Dodaj do ulubionych

Strategiczne błędy

09.04.16, 11:05
Mało komu jeszcze chce się pisać o organizacji nauki, więc powyższy tekst chyba trudno zignorować

wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-leszek-pacholski-strategiczne-bledy-blokuja-polska-nauke/
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Strategiczne błędy 09.04.16, 12:04
      Ja tam z tych opowiadań o profesorach w USA wyciągam odmienną konkluzję . Kluczem jest to aby mobilni byli profesorowie
      i aby to oni - liderzy - coś sobą prezentowali. Zachodni profesorowie
      z moich obserwacji, różnią się diametralnie od polskich,
      kryteria w awansu i kariery w Polsce są dokładnie odwrotne do
      zachodnich. Zamiast być przebojowym, robić coś nowego co ludzi
      interesuje i robić to dobrze, w PL szanse ma tylko bierny mierny ale
      wierny który ciągnie to co jego szef nauczył się od swojego szefa
      kilkadziesiąt lat temu.
      Ponieważ teraz tak nie jest to trzeba zrobić to co w Lozannie czyli wywalić całą wierchuszke z polskich uczelni i zatrudnić na stanowiska liderów nowych. Tak zresztą zrobiono w DDR, i w efekcie wschodnie landy stoją naukowo całkiem nieźle. Dobrzy liderzy stworzą zespoły
      podobnych sobie. Obecni polscy liderzy - zresztą również wykształcili
      swoich podopiecznych na swój obraz i podobieństwo. Tylko ten obraz
      to przypomina portret Doriana Greya.

      • trzy.14 Re: Strategiczne błędy 09.04.16, 12:52
        > Ja tam z tych opowiadań o profesorach w USA wyciągam odmienną konkluzję . Klucz
        > em jest to aby mobilni byli profesorowie
        > i aby to oni - liderzy - coś sobą prezentowali.

        Tak, ryba nie tylko się psuje, ale i zdrowieje od głowy.

        > Zachodni profesorowie
        > z moich obserwacji, różnią się diametralnie od polskich,
        > kryteria w awansu i kariery w Polsce są dokładnie odwrotne do
        > zachodnich. Zamiast być przebojowym, robić coś nowego co ludzi
        > interesuje i robić to dobrze, w PL szanse ma tylko bierny mierny ale
        > wierny który ciągnie to co jego szef nauczył się od swojego szefa
        > kilkadziesiąt lat temu.

        Z tym się nie do końca zgadzam. Tzn. zależy, co rozumieć przez profesora. Jeśli podwórkowego, to awans ten przysługuje zwykle tym, którzy (a) zrobili habilitację, co niestety najłatwiej osiągnąć kontynuując tematykę szefa; (b) wypromowali doktora lub przenieśli się do "małoprestiżowej uczelni". Ani (a) ani (b) nie wymaga przebojowości czy podjęcia aktualnych, trudnych problemów, można się opędzić przyczynkarstwem. Profesorowi zwyczajni, przynajmniej w moim otoczeniu, zwykle mają jednak za sobą jakieś godne uwagi osiągnięcia w tematyce innej niż ta, którą uprawiali ich promotorzy. System jest zgniły, ale nie aż tak zupełnie do szpiku kości.

        > Ponieważ teraz tak nie jest to trzeba zrobić to co w Lozannie czyli wywalić cał
        > ą wierchuszke z polskich uczelni i zatrudnić na stanowiska liderów nowych.

        Sama wymiana liderów nie pomoże - oni szybko nasiąkną naszym PRL-em (bo wśród lokalnej młodzieży nie widać aż tylu adiunktów, którzy byliby w stanie MERYTORYCZNIE zastąpić tych gnijących staruchów). Ponadto wymiana kadr, mobilność wymaga włożenia do tego worka naprawdę sporych nakładów finansowych i utrzymania tego wzmożenia finansowego przez wiele lat.

        > Tak zresztą zrobiono w DDR, i w efekcie wschodnie landy stoją naukowo całkiem nieźle.

        Gdzie jest polski RFN? Naukowcy z Zachodu zaczną uczyć polskich studentów? W jakim języku?

        > Dobrzy liderzy stworzą zespoły podobnych sobie.

        Bez zwiększenia i dużej koncentracji nakładów zaimportujemy nieudaczników, którzy będą kształcić podobnych sobie nieudaczników. Jedyna nadzieja w osobnej ustawie, która zadekretuje, że ci nieudacznicy są wspaniali.

        > Obecni polscy liderzy - zresztą również wykształcili
        > swoich podopiecznych na swój obraz i podobieństwo. Tylko ten obraz
        > to przypomina portret Doriana Greya.

        Ale jak podopieczny wyjeżdża na Zachód, to na granicy dostępuje Metamorfozy?

        • dobrycy Re: Strategiczne błędy 09.04.16, 14:30
          trzy.14 napisał:


          > Z tym się nie do końca zgadzam. Tzn. zależy, co rozumieć przez profesora. Jeśli
          > podwórkowego, to awans ten przysługuje zwykle tym, którzy (a) zrobili habilita
          > cję, co niestety najłatwiej osiągnąć kontynuując tematykę szefa; (b) wypromowal
          > i doktora lub przenieśli się do "małoprestiżowej uczelni". Ani (a) ani (b) nie
          > wymaga przebojowości czy podjęcia aktualnych, trudnych problemów, można się opę
          > dzić przyczynkarstwem. Profesorowi zwyczajni, przynajmniej w moim otoczeniu, zw
          > ykle mają jednak za sobą jakieś godne uwagi osiągnięcia w tematyce innej niż ta
          > , którą uprawiali ich promotorzy. System jest zgniły, ale nie aż tak zupełnie d
          > o szpiku kości.
          Tylko Ci zwyczajni osiągali coś wtedy gdy na ich wydziałach nie było
          więcej profesorów (tytuł nie stanowisko) niż adiunktów. Obecnie stanowią oni obszar ładunku przestrzennego który ekranuje jakiekolwiek zmiany, w tym możliwości rozwoju ich będących w mniejszości młodszych kolegów. Za kilka lat jak w końcu odblokują etaty zostanie
          zostaną zgliszcza. Tematyką która sie zajmowali od 4 czy 5 dekad, w której mieli
          kapitał relacyjny nie będzie nośna. Ich następcy którzy z konieczności musieli
          dłubać w tym samym będą więc o musieli zaczynać w znacznie starszym wieku
          wyścig niż oni sami, w relatywnie większym zapóźnieniu do świata zewnętrznego.
          >
          > > Ponieważ teraz tak nie jest to trzeba zrobić to co w Lozannie czyli wywal
          > ić cał
          > > ą wierchuszke z polskich uczelni i zatrudnić na stanowiska liderów nowych
          > .
          >
          > Sama wymiana liderów nie pomoże - oni szybko nasiąkną naszym PRL-em (bo wśród l
          > okalnej młodzieży nie widać aż tylu adiunktów, którzy byliby w stanie MERYTORYC
          > ZNIE zastąpić tych gnijących staruchów). Ponadto wymiana kadr, mobilność wymaga
          > włożenia do tego worka naprawdę sporych nakładów finansowych i utrzymania tego
          > wzmożenia finansowego przez wiele lat.
          >
          Co oczywiście nie nastąpi. Więc całe bajdurzenie o reformach jest OKDR


          > > Tak zresztą zrobiono w DDR, i w efekcie wschodnie landy stoją naukowo cał
          > kiem nieźle.
          >
          > Gdzie jest polski RFN? Naukowcy z Zachodu zaczną uczyć polskich studentów? W ja
          > kim języku?
          >
          Nie będą. Ale miłośnicy importowania rozwiązań z zachodu nie widzą takich detali, i tego
          co naprawde napędza np. nauke na zachodzie, bo nigdy na zachodzie nauki nie uprawiali.
          Nie widzieli setek doktorantów z Ukrainy i Chin którzy odwalają całą czarną robotę.
          Wydaje im się że w PL będzie tak samo, ale przy 100 razy mniejszym zasilaniu.
          Coś ala mentalność, że jak odpowiednio przyciśniemy śrube, to wyślemy człowieka na księżyc
          za 10$


          > > Dobrzy liderzy stworzą zespoły podobnych sobie.
          >
          > Bez zwiększenia i dużej koncentracji nakładów zaimportujemy nieudaczników, któ
          > rzy będą kształcić podobnych sobie nieudaczników. Jedyna nadzieja w osobnej us
          > tawie, która zadekretuje, że ci nieudacznicy są wspaniali.
          >
          Oczywiście, że tak. Megamózgi od reform nie rozumieją prostej zasady że jak się
          świni nie da jeść, to nie urośnie. Jak się do samochodu nie wleje benzyny to nie pojedzie.
          Religia, która wymusza wiarę w cuda, powoduje że oczekuje się cudów w każdej dziedzinie
          życia. Wystarczy się pomodlić i wybudować pomnik.


          > > Obecni polscy liderzy - zresztą również wykształcili
          > > swoich podopiecznych na swój obraz i podobieństwo. Tylko ten obraz
          > > to przypomina portret Doriana Greya.
          >
          > Ale jak podopieczny wyjeżdża na Zachód, to na granicy dostępuje Metamorfozy?
          >
          Gdyby wierzyć Sendiemu to tak, ale ja tego nie zauważyłem. Jedyna metamorfoza
          to to że zmieniają się zasady, i opłacają się inne zachowania niż na miejscu.
          • trzy.14 Re: Strategiczne błędy 09.04.16, 15:23
            Dobrycy, to jest naprawdę dobre:

            > Tylko Ci zwyczajni osiągali coś wtedy gdy na ich wydziałach nie było
            > więcej profesorów (tytuł nie stanowisko) niż adiunktów. Obecnie stanowią oni ob
            > szar ładunku przestrzennego który ekranuje jakiekolwiek zmiany, w tym możliwoś
            > ci rozwoju ich będących w mniejszości młodszych kolegów. Za kilka lat jak w koń
            > cu odblokują etaty zostaną zgliszcza. Tematyka którą sie zajmowali od 4 czy 5 dekad,
            > w której mieli kapitał relacyjny nie będzie nośna. Ich następcy którzy z konieczności musieli
            > dłubać w tym samym będą więc o musieli zaczynać w znacznie starszym wieku
            > wyścig niż oni sami, w relatywnie większym zapóźnieniu do świata zewnętrznego.

            To jest dokonały opis starszyzny najstarszej. W większości zostaną po nich zgliszcza. Wg moich obserwacji nie dotyczy to jednak tych, którzy tytuł zdobyli w ciągu ostatnich kilku, powiedzmy - 5 - lat. Nie ma jednak gwarancji, że po nich za te 20-30 lat też nie pozostaną zgliszcza.

            Starszyzna najstarsza ma jeszcze jeden feler: stanowi ładunek przestrzenny chroniący na swoich orbitach ładunki niesamodzielne (i nie mam na myśli samodzielności formalnej), takie połówkowe. Gdy starszyzna odchodzi, pozostaje po nich ludzki dramat lub pośpieszne habilitowanie tych połówek.
          • sendivigius Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 01:56
            dobrycy napisał:

            > > Ale jak podopieczny wyjeżdża na Zachód, to na granicy dostępuje Metamorfozy?
            > >
            > Gdyby wierzyć Sendiemu to tak, ale ja tego nie zauważyłem. Jedyna metamorfoza
            > to to że zmieniają się zasady, i opłacają się inne zachowania niż na miejscu.


            Oj nie zrozumiales co pisze/ Metamorfoza polega wlasnie na zmianie warunkow eko wiec jedne funkcje organizmu sie uaktywiaja a inne ulega uwiadowi. Wiele zwierzatek to przechodzi - czemu wiec sie dziwic?
      • whiteskies Re: Strategiczne błędy 09.04.16, 22:18
        I pytanie za 5 punktów. DLACZEGO nasze uczelnie nie zatrudniają absolwentów MIT czy Caltechu? Czy wystarczą otwarte konkursy i wymuszona mobilność? Ciekaw jestem odpowiedzi ;)
        • sendivigius Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 02:02
          whiteskies napisał:

          > I pytanie za 5 punktów. DLACZEGO nasze uczelnie nie zatrudniają absolwentów MIT
          > czy Caltechu? Czy wystarczą otwarte konkursy i wymuszona mobilność? Ciekaw jes
          > tem odpowiedzi ;)

          To proste, nie maja habilitacji a nawet doktoratu (w sensie okreslenia dziedziny nauki*). Wiec, konkurs-nie-konkurs, pani Krysia w dziekanacie nawet nie przyjmie od nich papierow bo nie spelniaja warunkow formalnych. Ze juz nie wspomnie o uregulowaniu powszechnego obowiazku obrony kraju, obowiazkowych szczepien i dlugiej liscie podobnych absurdow w wymyslaniiu ktorych urzednicy Najjasniejszej ustepuja tylko caratowi za miedza.

          Czy dostalem 5 punktow ?

          *) prosze mnie nie poprawiac byc moze to nazywa sie inaczej ale administacyjny belkot nie trzyma sie mojej glowy
          • whiteskies Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 11:36
            Dostałes pół punktu. Zgadnij dlaczego?
          • adept44_ltd Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 12:06
            eee,to w niczym nie przeszkadza..., ja nie sądzę, by ktoś chciał pracować za 1100 dolarów...
            • whiteskies Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 20:13
              No wlasnie, nawet za 2x 2ięcej tez nie za bardzo :)
      • flamengista Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 21:34
        Ano właśnie. To szefowie mają znaczenie. U nas ciągle rządzi pokolenie 60+ których ramy czasowe dla planowania sięgają najbliższych góra 5 lat do emerytury. Niestety, znaczna ich część nie zna nawet angielskiego na wystarczającym poziomie, nie mówiąc już o umiejętności prowadzenia badań na poziomie choćby europejskim.

        Wystarczy jednak troszkę młodszy i energiczniejszy szef z doświadczeniem międzynarodowym, a sytuacja w katedrze/zakładzie wygląda o niebo lepiej. Sam mam takie szczęście, znam też kilka innych przykładów.

        Replikacja modelu szwajcarskiego choćby w mało ambitnej formie - ściągnięcie paru sensownych młodych ekonomistów polskich po doktoracie z solidnych zachodnich uczelni, nadanie im profesur uczelnianych i danie komfortu 5-7 lat pracy - stworzyłoby masę krytyczną umożliwiającą skok do przodu.
    • sendivigius Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 02:24
      trzy.14 napisał:

      > Mało komu jeszcze chce się pisać o organizacji nauki, więc powyższy tekst chyba
      > trudno zignorować

      Nikomu juz sie pisac nie chce.....

      Czy naprawde sadzisz PI, ze gdyby Politechnika w Kielcach lub WSP w Zielonej Gorze nie mogly zatrudniac swoich absolwentow to ktokolwiek by tam pisal doktorat.

      Wykonaj arytmetyke na liczbach podanych przez Pacholskiego co do kariery absolwentow doktorow i ilosci posad. Akurat w informatyce to chyba nie az taka atrakcja siedziec na uczelni. Ale wciaz. Policz ilu jest gdzie indziej. W Polsce co pozostaje doktorowi przyslowiowej biotechnologii gdy sie nie zalapie "u siebie" - akwizycja jogurtu, albo krok wstecz i zatrudnienie gdzie wystarczylby licencjat. Gdy sie tego problemu jakos nie rozwiaze, problem mobilnosci jest zwyklym mysleniem zyczeniowym.

      Byloby pieknie gdyby w takim Olsztynie wykladali glownie absolwenci UW, UJ i paru z zagranicy, ale co bys wtedy zrobil z doktorantami z Olsztyna?

      Popatrz tez na proporcja jak pisze Pacholski jest w US 4000 uniwersytetow ale tylko ok 400 to badawcze czyli takie gdzie robia nauke. A reszta co? Nie ma habilitacji i nie dostanie belwedera wiec wydzial nie ma prawa nikogo niczego nauczac.

      Pan Pacholski sie boi wiec nie stawia kropki nad i. Ja tez na tym skoncze bo ta kropka to temat tabu nawet na forum (niby) dyskusyjnym.
    • sendivigius Cena śledzi 10.04.16, 05:07
      Na tym samym portalu:

      wszystkoconajwazniejsze.pl/naukapolska-debata-we-wroclawiu-zycie-na-niby-polskiej-nauki-jak-z-tego-wyjsc/
      "... prof. Ludwik Komorowski, .... Otóż, w życiu na niby ja jestem specjalistą. Połowę życiorysu przeżyłem na niby, według reguł, które były ustalane przy takich samych stolikach, przez takich samych dobrze chcących ludzi, którzy dyskutowali, czy cena śledzi ma być 11 złotych, a cena kości 4 złote, czy może lepiej byłoby, żeby cena golonki wynosiła 16 złotych, bo ludzie na wsi jedzą więcej golonki, a w mieście więcej polędwicy, to może lepiej, żeby polędwica była droga. Takie dyskusje się odbywały, takie dyskusje przynosiły skutki ogólnokrajowe, bo polędwica znikała ze sklepów, a leżały tam kości albo odwrotnie. I to się nazywała gospodarka na niby. I nie było na to rady dopóty, decyzje o tym, co i ile kosztuje, zapadały w Warszawie. Otóż, przy najlepszych chęciach wszystkich ludzi ustalających wszystkie punkty, oznaczają cenę naszej pracy. Wobec tego w Warszawie pani z panem, prawdopodobnie pan profesor z panią profesor, prawdopodobnie większe grono od nas dyskutuje, jaka ma być cena naszej pracy. Jak tak to będzie funkcjonowało, to będzie życie na niby. Ale co to oznacza? To oznacza, że w czasie, gdy cała gospodarka w Polsce już żyje naprawdę, zarabia prawdziwe pieniądze i taksówkarz bierze tyle, ile mu się opłaca, a nie tyle ile mu każe prezydent Wrocławia, to my na uniwersytecie żyjemy ciągle na warunkach ustalonych na niby."
    • refe.ree Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 17:43
      szczególnie interesujące, chociaż ekstremalnie niewygodne zdanie z tego tekstu dotyczy wymagań konkursowych na tenure track i brzmi "eliminuje się osoby, które nie mają na swoim koncie żadnego głośniejszego wyniku"; oczywiście nie chodzi tu o ciułanie punkcików za artykuły na jcr tylko wymierny sukces w postaci oddźwięku publikacji w światowych massmediach z górnej półki, a takich mamy corocznie co najwyżej kilka. Jak to dobrze, że nie ma tego kryterium w naszych konkursach!...
      • nullified Re: Strategiczne błędy 10.04.16, 17:52
        w rzeczywistości (a nie w opowieści) bywa z tym dość różnie. "Tenure" wygląda różnie w różnych miejscach, w tej chwili zresztą zanika (o co przecież jest szum że się wlewa klozecik z nawozem do uberprofesorskiego ogródka) w postaci o jakiej opowiadają sobie tubylcy w dziwnych wioskach na końcu dziwnego lądu ;p

        To zresztą jest dość komiczny temat w lokalnym kontekście sam w sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka