Dodaj do ulubionych

skopiowane treści wykładów

08.03.09, 13:43
Witam, jestem studentką, ale od czasu do czasu podczytuję Wasze forum
i chciałabym Was zapytać, co sądzicie o pewnej sytuacji. Niedawno
szukałam w sieci informacji na temat zagadnienia z jednego z
przedmiotów i znalazłam... dokładną (słowo w słowo) kopię treści
wykładów naszej wykładowczyni w nieco innej opraiwe graficznej.
Autorem był pracownik innej uczelni. Zdziwiłam się, ale szukałam
dalej i znalazłam kolejną kopię, na której jako autor podpisal sie
dr X, pracujący na jeszcze innej uczelni...
Zastanawiam się czy takie praktyki często maja miejsce? W sumie kiedy
się cos umieszcza w necie, to trzeba się liczyć z tym, że może to
posłużyć innym, ale żeby ściągać słowo w słowo i nie napisać choćby
małym druczkiem, że w opracowaniu materiału wspomagałam się wykładami
dra takiego i takiego ... Dodam, że nie mam pewności kto od kogo
ściągał, nie wiem w jakiej kolejności te materiały pojawiały się w
sieci.
Czy takie kopiowanie materiałów dydaktycznych ma taka samą rangę jak
plagiatowanie publikacji? Czy po prostu kilku znających się
wykładowców porozrzucanych po różnych uczelniach pożyczyło sobie
nawzajem slajdy i nie ma się czemu dziwić?


--
A woman tears off her blouse and cries "Make me feel like a woman".
Man tears off his shirt and says "Here, iron this."
;)
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 13:49
      czy to jest plagiat w sensie prawnym, nie wiem. czy to jest skandal
      w kazdym sensie. tak!

      moje wyklady sa moje i tylko moje. ja je wymyslam, ja je ukladam,
      czaem lepiej czasem gorzej. czasem mowie w nich rzeczy z najnowszych
      swoich publikacji (na przyklad niedostepnych w Polsce jescze).
      zzdecydowanie nie chce zeby ktos sie pod nie podszywal.
    • charioteer1 Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 16:07
      Dlatego nie umieszczam w necie na ogolnodostepnych stronach zadnych materialow
      dydaktycznych.
      • adept44_ltd Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 16:32
        chyba jest jakiś sposób uniemożliwienia skopiowania ze strony?
        • charioteer1 Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 16:39
          Nie ma. Zawsze jest Print Screen.
        • wedrowiec2 Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 16:45
          Nie ma sposobu. Zawsze można zrobić zrzut ekranu, a otrzymany obraz
          odpowiednio obrobić. Spotkałam już swoje wykłady z internecie, ale
          nie wiem, czy nie stały się "materiałem dydaktycznym" dla kogoś
          innego.
          Patrzę też na ten problem z drugiej strony. W naukach
          biologiczno/medycznych istnieje konieczność ścisłego trzymania się
          pewnych treści. Fragment komórki, szlak metaboliczny czy wzór
          związku chemicznego zawsze będzie taki sam. Wyniki własnych badań
          możemy przedstawiać tylko jako urozmaicenie wykładu, a nie jego
          szkielet:(
          • niiikaa Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 19:53
            wedrowiec2 napisała:

            > W naukach biologiczno/medycznych istnieje konieczność ścisłego trzymania się
            pewnych treści. Fragment komórki, szlak metaboliczny czy wzór związku
            chemicznego zawsze będzie taki sam. <

            Zgoda.

            Jednak co innego podać ogólnie znany schemat np. cyklu Krebsa a co innego
            skopiować rysunek z cudzego wykładu czy artykułu i nie podać źródła. O
            skopiowaniu całości nie wspominając. To już jest zwyczajny plagiat.
          • kot_pampasowy Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 23:13
            Wykłady są z biochemii, oczywiście zapisy reakcji były identyczne,
            ale skopiowane były również tekstowe opisy szlaków, charakterystyki
            związków itp. I to słowo w słowo...
        • 4wilk Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 23:57
          nie ma - printscreen+paint
          • 4wilk Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 23:58
            no tak, najpierw czytać potem pisać :)
            • charioteer1 Re: skopiowane treści wykładów 09.03.09, 00:12
              Ale przynajmniej raz sie w czyms zgadzamy, nie? :)
              • 4wilk Re: skopiowane treści wykładów 09.03.09, 00:42
                Też się cieszę ;)
    • tocqueville Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 20:32
      jest jeszcze ewentualność, że wszyscy przepisali ze źródła X :)

      poza tym jaki jest sens zamieszczania pełnych wykładów na necie?
      zresztą ja nigdy nie mówię tego samego wykłądu w identyczny sposób - zawsze
      przynajmniej 20% to improwizacja, czyli idące w różnym kierunku dygresje
      • charioteer1 Re: skopiowane treści wykładów 08.03.09, 20:43
        Ja sie staram dygresji unikac, bo potem na egzaminie okazuje sie, ze z tych
        dygresji studentom zostaje metlik w glowie. Jezeli juz, to jakis ciekawy
        przyklad, ale ten przyklad musi byc starannie dobrany i przemyslany. W praktyce
        to wyglada tak, ze ten sam wyklad przygotowuje co roku od nowa.
    • 4wilk Re: skopiowane treści wykładów 09.03.09, 00:04
      Witaj Kotko,

      prawo stanowi jasno, że do celów dydaktycznych można używać FRAGMENTÓW cudzych
      publikacji bez proszenia autora o zgodę. Fragment ten nie może jednak być zbyt
      obszerny - tak aby nie naruszać potencjalnych zysków pierwotnego autora z
      ewentualnej publikacji. Oraz oczywiście każdorazowo należy podać stosowne źródło.

      Pożyczanie wykładów? Wykładowca ma płacone za autorskie opracowanie tematu. Nie
      może wziąć nawet najlepszej książki i zamienić wykładu na klub czytelnika.

      Proponuję zaistniałą sytuację zgłosić do biur rektora obu uczelni, tam są
      specjalne komórki powołane do oceny tego typu spraw.
      Tylko nie licz, że ktoś Ci za to podziękuje - komórki te najczęściej starają się
      takie sprawy zamieść pod dywan.

    • flamengista tu sprawa jest nieco inna 09.03.09, 08:55
      Bo publikacja a wykład to inny ciężar gatunkowy. Choć paradoksalnie w przypadku
      wykładu jest chyba łatwiej plagiatora ukarać.

      Wykładowca przygotowując swoje zajęcia podpisuje co roku osobne pismo o uldze
      podatkowej, w której pisze jaki % jego pracy na uczelni to praca autorska.

      Jeśli ktoś skopiuje czyjś wykład i zostanie mu to udowodnione, poszkodowany
      (czyli ten, od którego to skopiowano) może złożyć do fiskusa donos na
      delikwenta;) No bo przecież plagiator skłamał w oświadczeniu o uldze.

      Natomiast bardzo często zdarza się, że wykłady robi Iksiński, a zajęcia
      przeprowadza X osób z jego katedry, nie tylko na jednej uczelni. W takim
      przypadku dzieje się to zazwyczaj za zgodą i wiedzą Iksińskiego. Jest to nadal
      nieetyczne, ale ciężko to podciągnąć pod jakiś paragraf.
      • 4wilk Re: tu sprawa jest nieco inna 09.03.09, 13:28
        > Natomiast bardzo często zdarza się, że wykłady robi Iksiński, a zajęcia
        przeprowadza X osób z jego katedry, nie tylko na jednej uczelni.

        Ale to chyba nie daje im uprawnienia do podpisywania materiałów swoim nazwiskiem?
        • flamengista a co - robią tak? 10.03.09, 08:33
          Oczywiście, że nie daje.

          W takim wypadku można podpisać materiały nazwą katedry, albo imieniem ich autora
          - w przypadku wszystkich prowadzących.
    • kot_pampasowy Re: skopiowane treści wykładów 09.03.09, 19:23
      Bardzo dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi! Cóż, na roku już wiedzą
      wszyscy, bo kilka osób również znalazło te wykłady w internecie. Do
      rektora/fiskusa raczej nikt się nie wybierze, kobieta jest raczej
      lubiana no i przed nami zaliczenie u niej. Ale planujemy wymyślić
      sposób, żeby się dowiedziała, że my wiemy ;).
      • flamengista nie rozumiem... 10.03.09, 08:36
        "Kobieta jest lubiana" - czyli rozumiem, że nie tylko akceptujecie plagiaty, ale
        lubicie samych plagiatorów?

        To po co ten wątek?

        A donosik do US nic nie kosztuje, choćby anonimowy. Bądź co bądź ta
        "sympatyczna" Pani bierze pieniądze za nie swoją pracę. I oszukuje państwo nie
        płacąc należnego podatku...
        • mirusz Re: nie rozumiem... 12.03.09, 09:40
          flamengista napisał:

          > A donosik do US nic nie kosztuje, choćby anonimowy. Bądź co bądź ta
          > "sympatyczna" Pani bierze pieniądze za nie swoją pracę.

          Skąd pewność, że to ona wykorzystuje cudzy utwór, a nie odwrotnie?
          Nie wiadomo, czy materiał nie został udostępniony za zgodą stron. Samo wygłoszenie wykładu jest już utworem, a to co "wisi" w internecie może być tylko pomocą naukowo-dydaktyczną, może tam gdzie to wisi wykład "mówiony" jest oryginalny. Lepiej po prostu zwrócić choćby dyskretnie uwagę na problem wszystkim co się podpisują pod tym wykładem, a jak nie to ich przełożonym. Jak ktoś czuje się pokrzywdzony to z pewnością sam zrobi z tego aferę. Ja bym fiskusa nie zawiadamiał, bo wina i rola osób jest niepewna, przynajmniej na razie. Większym przestępstwem jest przypisywanie sobie autorstwa, podpisywanie nazwiskiem nie swojego tekstu.
          • flamengista jakbyś zwrócił uwagę, 12.03.09, 18:19
            to już wcześniej napisałem to samo.

            Z relacji jednak wynika, że jednak wcześniejsze wersje są oryginalne, a autorka
            po prostu podpisała się pod nie swoją pracą.

            Zgadzam się, że to nie to samo co przekleić czyjś artykuł i się pod nim podpisać
            - ale to też działanie nieetyczne.

            A co do fiskusa - niech już sobie winowajca to wyjaśnia przed inspektorem
            skarbowym;)
        • joannah31 Re: nie rozumiem... 12.03.09, 11:28
          Brawo flamengisto, gratuluję metod...
          • flamengista po co ta ironia? 12.03.09, 18:23
            Najlepiej założyć wątek, ponarzekać i stwierdzić, że "nic się nie da zrobić". Bo
            Pani wykładowczyni jest "lubiana" i "mamy u niej zaliczenie".

            Na tej samej zasadzie należy przepuścić doktorat Jasia, bo mimo że trochę
            przepisał od Józia, to w sumie sympatyczny z niego chłop. I ma dwójkę małych dzieci.

            A Heli puścimy habilitację mimo mizernego dorobku, bo przecież ona ma
            męża-alkoholika.

            Zawsze jakaś absurdalna wymówka się znajdzie. I dobrze, tylko po co o tym
            wypisywać na forum?
            • kot_pampasowy Re: po co ta ironia? 12.03.09, 20:33
              > Najlepiej założyć wątek, ponarzekać i stwierdzić, że "nic się nie
              da zrobić". Bo Pani wykładowczyni jest "lubiana" i "mamy u niej
              zaliczenie".

              >Zawsze jakaś absurdalna wymówka się znajdzie. I dobrze, tylko po co
              o tym wypisywać na forum?



              Flamengisto, wypaczasz trochę intencję, w której założyłam wątek.
              Dlaczego założenie wątku traktujesz jak zobowiązanie do działania w
              przypadku, gdy okaże się, że to co opisuję jest niewłaściwe? Ja się
              nie "żaliłam" jakaż to straszliwa niesprawiedliwość się wydarzyła, bo
              nawet nie wiedziałam czy mam do tego powód. Ja chciałam DOWIEDZIEĆ
              SIĘ czy to co opisałam jest złe, tylko trochę złe, czy baaaaaaaardzo
              złe. Nigdzie nie napisałam, że w przypadku tej trzeciej możliwości
              (jak mi wyjaśniliście - właściwej) podejmę jakieś działania.


              Nie mniej jednak, muszę się z Tobą niestety zgodzić. To, że kobieta
              jest lubiana to żadna wymówka i prawy, moralnie kryształowy obywatel
              zawiadomiłby kogo trzeba. Ja po prostu nie mam odwagi pójść teraz do
              niej i zażądać wyjaśnień dlaczego w necie są kopie wykladów i czy to
              ona zwalała, czy inni od niej, bo jak to pierwsze, to ide zaraz do
              rektora, a potem do fiskusa. I przyznaję, że tchórzę po części
              dlatego, że mam z nią zaliczenie. A anonima nie wysmaruję, bo nie mam
              pewności, że to ona jest plagiatorką.
              Może to dla Ciebie zabrzmi bezczelnie (mimo, że nie chcę Cie urazić),
              albo bardzo smutno, ale tak jak większość ludzi z mojego roku mam
              nadzieję zdać u niej przedmiot, odebrać z uśmiechem wpis w indeksie i
              przejść dalej. To, że - jak mi uświadomiliście - jest plagiatorką
              budzi mój niesmak, ale tym niech się martwią jej koledzy z zakładu.
              Bo na bank wiedzą. I jeśli mnie za taka postawę potępiasz - ok.
              • flamengista ok 13.03.09, 08:52
                przynajmniej uczciwie sprawę stawiasz:)

                BTW: nie do końca rozumiem, co przeszkadza by po zaliczeniu - w przyszłym
                semestrze - napisać z kolegami list do szefa jej katedry z prośbą o ew.
                wyjaśnienie sprawy. W liście możecie wspomnieć, że nie macie stuprocentowej
                pewności co do tego, kto splagiatował - ale problem jest poważny.

                Wtedy niczym student nie ryzykuje. No, ale zrobicie jak chcecie.
                • kot_pampasowy Re: ok 13.03.09, 10:24
                  Zastanowię się nad rozwiązaniem które proponujesz.

                  Ale próbkę tego jak się traktuje niewłaściwe zagrania wykładowców mieliśmy 2 lata temu.

                  Na pierwszym roku mieliśmy mieć (według karty egzaminacyjnej) 45 godzin ćwiczeń z pewnego przedmiotu. Zrealizowaliśmy program w nieco ponad 20 godzin, bo prowadzący stwierdził, że nie ma potrzeby, żeby KAŻDY wykonał KAŻDE doświadczenie, zamiast tego kazał nam podzielić sie na podgrupy, w której każdy wykona jedno doświadczenie, a sprawozdanie każda podgrupa napisze razem - każdy miał opisać swoją działkę. W związku z tym niektórzy doświadczenie znali jedynie z opisu w skrypcie lecz na egzaminie wyszło, że taka wiedza była niestety niewystarczająca, żeby przedmiot zaliczyć. W odwołaniach do dziekana do spraw studenckich ludzie pisali, że nie mieli okazji zetknąć się z zagadnieniem live i że w labie zamiast 45 siedzieliśmy 20 parę godzin. Dziekan niestety nie uznał tych argumentów i stwierdził - tak jak prowadzący - że jest napisane 45 h, bo pozostały brakujący czas to ten, który spędziliśmy w domu pisząc sprawozdania... I odmówił im prawa do komisa. Niestety, dla części osób egzamin z tego przedmiotu był ostatnim na naszej uczelni.


                  Oczywiście to nie jest reguła, że i tym razem pracownicy będą się nawzajem kryli, ale przyznasz chyba, że takie ich zachowanie osłabia.
                  Jeśli się zdecyduję na powiadamianie kogokolwiek wyżej, to tylko wtedy jak bedę miała pewnośc, że nie bede miała z nimi do czynienia więcej.
                  • flamengista typowe 13.03.09, 18:34
                    Prowadzący olewa zajęcia, a dziekan staje po stronie prowadzącego.

                    Generalnie to sprawa dla PKA - skoro jedne zajęcia tak wyglądają, istnieje
                    domniemanie że może być ich więcej.

                    Cóż, przykre.
          • flamengista i jeszcze jedno... 12.03.09, 18:35
            W cywilizowanym kraju, jak obywatel oszukuje państwo, to inny praworządny
            obywatel na pewno o tym instytucje państwowe powiadomi. Bo Iksiński oszukując
            państwo, oszukuje społeczeństwo a więc i praworządnego obywatela.

            U nas ciągle państwo postrzegane jest jako dobro niczyje, więc oszukiwanie go
            jest w dobrym tonie. A donosicielstwo - nie jest wyrazem troski o dobro wspólne,
            tylko przejawem złośliwości i innych złych cech charakteru.

            Dlatego tak u nas dobrze się wiedzie oszustom i plagiatorom - mogą liczyć na
            bezkarność, bo przecież kolega nie doniesie. Bo to "brzydko" donosić...
        • niewyspany77 Re: nie rozumiem... 12.03.09, 18:35
          gdyby Tobie ktos cos zarzucal, chcialbys donosik?
          dalej, czy mialbys odwage powiedziec "panie kowalski, zrobiles pan plagiat"
          publicznie?

          u nas nie ma kultury szacunku dla cudzego dziela, ale i nie ma kultury szacunku
          dla formulowania zarzutow, i to jest wg mnie sedno problemu.
          • flamengista o jakiej kulturze ty mówisz;) 12.03.09, 18:41
            Niedawno była na tym forum opisana historia, jak to na obronie jeden z
            profesorów wstał i publicznie udowodnił doktorantowi plagiat.

            Według tej relacji, duża część środowiska miała do tego profesora pretensje. A
            to był profesor!

            Zapewnij najpierw elementarną "kulturę", polegającą na tym że w razie
            sformułowania przez Iksińskiego publicznego zarzutu wobec Igreka, nie zostanie
            on publicznie zlinczowany (mimo, że te zarzuty są świetnie udokumentowane).

            W chwili obecnej nieuczciwe jest napisanie: Iksiński splagiatował habilitację -
            bez podania dowodów. Natomiast jak się poda dowody na tacy - to nie ma
            znaczenia, czy autor takiej kwerendy się podpisał czy nie.

            I do licha - czemu to odkrywający plagiat ma się tłumaczyć? Niech się tłumaczy
            oszust!
            • niewyspany77 Re: o jakiej kulturze ty mówisz;) 12.03.09, 21:33
              dobrze wiesz o czym mowie, i Twoj przyklad jest kolejnym argumentem za tym, ze
              takiej kultury nie ma, nad czym boleje. jednak niestety, nie uwazam za dobre
              itd, by takowe sprawy zalatwiac donosikami zyczliwych.
              • flamengista czyli najlepiej nie robić nic 13.03.09, 08:54
                a plagiatorom i oszustom kulturalnie się kłaniać w pas...

                Powtarzam: łatwo mówić o wystosowaniu publicznego oskarżenia o nadużycia, jeśli
                nie bierze się pod uwagę konsekwencji dla oskarżającego.
                • dala.tata Re: czyli najlepiej nie robić nic 13.03.09, 10:43
                  ale jeszce llatwiej jest obrzucic kogos blotem. a bloto przysycha.i 'donosikii'
                  sa wyjatkowo malo atrakcyjne. w UK takie rzeczy mozna zalatwiac przesz samorzad
                  studencki, jako mediatora pomiedzy obawiajacymi sie reakcji pracwonika
                  studentami a wladzami uczelni.
                  • flamengista dobrze napisane - w UK 13.03.09, 18:30
                    My nie jesteśmy w UK.
                    • dala.tata Re: dobrze napisane - w UK 13.03.09, 18:34
                      rozumiem ze to jest alibi na to zeby obrzucic blotem. bo wy nie jestescie w UK.
                      brawo!
                      • flamengista nikt nikogo błotem nie obrzuca 13.03.09, 18:36
                        Napisałem o tym wyraźnie wcześniej.

                        Natomiast co innego w sytuacji, gdy masz oryginał i plagiat - dowody są czarno
                        na białym.
                        • dala.tata Re: nikt nikogo błotem nie obrzuca 13.03.09, 22:41
                          no to wyjasnij kto jest zrodlem,a kto plagiatorem. chetnie
                          poslucham. i kto bedzie celem twojego donosiku.
                          • flamengista ależ to bardzo proste 14.03.09, 12:24
                            Jeśli Iksiński popełnił artykuł w naukowym journalu 15 lat temu, a Igrek
                            opublikował identyczny artykuł 2 lata temu, to sprawa jest oczywista.

                            Nie podoba mi się ten ironiczny ton postów. Dala.tato, jesteś o wiele bardziej
                            polski niż ci się wydaje. Na zachodzie nikt się nie wzrusza i nie przejmuje
                            oszustami.

                            U nas ci, co walczą z nieprawidłowościami - nawet pod otwartą przyubicą, jak
                            Marek Wroński - najczęściej obrzucani są błotem. To oni są źli, nie plagiatorzy.
                            • dala.tata Re: ależ to bardzo proste 14.03.09, 13:14
                              ja niegdy nie twierdzilem ze jestem polski czy jakikowliek inny. jest mi tez
                              dosc obojetne czy ci sie podoba moj ton, czy nie. mi sie nie podoba walczenie
                              'donosikami'.

                              a co do tego co piszesz:

                              nie ma czegos takiego jak 'zachod'. problemy z plagiatami wystepuja wszedzie i
                              rowniez 'na zachodzie',a na roznych uniwersyteach roznie sobie z nimi ludzie
                              radza. czasem lepiej, czasem gorzej.co wiecej, choc uniwersytety zazwyczaj radza
                              sobie jakos z plagiatorami, czesto wola zaproponowac odejscie z uczelni, bez
                              naglaszania sprawy i ze swietnymi referencjami, zeby nie narazac na szwank
                              wizerunku uczelni.

                              jakkolwiek jest w Polsce, wedlug ciebie szczegolnie zle w porownaniu z
                              'zachodem', nalezy walczyc z plagiatami nie za pomoca 'donosikow', ale jawnych i
                              transparentnych procedur. to co ty proponujesz niewiele rozni sie od praktyk
                              plagiowania (plagiatowania?), tyle ze niby jest w slusznej sprawie. no wiec na
                              tym 'zachodzie' mnie nauczono juz ze cel nie uswieca srodkow. i zachecam cie do
                              przemyslenia sprawy i tego, czy bardzo chcialbys sie tlumaczyc z donosiku ze to
                              wlasnie ty jestes plagiatorem. bardzo tez jestem ciekaw jak bys dowoddzil ze to
                              wlasnie ty jestes wlascicielem swoich wykladow, szczeoglnie, gdyby wlasciel
                              drugiej storny internetowej stwierdzil ze wyklady bez watpienia sa jego. ale nie
                              ma jak donosik nie?

                              a co do Wronskiego, to wlasnie Wronski nie posluguje sie donosikiem, ale
                              mozolnie zbiera materialy, dokumentacje, a zatem dowody. nie pogloski, nie
                              donosiki, ale twarde dowody. tylko w ten sposob mozna walczyc z tym swinstwem. a
                              nie innym siwnstwem.
                              • adept44_ltd Re: ależ to bardzo proste 14.03.09, 13:36
                                donosiki moim zdaniem powinny być wyrzucane do kosza, zwłaszcza anonimowe; z
                                drugiej strony jako osoba, która się podpisała pod pismem domagającym się
                                wyjaśnienia pewnej sprawy, wiem, jak to wygląda i gdzie prowadzi. Dziwne, że w
                                rozważaniach o reformie zniknął ten problem jakoś, myślę, że powinien być
                                precyzyjnie zinstytucjonalizowany - od przepisów po organy tępiące... inaczej to
                                się wszystko rozmywa i często nawet nie wiadomo jak...
                              • flamengista Re: ależ to bardzo proste 14.03.09, 18:34
                                "mi sie nie podoba walczenie 'donosikami'"

                                Wszystko fajnie, ale przypominam że jesteś głównym przeciwnikiem lustracji na
                                uczelniach na tym forum.

                                Rozumiem więc, że donos do ubeka na kolegę w PRL, który pomagał załatwić
                                paszport lub awans ci specjalnie nie przeszkadza?

                                Natomiast donos, mający na celu ujawnienie plagiatu - to jest be?

                                Cóż, nie po raz pierwszy dziwi mnie twój system wartości. Ja ciebie momentami
                                dala.tato zupełnie nie rozumiem...

                                PS: ja ciągle rozważałem hipotetyczną sytuację, a ty zdajesz się sugerować, że
                                właśnie udałem się na pocztę wysłać jakiś donos. To miłe wiedzieć, jak dobre
                                masz o mnie mniemanie;)

                                PS2: chwalisz tak Marka Wrońskiego - i słusznie. Ale zastanów się - skąd on
                                zdobywa te materiały? Skąd dostaje cynk o plagiacie? Bez swoich informatorów (ty
                                ich nazwiesz: szpiclami, wrednymi donosicielami) dr Wroński nie odkryłby ani
                                jednego kantu...
                                • dala.tata Re: ależ to bardzo proste 15.03.09, 00:53
                                  jak dl amnie to sprawa jest prosta. zaden donos nie jest dobry i
                                  nalezy go wyrzucic do kosza. mysle podobnie jak adpet. donos na
                                  plagiatora moralnie jest na tym samym poziomie co donos ubeka.
                                  jednak to jest ocena wlasnie MORALNA. a pracodawca nie jest od oceny
                                  moralnej. stad moj sprzeciw wobec lustracji. jak dla mnie to jest
                                  dosc spojne i logiczne. nie uslyszalem jeszcze spojnego wyjasnienia,
                                  dlaczego mialbym sie mylic.
            • petrucchio Dementi 13.03.09, 09:54
              flamengista napisał:

              > Według tej relacji, duża część środowiska miała do tego profesora
              > pretensje. A to był profesor!

              To była moja relacja, więc śpieszę zdementować twierdzenie, że "duża część"
              środowiska miała pretensje. Nic takiego nie pisałem. Wyraźny *żal* do
              demaskatora (jak również przewodniczącej komisji, która zdecydowała się na
              publiczne załatwienie sprawy oraz całej Rady Instytutu, która stanowczo odmówiła
              "dyplomatycznego" przerwania przewodu) mieli promotor i recenzenci, czemu trudno
              się dziwić. Wszyscy pozostali koledzy byli jak najbardziej po stronie czujnego
              profesora.
              • flamengista no i co z tego... 13.03.09, 18:32
                co spotkało tych, co nie będąc profesorami odważyli się ujawnić nieprawidłowości
                - możesz poczytać na nfa. Np. o panu dr Korczyńskim z Kielc.

                Nie są to budujące historie.
                • petrucchio No i to z tego... 13.03.09, 21:43
                  ... że nie powinieneś całemu środowisku zarzucać braku "elementarnej kultury"
                  (jak rozumiem, wyłączając samego siebie i ewentualnie paru pojedynczych
                  kulturalnych). To nie jest patologia ogólnopolska ani ogólnoakademicka.
                  • flamengista ? 14.03.09, 12:20
                    sorry, ale co wypaliłeś przed napisaniem tego posta?

                    Odnoszę wrażenie, że ta dyskusja robi się surrealistyczna.

                    Jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda praktyka jeśli chodzi o rozliczanie
                    nieprawidłowości akademickich - poczytaj sobie rubrykę Marka Wrońskiego na forum
                    akademickim.

                    I nie opowiadaj farmazonów, że wszystko jest cacy - to jest po prostu irytujące.
                    Nie mam zamiaru dalej dyskutować nad tym, że szare jest jednak białe.
                    • petrucchio Re: ? 15.03.09, 00:08
                      flamengista napisał:

                      > sorry, ale co wypaliłeś przed napisaniem tego posta?
                      >
                      > Odnoszę wrażenie, że ta dyskusja robi się surrealistyczna.

                      Nie z mojej winy. Zacząłem od sprostowania, bo *pozytywny* przykład walki z
                      plagiaryzmem, który podałem z własnego podwórka, zniekształciłeś w taki sposób,
                      żeby pasował do twojej kasandrycznej wizji.

                      > Jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda praktyka jeśli chodzi o rozliczanie
                      > nieprawidłowości akademickich - poczytaj sobie rubrykę Marka Wrońskiego na forum
                      > akademickim.

                      Dzięki, ale "charity begins at home". Ja robię, co mogę, u siebie. Na każdym
                      seminarium wbijam studentom i doktorantom do głowy, czym jest plagiat i dlaczego
                      nie wolno im narazić się choćby na cień podejrzenia (na początek z mojej strony,
                      później ze strony recenzentów). Jestem kierownikiem studium doktoranckiego.
                      Jeśli przyjdzie do mnie doktorant z dowodami, że któryś z profesorów dopuścił
                      się jakiejś nieuczciwości, oczywiście stanę po stronie tego doktoranta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka