Dodaj do ulubionych

Doktorat przez internet...

27.08.09, 22:46
Na zachodzie co raz wiecej uczelni oferuje nauke na odleglosc - e-learning. W
USA sa nawet uczelnie, ktore oferuja studia doktoranckie w tym trybie. W
Polsce kilka uczelni oferuje studia licencjackie oraz magisterskie przez
Internet. Co myslicie o takich studiach? Ja osobiscie na takich studiuje
(bardziej 'rozrywkowo' niz dla 'papierka', ale moge powiedziec, ze jest o
wiele trudniej niz na studiach niestacjonarnych weekendowych (bo tez na
takowych studiuje). Macie jakies doswiadczenia? Czy uwazacie, ze kwalifikacje
zdobyte ta droga sa mniej wazne? Czy to moze tylko stereotyp? A moze polska
mentalnosc? Bo w koncu co prywatne to na niskim poziomie - a do tego przez
internet, porazka. Nie ma to jak skonczyc UW dziennie ;-)
Obserwuj wątek
    • h_hornblower a co to do... 28.08.09, 00:05
      mysterious1988 napisał:

      > A moze polska mentalnosc?

      ... kurwy nędzy jest??!

    • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 00:35
      Pare tygodni temu przeslali mi informacje handlowa w sprawie takiego doktoratu.
      Mialo byc bez wysilku, o studiowaniu nic tam nie bylo.
    • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 06:29
      > Nie ma to jak skonczyc UW dziennie ;-)

      bo lud ciemny i wszystko kupi, bo wiadomo, ze "najlepsze". bulszit. mojej
      specjalizacji nie ma ani na UW, ani na UJ, a nawet jako glowny kierunek jest
      jakis niezyciowy, martylologiczny, zyje duchem swoich wielkich nazwisk.

      wracajac do meritum - ja nie wierze w studia doktoranckie, bo dla mnie
      koniecznos spedzenia 4 lat na zaliczaniu przedmiotow majacych zapewne z praca dr
      guzik wspolnego jest nierozsadne. do rozwoju naukowego o wiele bardziej
      przydalby sie kontakt z kilkoma profesorami z intereujacego nas kregu tematyki.
      do tego wystarczy e-mail oraz troche checi i zaciecia dydaktycznego profesury.
      disklamer - oczywiscie mowie glownie o humanistykach i spolecznych, bo w labie
      przez internet nie popracujesz :D

      • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 13:30
        niewyspany77 napisał:

        > guzik wspolnego jest nierozsadne. do rozwoju naukowego o wiele bardziej
        > przydalby sie kontakt z kilkoma profesorami z intereujacego nas kregu tematyki.
        > do tego wystarczy e-mail oraz troche checi i zaciecia dydaktycznego profesury.

        Nie, nie wystarczy email. Mailowo moge podac studentowi, nawet takiemu, ktorego
        w ogole nie znam, ogolne wskazowki i nic poza tym. Nie wyobrazam sobie
        promowania jakiejkolwiek pracy osoby, ktorej kompletnie nie znam w realu. Email
        to tylko nosnik i rozmowa przez email tez jest mozliwa, ale najlepiej mailowo
        rozmawia mi sie z osobami, z ktorymi dobrze rozmawia mi sie w realu. Nie chodzi
        o towarzyskie pogaduchy, chodzi o takie rozmowy, w ktorych cos tworczego powstaje.

        • mysterious1988 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 18:16
          no, ale oprocz maila jest wideorozmowa czy telefon. Czy to nie wystarczy?
          Oczywiscie sa dziedziny wiedzy, w ktorych laboratorium jest niezbedne, ale sa
          takze takie, ktore ich nie wymagaja. Czy nie wystarczy chec i ksiazki, aby
          odkryc cos tworczego w zaciszu swego domu? :)
          • carnivore69 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 18:34
            > Czy nie wystarczy chec i ksiazki, aby odkryc cos tworczego w zaciszu > swego
            domu? :)

            Ksiazki i chec, to co najwyzej zaliczona matura na piec. A katalizatorem postepu
            jest odpowiednie 'research environment'. Moim zdaniem.

            Pzdr.
            • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 18:49
              carnivore69 napisał:

              > Ksiazki i chec, to co najwyzej zaliczona matura na piec.

              Podpisuje sie obiema lapkami. Czat z kamerka wideo najlepiej nadaje sie do
              zupelnie czego innego niz praca naukowa.
              • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 20:27
                tak chario, pamietam te dyskusje miedzy Toba a dala - jezeli Twoje podejscie
                zaklada, ze "pewnych spraw" nie mozna zalatwic przez maila, stad konieczne jest
                spotkanie twarza w twarz, to ok. pytanie, ile razy w roku owe bezwzglednie
                wymagajace spotkania osobistego sprawy masz. raz? dwa? cztery?

                research environment dla typowego humanisty to jest BUW, BUJ, bazy ebsco i
                podobne, a czesto wlasna domowa biblioteczka. Wy chyba o research management, a
                to mozna przez maila, telefon, no i nikt nie mowi, ze sie spotkac nie mozna. w
                koncu studia przez internet tak czy siak zawieraja element kontaktu, nawet jesli
                to raz na pol roku. sa konsultacje, mozna czesciej.

                panowie (a moze i panie) prosze nie wyglupiajcie sie. dla was jest idealnie,
                jakby boss byl za sciana i mial czas. tak nie jest. relacje z promotorem sa tak
                czy inaczej "relacja petenta", wiec wygodniej jest wyslac maila i dostac
                odpowiedz, jak boss ma te chwilke. bo zazwyczaj nie ma.

                i jeszcze jedno - faktycznie moze miec dobry wplyw kontakt z ludzmi z zakladu
                (czyli to, co Wy, jak mniemam, nazwaliscie research environment). fajnie, ale to
                sie sprawdza tylko do pewnego stopnia. bo nie wiem jak sobie to mam wyobrazac,
                bede relacjonowac szczegoly mojej pracy dla jozka, a on mi swojej? no bez jaj.
                • winoman Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 20:54
                  > bede relacjonowac szczegoly mojej pracy dla jozka, a on mi swojej? no bez jaj.

                  Szczerze? Nie wyobrażam sobie, żeby dobry doktorat (rozumiany nie tylko jako
                  napisanie dobrej pracy doktorskiej, ale przede wszystkim jako przygotowanie do
                  przyszłej pracy badawczej) można było zrobić inaczej. Nauka to z samej definicji
                  działalność społeczna (choć czasem społeczność w nią zaangażowana jest raczej
                  mało liczna) i bez stałego, niemal codziennego kontaktu z innymi, krytycznie
                  myślącymi ludźmi nie można się jej naprawdę nauczyć.

                  Pozdrawiam!
                • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 20:58
                  niewyspany77 napisał:

                  > pytanie, ile razy w roku owe bezwzglednie
                  > wymagajace spotkania osobistego sprawy masz. raz? dwa? cztery?

                  Zalezy z kim. Z kims, kto u mnie pisze prace na pewno dobrych kilka razy w ciagu
                  roku.

                  > research environment dla typowego humanisty to jest BUW, BUJ, bazy ebsco i
                  > podobne, a czesto wlasna domowa biblioteczka. Wy chyba o research management, a
                  > to mozna przez maila, telefon, no i nikt nie mowi, ze sie spotkac nie mozna. w
                  > koncu studia przez internet tak czy siak zawieraja element kontaktu

                  Przede wszystkim chodzi o ludzi, z ktorymi sie spotykasz. Przez maila to sie
                  mozemy umowic na spotkanie. Element kontaktu to studia zaoczne - w UK z tego, co
                  pamietam, wystarczy przyjechac na uczelnie raz do roku na kilka tygodni.
                  Doktorat to nie tylko pisanie pracy. Doktorant ma sie nauczyc pracy naukowej, a
                  to jest dla mnie troche wiecej niz napisanie rozprawy.

                  > relacje z promotorem sa tak
                  > czy inaczej "relacja petenta", wiec wygodniej jest wyslac maila i dostac
                  > odpowiedz, jak boss ma te chwilke. bo zazwyczaj nie ma.

                  Sa ludzie, ktorzy wobec mnie wystepuja w relacji petenta i sa ludzie wobec
                  ktorych ja jestem w tej relacji. Zwykle wysylam email, a po tygodniu nastepny,
                  zaczynajacy sie od "I sent you an email last week, blah, blah, blah..."
                  Konkretne plany - zawsze osobiscie, szczegoly - mozna dograc przez email. Taki lajf.

                  > nie wiem jak sobie to mam wyobrazac,
                  > bede relacjonowac szczegoly mojej pracy dla jozka, a on mi swojej? no bez jaj.

                  Czasem moglbys cos zrobic wspolnie z tym Jozkiem.
                  • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 21:36
                    > > pytanie, ile razy w roku owe bezwzglednie
                    > > wymagajace spotkania osobistego sprawy masz. raz? dwa? cztery?
                    >
                    > Zalezy z kim. Z kims, kto u mnie pisze prace na pewno dobrych kilka razy w ciag
                    > u
                    > roku.

                    fajnie, jak sie da dojechac, ma sie na to kase, czas i tak dalej. oczywiscie tak
                    fajniej i grzeczniej. jednak jesli mam problem w stylu "czy w pracy zacytowac X
                    w kontekscie tego, co pisal Y, czy moze Z, czy jeszcze kogos innego", lub "czy
                    praca idzie w dobrym kierunku" to nie ma zadnego problemu by to po porstu
                    napisac, wzglednie przez telefon przekazac uwagi. owszem, fajniej sobie pogadac,
                    ale nie zawsze jest czas i mozliwosc, i to ze strony promo jak i petenta.

                    > Przede wszystkim chodzi o ludzi, z ktorymi sie spotykasz. Przez maila to sie
                    > mozemy umowic na spotkanie. Element kontaktu to studia zaoczne - w UK z tego, c
                    > o
                    > pamietam, wystarczy przyjechac na uczelnie raz do roku na kilka tygodni.
                    > Doktorat to nie tylko pisanie pracy. Doktorant ma sie nauczyc pracy naukowej, a
                    > to jest dla mnie troche wiecej niz napisanie rozprawy.

                    calkowicie nieslusznie zakladasz, ze moja wizja pisania doktoratu przez internet
                    to full odludzie. poza tym sa magisterki - co prawda doktorat to wyzsza szkola
                    jazdy, ale podstawy roboty naukowej powinno sie uczyc wlsanie przy pisaniu
                    magisterki (czy nawet licencjatu). uczenie roboty naukowej to inny temat - moze
                    kiedys pogadamy o tym, ale generalnie uwazam, ze wlasnie swietny moment na te
                    prace to magisterka.

                    > Czasem moglbys cos zrobic wspolnie z tym Jozkiem.

                    z tym jozkiem to o cos innego chodzilo ;)

                    jeszcze raz sie streszcze: lepiej pisac dr przez internet, jezeli przedmioty
                    zaliczane na tak zwanym studium doktoranckim sa dla nas zbedne. strata czasu.
                    lepiej sobie pomailowac z ludzmi siedzacymi w interesujacej nas tematyce.
                    niektorzy nie odpisza, ale niektorzy owszem. ludzi owych spotykasz np. na
                    konferencjach. promotor to ani alfa, ani omega, pomijajac te nieliczne
                    przypadki, gdy owa alfa i omega jest. ok, przyznaje ze dla "doktorantow z
                    przypadku" taka metoda bylaby zapewne wielce zawodna.

                    i jeszcze jedno - pamietaj, ze nie kazdy prowadzi studentow tak, jak Ty. tu, i
                    na starych doktorantach byly i nadal sie pojawiaja posty w stylu "promotor nie
                    ten tego, ratunku". wez to pod uwage.
                    • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 22:03
                      niewyspany77 napisał:

                      > jednak jesli mam problem w stylu "czy w pracy zacytowac X
                      > w kontekscie tego, co pisal Y, czy moze Z

                      To sa pierdoly, ale jezeli nie wiesz kogo cytujesz i po co, to znaczy, ze sam
                      nie wiesz co i po co piszesz, wiec moze sie okazac, ze problem jest glebszy.
                      Zdecydowanie na rozmowe, a nie na mejlowanie przez 2 tygodnie, zeby sie doluskac
                      istoty probelmu.

                      > "czy praca idzie w dobrym kierunku"

                      Jezeli doktorant tego nie wie, to znaczy, ze dojrzal do powaznej rozmowy.

                      > co prawda doktorat to wyzsza szkola
                      > jazdy, ale podstawy roboty naukowej powinno sie uczyc wlsanie przy pisaniu
                      > magisterki

                      To sie nie zrozumielismy calkowicie. To jest wlasnie typowo polski model pisania
                      doktoratu - ma byc praca na 200 stron i koniec na tym. Potem taki swiezo
                      upieczony doktor jest jak bezradne ciele, ktore w ogole nie wie, w jakim swiecie
                      sie znalazlo i czego od niego chca.

                      > promotor to ani alfa, ani omega

                      Promotor nie ma byc alfa i omega. Zupelnie nie w ten sposob widze role promotora.

                      > i jeszcze jedno - pamietaj, ze nie kazdy prowadzi studentow tak, jak Ty

                      I co z tego wynika? O swoich promotorach pisac mi sie nie chce, a nad swoim
                      promotorstwem caly czas sie zastanawiam i na pewno nie zgodze sie promowac
                      zadnej pracy w trybie e-learningu, bo to bzdura. W takim trybie mozna prowadzic
                      podstawowe przedmioty kursowe, projekty grupowe, ale pisanie pracy na stopien
                      polega zupelnie na czyms innym.
                      • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 22:27
                        > Zdecydowanie na rozmowe, a nie na mejlowanie przez 2 tygodnie, zeby sie doluska
                        > c
                        > istoty probelmu.

                        taa, 2 tygodnie. czemu nie 2 maile? pytanie - odpowiedz. poza tym rozmowa moze
                        byc przez telefon.

                        > > "czy praca idzie w dobrym kierunku"
                        >
                        > Jezeli doktorant tego nie wie, to znaczy, ze dojrzal do powaznej rozmowy.

                        wiesz, to ze ja sobie tu napoczekaniu wymyslam "problem" to nie znaczy ze takie
                        pytania maja padac.

                        > To sie nie zrozumielismy calkowicie. To jest wlasnie typowo polski model pisani
                        > a
                        > doktoratu - ma byc praca na 200 stron i koniec na tym. Potem taki swiezo
                        > upieczony doktor jest jak bezradne ciele, ktore w ogole nie wie, w jakim swieci
                        > e
                        > sie znalazlo i czego od niego chca.

                        napisalem: podstawy roboty naukowej! przepraszam, ale nie wiem o czym Ty do mnie
                        piszesz.

                        > > promotor to ani alfa, ani omega
                        >
                        > Promotor nie ma byc alfa i omega. Zupelnie nie w ten sposob widze role promotor
                        > a.

                        mam wrazenie, ze jednak mimo wszystko.


                        > pisanie pracy na stopien
                        > polega zupelnie na czyms innym.

                        to prosze pieknie, napisz mi na czym, wraz z uzasadnieniem, czemu nie da sie
                        zrobic tego z pomoca kontaktu mailowego, telefonicznego, okraszanym kilkukrotnym
                        spotkaniem z promo per year. na razie wychodzi tylko tyle, iz Ty mowisz, ze sie
                        nie da i wogole porazka. ja mowie, ze sie da. tylko trzeba przyjac zalozenie, iz
                        doktorant durnym cwokiem nie jest, zas promotor magisterki z nim solidnie pracowal.

                        poza tym mysle ze skoncze juz tu dyskusje, bo raczej nic nowego nie wniose. Ty
                        masz styl pracy taki, ze chcesz delikwenta widziec i prowadzic go za raczke. ok,
                        tak tez mozna, z pewnoscia sa osoby, ktorym taki sposob pracy pasuje.
                        • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 22:53
                          niewyspany77 napisał:

                          > taa, 2 tygodnie. czemu nie 2 maile? pytanie - odpowiedz. poza tym rozmowa moze
                          > byc przez telefon.

                          Takie maile od magistrantow ucinam krotko: nie mam pojecia, prosze przyjsc na
                          konsultacje z tekstem, brudnopisem, czymkolwiek. Ja nie wiem, co autor ma w
                          glowie, zadajac mi takie pytanie i w dwoch mailach sie tego nie dowiem. Przez
                          telefon tez sie tego nie zalatwi, bo trzeba miec tekst przed nosem. Sorx, ale po
                          wypromowaniu kilkudziesieciu prac magisterskich, w tym calkiem sporo zaocznych,
                          wiem, co mozna, a czego nie mozna zalatwic przez email i telefon.

                          > napisalem: podstawy roboty naukowej! przepraszam, ale nie wiem o czym Ty do mnie
                          > piszesz.

                          Dla ciebie robota naukowa sprowadza sie do warsztatu pisarskiego. Jeszcze sa
                          granty, konferencje, poznawanie srodowiska i 50 innych rzeczy, z ktorymi
                          doktorant powinien sie zetknac, jezeli ma zamiar kontynuowac w przyszlosci prace
                          naukowa z jaki takim powodzeniem.

                          > Ty masz styl pracy taki, ze chcesz delikwenta widziec i prowadzic go za raczke. ok

                          Sorx, nikogo za raczke nie prowadze. Raczej rzucam na glebokie wody i pilnuje,
                          zeby sie nie utopil. Promotor nie jest od tego, zeby znac odpowiedzi na
                          wszystkie pytania, ale powinien umiec ocenic glebokosc basenu.
                          • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 23:22
                            > Dla ciebie robota naukowa sprowadza sie do warsztatu pisarskiego. Jeszcze sa
                            > granty, konferencje, poznawanie srodowiska i 50 innych rzeczy, z ktorymi
                            > doktorant powinien sie zetknac, jezeli ma zamiar kontynuowac w przyszlosci prac
                            > e
                            > naukowa z jaki takim powodzeniem.

                            taa, dzieki za opinie, ale to co napisales (o mnie) to bzdura. konferencje,
                            czytanie paperow i korespondencja to poznawanie srodowiska. doktorant ktory nie
                            jezdzi na konferencje jest dla mnie spalony, chyba ze ma bardzo konkretny powod.
                            zaoczni nie maja grantow, e-learningowcy tym bardziej.

                            > Sorx, nikogo za raczke nie prowadze. Raczej rzucam na glebokie wody i pilnuje,
                            > zeby sie nie utopil. Promotor nie jest od tego, zeby znac odpowiedzi na
                            > wszystkie pytania, ale powinien umiec ocenic glebokosc basenu.

                            aha. wlasnie jestesmy w ergo tego, o czym ja tu pisze. do oceny glebokosci
                            basenu nie potrzebujesz co moment widziec plywaka osobiscie.
                            • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 23:33
                              Potrzebuje, zeby wiedziec, czy jeszcze plynie, czy juz bulgoce. Jeszcze sa inne
                              opcje, chocby poruszane w sasiednim watku. A moze nie plynie samodzielnie, moze
                              stosuje nielegalny doping? Skoro moje nazwisko ma byc na wypromowanej pracy, to
                              ja chce miec nad tym procesem kontrole i juz.
                              • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 12:32
                                > Skoro moje nazwisko ma byc na wypromowanej pracy, to
                                > ja chce miec nad tym procesem kontrole i juz.

                                przepraszam najmocniej, ale ja nie dyskutuje o zjawisku przynoszenia gotowej
                                pracy z oczekiwaniem mozliwie szybkiej obrony.

                                jezeli do "kontroli nad procesem" wymagasz osobistych wizyt delikwenta to jest
                                to Twoja prywatna sprawa. nie znaczy, ze tak jest najlepiej ani nie znaczy, ze
                                tak wyglada standard.

                                nazywaj to jak uwazasz, ale ja nadal sie upieram, ze chcesz prowadzic doktoranta
                                za raczke niczym dziecko we mgle. zakladasz, ze jest nieporadny, zagubiony, moze
                                napisac nie to, na konfe nie pojechac, zagadac innego psora sie boi, wybrac
                                odpowiedniej literatury nie potrafi, a mawet moze plagiatowac. przyznam, ze
                                mialbym duzy problem, gdyby promotor traktowal mnie jak sierote i potencjalnego
                                przestepce.

                                w kazdym razie dzieki za dyskusje.
                                • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 13:09
                                  Najlepsze, najbardziej przelomowe wyniki mozna spalic, jezeli ktos nie umie
                                  napisac dobrego abstraktu konferencyjnego i nie umie napisac artykulu do
                                  publikacji zgodnie z przyjetymi w danej specjalnosci zasadami. A skad ma umiec,
                                  jezeli nigdy w zyciu nie pisal abstraktu ani artykulu? Spoko, taki doktorant nie
                                  bedzie sierota i dzieckiem we mgle i se opublikuje w proceedings Pcimskiej
                                  Konferencji Naukowej (PKN-2009). Nie interesuja mnie takie standardy.
                                  • dala.tata Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 16:45
                                    ja to akceptuje, jednak my nie mowimy o roli mistrza w zyciu mlodego badacza,
                                    ale o napisaniu doktoratu. jak go napisac mozna sie dowiedziec przeczytawszy
                                    kilka doktoratow (mnie zreszta moj profesor,nie promotor, powiedzial: napisz
                                    pan swoja pierwsza ksiazke i tyle).

                                    co wiecej, mysle ze calkiem niezla ilosc ludzi nie uwaza wkladu promotorskiego
                                    za przelomowy w ich doktoracie. czy zatem promotor jest niezbedny? anegdotyczne
                                    dane wskazywalyby ze nie. powiedzialbym tak: im mniej utalentowany doktorant,
                                    tym bardziej potrzebny promotor. choc pewnie sa odstepstwa od tej reguly.
                                    • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 17:32
                                      Ja sie z tym wszystkim zgadzam, ale nie zgadzam sie na promowanie jakichkolwiek
                                      prac w trybie e-learningu. Poza licencjackimi, bo to ewentualnie w mojej
                                      specjalnosci daloby sie zrobic. Magisterskich juz nie, naprawde nie widze tego.

                                      > powiedzialbym tak: im mniej utalentowany doktorant,
                                      > tym bardziej potrzebny promotor.

                                      Zgadzam sie w zupelnosci, ale mysle tez, ze im bardziej uzdolniony doktorant,
                                      tym bardziej potrzebny dobry promotor. W tym drugim przypadku rola promotora
                                      bedzie oczywiscie zupelnie inna.

                                      To wszystko obraca sie wokol pytania: po co pisac doktorat? Po co komu kolejne
                                      setki slabych, odtworczych doktoratow? Po co do tego dodawac e-learning?
                                      • dala.tata Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 19:10
                                        ja tam sie na elearningu nie znam. natomiast poki co udalo mi sie skutecznie
                                        ignorowac platforme elearningowo na moim uni. i dopoki mnie dziekan nie wezwie
                                        na dywanik i nie pogrozi swym nadobnym paluszkiem, to bede ignrowoac ja nadal.

                                        ja uwazam, ze student powienien przyjsc na zajecia, potem na konsultacje, a
                                        potem pojsc do biblioteki. i tyle.
                                        • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 19:19
                                          To sie nazywa zapiekly tradycjonalista ;-) Ja to traktuje jako wygodne
                                          uzupelnienie tradycyjnych, stacjonarnych kursow.
                                  • niewyspany77 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 18:14
                                    mialem sie nie odzywac, ale jednak. nie ma to jak walnac przykladem: jak
                                    doktorant jest od chario, to publikuje w najlepszych journalach wielkopomne
                                    papery. jak nie od chario, to smiecie w zeszytach Pcim Univ. znakomite.
                                    • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 18:55
                                      Cos ci sie przywidzialo. Kazdemu wedle mozliwosci. Dla mnie ogromna radocha
                                      bylo, kiedy slabiutka studentka napisala prace magisterska na bardzo solidne
                                      cztery. W calym tym procesie chodzi o to, zeby zobaczyc ten blysk w oku studenta
                                      i nie dac mu zgasnac. Jednego ten blysk doprowadzi do czworki na dyplomie,
                                      innego do gwiazd, ale przez internet ja tego blysku na pewno nie zobacze. A tej
                                      dziewczynie oczy swiecily jak 100-watowe zarowki, kiedy opracowywala temat,
                                      ktorego jeszcze nikt przed nia nie zbadal.
            • dala.tata Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 00:13
              zupelnie sie z tym nie zgadzam. kiedys myslaem ze to tylko chec. dzisiaj mysle
              ze to chec i odrobina talentu. research environment: fajnie. ale to nie jest
              konieczne. znam ludzi osiagajacych gwiazdy bez niego i nic nie robiacych w
              departamanetach zdobywajacych szostki z plusem za environment.

              myslisz po angielsku, a oni wcale nei maja zawsze racji.
              • charioteer1 Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 12:12
                Mysle, ze jak zaczniemy to analizowac na przykladach, to udowodnimy, ze do
                napisania doktoratu nie jest niezbednie konieczny nawet promotor.
                • dala.tata Re: Doktorat przez internet... 29.08.09, 12:39
                  zalezy jaki promotor.

                  tak ogolnie mysle ze promotor jest wazny, chco nie kluczowy. najwazniejsze sa,
                  jak powiezdialem, duzo pracy i odrobina talentu.
    • ford.ka Re: Doktorat przez internet... 28.08.09, 20:41
      Dwa pytania:
      Czy jest naprawdę tak wielki popyt na doktoraty? Oczywiście, w
      zależności od dziedziny - jeśli się skończyło studia pozwalające na
      dorabianie (i zarabianie) bez zatrudnienia (n.p. filologia obca),
      fajnie się na cztery kolejne lata zaczepić jako "student". Do
      doktoratu albo do zamążpójścia.
      Kto to będzie promował? Przypominam, że w naszym pięknym kraju
      wymagana jest habilitacja. Właśnie poznałem kolejnego chętnego na dr
      z mojej dziedziny, który dowiedział się od potencjalnych kandydatów
      na promotora, że a) mają kolejkę na pięć lat naprzód i b) preferują
      swoich studentów/magistrantów, a ten głupi jakiś zrobił MA w UK.
      • sosjolozka Re: Doktorat przez internet... 04.06.10, 15:38
        > Kto to będzie promował? Przypominam, że w naszym pięknym kraju
        > wymagana jest habilitacja. Właśnie poznałem kolejnego chętnego na dr
        > z mojej dziedziny, który dowiedział się od potencjalnych kandydatów
        > na promotora, że a) mają kolejkę na pięć lat naprzód i b) preferują
        > swoich studentów/magistrantów, a ten głupi jakiś zrobił MA w UK.

        przecież tak jest na wielu uczelniach również za granicą. mam nawet wrażenie, że
        tu bardziej, bo w takiej belgii czy niemczech rzadko kto studiuje od początku
        dwa kierunki, co w polsce jest na porządku dziennym. robi się dwa mastery albo
        doktorat i studia doktoranckie przeżywają oblężenie.

        mój promotor ma obecnie trzydziestkę doktorantów. nie wiem czy według was to
        dużo, ale ja jak najbardziej byłam tą liczbą zaskoczona, chociaż nie bardzo mam
        porównanie z innymi instytutami/ profami.
    • flamengista e-learning u nas 29.08.09, 11:18
      U nas e-learning jest na topie, ma poparcie władz uczelni i coraz więcej kursów
      wykorzystuje to narzędzie.

      Muszę więc powiedzieć, że na początku miałem bardzo sceptyczne nastawienie do
      tej metody. Myślałem, że chodzi o proste wklepanie kursu do internetu.

      Jednak przeszliśmy parę szkoleń i wiem teraz więcej.

      1. E-learning wymaga olbrzymiego nakładu pracy wykładowcy. I to zarówno w
      momencie przygotowania kursu, jak i monitorowania pracy studentów. Dlatego można
      to narzędzie wprowadzać stopniowo, wrzucając kolejne elementy do platformy
      e-learningowej. I sprawdzając, jakie są tego efekty. Może się bowiem okazać, że
      nawet po zamieszczeniu całego kursu (100%) w formie elektronicznej, poświęcamy
      więcej czasu na obsłużenie studentów niż wcześniej. Pytanie więc, czy się to opłaca.

      2. E-learning daje spore możliwości uatrakcyjnienia kursu. I to jest spora
      zaleta. Po zajęciach z danej tematyki można polecić jakiś luźniejszy filmik,
      dostępny na youtubie, albo wrzucić jakiś artykuł - a następnie wymusić dyskusję
      online.

      3. Wbrew pozorom to narzędzie nie ułatwia zadania studentom. A raczej - to bat
      na leniwych. Student musi systematycznie pracować przez cały semestr, a jego
      praca jest monitorowana i ewidencjonowana. Nie ma żadnych niedomówień, więc
      mniejsze pole do interwencji do dziekana ze skargą.

      W kwestii e-learningu jestem więc ostrożnym optymistą. Narzędzie to na pewno nas
      nie zastąpi, wielkiej rewolucji nie wprowadzi. Na pewno mądrze wykorzystane jest
      sensowne. Mogę sobie wyobrazić również dobre kursy w całości realizowane w ten
      sposób. U nas jest to np. szkolenie biblioteczne.

      Ale całe studia przez e-learningową platformę? To chyba niemożliwe. To znaczy,
      niemożliwe, by dało się to zrobić porządnie. Wymagałoby to znacznie większego
      nakładu sił ze strony wykładowców, niż przy zwykłych studiach. Obawiam się, że w
      praktyce takie studia wyglądają tak, jak studia w filiach AHE.
      • pr0fes0r e-learning u nich 29.08.09, 11:32
        Śledzę sobie różne dyskusje tu i tam, i podczas gdy tu rozbrzmiewa raczej
        powszechny ton zachwytu, tam e-learning postrzegany jest coraz bardziej
        negatywnie, właśnie jako zaprzeczenie learning environment i zastąpienie go
        powiedzmy "fast-food education". Nie wspominając o tym, że, jak napisał
        flamengista, obciążenie prowadzącego wzrasta niewspółmiernie do korzyści z
        takiego trybu nauczania - aczkolwiek menedżerowie uczelniani się cieszą, bo
        płacą tyle samo za więcej pracy.
        • flamengista mnie martwi jeszcze jedno 29.08.09, 11:45
          Załóżmy, że stworzyłem od podstaw kurs, którego u nas nie było. Kurs cieszy się
          sporą popularnością. Napisałem do niego skrypt.

          Teraz wchodzi e-learning. Zachęcony przez dziekana wrzucam cały kurs do
          platformy e-learningowej. Kosztuje mnie to sporo czasu i wysiłku, ale w końcu
          wszystko hula.

          I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że z jakiegoś powodu zmieniam miejsce pracy.
          Pytanie: co się stanie z moim kursem?

          W sytuacji, gdy prowadziłem zajęcia tradycyjne - zastępujący mnie mógłby
          korzystać z mojego skryptu, ale musiałby się sporo napracować. Oznacza to co
          najmniej miesiąc-dwa przygotowań, czytania innych podręczników i artykułów,
          robienia notatek. No i przygotowania samych wykładów, w tym od strony graficznej
          (folie, prezentacje PP).

          W przypadku, gdy zostawiłem po sobie kurs e-learningowy, wystarczy że go
          przerobi sam ze skryptem i w zasadzie może go prowadzić sam bez większego
          wysiłku (mówimy o kursie normalnym, średnio-trudnym, a nie z np. analizy
          szeregów czasowych czy zajęciach z astrofizyki).

          Słowem zaawansowany e-learning (gdy większość zajęć lub wszystkie odbywają się
          elektronicznie) osłabia paradoksalnie pozycję wykładowcy, zamiast ją wzmacniać.
          • princealbert Re: mnie martwi jeszcze jedno 14.09.09, 21:58
            wszystko fajnie, ale mnie jako studenta malo obchodzi pozycja i
            rozterki promotorow. Wazniejsze jest to, ze mam dostep do
            dodatkowego poziomu edukacji, uporzadkowanej informacji i wskazowek
            metodologicznych i wreszcie - tytulu naukowego, ktory moze
            podbudowac moja pozycje zawodowa. Towar edukacyjny powinien byc
            dostepny jak najszerzej, bez znajomosci i lizusostwa.

            Place, daje swoj czas i wymagam sprawnej obslugi. Spotkanie dwa razy
            w roku z promotorem w UK zupelnie wystarcza.
            • dala.tata Re: mnie martwi jeszcze jedno 14.09.09, 23:01
              towar edukacyjny. co za kompletne bzdury. tego niestety nie sa sie nawet
              sensownie skomentowac.
      • joanna.p.p e-learning dla menadżerów 04.06.10, 12:29
        Zachęcam do pobrania darmowych lekcji próbnych szkoleń menadżerskich. Cały
        projekt współfinansowany ze środków UE, skierowany jest do kadry zarządzającej
        z sektora MŚP (woj. małopolskie). Dodatkowo w cenie oferujemy możliwość diagnozy
        DISC (poznanie swojego indywidualnego, naturalnego stylu zarządzania oraz
        propozycja rozwiązań modelowych).
        www.domszkolen.com/ml/o-projekcie/lekcja-pokazowa-2.html
    • funia81 Re: Doktorat przez internet... 14.09.09, 12:59
      > Nie ma to jak skonczyc UW dziennie ;-)

      Naturalnie.
    • sosjolozka Re: Doktorat przez internet... 04.06.10, 15:46
      "doktorat przez internet". chciałabym robić "doktorat przez internet", bo w ten
      sposób moje kontakty z promotorem miałyby szansę stać się znacznie częstsze niż
      obecnie ;(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka