieco trywializując, "jak przerobić szkoły, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej". Czy takie pytanie jest lepiej postawione? Odpowiedz Link
xylan Re: Woleński na weekend 15.03.14, 21:15 A czytał ktoś oryginalny artykuł Jajszczyka (polemikę z Królem), z którym polemizuje Woleński? Bo tam, z tego co pamiętam, chodziło o coś zupełnie innego niż atakuje Woleński. Odpowiedz Link
podworkowy Re: Woleński na weekend 15.03.14, 21:54 trzy14, problem polega na czymś innym. Otóż to naprawdę nie jest tak, że pracodawcy mają wolne etaty, których nie mają kim wypełnić. Bezrobocie wśród absolwentów jest funkcją stanu gospodarki, a nie odwrotnie. I druga sprawa - mam bardzo poważne wątpliwości co do kryteriów, jakimi kierują się pracodawcy przy zatrudnianiu, w tym w szczególności fetyszem doświadczenia zawodowego. Moja małżonka potwierdza jedną rzecz - otóż generalnie znacznie lepiej pracuje się jej z osobami, które rzetelnie studiowały i rozwijały się intelektualnie - w różnych formach - podczas studiów niż z osobami, które oprócz studiowania wykonywały - z reguły proste - prace natury zawodowej (w rodzaju taśmowego pisania pozwów w różnorakich firmach windykacyjnych). Przyuczenie tych pierwszych do konkretnych czynności zawodowych zajmie może 2, 3 miesiące; ci drudzy bardzo często nie przeskoczą już pewnych ograniczeń intelektualnych. Jeżeli pracodawca woli zatrudnić człowieka tego drugiego typu, to nie ma się co dziwić, że często spotyka go rozczarowanie. Ja również mogę to potwierdzić na poziomie studiów doktoranckich. Jeśli ktoś w czasie studiów czytał i debatował nad tak "bezproduktywnymi" rzeczami, jak zasadność kary śmierci, relacje państwo-jednostka czy sprawiedliwość, jeśli czytał mądre książki, jeśli uczył się krytycznego myślenia, to na 80 % będzie lepszym pracownikiem (przynajmniej po kilku miesiącach) i doktorantem, niż osoba, która od początku studiów pracowała i ma konkretne doświadczenie (choćby nawet dotyczące tematu pracy doktorskiej). Niestety, czas nie jest z gumy. P.S. Oczywiście piszę o prawnikach; podejrzewam - ale tylko podejrzewam - że podobnie wygląda sytuacja po innych społ-hum-ach; nie wiem, jak to wygląda w naukach ścisłych. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Woleński na weekend 15.03.14, 23:13 > nie jest tak, że pracodawcy mają wolne etaty, których nie mają kim wypełnić. To zależy od branży. Rozmawiałem niedawno z naszym absolwentem: w ich firmie (sektor IT) brakuje ludzi do pracy, mimo że nie brakuje ludzi z dyplomami chcących u nich podjąć pracę... Czyste szaleństwo. > Bezrobocie wśród absolwentów jest funkcją stanu gospodarki, a nie odwrotnie. To są czynniki sprzężone ze sobą. Weźmy HP. Gdy wchodzili do W-wia, planowali zatrudnić 1000 osób do najprostszych prac. Teraz zatrudniają 2500 do prac, powiedzmy, o średnim poziomie złożoności - te najprostsze podobno przejęły filie w państwach o niższych kosztach pracy. Wniosek jest taki, że ku swojemu zaskoczeniu znaleźli w Polsce nadpodaż dobrze wykształconych pracowników i wykorzystali to z obopólną korzyścią. IT jest chyba dobrym przykładem wagi jakości kształcenia. Większość książek z IT po 5 latach od wydania nadaje się tylko na przemiał. Firmy IT nie rosłyby jak grzyby po deszczu, gdyby uczelnie wypuszczały absolwentów kształconych wg programów opracowanych 10 lat temu. Podejrzewam jednak, że żeby przyciągnąć największych graczy, trzeba by te programy uaktualniać na bieżąco. > P.S. Oczywiście piszę o prawnikach; podejrzewam - ale tylko podejrzewam - że po > dobnie wygląda sytuacja po innych społ-hum-ach; nie wiem, jak to wygląda w nauk > ach ścisłych. Myślę, że podobnie. Kogoś, kto poszukuje ścisłowca czy inżyniera, raczej nie przekona staż pracy w Tesco. Tyle, że w ścisłych i inżynierskich duże znaczenie mają umiejętności twarde. Jeżeli ktoś nie ma pojęcia o statystyce czy obsłudze specjalistycznych programów komputerowych, to w 3 miesiące się tego nie nauczy, a szkolenie pracowników to koszty, koszty, koszty! Odpowiedz Link
daifuku Re: Woleński na weekend 16.03.14, 13:58 > Myślę, że podobnie. Kogoś, kto poszukuje ścisłowca czy inżyniera, raczej nie pr > zekona staż pracy w Tesco. Tyle, że w ścisłych i inżynierskich duże znaczenie m > ają umiejętności twarde. Jeżeli ktoś nie ma pojęcia o statystyce czy obsłudze s > pecjalistycznych programów komputerowych, to w 3 miesiące się tego nie nauczy, > a szkolenie pracowników to koszty, koszty, koszty! > To dotyczy wiekszosci zawodow w ktorych trzeba umiec cos konkretnego. "Wszechstronnie wyksztalcony" czyli oczytany lecz slaby w swoim fachu, umiejacy wszystkiego po trochu grafik jest bezuzyteczny. Tu tez praca w tesco nie pomaga ale wszechstronne wyksztalcenie staje sie atutem dopiero po zaprezentowaniu mocnego portfolio. Nigdy na odwrot. Natomiast prawda jest taka, ze w dzisiejszych czasach to "twarde" umiejetnosci daja chleb. Osob z szeroka wiedza, zainteresowaniami i "miekkimi" umiejetnosciami, ktore jednak nie posiadaja konkretnego fachu jest na peczki. Stad sa one skazane na najgorzej platne badz trudno dostepne posady w handlu, obsludze klienta, marketingu itd. Odpowiedz Link
nullified Re: Woleński na weekend 16.03.14, 14:48 "argument z Warszawy" jest do bani ;) przerost "merytokratycznej infrastruktury" metropolitalnej - charakterystyczne dla pewnego typu państw - jest związany z dostępem do *władzy*. Firma nie dlatego stawia se cośtamcośtam bo "tam sa fachowcy" tylko dlatego, że ma blisko do ministra a minister pokazac może "o tu mi rośnie Polszka Nowa". >.> Poznań i Prastare Słowiańskie Miasto Wrocław (sry... I cannot help :D) to przypadki dość podobne - na ich korzyść działa bliskość granicy, swego czasu odrobinę inna "kultura pracy" (głównie w imaginacji ale rzeczywistośc jest tym co sobie ludziska za rzeczywistość imaginują), tradycje targowe, odziedziczona infrastruktura. "Fachowcy" - to tam głównie przyjechali wyssani z całego kraju (wawa to przypadek kliniczny). Rzecz w tym, że te zagraniczne firmy w istocie na ogół konkurują "ceną ziemniaków". Gdziez te centra R&D Phillipsa, Apple, MS... (przykłady z sufitu)? No właśnie. ehm... amerykański offset rozbił się o mnóstwo rzeczy, o swoje zasadnicze nieistnienie (no nie rób jaj ;p wielu rzeczy nawet pozornie przestarzałych Mielcowi czy Rzeszowowi USA nie pozwolą robić, tak samo jak nie pozwalają robić komuś innemu), o lokalne warunki, o stan realny husarii, która (podobnie jak szkolnictwo wyższe) cierpi na przerost biskupów i admirałów i generałów w stosunku do młodszych oficerów i zwłaszcza podoficerów itd. Z "przerabianiem szkół" błędy podstawowe sa dwa: 1. założenie mylne, że "szkoły są po to by kształcić pracowników" (w tym sensie uni/polibuda tym się różnia od szkoły przyzakładowej, że dają inne papierki ale istota rzeczy jest ta sama - to ten typ wyobraźni dominuje gdzies w tych głowach hdzie jedna półkula jest "z biznesu" a druga "z reformy", nie liczac tej duuuużej pustej przestrzeni między nimi); 2. założenie mylne, że "szkoły mają elastycznie odpowiadac na zapotrzebowanie rynku" co jest źródłem zarazy z gatunku "biotechnologia w Wąchocku", "kognitywistyka w Białymstoku" czy "cybernetyka w Kręglicach Dolnych", bądź "kształcenie praktyczne", które działa na tym właśnie "rynku" eliminacyjnie często w perspektywie czasu samych studiów (zanim wykształcisz "inzyniera od x", przestaje być on "potrzebny na rynku"). Jesli biznes itd chce takich szkół niech je zakłada i utrzymuje, voila. Kto im broni? Będa mieli "fachowców elastycznych do bólu". Ale nie chce, prawda? Yeah. Z tym jest jak z debatami, w których potrząsa się przed oczyma adwersarza który pieprzy o jakichś kulturach i filozofiach (albo innych bzdetach) tym nieszczęsnym "podatnikiem" trzymanym za kołnierz co to biedaczysko za to wszystko płaci. Ano tego argumentu bardzo chętnie używają ci, którzy tych podatków właśnie najczęściej nie płacą albo płacą w znikomym stopniu (bo stać ich na to by je sobie "zoptymalizować"). "Rynek" przerzuca koszta swojego funkcjonowania na sfere publiczną (za którą płacą ci, którzy nie mogą dokonac "optymalizacji" bo ich na to nie stać. Stary numer. Szkoły nie kształcą "pracowników", kształcą ludzi, którzy coraz rzadziej bywają na dłużej "pracownikami" w tradycyjnym tego słowa sensie. Odpowiedz Link
whiteskies Re: Woleński na weekend 16.03.14, 11:25 "Notabene NCN, o czym sam mogłem się przekonać, odrzuca projekty także z tego powodu, że źle naliczono VAT i ZUS przy ustaleniu wysokości stypendium dla doktoranta. A czyni to na podstawie niejasnego regulaminu ..." To akurat prawda, znam takie przypadki. Poza tym niewiele w tym tekscie... Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: Woleński na weekend 16.03.14, 13:41 NSF odrzuca wnioski z odnosnikami sformatowanymi nie tak jak sobie zycza. Odpowiedz Link
whiteskies Re: Woleński na weekend 16.03.14, 13:47 Ale napisali jak sobie życzą, tu nie to to robi różnicę. Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: Woleński na weekend 16.03.14, 14:42 Nie tylko ze napisali ale jak zle zrobisz to napisza maila ze zle i zeby poprawic. Odpowiedz Link
sendivigius Barbarzyncy atakuja 15.03.14, 14:40 Jan Kamoji-Czapiński,... Uczę się w Bolonii. ... Profesorowie z Europy Wschodniej są bardziej oficjalni w kontaktach ze studentami, na ich zajęciach panuje sztywna atmosfera. Ci z doświadczeniem z brytyjskich czy amerykańskich uczelni chętniej pójdą z nami po zajęciach na piwo. Ale też są lepszymi wykładowcami, nawiązują kontakt, a nie tylko przemawiają. Na szczescie Najjasniejsza okopana w twierdzy habilitacji jest bezpieczna. Mozna wiec powiedziec Czapinski, Wolenski, Jajszczyk - Medice cura te ipsum. Juz tych dwoch pierwszych jako humanisci powinni wiedziec najlepiej. Wspolpracuje to ze soba mafia. Tam kazdy ma haka na kazdego, nikt nie zakapuje bo to tak jakby na siebie. W spoleczenstwie cywilnym takim hakiem sa prawa podstawowe wyrazone w Konstytucji i sady ktore praktycznie te prawa egzekwuja. Nie da sie wspolpracowac z kims kto jest siostrzenica dziekana i tyllko pozoruje prace a na egzamin to i tak bedzie miala pytania nie wiadomo skad i nikt jej nic nie zrobi a jak cos powie to jeszcze dziekan mu pogoni kota. A inni na lasce i nielasce dziekana szybciej narobia w gacie niz na lajdactwo nawet zwroca uwage. Jesli np. rzecznik praw konsumenta (w POlsce) otrzymuje rocznie 70 tys. skarg na dzialalnosc spolek telefonicznych i nic z tego nie wynika - to o czym tu rozmowa. Gdy brak spoleczenstwa obywatelskiego moza byc albo chaos (np. Ukraina) albo zamordyzm (np. Rosja). Afryka jest biedna bo jest klanowa. Ameryka jest bogata bo jest obywatelska. Jezeli Czapinski nie wierzy to proponuje eksperyment. Niech sie zapisze do "Pruszkowa" i zobaczymy czy szybciej zostanie mafiozo czy dostanie "ćwiarę" po wykonaniu brudnej roboty dla kogos. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: Barbarzyncy atakuja 15.03.14, 15:00 Sendi powoli, co ci ta córka dziekana zrobiła? Odpowiedz Link
pfg Re: Barbarzyncy atakuja 15.03.14, 16:18 Dala mu kosza...? Upokorzony sendi postanowił emigrować, ale resentyment pozostał. (Sorry, sendi, couldn't resist.) Odpowiedz Link
sendivigius Re: Barbarzyncy atakuja 15.03.14, 17:50 pfg napisał: > Dala mu kosza...? Wyzej niz dziekana. ;) Nikt mi nie zarzuci ze nie probowalem. ;) Odpowiedz Link