trzy.14
19.07.21, 10:05
Ot, taka ciekawostka:
W sobotę napisaliśmy, że oddany w połowie maja blok elektrowni Turów w Bogatyni (województwo dolnośląskie) pracował ledwie ponad miesiąc. Nieczynny jest już od 19 czerwca.
Teraz okazuje się, że cała sprawa wiąże się ze złym projektem, niedopasowanym do warunków kopalni i elektrowni Turów.
– Od dłuższego czasu do tego bloku przyjeżdżali ludzie, którzy naprawiali urządzenia. Blok działał na systemie awaryjnym, a wszystkie funkcje automatyczne musiały zostać wyłączone, bo cały układ został źle skonstruowany – mówi osoba znająca szczegóły prac w elektrowni Turów.
System ma bowiem przepuszczać zbyt duże grudy węgla.
– Blok jest niedostosowany do jakości węgla z kopalni Turów. Jakość tego surowca jest zbyt słaba jak na potrzeby nowego bloku – mówi nam nasz informator.
Właśnie dlatego zatkały się filtry, przez co elektrownia jest unieruchomiona od 19 czerwca.
Jakość węgla dostarczanego przez kopalnię Turów spadła po osunięciu się zwałowiska wydobywczego, do którego doszło we wrześniu 2016 r. Jednakże projektu nowego bloku nie zmieniono.
Przez użycie złego węgla instalacja ponoć nie jest już objęta gwarancją producenta. – To nie jest jedyna usterka, bo inwestycja była odbierana na szybko – słyszymy w okolicach kopalni.
Ma być m.in. zepsuty wentylator wyciągowy (który ma utrzymywać podciśnienie w piecu), który również miał się zatykać w trakcie uruchamiania bloku.