Dodaj do ulubionych

MDPI obowiązkiem dpktoranta

11.10.22, 08:40
W nawiązaniu do sąsiedniego wątku artykuł o tym, że inflacja zżarła stypendia doktoranckie.
edukacja.rp.pl/uczelnie-wyzsze/art37212971-doktorantom-nie-starcza-na-godne-utrzymanie-chca-podwyzki
Mnie zafrapował fragment
oprócz udziału w obowiązkowych zajęciach jest też wiele czasochłonnych obowiązków – regularne publikowanie artykułów naukowych w drogich
międzynarodowych czasopismach
.

Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 11.10.22, 13:46
      Stypendia doktoranckie nigdy nie starczały na godne życie, chyba że dawały je jakieś programy unijne
      albo inne granty. Wtedy taki doktorant miał pensje większą od profesora.
      Było kilka powodów takiego stanu rzeczy
      1. Ten sam co fala w wojsku. Jak doktorant został odpowiednio uformowany, to potem jako pracownik
      nie bryka, nawet jak daje się mu obierki zamiast ziemniaków. Kilka lat takiego braku formowania
      i widzimy co się dzieje, doktoranci chcą godnie żyć! O tempora, o mores !
      2. Pracownik, może poza profesorem żwyczajnym, też godnie nie żyje. Radze się przyjrzeć
      doktorantom czym pracownicy dojeżdzają do pracy. Jak ktoś chce pieniędzy to od polskiej nauki powinen
      sie trzymać z daleka, co najmniej do otrzymania jakiegoś sensowengo stanowiska politycznego
      (doktorat gratis)
      3. Doktorant nie ma w obowiązku publikowania regularnego, wystarczą z 2-3 artykuły. To żadna regularność.
      Jak ma unijne stypnedium, to może sobie z MDPI zapłacić. Jak nie ma, to niech wysyła
      tam gdzie zwykli, nieuprzywilejowani pracownicy, czyli do czasopism subskrypcyjnych.
      I tak te open accessy są w 90% g warte, nawet jak mają dużo punktów.
      • kragon Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 11.10.22, 14:23
        open shit? niezly termin
      • sendivigius Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 13.10.22, 17:56
        dobrycy napisał:


        > albo inne granty. Wtedy taki doktorant miał pensje większą od profesora.

        To unikalnie polskie (a zapewne wschodnioeuropejskie zjawisko). Probowalem je kiedys wytlumaczyc roznym takim z Azji. Probowali znalezc rozwiazanie w stylu czemu profesor nie pisze doktoratu u samego siebie i tak dalej ale zawsze konczylo sie na pytaniu "a kto tam u was rzadzi"?

        Tym niemniej na wlasne oczy znalem kilka takich przypadkow - doktorantow, co sie oblowili na stypendiach lepiej niz gornik w KGHMie. Najlepsze (czyli najbardziej patologiczne) w tym wszystkim bylo ze nawet sobie nie brudzili raczek bo majac takie granty i stypendia mieli tez laborantow do roboty i sekretarki do redagowania i poprawiania tego pod czym sie podpisuja plażujac na Szeszelach.


        > I tak te open accessy są w 90% g warte, nawet jak mają dużo punktów.

        Jedyna miara wartosci czasopisma jest ilosc punktow jakie przynosi. Chyba ze jestes noblista albo prawie. Ale stan przed lustrem Dobrycy - czy jestes? Bo, widzisz skutkiem braku ministerstwa NiSW w USA jest tez brak takich pomyslow.
        • pan.toranaga Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 14.10.22, 11:32
          Jedyna miara wartosci czasopisma jest ilosc punktow jakie przynosi. Chyba ze jestes noblista albo prawie. Ale stan przed lustrem Dobrycy - czy jestes? Bo, widzisz skutkiem braku ministerstwa NiSW w USA jest tez brak takich pomyslow.

          Czegoś tu nie rozumiem, czy Miguel Cardona nawet nie pofatyguje się, żeby Wam powiedzieć w których czasopismach macie publikować? To skąd Wy wiecie co jest g warte a co złoto bez tabelki z cardonikami?


          A tak serio "pod koniec dnia" Jedyna miara wartosci czasopisma jest korzyść w jakie przynosi autorowi. Czy to gowiki, czy IFiki minister albo prezydent uniwersytetu chciałby wielowymiarową rzeczywistość sprowadzić do jednego wymiaru, który daje prosty ranking, albo ktoś jest nad, albo pod kreską. Jak wiemy każda redukcja wymiarów prowadzi do zwiększenia czytelności danych i równocześnie straty informacji. Oj, mamy swój patol, ale nie wierzę, żeby w USA jakiegoś (ok. może mniejszego) patolu nie było.
          Poza tym szkoła musi jakoś zarobić czy to z dotacji (PL) czy z czesnego i spadków po absolwentach (USA). Komuś musimy szklić - my ministrowi, Wy - tym, którzy sięgają po portfel do kieszeni.

        • dobrycy Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 14.10.22, 20:19
          sendivigius napisał:

          > Jedyna miara wartosci czasopisma jest ilosc punktow jakie przynosi. Chyba ze je
          > stes noblista albo prawie. Ale stan przed lustrem Dobrycy - czy jestes? Bo, wid
          > zisz skutkiem braku ministerstwa NiSW w USA jest tez brak takich pomyslow.

          Chodzi o to że papier w MDPI kosztuje koło 2200 franków o ile pamiętam,
          a nawet w lepszych czasach topowe czasopisma, za czasów istnienia badań statutowych
          w przybliżeniu i uproszczeniu mogły generować max dochód 10000 zł.
          Czyli miara jaką są pieniądze, i która jak myśle jest zrozumiała dla ministerstwa
          jest taka że prace w MDPI w najleszym razie są na 0, bo trzeba za nie płacić MDPI,
          a za czasopisma subskrypcyjne nie.

          Noblistą oczywiście nie jestem, ale żaden z noblistów nie dostał Nobla za Gowinki
          czy Kudryki, więc ta uwaga jest od rzeczy. Gowinki czy Kudryki są protezą Nobla.
          Ponieważ wiadomo, że nigdy żaden nie podwieszony pod zachód polak Nobla nie dostanie,
          władza stworzyła imitacje takich mikronobli na nasz użytek, które możemy zbierać i się cieszyć.
          I przy kawie się przechwalać kto ma więcej punktów, czyli kto jest większym naukowcem.
          To jak olimpiada specjalna dla upośledzonych, o czym tu już wiele razy byłą mowa.



          • dystansownik Re: MDPI obowiązkiem dpktoranta 15.10.22, 08:35
            Wszystko fajnie, tylko w pewnym momencie zatraca się jakikolwiek sens publikacji, bo liczy się tylko to ile gowinków ona ma. Jak słucham moich kolegów rozmawiających o swoich "sukcesach" to nie mówią "opublikowałem artykuł w xyz dotyczący bardzo ciekawego problemu zyx, który jest ważny ponieważ yzx" tylko "opublikowałem artykuł w xyz za abc gowinków".

            A jeśli chodzi o MDPI, to najlepszym ograniem systemu są publikacje wieloautorskie i tworzące się spółdzielnie. Na przykład, jedna uczelnia wykłada doktoranta który napisze publikację, druga daje jakieś dane, trzecia opłaca MDPI i już kilka osób ma odhaczoną publikację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka