Dodaj do ulubionych

najmłodszy dr hab? :)

04.04.09, 22:50
znacie takiego?
jaki jest rekord?
i czy da się szybko i dobrze zrobić "hab."?

[o Polskę pytam, nie o amerykańskich geniuszy ;)]
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: najmłodszy dr hab? :) 04.04.09, 23:07
      w naszej branży znasz go i może miałaś z nim zajęcia na I roku ;-)

      a co do reguły - nie ma... (i różnie w różnych dyscyplinach), ale pewnie da się,
      stawiam 3 lata pisania na dobrą ;-)
    • dala.tata Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 00:39
      nie znam nikogo kto zlozyl doktorat szybciej niz ja :-), ale hablilitacje
      niestety tak :-). O ile pamietam mial 33 lata. anglista
      • hatchet01 Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 02:17
        anglista, 33 lata? z Łodzi?
        • dala.tata Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 02:19
          to wlasnie ten :-)
          • flamengista ech, słabiutko 05.04.09, 08:57
            doktorat obroniony w wieku 25 lat, praca habilitacyjna złożona w wieku 28 lat -
            czyli najpóźniej w wieku 30 lat delikwent będzie po kolokwium.

            Dziedzina: prawo.

            PS. tylko takie rankingi traktuje w kategoriach ciekawostki. Bo mnie bardziej
            imponuje lista publikacji i cytować w top-journalach.
            • dala.tata Re: ech, słabiutko 05.04.09, 09:35
              jasna sprawa. ale pewnie jak sie jest takim delikwentem to ma sie troche fajnie.
              • adept44_ltd Re: ech, słabiutko 05.04.09, 09:44
                zaczynam żałować, że nie zrobiłem tego na podstawie wcześniejszej książki, jak
                mi proponowano, ale i tak jest fajnie... ;-)))
                • dala.tata jest bardzo fajnie! 05.04.09, 09:49

      • adept44_ltd Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 09:40
        bohater mojego wątku miał chyba 31..., polonista
      • petrucchio Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 14:31
        dala.tata napisał:

        > nie znam nikogo kto zlozyl doktorat szybciej niz ja :-), ale hablilitacje
        > niestety tak :-). O ile pamietam mial 33 lata. anglista

        Znam jednego anglistę rodem z Łodzi, który habilitował się w wieku 30 lat ;)
        • dala.tata Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 14:47
          twoj imiennik nie? ja o nim mowie. mial 33 :-)
          • petrucchio Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 17:23
            dala.tata napisał:

            > twoj imiennik nie? ja o nim mowie. mial 33 :-)

            Nie, facet o inicjałach JF ;)
    • sanna-ho Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 01:05
      wprawdzie nie z "naszej" branży [nie, nie miałam z nim zajęć, kimkolwiek jest],
      ale zaciekawiła mnie ta pani
      www.anna.brozek.filozofia.uw.edu.pl/
      5 lat od magisterium do habilitacji.

      hm.
      • dala.tata niezla :-) 05.04.09, 01:14

        • dala.tata Re: niezla :-) 05.04.09, 01:18
          ale bylaby superowa, jaky cos nie po polsku napisala.
          zeby nie bylo, ze nie zauwazylem.
          • adept44_ltd Re: niezla :-) 05.04.09, 09:46
            no ale dopiero po 4 minutach... jednak cię wgniotło w fotel... ;-)
            • dala.tata Re: niezla :-) 05.04.09, 10:00
              no tak. habilitacja w 28 roku zycia jest niezla. tak szczerze powiem, ze
              chcilaem napisac: niezla jest na papierze, ale samo 'niezla' wydalo sie lepsze.
              musze przyznac tez ze albo ona jest naprawde superowa, albo miala duzo
              zyczliwosci na radach. ale dorobek i tak budzi szacunek.
              • adept44_ltd Re: niezla :-) 05.04.09, 10:07
                zwróć uwagę na zestaw nagród...
                ale życzliwość chyba się skończyła, bo barany z UW przetrzymają ją teraz do 50
                na stanowisku adiunkta... chyba, że wywinie im numer i się zbelwederyzuje...
                • sanna-ho Re: niezla :-) 05.04.09, 10:19
                  adept44_ltd napisał:

                  > ale życzliwość chyba się skończyła, bo barany z UW przetrzymają ją teraz do 50
                  > na stanowisku adiunkta...

                  nie martw się, JJJ na to nie pozwoli:]
                  • adept44_ltd Re: niezla :-) 05.04.09, 10:25
                    co to jest JJJ?
                    • sanna-ho Re: niezla :-) 05.04.09, 10:36
                      adept44_ltd napisał:

                      > co to jest JJJ?


                      kto.


                      - promotor.
                • dala.tata Re: niezla :-) 05.04.09, 10:19
                  ale ja nie chce podwazac jej dorobku. jednak ze spokojem przyjalbym decyzje
                  odmawiajaca jej jeszcze habilitacji. nato miast pewnie masz racje i teraz sobie
                  poczeka.
                  • adept44_ltd Re: niezla :-) 05.04.09, 10:27
                    wiesz, nie wiemy, co ona napisała... w zaistniałych okolicznościach pozostaje
                    więc przyjąć, że jest niezła... masz mocne nerwy, więc byłbyś spokojny, ja bym
                    się wkurzył... (zresztą dlatego nie próbowałem koło 30, że miałem świadomość, że
                    wszyscy odetchnęliby z ulgą i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, gdybym
                    przepadł... ;-)
                    • dala.tata Re: niezla :-) 05.04.09, 11:41
                      nie wiemy i dlatego, jak powiedzialem, daleko mi od podwazania dorobku.
                      zazdroszcze jej bardzo, bo ja w jej wieku nie mialem do niej startu :-)
                      • glowa_do_gory Re: niezla :-) 06.04.09, 19:46
                        zwróccie uwagę, że dziewczyna jest jeszcze czynną pianistką i
                        pasjonuje ją muzykologia (ten Maciejewski)



          • eni.huso Re: niezla :-) 07.04.09, 23:37
            wszystko po polsku i prawie wszystko w Wydawnictwo Naukowe Semper (pewnie czeka
            sie na publikacje 2 miesiace, a nie rok?). nie znam sie na filozofii ;), w mojej
            dziedzinie sie czeka rok albo dwa na porządne wyniki, wiec tak szybka hab jest
            nie mozliwa, chyba ze by byla zaczeta juz w podstawówce.
            no i nie wiem czy mam jej zazdraszczać już czy wcale?
    • twardycukierek Theodore John Kaczynski 05.04.09, 09:22
      Unabomber.

      'He became an assistant professor at the University of California, Berkeley at
      age 25 but resigned two years later.'

      Wiem, pytasz o polskich ale nie mogłam się powstrzymać ;)))
      • adept44_ltd brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 10:06

        • twardycukierek Re: brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 17:46
          Nie, Bogusław to Radziwiłł, też zdrajca ;)) Tyle, że nie kapował dla FBI.
          • adept44_ltd Re: brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 18:00
            to był chyba jakiś krawiec? czy coś mylę, jak zwykle z tej lektury...
            • twardycukierek Re: brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 18:03
              Jeśli już to perukarz, stylista, łgarz i myśliwy. ;P
              • adept44_ltd Re: brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 18:05
                no patrz, a myślałem, że sobie surducik szył z RP...ech ta pamięć...
                • twardycukierek Re: brat bliźniak Bogusława ; -) n/t 05.04.09, 18:09
                  Tryb podpuszczający stosujesz, widzę. :D Dobrze pamiętasz, płaszcz królewski
                  szył, grubymi nićmi...
    • sanna-ho inny przykład 05.04.09, 18:18
      jeszcze nie hab, ale z pewnością niebawem będzie :]

      absolwent prowincjonalnej uczelni, rok po mgr - doktorat, temat lekko
      zmodyfikowany w stosunku do mgr
      3 "monografie" = 3 książeczki po ok. 120-160 s., wydane w uczelnianym
      wydawnictwie (na tej prowincji, nie do zdobycia poza uczelnią)
      (w literaturoznawstwie 160 s. to jednak troszkę mało)

      ponad 30 "artykułów naukowych", oczywiście po jednym w większości
      najważniejszych czasopism (i w biogramie: "publikował w..." - skrupulatnie
      wylicza wszystkie tytuły; jeśli gdzieś mu przyjęli więcej niż 1 artykuł - patrz
      rubryka "stale współpracuje z...")
      zasada: każdy tekst nadaje się do użytku wtórnego, tzn. najchętniej publikuje
      się 2-3 razy
      organizuje liczne lokalne konf. studenckie, a potem wydaje tomy przez siebie
      redagowane, oczywiście dorzucając na pierwszym miejscu swój tekst

      patrząc na biogram odnosi się wrażenie, że to taki "młody zdolny"
      zaraz za tym wrażeniem przychodzi refleksja: ale on jest z mojej dziedziny,
      dlaczego więc nie znam żadnej jego pracy, dlaczego w żadnej z prac, które
      czytałam, nikt się nie powołuje na jego teksty?...

      aż z ciekawości zajrzałam do jego książki (Jagiellonka ma!) - szkoda czasu...


      i konkluzja:
      jak to się dzieje, że hochsztaplerstwo przechodzi?
      tzn. jakim cudem daje się obronić dr na temat prawie taki sam, jak mgr?
      czy, jeśli wyda jeszcze jedną książeczkę w wyd. uczelnianym, to dodając te 30
      artykułów - wyjdzie mu "hab"?
      serio, recenzenci takich rzeczy nie widzą?

      i ogólniej:
      dlaczego prowincjonalne uczelnie wolą promować "swoich", tzn. "nasz absolwent ma
      doktorat w wieku 25 lat i pracuje u nas", niż zatrudnić kogoś sensownego z
      zewnątrz? czy nie lepiej brzmi "pracuje u nas kadra wykształcona w najlepszych
      ośrodkach"?
      • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 18:25
        co do początku, no to kicha...
        ale co do końcowego zdania, to ja nie wiem, czy tak jest..., to znaczy, czy
        uczelnie tak wolą...
      • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 18:27
        a wrzuć linkę na maila ;-)))
      • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 18:42
        dodaj, że recenzuje go guru na podobnym poziomie, z jego instytutu...
        • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 19:12
          Tak, Adept, i dlatego wlasnie potrzebna jest habilitacja.

          Zapomniales dodac, ze jeszcze byl recenzent zewnetrzny. 3-4 osoby, lacznie z
          promotorem.
          • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 19:27
            Chario, nie zaczynaj ;-)))

            zwłaszcza, że nie o tym mówimy, po prosto recenzję wydawniczą chłopcu napisała
            koleżanka z pracy i tyle... (no, starsza koleżanka),

            a ty jak zawsze: poza tym uważam, że Kartaginę należy zburzyć, ech...
          • dala.tata Re: inny przykład 05.04.09, 19:52
            a co ma do tego istnienie habilitacji? chario, taka sprawa swiadczy jedynie o
            tym, ze jest syf, a nie o tym, ze nalezy zniesc habilitacje. znies habilitacje i
            zamien na system ciamciurinek*), ktorego ja tak naprawde jestem zwolennikiem i
            bedzie tez syf. niestety, dlatego trzymam ciamciurinka na pozniej.

            *) ciamciurinek: calosciowa i amerykanska ciurkiem implementowana narodowa
            ewaluacja kadr.
            • adept44_ltd chyba ciacinek? ;-) n/t 05.04.09, 19:57

              • dala.tata ciamciurinek!!!! 05.04.09, 20:15
                bo to jest akronim (chyba)

                c - calosciowa
                i
                am amerykanska
                ciur ciurkiem
                i implementowana
                n narodowa
                e ewaluacja
                k kadr!

                i prosze mi tu nie mieszac w mojej koncepcji.
                • adept44_ltd Re: ciamciurinek!!!! 05.04.09, 20:25
                  a to o wybaczenie i łaskę proszę (choć akronim to byłby ciacinek ;-)
                • charioteer1 Re: ciamciurinek!!!! 05.04.09, 20:42
                  dala.tata napisał:

                  > n narodowa

                  Dalatata! ja sie z toba nie zgadzam i w zadne narodowe awantury prosze mnie tu
                  nie mieszac!
      • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 19:15
        sanna-ho napisała:

        > i konkluzja:
        > jak to się dzieje, że hochsztaplerstwo przechodzi?

        Bo latwiej jest system zreformowac 50 razy, niz jednego hochsztaplera zlapac za
        reke.
        • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 19:30
          zagadkami dzisiaj przemawiasz

          niemniej jedno jest pewne: łatwiej kijek pocienkować niż go później pogrubasić...
      • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 19:54
        pooglądałem sobie strony pracowników (dostępne) i ...
        tam są niezwykli pracusie, no banda stachanowców..., tylko -
        kiedyś już rozmawialiśmy o tym fenomenie - co z tego... posiedli sztukę
        mnożenia tekstów u siebie... (ja znam książkę tej recenzentki chłopca, o którym
        mówimy, i to jest żenada; a kiedyś wdała się z mną w dyskusję podobnie robiąca
        karierę pani profesor stamtąd i nie wiedziałem, co zrobić, żeby nie powiedzieć
        wprost, co myślę o jej głosie, a było to na Zjeździe Polonistów...), czasem coś
        wywalą na zewnątrz (jak nasz geniusz: 4 teksty!), ale statystyki mają piękne.
        Jak dla mnie, tajemnica leży w ich dyrektorze, on trzęsie (trząsł?) polskim
        językoznawstwem, no i jest jeszcze coś, ale o tym zamilczę
        • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 20:50
          I co? I przyjdzie CK i to posprzata?
          • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 20:51
            nie, Oxford sobie nad Nysą założą...
            • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 20:53
              To juz se zalozyli. Malo takich oksfordow?
          • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 20:52
            Objasnienie - tak, zebys sie nie czepial - chodzi mi o habilitacje, a nie o
            jakies narodowe costam.
          • dala.tata Re: inny przykład 05.04.09, 23:26
            jesli porzadnie to urzadzicie/urzadzimy, to nie jest to niemozliwe.

            charioteer1 napisał:

            > I co? I przyjdzie CK i to posprzata?
            >
            • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 23:31
              Ty tak na powaznie z ta narodowa ewaluacja?
              • dala.tata Re: inny przykład 05.04.09, 23:35
                z systemem ciamciurinek? no jasne! :-) habilitacja sie zle kojarzy, wiec zrobmy
                ciamciurinka. doktor ciamciuriniony: brzmi lepiej niz habilitowany.

                a tak zupelnie powaznie: musi byc jakis system przejscia z adiunkta na docenta
                czy profesora. w obecny klimacie, dowolny system zostanie rozpiperzony przez
                nierzetelnosc. ale tak naprawde, juz tyle razy to napisalem, ze mi sie nudzi. to
                nie chodzi o habilitacje: chodzi o uczciwosc.
                • charioteer1 Re: inny przykład 05.04.09, 23:40
                  I ja sie pewnie jeszcze z 50 razy z toba zgodze pod tym wzgledem, calkowicie i
                  bez zastrzezen, co oczywiscie bedzie powodem do tego, aby sie nie zgodzic, ze
                  sie zgadzamy.

                  Nie, tym razem chodzi mi o naiwna wiare, ze centralna kontrola posprzata
                  wszelkie brudy na jakiejs uczelni. Nie posprzata. Nic z tego nie bedzie. To nie
                  dzialalo i nie dziala, a dowodem sa wlasnie lokalne oksfordy, o ktorych wspomina
                  adept.
                  • adept44_ltd Re: inny przykład 05.04.09, 23:47
                    no ale bez centralnej komisji one byłyby jeszcze bardziej lokalne...
                  • dala.tata Re: inny przykład 05.04.09, 23:51
                    moze to i naiwne. natomiast jak dla mnie szczytem naiwnosci jest myslenie ze
                    instytuty same chwyca sie za miotly i zaczna zamiatac. to jest dla mnie cuckoo-land.
                    • charioteer1 Re: inny przykład 06.04.09, 00:01
                      To co, zakladamy sie, czy ten doktor sanny-ho bedzie habilitowany?
                      • adept44_ltd Re: inny przykład 06.04.09, 00:04
                        Chario, ależ bez ck on byłby habilitowany tuż po licencjacie...on tam wygląda na
                        predestynowanego do habilitacji...
                        • charioteer1 Re: inny przykład 06.04.09, 00:06
                          E tam, przesadzasz. To nie CK, tylko ta wredna ustawa przeszkadza sie
                          habilitowac po licencjacie. Ale doktorat juz bedzie mozna zrobic niedlugo, wiec
                          czysty zysk dla predestynowanych.
                          • petrucchio Re: inny przykład 06.04.09, 01:13
                            charioteer1 napisał:

                            > E tam, przesadzasz. To nie CK, tylko ta wredna ustawa przeszkadza sie
                            > habilitowac po licencjacie. Ale doktorat juz bedzie mozna zrobic niedlugo, wiec
                            > czysty zysk dla predestynowanych.

                            Wszystko fajnie, Chario, ale po kiego grzyba ten licencjat? Konieczność
                            napisania wypracowania i zdania egzaminu licencjackiego spowalnia karierę
                            akademicką młodego człowieka. Można by go było od razu doktoryzować po trzecim
                            roku na podstawie dorobku (egzaminy zaliczone na co najmniej 3+, żeby nie było
                            zbyt łatwo).
                            • dala.tata Re: inny przykład 06.04.09, 01:42
                              ano wlasnie. i w ten sposob wszystko mozna sprowadzic do absurdu. i wracam do
                              swojej mantry: niewazne jak jest system, wazne jest to, zeby byl jasny,
                              przejrzysty i UCZCIWY. dzisiejsza ustawa nie jest taka glupia, tyle ze jak
                              slysze ze w humanistyce to musi byc ksiazka (choc ustawa zezwala na to, zeby nie
                              bylo) to sie we mnie gotuje. itd itd.
                            • charioteer1 Re: inny przykład 06.04.09, 02:04
                              A coscie sie mnie czepili? Z takimi postulatami to do pani minister!

                              A calkiem serio: Jezeli rozmawiamy o sensownosci jakichs rozwiazan, to dwie
                              podstwowe rzeczy to celowosc istnienia danego rozwiazania i to, jak ono jest
                              realizowane w praktyce. Licencjat jest tu calkiem dobrym przykladem. Celowosc
                              pisania pracy licencjackiej widze, poniewaz pracuje ze studentami, ktorzy takie
                              prace napisali i byly to prace spelniajace okreslone kryteria. To byly po prostu
                              dobre prace. Natomiast w przypadku wielu szkol i szkolek z prac licencjackich
                              mozna by spokojnie zrezygnowac, poniewaz ci licencjaci i tak nic nie umieja, i
                              tak nic nie umieja, i brak tej 30-stronicowej rozprawki zywcem poprzepisywanej z
                              roznych podrecznikow absolutnie niczego by w ich wyksztalceniu nie zmienil.
                              Jakas centralna kontrola to zmieni? Szczerze watpie. Nawet nie widze realnej
                              mozliwosci wprowadzenia centralnego standardu prac licencjackich. Wyegzekwowanie
                              takiego standardu w obecnej sytuacji to juz zupelna fikcja. Te szkoly i szkolki
                              maja akredytacje? Maja!
      • flamengista przecież to oczywiste 06.04.09, 09:29
        1. Iksiński jest protegowanym Igreka - jego rozwój naukowy leży w interesie
        tamtego. Dlatego "nasz zdolny" będzie zawsze lepszy od kogoś z zewnątrz;
        2. do tego dochodzi patriotyzm lokalny - co nam tu będzie warszawiak z salonów
        się mądrzył;
        3. uczelnie prowincjonalne produkują tony miernych habilitowanych, bo ich
        potrzebują do przetrwania
        4. rozwój kadry własnej to dodatkowe punkty w punktacji KBN

        W ogóle nie wiem, w czym problem. Zarówno Iksiński jak i jego uczelnia i guru
        zachowują się racjonalnie, działając w ramach określonego systemu.

        Równocześnie oni nie mają szans zaistnieć na forum ogólnopolskim - mimo
        habilitacji Iksiński nie będzie znaczył nic, będzie miał mizerne szanse na
        solidny grant. I z pewnością nigdy nie zostanie zatrudniony przez czołowe
        uczelnie państwowe i prywatne.

        Problem Iksińskich z zadupia zawsze będzie. Mnie bardziej martwi, jak taki
        Iksiński zostanie wprowadzony niezasłużenie do elity i zacznie recenzować
        gorszych od siebie.
        • sanna-ho Re: przecież to oczywiste 06.04.09, 09:37
          flamengista napisał:

          > 1. Iksiński jest protegowanym Igreka - jego rozwój naukowy leży w interesie
          > tamtego. Dlatego "nasz zdolny" będzie zawsze lepszy od kogoś z zewnątrz;
          > 2. do tego dochodzi patriotyzm lokalny - co nam tu będzie warszawiak z salonów
          > się mądrzył;
          > 3. uczelnie prowincjonalne produkują tony miernych habilitowanych, bo ich
          > potrzebują do przetrwania
          > 4. rozwój kadry własnej to dodatkowe punkty w punktacji KBN
          >

          możesz rozwinąć p. 4?
          tzn. co za punkty i za co konkretnie?
          • flamengista przecież w corocznej ankiecie jednostki... 06.04.09, 17:18
            jest dział: "rozwój kadry dydaktycznej". I za każdego nowego
            doktora/habilitowanego są dodatkowe punkty.

            Ile, to już nie wiem.
        • jolix Re: przecież to oczywiste 06.04.09, 16:35
          > Problem Iksińskich z zadupia zawsze będzie. Mnie bardziej martwi,
          jak taki
          > Iksiński zostanie wprowadzony niezasłużenie do elity i zacznie
          recenzować
          > gorszych od siebie.

          Gorszych od siebie będzie umiał ocenić, pytanie, co zrobi z pracami
          lepszych od siebie???
          • flamengista :) 06.04.09, 17:20
            Jasne, mój błąd.

            Są dwie możliwości:
            1. uczciwy - nie zrozumie i ze wstydu przepuści
            2. nieuczciwy - przestraszy się konkurencji i uwali
          • chilly Re: przecież to oczywiste 06.04.09, 17:55
            Ileż w tym zadufania i pogardy dla "Iksińskich z zadupia"! Czy ktoś policzył
            udział "zadupia" w kadrze czołowych polskich uczelni?
            A w odniesieniu do głównego wątku - kolejne przykłady:
            www.us.edu.pl/?q=node/4192
            www.pw.edu.pl/Uczelnia/Aktualnosci/Najmlodszy-profesor-PW
            nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&lang=pl&objectId=110538
            www.folwark.de/Archiwum/archivum2006/2006habilitacja.htm
            www.eduskrypt.pl
            /najmlodszy_doktor_nauk_humanistycznych_w_polsce-info-1872.html
            miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,1964673.html


            • charioteer1 Re: przecież to oczywiste 06.04.09, 18:08
              chilly napisał:

              > Ileż w tym zadufania i pogardy dla "Iksińskich z zadupia"! Czy ktoś policzył
              > udział "zadupia" w kadrze czołowych polskich uczelni?

              To ja ci podam swoja definicje zadupia na chwilowy i tymczasowy uzytek:

              Zaskoczylo mnie, ze ten wydzial tej uczelni ma prawo doktoryzowania.
            • adept44_ltd Re: przecież to oczywiste 06.04.09, 19:37
              ja tylko nie rozumiem, na podstawie czego prawie wszyscy zakładają, że jak młody
              robi szybki stopień, to z góry musi być lipa, chwilunia..., to że się wielu nie
              udało (sendi) do późnego wieku, nie znaczy, że młody musi być do niczego... może
              być, nie musi ;-)
    • sendivigius Najlatwiej w polityce 05.04.09, 20:25
      Adam Gierek:

      ... Urodzony w Belgii (1938),
      ... W 1961 ukończył studia
      ... W latach 1962-1965 odbył staż aspirancki w Moskiewskiej Wyższej
      Szkole
      ... Stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1968,



      Andrzej Wiszniewski:

      ... ur. 15 lutego 1935
      ... Ukończył w 1957 studia
      ... W 1961 uzyskał stopień doktora,
      ... a w 1966 doktora habilitowanego.
      ... od 19 października 1999 sprawował urząd ministra nauki.
      • adept44_ltd Re: Najlatwiej w polityce 05.04.09, 20:30
        Sendi zaczął myśleć... ale w połowie postu przestał... bo tak, tak, drogi Sendi,
        Wszniewski dostał w 66 r. habilitację za bycie ministrem w 99 r., oczywiście...
      • chilly Re: Najlatwiej w polityce 06.04.09, 17:57
        Czy uczony kolega nie myli Adama z Edwardem, czy też dostrzega tu wpływ polityki
        na karierę akademicką?
    • niewyspany77 Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 22:29
      przyznam sie ze nie rozumiem, jaki cel ma wyliczanka "kto najpierwsieszy sie
      dorwal do koryta". habilitacja jest celem? no to niestety trzeba tu przyznac
      racje dla kagana - szerokie plecy i odpowiedni promotor. dla mnie tacy ludzie
      jak szanowna pani oraz niedawno podawany pan z ekonomii to anomalia, tak samo
      jak adiunkci z doktoratem sprzed 20 lat i zerem dorobku.

      nie jest absolutnie problemem napisac mgr, dr i hab na temat zasadniczo ten sam,
      w dodatku dorobek miec pi razy oko klepiac jeden temat na milion dwiescie piec
      sposobow. dla mnie takie kazusy sa calkowitym zaprzeczeniem uprawiania nauki,
      zas sa egzemplifikacja tzw 'piecia sie po szczeblach'. bo powiedzmy sobie
      wprost, gdyby ta pani brozek, z calym szacunkiem, byla czlowiekiem 'z ulicy', to
      ide o zaklad ze bylaby uwalona przykladnie, ku pamieci rozbrykanej 'mlodziezy'.
      • adept44_ltd Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 22:34
        chwileczkę,

        nie wiesz o jej dorobku nic, więc???

        anomalia??? hm, adiunkci, o których piszesz, są na porządku dziennym; osoba z
        jej dorobkiem i w jej wieku - raczej nie... po lekturze jej prac możemy dalej
        kontynuować ten wątek...
        • niewyspany77 Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 22:42
          chodzi mi o to, ze "statystyczny habilitant" ma jakies 5-8 lat po dr. sa ludzie,
          ktorzy sie nie habilituja nigdy, sa ludzie ktorzy sie habilituja po 2 latach.
          wiec anomalia to dla mnie najlepsze okreslenie na obecna chwile, bo rozrzut jak
          widac niesamowity.

          zeby ie bylo, nie pije do dorobku tej pani, niech sobie pisze nadal. dla mnie to
          tylko problem, bo sam nie wiem czy winic za to (to czyli to co wyzej nazywam
          anomalia) system, habilitacje, rade, habilitantow czy jeszcze kogos. no i w tym
          momencie mozemy sobie pogadac, czemu niektorzy pisza po tylu a inni wogole, i co
          z tego wynika dla potomnosci.
          • adept44_ltd Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 23:04
            zasady tu nie wymyślimy, powiem tylko tak, nawiązując do wątku forda, w tych
            warunkach, które miała ta pani (i przyjmuje, że w pełni sobie zasłużyła, nie mam
            żadnych podstaw do negowania tego) - a chodzi mi o te wszystkie stypendia - to,
            co zrobiła, było absolutnie do zrobienia w takim czasie...
      • dala.tata Re: najmłodszy dr hab? :) 05.04.09, 23:28
        niewyspany drogi: jak dla mnie to se tak popieprzamy - habilitacja nie jest sama
        w sobie celem. natomiast dorobek habilitacyjny w wieku 28 lat to chcialbym miec.
        nie mialem i zazdroszcze
      • sanna-ho Re: najmłodszy dr hab? :) 06.04.09, 01:16
        niewyspany77 napisał:

        > przyznam sie ze nie rozumiem, jaki cel ma wyliczanka "kto najpierwsieszy sie
        > dorwal do koryta".


        celem ma być niezobowiązujące poplotkowanie przy herbatce, kawce, czy co tam kto
        pije

        żadna wyliczanka ;)
    • med_doc Re: najmłodszy dr hab? :) 06.04.09, 15:33
      Chyba na tym forum są w większości humaniści. W medycynie habilitacja wygląda
      nieco inaczej. Liczy się bardzo istotnie wiek kandydata, bo człowiek z
      habilitacją jest traktowany jako "lepszy" lekarz i często proszony o opinie ,
      rady w sprawie trudnych przypadków. A w medycynie doswiadczenie jest
      najważniejsze... Habilitacje robi się na podstawie punktów zebranych za
      publikacje. Zainteresowanych odsyłam do załącznika na stronie:

      www.umed.lodz.pl/pl/?dir=inf&mn=uchwaly/uchwala_7_08
      Tak więc w medycynie średnia wieku ludzi robiących habilitacje to ok. 50 lat, a
      w specjalnościach zabiegowych jest jeszcze wyższa. Ale są wyjątki - głównie
      ludzie z tzw. dynastii. Na przykład : 34 lata , chirurg pracujący w IC Matki
      Polki w Łodzi odpowiednio dobrze ożeniony.
      Ale rekord pobił kardiolog z Łodzi w wieku 31 lat posiadający dorobek ponad 200
      (dwustu) prac naukowych (!!!). Prace medyczne to nie to samo co z dziedzin
      humanistycznych. Zawierają przeważnie ok . 10 stron. Ale zawsze liczba
      imponująca. Ów lekarz jest konsultantem naukowym w pewnym wydawnictwie medycznym
      i redaktorem naczelnym w kilku pismach medycznych. Jest tajemnicą poliszynela,
      że publikuje w swoich pismach za dopisanie swojego nazwiska. Ostatnio znajomy
      redaktor pewnego periodyku z Listy Filadelfijskiej (IF ok. 1) opowiadał mi , ze
      ów dr hab. zaproponował mu cytowanie artykułów z tegoż periodyku w zamian za
      opublikowanie kilku prac w piśmie z IF. Wszyscy w Łodzi o tym wiedzą, a
      profesura nawet chwali "obrotność" młodego dr hab.
      • dala.tata to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 15:44

        • sendivigius Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 17:03
          No i co na to powiesz dalatata, bron dalej habilitacji, bron do
          upadlego.

          Czy wiesz ze to autostrady powoduja korki drogowe? czy wiesz ze
          wzrost ilosci policjantow powoduje wzrost przestepczosci? Paradoks?
          Nie, to socjologia 101.
          • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 17:09
            a co ma do tego habilitacja? naprawde myslisz ze na tych wszystkich akademiahc
            medycznych nagle jak reka odjac wszystkie uklady i ukladziki przestana dzialac?
            naprawde? znies habilitacje, a te wszystkie miernoty nagle sie stana wypasionymi
            profesorami. nie bedziemy sie zebic dla habilitacji,ale dla profesury.
            rzeczywiscie to jest znaczaca i jakosciowa roznica.

            wreszcie uzdrowimy nauke polska. zamiast korupcji przy habilitacji, bedzie
            korupcja przy uczelnianych komisjach profesorskich. a jako ze nikt nie bedzie
            ich kontrolowal, to oni w sobie samych beda szukali zrodla uczciwosci. tak!
            widze dokladnie te swietlana przyszlosc.
            • sendivigius Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 17:40
              Habilitacja ma to do rzeczy ze powoduje nacisk na patologie. Jesli
              do habilitacji potrzeba publikacji to one beda powstawac, i tylko
              bardzo naiwny moze myslec ze beda powstawac uczciwie, wiekszosc
              bedzie powstawac patologicznie jak u tej pani z UW na poczatku tego
              watku, co juz przed magisterium miala chyba ich 6.

              Aby zniesc patologie trzeba zniesc ich przyczyne. Aby zniesc
              nieuczciwe recenzje, nalezy zniesc recenzje wogole, aby zlikwidowac
              korupcje na uczenianych komisjach profesorskich nalezy zniesc te
              komisje.

              Tak, ja wiem ze to szokujace. Kazdy polityk co chce walczyc z
              przestepczoscia obiecuje wiecej policjantow na ulicach, ten co chce
              walczyc z korupcja powoluje wciaz nowe agendy i urzedy, centralne
              komisje czegogostam i wciaz malo. Efekty widac, ale jak mowil
              Sherlock Holmes: Watsonie widzisz ale nie dostrzegasz!
              • charioteer1 Nastepny etap 06.04.09, 17:47
                Zniesc znoszenie.

                sendivigius napisał:

                > Aby zniesc
                > nieuczciwe recenzje, nalezy zniesc recenzje wogole,
                • charioteer1 Po namysle dodam: 06.04.09, 17:55
                  charioteer1 napisał:

                  > Zniesc znoszenie.
                  >

                  Ale to dopiero po Wielkanocy.
              • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 17:51
                nie, habilitacja nie powoduje zadnego nacisku na patologie. do kazdego awansu sa
                potrzebne publikacje, rowniez na readera tutaj czy ass prof w USA. wiec bardzo
                prosze nie chrzanic mi o tym, ze koniecznosc publikacji jest problemem, bo to
                jest jedna z wiekszych bzdur jakie slyszalem.

                kapitalnie: zniesc recenzje. to dokotryzowac sie na podstawie czego bedziemy?
                bedizemy pytac sendigiviusa? a na jakiej podstawie bedziemy dostawac profesury?
                tez na podstawie widzimisie sendigiviusa? czy moze szefa? o ile pamietam
                recenzje w UK i USA maja sie niezle.

                takich komisji nie ma, beda, jak zniesiesz habilitacje. i beda jeszcze bardziej
                skorumpowane.

                ale prosze, oswiec mnie, jak bez habilitacji beda wygladac awanse w nauce polskiej?
                • sendivigius Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 18:31
                  dala.tata napisał:


                  > prosze nie chrzanic mi o tym, ze koniecznosc publikacji jest
                  problemem, bo to jest jedna z wiekszych bzdur jakie slyszalem.

                  Te bzdure powtarzaja wszyscy wiec juz chyba nauczylismy sie z nia
                  zyc, tyle ze nie wiemy ze to bzdura. Mimo to ja wciaz swoje i
                  reprezentuje tu przewazajaca opinie ze koniecznosc publikacji jest
                  problemem. Czasopisma mnoza sie jak szarancza, a te istniejace
                  puchna jak nowotwor. Jesli wezmiesz prace z lat 20-tych i porownasz
                  do dzisiejszych to zobaczys ze jedna publikacja to coraz mniej
                  roboczogodzin. W naukach humanistyczny to przypuszczam tyle ile
                  zajelo klepanie w klawiature. Tu i owdzie proponuje sie aby to
                  jakiegos awansu lub konkursu tylko "wybrac" 5 lub 10 najlepszych a
                  reszte pominac. Juz nawet komisje maja tego dosyc. To wiec nie tylko
                  ja.

                  W Polsce jest to patologia w patologii, bo nie dosc ze publikacje
                  marne to i czasopisma marne, a cala dzialalnosc nie jest niczym
                  madrzejszym niz redagowanie gazetki szkolnej/zakladowej. Ale z jedna
                  roznica. Gdy Basia z IIIa moze i jest dumna ze swojej gazetki i tez
                  lubi jak Jasio mowi do niej pani redaktor to jednak ani publika nie
                  jest nabierana ani podatnik nie dostaje rachunku za gazetke 15 LO. A
                  w przypadku publikacji "naukowych" dostaje.


                  > kapitalnie: zniesc recenzje. to dokotryzowac sie na podstawie
                  czego bedziemy? bedizemy pytac sendigiviusa? a na jakiej podstawie
                  bedziemy dostawac profesury? tez na podstawie widzimisie
                  sendigiviusa? czy moze szefa? o ile pamietam recenzje w UK i USA
                  maja sie niezle.

                  Nie zrozumiales, chodzi o jakiej zewnetrzne czy centralne recenzje.
                  Chodzi o proby utrzymania jednorodnosc uniwersytetow i
                  proby "trzymania poziomu" poprzez jakies komisje i komitety co
                  pracowicie wylicza ilosc publikacji i tym podobne.

                  Sprawy musza byc decydowane lokalnie i to wystarczy.

                  > ale prosze, oswiec mnie, jak bez habilitacji beda wygladac awanse
                  w nauce polskiej?

                  Zupelnie normalnie, tak jak w Argentynie, ktora majac mniej ludnosci
                  dorobila sie wiecej noblistow. O tym kogo awansowac decyduje wydzial
                  w ramach istniejacego budzetu i mozliwosci etatowych i to wszystko.

                  Tylko ze w Polsce tak sie nie da bo to ministerstwo musi trzymac
                  lape na tym kto ma prawo nadawac tytuly i dyplomy. I teraz zeby miec
                  swiety spokoj, to woli, bo tak kazdemu urzednikowi latwiej, zamiast
                  podejmowac sie oceny merytorycznej, na ktorej rzecz jasna sie nie
                  zna, podejmuje ocene formalna: czy jest tyle a tyle habilitowanych
                  etc.

                  Zauwaz dalatata ze bardzo wydajnym zrodlem patologii jest
                  koniecznosc spelniania wymogow formalnych przy braku mozliwosci
                  decyzji decydenta o wymogach merytorycznych. Jakby sie napisalo
                  ustawe: "Minister z wolnej reki decyduje o wszystkim" to minister by
                  decydowal, tylko po co wtedy ustawa. A jak nie ma ustawy to po co
                  poslowie? Dalej sie domyslasz - tak wlasnie rosna wszystkie
                  patologie biurokratyczne: mnozenie czynnikow formalnych,
                  sprawozdawczosci, a w Polsce dochodzi do tego uwielbienie
                  tytulomanii.

                  Popatrz na tylul tego watku. Czy w USA takie pytanie mozna zadac?
                  Przeciez ono nie ma sensu. Ale i pytanie kto najmlodszy dostal
                  tenure TEZ nie ma sensu, bo polityka uniwerystecka jest w tym
                  wzgledzie rozna i odpowiedz na takie pytanie nic by nie znaczyla,
                  choc oczywiscie mozna zadac pytanie kto najmlodszy dostal tenure na
                  Harvardzie. Tyle ze to to zupelnie inne pytanie.
                  • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 18:47
                    sendigivius, nie mam pojecia, gdzie pracujesz i moze u ciebie w pracy publikacje
                    sie nie licza, wszedzie indziej. co ma do tego mnozenie sie czasopism, nie mam
                    pojecia. od tego wlasnie sa recenzenci, ktorzy dokonuja oceny dorobku. w moim
                    wypadku profesury tutaj, bylo to 5 profesorow (z 3 krajow zreszta).

                    co ma do tego jakosc publikacji w Polsce tez nie wiem. ja do mojej habilitacji
                    nie mialem chyba ani jednej publikacji po polsku.

                    no wiec jeszcze raz: jesli proces recenzyjny bedzie tylko wewnetrzny w Polsce
                    bedzie jeszcze gorzej. powiedz mi, na jakiej podstawie sadziesz ze nierzetelni
                    dzisiaj recenzenci, na ktorych ciazy przynajmmniej teoretycznie sankcja Ck,
                    zaczna byc uczciwi, gdy takiej sankcji nie bedzie. wytlumacz mi to, prosze, bo
                    mnie to straznie ciekawi.

                    i prosze, nie pieprz o Argentynie, bo ja o to cie nie pytam. ja cie pytam, jak
                    bedzie wygladal system bez habilitacji w Polsce. i nie dawaj mi przykladu
                    jeszcze Chile, Paragwaju i Botswany. wytlumacz mi jak to zrobisz, ze nierztelni
                    recenzenci nagle stana sie rzetelnymi recenzentami, ktorzy maja na celu dobro
                    nauki i uczelni.

                    nie wiem o jakim pytaniu w watku mowisz. o najmlodszego dr hab? nie w USA, mozna
                    zapytac o manjmlodszego ass.profa, albo full profa.
                    • sendivigius Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:21
                      dala.tata napisał:

                      > sendigivius, nie mam pojecia, gdzie pracujesz i moze u ciebie w
                      pracy publikacje sie nie licza,


                      Licza sie, licza ale wszyscy maja tego systemu dosyc. Powoli, bo
                      powoli ale rodzi sie bunt. Moze ja juz nie doczekam ale wszyscy
                      widza ze cos z tym fantem trzeba zrobic.

                      > no wiec jeszcze raz: jesli proces recenzyjny bedzie tylko
                      wewnetrzny w Polsce bedzie jeszcze gorzej.


                      Wlasnie ze bedzie lepiej. I nareszcie widac gdzie sie roznimy.



                      > powiedz mi, na jakiej podstawie sadziesz ze nierzetelni dzisiaj
                      recenzenci, na ktorych ciazy przynajmmniej teoretycznie sankcja Ck,
                      zaczna byc uczciwi, gdy takiej sankcji nie bedzie. wytlumacz mi to,
                      prosze, bo mnie to straznie ciekawi.

                      Nie bedzie recenzentow, nie bedzie CK, nie bedzie sankcji = nie
                      bedzie problemu.

                      Jeszcze raz: centralizacja problem powoduje, nie rozwiazuje. Dajcie
                      wladze wydzialom. Niech sobie ponadaja nawet tytuly profesora
                      rehabilitowanego poczwornie. Merytorycznie sie nic nie zmieni. A jak
                      sie wykoleja, to straca studentow, nie dostana grantow etc. Rynek
                      jest europejski. Owszem, ten proces nie przebiegnie w rok czy dwa
                      ale gdyby go zaczac w 89 to juz by bylo normalnie. A tak 20 lat
                      minelo i wciaz jest nierozwiazywalny problem nierzetelnych recenzji.
                      Problem, zrozum dalatata jest nierozwiazywalny w tym systemie.



                      > nie wiem o jakim pytaniu w watku mowisz. o najmlodszego dr hab?

                      Tak wlasnie.

                      > nie w USA, mozna zapytac o manjmlodszego ass.profa, albo full
                      profa.

                      Kiedy tlumacze ze odpowiedz na takie pytanie nic nie mowi bo
                      polityki wydzialowe sie roznia, polityki uniwersyteckie tez.
                      Ponadto, jak nikt tak pytan nie stawia ani nikt nie szuka odpowiedzi
                      to oznacza tez ze nikt by sie tym nie podniecal. I O TO CHODZI. W
                      Polsce wszyscy sie podniecaja tytulomania, bo jest to w szpiku kosci
                      spoleczenstwo klasowe i szlacheckie. Musi cos miec na to
                      miejsce, "panie redaktorze - panie profesorze"
                      • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:41
                        Nie wiem, czy gdziekolwiek jest tak, ze doktoraty nadaje sie tylko i wylacznie
                        na podstawie wewnetrznych recenzji. Moze w Argentynie...
                      • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:53
                        to czy ktos ma powoli czy szybko dosc, nie ma najmniejszego znaczenia. dopoty
                        dopoki system nie zostanie zmieniony: obowiazuje zasada publikowaania i
                        zbierania granotw.

                        dzizus, czy ty ze mnie robisz idiote, czy sam nie rozumiesz, co mowisz? jak nie
                        bedzie receznentow? TO NA JAKIEJ PODSTAWIE UZYSKAM PROFESURE?

                        cudnie jest unikac odpwoiedzi, ale ja to widze. wiec po raz kolejny: NA JAKIEJ
                        PODSTAWIE BEDZIE MOGL DR X DOSTAC PROFESURE U SIEBIE NA UNIWERSYTECIE.

                        a co do reszty: to znow takie male przinaczenia. po pierwsze, juz na tym watku
                        zauwazylismy, ze takie rankingi nie maja sensu. po drugie, jako ze bylem
                        najmlodszym profem na swoim uni, to to akurat bylo zauwazane. nie mam
                        watplwosci, ze w USA nikt o tym nie mowi, a ci, co napisali te rzeczy to takie
                        gupie Poloki:

                        en.wikipedia.org/wiki/Alan_Dershowitz
                        www.thecrimson.com/article.aspx?ref=229074
                        • andole3 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 18.04.09, 23:46
                          dzizus, czy ty ze mnie robisz idiote, czy sam nie rozumiesz, co
                          mowisz? jak nie
                          > bedzie receznentow? TO NA JAKIEJ PODSTAWIE UZYSKAM PROFESURE?

                          Rozczarowujesz mnie dala.tato. Na podstawie WARTOŚCI twojej pracy
                          oczywiście! Nie widzisz, że ten trend się już zaczyna? Wydawnictwa
                          rozważają takie zmiany. Jeżeli Twoja praca bedzie coś warta wszyscy
                          będą ją KUPOWAĆ lub (coraz bardziej rozpowszechniony OPEN ACCESS)
                          CYTOWAĆ! To o wiele więcej mówi o wartości pracy niż pozytywne
                          recenzje. Nie udawaj, że tego nie wiesz.
                          • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 18.04.09, 23:55
                            bardzo przepraszam i niezwykle mi przykro ze rozczarowuje....

                            jednak pozostane przy swoim. zeby uzyskac profesure na calym swiecie, nawet w
                            Hameryce, musza sie na moj temsat wypowiedziec inni profesorowie. i musza
                            napisac o tejze WARTOSCI mojej pracy. w przeciwnym wypadku rektor, ktory jest
                            fizykien, nie bedzie mial zielnonego pojecia o niej. to sie nazywa proces
                            recenzyjny. nic innego jeszcze nie wymyslono.

                            proste? proste.
                            • andole3 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 19.04.09, 20:08
                              nic innego jeszcze nie wymyslono.

                              Wymyslono, ale jeszcze nie zastosowano. Wypelnilam juz nie jedną
                              ankietę nt. jak powinien wygladać proces wydawniczy w przyszlosci.
                              Coraz wiecej wydawnictw przerzuca koszty wydawnicze na autorów i
                              instytucje w których pracują (open access). Kolejnym krokiem
                              (również rozważanym w pytaniach ankiet) bedzie przerzucenie oceny
                              pracy na czytelnika. Jeżeli rektor otrzyma informację od specjalisty
                              ds przeszukiwania internetu, ze dany autor jest
                              kupowany/cytowany/naklikiwany (lub też wrecz przeciwnie nikt się
                              jego pracami od 10 lat nie interesuje) nie bedzie potrzebował
                              dodatkowych recenzji. Niestety.
                              • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 20.04.09, 00:10
                                my w UK to wlasnie debatujemy. i wiemy juz ze ze cytowanie dziala swietnie wobec
                                tzw. STEM subjects. w naukach spolecznych i humanistyce nie dziala. i tyle. w
                                zwiazku z tym ow rektor bedzie musial miec receznje. ppomijam juz to ze profesor
                                to nie tylko cytowanie, ale cala masa innyc rzeczy. ale to drobnostka
                          • pr0fes0r Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 20.04.09, 19:32
                            > rozważają takie zmiany. Jeżeli Twoja praca bedzie coś warta wszyscy
                            > będą ją KUPOWAĆ lub (coraz bardziej rozpowszechniony OPEN ACCESS)
                            > CYTOWAĆ! To o wiele więcej mówi o wartości pracy niż pozytywne
                            > recenzje. Nie udawaj, że tego nie wiesz.

                            Oh, yeah, czytaliśmy ostatnio na tym forum o jednym takim młodym zdolnym i jego
                            sposobach załatwiania sobie cytowań.

                            A jak ów specjalista ds. internetu oceni, ile warte jest jakieś cytowanie? I jak
                            odróżni cytowanie dobrze napisanej przeglądówki, które w niektórych dziedzinach
                            mają doskonałe cytowania, od przełomowego artykułu, który niestety rozumieją
                            tylko dwa tuziny najtęższych umysłów? O humanistyce, gdzie nagły wzrost cytowań
                            po 25 latach od publikacji nie jest niczym dziwnym, nawet nie wspomnę.
                  • adept44_ltd Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:40
                    Sendi, dowody, dowody, fakt, że ty nie publikujesz, i że jesteś przekonany, że
                    publikowanie jest hańbiące, nie wynika, że wszyscy tak myślą i tak postępują...
                    Ale i tak jestem pełen podziwu wobec ciebie, z tygodnia na tydzień bijesz
                    rekordy bzdur...
              • adept44_ltd Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:31
                Kononowicz się znalazł - trzeba znieść wszystko... super, policja skorumpowana -
                znieść policję itd., Sendi, myślenie nie boli aż tak bardzo, jak ci się wydaje,
                spróbuj!
                • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:46
                  Ja sie zgadzam z Sendim, ze zadna centralna kontrola nigdy nie bedzie skuteczna.
                  Uczelnie musza miec wlasne standardy i wlasne procedury awansowe, i musi byc
                  jeszcze mechanizm w calym systemie, ktory bolesnie uczelnie ukarze, jezeli
                  bedzie prowadzila w sposob nieodpowiedzialny swoja polityke kadrowa.
                  • adept44_ltd Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 19:57
                    kontrola nie,ale mechanizm tak???
                    no to macie na prywatnych szkołach ich własną politykę awansu, jak bym wam
                    powiedział, jakich tam profesorów spotkałem, to by wam kapcie pospadały... no
                    ale tak jest taniej i to się liczy
                    • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:02
                      I co na to PKA i CK?
                      • adept44_ltd Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:15
                        tym się powinien zająć PCK...

                        a co do pytania - no w zgodzie z papierami jest, więc PKA nie czepia się, a co
                        do profesur na takich uczelniach to ck nie ma nic do tego... o właśnie!!!
                        • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:21
                          Ale ustawa ma do tego, bo profesor musi byc hab. Za starej ustawy nie musial,
                          ale to zniesli juz.
                          • adept44_ltd Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:27
                            w nowej też nie musi... ma mieć duży dorobek...
                            ale o ile się nie mylę, w sprawie profesorów prywatne mogą mieć autonomię, nie
                            wyobrażam sobie, by ludzie, o których myślę, mogli dostać takie stanowisko (bo
                            ja piszę o profesorze uczelnianym) od ck, zresztą nie słyszałem o takim
                            postępowaniu w związku z nimi...
                  • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 20:55
                    to ja jeszcze poprosze o metode, zeby uczelnia mialy te 'wlasne standardy'.
                    bardzo prosze o konkrety a nie aspiracje.

                    charioteer1 napisał:

                    > Ja sie zgadzam z Sendim, ze zadna centralna kontrola nigdy nie bedzie skuteczna
                    > .
                    > Uczelnie musza miec wlasne standardy i wlasne procedury awansowe, i musi byc
                    > jeszcze mechanizm w calym systemie, ktory bolesnie uczelnie ukarze, jezeli
                    > bedzie prowadzila w sposob nieodpowiedzialny swoja polityke kadrowa.
                    >
                    • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 21:08
                      Tylko bardzo prosze bez metody drobnych przeinaczen, przeciw ktorej protestujesz
                      wyzej.

                      dala.tata napisał:

                      > to ja jeszcze poprosze o metode, zeby uczelnia mialy te 'wlasne standardy'.

                      Standardy i procedury.

                      Jezeli pytasz o metode, to panstwo ma dwa narzedzia, ktore moze zastosowac:
                      prawo i kasa.


                      > bardzo prosze o konkrety a nie aspiracje.

                      Nie aspiracje, tylko taki powinin byc cel jakiejkolwiek reformy. Zamiast tego
                      mamy centralizacje, ktora w praktyce sprowadza sie do ograniczenia autonomii
                      uczelni.
                      • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 21:21
                        aaaaaa. a jaka bedzie ta zasadnicza roznica miedzy prawem obowiazujacym dzisiaj,
                        a tym co bedzie nowe? i jeszcze ja bym bardoz chcial zobaczyc projekt takiego
                        przepisu gwarantujacego rzetelnosc.

                        art. 1. rzad RP przez Ministra NiSW gwarantuje rzetelnosc procesu receznyzjnego.
                        nierzetelni receznenci beda mieli przetrzpane dupy?

                        a z ta kasa to receznentom bedziemy placic jeszcze wiecej tak?

                        i ja prosilem o konkrety. na razie ty mi dajesz takie aspiracyjki rodzace sie w
                        bolach w twojej glwoie moze. do konkretow to im jakies 800 parsekow.
                        • dala.tata co do autonomii 06.04.09, 21:23
                          tak mi jeszcze przyszlo do glowy, bo ja uwielbiam wielkie slowa o ograniczeniu
                          autonomii. otoz moim zdaniem poslkie uczelnie na co dzien pokazuja, ze nie
                          zasluguja na autonomie. ostatnio rektor UJ odcinajacy sie od wlasnych
                          pracownikow byl swietnym tego przykladem.
                        • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 21:31
                          W bolach? Doprawdy.
                          • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 22:08
                            no to mi podaj jakiekowliek konkrety. prawo i kasa to pustoslowie.
                            • charioteer1 Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 06.04.09, 22:26
                              Czy ja tu jestem na etacie od pisania zalozen i projektow ustaw?

                              Pierwsza rzecz to jest powiazanie finansowania z outputem naukowym. W interesie
                              uczelni powinno byc takie kierowanie polityka kadrowa, zeby ten output byl na
                              odpowiednim poziomie.

                              Co do drugiej sprawy, to juz w sasiednim watku dyskusja zahaczyla o to, ze brak
                              jakichkolwiek procedur, wszystko wlasciwie zalezy od dobrej woli. A rzecz
                              dotyczy sprawy, ktora potencjalnie moze skonczyc sie w sadzie.

                              Jezeli ma byc jakas kultura akademicka, to o te kulture trzeba dbac od dolu, a
                              nie wymuszac ja palka. To sie nigdy nie uda. Jak uczelnie maja zaslugiwac na
                              autonomie, jezeli od tej autonomii sie je caly czas odzwyczaja? I bez przesady,
                              ja tez nie lubie wielkich slow, ale troche mnie juz drazni przerzucanie sie
                              miedzy skrajnosciami: a. habilitacja zrodlem calego zla, b. habilitacja ostatnia
                              deska ratunku przed calym zlem. My naprawde nie rozmawiamy o habilitacji, tylko
                              o zasadach awansu i o ogolnej slabosci polskiej nauki.
                              • dala.tata Re: to bardzo bardzo smutny post. n/t 07.04.09, 00:21
                                chario, no jestes, skoro proponujesz takie piekne rozwiazania.

                                a z kultura akademicka itd to ja sie zgadzam. tyle ze z tego zgadzania niewiele
                                wynika.
                                • dala.tata a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 01:32
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=93618365
                                  jakie to prawo uchroni nas przed takimi to rzeczami?

                                  a moze kasa?
                                  • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 01:44
                                    Niech sie uczy. Dobrze, ze tylko promotor. Gdyby jeszcze miala sobie napisac
                                    dwie recenzje, to juz by bylo trudniej.

                                    A co bys zrobil, gdyby to bylo u ciebie na wydziale?
                                    • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 10:11
                                      ????????????????? niech sie uczy?!?!?!? czego? nieuczciwosci?!

                                      charioteer1 napisał:

                                      > Niech sie uczy. Dobrze, ze tylko promotor. Gdyby jeszcze miala sobie napisac
                                      > dwie recenzje, to juz by bylo trudniej.
                                      >
                                      > A co bys zrobil, gdyby to bylo u ciebie na wydziale?
                                      >
                                      • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 14:30
                                        Pisania opinii. Dobrze jeszcze, ze sobie pisze, a nie recenzuje cudzej rozprawy
                                        habilitacyjnej, bo podobno niektorzy daja asystentom do czytania.

                                        Nie odpowiedziales na pytanie.
                                        • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:00
                                          odpowiadam: gdyby to bylo na moim wydziale (rozumiem ze idzie ci o Polske) i w
                                          jakis sposob dowiedzialbym sie o tym, zaleznie od mojego postrzegania wladz,
                                          poinformowalbym o tym dziekana lub do rektora z prosba o dzialanie. zaleznie od
                                          kontekstu, moglbym poczekac do obrony, zeby doktoranta nie wkopac.

                                          to postrzeganie wladz to: jesli dziekan dupa, to nie dosc ze nic nie zrobi, a
                                          jeszcze wkopie dokotranta i wtedy moze byc lepszy rektor. zawsze zostaje jeszcze
                                          prasa, ale tu trzeba rozwazyc dobro doktoranta.
                                          • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:05
                                            To mi nic nowego nie powiedziales. Chodzilo mi o to, co by bylo, gdyby rownie
                                            dziwne zajscie mialo miejsce w UK.
                                            • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:08
                                              aaaa, w UK. takie cos nie mogloby zajsc w UK.

                                              mowie calkowicie powaznie. nigdy w zyciu nie slyszalem nawet malutkiej aluzji ze
                                              cos takiego mogloby miec miejsce.
                                              • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:17
                                                dala.tata napisał:

                                                > aaaa, w UK. takie cos nie mogloby zajsc w UK.

                                                A skad ta pewnosc? Tylko nie mow mi, ze w Polsce ludzie rodza sie ze znamieniem
                                                grzechu pierwotnego, albo ze w Polsce wszyscy kradna.

                                                Ja sie z toba akurat zgadzam w ogolnym zarysie, ale interesuje mnie, jak system
                                                poradzilby sobie z tego rodzaju anomalia, gdyby jednak wystapila.
                                                • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:31
                                                  ja nie podpisze cyrografu i nie zarzekne sie. juz powiedzialem: nigdy z zyciu
                                                  nie doszly do mnie nawet aluzje na takie tematy.

                                                  i nie to nie chodzi o znamie, tylko o system, ktory oparty jest w wiekszosci na
                                                  pewnym etosie pracy. i to jakos dziala. i nie, to nie znaczy ze wszysyc sa
                                                  uczciwi, fajni i ogolnie cudowni. ale tak, oznacza to ze wiekszosc funkcjonuje w
                                                  systemie i tworzy go przez powazne traktowanie swych obowiazkow. to po prostu
                                                  reguly nie sa po to, by je lamac.

                                                  gdyby to zaszlo, mysle ze student poszedlby/napisalby do dziekana i zrobilaby
                                                  sie z tego procedura dyscyplinarna.
                                                  • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:48
                                                    Mysle, ze troche idealizujesz.

                                                    Mysle, ze studenci wszedzie maja respekt dla swoich promotorow i student
                                                    dokladnie rozwazy wszystkie za i przeciw, zanim zlozy skarge do dziekana.

                                                    Mysle tez, ze temu promotorowi do glowy by nie przyszlo, ze on robi cos zlego,
                                                    nieetycznego, nieprofesjonalnego. Przeciez on ma dobra opinie o tej doktorantce
                                                    i jej pracy, to co za roznica, jak to zostanie napisane?

                                                    Dla mnie ten opisywany przypadek to nie jest kwestia systemu takiego czy innego,
                                                    tylko zwyklego grajdolstwa, ktore nie wie, ze pewne rzeczy sa nieprofesjonalne i
                                                    po prostu nie uchodza. Ale na to jest tez odpowiedz: ale przeciez u nas zawsze
                                                    tak bylo i nigdy nic zlego z tego powodu nikogo nie spotkalo. Polak potrafi
                                                    (chocby nawet i kolo wynalezc, sorry za dygresyjke).
                                                  • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 16:57
                                                    zupelnie sie z tym nie zgadzam, skarga na promotora nie jest tu jakas straszna
                                                    rzadkoscia.

                                                    co do opinii pisanej przez siebie, to jest to skandal, to jest podwazanie
                                                    systemu opartego na rzetelnej ocenie. i stad jest naprawde niedaleko do pisania
                                                    recenzji artykulow cudzymi rekami, czy tez recenzji habilitacyjnych. oczywisicie
                                                    inny jest poziom szkodliwosci tych zjawisk, jednak zasada jest podobna: a. to co
                                                    mam zrobic ja, robi ktos inny; b. opinia nie ma znaczenia, wiec co za roznica,
                                                    kto ja napisze.

                                                    a ja mysle ze promotor wie doskonale ze robic cos niestosownego, ale: a. inni
                                                    tak robia, to o co chodzi; b. nawet jak sie ktos dowie, to moze mu skoczyc; c.
                                                    doktorant moze sie co najwyzej w dupe pocalowac, wiec skoro mozna sie nim
                                                    wysluzyc, czemu nie.
                                                  • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 17:18
                                                    Zakladajac oczywiscie, ze istnieje system oparty na rzetelnej ocenie - inaczej
                                                    nie ma czego podwazac.
                                                  • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 17:46
                                                    tak. ja wiem, ze sie zaraz obrazisz, ale polski system wlasnie to zaklada:
                                                    rzetelna ocene. i bez niej jest on do kitu, czyli taki, jaki jest teraz.

                                                    i wracamy do poczatku. dopoty dopoki nie bedziemy pisac wlasnych receznji, nie
                                                    bedziemy szanowac wlasnego podpisu, dowolny system bedzie do kitu.
                                                  • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 18:08
                                                    Dalatata, wcale nie mam zamiaru sie na ciebie obrazac. Powaznie.

                                                    > i wracamy do poczatku. dopoty dopoki nie bedziemy pisac wlasnych receznji, nie
                                                    > bedziemy szanowac wlasnego podpisu, dowolny system bedzie do kitu.

                                                    Pelna zgoda. Nawet z naciskiem na "dowolny".

                                                    Tylko w tym watku spieramy sie o to, czy centralna kontrola temu zaradzi. Moim
                                                    zdaniem, nic nie pomoze, bo kontrola moze stwierdzic tylko, kto sie pod pismem
                                                    podpisal, a nie kto jest jego rzeczywistym autorem. W koncu to recenzent
                                                    powolany przez CK napisal dwie recenzje tej samej habilitacji.

                                                    Tak sobie tez czasami mysle, ze CK, jezeli ma istniec, to powinna byc organem
                                                    kontrolnym i odwolawczym, a nie powinna bezposrednio angazowac sie w zadne
                                                    przewody. No ale vox populi stanowi inaczej, wiec chyba nie ma sensu tego drazyc.
                                                  • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 18:38
                                                    no ale ja wlasnie tak uwazam: CK powinna byc organem kontrolnym i odwolalwczym.
                                                    zawsze to mowilem. ck nie powinna byc zaangazowana w przewody. mozna sie
                                                    zastanawiac nad profesura belwederska (bo ja akurat mysle ze to fajne jest, ale
                                                    nie jestem jakims zagozalym zwolennikiem), ale i tu sprawy powinny byc
                                                    zalatwiane na uczelni, bez super-recenzji. super-recenzja powinna wystepowac na
                                                    poziomie kontroli.

                                                    czy sobie by poradzila CK w wypadku opinii - gdyby sie dowiedziala, cholera wie.
                                                    dzisiaj ck nie jest chetna do radykalnych posuniec. bo mozliwosci to nawet ma.
                                                  • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 18:42
                                                    To chyba bedziemy musieli poszukac jakiegos innego tematu, zeby sie wreszcie
                                                    porzadnie nie zgodzic.
                                  • sendivigius Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 03:06
                                    dala.tata napisał:

                                    > jakie to prawo uchroni nas przed takimi to rzeczami?
                                    >
                                    > a moze kasa?

                                    Zadne prawo nie uchroni. Zadne. Nie uchroni tez sto komisji
                                    supercentralnych. Wlasnie dlatego ani prawo ani komisje, ani
                                    habilitacje nie sa potrzebne. Ta mila doktorantka bedzie miala tytul
                                    z Uversity of Pcim, i to bedzie mowic samo za siebie. To jest
                                    najlepsze prawo i najskuteczniej dzialajaca komisja.

                                    A jesli komus to nic nie bedzie mowic, to jego sprawa. A jesli komus
                                    taka doktorantka i taki tytul w zupelnosci wystarcza to tez jego
                                    sprawa.

                                    Oczywiscie nie popadajmy w przeciwna skrajnosc, jakas forma
                                    akredytacji i jakies minimalne kryteria nadzoru ministerialnego byc
                                    musza. Problem dzisiejszy jest taki ze sa one nierealistycznie
                                    niepotrzebnie wysrubowane. Profesor belwederski habilitowany aby
                                    wykladac wstep do socjologi albo procedure prawa cywilnego? Litosci!
                                    • adept44_ltd Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 09:48
                                      ja bym się pod tym podpisał, pod warunkiem, że nie będzie chodzić o Polskę, bo
                                      tu się zaroi od absolwentów Pcimiów, bo tylko Pcimie pozostaną... tu nie ma
                                      rynku, cały czas jest obojętne, jaki masz dyplom - UJ czy Kozia wólka, a w
                                      związku z tym faktem taki projekt zdewastuje do reszty system...
                                      • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 15:00
                                        Nie, Adept, system najbardziej dewastuja tacy obrotni, co zalatwiaja publikacje
                                        za cytowania:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=93693606&a=93750011
                                        • adept44_ltd Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 15:24
                                          nie? Adept? chcesz się pokłócić??? hm, nic z tego... ;-)))
                                          • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 15:30
                                            Jaaa? Skad, ja sie przeciez wcale z nikim nie kloce ;-)
                                    • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 10:14
                                      aaaa no tak, bo przeciez poziom jest wyznaczany nazwiskiem kierownika, a nie
                                      praca. a akredytacja, to juz recenzje czy nie?

                                      akurat sobie mysle ze to wstepy (do scojologii czy czegos inneg) sa tkaimi
                                      przedmiotami, ktore powinny byc wykladane przez profesorow. taki prof ma
                                      opowiedziec o swojej wizji socjologii, a nie klepac podrecznik. to akurat jest
                                      dosc sensowne.
                                      • sendivigius Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 19:03
                                        dala.tata napisał:

                                        > akurat sobie mysle ze to wstepy (do scojologii czy czegos inneg)
                                        sa tkaimi przedmiotami, ktore powinny byc wykladane przez
                                        profesorow. taki prof ma opowiedziec o swojej wizji socjologii, a
                                        nie klepac podrecznik.
                                        >


                                        Zejdz na Ziemie. A teorie wzglednosci to tylko Einstein. Fajnie by
                                        bylo. Wlasnie dlatego nie potrzeba centralnych standardow aby kazdy
                                        uniwesytet mial tego kogo ma.

                                        Czy jak u was w GB zakladano Oxford to byla HMK komisja stopni
                                        naukowych? A wtedy sie nie obcyndalano, mozna bylo wyladowac na
                                        stosie. I jednak, mimo tego, nikt za brak habilitacji na stosie nie
                                        wyladowal, nadzor byl niepotrzebny, krol sobie glowy nie zawracal,
                                        konkurencja zdechla sama, a Oxford wyrosl na dobry uniwersytet. Cud?
                                        czy moze czary?
                                        • charioteer1 Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 19:39
                                          sendivigius napisał:

                                          > Zejdz na Ziemie.

                                          Podales zly przyklad. Socjologii nie mozna uczyc przez cale zycie przekazujac
                                          studentom wlasna wiedze ze studiow. Miewam przyjemnosc ze studentami, ktorych
                                          uczono z podrecznikow pisanych w latach 70. i 80. ubieglego wieku. Oni sa
                                          niewyuczalni, bo im sie po prostu w glowie nie miesci.
                                          • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 19:54
                                            i jeszcze raz: nie ma nic gorszego niz wstepne wyklady dla studentow, kotrych
                                            struktura zostala powielona z pierwszego lepszego podrecznika, ktory zreszta
                                            stanowi nieosiagalne bogactwo wiedzy dla wykladowcy.

                                            i prosze, nie mow mi o zejsciu na ziemie. twoje pojecie nauki to jakies dziwne
                                            pomieszanie wyzszych szkol zawodowych polaczonych z ukladami mafijnymi wsrod
                                            'najlepszych'
                                            • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 19:54
                                              to ostatnie bylo do sendiego, rzecz jasna
                                        • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 19:48
                                          argument jest z gruntu falszywy. otoz bardzo mozliwe ze nie zauwazyles, ale:

                                          1. Oxford nie jest w Polsce.
                                          2. Oxfrod nie lezy w kraju, ktorego najpierw nie bylo przez 120 lat, potem
                                          wybito w nim pol nauki, a potem byl w nim komunizm.

                                          PS. w UK jest QAA, ktore rowniez zajmuje sie kontrole jakosci w nadawaniu stopni
                                          naukowych. rzeczywistosc zazwyczaj jest bardziej skomplikwoana niz ci ise
                                          wydaje, a prostota rozwiazan jest dobra glownie na forum dyskusyjnme.
                                        • pr0fes0r Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 20:01
                                          sendivigius napisał:

                                          > Czy jak u was w GB zakladano Oxford to byla HMK komisja stopni
                                          > naukowych? A wtedy sie nie obcyndalano, mozna bylo wyladowac na
                                          > stosie. I jednak, mimo tego, nikt za brak habilitacji na stosie nie
                                          > wyladowal, nadzor byl niepotrzebny, krol sobie glowy nie zawracal,
                                          > konkurencja zdechla sama

                                          O, jes, of kors, konkurencja zdechła sama:

                                          en.wikipedia.org/wiki/University_of_Northampton_(thirteenth_century)
                                          • petrucchio Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 20:24
                                            pr0fes0r napisał:

                                            > O, jes, of kors, konkurencja zdechła sama: [...]

                                            Troszkę mnie dziwi, że pozwolono na otwarcie nowego University of Northampton po
                                            740 latach. Przecież to Wielka Brytania. Dekret Henryka III powinien nadal
                                            obowiązywać ;-)
                                            • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 07.04.09, 21:13
                                              podejrzewam ze nadal obowiazuje......

                                              a swoja droga to ja nie wiedzialem ze ten nick juz byl zajety. niesamowite.
                                          • ford.ka Re: a to zeby bylo straszniej 08.04.09, 16:44
                                            Przecież nie jesteśmy gorsi - na początku XVII wieku UJ skutecznie
                                            zablokował próby utworzenia uniwersytetu w Poznaniu:
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Kolegium_jezuickie_w_Poznaniu
                                            Jeśli chodzi o podkładanie sobie świni (w tym wypadku u papieża)
                                            jesteśmy do tyłu za Anglikami o zaledwie jakieś 350 lat ;)
                                            • adept44_ltd Re: a to zeby bylo straszniej 08.04.09, 17:37
                                              w Poznaniu???? to chyba jakieś nieporozumienie...
                                              • adept44_ltd Re: a to zeby bylo straszniej 08.04.09, 17:59
                                                wcześniej zobaczyłem jedną kreseczkę więcej przy XVII ;-)
                                                • malignus Re: a to zeby bylo straszniej 17.04.09, 01:05
                                                  no dobra - przeczytalem cala dyskusje i mam pytanie:

                                                  dobra - mamy slaba jakosc dr w polsce
                                                  ok - nie wszystkie habilitacje sa na najwyzszym poziomie

                                                  ale chyba nie trzeba wiele wyobrazni aby zrozumiec ze
                                                  kazdy przypadek jest jednostkowy
                                                  [czyt. nauka jest sztuka a nie nauka]

                                                  mam takie wrazenie ze przed rozpoczeciem pisania habilitacji -
                                                  kazdy jest "przeciw" tej instytucji
                                                  po uzyskaniu tego stopnia - wszyscy wspieraja system.

                                                  Proponuje odrzucic ten falsz i ulude.
                                                  Zajac sie swoim warsztatem pracy,
                                                  po-pisac publikacje - nie zawsze najlepsze - ale tworcze,
                                                  pojechac na staz, czy konferencje...

                                                  Nie od razu musimy byc Einsteinem, ale robmy to co robimy dobrze.

                                                  Wtedy "durne przepisy" przestaja byc durne - bo
                                                  "limity punktow IF" dawno przekroczymy
                                                  a napisanie habilitacji zajmie nam spokojne dwa weekendy.

                                                  A system - jest jaki jest.
                                                  Jeden lepszy drugi gorszy.
                                                  Co wolicie:
                                                  kandydat - profesor - akademik?
                                                  system amrykanski?
                                                  habilitacja niemiecka?
                                                  wyzszy doktorat angielski?

                                                  Nie narzekajmy - w nauce w wiekszosci dyscyplin -
                                                  majac cos w dorobku - mozna zawsze zmienic "system"
                                                  w ktorym pracujemy...

                                                  polecam:
                                                  www.nature.com/jobs
                                                  www.skyscanner.net
                                                  i prosze polaczyc te dwa fakty.

                                                  pozdr., LSW

                                                  • dala.tata Re: a to zeby bylo straszniej 17.04.09, 01:11
                                                    uprzejmie informuje, ze uzytkownik malignus nie jest mna i zbieznosc jego
                                                    pogladow z moimi, szzczegolnie:

                                                    > Proponuje odrzucic ten falsz i ulude.
                                                    > Zajac sie swoim warsztatem pracy,
                                                    > po-pisac publikacje - nie zawsze najlepsze - ale tworcze,
                                                    > pojechac na staz, czy konferencje...
                                                    >
                                                    > Nie od razu musimy byc Einsteinem, ale robmy to co robimy dobrze.
                                                    >
                                                    > Wtedy "durne przepisy" przestaja byc durne - bo
                                                    > "limity punktow IF" dawno przekroczymy
                                                    > a napisanie habilitacji zajmie nam spokojne dwa weekendy.

                                                    jest przypadkowe, choc mile widziane.

                                                    nie zgadzam sie z tym, ze po hablitacji ludzie ja wspieraja. ja zawsze uwazalem
                                                    ze habilitacja ma sens, nigdy zreszta nie robilem hablitacji: napisalem ksiazke
                                                    i tak sie zlozylo, ze ona stala sie moja habilitacja....
                                                  • malignus Re: a to zeby bylo straszniej 17.04.09, 01:22
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > uprzejmie informuje, ze uzytkownik malignus nie jest mna i
                                                    > zbieznosc jego pogladow z moimi, [...]
                                                    > jest przypadkowe, choc mile widziane.

                                                    wlasnie o to chodzi ze to nie jest przypadkowe,
                                                    gdyz pozostaje prawdziwe w innych dziedzinach zycia,
                                                    wiec jako "zasade ogolna" nalezy to traktowac jako sluszne.

                                                    nie kazdy [kto zaczal] musi pracowac cale zycie w nauce
                                                    uznac nalezy iz naukowiec ewoluuje:
                                                    1. faza tworcza
                                                    2. faza dydaktyczna
                                                    3. faza mentorska
                                                    4. faza zrzedliwego sepienia

                                                    wazne aby nie popasc w glupstwo i nie przegapic wejscia w 4 faze.

                                                    osoba ktora widzi ze jego losy ida innym torem:
                                                    1. faza odtworcza
                                                    2. faza technicza
                                                    3. faza senior techniczna
                                                    4. faza spoleczno-socjalna

                                                    powinny rozwazyc odejscie z nauki na poziomie fazy 1-2.
                                                    Tj. gdzies po doktoracie.
                                                    zmniejszy to poziom frustracji jak sie okaze ze na koniec zycia nie
                                                    dochodzimy do zrzedliwego sepienia...

                                                    LSW.
                                                  • charioteer1 Przepraszam, ale... 17.04.09, 02:28
                                                    1. Przepraszam, ale nie znam osobiscie nikogo, kto "napisal" habilitacje w dwa
                                                    weekendy. Punkt 2. i 3. prawdopodobnie bierze sie z tej odmiennosci doswiadczen.

                                                    2. Przepraszam, ale czy moge pisac publikacje i jezdzic na konferencje i
                                                    jednoczesnie byc przeciw?

                                                    3. Przepraszam, ale konsekwentnie idac pod prad, uwazam, ze przepisy ewoluuja z
                                                    durnych na durniejsze. Nie mam tylko pewnosci, czy myslimy o tych samych przepisach.
                                                  • malignus Re: Przepraszam, ale... 17.04.09, 07:27
                                                    > 1. Przepraszam, ale nie znam osobiscie nikogo, kto "napisal"
                                                    > habilitacje w dwa weekendy. Punkt 2. i 3. prawdopodobnie
                                                    > bierze sie z tej odmiennosci doswiadczen

                                                    Jako cykl monotematycznych publikacji - znam kilka osob ktorym tyle w miare
                                                    czasu zajelo zebranie i podsumowanie dorobku...
                                                    Monografia - no coz to juz troszke dluzsza sprawa.

                                                    > 2. Przepraszam, ale czy moge pisac publikacje i jezdzic na
                                                    > konferencje i jednoczesnie byc przeciw?


                                                    > 3. Przepraszam, ale konsekwentnie idac pod prad, uwazam, ze
                                                    > przepisy ewoluuja z durnych na durniejsze. Nie mam tylko
                                                    > pewnosci, czy myslimy o tych samych przepisach.

                                                    tak, jakkolwiek - ostatnia z wdrozonych zmian spowodowala wysyp nowych
                                                    habilitantow. Planowane przepisy ktore maja niby lada-dzien byc wdrazane - sa
                                                    wyraznie mniej klarowne, nikt nie jest do nich przekonany - mysle ze "era
                                                    kryzysu" przystopuje dzialania systemowe - tym razem chyba wyjdzie to nauce na
                                                    dobre...

                                                    Jakkolwiek granda jest zmiana sposobow finansowania:
                                                    1) faworyzowanie najlepszych jest zasadne - ale w wersji
                                                    UW + kilka instytutow PAN tworzy kolejne konsorcjum na
                                                    nakladajace sie zadania i "zagarnia" 2/3 srodkow z konkursu (PO IG 2.1) - nie
                                                    majac chyba nawet pomyslu jak wydatkowac 280 mln zl...

                                                    2) jednoczesnie - "jeden grant wlasny na jednego kierownika" -
                                                    kolejny konkurs z rzedu projekt oceniony na 19/20 nie zostal przyznany w zwiazku
                                                    z tym ze w momencie rozpatrywania wniosku jestem kierownikiem innego projektu -
                                                    ktory potrwa jeszcze 5 miesiecy.
                                                    Projekt mozna zawsze zakonczyc przed czasem (skladajac raport koncowy z
                                                    wykonania) - a nowy projekt wg ustawy mozna rozpoczac 3 miesiace od otrzymania
                                                    decyzji - co przy opieszalosci ministerstwa w tym roku - dawalo termin
                                                    zbiegajacy sie z koncem poprzedniego grantu.

                                                    Tym samym - faworyzowane sa najlepsze jednostki naukowe - ale nie najlepsze
                                                    zespoly naukowcow.

                                                    Jakkolwiek - koniecznosc zmian trzeba sygnalowac - ale mimo wszystko robic
                                                    swoje. Mozna "byc przeciw" - ale nich w ramach "strajku wloskiego" nie obnizamy
                                                    sami jakosci prowadzonych badan.
                                                    Przedmiotowa "habilitacja" nie powinna byc celem, ale srodkiem.
                                                    Ja dlatego w duzej czesci zainteresowalem sie tym "stopniem" - gdyz znacznie
                                                    latwiej jest zorganizowac miejsce na studiach doktoranckich niz etat. Co nie
                                                    zmienia faktu iz nie zgadzam sie z techniczna forma studiow doktoranckich,
                                                    brakiem ZUSu, wysokoscia stypendiow etc.
                                                    Co innego zostaje niz pisac granty aby ludzi utrzymywac, zeby bylo na
                                                    konferencje czy nie male obecnie koszty druku w trybie open-access...

                                                    Reasumujac - system jest zly - ale nie narzekajmy tylko pracujmy w najgorszym z
                                                    mozliwych systemow - albo szukajmy na swiecie systemu ktory nam odpowiada.

                                                    pozdr., LSW
                                                  • dala.tata Re: Przepraszam, ale... 17.04.09, 11:22
                                                    kluczowe jest to: w wypadku przyzwoitego dorobku, zaden system nie jest
                                                    straszny. problemy z habilitacja maja glownie ludzie, ktorzy nie potrafia
                                                    napisac hablitacji.
                                                  • charioteer1 Re: Przepraszam, ale... 17.04.09, 17:14
                                                    malignus napisał:

                                                    > Reasumujac - system jest zly - ale nie narzekajmy tylko pracujmy w najgorszym z
                                                    > mozliwych systemow - albo szukajmy na swiecie systemu ktory nam odpowiada.

                                                    E tam, od tego jest forum, zeby sobie od czasu do czasu pomarudzic. System jest
                                                    zly, jest koszmarnie przeregulowany, do tego dochodzi chroniczne
                                                    niedofinansowanie i mnostwo pozorowanych dzialan administracyjnych. Czasami
                                                    mozna sie posmiac z niedowierzaniem, czasami krew zalewa, ale przeciez wszyscy
                                                    jakos sie do niego dostosowujemy.
                                                  • dala.tata Re: Przepraszam, ale... 17.04.09, 17:15
                                                    chario znow sie z toba zgadzam. naprawde mnie to martwi.
                                                  • charioteer1 Re: Przepraszam, ale... 17.04.09, 17:45
                                                    Wiem.
                                                  • herrrkagan Re: a to zeby bylo straszniej 17.04.09, 13:32
                                                    Jaki "wyzszy doktorat angielski"? W Anglii, by zostac profesorem
                                                    zwyczajnym ('full professor') na Oxbridge, wystarczy PhD.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka