Dodaj do ulubionych

jestem naprawdę żałosna :/

22.10.09, 07:12
wiecie co? brzydzę się sama sobą bo nie umiem sobie odmówić jedzenia,
potrzebuję zrzucić kilka kilogramów aby czuć się lepiej psychicznie i
fizycznie, potrzebuję tego aby być szczęśliwszą bo słowo daję ten rozmiar
więcej mnie uwiera i boli sad. Zamiast zacisnąć zęby i zmusić się do tego
wysiłku aby nie pochłaniać wszystkiego co mi w ręce wpadnie to nie! bo muszę
zjeść, bo to silniejsze ode mnie, bo co tam jeden pączek więcej bo każda kurwa
wymówka jest dobra aby zeżreć coś co od razu w dupę leci, a potem stój przed
lustrem i się dziw, że spodnie przyciasne sad.
Nie umiem schudnąć, nie umiem się zmobilizować do regularnych ćwiczeń i tak
sobie myślę jaka ja żałosna jestem, skoro te kilka kilogramów do zrzucenia to
dla mnie tak wiele. Za wiele.
Weźcie pocieszcie albo dajcie kopa w dupsko bo mam siebie sama dość sad
Obserwuj wątek
    • makbyt Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 07:41
      Mam to samo. DUrna sobie mówię przecież nie przytyję od jednego grześka. No i kurwa przytyłam 10 kilo. Fakt biorę też tabletki na nedoczynność tarczycy. Ale muszę się w końcu za siebie wziąść.
      W tamtym roku ważyłam 57 kilo i wyglądfałam a co najważniejsze czułam się zajebiśćie. Kocham ćwiczyć i kocham spinning. Mam nadzieję że po tabletkach zacznę ćwiczyć
      • makbyt Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 07:42
        Znaczy jak przestanę walczyć z tarczycą. Unormuje się to będę miała w końcu chęci i silę na ćwiczenia
        • graue_zone Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 08:01
          Nie chcę Cię straszyć, ale tarczyca to nie prosta sprawa. Ja walczę z nią od
          siedmiu lat i daleko mi do unormowania. A przytyłam dużo więcej niż 10 kg... sad
          • princy-mincy Re: jestem naprawdę żałosna :/ 23.10.09, 09:37
            A u mnie szybko sie tarczyca uregulowala i czuje sie swietnie.
    • arachnela Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 07:55
      No to witaj w klubie uzależnionych od jedzenia. To takie upokarzające gdy nie
      potrafię sama sobie odmówić głupich frytek czy batona.
      • bei Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 08:06
        Wex sobie jakis wspomagacz, moze coś, co pecznieje w żoładku?
        Sa na rynku (apteki) tabletki z wytłoczyn buraka- albo inne,
        marmaceuta Ci doradzi.
        Np chudeus-syt jest tani...moze ocet jabłkowy w tabletkach do tego?
        (Kapsułki, tabletki świetnie wpływają na psyche, podobnie jak
        herbatki na przemiane materii)
        Pij zieloną herbatę...ugotuj woreczek ryzu brazowego- polej łyżka
        miodu- gdy najdzie ochota na pączka masz zdrowy zamiennik....wielka
        skrzynka jabłek ma tyle cukru co kilogram lodówsmile-
        Odrzuc napoje gazowane (wypłukuja wapn, sa słodzone, pozbywasz się
        magnezu)
        Wiem, ze cieżko- gazowane łatwo porzucic jak kilka razy wypijesz
        gazowany "odgazowany"- czyliwlany do szklanki i odstawiony na 20
        min .
        Nie jestes załosna, takie problemy ma tysiace tysięcy ludzi.
        Cieżko jest ćwiczyć aerobowo- idź na spacer- przed wyjściem
        naszykuj jabłka czy obrane marchewki- po powrocie będziesz głodna.
        Będę Ci kibicowaćsmile, kazdy dzien jest dobry, by zacząć coś dobrego
        dla siebie- nie czekaj do poniedziałku....
        • ceres9 ty to fajna jestes wiesz?:P 22.10.09, 11:02
          tak ladnie jej napisalas,tak budujaca^_^
    • ajike Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 08:04
      Średnio kilka razy w roku tak samo się czuję jak Ty. Nie mogę na siebie patrzeć, jest mi źle ze sobą, jestem na siebie zła i po każdym jedzeniu brzydzę się sobą. I nawet nie chodzi o to, że jestem jakoś upasiona. Moja waga jest w normie ale nie ważę tyle ile bym chciała.
      Więc tak chodzę i narzekam, minę mam skrzywioną, jęczę nawet mojemu mężowi, że muszę w końcu coś ze sobą zrobić. Oczywiście nie chce mi się ruszyć tyłka i płyty z ćwiczeniami leżą gdzieś głęboko (bo to trzeba by do ćwiczeń się przebrać), hula hop od jakiegoś czasu też zbiera kurz (bo wypada chociaż jeansy ściągnąć).

      Ale zauważyłam pewną pocieszającą rzecz. A właściwie nie ja a mój mąż. Otóż, któregoś razu, chyba trzy lata temu, jak tak chodziłam i jęczałam biednemu chłopu nad głową, on nagle stwierdził: "kochanie, przestań jęczeć i tak nie schudniesz, jeszcze nie teraz, to nie jest twoja pora". I rzeczywiście, na każdego musi przyjść pora. Jest taki moment, że stwierdzam, że już dłużej tak być nie może, że muszę coś ze sobą zrobić. I wtedy mogę wszystko. Chudnę bez większego problemu.

      Najgorsze jest jednak to, ze nigdy nie wiem kiedy ta "moja pora" nadejdzie... Bo jeśli chcę schudnąć w złym momencie, to zwykle nic z tego nie wychodzi i czuję się jeszcze gorzej.
    • kkokoszkaa Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 08:07
      wiesz co z opisu wynika raczej ze to jedzenie kompulsywne. To
      złozony temat. Zarzyj na forum -poczytaj -moze sie na cos przyda.
      forum.gazeta.pl/forum/f,12051,Kompulsywne_Forum.html
      Uzaleznianie swego poczucia szczescia czy nieszczescia w zyciu od
      kilku kilogramów to tez zła droga.
      A jeśli to nie problemy o podłozu psychicznym, to nie am co zmień
      stostunek do siebie -jeśli siebie bedziesz traktować jak wroga to
      nic nie zwojujesz. uwierz zrucenie tych przysłowiowych 5 kg nie
      ejst trudne. Daj sobie czas do grudnia i zrób to po prostu spokojnie
      bez drastycznych kroków. Zwieksz dawke ruchu, zracjonalicuj diete
      wykluczajac jednorazowe duze dawki energi szczególnie w wieczornych
      porach.
      A tak to wiesz trzymaj sie i zagladnij do linka
      • serei kkokoszka 22.10.09, 08:29

        dzięki za namiar na forum, tak czytam i czytam i kurka ktoś tam chyba moim
        życiem żyje sad, wielkie dzięki przynajmniej wiem jak to się nazywa co robię.
        • kkokoszkaa Re: kkokoszka 22.10.09, 08:41
          Generalnei wpisz soebie w wyszukiwarke jedzenei kompulsywne i zgłeb
          temat. Najlepiej by na czytaniu sie nie skonczyło a moze jakas grupa
          wsparcia to sa chyba anonimowi żarłocy. Generalnie lepiej cos
          zaczac w kierunku zdrowinia. mam nadzieje ze dasz rade. trzymam
          kciuki.
    • bernimy Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 08:42
      Serei, ja tylko małą radę dam: za każdym razem kiedy czujesz chęć
      jedzenia najpierw wypij szklankę wody, powoli. To też działa.
      • verdana Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 09:02
        Albo nie działa.
        Ja odchudzam się, albo przynajmniej uwazam co jem, stale, od 11
        roku zycia - nie jestem szczupla i nigdy juz nie będę. Za to
        zjedzenie nawet regularnego posiłku to zawsze poczucie winy. Czasem
        jem cos slodkiego, ale ciastka czy batonika nie jadlam już z 10 lat.
        I co mi z tego? Zepsulam sobie jedną z większych życiowych
        przyjemnosci, zeby wazyc o pare kilo mniej. Zdecydowanie wolalabym
        ważyc 10 kg więcej, nie patrzeć na siebie z obrzydzeniem i miec
        przyjemność z jedzenia, a nie stałe wyrzuty sumienia.
        • bernimy Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 09:16
          Verdana, są osoby, którym naprawdę wszystko się odkłada na co
          spojrzą. A druga zje 3 pączki do akwy i nic. Na to nic nie
          poradzimy, taka genetyka.

          Ale to, że szkalnka wody spowoduje uczucie wypełnienia i sytości, to
          jest prawda. To samo z błonnikiem.

          No i jeszcze nie jedzenie po godz. 18.00 a kiedy bardzo ssie to
          tylko jabłko wieczorem.

          No i nie katowałabym się przez 10 lat nie jedzeniem batonów, bo nie
          wytrwałabym. Mozna przecież sobie wyznaczyć dzień na słodycze smile
          • verdana Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 09:49
            Mnie wystarczy spojrzec na ciastko - i tyje.
            A powod jest prosty - nie tylko genetyczne skłonnosci do tycia, ale
            i zbyt dlugie uwazanie na to, co się je. W rezultacie mój metabolizm
            jest nastawiony na to, zeby wszystko przerabiac na tluszcz - i nie
            ma sily, nie jestem już w stanie schudnąć na żadnej diecie poniżej
            pewnej wagi nawet o 2 kg. Dwoch dietetykow zalamało sie calkowicie.
            Czeste diety odchudzające, albo stała dieta niskokaloryczna powoduja
            efekt, o ktorym nie mowi sie niemal wcale - w póxniejszym wieku, gdy
            wiekszość kobiet zaczyna tyć - nie sposób juz schudnąc - nie ma z
            czego rezygnowac, a metabolizm jest rozwalony. Nie ma mowy o
            zjedzeniu batona - mozna sobie pozwolic na 1/3 co pewien czas.
            Ja już nie chudną ani pijąc wode, ani nie jedząc kolacji , ani
            przestzregając dowolnej diety. nawet Meridia na mnie nie działa.
            Wiec jeszcze raz przestrzegam - uwazajcie.
            • kkokoszkaa Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 10:04
              no własnie w wielu przypadkach jest ze problemy ze schudneiciem to
              juz daleko zaawansowane problemy z metabolizmem, który został
              rozlegulowany poprzez stosowanie ciągłych diet albo przz stała diete
              o minimalnej wartosci energetycznej. skutek taki ze organizm
              magazynuje kazdą dawke energii bo wie ze moze zaraz byc zaraz okres
              głodowy wiec pracujac w trybie oszczednym magazynuje energie z która
              zdrowy organizm normalnie by sobie poradził. A próbowałs po prostu
              powoli wrócic do normalnych dawek zywieniowych zwiekszajac co dwa
              tygodnie wartosc eneretyczna spozywanych produktów. zwiekszasz ilosc
              ruchu do tego a po pół roku takiej kuracji twój metabolizm winien
              wrócic na wysokie obroty. Zreszta ruch sam w sobie to dobry sposób
              na podkrecenie metabolizmu.
            • bernimy Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 10:15
              A ile Ty masz lat, Verdana?

              Co do diety, masz rację. Zwłaszcza diety opierające się na
              zasadzie "głodzenia", powodują większe szkody w organizmie niż
              przynoszą pożytku. Dlatego, że organizm zmienia metabolizm,
              nastawiony jest na odkładanie wszystkoego co wpadnie do organizmu!

              Dla mnie dieta, to zmiejszenie wielkości posiłków ale nie ich
              częstotliwości. Wręcz przeciwnie, jak normalnie jada sie 3 posiłki,
              to podczas diety powinno być przynajmniej 5 małych posiłków, aby nie
              było sygnału głodu.

              Co do wody, to nie chodziło mi o chudnięcie, ile o "zapchanie" wodą
              i dawanie sygnału do ośrodka sytości i po 15 min. od wypicia wody
              juz sie tak dużo nie zje!
    • panna.migotka777 Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 09:13
      Dobrze wiem jak to jest i jak to boli.. A jeszcze jak patrzysz na chude panienki
      obżerające się fast-foodami i nie tyjące to już totalnie wyć się chce.. Ja sobie
      poradziłam z 10 kilogramami a od listopada zrzucę kolejne bo mimo że wygrzebałam
      z szafy ciuchy sprzed 3 lat to nadal nie jestem zadowolona ze swojej toporności.
    • leluchow1 Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 09:26
      No ja własnie kilka dni temu osiągnęłam punkt kulminacyjny i powiedziałam DOŚĆ.
      Muszę zrzucić 10kg a jak zrzucę 15 będzie idealnie. I w zasadzie próbowałam
      kilka razy ale nie wychodziło, a teraz własnie po owym punkcie czuje że wreszcie
      się uda.
    • madameblanka Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 10:00
      ja musze schudnąć 5 kilo minimum. Maszeruje 1,5 godziny dziennie, nie jem za
      wiele, słodyczy nie ruszam. I waga spaść nie chcetongue_out

      Ale, zrobiłam sobie teraz dietę 2-dniową owocową /grejpfrut, jabłko itepe/. Nie
      liczyłam na nic; zważyłam sie przed dietą i po dwóch dniach rano, efekt - 3kg
      mniej.
    • wjw2 Re: jestem naprawdę żałosna :/ 22.10.09, 10:29
      Myślę, że najgorsze, najtrudniejsze są początki diety, ale kiedy już
      zobaczysz efekty, łatwiej utrzymać apetyt w ryzach.

      Moim skromnym zdaniem, bardzo ważnym jest moment kiedy rozpoczynasz
      dietę, napewno nie krótko pred okresem i nie przy pełni księzyca.
      Ja mam wtedy apetyni nie do opanowaniasmile

    • turzyca normalna, zupelnie normalna 23.10.09, 02:14
      Uporzadkuj sobie pory posilkow i zaplanuj je tak, zebys kolejny jadla zanim
      porzadnie zglodniejesz. Po kilkunastu dniach organizm wyreguluje sie tak, ze nie
      bedziesz miala ochoty na tego paczka. i w ogole podzeranie miedzy posilkami sie
      magicznie konczy.
      Wywal slodycze z zasiegu, jak w domu cos juz musi byc, to wybieraj rzeczy
      upiornie slodkie, a niskokaloryczne objetosciowo - jak z kilogramem zelaza i
      kilogramem puchu. 100 gram bez to olbrzymiasta ilosc, a kalorii tyle co w jednym
      paczku.

      I znajdz jakis fajny wysilek, na ktory bedziesz z niecierpliwoscia czekac. Sport
      do ktorego czlowiek sie zmusza nie ma szans.
    • princy-mincy Re: jestem naprawdę żałosna :/ 23.10.09, 09:42
      Zupelnie niepotrzebnie brzydzisz sie soba, tysiace ludzi ma takie
      problemy.
      Ja bym Ci polecila diete Montignaca- co prawda wymaga na poczatku
      troche zaanzagowania, by poznac zasady zywienia, ale co w niej
      najwazniejsze- to nie tyle dieta co filozofia zywienia wg mnie.
      Nie dopuszczcasz tam do naglych zmian poziomu cukru we krwi, stad
      nie ma takich zachcianek na paczka czy drozdzowke.
      Moja mama jedzac sporo na tej diecie schudla w ciagu 3 mieciecy 8
      kg. Na slodkie typu paczki czy ciasteczka w ogole nie miala ochoty,
      choc wczesniej zajadala sie nimi jako zapychaczami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka