Wczoraj w godzinach popołudniowych mój syn został poproszony o sprzątnięcie
swojego pokoju. Dostał w garść worek na śmieci, do którego maił wrzucać
wszystko co do śmieci się nadaje.
Po chwili zszedł i wręczył mi worek pełny... misia, z którym sypia. - Bo
wiesz, mama, ja mam już 7 lat, nie mogę sypiać z misiem.
Tłumaczyłam mu, że to pamiątka, że miś ma tyle lat, co on, że jeśli nie chce z
nim spać, niech nie śpi, ale lepiej go nie wyrzucać. Zrobił licytację wśród
rodzeństwa: kto chce spać z moim misiem? Znalazł się chętny, wziął,
poprzytulał, w końcu wyrzucił, stwierdzając: nie chcę!
Nadszedł wieczór. Książka, pchły na noc, śpij dobrze, papa.
Po chwili:
- Wiesz co mamoooo? Może jeszcze dzisiaj będę jednak spał ze swoim misiem?
Przyniosłam, powiedziałam, że może spać ile chce, bo to jego miś.
- No właśnie! I jak już nie będę chciał, to to będzie mój wybór, a nie twój! -
Rzekło moje dziecię.
Bosszz..... A czy ja mu go zabierałam??

Żebyście wy tego miśka zobaczyły..... nie da go sobie uprać, raz spróbowałam i
przez tydzień spał z nim pod poduszką, bo "ON ŚMIERDZI"