Niby dalismy rade i co

14.08.07, 01:36
Tatus 85 lat mial raka jezyka. Strasznie silna radioterapia siedem tygodni
codziennie. Badanie i euforia raka nie ma.Piec miesiecy pozniej ciezkie
zapalenie pluc szpital stan ciezki poltora miesiaca w szpitalu lekarze mowia
to po radioterapi oslabiony organizm. Wraca do domu w kwietniu. Dzis znowu
szpital nawrot zapalenia pluc. Odwiozlam go na Kasprzaka. Zostawilam na
korytarzu bo nie bylo miejsc na sali. Starego placzacego bezradnego.I juz sama
nie wiem czy bylo warto i wcale nie dalismy rady. Chcilabym zeby odszedl w
domu wsrod bliskich a nie na korytarzu pod meskim sraczem. I nie wiem co
robic.... Jestem bezradna....
    • attenna11 Re: Niby dalismy rade i co 14.08.07, 11:13
      Twój tatuś był cały czas z Wami i dozył pięknego wieku, wie na
      pewno, że go kochacie i wszystko co robicie robicie z myślą aby mu
      pomóc.
      Tak to jest w szpitalach...korytarze..przepełnienie. Nas tez to
      spotkało, mama osłabiona, niechodząca, wymiotująca, hemoglobina
      4,1..nowotwór złosliwy, cisnienie 60/40...leżeć jej kazali na
      korytarzu przy wejsciu na oddział...
      Narobiłam rabanu, może i niesłusznie nawrzeszczałam na pielęgniarki
      i lekarza (potem myślałam, że to wina systemu słuzby zdrowia ale
      kiedy sie zwolniło-znalazło miejsce-wiem że to brak organizacji
      pracy na oddziale)...może czasem powalczyć o swoje...sama nie
      wiem....
      Bądzcie z tatusiem...zawsze nich w miare możliwosći ktoś przy nim
      będzie.
      Udało Wam sie wygrać tą walkę...tato Twój ma piękny wiek...
      Nie wmawiaj sobie, zę jestes bezradna...doszliście tak daleko
      pojdziecie i dalej.
      Życzę wam tego z całego serca.
      A.
Pełna wersja