Dodaj do ulubionych

anegdoty o uczonych

23.02.09, 12:01
wczoraj w nocy opowiedzialem anegdote o koleznace naukowcu.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=91751252&a=91752516
i tak pomyslalem ze moze fajnie by bylo podzielic sie anegdotami o uczonych.
na przyklad takimi ze Ernesto Laclau, baaaaardzo slynny filozof
argentynsko-brytyjski, na referatach rysuje. bierze kartek A4 i zapelnia ja
prostokatami. im dluzszy referat tym szczelniej zapleniona kartka papieru.
wyglada to na tyle ciekawie, ze kiedys go poprsoilem o dedykacje na takim
doodle'u, jak mowimy my Brytyjczycy.

prosze o anegdoty, ale mile, zabawne, niewycinalne, ze tak sie wyraze.
Obserwuj wątek
    • flamengista nie wiem kto dyskutował, ale ponoć 23.02.09, 12:18
      dwóch wielkich ekonomistów korespondowało ze sobą i w pewnym momencie jeden
      napisał do drugiego: "mam już niemal gotową nową teorię wzrostu. Brakuje tylko
      kilka szczegółów".

      Na to drugi wysłał mu kartkę z obrysowanymi krawędziami. Na odwrocie napisał:
      "maluję niemal tak dobrze jak Van Gogh. Brakuje tylko kilka szczegółów";)

      No ale prawdziwą kopalnią anegdot (o wybitnych fizykach) jest dwu-częściowa
      autobiografia Richarda Feynamana, dostępna w języku polskim.
    • eeela Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 12:40
      Ja mam całą masę anegdotek ze swojego starego wydziału o różnych tamtejszych
      personach, i tych bardzo ważnych, i tych mniej ważnych, ale nie wiem, czy mi
      wypada sprzedawać?
      • adept44_ltd Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 12:52
        hm, no właśnie, najfajniejsze są wycinalne...
      • dala.tata Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 13:19
        wypada, tylko z zachowaniem zdrowego rozsadku!
    • tocqueville Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 13:49
      a ja byłem na jego wykładzie i nie rysował w trakcie kwadratów :)
      u nas na uczelni też uchodzi za słynnego ale nie za bardzo się w nim orientuje :)
      • tocqueville Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 13:50
        tzn. miało być "ja się w nim nie orientuję"
      • dala.tata Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 18:40
        on jest dla mnie dosc niepenetrowalny. choc przy bizszym spotkaniu zyskuje. i po
        wypiciu kilku glebszych spiewa El pueblo unido jamas sera vencido......albo
        miedzynarodowke. wedle zyczenia :-)
        • tocqueville Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 18:50
          nie piłem z nim żadnych płynów a jakbym nawet zaczął, to po międzynarodówce
          byłby koniec
          fajnie że zrobił na tobie wrażenie bo jak dla mnie "znany, bo modny a modny bo
          lewicowy" i tyle - zresztą też modny związek z Mouffe
          • dala.tata Re: anegdoty o uczonych 23.02.09, 19:07
            oni sa od lat malzenstwem z Mouffe. jej to juz w ogole nie lubie (prywatnie jest
            ok).

            to jeszcze jedna anegdota. kiedys bylem na kofnerencji, na ktorej byl jeszcze
            taki filozof kolegujacy sie z Laclau, Simon Critchley. i na tej konferencji ja
            nic nie lapalem. i wreszcie wieczorem pryz piwie zapytalem Simona czy nie daloby
            sie mowic prosto, tak zbeym zrozumial. a on powiezdial: a jasne, to ja zrobie
            prosty referat - kazdy zrozumie. no i tak bylo. ale powiedzial, ze on tak prosto
            mowi, bo ja go poprosilem. nie zeby nie umial pokomplikowac.
    • hattrip81 Re: anegdoty o uczonych 26.02.09, 13:35
      Późnym popołudniem do tramwaju w Pozaniu wsiada profesor. Widzi to
      studentka, która rano była na niego wykładzie. Wstaje z fotela,
      podchodzi do profesora i mówi:
      -Panie profesorze, może pan usiądzie... na pewno jest pan zmęczony
      po całym dniu pracy...
      -Proszę pani!!! - oburza sie profesor. -Ja nie pracuję! Ja jestem
      profesorem!
    • eeela Re: anegdoty o uczonych 26.02.09, 19:31
      Słynna w srodowisku warszawskich historyków anegdota o śp. prof. Mączaku. Prof.
      Mączak był za młodu w AK, brał udział w powstaniu warszawskim. Gdy zasiadał
      pewnego razu w komisji egzaminującej kandydatów na studia, trafiło mu się
      dziewczę z wylosowanym tematem 'powstanie warszawskie'. Dziewczę się nieco
      plątało, więc profesor pragnął wyjaśnić nieścisłości i zapytał ją o bilans strat
      w powstaniu. Dziewczę na to, że w powstaniu tym zginęli wszyscy co do joty. 'Ale
      proszę pani, tak naprawdę wszyscy, co do nogi?' - pytał zdumiony profesor - 'I
      nikt się nie uratował?' 'Tylko jakieś męty i spekulanci' - odpowiedziała z
      pogardą w głosie kandydatka.


      (p.s. Szefowej nikt nie zjadł, szefowa czasami musi jednak trochę popracować, w
      czym forum niestety przeszkadza ;-) )
    • adept44_ltd dorzucam... 26.02.09, 21:27
      przypomniało mi się po przeczytaniu wspomnień Pilcha o prof. Błońskim
      1) po cyklu wykładów o Gombrowiczu został ogłoszony cykl o Leśmianie. No i
      pierwszy wykład - oczywiście tłumy, profesor mówi o Witkacym, cały czas... i
      kończy wykład: i tak będziemy o tym Stasiu Witkasiu przez rok, do tego słynne hi
      hi hi Błońskiego i wszyscy podjęli to hi, hi, hi - na co on: a co państwo tak
      rechoczą, odpowiedź była - że to wykład o Leśmianie... tu jednak się okazało, że
      to pomyłka sekretariatu... (wykład o Leśmianie był za rok), a Błoński też był
      znany z takich pomyłek.

      2) no i jeszcze opowieść zasłyszana, dużo wcześniejsza, o wspomnianym przez
      Pilcha Stępniu (ostatnim sekretarzu kultury w kc..., o reszcie zamilczę), nikt
      nie chodził do niego na wykłady... i w pewnym momencie pod koniec semestru
      zjawiła się pokaźna grupka. Stępień wygłosił, co miał do wygłoszenia i zaczął
      robić awanturę studentom, że i tak nie dostaną zaliczenia. Po dłuższej chwili
      wstał ktoś i łamaną polszczyzną powiedział, że oni są - z Belgradu... i przyszli
      zobaczyć jakiś wykład...
    • dala.tata a propos doodlingu 27.02.09, 15:12
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=91984096
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka