bernimy
16.10.09, 12:54
Prawnicy nigdy nie powinni zadawać pytań babciom z Mississippi,
jeśli naprawdę nie są gotowi na odpowiedź.
Podczas procesu, w małym miasteczku na południu stanu, pełnomocnik
prokuratora wezwał swojego pierwszego świadka - starszą kobietę.
Zbliżył się do niej i zapytał: "Pani Jones, czy pani mnie zna?".
Kobieta odpowiedziała:
"Tak, znam pana, panie Williams. Znam pana odkąd pan był małym
chłopcem i szczerze, był pan dla mnie wielkim rozczarowaniem. Pan
kłamie, zdradza żonę, manipuluje ludźmi i obgaduje ich za ich
plecami. Myśli pan, że jest wielkim paniczem, jednak nie potrafi
sobie zdać sprawy z
tego, że nigdy nie będzie nikim więcej, niż marnym gryzipiórkiem.
Tak, znam Pana."
Prawnik był zamurowany. Nie wiedząc co więcej począć, wskazał na
drugą stronę sali, pytając: "Pani Jones, czy zna pani pełnomocnika
obrony?" Kobieta znów rozpoczęła tyradę:
"Tak, również znam pana Bradleya odkąd był młodzieńcem. Jest
leniwym bigotem z problemem alkoholowym. Nie potrafi zbudować
normalnego związku z kimkolwiek a jego kancelaria prawna jest jedną
z najgorszych w całym stanie. Nie wspominając już o tym, że
zdradzał swoją żonę z trzema różnymi kobietami. Jedną z nich była
pana żona. Tak, znam go."
Pełnomocnik obrony zamarł.
Sędzia poprosił obu pełnomocników do swej ławy i, stonowanym,
cichym głosem,
powiedział:
"Jeśli którykolwiek z was idiotów spyta ją czy mnie zna, wyślę was
obu na krzesło elektryczne."