Dodaj do ulubionych

Klasowy wymiar profesury

22.05.23, 10:35
Wpis Michała Bilewicza, szefa Centrum Badań nad Uprzedzeniami na Uniwersytecie Warszawskim na Twitterze:
To jest ciekawy, klasowy, wymiar tej sprawy. Wiesz, Czarnkowie, dzieci Bychawy i Goszczanowa [miejscowość, gdzie wychował się Przemysław Czarnek - przyp. PT] niespodziewanie wyniesione na akademickie katedry. Z drugiej strony profesorskie rody wielkich matematyków, które cudem przetrwały okupację i komunę: Hartmanowie, Engelkingowie. Standard.
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Klasowy wymiar profesury 22.05.23, 20:07
      "Walka klasowa zaostrza się w miarę postępów budowy socjalizmu."
    • trzy.14 Re: Klasowy wymiar profesury 22.05.23, 20:15
      Ja jestem z Bychawy. Niemal dosłownie. Bychawa w opowieściach matki to był przed wojną limes jej świata.

      Prawdę mówiąc, to jest ciekawy problem socjologiczno-politologiczny, ta powojenna siłowa wymiana kadr uniwersyteckich. Może w społ-humach faktycznie poparcie polityczne miało znaczenie? U mnie nie dostrzegam jednak śladu tej zależności, z drugiej jednak strony nie znam historii rodzinnych koleżanek i kolegów.

      Dalej jego wpisy idą jeszcze bardziej po bandzie i pozwolę sobie zauważyć, że w wypowiedziach wali na ślepo. No weźmy to: "Czarnek z żoną to ta trzecia fala - opcja kariery akademickiej na skróty (dzięki politycznym sterydom). Nie jest temu winny. Gdyby pochodził z rodziny profesorskiej, to sterydy nie byłyby potrzebne." Otóż jako "człowiek z Bychawy", zaledwie druga fala po niepiśmiennych dziadkach i rodzicach może z maturą (naprawdę nie wiem) uważam, że samo pochodzenie z rodziny profesorskiej daje w tym zawodzie sterydy większe niż poparcie polityczne. Z tym drugim osobiście NIGDY się nie spotkałem. A Bilewicz ma jeszcze inne sterydy, których pewnie nawet nie jest świadom - Warszawę.
      • pan.toranaga Re: Klasowy wymiar profesury 23.05.23, 10:35
        Ja nie jestem z Bychawy, ja jestem z "dynastii". "Quasi nanus super gigantum humeros sum" - więcej stoję na ramionach giganta, który sam stoi na ramionach giganta, jak to w dynastii. I dlatego wpis Bilewicza mnie wkurzył. Jak miałem 10 lat wiedziałem, że profesor zwyczajny jest ważniejszy od nadzwyczajnego. Potem elitarne liceum w dużym mieście. Wiem jaki to niesamowity dopalacz, wiem, że bez niego nie byłbym tu gdzie jestem, dlatego mam dużo podziwu i szacunku, dla tych, którzy na pasie startowym sami musieli sami wytworzyć całą siłę ciągu.
        Kataryna w Rzeczpospolitej (stąd wiem o tym wpisie) pisze: A przecież im tylko wypsnęło się to, czego nie wypada powiedzieć o „zwykłych” prowincjuszach, ale uchodzi o prowincjuszu (słusznie) nielubianym.


        > Z tym drugim [poparciem politycznym] osobiście NIGDY się nie spotkałem. Może w społ-humach faktycznie poparcie polityczne miało znaczenie?

        Co komuchom było do archeologii czy innej wersyfikacji? Jeśli już, to pewno do prawa, ale i tak wśród prawników było mnóstwo "elementów, które szły na lep określonych ośrodków". Chyba raczej wyższe upartyjnienie (a zarazem poparcie) było w politechnikach i akademiach medycznych, czyli tam, gdzie były konfitury. Na pewno też sprawy inaczej się miały na uniwersytetach, które powstały przed wojną (w tym Wrocław i Toruń), a inaczej w WSP w Polsce B*.

        * A może tu wychodzi ze mnie klasizm?
      • kragon Re: Klasowy wymiar profesury 24.05.23, 18:49
        no ale nie da sie uniknąć wpływu dobrego pochodzenia/otoczenia na karierę; czyżbyśmy mieli wracać do (wyrównawczych) punktów za pochodzenie?
    • trzy.14 Re: Klasowy wymiar profesury 22.05.23, 20:32
      Czyli Duda młodszy, z pełną gębą profesorskiej rodziny, to swój chłop i słusznie Bilewicza gnębi?
      • pan.toranaga Re: Klasowy wymiar profesury 23.05.23, 10:44
        Pytanie nadzwyczaj słuszne, ale wg. wikipedii (nobilitacja) W 1669 zabroniono nowej szlachcie sprawowania urzędów i godności aż do trzeciego pokolenia. Czy więc Bilewicz uważa, że prawdziwie dynastyczna profesura spływa dopiero na wnuka?
        BTW Bilewicz to przecie sympatyczny człowiek i ceniony uczony, ale tym wpisem mi podpadł.
        • trzy.14 Re: Klasowy wymiar profesury 23.05.23, 15:48
          pan.toranaga napisał:


          > BTW Bilewicz to przecie sympatyczny człowiek i ceniony uczony, ale tym wpisem m
          > i podpadł.

          Mnie też :-) Ale nikt nie jest bez wad, a ta nie jest jeszcze najgorsza z możliwych.
    • sendivigius Re: Klasowy wymiar profesury 23.05.23, 19:03
      pan.toranaga napisał:

      Z drugiej strony profesor
      > skie rody wielkich matematyków, które cudem przetrwały okupację i komunę: Hartm
      > anowie, Engelkingowie. Standard.


      Jak mozna zobaczyc w wiki II wojne przezylo wiecej profesorow niz srednia dla calej populacji. Ale mit mówi inaczej.

      Jak jednak przezyli komune to nie pojmuje. Probowalem wytlumaczyc to jednemu dzisiejszemu studentowi. Wedle jego wiedzy wyniesionej ze szkoly albo w ogole ze "środków" PRL wygladal jak ostanie sceny Terminatora 2.
      • dobrycy Re: Klasowy wymiar profesury 23.05.23, 21:42
        sendivigius napisał:

        > pan.toranaga napisał:
        >
        > Z drugiej strony profesor
        > > skie rody wielkich matematyków, które cudem przetrwały okupację i komunę:
        > Hartm
        > > anowie, Engelkingowie. Standard.

        >
        > Jak mozna zobaczyc w wiki II wojne przezylo wiecej profesorow niz srednia dla c
        > alej populacji. Ale mit mówi inaczej.

        Ogólnie w II RP było bardzo mało profesorów, więc jest duży błąd statystyczny.


        >
        > Jak jednak przezyli komune to nie pojmuje. Probowalem wytlumaczyc to jednemu dz
        > isiejszemu studentowi. Wedle jego wiedzy wyniesionej ze szkoly albo w ogole ze
        > "środków" PRL wygladal jak ostanie sceny Terminatora 2.

        Ich to w większości nie interesuje. Dla nich to epoka tak odległa i mało znacząca
        jak dla Ciebie II RP.



    • stefan-25 Re: Klasowy wymiar profesury 24.05.23, 14:01
      "Centrum Badań nad Uprzedzeniami"? Medice, cura te ipsum.
      • pan.toranaga Re: Klasowy wymiar profesury 25.05.23, 20:01
        Lekarze to fatalni pacjenci. Mój znajomy lekarz (zupełnie serio) przyznał się, że bardzo długo nie mógł zrozumieć, że jest chory, chociaż doskonale wiedział, że na to wskazują wyniki badań.
    • sendivigius Re: Klasowy wymiar profesury 01.06.23, 18:31
      pan.toranaga napisał:


      > [i]To jest ciekawy, klasowy, wymiar tej sprawy.

      Owszem klasowy, tyle że teraz klasy są inne:

      Tyle mają zarabiać władze w zagranicznej spółce PKN Orlen
      Jak czytamy, zasiadający od 2020 roku w Radzie Dyrektorów Lotos Norge Alojzy Nowak, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, w samym tylko 2021 roku zarobił w Norwegii ponad 540 tys. koron, czyli ok. 250 tys. zł.


      next.gazeta.pl/next/7,151003,29824598,media-obajtek-sie-mylil-zarobki-wladz-w-zagranicznej-spolce.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nie pamiętasz hasła lub ?

Nakarm Pajacyka