Dodaj do ulubionych

laski które potrafią czytać

17.09.09, 20:25
otóż pomocy.
Jadę w służbową delegację na 2 tygodnie. Zamiast wieczorem myć 3,5-
letni tyłek, podcierać 12-letni nos, temu nosowi sprawdzać zeszyty a
po tym tyłku zbierać autka rozpitolone po całym domu, będę...
... no właśnie, co?
Chciałam POCZYTAĆ. A że zdarza mi się ten wyczyn nieczęsto, to chcę
coś sensownego wybrać.
Nie chcę kryminałów ani opowieści o perypetiach i przypadkach, nie
trawię historycznych a naukowymi rzygam.

Mam, dziewczyny, permanentnego doła. Chciałam przemyśleć swoje życie
i nabrać dystansu. Czy możecie mi polecić książkę, która w myśleniu
o życiu pomoże albo chociaż nie przeszkodzi?

Pliiissss...
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 20:36
      > Nie chcę kryminałów ani opowieści o perypetiach i przypadkach, nie
      > trawię historycznych a naukowymi rzygam.
      Chciałam przemyśleć swoje życie
      > i nabrać dystansu. Czy możecie mi polecić książkę, która w myśleniu
      > o życiu pomoże albo chociaż nie przeszkodzi?

      No jak tak to sama nie wiem, chyba ci Coehlo został big_grin
      A tak na serio, zupełnie przypadkowo znalazłam książkę Leżeńskiej. Myślałam, że
      to jakieś głupie czytadło (ale akurat nic nie miałam do czytania) a to czytadło
      tak mnie jakoś przejęło. Ma kobieta dar wplatania między wiersze błyskotliwych i
      MĄDRYCH przemyśleń. Myślę, że na taki wypad właśnie byłoby dobre, zważywszy, że
      nie lubisz nic, co w książkach dobre big_grin
    • grave_digger Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 20:38
      eee, to ja nie pomogę, bo ja tylko stephena kinga czytam tongue_out i będąc ostatnio na
      życia zakręcie, jak przeczytałam 'rose madder' to tydzień po tej książce
      dochodziłam suspicious ale ja z tych co w fabułę wchodzą całą sobą.
      więc nie pomogę sad
    • mathiola a żesz kurde 17.09.09, 20:39
      tytułu nie podałam smile Kamień w sercu się toto nazywało.
    • triss_merigold6 Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 20:39
      Wszystko Margaret Atwood.
    • mathiola P.S. 17.09.09, 20:41
      a 12-letni nos to sam się umie podcierać, naprawdę wink
      • anorektycznazdzira Re: P.S. 17.09.09, 21:16
        Nos mi się wyżala na koleżanki-małpy oraz inne okoliczności i wtedy
        trzeba podcierać, bo sam, to nie jest to smile
    • setia Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 20:44
      hm, mi kiedyś w takich przemyśleniach pomogła Kalicińska i jej
      dom/powroty/miłość nad rozlewiskiem, ale wiem, że niektórzy nie trawią...
      • doral2 Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 20:57
        yyyyy.. dzieci z bullerbyn?? wink

        spóźnieni kochankowie, daje dużo do myślenia, super książka smile
        • mathiola Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 21:04
          O tak, super książka. I dała mi do myślenia - ile będę miała lat, kiedy jeszcze
          będę umiała czerpać radość z seksu? wink
        • caffe_mocca Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 21:06
          Scotch Lynch "Kłamsta Locka Lamory"
          http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/scott-lynch/klamstwa-lockea-lamory
          albo świetna ksiązka o lekko (wink) nadopiekuńczej mamie
          John O'Farrell " Moze zawierac orzeszki"
          Zwł tę ostatnią polecam!!!smile

          mały fragment ksiązki:
          [i]Zawsze byłam taka ostrożna. David powiedział, że jestem jedyną znaną mu osobą, która od początku do końca czyta umowę licencyjną Microsoftu, zanim kliknie guzik "Akceptuję". A jednak za moment miałam dokonać bardzo odważnego czynu w imieniu wszystkich matek na świecie. Od dziesięciu minut kucałam przyczajona za białą furgonetką, czekając na odpowiedni moment, żeby wypchnąć na jezdnię małego chłopczyka wprost pod pędzące auto. Ktoś to musiał zrobić. Trzeba im wreszcie dać nauczkę. Oczywiście nie było toprawdziwe dziecko, nie jestem żadną wariatką. To kukła umocowana na długim kiju.
          Mieszkaliśmy przy długiej, prostej ulicy w południowym Londynie i młodzi mężczyźni w dudniących basami samochodach regularnie pruli tamtędy z prędkością czterystu kilometrów na godzinę. Przynajmniej wydawało mi się, że to młodzi mężczyźni, choć trudno było coś dojrzeć przez przyciemniane szyby. Być może, gdy wrzeszczałam "Wolniej!", to była jakaś zakonnica staruszka, która zawsze wystawiała przez okno środkowy palec.
          Wyobrażałam sobie, że rozciągam na całą szerokość jezdni kolczatkę, albo że każę Davidowi przebrać się za policjanta, żeby ich zatrzymywał, zabierał kluczyki i pytał, czy muszą jeździć tak szybko dlatego, że mają mikroskopijne penisy. Słałam pisma do odpowiednich urzędów domagając się zainstalowania progów zwalniających, fotoradarów lub jakichś innych środków uspokojenia ruchu, ale już dłużej nie mogłam czekać. Wymyśliłam własne rozwiązanie. Postanowiłam uszyć naturalnej wielkości kukłę przedstawiającą dziecko i zamontować ją na kiju od szczotki. Kiedy pojawi się mknące BMW, wypchnę ją znienacka spomiędzy zaparkowanych aut i kierowca będzie musiał gwałtownie zahamować, a ja wtedy spokojnie wyjdę i powiem: "Widzisz? Widzisz co się może stać, jak będziesz tak pędził?" A jemu spadnie kamień z serca, że to nie jest żywe dziecko i pokornie przyrzeknie, że nigdy więcej nie będzie tu jeździł tak szybko.
          - Co robisz? - spytał David zastawszy mnie w kuchni na wypychaniu starych rajstop Molly zmiętymi gazetami.
          - Nic, nic. To ma być, hm, kukła, która będzie udawać dziecko.
          - Rozumiem. Nawet nie będę dalej pytał.
          - To coś takiego jak strach na wróble, tyle że ma straszyć kierowców, którzy za szybko jeżdżą. Jak zauważą dzieciaka wchodzącego na jezdnię, automatycznie przyhamują.
          - Co?
          - Zamierzam go umieścić między zaparkowanymi autami, tak żeby wystawał na zewnątrz, a wtedy kierowcy, widząc go, będą zwalniać.
          Na rajstopy naciągnęłam stare szkolne spodnie Jamiego i przystąpiłam do przymocowywania nóg do wypchanego tułowia. Czułam na sobie przeszywający wzrok męża, ale się nie odwróciłam.
          - I co, chcesz go tak samego zostawić na ulicy? - Zabrzmiało to jak wyrzut pod adresem skrajnie nieodpowiedzialnej matki; jakby szmacianemu dziecku groziło porwanie przez szmacianego porywacza.
          - Nie, będę w pobliżu - odparłam, pomijając istotny szczegół, że osobiście będę trzymała tę kukłę.
          W korpus wsunęłam kręgosłup z bambusa, żeby się bez przerwy nie kiwał na wszystkie strony jak prezenterzy telewizyjnych programów dla dzieci. Nałożyłam mu też szkolną czapkę Jamiego, rękawiczki i buciki, które luźno dyndały na końcach jego cienkich, wiotkich nóżek. Największy kłopot miałam z twarzą. Wśród masek dostępnych w sklepie z dowcipnymi gadżetami był wybór między Myszką Miki, czarownicą, Frankensteinem i Tonym Blairem. Żadna z nich za bardzo nie przypominała wystraszonego dziecka.
          O godzinie dziesiątej zajęłam pozycję za furgonetką ekipy remontowej zaparkowaną tuż przy naszym domu. Przykucnęłam przy przedniej masce i czekałam, aż nadjedzie pierwszy szaleniec. W którymś oknie poruszyła się firanka. Po dziesięciu minutach od tego kucania zaczęło mi się robić słabo. Ludzie jak na złość jechali wyjątkowo ostrożnie, co było dość wkurzające.
          W tym starym mundurku Jamiego kukła wyglądała dość przerażająco. Przyszło mi do głowy, że gdybym wpadła na ten pomysł parę lat wcześniej, zabrałabym ją zamiast syna, kiedy szłam z nim pierwszy raz do przedszkola. Wówczas przynajmniej nie bałabym się, że go staranują na placu zabaw. Miałam wtedy ochotę powiedzieć tym wielkim, groźnym czterolatkom: "Przestańcie tak gonić, nie widzicie, że on się boi?" I powiedziałam, tyle że oni nie za bardzo zwracali na mnie uwagę.
          Wreszcie pojawił się samochód. Było to czarne BMW z przyciemnianymi szybami i ostentacyjnie grubą rurą wydechową, pędzące z tak ogłuszającym rykiem, że ledwo było słychać przelatujące na niebie jumbo jety. Kiedy ten bezczelny idiota zaczął się zbliżać w moją stronę, poczułam przypływ adrenaliny. "Jak on śmie tak otwarcie nas lekceważyć?" - pomyślałam. - "Jakim prawem naraża życie moich dzieci?" Gdy natężenie samczego ryku silnika nadjeżdżającej maszyny osiągnęło szczyt, wpadłam w szał. Kiedy dwie tony stali zrównały się ze mną, energicznie wypchnęłam kukłę wprost pod koła, żeby zmusić kierowcę do naciśnięcia hamulca.
          Wiele rzeczy nastąpiło potem jednocześnie, choć ja postrzegałam każdą z nich oddzielnie, niczym pojedyncze nutki, które układają się w akord. Rozległ się przeraźliwy pisk opon na asfalcie i zaskakująco głośny dźwięk klaksonu, a zaraz potem huk uderzenia metalu o metal, powtórzony dwukrotnie w krótkim odstępie czasu, i towarzyszący mu charakterystyczny brzęk tłuczonego szkła. W czyimś samochodzie włączył się alarm, który przypadkiem zgrał się rytmicznie z pulsującymi uderzeniami basu nieprzerwanie dobiegającymi z wnętrza BMW. I wtedy wybuchnęłam płaczem. Od długotrwałego kucania odpłynęła mi z nóg cała krew, więc usiłowałam wydzierać się na kierowcę stojąc na skraju jezdni w czymś w rodzaju półprzysiadu.
          Cztery godziny później David odebrał mnie z komisariatu. Na mocy artykułu 1 "Ustawy o przestępstwach przeciw mieniu" (1971) zostałam oskarżona o umyślne spowodowanie szkody. Poinformowano mnie, że będę musiała stanąć przed sądem i grozi mi nawet więzienie. Samochód sąsiada nadawał się do kasacji, naprawa innego pochłonęła tysiące funtów, i to za samą blacharkę. A winny wszystkiemu kierowca BMW nawet nie został ukarany za jazdę z nadmierną prędkością, więc widać, jaką mamy sprawiedliwość na świecie. David później żartował, że zeznanie, jakie ten facet złożył na policji to całkiem zabawna lektura. Udało mu się zdobyć kopię, która wisi teraz u nas oprawiona w ramki w ubikacji na parterze.
          Zeznanie Franka Penna, kierowcy samochodu marki BMW w kolorze czarnym, o numerze rejestracyjnym X418 HGH, w sprawie zdarzenia przy Oaken Avenue, Londyn SW4
          27 marca br. około godziny 10.00 rano jechałem ulicą Oaken Avenue w kierunku południowym z prędkością około 50 km/h. Nagle tuż przed maską zauważyłem sterczącą na ponad metrowej długości kiju kukłę Tony'ego Blaira w szkolnym mundurku. Odruchowo odbiłem w bok uderzając w zaparkowany samochód, jednak nie udało mi się uniknąć zahaczenia kukły lewym błotnikiem, co pozbawiło szmacianego premiera głowy, która wylądowała na mojej przedniej szybie. Uderzyłem w następny samochód, zatrzymałem się i właśnie wtedy zobaczyłem panią Alice Chaplin, która trzymała bezgłowy korpus na drewnianym kiju. Kucała przy krawężniku i płacząc zaczęła do mnie krzyczeć: "Widzisz? Widzisz, co się może stać?" Zdałem sobie sprawę, że poważnie uszkodziłem dwa zaparkowane pojazdy i natychmiast zadzwoniłem na policję.
          Skończyło się na tym, że ukarano mnie grzywną i musieliśmy zapłacić za naprawę BMW i dwóch uszkodzonych aut oraz pokryć koszty wynajęcia samochodów zastępczych. David nigdy nie zdradził mi całej kwoty, chociaż miał taki pomysł, żebym wystawiła jedną z nerek na eBayu. Młody kierowca, który zaraz po wypadku zachowywał się wobec mnie bardzo niegrzecznie i agresywnie, klnąc, krzycząc i wyzywając mnie od "psychicznych", kupił sobie inny czarny samochód. David chyba mówił, że to był Lexus. ..
          • caffe_mocca Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 21:07
            Gapa jestem i niedoczytałam (nomen omen) że chodzi o ksiązke która ma pomóc
            przemyslec zycie.
            Myslałam że chodzi o ksiązkę do czytania w podrózy...
            sorry smile
            Ale i tak "Orzeszki" bardzo polecam smilesmilesmile
    • slimakpokazrogi Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 21:01
      a na imprezy chodzić nie możesz na tej delegacji??? big_grinbig_grinbig_grin
      • efii Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 21:16
        ja polecam "MEDICUS" moze za duzo nie przemyslisz ale chociaz nie bedziesz sie
        nudzila smile i wszystko Philipp'a Vandenberg'a
      • anorektycznazdzira Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 18:43
        Ślimaku, nie w pełni mogę, bo to w Moskwie, będę tam sama- nie ruszę w
        miasto, bo mnie z jakiejś rzeki na Uralu wyłowią potem. Coś zwiedzę
        (no, dużo zwiedzęsmile ) ale baletować po nocach- niet.
    • totorotot Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 22:17
      kamasutre?
    • bswm Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 22:29
      Mi pomógł przemyśleć życie film "Między słowami" - poszłam na niego jedyny raz
      sama do kina, bo coś mnie już zaczynało uwierać w związku. Ryczałam jak bóbr,
      nie wiem co sobie ludzie pomyśleli. Na ekranie widziałam siebie... pomógł mi
      podjąć właściwą decyzję.
      A z książek polecam "zaklinacza koni" Nicholasa Evansa.
    • deela Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 22:35
      świat wg Garpa
      smile
    • a-inka Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 23:21
      "Dziewczyna z zapałkami" Anny Janko,świetna książkasmilepolecam.
    • emigrantka34 Re: laski które potrafią czytać 17.09.09, 23:40
      Jezeli bardzo chcesz pomyslec o zyciu, to poczytaj sobie harvardzkie
      wyklady Dalajlamy albo jego Sztuke Szczescia.
    • morepig Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 00:03
      mnie się dobrze myslalo przy szalenstwach niegrzecznej
      dziewczynki... smile
      • furiie Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 13:26
        szelmostwach, prawda? tongue_out
    • bernimy Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 09:34
      Jak przemyślenie, to ja jednak polecam książki Paulo Coelho.
      Zwłaszcza "Weronika postanawia umrzeć" lub "Na brzegu rzeki Piedry
      usiadłam i płakałam".
      A jak nie przemyślenia tylko odskocznię to jednak polecam
      wampirzy "Zmierzch" big_grin
      • romashka Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 12:46
        A ja bym Ci podsunęła "Franny i Zooey" JD Salingera - choć mają
        zupełnie inne problemy nż Ty, to też są na zakręcie i szukają swojej
        recepty, i chca pomyśleć w spokojum samotnie, żeby sobie wszystko
        poukładać.
        • furiie Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 13:29
          przeczytaj "gargulca" Andrew Davidsona
    • edittt Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 14:25
      a ja zaczne od tego, że duzo ambitnych i szmirowatych książek przeczytałam, że zasadniczo lubuję się w dobrej książce a grafomana Coehlo nie cierpię

      to teraz do sedna

      ostatnio zdarzyło mi się tknąc całkiem niechcący na plaży w wakacje Grocholę "kryształowy anioł" i okazało się że to żadne czytadło wakacyjne czy inna szmira i ruszyła mnie historia jak nie wiem

      moim zdaniem dla zlasowanej macierzyństwem głowy takiej jak moja np) to niezla książka na zdystansowanie
      na przemyslenie i dojście do wniosków nawet

      mi pomogła

      no i po takiej przerwie w czytaniu (jak moja była, 1,5 roku nie czytałam praktycznie nic oprócz metek na ubrankach niemowlęcych) łatwo powrócić do nałogu, bo napisana lekko i przyjemnie

      nie sądziłam że kiedykoliwek komukolwiek grocholę polecę :p
      • firlipatka Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 14:36
        Ja wlasnie czytalam Krysztalowego Aniola i strasznie sie zawiodlam !
        Zmyslona slodka historyjka. Ale jak kto lubi
    • margotka28 Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 15:29
      mi poukładać wartości pomaga zawsze Musierowicz i jej Jeżycjada.
      A z innych to polecam Cień Wiatru, wszystko Alex Kava, Cobena,
      Grishama (szczególnie te obyczajowe np: Malowany Dom), Nepomuckiej i
      wiele, wiele innych.
    • moninia2000 "osobowosc cmy" Katarzyna Grochola 18.09.09, 16:16
      Dobrze, ze jedziesz. Korzystaj! Mysl, zastanawiaj sie, napawaj sie
      soba..
      Ja wlasnie na zakrecie, kochana. Przeczytalam "Osdobowosc cmy"
      Katarzyny Grocholi i dobrze, ze to zrobilam.
      Powodzenia
    • pszczolaasia allle ambitne tu wszytskie.... 18.09.09, 21:03
      jesli nie jest za pozno to ja na oderwanie od rzeczywistosci polecam wszystko
      czerwone chmielewskiej. znma ta ksiazke na pamiec i szczam juz na sama mysl co
      za chwile bedzie. albo lesia. lesio jest boski!
      daj sobie spokoj Zdziro z tymi encyklopediami kopalinskiego na handre...wink
      • gandzia4 Re: allle ambitne tu wszytskie.... 18.09.09, 23:28
        Lesio pomógł mi i jeszcze dwóm dziewczynom nie wpaść w depresję poporodową gdy
        leżałyśmy na sali same trzy a nasze dzieciaczki były dwie sale dalej w
        inkubatorach oplątane siecią rurek. Czytałam tam Lesia na głos i płakałyśmy ze
        śmiechu i na czas lektury paniczny strach o dzieci znikał. Lesio pomaga
        wygramolić się z dołka, ale nie wiem czy pomaga przemyśleć cokolwiek, bo mi moje
        rżenie przy tej lekturze zagłusza własne myślibig_grin
        • pszczolaasia Re: allle ambitne tu wszytskie.... 21.09.09, 12:45
          Lesio pomaga
          > wygramolić się z dołka, ale nie wiem czy pomaga przemyśleć cokolwiek,

          wiesz po oszczaniu sie ze smiechu mozna spojrzec z innej perspektywy na wszytskosmile
          a dzikie bialko czytalas? 2 czesc lesiasmile
          • gandzia4 Re: allle ambitne tu wszytskie.... 21.09.09, 16:47
            Nie nie czytałam, musze w takim razie zakupićsmile
    • mama-dzwoni Re: laski które potrafią czytać 18.09.09, 22:46
      Gringo wśród dzikich plemion - Wojciech Cejrowski
    • mondovi Re: laski które potrafią czytać 21.09.09, 13:08
      "Podróż" Stanisław Dygat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka