Dodaj do ulubionych

Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345

13.06.09, 01:13
wyborcza.pl/1,75248,6715592,Za_darmo_tylko_raz.html
Niby są argumenty za, ale moim zdaniem to podstawianie nogi wielu
nadprzeciętnie zdolnym ludziom (aaa, fanaberii się zachciewa, nie chcemy już
grzanek, chcemy grać na fortepianie?). No i kwestia zgodności z Konstytucją
nie wydaje mi się błahostką.
Obserwuj wątek
    • megaborsuk2000 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 01:14
      Nie doczytałem akapitu o 10 proc. najlepszych. No może...
      • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 02:07
        10 proc. najlepszych na każdym kierunku ma mieć prawo do darmowego drugiego
        wyboru.


        Kretynizm do potegi n-tej. Czy dziekanat drugiego kierunku ma sprawdzac srednia
        studiow na pierwszym kierunku? Nic to nie da bez znajmosci listy rankingowej
        studentow na tym pierwszym kierunku. A co bedzie, jezeli student podejmie studia
        na drugim kierunku, popsuje mu sie srednia na pierwszym i wypadnie z gornego
        10%? Ma doplacic?
        • flamengista przecież to bardzo proste 13.06.09, 11:30
          trzeba będzie dostarczyć zaświadczenie z dziekanatu.

          Jedyne, co trzeba doprecyzować to kwestia - czy to będzie średnia z całych
          studiów (wtedy trzeba będzie je ukończyć, by zacząć nowe) - czy też z pewnego
          okresu. Jeśli to drugie, to trzeba się poważnie zastanowić jak to zrobić - żeby
          student po pierwszym udanym semestrze nie popędził składać papiery na drugi
          kierunek.
          • charioteer1 Re: przecież to bardzo proste 13.06.09, 12:41
            To wszystko wyglada tak prosto jedynie w teorii i na papierze.

            Jak znam sprawe, to uczelnia nie jest w stanie tego kontrolowac, a nie chce mi
            sie pisac, jak durne prawo uszczelnic. Po co urzednicy maja na tym korzystac?

            Jezeli cala ustawa bedzie pisana z takim pomyslunkiem, to juz mozemy zaczac sie bac.
    • niewyspany77 nie nie 13.06.09, 08:26
      to nie reformowanie nauki, to tylko modyfikacja sciezki ksztalcenia. srednio
      mnie to grzeje. te 10% sobie poradzi, a reszta 10 razy sie zastanowi zanim
      pojdzie na jakas pedagogike, politologie czy zarzadzanie i marketing.

      > moim zdaniem to podstawianie nogi wielu
      > nadprzeciętnie zdolnym ludziom

      widzisz, zdolny moze zrobic drugi kierunek, ale zaryzykuje teze, ze w takim
      razie pierwszy robi zazwyczaj minimalnym nakladem kosztow i energii. to znaczy,
      moze i dba o dobra ocene, ale wiecej nie robi. a moglby (tak ja rozumiem slowo
      'studiowac').
      • pr0fes0r Re: nie nie 13.06.09, 10:46
        Z definicji nadprzeciętnie zdolnych ludzi nie może być wielu.

        Dwu- i trzykierunkowość to obecnie prawdziwa plaga, podobnie jak i wymagania,
        jakie tacy studenci mają wobec uczelni (przekładanie egzaminów, zaliczanie
        podobnych (nie identycznych) zajęć). Nie mówiąc o tym, że ministerstwo ma rację
        z perspektywy czysto finansowej - państwo gwarantuje bezpłatne uzyskanie
        wykształcenia wyższego, nie darmowe kształcenie się na X kierunkach jednocześnie.
      • flamengista główny plus - wzrośnie szacunek dla studiów 13.06.09, 11:34
        Większość wielokierunkowców nie szanowała dodatkowych studiów, bo miała je za
        darmo.

        Po zmianach:
        1. Ludzie się 2 razy zastanowią, zanim wybiorą jakieś studia
        2. Zaczną się przykładać do tych, które mają za darmo

        A nawiązując do Twojej oceny dwukierunkowców: ja studiując 2 kierunki na obu
        miałem dobrą średnią i byłem prezesem koła naukowego. Na obu kierunkach
        chodziłem na większość zajęć, również wykładów i solidnie się do nich
        przykładałem. I nie jestem żadnym wyjątkiem.

        Dwa kierunki można spokojnie pogodzić - pytanie tylko dlaczego podatnik ma za to
        płacić. Problem prawdziwy to 3 i więcej kierunków równocześnie. A wbrew pozorom
        takich ludzi jest sporo...
    • flamengista ależ to będzie zgodne z konstytucją 13.06.09, 11:27
      W konstytucji nie napisano, że "każdy ma prawo do bezpłatnych studiów - tak
      długo jak mu się to podoba i na ilu kierunkach mu sie tylko zachce".

      Jest ogólny zapis o bezpłatnych studiach, który można doprecyzować ustawą.

      Moim zdaniem pierwszy sensowny pomysł Kudryckiej - aż dziw bierze, że tak późno
      nań wpadli w MNiSW.

      Na moim drugim kierunku z początkowych 50 osób do końca dotrwało 20 (do końca,
      czyli obrony pracy magisterskiej - często po przedłużeniach i powtarzaniu roku).
      Ale juz na samym wstępie - odpadło z 10. Te 10 osób zgłosiło się tylko dla
      sportu, ale tak naprawdę nigdy nie pojawiło się na zajęciach. A polski podatnik
      płacił za pełny rok ich "edukacji".

      Mało tego, znam osoby które zaczynały w życiu 4-5 kierunków - wszystko na
      dziennych, by raptem skończyć góra jeden.

      Jest to wręcz niesłychane marnotrawstwo środków publicznych, które dawno powinno
      zostać ukrócone.
    • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 12:12
      mnie zastanawia inna kwestia
      czy fakt, że niektórzy mają prawo studiować bezpłatnie kilka kierunków jest
      przejawem sprawiedliwości czy niesprawiedliwości społecznej? Myślę, że to jest
      problem kluczowy.
    • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 13:18
      a ja sobie mysle ze to wylewanie dziecka z kapiela. jesli juz chca wprowadzic
      ograniczenia, powinny to byc ograniczenia czasowe. studiuj sobie 3 kierunki,
      jelsi chcesz, ale masz na to 8 lat na przyklad.

      nie widze najmenijeszego sensu w ograniczeniu ludzi, ktorzy chca studiowac i sie
      rozwijac.
      • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 13:38
        Dla mnie to jest hipokryzja budowana na populistycznych haselkach. Z jednej
        strony mowi sie o lifelong learning, bo skonczyly sie czasy, kiedy mialo sie
        jeden zawod do konca zycia itd., z drugiej strony ogranicza sie mozliwosc
        studiowania.
        • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:06
          nie uprawiaj populizmu - nikt nikomu nie ogranicza możliwości studiowania
          kiedy płacisz w sklepie za bułki też narzekasz, że państwo ogranicza ci
          możliwośc jedzenia?
          • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:10
            Tocq, serdenko, daj sobie spokoj z agitacja na rzecz szkol prywatnych.
            • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:25
              ok, zapomniałem, że ty nie kupujesz bułek w prywatnych sklepach czy od
              prywatnych piekarzy, bo skoro są prywatni to na pewno nastawieni są na szybki
              zysk i oferują niską jakość produktu
              • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:31
                Jak nie widzisz roznicy miedzy bulka a studiami, to o czym wlasciwie mamy rozmawiac?
                • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:34
                  no bułka czy szerzej: jedzenie jest chyba bardziej potrzebne do przeżycia, wiec
                  pewnie cię boli, że państwo nie oferuje każdemu chętnemu darmowych talonów na
                  miesięczne wyżywienie
                • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:37
                  Jak nie widzisz roznicy miedzy bulka a studiami, to o czym wlasciwie mamy
                  rozmawiac?


                  uwielbiam takie "argumenty" - świadczą zazwyczaj o niemożliwości wyartykułowania
                  rzeczywistej różnicy oraz uzasadnienia swoich racji - który to chwyt erystyczny
                  wg Schopenhauera?
                  • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:42
                    tocqueville napisał:

                    > uwielbiam takie "argumenty" - świadczą zazwyczaj o niemożliwości wyartykułowani
                    > a
                    > rzeczywistej różnicy oraz uzasadnienia swoich racji - który to chwyt erystyczny
                    > wg Schopenhauera?

                    A sprowadzanie dyskusji na manowce i dyskusje o pierdolach, ktore sa o lata
                    swietlne od glownego tematu jak sie ma do erystyki Schopenhauera?
              • adept44_ltd Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:25
                pozwolę sobie się wtrącić, choć to już przerabialiśmy wiele razy, tak jakoś
                jednak wyszło, że piekarze prywatni pieką dobrze i rynek i ich weryfikuje, a
                szkoły prywatne... no sam wiesz, choć nie dopuszczasz do świadomości...
                • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 16:12
                  no co szkoły prywatne?
                  kompletnie nie zostałem przekonany i nie chcę znowu o tym pisać, ale w pełni
                  uczelnie prywatne pokazałby swą siłę w sytuacji pełnego rynku, a nie tego, co
                  jest obecnie
      • pr0fes0r Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:47
        dala.tata napisał:

        > nie widze najmenijeszego sensu w ograniczeniu ludzi, ktorzy chca studiowac i si
        > e
        > rozwijac.

        A niech se studiują nawet i 20 lat. Tylko czemu państwo ma to finansować?
        • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 14:48
          no profesorze - pełna zgoda :)
        • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:02
          bo panstwo na tym korzysta. ja uwazam, ze dostep do studiow powienien byc
          darmowy zawsze, bez wzgledu na ilosc fakultetow. jednak jesli juz ograniczac to,
          to moze warto ograniczac z sensem.
          • pr0fes0r Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:21
            dala.tata napisał:

            > bo panstwo na tym korzysta. ja uwazam, ze dostep do studiow powienien byc
            > darmowy zawsze, bez wzgledu na ilosc fakultetow.

            Państwo na tym nie korzysta tylko dodatkowo za to płaci, a nie jest na tyle
            bogate, by (1) fundować studentowi kolejne fakultety (2) tym samym zgadzając się
            na opóźnienie wejście tegoż studenta w wiek produkcyjny. To zabawa wyłącznie dla
            najbogatszych państw (takich jak Katar czy ZEA).

            Powiedzmy sobie brutalnie - płatny drugi i następne kierunki to dodatkowe
            pieniądze dla uczelni z czesnego, więcej miejsc na bezpłatnych studiach dla być
            może równie zdolnych i na wsparcie państwa zasługujących ludzi, którzy na
            kierunki o obłożeniu 10:1 i wyższym teraz się nie dostają dzięki dwukierunkowcom.
            • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:35
              My troche mylimy pojecia. Dwukierunkowiec to taki, ktory rozpoczyna od drugiego
              roku studiow za zgoda dziekana, ale rowniez taki, ktory rozpoczyna drugi
              kierunek od pierwszego roku, startujac w normalnej rekrutacji. Ten pierwszy
              nikomu miejsca na studiach nie zabiera, poniewaz nie uczestniczy w rekrutacji.
              Ten drugi dostaje sie na pierwszy rok, poniewaz jest obiektywnie lepszy od
              innych kandydatow.

              Ponadto cala sprawa dwukierumkowcow wydaje mi sie nadmiernie zideologizowana,
              poniewaz wiele osob studiuje jeden kierunek za darmo na panstwowej uczelni, a
              drugi na prywatnej uczelni i/lub zaocznie.
              • salzburg niestety zabiera 13.06.09, 15:45
                Generalnie dwukierunkowość powinna byc dla rzeczywiście najlepszych - srednia
                uprawniająca winna być wysoka.
                Już chocby dlatego, że często jest tak, że na studiach wieczorowych czy
                zaocznych studiuja osoby, którym do dostania się na studia dzienne zabrakło 1-2
                punktów. Potem uzyskują bardzo dobre wyniki i to oni powinni miec szanse
                przenieść się na studia dzienne (np. decydowac winna średnia - delikwenta ze
                studiów wieczorowych i np, kandydata ze studiów dziennych, który chce studiowac
                II kierunek).
                • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 15:48
                  a ja mysle ze studiowac powinien kazdy, kto na tym skorzysta.

                  propozycja ministerialna polega na tym, ze dzieci zamoznych rodzicow sobie
                  postudiuja, a dzieci mniej zamoznych rodzicow sobie nie postudiuja. mnie to nie
                  odpowiada.
                  • pr0fes0r Re: niestety zabiera 13.06.09, 15:54
                    dala.tata napisał:

                    > a ja mysle ze studiowac powinien kazdy, kto na tym skorzysta.
                    >
                    > propozycja ministerialna polega na tym, ze dzieci zamoznych rodzicow sobie
                    > postudiuja, a dzieci mniej zamoznych rodzicow sobie nie postudiuja. mnie to nie
                    > odpowiada.

                    Dzieci zamożnych rodziców dostają się na dzienne bezpłatne. Na płatnych studiach
                    spotykam znacznie więcej ludzi, którzy od ust sobie odejmują, by opłacić czesne.
                    I tym ludziom wielokierunkowcy zabierają miejsca na bezpłatnych studiach.
                    • tocqueville Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:16
                      znowu zgoda - dzieci bogatych rodziców zazwyczaj robią studia dzienne, bezpłatne
                      na zaocznych siedzą biedniesji, którzy po prostu muszą pracować, aby móc
                      skońćzyć studia
                      • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:18
                        a jakies dowody na to ma kolega? czy to tylko kwestia przeczucia?
                        • tocqueville Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:22
                          tylko intuicja :)
                          ale więszkość naszych wpisów jest na niej oparta ;)
                          • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:39
                            jest dosc duzo badan na temat korelacji sukcesu edukacyjnego dzieci a klasa
                            spoleczna, z ktorej pochodza.
                            • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 17:09
                              to jest ciakwy komentarz na temat dosc starej juz ksiazki amerykanskiej wlasnie
                              na temat klasy spolecznej a eudkacji.

                              www.guardian.co.uk/politics/2004/jan/02/society.schools
                      • eeela Re: niestety zabiera 14.06.09, 12:24

                        > znowu zgoda - dzieci bogatych rodziców zazwyczaj robią studia dzienne, bezpłatn
                        > e
                        > na zaocznych siedzą biedniesji, którzy po prostu muszą pracować, aby móc
                        > skońćzyć studia


                        Ja się tak zastanawiam, czy moja osobista (a teraz i mojej siostry) perspektywa
                        jest tak ograniczona, że ja czegos nie widzę, albo to wy przesadzacie?

                        Dostałam się na studia dzienne. Moja siostra, jak wnoszę z przewidywanych
                        wyników jej egzaminów maturalnych, też się na nie dostanie. NIE POCHODZIMY Z
                        BOGATEGO DOMU. Wręcz przeciwnie, okres moich studiów to dla mojej macierzy był
                        czas odejmowania sobie od ust. Teraz będzie odrobinę lepiej, bo stać mnie na to,
                        żeby się za tamten czas odwdzięczyć i siostrze trochę kasy podsyłać. Ale nijak
                        nie można żadnej z nas nazwać dziećmi bogatych rodziców. W podobnej sytuacji
                        była większość moich koleżanek i kolegów na studiach, i w podobnej sytuacji jest
                        większość koleżanek i kolegów mojej siostry, którzy się obecnie na studia udają.
                        Oczywiście, nie można mówić o powszechnej biedzie, bo to nie o to chodzi, ale
                        studia dziecka są zazwyczaj dla przeciętnej rodziny bardzo poważnym wydatkiem
                        związanym z wieloma wyrzeczeniami. Ja nie wiem, gdzie wy widzicie ten natłok
                        bogatych dzieci na studiach państwowych oraz biedoty na studiach prywatnych. Ja
                        ze studiów prywatnych znam ludzi, którym rodzice opłacali studia, a potem
                        kupowali im mieszkanie - o tym, żeby moich na takie gesty było stać, mogę sobie
                        jedynie pośnić.
                        • charioteer1 Re: niestety zabiera 14.06.09, 12:35
                          Nie przejmuj sie. Dla tocqa dziecko wiejskiego nauczyciela (spora czesc naszych
                          studentow to dzieci nauczycielskie) to dziecko bogaczy, ktore bylo nieslusznie
                          uprzywilejowane edukacyjnie.
                          • tocqueville Re: niestety zabiera 14.06.09, 19:28
                            chario, mam dla ciebie fajną stronę
                            tu nie tylko nie ma żadnej uczelni prywatnej, ale co więcej żadnego prywatnego
                            posiadania środków produkcji
                            www.krld.pl/
                            • dala.tata Re: niestety zabiera 14.06.09, 19:34
                              wreszcie naprawde rzeczowy argument! brawo tocq!


                              tocqueville napisał:

                              > chario, mam dla ciebie fajną stronę
                              > tu nie tylko nie ma żadnej uczelni prywatnej, ale co więcej żadnego prywatnego
                              > posiadania środków produkcji
                              > www.krld.pl/
                              >
                              >
                    • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:18
                      hmmm, jakos nie do konca mi sie chce wierzyc w te prosta zaleznosc. mysle ze
                      inteligencja w Polsce to nie jest jeszcze sila ekonomiczna, a to te dzieci ida
                      glownie na 'lepsze bezplatne' studia.

                      co do zabierania miejsc, to moze tak jest, jednak ja bym sie chcial dowiedziec,
                      jaka jest skala zjawsika.
                  • charioteer1 Re: niestety zabiera 13.06.09, 15:56
                    Zgadzam sie z dalatata. Ktos mi niedawno opowiadal o studencie, ktory
                    zrezygnowal ze studiow, tzn. nie skonczyl studiow, poniewaz zgodnie z
                    regulaminem musialby placic za powtarzanie roku. Chlopak cos zawalil i mial
                    warunek. Potem pokomplikowaly mu sie sprawy rodzinne i nie mogl w terminie
                    przystapic do sesji. Poniewaz wszystkie opcje regulaminowe wyczerpal wczesniej,
                    za kolejny warunek musialby zaplacic. Skonczyl studia za granica.

                    Te wszystkie wyliczanki nie uwzgledniaja tego, ze w Polsce bezplatne studia sa w
                    rzeczywistosci bardzo drogie. Pula darmowych 360 ECTS uderzy przede wszystkim w
                    biednych studentow, ktorym z roznych przyczyn powinie sie noga.
                    • tocqueville Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:14
                      a ja znam studenta, który za darmo studiował kilkanaście lat
                      znały go wszystkie roczniki, bo ze wszystkimi był na tym samym roku
                      prawdziwa legenda instytutu
                      to dopiero przykład studenta któremu nie zależy na dyplomie, tylko na tym by
                      studiować i poszerzać swoją wiedzę
                      • dala.tata Re: niestety zabiera 13.06.09, 16:19
                        dlatego wlasie mowie o ograniczeniu czasowym. to, o czym mowisz to patologia,
                        jednak bardzo watpie zeby zjawisko bylo tak znaczne, ze grozi budzetowi.
              • pr0fes0r Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:56
                charioteer1 napisał:

                > My troche mylimy pojecia. Dwukierunkowiec to taki, ktory rozpoczyna od drugiego
                > roku studiow za zgoda dziekana, ale rowniez taki, ktory rozpoczyna drugi
                > kierunek od pierwszego roku, startujac w normalnej rekrutacji. Ten pierwszy
                > nikomu miejsca na studiach nie zabiera, poniewaz nie uczestniczy w rekrutacji.
                > Ten drugi dostaje sie na pierwszy rok, poniewaz jest obiektywnie lepszy od
                > innych kandydatow.

                Na finansowanie kolejnych kierunków tym drugim państwa nie stać, po prostu.

                A ten pierwszy również zabiera, bo ćwiczenio- i wykładowcogodziny zużywa, jak
                każdy inny. Generalizując - 20 dziekańskich drugokierunkowców to jedna grupa
                mniej na pierwszym roku.
                • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 16:20
                  ja bym chcial zobaczyc te wyliczenia i poznac skale zjawiska.
            • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 15:46
              dlatego wlasnie to opoznienie mogloby byc kontrolowane. jesli skolaryzacja
              spoleczenstwa jest pozadana, wydawaloby mi sie ze to dotyczy grupy ludzi, ktorzy
              chca studiwoac wiecej.

              a czy jetesmy w stanie okreslic, jaki to procent studenotw?
              • joannah31 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 18:17
                W dobie kiedy rynek pracy coraz trudniejszy i kiedy pracodawca chce
                mieć pracownika elastycznego pomysł Ministerstwa jest jak zwykle
                trafiony. Chylę czoła i zapytuję jakim g...kiem trzeba być żeby
                dostać tam posadę?
                • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 18:24
                  joannah31 napisała:

                  > Chylę czoła i zapytuję jakim g...kiem trzeba być żeby
                  > dostać tam posadę?

                  PO obiecywalo platne studia, a urzednicy sa tylko od realizowania woli politykow.
                • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 18:35
                  arguemnt o elastycznosci jest sensowny.

                  o nizu demograficznym juz nawet nie warto wspominac.
                  • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:29
                    taaaaak, a miarę elastyczności jest liczba zdobytych papierków-dyplomów
                    • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:32
                      moze u ciebie na prywatnej uczelni skonczenie studiow to po prostu kwestia
                      papierka, nie wszedzie tak jest.
                      • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:35
                        a po co ludzie biorą drugi kierunek jak nie dla papierka?
                        dla rozwijania swej pasji - o wiele efektywniejsza jest biblioteka...
                        • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:38
                          A pytales ich, po co biora, czy tylko czytasz w myslach?
                          • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:40
                            no znałem takiego, który wziął drugi kierunek (najbardziej sfeminizowany) w
                            poszukiwaniu "fajnych lasek"
                            • charioteer1 Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:45
                              Niektorzy wybieraja pierwszy kierunek z takich powodow. Czego to dowodzi?
                • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 18:52
                  Jak pracodawca chce mieć pracownika elastycznego to niech mu sfinansuje
                  dodatkowe studia. Zadaniem uczelni jest zaspokajanie potrzeb pracodawców?

                  poza tym mam wrażenie, że pracodawca chce mieć pracownika z doświadczeniem a nie
                  absolwenta 3 humanistycznych fakultetów, którym poświęcił 10 lat życia
                  • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:22
                    a masz na to dowod, czy to znow intuicja?
                    • tocqueville Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:27
                      rozumiesz wyrażenie: "mam wrażenie"?
                      • dala.tata Re: Reforma nauki, odcinek 2349802343240982345 13.06.09, 19:33
                        uuuuu. denerwujemy sie? to wrazenie tez musi byc na czym oparte, czyz nie? czy
                        ty masz wrazenia wyplywajace z siebie :-)
    • sendivigius Pani ministrer spiewa 13.06.09, 18:57
      Taki byl kiedys film przedwojenny o niezbyt lotnej "pani minister".
      Lata ubiegly a w ministerstwie po staremu. Znowu zamiast rozwiazania
      problemu tam gdzie on lezy probuje sie znalezc plasterek na
      gangrene.

      Przyczyna wielokierunkowosci lezy w obnizeniu, a teraz juz mozna
      mowic o zaniechaniu jakichkolwiek wymagan wobec tzw. przecietnego
      studenta. Ten poziom wymagan ze powoduje student nazwijmy to starej
      daty moze zaliczac przedmioty nawet bez zagladania do podrecznika
      nie mowiac o wykladach i innych. I tu naklada sie ogolnoludzka
      ciagota "jesli daja to brac". Jesli szkola stawia zadne wymagania do
      uzyskania danego dyplomu to bede sie staral uzyskac tyle dyplomow
      ile tylko dziekanatow jestem w stanie obleciec.

      Przyczyna druga, jest niedociaznie prawie wszystkich kierunkow tzw.
      humanistycznych. Na politechnice, na kierunkach scislych
      uniwersytetow, na medycynie itd. obiciazenie studenta 40 godzinami w
      tygodniu to standard, z tego wiekszosc obowiazkowych laboratoriow.
      Nie znalem nikogo w moich czasach politechniki aby robil ktos drugi
      kierunek. Chyba musialby miec maszyne czasu, bywalo jedynie ze ktos
      chodzil na jeden moze dwa ekstra wyklady, i to tez na starszych
      latach.

      Inaczej mowiac normalne studia daja dosc do wiwatu aby nie myslec o
      drugim kierunku. Ale jezeli potworzono potworki typu wspomniane w
      artykule "zdrowie publiczne", to jest taki wlasnie rezultat.

      Propozycje pani minister skutkowac beda jedynie w produkcji
      niepotrzebnych zaswiadczen i papierkow. I moze wlasnie o to chodzi.

      Ponadto podejrzewam ze pani minister jako wywodzaca sie ze
      srodowiska szkol prywatnych tez kreci swoje prywatne lody. Bo jak
      student ma placic to roznica pomiedzy uczelnia panstwowa i prywatna
      staje sie mniejsza, tym bardziej ze jedna jest najczesciej kadrowym
      pasozytem drugiej. Wiec, wielu kumpli pani minister zarobi sobie
      troche kaski. I o to tez chodzi.

      • charioteer1 Re: Pani ministrer spiewa 13.06.09, 19:03
        sendivigius napisał:

        > Przyczyna druga, jest niedociaznie prawie wszystkich kierunkow tzw.
        > humanistycznych. Na politechnice, na kierunkach scislych
        > uniwersytetow, na medycynie itd. obiciazenie studenta 40 godzinami w
        > tygodniu to standard, z tego wiekszosc obowiazkowych laboratoriow.

        Sendi, snisz... A juz mi sie wydawalo, ze masz racje...

        Od kilku lat obowiazuja obnizone minima programowe. W zwiazku z tym uczelnie
        obnizyly liczbe godzin na wszystkich kierunkach. Laborki na politechnikach tez
        polecialy.
        • sendivigius Re: Pani ministrer spiewa 13.06.09, 19:57
          charioteer1 napisał:

          >
          > Sendi, snisz... A juz mi sie wydawalo, ze masz racje...
          >
          > Od kilku lat obowiazuja obnizone minima programowe. W zwiazku z
          tym uczelnie obnizyly liczbe godzin na wszystkich kierunkach.
          Laborki na politechnikach tez polecialy.

          No to super! Oby tak dalej! Na koncu tej drogi bedzie to, ze
          wyszyscy beda studiowac wszystkie fakultety czyli "uniwersytet",
          potem przemianujemy nazwe na "liceum" i wszystko znowu wroci do
          normy.
          • pr0fes0r Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 09:04
            > charioteer1 napisał:
            >
            > > Od kilku lat obowiazuja obnizone minima programowe. W zwiazku z
            > tym uczelnie obnizyly liczbe godzin na wszystkich kierunkach.
            > Laborki na politechnikach tez polecialy.

            Ano, u nas PKA paru specjalnościom wytknęła wprost przekroczenie liczby godzin
            określonej w minimach
      • dala.tata Re: Pani ministrer spiewa 13.06.09, 20:02
        Film byl Pani minister tanczy. i wcale nie byl o malo lotnej minister.

        pl.wikipedia.org/wiki/Pani_minister_ta%C5%84czy
        • sendivigius Re: Pani ministrer spiewa 13.06.09, 20:27
          Mily dala, nie napisalem w cudzyslowie, wiec nie cytowalem tytulu
          tylko faktyczna dzialnosc charakteru filmowego, a w scenie koncowej
          pani minister wlasnie nie tylko tanczy ale i spiewa na srodku choru
          pochlebcow. Moze wstawic ukryta kamere do ministerstwa i bedzie
          remake?
        • pr0fes0r Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 09:06
          dala.tata napisał:

          > Film byl Pani minister tanczy...
          >
          > pl.wikipedia.org/wiki/Pani_minister_ta%C5%84czy

          A teraz jest hicior pt. "Chrześcijanin tańczy"

          www.youtube.com/watch?v=nq_BhuES4xU
          • joannah31 Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 11:01
            Jasne, że są gentelmani, którzy wezmą drugi kierunek, żeby
            znaleźć "fajne laski", jest też pewnie spora grupa dam, które na
            bardziej męskiej uczelni będą szukac ofiary na męża...

            Ale po za tymi niecodziennymi argumentami istnieje też (tak, tak,
            również u studenta) trzeźwość umysłu. U nas na historii normą było,
            że dodatkowo ludzie studiowali politologię (zwaną złośliwie
            patologią), w ten sposób kończyli studia z trzema specjalizacjami
            (na historii można było robić bezkarnie dwie). Budżet UWr. się od
            tego nie zawalił.
            W niemczech gdzie o ile mnie pamięć nie myli studia są bezpłatne
            studiuje się Hauptfach i 2 Nebenfach (kierunki poboczne), na ogół w
            jakiś sposób powiązane z tym głównym. ALe magisterium tylko z
            głównego. MOżna więc np. być specjalistą od historii europy
            wschodniej, politologiem i slawistą. CZy to nie jest praktyczne?



            Ja nie mam nadwagi, mam niedowzrost...
            Garfield
            • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 11:43
              U nas na historii normą było,
              że dodatkowo ludzie studiowali politologię (zwaną złośliwie
              patologią),


              co jak mniemam potężnie zwiększyło ich szanse na rynku pracy :)
              takie właśnie połączenia budzą moje zdziwienie - bo rozumiem, że historyk robi
              jeszcze dodatkowo "finanse", albo "prawo", ale politologię?

              zresztą z tego wpisu wnioskuję, że chodziło o papierek (trzecią specjalizację)

              Budżet UWr. się od
              > tego nie zawalił.


              a masz dane? :)
              • joannah31 Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 17:12
                tocqueville napisał:

                > U nas na historii normą było,
                > że dodatkowo ludzie studiowali politologię (zwaną złośliwie
                > patologią),

                >
                > co jak mniemam potężnie zwiększyło ich szanse na rynku pracy :)
                > takie właśnie połączenia budzą moje zdziwienie - bo rozumiem, że
                historyk robi
                > jeszcze dodatkowo "finanse", albo "prawo", ale politologię?
                Taki wybór.

                Budżet UWr. się od
                > > tego nie zawalił.

                >
                > a masz dane? :)

                Prosty wniosek. Nasza uczelnia ma płynność finansowa, w tym roku
                trochęinwestycji. Jedyne w co wtopiła to budowa biblioteki, ale to
                inna historia. A i historia się rozwija. Od tego roku studia także
                po angielsku.
                No chyba nie sądzisz, że bez pieniędzy byłoby to możliwe.
                • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 18:55
                  a budynek instytutu wam się jeszcze nie zawalił? :)
                  • joannah31 Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 21:18
                    NIe, ale jesteśmy na dobrej drodze do samozagłady. Rektor postanowił
                    wybudować nową siedzibę biotechnologom bo nam się przecież nie
                    spieszy a na biotechnologię czeka świat :-)
                    • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 21:22
                      a jaka epoka (doktorat)?
            • eeela Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 12:38
              > W niemczech gdzie o ile mnie pamięć nie myli studia są bezpłatne
              > studiuje się Hauptfach i 2 Nebenfach (kierunki poboczne), na ogół w
              > jakiś sposób powiązane z tym głównym. ALe magisterium tylko z
              > głównego. MOżna więc np. być specjalistą od historii europy
              > wschodniej, politologiem i slawistą. CZy to nie jest praktyczne?
              >

              Uniwersytety w UK często oferują tak zwane 'joint honours', czyli studia, na
              których od początku i z założonym planem studiuje się dwa kierunki, i na
              podstawie obydwu dostaje się jeden tytuł (BA in English and History na
              przykład). To też niegłupi pomysł, a i studenci mają możliwość zmiany planu już
              po dostaniu się na studia, mogą zmienić jeden z kierunków, wymienić je ważnością
              (który jest 'major', a który 'minor', albo dokładnie pół na pół) albo po prostu
              z któregoś zrezygnować.

              Ja tam uważam, że w dzisiejszej rzeczywistości nie da się uniknąć
              wielokierunkowości, bo rynek pracy coraz bardziej i bardziej potrzebuje ludzi
              szerzej wykwalifikowanych, 'flexible' i 'transferable'. Sama sobie pluję trochę
              w brodę, że na studiach nie zrobiłam więcej specjalizacji, i teraz planuję to
              nadrabiać.

              Wydaje mi się, że wprowadzenie odpłatności za drugi kierunek to taki wstęp do
              wprowadzenia płatnych studiów w ogóle, i ja w sumie jestem jak najbardziej za
              tym - dopóki te płatności są utrzymane na dostępnym poziomie, jest oferowany
              skuteczny system stypendialny dla najuboższych i najzdolniejszych, oraz nisko
              oprocentowane pożyczki studenckie.
              • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 20:04
                Ja tam uważam, że w dzisiejszej rzeczywistości nie da się uniknąć
                wielokierunkowości, bo rynek pracy coraz bardziej i bardziej potrzebuje ludzi
                szerzej wykwalifikowanych, 'flexible' i 'transferable'.


                a mnie się wydaje, że to modna teoria, a rynek jednak potrzebuje specjalistów
                • dala.tata Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 20:09
                  no prosze, jesli czegos sie uczymy od parudziesieciu lat to tego, ze rynek pracy
                  jest niestaly, ze fordyzm minal juz dawno, rodzin pracujacych w jednej fabryce
                  od pokolen juz prktycznie nie ma (wlasnie kolejne zniknely w UK po bankructwie
                  LDV), ze pracwonik musi byc przygotowany na ciagle zmiany, musi sie
                  przystosowywac do zmieniajacych sie warunkow, technologii. ale tocqueville wie
                  lepiej. trzeba specjalistow.

                  wiesz co, tocq, to ja sie z toba zgodze! na pohybel wielukierunkowcom: rynek
                  potrzebuje specjalistow.
                  • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 20:28
                    oczywiście, że rynek potrzebuje specjalistów
                    ja nie szukam lekarza z dyplomem filologii klasycznej
                    nie jest mi potrzebny architekt z dyplomem antropologii kulturowej
                    jak mi się zepsuje piec, to ptrzebuję majstra od pieców a nie absolwenta
                    akademii muzycznej z dyplomem chemii
                    szukam eksperytów wysoko wykwalifikowanych
                    • dala.tata Re: Pani ministrer spiewa 15.06.09, 00:07
                      naprawde? a ja bym szukal psychiatry z dyplomem psychoterpeuty. szukalbym tez
                      neurologa, ktory jest tez psychiatra.

                      zalezy od punktu widzenia co?

                      tocqueville napisał:

                      > oczywiście, że rynek potrzebuje specjalistów
                      > ja nie szukam lekarza z dyplomem filologii klasycznej
                      > nie jest mi potrzebny architekt z dyplomem antropologii kulturowej
                      > jak mi się zepsuje piec, to ptrzebuję majstra od pieców a nie absolwenta
                      > akademii muzycznej z dyplomem chemii
                      > szukam eksperytów wysoko wykwalifikowanych
                      >
                      >
                  • niewyspany77 Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 21:05
                    na pewnym poziomie uogolnienia toc ma racje. problem w tym, ze wielokierunkowosc
                    bedaca zestawieniem 2 (3?4?) przedmiotow, ktore studiuje sie lekko, latwo i
                    przyjemnie - nie ma racji bytu. naprawde nie widze sensu w robieniu
                    pedagogo-politologo-marketowca, ktorego przyszlosc bedzie losowa, bo i tak po
                    studiach sklada papiery gdzie sie da, jeden pies czy w zawodzie czy nie.

                    zeby nie byc zle zrozumianym: ja bardzo cenie ludzi, ktorzy sa w stanie opanowac
                    wiedze dwoch kierunkow, jednak jesli ma to byc zwyczajne mnozenie papierkow, to
                    jestem przeciw.

                    a dla toca - rynek potrzebuje specjalistow. to jest prawda. tylko czy dajesz
                    glowe, ze kazdy absolwent Twojej uczelni jest specjalista? no i jesli ukonczy
                    dowolny inny kierunek to jest double-specjalista?
                    • tocqueville Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 21:11
                      > a dla toca - rynek potrzebuje specjalistow. to jest prawda. tylko czy dajesz
                      > glowe, ze kazdy absolwent Twojej uczelni jest specjalista? no i jesli ukonczy
                      > dowolny inny kierunek to jest double-specjalista?

                      pytasz o teorię czy praktykę? :)
                      w teorii u nas jest duży nacisk na specjalizację (i w ogóle praktyczność) -
                      wybierasz ją już od pierwszego semestru
                      a praktyka - to zależy ja się przykładał w czasie studiów - ja tam moją głowę
                      bardzo cenię i nie będę ryzykował :)
                      • niewyspany77 Re: Pani ministrer spiewa 14.06.09, 21:30
                        pytam i o to i o to. jednak wg mnie kazda odpowiedz bedzie bez sensu, bo nauka
                        teorii i nabywanie praktyki ma silny sens, jesli kandydat stara sie o prace w
                        zawodzie. wg mnie, wiekszosc nie podejmuje pracy w zawodzie(ok, zawezmy do
                        humanistow).jezeli zatem zakladamy, ze studia sa li jedynie po to, by "nabywac
                        wiedze" i "sie rozwijac", to ok, mozna studiowac i 10 kierunkow w 20 lat. tylko
                        jak to sie ma do bycia "specjalista" na stanowisku, gdzie wiedzy i umiejetnosci
                        ze studiow wykorzystujesz raptem jakies kilka % lub wrecz maja zerowy zwiazek?
                        sendi nizej dobrze zauwaza - nadprodukcja wszelkiej masci kierunkow
                        pedagogicznych, gdzie panie pozniej robia za najnizszy personel biurowy, jest
                        raczej do dyskusji w kategorii 'szwindel edukacyjny' niz 'specjalizacja', imho
                        oczywiscie, ale moge sie mylic :)
              • sendivigius ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 20:17
                > Ja tam uważam, że w dzisiejszej rzeczywistości nie da się uniknąć
                > wielokierunkowości, bo rynek pracy coraz bardziej i bardziej
                potrzebuje ludzi
                > szerzej wykwalifikowanych, 'flexible' i 'transferable'.

                To sa wlasnie bajki. Masz na mysli rynek pracownikow biurowych
                niskiego szczebla na ktory kiedyc wystarczalo (i slusznie)
                liceum/technikum ekonomiczne. Dodatkowo przekonanie ze pracownik
                jest "ready to go" od pierwszego dnia w pracy jest kolejnym
                odcieniem tej patologii. Studia uniwersyteckie to nie jest szkola
                zawodowa ani kursy przygotowawcze. To sa niewatpliwie wazne elementy
                systemu edukacyjnego ale nie lubie jak robi sie z
                uniwersytetow "ogolna szkole wszystkiego i makijazu"

                Jedna patologie zwalcza sie inna, a potem juz jest tak ze gdy
                przychodzi ktos kto mowi 2+2=4 to patrza na niego jak na wariata.

                Powiedz mi eeela jak zwieksza sie szanse na rynku pracy:

                1. lekarza co ukonczyl filologie klasyczna
                2. architekta co ukonczyl biochemie
                3. fizyka co ukonczyl astronomie
                4. informatyka co ukonczyl poloznictwo
                5. inzyniera energetyka co ukonczyl politologie
                6. dentysty co ukonczyl archeologie
                7. inzyniera budownictwa co ukonczyl bankowosc
                8. chemika co ukonczyl nauki polityczne
                9. aktora co ukonczyl rolnictwo

                i tak dalej? Gdy kierunek jest dobrze zdefiniowany i wystarczajaco
                obciazony to drugi kierunek niczemu nie sluzy, no chyba ze ktos
                kompletnie chce zmienic kariere. Nie jestem tu przeciwny studiom
                miedzywydzialowym, braniu kilku dodatkowych przedmiotow
                specjalizacyjnych, a raczej zamianie swoich na tamte. Ale calkowicie
                drugi kierunek, rozumiany jako podpora pierwszego jest
                nieporozumieniem. Musi byc cos fundamentalnie zlego w programach
                takich studiow.

                Dodam na koniec ze powazne studia to sa powazne rzeczy i wymagaja
                powaznego zglebienia, to wymaga czasu ktory jest ograniczony. Gdy
                jednak wyklady, program i wymagania sa na poziome artykulow
                z "Duzego Formatu", to nie nazywajmy tego, na litosc Boska,
                studiami. Ja tez lubie poczytac "Scientific American" ale nigdy mi
                nie przyszlo do glowy ze przez to beda mial drugi fakultet z
                astrofizyki na przyklad.

                Po nastepne, studia to sa studia. Jest normalne, ze jak mnie cos
                interesuje to biore ksiazke, artykuly i wlasnie STUDIUJE. Odpowiedz
                studenta "tego nie bylo" i podejscie ze aby cos umiec to musi sie to
                wpisac do indeksu sa kolejnymi objawami upadku szkolnictwa poziomu
                wyzszego. Zabrzmie jak stary dziadek, ale za moich czasow bylo cale
                mnostwo ludzi ktory czytali podreczniki i monografie do zagadniec
                ktorych nie bylo w programach i uwazali ze to wlasnie jest normalne
                i stanowi sama esencje STUDIOW.

                O ironio, wlasnie w tzw. wolnej Polsce odrodzil sie carski kult
                papierka. Nie jedyna to religia na ktorej mozna dobrze zyc, wiec
                niestety nie przewiduje poprawy. Patologia wielokierunkowosci bedzie
                toczyc wydzialy az te zorientuja sie ze same sobie szkodza, bo
                skonczy sie to pytaniami "Pani jest polonista? Tylko?"
                • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 20:20
                  nie: lepiej miec lekarza ktory umie leczyc tylko wysypki, budowlanca co umie
                  tylko domy jednopietrowe budwoac. itd itd.

                  chcesz specjalizacji, nie ograniczaj sie!!
                  • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 20:32
                    jak mam wysypkę to najlepszy będzie lekarz od wysypki - masz co do tego watpliwości?
                    jeśli chcę wybudować dom jednorodzinny to najlepszy będzie specjalista od domów
                    jednorodzinnych nie sądzisz?
                    • eeela Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:13
                      W tym sęk, że specjalista tylko od wysypki albo tylko od domów jednorodzinnych
                      może stracić pracę w wysypkach albo domach jednorodzinnych, i nie znaleźć
                      następnej. A jak się jeszcze dodatkowo wykwalifikuje w gastrologii albo
                      stawianiu ogrodzeń, to ma większe szanse na znalezienie dobrej pracy i płacy.
                      Jak młodego człowieka edukujemy, to nie zadajemy sobie jedynie pytania, jak ten
                      młody człowiek może się przysłużyć Tocqueville'owi, ale przede wszystkim, jak
                      ten młody człowiek da sobie radę na rynku pracy.

                      Mnożycie tutaj w polemice ze mną absurdalne przykłady, produkując rzeczywiście
                      klasyczną 'dyskusję akademicką' (czyli pierdu pierdu o teoriach od rzeczy).
                      Jasne, że nie zastanawiamy się tutaj nad dentystą z dyplomem archeologa, tylko
                      dentystą z dodatkową specjalizacją chirurgia szczęki, dziennikarza z
                      kulturoznawstem (oj, przydałoby się dzisiejszym dziennikarzom), chemika biegłego
                      tak w chemii organicznej jak i nieorganicznej, literaturoznawcę z językami i
                      uprawnieniami do tłumaczeń, historyka z archiwistyką, etc., etc.
                      Wielokierukowość czy robienie wielu specjalizacji ma w założeniu rozszerzyć nie
                      tylko horyzonty, ale i perspektywy studenta. I o to mi chodziło, co wydawało mi
                      się jasne, oczywiste, i nie wymagające mnożenia bzdurnych przykładów.
                      • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:27
                        na razie udowadniasz, że fajnie mieć kilka specjalizacji w ramach kierunku, a
                        nie, że warto kończyć inne kierunki
                        żeby być dobrym dziennikarzem kulturalnym to wystarczy skończyć kulturoznawstwo
                        • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:32
                          tocqueville napisał:

                          > żeby być dobrym dziennikarzem kulturalnym to wystarczy skończyć kulturoznawstwo

                          Bzdury wygadujesz, tocq.

                          A zeby byc dobrym dziennikarzem sportowym, to wystarczy skonczyc AWF. A zeby byc
                          dobrym tlumaczem technicznym, to wystarczy skonczyc politechnike. Przynajmniej
                          twoim skromnym zdaniem. Nie pisz o rzeczach, o ktorych nie masz bladego pojecia.
                          • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:35
                            chario,a ty jakie masz pojęcie? wykładałeś kiedyś dla dziennikarzy?
                            ilu procentowo wybitnych polskich dziennikarzy kończyło dziennikarstwo?
                            • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:41
                              Wystarcza mi bledy popelniane przez dziennikarzy pisujacych w dziale Nauka. To
                              sa ludzie, ktorzy nie konczyli dziennikarstwa i to niestety widac.
                              • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:44
                                wyjaśnij, bo nie bardzo rozumiem
                                w jaki sposób ukończenie studiów dziennikarskich wpłynęłoby na brak błędów?
                                • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:56
                                  Tocq, sorry, ale wypowiadasz sie o rzeczach, o ktorych nie masz najmniejszego
                                  pojecia. Czego teraz oczekujesz? Wykladu akademickiego? Wiesz chociaz, o jakie
                                  bledy chodzi?

                                  Pisac kazdy moze, troche lepiej, troche gorzej, a mnie jest szkoda czasu na
                                  kolejne przelewanie z pustego w prozne. Troche mam jeszcze do napisania dzisiaj
                                  poza gledzeniem na forum.
                                  • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:59
                                    chario, napisz jeszcze raz, że wypowiadam się o rzeczach, o których nie mam
                                    najmniejszego pojęcia, to na pewno mnie przekona

                                    czy ty masz jakiś kontakt, że studiami dziennikarskimi? wiesz jakie tam są
                                    przedmioty? co się wykłada? prowadziłeś kiedyś zajęcia na tym kierunku?
                                    • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 23:41
                                      Tocq, napisz mi prosze, jaki kierunek twoim zdaniem powinien ukonczyc przyszly
                                      tlumacz tekstow technicznych - filologie na uniwersytecie, czy moze mechatronike
                                      na politechnice? A moze masz jeszcze jakies inne pomysly?
                                      • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:01
                                        a co za różnica? ważne, żeby dobrze tłumaczył...
                                        • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:12
                                          brawo tocq: unik dokladnie w twoim stylu.

                                          tocqueville napisał:

                                          > a co za różnica? ważne, żeby dobrze tłumaczył...
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:20
                                            ale to nie jest unik
                                            specjalistą od tłumaczeń może być inżynier ze świetną znajomością języka obcego,
                                            albo filolog, który specjalizuje się w problematyce technicznej
                                            gdzie tu widzisz unik?
                                            dobrym dziennikarzem kulturalnym może być zarówno absolwent dziennikarstwa z
                                            zainteresowaniami kulturalnymi jak i kulturoznawca...

                                            notabene większość dziennikarzy kulturalnych nie kończyła ani dziennikarstwa ani
                                            kulturoznawstwa :)
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polscy_dziennikarze_kulturalni
                                            • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:33
                                              bo nie odpwoiedziales na pytanie. wlasie o to idzie, ze jest ambiwalnecja.
                                              wyobraz sobie ze dziecko cie pyta: tata, cche bys tlumaczem technicznym. na co
                                              mam pojsc? a ty mu: niewazne dziecko, najwazneijsze, zebys dobrze tlumaczyl. i
                                              poglaskaj po glowce.



                                              tocqueville napisał:

                                              > ale to nie jest unik
                                              > specjalistą od tłumaczeń może być inżynier ze świetną znajomością języka obcego
                                              > ,
                                              > albo filolog, który specjalizuje się w problematyce technicznej
                                              > gdzie tu widzisz unik?
                                              > dobrym dziennikarzem kulturalnym może być zarówno absolwent dziennikarstwa z
                                              > zainteresowaniami kulturalnymi jak i kulturoznawca...
                                              >
                                              > notabene większość dziennikarzy kulturalnych nie kończyła ani dziennikarstwa an
                                              > i
                                              > kulturoznawstwa :)
                                              > pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polscy_dziennikarze_kulturalni
                                              >
                                              >
                                              >
                                              >
                                              • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:40
                                                na tak zadane pytanie odpowiedziałbym: idź na filologię - ponieważ to jest droga
                                                najpewniejsza - nie ma wielu tłumaczy specjalistów-inżynierów. Po prostu
                                                zazwyczaj nie idzie się na kierunek techniczny, żeby być tłumaczem.
                                                ale na pytanie "gdzie mam iść, zeby być dziennikarzem kulturalnym" nie wiem co
                                                bym odpowiedział... ponieważ duża część znanych dziennikarzy kulturalnych
                                                niekoniecznie ma dyplom z dz.iks
                                                • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:47
                                                  i wlasnie o to chodzi, ze nie wiesz. bo to zalezy od calej masy rzeczy: a w
                                                  szczegolnosci od potrzeb rynku: jakich to dziennikarzy bedzie potrzebowac prada.
                                                  tych od teatru (teatrologia?), tych od literatury (polonistyka?), czy moze tych
                                                  o wystaw (historia szutki), a moze od filmu (filmoznawstwo?). i jesli ktos chce
                                                  sobie zapewnic prace, bedzie staral sie miec kompetencje we wszystkich czterech
                                                  dzeidzinach
                                                  • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:50
                                                    dobrze zgadzam się
                                                    ale czy do zdobycia tych kompetencji potrzebuje aż 4 dyplomów?
                                                    może wystarczy jednen - kulturoznawstwa, a reszte można sobie doczytać?
                                                  • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 01:06
                                                    a to jest zupelnie inne pytanie. i szczerze mowiac, nie potrafie na nie
                                                    odpowiedziec.
                                                  • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 01:13
                                                    Nie, tocq, nie zawsze wystarczy sobie doczytac. Tlumacz techniczny musi miec
                                                    fachowa wiedze (politechnika, czyli dyplom inzyniera), znac bardzo dobrze jezyk
                                                    (terminologia fachowa nie wystarczy) oraz znac podstawy rzemiosla (konkretne
                                                    kwalifikacje tlumaczeniowe).
                                                  • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 07:45
                                                    ale chario właśnie potwierdzasz to co piszę
                                                    jeśli: tłumacz (rzemiosło) techniczny (specjalizacja) musi mieć dyplom z
                                                    "techniki" + kwalifikacje tłumaczeniowe
                                                    to analogicznie - dziennikarz (rzemiosło) kulturalny (specjalizacja) powinien
                                                    mieć dyplom kulturoznawcy + kwalifikacje dziennikarskie
                                                  • charioteer1 Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 10:24
                                                    Tak, tocq, utworz kierunek pod nazwa dziennikarstwo kulturoznawcze.
                                                  • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 13:08
                                                    ok, w sumie u mnie na uczelni jest taki kierunek :)
                        • eeela Re: ... a eeela sni na jawie 14.06.09, 22:35
                          Po pierwsze - chemia organiczna i chemia nieorganiczna, z tego co wiem od swojej
                          koleżanki chemiczki, to dwie tak odrębne specjalizacje, że rzadko kiedy spotyka
                          się specjalistów z jednego i drugiego.

                          Po drugie, dziennikarzowi kulturalnemu tez przyda się obeznanie z podstawami
                          warsztatu dziennikarskiego, doprawdy.

                          Po trzecie, co z resztą przykładów? Historia i archiwistyka to często odrębnie
                          nauczane przedmioty. Języki obce można łączyć efektywnie z bardzo wieloma
                          specjalizacjami: ekonomią, stosunkami międzynarodowymi, językoznawstwem,
                          translatorstwem, literaturoznawstwem, business management... och, nie chce mi
                          się wyliczać wszystkich możliwości.

                          Sumując: nie, nie udowadniam jedynie, że fajnie jest mieć kilka specjalizacji w
                          ramach kierunku. Udowadniam, że edukowanie się w wielu specjalizacjach I
                          KIERUNKACH może znacznie rozszerzyć możliwości rynkowe delikwenta. I tego nie da
                          się podważyć układaniem steków absurdalnych przykładów, albo pomijając dogodnym
                          milczeniem wymieniane kontrprzykłady.
                          • sendivigius Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:11
                            Eeela, wez kartke i olowek. Narysuj sobie kilka prostokatow o roznej
                            dlugosci boku, ale o tej samej powierzchni. Ta powierzchnia to jest
                            czas. Jeden bok prostokota to jest glebokosc specjalizacji a drugi
                            to jest jej zakres. Dopoki nie wynajdziesz wechikulu czasu to nie da
                            sie miec specjalizacji glebokiej i jednoczesnie szerokiej, ani tez
                            kilku specjalnosci jesli rzeczywiscie wymagaja glebokiej wiedzy.

                            Wez medycyne, naprawde chcesz aby operacje na sercu robil ci
                            dermatolog bo w ramach twoich pomyslow taki sobie znalazl sposob na
                            zwiekszenie szans na zatrudnienie. Nauki scisle takie jak fizyka czy
                            chemia sa rownie podzielone na dziesiatki specjalizacji, tak jak
                            medycyna. Ba, nawet budownictwo: jak ktos robi zapory wodne to nie
                            robi mostow, a przynajmniej nie tam gdzie jest odpowiedzialny
                            inwestor.

                            Specjalizacja jest koniecznoscia wynikajaca postepu technicznego i
                            akumulacji wiedzy. Problem jest w tym aby uczelnie oferowaly mniej
                            wiecej tyle danych specjalistow ile potrzbuje rynek, a nie tyle aby
                            wyrobic pensum dydaktyczne etc. Ale tez trzeba rozumiec ze
                            specjalizacja to jest w zasadzie wynik praktyki zawodowej, dlatego
                            uczelnie nie powinny robic specjalnosci przesadnie waskich. Dlatego
                            wlasnie jest wydzial budownictwa a nie oddzielne wydzialy
                            budownictwa czegos tam.

                            Wspomniany przez ciebie jezyk jest jedna sprawa gdy chodzi o
                            praktyczne porozumiewanie sie, a druga gdy chodzi o studia nad jakas
                            literatura (nie mam pojecia zreszta). Taki przyklad nie jest wiec
                            przykladem wielo-kierunkowosci.
                            • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:15
                              sendi, nie masz pojecia o medycynie, poza szczegolbymi wypadkami akurat w
                              medycynie elastycznosc jest bardzo wazna. operacje na sercu robi chirurg, a nie
                              kardiolog i ten chirurg robi tez operacje na roznych innych czesciach ciala.
                              moze ten chirurg sie specjalizowac w sercu, ale nie musi.

                              ppoza szczegolymi dziediznami, glownie akademickimi, elsatycznosc jest wlasnie
                              tym, czego oczekuje sie od pracownika.
                              • tocqueville Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:24
                                poza szczegolbymi wypadkami akurat w > medycynie elastycznosc jest bardzo
                                wazna. operacje na sercu robi chirurg, a nie > kardiolog i ten chirurg robi tez
                                operacje na roznych innych czesciach ciala.


                                no i widzisz jest specjalizacja - chirurg robi operacje, a nie kardiolog
                                • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:32
                                  dlatego mowie: poza szczegolnymi wypadkami. chirurgia, ktora jest bardzo rozna
                                  od reszty medycyny (chirurg jest wyrobnikiem, robi to, co mu lekarz, ktory leczy
                                  kaze), jest wlasnie takim przypadkiem (choc jest to specjalizacja bardzo
                                  szeroka, zupelnie w przeciweinstwie od specjalizacji w medycynie somatycznej).
                                  inna taka dziedzina medycyny jest anestezjologia.

                                  jednak juz ktos poweidzial, ze nie ma sensu sie czepiac medycyny, szczegolnej
                                  sfery. scisla specjalizacja bez mozliwosci przekwalifikowania sie w normalnym
                                  swiecie nie dziala. jak juz mowilem, na tym polega przejscie z fordyzmu do
                                  post-fordyzmu, o czym, mysle, ze wiesz duzo lepiej niz ja, nie?

                                  tocqueville napisał:

                                  > poza szczegolbymi wypadkami akurat w > medycynie elastycznosc jest bardz
                                  > o
                                  > wazna. operacje na sercu robi chirurg, a nie > kardiolog i ten chirurg robi
                                  > tez
                                  > operacje na roznych innych czesciach ciala.

                                  >
                                  > no i widzisz jest specjalizacja - chirurg robi operacje, a nie kardiolog
                                  >
                                  >
                                  >
                              • sendivigius Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 03:38
                                > sendi, nie masz pojecia o medycynie,

                                No i jak mam nie byc zlosliwy, ale przelkne.

                                Zauwaz tyle ze im powazniejszy problem tym wezsza specjalizacja jest
                                konieczna. Przypomnij sobie pare lat temu przypadek zrosnietych
                                blizniakow, ktore dopiero donacja finansowa szejka Arabii
                                Saudyjskiej pozwolila zoperowac w jednym z bardzo niewielu osrodkow
                                ktore to umieja. Przeciez chirurgow w Polsce obfitosc i moze by
                                sprobowal ktory, w imie walki z fordyzmem, przy tym pogrzebac.

                                Bo widzisz, uczyc geografi w podstawowce to moge i ja ze swoim
                                wyksztalceniem, zapewnie tez i matematyki i wiele innych rzeczy. Do
                                tych wlasnie wielu innych rzeczy w gospodarce zawsze wystarczalo
                                srednie wyksztalcenie z porzadna matura. Zanegowano relatywna
                                elitarnosc takiego wyksztalcenia i probuje sie je zastapic wlasnie
                                czym w rodzaju "ogolnego" wyksztalcenia wyzszego, co sie objawia w
                                wielokierunkowosci, nieskonczenie wielu podyplomowkach etc. Bujanie
                                wszystkich i wszedzie.

                                Umysl ludzki nie ma tak szybkich mozliwosci przyswajania wiedzy
                                (przynajmniej moj i tych co widze wokol) aby mozna byc specjalista w
                                wielu dziedzinach. Ponadto uczenie sie czegos z czego sie nie bedzie
                                przez wiele lat korzystac, ale dopiero kiedyc gdy "rynek" sie zmieni
                                jest wysilkiem zupelnie daremnym. Specjalistyczna wiedza z przed 15
                                lat jest nic nie warta. Moje podreczniki ze studiow mozna po prostu
                                spalic. A wyobraz sobie ze ktos jest informatykiem, tu juz wogole po
                                3 latach sie wypada z obiegu i praktycznie trzeba zaczynac na nowo.

                                Ja rozumiem, wy humanisci, zyjecie w swiecie gdzie sie interpretuje
                                dziela Platona z przed tysiecy lat i wciaz jest z tego chleb, i jak
                                sie nic nie zmieni to bedzie i za dwiescie lat. Ale dziedziny ktore
                                wymagaja wiedzy konkretniej, a tylko taka tworzy konkretne twory,
                                takie jak twoje jedzonko, ubranko i mieszkanko starzeja sie szybko,
                                bo szybki jest postep techniczny. A slyszales o "postepie
                                humanistycznym". Ja nie i to wlasnie jest dlatego.
                                • adept44_ltd Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 09:55
                                  Sendi drogi, no ale wiedza konkretna powstawała wspólnie z Platonem... i później
                                  jego interpretacjami, a postęp?, hm, wiesz - to w dużej mierze taka ideologiczna
                                  kategoria... wymyślona zresztą przez humanistów...
                                • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 11:09
                                  sendi, ale ty caly czas mowisz o kukulandii a nie o prawidziwym siwecie. w
                                  prawdziwym siwecie inofrmatyk pracuje z komputerami ktore ma w pracy. i musi
                                  sobie z nimi radzic.
                    • dala.tata Re: ... a eeela sni na jawie 15.06.09, 00:09
                      co do lekarza, oczywiscie ze nie. bo wysypka moze byc o podlozu alergicznym, a
                      moze byc zapaleniem opon mozgowcyh. wlasnie dlatego wymyslono lekarza pierwszego
                      kontaktu. kogos kto nie jest specjalista, ale potrafi troche wszystkiego.

                      bardzo watpie, zeby budowlaniec ktory umie budowac tylko jednopietorwe domy
                      utrzymal sie na rynku.


                      tocqueville napisał:

                      > jak mam wysypkę to najlepszy będzie lekarz od wysypki - masz co do tego watpliw
                      > ości?
                      > jeśli chcę wybudować dom jednorodzinny to najlepszy będzie specjalista od domów
                      > jednorodzinnych nie sądzisz?
                      >
                      >
                      >
                      >
      • flamengista w jednym masz 100% racji 14.06.09, 18:53
        Fakt, powszechność wielokierunkowości bierze się z bylejakości szkolnictwa
        wyższego i bardzo niskich wymagań.

        Kiedyś jak koleżanka studiowała u nas i równolegle prawo, to wszyscy patrzyli na
        nią z podziwem. Szczególnie, że na UJ przyjmowali warunkowo, przy wymogu zdania
        egzaminów z dwóch pierwszych lat w jednym roku.

        Studiowanie na dwóch kierunkach przypominało więc pracę na pełny etat.

        A teraz jest to dziecinnie proste... Na przykład na UJ na humanistycznych
        kierunkach można studiować nie chodząc w ogóle na zajęcia - w programach studiów
        praktycznie nie ma ćwiczeń, większość zajęć to wykłady.
    • ford.ka Zaczynają nas likwidować? 14.06.09, 20:50
      A mnie jakoś zupełnie nie wzrusza los studentów i zdolnych i
      niezdolnych, ale mój/nasz własny.
      Ograniczenie możliwości studiowania na drugich i kolejnych
      fakultetach boleśnie zmniejszy liczbę studentów na mniej rynkowych
      kierunkach, które teraz drugokierunkowcami wypełniają wolne miejsca.
      Na te miejsca nie przyjda w wiekszej ilosci dzieciaki, ktore sie
      teraz nie dostają z braku punktów na maturze, bo one tez beda wolaly
      prawo czy socjologie albo psychologie, na ktore niezaleznie od zmian
      kandydatow nie brakuje i brakowac nie bedzie, a nie iranistyke czy
      hebraistyke. Ci ktorzy maja dzis fantazje, by takie dziwactwa
      studiowac, raczej nie beda sklonni (a nawet gdyby byli, zwyczajnie
      nie beda mieli na to srodkow, a zaden bank na to kredytu nie da), by
      placic za to z wlasnej kieszeni. A jako że pieniądze idą za
      studentem, z braku studentów, trzeba będzie te kierunki najpierw
      okrawać a potem zamykać. Iranistyka z grantow sie nie utrzyma, a z
      czesnego nie dostanie. Milionow punktow za publikacje tez iranisci
      nie nazbieraja, chyba zeby kazdy wystep Artura Orzecha w TV zaliczac
      jako publikacje naukowa.
      Nie jestem pewien, czy to genialny plan odchudzania polskiej
      akademii (przestalem PT pania minister podejrzewac o zdolnosc do
      jakiegokolwiek planowania), to raczej kompletna niezdolnosc do
      przewidzenia skutkow wlasnych dzialan.
      • tocqueville Re: Zaczynają nas likwidować? 14.06.09, 20:58
        w sumie interesujący post - państwo powinno finansować studia hobbystom, bo w
        przeciwnym razie iraniści stracą pracę
        • ford.ka Re: Zaczynają nas likwidować? 15.06.09, 09:04
          Nie, oczywiście państwo powinno finansować hobby wyłącznie
          specjalistom od zarządzania i marketingu, którzy na wszystkich
          lektorach trenują w różnych językach "może frytki do tego?", żeby
          się czegos praktycznego jednak nauczyć. Psychologom, którzy zamiast
          na terapię idą na pięcioletnie studia w złudnej nadziei, że się
          potem będą mogli sami wyleczyć. Specjalistom od stosunków
          międzynarodowych. Socjologom.
          Niech szczezną iraniści!
          • pr0fes0r Re: Zaczynają nas likwidować? 15.06.09, 09:32
            Bez obaw, państwo nie będzie:

            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6718788,Uczelnie_z_limitem_przyjec.html
            "Osoba, na którą powołuje się "Rzeczpospolita" wyjaśnia, że resort chce zapobiec
            temu, aby szkoły publiczne walczyły z niżem przez zwiększenie kierunków i liczby
            studentów. "Chodzi o to, żeby uczelnie publiczne nie czerpały w ten sposób
            nieograniczenie z publicznych pieniędzy" - mówi ekspert."

            W teorii to jest jakieś rozwiązanie, w praktyce - znając urzędników, którzy nie
            wyrazili w przeszłości zgody na egzamin kompetencyjny na kierunku wymagającym
            uzdolnień artystycznych - strach się bać.
            • pr0fes0r tocqueville się ucieszy 15.06.09, 09:35
              Wygląda na to, że może mieć rację. Jeden z ekspertów resortu przyznaje
              nieoficjalnie, że powodem wprowadzenia limitów jest nadchodzący niż
              demograficzny: – Chcemy zapobiec temu, by szkoły publiczne walczyły z niżem
              przez zwiększanie kierunków i liczby studentów.

              www.rp.pl/artykul/16,320130_Uczelnie_z_limitem_przyjec.html
              • pr0fes0r Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 09:35
                I jeszcze to:

                ":Zapis o limitach ma być więc osłoną dla płatnych uczelni niepublicznych, które
                będą mieć problem z naborem. – Tworzenie kierunków nie może być w niżu
                wykorzystane w walce z uczelniami niepublicznymi – mówi ekspert."
                • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 09:48
                  "mówi ekspert" :
                  hehe - nemo iudex
                  • adept44_ltd Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 10:12
                    dziwnym trafem nie zauważyłeś, że pani minister jest podobnie bezstronna... ???
                    różnica polega na tym, że to ona jest decyzyjna...
              • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 09:48
                niezależni eskperci szefujący uczelniom państwowym :)
                zresztą mnie ucieszy zdrowa konkurencja a nie ratowanie słabych uczelni
                (nieważne czy państwowe czy prywatne)
                po prostu trzeba zerwać z uprzywilejowaniem pewneg typu uczelni i promować DOBRE
                szkoły
                • charioteer1 Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 10:18
                  Nie pieprz, tocq i nie kompromituj sie, libertarianisto od siedmiu bolesci.

                  > zresztą mnie ucieszy zdrowa konkurencja a nie ratowanie słabych uczelni

                  Zdrowa konkurencja, wprowadzona poprzez odgornie ustalone limity! Mam sie smiac,
                  czy plakac?

                  Wracaja sprawdzone rozwiazania z lat komuny. Jeszcze tylko brakuje centralnie
                  ustalanych programow nauczania dla poszczegolnych przedmiotow i zalecanych przez
                  ministerstwo podrecznikow akademickich.
                  • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 13:21
                    zdrowa konkurencja polega na finansowaniu z budżetu studiów nielimitowanej
                    liczbie studentów pod warunkiem, że podejmą studia w uczeniach państwowych i

                    (autor: charioteer)
                    genialne!!!
                    • charioteer1 Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:03
                      Cytat z rzekomo mojej wypowiedzi jest ponizej pasa. Nie mamy o czym rozmawiac, tocq.

                      A wolny rynek poprzez wykonczenie panstwowego wprowadzal juz Balcerowicz. Nie
                      jestes oryginalny w swoim rozumieniu rownosci podmiotow gospodarczych.
                      • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:36
                        to nie rozmawiaj
                        ten cytat to po prostu konsekwencja twoich wypowiedzi
                        ty tak rozumujesz

                        odwołam się znowu do analogii bułkowej

                        powiedzmy, ze obok mojej piekarni tworzysz własną po auspicjami państwa, gdzie
                        państwo dopłaca ci 100% kosztów wyprodukowania bułki
                        (łącznie z marżą), przez co możesz ją rozdawać za darmo. Oczywiście w ten sposób
                        niszczysz mój biznes. Kiedy ja apeluję o limitowanie darmowych bułek (tzn. żeby
                        państwo finansowało tylko część), ty z oburzeniem reagujesz: tocq, jesteś za
                        limitowaniem bułek jej miłośnikom - ależ z ciebie tocq komunista...
                        wyobrażasz sobie taki scenariusz? a tymczasem tak właśnie wygląda postulowana
                        przez ciebie konkurencjność szkolnictwa wyższego
                        • adept44_ltd Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:42
                          tocq, to już zaczyna mi wyglądać na zły semestr...
                          • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:47
                            a może coś merytorycznego?
                            • adept44_ltd Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:54
                              a proszę, tylko też nie chciałbym, żebyś mi wmawiał, że jestem przeciwnikiem
                              prywatnej własności wolnego rynku - nie, nie jestem...
                              ale na wolnym rynku, prawdziwym, większość prywatnych uczelni w PL (a może nawet
                              wszystkie) nie zaistniałoby nawet... nie zastanawiał cię np. skład polityczny
                              kadry profesorskiej na twojej uczelni? jest dość znamienny dla tego typu firm,
                              ja widziałem jeszcze bardziej egzotyczne duety...
                              po prostu, u nas - jak dotąd - prywatne szkoły się nie sprawdzają, w
                              przeciwieństwie do prywatnych piekarni...
                              • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:58
                                adept, nie ma u mnie żadnego składu politycznego we władzach
                                ewidentnie mylisz uczelnie
                                bardzo chciałbym mieć wolny rynek, bo wtedy byśmy sprawdzili nasze hipotezy
                                a tak to sobie możemy dywagowac - wg mnie nie mozna twierdzić czy uczelnie
                                prywatne sprawdzają się na wolnym rynku czy nie, bo tego nie ma i tyle
                                tylko jedno pytanie, zakładam, że na 100 usług, z których korzystasz 99 jest
                                zapewniane przez podmioty prywatne, zgaszasz się?
                                • adept44_ltd Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 17:37
                                  tocq, ale ja nie napisałem, że we władzach, ja pisałem o kadrze profesorskiej...
                                • adept44_ltd Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 17:40
                                  tocq, zanim zaczniesz robić ze mnie przeciwnika prywatnego (ale ostrzegam, nie
                                  mam tak anielskiej cierpliwości jak Chario), przeczytaj, co napisałem chwilę
                                  wcześniej na temat mojego stosunku do prywatnego... dobra?
                      • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 16:46
                        prawdziwy wolny rynek w sumie polega na tym, że państwo nie jest właścicielem
                        podmiotów, które biorą udział w grze rynkowej - bo ten sposób ewidentnie stawia
                        się w pozycji konkurenta/rywala podmiotów prywatnych - tymczasem zadaniem
                        państwa powinno być po prostu stworzenie warunków prawnych umożliwiających
                        uczciwą i sprawiedliwą konkurencję
                  • tocqueville Re: tocqueville się ucieszy 15.06.09, 13:26
                    jeszcze raz wracam do wpisu chario, bo to jest naprawdę kandydatura na wpis roku
                    - wg chario walczę z wolnym rynkiem ponieważ postuluję limitowanie liczby miejsc
                    na studiach finansowanych z budżetu
      • charioteer1 Re: Zaczynają nas likwidować? 14.06.09, 21:16
        ford.ka napisał:

        > Nie jestem pewien, czy to genialny plan odchudzania polskiej
        > akademii (przestalem PT pania minister podejrzewac o zdolnosc do
        > jakiegokolwiek planowania), to raczej kompletna niezdolnosc do
        > przewidzenia skutkow wlasnych dzialan.

        Tu sie niestety zgadzam w zupelnosci. Naklada sie kilka czynnikow: niz
        demograficzny, radykalne zmniejszenie liczby godzin na wszystkich kierunkach
        studiow, podwyzszenie wymiaru pensum dydaktycznego i do tego likwidacja
        dwukierunkowcow. A potem bedziemy miec luke pokoleniowa w nauce, az bedzie furczalo.
        • joannah31 Re: Zaczynają nas likwidować? 14.06.09, 21:25
          Nie bardzo rozumiem dlaczego popadamy w paranoję przykładów aktora
          który ukończył rolnictwo. Przecież jeżeli jako historyk mam
          specjalizację nauczycielską to nie widzę przeszkód, żeby po
          skończonej dodatkowo slawistyce uczyć w szkole np. historii i
          rosyjskiego... To się nazywa w moim pojęciu elastyczność na rynku
          pracy i po to są dwa kierunki studiów.
          • ford.ka Re: Zaczynają nas likwidować? 15.06.09, 10:35
            Nie popadamy w paranoje, opowiadamy po prostu o wlasnych
            doswiadczeniach ;)
            • joannah31 Z ostatniej chwili 16.06.09, 08:28

              Moja koleżanka uczy w szkole historii, właśnie odbyła rozmowę z
              Dyrenkcjom, jeżeli chce utrzymać etat ma iść na podyplomowe z WOS -
              u.
              Ot, kolejny kamyczek do mojego ogródka. I ja chętnie tym kamyczkiem
              w Panią Minister.
              • tocqueville Re: Z ostatniej chwili 16.06.09, 08:35
                a co ma do tego minister?
                1. dyrektor chce mieś historyka z podyplomowym WoSem, to jakieś straszne?
                2. w jakim stopniu odpowiedzialna jest za to Kudrycka (przecież to nawet inny
                resort)
              • adept44_ltd Re: Z ostatniej chwili 16.06.09, 09:49
                no skandal, dyrekcja chce mieć wykształconego pracownika.... ech, co za czasy...
              • niewyspany77 Re: Z ostatniej chwili 16.06.09, 10:08
                tak, odpowiem tez standardowo: moze zrezygnowac.
                • joannah31 Re: Z ostatniej chwili 16.06.09, 17:22
                  Rany, czy wam trzeba tłumaczyć wszytsko jak przedszkolakom?
                  Moja koleżanka jest przykładem na konieczność zwiększenia
                  elastyczności wśród studiujących/kierunków, po to żeby potem nie
                  trzeba było brać kredytu albo pożyczać od rodzicó na drogie studia
                  podyplomowe.
                  • adept44_ltd Re: Z ostatniej chwili 16.06.09, 17:44
                    ja cię proszę, wytłumacz, a zwłaszcza pokaż mi te cudowne semantyczne nici
                    korespondencji, które wiążą twoje dwa posty... no?
                    • joannah31 Re: Z ostatniej chwili 17.06.09, 08:19
                      Uwaga tłumaczę:
                      1) Ministerstwo chce ograniczenia studiów do jednego kierunku
                      2) Od nauczyciela wymaga się, żeby uczył WOSu i historii, choć
                      skończył tylko historię
                      3) Nauczyciel przytakuje - czemu nie, elastyczny rynek pracy i takie
                      tam, ale nie rozumie, dlaczego ma płacić za drogie podyplomowe,
                      kiedy można WOS robić dziennie na politologii
                      4) Żeby na przyszłość uniknąć takich sytuacji można pomyśleć, czy
                      historycy o specjalności nauczycielskiej nie powinni od razu robić
                      drugiego kierunku kończącego się specjalizacją- nauczciel WOS lub
                      inną pokrewną (patrz mój post o sposobach studiowania u Niemców
                      5) nie nie można, bo ministerstwo chce ograniczyć studiowanie do
                      jednego kierunku.
                      • niewyspany77 Re: Z ostatniej chwili 17.06.09, 10:40
                        niespecjalnie widze zwiazek. to, ze ktos musi robic podyplomowe jest zwiazane z
                        polityka kadrowa dyrektora, wzglednie checia zapewnienia nauczycielowi pelnego
                        etatu przez dodanie 'czegos'. do tego 'czegos' tez niestety trzeba miec
                        kwalifikacje, a to nie oznacza koniecznosci robienia kolejnych 5-letnich, ani
                        nawet 3-letnich studiow. to, ze akurat w tej szkole jest tak a nie inaczej z
                        historykami, to zaden argument. placenie za podyplomowki przez belfrow to inna
                        bajka z innej krainy.
                        • joannah31 Re: Z ostatniej chwili 17.06.09, 15:11
                          Z moich obserwacji środowiska nauczycielskiego wynika, że to raczej
                          norma a nie jednostkowa "polityka kadrowa".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka