nieopierzony
20.06.15, 12:49
Niedawno odbył się protest pod NCN w związku z nowy regulaminem Preludium i ustalonym limitem na wynagrodzenie - 1000 zł.
Relacja
Najbardziej irytujące w tej całej sytuacji były wyjaśnienia NCN opublikowane na stronie, w których napisali:
"Uważamy, że zapewnienie wynagrodzenia dla doktoranta jest obowiązkiem jego promotora, który odpowiednie środki finansowe powinien zapewnić w ramach własnego grantu."
link
Tego typu wyjaśnienia pokazują, że ludzie tam pracujący nie mają wyobraźni i nie potrafią zdobyć informacji jak wygląda nauka w innych dziedzinach. Mówienie doktorantom w humanistyce, że to promotor ma w grancie zapewnić jemu finansowanie to żart. Po pierwsze nie ma w takich dziedzinach "tradycji" składania wniosków o grant, a nawet jak ktoś już składa to są to projekty indywidualne. Bardzo rzadko projekty są na tyle duże, że jest w nich miejsce dla doktoranta.
Informacja o tak małym wynagrodzeniu już sprawiła, że osoby z prawa decydują się nie składać wniosków - co jest złym prognostykiem na przyszłość. Brak doświadczenia granatowego sprawi, że osoby te nie będą też składać o granty "dorosłe" czy europejskie.
Grant z NCN dla doktoranta to nie tylko same plusy. Jest jeszcze użeranie się z administracją i walka o wydanie każdej złotówki z grantu. Te niedogodności rekompensowała do tej pory możliwość uzyskania w miarę normalnego wynagrodzenia. W sytuacji, w której ten czynnik motywujący odpada nie dziwię się, że ludzie powątpiewają w sens składania wniosków.
Sam w grancie w zasadzie nie zapisałem żadnych dodatkowych kosztów wiedząc, że będzie to droga przez mękę - zwiększyłem odpowiednio wynagrodzenie po to by kupić sobie w razie potrzeby aparat czy komputer - teraz taki zabieg nie przejdzie bo nie ma z czego zwiększać.