Leżą tak od wczorajszego wieczora . Przeczytałam to, z czego większość na
forum się nabijała czyli książkę o zakończeniu palenia, ale sobie
postanowiłam, że złapię się każdego sposobu, aby rzucić fajki. Nie wierzyłam w
żadne cuda. Fajki leżą przede mną, jest noc, a więc czas w którym zawsze
paliłam najwięcej, a mnie zwyczajnie nie chce się zapalić